Stolica - mini event

Re: Stolica - mini event

Postprzez Soh » 20 cze 2015, o 12:13

Naprawę nie wiem co skłoniło mnie, by przybyć na takie wydarzenie. Zawsze trzymam się na uboczu i zdala od ludzi, a teraz wylądowałem w samym centrum wiru ludzkości, więcej tu ludzi niż mrówek. No tak, chęć przygody, zwiedzenia nowych terytoriów, ale kurde! Tyle ludzi! Z niespecjalnie ucieszoną miną przekroczyłem bramy. Głośna muzyka docierała do moich uszu i muszę przyznać, że była całkiem sympatyczna, miała dobry rytm. Zacząłem więc szukać kapeli, ciekaw byłem w jaki sposób zapewnili sobie taką głośność. Niestety nic takiego nie namierzyłem wzrokiem. Bym czymś się zająć udałem się w kierunku terenów mniej zaludnionych, spory kawałek na północ od centrum. Tutaj nawet straganów było mniej. Mimo to podszedłem do jednego z nich i poczęstowałem się przypieczonym z każdej strony, pięknie pachnącym, kawałkiem mięcha. Jest tu też sporo ryb, w końcu prowincja ta słynie ze swojego poziomu rybołówstwa, jednak ja wolę tradycyjne mięso. Po odebraniu jedzonka, przesunąłem się w cień jednego z budynków, słońce w Antai powoli zaczynało mi przeszkadzać. Stojąc tak na uboczu, oparty o ścianę, zajadałem się pysznym, soczystym mięskiem, a także obserwowałem uważnie okolicę. Na takich wydarzeniach często dzieją się dziwne rzeczy, chociaż patrząc przez pryzmat ilości straży, to tutaj nie powinno się stać nic strasznego. Uważnie obserwowałem ludzi i próbowałem łapać z nimi kontakt wzrokowy, zawsze bawiła mnie ich reakcja po zobaczeniu moich czarnych oczu. Tak, to zdecydowanie fajne doświadczenie. Kiedyś by mi było smutno, ale zdążyłem już nabrać do tego odpowiedniego dystansu. No więc, kiedy oficjalny początek?
Soh
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Yuusuke » 20 cze 2015, o 12:24

Już był gotów by wyjąć nóż i chlasnąć niewinne stworzonko, ale całe szczęście jego kochana siostra uratowała sytuacje. –Ita-ta…-Zawył lekko przyduszony szalikiem, gdy dziewczyna stawiała go do pionu. Słysząc groźny syk swojej siostry rozbrzmiewający w jego uszach opanował się. Zdjął rękę ze spoczywającego w kaburze kunai i zamknął ją. Dopiero teraz przyjrzał się maluchowi, którego patrząc z grzbietu siostry wziął za groźną bestię. Hana wzięła stworzonko na ręce nie przerywając słownej reprymendy.-Gomene…-powiedział znów poczerwieniały Yüsuke-Z twoich pleców wyglądał na większego.-Nie przemógł się jednak, by pogłaskać rudzielca. Przecież kilka sekund temu zamierzał go zabić ne? Miał dziwne przeczucie, że szczeniak odwdzięczyłby się gryząc go w rękę, a to nie skończyłoby się zbyt dobrze. Chłopiec burknął tylko i odwrócił się zakładając rękę na rękę. Następnej uwagi nie mógł jednak przemilczeć.-Co?!-Cały jego świat posypał się w gruzach. Przecież wujek Renji przez całe życie wpajał mu tego typu odruchy. Chłopiec, który od dzieciństwa uczył się tylko wojny, nie miał zielonego pojęcia dlaczego błękitnooka była na niego tak bardzo zła. Na szczęście pośpieszyła z wyjaśnieniem nim rozpalony ze złości malec zdążył wylać napływającą do jego trzewi żółć. –Więc towarzysz…-powiedział ledwo słyszalnie, ale dziewczyna powinna to dosłyszeć-Zupełnie jak braciszek Kamiru…-Białowłosa nigdy nie słyszała by Yüsuke miał jakiegoś brata, ani tym bardziej o tym by był z kimś w tak zażyłych relacjach. Na dodatek na jego twarzy wymalował się smutek, a jego wyraz twarzy stał się o wiele bardziej pochmurny niż ten, który siostrzyczka mogła pamiętać jeszcze z Kantai. Szybko skrył się jednak za szalikiem, bo miał taki zwyczaj i niewielką świadomość jak strasznie wtedy wyglądał.
Nagle-PLAF!!!-coś zadudniło w ziemię a na ziemi przed nimi rozwaliła się jakaś niezdara. Maluch mimowolnie zaśmiał się z ryjącej twarzą w ziemi ślamazary. –Wydaje mi się jednak, że myślę znacznie szybciej od Ciebie skoro dałeś ot tak uciec temu maluchowi. Przyganiał kocioł garnkowi de gozaru.-Odburknął lekceważąco Hözuki zupełnie nie zważając na śmiech rudzielca. Swoją drogą Inuzuka popisał się obrażając dziecko, pogratulować dojrzałości… Przyszła pora na wymianę uprzejmości, w której Yüsuke z wiadomych przyczyn nie zamierzał brać udziału. Zaśmiał się jednak pod nosem, gdy usłyszał imię nieznajomego. Akainu? Pisane zapewne jak czerwień i pies, cóż rodzice musieli darzyć go wyjątkowym uczuciem.
Yuusuke
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Hanaye » 20 cze 2015, o 12:43

Dziewczyna była w pełni zaabsorbowana małą, rudą kuleczką, która była przesłodka. Prawie tak bardzo, że chciałoby się ją zjeść. Wyszczerzyła się, ukazując rekinie ząbki. Wtedy plask i szuuur... Ktoś zajechał pod nogi dziewczyny i od razu się zerwał. - Aaaa, więc to twój maluch? - uśmiechnęła się spoglądając na Inu. - Cześć Inu. - podniosła go pod łapki do góry, trzymając przodem do siebie. Nagle zmarszczyła brwi i wychyliła się zza psa do rudowłosego. - Rozumiem, że możesz być zły za zainstniałą sytuację ale proszę się tak nie zwracać do Yuu. - na koniec obdarzyła nowo poznanego uśmiechem. Przyłożyła nos do noska inu uśmiechając się. Był zimniutki i mokry, no ale cóż. Wypadałoby przerwać zabawę. Podała kudłacza właścicielowi. - Chyba będzie mu lepiej u Ciebie... Akainu. Miło mi, jestem Hanaye, a to jest Yuusuke. Móisz, że zaopiekowałam się twoim braciszkiem.. - na nowo się roześmiała. - No to miałam ich przez chwilę dwóch. - Obróciła głowę w kierunku białowłosego, patrząc czy ten nadal się boczy. - Braciszek Kamiru? - zapytała zaskoczona, przekrzywiając łebek. nie za bardzo wiedziała o co chodzi, ale chyba teraz nie było czasu na rozwlekanie takich spraw. Na moment uwagę dziewczyny przykuła osoba, która pojawiła się jak cień. - Czarne oczy, prawie jak u rekina. - szepnęła niby do siebie i podążyła wzrokiem za nastolatkiem. Zaintrygował ją i to nie ze względu na sam aspekt wyglądu a ze względu na jego podobieństwo do ryby. Po chwili się otrząsnęła, odrywając od niego wzrok. Gdy Hana usłyszała z czego mały ma taką radochę... cóż. Stanęła za nim i oparła dłonie na buzi, przyciskając tył jego głowy do swoich piersi. - No to może tutaj skończymy tę niemiłą wymianę zdań. - Docisnęła dłonie mocniej, tak by tylko jej brat mógł odczuć. - Czyż nie? - powiedziała z naciskiem spoglądając na rudego. - Zachowuj się. - mruknęła do brata, ciężko wzdychając. Wyszczerzyła się trójkątnymi ząbkami. - Coś prócz święta Cię tutaj sprowadza? - zagadnęła, próbując jakoś podtrzymać konwersację. Mimo to jej oczy na nowo powędrowały szukając tajemniczego jegomościa z rekinimi oczami.
Hanaye
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Akainu » 20 cze 2015, o 14:02

-Widzisz masz tu pełno ludzi, może nie zauważyłeś? Ciężko jest ogarnąć małego szczeniak w takim tłumie. Szczególnie, że Inu lubi się bawić w chowanego... Chociaż jak by mnie teraz zaatakował jakiś mały kiciu, to od razu wbiłbym mu kunaia w tętnic. No pomyślałbym szybciej.- Wyszczerzyłem zęby w szyderczym grymasie i cicho się zaśmiałem. Wzruszyłem ramionami i wróciłem wzrokiem do milszej osoby. Ty mały farciarzu... Dostaniesz psa mówili, będzie fajnie... mówili. -Jak chcesz możesz go na razie potrzymać, widocznie Cię polubił bo patrzy się cały czas na Ciebie.- Akurat w tym momencie psiak przekręcił się na łapkach dziewczyny, stanął na nich i zaczął ją lizać po twarzy. -Inu! Przestań...- Psiak rzuciłem w moją stronę krótkie szczeknięcie i wrócił do poprzedniej czynności. -Ooo nie tak się bawić nie będziemy!- Podszedłem do Hayane i delikatnie złapałem psa pod łapami, ten zaczął się wyrywać i głośno szczekać. Pomajtałem nim lekko na prawo, lewo, a po chwili położyłem go sobie na głowie. -Eeem, w sumie to przyszedłem tylko na święto, zawsze jak są bale to można się pośmiać z pijanych ludzi, którzy wszczynają bójki. No i jedzenia też jest od groma.-Znowu psiak się rozbudził i usiadł na mojej rudej czuprynie. Szybko wystawiłem ręce na boki i zacząłem balansować ciałem, aby psiak nie spadł. -Inu nie tak gwałtownie, a co by się stało jak byś spadł?- Psiak wychylił łeb na bok, nagle szybko wbił pazury w moją głowę i zaczął ujadać. -Aua! Spokojnie mały.- Wyciągnąłem ręce do góry i wsadziłem sobie psiaka pod bluzę, w sumie to tylko łeb mu wystawał. -Przepraszam.- Rzuciłem krótko i poprawiłem rude kłaki. -A jak to z tobą jest? Znaczy z wami...
Akainu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Yuusuke » 20 cze 2015, o 15:12

-Oj przestań już Akainu-KUN, -Odparł z okropnym uśmiechem mały Yu, który w tej chwili był krew z krwi miniaturką wujka Renji’ego.-bo zacznę żałować, że nie zdążyłem de gozaru.-Pewnie wybuchnąłby typowym lekceważącym śmiechem, ale Hanaye wkroczyła do akcji. Dziewczyna z pewnością nie chciała oglądać tej imitacji przybranego ojca malucha, na szczęście miała swoje sposoby by go naprostować. Po kolejnej reprymendzie białowłosy zrezygnował. Nie podobało mu się nastawienie rudzielca, nie podobało mu się, że siostra tak się z nim spoufalała, w ogóle nie podobała mu się zaistniała sytuacja, ale wiedział z góry, że stoi na przegranej pozycji. Musiał to przeczekać, do o końca albo do następnej okazji przejścia do ofensywy. –Hai, hai. A teraz mnie puść.-Powiedział spokojnym głosem. Zignorował nawet to, że Hana porównała go do psa. Sprawy braciszka Kamiru też nie zamierzał roztrząsać przy obcym, więc postanowił najzwyczajniej w świecie zamilknąć. Dzieci mają jednak to do siebie, że nie potrafią usiedzieć w miejscu i szybko zapominają o swoich postanowieniach. Zwłaszcza wtedy, gdy tak wiele działo się wokół… Rudzielec ledwo zakończył swoją wypowiedź, a Yüsuke wróciła pogoda ducha. Podszedł do siostry, wtulił się w jej bok i zadarł główkę do góry patrząc na jej twarz.–Ne, ne…-zaczepił lekko ciągnąc ją za ubranie-Zjemy takoyaki de gozaruyo?
Yuusuke
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Hanaye » 20 cze 2015, o 17:09

Hana ciężko westchnęła, patrząc się wymownie to na jednego to na drugiego. Po chwili oddała psa właścicielowi z uśmiechem na ustach obserwując poczynania wesołej, rudej dwójki. Skrzywiła się na widok pazurów w skórze Akainu. Jeszcze nim mały, białowłosy smark zaczął protestować przed puszczeniem i ściągnięciem rąk z jego buzi, ta je zsunęła. - My? Wybraliśmy się tutaj bo chciałam spędzić z bratem trochę czasu, na codzień raczej się nie widujemy więc.. - w tym momencie obiekt rozmowy beztrosko poinformował, że chce takoyaki i przytulił się - co było do niego dość niepodobne ale miłe. Hana rozejrzała się. I przez jej głowę przebiegła ciekawa myśl. - Akainu, proszę Cię popilnuj chwilkę mojego brata. Ja tylko skoczę po jedzenie, nie ruszajcie się. - i w oka mgnieniu wtopiła się w tłum. Skoro i tak rudy nie miał nic innego do roboty a przyszedł sam chyba nie będzie miał nic przeciwko żeby na moment przypilnować smarka. Ruszyła przed siebie, szukając stoiska z Takoyaki. Miała moment żeby odetchnąć. Jednocześnie wzrokiem szukała tajemniczego jegomościa z tymi cholernymi rekinimi oczami. Czyżby jakiś inny klan z pewnymi cechami ryb? Jego osoba bardzo zaintrygowała już z natury ciekawską Hanę. Ta również nie zapominała, że braciszek jesy głodny i należałoby coś temu zaradzić. No cóż, a takoyaki póki co nie było widać.
Hanaye
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Soh » 20 cze 2015, o 19:50

Panująca temperatura nie ulegała zmniejszeniu, co niezbyt pozytywnie wpływało na samą imprezę - ludzie szybko się męczyli i nie rozstawali z alkoholem. Prawdopodobnie większość będzie już w ciekawym stanie, gdy zabawa zacznie się rozkręcać. Wiatr poprawiał sytuację, ale nie na tyle, by było przyjemnie. Kawał mięsa które wcześniej zabrałem z jednego stoiska, już dawno znajdował się na dnie mojego żołądka. Praktycznie ciągle tkwiłem w jednym miejscu i obserwowałem tłumy, niespecjalnie chciało misię zmieniać miejsce urzędowania - ściana budynku o który się opierałem była zimna, a panujący tutaj cień zmniejszał siłę atakujących promieni słońca. Nie mogłem jednak przez cały czas trwania imprezy tkwić w jednym miejscu, bo jeszcze uznają mnie za kogoś, kto nie ma dobrych zamiarów. Z taką też myślą oderwałem się od ściany i wolnym krokiem ruszyłem do straganów. Pora przekąsić coś nowego. Mam ochotę spróbować czegoś tutejszego, więc ruszyłem na poszukiwania potrawy stworzonej z owoców morza. W ten oto sposób sposób dotarłem do stoiska z takoyaki, potrawy z ciasta oraz ośmiorniczek. W trakcie oczekiwania na zamówioną porcję, zacząłem się skupiać na ludziach w moim otoczeniu. Większość była ozdobnie ubrana, a w pobliżu kręcili się strażnicy. Obok mnie, przy stanowisku z takoyaki pojawiła się młoda dziewczyna, której jasny kolor włosów skupił moją uwagę. Szybko jednak przeszedłem do złapania kontaktu wzrokowego, ciekaw byłem, czy błękit jej oczu wytrzyma moje spojrzenie, czy może jednak - jak większość - spuści wzrok i pospiesznie się oddali. Wygląda na osobę łagodną i pogodną, więc drugi scenariusz jest niewątpliwie bardziej realny.
Soh
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Murai » 20 cze 2015, o 20:40

Liczne słodkości kosztowane przez młodzieńca dały mu niespotykane zasoby energii i dużo kalorii. Podobno niektóre przedstawicielki płci pięknej faktycznie bardzo uważają na to, co jedzą, żeby za bardzo się nie roztyć. Jednak kluczem będzie zawsze wysiłek fizyczny. Z nim nie ważna jest ilość jedzenia, skoro szybko zostanie przerobione na mięśnie. Jak u niego. Zresztą może w wyższych sferach faktycznie jest inaczej? Im ktoś bardziej gruby, tym bardziej bogatszy? Tutaj co prawda wyraża się majątek w ilości pierścieni i złota w postaci naszyjników. Zaraz, tak właściwie to czemu jeszcze nie zauważył żadnego prawdziwego strażnika? Tylko te przebierańce z halabardami? Toż to idealny raj dla wszelkiego rodzaju złodziei czy innej maści szumowin, tylko czyhających na wysadzane klejnotami kolie i naszyjniki. Kapitan straży, czy jakkolwiek się tam nazywał, powinien do tego tłumu wprowadzić kilku zaufanych ludzi po cywilu. Zamyślony już nie ograniczał się do słodyczy i próbował coraz to nowych rzeczy. W pewnym momencie dostał w swoje ręce kieliszek wypełniony winem. Tak się raczej powinno robić, w książkach coś o tym było. Najpierw badać bukiet powonieniem a dopiero potem upić. Tak też uczynił, jednak wątłe doświadczenia w winach nie pozwoliły na większe docenienie napitku. Gdzieś tam szczekał jakiś pies. Nie brzmiał co prawda jak jakiś pudelek snobliwej damy. Zapędził się jakoś do stołów z owocami morza. Podobno słynęła z nich cała okolica. Faktycznie, były tutaj jakieś kraby, ośmiorniczki, różnego rodzaju ryby. Postanowił nie być biernym i skosztował nieco mięsa homara. Bardzo dobre swoją droga, ale coś innego go zainteresowało. Pewna osoba z dziwnymi, niezwykłymi oczami. Całymi czarnymi, prawie jak jego. Był na pewno młodszy, ale... kim on właściwie był? Miał ochotę się przywitać czy coś, jednak pozostał w dystansie i ukradkiem na niego zerkał. Jakiś Ninja? Możliwe. Pewnie nie pochodził stamtąd, gdzie Murai, wtedy wyłapałby go z tłumu już wcześniej. Nadal krążył po okolicy, jednak znacznie bardziej zwiększając czujność na swoje najbliższe otoczenie.
Murai
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Hanaye » 20 cze 2015, o 20:45

Hana spokojnie zmierzała w kierunku stoiska z Takoyaki. W końcu takie wypatrzyła - trzeba przyznać, że przy jej spostrzegawczości i tak zajęło jej to dużo czasu. Myślała o tym co teraz robi jej brat, czy nie pozabijali się wzajemnie z rudowłosym i ... w sumie o opiekę nad Yuu nie musiała się martwić. Dziesięciolatek potrafił doskonale sam sobą się zająć. - Zobaczmy.. - westchnęła, nie mogąc dosięgnąć wzrokiem tajemniczego czarnookiego. Zrezygnowała więc z jakiejkolwiek próby kontaktu. W końcu dotarła do stoiska. - No cóż.. to będę dwie porcje Takoyaki. - powiedziała do miłego pana z bródką i obdarzyła go miłym uśmiechem. Oczywiście by nie przerazić biednego człowieka usta trzymała zwarte. Cierpliwie czekała jeszcze chwilę, gdzieś daleko poszukując wzrokiem. Dość tego dobrego, wypadało wrócić do młodszego z klanu. Obróciła się ze swoimi, jeszcze gorącymi porcjami i stanęła prawie twarzą w twarz z "panem rekinem". Zaskoczona tym nagłym spotkaniem na które już prawie nie liczyła uśmiechnęła się tylko i przekrzywiła lekko łebek, bez słowa wyciągając przed siebie dłoń z jedną z porcji na patyku, ewidentnie częstując pana nieznajomego. Chyba nic się nie stanie jak rudy i biały będą mieli więcej czasu na uszkodzenie się nawzajem. - Itadakimasu? - przymknęła ślepia, robiąc pierwszego gryza. Nie pokazywała jakiegoś przerażenia jego wyglądem bo krótko mówiąc takiego nie było. Hanę bardziej ciekawiło źródło takiego wyglądu, ale wiedziała, że nie można pakować się z butami w czyjąś przestrzeń osobistą więc póki co nie starała się jakoś przejść przez tę ścianę. Zdawała sobie sprawę jaka może być reakcja ludzi, którzy nagle uświadamiają sobie, że miła osóbka z którą gadają ma rząd trójkątnych zębów jak u ludojada. Nadal czekała na jego reakcję, a ciężar jej ciała spoczął na jednej z nóg, lekko potrząsnęła grzywką, by ta spadła z jej oczu.
Hanaye
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Akainu » 20 cze 2015, o 23:00

-Eeeh, dobra nie ważne.- Rzuciłem do młodego i wzruszyłem ramionami. Byś tylko się ruszył o krok w stronę mojego szczeniaka. Ooo ciężko by z nim było nie? Spojrzałem na psiaka w mojej bluzie. Czerwony spokojnie, nic się przecież nie stało... Można było odczytać z jego oczu. Kuźwa, wiesz jak mnie podejść. Sięgnąłem dłonią w jego kierunku, a po chwili zacząłem go drapać za uchem. Nagle młody wyskoczył z tekstem, że chce coś zjeść. W sumie też bym coś wsunął na ruszt, ale to za chwilę. -To jak to nie trzymacie się razem jako rodzina?- Zadałem pytanie do dziewczyny, a ta zaczęła powoli się wycofywać. Sekundę później zniknęła w tłumie ludzi i zostałem sam na sam z jej braciszkiem. -Eee, co się właśnie stało? Coś czuję, że w coś mnie wkopali...- Spojrzałem na młodego. -Co teraz zaczniesz mi uciekać pewnie nie? Od razu Ci mówię, nie będę za tobą gonił bo nie lubię dzieciaków. Jakoś mnie drażnią, no chyba, że umieją się zachować.- Co ja będę stał? Usiadłem sobie spokojnie na ziemi, wyrzuciłem ręce za siebie i podparłem się nimi o ziemię. -To skąd jesteście?
Akainu
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Lodomir » 21 cze 2015, o 01:03

Od tej pory, zakaz frywolnego fabułowania sobie, póki jasno nie dam na to pozwolenia, koniec niesubordynacji.
Na dodatek, niektóre osoby mogłyby się bardziej starać z postami.

Izuku
Izuku najzwyczajniej w świecie zignorował świnioryja. Ten chyba tylko nie chciał żeby mu przeszkadzać w jedzeniu, ponieważ zapomniał o fakcie, iż wypytywał go o przeróżne rzeczy i oskarżał o próbę otrucia. Strażnicy sami przez chwilę nie wiedzieli co zrobić, gdy chłopak odszedł nagle od stolika, ruszyć za nim czy jednak zostawić, ale ostatecznie kupiec machnął na nich ręką, więc odpuścili także i oni. Ludzie natomiast stali w osłupieniu i gdy Izuku ruszył sobie gdzieś, pospólstwo schodziło mu z drogi i szeptało do siebie, wytykając go palcami. Udało mu się nawet usłyszeć, że któreś kobitki mówiły
-To on. No wiesz, ten od otyłego - rzekła jedna
-Serio? Biedny chłopiec, szkoda mi go - odpowiedziała druga i schowały się po tym w jakiejś karczmie.
Ogólnie można było dostrzec, że atmosfera wokół chłopaka, jest bardzo napięta, nawet udało mu się przypadkiem zobaczyć, iż śledzi go dwóch strażników.


Tałatajstwo z psem
-Wyjazd mi z drogi z takimi zamieszkami. Tamujecie ruch - rzucił lekko wkurzony strażnik, który podszedł do Akainu, Hanayi i Yuusuke, po czym zniknął gdzieś w tłumie. Chyba nie podobało mu się to, że ktoś utrudnia mu pracę. Co tutaj dużo gadać? Ludzie musieli omijać grupkę, co ich też irytowało. Jeden nawet się położył na ziemię, oho. Jakiś biegnący dzieciak próbował kopnąć leżącego na ziemi Akainu, lecz w ostatnim momencie zdążyła do niego dobiec matka i szarpnąć go za rękę. Skarciła go za to co chciał zrobić i przeprosiła chłopaka za zaistniałą sytuację. Ogólnie ludzie się bardzo dziwnie paczali na właściciela psa, który stał tak z małolatem. Nagle w ich stronę poleciał pomidor, który wylądował tuż przy nogach Yuusuke i ochlapał mu swym sokiem buty
-Wyjazd stąd! - ktoś krzyknął, lecz nie wiadomo kto to był. Głos dochodził zza ich pleców. Chyba wypadałoby teraz poczekać na Hanayę i iść jak najszybciej gdzieś, gdzie można swobodnie porozmawiać. Co do Hanaye, niestety nie mogła dostrzec znowu osoby z czarnymi oczyma, którą tak bardzo starała się wypatrzeć, ponieważ zbyt dużo ludzi zasłaniało jej widok. Mężczyzna sprzedający takoyaki pospieszył tylko dziewczynę, żeby nie blokowała kolejki i począł już obsługiwać następną osobę.


Czarne oczy
-Witam pięknego czarnookiego Pana - przywitał się dziwny i zakapturzony jegomość, stając obok Soha
-Nie często się spotyka takie wybryki. Skąd pomysł na coś takiego? - ni z gruchy ni z pietruchy wyskakuje jakaś zakapturzona persona i zagaduje bez pytania jakby znał. Co za gbur, prawda?
-Co Pana tutaj sprowadza? Interesy czy zabawa? Nie wyglądasz Pan na kupca, więc zgaduję, że to ta druga propozycja. Chcesz się Pan dowiedzieć coś Ciekawego? Znam to i owo o tym miejscu, więc nie krępuj się. Oczywiście wszystko ma swoją cenę - namawiał nieznajomy, bawiąc się dziwnym zawiniątkiem w dłoni. Soh dostrzegł, że facet ma dziwny sygnet na wskazującym palcu, z wyrytym w środku sztyletem z jakąś kroplą.


Murai
-Przepraszam bardzo. Widziałem, że Pan zna się na winach. Jestem somelierem tej prowincji i sam wybierałem wszystkie rodzaje wina, które tylko tutaj serwują. Bardzo cenię sobie ludzi, którzy lubują się w owym trunku i lubię z takowymi personami rozmawiać. Może to nie jest zbyt uprzejme z mojej strony, ale chciałbym żeby poszedł Pan ze mną. Nie może umknąć mi okazja, żeby poszczycić się zapasami, które posiada tutaj władca i je spróbować. Możemy porozmawiać, póki nie zaczęła się jeszcze główna atrakcja dzisiejszego dnia. Niech Pan da się skusić. Oczywiście zrozumiem, jeśli nie będzie Pan chciał zaufać nieznajomemu, aczkolwiek gwarantuję, że się nie zawiedzie ani Pan ani pewnie i ja. Mogę się nawet wylegitymować u kapitana straży jeżeli to potrzebne - somelier, bo nie przedstawił się imieniem, zasłonił Muraiowi widok na obiekt, który obserwował. Namawiał go zaciekle, żeby z nim poszedł, a ludzie dokoła zebrani, byli zaskoczeni takim obrotem spraw, nie widzieli, żeby ten osobnik wcześniej kogoś tak próbował przekonać.

Kyoushi i Raito
Dwa obżartuchy. Po prostu przyszli się nażreć za darmo. Podczas swojego zwiedzania przeróżnych straganów z przeróżnymi smakołykami, tymi bardziej lub mniej egzotycznymi, słyszeli jak niektórzy ludzie się kłócą, bratają ze sobą, czy po prostu najzwyczajniej w świecie, opowiadają sprośne kawały. Jednakże, jedna tylko konwersacja, mogła wzbudzić podejrzenie u nich.
-Ty, słyszałeś? Podobno władca to niezły chuj.
-No co Ty gadasz? Dlaczego?
-Bo traktuje swoją córkę jak kurwę.
-Przestań, nie mów tak o nim.
- rozmowa trwała w najlepsze, lecz żeby dobrze ją słyszeć, trzeba podejść bliżej i jakoś ich nie wystraszyć, żeby nie przestali rozmawiać.


Ichirou
Ichirou zaczął pobyt w Antai, biorąc kieliszek wina i ruszając w tłum, szukając kobiety swojego życia, oczywiście na ten dzień. Przeciskając się przez tłum, poczuł jak ktoś nagle jakby uderzył go w plecy a z jego dłoni wypadło wino. Taka szkoda, strata alkoholu... Nie to, żeby miał go za darmo, tym bardziej, że było go pod dostatkiem. Nie zdążył ogarnąć co się stało, a przed jego wzrokiem ukazała się urocza brunetka z pięknymi, niebieskimi oczyma, dużym bufetem i piękną figurą. Normalnie podnieciła niejednego miejscowego głupka, który po prostu najzwyczajniej w świecie by ją z chęcią zerżnął . Ta jednak wybrała Ichirou i złapała go za rękę.
-Oj, przepraszam najmocniej, że przeszkadzam i wytrąciłam Ci z dłoni wino. Już Ci przyniosę następne - szybko pobiegła po następny trunek dla chłopaka i dosłownie po pięciu sekundach wróciła
-Już jestem, proszę. Jestem Shiro. Miło mi Ciebie poznać. Masz może ochotę ze mną zatańczyć? Albo może na coś więcej? - rzuciła wyzywające spojrzenie chłopakowi i czekała na odpowiedź, szturchając go delikatnie w bok.
Obrazek
Lodomir patrzy i nie wierzy
Avatar użytkownika

Lodomir
Support
 
Posty: 1630
Dołączył(a): 10 cze 2015, o 00:41
Wiek postaci: 0
Ranga: Miś uszatek
Krótki wygląd: -
Widoczny ekwipunek: -
Link do KP: -
GG/Discord: Michu#5925
Multikonta: Kuroi Kuma

Re: Stolica - mini event

Postprzez Kyoushi » 21 cze 2015, o 11:12

Otóż to! Gdzie darmowa stołówka tam i zjawi się dwóch shinobi zjadających wszystko co wpadnie im w łapy! Przechadzając się od straganu do straganu i próbując różnych smakołyków z różnorakich krańców świata, tu egzotycznych czy też z wyrobów bliższych stolicy Antai co chwile Raito wraz z Kyoushim mogli usłyszeć przeróżne rozmowy. Czy to tubylców czy jak oni darmozjadów z różnych zakątków, nie będąc nazbyt wścibscy słyszeli mimo niechęci różne sytuacje, które zachodziły między ludźmi. Niektórzy opowiadali dziwne lub sprośne kawały, mniej lub bardziej dowcipny. Inni znajdowali przyjaciół przy kielichach czy też organizowali małe lub większe burdy między sobą, oczywiście również mogło to być spowodowane nadużyciem darmowego alkoholu. Jednak po pewnym czasie, tak przechadzając się od jednego do drugiego, napotkali pewnych gadatliwych osobników, którzy mieli nieco więcej do powiedzenia i o dziwo całkiem interesującym temacie, a dokładnie dotyczącym ojca oraz córki, na której cześć wydany został ten cały bal.

- Słyszałeś ich Raito? Słyszałeś co mówili o władcy i traktowaniu córki? - odwrócił twarz w kierunku przyjaciela dogryzając ostatni kawałek i szeptając do niego. Chciał być pewien czy się nie przesłyszał. W każdym razie warto by było to sprawdzić, o tym szczegółowo myślał Kyou, którego cała ta sytuacja zaintrygowała. Nie był jakimś plotkarzem, ale takie rzeczy nie umykały jego uwadze. - Myślisz o tym samym co ja? - popatrzył na niebieskowłosego i sięgnął wzrokiem na dwóch rozmawiających. - Trzeba ich jakość podejść tak by się nie spłoszyli. Jakiś pomysł? - zapytał kolegę od razu proponując pewną akcję - Możemy podejść bliżej jakoby jedząc kolejne przysmaki, przy których mogliby się znajdować, nie powinni zwrócić na nas uwagi, co o tym sądzisz? Nie mógł się powstrzymać od podsłuchania kolejnych fragmentów rozmowy dwóch osobników, zaciekawienie wzięło górę i nie chciał przepuścić okazji by móc osłuchać się o władcy i jego córce, więc powoli zaczął ruszać dość naturalnie ku osobnikom obgadującym władcę.
Ostatnio edytowano 21 cze 2015, o 16:38 przez Kyoushi, łącznie edytowano 1 raz
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1611
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja z białym futrem przy szyi oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana z białą rękojeścią w czerwonej pochwie przy pasie od lewej strony, katana przy lędźwi w czarnej pochwie.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG/Discord: Kjoszi#3136

Re: Stolica - mini event

Postprzez Yuusuke » 21 cze 2015, o 11:55

Yüsuke wypuścił Hanaye z rąk i nim spostrzegł co się dzieje został sam na sam z rudzielcem. Hana najwidoczniej zapomniała, że Yuu kiepsko czuł się wśród ludzi i nie powinien zostawać bez kogoś znajomego. Białowłosy przestraszył się nienażarty, tłum ludzi, nikogo znajomego, siostra zostawiła go z kimś dziwnym, a po Kamiru ani widu, ani słychu. Na szczęście Akainu nie próbował już drażnić malca, a przynajmniej nie w ten sam sposób co do tej pory. Czerwonowłosy chłopak powiedział co miał do powiedzenia i usiadł na ziemi.
-Nie mam zamiaru uciekać, to byłoby nie tylko nierozważne, ale także głupie i nieuczciwe ze względu na siostrzyczkę de gozaru.-Odpowiedział zmienionym tonem, iście rodem z oficjalnego przyjęcia w siedzibie rodu Hözuki. Tak właśnie dziesięciolatek zwykł się wysławiać kiedy był sam, bał się i czuł niepewnie.-Pochodzimy z wyspy Kantai za morzem i co do twojego wcześniejszego pytania nie jesteśmy rodzeństwem. Raczej dalekim kuzynostwem i…-Spojrzał na psiaka wychylającego łebek spod bluzy chłopaka i skrył pół twarzy za szalikiem.-Przepraszam, że chciałem mu zrobić krzywdę.-wyburczał-To był odruch. A teraz lepiej wstań, bo…-Nie dokończył, ubiegł go strażnik, a potem pojawił się dzieciak. Chwilę później pomidor upaprał skarpetkę malca. Zaraz! Ktoś rzucił pomidorem w Yüsuke? W tę chodzącą kawaiikowatość?! Nieprawdopodobne, chociaż towarzystwo Inuzuki mogło to wyjaśniać. Tak, tak. Pomidor z pewnością był wycelowany w rudzielca, nie mogło być inaczej. Chwilę później przyleciał następny przedmiot, tym razem było to ciężkie, brzęczące zawiniątko. Chłopiec podniósł je, zajrzał do środka, a następnie ponownie zawinął i... I trzymał je pod pachą, bo nie miał gdzie go włożyć.–Lepiej szybko znajdźmy Hanaye i chodźmy stąd de gozaru.-Długo szukać nie musieli, bo dziewczyna sama pojawiła się trzymając porcję takoyaki. W chwili, gdy białowłosy się pojawiła zniknął oficjalny ton Yuu. Dzieciak na powrót zmienił się w wesołego i kapryśnego smarkacza. Błyskawicznie do niej doskoczył, ponownie wtulił się w jej bok, zadarł główkę i wlepił weń swe turkusowe ślepia.
-Co robimy siostrzyczko? Tamten pan mówił, że tamujemy ruch de gozaru.
Yuusuke
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Hanaye » 21 cze 2015, o 14:04

Hana w końcu ruszyła ze stoiska Takoyaki, nie rozumiała zupełnie czemu sprzedawca był tak nie miły... ale co tam! Jest wesele, trzeba się bawić! Może po prostu to jedna z cech jego charakteru. Na siłę się ludzi nie zmieni. Z uśmiechem na ustach wróciła do reszty, nieco zawiedziona, że nie miała okazji ponownie spostrzec czarnookiego. No cóż... westchnęła. Chyba nie zostanie jej nic innego jak dowiedzieć się z innego źródła czy są jakieś klany, które posiadają takie oczy. Zamartwiała się stanem pozostawionej tam dwójki. Nie mogła wiedzieć czego spodziewać się po zajściu, ale gdy tylko wyszła na prostą, do miejsca gdzie się znajdowali - odetchnęła. Akainu miał wszystkie ręce, nogi i chyba pozostałe członki ciała. Nie było też widać jakieś plamy gluta czy wody. - No to macie - uśmiechnęła się podając jednemu i drugiemu po ich porcji. Przygarnęła do siebie brata. - A co to? - zagadnęła, spoglądając na jego skarpetkę - Jak tamujemy ruch? - Mrugnęła ślepiami, nie dowierzając. Hanę w tym momencie trafił szlag. Gdyby mogła to by się zagotowała, ale przecież wiemy, że to nie mogłoby dobrze skutkować. Zaszło by samowyparowanie, O! Słowotwórstwo. - Chodź brat. - westchnęła, tym lekkim gestem dając ujście emocją. Odwróciła się by ten wskoczył jej na barana. - Zabiorę Cię na jakąś misję. Atmosfera w tym miejscu jest znacznie inna niż wcześniej się wydawało. - uśmiechnęła się do malucha, spojrzała do góry i podrzuciła go. - Poza tym kończy nam się woda, wolałabym być gdzieś bliżej domu z tobą. - Białowłosa spojrzała na rudzielca. - Więc Akainu, znasz nasze imiona. Szukaj nas na Kantai jeżeli będziesz chciał nas spotkać. Bardzo chętnie Cię ugoszczę! Ciebie też Inu. - pogłaskała psiaka po łebku. - Tymczasem baw się dobrze i uważaj na ludzi. Wstali dzisiaj jakby lewą nogą. - zagadnęła pogodnie i skierowała swoje kroki w stronę bramy. Przeszła przez nią i rusza w przeciwnym kierunku do większości ludzi, przy wyjściu kupując jeszcze porcję cukierków dla braciszka.
z|t - Hana i Yuu (za zgodą Defa)
Hanaye
 

Re: Stolica - mini event

Postprzez Soh » 21 cze 2015, o 14:46

Morski przysmak przypadł mi do gustu. Przeżuwając ośmiorniczki szybko wycofałem się z tłumu i powróciłem na ubocze - miejsca wyludnionego i pełnego cienia. Było tu znacznie przyjemniej niż w centrum, gdzie przez upalne słońce nie dało się zbyt długo ustać w miejscu. Stojąc tak, zacząłem się lekko niecierpliwić - zastanawiałem się gdzie podziała się para młoda, ciekawił mnie ich wygląd, pewnie zupełnie jak reszta, będą ubrani w te śmieszne, pełne ozdób stroje. Z rozmyślań wyrwało mnie pojawienie się tajemniczej osoby, która zwróciła się bezpośrednio do mnie. Czernią swoich oczu uważnie obserwowałem zakapturzonego osobnika. Jego ubiór przykuł moją uwagę - kompletnie nie pasował do otoczenia. Już na pierwszy rzut oka było czuć w tym jakiś podstęp. Jeśli to czarny charakter, to czemu nie wtopił się w strój tylko przybrał strój, który odróżnia go od innych? Może jest w tym jakaś logika, ale tymczasowo jej nie dostrzegam. Pierwsze słowa jakie wypowiedział tyczyły się moich oczu - kompletnie zlałem to pytanie, a raczej odpowiedziałem milczeniem. Następnie zapytał mnie o cel mojej wizyty i dorzucił coś o sprzedaży informacji. Z chłodnym wyrazem twarzy próbowałem utrzymać z nim kontakt wzrokowy.
- Moja obecność tutaj nie powinna stanowić Twojego źródła zainteresowań. Niezbyt przyjemne powitanie, prawda? Ale cóż, tylko się rewanżuję. Ciekaw byłem jego reakcji na te słowa, chociaż patrząc na typ tego człowieka, to puści je bokiem i nawet nie zwróci na nie swojej uwagi. Jest dziwny, pojawił się znikąd, gada o dziwnych rzeczach i jeszcze składa na samym wstępie jakieś propozycje.
- Jak szukasz głupiego, który obsypie Cię złotem za jakieś bezsensowne i niepotrzebne do szczęścia informacje, to kontynuuj swoje poszukiwania, źle trafiłeś. Idealne sformułowanie wypowiedzi - teraz albo pozbędę się kłopotliwego osobnika, albo przejdzie do konkretów i w ciekawy sposób rozwinie się ta wymiana zdań. Nie jest chyba na tyle głupi, by myśleć, że uwierzę w jego słowa bez ich potwierdzenia. Nie trafił na łatwowierną osobę, by zainteresować mnie swoją osobą, będzie się musiał postarać. Bardzo postarać, pokazać swoją ponadprzeciętność. W oczekiwaniu na jego odpowiedź, ponownie skupiłem się na obserwacji otoczenia, jak i samego kapturnika.
Soh
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość