Siedziba władzy

Siedziba władzy

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:49

Obrazek
Siedziba władzy


Kluczowe miejsce dla funkcjonowania osady. Siedziba władzy jest centrum administracji całej prowincji. To tutaj podejmowane są najważniejsze decyzje. Ze względu na pełnione tutaj funkcje, budynek jest dość obszerny. Mieści się w nim recepcja, pomniejsze biura urzędników, ale także sala konferencyjna jak i siedziba głowy rodu. Wszelcy posłańcy i delegaci pozostałych prowincji właśnie w tym miejscu podejmowani są przez władze osady. Także tutaj zatwierdzane są misje dla Shinobich.

Ważne: Zarówno korytarzy jak i wejścia do budynku strzegą strażnicy
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2116
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Siedziba władzy

Postprzez Nikusui » 4 kwi 2016, o 21:29

I tak oto stanęła przed wejściem do Antai. W osadzie raczej nic się nie zmieniło, a przynajmniej tak samo pamiętała ją z ostatniego razu. Przystanęła jednak w miejscu, jakby przez chwilę zastanawiała się czy rzeczywiście był sens tutaj wracać. Nic takiego jednak nie działo się w jej myślach, bo był przecież ktoś, kto interesował się jej losem. Spodziewała się, że matka dowiedziała się, co działo się w Sachuu. Możliwe, że usłyszała od kogoś, iż ona też tam była. W końcu Ukyo napotkał ją swoim spojrzeniem. Stąd też wolała najpierw pojawić się w siedzibie władzy, niż zajrzeć do swojego rodzinnego domu, bo pewnie zbyt szybko by z niego nie wyszła.
Podróż minęła szybko, więc nie chcąc tego niepotrzebnie przedłużać, przekroczyła wejście do wioski, rzecz jasna w razie konieczności się legitymując, jeżeli staliby strażnicy, którzy jej nie znają. W sumie nie zasłynęła w osadzie jako ktoś wybitnie uzdolniony. Była ewentualnie po prostu kojarzona z racji swojego nieco odmiennego wyglądu niż większość klanowiczów i mieszkających tu osób. Nie zwracając tez uwagi na ludzi, którzy ją mijali, skierowała swojego kroki do docelowego miejsca, sprawnie i stanowczo. Po odbytych w Sachuu walkach nie było na niej ani jednego śladu, ale nie oszukujmy się, już trochę od tego czasu minęło. I jak gdyby nigdy nic, weszła do odpowiedniego budynku, rzecz jasna zdając sobie sprawę z wartujących tu strażników. Może ją kojarzyli, może nie, nie wiedziała, co wiedzieli. Czy w ogóle wydarzenia na pustyni jakkolwiek wpłynęły na Kaminari? Nawet by się nie zdziwiła, gdyby tak nie było. Odkąd zauważyła lidera swojego klanu na trybunach, tak potem nie mignął jej ani razu. Podejrzewała raczej, że po prostu się ulotnił, uważając, że nie ma sensu się w nic tam mieszać. To znowuż mogło sprawić, że nie posiadał pełnych informacji na temat tych zdarzeń, więc teraz białowłosa mogła być cennym źródeł informacji. Mogła, bo nie musiała. Nie wiedziała, co siedzi w głowie tego mężczyzny, a nigdy nie ukrywała tego, że idealnym dla niej rozwiązaniem są suche rozmowy w stosunku do niego, krótkie, konkretne, bez niepotrzebnego zagłębiania się w szczegóły. Dziwnie działał jej na nerwy i czuła, że Ukyo w jakiejś części to odwzajemnia. Mogła się jednak mylić, bo możliwe, iż jej postrzeganie mężczyzn, a przynajmniej takie, jakie było do niedawnych wydarzeń, przyćmiewało jej widok na rzeczywisty obraz.
Oznajmiła strażnikowi, który był odpowiedzialny za wpuszczanie gości bądź też oddelegowanie ich z kwitkiem, że chce się zobaczyć z liderem Kaminari, oczywiście na wszelki wypadek się przedstawiając. Miała nadzieję, że skoro już tu była, to uda jej się załatwić tę sprawę.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 5 kwi 2016, o 23:58

Spoiler: pokaż

Strażnik spojrzał na Nikusui i obrócił lekko głowę, przyglądając się dziewczynie z zaciekawieniem. Nie było to jednak spojrzenie natarczywca - widać było, że starał się po prostu przypomnieć sobie, skąd kojarzył tę twarz. Ciemnoskóry mężczyzna w końcu westchnął lekko i z uprzejmym uśmiechem pokręcił głową.
-Wybacz, Nikusui-san, lecz Ukyo-sama obecnie nie znajduje się w pałacu. Z tego co mi wiadomo, powinien się znajdować albo w dojo, albo gdzieś w okolicach.
Następnie skinął lekko głową, tak jakby chciał w równie uprzejmy sposób pokazać, że oczekiwanie tutaj nie będzie miało za bardzo sensu, i lepszym pomysłem będzie poszukanie Ukyo gdzieś na terenie osady. W sumie, powszechnie wiadome było, że lider Kaminari jest człowiekiem uwielbiającym spędzać czas na terytoriach koszar, gdzie mógł swobodnie trenować swoją siłę fizyczną i wyładowywać wszelkie negatywne emocje. Lepiej, żeby pozbywał się frustracji w taki sposób, niż żeby miał rozwalać wszystko wokół... w końcu liderowi to tak trochę nie wypada.
A więc, chcąc nie chcąc, dziewczyna musiała teraz udać się na poszukiwania Kaminariego Ukyo. Na szczęście doskonale pamiętała, którędy najszybciej można dostać się do dojo, więc dość szybko udało jej się stanąć pod odrzwiami. Niestety, te był zamknięte. Najwidoczniej lider zakończył już swój dzisiejszy trening i teraz przebywał gdzieś zupełnie indziej... było to troszeczkę zbijające z tropu... lecz na szczęście okazało się, że mężczyzna obecnie nie przebywał nigdzie daleko. Nieopodal, pomiędzy drzewami na małej skarpie, dało się zauważyć małą drewnianą ławkę. A na niej olbrzymiego, ciemnoskórego mężczyznę, obecnie siedzącego bez koszulki i przyjmującego ostatnie promienie słoneczne odchodzącego już lata. W dłoni mężczyzny znajdowała się niewielka miska, w której dało się zauważyć coś w rodzaju twarogu z przyprawami, zaś na samej ławce znajdowało się kilka kromek chleba. Najwidoczniej jadł właśnie posiłek potreningowy.
Gdy dziewczyna do niego podeszła, ten tylko z lekkim roztargnieniem spojrzał na nią, jedząc kolejną łyżkę sera. Dopiero po kilkunastu sekundach wrócił do świata żywych, otrząsając się lekko i patrząc na dwudziestodwulatkę swoim typowym, twardym, lecz naturalnym spojrzeniem.
-Witaj, Nikusui-san. Cieszy mnie fakt, że jesteś w dobrym zdrowiu.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 765
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Nikusui » 6 kwi 2016, o 12:41

Westchnęła w duchu, dowiedziawszy się, że nie spotka tutaj lidera Kaminari. Miała jednak wskazówki, więc skoro już po podróży od razu się tutaj udała, to zamierzała dokończyć sprawę. Tliła się w niej cicha nadzieja, że jej plan był na tyle dobry i uzasadniony, że przekona Ukyo. Nigdy jakoś mocno nie solidaryzowała się z klanem, o czym lider wiedział. Trzymała się raczej na uboczu i ograniczała wszelkie kontakty jedynie do niezbędnego minimum. Teraz jednak była ta potrzeba, by się z dowodzącym Kaminari spotkać.
- Um, dzięki. - mruknęła w odpowiedzi, nieco zdezorientowana, bo mimo iż wiedziała, gdzie szukać mężczyzny, to jednak utrudniało jej to sprawę. Najgorzej, jeśli go tam nie zastanie. Wiedziała, że Ukyo nie należał do grupy osób, które spędzają większość czasu za biurkiem. Był aktywny i ciągle się doskonalił.
Opuściła budynek siedziby władzy i ruszyła w kierunku dojo dość pośpiesznym krokiem. Dość szybko pod nie dotarła, ale... drzwi były zamknięte. Przeklęła cicho pod nosem, marszcząc brwi i rozglądając się dookoła. Poprawiła dwa kołczany na swoim lewym barku i dalej badała wzrokiem otoczenia. Nagle jej spojrzenie się zatrzymało, zauważyła dość znajomą, dobrze zbudowaną sylwetkę. Gdy się zbliżyła nieco bardziej i zauważyła nagi, dobrze wyrzeźbiony tors, to mimowolnie w pamięci odtworzyły się obrazy ze wspomnień spod wodospadu. Potrząsnęła jednak głową, jakby to miało sprawić, że te myśli tymczasowo odsunie gdzieś na bok. Wzięła głęboki oddech i podeszła bliżej, tak żeby znaleźć się przed mężczyzną, który chwilowo wydawał się nieco nieobecny. Stała dość sztywno, ale mimo wszystko drgnęła, kiedy się odezwał. Nie dlatego, że się bała, bo tak w żadnym wypadku nie było. Po prostu od zawsze, może też poprzez twarde, aczkolwiek leżące w jego naturze spojrzenie, było czymś, co sprawiało, że czuła wysoki i twardy mur. Nie poprawiał sprawy fakt, w jaki sposób patrzyła na mężczyzn, chociaż i to powoli zaczęło ulegać zmianie. Najwidoczniej wyruszenie do Ryuzaku i kolejne, czasami niefortunne zdarzenia, miały na nią korzystny wpływ.
- Podkurowałam się trochę w Shinrin po wydarzeniach w Sachū no Senjō. - wyjaśniła krótko, pochylają lekko głowę. - Witaj, Shirei-kan. - dodała szybko, po czym podniosła wzrok i spojrzała na mężczyznę, który najpewniej po treningu, nadrabiał stracone zapasy energii.
- I ja właśnie w sprawie osady Senju. - powiedziała, hardo zerkając na lidera, przedstawiając mu postawę pewnej w swoim przekonaniu kunoichi. Nie wyjaśniała, co działo się po turnieju, bo być może już Ukyo o tym wiedział. Może brał udział, a może rzeczywiście opuścił te tereny, nie chcąc się mieszać niepotrzebnie w coś, co nie dotyczyło jego i Kaminari. - Wiem, że znacznie pogorszyły się nasze stosunki z Uchiha po śmierci członkini Kaminari. Pewnie sam wiesz, że Senju i Uchiha od dawna żyją w stanie wojennym. Ci drudzy podsycili jeszcze ogień, używając jako marionetki lidera Juugo, który zaatakował ówczesnego lidera Senju. Przeżył, ale... do walki na pewno się nie przyda. Po pobycie tam, pomyślałam, że dobrze byłoby mieć sojusznika w postaci Senju. Jestem pewna, że i oni byliby z tego zadowoleni, skoro łączy nas wspólny wróg. - powiedziała, nie spuszczając pewnego siebie wzroku z Ukyo. Nie wyjaśniła wszystkiego, ale dała mu chwilę na przetrawienie tych słów, czy też odpowiednie wprowadzenie do głównego celu.
- Przez długie lata żyliśmy z Uchiha w przyjaznych stosunkach, ale ich lider jest zdolny do wszystkiego i nie zawaha się przed niczym. Antai przyda się zabezpieczenie. W związku z tym, jeżeli Shirei-kan, uważasz, że to dobry pomysł, chciałabym zostać czymś w rodzaju pośrednika między naszymi osadami. Poznałam Shinrin, obecnego lidera oraz jego bliższą rodzinę, w tym najbardziej jego syna, który w tej sprawie również ma rozmawiać. - w końcu doszła do tego, o co jej najbardziej chodziło. Nie mówiła już nic więcej, bo czekała na odpowiedź mężczyzny. Musiał się zgodzić, żeby mogli ustalić dalsze szczegóły postępowania. Np. droga komunikacji, co ile ma zjawiać się w osadzie Kaminari i zdawać informacje. O ile oczywiście się zgodzi, bo wtedy będzie musiała wymyślić coś innego. Miała jednak nadzieję, że Ukyo doceni jej starania i pomysł, bo nigdy nie angażowała się jakoś w klanowe życie, a teraz miała okazję to zrobić, przy okazji nie wchodząc nikomu w drogę. To mogła być przecież swego rodzaju, jakaś długoterminowa misja, dopóki sprawy z Uchihami nie zostaną nieco wyjaśnione. Albo ogólnie dopóki sytuacja na świecie się nie uspokoi, bo czuła, że wydarzenia na pustyni nie skończyły się jedynie tam.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 6 kwi 2016, o 21:54

Ciemnoskóry mężczyzna nie wyglądał na zaskoczonego nieobecnością białowłosej, jedyne na co zareagował uniesieniem brwi, była informacja o kuracji medycznej na terytoriach Shinrin. W sumie, jakby tak spojrzeć, ze względu na jeszcze niedawne dobre stosunki Kaminari z Uchihami, kontakty z Senju były dość... ograniczone. A teraz fakt, że jedna z przedstawicielek Rodu tak po prostu trafiła do ich kraju i podjęła tam leczenie po ranach odniesionych w Sachu, była... no, niemałym zaskoczeniem. Chociaż, wróć. Skoro nawet taka emocjonalna ameba jak Ukyo podniósł brew, oznaczało to że jego zaskoczenie było iście niezmierzone.
-I przyjęli Cię? Hm, nie spodziewałem się że Senju zgodzą się na kontakty z nami. Chociaż, pewnie słyszeli już o tym co się działo jakiś czas temu...
W tym momencie zamknął oczy, a na jego twarz wypłynął niewielki grymas, pomiędzy smutkiem a wściekłością. Był on niewielki, lecz widać było, że lider był nieludzko wściekły. By nie rzec, po prostu, wkurwiony. W końcu tylko wtedy po jego ciele zaczynały przemykać wiązki błyskawic. No tak, w końcu podczas tego wydarzenia zginęła jego własna, ukochana córka... Po chwili jednak postarał się opanować i spojrzał na dziewczynę już zupełnie obojętnie, chcąc wysłuchać jej słów.
-Hisato... widać, że jaki ojciec, taki syn. Nie spodziewałem się jednak, że Hisato będzie aż tak parszywym skurwielem, by wciągać w tę wojnę i tak już wyniszczonych Juugo. Jakim cudem ten jednooki popapraniec jeszcze w ogóle żyje, nie mam pojęcia...
W końcu zwrócił się do dziewczyny bezpośrednio.
-Zauważyłem, że od jakiegoś czasu starasz się unikać mojej obecności. Ale przy tym jesteś utalentowana i niezależna, a to się chwali u shinobi... A skoro faktycznie znasz Senju... faktycznie, mogliby się okazać całkiem interesującymi sojusznikami. Interesującymi i silnymi.
Wziął do ust kolejną łyżkę twarogu z przyprawami. Proszek wymieszany z serem błysnął czerwienią. Hm, no tak. Ukyo uwielbiał pikantne jedzenie, czerwony pieprz był dość standardowym dodatkiem w jego jadłospisie.
-W porządku. Chciałbym tylko, abyś co jakiś czas podsyłała nam raport na temat swoich osiągnięć w celu zjednania nam Senju.
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 765
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Nikusui » 6 kwi 2016, o 22:36

Czekała nieco w napięciu na decyzję Ukyo. Ten z początku wydawał się być zaskoczony jej pobytem w Shinrin. Chyba naprawdę nie spodziewał się, że zostanie tam tak dobrze przyjęta. Miało to jednak swoje usprawiedliwienie. W końcu Kaminari mieli kiedyś wyjątkowo dobre kontaktu z Uchihami, więc to kłóciło się z przyjaznymi stosunkami z Senju. Teraz sytuacja się jednak zmieniła i była ogromna szansa, żeby klan jej i Shigeru w jakimś stopniu "połączyć".
Nie umknęłoby uwadze nikomu to, jakie emocje przez chwilę targały mężczyzną. Napięty, z głębokim, wyrażającym wściekłość spojrzeniem, siedział dalej na tej ławce, a jego ciało przez chwilę ozdabiały wiązki błyskawic. Wspomnienie o wydarzeniach w Antai, gdzie zginęła jego córka, raczej nie należały do najmilszych. W sumie chyba nawet nieco się mu dziwiła. Pewnie na jego miejscu już dawno, chociażby sama, zatłukłaby skurwiela. A przynajmniej by próbowała. Może jednak Ukyo oczekiwał odpowiedniego momentu, albo kto wie, może właśnie pomogą mu w tym Senju, by dokonać prywatnej, ale sprawiedliwej zemsty? Wszystko było możliwe, bo chociaż lider mógł bywać porywczy, a na pewno był niesamowicie potężnym shinobi, to jednak nie wiedziała, co siedzi w jego głowie. Dlatego też jego kolejne słowa wywołały u niej zmieszanie. Zawsze chodziła własną ścieżką, nie mieszała się w sprawy klanu, w sumie na własne życzenie się od niego nieco izolowała. Dużą rolę odgrywał tutaj jej ojciec, bo jego odtrącenie spowodowało wiele zmian w jej młodziutkim życiu, które wycofują się dopiero teraz. Kiedy tak naprawdę zaczęła czuć, widzieć krzywdę innych i kiedy sama się przekonała, że mężczyźni nie są tacy, jak myślała przez większość swojego młodego życia. To były jednak jeszcze małe zmiany, ale zdecydowanie szła ku dobremu.
Uczucie docenienia, którego potrzeby nigdy nie odczuwała, zwłaszcza od strony kogokolwiek z Kaminari, spowodowało, że na moment odwróciła wzrok gdzieś w bok. Nie żałowała jednak, że była do tej pory taka, jaka była. Bo to rzeczywiście ją ukształtowało i doprowadziło do tego, że była samodzielna. I że dawała z siebie naprawdę wiele, a odejście ojca, brak jego uwagi i jego niewiara w jej odziedziczone umiejętności, sprawiły właśnie, że szła w zaparte i się nie poddawała.
- Dziękuje, Shirei-kan. - jakoś samoczynnie te słowa wypłynęły z jej gardła. Chwila dezorientacji zamieniła się w jakieś poczucie spełnienia i realnej przydatności, bo jednak potrafiła załatwić sprawę tak, by wyszło to dobrze. Zdobyła się nawet na delikatny uśmiech, który również miał był formą wdzięczności za zgodę na jej propozycję.
- Senju będą naprawdę silnymi sojusznikami. Byłam świadkiem części ich umiejętności. - dodała nieśpiesznie, zdając też sobie sprawę z tego, że w sumie to chyba przeszkodziła mu w posiłku. Nie zwróciła jednak za bardzo uwagi na to, co dokładnie jadł.
- I oczywiście, będę zdawać raporty. Mam to robić osobiście? Nie wiem, jaką formę byś wolał, Ukyo-san. Liczę również na to, że w razie gdyby coś się działo, to dojdzie do mnie jakaś informacja, bym mogła wrócić. - dopowiedziała, bo mimo wszystko, nie zostawiłaby Antai w potrzebie. W dużej szczególności przez wzgląd nad swoją matkę, która sama by się na pewno nie obroniła. Teraz będzie musiała spędzić z nią trochę czasu. Dopiero co wróciła, chciała jeszcze potrenować i może trafi się jakaś misja, zanim ponownie uda się do Shinrin.
Myślała, że to już wszystko, co pasowałoby w tej sytuacji załatwić. Czekała więc na ewentualne odpowiedzi Ukyo i gdy tylko upewni się, że nie ma więcej niedomówień i lider nic więcej nie chce wiedzieć, po prostu odchodzi, krótko się żegnając.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Siedziba władzy

Postprzez Koala » 7 kwi 2016, o 22:33

//Będzie bieda post, ale przepraszam. Nie mam dzisiaj jakoś siły na pisanie.

-W rzeczy samej, jestem świadom siły rodu Senju - odparł na słowa dziewczyny jej Shirei-kan, biorąc do ust kolejną łyżkę twarogu, zagryzając przy tym pajdą chleba. Przeżuł przez chwilę, przełknął i kontynuował wypowiedź. - Miałem już nieraz do czynienia z tymi jednostkami, i faktycznie, Senju to jedni z tych wojowników, których lepiej nie prowokować. Zwłaszcza w lesie. Do tego mają sporą armię i, wedle naszych informacji, są jednym z najbogatszych klanów naszego świata. A jednak jedna rzecz mnie ciekawi.
Ponownie powtórzył rytuał spożywania łyżki sera.
-Dlaczego żaden Senju nie brał udziału w turnieju? Mogliby utwierdzić świat w przekonaniu, że są silni. A tu nic, i wygrał ktoś, po kim się tego najmniej spodziewano. Chociaż... - machnął w końcu ręką, wzdychając lekko. - Zważając na to, co się stało później, to chyba jest najmniejszy problem... na dodatek ciężki stan Isoshiego też może być problematyczny. Z Kazuo nie miałem okazji za bardzo porozmawiać...
W końcu ciemnoskóry skończył posiłek. Podniósł drewnianą miskę i przesłał do niej tak duże natężenie elektryczne, że ta po prostu spłonęła.
-Nie, nie trzeba. Wystarczy, że raz na jakiś czas prześlesz raport w formie listowej, albo przekażesz go kupcowi Okazakiemu, który często bywa w Shinrin. Zna mnie dobrze, będzie wiedział co zrobić. A teraz, jeśli pozwolisz...
Odwrócił się i ruszył w kierunku pałacu, podnosząc z ławki swoją koszulę. Cóż. To było dość dziwne. Zahaczało nawet trochę o zbywanie... no, ale Niku osiągnęła dzięki temu co chciała, prawda?
Obrazek
This is a fantasy based on reality
Avatar użytkownika

Koala
Support
 
Posty: 765
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Shikarui

Re: Siedziba władzy

Postprzez Nikusui » 7 kwi 2016, o 22:51

Nie zdążyła pojawić się na pierwszej rundzie turnieju, ale rzeczywiście, nie widziała tam uczestnika, który reprezentowałby umiejętności Senju. Dlaczego? Cóż, możliwe, że po prostu nie chcieli ujawniać swojego potencjału, albo akurat żaden z Doko czy Sentoki nie był zainteresowany udziałem. Powody mogły być różne, ale się w nie nie zagłębiała. Przyznać jednak racje musiała w jednym liderowi. Chociaż trafiło jej się poznać Natsume, to chyba się nie spodziewała, że tak wiele potrafi. Ciekawe czy w ogóle jeszcze dane będzie im się spotkać. Coś jej się kojarzyło, że pochodzi z nieco chłodniejszych terenów, ale ręki sobie za to uciąć by nie dała.
- Oczywiście. - skwitowała krótko, w stosunku do częstotliwości i formy zdawania raportów, jak też co do tego, że Ukyo po prostu skończywszy swój posiłek i pozbywając się niepotrzebnej misji, po prostu ruszył z miejsca i odszedł. Zbywanie? Niezbyt kulturalna zagrywka? Może, gdyby należała do tych bardziej wrażliwych, to by ją to w jakiś sposób ruszyło. Jednakże w tym wypadku, jedynie przez chwilę odprowadziła mężczyznę wzrokiem, po czym sama się odwróciła, poruszając lewym barkiem, przez co poprawiła wiszące na nim kołczany. Sprawa załatwiona, nie miała czego już tutaj szukać. Nawet gładko i sprawnie poszło. Trochę się obawiała, że będzie musiała dłużej dyskutować z liderem, żeby go do swoich racji przekonać, ale na całe szczęście się bez tego obyło. W Antai było teraz spokojnie i nie zapowiadało się, żeby sytuacja miała się zmienić, więc nie musiała być przytrzymywana w osadzie, tak na wszelki wypadek. A że znalazła się dla niej jakaś forma "przydatności", to trzeba było to wykorzystać. Zanim jednak opuści rodzinne tereny, to na pewno zagrzeje tu trochę czasu. Teraz trzeba było wrócić do domu i uspokoić rodzicielkę, o ile wiedziała o wydarzeniach w Sachuu.


z/t
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yoshimitsu » 9 lut 2017, o 10:22

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~11/30 Misja C




Formalność, czyli wtargnięcie do osady drogą, która na pewno jest jakoś monitorowana przez sensorów czy innych od tego odpowiedzialnych ludzi. Prościej i bez zbędnych dodatkowych zabaw mógłbyś przejść zapewne przez główną bramę, bo jakby na to nie patrzeć wszyscy mogą tak zrobić, a perfidne wtargnięcie do wioski jest egzekwowane właśnie w ten sposób. Któż tam wie, czy nie jesteś może jakimś napastnikiem, który to nie chciałby się wylegitymować. Ruszyliście więc zaraz po Twojej zgodzie do siedziby władzy, właściwie to tuż nieopodal niej, bo przecież nieznajomego człeka kto by wpuścił do środka tak wysoko postawionych. Tak więc znajdujecie się w budynku prawie obok, gdzie służył on powiedzmy do przeróżnych rzeczy, lepiej żebyś się o to nie pytał, aczkolwiek miejsce to wygląda z Twojej perspektywy teraz jako areszt, w którym to przez moment sobie posiedzisz. Zamknięty w jednej z cel na pierwszym piętrze, kajdanki założone na ręce, które blokują kontrole chakry, a tuż przed Tobą, przed kratami stoi jedna z dwóch kobiet, ta o czarnych włosach. Spojrzała na Ciebie i westchnęła.
-Nie mogłeś przejść normalnie przez bramę? Jak zwykły człowiek? Co w tym takiego trudnego? Bo jakby na to nie patrzeć... wystarczy tamtędy przejść. Powiedz mi tylko skąd pochodzisz, żebyśmy mogły potwierdzić Twoje dane osobowe. Akane już poszła do mężczyzny, który wszystko szybko potwierdzi, tak więc... Czekam.
Yoshimitsu
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Suzaku » 9 lut 2017, o 11:30

Młodzieniec nie lubił formalności, to fakt, aczkolwiek wiedział, iż to niczego nie zmieni, a ustalone protokoły obronne, muszą być egzekwowane, ze względu na bezpieczeństwo osady, prowincji i ogólnie całego klanu. Mimo iż akurat w tej sytuacji, nikt wioski zaatakować nie chciał, to jednak Suzaku naraził się tym, iż wszedł do wioski od strony portu, wcześniej ją oblatując, teraz niestety będzie zatrzymany, do czasu wyjaśnienia całej sprawy, najbardziej bolało go to, że w tym czasie jego dawni towarzysze mogą wypłynąć już na morze, przez co dwa miesiące poszukiwań pójdą na marne.
Gdy jedna ze strażniczek, nałożyła mu kajdanki na ręce, chciał zaprotestować, aczkolwiek powstrzymał się, gdyż skutki takiego zachowania mogły być tylko jedne - dłuższe zatrzymanie w Antai, więcej pytań i większe szanse na to, że nigdy nie znajdzie grupy, którą miał eskortować. Najwidoczniej trafił na strażniczki, które bezwzględnie trzymały się protokołów i zasad, więc nawet najlepszy mówca, z worem złota, nie miałby na nie wpływu.
Przeszli kilka ulic i teraz znaleźli się gdzieś w centrum miasta, obok budynku, który ewidentnie wyglądał na siedzibę władzy tutejszego klanu. Całą trójką weszli do budynku obok, który zapewne pełnił funkcję siedziby straży, bądź też innych organów, odpowiedzialnych za bezpieczeństwo, w każdym razie to tutaj miała być potwierdzona osobowość błekitnowłosego. Nakazano mu wejść do swego rodzaju celi, znajdującej się na pierwszym piętrze, a jedna z kobiet zaczęła przepytywankę...
- Musiałem zdążyć na statek, który być może właśnie teraz wypłynął. Dwa miesiące właśnie poszły się jebać... - powiedział, ściszając głos przy ostatnim zdaniu, - Pochodzę ze szczepu Dohito, w połowie co prawda... A mieszkam w Tsurai. Ile czasu to wszystko zajmie?
Suzaku
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yoshimitsu » 10 lut 2017, o 12:44

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~13/30 Misja C




Jaka ta władza na świecie była uciążliwa, czyż nie? Młody gniewny wojownik, noszący miano Suzaku musiał na własnej skórze odczuć irytujące kodeksy, paragrafy czy prawa, które niby mają pomóc temu światu w ogarnięciu całego chaosu, trzeba powiedzieć, że w niektórych sprawach można by się zgadzać, ale w tym przypadku zdenerwowanie chłopaka było trafne, bo przecież gówniane prawo mogło teraz zaprzepaścić jego wynagrodzenie za misje, a zleceniodawca mógł właśnie teraz odpływać gdzieś na głębokie wody i raczej nikt go nie znajdzie.
Kobieta spoglądała na Ciebie przez ramię, wysłuchała Twojej odpowiedzi i od razu odpowiedziała na pytanie.
-Być może nawet szybciej niż myślisz... -zmrużyła ślepia, widać było lekkie skupienie na jej twarzy.
-Tak, szczep Douhito, nazwisko niezbyt potrzebne no ale, może tak będzie szybciej... Tsurai... Dobra, ja jestem i go pilnuje, a Ty szybko załatw to i będziemy mogły udać się na przerwę, heh. Dzisiaj zrobiłam sobie dobre śniadanie, mówię Ci! Taki przepis znalazłam w tej książce, że dla podniebienia to istny orgazm kulinarny. -coś tam mówiła do swojej koleżanki, a tym samym zamilkła na koniec, wysłuchując pewnie jej odpowiedzi, by na koniec kiwnąć głową. Westchnęła głęboko i odwróciła się w Twoją stronę.
-Daleko Cie przywiało, rzekłabym, że bardzo daleko... Cóż to za dwa miesiące które poszły się "jebać"? Co masz na myśli?
Yoshimitsu
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Suzaku » 10 lut 2017, o 18:40

Strażniczka podała młodzieńcu satysfakcjonującą odpowiedź, na zadane przez niego pytanie, być może uda mu się stąd wyjść, jeszcze zanim statek z jego zleceniodawcą odpłynie, albo przynajmniej będzie mógł go jeszcze dostrzec na otwartym morzu i dogonić na swym podniebnym wierzchowcu. Z tego, co później powiedziała czarnowłosa, wynikało iż nazwisko nie było potrzebne do potwierdzenia tożsamości, a skąd Suzaku miałby to wiedzieć? Skoro nigdy nie był proszony o wylegitymowanie się, ani nie uczestniczył w sprawdzaniu tożsamości, nie wiedział też, jakie metody do potwierdzenia tożsamości są stosowane w tych stronach. Co jednak było najdziwniejsze, kobieta mówiła do kogoś na głos, mimo iż byli w tym pomieszczeniu zupełnie sami... Może zwariowała? Albo... nie są sami, a ktoś niewidzialny przemierza ten budynek, choć wydawało się to bardzo mało prawdopodobne, to jednak musiało być jakieś wytłumaczenie tego. Suzaku uważał, iż była to specjalnie opracowana technika, choć nigdy o takiej nie słyszał, lub też zdolności wrodzone, indywidualne, lub będące umiejętnościami jednego z klanów, takich jak... Yamanaka. Tyle że to nie miało sensu, ponieważ z tego co wiedział o klanie telepatów, mieli oni blond włosy i nie posiadali źrenic, a kobieta stojąca przy nim, była brunetką. Teraz jednak ponownie brał pod uwagę dwie możliwości, otóż jeżeli są to umiejętności Yamanaka, to albo nasza czarnowłosa strażniczka jest wyjątkiem, wśród panującej reguły blond włosów, albo to jej koleżanka pochodziła z tegoż klanu.
W każdym bądź razie, młodzieniec nie chciał w to wnikać i nie skomentował urządzanych przez kobietę pogaduszek, gdyż twierdził, iż wytkniecie jej tego, może wiązać się z dłuższym zatrzymaniem. Przeczekał więc, do momentu gdy brunetka stwierdziła - trafnie zresztą - iż przybył z daleka, a także spytała się, o słowa, które wcześniej wypowiedział Yotsuki, a których raczej nie powinna usłyszeć.
- Już mówiłem, iż przybyłem do Antai w interesach. Jak słusznie zauważyłaś, przemierzyłem szmat drogi, zajęło mi to około dwa miesiące, a być może właśnie teraz, osoba z którą miałem się tu spotkać, odbija od brzegu, na jednym ze statków. Tamte słowa, były po prostu podsumowaniem sytuacji, w której aktualnie się znalazłem. - powiedział ze stoickim spokojem, który był wręcz ironicznie wymuszony, - Skoro potwierdziliście moją tożsamość, to czy moglibyście mnie już wypuścić? Być może jeszcze zdążę...
Suzaku
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yoshimitsu » 11 lut 2017, o 15:52

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~15/30 Misja C




Zastanawiałeś się cóż to za sztuczek używają, a cóż to mogło by być jak nie zwykła technika, której to posiadaczem są te dwie lub może więcej osób. Któż tam by wiedział jakimi prawami kierują się te jutsu, ale przecież można by było spytać, choć reakcji było wiele możliwości, to lepiej jest pytać, niż błądzić? ALe na drodze pytając można natrafić na bandziora, który zaprowadzi Cię w niechciane miejsce i obrabuje... Świat... Skonstruowany tak by pluć nam w twarz. Słysząc Twoje słowa dziewczyna lekko uśmiechnęła się pod nosem.
-Heh... Okłamywać to sobie możesz ale rolników na polu. Nie wyglądasz mi na kupca, nie jesteś też z takiej rodziny... Więc teraz zaczniemy trochę poważniej skoro potwierdziliśmy Twoje pochodzenie... Co tutaj robisz? Ze szczegółami i oczekuje poprawnej odpowiedzi, a nie pierdolenia o interesach. Wiesz... Słysze Twoje tętno, co jak co, ale część z tego wszystkiego było prawdą, dlatego jeszcze żyjesz. A teraz bez pierdolenia, gadaj! A wtedy może Cie wypuszczę. - spoglądała na Ciebie z lekkim zdenerwowanie, bo przecież ciągle starasz się omijać temat tego dlaczego tutaj przybyłeś, nazywając to wszystko interesami. W sytuacji takiej jak ta raczej ciężko jest bawić się w dobrego kłamcę, a jeszcze ciężej gdy trafiło się chyba na eksperta w dziedzinie sprawdzania prawdomówności.
Yoshimitsu
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Suzaku » 11 lut 2017, o 17:35

Strażniczka nie dała się nabrać na słowa Suzaku, no i słusznie, gdyż nie było się na co nabierać. Młodzieniec od początku do końca mówił samą prawdę, nie skłamał, ponieważ dla niego, znaczenie słowa "interesy" nie ograniczało się tylko do biznesu typowego dla handlarzy, rzemieślników, właścicieli różnego rodzaju kopalń etc. Zlecenia shinobi, to też biznes, a wynagrodzenie i czynność, którą zasłuży sobie na nie, to też interesy, w końcu chodzi tutaj o prostą wymianę "usługa ---> pieniądze", które wlicza się w to pojęcie, w kontekście zarabiania pieniędzy, lub wymiany. Najwyraźniej jednak młoda kobieta uznała, iż Yotsuki chce jej wmówić, iż jest kupcem, co byłoby głupotom z jego strony, zważywszy na to, iż wcześniej podał jej dane osobowe, które jakimś, nieznanym mu sposobem, mogły zostać potwierdzone, a zatem wiedział on, iż kobieta dostała informacje o tym, iż jest on shinobim. W trakcie, gdy ona mówiła, młodzieniec zdążył ustalić, iż raczej nie pochodzi ona z klanu Yamanaka, gdyż z tego co mówiła, potrafi usłyszeć jego tętno, zatem ma wyostrzony zmysł słuchu, co nie wpisywało się w znany mu zakres umiejętności telepatycznego klanu. Oczywiście mogła też kłamać, choć w to wątpił, gdyż miała go w garści i była zdenerwowana, przez co nie musiała bać się konsekwencji ujawnienia mu informacji o tym, w końcu była nad nim górą. A to, że miał podwyższone tętno, mogło być po prostu objawem lekkiego zauroczenia jej wyglądem, cóż... taka natura ludzka.
- Nie wyglądam na kupca, ponieważ nim nie jestem. Mówią, iż przybywam tutaj w interesach, nie chodziło mi o handel, lecz o zlecenie, które zobowiązałem się wykonać. Miałem eskortować pewną grupę osób, zmierzających w tym kierunku, z Tsurai, aż do Antai, podczas jednego z postojów, musiałem zmierzyć się z najemnikami, mającymi zabić mojego zleceniodawcę, kazałem mu uciekać, a sam wyruszyłem na przeciw przeciwnikom. Udało mi się ich złapać i chciałem ich przesłuchać, lecz powyrzynali się nawzajem. Następnie udałem się śladami eskortowanych przeze mnie osób, aż do Antai. Widziałem ich, jak wjeżdżali do tej osady i jechali w stronę portu, dlatego obleciałem miasto i wszedłem tamtą stroną. Teraz pewnie już odpłynęli... wyspowiadał się, niczym na spowiedzi, zrezygnowany już młodzieniec, - Wypuśćcie mnie, jeżeli są jeszcze w porcie, nie zajmie to dużo czasu, a skoro już tu jestem, to mogę przyjąć od was jakieś krótkie zlecenie, oczywiście za odpowiednią zapłatą. A tak swoją drogą, ja się już przedstawiłem, ale wciąż nie wiem, jak ty nazywasz.
Suzaku
 

Re: Siedziba władzy

Postprzez Yoshimitsu » 12 lut 2017, o 12:55

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~17/30 Misja C




Strach, zirytowanie, znudzenie czy cokolwiek przekonało Suzaku do opowiedzenia tej krótkiej historii spowodowało, iż strażniczka skrzywiła się delikatnie słysząc to wszystko. Westchnęła z ulgą, ale dlaczego? Powodem pewnie jest, to że nie kłamałeś, a ona spokojnie mogła Cie teraz wypuścić byś dokończył zlecenie. Złapała za kraty, wyciągnęła z kieszeni klucze, dwa. Jeden pasował do wrót, a inny zaś do kajdanek, które pięknie przyozdabiały Twoje nadgarstki.
-Dobra, jesteś wolny. Możesz spokojnie iść i dokończyć to co zacząłeś... I spokojnie, zdążysz na pewno, statki wypływają dopiero za godzinę, teraz jest okres gdzie odpowiedni do tego ludzie sprawdzają pasażerów i transport czy tam też załogę. -kiedy wyszedłeś przymknęła karaty i schowała kajdanki do torby. -Idź idź... -pogoniła Cię ruchami dłoni, jak to nie raz robią opiekunowie, to chyba te kobiece nawyki, by ot tak reagować na różnego rodzaju rzeczy, w swój specyficzny sposób. No ale teraz! Suazku musi udać się do portu i popytać o ten statek. Strażnicy, którzy się tam znajdują pewnie będą wiedzieć o jaki chodzi, jeśli tylko będziesz miał odpowiednie informacje jak pasażerowie, transport czy nazwa kapitana? Albo właściciela statki...
Yoshimitsu
 

Następna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość