Knajpka Kitsurai

Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 13 cze 2016, o 16:13

Obrazek
Nieduża knajpka, położona pięć minut drogi od wejścia do osady. Nie należy do obleganych, ale nigdy nie jest tutaj pusto. Zazwyczaj panuje tu przyjemny półmrok, szczególnie w jesiennie i zimowe dni, kiedy słońce chowa się za chmurami. Można tu zjeść przeróżne, naprawdę smaczne dania, jak i napić się czegoś wyskokowego. Wbrew pozorom to spokojne miejsce i można tu nieco odpocząć. Wszechobecne drewno utrzymane jest w ciepłym odcieniu. Można usiąść przy barze, bądź też zająć jeden ze stolików, przy którym zmieści się maksymalnie pięć osób. Ceny są przystanę, a obsługa przemiła. Knajpka należy do dojrzałego małżeństwa, którym od czasu do czasu pomagając syn i córka, w wieku około osiemnastu, może dziewietnatsu lat.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 13 cze 2016, o 16:28

Po opuszczeniu tajemniczego domu, trzeba było wrócić do osady. Nie było co ukrywać, to nie był szczyt marzeń białowłosej. Zwłaszcza, że zima nie należała do jej ulubionych pór roku. W sumie to młoda Ryukata nie miała swojej ulubionej pory roku. Zdążyła przyzwyczaić się do każdej z nich, chociaż nie mogła oprzeć się myślom, które jednak nieco na obecną porę roku narzekały. Zima nie sprzyjała przecież kąpielom w jeziorze, a już na pewno nie nagim kąpielom. Musiała ograniczyć się do niedużej łaźni, którą posiadała z matką w domu, tudzież wybrać się do gorących źródeł, które równie dobrze potrafiły ją zrelaksować. Aż dziwne, że ostatni raz zawitała do nich, kiedy była jeszcze w Ryuzaku i to przed tym całym ostatnim zamieszaniem. Ostatnio żyła na wysokich obrotach i tak na dobrą sprawę wcale nie odpoczęła. W Shinrin ciągle trenowała, nie licząc jednego wieczoru, a kiedy wróciła tutaj, to w ręce znowu wpadła jej misja, z której właśnie wracała. Zdecydowanie potrzebowała się od wszystkiego na trochę odciąć. I rozgrzać też, bo zimowe powietrza dawało jej się coraz bardziej we znaki, a nie była jakoś szczególnie ciepło ubrana.
Zawitała do osady, od razu skręcając nieco w lewo. Nie, nie zamierzała udać się do swojego domostwa, a do knajpki, która chyba też zapomniała o jej istnieniu. Otrzepała się z paru płatków śniegu i weszła do baru, nienachalnie rozglądać się dookoła. Zajęte były może ze trzy stoliki, na chwilę wzrok paru osób zawiesił się na jej sylwetce, ale szybko uciekły, rozmówcy powrócili do swoich spraw. Białowłosa podeszła do baru i usiadła na wysokim krześle, prosząc o parę słodkich dango, które świetnie kombinują się ze smakiem sake. Czarka dosyć szybko stanęła na blacie, wypełniona ryżowym trunkiem. Nie czekając zbyt długo, wzięła nieduże naczynko do ręki i wypiła jego zawartość, czując po chwili jak przyjemne ciepło rozlewa się po jej gardle. Cichy stukot o blat poinformował ją o tym, że jej przekąska już jest, więc niemalże na oślep sięgnęła dłonią po jedno dango. Siedziała bokiem do baru i do wyjścia jednocześnie. Nie przyglądała się nikomu, a jedynie wbiła wzrok w ścianę, marszcząc nieco brwi, jakby o czymś intensywnie myślała, chociaż wcale tak nie było. Lekkim gestem ręki pokazała na pustą czarkę. Ciemnoskóry mężczyzna doskonale wiedział, że prosi o dolewkę, co też szybko wykonał. Podziękowała cicho, skinając w jego stronę głową, ale postanowiła najpierw dokończyć zjadanie słodkich kuleczek nabitych na długą wykałaczkę. Zdążyła przyzwyczaić się do tego, że wyróżnia się na tle mieszkańców Antai. Oni chyba też się do tego przyzwyczaili.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 13 cze 2016, o 17:33

W końcu udało mi się przyjść do tego całego Antai. Dziwne było to, że nawet nie wiedziałam co to za miejsce. Przyszłam tutaj po prostu z czystej ciekawości, bo jeden z kupców mi je polecił. Chociaż ja zapytałam go o wakacje, a wakacje są zazwyczaj w lecie. W zimie być może było tutaj mniej przyjemnie. Chociaż w zimie jeśli nie masz porządnego ubrania to nigdzie nie jest przyjemnie. Ja oczywiście nie miałam. Ot, mój czarny zestaw. Niespecjalnie chronił mnie przed zimnem. Zwłaszcza jeśli jakieś 12-14h szło się na nogach wśród tego całego obrzydliwego zimna. Cała się trzęsłam. Ale o! Właśnie znalazłam jakąś knajpę. Trzęsąc się postanowiłam tam wejść. Bo dlaczego nie? Sakiewkę z pieniędzmi miałam przy sobie, podobnie jak i mój wielki kunai i wielgachny shuriken. Oczywiście także torbę na jakąś dziwną broń do rzucania. To wszystko było. Byłam prawie tak ubrana jakbym wybierała się na jakąś misję. Oczywiście, zrobiłam sobie wolne, ale taki był mój styl ubierania. Seksowne ubranie i broń na plecach. Gdy tylko otworzyłam drzwi do knajpy, bijące z wewnątrz ciepło połaskotało mi twarz i rozpuściło co najmniej 3/4 sopli, które pewnie zdobiły moje ciało. To było cudowne uczucie. Prawie jak kąpiel w gorących źródłach. Oczywiście miałam świadomość, że całe zjawisko działa na zasadzie szoku termicznego. Mogłabym wejść do lodówki i pewnie czułabym się podobnie. Tak bowiem byłam zmarznięta całą tą podróżą. Co mnie w ogóle podkusiło, żeby wybrać się w drogę, w zimę, w takim ubraniu? I to jeszcze pieszo? Następnym razem na pewno wynajmę konia! Będziemy marzli razem! Jak fajnie! Teraz jednak czułam się cudownie. Weszłam do środka i wszystkim, którzy patrzyli w moją stronę ukazałam się ja, a właściwie moje długie włosy, bowiem pewnie one zwracają najwięcej uwagi. Tak średnio wiedziałam co robić. Czy usiąść sama? Czy może dosiąść się do kogoś? Czy może zapytać czy ktoś nie miałby odsprzedać jakiegoś płaszcza, bo jednak kiedyś trzeba wrócić do osady Ryuzaki no Taki, a nie uśmiecha mi się siedzenie w tej knajpie do wiosny. Pewnie musiałabym pomagać jakoś w prowadzeniu tego przybytku, bowiem na taki długi nocleg z pewnością mnie stać nie było. Kupno futra to jedyna sensowna opcja. Ewentualnie mogę spróbować wrócić ... jak już się ogrzeję. Ale teraz to nie było ważne. Zastanawiałam się co powinnam zrobić. Przynajmniej ja wiedziałam, że się zastanawiam, bo inni widzieli mnie jak stoję jak kołek i nic nie robię, po prostu zapuszczając korzenie. Był to widok nader dziwny i głupi. Wariatka weszła i stoi i nic nie robi. Po prostu koń by się uśmiał, gdybym go wynajęła. No, ale lepiej stać tutaj niż na zewnątrz.
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 13 cze 2016, o 18:12

Dojadając jedno dango, zauważyła, że jakaś postać wchodzi do środka. Początkowo nawet się nie przyjrzała, a jedynie odłożyła pustą wykałaczkę, opierając ją na krawędzi talerzyka i sięgnęła po czarkę z sake. Przyłożyła naczynie do ust, rozchylając je lekko i odchyliła się do tyłu, wypijając kolejny raz jej zawartość. Odłożona czarka szybko ponownie została napełniona, a dłoń białowłosej powędrowała po kolejną porcję dango. Przy okazji jej wzrok zahaczył o właściciela tej knajpki. Ciemnoskóry mężczyzna był jakoś przed pięćdziesiątką, ale wyglądał sympatycznie. Jej spojrzenie tkwiło gdzieś na wprost, więc odruchowo, kiedy właśnie wpakowała sobie kolejną kulkę do buzi, wypychając nią swój lewy polik, odwróciła głowę i sama spojrzała na przybyła osobę. Ciemnowłosa dziewczyna, najwyraźniej nieco zmarznięta, bo jej strój zupełnie nie pasował do pory roku, jaka właśnie panowała.
Nietutejsza. I chyba niezbyt mądra. Przeszło przez myśl białowłosej, która nie mogła zrozumieć, jak można było, prawdopodobnie, wybrać się w jakąkolwiek podróż w tak słabym odzieniu. Toż już swój strój uważała za zbyt lekki na takie warunki pogodowe, ale ta czarnowłosa przebiła wszystkich. Młoda Kaminari nie należała jednak do osób, które komentowały coś głośno czy interesowały się każdą przybyła do przybytku osobą, więc szybko odwróciła wzrok, przeżuwając dalej swoje dango i zakładając nogę na nogę. Jednakże gospodarz, jako przemiły człowiek, postanowił zainteresować się losem nieznajomej.
- Witamy! - zawołał, niezbyt nachalnie i nie tak, że każdy zaraz odwracał się w ich stronę. Gestem ręki zachęcił dziewczynę, by podeszła bliżej baru, a sam znajdował się na przeciwko Nikusui. - Może ciepłej herbaty? - zapytał, bo przecież nie mógł od tak zaproponować jej alkoholu. Zresztą, nie wyglądała mu na osobę, która mogła go już spożywać, więc najbezpieczniej było wybrać taką opcję.
Białowłosa zaś utkwiła spojrzeniem w półki, które znajdowały się za gospodarzem. Wypełnione mnóstwem butelek, z przeróżnymi trunkami. Antai słynęło z produkcji wina, było w czym wybierać, więc i tu była tego alkoholu bogata kolekcja.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 13 cze 2016, o 23:56

Oho! Ktoś coś do mnie powiedział. Nie powiem, że mnie to zdziwiło, bowiem musiałabym wtedy skłamać. Przypuszczałam, że ktoś coś do mnie powie, bowiem takiego widoku, jakim byłam po prostu długo nikt nie wytrzyma, by się nie odezwać. Zwłaszcza właściciel tej knajpki. Od razu go poznałam. Był miły, to fakt, ale pewnie dlatego, że chciał zarobić. To były znane marketingowe sztuczki. Wystarczyło po prostu zagadać, uśmiechnąć się i wprowadzić dobry nastrój, by klient od razu zechciał kupować. W sumie w odwrotnej sytuacji, gdyby się wprowadziło zamęt, chaos i niesamowite przykrości, klient pewnie nic by nie kupił i wybiegł z krzykiem i pretensjami i pewnie już nigdy nie powrócił. Tak to działało. To była dobra strategia i właściciel ją realizował. Zaproponował mi gorącą herbatę, czyli coś czego mi teraz było trzeba. Także typowa sztuczka. Widzisz zziębniętą dziewczynę? Daj jej herbatę. Dziwne, że nie zaproponował tego, że ogrzeje mnie własnym ciałem, bowiem nie byłam podobno najgorsza z wyglądu. Zaakceptowałam propozycję, rzucając tylko:
- Jeśli nie jest zbyt droga, to poproszę kubeczek.
Ważyłam każdy pieniądz, bowiem nie miałam jeszcze tak dużo jak mi było potrzebne. W sumie pieniędzy to nigdy za wiele, ale wracając do knajpy. Usiadłam w pobliżu Nikusui i zaczęłam swoją opowieść. Była nudna co prawda, ale trzeba było wyjaśnić pewne rzeczy i ewentualnie zdobyć informacje. Oczywiście nie kierowałam tego pytania bezpośrednio do właściciela czy jego rodziny, która mu pewnie pomagała, ale do wszystkich, którzy mnie podsłuchiwali. Siedziałam na krześle i moje włosy dotykały ziemi. Fajne są! Nie zetnę ich!
- Słyszałam, że Antai to fajne miejsce na wakacje, więc postanowiłam się tutaj wybrać. Szłam na nogach jakieś 12 godzin z paroma postojami ... zimno się jakoś zrobiło po drodze.
Ot, cała historia. Oczywiście pewnie byłoby mi cieplej, gdybym zaopatrzyła się w jakieś cieplejsze ubrania, ale zwyczajnie mi się nie podobały i były za drogie. Ale teraz jednak musiałam zmienić to podejście i jednak spróbować wytargować nawet najbrzydsze, ale ciepłe futerko.
- Macie tutaj może jakieś futra na sprzedaż? Kupię.
Rzuciłam tylko. Nie chciałam póki co wypytywać o ten teren i o mieszkańców, którzy go zamieszkują. W świecie shinobi informacja to siła. Gdybym próbowała się na siłę dowiedzieć wszystkiego mogłabym dać gardło pod nóż. To było niebezpieczne.
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 14 cze 2016, o 21:37

Białowłosa nie oceniała. Gdzieś kątem oka widziała postać czarnowłosej dziewczyny, ale nie odezwała się ani słowem. Nigdy nie czuła bowiem potrzeby zawierania znajomości z każdym, kto tylko pojawi się w pobliżu. Mogło to zdawać się komuś dziwne, ale zawsze jakoś zaczynała kogoś poznać przy jakiejkolwiek interakcji, coś się po prostu musiało wydarzyć, by otworzyła usta.
Nieznajoma najwyraźniej liczyła każde ryo. Sam fakt, że przybyła tu na pieszo w taką pogodę mógł świadczyć o tym, że raczej nie hula z wydaniem pieniędzy. Poza tym, wakacje o tej porze? Cóż, każdy może rozumieć to inaczej. Czarnowłosa zdawała jej się żyć w jakimś swoim świecie, jakby nie zawsze brała pod uwagę otaczają rzeczywistość. Zupełnie jak dziecko. To było jednak lekkie i ciche stwierdzenie w jej głowie. Życie zdążyło przekonać ją o tym, że pozory mogą naprawdę mylić.
Gospodarz skinął głową na znak, że herbatka nie należy do drogich rzeczy, po czym szybko ją zaparzył i położył kubek przed czarnowłosą. Następnie postanowił dopełnić czarkę Nikusui, która już przecież była pusta, a tak być nie może.
- Futra nie. W sklepie z wyposażeniem znajdziesz jednak długi płaszcz, który na pewno da więcej ciepła, niż twoje aktualne ubranie. - młoda Kaminari odezwała się w końcu, spoglądając nienachalnie na nieznajomą. Następnie przesunęła talerzyk z dango tak, że znalazł się pomiędzy nimi dwiema, dając do zrozumienia dziewczynie, że może śmiało się częstować. Słodka przekąska na pewno równie dobrze pasowała do sake, jak i do gorącej herbaty. - Skąd przybyłaś? - zapytała wprost, nie spuszczając wzroku z czarnowłosej, a jedynie wsadzając sobie do buzi kolejną kulkę z dango. Była ciekawa i nie wstydziła się tego. Sama długo nie przebywała w Antai, więc nie wiedziała czy często zdarzają się tutaj goście, którzy ewidentnie trudnią się w zawodzie ninja. Przeważnie kojarzyła jakiś kupców, którzy sprzedawali swoje materiały czy też skupowali od tutejszej ludności. W końcu jej matka była całkiem niezła zielarką i z tego się właśnie utrzymywała. Owszem, jej ojciec dokładał się do jej wychowania, ale jakoś nigdy o tym nie myślała. W sumie, tak po prawdzie, temat pieniądza nie był u niej w domu poruszany. Ciężko było jednak określić czy to dobrze czy nie. Nigdy niczego jej nie brakowało, nie licząc ojcowskiej obecności i zainteresowania, ale nie była też rozpuszczoną dziewuchą, która ma wyolbrzymione wymagania.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 14 cze 2016, o 23:36

Tak więc zapłaciłam za herbatę i dostałam herbatę. To była naturalna kolej rzeczy. Jak płacę to muszą mi przynieść. Herbata była oczywiście gorąca i niesłodzona. Niesłodzona dlatego, że obok stała cukierniczka i łyżeczka i mogłam po prostu sobie posłodzić tyle ile chciałam. Zatem ze trzy łyżeczki. Tyle powinno być dobrze. Podniosłam więc łyżeczkę i wbiłam ją w biały proszek, by po chwili poderwać ją ku górze i przenieść nad filiżankę i wsypać, a następnie powtórzyłam tą czynność jeszcze dwa razy, tak by łącznie wyszły trzy. Zaczęłam mieszać zawartość, by cukier rozpuścił się w tejże filiżance. A następnie podniosłam ją do ust, uważnie wysłuchując tego co ma mi do powiedzenia białowłosa, nowa znajoma.
- Dzięki za radę! - wykrzyczałam, przerywając na chwilę picie. W moim głosie brzmiała wesołość. Byłam bowiem zadowolona. Już nie marzłam. Nie będę marznąć także w drodze powrotnej, a i może uda się nawiązać jakąś fajną znajomość. Myślałam o tym, że fajnie byłoby się szybko udać do tego sklepu. Miałam nadzieję, że nie będzie on daleko i że będzie tam jakiś fajny płaszcz, bo byle czego nie opłacało się kupować. Zły fason, kolor, styl mogły zniszczyć każdy ciuch. A nawet to, że po prostu zwyczajnie mógł być niemodny w obecnym sezonie. Ja oczywiście nie śledziłam mody, jednak miałam swój własny styl ubierania i płaszczyk po prostu musiał do niego pasować. Oczywiście ważna jest także trwałość. Jeśli mam już kupować jakiś fajny płaszczyk, to chciałabym, żeby starczył mi na długo. Jeśli jednak miałabym kupić jakiś brzydki, to chyba byłabym zadowolona jakby się zniszczył podczas podróży i nie był zbyt drogi. Oczywiście byłam shinobi, a shinobi nie powinien przykładać tak dużej wagi do tego jak się ubiera. Jednak byłam też dziewczyną z Kantai, mieszkającą obecnie w Ryuuzaku no Taki. No i nie miałam jakichś wielkich obowiązków. To nie był jeszcze mój czas. Nie uczestniczyłam w niezwykle trudnych misjach, narażając swe cenne życie. Ot, po prostu pomagałam ludziom w osadzie. A do tego nie trzeba było być shinobi. Zatem można uznać, że jeszcze nim nie byłam. Mogłam więc przykładać większą uwagę do tego w co się ubieram. No właśnie. Osada. Białowłosa zapytała o to skąd przybywam, więc wypadałoby po prostu odpowiedzieć. Rzuciłam tylko szybkie i proste:
- Ryuuzaku no Taki.
Spojrzałam na te dziwne kulki na patyku. Wyglądały fajnie, ale branie czegoś takiego do ust i to jeszcze publicznie zbyt kojarzyło mi się z przesadnym erotyzmem, więc lekko się zaczerwieniłam i jednak postanowiłam nie brać tych kulek do buzi. To już prędzej wzięłabym banana, chociaż być może kulki te lepiej smakowały. No, tak. Po ostatnich wydarzeniach moja wyobraźnia pracowała na pełnych obrotach i pojawiały się czasami niesamowicie kosmate myśli.
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 15 cze 2016, o 00:04

Nieznajoma zdawała się, mimo niedawnego zmarznięcia i wyglądu jak jeden sopel lodu, dość wesołą osobą. A może tak rozradował ją kubek gorącej herbaty, którą tak ochoczo teraz słodziła. W każdym razie śmiało mogła teraz powiedzieć, że dziewczę jest od niej na pewno młodsze. Ciężko było powiedzieć ile, ale mają te dwadzieścia dwa lata to już jednak widziało się tę różnicę. Owszem, nie można było rzecz, że sama białowłosa wygląda już nader dojrzale, ale ona sprawę miało ułatwioną, gdyż wiedziała ile to wiosen już przeżyła.
Mimo jej dobrych chęci, czarnowłose dziewczę nie zdecydowało się na poczęstunek. Nic straconego, więcej dla niej, czyż nie? W końcu białowłosej dango nie kojarzyło się w żaden dwuznaczny, nieprzyzwoity sposób. Stąd też zarumienienie dziewczyny odebrała bardziej jako wynik różnicy temperatur. Napiła się przecież dopiero co gorącej herbaty, więc to wcale nie powinno tak dziwić.
- Oh, Ryuzaku. - mruknęła pod nosem cicho, bardziej sama do siebie, niżeli do dziewczyny. Na moment odwróciła wzrok, by ponownie sięgnąć po pełną czarkę i wypić jej zawartość trzeci raz dzisiaj. Przełknęła wyskokowy napój i odstawiła puste, niewielkie naczynko ponownie na drewniany bar. - Dzieje się tam coś aktualnie? Podejrzewam, że po wydarzeniach w Sachuu raczej rzadko kiedy spotka się tam ninję z innej osady. - powiedziała, wysnuwając swoje podejrzenia, ale przecież mogły być mylne i doskonale zdawała sobie z tego sprawę. Potwierdzić bądź też wykluczyć je mogła właśnie czarnowłosa. Jednocześnie jej pytanie mogło dać odpowiedź na to czy dziewczyny nie tylko przybyła tu z Ryuzaku, ale też z niego pochodzi. Młoda Kaminari spędziła dwa lata w tej wiosce kupieckiej, ale nie mogła ze śmiałością stwierdzić, iż każdego tam widziała. W końcu Shigeru też przebywał w Ryuzaku, a ostatecznie pierwszy raz spotkali się w Shigashi, jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności. Stąd też tu wolała niczego jeszcze nie wnioskować, a poczekać na jakąś odpowiedź, o ile ta w jakikolwiek sposób ją naprowadzi.
- Nikusui. - przedstawiła się jeszcze, chcąc tym może nieco zachęcić dziewczynę do dalszej rozmowy. W ogóle, sama się sobie dziwiła, jak od jakiegoś czasu łatwo przychodzi jej posługiwanie się jej prawdziwym imieniem. Przez tyle lat zasłaniała się pseudonimem, bo imię za bardzo kojarzyło jej się z ojcem, a teraz, gdy jej podejście nieco się zmieniło, kiedy wreszcie dojrzała do zmiany postawy, nie miała z tym żadnych problemów.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 01:02

Nagle i niespodziewanie jednak przemogłam się i wzięłam jedno dango. Zdjęłam kulkę szybko z patyczka i poczułam ten cudowny smak, który łaskotał mi język. Naprawdę cudowne uczucie. Wzięłam porządny łyk herbaty, by popić dango i coś poczułam. Cukier plus cukier równa się cukier, palący przełyk. Tak więc to było trochę niekomfortowe uczucie, więc na chwilę przestałam popijać herbatę, czekając aż minie. Nie było sensu podsycać tego pożaru. W międzyczasie słuchałam tego co ma mi do powiedzenia moja nowa przyjaciółka. Oczywiście nie była jeszcze moją przyjaciółkę, ale ja każdą napotkaną dziewczynę traktowałam jak potencjalną przyjaciółkę. Takie miałam już usposobienie i tak nakazywał mi charakter i tak właśnie było i w tym przypadku. Jednakże nie wiedziałam co jej odpowiedzieć. Postanowiłam jednak nie ukrywać prawdy i przyznać się do własnej niewiedzy.
- W Ryuzaku jestem dopiero od jakiegoś roku, ale ciężko pracowałam i niezbyt wiem co się w świecie dzieje. Sachuu nic mi nie mówi.
No co? Powiedziałam prawdę. Nic nie wiedziałam na temat tych wydarzeń, chociaż być może białowłosa coś mi o nich opowie. Mogłybyśmy na ten temat trochę pogawędzić dla zabicia czasu. W sumie przydałoby się znaleźć jakiś wspólny temat, bowiem rozmowa zaraz może się urwać i nici z naszej przyjaźni. Kontynuowałam:
- Cóż ... nie wiem który ninja jest z której osady, ale wiem, że męscy członkowie klanu Uchiha są niesamowicie przystojni i mają czarne włosy. I podobno ich oczy czasem robią się czerwone!
To ostatnie prawie, że wykrzyczałam, więc niektóre osoby obecne w tej knajpie mogły poznać sekret klanu Uchiha. Oczywiście ta informacja pewnie była ogólnie dostępna, więc nie przejmowałam się tym. W sumie i tak bym się tym nie przejmowała. Ostatnio zachowuję się dziwnie, bardzo dziwnie. Jednak może warto by było zatuszować ten fakt?
- Ale, ale, ale ... to tylko plotki. Ja nigdy nie widziałam tych czerwonych oczu! Przysięgam, no.
Tak jakbym się tłumaczyła jakiemuś zabójcy, który czyha na moje życie. Następnie przeniosłam wzrok na towarzyszkę i powiedziałam szeptem.
- Ale jeden taki, który wyglądał jak rasowy Uchiha ... tzn. pasował do opisu, chciał mnie wymacać w gorących źródłach.
Oczywiście nie przyznam się jej, że mu się to prawie udało, bo na kogo bym wyszła? Chociaż z drugiej strony? Teraz i tak wychodzę na jakąś idiotkę, która nowo poznanej osobie zwierza się z takich kontrowersyjnych tematów. Jednak, mówiąc to wszystko nie straciłam swojej wesołości, która była wyczuwalna w mym głosie jak nic. Przedstawiłam się, bowiem tak właśnie wypadało.
- Jestem Iwaru.
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 15 cze 2016, o 12:36

Szczerze powiedziawszy to białowłosa nie spodziewała się nie tyle takiego potoku słów ze strony Iwaru, ale tego, co do niej mówi. Nie wyglądała na skrępowaną, może bardziej na nieco zagubioną i nieokiełznaną. I może jeszcze trochę nierozsądną. Ale ileż ona mogło mieć lat? Nie każdy był racjonalistą od urodzenia, czasami nabywało się to z wiekiem, więc może i czarnowłosa do pewnych spraw dorośnie.
- Więc nic nie słyszałaś o Sachū no Senjō? - zapytała, jednak wcale nie oczekiwała odpowiedzi. Bardziej ją to dziwiło, klany i szczepy po tamtych wydarzeniach chciały swoim członków ściągać do osad, więc możliwe, że Iwaru była od urodzenia mieszkanka Ryuzaku no Taki. Tyle, że ta wioska kupiecka też powinna o tym wiedzieć, przygotowując się militarnie na jakieś niechciane wydarzenia. Tutaj najbardziej prawdopodobna była opcja, że czarnowłosa nie integrowała się z takimi sprawami i gdzieś ją to po prostu ominęło. - Był tam parę miesięcy temu turniej, ale nie zakończył się zbyt wesoło. Wywiązały się walki między klanami i szczepami, a finalnie wypuszczona została Jednoogoniasta bestia, więc raczej nie zalecam udawać się w rejony Sabishi. Niby bestia jest uwięziona, ale kto wie, co komu strzeli do głowy. - dodała, nieco nakreślając dziewczynie sytuację. Nie powiedziała nic szczególnego, o tym wiedział praktycznie każdy. Poza tym, sama też brała w tym udział, nie mieli nakazu milczenia, chociaż niełatwo było mówić o niektórych rzeczy, które tam widziała.
Nieco zdziwiła ją fascynacja dziewczyny męskimi członkami klanu Uchiha. To było dość niespotykane. Owszem, może i Uchiha mieli nakreślony, dość pociągający tym urody, ale inni raczej trzymali się od nich z daleka. Ich moc mogła być nieobliczalna, a jej ród zdążył się o tym przekonać, mimo iż Kaminari i Uchiha łączyła wcześniej wieloletnia "przyjaźń". Bardziej zabawne było jednak to, jak Iwaru zaczęła tłumaczyć się z mówienia plotek na temat Uchiha, zapewniając, że nigdy nie widziała ich czerwonych oczu.
- Ich prowincja sąsiaduje z naszą, nazywa się Sogen. Zawsze możesz się tam udać, by potwierdzić bądź zaprzeczyć plotkom. Nie zapewniam jednak, że na pewno będą przyjaźnie nastawieni. Jak żaden inny klan mają predyspozycje i chęci do psucia pozytywnych międzyosadowych stosunków. - odpowiedziała dość obojętnie, bo w sumie sama nie uznawała żadnej osady za wrogą czy przyjazną. Przede wszystkim przez wzgląd na to, że nie integrowała się w życie Antai, więc niezbyt obchodziło ją to, czy ktoś im sprzyja czy też nie. Poznając nowych ludzi nie patrzyła na to skąd są, a jacy są. Pochodzenie nie grało dla niej żadnej roli, nie wierzyła w stereotypy, bo sama była na to dobrym przykładem.
- Na twoim miejscu raczej nie chwaliłabym się takimi rzeczami. Może i ubierasz się i zaopatrujesz jak kunoichi, ale po świecie chodzi mnóstwo takich wygłodniałych mięśniaków, którzy tylko czekają na kogoś tak niewinnego jak ty. Nie twierdzę, że nie potrafiłabyś się obronić, ale nigdy nie wiesz na kogo trafisz. Nie sprawiaj więc wrażenia łatwodostępnej, Iwaru-chan. - dopowiedziała całkowicie poważnie, nie spuszczając wzroku z dziewczyny. W przeciwieństwie do niej jej twarz wyglądała spokojnie, widniał na niej jedynie od czasu do czasu delikatny uśmiech, jednak szybko ginął, gdyż mówiła o całkiem poważnych sprawach. Owszem, sama też nie była święta i zdarzyło jej się zaliczyć przygodny seks, jednakże widziała znaczą różnicę między sobą, a czarnowłosą.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 14:37

Uważnie wysłuchałam tego co ma mi do powiedzenia Nikusui. Najpierw skupiłam się na tym turnieju. Został wypuszczony jakiś demon czy tam bestia. Mniejsza o to. Pewnie doszło do jakiejś rozróby. Sam fakt, że wypuszczoną tą bestię musiał doprowadzić do wielu śmierci. Nic dziwnego, że Nikusui zapytała się czy osoby z innych osad odwiedzają Ryuuzaku od czasu tego incydentu. Pewnie są nieufni i wcale bym się temu nie dziwiła. W sumie to mogłam rzec, że miałam szczęście. Gdybym wtedy tam była, to prawdopodobnie nie byłoby mnie teraz tutaj. Oczywiście mogłam zauważyć własne postępy, jednak tak na prawdę nie byłam jeszcze silna. Nie byłam na tyle silna, by przeżyć spotkanie z Jednoogoniastą Bestią i grupą, która ją wypuściła. Oczywiście nie wiedziałam co się dokładnie stało, ale miałam pewne przypuszczenia. Został zorganizowany turniej i nikt o zdrowych zmysłach by podczas tego turnieju nie wypuszczał takiego demona na wolność. Był więc albo niepoczytalny i chory na umyśle albo po prostu zrobił to specjalnie, by pozbawić życia setki osób. Prawdopodobnie był wrogiem wszystkiego co żyje, ale pewności nie miałam. W każdym razie, to prawdziwe szczęście, że mnie tam nie było. Niemniej jednak temat zeszedł na wspomniany przeze mnie chwilę temu Klan Uchiha. Dowiedziałam się, że mieszkają w Sogen. Chętnie bym się tam wybrała i może kogoś poderwała. Kto wie? Niemniej jednak mogliby mi nie ufać i po prostu wyeliminować jak jakiegoś szpiega, a to byłaby dla mnie wielka strata. Nie warto było aż tak ryzykować. Nie teraz. Gdy już będę silniejsza chętnie podejmę to ryzyko. No, ale temat znów zeszedł na inne tory. Tym razem dotyczył bezpośrednio mnie, a ja siebie znałam i pokręciłam tylko głową.
- Onee-san ...
Oczywiście ja nikomu nie okazywałam należytej estymy, ale nazywanie kogoś starszą siostrą chyba nie jest oznaką szacunku. Przynajmniej dla mnie nie było. Kontynuowałam swoją wypowiedź:
- Nie jestem święta i nigdy nie będę. Szkolę się w sztuce odbierania życia i w przyszłości będę uśmiercała ... i zapewne ten sam fakt sprawia, że przygotowują mi już miejsce w piekle. Nie jestem niewinna.
Nie bałam się wiecznych tortur. W sumie to nawet sobie z nich żartowałam. Kto wie co jest po drugiej stronie kurtyny? Może nicość? Może wspomniane piekło? Może powrócimy na ziemię w innym wcieleniu? Nazywa się to reinkarnacją. Nie wiadomo. Jeszcze tego nie sprawdziłam. Uśmiechnęłam się więc.
- Hej! Hej! Hej! Hej! - wykrzyczałam radośnie na całe gardło, a następnie ściszyłam głos - Nic między nami nie było. Nie jestem łatwo dostępna. Po prostu zakradł się i oszukał mnie przy użyciu Henge. No i później złapał mnie skurcz i trzeba było rozmasować.
Uznałam, że muszę zdradzić mojej nowej znajomej parę mniej lub bardziej pikantnych szczegółów. Chociaż w sumie nic w tym pikantnego nie było. Oczywiście miałam wtedy mieszane uczucia, jednak powiedziałam prawdę. Nie dotknął moich części intymnych, mimo, że jednocześnie chciałam i jednocześnie nie chciałam, by to zrobił.
- Poza tym, on był w mniej więcej takim samym wieku co ja i wcale nie był umięśniony czy wygłodniały.
Niemniej jednak ten temat był trochę krępujący, a ja byłam shinobi. Nie powinnam okazywać uczyć i zachowywać zimną krew w każdej sytuacji, a ta sytuacja była idealna, żeby się czegoś dowiedzieć. Temat Sachū no Senjō wydał mi się bardzo interesujący. Ktoś wypuścił Bestię. Prawdopodobnie była tam jakaś rzeź. Chciałam wiedzieć kto i po co to zrobił i jak to się wszystko potoczyło. Swojego przyszłego potencjalnego wroga warto było znać. Jego motywacje mogłyby posłużyć do przewidzenia jego przyszłych ruchów. Znajomość jego umiejętności, arsenału, bestii, którymi włada, jeśli włada, popleczników ... to wszystko było przydatne. Oczywiście ja sama nic bym z tym nie zrobiła, ale ciekawość mnie po prostu zżerała. Poprosiłam więc:
- Czy mogłabyś opowiedzieć mi więcej o tym turnieju w Sachū no Senjō?
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 15 cze 2016, o 16:31

Kolejne wypowiedzi dziewczyny sprawiły, że pierwszy raz od jej przybycia tutaj, białowłosa naprawdę się uśmiechnęła. I to tak z czułością i lekkim rozbawieniem, aczkolwiek w żaden sposób nie był to uśmiech prześmiewczy. W jakimś stopniu ta czarnowłosa ją rozbawiała, zapewne zupełnie nieświadomie, ale było to miłe doświadczenie. Zwłaszcza, że ostatnio miała styczność z samą męską częścią populacji, za którą jeszcze do niedawna nie przepadała i traktowała ich jako zło konieczne. Są, ale to nie oznacza, że cieszy się z ich obecności. Sytuacja oczywiście nieco się już zdążyła zmienić, ale i tak Iwaru zdawała się być dla młodej Ryukaty przemiłą odskocznią.
- Zabawnie próbujesz się bronić, wiesz? - zapytała z rozbawieniem, uśmiechając się jeszcze szerzej, nadal przyjaźnie. - Chodziło mi bardziej o to, że dla innych sprawiasz wrażenie niewinnej. To twoje zagubienie i lekka nierozsądność nie pozwalają momentami myśleć inaczej. Nie wyznacza to jednak twojej realnej siły, to jasne. Wiem o tym lepiej niż ktokolwiek inny. Wybierając drogę kunoichi zgadzasz się poświęcać czyjeś życie, czy nawet swoje. Musisz być gotowa by zabić, bo litość może być wyrokiem śmierci. Nie pozwól jednak, by inni uważali cię za słabszą, gorszą. Może to i jest jakaś strategia, ale akurat całkowicie nie w moim stylu. - powiedziała, widząc kątem oka jak gospodarz funduje jej kolejną kolejkę sake. W tym samym czasie Iwaru dalej ochoczo zaprzeczała temu, co to się działa czy też nie działo z tym nieznajomym.
- To tym bardziej, dać się oszukać henge. Nie wydawał ci się ani przez chwilę podejrzany? Rzadko się zdarza by ktoś obcy od tak pragnął intymności, niezależnie pod jakąś formę. Ja bym pewnie pomyślała, że ktoś ma nierówno pod sufitem. - dodała, przez chwilę się zamyślając i próbując wyobrazić sobie takową sytuację. Nie była uległa, nienawidziła tego, dlatego może jej było łatwo mówić, że nie dałaby się tak złapać. W końcu sytuacja z Kenjim miała zupełnie inny obrót. Wtedy fala nagromadzonych emocji po prostu musiała znaleźć swoje ujście. Nie były to jakieś dziwne podchody czy otwarte zagrania od razu sugerujące zmierzanie do jednego, seksualnego znaczenia. Chociaż nie dało się ukryć, że był to po prostu przygodny seks, a więcej się nie spotkali.
Roześmiała się cicho, słuchając opisu chłopaka, który to oszukał czarnowłosą. Ani wygłodniały, ani umięśniony i w podobnym do niej wieku. Te jej przekonania były rozbrajającej dla Nikusui, więc zerknęła na nią badawczo i uniosła brew nieco wyżej, nachylając się w jej stronę.
- To ty nie wiesz, że w tym wieku testosteron jeszcze bardziej buzuje? - zapytała niby konspiracyjnym tonem i uśmiechnęła się jeszcze szerzej. Zaraz jedna powróciła do wyprostowanej, siedzącej postawy i korzystając z chwili, kolejny raz opróżniła czarkę z sake. Było jej coraz przyjemniej, ale nie czuła się jeszcze wstawiona. Nie zamierzała się tu przecież opijać, a jedynie miło spędzić czas. Poza tym, dalej dokuczał jej ból pleców, którego nabawiła się na ostatniej misji, kiedy to jej plecy boleśnie zetknęły się ze ścianą. Dlatego przy wyprostowaniu skrzywiła się lekko.
- Co więcej? Byłam tam jako widz, a potem to już trzeba było zadbać o własne dupsko i się stamtąd wydostać. Od tej pory raczej ciężko stwierdzić kto jest przyjacielem, a kto wrogiem. Uśpiona nienawiść przygaszona względnym pokojem została przebudzona. Tymczasowe sojusze między prowincjami mogą już być nieważne. Uchiha są szczególnym zagrożeniem, są pewni swojej siły i nie boją się powiększać grona swoich wrogów. Może słusznie, może nie. Jednak sam turniej był w miarę ciekawy, chociaż całości nie widziałam. Można było podziwiać wiele, nietypowych umiejętności. - odpowiedziała dziewczynie na pytanie, jednakże dalej dość ogólnie. Pytanie było za mało szczegółowe, zresztą ona sama niewiele widziała. A to, co wiedziała, mogło nie mieć żadnego znaczenia. No, nie licząc Shiro Ryu, ale chyba nie bardzo miała ochotę mówić na ten temat, bo sama ta organizacja była dziwna. Wypuszczenie demona by uspokoić sytuację i zabić setki istnień? Poroniony pomysł z ich strony.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 17:54

Rozmowa była całkiem fajna, tylko miała jedną zasadniczą wadę. Zbytnio skakaliśmy po tematach. Raz tematem przewodnim naszej rozmowy był Shinji - chłopak, który mnie macał w gorących źródłach. Raz tematem była moja osoba. Raz tematem był ten dziwny turniej, o którym nie wiedziałam. Ciężko było się skupić i wymagało to od nas prowadzenie praktycznie monologu, by następnie wysłuchać odpowiedzi drugiej strony także w formie monologu. Postanowiłam więc wybrać jeden z tych tematów. Wysłuchałam wypowiedzi Nikusui do końca. Znowu powiedziała mi samym ogólnikiem. Ja oczywiście pytałam o to kto wypuścił Jednoogoniastego. Dostałam jednak dość ograniczone informacje, w których nie było tego czego oczekiwałam. Jednak coś zburzyło pokój między klanami i szczepami. W przeciwnym razie by się zgrupowały przeciwko wspólnemu wrogowi - organizacji, która wypuściła bestię. Tak jednak się nie stało. Ciekawe dlaczego? Nie chciałam snuć domysłów, bowiem miałam świadomość tego, że tak na prawdę nie wiem co się wtedy stało i moje teorie mogą mnie tylko omamić i oślepić na prawdę, jeśli kiedykolwiek miałam jej doznać. Z drugiej strony, moja towarzyszka nie chciała mi zdradzić większej ilości szczegółów. Ja oczywiście nie zamierzałam jej ciągnąć za język. To byłoby niegrzeczne i nietaktowne, a sama informacja nie była mi potrzebna na gwałt. No i odnośnie gwałtów. Tematu Shinjiego nie miałam zamiaru poruszać, bo był on właśnie z tej kategorii. Chociaż fakt, że mógł on przynależeć do szczególnie niebezpiecznego i dążącego do otwartej wojny klanu zaświecił mi pewnego rodzaju lampkę. Będę uważała, gdy już go spotkam. Gdy tylko Nikusui powiedziała o Henge i zapytała czy ów osobnik zachowywał się podejrzanie, nie przerwałam jej wypowiedzi, jednak pokiwałam jakby ze smutkiem głową. To samo zrobiłam, gdy ta mówiła o testosteronie. Jednak tutaj nie byłam pewna czy wiem. Po prostu nie pamiętałam o tym, jednak być może kiedyś mnie uczono. Niemniej jednak, tym samym, bezgłośnie podziękowałam za tą jakże cenną informację. Na pewno zmieni ona moje życie, chociażby w ten sposób, że zajdę w ciążę szybciej niż zabiję swojego pierwszego wroga. Jednak moje przeznaczenie pewnie było zapisane w gwiazdach i jeśli tak miało być to pewnie tak będzie. Postanowiłam skupić się na trzecim temacie. Jak to zwykle bywa, dziewczyny często są właśnie skupione na sobie. Tak. Moja osoba była dobrym tematem. W oczach towarzyszki byłam niewinna. Co dziwne, wcale nie starałam się takiej zgrywać. Może serio jednak ostatnimi czasy się przepracowywałam i dlatego popełniałam podstawowe błędy, jak ten chociażby dotyczący mojego ubioru, nieodpowiedniego do pory roku? Niemniej jednak bycie niewinnym czy raczej sprawianie takiego wrażenia również może być użyteczne. Dlaczego muszę eksponować swoją siłę? Przecież ukrycie jej działa dużo lepiej. W ogóle, w świecie ninja ukrycie pewnych faktów, broni, technik, swojej obecności było bardzo korzystne. Zadałam więc jedno pytanie, a zrobiłam to lekko obrażonym tonem, z odpowiednią mimiką, tak jakbym dawała jasno do zrozumienia, że pozytywna odpowiedź wielce mnie obrazi. Oczywiście w duchu się chichrałam jak małe dziecko. Atmosfera była bowiem cudowna i fajnie jest tak sobie na luzie pogadać z inną dziewczyną. Pytanie moje brzmiało następująco:
- Ej ... powiedz szczerze, onee-san, zabiłabyś taką niewinną istotę jak ja?
Oczywiście wcale nie zamierzałam się obrażać, nawet jeśli odpowiedź brzmiałaby "Tak". To była po prostu próba wybadania gruntu. Czy moja niewinność mogłaby ocalić mi życie? Czy ktoś mógłby się na nią nabrać i odsłonić? Czy przypuszczałam wtedy, że mogę kiedyś walczyć na śmierć i życie ze swoją nową znajomą? Oczywiście, że tak. Nie ufałam obcym, chociaż starałam się być dla nich miła. Tak było i w tym przypadku. Nikusui sama powiedziała, że sojusze mogą być już nieważne. Ona pewnie nie wiedziała z jakiego klanu się wywodzę. Ja nie wiedziałam z jakiego klanu ona się wywodzi. Czy nasze klany dalej trzymały sztamę? Nie wiedziałam, ale zakładałam możliwość właśnie przeciwną. Nie chciałam psuć dobrej atmosfery zbytnią podejrzliwością, ale po prostu nie mogłam zaufać. Czysta kalkulacja. Uderzyłam więc w blat i krzyknęłam radośnie:
- Panie Barmanie! To samo proszę! - wskazałam przy tym na czarkę z sake, którą właśnie popijała moja towarzyszka. Oczywiście, że jeszcze nigdy nie piłam alkoholu, więc pierwszy raz może być nieco szokujący. No i też w sumie nie wolno mi było jeszcze go pić ... chociaż teoretycznie zabijać już mogłam ... dziwne prawo obowiązujące na świecie. Niemniej jednak nie było potrzeby informowania właściciela restauracji i wszystkich zgromadzonych o tym, że jestem jeszcze nieletnia. Chciałam po prostu dotrzymać Nikusui towarzystwa i pokazać swoją dobrą wolę i to, że jej w pewnym sensie ufam, stuknąć się czarkami i wznieść toast za naszą nową przyjaźń. Leżenie pijanym pod stołem, podczas, gdy stałby nad tobą wróg z wielkim mieczem, mogłoby się skończyć tragiczną utratą głowy, ale nie sądziłam, że mogłabym zostać w jakiś sposób zaatakowana. Nie teraz.
Iwaru
 

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Nikusui » 15 cze 2016, o 18:20

Oczywiście, że można było się skupić na jednym temacie. To było znacznie łatwiejsze i pozwalało na swobodniejszy przepływ informacji, jak i lepszą koncentrację. Stąd też krótkie potaknięcia głową przez Iwaru były swoistym, możliwym i tymczasowym zakończeniem pewnych wątków. Czarnowłosa też nie dopytywała się o szczegółowe informacji z Sachuu, więc ją to zadowalało. Było, minęło, nic nie zwróci straconych tam żyć i zasad. Teraz pozostaje przygotowanie się na ewentualne dalsze potyczki, które na pewno na nich czekają. Miała jakieś dziwne przeczucie, że tamto wydarzenia to jednie początek góry lodowej, a najgorsze jeszcze przed nimi.
Przejrzała się dziewczynie, gdy ta zadała jej dość niespodziewane pytanie. W sumie odpowiedź dostała chwilę tematu, ale nie mogła znowuż wiedzieć, że Nikusui nie brała pod uwagę tego czy ktoś wygląda na niewinnego czy też nie.
- To zależy. - odparła krótko, jakby chciała Iwaru jeszcze podtrzymać w niepewności, po czym wsunęła sobie kolejną kulkę z dango do ust, przeżuwając ją z zadowoleniem. - Nie zabijam bez powodu. Jednak gdy ktoś walczy z zamiarem zabicia mnie, to się odwdzięczam. Dlatego odpowiedź na twoje pytanie brzmi: tak. Tak, jeśli byłabyś dla mnie zagrożeniem. Albo dla kogoś, kogo chcę chronić. - wyjaśniła, mając nadzieje, że ta odpowiedź w pełni usatysfakcjonuje czarnowłosą. Bo za to ją niesamowicie rozbawiła pewność siebie i zażądane przez dziewczynę sake. Miło, że poczuła się swobodnie, ale białowłosa miała pewne podejrzenia co do tego, czy dziewczyna osiągnęła wiek, który pozwala na spożywanie alkoholu. Nim gospodarz zdążył zareagować, młoda Kaminari ponownie nachyliła się w stronę Iwaru, próbując ignorować ból w plecach i położyła dłoń na jej głowie, nieco czochrając jej włosy.
- Chyba trochę cię poniosło, co, Iwaru-chan? - zapytała rozbawiona, po czym odwróciła się w stronę ciemnoskórego mężczyzny, stojącego za barem. - Dla mnie herbatę. Koleżanka jeszcze ma. - dopowiedziała, przez co zamówienie czarnowłosej zostało zignorowane. Zresztą, gospodarz nie sprzedałby alkoholu niepełnoletniej, więc w pewnym sensie Nikusui wybawiła go od niepotrzebnego dopytywania i tłumaczeń. Skoro Iwaru nie może dotrzymać jej towarzystwa w piciu sake, to za to ona dotrzyma jej towarzystwa w piciu herbaty.
- No, to może ty opowiedz, czy masz już na sobie czyjąś krew. Skąd pochodzisz, jakie masz cele? - białowłosa odsunęła się, dając już dziewczynie pełną swobodę ruchów. Pytała, bo była ciekawa. Skoro już wyszło tak, że jednak spędzą tu trochę czasu razem, to warto byłoby się dowiedzieć, z kim ma się styczność. Czy Iwaru ma jakieś maksymy, którymi kieruje się w życiu? Jakiekolwiek cele, które chciałaby osiągnąć czy po prostu pozwala działać chwili, bez żadnych zamierzeń. Nie liczyła oczywiście faktu, że była niepokojąco zainteresowana Uchihami, a raczej ich urodą. W międzyczasie gospodarz zabrał pustą czarkę i po krótkiej chwili postawił przed Nikusui kubek gorącej, aromatycznej herbaty.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 926
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Knajpka Kitsurai

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 20:34

Uśmiechnęłam się, gdy tylko białowłosa poczochrała moje włosy. Nie przejmowałam się zbytnio fryzurą, a to był bardzo, ale to bardzo miły gest. Oddalił on taki nieprzyjemny temat jak śmierć czy zabijanie. Nie robiłam więc z tego powodu żadnych pretensji. W sumie, fajnie byłoby się napić tego alkoholu, a przynajmniej spróbować, ale to nie było teraz priorytetem. Towarzyszka otrzymała swoją herbatę, więc pod względem napojów byłyśmy teraz równe. Oczywiście ona była równiejsza, bo miała więcej, a ja mniej tego napoju. Tak więc odłożyłam chwilowo na bok filiżankę i postanowiłam poczekać aż Nikusui wypije tyle płynu, by miała go tyle samo co ja. Tym sposobem mogłybyśmy być równe, chociaż moja herbata byłaby zimniejsza, ale to nie miało znaczenia. Niemniej jednak nasza pozorowana równość też nie miała znaczenia. Ludzie nie byli równi. Dla mnie to była po prostu gra. Pewna zabawa. Poczekałam więc chwilę i usłyszałam pytanie, na które szybko udzieliłam odpowiedzi:
- Urodziłam się w Kantai. Rok temu przeniosłam się do Ryuzaki. Co do krwi. To czasem mam na sobie swoją własną krew. Tam między nogami! Hahahahhahahahahahahahahah!
Nagle wybuchłam śmiechem, bowiem uznałam to za świetny żart, który Nikusui jako kobieta powinna doskonale zrozumieć. Po chwili opanowałam się tak, by dokończyć swoją wypowiedź, wcześniej jednak wycierając łzę śmiechu, która poleciała mi z oczu:
- Oprócz tego żadnej innej krwi. Znam podstawowe techniki, których mnie nauczono w szkółce ninja. Trochę potrafię walczyć mieczem. Nie należę do żadnego szczepu czy klanu i nie dzierżę jakichś dziwnych umiejętności. To za mało by kogoś zabić, chyba, że nie jest zbyt silny, ale pewnie nie o takie "zdobycze" ci chodziło. A co do celów, to chciałabym zdobyć swoją wielką miłość.
Prezentowałam typowe cele każdej nastolatki, jednakże w moich przypadku miłość była czymś więcej. Powodowała bardzo drastyczną zmianę mojego charakteru, jednakże o tym jeszcze nie wiedziałam. Nie poznałam bowiem nikogo, kto by mógł wywołać tą zmianę. No i powiedziałam półprawdę. Nie okłamałam jej, twierdząc, że nikogo nie zabiłam. Nie okłamałam jej, mówiąc, że pragnę miłości. Jednak okłamałam ją, opisując swoje umiejętności. Uznałam, że nie powinnam się chwalić tym co potrafię i lepiej po prostu udać czasem słabszą niż się w rzeczywistości jest. Jednak temat naszego wspólnego zabijania się był dla mnie dużo ciekawszy, więc postanowiłam na chwilę do niego powrócić:
- Gdybym chciała cię zabić albo kogoś na kim ci zależy to nie byłabym niewinna, nie? Wtedy ponosiłabym pełnię winy i miałabyś święte prawo, by mi urżnąć głowę, czyż nie? - dla mnie jednak to stwierdzenie miało też drugie dno. Jeśli wyglądałabym na niewinną, to mogłabym uniknąć śmierci z ręki białowłosej. Ona bowiem zabiłaby mnie tylko wtedy, kiedy ja bym spróbowała zabić ją. To była lekka oznaka naiwności z jej strony, bowiem czekała na mój zamiar. Teraz siedziałyśmy sobie spokojnie i rozmawiałyśmy, chociaż tak naprawdę dopiero co się poznałyśmy i teraz mogłam ją wykończyć, gdybym tylko chciała. Można powiedzieć więc, że miałam coś w rodzaju elementu zaskoczenia. Niemniej jednak nie miałam zamiaru jej zabijać! Co to to nie! Rozważałam po prostu hipotetyczną, oby nigdy się nie zdarzyła, sytuację, oceniając w tej sposób człowieka, z którym przyszło mi się spotkać. Chociaż z drugiej strony, może ja się myliłam. Może jednak białowłosa by mnie wykończyła od razu za sam fakt przynależności do wrogiej frakcji? Kto wie?
- W sumie wolałabym umrzeć z ręki przyjaciółki, takiej jak ty, niż z ręki kogoś kto mnie nienawidzi.
To powiedziawszy, umilkłam. Nie wiem czy można nas było nazywać już przyjaciółkami czy jeszcze nie. Za słabo się znałyśmy, ale uważałam, że to nie jest problem. Była bowiem moją potencjalną przyjaciółką. Kimś, z kim utrzymywanie kontaktów może przerodzić się w coś więcej. Nie mówię tutaj oczywiście o miłości, bowiem ja wolałam facetów, chociażby tak przystojnych jak Uchiha. To był mój ideał. Miałam jednak na myśli dozgonną i szczerą przyjaźń, która mogłaby narodzić się między nami. Dziewczyna była też starsza ode mnie, a wnioskowałam to po tym, że mogła pić alkohol. Może mogłabym się od niej czegoś nauczyć?
Iwaru
 

Następna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron