Główna droga w wiosce

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 21 lut 2020, o 19:09

Tatsuo odpowiedział jedynie większym podniesieniem kącików ust na pochwałę płynącą z ust drugiego artysty. Może i jakaś grupa tworzyła dla spełnienia własnych ambicji, nie licząc się nawet z tym, czy ich sztuka spodoba się szerszemu gronu odbiorców, tak jemu zależało przede wszystkim na tym, aby nie tylko zostać zrozumianym, ale przede wszystkim pochwalonym! Każdy najmniejszy komplement, niewinny uśmiech na twarzy czy nawet skierowanie oczu w jego stronę dodawały mu siły do kolejnego tworzenia. Teraz nie przejmował się tłumem ich okrążającym. Widział w uznanie w oczach staruszka i to mu zdecydowanie wystarczyło, aby czuć się spełnionym. Wsłuchując się w kolejne wersy ich wspólnej pieśni, przycupnął na pierwszym lepszym taborecie, krześle czy innym stole, nie za bardzo zważając na to czy miejsce było zajęte lub nie. On teraz ma o wiele ważniejsze rzeczy do zajmowania swoich myśli niż wygoda jakichś prostych ludzi.

Oparł swoją lutnię o kolano nogi i powoli przesuwał palcami po strunach, wyobrażając sobie w głowie tego Ichirou. Zamknął swe oczy, a w myślach powoli zaczęła kształtować się twarz tego pięknego młodzieńca. Delikatne usta zachęcające do złożenia nań pocałunku, jasna cera, która swym dotykiem przypomina najbardziej aksamitny materiał i szkarłatne oczy przyciągające niejednego śmiertelnika. Natchniony własną wizją, ze wciąż zamkniętymi powiekami, wydusił z siebie wreszcie kilka kolejnych słów, wygrywając kolejne nuty na swojej lutni. – Ooo – Już wcześniej Tatsuo wyłapał, że praktycznie każdą swoją część mężczyzna rozpoczyna od tej samej samogłoski, a skoro to w głównej mierze jego piosenka, Ito nie może zapomnieć o tak ważnym elemencie. – I proszę Cię, choć raz jeszcze, daj usłyszeć swój głos, co ciepłem mnie okala, niczym Twój złocisty włos. – Tatsuo chciał pokazać nieco swojego głosu, lecz zamiast trafić w wyższe dźwięki, niedbale przeciągnął on swą krtań do przodu, z czego nie byl zadowolony, o czym dał znać przez grymas, który pojawił się na jego twarzy. – I choć raz jeszcze, daj usłyszeć swój głoos... – Skończył, wyciszając się, dając teraz miejsce na usłyszenie głosu mężczyzny, a przede wszystkim ich wspólnej, niejako wymyślonej przez Tatsuo muzy.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 21 lut 2020, o 23:34

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
5



Podobno człowiek to zwierzę stadne. Podobno ma swoje standardy, ma rzeczy, które zrobi i których się nie podejmie. Ach, wiem - nazywają to moralnością. Więc podobno człowiek jest moralny, jest wyższy od zwierząt, ponieważ posiada duszę. Podobno jest też odgórnie inteligentny, twórczy. Potrafi przekraczać granice świata, dlatego może być wynalazcą, naukowcem. Pięknie to więc brzmi - być człowiekiem. Podobno człowiek to jednak tylko zwykły skurwiel. Podobno - tak słyszałam. W każdej tej kropce zamyka się jakaś historia ludzkości, bo człowiek człowiekowi nigdy nie był równy. Tak jak ten grajek nigdy nie miał być równy tej damie, która w bogatym kimonie przysłaniała właśnie pół swojej twarzy przepięknym, szerokim wachlarzem. Nie potrzeba było spoglądać na jej wargi, żeby widzieć po ich oczach, że te śliczniutkie, pewnie pomalowane czerwienią, usteczka właśnie wykrzywia w grymasie obrzydzenia. Zarówno do bezimiennego grajka jak i do drugiego. Bo jak dziecko z dobrego domu może zadawać się z takim obdartusem. Lecz skoro człowiek to zwierzę stadne (podobno) to jak oceniać chęci spędzenia tego czasu z drugim człowiekiem? Teraz wypadało już tylko dodać - podobno to niepoprawne.
Mężczyzna spojrzał na Tatsuo i zaczął kiwać głową do rytmu. Lutnie w końcu złapały wspólny rytm, w końcu całej tej pieśni zaczął być nadawany jeden ton. Dwa dzieciaki, które wyrwały się właśnie matce, podbiegły bliżej i wlepiły w waszą dwójkę swoje wielkie oczy. "Dzieci!" - zawołała za nimi kobieta, a już po chwili była przy nich. Uśmiechając się przepraszająco, ale nie zabierając ich. Przystanęła za ich plecami, również się wpatrując. Jakaś para dalej zatrzymała się - piosenka biegła. Skoczna, ale jednocześnie w tonie godnym miłosnej ballady. Takie pieśni, która miała wysławiać kochanka i zarazem powodować uśmiech na ustach. Tak jak uśmiechał się teraz bezimienny grajek. Melodyjka została gładko dokończona przez śpiewaka i wstał on z murka, by pokłonić się głęboko, zamaszycie. Dwójka dzieci wyżebrała od matki po jednym ryo i wręczyli mężczyźnie, który uśmiechnął się do nich pięknie. Zaraz uciekły ze swoją mamą, mieszając się znowu w tłum.
- Jak tak cię słucham... spotkałeś pana Ichirou? Tego Ichirou? - Zapytał, znów lekko zachrypniętym głosem. Przepitym. Spoglądał na Tatsuo z uznaniem, prawdziwym szacunkiem zebranym sprzed tej karczemnej stajni. Ach, miejsce do tworzenia jak miejsce do tworzenia. Ważne, by niosło ze sobą odpowiednią dozę inspiracji. - Brzmisz, jakbyś go znał. Jakbyś też go pokochał.



Śpiewak
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 24 lut 2020, o 22:17

Powoli ich śpiewanie ustawało, a sam śpiewak jakby się zamyślił, pozwalając muzyce swobodnie płynąć dalej. Tatsuo nie zamierzał przeszkadzać w zamyśle artystycznym swojego nowego kompana i jedynie delikatnie smagał opuszkami swoich palców struny wykonane niegdyś z owczego jelita. Mógł teraz, otwierając szerzej oczy, spojrzeć na otaczający ich świat, pozostawiając na chwilę twarz Ichirou jedynie w zakamarku swojego kłębiącego się od natłoku wrażeń umysłu. Piękny to był dzień. I nawet udało się przekazać kawałek kultury dalej, do dzieci, do najmłodszych! Może i nazbyt przesadnie, ale mężczyzna wierzył, że jego rola jest większa niż przygrywanie w karczmach i na uroczystościach weselnych. Chciałby spędzić nieco więcej czasu i przekazać im wszystko, co wie o czekających na te dzieci świecie, lecz te jedynie odbiegły od niego. Z pewnością nie dlatego, że bały sie Tatsuo bądź jego mniej rozgarniętego pod względem higieny kolegi, ale z oddania swojej miłosiernej matce. – Mmm, ryo w podarku nam swym rzuć, bym w sercu mym mógł radość czuć, lecz nie zgub swej pięknej kobiety, bo płakać za tobą będzie, niestety! – Po obdarowaniu komplementem matki dwojga dzieci, mrugnął do niej porozumiewawczo oczkiem, lecz ta pewnie już nawet tego nie ujrzała, cóż to była za strata.

Właściwie to... – Odpowiedział w końcu w stronę mężczyzny, pozostawiając swoją lutnię opartą o nogę, a sam wykrzywił ręcę do tyłu, opierając je o swój stołek i, raz jeszcze, spojrzał w niebo. Może tutaj ujrzy prawdziwe oblicze Ichirou? W przelatującym kluczu gęsi, w ułożonej chmurze, a może w zwykłym powiewie wiatru? Lecz jak na złość natura dziś nie była dla niego aż tak hojna. – Pokochałem Twoją wyobraźnię, mój kolego. – Skierował głowę w jego stronę uśmiechając się promiennie z lekko przymkniętymi oczami. – W nutach, w Twych ruchach dłoni i w wyrazie twarzy ujrzałem to, co każdy z nas chciałby widzieć na co dzień. Czy miłość? Miłość to takie piękne uczucie! Lecz ja widzę oddanie mu, oddanie siebie całego... lub w kawałku, to nie ma znaczenia! Nie jest łatwo, by taka rzecz umknęła artyście. Początkowe zakłopotanie cię nie zniechęciło, a jedynie pognało do przodu. A czy mam szansę poznać tę osobę w pełnej okazałości? – Wątpił, żeby był to ktoś żywy, a nie jedynie wyobrażenia czy marzenia starca spod karczmy. Bo czy tak silne uczucie może przetrwać rozłąkę?
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 25 lut 2020, o 14:51

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
7



Muzyka bawiła. Zabawiała tłumy, ludzi prostych jak i koronowane głowy. Miała moc, by emocje budzić. Lecz miała też moc, by uczyć. Mogła być wszystkim i niczym - na co więc postawisz? Jej treść, jej forma, mogła powiedzieć, by dbać o drugiego człowieka. Mogła nauczyć dzieci uczyć. Mogła pokazać, że każdy miał twarz łagodną i że świat potrafił być najbardziej brutalnym tworem ze wszystkich wymysłów artystów i brutalnych morderców. Teksty należało przekazywać, pokazywać je światów. W muzyce nie było miejsca na skromność - była ona zbyt fałszywa. Sztuka po to przecież powstawała - dla przekazu. Jaki więc sens byłoby chowanie jej w swoim sercu? Siedzenie u swojego boku na ciepłym murku stajni miało więc głęboki sens, przekaz sam w sobie. To wszystko, co niektórzy chcieli przekazać dzieciom, inni całkowicie zapominali, by o tym napomknąć. Rola tego, który chciał tworzyć, nie była wcale łatwa. Często niedocenieni, często skazani na samotność - ludzie niełatwo godzili się z odmiennością. Artyści zaś właśnie tym się charakteryzowali, że wyróżniali się częstokroć nie tylko bogatym wnętrzem, które czuło więcej, bo ich oczy dostrzegały więcej, ale i często wyglądem zewnętrznym. Wystarczyło spojrzeć na tę dwójkę i malowane skrajności, jakie tworzyli, tym mocniejsze i intensywniejsze, że spoczywali obok siebie. A łączyła ich muzyka.
- Hmm... - Mężczyzna uśmiechnął się szeroko. W jego policzkach powstawały przez to urocze dołeczki. Za młodu pewnie był całkiem urodziwym młodzieńcem, teraz pozostawało tylko mizerne wyobrażenie dawnych lat przywoływane przez te cholerne dołeczki. Dla niektórych nadal bardzo urocze. Jego ciemne oczy, które spoczywały na młodym towarzyszu, opowiadały historię ciężkiego życia za niego samego. Jak wiele one widziały i jak wiele historii miały do opowiedzenia - ach, takim marnotrawstwem byłoby nie wysłuchanie ich wszystkich... nie wyśpiewanie z odpowiednio dobranym tonem na instrumencie.
Mężczyzna wysłuchał uważnie słów niespodziewanego towarzysza i nie odezwał się od razu, kiedy padło pytanie. Dał sobie czas. Dał czas swojemu towarzyszowi. Pozwolił, żeby ich nić porozumienia wplotła się naturalnie w dźwięki miasta i zapisała głębiej w udeptanej ziemi pod ich nogami. To nie był wyścig zbrojeń. To było wolne pisanie na własnych dłoniach rozumiesz?, wśród ludzi, którzy znacznie więcej mówili niż rozumieli. Ta nić - nieznajomy chyba poczuł, że może okazać się naprawdę grubym sznurem.
- Może pojawi się na turnieju organizowanym u samurajów? - Odparł w końcu mrukliwym głosem, głębokim. Z zastanowieniem albo rozmarzeniem, sama nie wiem. Zapatrzony przed siebie, z lutnią na kolanach - mógł być nieszczęśliwie zakochanym. Osobą, która dawno już straciła obiekt swoich westchnień, dlatego teraz pozostała mu już tylko kochanka w postaci muzyki. - Nie dla prostych grajków takie sławy jak Ichirou. - Wpatrywał się w przestrzeń przed sobą, ale teraz zwrócił uwagę z powrotem na Tatsuo.
- Nie trafiłeś tylko z jednym - nie ma złotych włosów. - Uśmiechnął się jeszcze szerzej. - Przydałaby mi się pomocna dłoń... dziś wieczorem występ, muszę mieć gotową pieśń, a jak słyszałeś, jestem w duspku Dzikusów zza Muru. - Zsunął lutnię na bok, żeby obrócić się przodem do swojego rozmówcy i wyciągnął w jego kierunku dłoń. - Bayushi. Artysta od siedmiu boleści. - Przedstawił się. - I być może Twój pracodawca, jeśli zechciałbyś mi pomóc. Za parę ryo, oczywiście.



Śpiewak
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 25 lut 2020, o 20:11

Na turnieju samurajskim? – Zdziwił się z lekka, ale w końcu to przecież o najważniejszych bohaterach, ratujących wioski i damy z opałów pisze się ballady, a nie o prostym handlarzu ryb znad śmierdzącego portu, których pełno jest na całym świecie. Turniej, turniej... Teraz myśli powędrowały całkowicie w kierunku wydarzenia mającego miejsce za te kilka czy kilkanaście dni. Sam w sumie nie wiedział ile, ale przecież może tam wyruszyć już teraz, choć w jego garderobie nie ma tak wielu ubrań gotowych na mroźne temperatury, a to z pewnością będzie niemały problem. Właściwie to gdzie oni żyją? I czy pozwolą mu wejść? Tyle pytań, a tak mało odpowiedzi, ale na takie nudne i proste pytania może mu odpowiedzieć równie dobrze każdy inny przechodzień i na pewno nie będzie marnował ani sekundy spotkania z osobą z wyższych kulturalnych sfer. Powiedzmy. – Prości grajkowie? Nie wiem, czy można byłoby tak nas nazwać. Trzeba mierzyć wysoko i oczekiwać, że nasze marzenia się urzeczywistnią! Zniżanie własnych umiejętności w tym kompletnie nie pomoże. – Phi, prosty grajek. Może kiedyś, może czasem, gdy nachodzą go pesymistyczne myśli, ale na pewno nie chciałby ich przekazywać drugiej osobie, a szczególnie tak uzdolnionej jak on.

Wsłuchiwał się w dalszą wypowiedź swojego kompana. Ojej, zapraszają go na występy! Tatsuo nie był co prawda zwolennikiem tego typu sztuki, wymuszającej pracę na artyście pod presją czasu i gości, ale nie chciał pozostawiać mężczyzny samego w tym, do czego się już niestety zobowiązał. Czy powinien go umoralniać i powiedzieć, że to głupota? Chyba nie do końca. – Jeżeli nie czujesz piosenki, to po co się na nią zgadzać? Jak natura daje nam powiew wiatru, muskający nasze włosy, tak samo natura daje nam siłę do poruszania palcami i tworzenia sztuki. Nie da się samemu wytworzyć huraganu... – Przerwał na chwilę, a na jego twarzy, zamiast uśmiechu, pojawiło się niezadowolenie. Ach, czemu on nie potrafi utrzymać kamiennej twarzy! – Chyba trzeba będzie temu jakoś zaradzić. Zwą mnie Tatsuo, a pieniędzy nie wezmę. Nie potrzebuję ich, a nie wydajesz się materialnym bogaczem. Dla mnie liczy się wnętrze! – Podał rękę, tym samym wstając ze stołka i chwytając lutnię w dłoń. – To chyba nieodpowiednie miejsce do komponowania.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 27 lut 2020, o 20:28

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
9



Mężczyzna skinął głową kilka razy, obserwując swojego rozmówcę, choć przez moment wcale go nie dostrzegał. Spoglądał, a nie widział. Jego myśli znów wędrowały po rozmaitych drogach, albo po jednej, konkretnej. Tej, gdzie na końcu czekał na niego tajemniczy Ichirou, którego wspaniałość wysławiał w pieśni. Może to jego twarz widział za tymi ciemnymi, zasnutymi na parę chwil mgłą oczami. Kierunek zupełnie inny od tego, któremu poddawał się Tatsuo.
- Bywa na tak wielkich wydarzeniach. Widziałem go na koronacji Cesarza ostatnim razem. Słyszałem, że teraz założył swoją własną organizację... - Jego głos zabrzmiał tak, jakby właśnie zdradził jakiś bardzo istotny sekret. Tajemniczo. Uśmiechnął się zaraz po tym, słysząc zaprzeczenie, jakoby ich dwójka była prostymi grajkami. Pewnie i nie, ale gdzie im tam było do wielkich ninja..! Przynajmniej pan Bayushi, jak się przedstawił, nie wyglądał na osobę, która potrafiłaby zapanować nad niesamowitą energią, jaką była chakra.
- Trzeba mierzyć wysoko i wiedzieć, gdzie się znajdujesz obecnie. Inaczej ciężko znaleźć odpowiednią drabinę. - Sięgnął po swój kapelusz, który zwisał mu na plecach i założył go z powrotem na głowę. Jego oczy zostały przysłonięte, ale ust nie opuścił uśmiech. Cokolwiek chodziło po głowie starszego mężczyzny, pozostawało jego słodką tajemnicą. W tym na pewno był dobry, na to właśnie sam Tatsuo mógł narzekać - na to, że emocje kwitły tylko w nim. Na zewnątrz, gdy się tak przez moment zastanowić, był dość trudny do odczytania. Chociaż może to tylko kwestia tego kapelutka..?
- Mógłbym zaśpiewać jedną z wielu pioseneczek, które mam na podorędziu. Moje serce jednak bije teraz dla Ichirou. Tylko jak wyśpiewać doskonałość? Tego nie wiem. - Zdradził, czy raczej - rozwinął swój problem. Ten, przez który już tyle czasu siedział i nie mógł się zdecydować na odpowiednie zwrotki, na odpowiednie nuty. - Twoja obecność rozwiała dym w mojej głowie. Więc może pieśń będzie gotowa na wieczór. Bardzo bym chciał. Zaśpiewać o nim. - Głos mężczyzny był naprawdę przyjemny. Cała ta tajemniczość równie dobrze mogła się nie brać ani z twarzy, ani kapelusza - tylko właśnie z tego. Tego mrukliwego głosu, który tak przyjemnie było słuchać nawet wtedy, kiedy mężczyzna po prostu mówił. Mógłby opowiadać baśnie długimi godzinami i przyjemnością byłoby samo jego brzmienie, nawet nie sama treść.
- Wygląd człowieka to pozór, którym tworzy część swojego występu. Większość ludzi lubi tworzyć pozór bogactwa. Wydaje im się wtedy, że są lepsi od innych. A ja lubię się po prostu wygodnie ubierać. - Uśmiechnął się szerzej, biorąc lutnię i podnosząc się ze swojego siedziska. - Jeśli masz lepszą propozycję - prowadź, młody przyjacielu!



Śpiewak
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 1 mar 2020, o 00:35

Założenie własnej organizacji? Własna trupa muzyczno-teatralna krążąca po całym świecie i głosząca jedyną słuszną prawdę na temat sztuki i... Och, w sumie już kiedyś należał do jednej. Co prawda nie zajmowali się dawaniem jedynie rozrywki innym ludziom, ale również okradaniem ich, wyłudzaniem w nie do końca legalny sposób pieniędzy i zachęcaniem do złego. Z całą pewnością nie były to miłe wspomnienia, o których Tatsuo w obecnej sytuacji chciałby wspominać, ale przecież, jak sam twierdził, można każde zło zamienić w dobro, jeżeli tylko będzie się chciało odrobinę postarać. – Drabina, ee... Ciężko w ogóle znaleźć drabinę w naszym życiu. Chyba dlatego tak wiele shinobi biega po dachach i ścianach. – Kompletnie nie wiedział, co przez ostatnie sekundy opowiadał mu mężczyzna. Teraz jego umysł zawładnęła myśl stworzenia czegoś większego od ulicznego grania, a miłość do Bayushiego powoli się ulatniała, pozostawiając jedynie chęć pomocy drugiej osobie. Miłość szybko przychodzi i szybko odchodzi, jak to mawiają piękni poeci naszego świata! W tym przypadku gasła bardzo szybko.

Bogactwo nie oznacza wcale, że jest się od kogoś lepszym. – Obruszył się z lekka. Czy ten człowiek śmiał zrobić przytyk w kierunku ubrania Tatsuo? Mężczyzna spojrzał raz jeszcze na swój płaszcz, zarzucając go za stołek, aby już się aż tak nie pokazywać ze swoim udawanym majątkiem. – Każdy czuje się lepiej w czymś innym. Dla niektórych Twój wygodny ubiór może być odrzucający i nie będą się przy nim czuć wyjątkowo komfortowo. – Nie trzeba być mistrzem obserwacji, aby zauważyć, że jednak są w dużej mierze omijani i nawet osoby wchodzące do karczmy nie spoglądają na dwójkę grajków z jakimkolwiek uznaniem. Te wygodne ubrania, to pewnie nie wybór preferencji, a jedyna możliwość do zachowania twarzy w tej rozmowie. Co za tupet!

A tutaj chodzi o aurę, którą się emanuje! – Wstał energicznie ze stołka, łapiąc wcześniej swoją lutnię w dłoń i przerzuciwszy ją do drugiej ręki, powoli grał podstawowe nuty znanej każdemu piosenki dla dzieci. Tak dla wyładowania drzemiącej w nim energii, która przybyła wraz z rozmyślaniem o swojej ważnej misji. – Bez urazy mój kolego, ale nie wiem, czy mógłbym pracować w Twoim stroju. Ludzie nie czuliby się zachęceni, jeżeli nie pasowałoby to do mnie. A jeżeli ktoś udaje bogatego, tylko dla sztucznego szacunku, a przy tym wykonuje swoją pracę... cóż nam po tym! Czyż nie? – Uśmiechnął się szeroko i kiwnął głową w kierunku znajomego, aby ruszył z nim ku nieznanemu.

Ze swoją skoczną muzyką opowiadającej o równie skocznym ssaku przemierzające wsie z rybką w buzi, podążał w jedno ze swoich ulubionych miejsc, znajdujących się zaledwie parę uliczek od głównej drogi. Malutki ogródek ulokowany między dwoma już starymi budynkami. Rosła w nim jabłonka, dość zwyczajna z kilkoma już zielonymi jabłkami będącymi za niedługo gotowe do spadnięcia i wydania kolejnych owoców swojego żywota. Jakieś kwiatki, inne pnącza czy kretowiska. Taki ostatni bastion natury w tym paskudnym mieście. – Lubię tutaj przychodzić. Moi właściciele mi polecili to miejsce. Nic dziwnego, że mają taką rękę do roślin. – Rozsiadł się pod drzewem, odkładając lutnię na bok i do tego samego zachęcił Bayushiego. – Ponoć pochowano tutaj tych, których nie stać było na odpowiedni pochówek. A teraz ich duchy panują tutaj! Dając zwierzaczkom jeść, pozwalają przyrodzie żyć, a nam tworzyć pieśni. Ponoć nic nie jest równie inteligentne co one. – Historia jakich wiele. Może wydarzyła się naprawdę? Póki co nie chciał niczego mówić, pozwalając duchom przeszłości działać i nakierować umysł Bayushiego na doskonałość. Bo w końcu kto może o tym wiedzieć więcej niż ci, co wiedzą wszystko?


Nie wiem, czy sobie mogę opisać taki bastionek, ale skoro nakazał Tatsuo prowadzić... ofc mogę usunąć ten jeden akapit.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 1 mar 2020, o 10:55

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
11



Miłość. Jaskrawa, gorąca, podburzająca serca. Będąca początkiem rzeczy pięknych i tych najbardziej wypaczonych, obsesyjnych, nienawistnych. Potrafiła wybuchać i płonąć, płonąć, pożerać każdy kawałeczek komórki w ciele. Potrafiła jednak rozbłyskać, jak płomień świecy i równie szybko dogasnąć, jeśli knot nie był wystarczająco długi i zaczynał tonąć w nadmiarze wosku, który przecież był dla niej podstawą. Nadmiar paliwa nieraz może doprowadzić do szybkiego zatarcia maszyny. Tylko jak wielu myliło miłość z fascynacją i zauroczeniem? Uderzenie hormonów z prawdziwym uczuciem? To nie była miłość - to, co połączyło na te chwile tych dwóch muzyków. Nie do siebie wzajem. Bo do muzyki - o, to z całą pewnością.
- Nie oznacza. - Przyznał. Czy umknęło mu oburzenie, zmiana tonu głosu? Czy może je zignorował? A może całkowicie przyswoił, tylko nie uznał za stosowne odnoszenie się do niego? - Wielu się wydaje, że oznacza. - Poprawił wniosek swojego towarzysza, albo uzupełnił swoje słowa. Jak zwał tak zwał. Konsensus był jeden - ktoś, kto by tak uważał i ubierał się w ten sposób byłby raczej niezłym hipokrytom. Hipokryzja zaś całkiem nieźle pasowała do twarzy poety. Jak na razie jednak nie tego, jeszcze nie. Jego wolno płynący świat zupełnie się różnił od świata Tatsuo. Biegły po przeciwległych biegunach we wnioskach, obserwacjach, emocjach. Silne emocje płonące w sercu młodego grajka odbiegały szerokim kątem od tych wytartych i ujarzmionych w sercu Bayushiego. Świat wokół starszego mężczyzny po prostu spowalniał. Snuł się w zupełnie nowym, nieznanym rytmie - jednych by to drażniło, innych napełniało fascynacją, a jeszcze innych nużyło. Świat ten nabierał pełni rozpędu i kolorów dopiero, kiedy palce Bayushiego zaczynały przebierać przez struny. - O, nawet dla większości jest odrzucający. - Rubaszność przemknęła przez brzmienie jego głosu, uśmiechnął się całkiem rozbawiony w dość cyniczny sposób. Ładnie ujęte, tak elegancko - powiedziane w ten sposób, że dla niektórych ten ubiór może być odrzucający. Poeci powinni mieć dryg do słowa. Tatsuo ewidentnie ten dryg posiadał.
- Aj, cóż po tym! - Powtórzył z werwą, maszerując u boku Tatsuo przez ulice miasta. - Niech żyje wolność, wolność i swoboda..~! - Uderzył nieco żywiej w struny, roznosząc słowa piosneki przez miasto. Ludzie wokół uśmiechnęli się, co poniektórzy rozstąpili na bok ze zniesmaczeniem. Kilka dzieciaków zamachało do Tatsuo, trzymając swoich rodziców za ręce, kiedy ich mijali, gdy brzmienie dziecięcej melodii docierały do ich uszu.
Bayushi zatrzymał się przed jabłonką, kiwając lekko głową, tak do samego siebie, bez żadnego konkretnego powodu. Ściągnął kapelusz, który znów zawisnął na jego plecach. Zachwyt.
- Chodzi o aurę... - Powtórzył mruknięciem słowa, które usłyszał jeszcze parę chwil wcześniej, tak cicho, że łatwo było to przegapić. Niedosłyszeć. Zrobił kilka uświęconych kroków w kierunku pięknego drzewa, rozglądając się wokół. Wsunął się w jego cień w ten słoneczny, piękny dzień, który zachęcał ludzi do tworzenia. Reszty już zdawał się nie słyszeć. Wyciszone miasto, słowa Tatsuo, który tłumaczył, jak to miejsce znalazł. Zero reakcji. Tylko więź, która się rodziła między duszą artysty a pięknym drzewem i trawą, która pod nim kwitła, zieloną, pachnącą. Miękką. Podszedł do samego drzewa i usiadł pod nim w siadzie skrzyżnym, podnosząc wzrok w końcu na osobę, która pokazała mu to miejsce. Skinął głową z uznaniem, w bezsłownej podzięce i docenieniu za umiejętność dobrania tej aury do tego, czego człowiekowi było potrzebne, aby zacząć marzyć i śnić. Chyba odnalazł tutaj swoją doskonałość.
- To muszą być bardzo dobre duchy, skoro i człek tak dobrze się tutaj czuje. Karmią zwierzęta, a ludzkiego ducha poezją. - Ułożył lutnię na swoich nogach. - Tak sobie pomyślałem... Może chcesz zagrać wieczorem ze mną? Byłbym uhonorowany.



Śpiewak
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 1 mar 2020, o 21:32

Skrzyżował nogi w okolicy łydek, splótł ręce położone na brzuchu i położył się na trawie, wpatrując się raz jeszcze w przemijające chmury. Czy wierzył we wróżbiarstwo? Sztuka jakich wiele, ale czasem udawało mu się zobaczyć w chmurze coś więcej, aniżeli tylko kłęby wody w jakiejś dziwnej, nie do końca mu znanej formie. – Nie ma złych duchów. – Odrzekł bez większego zastanowienia, przypominając sobie swoją ezoteryczną ciotkę. Ludzie przed występami w cyrku byli mocno nakręceni na ujrzenie swojego losu w kartach czy płomieniach świecy, a Tatsuo jedynie czasem tam zerkał, ucząc się nowych sztuczek. – A może są? Ja nie wiem, nie widzę ich, jedynie czuję. Natura daje nam energię, a my jesteśmy jak... tafla wody! Energia duchów może przez nas przelecieć, nie pozostawiając nic albo się załamać, zostając w nas na dłużej, a jeżeli my chcemy ją dobrze spożytkować, to i duchy będą złe. Innymi słowy - nie bądź chamem tak bardzo, a duchy Tobą nie wzgardzą. – Uśmiechnął się wyraźnie dumny ze swojego stwierdzenia. W sumie do tego samego stwierdzenia doszedł Bayushi, toteż słowa Tatsuo nie były niczym odkrywczym. W końcu nie musiały takie być, prawda?

Wspólne granie? To... nie. Odpowiedź była jasna. Nie. Po prostu. Nie wiedział sam dlaczego, ale chyba to już nie było to samo. Mężczyzna sam przecież uznał, że miłość Tatsuo do Ichirou nie jest wystarczająca, nie jest tak idealna, jak mogłaby być. Po co więc miałby on tam być? By ładnie wyglądać i przyciągnąć ludzi do środka? Prychnął z tego całego samozachwytu nad swoją osobą. – Ym, tak, przepraszam, ale nie jestem pewien, czy nasze charaktery idealnie współgrają na tej scenie. Nie poznałem Ichirou. Jeszcze. Z pewnością, gdy już go ujrzę, moje serce zabije do niego mocniej, a ja będę gotowy powrócić do Ciebie i wygrać to, co na sercu mi leży. – Trochę był już zmęczony tym dniem, a nawet go dobrze nie zaczął. Na miasto wyszedł z myślą o spędzeniu dnia w pogodnej atmosferze, pod drzewkiem, tak jak teraz, a nie występując przed nieznajomymi mu ludźmi. Prędzej mógłby napić się z nimi grzanego wina niż wyśpiewywać ballady o bohaterze. Nie ten dzień i nie te nuty. Mimo wszystko zgodził się on pomóc Bayushiemu, a raz wypowiedzianych słów nie wolno odwoływać.

Chętnie jednak przyjdę zobaczyć Twój występ. Obskoczę ludzi dookoła, z moich ust wybrzmieją słowa chwalące Ciebie, a na koniec, na mój koszt – I nie miało to nic wspólnego z jego rzekomym bogactwem. W końcu nikt bogaty nie pracowałby w winiarni przy zrywaniu winogron. – Napijemy się i raz jeszcze opowiesz mi o tym młodzieńcu. Przed snem, aby i w moich marzeniach sennych ukazała się jego twarz. – Słońce powoli zaczęło mu przeszkadzać. Chwycił więc lutnię i położył ją sobie na twarz, leżąc tak i próbując nie wbić sobie żadnego kawałka drewna w oko. – Myślę, że pieśń ta powinna zacząć się dość dramatycznie. Damą w opałach co prawda nie jesteś i raczej nigdy nie będziesz, ale Twoje serce może być w opałach, czyż nie? Sam to już niejednokrotnie poczułem, gdy pewien młodzian, nie wiem, może jedenastoletni załopotał w mojej klatce piersiowej swoim wyglądem. Człowiek powoli czuje, jakby umierał, lecz... lecz myśl o nim! Ach, ona daje o wiele więcej chęci do życia i do picia. Jak się pieniądze w karczmie znajdą, to i w Twojej kieszeni Cię właściciel wynagrodzi. Każdy lubi miłe piosenki, a jeżeli początek będzie zwiastował straszne rzeczy, to serce ludzi słuchających się rozweseli jeszcze bardziej, gdy ich nie ujrzą. – Liczył, że trafi w gusta pieśniarza. Rozwinięcie piosenki już praktycznie mieli wcześniej, więc, jeżeli nie będzie większych poprawek, wystarczy przemyśleć zakończenie i zaśpiewać to, co w duszy gra.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 2 mar 2020, o 19:51

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
13



Więc nie było złych duchów, tak zostało rzeczone. Z ust poety, który często heroldem był dla prostych ludzi. Starszy mężczyzna tylko pokiwał głową, w zrozumieniu i zastanowieniu jednocześnie. Przepychające się przez leniwe listki promienie słońca, przelewające tak, jak przelewały się tłumy na szerokich ulicach miasta, ukrywały pod swoim ciepłem wszystkie troski, trudy i znoje. Pozostawiało tylko siebie - figlarne blaski o estetyce, którą próbowało złapać wielu malarzy. W tym miejscu na pewno złych duchów nie było, nie mogło być. Czy jednak były gdzie indziej? Bayushi dawno przestał się zastanawiać, gdzie w wierzeniach leżała granica między tym, czego ludzie potrzebują, a tym, co było prawdą. Bogowie wydawali się obojętni i nieobecni. Jeśli byli, to bardzo, bardzo daleko... czemu wiec duchy przodków miałyby się trzymać tak rozpaczliwie tej ziemi? Jeśli nie było złych duchów - nie mogło być też dobrych. Wszędzie musiała panować równowaga. Niepojęta zazwyczaj dla pojedynczej jednostki, niesprawiedliwa dla drugiej, ale sprawiedliwa i pojęta w oczach kosmosu. Wszechświata, w którym ta jednostka była ledwie ziarenkiem piasku. Potrzebnym, w końcu to te ziarenka tworzyły całą plażę, ale nadal - ziarenkiem. Takie wnisoki snuła głowa Bayushiego - zupełnie odmienne od tych, które rodziły się w głowie młodego poety.
- Chyba za stary jestem. Patrzę na ciebie i niedowierzam. Chęci, pięknu, dobru w pięknie. Miłości zdobią twoje lico jak najpiękniejszy z pudrów, a usta oblekają różem. - Z ust Bayushiego nie schodził już uśmiech, ciągle się przypatrywał smukłej sylwetce przed sobą. I wciąż tak samo ciężko było powiedzieć, co dokładnie po głowie mu chodzi. W jego oczach jednak chwilowo z pewnością był tylko Tatsuo. Odbijał się w ciemnych, bardzo ciemnych taflach i nie było tam teraz miejsca na Ichirou. Ta fascynacja... ona zaczynała zjeżdżać. Zmieniać swój tor. Przynajmniej chwilowo, albo... nie istniała nigdy wcale względem światowej sławy, jaką był przedstawiciel rodu Sabaku.
- Serce w opałach, bo bije, jakby chciało wybić żebra. Boleśnie - na początku! Dobre, tak zaczniemy. - Poprawił się na swoim miejscu.
I tak dwójka śpiewaków zaczęła komponować. Kawałek po kawałku, zwrotka po zwrotce i nuta po nucie. Minuty zlewały się w jedno, przesiewane przez palce. Rozbijane na sylwetkach jak tafla wody, co przelatuje przez ciebie i mija ciało, tylko na moment utrzymując na sobie jego wspomnienie w postaci rozwijających się słojów. Zamieniały się w godziny. W końcu, gdy pieśń była już gotowa, Bayushi poinformował, że tuż po zmroku, w karczmie, w której się poznali, będzie jego występ - że zaprasza serdecznie, że wstęp dla zacnego gościa za darmo. Podziękował. I odszedł, informując, że jeszcze przygotować do występu mu się trzeba, a ich wspólna pieśń podbije serca tłumów.
Oby.
Miałeś jeszcze ze dwie godziny do samego występu. Odrobinę wolnego czasu, by spędzić go w dowolny sposób i odrobinę burczący brzuch, który informował, że przegapiłeś obiad.



Śpiewak
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 4 mar 2020, o 21:52

Komplementy wypływające z ust Bayushiego były niczym miód dla uszu Tatsuo, ale przecież nie był to pierwszy raz, kiedy ktokolwiek mówiłby mu takie miłe słówka, toteż, z wyjątkiem pogłębionego uśmiechu, nie zrobiło to na nim aż tak wielkiego wrażenia. Podziękował jedynie skinieniem głowy, kładąc ją znowu na miękkiej trawie, starając się nie uderzyć własną lutnią w czoło. Również Tatsuo z początku, gdy go ujrzał na ulicy, zobaczył ponadprzeciętną osobę, wyzbywającą sie materialności i przekazującą innym to, co w duszy jej gra. Chwilowy zachwyt Bayushiego z pewnością minie już po stworzeniu pierwszych wersów piosenki. – Bolesne serce, dusza, co pragnie wyrwać się z okowów skóry, cierpienia i rozpaczy, którego nawet umysł nie jest w stanie powstrzymać! Choć może nie ma co aż tak drastycznych szczegółów ludzkiego ciała opisywać. – Tatsuo w swym życiu słyszał już o pisarzach i śpiewakach, którzy podobnymi tekstami narobili więcej szkód niż pożytku. Jednak rady płynące z ust mężczyzny nie były tym, czego sam by się słuchał przy tworzeniu dzieła muzycznego. Grał to, co serce mu podpowie, nie zważając nawet na konsekwencje swoich słów. Teraz jedynie leżał obok, udawał, że cokolwiek robi i próbował nakierować swojego kompana, lecz sam nie brał czynnego udziału w komponowaniu – coś dopowiedział, jakiś rym próbował naprawić, a kompletnie słabą zwrotkę zasugerował zmienić. Mimo wszystko był to przyjemnie spędzony czas. Wyniósł pewną naukę na przyszłość, a być może kiedyś przyda się mu to w pisaniu swoich pieśni, gdy dusza samoistnie powróci do momentu z przeszłości, gdzie wspólnie z mieszczańskim artystą wygrywał pieśni ku chwale Ichirou. Ciekawe kto to w ogóle jest... Skoro był na koronacji, to może ktoś z cesarstwa? Odważny strażnik gotów do oddania swojego życia za władcę, a do tego piękny i czysty niczym biegnący między górskimi polami strumień, ach! Marzenia i własne wyobrażenia z pewnością nie oddadzą tego, co Tatsuo być może ujrzy w przyszłości na własne oczy.

W końcu Bayushi ze skompowaną w niemal całości piosenką go opuścił, a on? A on sobie dalej leżał i nie za bardzo myślał o poruszeniu swojego ciała. To tylko zmęczyłoby go jeszcze bardziej, a już całodniowa rozmowa z do tej pory nieznajomym wypruła go z resztek energii. Tatsuo uwielbiał innych ludzi, uwielbiał poznawać ich spostrzeżenia, świat, kierować ich na jedyną słuszną drogę miłości do bliźniego, lecz nigdy nie spędzał w ich otoczeniu więcej niż kilku godzin. Mimo wszystko był on w pewnym stopniu samotnikiem, leżącym na skale i wpatrującym się w latające nad nim ptaki. Niestety, ale jeszcze nie posiadł zdolności jak roślina i nie jest w stanie dostarczyć sobie jedzenia z samego siedzenia pod promieniami Słońca. Wieczór się powoli zbliżał, to może ludzie pouciekali już z targów, pozostawiając jedynie niedostatki na straganch? – Yare, yare. – Odsapnął ciężko, podnosząc się wreszcie z ubitej przez leżenie ziemi, zarzucając ponownie lutnie przez prawe ramię i przenosząc ją na plecy, ruszył wolnym krokiem w kierunku targowiska.

Do domu mi się wracać nie opłaca, nad pomost mi się iść nie opłaca, w sumie to mi się nic nie opłaca. Do tej pory żyłem sobie sam spokojnie, a teraz zachciało mi się tworzyć jakieś organizacje jak ten cały Ichirou. Jak tak dalej będzie żył, to prędzej skończy z worami pod oczami niż pięknymi ustami i gładkimi policzkami. Też mi coś. Co za marny los go spotkał. Pewnie nawet nie przejmowałby się za bardzo, czy drugi raz spotka Bayushiego, ale gdzieś cząstka jego duszy pragnęła usłyszeć to wystąpienie. Może miłość, a raczej zauroczenie, które się w Tatsuo pojawiło, powróci na nowo i zostanie na dłużej? Teraz jedynie co w nim pozostaje, to burczenie żołądka. – Dobry wieczór miłej pani. Widzę, że ostało się jeszcze kilka Ikayaki! Tak pięknie przysmażona kałamarnica śniła mi się od kilku dni, a tutaj bach i jestem! – Uśmiechnął się życzliwie, kładąc na ladzie kilka monet z dodatkowym zapasem, aby i kobiecina miała na życie. I jeżeli nie okazało się, że go pobije, chwyta za dwa patyki z podpieczonym owocem morza i rusza w kierunku knajpy. Zje po drodze, a może to mu wystarczy? W końcu na pusty żołądek pić nie wolno, jak to już się można było w swoim życiu przekonać.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Shikarui » 5 mar 2020, o 21:14

Misja rangi D

No one's gonna tell me, it's a trick of the light.
Obrazek
15



Nieubłaganie dzień chylił się ku końcowi. Słońce leniwie kończyło swój kolisty bieg po błękicie i zaczęło malować go barwami czerwieni i fioletu. Każde pociągnięcie pędzla było jego pocałunkiem na pożegnanie czasu światła i laurką pozostawioną księżycowi, by obmył się w jej cudzie i przez chwilę poczuł się tak, jakby sam mógł lśnić i błyszczeć, zachwycać i sprawiać, by ludzie się do niego modlili. A przecież był ledwo odbiciem ukochanej gwiazdy. Coś, co rozpoczynasz od otworzenia powiek, widokiem codziennie tego samego sufitu, poczuciem powietrza przepełnionego zapachem znanego mydła, w którym myłeś pościel nad rzeczką płynącą nieopodal domu, kończyło się cudem, który nie mógł się znudzić. Wieczór - codziennie inny. Czasem szary, bury, płaczący łzami bogów, innym razem żywy, pełen wrażeń. Jeszcze inny malowany workami pod oczami, bo człowiek nie był jak słońce i po męczącej podróży przez połowę kuli ziemskiej nie przybierał barw pięknych i majestatycznych. Nie. Był wtedy najzwyczajniej w świecie zmęczony. Ten zaś, choć pozbawiony nagłych zwrotów akcji, gwałtownych płomieni, przecież obfitował we wrażenia. Miłość, szybkie jej odpływanie, cud tworzenia, genialną myśl artysty. Wszystko to opływało kibić Tatuso tak jak kobiety wsuwały na siebie przepiękne suknie i kimona, obwiązują je w pasie obi, aby jeszcze lepiej na nich leżały. Dopełniały wizerunek muśnięciem pudru, by twarz była gładka, jak artysta dopełniał pieśń słowami, aby miała konkretny sens.
To był dobry dzień.
Kobieta sprzedające smażone przysmaki roześmiała się szczerze i ciepło na słowa młodzieńca i podziękowała grzecznie za komplement. Czasem taki uśmiech był słodszy od pudrowych cukierków sprzedawanych w niektórych sklepikach. I co najważniejsze - nie psuł zębów. Z posiłkiem ruszyłeś w kierunku karczmy, gdzie przeżyta tego dnia miłość miała odżyć - takie przynajmniej nadzieje rodziły się w sercu. Występ, który miał być takim samym pocałunkiem, jakie słońce składa księżycowi, nim znów zniknie mu z pola widzenia. Każda droga musiała mieć swój kres. Ponoć smutek pożegnań istniał jednak po to, by móc się cieszyć z powitań.
Przed karczmą stał odziany w kolorowe, nietypowe dla tutejszej mody szaty - nie kimono, a bufiaste spodnie, koronkową koszulę z barwną narzutą, szeroki kapelusz z piórem pawim jegomość, który zgrabnym ruchem zakręcił swoje długie wąsiska stojące niemal na sztorc. Zapewne utrwalone cukrem. Tym, co psuje zęby, jak z niego zrobisz cukierki.
- Tylko dziś występ wielkiego Bayushiego, poety światowej sławy! - Prostował się dumnie i obwieszczał pełną piersią przechodzącym ludziom. Jak i tym, którzy już czekali przed drzwiami, aż chłopaczek, lat maksymalnie czternaście, sprzeda im bilety na występ. Z boku, pod ścianą, stała dwójka mężczyzn - jeden przesadnie gruby, który dłubał właśnie w zębie, z wątpliwym ilorazem inteligencji i drugi umięśniony, z zaplecionymi rękoma na klatce piersiowej, pilnie obserwujący ludzi wchodzących jak i tych, co tylko przechodzili. Łatwo było się domyślić, że są to najęte dryblasy do pilnowania dzisiejszego eventu.
- O, Pan Tatsuo! Zgadza się? - Wystarczyło, że się zbliżyłeś, a kolorowo ubrany jegomość namierzył cię wzrokiem. Jego oczy błysnęły, kiedy przypatrzył ci się uważnie, oceniając, czy na pewno się nie pomylił. Charakterystyczny wygląd, rysowana ołówkiem samej Afrodyty twarz, ubiór - wszystko składało się na to, że nietrudno było rozpoznać twoją sylwetkę. - Zapraszamy! Mistrz Bayushi poinformował o Pana przybyciu! Przepuśćcie chłopca... - Machnął ręką na chłopaczka i jednocześnie spojrzał na dryblasów, dając znać kciukiem w górę, że wszystko okej, że nikt tutaj na krzywą mordę wejść nie chciał. W końcu byłeś gościem specjalnym.
Wystrój karczmy został odpowiednio zmieniony. Zmieniono nawet rozstaw stolików tak, by stworzyć na dzisiejsze widowisko niewielką scenę. Dla jednego grajka - wystarczającą. Pogaszono latarnie, pochodnie - zostawiono jedynie świece na stołach. Tylko lampiony przy scenie płonęły, zrobione z pergaminu, misternie malowane kwiatami cenionej na wszystkich ziemiach śliwy. Wyglądało to pięknie. Goście powoli zajmowali swoje miejsca, a kelnerki chodziły z pojedynczymi kwiatami, które wsadzały do wazoników gości i zbierały zamówienia. Jedna z nich roznosiła wina, sake i przekąski na dużych, drewnianych tacach. Na razie panowało poruszenie. W końcu jednak Bayushi pojawił się na scenie. Ktoś zaklaskał, do jego wtóru druga osoba, potem dziesiąta, aż zawiwatowała cała sala.
Bayushi nie wyglądał jak grajek sprzed karczmy. Może nawet byś go nie rozpoznał, gdyby minął cię na ulicy. Miał na sobie ceremonialne kimono - wyszywane kwiatami śliwy, ciemne i doskonale zgrywające się z półcieniami tego miejsca - tylko kwiaty śliwy były jaśniejsze, jakby przywiał je na tą scenę wiatr; włosy spięte w kok, uczesane. Był również ogolony. Tylko jego wzrok, który wydawał się zobaczyć tak wiele życia, że zmarniał przez lata, pozostawał ten sam. Tak jak i poczucie, że mimo takiego stroju - ten człowiek nadal tu nie pasował. I nie ważne, co by na siebie włożył - nigdy nie będzie pasował.
- Witam wszystkich. - Uśmiechnął się. Na sali szybko zapadła cisza, aż zaniknął ostatni szmer. - Mówią, że przemówienia powinny poetom wychodzić całkiem nieźle, ale ja zawsze byłem zbyt leniwy. - Kilka osób zaśmiało się cicho. - Obiecałem kiedyś, że opowiem wam kilka słów o Sabaku Ichirou. Obiecałem, prawda? Dobrze, już myślałem, że skleroza do tego dochodzi. - Kilka osób znów się zaśmiało. - Ten wieczór poezji ukoronuję jednak inną pieśnią. Ale, ale, to na koniec. Dziękuję wszystkim za przybycie i mam nadzieję, że obejdzie się bez pomidorów. - Cały czas był uśmiechnięty. Jego uśmiech tylko poszerzał się na zwieńczenie sympatycznych słów, to nieco malał w ich trakcie. W końcu wziął swój instrument, ułożył go na kolanach... i zaczął grać. Piosenki płynęły różne. Przecinane krótkimi haiku. Zabawnymi komentarzami samego Bayushiego. Goście rewelacyjnie się bawili, zaangażowani w cały występ. Aż w końcu i wykonana była pieśń stworzona przez ciebie i samego Bayushiego, po której goście zaczęli wiwatować na stojąco, damom potoczyły się wręcz łzy po policzkach ze wzruszenia. To jednak nie miał być gwóźdź programu.
- Piosenkę o Ichirou pomógł mi napisać niezwykle młody człowiek, który zachwycił mnie swoją urodą, pomysłowością i dobrocią. Podszedł do mnie, jakby nigdy nic, mówiąc "pomogę ci! nie chcę nic w zamian! na koniec twojego występu postawię ci obiad!". Jeśli to nie miałoby być wzruszeniem poety, to co innego mogłoby? Dlatego to właśnie jemu chciałbym zadedykować ostatni utwór. Osobie, która dogłębnie poruszyła moje serce.

Rozsypuje się me serce
Rozbija o ziemię
Nie widzę co jest wokoło
Lecz za chwilę odzyskam przytomność

Moja wiara balansuje
na milionie słówek
Więc powracam do ciszy

A gdy wieczorem zobaczę znak na niebie
Nikt mi nie wmówi, że to złudzenie optyczne
Może nigdy nie nadejść, ale chcę poczekać
Cóż mogę dodać? Jestem człowiekiem wiary
W moim ciele jest ocean
W mojej duszy płynie rzeka
I płaczę

To czas gdy pozwalam odejść
rzeczom, nad którymi nie panuję
Droga, którą obrałem
Jest jedyną jaką znam

Tak długo zajęło mi dotarcie tu
I długo zajęłoby odejście
Więc zabiorę to co mogę
W kwestii duszy

A gdy wieczorem zobaczę znak na niebie
Nikt mi nie wmówi, że to złudzenie optyczne
Może nigdy nie nadejść, ale chcę poczekać
Cóż mogę dodać? Jestem człowiekiem wiary
W moim ciele jest ocean
W mojej duszy płynie rzeka
I płaczę

Jesteśmy świtaniem
Niesiemy słońce
Jesteśmy świtaniem
Niesiemy słońce

A gdy wieczorem zobaczę znak na niebie
Nikt mi nie wmówi, że to złudzenie optyczne
Może nigdy nie nadejść, ale chcę poczekać
Cóż mogę dodać? Jestem człowiekiem wiary
W moim ciele jest ocean
W mojej duszy płynie rzeka
Już nie płaczę, gdy znalazłem słońce.


I cóż, wieczór był pełen wrażeń.
I nikt nie wmówi ci, że to tylko sztuczka światła.



Śpiewak

Misja zakończona wielkim sukcesem!~ (:
Obrazek

Czytałem, że tygrys jest niegroźny, że sam nie napada, nie.
Jednego tylko nie wiem, czy tygrys też o tym wie.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1882
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Tatsuo » 11 mar 2020, o 18:41

Zdziwił się z lekka, gdy ujrzał kompletnie inną karczmę, niż ją zastał wcześniej. A może to tylko jego wyobrażenia spłatały mu figla i budynek ten nie był podrzędną rozpijalnią ludzi, a czymś więcej? Może nawet Tatsuo załapie się na jakąś ekskluzywną kolację, a nie tylko zimne kałamarnice, które trzeba było mielić w ustach przez kilkanaście sekund, zanim były zdatne do zjedzenia. Wielkiego Bayushiego? Poeta światowej sławy? Ee... Pierwszą myślą było, że ten dziwnie ubrany koleś jest jakimś starym przyjacielem jego biednego śpiewaka i teraz, wynajęty przez Bayushiego, próbuje namówić ludzi na wspaniały występ. – Tatsuo, chyba się zgadza. Ciężko mi powiedzieć. – Odrzekł skonsternowany, wychwytując językiem resztek jedzenia na przednich zębach, które poczuł przy otwieraniu ust. Co za nietakt, ale teraz nawet nie zwrócił na to większej uwagi. – Ym, dobrze? – Zapytał właściwie sam siebie, kiedy, chcąc lub nie, został wręcz wepchnięty wbrew swojej woli do środka. Dwaj strażnicy przy drzwiach? To nawet menel jak on nie miałby aż tylu różnych przyjaciół, którzy służyliby dla niego za darmo.

Co za frajer. – Wypalił przez wciąż otwarte ze zdziwienia usta. Przecież to niemożliwe, że opłacił każdą osobę w karczmie, aby mu biła brawo i przechwalała jego pieśni. Udawał? Tylko po co... Dla zdobycia dodatkowych pieniędzy? Poczucia się jak prosty człowiek z ulicy, który jest nikim dla mijającej go hołoty? Sam przecież mówił, że... Och. No tak. Tatsuo uśmiechnął się pod nosem, łącząc w końcu wszystkie fakty, które zbierał przez cały dzień. Był niezwykle zdumiony, że choć może sobie pozwolić na życie w luksusie, to woli odgrywać biedaków, a raczej żyć ich życiem. Może i Tatsuo kiedyś by tego spróbował? Choć raczej nie, nie jest to jego bajka, lecz słuchanie pieśni, którą pośrednio wspólnie napisali, ujęła jego serce. Czy zauroczenie na nowo powróciło? Przez tę chwilę tak, ale nie był pewien, czy chce znowu się z nim spotkać. Zakończył ten fragment swojej historii czymś niezwykłym, wspaniałym prezentem od nieznajomego, który z pewnością pozostanie w jego sercu, lecz trzeba iść dalej. Być może, kiedy los na nowo postanowi, aby skrzyżować ich drogi życia, będą mogli na nowo rozwinąć się artystycznie i unieść emocjom, a teraz, jedyne co mu pozostaje, to unieść się alkoholi, którego przez cały dzień mu brakowało. Po wybiciu braw, na koniec występu, szybko zmył się z karczmy, biorąc przy okazji jedną butelkę grzanego wina. Nikt przecież nie zauważy jej braku, prawda?

z/t
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
 
Posty: 85
Dołączył(a): 3 lut 2020, o 00:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Ario Kunisaku » 15 sie 2020, o 10:55

Akaruidesu Yoake
Misja rangi C
1/30

Śladami dawnych ludów


Yoake znalazł się na głównej drodze w wiosce. Słońce było dziś za chmurami, a wiatr sprawiał, że w niektórych momentach było nawet zimnawo. Ruch w wiosce był jakiś taki spowolniały, ludzie o ile powychodzili z domów, to szli z jednego punktu do drugiego, jakby zaczarowani w jakiejś jesiennej hipnozie, mimo tego,że było lato. Gdyby ludzie zajmujący się pogodą mieli cokolwiek powiedzieć, to tyle, że jest to...zły znak.

W jednym z mijanych domów widać było zamieszanie - pewien mężczyzna przemawiał do tłumu ludzi, a otwarte na oścież drzwi umożliwiały młodemu Shinobi podsłuchanie, o czym opowiadał mężczyzna. Facet, bardzo leciwy, na oko miał ponad 60 lat, był mały, a jego twarz ozdabiał krótko przystrzyżony biały wąs.

Spoiler: pokaż
Obrazek


Mężczyzna stał przed zebranymi i coś wygłaszał. Yoake zdążył dotrzeć, gdy ten był w połowie zdania.
- ...a wtedy, dowiedziałem się, jak potężni są Bogowie z dalekiej północy, którzy kiedyś podobno najechali te ziemie, jeszcze w czasach, gdy nikt nie myślał o cywilizacji, a wyznacznikiem była ino siła i liczebność...To dzięki swojej wierze, ludzie Ci byli w stanie zajść tak daleko, by podbijać inne kraje, tym bardziej te na dalekim zachodzie, gdzie bytuje inna kultura, niż ta, która jest nam znana na codzień. Ja, Kaminari Shusei, zamierzam zbadać tą świątynię wraz z jej podziemnym grobowcem, a potem dowieść tego, że moje tezy są prawdziwe. Czy znajdą się ochotnicy, którzy chcą pomóc mi przejść tą drogę i zyskać sławę?! - po tych słowach, ludzie popatrzyli na starca...po czym po kolei wstawali i zaczęli wychodzić, podśmiechując ze starca pod nosem. Kto by ryzykował życiem dla jakichś bajek!? No właśnie...


Ostatnio edytowano 25 sie 2020, o 08:58 przez Ario Kunisaku, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Ario Kunisaku
 
Posty: 503
Dołączył(a): 18 maja 2020, o 10:21
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Pomarańczowo-włosy chłopak, noszący na plecach dziwny, dość spory plecak.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8554

Re: Główna droga w wiosce

Postprzez Akaruidesu Yoake » 15 sie 2020, o 12:31

Yoake wyszedł dopiero co ze sklepu z wyposażeniem wzbogacony o nową broń i szedł sobie spacerem ulicami w osadzie. Zazwyczaj tacy przechodnie albo mają sprawy na głowie, albo obserwują piękno natury, pogodę i rozwijającą się w lato roślinność, chłopak ten jednak nie był tak zwyczajny i po prostu szukał problemów. Nie w negatywnym znaczeniu tego słowa, nie chciał nikogo pobić, okraść, czy cokolwiek innego, tylko gotowy był do reagowania i ewentualnego zastąpienia strażników miejskich, jeśli zajdzie taka potrzeba. Nie widział jednak dzisiaj nic takiego. Aż mignęło mu w pamięci, jak kiedyś siedział sobie w knajpce Kitsurai, gdy wybuchł budynek na przeciwko. To były czasy.

Nostalgiczny nastrój został jednak przerwany, gdyż w tuż obok tego leniwie toczącego się życia w osadzie coś się działo. W jednym z domów jeden starzec opowiadał coś grupie ludzi. Oby to nie była kolejna sekta porywająca ludzi, bo takie sprawy też Yoake załatwiał. A przynajmniej raz załatwił, chociaż wciąż nie wiedział, jak się tamta sprawa skończyła. Skoro więc ktoś coś opowiada, to może będzie to coś ciekawego? Chłopak zajrzał do środka i dołączył do gapiów, czy tam bardziej słuchaczów, bo taką to czynność tu bardziej wykonywali, niż patrzyli. Bo nie za bardzo było na co się patrzeć.
- Jeśli te tezy mają być prawdziwe, to też się chętnie przekonam. - Rzucił z dużą dozą ironii Yoake na pytanie o śmiałków. - Nie chcę umniejszać mocy bóstw, ale gdyby było tak jak niektórzy przedstawiają, nie byłoby tu miejsca dla nas, zwykłych ludzi. Ich świat, a nasz świat, to zupełnie co innego i nigdy nie pojmiemy ich jestestwa. Ale jeśli myślisz, że to jest miejsce warte odkrycia, to może znajdziemy tam coś ciekawego. - Tak na prawdę Yoake mimo wiary w bóstwa, szczególnie te czczone lokalnie, jak Susanoo, a także te, w których widział źródło swoich mocy, jak Raijin, to wątpił w faktyczną ingerencję tych tworów w ludzkie życie. Nie negował istnienia, co to, to nie, ale uważał takich ludzi jak Harisham, wyznawca Hachimana, za głupców, którzy są zaślepieni swą wiarą i nie dostrzegają prawdziwego życia. Chłopaka tak na prawdę kusiło tutaj odnalezienie źródła siły, które mógłby wykorzystać, by się wzmocnić. Tak, potęgi nigdy za mało, a on miał na tym tle straszne kompleksy, szczególnie po porażce w turnieju.
Do hidów polecam używania mojego ID: 2457
Avatar użytkownika

Akaruidesu Yoake
Strateg
 
Posty: 522
Dołączył(a): 23 wrz 2019, o 20:00
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niski, blond włosy z ciemniejszymi końcówkami, młodo wyglądająca twarz. Czarne ubranie z długimi rękawami i stojącym kołnierzem, na to żółte haori w białe trójkąty.
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na obu udach. Torba nad lewą nogą. Wakizashi przy pasie po prawej stronie, katana po prawej.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=7711

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość