Szpital

Szpital

Postprzez Defrevin » 22 lut 2015, o 00:15

Obrazek
Szpital


Jedno z najważniejszych miejsc w osadzie. To tutaj lądują ciężko chorzy, a także ranni mieszkańcy osady. Miejsce o strategicznym znaczeniu dla prowincji z tego względu, że jest na prawdę nie wiele miejsc na tyle sterylnych w których ranni jak i chorzy mogliby dojść do siebie. Kolejnym czynnikiem które sprawia, że miejsca są te tak ważne to to, że na miejscu znaleźć można ludzi wykształconych medycznie i znający medyczne Jutsu co w tych czasach jest rzadko spotykane. Budynek szpitalny składa się dwóch piętrowych kondygnacji. W dolnej położona jest recepcja wraz z salami operacyjnymi, z kolei na górze położone są sale w których znajdują się pacjenci dochodzący do siebie po operacjach bądź oczekujący na nie.

Ważne: Osoby, które trafią do szpitala decyzją Administracji, sędziego bądź misjodawcy, zobowiązane są użyć w swoim poście fabularnym poniższego szablonu

Kod: Zaznacz cały
[color=#808000]Czas leczenia:[/color]
[color=#808000]Link do zdarzenia:[/color]
Jeśli masz ważną sprawę, pytanie lub potrzebujesz pomocy związanej z funkcjonowaniem forum, proszę wyślij do mnie prywatną wiadomość. Z chęcią zapoznam się ze sprawą i rozwieje wszelkie wątpliwości.
Avatar użytkownika

Defrevin
Założyciel Forum
 
Posty: 2046
Dołączył(a): 11 lut 2015, o 22:31
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta: Kenshi

Re: Szpital

Postprzez Shigemi » 7 gru 2017, o 16:25

Pogoda delikatnie mówiąc nie rozpieszczała, śnieg, wiatr i szeroko pojęta pizg...wica uprzykrzały mi trasę do szpitala, jednak mój cel sprawiał, że nie mogłem sobie pozwolić na poddanie się z tak błahego powodu, to po prostu byłoby największą moją porażką jako Shinobi. Musiałem hartować nie tylko swoje ciało, ale również swojego ducha, aby móc rozwijać się i bronić innych. Zganiłem w duchu sam siebie, że nawet na sekundę zwątpiłem w siebie i chciałem zrezygnować. Otrzepałem się ze śniegu i wody, następnym moich ruchem było wkroczenie do szpitala i zlokalizowanie dziewczyny, której łzy na zwoju się znajdowały. Podszedłem do rejestracji i postanowiłem się nie czaić, wszak dziewczyna sama pisała, abym o nią pytał.

Wzrok i słowa skierowałem w stronę sekretarki i powiedziałem:
-Dzień dobry, nazywam się Kaminari no Shigemi, poszukuję pielęgniarki imieniem Kimi... zawiesiłem głos, a następnie dodałem: Czy jest dzisiaj na oddziale?. Westchnąłem cicho, dziecko śmierci, ten tytuł co jakiś czas przelatywał mi przez głowę zazwyczaj wtedy, gdy się komuś przedstawiałem, jednak nigdy nie wiedziałem, czy zwiastowało to śmierć moją, czy osób w moim otoczeniu, na razie to ja przynosiłem śmierć tylko innym...
Avatar użytkownika

Shigemi
 
Posty: 108
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 17:29
Wiek postaci: 19
Krótki wygląd: Białe kimono, czarne haori ze złotą klamrą i złotymi wstawkami, czarno-bordowe obi ze złotymi wyszyciami
Widoczny ekwipunek: katana przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4289
GG: 10004280
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Hayami Akodo » 8 gru 2017, o 20:42

TRYB MG - Misja dla Shigemiego
7/15
"How to save a life?"


Miejscowa rejestratorka - stara, pomarszczona i siwa niczym gołąb kobieta z plastrem na szyi - przygląda Ci się przez chwilę. Wreszcie stwierdza, że tak, oczywiście, Kimi ma dzisiaj dyżur; dyżurka jest po lewej stronie,trzecie drzwi, proszę pana, bardzo niecierpliwie na Ciebie czekała. Jej starczy, chrzęszczący głos biegnie za Tobą, rozbija się o ściany, drży, hałasuje, trzepocze się w Twoich uszach, aż w końcu milknie. Może to i lepiej...
Piętra są dość pełne ludzi - żywiołowych, energicznych, rozbawionych mimo potwornej pogody Kaminarich, Twoich rodaków, chociaż tak obojętnych na czyjeś cierpienie. Ale czy to nie jest naturalna kolej rzeczy? Ktoś nie śpi, aby spać mógł ktoś, to są zwyczajne dzieje. Ludzie umierają, by mogły narodzić się nowe pokolenia. Tak już musi być i tak było od czasów pramatki Kaguyi, od której pochodzimy.
Dlatego być może nikt nie przejmuje się małą tragedią.
W końcu to zdarza się każdego dnia.

Kiedy wchodzisz na oddział, Kimi akurat wychodzi z dyżurki, niosąc jakieś leki na tacce, pewnie dla pacjenta. Z daleka widać, że - delikatnie mówiąc - jest załamana. Ma zapłakane, zmęczone oczy, nie pasujące do siebie i wygniecione ubrania, jakby w rozpaczy nie przejmowała się już zupełnie niczym. Jakby wszystko utraciło wartość, kiedy ona utraciła Mikoto. Na Twój widok wciska pospiesznie tackę w ręce zdziwionej starszej pielęgniarki idącej nieopodal, po czym rzuca się do Ciebie pędem.

-Shigemi-san, prawda?-pyta z napięciem, gorączkowo.-Rozpoznałam cię po włosach i wzroście. Chouji mi o Tobie opowiadał...-urywa. Po jej policzkach spływają pierwsze łzy, jednak je ociera gwałtownie, jakby chciała je zerwać z wymęczonej twarzy. Wzdycha.

-To jest Mikoto-mówi pospiesznie. Wyciąga z kieszeni zdjęcie - dość świeże, wyraźnie zrobione całkiem niedanwo. Wręcza Ci je szybko, oglądając się za siebie i starając się nie mrugać powiekami. -Z tego, co wiem i co mi powiedziano, nie opuścił jeszcze Antai, więc jest szansa, że go odnajdziesz. Sama bym wyruszyła na poszukiwania, gdyby nie to, że...
Drży. Wreszcie spuszcza głowę. Postanawia się przyznać. Dokonać...ekspiacji.


Jakbyś akurat TY był w mocy udzielić jej przebaczenia.


-Moja rodzina i rodzina Mikoto były zadłużone u najbogatszego człowieka w wiosce. Mikoto spłacił już część długu, ja oddaję na ten cel wszystko, co tylko zarobię w szpitalu, ale wciąż zostało sporo do spłacenia. Nie mam wyjścia, muszę tu zostać i pracować...Chociaż gdybym mogła...
Łzy wymykają się spod jej powiek. Zadymka na zewnątrz milknie, choć śnieg nadal pada i wciąż jest zimno.
Zapada kłopotliwe milczenie - jak inaczej nazwać tą ciszę, która przychodzi wraz z długo tajonym sekretem? Ale przynajmniej przyniosłeś jej ulgę, Przyjacielu, pocieszyłeś jej złamane, zatrute smutkiem serce, wbrew swojej naturze, wbrew znakom i przeznaczeniu zrobiłeś coś naprawdę dobrego, coś, co być może nie jest godne pomnika, ale na pewno uczciwe.


Śmierć jest przecież wybawieniem.


-Proszę, ruszaj już. Ostatnie wiadomości od Mikoto pochodziły...Mówił, że idzie sprawdzić stary budynek gdzieś za wioską. Jakieś mieszkanko, które należało do człowieka imieniem Arinori, a które zostało potem opuszczone. Potem powiedzieli mi, że znaleźli jakieś ciała na szlaku, dwa kilometry za wioską...ale nikt mi nie chciał powiedzieć, czy to jego...I proszę, przyjmij jeszcze to.
Wyjmuje z kieszeni po dłuższej chwili poszukiwań jeszcze jedno. Dwie paczki bentou.
-To na drogę, abyś nie zgłodniał, i dla Mikoto, jeżeli żyje i nic mu nie jest. Nie chcę, by był głodny-mówi cicho. A potem kłania się nisko, aż do ziemi, z dłońmi przyłożonymi płasko do ud na znak głębokiego szacunku.
-Dziękuję-mówi cicho, zadowolona, że włosy zakrywają jej kolejne łzy.-Jeśli go odnajdziesz, proszę, wróć tutaj, do szpitala. Będę czekać.
Po chwili posyła Ci smutne, spłoszone spojrzenie, i odchodzi, wezwana gniewnym wołaniem starego lekarza, pewnie ordynatora oddziału: "KIMI-SAN, ILE RAZY MAM JESZCZE PANIĄ WOŁAĆ?!", zmuszona do powrotu do swoich obowiązków. Pewnie w myślach przeklina siebie, Mikoto i jego pomysły, co pewne, to to, że woła go całym swoim sercem, umysłem, duszą i ciałem, każdą myślą, każdym gestem, każdym drgnięciem kącika spierzchniętych ust, każdym powolnym, strudzonym krokiem stawionym pewnie na śliskiej, śmierdzącej chlorem i chemią do czyszczenia podłodze.

Wszystko wokół Was jest białe, sterylne, czyste. W powietrzu unoszą się nieprzyjemne wonie choroby, leków, środków czyszczących i dezynfekcyjnych, na gładkich jak lód ścianach widać kolorowe plakaty reklamujące rozmaite lekarstwa i zachęcające ludność Antai do szczepień oraz innych akcji. Na tablicy ogłoszeniowej zauważasz parę bezsensownych, starych anonsów w rodzaju "doktor Ryouta - gabinet numer 2, godz. 11:15-22:30", a także listę dyżurów lekarzy i pielęgniarek. Kimi rzeczywiście jest na niej wymieniona; widnieje na liście jako "Ashikaga Kimi, starsza pielęgniarka, dyżurka numer 7".

Kiedy wychodzisz, biedna kobieta żegna Cię jednak spojrzeniem, a ciepłe jeszcze, niedawno przygotowane bentou ciążą Ci w dłoniach.
Mała przekąska, ich słodki symbol, oczekiwanie i nadzieja. - właśnie tę nadzieję złożono w Twoich rękach. Pozostaje Ci ich jedynie nie zawieść, Shigemi, właśnie o to w tym wszystkim chodzi.

CIsza przerywana od czasu do czasu jękami kogoś chorego złożonego na oddziale, dochodzącymi z którejś z sal, krokami i przyciszonymi głosami ekspresyjnych lekarzy czy turkotem kół wózka z chemikaliami przygotowanymi już do sprzątania.

Duszący, bardzo silny zapach chloru i chemii.

Żal.

Pustka.

Czy ktokolwiek tu w ogóle przychodzi? Dlaczego, do cholery, jest tu tak cicho?

Śnieg sypie coraz obficiej, chociaż zadymka rzeczywiście już umilkła, a i temperatura troszkę się podniosła. Zdjęcie lśni lekko w Twoich dłoniach, ulotny, zwykły zapis chwili, uchwycenie rzeczywistości. Tej rzeczywistości, którą kazano Ci napisać tą misją od nowa.
Którą miałeś odmienić.
Zakląć.


ZDJĘCIE MĘŻCZYZNY:
Spoiler: pokaż
Obrazek


_______________________________________________________________________________________________________
Proszę teraz o opuszczenie szpitala :D Możesz od razu udać się tu: dom Arinoriego albo pójść do siedziby władzy zapytać o ciała odnalezione na szlaku. Zależy to już tylko od Ciebie.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 648
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Szpital

Postprzez Shigemi » 17 gru 2017, o 23:29

Powrót tutaj nie był usłany różami, a raczej usłany był ciężarem na moich plecach. Westchnąłem cicho gdy przekroczyłem próg szpitala i ostatnimi siłami jak najgłośniej wypowiedziałem krótkie:
-Pomocy! - po czym zmęczony totalnie upadłem na jedno kolano głośno dysząc - moje zadanie tutaj było skończone i mogłem odpocząć, reszta była już w rękach, no właśnie czyich? Boga? Bogów? Ludzi? Obu tych opcji na raz? W sumie to już mnie to nie obchodziło, ale mogłem wrócić myślami do godziny przed, kiedy to wszedłem do tamtego mieszkania.

Ciche niczym szmer odgłosy dochodziły z tej miejscówki, przełknąłem ślinę, gdyż nie miałem pewności czy aby na pewno to co teraz się dzieje było wymysłem mojej głowy, czy też rzeczywistością. Dźwięki, które słyszałem były czymś co brzmiało jak urywane błaganie o pomoc, westchnąłem cicho, idealnie pasowały do dźwięków jakie tutaj oczekiwałem, czy mój umysł własnie nie wprowadza mnie w pułapkę? Nie miałem pewności, ale wiedziałem jedno, musiałem się postarać, aby pomóc tej biednej dziewczynie. Dziarsko przekroczyłem próg i zacząłem kierować się w stronę wydawanych odgłosów, to co zobaczyłem nie mogło wywołać we mnie jednoznacznych uczuć, wręcz przeciwnie rozterka musiała tutaj się pojawić inaczej nie mógłbym być człowiekiem, ucieszyłem się, bo go znalazłem, ucieszyłem się bo znalazłem go żywego, niestety jego stan był bliski stanu krytycznego, jeśli to nie był już stan krytyczny. Podbiegłem szybko do niego i zacząłęm wzrokiem szukać ran i oceniać jego stan ogólny, musiałem bardzo szybko zrozumieć jak niewiele brakuje mu do przekroczenia rzeki Styks. Nie mogłem pozowlić sobie na opieszalstwo tutaj każda sekunda mogła kosztować go życie, ale nie tylko sekunda, każdy mój błąd mógł oznaczać jego śmierć - rozejrzałem się za jakimś odzieniem, które mógłbym na niego narzucić, w dodatku musiałem zastosować ucisk na jego ranę, aby zmniejszyć krwawienie albo chociaż go nie powiększyć podczas transportu osobnika do szpitala. Po ogrzaniu i zastosowaniu ucisku, kładę go sobie ostrożnie na plecy i podtrzymując za nogi staram się dotransportować gagatka w stronę szpitala, tak aby nie zabić go.
Avatar użytkownika

Shigemi
 
Posty: 108
Dołączył(a): 21 paź 2017, o 17:29
Wiek postaci: 19
Krótki wygląd: Białe kimono, czarne haori ze złotą klamrą i złotymi wstawkami, czarno-bordowe obi ze złotymi wyszyciami
Widoczny ekwipunek: katana przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4289
GG: 10004280
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Hayami Akodo » 18 gru 2017, o 00:24

TRYB MG - Misja dla Shigemiego
15/15
"How to save a life?"




Where did I go wrong? I lost a friend
Somewhere along in the bitterness.
And I would have stayed up with you all night,
Had I known: how to save a life?



Wychodzisz z nim powoli z pokoju, niosąc umierającego chłopaka na swoich barkach, zmęczony już po kilku krokach - wszak młody Kaminari, krew z twojej krwi waży swoje. Kiedy jednak znajdujecie się na zewnątrz, zauważasz, że jest już znacznie cieplej, że śnieg trochę stopniał - pewnie znów stłamszone Antai uwolniło pokłady swojej energii, żywiołowa błyskawica wystrzeliła ze zmrożonego nieba, sprawiając, że wszystko powstało na nowo, że krąg życia odrodził się ponownie.
Jest cieplej, ale wciąż nie na tyle, byś mógł powiedzieć, że zima odeszła w niebyt. Niesiesz więc, umęczony, swój ciężki balast na barkach, przez głowę nie przeszło Ci jednak, by go pozostawić - bo i dlaczego? Mniejsza o nagrodę, to rzecz tak samo nietrwała jak wiatr; przynajmniej uratowałeś ludzkie życia, wyciągnąłeś kogoś z dna rozpaczy.
Czy to nie warte tego zachodu?
Wchodzisz do szpitala, kiedy zapada już zmrok. Jest cieplej. Stanowczo.
Na twoje spotkanie wybiega przerażona Kimi, blada jak trup, wciąż w stroju pielęgniarki. Widząc narzeczonego w takim stanie, rzuca się w twoją stronę, nie bacząc na to, co się dzieje wokół niej, na pacjentów i zdziwionych lekarzy, krzycząc z głębi porażonego ulgą serca:
-MIKOTOOOO!!!
Chwyta go ostrożnie w swoje ramiona, po czym przenosi go pospiesznie na łóżko. Kiedy przejmują go lekarze, młoda kobieta, bez porównania szczęśliwsza niż wtedy, kiedy ujrzałeś ją pierwszy raz, podbiega do ciebie. W drżącej dłoni trzyma sakiewkę z ryo, jednak najpierw rzuca ci się na szyję i wybucha szlochem.
-Dziękuję...dziękuję...
To jedno słowo, to bijące serce, jest warte więcej niż skostniałe członki i parę demonów.
-Przyjmij to, proszę...-mówi przez łzy Kimi.-To moja...wypłata, a przynajmniej jej połowa. Więcej nie mogę ci dać na razie, ale...Ale może Mikoto dostanie nagrodę za misję i będę mogła oddać ci resztę.
W tej chwili z sali wychodzi lekarz. Jego twarz rozjaśnia radość.
-Uratowany, stanowczo!-mówi z uśmiechem.
Kimi uśmiecha się szeroko. Ociera łzy. Posyła ci spojrzenie pełne wdzięczności.
-Opowiem wszystkim w wiosce, jak wiele dobrego zrobiłeś dla Choujiego i dla mnie-obiecuje, kładąc rękę na sercu.
To jak przysięga, prawda? Tak wiążące.
Wychodzisz powoli ze szpitala, zostawiając w nim miłość, krew, nadzieję; raz jeszcze przekonałeś się, że życie nie jest tak łatwe do uratowania, ale jest możliwe.
Jest możliwe.
Jak wszystko na tej ziemi.


How to save a life...
How to save a life?


____________________________________________________________
Przepraszam za czas odpisów, mam nadzieję, że Ci się podobało i zgłaszam nas do wyceny! Jesteś już wolny.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 648
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa


Powrót do Raigeki (Osada Rodu Kaminari)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość