Sad na skraju wioski

Najmniejsza, a zarazem najbardziej wysunięta na północ prowincja Wietrznych Równin. Antai zamieszkiwany jest przez Ród Kaminari i ze względu na swoje położenie, ma idealne warunki do rozwoju wszelakich przedsięwzięć bazujących na żegludze morskiej. Ukształtowanie terenu w przeważającej części jest równinne, i dopiero przy linii brzegowej zauważyć może wszelkie niewysokie, porośnięte trawą wydmy. W południowych sektorach prowincji można zaś znaleźć niewielkie osady Szczepu Kami.

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 24 sie 2019, o 18:57

List odniesiony, świeża dostawa papieru na Mur zapewniona... w ogóle dlaczego akurat Shinsengumi zwracało się do szczepu Kami z prośbą o coś takiego? Czy tutejszy rejon Antai był znany z jakiegoś wysokiej jakości drewna, idealnego do produkcji papieru?
Po spełnieniu swojego zadania, Keizo przysiadł w niewielkim zagajniku obok jednej z wiosek, położonej niedaleko szlaku którym podróżował Senju. Siedział już tam dobre dwie godziny - a raczej drzemał, zawieszony między jawą i snem. Przypominał sobie swoje ostatnie przygody, będące, z perspektywy czasu, całkiem miłą odskocznią od rutyny służenia w Shinsengumi... gdy nagle usłyszał odgłos lekkich kroków, zmierzających w jego stronę.

Otworzył szerzej przymrużone wcześniej oczy i mrugnął nimi kilka razy, chcąc odzyskać ostrość widzenia. Cień nie przesunął się jeszcze w pozycję pozbawiającą go ochrony przed słońcem - to był więc jakiś plus. Prawdopodobne było więc to, że ktoś także szukał ochrony przed upałem, a lato na Równinach było wyjątkowo gorące. Odwrócił się więc i wychylił zza pnia swojego drzewa w akompaniamencie szelestu wysokiej trawy i chrząknął, uśmiechając się lekko. Czuł się jak jakiś włóczykij powsinoga - i ostatecznie mniej więcej tak wyglądał, gdyby nie czarny mundur narzucony na jego zbroję.
- Witam w... ee... - powiedział, rozglądając się po kępce drzew - ...tutaj, witam tutaj. Gorąco, co?
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 24 sie 2019, o 20:43

Zaawansowane zdolności ninja Sony nie pozwoliły mu zauważyć, że nie znajdował się w sadzie sam, dopóki nieomal nie potknął się o czyjeś nogi. Serce podeszło mu do gardła, gdy jego wzrok napotkał ubranego na czarno mężczyznę... bardziej wyglądającego niż nie wyglądającego na shinobi. Instynktownie poczynił kilka kroków do tyłu nim zdążył się powstrzymać. Nie chciał okazać strachu przed nieznajomym ale w gruncie rzeczy to właśnie odczuwał. Co się dziwić, pierwszy raz był sam daleko od domu (nawet jeśli wcale nie było to tak daleko) i już ktoś zdołał się na niego zakraść (nawet jeśli wcale się nie skradał... co w tym przypadku było jeszcze gorsze.) Uspokoił się jednak przynajmniej pozornie, gdy nieznajomy nie okazywał oznak agresji. Co nie znaczy, że pozwoliłby sobie stracić w takiej sytuacji czujność, jakkolwiek mogłoby mu to teraz pomóc.
- No... gorąco - odpowiedział głupkowato wytrącony z równowagi składnią wypowiedzi ubranej na czarno postaci. Co by jednak nie powiedzieć, nieznajomy był wyraźnie od Sony starszy, a ten wychowany był w mocno hierarchicznym środowisku, gdzie starszym należał się szacunek. A maniery chłopaka były całkiem poprawne jak przystało na mieszkańca Równin... co z resztą mogło mu kiedyś uratować życie. Miał tą użyteczną cechę, że z reguły nie wadził innym swoją osobą. - Jesteś stąd? - Zapytał niby od niechcenia, chociaż użył grzecznościowego zwrotu w stosunku do starszego i wyższego rangą shinobi. Tak naprawdę zależało mu, by ocenić stopień zagrożenia jaki sobą reprezentował. Jeśli pochodził z Antai to raczej problemu nie będzie, a jego wypowiedź sugerowała jakby nieznajomy czuł się tutaj bardziej w domu niż sam Sona. - Mieszkam niedaleko - nie mógł się powstrzymać przed dodaniem, pozornie z poczucia obowiązku w związku z zadaniem podobnego pytania. W rzeczywistości chciał dać do zrozumienia, że jest na swoim i gdzieś tutaj ma swoich kumpli. A tych kumpli było wielu i z pewnością zainteresowaliby się jego tajemniczym zniknięciem. To życie shinobi już przyprawiało Sonę o ból głowy, a był nim ledwie kilka dni.
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 24 sie 2019, o 21:22

- Nie, nie stąd - powiedział Keizo, samemu nie wiedząc w którą stronę się odwrócić. W stronę Shinrin... czy może Muru?
- Obecnie pomieszkuję u Straży, jak pewnie widać - dodał, widząc że chłopak jest całkiem zdenerwowany. Cóż, nie dziwił mu się - miał przed sobą obcą osobę, która przeszkadzała mu w ucieczce przed słońcem grzejącym na Równiny z pełną mocą. Obcy do tego był starszy, w zbroi, z guandao teraz odłożonym nieco na bok, jednak wciąż pozostającym pod ręką. Ogólnie, jeśli by przyjrzeć się Ogarowi nieco dokładniej, to w żadnym wypadku nie prezentował się on groźnie, oprócz pierwszego wrażenia. Włosy w nieładzie, mundur wyraźnie widział już lepsze dni, za uchem gałązka zerwana po drodze z jakiegoś drzewa - chłopak nie przywodził na myśl z całą pewnością obrazu wojownika czy bandyty, prędzej wędrownego grajka czy właśnie nieco ekscentrycznego shinobi.

- Och, to miło - odpowiedział Keizo z uśmiechem na wspomnienie, że chłopak "mieszka niedaleko". Na pewno nie oznaczało to że się zgubił, ani że potrzebował pomocy z trafieniem do domu. Być może nawet pochodził z niedalekiego Tenshikoku? Cóż, Senju zarówno do Hayashimury, jak i do Shi no geto miał nieco dalej.
- Jestem Keizo - powiedział, przykładając dłoń do czoła w niedbałym salucie. Siła przyzwyczajenia - ostatnie półtorej roku sztywnej służby odcisnęło na nim swoje piętno - Na pewno się nie zgubiłeś? - dodał, woląc dla wszelkiej pewności zapytać się, czy młodzieniec nie potrzebował pomocy. Senju i tak nie miał nic a nic lepszego do roboty, a skoro na drzemkę szans nie było...
- No, spokojnie - dodał jeszcze, przeciągając się - Przecież cię nie zjem - rzekł, wyszczerzając zęby i potrząsając torbą leżącą obok, skąd dało się słyszeć dźwięk obijających się sztućców i paru garnków z zestawu do gotowania chłopaka - Jak się nazywasz? - spytał, wyciągając stamtąd niewielką miseczkę, do której nalał wody z manierki i wsypał kilka kawałków suszonego mięsa, czekając na to aż nieco zmiękną. Akurat nie miał ochoty na żucie ich przez pół godziny, cóż poradzić.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 25 sie 2019, o 13:26

Pomijając pierwsze wrażenie, gdy Sona zdołał przyjrzeć się nieznajomemu głos nieco uwiązł mu w gardle. Z jednej strony jak się wydawało miał przed sobą członka Straży, z drugiej strony wyglądał on pozytywnie niechlujnie. Sona, do tej pory rozwalony pod drzewem przybrał bardziej formalna pozycje i po kilku długich sekundach przerwał cisze, jaka na chwile zapanowała po jego stronie.

- Dziękuję za twoją służbę - powiedział z szacunkiem na wszelki wypadek, gdyby Keizo faktycznie należał do strażników muru mających chronić ich przed zagrożeniami z północy. Sona nie wiedział jednak wiele więcej o tej organizacji poza tym, ze istniała... i że jej członkowie ubierali się na czarno. Nie pamiętał nawet jej nazwy, co nie powinno dziwić. Do niedawna był tylko dzieckiem chronionym przez shinobi swojego szczepu i zagrożenia na dalekim (jak mu się wydawało) wschodzie nie robiły na nim wrażenia. Z drugiej strony dotarła do niego tez wiedza o niechlubnym powstaniu Straży, do której niejednokrotnie oddelegowywano wyrzutków i przestępców, dla których był to sposób do uniknięcia kary. Sona zmierzył Keiza podejrzliwym spojrzeniem, którego nie udało mu się ukryć. W jakiś sposób odczuwał jednak, że nie stanowi on bezpośredniego zagrożenia dla przypadkowo spotkanego dōkō. - Ano, jeśli mogę spytać... przed czym dokładnie nas chronicie?

- Wiem gdzie jestem - w jego glosie dało się dosłyszeć lekkiego focha i niepasującą do jego ogólnej postawy wyższość. Pomyślał, że Keizo sobie z niego szydzi, sugerując że zgubił się na własnym podwórku i że to przytyk do jego młodego wieku. W swoim życiu często spotykał się z takim traktowaniem ze strony starszych, lecz sztywne zasady regulujące jego stosunki z innymi nie pozwalały mu na zbytnia zuchwałość. Pozostało mu czekać, aż kiedyś sam osiągnie wiek pozwalający mu drwić z młodzieży. - Mam na imie Sona - dodał po chwili, wracając do swojego typowego tonu. Cały czas używał formalnego języka rozmawiając z Keizo.

Obserwował z wyraźnym zaciekawieniem, jak młody mężczyzna przygotowywał sobie jedzenie. Nigdy wcześniej nie był tak daleko od domu, by sam musiał to robić. Z drugiej strony jako dziecko prowadził nomadyczny styl życia i gotowanie na świeżym powietrzu nie było mu obce. Wciąż pamiętał zapach dzikich przypraw i ziół oraz specyficzny smak dziczyzny. Przez twarz Sony przemknął dziwny cień, a on sam poczuł ucisk w sercu na wspomnienie swojego dawnego życia oraz matki. Mamy, poprawił się w myślach.

- Czy to nie jest mdłe? - Zapytał uprzejmie, gdyż nie wyglądało na to, aby Keizo miał zamiar użyć przypraw. Technika rozmiękczania w wodzie suszonego mięsa była mu obca, robienie zapasów zwyczajnie nie funkcjonowało w jego wcześniejszym życiu.
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 25 sie 2019, o 20:53

Prawdę mówiąc, Keizo po raz pierwszy usłyszał w swoim życiu słowo "dziękuję" - oczywiście mówimy tutaj o kontekście służby na Murze. Zwykle spotykały go raczej neutralne reakcje, z jednej strony przynajmniej co jakiś czas część płodów pracy ludzi trafiała na utrzymanie Shinsengumi, z drugiej - co kogoś w Sabishi mogli obchodzić jacyś dzikusi, potrząsający dzidami w stronę trzydziestometrowej, kamiennej ściany? Pewnie niewiele.
Kolejne pytanie chłopca było jednak o wiele bardziej ciekawe. Z jednej strony strażnikowi chciało się po prostu wzruszyć ramionami - czasem miał wrażenie że Mur bardziej służył resocjalizacji słusznej większości służących tam osób, którzy rzeczywiście byli często typami spod ciemnej gwiazdy mającymi nadzieję, że podczas obowiązkowej półrocznej służby wymiar sprawiedliwości zapomni o ich występkach w rodzinnych stronach. Senju nie mógł się więc dziwić raczej ostrożnej reakcji jego nowego znajomego, który chwilę potem przedstawił się jako Sona.
- Wiesz, widziałeś kiedyś małpę? - spytał, nachylając się nieco bliżej i przełykając pierwszy kęs mięsa - Na pewno nie polecam ci denerwować tych kilkumetrowych, nieważne czy mówią czy nie - wygłosił swoją bardzo-cenną-radę, po czym wrócił do ugniatania wołowiny. Tak, w Atsui z całą pewnością aż roi się od gigantycznych szympansów, mgły wysysającej chakrę i roślin, które na podwieczorek chętnie wcięłyby jakiegoś zagubionego nastolatka.

- M-dd-e? - spytał Ogar z pełnymi ustami. Rzeczywiście, mięso nie było może najsmaczniejsze, jednak racje żywnościowe z reguły nie były delikatesami. Cofnął od ust kolejny kawałek, po czym nieco się skrzywił. Rzeczywiście, dawno nie jadł czegoś, o czym z czystym sercem mógłby powiedzieć że jest smaczne - Trochę - przyznał. W takiej sytuacji poczęstowanie Sony nie byłoby nawet rzeczą wskazaną.
- Ale co tu w ogóle robisz? Mieszkasz o, tutaj? - spytał, wskazując dłonią trzymającą miskę na wioskę na skraju której stał mały sad. Może był synem tutejszego rolnika? A może był posłańcem, lub miał jakieś inne zajęcie? Nie żeby Keizo był jakoś tego szalenie ciekawy, jednak Sona nie wydawał się być całkowicie normalnym dzieckiem jakich wiele w każdej z takich wiosek, którymi usiany był krajobraz Równin.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 26 sie 2019, o 21:31

Niebiesko-włosy chłopak również się nachylił jakby Keizo miał mu zdradzić sekret i pokiwał skwapliwie głową w odpowiedzi na jego cenną radę. Nie był do końca pewien, czy powinien potraktować jego słowa poważnie, ale chciał widzieć w wypowiedzi starszego chłopaka jakąś życiową mądrość i to starczyło, by ją zobaczył. W końcu nie co dzień spotyka się na swojej drodze strażnika muru szczególnie, gdy ledwie wychyliło się czubek nosa poza próg swoich drzwi. Małpa, pomyślał z poważnym wyrazem twarzy i ujrzał oczyma wyobraźni swoją niańkę odgrażającą się mu drewnianą łychą, która owe zwierze do złudzenia przypominała. - So desu ne - odpowiedział powoli jakby się nad czymś poważnie zastanawiał i pokiwał głową ze zrozumieniem.

I jakoś tak wyszło, Sona sam nie zauważył kiedy, że nieco się rozluźnił w towarzystwie starszego shinobi. Wykonał nawet ruch jakby się zbliżał do Keizo, chociaż w rzeczywistości zmienił swoje położenie może o pół centymetra. Uważnie obserwował jego poczynania przy sporządzaniu jedzenia rejestrując mimowolnie, że lepiej się na tym zna. Przyszło mu do głowy podzielić się z nim swoją wiedzą o dziko rosnących w Antai ziołach, ale uznał, że zważywszy na poziom ich znajomości mogłoby to zostać przezeń źle odebrane. Zamiast tego odniósł się do jego pytania.

- Tu niedaleko - machnął ręką w niesprecyzowanym kierunku, za wioskę przy której się znajdowali. Nie przyszłoby mu do głowy, że Keizo mógłby nie dostrzec w nim shinobi... w końcu Sona czuł to całym sobą, równie dobrze mógłby mieć to wypisane na czole. A skoro on to tak mocno czuł to przecież nie było możliwości, aby ktokolwiek inny mógł ów fakt przegapić. - Szukałem pracy... ostatnio mamy w wiosce mniej zleceń. Ale póki co nie mam szczęścia - westchnął ciężko, widać bardzo się tym problemem przejmował. - Jutro idę nad zatokę, może tam się coś trafi... sezon rybacki trwa przecież do późnej jesieni...
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 28 sie 2019, o 19:41

- Zleceń? - spytał Keizo, ponawiając wpychanie wołowiny do ust. Mdła lub nie, musiał coś zjeść - Ne mówi-eś, żże esteś... shinobi - powiedział, przełykając nieco większy i bardziej twardy kawałek. Najwidoczniej młodzieniec rzeczywiście był ninją który poszukiwał jakichś prostych zadań, czyli czegoś w stylu pomocy przy roli czy szukania zagubionych rzeczy. Keizo nie dziwił mu się zbytnio, sam przecież przyczynił się do wzrostu spożycia marchewki na Murze, pomagając tym warzywom we wzroście przy pomocy swojego Kekkei Genkai.
- A szukasz czegoś konkretnie? I co potrafisz? - zapytał, przyglądając się Sonie. Był szczupły, niezbyt wysoki, gdyby minął go na ulicy zapewne nie zapadłby mu w pamięć - cóż, to samo jednak można by powiedzieć o Keizo, oprócz oczywiście tego że był "niezbyt wysoki". Może znał jakieś ciekawe jutsu, specjalizował się w jakimś konkretnym żywiole czy dziedzinie ninjutsu? Bo, szczerze mówiąc, na użytkownika taijutsu nie wyglądał.
- Zawsze możemy poszukać czegoś razem, warto rozruszać kości - powiedział, łykając jak pelikan ostatni kawałek mięsa, wylewając wodę pod drzewo - przyda mu się w ten upał - i zrywając się na równe nogi, całkowicie już rozbudzony ze swojej niedawnej drzemki.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 28 sie 2019, o 22:13

Na twarzy Sony pojawił się rumieniec zakłopotania, lecz starał się go zignorować. Keizo nie dostrzegł w nim shinobi, ale i on sam nie miał wiele do powiedzenia na swoją obronę. - Od niedawna - odparł wymijająco nie chcąc się przyznawać, że wioska uznała go nim ledwie kilka dni temu. Dla uważnego obserwatora będzie to raczej oczywiste. Wielu uważało, że ninja zostaje się wraz z wykonaniem pierwszej misji, a samo wskazanie przez lidera ma charakter symboliczny. Pomimo swojego obecnego położenia Sona musiał przyznać, że brzmiało to całkiem sensownie. Dla niego znaczyło to nie mniej nie więcej, że jest dorosły i musi dokładać się do utrzymania dzieci i starców.

- Chcę pomagać - odpowiedział najszczerzej jak potrafił. Jak przystało na mieszkańca Równin oraz przedstawiciela swojego klanu, był raczej powściągliwy w okazywaniu swoich prawdziwych uczuć. W przeciwnym wypadku przyznałby otwarcie, że w jego obecnej sytuacji najlepszą pracą byłaby ta, w której mu zapłacą. Stąd też słowa o pomocy były trafne, lecz odnosiły się bardziej do jego krewnych niż potencjalnych zleceniodawców. Sona nie miał złudzeń co do swoich umiejętności i nie pragnął być bohaterem ryzykującym życie w wysokiej rangi misjach. Nie wiedział sam dlaczego tak było, ale w przeciwieństwie do większości swoich braci w ogóle nie ciągnęło go do niebezpieczeństwa. Nie był tchórzliwy, po prostu brakło mu typowej dla chłopców agresji. Subtelna różnica. Zawsze wiedział, że jest inny, lecz przy tym czuł, że nie było to nic dobrego. - Nie walczyć z przestępcami... - skrzywił się na samą myśl. - Mogę ciężko pracować i jestem silny. Umiem o siebie zadbać. - Ostatnie zdanie wypowiedział tonem pewnego siebie wojownika starającego się zachować pozory skromności. Nadal nie do końca ufał temu całemu Keizo i nie chciał, aby ten uznał go za jakiegoś słabeusza. Owych wyjątkowych umiejętności, o którego go szatyn podejrzewał, najzwyczajniej w świecie nie posiadał.

Z drugiej strony naprawdę wierzył, że skoro był trenowany na shinobi od wczesnego dzieciństwa to automatycznie dawało mu fizyczną przewagę nad nawet dorosłymi mężczyznami, którzy nimi nie byli. Kolejne słowa strażnika sprawiły jednak, że Sona zmuszony był wyłożyć karty na stół... przynajmniej do pewnego stopnia.
- Nie sądzę, abym był w stanie wykonywać misje na poziomie strażnika muru... - I cóż, żaden to wstyd, nawet on musiał to przyznać i przyjął ten fakt z ulgą. Poza tym niewygodnym szczegółem propozycja Keizo brzmiała naprawdę zachęcająco. Po pierwsze ktoś zaproponował mu pomoc... a wbrew pozorom Sona nie często tego doświadczał. Po drugie faktycznie by mu się ona teraz przydała. - Ale jeśli to ci nie przeszkadza to będzie dla mnie zaszczyt pracować z tobą. - Na twarzy chłopaka znów pojawił się lekki rumieniec, jednak tym razem towarzyszył mu uśmiech. - Gdzie powinniśmy iść? Już pytałem w wiosce, niczego nie potrzebują...
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Harruchi » 31 sie 2019, o 17:00

Kami Sona & Keizo Misja D
1/22

Letnie słońce prażyło swoimi ciepłymi promieniami przyjemnie zza skąpych chmur, które układały się w interesujące kształty. Przez chwilę wyglądały jak wojownik gotowy do walki, aby za chwilę przypominać bardziej gwiazdkę shurikena. Zapewne co osoba, to inne skojarzenia i każdemu każdy obłok kojarzył się z czymś innym. Pogoda była jednak niemalże rajska, co podkreślały łagodne podmuchy wiatru od czasu do czasu, które przyjemnie łagodziły upał słońca. Dwaj shinobi rozmawiali w tej błogiej aż do mdłości atmosferze, gdy nagle ze skraju lasu dobiegł ich głośny kobiecy krzyk, pełen złości i zdenerwowania. Był on jednak na tyle wysoki i donośny, że nie dało się go zignorować, a spora część ptaków w okolicznych drzewach spłoszyła się, przysłaniając na chwilę niebo.
Ostatnio edytowano 1 wrz 2019, o 15:46 przez Harruchi, łącznie edytowano 1 raz
Harruchi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 1 wrz 2019, o 13:06

- Oho, o wilku mowa - powiedział Keizo słysząc krzyk dobiegający z niedalekiego lasu. Kilka ptaków wzbiło się w powietrze, spłoszona nagłym odgłosem. Ogar pochylił się i sięgnął po swoje guandao, po czym założył je sobie na plecy i ruszył w stronę dobiegającego ich dźwięku, jednocześnie mówiąc do Sony - Trzy kroki za mną - nie chcąc, by młodzieniec niepotrzebnie się narażał. Nie sprawiał wrażenie mającego zbyt dużo doświadczenia, i choć Senju sam nie był najbardziej sprawnym wojownikiem, to czuł się mimo wszystko odpowiedzialny za młodszego kolegę.
Keizo pomknął więc w stronę krzyków, jednocześnie w pogotowiu mając ukryty w kaburze kunai. Miejsce było blisko wioski, jednak różne rzeczy działy się nawet tak blisko osiedli. Ostatecznie mógł to być tylko jakiś niegroźny wypadek a nie napad bandytów - mimo wszystko należało to sprawdzić. Senju rzucił jeszcze okiem za siebie, sprawdzając czy Sona za nim nadąża i, oczywiście, jakie są jego reakcje na taką niespodziewaną raczej sytuację.


Harru, minimum postów to bodajże 23, nie 15, w misji D, jeśli bierze w niej udział 2 graczy :P
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 1 wrz 2019, o 14:23

Krzyk jaki nagle przerwał rozmowę dwóch shinobi wywołał nieprzyjemny dreszcz u młodszego z nich. Chłopak zaczął się rozglądać wokół siebie nim udało mu się zlokalizować jego źródło. Ktoś miał kłopoty i to była jedna z tych sytuacji, która wymagała od mężczyzny odwagi i Sona był gotów pomóc. Nie myślał jednak o tym jak o misji, póki nie dotarły do niego słowa Keizo. Spodziewał się, że to oni będą musieli szukać pracy, a nie że praca znajdzie ich. Pokiwał z powagą głową i ruszył za starszym, trzymając się trochę za nim. Mimo swojego braku doświadczenia nie miał jednak zamiaru być ciężarem i chwycił za kunai gotowy do obrony... bo miał nadzieję, że nie ataku.

Spodziewał się jakiegoś ataku na tle rabunkowym, ale raczej nie ze strony ninja. Wydawało mu się, że ci byliby bardziej dyskretni, stąd nie przejmował się tak bardzo mając po swojej stronie strażnika muru. Mimo to, serce biło Sonie dość szybko z czymś na wzór ekscytacji i ciekawości. Jakkolwiek by nie nazwać tego, co miało właśnie miejsce to był pierwszy raz, gdy mierzył się z podobną sytuacją jako shinobi... co chwila więc zerkał na swojego kompana, gotów podążać jego przykładem zależnie co zdecyduje się ucznić. Poza tym pozostawał w pełnym skupieniu jakby co najmniej brał udział w bitwie wojennej i podążał w kierunku źródła krzyku. Wydawało mu się jednak, że powinni znaleźć się tam najszybciej jak to tylko możliwe dlatego w przypadku gdyby Keizo chciał się skradać, Sona z dużym prawdopodobieństwem go wyprzedzi. Skradanie się i pozostanie niezauważonym na polu walki to był nadal raczej obcy koncept dla tego nowicjusza ninja.
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Harruchi » 1 wrz 2019, o 16:03

Kami Sona & Keizo Misja D
4/22

Czasami bywają sytuacje, że zanim człowiek zacznie szukać pracy, to praca znajdzie jego. Pytanie tylko, czy w takim przypadku zapłata będzie taka sama? W nazbyt nagłych sytuacjach często nie ma czasu na uzgodnienie dokładnej płacy i nagle może się okazać, że praca, która nas znalazła, okazała się wolontariatem. Nie myśląc jednak nawet o tych sprawach obaj shinobi z miejsca utworzyli prostą formację bojową, która miała na celu przede wszystkim chronić młodszego z nich. Gdy tylko jednak po chwili zbliżyli się do źródła krzyku na tyle, aby móc zlokalizować krzyczącą osobę oraz wykrzykiwane słowa, zdali sobie sprawę, że użyte przez nich środki ostrożności były zbyteczne. Krzyczała bowiem młoda, skromnie ubrana kobieta, nieustannie patrząca się w koronę jednego z drzew.
- Złaźże nicponiu! Po coś tam zmowy wlazł!? Wracajże na ziemię! Wystarczy już tych wspinaczek! Jeszcze spadniesz i zrobisz sobie krzywdę!
Harruchi
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Keizo » 2 wrz 2019, o 20:04

Ach - pomyślał Keizo, hamując i chowając kunai do kieszeni. Nie chciał przecież nikogo przestraszyć wyciągniętą bronią, szczególnie że cała sytuacja kwalifikowała się raczej do kategorii kota zgubionego na drzewie niż napadu bandytów. Uśmiechnął się więc pod nosem i powolnym krokiem podszedł do kobiety robiącej cały ten raban.
- Dzień dobry, co to za harmider? - spytał, jednocześnie przeczesując wzrokiem koronę drzewa. Być może na górze było jednak jakieś dziecko, nie zwierzę - a wtedy mogło spaść w każdej chwili, dlatego lepiej było zachować ostrożność i być gotowym w każdej chwili do interwencji i bohaterskiego łapania szkraba. Jednak najpierw chciał się w ogóle upewnić co tam było w ogóle na górze - warto też byłoby zostawić akcję ratowniczą Sonie. W końcu coś takiego na pewno wspomogłoby jego lokalną reputację i być może pomogłoby młodzieńcowi znaleźć nieco pracy w tych okolicach.
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 709
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 22:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Kami Sona » 3 wrz 2019, o 20:50

Wyobraźnia podsuwała Sonie coraz straszniejsze scenariusze potęgowane powagą z jaką razem z Keizo zbliżali się do źródła hałasu. Raczej nie chciał angażować się w walkę z bandytami, ale jeśli musiałby ratować mieszkańca Antai to nie miałby wyboru... cokolwiek byłoby to warte. Nic więc dziwnego, że bardzo mu ulżyło, gdy cała sytuacja okazała się zgoła mniej niebezpieczna. Nadal jednak ktoś mógł zostać ranny dlatego nie mogli tak tego zostawić i odejść. Keizo powiedział wszystko, co w tej sytuacji było można i Sona zbliżył się po prostu do drzewa, aby zobaczyć, co się kryło w jego koronie. Pewnie jakieś dziecko... na skroni chłopca pojawiła się kropelka potu, nie lubił wchodzić z nimi w interakcje i zwykle tego unikał. Chyba wolałby ujrzeć tam tygrysa. Schował kunai do kabury - raczej mu się tutaj nie przyda - po czym dyskretnie (jak mu się zdawało) złożył pieczęć do Kai. Można powiedzieć, że Sona miał w sobie coś z paranoika... z drugiej strony to on się będzie śmiał, jak mu to kiedyś życie uratuje. Mało szarlatanów chodziło po tym świecie? Rzucił przelotne spojrzenie na odwróconego do niego tyłem Keizo. Ta kobieta równie dobrze mogła być jego wspólniczką.
Kami Sona
 

Re: Sad na skraju wioski

Postprzez Harruchi » 4 wrz 2019, o 00:06

Kami Sona & Keizo Misja D
7/22

Obaj wojownicy mieli nawyk dobywania broni, gdy tylko coś ich zaskoczy. Niewątpliwie ta umiejętność niejednokrotnie uratowała im życie, a i z pewnością niejednokrotnie je jeszcze uratuje. Koleje losu ułożyły się jednak tak, że tym razem ów nawyk okazał się być zbyteczny. Krzyczała zwykła młoda kobieta, w żadnym wypadku nie wyglądająca na groźną i krzyczała w stronę drzewa, nie zaś jakichkolwiek napastników i nic nie wskazywało, aby użyto tutaj jakichkolwiek iluzji. Na drzewie, na które krzyczała natomiast shinobi dostrzegli teraz małego, może sześcioletniego chłopca. Chłopiec nic sobie nie robił z krzyków dziewczyny, tylko w dalszym siągu, z uśmiechem, wspinał się po grubej gałęzi. Na samym końcu owej gałęzi znajdował się natomiast kot, który wydawał się być nieco zdezorientowany krzykiem oraz rozpierzchniętym na niebie ptactwem.
- Widzisz nicponiu?! Mówiłam, że jak dalej będziesz niegrzeczny, to przyjdą shinobi i cię zabiorą! - krzyczała dalej kobieta - Ten pan jest z Shinsengumi! Jak nie zejdziesz tutaj na dół, to pan zabierze cię za Mur i tam zostawi na pastwę dzikusów i potworów!
Harruchi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Antai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości