Szlak transportowy

Najmniejsza, a zarazem najbardziej wysunięta na północ prowincja Wietrznych Równin. Antai zamieszkiwany jest przez Ród Kaminari i ze względu na swoje położenie, ma idealne warunki do rozwoju wszelakich przedsięwzięć bazujących na żegludze morskiej. Ukształtowanie terenu w przeważającej części jest równinne, i dopiero przy linii brzegowej zauważyć może wszelkie niewysokie, porośnięte trawą wydmy. W południowych sektorach prowincji można zaś znaleźć niewielkie osady Szczepu Kami.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Raito » 24 sie 2015, o 16:06

Raito powolnym krokiem zmierzał do wyjścia z Antai. Wciąż nie tracił nadziei i bacznie się rozglądał, poszukując swojego zaginionego kompana. Rozstał się z Kyoushim podczas pościgu za podejrzanym typem, jednak zaniechał go przez problemy żołądkowe. Ninja za bardzo się objadł podczas festynu, za co teraz miał nauczkę.
Oprócz wspomnień o rozwolnieniu oraz wymiotach, przytłaczało go poczucie winy, że pozostawił partnera na pastwę losu. Jeszcze większy strach go objął, kiedy w końcu pozbył się przykrego ładunku. Wychodząc z miejskich toalet usłyszał ogromny wybuch, a gdy dotarł w okolice zamieszania, dowiedział się, iż drużyna obcych sobie shinobi zrujnowała centrum wioski. Można się domyśleć, iż zamieszany w to był Shiroyasha. Znając niski poziom umiejętności Białowłosego, Akoraito obawiał się o niego, ale zgromadzeni zdali mu pobieżną relację z wydarzenia, która uspokoiła młodzieńca. Ofiara była tylko jedna - czarnowłosy zamachowiec na wielkim glinianym ptaku. To nie mógł być Kyou.
Nie wszystko było jednak tak kolorowe. Reszta bandy została poważnie uszkodzona, co nie przeszkodziło władzom w wyrzuceniu ich ze stolicy. Większość uciekła leczyć się do pobliskiej krainy rodu Inuzuka - Yusetsu. Tam też zamierzał jak najszybciej wyruszyć Raito.


Skąd: Antai
Dokąd: Yusetsu
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 17:36
Środek transportu: Pieszo
Raito
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 24 sie 2015, o 16:31

I to by było na tyle. Wielka, wspaniała podróż się zakończyła, przygoda na której prawie stracił swoje życie tak samo. I całe szczęście. Wydarzyło się stanowczo za dużo. Może jednak tamten osobnik miał rację? Nie powinniśmy się interesować takimi sprawami, które nas, Ninja, nie dotyczą? Ale czyż nie jest to esencja bycia Ninją? Wykonywanie zleceń innych, pomaganie im za obustronną korzyścią i jednoczesne dążenie do upragnionego celu? Chociaż w jego przypadku też nie za dobrze to działa, bo nie ważne ilu dziwnych zadań się podejmie, guzik będą miały one wspólnego z jego utraconą pamięcią. Chociaż teraz... coś było. Jakiś czynnik sprawił, że przypomniał sobie ten głos. Może kiedy jest na granicy śmierci? Niesamowicie ryzykowna metoda, raczej nie będzie chciał się położyć na łóżku i tak po prostu spróbować być na granicy życia i śmierci. Pomyśli jak dojdzie na miejsce, teraz czekać go będzie wyczerpująca podróż. To znaczy na pewno dojdzie na miejsce, ale nie jest jeszcze całkowicie sprawny fizycznie. Będzie trzeba to nadrobić, koniecznie i jak najszybciej.

Skąd: Antai
Dokąd: Ryuzaki
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 18:32
Środek transportu: -
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1872
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 26
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion. Dwa duże szwy wychodzące od kącików ust przez całe policzki. Zazwyczaj obojętny wyraz twarzy.
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Mei » 25 sie 2015, o 16:03

Tego co się wydarzyło w szpitalu nie zapomnę przez dłuższy czas. Z początku mój wyskok, który miał zapoczątkować tylko zdziwienie, teraz przeistoczył się w coś więcej. Wyglądało to mniej więcej tak, że ja go pocałowałam. Nie miało to wyjść jakoś romantycznie, bardziej słodko i na tyle krótko, by nic z tego nie wynikło. Stało się wręcz odwrotnie. Kaien, korzystając z sytuacji postanowił przedłużyć tą chwilę. Położył mi ciepłą dłoń na policzku i sprawił, że cały świat gdzieś zniknął. Odruchowo zamknęłam oczy i cieszyłam się namiętnością, lecz zaraz po tym odsunęliśmy się od siebie. On calusieńki czerwony, ja natomiast dalej blada, gdyż chłodna temperatura nie pozwalała wyjść ciepłu na zewnątrz. Trochę mnie to martwiło, co jeśli się dowie kim jestem? Znał moje imię, lecz klanu nie zdołał poznać. W sumie, to cieszyłam się z takiego obrotu spraw. Nie wiedziałam jak zareaguje, gdy dowie się, że jestem lodową księżniczką. Dziewczyna o zimnym obliczu, urodzie i wrodzonych mroźnych umiejętnościach. W pewnym sensie bałam się swojego talentu, ale nie.. teraz to nie było ważne. Kaguya nawet oto nie pytał, więc gdy tylko brał mnie na ręce od razu się w niego wtuliłam i zaczęłam chłonąć jego osobiste ciepło.
-Odpowiadając na pytanie to Ryu poznałam całkiem niedawno. Gdy tylko przybyłam do Ryuzaki no Taki to mnie przygarnął do siebie na noc. Jest naprawdę miły i za to go lubię. Co do mojego domu to go nie posiadam. Tułam się po kupieckiej prowincji, ale mi to nie przeszkadza. Przynajmniej wiesz.. spędzam czas z innymi ludźmi. Taka była prawda. Byłam osobą towarzyską i potrzebowałam kogoś z kim mogłabym spędzić wspólnie czas. Jako mała dziewczynka nie miałam przyjaciół. Otaczali mnie sami naukowcy, a oni nie posiadali uczyć. Nawet osoba, która mnie uratowała nie nawiązała ze mną relacji. Po prostu raz na zawsze zniknęła z mojego życia, prawdopodbnie oddając za mnie życie. Nieco posmutniałam, gdyż zawsze chciałam wszystkich chronić. Teraz wyszło na jaw, że inni muszą mnie chronić..
-Dokąd się wybieramy? Zapytałam z ciekawości, nie wiedząc o jaki szpital mogło chodzić.
-A i Kaien.. dwa pytania. Gdzie mieszkasz oraz czy Ci nie za ciężko? Może.. nieco sama pochodzę, by Twoje ręce mogły odpocząć? Dodałam z czystej troski jeszcze bardziej wtulając się w pierś Kaguyi.
Skąd:.Antai
Dokąd: Shigashi
Czas podróży:30 min.
Czas przybycia: 17.33
Środek transportu: Kaien, gdyż niesie mnie na rączkach; 3
Mei
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 13 paź 2015, o 21:43

Tym sposobem jej wizyta w Antai miała dobiec końca. Doszła do wniosku, że chyba brak przywiązania do tego miejsca sprawiał, że nie przejmowała się tak losem tej prowincji, bo to jedynie los jej matki ją interesował. Dlatego opuszczała to miejsce bez żalu, ale też bez wina, czego pożałowała już na szlaku. Nie chciało jej się jednak wracać, więc jedynie machnęła na to ręką. I tak skusiła się spędzić tam noc, więc to sporo. Na całe szczęście nie spotkały ją tam żadne niespodzianki, więc już ze spokojem ducha wracała do swojego tymczasowego innego domu. Nawet szlak transportowy nie był tak uczęszczany jak to zwykle bywało. Może to przez ostatnie wydarzenia? Tak czy siak, była pewna, że wszystko szybko wróci do normy, już sami Kaminari o to zadbają. Ona teraz musiała zadbać o siebie.
Tak jak i wczorajszego dnia, punktem środkowym jej podróży było Sogen, przez który tak czy siak musiała przejść. Była to najkrótsza droga do celu, a Antai i Sogen żyli w przyjaznych stosunkach. Nie zachodziła jednak do samej osady Uchiha, bo to mijałoby się z jej zamiarem. W końcu jak najszybciej chciała dotrzeć do Ryuzaku no Taki. Może czas potrenować i popracować nad swoją bronią? Zdecydowanie najwyższa pora.

z/t

Skąd: Antai
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 2h
Czas przybycia: 00:24
Środek transportu: pójdę boso
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 978
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szlak transportowy

Postprzez Tsu » 11 sty 2016, o 18:09

Kirito skończył swoją pierwszą misję. Co prawda nie była ona za ciekawe, wręcz idiotyczna, ale co zrobić. Misja to misja. Po zadaniu wrócił do domu zahaczając o sklep by kupić sobie dwie paczki fajek. Jest to jego najgorszy nałóg, ale bardzo lubi sobie zapalić papierosa. Szybka kąpiel, kolacja, mycie ząbków i może wziąć się za to co lubi najbardziej, czytanie mang. Minęło nie całe pół godziny i nagle coś uderzyło w mózg młodego shinobi. Była to chęć zrobienia czegoś. Uświadomił sobie, że tak na prawdę jego życie to straszna monotonia. Zamknął się od ludzi i dzień w dzień robi te same rzeczy. - Tak nie może być. - powiedział podskakując z łóżka i rzucając mangę na podłogę. Nie zwracając na nic uwagi zabrał ze sobą dwie paczki fajek, kasę i swój sprzęt po czym wyruszył na szlak transportowy. Stojąc u bram swojej wioseczki powiedział - Zobaczymy co sie wydarzy w wielkim świecie - i ruszył z uśmiechem na twarzy.

Skąd: Antai
Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 30min
Czas przybycia: 18:39
Środek transportu: Pieszo
Tsu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Iwaru » 24 cze 2016, o 16:51

No i tak mój czas w Antai dobiegł końca. Nie miałam tutaj nic do roboty. W sumie to była lekko nieprzemyślana decyzja. 12 godzin pieszo na nogach, potem jakieś 2 godziny "urlopu", a następnie powrót. Moja zimna jak powietrze (bo jest w końcu jeszcze zima) kalkulacja zawiodła mnie tym razem. Jednak poznałam Nikusui. Osobę, która darzyłam wielkim szacunkiem. Było więc warto. Niemniej jednak nie miałam już co tutaj szukać. Udałam się więc w drogę powrotną do domu. Wyszłam z osady i zobaczyłam faceta, który wynajmuje konie. W portfelu miałam jeszcze trochę pieniędzy, mimo zrobionych zakupów. Przy pasie dyndała moja nowa katana, a na sobie miałam biały, chroniący przed zimnem płaszcz. To były moje dwie pamiątki z tego miejsca. Pomyślałam, że warto tym razem ruszyć w drogę powrotną konno, bowiem moje nogi już więcej prawdopodobnie nie zniosą. Oczywiście trochę wypoczęłam w karczmie. Jednak 12 godzinna podróż ciągle dawała mi się we znaki, powodując delikatny ból mięśni przy każdym kroku. Biały koń od razu rzucił mi się w oczy. Wyjęłam więc z portfela żądaną przez właściciela kwotę i zapłaciłam. W sumie to trochę dziwne, że końmi zajmują się głównie mężczyźni. Niemniej jednak nie mogłam narzekać, bowiem koń był mi wtedy bardzo, ale to bardzo potrzebny. Wsiadłam więc na niego i o dziwo udało mi się utrzymać w siodle. Ruszyłam tak przed siebie, zastanawiając się czy zostanę zaatakowana czy nie. Gdybym została, to pewnie nie byłoby mi łatwo ujść cało. W najlepszym przypadku skończyłoby się to pewnie na gwałcie lub pobiciu, może jednym i drugim. Jednak parę godzin wcześniej byłam jeszcze w trasie i szłam na nogach. Tak więc mimo tego, że uznałam atak bandycki za prawdopodobny, tak na prawdę nie wierzyłam do końca, że tak się właśnie stanie. Podróż mijała mi spokojnie. Kilometr za kilometrem. Nogi nie bolały. Co najwyżej pośladki, a ja jako dziewczyna powinnam się przyzwyczajać do tego rodzaju bólu. Męczył się natomiast koń. Nie zmuszałam go jednak do szybkiego biegu i tak normalnie sobie kroczył po drodze, a ja starałam się nie zasnąć w siodle. Podróż nie trwała krótko. Co prawda mniej niż piesza wędrówka, ale i tak to było parę godzin wycięte z życiorysu. Oczywiście nie odbyło się bez postojów. Oczywiście głównie w jakiś karczmach. Po pierwsze, chciałam kogoś poznać, kogoś tak fajnego jak Nikusui. Nigdy za wiele znajomości. Nie udało się jednak. Po drugie, trzeba było coś jeść. Moja trasa wiodła z Antai do Sogen a z Sogen do Ryuzaku no Taki. Po jakichś 6-7 godzinach udało mi się dotrzeć do celu. Oddałam konia w wyznaczone miejsce, a następnie udałam się do swojego domu. Było już późny wieczór. Czas spać. Zjadłam coś na szybko, wykąpałam się, a gorąca woda pomogła mi się pozbyć zmęczenia. A następnie wskoczyłam pod swoją kołderkę i zasnęłam.

Skąd: Antai
Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 18:22
Środek transportu: Wierzchowiec – 50 Ryō

z/t: tutaj
Iwaru
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nibui » 25 cze 2016, o 20:10

    Biedny, mały, naiwny dzieciak. Może i potrafił jakieś super tajemne techniki shinobi, ale co z tego, skoro łykał słowa samuraja jak młody pelikan? Z takim podejściem, to on daleko w świecie nie zajdzie, pomimo swej wątpliwej siły. Niemniej jednak na razie Nibui go jeszcze nie uświadamiał. Niech pożyje trochę w niepewności!
    - No nie do końca! Nie zawsze miejsce, do którego zmierzamy okazuje się tym, w którym chcemy zostać. Rozumiesz, nie? To trochę bardziej skomplikowane, więc całkiem możliwe, że będziesz musiał do tego dorosnąć, ale o wszystkim przekonasz się już na miejscu. - specjalnie zakręcił wypowiedź, żeby brunet trochę nad nią pomyślał. Niby dał mu do zrozumienia, że tak do Ryuuzaku nie dotrze, ale nie było to powiedziane wprost, więc nadal mógł mieć jakieś wątpliwości. Kaizaki przecież nie mógł go ot tak po prostu okłamać. To byłoby bezczelne i na pewno nie przystoi to białowłosemu. No i jakoś nie miał sumienia okłamywać dzieciaka, który udaje wielkiego bohatera, a tak naprawdę jest zwykłym chłopaczkiem z marzeniami, który na dodatek potyka się idąc po prostej drodze. Ależ oczywiście, że Nibui tego nie widział! Na jego twarzy nie pojawił się też wcale uśmieszek i nie pokręcił głową bezradnie. Nieee, skądże znowu. Renji mógł być o to spokojny!
    - Na łapaniu kotów nie wyżyjesz. Trudniejsze misje? Zmierzyłeś się kiedyś z innym człowiekiem na śmierć i życie? Pozbawiłeś drugą osobę życia w pojedynku? Widziałeś krew i wnętrzności człowieka, który w ostatnich chwilach swego życia wymienia imiona swoich dzieci i żony? Uważasz, że jesteś gotowy wziąć odpowiedzialność za to, że zabiłeś komuś członka rodziny? To nie jest takie proste, jak Ci się wydaje. - przez ten krótki moment twarz samuraja wyraźnie spoważniała. Można było nawet powiedzieć, że wyglądała dość strasznie, ale to wszystko przez to, że białowłosy nigdy nie traktował takich spraw pobłażliwie. Zareagował w ten sposób również dlatego, żeby z malca nie wyrosła druga Reika. Jeśli shinobi będą kroczyli taką ścieżką, to wojny będą nieuniknione, a wtedy dotrą nawet do samurajów. Kaizaki postanowił więc, że podczas swojej wędrówki będzie starał wpajać się ludziom inne spojrzenie na świat. Zapewne do wszystkich nie dotrze, ale jeśli uda mu się zasiać choć malutkie ziarenko niepewności w paru młodych duszach, to całkiem możliwe, że spojrzą na wszystko w odpowiedni sposób, gdy już dorosną.
    - Teiz jest o wiele spokojniejsze, niż Wasz ląd. Nie ma tam wojen, mało kto trudni się przestępstwem, bo jest natychmiast wyłapywany przez samurajów, a ludzie żyją prosto. Niewielu z nas ceni sobie bogactwo czy dominację nad innymi. Samuraj przede wszystkim ma na uwadze honor swój i swojej rodziny, a dopiero później spogląda na inne sprawy. Nie bez znaczenia jest także oddanie władcy. W przeciwieństwie do Was nie mamy oddzielnych klanów. Wszyscy służymy jednemu liderowi. No i ćwiczymy walkę mieczem od dnia, do nocy. - wytłumaczył to najkrócej, jak się tylko dało - A skoro o tym mowa... Chcesz się założyć? Dam Ci swoją katanę. Ja będę miał w rekach sayę. Ten, kto wygra będzie prowadził drugiego do wioski. Przegrany będzie miał opaskę na oczach i musi ufać instrukcjom wygranego. To jak, wielki shinobi? Podejmiesz wyzwanie od samuraja? - rzucił z szerokim uśmiechem, chcąc trochę podpuścić chłopaka. Wszystko miało jednak swój cel! Jeśli dzieciak nie będzie widział gdzie idzie, to nie zorientuje się, że są w Antai, a wtedy Nibui będzie mógł odprowadzić go prosto do domu. Zresztą samuraj nie sądził, że będzie mógł przegrać z dzieciakiem w walce na ostrza. Nawet jeśli malec jest lepszy, to po stronie Kaizakiego nadal znajduje się przewaga wzrostu, wagi, a co za tym idzie i siły. Jeśli tylko Renji podejmie rękawicę, to Nibui nie da mu żadnej szansy i będzie starał się zakończyć wszystko w dwóch, trzech atakach rozbrajając chłopaka i nie robiąc mu krzywdy.
Nibui
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 27 cze 2016, o 13:39

Misja D dla Nibuia
Obrazek
15/15


Chłopak kiwnął jedynie głową, jakby rozumiał to, co Nibui chciał mu przekazać. Oczywiście nie w takim znaczeniu, że wcale nie dotrą do Ryuzaku no Taki, tylko w takim, że Renji będzie potrzebował czasu by dostosować się do nowego miejsca i móc sobie poradzić. Zaraz jednak zrobił naburmuszoną minę, bo samuraj chyba go nie doceniał! On rozumiał wiele rzeczy, nie można go było traktować jak jakiegoś dzieciaka.
- Wiem, że jak będzie potrzeba, to to zrobię! Ale chyba muszę zacząć od prostych rzeczy, nie? Spokojna twoja głowa! - zapewnił energicznie, bo mimo to, że nie podobało mu się to, co Nibui mówił, to można to było jakoś zrozumieć. Stąd też Renji musiał wytłumaczyć mężczyźnie jak to według niego wygląda. Nie będzie się przecież rzucał z motyką na wiatr (chociaż jego podróż do Ryuzaku była czymś w takim rodzaju). Był jednak dobrej myśli. I mało tego! Samuraj zaproponował małe starcie, a takim rzeczom się nie odmawia. To była przecież kolejna okazja, by się nieco podszkolić, mógł poznać jego umiejętności, chociaż sam nie był zbyt dobry w tych klockach. Liczył jednak na wszechstronny rozwój, więc to nie był głupi pomysł. Nie podejrzewał żadnego podstępu, szczególnie gdy usłyszał krótką opowieść o Teiz. Kto wie, może jak będzie silniejszy to spróbuje się tam wybrać i odwiedzić Nibuia? Dopiero by miał niespodziankę.
- Ha, tego nie można odmówić! Chociaż nie wiem czy dojdziemy do Ryuzaku, jak cię pokonam. - dodał z szerokim wyszczerzem i już chciał szykować się do walki, kiedy błyskawicznie obok nich pojawiła się dwójka ciemnoskórych mężczyzn. Byli wyjątkowo szybcy, bo dla Renjiego ich pojawienie się było nie do przewidzenia. Nieco inaczej mogło być z Nibuiem, ale nie wyglądało na to, że ciągnęli ze sobą niebezpieczeństwo.
- Renji! - doniosły, niski, męski głos zabrzmiał dosyć groźnie. Znajomość imienia chłopaka mogła dać samurajowi do zrozumienia, że nie był to nikt obcy. Poza tym, znajdowali się już dosyć blisko osady Kaminari. Zaletą był fakt, że chłopak pierwszy raz wyszedł poza teren osady, więc nie rozpoznał pobliskich terenów, gdy przekroczyli granice Antai. Za to teraz doskonale rozpoznawał swojego ojca, wysokiego i postawnego, z paroma siwymi pasmami włosów. U jego boku stał starszy brat Renjiego. Nic dziwnego, że młodziak nie był zbyt zadowolony, chociaż dalej nie podejrzewał, że wcale nie jest w Ryuzaku. i w ogóle nie idzie w tym kierunku.
Jedno spojrzenie ojca wystarczyło, by skulił się w sobie i zagryzł wargę. Spiął mięśnie i oddychając ciężko, zrobił krok w stronę swojej rodziny. Zatrzymał się jednak i spojrzał na samuraja.
- Było blisko! Ale może następnym razem spotkamy się na Teiz. - mruknął, w myślach złoszcząc się na to, że się nie udało, ale nieświadomy podstępu samuraja, oczekiwał ich kolejnego spotkania. I wtedy udowodni mu, że jest wielkim shinobi!
Kiedy chłopiec znalazł się przy ojcu i bracie, ten pierwszy mruknął coś niewyraźnie, po czym jego synowie zaczęli zmierzać w kierunku osady. On sam zaś podszedł do samuraja, domyślając się, że chciał odprowadzić jego syna do miejsca zamieszkania. W końcu nic mu nie było. Nie wyglądał na wyczerpanego, więc prawdopodobnie mężczyzna się nim zaopiekował. I to dość skutecznie, skoro młody nie zorientował się, że wraca do swojej wioski.
Mężczyzna dosyć krótko podziękował Nibuiowi, wręczając mu mała sakiewkę w pieniędzmi i zapraszając do osady Kaminari, jeśli chce się zatrzymać. W końcu samurajowie nie pochodzili z tych okolic, mogła być przed nim długa drogą, to zasłużył na odpoczynek. Następnie sam szybko udał się w stronę swojego domostwa.


Misja D zakończona sukcesem.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 978
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 27 cze 2016, o 14:14

W dłoni dalej trzymając list, żwawo kroczyła przez osadę, pozwalając by wiosenny wiatr targał jej włosy. Kompletnie ją to nie ruszała. W przypływie emocji nawet nieco poczerwieniała na twarzy, więc nie wyglądała na osobę, z którą chętnie można byłoby zamienić parę słów. Gdy dotarła do bramy osady, przystanęła i spojrzała niezadowolona na jednego ze strażników.
- Idę do Shinrin, więc przekażcie to Ukyo. I żeby... ah, nieważne. - urwała, bo chciała powiedzieć, żeby się puknął w łeb, albo zaczął w końcu myśleć, ale w porę się zatrzymała. Nawet nei czekała na cokolwiek, co mogliby zapisać, tylko ruszyła, olewając ewentualne jakiekolwiek sprzeciwy. Przyjrzała się jeszcze małej karteczce, która zawierała adres. Domyślała się, że jest to miejsce zamieszkania Shigeru.
Ubrana w lekki płaszcz, bo były to dopiero początki wiosny, żwawo szła przed siebie, bo do osadu Senju wcale nie było aż tak bardzo daleko. Przy takim energicznym poruszaniu się, nieco przeszkadzał jej ból pleców, ale starała się to ignorować jak tylko mogła, od czasu do czasu lekko się krzywiąc. Przez to jej oddech nieco przyśpieszył, ale nie rezygnowała. Nie zamierzała robić żadnych postojów w drodze do swojego celu. Miała tylko nadzieję, że zastanie Shigeru na wskazanym adresie i nie będzie musiała szukać go po osadzie, krzycząc, jak on sobie to niby wyobraża, że ona niby miała zostać w Antai i czekać później na jakiekolwiek wieści od niego czy żyje czy nie. Nie obchodziło ją niebezpieczeństwo, które mogło ją spotkać. Skoro sytuacja była tak poważna, to chciała w tym uczestniczyć. Zresztą, Uchiha są bezwzględni i żądni władzy, więc pewnie jeśli by im się udało podbić Shinrin, to na Antai również by ruszyli. Mieli przecież z nimi na pieńku, więc to jedynie kwestia czasu. Chciała w tym uczestniczyć i koniec. Shigeru nie przekona jej do zmiany zdania. Już ona zresztą wybije mu z głowy takie myślenie. Skoro już udało mu się sprawić, że się zaangażowała i spojrzała na niego inaczej, niż na każdego mężczyznę, to musi ją taką zaakceptować.


Skąd: Antai
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 60 minut
Czas przybycia: 16:14
Środek transportu: pieszo
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 978
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nibui » 4 lip 2016, o 14:49

    Dzieciak był taki, jaki powinien być. Beztroski i naiwny, ale to nie oznaczało wcale, że zaprowadzi go to w dobrym kierunku w przyszłości. Na razie nie zdawał sobie sprawy z wagi swoich słów i czynów, ale Nibuiowi pozostało mieć jedynie nadzieję, że ten młody shinobi nie wyrośnie na zakałę świata, a faktycznie stanie się jednym z najlepszych nie tylko pod względem siły, ale także pod względem charakteru. Tego im zawsze brakowało, więc może malec będzie powiewem świeżości. Rozmyślania trzeba było jednak odłożyć na bok, bowiem na horyzoncie pojawił się ojciec Renjiego. Samuraj schował katanę na jej prawowite miejsce i zmierzył wzrokiem przybysza. Po pierwszym spojrzeniu dzieciaka wiedział, że ten trafił w odpowiednie ręce. To na pewno był ktoś znajomy albo zwyczajnie jego rodzina. Potwierdzenia wkrótce się również potwierdziły, więc białowłosy nie miał więcej nic do roboty w tym rejonie. Z zaproszenia niestety skorzystać nie mógł, bo nagliła go sprawa Shinrin. Dlatego też zaakceptował pieniądze i delikatnie się ukłonił, a następnie odwrócił na pięcie nawet nie oglądając się za siebie. Ostatnio dużo zwiedzał, ale to dobrze! Właśnie po to opuścił Teiz.
    Ta podróż była jednak trochę inna, więc zarzucił na swoje barki zwiewny, biały płaszcz i ruszył w stronę miejsca swego przeznaczenia. Idealnie stapiał się z osiadłym dookoła śniegiem i o to chodziło. Chciał się wtopić w otoczenie, żeby przemknąć do Shinrin niczym cień. Jeśli ma tam być wojna, to lepiej nie wystawiać się na rykoszet niczym kaczka. No i najlepiej zasięgnąć najpierw informacji w sąsiedniej prowincji, a czy jest do tego lepsze miejsce, niż Sakai? Nie sądzę! Właśnie dlatego to najpierw tam udał się samuraj.

    z/t

    Skąd: Antai
    Dokąd: Sakai
    Czas podróży: 30 minut
    Czas przybycia: 16:20, bo nie chce mi się liczyć minut, więc zaokrąglam do pełnych dziesiątek.
    Środek transportu: Z buta, panie, z buta.
Nibui
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 5 lut 2017, o 20:48

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~1/30 Misja C




Suzaku miał kilka planów w głowie jak to postarać się znaleźć swojego zleceniodawcę... Mknął przed siebie prosto na kolejne granice, rozglądał się raz po raz, jak gdyby szukał własnego siebie... Jednak jeszcze nie znalazł niczego i nikogo kogo by mógł się w ogóle spytać o ów powóz pośpieszny ze strażnikami. Co prawda byli jacyś chłopi na polach, jednak od dróg oddaleni spory kawał, więc szkoda było tracić czasu na zbędne zapytania. Można by powiedzieć, że lekkie burczenie w brzuchu Ci się pojawiło, znudzenie i monotonni, a choć widoki piękne, to ile można by się patrzeć przed siebie.
Jeszcze kawałek drogi do granicy Antai, w tym momencie jesteś gdzieś na terytorium rodu Uchiha, pogłoski chodziły, że klan ten nie jest już taki agresywny jak kiedyś i stara się prowadzić spokojną politykę. A któż by tam im zabronił... To raczej niezbyt Cie interesowało, trzeba dalej szukać albo udać się od razu prosto do portu w Antai?
Yoshimitsu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suzaku » 6 lut 2017, o 00:43

Podróż na północ strasznie się dłużyła, a rzeczywiście, sama w sobie trwała dość długo, bo trwała ponad miesiąc, a może nawet i dwa? Niestety, młodzieniec nie mógł stwierdzić ile dokładnie dni to trwało, ponieważ stracił rachubę gdzieś w połowie drogi do Sakai, po prostu przestał o tym myśleć, miał cel i tego właśnie się trzymał, to było najważniejsze. Tak jak zaplanował, leciał wzdłuż granicy Tajemniczego Lasu i Atsui, następnie przez Sakai i teraz właśnie przelatywał nad Sogen. Warunki atmosferyczne mu sprzyjały, ponieważ w miarę jak opuszczał tereny pustynne, zima mijała i rozpoczęła się wiosna, więc czarny płaszcz, poncho i reszta jego ubioru w zupełności wystarczyła, by nie było mu za zimno, ani podczas zimnych nocy na pustyni, ani też z powodu śniegu w Wietrznych Równinach, który zdążył już stopnieć, a jak wiadomo, na terenie Sakai deszcz podczas wiosny występuje sporadycznie.
Od ostatniego posiłku minęło trochę czasu, o czym świadczyło burczenie brzucha. Młodzieniec postanowił więc zatrzymać się w najbliższej karczmie, nad którą będzie przelatywał. Jednak nie chciał odbijać od głównego szlaku, więc jeżeli znajdzie przy nim budynek, w którym mógłby zjeźdź ciepłą strawę, na pewno skorzysta z takiej okazji, a któż wie, może dowie się czegoś o przejeżdżającej tędy karecie? Ostatecznie, będzie musiał zatrzymać się, by samemu poszukać coś do jedzenia.
Suzaku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 6 lut 2017, o 23:14

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~3/30 Misja C




Młody wojownik szybował między chmurami, między własnymi myślami i jakże zastanawiającymi poczynaniami. Gdzieś mógł skierować się ów zleceniodawca, który to przecież miał mieć prostą drogę, albo raczej można by powiedzieć, że prosty cel, do którego prowadziło wiele skomplikowanych dróg. Chcąc czy nie, zdecydował się wstąpić to pierwszej lepszej karczmy, którą napotkał na swej drodze. Wszedł do środka, a tam przywitała go lekka pustka, kelnerka, która jest zarazem tutejsza kucharką wzięła zamówienie na jakieś szybkie i pożywne jedzenie, Ty natomiast popytałeś się wszystkich w budynku, a karetę, która mogła nieopodal przejeżdżać, jak się okazało tak też było! Starszy człek, mający pewnie z dobre 80 lat, zdołał zapamiętać, że przez moment jak tylko kierował się dziś do tej karczmy, tuż obok niego przemknął powóz. W zasadzie to tyle Ci powiedział, mniej więcej opisał to i ów szczegóły zgadzały się z tym czym nie tak dawno podróżowałeś.
Zająłeś się jedzeniem, które wsunąłeś raz dwa, głód czy chęć szybkiego wyruszenia? Może jedno i drugie? Wszak wystarczyło udać się dalej tą drogą i napotkać rozpieszczonego bachora. Pozostały już ostatki do zrobienia, dogonić ich, no i jeszcze doprowadzenie ich do łodzi.
Yoshimitsu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suzaku » 7 lut 2017, o 11:26

- Przynajmniej karczm tu nie brakuje. W końcu, zjem porządny posiłek. - powiedział Suzaku, sam do siebie, gdy zauważył tawernę, niedaleko głównego traktu. Mimo iż wcześniej, w czasie podróży, miał w zwyczaju odbijać od gościńca, wzdłuż którego leciał, a to, by sprawdzić, czy aby nie przejeżdżała tamtędy poszukiwana przez niego kareta, a to, po to, by uzupełnić siły przy rozpalonym ognisku i uzupełnić zapasy. To jednak teraz, gdy był już tak blisko Antai, jak nigdy wcześniej, nie chciał tego robić, by nie dłużyć sobie, i tak już długo trwającej podróży, a napotkana przez niego gospoda, spadła mu jak manna z nieba, ponieważ dzięki niej, młodzieniec zaoszczędzi czas, który musiałby stracić, gdyby postanowił zdobyć pożywienie na własną rękę. Nie mógł więc przepuścić takiej okazji. Suzaku wylądował i zszedł z sokoła, któremu nakazał ponownie wzbić się w powietrze, a sam wszedł do karczmy. Lokum świeciło pustkami, ale cóż się dziwić, skoro było ono umiejscowione z dala od wszelakich osad ludzkich, a przynajmniej od tych większych, a podróżni zatrzymywali się tu głównie na noc, rzadziej w dzień.
- Witam, chciałbym zamówić tutejszy specjał i trunek, oraz prowiant na dalszą drogę. - rzekł młodzieniec, do kobiety, która zapewne była właścicielką tej tawerny. - Zapomniałbym, gdzie mogę uzupełnić zapas wody? - zapytał, gdyż przypomniał sobie, iż wypił już prawie wszystko. Podczas czekania na powrót kelnerki, złotooki począł wypytywać o karetę, która mogła tędy przejeżdżać. Miał szczęście, ponieważ pewien starzec stwierdził, iż widział takową, jak tędy przejeżdżała. Uradowany młodzieniec chciał już ruszać, ale głód dał o sobie znać, a właścicielka przyszła właśnie z jego zamówieniem, wszamał wszystko, a prowiant i alkohol wziął ze sobą. Wychodząc zapłacił i podziękował właścicielce gospody, oraz starcowi. Wsiadł na ptaka i popędził na nim w stronę, w którą odjechał jego zleceniodawca.
Suzaku
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoshimitsu » 7 lut 2017, o 22:05

~Eskorta czyli cyrk na kółkach!
~5/30 Misja C




Suzaku zabrał ze sobą jeszcze kilka potrzebnych jak dla niego rzeczy, jak jedzenie czy coś tam innego. Któż tam przywiązywałby wagę do głodu? No pewnie zwykły człek. Teraz trzeba by powiedzieć, że mknął znów przed siebie na swym sokole, sowie, gołębi, wróblu czy cokolwiek to było, białe i małe, to znaczy duże jak na ptaka, ale małe ogólnie? Kiedy to kolejne chwile mijały, na przestrzeni wzroku wymalował Ci się obraz zbliżającej się osady, wioski... Zwał jak zwał, miejsce to ogłoszone mianem Antai, a tuż przez jej bramę wjechał właśnie powóz, idealnie pasujący do tego, w którym poruszał się Twój zleceniodawca. Co jak co, ale raczej do miasta wypadało by wejść przez główną bramę, bo pewnie gdyby nie to strażnicy i inne jednostki by się tym zainteresowały? A może nie? Widzisz jak na teraz jak karawana kieruje się prosto do portu. Ale kiedy zdecydujesz się wylądować od razu stracisz ją z oczu, gdyż zginie Ci między budynkami.
Yoshimitsu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Antai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości