Kliff nadmorski

Najmniejsza, a zarazem najbardziej wysunięta na północ prowincja Wietrznych Równin. Antai zamieszkiwany jest przez Ród Kaminari i ze względu na swoje położenie, ma idealne warunki do rozwoju wszelakich przedsięwzięć bazujących na żegludze morskiej. Ukształtowanie terenu w przeważającej części jest równinne, i dopiero przy linii brzegowej zauważyć może wszelkie niewysokie, porośnięte trawą wydmy. W południowych sektorach prowincji można zaś znaleźć niewielkie osady Szczepu Kami.

Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 30 maja 2016, o 13:26

Obrazek

Jest to kliff pochłonięty jest cały zielenią. Jest on bardzo wysoki i upadek taki spowodowałby z pewnością duże nieprzyjemne konsekwencje. Należy on do klifów żywych czyli jest położony w strefie oddziaływania fal i przez nie niszczony, tworzy ostro zarysowaną, często pionową krawędź z wyraźną niszą abrazyjną (podciosem brzegowym) u podstawy, w miarę pogłębiania się podciosu ma miejsce obrywanie się i cofanie brzegu. Mimo swojej charakterystyki cofa się dalikatnie. Podobno kiedyś za tym domem były pola, ale to tylko miejscowe gadanie przez wszystkich. Owy klif wraz z posiadłością białą należy do Pani Sakunamoto, ale pewnie w niedługim czasie zostanie ogólno-dostępny o ile już nie powinien taki się stać. Dom ma dwa piętra, kuchnię, jadalnię, salon z trzy sypialnie i dwie łazienki jedna na dole, jedna na górze. Piwnica nie posiadana.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Nikusui » 31 maja 2016, o 19:06

To wszystko co się działo było coraz bardziej dziwne. Z pozoru pusty dom, potem zakrwawione piwnicy, schowane, brudne ubrania, odcięte palce i kawałki poprzypalanej skóry z mięsem. Potem niewdzięczny pierścień w ścianie, który teraz musiała nosić, długi tunel, gdzie natrafili w końcu na jakiś "żywy" trop, ale znika. Głos ucicha, coś jakby się zamknęło i wyglądało na to, że to by było na tyle. Cóż, jednak liczyła na konfrontacje jeszcze w tunelu, ale wyszło na to, że muszą podążyć tunelem dalej i poszukać najwidoczniej wyjścia, którym ewakuował się stąd nieznany im mężczyzna. Oczywiście słowa jej kompana były dość jasne, w zupełności zgadzała się z tym, że muszą stąd wyjść. Najpierw ruszył czarnowłosy, a ona za nim. Im oczom ukazał się biały domek, ale mimo rozglądania się, nie zauważyła żadnej innej sylwetki. Dziwne, zważywszy na fakt, że całkiem niedawno ktoś stąd wychodził i miała jednak cichą nadzieje, że uda im się tego gostka szybko zlokalizować. Tak to rozwiązanie mogło znowu przeciągnąć się w czasie. Na ich korzyść działała ciemność, może od razu nie zostaną zauważeni, jeżeli rzeczywiście ktokolwiek tutaj jest. Swoją drogą... jeżeli tu miało znajdować się rozwiązanie zagadki, to raczej kiepskie ukrycie. Dom widoczny był z daleka. No, ale mówi się, że najciemniej pod latarnią.
Spojrzała na mężczyznę, który spytał ją o jakiś plan. Tak po prawdzie to nie było żadnego. Przeważnie działała spontanicznie, więc i tym razem postanowiła pójść za instynktem.
- Spontan. - odparła krótko, szykując się już do natychmiastowego wyruszenia z miejsca. Przecież nie będą spacerkiem sobie iść całą drogą, aż dotrą do tego domku. Trzeba było zrobić to najszybciej, jak się dało. Po prostu biegiem. - Dostajemy się jak najszybciej do domu, żeby mieli w razie co mniej czasu na odparcie ewentualnego ataku. A co dalej, to będzie zależeć od tego, co tam zastaniemy. - mruknęła, czekając może ze trzy sekundy na ewentualną reakcje czy sprzeciwy ze strony towarzysza owej misji. Miała jednak nadzieję, że takowych nie będzie. W takim wypadku rusza biegiem w stronę domku, koncentrując swoją chakrę w stopach, by jak najbardziej wyciszyć swoje ruchy i oczywiście jak najszybciej dotrzeć na miejsce przy najmniejszym wysiłku. Zamierzała jednak wejść inaczej, niż drzwiami, bo to byłoby zbyt osobiste. Oczywiście dalej koncentrując chakrę w stopach, za pomocą Kinobori no Waza, wspina się cichutko po ścianie domu, jak już do niego dotrze. Chciała znaleźć się na piętrze, gdzie ewentualnie mogła delikatnie zajrzeć przez okno. Jeżeli nikogo tam nie było (niezależnie od tego, jakie to pomieszczenie), próbuje wejść po cichu do środka, jeśli się da. W innym wypadku będzie musiała po prostu wybić szybę, czym narobi hałasu i zapewne będzie musiała dość gwałtowniej i agresywniej wedrzeć się do środka i reagować w razie wypadku. Ta opcja tyczyłaby się również ewentualności, gdyby przez okno zauważyła, że ktoś tam jest. oczywiście ktoś, kto może im zagrażać. Im, albo komuś innemu.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 4 cze 2016, o 00:00

~ Porwania ~
Misja rangi C 23/30
Nikusui


Obrazek

Wybór podjętej decyzji był szybki i konkretny, a twój towarzysz nie zamierzał dyskutować, ba! Nawet wyruszył pierwszy przed Tobą, nie zwlekał z decyzją. Widocznie też chciał to zakończyć i taka wersja zdarzeń mu odpowiadała, widać było na jego twarzy uśmieszek... Powstał on po usłyszeniu twojego planu, ale nie był on jak u jakiegoś wariata czy coś! Nie ma takiej możliwości! Po prostu uśmiech, że wkrótce zakończy się tą sprawę, taki normalny. Wyciągnął katanę i ruszył spokojnym krokiem, nie dało się wyczuć ukrycia chakry, a jego obecność wydawała się iluzją, jakby nie istniał. W porównaniu do Ciebie on wybrał frontowe drzwi. Otworzył je niezauważalnie i znikł w ich otchłani w momencie kiedy Ty wskakiwałaś przez okno do środka do pomieszczenia na piętrze. Było pusto i cicho, zupełna pustka. Otworzyłaś drzwi na korytarz i słyszałaś z dołu głosy przez chwilę. Ogólnie korytarz pokryty dywanem jako wykładziną wszędzie, a ściany są z marmuru z ozdobnymi rysunkami w kształcie płomieni i morza. Wraz z zbliżaniem usłyszałaś krzyk:"
- Ty tam na schodach, możesz wyjść tutaj. Nie próbuj uciekać, a chociaż przedstawmy się sobie jak ludzie przed śmiercią.
- Za dużo już zabiłeś Akito, bestia będzie niezadowolona. Ale zresztą to z Ciebie, nie ze mnie.
Gdy zeszłaś z schodów stanęłaś w dużym salonie w którym byli oni, a po drugiej stronie była wnęka w której znajdował się twój znajomy... Nie wykryli go. O co tutaj chodzi? W kącie leżały zwłoki martwej dziewczyny od dłuższego czasu, zmasakrowanej i dalej masakrowanej po śmierci. Nie dało się rozpoznać, ale wiadome jest czyje one były...

Spoiler: pokaż
Obrazek
Ostatnio edytowano 6 cze 2016, o 22:19 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Nikusui » 6 cze 2016, o 21:41

Na pewno zadowalał ją fakt, że jej towarzysz nie zamierzał dyskutować i zabrał się do działania. Całkiem skutecznie, bo gdyby nie fakt, że wiedziała o jego obecności, to chyba nie dałaby rady zorientować się, że ktoś tam jest. Ona zaś nie potrafiła jeszcze tej tajemnej sztuki, lubując się raczej w otwartych walkach, niżeli skradaniu, chociaż miało to w sobie na pewno ogromne plusy. Nie był to jednak czasu, by rozmyślać o takich rzeczach, toć miała dosyć ważne zadanie do wykonania.
Tak jak postanowiła, tak "wdarła" się do środka przed piętro, wykorzystując do przejścia okno. Jej kompan wybrał frontowe wejście, więc to było całkiem rozsądne rozwiązanie, po prostu zajść ich z dwóch stron. Pokój, w którym się znalazła był zupełnie pusty, więc nie było sensu się tu za niczym rozglądać. Najciszej jak mogła, przeszła do wyjścia, gdzie zaraz dotarła do schodów. Już gdy tylko znalazła się na korytarzu, do jej uszu dobiegały głosy. Została zauważona, ale po prawdzie mogła się tego spodziewać. Nie ukrywała swojej obecności, nie była mistrzynią podstępu, a taki obrót spraw pozwalał nawet załatwić sprawę szybciej. Poza tym, hola, jaka bestia? To jakaś pieprzona sekta z wyimaginowanym "bogiem" czy co?
Gdy białowłosa zeszła ze schodów, zauważyła, że jej towarzysz zdążył już się odpowiednio skryć, więc mógł zareagować w odpowiednim momencie. Cały czas sama uważała, by nie nadziać się na jakąś pułapkę, czy też na ich ewentualny atak. Wiedziała zaś sama, co zrobi, gdy tylko znajdzie się na dole. Ci mężczyźni jakoś nie patyczkowali się z martwą kobietą, której zmasakrowane ciało leżało w kącie. Cokolwiek im zrobiła, czy się naraziła czy też była przypadkową ofiarą, nie dawało im prawa do tak bestialskiego zachowania. W sumie to nie jej będzie to oceniać, jeżeli ich złapią, bądź kto wie, może i zabiją. Nie brała pod uwagę opcji porażki ze strony jej i jej kompana.
- Tak śpieszno ci do grobu? - zapytała i nie wiedząc nawet jaką ewentualnie siłę reprezentują, chciała ich nieco, nawet na chwilkę unieszkodliwić. Cóż mogła zrobić dziewczyna posiadająca ranton? Oczywiście, że korzystając z braku konieczności składania pieczęci, dosyć szybko posłała najpierw jedną, a potem drugą wiązkę burzową, rzecz jasna celując w swoich "rozmówców". Liczyła na to, że ich trafi, a nawet jeśli ich nie zamroczy czy nie sparaliżuje, to jej towarzysz będzie miał dobrą okazję do działania. A nawet jeśli nie trafi od razu... była już na takim poziomie, że mogła nieco się nimi pobawić, próbując dalej osiągnąć swój cel.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 7 cze 2016, o 00:04

~ Porwania ~
Misja rangi C 25/30
Nikusui


Obrazek

Nikusui w chwilę zaatakowała nawet nie próbując ich zająć rozmową czy czymkolwiek. Chciałoby się rzec, że ona się nie "pierdoli" i od razu przechodzi do walki. Przeciwnicy jej byli ubrani w czarne płaszcze, był jeden dosyć niskiego wzrostu, a drugi wyższego. Dokładniej mówiąc jakieś metr sześćdziesiąt dziewięć i metr osiemdziesiąt sześć. Ich twarze posiadały różne znaki, bo było to widać w świetle pochodni w tym pomieszczeniu. Było ono duże, posiadało z 14 metrów na 12 metrów. Bardziej przypominało magazyn niż cokolwiek. Wtedy ten niższy na twoją reakcję, przy samym formowaniu chakry powiedział:
- No więc chcesz walczyć. To akurat raczej twoja działka teraz.
W tym samym momencie wykonali mały atak zespołowy, który polegał na rzuceniu w Ciebie shurikenami przez mniejszego wyjętymi spod płaszcza dokładniej sześcioma po trzy na dłoń i użycie przez drugiego techniki rangi C Fūton: Reppūshō. Spowodowało to małe zderzenia z twoimi dwoma chmurkami i rozbicie obu technik, a następnie wraz z kolejnymi zrozumienie zagrożenia stawianego przez Ciebie dla nich. Twój towarzysz nie miał dogodnej jeszcze okazji, a w dodatku gdzieś znikł. Twoi przeciwnicy rozdzielili się i chcieli Ciebie zajść z dwóch stron. Ten wyższy jest delikatnie wolniejszy.

Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 11 cze 2016, o 09:18 przez Hikari, łącznie edytowano 1 raz




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Nikusui » 7 cze 2016, o 21:35

Oj nie, na pewno nie lubiła się patyczkować. Od razu przeszła do działania, a że tak postąpiła, to i jej przeciwnicy nie zamierzali próżnować. Szybko postanowili zareagować, neutralizując jej technikę. Możliwe, że całkiem przypadkowo. Chociaż tego nie pokazała, była nieco rozczarowana, że ranton na tym poziomie i w tak dużym stopniu skupienia, został unieszkodliwiony niezbyt efektywną techniką wiatru. Cóż, nie ma co płakać nad rozlanym mlekiem, tylko trzeba być czujnym. Dlatego, uwalniając wcześniej wiązki ze swojej dłoni i wiedząc już, że jej atak może, acz nie musi zostać zatrzymany, postanowiła przyszykować kolejną niespodziankę. Jak najszybciej tylko mogła, zaczęła składać pieczęci (możliwe, że mężczyźni właśnie wtedy zaczęli się rozdzielać - acz to zostawiam do opinii misjodawcy), a następnie posłała w kierunku niższego mężczyzny pewną maź. Był szybszy, więc mogła sobie, a przynajmniej tak myślała, pozwolić na takie rozplanowanie tej akcji. Miała nadzieję na trochę unieruchomić tego mężczyznę, by następnie tuż po złożeniu pieczęci obok siebie wytworzyć chmurę burzową, która powinna nie tylko ją chronić, ale również atakować wtedy, kiedy białowłosa kobieta będzie zagrożona. A przecież, jakby nie patrzeć, była teraz w zagrożeniu. Musiała kupić sobie trochę czasu, bo nie wiedziała jak potoczy się walka z dwoma przeciwnikami jednocześnie, dlatego musiała się najpierw jednego pozbyć. A jej kompana jakoś nie było widać. Oczywiście z jej zamierzeniu błyskawice z chmury miały atakować tylko tych dwóch napastników. Trzeba było spróbować. I nie chcąc się zbyt długo bawić, po prostu atakowała już groźniejszymi jutsu. Oczywiście w razie, gdyby coś nie poszło zgodnie z planem, to zamierzała się bronić. Gdyby doszło do bezpośredniego starcia, to w najprostszy sposób zaatakowałaby swoim biczem, szybki ruchem ściągając go z zaczepu i próbując obwiązać nim któregokolwiek, który się do niej zbliży, następnie szybko przesyłając do przedmiotu chakrę rantonu. W sytuacji groźniejszej, po prostu musiałaby szybko zmienić swoje położenie, kombinując do tu zrobić, by nie dać się zabić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 10 cze 2016, o 09:17

~ Porwania ~
Misja rangi C 27/30
Nikusui


Obrazek

Prawdziwa walka skończyła się nim na prawdę się zaczęła i teraz można ją nazwać bardziej kotkiem i myszką, bo oni zamiast biec na Ciebie zaczęli wykonywać uniki przed twoimi technikami i wychodziło to na prawdę bardzo dobrze szczególnie na większym użytkowniku, który był ledwie w stanie unikać rozdzielonych przez Ciebie ataków. Zacznijmy od początku. W trakcie ich rozdzielania nie wiedziałaś jeszcze jak to wygląda z ich szybkością, ale zaczęli gdy zaczęli biec to wiedziałaś gdzie umieścić jutsu tak, aby zabolało najbardziej. Na Twoje nieszczęście jego reakcja była dosyć szybka i podskoczył w górę na sufit wskakując na niego i omijając kałużę dalej pędził do Ciebie tylko po suficie sporym łukiem, większym niż jego towarzysz przez jakiś czas. Przy stworzeniu przy Tobie kawałka burzy obaj stanęli, jakby ich koncepcja się posypała przez tą jedną technikę i zaczęli wykonywać uniki przy jakichś 8 metrach odległości, ten większy ledwie dawał radę, a kilka z pewnością poczuł delikatnie i gdzieniegdzie ma słabe oparzenia. Powoli się wycofywał w trakcie uników stąd też coraz lepiej mu szło... Młodzieniec za to intensywnie myślał co tutaj zrobić i utrzymywał ten dystans skacząc po suficie i unikając wiązek w jego stronę kierowanych. Łańcuch okazał się obecnie niekonieczny.

Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Nikusui » 10 cze 2016, o 17:09

Prawię powiedziawszy to... została sama. Jej kompan gdzieś zniknął i pozostało jej bawienie się z dwoma przeciwnikami jednocześnie. Może nie reprezentowali jakoś szczególnie wysokich poziomów, ale jednak było ich dwóch, a to już było jakieś utrudnienie. Nie udało jej się chwilowo "zatrzymać" jednego z nich, bo skubaniec wskoczył na sufit i poruszał się właśnie po nim. Za to jej burza chmura już nie była im do śmiechu. W miarę skutecznie pozwalała jej poczuć się bezpiecznie, przy okazji atakując przeciwników. Postanowiła więc z niej nie rezygnować i utrzymywać, ile tylko się dało. Poza tym, można było zauważyć, że jeden z nich zaczął się nieco wycofywać, przez co zagrożenie mogła tymczasowo czuć od tego suficiarza. Ten jednak też jeszcze był skupiony na tym, żeby nie dostać na tyle porządnie, by odpaść z gry. Postanowiła wykorzystać zasady, który rządzi się natura. Momentalnie złożyła trzy pieczęci, by wykonać jedną, konkretną technikę. Musiała wyczuć odpowiedni moment, by strumień wody z jej ust, wyleciał niemalże w tej samej chwili, co kolejna błyskawica z chmury. Jej celem oczywiście był facet poruszający się na suficie. Woda miała to do siebie, że jednak mogła objąć nieco większy obszar i w momencie, kiedy zetknie się z błyskawicą, a wszyscy dobrze wiedzą, jak woda dobrze przewodzi prąd, zwiększy szanse rażenia tego gościa. Na pewno dość znacząco.
Oczywiście nie mogła zapomnieć o tym, że mimo wszystko, może zostać w jakikolwiek sposób zaatakowana przez tego, który był nieco dalej. Dlatego była czujna, by w razie co móc zareagować. By zmienić swoje położenie, odskoczyć czy jakoś zneutralizować atak. W momencie, kiedy wypluła już konkretną ilość wody z ust, sięgnęła szybkim ruchem po shuriken, który był w jej pończoszy i naładowała go szybko chakrą raitonu, wyrzucając prawie pod nogi faceta, który był na ziemi. Miała nadzieje, że po prostu pomyśli, iż spudłowała. A to była przecież niespodzianka. Przy okazji musiałby unikać nie tylko błyskawic z chmury, ale też naładowanej broni.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 11 cze 2016, o 09:40

~ Porwania ~
Misja rangi C 29/30
Nikusui


Obrazek

Nikusui zechciała wykorzystać swoją przewagę jaką posiadała z względu na swoje rozwinięte umiejętności w żywiołach i skupiła się na jednym przeciwniku. Podczas gdy użyła suitonu udało jej się zgrać z piorunem, ale suficiarz widać przygotowywał się i był na to gotowy z swoim uśmieszkiem, gdy ni stąd ni zowąd katana przebiła sufit i wbiła mu się przez stopę aż po kolano prawie niszcząc człowiekowi nogę na całe życie. Zaczął się potworny wrzask z jego strony. Katana trzymała delikwenta, że nie był w stanie uciec przed Twoją kombinacją i zginął, więc długo stratą nogi nie musi się już więcej przejmować. Krzyk się wtedy na sekundę może nawet wzmocnił, przemienił na sekundę w wrzask i ucichł na zawsze zwędzony. Przynajmniej ma wszystkie kłopoty z głowy. Czynsz w Ryuzaku jest za drogi, więc przynajmniej spokojny chłopak będzie. Wracając co się działo w międzyczasie. Wykorzystanie techniki Suiton spowodowało, że reberu nie było aktywne i ten no większy miał czas na zaatakowanie Ciebie poprzez Ranga C: Fūton: Daitoppa. To Ciebie zdecydowanie zabolało, gdyż mocno poleciałaś w stronę ściany obok schodów uderzając w nią plecami, co spowoduje parę sińców i jakiś czas ból nawet po misji. Wtedy spojrzałaś na tego ostatniego wroga, który przygotowywał kolejną technikę, aż cień zza niego ściął mu głowę. Oczywiście tym cieniem okazał się być twój kompan, który krzyknął do Ciebie:
- Jak tam trzymasz się?
Więc co do twojego bólu masz dwie opcje. Pierwsza to nie robić nic to będzie Ciebie trzymał z 5-6 dni, z każdym malał. Możesz kupić maść i posmarować wtedy przejdzie już następnego dnia. Taka maść będzie kosztować 50 Ryo powołasz się na tego posta w przypadku kupna aby było wszystko ładnie wiadome. Twój towarzysz podszedł do martwego ciała, klęknął i na chwilę przymilkł oddając najprawdopodobniej minutę ciszy.


Spoiler: pokaż
Obrazek


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Nikusui » 11 cze 2016, o 18:20

Próbując jakoś sobie radzić z dwoma przeciwnikami jednocześnie, zapomniała już nawet o swoim kompanie, który zdążył zniknąć. Zdołał jednak o sobie przypomnieć, kiedy wykorzystywała kombinację wody i błyskawicy. Przeciwnik chciał jej zwiać, ale powstrzymał go właśnie jej towarzysz, który mieczem, ni stąd ni zowąd, przebił jego stopę, praktycznie przytwierdzając go do obecnego miejsca, więc nie mógł uciec i finalnie poniósł dość ciężkie obrażenia. Chociaż nawet to nie było zbyt dobrze dobrane słowo, bo po serii wrzasków, uleciało z niego całe życie. Pozostał jeszcze jeden, ale nim wykonała dalszą część swojego plany, niestety zdołała zostać zaatakowana i nie zdążyła się jakkolwiek obronić, dzięki czemu z impetem poleciała w tył, uderzając dość mocno plecami o ścianę niedaleko schodów. Skrzywiła się momentalnie, bo to nie należało do najprzyjemniejszych odczuć. Nie mogła jednak tracić gardy, dlatego zamierzała się, mimo sporych niedogodności, podnieść i kontynuować walkę, zwłaszcza, że jej przeciwnik szykować już na nią kolejne jutsu. Nie zdążył go jednak wykonać, bo sekundę później jego ciało stało już bez głowy. No, w samą porę.
- Nie jest najgorzej. - odpowiedziała zwięźle, stawiając się na proste nogi, co nie było takie proste. Stanowczo będzie bolało, będzie musiała coś z tym zrobić, bo ciężko jej będzie funkcjonować przez parę następnych dni. Zobaczyła jeszcze, jak jej kompan najwidoczniej poświęca chwilę ciszy zabitemu przeciwnikowi. Nie spotkała się z tym wcześniej, sama tego nie praktykowała, ale nie zamierzała przeszkadzać, uznając, że zakończyli już swoje zadanie. Teraz trzeba było jedynie zdać raport, ktoś będzie musiał posprzątać te wszystkie zwłoki. A ona na pewno nie będzie tego robić.
- W międzyczasie rozglądałeś się czy jest tu coś jeszcze? - zapytała, nie mając do niego rzecz jasna żadnych pretensji. Miała w sumie nadzieję, że tak wykorzystał trochę tego swojego czasu, dzięki czemu nie będą musieli przeszukiwać domu, by może znowu coś znaleźć. Wolała by ich zadanie dobiegło już końca. Teraz jeszcze działała adrenalinka i ból nie był aż tak mocno dokuczliwy, ale za parę chwil nie będzie jej w ogóle do śmiechu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 977
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Hikari » 12 cze 2016, o 22:11

~ Porwania ~
Misja rangi C 31/30
Nikusui


Obrazek

Misja dobiegała końca jak i Nikusui nie rozumiała wszystkiego co ten człowiek czynił tak też nie rozumiała innych rzeczy. Myślała, że oddawał hołd niewinnej ofierze, a on po prostu przyglądał się tej osobie z smutkiem, widać, że zależało mu na niej żywej, ale dlaczego? Wziął ją na ręce i odpowiedział:
- Nic nie widziałem, widocznie przywłaszczyli sobie ten dom od kogoś tymczasowo. Zabiorę jej zwłoki do rodziny, w końcu była ona ciotką dziewczynki której jestem ochroniarzem. Zresztą masz swoje zmartwienia, a Twoja zapłata za to będzie pochodziła z naszych nieżywych przyjaciół pieniędzy... Leży na górze w mieszku, odpowiednia suma, na którą zasłużyłaś za swoją pomoc, a teraz życzę Tobie powodzenia, chcę jak najszybciej powiadomić Panienkę o rezultatach zadania, a także dać zmarłej spocząć w rodzinnym grobowcu.
Nie czekając odwrócił się na pięcie i zaczął iść w kierunku wyjścia stąd. Na górze na stoliku znalazłaś pieniądze, 312 Ryo do tego 5 kunai'ów i shuriken'ów i list z napisem dużym bestia a pod tym tatuaż taki sam jak tamta dwójka miała na poliku... To już koniec po czym opuściłaś to miejsce...


~ Misja Zakończona ~
  • 50PH
  • 312 Ryo
  • Wiedza o Bestii
  • Napisać w wynagrodzeniach.
  • Z/T




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1869
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Reigen » 27 maja 2017, o 03:09

Wędrówka Kohaku trwała już jakiś czas, ale nie obfitowała w jakieś szczególnie ważne i ciekawe zajęcia. Nie wsławił się niczym, nie poznał żadnych wspaniałych technik, a już na pewno nie uratował ludzi przed brudem, który czai się w ciemności. Pomimo tego chłopak postanowił się nie poddawać i systematycznie dokładać cegiełkę za cegiełką, aż w końcu dopnie swego i wypełni daną sobie obietnicę chociaż w części, bowiem całkowite jej spełnienie było niemożliwe. Ważne było jednak to, że młodzieniec postawił przed sobą jakiś cel, do którego wypełnienia będzie dążył cały czas. To go motywowało i sprawiało, że parł do przodu, a właśnie motywacja jest najważniejsza przy treningu. Skoro o nim także mowa, to chłopak uznał, że nadmorski klif (tak, jedno f) będzie idealnym miejscem do rozpoczęcia swoich zmagań z własnym ciałem. Dzisiejszego dnia ćwiczenia miały jednak nie przypominać żadnych, którymi do tej pory się zajmował.
Wszystko dlatego, że dzisiaj zamierzał sięgnąć po techniki, których do tej pory nie wolno było mu się uczyć. Były one swoistą spuścizną jego mistrza i opiekuna. To właśnie on chciał, żeby pewnego dnia Kohaku opanował Hachimon Tonkou, ale jedynym warunkiem było to, że czas na naukę nadejdzie po jego śmierci. Jako, że staruszek opuścił ten padół już trochę czasu temu, to Kohaku nie musiał się niczym przejmować. Trening zaczął od dokładnego przypomnienia sobie słów ojca. Hachimon Tonkou: Kaimon, to pierwsza brama, która pozwalała zdjąć z ciała ludzkie ograniczenia i sprawiała, że użytkownik mógł przez moment polepszyć swoje warunki fizyczne, jednakże płacił za to wielki koszt. O ile jeszcze przy pierwszej bramie nie było to aż tak wadzące, to przy kolejnych dawało się poważnie we znaki. Kohaku był jednak gotów na zniszczenie swojego ciała, jeśli tylko to pozwoli mu stać się silniejszym i osiągnąć swój cel. Jednakże, nieważne jak dziwnie to zabrzmi, takie niszczenie ciała musiało być zaplanowane. Jeśli chłopak miał się narażać, to jednocześnie musiał coś z tego uzyskać, bo inaczej byłby jedynie głupcem. I właśnie dlatego, zanim w ogóle zaczął próbować otwierać Kaimona, postanowił, że doprowadzi swoje ciało do stanu, w którym zminimalizuje efekty uboczne użytkowania bramy. Jak chciał do tego dojśc? Poprzez ciężki trening, który przyzwyczai jego mięśnie do wielkiego wysiłku i sprawi, że staną się wytrzymalsze. Klif morski był doskonałym miejscem do spełnienia jego planu, który, nawiasem pisząc, był całkiem prosty. Każdego dnia Kohaku miał zejść na sam dół klifu, stanąć na wodzie, a następnie wspinać się na górę. Z początku takich powtórzeń miało być tylko dwa, ale co trzy dni starał się zwiększać ich częstotliwość. Po miesiącu uznał to jednak za niewystarczające, więc tym razem stwierdził, że na klif będzie wspinał się tylko jedną ręką. Po kolejnych dwóch miesiącach uznał, że to też nie stanowi dla niego już wystarczającego wyzwania, więc postanowił odrzucić jedną nogę. Na takim właśnie treningu mijał mu nieubłaganie czas, aż w końcu po pół roku stwierdził, że może zaryzykować wypróbowanie techniki bez większego ryzyka. Kaimon był umiejscowiony w mózgu. Użytkownik Hachimon Tonkou musiał zajrzeć wgłąb siebie i znieść ograniczenia, które głowa nakłada na całe ciało w strachu przed jego zniszczeniem. Samo to brzmi już jak próba samobójcza, ale paradoksalnie dobrze wytrenowane mięśnie są w stanie jakość przeżyć takie przeciążenie. Kohaku próbował wielokrotnie, aż w końcu dopiął swego i pierwsza brama została otwarta. To tylko pierwszy, mały krok, ale jakże znaczący. Zbliżył się do swojego celu chociaż o trochę.
Reigen
 

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Reigen » 27 maja 2017, o 15:14

Ostatni trening zajął mu naprawdę dużo czasu, ale był tego wart. Mało kto może poszczycić się umiejętnością, którą nabył Kohaku, a przynajmniej tak mówił mu ojciec. Prawdą była, że ta technika jest niezwykła, ale chłopak musiał używac jej rozważnie. Teraz jednak musiał ją odpowiednio rozwinąć, a jak to zrobić lepiej, jesli nie przez połączenie jej z kolejnymi? Takie kombinacje najczęściej zaskakiwały przeciwnika i sprawiały, że ten padał na ziemię, zanim w ogóle zorientował się co się z nim stało. Najpierw jednak Kohaku wrzucił coś na ząb, bo wiedział, że trening będzie wymagał nieziemskich ilości energii, a już na pewno trening w jego wykonaniu, bo zawsze daje z siebie sto procent.
Najpierw Kohaku zaczął układać sobie w głowie cały plan, krok po kroku, mający na celu umożliwić mu jak najprostsze podejście do całej sprawy. Wizualizacja ruchów pozwalała mu zawsze na lepsze podejście do tematu i sprawienie, że w prawdziwym treningu wychodziły mu one już znacznie łatwiej. W końcu jeśli zrozumie całą sekwencję przed jej wykonaniem, to zminimalizuje ryzyko kontuzji i nieudanych ruchów do minimum. Nad tym spędził kilka dłuższych chwil, a dopiero później mógł przystapić do reszty treningu. Przede wszystkim, najważniejsze było rozgrzanie ciała. Przy ćwiczeniu technik taijutsu, jakiekolwiek skurcze czy bóle mogły być tragiczne w skutkach, więc Kohaku zaczął spokojnie. Brzuszki, pompki, wymachy ramion, biegi. Dopiero później przeszedł o jeden poziom wyżej i zaczął chodzić na rękach. Wszystko kończył robiąć pompki podczas stania na rękach, czyli na jego ulubionym ćwiczeniu, a efektowne salto oznaczało zakończenie przygotowań. Teraz przyszła pora na ostatnią część treningu, która powinna już raczej pójść jak z płatka, biorąc pod uwagę wcześniejsze wyczyny. Kohaku odtwarzał ruchy, które do tej pory po prostu zakopał głęboko w głowie, tym razem jednak robiąc to na żywo. Oczywiście musiał je lekko skorygować, ale na sam koniec mógł powiedzieć, że wykonywał je poprawnie. Dla pewności jednak powtarzał je aż do znudzenia i wyczerpania, bo jeśli ciało zapamięta sekwencję ciosów, to podczas walki mózg nie będzie musiał o niej myśleć, a wszystko zostanie wykonane automatycznie. Do tego dążył Kohaku.

Nauka techniki: Omote Renge
Reigen
 

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Reigen » 28 maja 2017, o 03:15

Pomimo opanowywania kolejnych i kolejnych technik, Kohaku nadal czuł pewien niedosyt. Arsenał, który teraz posiadał pozwalał mu na pewne przechylenie szali zwycięstwa w momencie krytycznym, ale nie zapewniał stabilnej siły w trakcie zwykłej walki, gdzie nie trzeba było się uciekać do ostateczności. To właśnie był mankament, któremu chłopak musiał poświęcić znacznie więcej uwagi. Ran potrzebował technik, których używanie na co dzień nie wyczerpie jego ciała, a jednocześnie sprawi, że nie będzie miał większych problemów w starciu z kimkolwiek. I po głowie chodziło mu już nawet takie jutsu, z którego mógłby skorzystać. W porównaniu z poprzednimi, jego stopień skomplikowania był znacznie mniejszy.
Tradycyjnie zaczął od ułożenia w głowie planu ćwiczeń i ruchów, które będzie musiał wykonać. Krok po kroku, stopień po stopniu, a wszystko po to, żeby jak najlepiej sobie wszystko wyobrazić. Wizualizacja ruchów pozwalała mu zawsze na lepsze podejście do tematu i sprawienie, że w prawdziwym treningu wychodziły mu one już znacznie łatwiej. Technika nie może przecież polegać jedynie na bezmyślnym machaniu rękami w nadziei, że cokolwiek się uda. Za każdym ruchem musi iść świadomość tego, co się robi, bo inaczej coś może nie wyjść tak, jak się zakładało na samym początku. Nad wizualizacją spędził kilka dłuższych chwil, a dopiero później mógł przystapić do reszty treningu. Przede wszystkim, najważniejsze było rozgrzanie ciała. Wszelakie skurcze, skręcenia czy inne zwichnięcia nie tylko oznaczałyby porażkę, ale także spowolniłyby jego rozwój, na co nie mógł sobie w żadnym wypadku pozwolić. Dodatkowo, kto wie czy po takich obrażeniach nie będzie w przyszłości żadnych komplikacji. Zaczął standardow - brzuszki, pompki, wymachy ramion, biegi. Dopiero później przeszedł o jeden poziom wyżej i zaczął chodzić na rękach. Wszystko kończył robiąc pompki podczas stania na rękach, czyli na jego ulubionym ćwiczeniu, a efektowne salto oznaczało zakończenie przygotowań. Rozgrzany do granic możliwości, a nawet troszkę ponad, Kohaku mógł już przejść do suchego powtarzania ciosów w powietrzu. To właśnie pozwalało mu na przełożenie wizualizacji na świat realny. Gdyby wcześniej nie wyobrazał sobie wszystkiego w głowie, to jego ruchu byłyby teraz niezdarne i nieporadne, a tak jakoś przynajmniej wyglądały. Oczywiście musiał je lekko skorygować, ale na sam koniec mógł powiedzieć, że wykonywał je poprawnie. Dla pewności jednak powtarzał je aż do znudzenia i wyczerpania, bo jeśli ciało zapamięta sekwencję ciosów, to podczas walki mózg nie będzie musiał o niej myśleć, a wszystko zostanie wykonane automatycznie. Tak zaoszczędzone kilka sekund z pewnością kiedyś uratuje mu tyłek. Może nie dzisiaj, może nie jutro, ale wystarczy czekać i kiedyś się to opłaci.

Nauka techniki: Gangeki
Reigen
 

Re: Kliff nadmorski

Postprzez Reigen » 28 maja 2017, o 23:04

Minuty, godziny, dni mijały, a Kohaku nadal szlifował swoje ciało i umiejętności po to, żeby stawić czoła wyzwaniom, jakie zostaną przed nim postawione. Nigdy nie wiedział co oraz kiedy go czeka, więc był zwolennikiem wczesniejszych przygotowań. Oczywiście techniki w arsenale na pewno nie zastąpią zdrowego rozsądku i szczęścia, ale na pewno dopomogą w zwycięstwie, a przynajmniej zwiększa jego szanse. Teraz miał jednak na celu nowe jutsu, którego jeszcze nigdy nie próbował wykonywać. Widział, jak używa go jego rodzic, ale nigdy sam nie powtarzał ruchów. Do tej pory uwazał, że zwyczajnie nie będzie mu to potrzebne, ale nadszedł czas, żeby przyswoić trochę więcej umiejętności.
Tym razem Kohaku nie tracił czasu na wizualizację ruchów, bo zwyczajnie był tym zmęczony. Tyle razy układał sobie w głowie scenariusz treningu i fikcyjnej walki, że jeśli będzie musiał to robić po raz kolejny, to jego głowa na pewno tego nie wytrzyma. Może lubił to robić, ale kazdy człowiek ma w końcu jakieś limity, a Ran zbliżał się do nich niebezpiecznie blisko. Za to rozgrzewki postanowił sobie nie darować, bo skutki takiego podejścia mogłyby być nie tylko długofalowe, ale także i wyraziste. Zmienił jednak trochę sposób rozgrzewki po to, żeby ciało za bardzo nie przywykło do jego normalnego rytmu. Zamist zaczynać od brzuszków, rozpoczął od powolnego podciągania się na gałęzi najbliższego drzewa. w ten sposób oddziaływał nie tylko na mięśnie rąk, ale także na mięśnie brzucha, czyli dwie pieczenie na jednym ogniu. Potem powrócił do treningu, który również podziałał w przypadku nauki bram chakry. Tak, mowa tutaj o wspinaniu się po klifie, które jest tak skuteczne, ze odczuwa się je w całym ciele. Nie tylko w rękach, ale także w tułowiu oraz nogach. Dopiero, kiedy shinobi poprawnie się rozgrzał, mógł przystapić do właściwego treningu. Nie uskuteczniał wcześniej wizualizacji, więc całośc wyglądała z początku trochę pokracznie, ale z czasem każdy ruch był coraz dokładniejszy i coraz bardziej dopracowany. To wszystko przekładało się na siłę ruchów, a także ich prezycję. Oczywiście musiał je lekko skorygować, ale na sam koniec mógł powiedzieć, że wykonywał je poprawnie. Dla pewności jednak powtarzał je aż do znudzenia i wyczerpania, bo jeśli ciało zapamięta sekwencję ciosów, to podczas walki mózg nie będzie musiał o niej myśleć, a wszystko zostanie wykonane automatycznie. Tym razem musiał jednak włożyć w to więcej wysiłku, bo cała technika nie skupiała się na zadaniu obrażeń, a raczej na zwiększeniu dystansu pomiędzy użytkownikiem, a przeciwnikiem. Nie zawsze trzeba przecież dążyć do jego zmniejszenia.

Nauka techniki: Hōshō
Reigen
 

Następna strona

Powrót do Antai

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość