Karczma "Psi syn"

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 12 paź 2019, o 12:35

Pozwolił jej dokończyć wypowiedź, ale gdy skończyła, sformułował swój kontrpunkt widzenia odnośnie tego co usłyszał. Kultura każdej prowincji była inna. W związku z tym i tradycje. Było to jednak coś, wokół czego spajały się całe społeczności. Wyznawanie wspólnych wartości pozwalało budować, nie dzielić ludzi.
- Ty też masz swoją historię, zgodnie z tym co mówisz sama jesteś przestarzała - lekko spostrzegł, dostrzegając w jej wypowiedzi gryzące się wzajemnie kwestie - Poza tym "przestarzały" ma wydźwięk jako coś co wyszło z użycia, z zwyczaju... tak więc nie mogę się z Tobą zgodzić. Tradycje to też kultury, a te spajają ludzi wokół wspólnych norm i wartości. Bez tego bylibyśmy nic nie znaczącymi jednostkami - dodał, z wyczuwalnym przekąsem w głosie. Gdy jednak usłyszał, że kobieta od takich rzeczy stroni, zastanawiał się przez chwilę co mógłby na to odpowiedzieć. Jedyne co mu przyszło do głowy to to, że jest rzeczywiście wolna, albo bardzo samotna. Uznał jednak by wypowiadanie tego na głos, byłoby argumentem zbyt bardzo uderzającym w osobę, a nie w spór.
Napełnioną uprzednio czarkę opróżnił, a następnie ponownie napełnił. Podobnie uczynił z naczyniem Nikusui, pomału osuszając dzbanuszek z sake. Pomału - wraz z upływem kolejnych minut - i on zaczynał odczuwać co raz wyraźniejszy wpływ alkoholu. Robiło się nie tylko cieplej, ale przy akompaniamencie delikatnego szumu w głowie robił się co raz bardziej wylewny. Przecież samo to całe przekomarzanie o seksualnym podłożu, nie było w jego stylu.
- Oczywiście, nikt tego nie lubi - sprostował, a gdy zauważyła że nie może być pewny smaku, nawet się zaśmiał - Rzeczywiście, przekonamy się, czy bardziej jednak słona -odparł ponownie przechyliwszy czarkę. Buteleczka ponownie poszła w ruch, obniżając co raz badziej swój poziom, podobnie do słońca, które już zniknęło za horyzontem i przestało nawet rzucać pomarańczową poświatę. Zamiast tego na nieboskłon wstąpił czernisty granat z pierwszymi jasnymi gwiazdami.
- Widzę, że bałdzo.. znaczy bardzo jesteś ciekawa pustynnych kobiet - spostrzegł z tajemniczym uśmiechem, odnotowując przy tym z zadowoleniem fakt, że na kobietę, nikt nie czekał - Odwiedź mnie w Atsui, a załatwię Ci na noc towarzystwo takiej pani... jak chcesz to i sam dołączę, jeszcze bardziej zaspokoję twoją ciekawość - dosłownie i w przenośni, można by dodatkowo rzec. Wraz z końcem tych słów, mężczyzna ponownie wznióśł za nich toast, unosząc czarkę do góry. Po jej opróżnieniu, rozlał do końca to co im zostało w dzbanuszku.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 15 paź 2019, o 18:53

Uśmiechnęła się krzywo. To jasne, że w którymś momencie ich zdania się poróżnią. Taka była naturalna kolej rzeczy. Chyba nawet białowłosa oczekiwała na ten moment. Kiedy zdążyła się do kogoś chociaż w małym stopniu przekonać, to taka sytuacją ją ekscytowała.
- No wiesz... plecy już nie te. - palnęła rozbawiona, nawiązując do swojej "przestarzałości". Tu oczywiście mogłaby się z nim sprzeczać, że jej historia, a historie rodów, rodzin czy osad, to jednak nieco inne kwestie. Ale po co? Owszem, część z tego, co mówił Kenshi miało swoją rację i na pewno wiele osób się do tego stosowało. Tyle, że trzeba było podejść do tego indywidualnie. W końcu czy białowłosa wyglądała na taką, która kultywuje tradycje i spaja się z resztą ludności Raigeki? Nie bardzo. Czy jednak Kenshi o tym wiedział? No też niekoniecznie. Dlatego na ten moment lepiej było zostawić ten temat. Sake się lało, ot co było tematem głównym!
Mogło tak być, że czasami Nikusui zbytnio narzucała swój tok myślenia, przez co naprowadzała na tematy, które dla niej były wygodne. Samolubne, owszem, ale w jej przypadku nie przyprawiało ją to o jakiekolwiek wyrzuty sumienia.
- Ja bym powiedziała, że raczej gorzka. - powiedziała z zamyśleniem, robiąc przy tym dość zabawną minę. To, o czym mówiła, była wręcz abstrakcyjne na ten moment i wypływało na wody, które zostały już wystarczająco pokropione sake. I przy tym nie miała na myśli nic zbereźnego, wyjątkowo.
Roześmiała się cicho, kiedy Kenshi skończył mówić. I o pustynnych kobiet, i o zaproszeniu do Atsui. Uniosła napełnioną czarkę wyżej i szybko wypiła jej zawartość, odkładając naczynie nieco zbyt mocno, bo stuknięcie czarki o stół słyszał chyba każdy w lokalu.
- Nie, nie, nieeee. To dlatego, że na pewno ty większą uwagę zwracasz na kobitki, więc pewno te... więcej możesz mi o nich powiesiedź. - wyjaśniła i wyszczerzyła się od ucha do ucha. Nagle wstała, z szuraniem odsuwając krzesło. Oparła otwarte dłonie na stole i pochyliła się w stronę mężczyzny nieco bardziej.
- Chcę z tobą walczyć. - wypaliła ni stąd, ni zowąd. Jej żółto-zielone spojrzenie aż lśniło, chociaż to może wina alkoholu. - Ja już cię odwiedzę w Asusoi... Ats... u... Atsui to sklepię ci tyłek! - zakomunikowała z rozbrajającą pewnością siebie. I zadowoleniem wymalowanym na twarzy. Jednak w tym momencie trochę pożałowała tego szybkiego wstania. Alkohol, który zdążyła w siebie wlać, nie był jakąś małą dawką, więc momentalnie zakręciło jej się w głowie. Przez sekundę wyglądała, jakby miała zaraz paść tyłkiem z powrotem na krzesło, ale złapała równowagę.
- Pokój! - zakomunikowała, odwracając się niezgrabnie w stronę, gdzie powinien być kelner. Gdzieś go tam wyszukiwała wzrokiem spod przymrużonych oczu, ale to wcale nie było takie proste. Słońce uciekło, w środku też bez szału, a powieki coraz cięższe i cięższe.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 17 paź 2019, o 18:44

Nie odparł wprost, tylko cień uśmiechu przemknął mu przez twarz gdy usłyszał odpowiedź kobiety na jego negację takiego podejścia do tradycji. Nie musieli patrzeć w tym samym kierunku, aby sie porozumieć. Grunt, żeby była między ta nić pewnych wspólnych wartości, która nie pozwalała skoczyć sobie wzajemnie do gardeł. Oczywiście byli tu i teraz, nie wiadomo co mogła przynieść im przyszłość. Dlatego nie wykluczone, że jeszcze zdążą stanąć w szranki przeciwko sobie.
Gdy jednak usłyszał, że jest gorzka, już parsknął wyraźnie śmiechem. W to akurat ciężko mu byłoby uwierzyć, gdyby nie fakt że dokładnie zrozumiał co miała na myśli. Idąc tym tokiem myślenia... - ...Może to prawda. Uśmiechnął się przy tym tajemniczo gdy powiedziała, że więcej on sam by mógł powiedziec o kobietach w Atsui. Bo rzeczywiście tak by mogło być, gdyby zechciał.
- Czyli już skończyłaś sugerować, że interesuje mnie kelner? - spytał nawiązując do niedawnej sytuacji, gdy próbował zwrócić uwagę obsługi w celu złożenia kolejnego zamówienia. - Mógłbym... ale lepiej może zrobię pokazując? - pytająco dodał, sugerując że nie ma sensu o nich opowiadać. Może pokazać co lubią, co je kręci.
Temat jednak chwilę potem znikł, bo rozmowa przybrała nieoczekiwany obrót. Nikusui chwiejnie się podniosła, co wywołało niemalże podobną reakcję i u niego, chcąc ją powstrzymać przed niewątpliwym upadkiem. Jakimś jednak cudem, białowłosa zdołała utrzymać równowagę. Chwiejną, ale jednak. To co było również drugim zaskakującym zwrotem, to jej deklaracja. Nieco zawiła, wynikająca z wiadomego stanu, ale jeszcze zrozumiała. Żądanie walki.
- Noo... nie tego se.. się spodziewałem - odparł w zdziwieniu, może nawet bardziej do siebie, niż do niej. Zaczynał rozumiem, że z dzisiejszej nocy, raczej nici. Kobieta ponownie jednak zaskoczyła, rzucając niemalże w kierunku kelnera, że chce pokoju. Ilość trunku, która już w jego krwiobiegu krążyła, utrudniała nadążanie za jej tokiem rozumowana. - To.. to w końcu na czym.. to.. stało? Znaczy staneło - aż parsknął, ponownie do siebie, bo gra słów go rozbawiła - Jeszcze trochę i wywierce w stole dziurę, ha! - dodał krótko chichocząc.
Uczynił jednak podobnie i również się podniósł choć jego postawa była znacznie bardziej stabilna... Przynajmniej jeszcze. Uspokajająco uniósł rękę w kierunku białowłosej i skierował się do lady, gdzie urzędował kelner, wyraźnie obserwujący to co zaczeli wyprawiać.
- Mówiłeś, że tam.. na górze macie pokoje. Przyda się... jeden dla tej damy - powiedział, sięgając do torby z której wyciągnął sakiewkę. Przy okazji zamierzał uregulować rachunek, a z kobietą... Z Nikusui zdązy się jeszcze za to rozliczyć.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 18 paź 2019, o 23:36

Powoli i nieuchronnie ten dzień zbliżał się ku końcowi. Nie tylko dlatego, że słońce już się schowało za horyzontem, ale również dlatego, że wystarczająca ilość procentów płynęła we krwi białowłosej i niedługo nie pozwoli jej samodzielnie funkcjonować. Do tego dopuścić absolutnie nie mogła. Nie dało się jednak ukryć, że słowa Kenshiego docierają nieco zagłuszone, niewyraźne. Część do niej docierała, część niby tak, ale gdzieś się odbijały.
- Sugerorować? Więc niby to nieprafda? - zapytała z rozbawieniem, oczywiście zdając sobie sprawę, że to były jedynie niewinne żarty, które gdzieś wklejały się w ich rozmowę. I to oczywiste, że pewnie przespaliby się ze sobą tej nocy, ale coś się w Nikusui zmieniło. Odkąd w końcu pokochała, gdzieś ciągle ocierała się o swój dawny tryb życia, ale nie wchodziło w niego całkowicie. Jakby wewnętrznie broniła się przed całkowitą, starą wersją wolności, czy też rozwiązłości, jakby to powiedział ktoś inny. Stąd pewnie wyjdzie jej na dobre to, że stało się jak się stało. Jej stan upojenia nie mógł być zachęcający do takich działań, których i ona, fizycznie by nie podejmowała. Na ten moment mogła się jedynie podroczyć i dać zarys temu, co mogłoby być. Lub być może kiedyś będzie.
- Stanęło na tym, sze ja i ty... - zaczęła, powoli się prostując i opierając dłoń na prawym biodrze. -...że tak mnie interesujesz, że chcę z tobą zawalcyć. To lepsze niż jakikolwiek komfelemt z moich ust. - wyjaśniła z powagą i trochę nieudolnie puściła mu oczko. Nie, nie podrywała go. Taka była. Jej szczerość bywała czasem wręcz rozbrajająca, ale nigdy nie była na pokaz.
- Nie wiesze. Pokaż. - zakomunikowała równie poważnie, co wcześniej, odnosząc się do dziury w stole. Nawet nieco nachyliła się w lewą stronę w dół, jakby chciała spojrzeć, co też pod tym stołem się kryje. Nie był to jednak najlepszy pomysł, więc robiła to wolno i niezdarnie. I nie zdążyła nic zobaczyć, bo Kenshi zdążył wstać i najwidoczniej zajął się wykupem pokoju. Białowłosa wyprostowała się ponownie, powoli odprowadzając go zamglonym spojrzeniem. Nie zamierzała tak stać w miejscu i czekać, więc nieśpiesznym krokiem podeszła do członka klanu Maji i kelnera, który wcześniej ich obsługiwał. W ramach stabilizacji, położyła dłoń na lewym barku Kenshiego i wbiła w niego spojrzenie.
- Damy? Co damy? - zapytała, bo tylko tyle zdążyła usłyszeć. Na pewno nieco się wtrąciła w rozmowę, nie znając w ogóle jej przebiegu. To znaczy wiedziała tyle, że potrzeba pokoju. - Dwuosobowy prosz. - powiedziała, spoglądając znowu w stronę kelnera. Ten był nieco zdezorientowany, bo w końcu Kenshi prosił o coś innego, dlatego zwrócił swoje spojrzenie ponownie na mężczyznę.
- No chyba nie będziesz spał tu na krzeszle. - dodała i wzruszyła lekko ramionami. Jeszcze tliło jej się w pamięci, że nie zamierzał dziś wracać do swoich rodzimych stron, a chyba noc we wspólnym pokoju im krzywdy nie wyrządzi.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 20 paź 2019, o 22:16

Z pobłażliwością zawiesił na niej spojrzenie, gdy żartobliwym tonem spytała czy to jednak nie prawda z tym upodobaniem do płci męskiej. Już nie odpowiadał na to, wydawało mu się że przez tą krótką chwilę wystarczająco wiele był w stanie przekazać, odnośnie tego kto mu się w rzeczywistości podobał. Okazało się, że to zainteresowanie było odwzajemnione. Jednakże w przypadku białowłosej, w nieco innym było to tonie.
- Dobra, masz to jak w banku - odparł w końcu, bo ileż można ignorować jej życzenie - Jak tylko oboje będziemy, w lepszej formie - jedynie dodał, nawiązując do ich wskazującego stanu.
Pora robiła się co raz późniejsza, ich stan wraz z upływem kolejnych minut i opróżnianych buteleczek sake, nie prezentował się co raz lepiej. I finałem tego musiało być w końcu wynajęcie pokoju w którym będzie można pożegnać się z trudami dzisiejszego dnia. O ile czarnowłosy miał nadzieję, że tej nocy zazna jeszcze trochę wysiłku, tak wraz z napierającym zmęczeniem, którego doświadczało każde z nich, do świadomości docierało jednocześnie najbardziej prawdopodobne zakończenie tego dnia
- Dwu.. pokojowy - poprawił Nikusui, uspokajająco uladajac swoją dłoń na wierzchu jej, znajdującej się na jego ramieniu. - Na krześle nie zamierzałem spać, tak jak i bić się z Tobą o koc - dodał równocześnie wysuwając w jej kierunku język jak i podsuwając odliczone monety w kierunku obsługi tego lokalu. Kelner z pełną wyrozumiałością dla ich stanu, położył na blacie dwa egzemplarze kluczy. Po jednym do każdego z pokoju. Czarnowłosy już zamierzał jeden przesunąć w jej stronę, ale ostatecznie chwycił oba i odwrócił się w jej strnę.
- Oć, we dwoje łatwiej tam będzie wejść. - dodał nie co zawadiacko, nie chcąc wprost sugerować kto rzeczywiście może mieć większe trudności wejśc po schodach, odnaleźć właściwy pokój i trafić do łóżka. Kto wie, może ów niewiasta będzie jeszcze potrzebowała jego pomocy. Choćby przy zrzuceniu ciuchów. Tyle tui było zapięć, sprzączek...
- No oć oć jusz - ponaglił, bo tuż za nimi ustawił się kolejny facet, dosadnie rzucając okiem na białowłosą. Wyraźnie jej ubiór, sylwetka jak i stan wskazujący, zachęcał gościa do podjęcia jakichś działań. Obracaj kobietę, sam okręcił się ciut może jeszcze bardziej, ukazując nieznajomemu przypasaną u boku katane. Spojrzenie czarnowłosego wprost sugerowało, by ten nie próbował żadnych sztuczek.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 4 lis 2019, o 21:24

Lepsza forma, mimo wszystko, mogła za szybko nie nadejść. A na pewno nie jutro. Cały, dość ciężki dzień i takie zakończenie, musiało mieć swój niezbyt wesoły finał na drugi dzień. Oczywiście kto by się teraz tym przejmował? Na pewno nie Nikusui! Bądź co bądź, rzadko kiedy myślała o konsekwencjach swoich zachcianek - jeżeli chodziło o picie alkoholu. Rzecz jasna wszystko inaczej się przedstawiało, jeśli na drugi dzień miała coś istotnego do zrobienia.
Poprawka, jaką rzucił w jej kierunku, wywołała jedynie uśmiech na jej twarzy. A cóż to za różnica, dwupokojowy czy dwuosobowy? Mają się oboje zmieścić i tyle. I tak w tym momencie jedyne o czym myślała, to nie za twarde łóżko, chociaż to była wątpliwa sprawa i sen. Gdyby nie doszła do stanu, gdzie alkohol w większości odbierał jej wyraźną mowę, pewnie pokusiłaby się o to, by jednak postawić na swoim i dostać dwuosobowy. W końcu... kiedy może zdarzyć się jeszcze taka noc?
Zmarszczyła nos i potrząsnęła energicznie głową w odpowiedzi na wytknięcie języka przez Kenshiego. Szybko jednak tego pożałowała, bo momentalnie poczuła, jak zakręciło jej się w głowie. I w tym momencie wydało jej się to nader zabawne, więc zaśmiała się pod nosem.

- No ide, ideeeeee. - zamruczała pod nosem, całkowicie olewając nieznajomego gościa. A niech sobie łypie. Jeszcze dałaby radę go zlać, gdyby tylko położył łapę tam, gdzie nie powinien. I wtedy zaczęłaby się rozróba! Oj, jak dawno nie była przyczyną połamanych stolików w barze. Właśnie dzięki takim gościom, jak ten, który na nią patrzył! Może to dziwne, ale miło jej było poczuć ten dreszcz adrenaliny.
- A cso to za groszna mina i spojszenie? - zapytała, mozolnym krokiem idąc w kierunku pokoi. A przynajmniej tak jej się wydawało. Kierunek - schody. W razie co może Kenshi ją zawróci. - Tylko tak nie zazasypiaj, bo Ci tak zostanie, no mówię ci. - dodała i wyszczerzyła się od ucha do ucha, przymykając na moment oczy. I właśnie w tym momencie mało co brakowało, a potknęłaby się o własne nogi. Na całe szczęście gdzieś ten instynkt ninja wciąż był czujny i nim na dobre się rozbujała, z powrotem trzymała względnie "prostą" sylwetkę.
- Ile za tę zacną kwaterę? - słowa z ust białowłosej płynęły wolno, jakby jeszcze bardziej starała się mówić wyraźniej, co pewnie jedynie dodawało temu wszystkiemu komizmu. Oj, już dawno się tak nie spiła. Nawet będąc w Cesarstwie aż tak nie poszalała. No, ale wtedy była wypoczęta, zupełnie inna sprawa.
Jak tylko dotarli do odpowiedniego pokoju, oczywiście musiała przepuścić Kenshiego, bo to on wziął klucze. Musiał więc otworzyć, a białowłosa nie czekając na to, aż się odsunie czy też wejdzie do środka, praktycznie weszła na niego, pchając go do środka. Bez wyczucia zatrzasnęła drzwi, przez co ich zamykanie słychać było pewnie na dole. Zamglonym spojrzeniem poszukała łóżka, jakby to była jedyny mebel, który ją w tym pokoju interesuje. W zasadzie tak było.
- Jest tu w ogóle koc? - palnęła, nie do końca jeszcze rejestrując czy jest się czym nakryć czy nie. Zaczęła za to bawić się z rozplątywaniem pasa, do której przywieszony był jej bicz. Dość szybko te dwie rzeczy wylądowały na podłodze.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 4 lis 2019, o 22:27

Maji zdawał sobie sprawę, że jest w lepszym stanie od kobiety. Jego postura i idąca wraz z tym masa działały na jego korzyść. Stan upojenia następował wolniej, choć i on go doświadczał. Na tym jednak etapie, wciąż to dostrzegał, a więc nie było z nim tak źle. Może wiec właśnie dlatego zwrócił uwagę na to, jak patrzy na nią ten wieśniak.
- Ha ha ha, spamiętam, naaaa pewno - gorąco o tym zapewnił, dobrotliwie poklepując ja po plecach, co mało nie przypłaciła upadkiem, gdy się niebezpiecznie rozbujała. Jej nieco przymglony wzrok uświadczyło go jedynie w przekonaniu, jaką siłą otacza tą bezbronną piękność. I wszystko to wydarzyło się ku jego zadowoleniu, czego nie omieszkał pokazać na twarzy posyłając ostatnie spojrzenie na typka śliniącego się przy ladzie. - A booo tak wolno człapieesz - wyjasniająco dodał, tłumacząc Nikusui skąd ta charda mina na jego buzi. Oczywiście nie zamierzał przyznawać przed nią, skąd to wszystko. Sprawa dość szybko poszła jednak w zapomnienie, bo przed nimi było kolejne wyzwanie. Schody!
- No no, ostroszn.. ostrosznie - postepując przed nią, choć wyraźnie wolniej, tak by w momencie gdy Ryukata straci równowagę, mógł ją jeszcze pochwycić, za rękę, którą naturalnie powinna sięgnąć przed siebie - w poszukiwaniu naturalnego pochwycenia czegoś co powstrzyma przed karkołomnym upadkiem. Takim czymś naturanie miał być on sam - przynajmniej w jego mniemaniu. - Ach przestań... co laska, łaska znaczy. Prawie darmo kosztowało. Nie ma oooo czym mówić - od niechcenia dodał, gestykularnie wymachując od niechcenia dłonią, co niemal mogło skończyć się wepchnięciem palców w jej twarz. Na szczęscie dystans jaki na szczycę schodów wypracowali, pozwoliło by skończyło się to jedynie wymachem przed samym nosem.
- Noo, głaadko poszło. Myślałem, że będzie trzeba Cię wnosić - zauważył, stając przed jej pokojem. Kobieta dalej stała za nim - w końcu to on dzierżył klucz do jej komnat. Tak więc jak na rycerza przystało, włożył klucz do dziurki i otworzył przed nią drzwi. Nie udało mu się jednak jej przepuścić, bo Nikusui bezceremonialnie wepchnęła go do środka, samej za nim postępując. W zaskoczeniu o mało nie wyrżnął na kolana. Dobrze, że w zanadrzu nie miał pierścionka, doprawdy komicznie by to wyszło.
- Hoho, tempermpetna... temperantent... temperamentna jesteś! - spostrzegł, oglądajac się za siebie. Nikusui właśnie ponętnie , półprzymkniętym spojrzeniem rozglądała się w koło, zapewnie oceniając lokum które jej wybrał. Przy okazji tej sceny poczuł przyjemne uczucie ukłucia, widząc jak kobieta mocuje się z zapięciemu pasa. Jej bicz właśnie wylądował na podłodze...
- Too... właściwie hmm... jest pierzyna - zauważył, z pewym zakłopotaniem spoglądając w kąt pokoju w którym znajdowało się łóżko. Nic specjalnego - nie za duże, w sam raz dla jednej osoby, która mogłaby w miarę wygodnie się samotnie przespać. Dwójce już niekoniecznie musialoby być wygodne. Z pewnością musieliby być ściśnięci.
- Powinna wystarczyć. Hmm, to właściwie co, poradzisz sobie sama, nie? - zapytał, z wyraźnym trudem wypowiadając te słowa, bo instynkt mu się znacznie wystrzył i teraz bezwstydnie się w nią wpatrywał, rozpoczynając dziwną wędrówkę myślową, mającą niewiele wspólnego z stanem upojenia w którym znajdowała się Nikusui. - Mroźniej niż w samym kożuszku w zimie, nie powinno być - przy wesołym uśmieszku nawiązał do ich wcześniejszej rozmowy na dole, która była momentami dość mocno bezwstydna!
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 5 lis 2019, o 23:02

Oczywiście, że sprawa szybko poszła w zapomnienie. Toż teraz cieszyli się swoim towarzystwem i białowłosej nie w głowie było szukanie spojrzeń innych osób. To nie był zresztą czas, kiedy szukała jakiejkolwiek zaczepki. Na ten moment jej dzień był wystarczająco udany i nie trzeba było go dodatkowo urozmaicać. Stąd w końcu udało jej się doczłapać do pokoju, rzecz jasna w eskorcie Kenshiego, co wielce prawdopodobne mogło uchronić ją przez jakimś upadkiem. Albo lepiej, przed zaczepką gościa, który nie miał pojęcia, czym to się może dla niego skończyć.
- Nie, nie, nieeee. Absololutnie. Nie ma długów. To znaczy, nie mam długów. - wymamrotała pod nosem i pokręciła przecząco głową. - Że ja nie mam, no. Mów że. - dodała ponaglając go, ale jak już znaleźli się w pokoju. Zdążyła już zdjąć swój pas z biczem, który wylądował na podłodze i dobrała się do niewielkiej sakiewki, którą trzymała w torbie. Miała już w niej przeliczać kwotę, chociaż wcale nie wiedziała ile, dlatego po krótkiej chwili położyła sakiewkę na drewnianym, niewielkim stoliku.
- Oj, jeszcze nie wiesz jak! - zakomunikowała z pewnością, odnosząc się do swojej temperamentności. Bywały moment, całkiem sporo, kiedy była jednak bardziej ostra, zdecydowana i władcza. Być może mężczyzna będzie miał okazję się o tym kiedyś przekonać.
Zerknęła na pierzynę, o której Kenshi wspomniał. Z tej odległości, mimo iż nie była daleko, jakoś nie wyglądała zachęcająco. Być może były to jedynie dziwne wyobrażenia białowłosej, które w tym momencie mógł usprawiedliwić jedynie alkohol. Zaraz po tym dotarły do niej kolejne słowa, które niejako wskazywały na to, że mężczyzna chce opuścić pokój.
- A to nie miał być dwupokojowy? - zapytała jakby rozczarowana i zmarszczyła brwi. Aż się rozejrzała czy nie ma tu jakiś drzwi, oprócz tych wyjściowych, ale nic nie widziała. - A może dwuosobowy... - dodała pod nosem, ponownie rozglądając się po najbliższym otoczeniu, ale nie stało tu żadne drugie łóżko. A to, które tutaj się znajdowało, rzeczywiście nie byłoby zbyt wygodne dla dwojga. Zresztą, nie oszukujmy się, takie sytuacje kończą się jasno i mimo, że gdzieś oboje niedaleko tego krążyli, to chyba zdawali sobie sprawę, że na dziś to nie jest najlepszy pomysł. A przynajmniej nie ze względu na Nikusui.
- Krępowuje cię? - zapytała wprost, uśmiechając się zadziornie. Jej zamglone, beztroskie spojrzenie zatrzymało się na twarzy mężczyzny. I bez skrępowania, bo od zawsze nagość nigdy jej nie zawstydzała, rozpięła spódnice, która również dołączyła do bicza. Wciąż nie zdradziła zbyt wiele, bo pod spodem miała spodnie, ale za to teraz zainteresowała się górą, której materiał zaczął powoli, niezdarnie unosić się ku górze. Mimo wszystko to nie był jakiś pokaz, przynajmniej nie w jej mniemaniu.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 6 lis 2019, o 20:10

Nie mógł się nie uśmiechnąć ponownie słysząc takie tłumaczenie odnośnie zaciągniętego długu i och, gdyby tylko mogła go spłacić w sposób który sobie w tak nieodpowiedniej chwili obmyślił...
- Właśnie go spłacasz, jeszcze trochę... odrobinę i zostanie umorzony - stwierdził niegłośno obserwująć ten pokaz, który mu serwowała nieświadomie białowłosa. Choć tej jej nieświadomości do końca pewny być nie mógł. Niemniej, trwał dalej nieznacznie tylko zmieniając położenie - założył ramię na ramię i oparł się tyłkiem o stolik ten sam na którym znalazła się sakiewka i który stanowił jeden z nielicznych mebli w tym pomieszczeniu. - W istocie... Wiem tylko w drobnym stopniu - zgodził się z nią jednocześnie i to chętnie.
- Ano będzie. Dla Ciebie jeden i dla mnie - z uwagą spojrzał na cyfrę na emblemacie dołączonym do klucza, zabawnie ściągając przy tym brwi - Tuż obok?. W tamtym momencie wykazał się dużą rozwagą, bo teraz nie był tego taki pewny czy by uczynił podobnie. Ponownie zwrócił spojrzenie ku Nikusui, która dłońmi właśnie sięgnęła do spódnicy, która ciasno opinała jej sylwetkę wokół pasa. Ponownie poczuł to co przed chwilą. Przyjemny uścisk w dole brzucha.
- Krępowujesz... a masz line, czy wolisz tym.. no biczem? - spytał, dość wesoło, bo w istocie domyślał się co faktycznie kobieta miała na myśli - szczególnie gdy patrzyła na niego tym wyczekującym, dwuznacznym spojrzeniem z z błąkającym się po buzi delikatnym uśmiechem. Właśnie wtedy jej dłonie dopełniły dzieła i na podłogę w ślad za biczem upadła czerwona spódnica. Wiedział, że Nikusui ma jeszcze spodnie, ale i tak ciężko przełknął ślinę.
- Niku... - zaczął w chwili, gdy białowłosa z zadowoleniem sięgnęła do krawędzi bluzki nieznacznie ją unosząc. To zdecydowanie ukróciło jego wypowiedź. Bo w rzeczywistości poczuł się skrępowany. Nie tylko faktem, że to co widział mu się podobało. Zaskoczony był jej bezpruderyjnością i swoim zawstydzeniem, z którym zwykle nie miał żadnych problemów. Odsunął się w końcu od szafki, która za nim stała.
- Pójdę już... Nie jestem tak powściągliwy... jak sądziłem - w końcu dokończył, próbując tłumaczyć się tym, że jego silna wolna i niewzruszoność nadwątlona została przez alkohol. Kilka opróżnionych buteleczek sake zrobiło swoją robotę.
Nie chcąc tylko rzucać słowami ruszył w kierunku drzwi, skracając tym samym odległość między nimi, bo w istocie Nikusui dzieliła odległość między wyjściem a nim w połowie. - Mimo wszystko... To byl udany dzień - dodał już znacznie ciszej, w chwili gdy znalazł się koło niej. Wtedy też spuścił wzrok ku dołowi.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 11 lis 2019, o 20:49

Nieświadomość była w tym momencie połączona z podejściem, jakie białowłosa miała co do świadomości i prezentowania swojego ciała. Oczywiście Kenshi miał prawo nie zdawać sobie sprawy z tego, że Nikusui należała do wyjątkowo śmiałych kobiet. I niekoniecznie chodziło tu o kontakty z płcią przeciwną, a o nastawienie co do nagości, która, przynajmniej według Ryukaty, nie zawsze musiała oznaczać intymne zbliżenie.
- Takie rzeczyyyy, ahaaaa. - mruknęła pod nosem, odnosząc się do pokoi, które znajdowały się obok siebie. Oczywiście nie miała mu tego za złe. To rzeczywiście było nader rozsądne rozwiązanie, nawet jeśli kusiło by wziąć z tego więcej. I nawet, jeśli teraz nie myślała o tym, by z tej sytuacji urodziło się coś więcej, doceni rano fakt, że jednak nic się nie zadziało. I to tylko ze względu na to, w jakim stanie się aktualnie znajdowała. Inaczej sprawy by się miały, gdyby być może odpuściła tę ostatnią butelkę i kto wie, jeden pokój by im wystarczył.
Nie zdążyła nic więcej powiedzieć, bo jak zaczęła zdejmować górę swojego ubrania, tak najwidoczniej rzeczywiście zaczynała jej postawa krępować Kenshiego. I w tym momencie doceniła jego szczerość. I fakt, że nie był napastliwy, chociaż nie jeden by się tłumaczył, że wręcz sama się o to prosiła. Jednak dokończyła swoją czynność, z małym trudem, ale udało jej się pozbyć bluzki. Przyłożyła ją jednak nad wysokość biustu, ukrywając ponownie to, co przez może dwie sekundy mógł zobaczyć.
- No ja jestem bezpowściągliwa. Czy jakoś tak. - powiedziała rozbrajająco i uśmiechnęła się szeroko. Spojrzała jeszcze raz na mężczyznę, widząc jego spuszczone spojrzenie. Miał wyrzuty sumienia, wstydził się swoim zakłopotaniem? Być może.
- Zgadzam się. - dodała, potwierdzając jego ostatnie słowa. - A teraz spadaj, będę zdejmować gacie. Znaczy spodnie! - dopowiedziała i jedną rękę wyciągnęła w stronę jego ramienia. Nie zamierzała trzymać go tu na siłę, więc swoim zachowaniem być może chciała ułatwić mu wyjście. Dlatego lekko zaczęła napierać dłonią na jego ramię, popychając go, dość niezdarnie, w stronę wyjścia. Był od niej postawniejszy i silniejszy, a aktualnie i tak nie wkładała w to zbyt wiele siły, z racji swojego stanu.
- Dobranoc. - rzuciła jeszcze z lekkim uśmiechem, zanim mężczyzna opuści jej pokój. Jej głos był spokojny, aczkolwiek dało się wyczuć w nim zmęczenie i oczywiście pijackie brzmienie.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 13 lis 2019, o 22:14

Nikusui miała podobne odczucia względem dzisiejszego dnia, co omieszkała też potwierdzić, wywołując przy tym u niego uśmiech. Miło było to słyszeć i wiedzieć, że nie on jeden odczuwa takie sprawy w taki sposób. Dzisiejszy dzień był w istocie przewrotny - z rana nawet mu by do głowy nie przyszło, że tak to się może skończyć.
- Oczywiście, śpij dobrze - odpowiedział, zastanawiając się czy kobieta specjalnie wspomniała o spodniach wiedząc, że ten ma spuszczoną głowę. Czując jej dotyk, a następnie próbe pośpiesznego wypchnięcia zza próg, uznał że zbyt pochopny jest w swoich wnioskach. Białowłosa raczej nie był już w stanie podnosić tak zawoalowanej dyskusji. Nie w tym stanie.
Przed opuszczeniem progu jej pokoju, rzucił po raz ostatni na nią spojrzeniem, oczami wypowiadając to czego usta nie mogły powiedzieć. W końcu złapał za klamkę i zamknął za sobą mocno drzwi. Westchnął cicho tuż za drzwiami, a następnie ciężkim krokiem ruszył do swojego pokoju. Jego wystrój nie odbiegał od tego co miała na podorędziu Nikusui. Różnica jaka była wynikała tylko z innego ulokowania tych samych mebli. Łóżko jak i komoda wraz z szafką nocną, stały w innych miejscach - łóżko po przeciwnej stronie (za jego zagłówkiem była ściana za którą znajdowało się łóżko Nikusui). Obok znajdowała się szafka nocna, a naprzeciwko po przeciwległej ścianie umieszczona była pojemna komoda.
Po wejściu zamknął za sobą drzwi - dość szybko się rozebrał. Podszedł do okna, z ciekawości wyjrzał, pobieżnie lustrując okolicę. Trwało to jednak tylko chwilę. Poluzował sznurek, który podtrzymywał zasłonę i gdy odgrodził wnętrze pokoju od szyby, ciemnym materiałem - dopiero się położył. Ten dzień obfitował w tyle niecodziennych sytuacji, że nie musial walczyć o sen. Ten spłynął na niego błyskawicznie.

***

Sen nie trwał do późnego rana. Ani wczesnego popołudnia. Pobudka nastąpiła sporo wcześniej, a raczej następowała, bo niestety, ale sen w nowym miejscu pomimo wypitego alkoholu jak i doznanych przeżyć był urywany. I objawiał się co kilkadziesiąt minut pobudkami. Po którejś z rzędu, czarnowłosy jedynie leżał wsłuchujac się w ciszę panującą w koło. Słońce właśnie wschodziło, a on czuł nieprzyjemny posmak w buzi. Suchy prowiant jak i woda z manierki, załagodziły te doznania.
Nie tracąc czasu na rozpamiętywanie tego co było wczoraj, zaczął zbieranie wszystkiego do kupy, rozpoczynając od ubrania się. Przejrzał ekwipunek, pozbierał co jego a co jeszcze pozostało na ladzie, a następnie lekkim chodem skierował się do wyjścia. Zamykając drzwi, przekręcił cicho kluczem, a zmierzając na dół, przytrzymał się na chwilę przy jej drzwiach. Miał dziwne poczucie chęci zaznaczenia tego, że już nie śpi i że zamierza opuścić ten przybytek, ale coś, co siedziało w nim jeszcze głęboko, powstrzymało go przed tym ruchem.
Pokręcił niemal niedostrzegalnie głową i ruszył dalej, przed siebie. Na dole nikt się jeszcze nie kręcił - przynajmniej nic na zapleczu nie słyszał, ale mógł się przekonać, że drzwi wejściowe są otwarte. Czy pozostawiali karczme otwartą? Czy też ktoś wcześniej otworzył, umożliwiając gościom wejście i wyjście - nie wiedział. Nie omieszkał z tej ostatniej opcji jednak skorzystać, pozostawiając na blacie lady klucze do swojego pokoju. Przed nim była jeszcze długa droga. Wracał do Atsui. Do domu.


    [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 27 lis 2019, o 20:31

Dosłownie chwila i Kenshi zniknął jej z oczu. Zamknęła za nim drzwi, po czym poczłapała powolnie w stronę łóżka, po drodze pozbywając się resztek ubrań i zostając w samej bieliźnie. Szybko padła na łóżko, nakrywając się niemal po same uszy. I nic dziwnego, że zasnęła szybciej, niż zdążyła o tym pomyśleć. W sumie poranek też nie był dla niej łaskawy. Nim białowłosa otworzyła oczy, na jej twarzy co rusz zmieniała się mimika. Od skwaszonej miny, zdegustowanej, po taką, która wyrażała jedynie cierpienie.
Podniosła się, chociaż nie było to łatwe. Ledwo otwartymi oczyma rozejrzała się dookoła, namierzając swoje ubrania. No cóż, nie złożyły się same przez noc, ani nie położyła ładnie na stoliku. Nie mogła się też uskarżać na ból głowy. Za to karą za wczorajszy wieczór było niemiłosierne uczucie suchoty. Niestety, w pokoju nie było nic, co mogłaby ukoić jej pragnienie, dlatego niechętnie, ale jednak wstała z łóżka i zaczęła się ubierać. Dość sprawnie się ogarnęła, odświeżając się na tyle, na ile mogła, po czym wyszła z pokoju, zamykając go na klucz. Zatrzymała się na moment, jakby wahając się czy zejść na dół, ale ostatecznie pragnienie było silniejsze.
Będąc na dole po prosiła o wodę, którą dostała szybko. Dowiedziała się również, oczywiście samej pytając, że Kenshi opuścił karczmę jakiś czas temu. Nie dawało to najmniejszych szans na spotkanie go chociażby przy bramie osady. Dalej ich drogi już i tak by się rozeszły.
Uregulowała rachunek, niezbyt duży, bo za pokoje już i tak było zapłacone, po czym opuściła karczmę. Nic tu po niej. Czas było załatwić parę spraw, dojść do siebie i wziąć się za dalszy rozwój. Białowłosa w końcu nie wiedziała, co ją ominęło, a co działo się w Midori.


z/t
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Ichirou » 14 sty 2020, o 01:22

Misja rangi D
Aira
9/15


Szczęście w nieszczęściu, tak najkrócej można było określić sytuację zleceniodawcy. Mała karawana nie zdążyła nawet dobrze wystartować, a już uległa poważnej, ale dość typowej usterce, na którą panowie najwyraźniej nie byli przygotowani. O słabym rozgarnięciu naczelnego rzemieślnika świadczyły również jego wybory - zgodnie z jego słowami, posłanie samopas Daisuke wiązało się ze sporym ryzykiem, a mimo to po nowe koło wysłano właśnie jego. Nie było tutaj potrzeba zbyt wiele pecha, bo po prostu Tomaru sam się prosił o kłopoty. Jeżeli prawdziwym było powiedzenie, że chcącemu nie dzieje się krzywda, to szanowny pan rzemieślnik musiał być masochistą.
Obecna sytuacja potwierdzała jednak inne powiedzenie - głupi ma zawsze szczęście. Mężczyzna natrafił bowiem na osobę o idealnie skrojonych zdolnościach na aktualne problemy. Aira oraz Yuuki jak nikt inny potrafiły wyśledzić zagubionego mężczyznę. Znakomity węch potrafił oddzielić alkoholowe aromaty od unikalnego zapachu właściciela kurtki, którą otrzymała Aira. Psinka obwąchała poplamiony ciuch, a potem pokręciła się po okolicy, węsząc tu i tam, aż wreszcie znalazła trop.
Nierozłączny duet wyruszył w poszukiwania, podążając dość świeżym śladem. Pokierowali się w stronę centrum osady, gdzie zadanie było nieco utrudnione. Przewijało się tu wiele ludzi oraz dóbr, a więc ninken musiał buszować po obszarze pełnym najróżniejszych, niewyczuwalnych dla przeciętnego człowieka woni. Z pewnością kilka razy urocza suczka musiała się zatrzymać celem odszukania zgubionego tropu, ale nie było sytuacji, w której to dwie bohaterki utknęły w jednym punkcie na dłużej niż kilka chwil.
Cel wędrówki niejakiego Daisuke niestety nie był zaskakujący. Osobnik zawędrował do jednej z lokalnych karczm. Zanim jednak Yuuki wprowadziła swoją panią do wnętrza, powęszyła jeszcze trochę wokół lokalu, a potem zatrzymała się i zamarła w bezruchu na moment. Nadstawiła uszy, tak jakby wyłapała coś interesującego, a potem zaczekała alarmująco do Airy. Inuzuka była w stanie zrozumieć ten komunikat - coś się działo niedobrego. Psinka zwróciła się w stronę wąziutkiej uliczki prowadzącej na tyły karczmy, a zaraz po tym ruszyła w tym kierunku.
Jeżeli Aira podążyła za swoją pociechą, co było niemalże pewne, to po wychyleniu się za róg knajpy mogła dostrzec niewesołą scenkę. Jakiś wysoki brunet leżący plecami na ziemi, na pierwszy rzut oka całkiem pasujący do opisu Daisuke podanego przez zleceniodawcę, a nad nim dwóch mało przyjaźnie wyglądających osobników. Awanturowali się o coś, chyba o kasę, o jakieś oszustwo lub inną machlojkę. Leżący na ziemi dwudziestoparolatek miał zaraz dostać łomot.
Aira na ten moment pozostawała niezauważona, jako że agresywni panowie byli do niej zwróceni plecami.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3105
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Aira » 14 sty 2020, o 16:25

Obie podążały śladem woni pasującej do tej z kurtki otrzymanej od szefa karawany. Poszukiwanie szło dość sprawnie. Parka dość szybko przemieszczała się z miejsca na miejsce. W końcu jednak Yuuki coś znalazła alarmując tym samym swoją towarzyszkę. Aira spokojnym krokiem zbliżyła się do zaułka, a Yuuki czekając na nią bacznie przyglądała się całemu zajściu. No niestety, dziewczyna często stroniła od walki a Hayamiego tutaj nie było. Była zdana tylko na siebie i Yuuki. No ale zawsze mogło być gorzej. Niby miała przewagę w postaci zaskoczenia. Ta jednak wciąż wolała nie wdawać się w bójkę.
Czy to zawsze się tak musi kończyć? - zapytała samą siebie, lekko sfrustrowana tym widokiem dziewczyna. Aż drugie pytanie samo ciśnie się na usta: Czy faceci inaczej nie potrafią? Dziewczyna złożyła dłonie w charakterystyczną dla zbierania chakry a następnie przechyliła się do przodu wystawiając przed siebie ręce. Dla nie zorientowanych wyglądało tak jakby chciała chodzić na czworaka. Yuuki również nastroszyła futerko i czekała na komendę.
Możecie go zostawić? - spytała grzecznie, chociaż przygryzła delikatnie dolną wargę, obnażając tym samym zaostrzone kiełki. Wątpiła w to by tamci posłuchali, dlatego na wszelki wypadek była już gotowa do działania. Zawsze to jeden krok przed przeciwnikiem.



Spoiler: pokaż

Nazwa
Shikyaku no Jutsu

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (1/2 na turę)

Dodatkowe Technika nie jest stylem walki, lecz "trybem", który Inuzuka może aktywować wedle woli. Nie posiada on technik pokrewnych jako takich, lecz istnieje możliwość stworzenia technik klanowych wykorzystujących Shikyaku no jutsu.

Opis Proste jutsu, dostępne tylko dla klanu Inuzuka. Technika ta pozwala na wyostrzenie użytkownikowi zmysłów do poziomu, który standardowo osiągnąć mogą tylko zwierzęta. Tym jednak, co poprawia się najbardziej, jest węch - staje się on niezwykle wyczulony, co pomaga np. w tropieniu. Technika pozwala również wydłużyć sobie pazury i biegać na czworaka, przy zwiększeniu siły i szybkości. Sygnałem aktywacji jest otoczka chakry. Ruchy użytkownika podczas walki zmieniają się na bardziej drapieżne i może on korzystać ze wszystkich poznanych stylów walki taijutsu, natomiast nie obowiązują wówczas bonusy do statystyk podczas wykonywania technik.

Bonusy <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Wzmocniony węch
D: +10 Szybkość, +10 Siła
C: Szybkość +15, +15 Siła
B: Szybkość +20, +20 Siła
A: Szybkość +25, +25 Siła
S: Szybkość +30, +30 Siła
Bonusy na każdej randze nie sumują się.</span>
Obrazek
Obrazek
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 64
Dołączył(a): 9 paź 2019, o 21:02
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Ichirou » 14 sty 2020, o 21:17

Misja rangi D
Aira
11/15


Najwyraźniej panowie nie potrafili inaczej. Aira co prawda była świadkiem genezy aktualnej sprzeczki, ale z dużą pewnością mogła przypuszczać, że żaden z uczestników konfliktu nawet nie pomyślał przez sekundę o jakimkolwiek dyplomatycznym, bardziej cywilizowanym rozwiązaniu. A skoro o braku ucywilizowania mowa, to w grę wchodziły nie tylko kwestie relacji międzyludzkich, ale też i higieny osobistej. Zanim jeszcze bohaterka zrobiła cokolwiek, leciutki wiaterek zawiał z naprzeciwka i pozwolił czułym nozdrzom wyłapać u całej trójki woń taniego alkoholu oraz brak wczorajszej kąpieli.
Trudno przewidzieć, jakie zamiary miała dwójka agresorów wobec leżącego osobnika. Nastraszyć, lekko obić mordę, sprezentować kalectwo lub coś jeszcze gorszego? Inuzuka nie zamierzała czekać, aż pojawi się odpowiedź na to pytanie. Przyjęła charakterystyczną dla swojego klanu, bojową postawę i w końcu poinformowała zajętych panów o swojej obecności.
Tamci obrócili się i skierowali spojrzenia na dwie czworonożne istoty. Byli trochę zaskoczeni, trochę zdziwieni, ale wciąż wkurzeni tak samo, jak do tej pory. Pojawienie się nietypowego z pewnością wybiło ich z rytmu, ale jeszcze nie nastraszyło na tyle, by ich przegonić lub zniechęcić do męczenia bruneta.
- Te, nie wtrącaj się! Zostawimy go, jak odda nam kasę - warknął jeden z duetu agresorów, po czym machnął ręką, jakby chciał przegonić stąd Airę.
- Te, bo ona jakaś wściekła, gryźć zara będzie - dodał drugi, o dość parszywej urodzie. - A weź stąd spitalaj! - odezwał się głośniem, tym razem już do dziewczyny, i obejrzał się za brunetem, który chyba chciał skorzystać na tym całym zamieszaniu i właśnie próbował wstać.
Sytuacja aktualnie pozostawał w impasie i żadna ze stron nie zamierzała ustąpić.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3105
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości