Szpital

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 19 sie 2019, o 23:08

W odpowiedzi na początek wypowiedzi Kenshiego, uśmiechnęła się przymykając oczy. Oczywiście miał rację w tym, co mówił. I owszem, byli dla siebie nowo poznanymi ludźmi, nawet jeśli teraz walczyli po jednej stronie. W przyszłości mogło się okazać, że jednak ich ścieżki biegną w przeciwnym kierunku, nie mogli przecież tego wykluczyć. Białowłosa jednak była bezpośrednia, więc w takich kwestiach nie bawiła się w podchody. Oczekiwała konkretnej odpowiedzi, lub też odmowy jakichkolwiek wyjaśnień, co jasno dała mu do zrozumienia. Mimo to, członek klanu Maji postanowił nieco nakreślić jej sytuację.
Skinęła głową w momencie, kiedy zakończył swoją pierwszą wypowiedź. To był jawny znak na to, że się z nim zgadza i rzeczywiście losy mogą potoczyć się tak, że każda informacja jaką zdobyli o sobie nawzajem mogłaby przyczynić się do porażki, gdyby ich drogi okazały się różne. Czyż jednak nie było to ryzyko na zawsze wpisane w ich zawód? Tak jak to, że nie dostała od Kenshiego wszystkiego na tacy. Był ostrożny, co było zrozumiałe i jawnie wskazywało na to, że krąg, w którym się obraca, nie jest niczym jawnym, a przynajmniej nie aktualnie. Możliwe, że dotyczyło to tylko jego, a może wszystkich, z którymi te informacje miały związek. Mężczyzna dał jednak białowłosej do zrozumienia, że gdyby poszperała lepiej, możliwe, że znalazłaby więcej informacji i dopełniło to, co zdążył jej ujawnić.
Spoglądała wciąż na mężczyznę, wsłuchując się w jego słowa. Shiro Ryu... dość ważna organizacja, społeczność, czy jakkolwiek to nazwać. I nie dla niej. Nawet nie dlatego, że mogłaby być za słaba w tym czasie, ale nie od dziś było wiadomo, że nie lubiła sztywnych zasad i granicą tolerancji dla niej było uznanie, że powinna wykonywać rozkazy swojego lidera, Ukyo. Dlatego by się tam nie odnalazła, a nader to, zbyt wiele rzeczy lubiła robić na własną rękę, co raczej nie było w Shiro Ryu mile widziane. Jednakże ich już nie było. Większość Shiro Ryu stała się bezmózgimi robotami, pod rozkazami Hana. Oczywiście, Nikusui była świadkiem tego, że paru z nich się ostało i najwidoczniej wśród nich był również Kenshi. Czy jednak wiedziała o jego przynależności do tej organizacji? Nie bardzo. Nie mogła sobie na ten moment przypomnieć czy miał w Kami no Hikage ten charakterystyczny strój, była wtedy bardziej zaabsorbowana tym, że przez Hana nie nadawała się do dalszej walki.
- Co prawda ostatnio jest wyjątkowo cicho... - mruknęła, nawiązując do okresu po wydarzeniach w Kami no Hikage, aż do dziś. Nie było słychać niż o Hanie, ani o pozostałych Shiro Ryu. Być może zbierają siły i to obie strony. Zresztą, kolejne słowa mogły jedynie upewnić Ryukatę co do tego, że Shiro Ryu nie zostało całkowicie wymazane, a tym bardziej ci, co ocaleli, nie zamierzają puścić w niepamięć tego, co się wydarzyło. - ...ale myślę, że wszyscy zdają sobie sprawę, że to jedynie cisza przed burzą. - podsumowała zastój, który obecnie się w tym temacie utworzył. Tak to przynajmniej wyglądało z jej strony. Nie wiedziała, co robią czy planują osoby, które jednak posiadają większą wiedzę na temat Hana.
- Sama chciałabym się lepiej przygotować, jeśli znowu go spotkam. Ostatnio zostawił mi pamiątkę. - powiedziała z krzywym uśmiechem, rozchylając nieco poły swojego ubrania w okolicach klatki piersiowej. Nie pokazała zbyt wiele, nieco pogłębiła swój dekolt, czym pokazała pozostawiony po ataku Hana ślad. Zupełnie jakby ktoś narysował na niej mocno rozgałęzioną błyskawicę, ozdabiając jej dekolt tuż nad piersiami, między nimi i po ich bokach, czego oczywiście tak dokładnie nie widział Kenshi. Przy jej bladej cerze było to jednak dość widoczne, ale nigdy się tego nie wstydziła. Była to jedna z ran, a ona była wojownikiem.
Puściła materiał, który wrócił nieśpiesznie na swoje miejsce. Zdążyła odpocząć, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie chciała już czekać na jakieś kolejne badania czy leki. Miała wrażenie, że co mieli im już dać, to już dali. Oczywiście Kenshi jeszcze, z tego co kojarzyła, miał się spotykać z Tetsuo. Ją już nic tu nie trzymało.
- Musisz być zadaniowcem. - zauważyła mrużąc ciekawsko oczy. - Dostajesz rozkaz i działasz. Zapewne według zasad, które zostały z góry ustalone. Wychodzisz czasem poza ramy? - zapytała, nienachalnie go przepytując. Mogła wysnuć wnioski jedynie z tego, co doświadczyła w jego towarzystwie. I wydawało jej się, że są one słuszne. Jakoś nie pasował do niego obrazek łamiącego zasady chłopca, czy robiącego coś po swojego, nawet jeśli efekt końcowy był ten sam. W końcu tak nie postępowali Shiro Ryu.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Szpital

Postprzez Kenshi » 23 sie 2019, o 21:40

Wypowiadając na głos to co wcześniej mówił, nie ryzykował zbyt wiele. Wskazywał ścieżkę, mógł wzbudzić zainteresowanie i być może pozyskać obiecującego rekruta. Oczywiście przy założeniu, że kobieta byłaby w stanie identyfikować się z tym co wyjawił. I oczywiście o ile potrafiła to przesłanie zrozumieć, bo należało tu czytać między wierszami.
- To dobrze. Głupcami byliby Ci, którzy by sądzili że to wszystko było tylko jednorazową akcją. To był zaledwie początek – odpowiedział z przekonaniem, przypominając sobie zadowolenie Suzumury Hanjiego, z ujawnienia swoich prawdziwych zamiarów. Chwilę po tym mógł się przekonać, że nie tylko on przeżył bliskie spotkanie z prawdziwym wrogiem cywilizowanego świata.
Czy… coś wtedy powiedział? – spytał, pierwszy raz z ciekawością się do niej zwracając. Spotkała naocznie Hanjiego. Przeżyła to. Czy mógł to być przypadek, że teraz mieli okazję rozmawiać? Czy mógł tak zranić, nie zabijając? Może się po prostu bawił… Albo jej nie docenił? A może to wszystko zaaranżował? Z uwagą jej słuchał.
- Odniosłem podobne wrażenie o Tobie. W końcu to ty powiedziałaś, kogo należało w tym względzie ostrzec. Z jakimi władzami się skontaktować. Zrobić to jak należy… - odpowiedział, czyniąć podobnie do niej. Mrużąc oczy, ale się uśmiechając. Z blizną która przecinała jego twarz, nie mógł to być ani odrobinę przyjemny widok. Szybko sobie o tym przypomniał i uśmiech z jego twarzy znikł. Nie chciał jej w tym momencie zniechęcać.
- Może tak i jest… Lubię jeżeli nic mnie nie zaskakuje. Jest wtedy bezpiecznie. Dużo łatwiej. Robiąc to co do Ciebie należy… Nie ryzykujesz więcej niż musisz – odpowiedział po dłuższej chwili. W życiu wiele wycierpiał. To co spotkało w dzieciństwie odbiło się na jego późniejszym życiu. Dopiero w ostatnich latach wracał do normalności. Do momentu zagłady Kami no Hikage.
- To co zdarzyło się na wyspach… pozwoliło zrozumieć, że w swoim klanie zawsze możesz próbować szukać oparcia – zakończył, akurat w chwili gdy do pomieszczenia weszła pielęgniarka. Podeszła do Kenshiego i wręczyła mu kartkę z wynikami badań. Według nich, nic mu nie dolegało poza osłabieniem. Zapewniła jedna, że według doktora który konsultował się z Tetsuo, powinno i to niebawem minąć. Podobne wieści usłyszała białowłosa.
- A jak to jest z Tobą? Lubisz chadzać własnymi ścieżkami? - zagaił prawdopodonie już na sam koniec, bo widział jak kobieta wstaje. Sam jeszcze nie podniósł się z łóżka, ale niebawem i to też miał uczynić. Mając wyniki, właściwie nic go już tu nie trzymało. Na koneic rozmówi się z Tetsuo i ruszy do Sabishi.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 25 sie 2019, o 21:09

Prawda była taka, że Nikusui nie myślała o sobie nigdy jako o członku Shiro Ryu. Wydawało jej się, że będzie wywierać to na niej jeszcze większą presję niż fakt, że była podległa Liderowi Kaminari. Co prawda co jakiś czas przekraczała gdzieś swoje granice, naginała dotychczasowe przekonania, ale to jednak byłoby za wiele. Przynajmniej na zasadach takich, jakie panowały w Shiro Ryu. Białowłosa nie miała przecież pojęcia, że ich "nowa wersja" nie jest już tak sztywno usadzona w ramach i jednak członkowie mogą działać na własną rękę, o ile doprowadzi ich to do wyznaczonego dla ogółu celu. Plus fakt, że liczyły się wszystkie zagrywki, nie tylko te czyste. Może to dałoby jej do zastanowienia.
Właśnie, początek. Początek, gdzie pozostawały jeszcze spory między rodami, co dodatkowo utrudniało sytuację. Oczywiście często, gdyby nie te spory, to tak naprawdę nie mieliby roboty.
- Zapewne siedzą gdzieś i tacy, którzy może nie myślą, że to była jednorazowa akcja, ale wydaje im się, że jeśli nie będą się wtrącać, to wszystko może ich gdzieś z boku ominąć. - powiedziała mimochodem, przekręcając głowę w bok i opierając ją na swoim prawym barku. - Nie wiem jak sprawa wygląda u was... ale szczerze powiedziawszy nie widziałam jakiegoś wielkiego poruszenia wśród rodów. Może to jedynie przykrywka, może działają po cichu. Najwięcej i tak słychać o konfliktach. Yamanaka i Hyuuga, potem Dohito i Haretsu. Dalsze, niezaprzeczalne podziały. - dodała i powróciła spojrzeniem na Kenshiego. Oboje nie byli na tym świecie od dziś. Ludzie potrafi się zjednoczyć, ale ostatnie takie pojednanie było dawno, dawno temu. Teraz było między nimi wszystkimi jeszcze więcej różnić, więcej zdań, opinii i światopoglądu.
- Mogłabym powiedzieć, że pojawiłam się tam, gdzie nie chciał, by pewnie ktokolwiek się pojawiał. Nie wiem czy chciał mnie jedynie unieszkodliwić na jakiś czas, czy rzeczywiście zabić, chociaż stawiam na to drugie. Gdyby nie pomoc jednego z najlepszych medyków, pewnie by mu się udało. - odpowiedziała na pytanie Kenshiego. Możliwe, że nie tego oczekiwał. W końcu każdego spotkanie z Hanem mogło się wiązać z kolejną dawką informacji na jego temat. Tu Nikusui była raczej bezużyteczna, bo nie dowiedziała się nieczego przydatnego. Jak szybko się tam pojawiła, tak szybko straciła przytomność. Być może Han powiedział coś istotnego nim atak jej dotknął, ale bardzo prawdopodobne było to, że po prostu tego nie pamiętała. - Użył dziwnej, czarnej błyskawicy. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, to nie był zwykły raiton. To było znacznie silniejsze. Wiesz coś na ten temat? - zapytała zaciekawiona marszcząc brwi i jednak zdradzając coś, o czym Kenshi mógł nie wiedzieć. Tu jednak Ryukata liczyła też na informacje z jego strony. Być może będzie mogła dotrzeć do tego, co to było za jutsu, może będzie w stanie je posiąść, w końcu była całkiem niezła w tym żywiole. A to miało jakiś ze sobą związek, była o tym przekonana.
Uśmiechnęła się na słowa mężczyzny. Owszem, postąpiła rozsądnie, bo liczyła się z konsekwencjami, jeśli tego nie zrobią. Mimo, że często sama ładowała się w kłopoty, to jednak wolała sobie ich nie dokładać.
- Jeśli chodzi o formalności to tak. - odpowiedziała, odwzajemniając uśmiech, który u Kenshiego szybko znikł. Białowłosa nawet nie pomyślałaby, że chodzi o bliznę na jego twarzy. Postrzegała już go tak, że była częścią jego. Przeszłością, pamiątką, wspomnieniem. Sama też była nieco poharatana, dlatego nigdy nie uznawała blizn za coś, co może szpecić. I nim zdążyła odpowiedzieć na jego kolejne słowa, w pokoju zjawiła się pielęgniarka. Oboje dostali wyniki i wychodziło na to, że nie musieli spędzać tu więcej czasu. Cóż, prawdę powiedziawszy nie było to najlepsze miejsce do pogaduszek.
- No raczej. - odpowiedziała krótko, niemalże rozbrajająco, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Jednak przynależność do rodu zobowiązuje do paru rzeczy. Owszem, jak słusznie zauważyłeś, można znaleźć oparcie, przynajmniej w niektórych, ale odkąd pamiętam staram się radzić sobie sama. I zazwyczaj sama znajduję sobie zajęcie. - dopowiedziała, wyjaśniając niejakie wątpliwości. Tak przecież było i z tym zadaniem. Podążyła za dziewczynką, bo tego chciała. Rzadko kiedy wzywana była do z góry przydzielonej misji.
- Pijesz sake? - zapytała wprost, kierując swe kroki powoli do wyjścia. To była propozycja, a że Kenshi nie był małym chłopcem, to powinien ją poprawnie odczytać. Rzecz jasna nie wiedziała czy też nie musi wracać do Tetsuo i wykonywać jakiś swoich innych zadań. To byłoby całkiem zrozumiałe, dlatego wystarczyła jej krótka odpowiedź.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Szpital

Postprzez Kenshi » 31 sie 2019, o 12:20

Czarnowłosy westchnął słysząc takie słowa. Nie sądził aby dane było zachować neutralność. Obawiał się również tego, że klany zamiast wspólnie znaleźć rozwiązanie, marnotrawiły środki i siły na walkę między sobą. Mimo, że za sprawą Suzumury Hanjiego zginęło członków tylu różnych rodów…
- Również dotarły do mnie te wieści… Nawet w Karmazynowych Szczytach rzucili się sobie do gardeł, mimo że ten region zawsze był bardziej rozważny od innych. Nie sądzę by to był zwykły przypadek… - sucho spostrzegł. Klany, które tam się znajdowały, dużo częściej wspólnie ze sobą współpracowały niż ze sobą konkurowały. Nie wspominając już o wzajemnym zabijaniu członków.
Białowłosa odniosła się także do pytania o spotkanie z Hanem. Jej zdaniem gdyby nie pomoc medyka, najpewniej by jej tu nie było. Kenshi także uważał, że miała wiele szczęścia w tamtym czasie. Niemniej nie był całkiem tego pewny, że tak łatwo było można zgasić tlący się w niej ogień. Kobieta była znacznie silniejsza niż się to na pierwszy rzut oka wydawało.
- Niestety, ale nie posiadam na ten temat wiedzy. Sam władam Raitonem, ale nie spotkałem się dotychczas z taką techniką. Niemniej… teraz będę miał to na uwadzę. Jeżeli kiedyś czegoś takiego będę naocznym świadkiem, postaram się dowiedzieć czegoś – być może mogła to być okazja by dowiedzieć się więcej o umiejętnościach swojego wroga. A być może także okazja by poprawić własne – w końcu i on władał Raitonem. Może był w stanie opanować taką sztukę?
- Więc tak bardzo się od siebie nie różnimy.. – odparł, także odpowiadając delikatnym uśmiechem. Rzeczywiście, nie zawsze był tak związany z klanem. Wiele jednak uległo zmianie w trakcie ostatnich latach. Od momentu kiedy dołączył do Shiro Ryu. Jasno zarysował granicę której nie przekroczy. I której się trzymał. A potem widział jak wszystko to co robił, obraca się nie tylko przeciwko niemu, ale również przeciwko przywódczyni jego klanu. I ich najbliższym spowinowaconym sąsiadom.
Mogli już opuścić sale szpitalną. Byli zdrowi, otrzymali wyniki badań. I wtedy białowłosa wyszła z pewną propozycją, która była poniekąd zaskoczeniem dla niego. Nie spodziewał się takiego zaproszenia.
Rzadko, ale… Myślę, że dziś się mi to przyda. Wystarczająco dużo wrażeń miałem – odparł, przez chwilę w skupieniu się jej przyglądając. – Czy nie obrazisz się jak dołączę później? Rozmówiłbym się z Tetsuo, a potem do Ciebie przyszedł. Będziesz miała czas znaleźć dobry kram – zaproponował, narzucając na siebie płaszcz – Będzie to ciekawe doświadczenie, w moim regionie kobiety kamienieją za picie alkoholu – mruknął na odchodne, oczywiście żartując. Nie wiedział jakie były jej doświadczenia z Samotnymi Wydmami, ale wiedział że wiele ludzi na kontynencie postrzega ich jako dziką enklawę nie idącą z duchem postępu.
Mrugnął do niej po czym jeżeli wyraziła zgodę, tak uczynili i oboje opuścili sale szpitalną. Mieli się spotkać za jakiś czas w knajpie którą by Nikusui wybrała.

2x [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Szpital

Postprzez Megumi » 26 cze 2020, o 10:31

Poprzedni temat

Gdy Megumi zaczęła tłumaczyć wyżej postawionemu shinobi co się stało, poczuła jak wielka słabość zawładnęła jej ciałem. Wraz z ostatnim wyrazem, które padło z jej ust, nogi zrobiły się jak z waty. Szum w uszach zagłuszał wszystkie odgłosy wokoło dziewczyny. Nagle ciemne plamki pojawiły się jej przed oczami a świat zaczął wirować. Mimowolnie opadła na ziemię pod ciężarem swojego ciała, nad którym nie miała ani trochę kontroli. Z wycieńczenia zemdlała i na chwilę wspomnieniami znalazła się we wcześniejszej walce. Emocje, które wtedy odczuwała szarpały jej godność i determinacje. Chciała dobrze, chciała stanąć w obronie słabszych, ale to ona okazała się tą słabszą. Kiedyś obiecała samej sobie i Hikariemu, że nie będzie słabeuszem, którego trzeba bronić.
Nagle poczuła jak ktoś wypowiada imię dziewczyny i łapie ją za ramiona, lekko potrząsając jej zbolałym ciałem. Mimowolnie otworzyła oczy, a z ust wydobyła tylko dwa słowa:
- Jest okej.. - wymamrotała, otwierając i zamykając oczy na zmianę. Megumi potrząsnęła głową, żeby odgonić złe myśli i emocje i dojść do siebie. Zobaczyła jak jacyś nieznajomi ninja przynoszą nosze, a Aso-sama podniósł dziewczynę i delikatnie położył ją na noszach. Przez chwilę poczuła się nieswojo, rumieńce pojawiły się na jej twarzy. Dwójka nieznajomych podniosła nosze i ruszyła do szpitala. Hikari cały czas dotrzymywał im tempa i nie odstępował właścicielki na krok tak jak nie spuszczał jej ani na moment z oczu. Leżąc na noszach opuściła dłoń na dół, żeby dosięgnąć psa i pogłaskać go po głowie. Czuła jego niepokój.
- Wszystko będzie dobrze - powiedziała do psa i lekko się uśmiechnęła.
Gdy tylko znaleźli się w szpitalu Megumi spojrzała na klanowicza.
- Aso-sama.. Ten Shirasano zaatakował nas bez powodu, niedaleko wioski. W starym zagajniku. Tam były... Klatki z psami.. Zaniepokoiło nas to, chcieliśmy im pomóc.. - gdy to mówiła łzy bezsilności pojawiły się w jej oczach.
Megumi
Martwa postać
 
Posty: 24
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:35
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
GG/Discord: mayeczka#5079

Re: Szpital

Postprzez Sho » 27 cze 2020, o 12:40

Gdy Sho skończył mówić, zobaczył jak jego towarzyszka zaczyna tracić równowagę i osuwa się na ziemie. Mimo, iż widział co się dzieje, nie był w stanie zareagować - sam również był na skraju wycieńczenia, a co za tym idzie jego zdolności motoryczne były bardzo osłabione. Na szczęście Aso zdołał doskoczyć do Megumi i uchronić ją przed bolesnym upadkiem. Następnie zaczął ją cucić do po kilku chwilach przyniosło pożądany skutek. Dziewczyna odzyskała świadomość, jednak wiadomym było że musi od razu otrzymać pomoc medyczną. Myśli Sho na głos wypowiedział Aso, który następnie wysłał gdzieś swoje psy. Po krótkiej chwili jeden z psów wrócił w towarzystwie czterech mężczyzn. Ulokowali na noszach Megumi, a następnie chcieli to samo zrobić z Sho.
- Spokojnie Panowie, sam dam radę - zapewniał ich chłopak, jednak jego wygląd i zachowanie nie wskazywały na to by mówił prawdę. Blada jak papier twarz, zmęczony wzrok i ledwo trzymany pion, świadczyły o tym w jak złym stanie znajduje się chłopak. Chciał pokazać, że nic mu nie jest i dziarsko pójść przodem, choć nawet nie wiedział gdzie jest szpital. Niemniej jednak jego plan spełzł na niczym, gdyż już przy pierwszym kroku zachwiał się, a przed oczami zrobiło mu się ciemno. Ledwo utrzymał równowagę zginajac się i chwytając własnych kolan.
- Okeej, może jednak skorzystam z waszej pomocy - zaśmiał się lekko i pozwolił przenieść się na noszach do pobliskiego szpitala. Gdy tylko się tam znaleźli, Megumi na nowo zaczęła opisywać całą sytuację. Sho postanowił dodać parę szczegółów do jej opisu.
- Było tam dwóch mężczyzn: Mutoki oraz Shirasano, wraz z psem. Mówili, że wykonują tajną misje dla dla klanu Inuzuka, jednak po uwięzionych psach wątpię, żeby miało to cokolwiek wspólnego z prawdą - uzupełnił wypowiedź swojej towarzyszki.
Avatar użytkownika

Sho
 
Posty: 27
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy mężczyzna o bladej cerze i ciemnych, włosach zakrywających lekko spiczaste uszy. Ubrany w ciemną koszulkę ze skórzanymi przeszyciami. Dwa skórzane pasy noszone na wierzchu. Na szyi wisior z błękitnym kryształem.
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie z prawej strony, kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8586

Re: Szpital

Postprzez Harisham » 27 cze 2020, o 16:44

Megumi i Sho Misja rangi C
42/45

Oboje na noszach zostaliście zaniesieni do szpitala. Na miejscu Aso szybko przywołał paru medyków, którzy natychmiast zajęli się waszymi ranami i obrażeniami. Zajęło to kilka minut, po czym zjawił się drugi pies Aso. Shinobi oddalił się od was na chwilę, aby z nim porozmawiać. Gdy wrócił wyglądał na zmartwionego.
- Jesteście pewni, że zaatakowali was shinobi imieniem Shirasano i Mutoki? Jeśli tak, to sprawa wydaje się bardzo dziwna. Shirasano jest członkiem klanu Inuzuka, a Mutoki najemnikiem, który jednak od lat jest już na naszych usługach. Nigdy nie wątpiliśmy w ich lojalność, dlatego powierzono im tajną misję. Musicie koniecznie powiedzieć, gdzie ich ostatni raz widzieliście. To ważne. - zwrócił się do was poważnie Aso.
5 linijek i do przodu. To moje nindo. Dobre, nie?

W związku z licznymi problemami:
Mianownik: Harisham
Dopełniacz: Harishama
Celownik: Harishamowi
Biernik: Harishama
Narzędnik: Harishamem
Miejscownik: o Harishamie
Wołacz: Harishamie
Avatar użytkownika

Harisham
 
Posty: 750
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 02:23
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=130785#p130785
Multikonta: Harikido, Prosiaczek

Re: Szpital

Postprzez Megumi » 28 cze 2020, o 15:58

W końcu rany Megumi oraz Sho zostały opatrzone przez medyków. Od razu dziewczyna poczuła się lepiej. Przestało ją tak wszystko boleć dzięki czemu grymas niezadowolenia zniknął z jej twarzy. Do tego leżała wygodnie w szpitalnym łóżku, a Hikari oczywiście rozłożył się u niej w nogach. Po chwili pojawił się drugi pies Aso, z którym ten oddalił się na chwilę na odpowiednią odległość, żeby nie było słychać o czym rozmawiają. Po chwili wrócili, a shinobi wyglądał na bardzo zmartwionego. Po słowach, które wypowiedział, wszystko stało się bardzo niejasne.
- Osobiście ich nie znamy. Oboje z Sho byliśmy w starym zagajniku niedaleko miasta. Nagle ni stąd ni zowąd wystraszony pies przeleciał obok nas. Aso-sama.. Dobrze Pan wie, że tutaj psy od tak nie latają z podkulonym ogonem. Nasz klan kocha te stworzenia nad życie, dlatego musiałam sprawdzić co się stało. Kawałek dalej na polanie stały klatki z zamkniętymi psami, a koło nich dwójka shinobich. Jeden z nich, ten Shirasano, na pewno był z klanu, bo miał tatuaże na twarzy. A ten drugi.. Mutoki.. Tak przedstawił ich ninkenin tego jednego. Chcieliśmy tylko się dowiedzieć o co chodzi, a oni nas zaatakowali i jak widać.. Mocno poturbowali. Udało nam się uciec dzięki Sho.. Powiem tak. Nie wyglądało to ani trochę sensownie, że ktoś z naszego klanu krzyczy i kopie klatki z psami..
Gdy skończyła mówić spojrzała na nowo poznanego chłopaka.
- Sam powiedz, całe to zdarzenie było mocno niepokojące.
Megumi
Martwa postać
 
Posty: 24
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:35
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
GG/Discord: mayeczka#5079

Re: Szpital

Postprzez Sho » 29 cze 2020, o 18:50

W ciągu kilku chwil Megumi wraz z Sho trafili do szpitala, gdzie następnie kilku medyków zajęło się ich obrażeniami. Sho głownie potrzebował odpoczynku - zużył bardzo dużo chakry. Spojrzał na swoją towarzyszkę i mimowolnie się uśmiechnął, widząc jak momentalnie jej stan się polepsza. Gdy do pokoju przybył drugi z psów, Aso podszedł do niego i zaczęli o czymś rozmawiać, jednak na tyle cicho, że zarówno Sho jak i Megumi nie mogli nic usłyszeć. Po chwili Aso wrócił do dwójki rannych shinobi. Na jego twarzy malowało się prawdziwe zmartwienie. Sho uważnie słuchał rozmowy pomiędzy doświadczonym shinobi a swoją towarzyszką. Gdy tylko Megumi zwróciła się do niego, odpowiedział:
- Było tak jak powiedziałaś. - zaczął Sho - Gdy spotkaliśmy tych dwóch mężczyzn niedaleko starego zagajnika, chwieliśmy dowiedzieć się co tam robią i czemu trzymają te psy w klatkach. Jednak wciąż unikali odpowiedzi powołując się na misje klanową, jednak gdy chcieliśmy odejść i udać się do miasta, aby czegoś się na ten temat dowiedzieć, ci nas zaatakowali... Myślę, że jest duża szansa, że jeszcze ich złapiecie - było ich tylko dwóch, a klatek naprawdę sporo. - zakończył swoją wypowiedź grymasem irytacji i niezadowolenia, z tego, że on sam nie będzie mógł zemścić się na ludziach, którzy tak ich urządzili.
Avatar użytkownika

Sho
 
Posty: 27
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy mężczyzna o bladej cerze i ciemnych, włosach zakrywających lekko spiczaste uszy. Ubrany w ciemną koszulkę ze skórzanymi przeszyciami. Dwa skórzane pasy noszone na wierzchu. Na szyi wisior z błękitnym kryształem.
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie z prawej strony, kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8586

Re: Szpital

Postprzez Harisham » 30 cze 2020, o 17:48

Megumi i Sho Misja rangi C
45/45

Słysząc wasze słowa, Aso rzucił tylko znaczące spojrzenie swoim psom, które niemal natychmiast wybiegły z pomieszczenia. Nie było ich parę godzin, w trakcie których wami wciąż zajmowali się szpitalni medycy. Rany Megumi wyglądały dużo poważniej, jednak wiązka elektryczności również mocno dała się we znaki Sho. Gdy psy wróciły, Aso porozmawiał z nimi chwilę na osobności, po czym wrócił do was i powiedział:
- Znaleźliśmy polanę, na której walczyliście. Rzeczywiście w okolicy kręciło się trochę bezpańskich psów. Nigdzie jednak nie było widać Shirasano i Mutokiego. Niedawno dostali oni tajną misję, mającą na celu znalezienia i na ile to możliwe wstępnego przeszkolenia ninkenów innych ras niż Esukimo, Urufu i Hitsuji. Więcej szczegółów nie mogę wam ujawnić. Nie jesteśmy w stanie udowodnić też waszych słów o więzieniu przez nich psów w klatkach. Wasze rany oraz zniknięcie tej dwójki wskazuje jednak na to, że rzeczywiście was zaatakowali. Oznacza to, że zostaną nukeninami i będą ścigani przez klan Inuzuka. Atak na członka własnego klanu jest niedopuszczalny. Wy natomiast się cieszcie, że uszliście z tego życiem. Ciebie nie znam i nie wiem jak jesteś silny. - tu wskazał na Sho - Wiem jednak, że obaj byli dużo silniejsi od ciebie Megumi i nigdy w życiu bym nie przypuszczał, że mogłoby udać wam się przeżyć konfrontację z nimi.


Misja zakończona.

Megumi dostaje dodatkowo 6h hospitalizacji, a Sho 2h hospitalizacji.
5 linijek i do przodu. To moje nindo. Dobre, nie?

W związku z licznymi problemami:
Mianownik: Harisham
Dopełniacz: Harishama
Celownik: Harishamowi
Biernik: Harishama
Narzędnik: Harishamem
Miejscownik: o Harishamie
Wołacz: Harishamie
Avatar użytkownika

Harisham
 
Posty: 750
Dołączył(a): 17 sty 2020, o 02:23
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?p=130785#p130785
Multikonta: Harikido, Prosiaczek

Re: Szpital

Postprzez Sho » 30 cze 2020, o 21:14

Gdy tylko Sho i Megumi zdali Aso relację z wydarzeń, które miały miejsce nieopodal starego zagajnika, ten spojrzał na swoje psy, które momentalnie wybiegły z pomieszczenia. Ich pan usiadł wygodnie w poczekalni, podczas gdy medycy kontynuowali opatrywanie ran dwójki młodych shinobi. Wiązka elektryczności, która smagnęła chłopaka dawała się we znaki, jednak lekarze sprawnie opatrzyli ranę, stosując specjalne techniki lecznicze i maści. Sprawa miała się dużo gorzej w przypadku jego towarzyszki, której rany były dużo poważniejsze niż im się na początku wydawało. Lekarze robili wszystko, aby ulżyć obojgu w bólu i doprowadzić ich do stabilnego stanu. Po paru godzinach do sali wróciły psy Aso i porozmawiały z nim na osobności. Następnie shinobi podszedł do dwójki pacjentów i opowiedział co zdołali ustalić.
- Szkoda, że nie udało się ich złapać - powiedział Sho marszcząc brwi, potem skierował w głowę w stronę Megumi i lekko się uśmiechnął - Musimy zadowolić się faktem, że będą teraz ścigani przez Wasz klan. Może gdy już wydobrzejemy sami ich poszukamy, co? - zapytał dziarsko. W środku aż się gotował. Nie mógł sobie wybaczyć, że dopuścił do sytuacji, w której on sam i jego towarzysze byli na skraju życia i śmierci. Musiał stać się silniejszy. Chciał się zemścić, ale wiedział, że na razie nie ma na to szans.

Po leczeniu z/t

Czas leczenia: 2h
Link do zdarzenia: klik
Ostatnio edytowano 30 cze 2020, o 21:26 przez Sho, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Sho
 
Posty: 27
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Wysoki, chudy mężczyzna o bladej cerze i ciemnych, włosach zakrywających lekko spiczaste uszy. Ubrany w ciemną koszulkę ze skórzanymi przeszyciami. Dwa skórzane pasy noszone na wierzchu. Na szyi wisior z błękitnym kryształem.
Widoczny ekwipunek: Torba przy pasie z prawej strony, kabura na lewym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8586

Re: Szpital

Postprzez Megumi » 30 cze 2020, o 21:23

Wszystko się wyjaśniło. Okazało się, że Shirasano Inuzuka i najemnik Mutoki koniec końców mieli jakąś tajną misję, jednak postanowili jej nie wykonać, a przez atak na młodych shinobi i ucieczkę z miejsca zdarzenia zostali mianowani nukeninami, czyli zbiegami, których teraz będą ścigać. W końcu Megumi mogła odetchnąć bo ciśnienie, które czuła wewnątrz siebie narastało z minuty na minutę. Nie wiedziała, czy prawidłowo oskarżyła przeciwników o nielegalne działania. Bała się, że narobiła zamieszania razem z Sho, a okazałoby się, że tamci faktycznie byli na ścieżce dobra i nie mieli złych zamiarów. Nabrała powietrza w płuca i mocno je wypuściła. Zamknęła oczy i oparła głowę o ścianę za łóżkiem, na którym leżała.
- Dziękuję za pomoc, Aso-sama. Cieszę się, że jesteśmy bezpieczni. Moim celem teraz będzie dążenie do większej potęgi, a później znajdę tego Shirasano i sprawię, że zapłaci za to co zrobił.
Zaraz potem usłyszała słowa Sho, który również za cel obrał znalezienie tych, którzy ich tak poturbowali. I tak oto przypadkowe spotkanie doprowadziło do zapoczątkowania nowej znajomości, która według słów dwójki, miała doprowadzić ich do rychłej zemsty.
- Taaa, może najpierw dojdźmy do siebie, a później coś zjemy. Co ty na to? - zapytała, chociaż tak naprawdę od razu wiedziała, że chłopak się zgodzi, bo przecież wcześniej obiecała mu pójście wspólnie na ramen. Ułożyła się wygodnie w łóżku i spojrzała na chłopaka. - Będziesz musiał mi opowiedzieć o tym tworze, który wcześniej stworzyłeś. To był jakiś smok z kryształu?! - krzyknęła wesoło z niedowierzeniem. Jednak nie czekała na odpowiedź teraz, bo czuła, że zasypia. Mimowolnie przymknęła oczy i oddała się w krainę snów..


Po leczeniu z/t

Czas leczenia: 6h
Link do zdarzenia: Tutaj
Megumi
Martwa postać
 
Posty: 24
Dołączył(a): 17 maja 2020, o 16:35
Wiek postaci: 0
Ranga: Dōkō
GG/Discord: mayeczka#5079

Poprzednia strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość