Szpital

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 19 sie 2019, o 22:08

W odpowiedzi na początek wypowiedzi Kenshiego, uśmiechnęła się przymykając oczy. Oczywiście miał rację w tym, co mówił. I owszem, byli dla siebie nowo poznanymi ludźmi, nawet jeśli teraz walczyli po jednej stronie. W przyszłości mogło się okazać, że jednak ich ścieżki biegną w przeciwnym kierunku, nie mogli przecież tego wykluczyć. Białowłosa jednak była bezpośrednia, więc w takich kwestiach nie bawiła się w podchody. Oczekiwała konkretnej odpowiedzi, lub też odmowy jakichkolwiek wyjaśnień, co jasno dała mu do zrozumienia. Mimo to, członek klanu Maji postanowił nieco nakreślić jej sytuację.
Skinęła głową w momencie, kiedy zakończył swoją pierwszą wypowiedź. To był jawny znak na to, że się z nim zgadza i rzeczywiście losy mogą potoczyć się tak, że każda informacja jaką zdobyli o sobie nawzajem mogłaby przyczynić się do porażki, gdyby ich drogi okazały się różne. Czyż jednak nie było to ryzyko na zawsze wpisane w ich zawód? Tak jak to, że nie dostała od Kenshiego wszystkiego na tacy. Był ostrożny, co było zrozumiałe i jawnie wskazywało na to, że krąg, w którym się obraca, nie jest niczym jawnym, a przynajmniej nie aktualnie. Możliwe, że dotyczyło to tylko jego, a może wszystkich, z którymi te informacje miały związek. Mężczyzna dał jednak białowłosej do zrozumienia, że gdyby poszperała lepiej, możliwe, że znalazłaby więcej informacji i dopełniło to, co zdążył jej ujawnić.
Spoglądała wciąż na mężczyznę, wsłuchując się w jego słowa. Shiro Ryu... dość ważna organizacja, społeczność, czy jakkolwiek to nazwać. I nie dla niej. Nawet nie dlatego, że mogłaby być za słaba w tym czasie, ale nie od dziś było wiadomo, że nie lubiła sztywnych zasad i granicą tolerancji dla niej było uznanie, że powinna wykonywać rozkazy swojego lidera, Ukyo. Dlatego by się tam nie odnalazła, a nader to, zbyt wiele rzeczy lubiła robić na własną rękę, co raczej nie było w Shiro Ryu mile widziane. Jednakże ich już nie było. Większość Shiro Ryu stała się bezmózgimi robotami, pod rozkazami Hana. Oczywiście, Nikusui była świadkiem tego, że paru z nich się ostało i najwidoczniej wśród nich był również Kenshi. Czy jednak wiedziała o jego przynależności do tej organizacji? Nie bardzo. Nie mogła sobie na ten moment przypomnieć czy miał w Kami no Hikage ten charakterystyczny strój, była wtedy bardziej zaabsorbowana tym, że przez Hana nie nadawała się do dalszej walki.
- Co prawda ostatnio jest wyjątkowo cicho... - mruknęła, nawiązując do okresu po wydarzeniach w Kami no Hikage, aż do dziś. Nie było słychać niż o Hanie, ani o pozostałych Shiro Ryu. Być może zbierają siły i to obie strony. Zresztą, kolejne słowa mogły jedynie upewnić Ryukatę co do tego, że Shiro Ryu nie zostało całkowicie wymazane, a tym bardziej ci, co ocaleli, nie zamierzają puścić w niepamięć tego, co się wydarzyło. - ...ale myślę, że wszyscy zdają sobie sprawę, że to jedynie cisza przed burzą. - podsumowała zastój, który obecnie się w tym temacie utworzył. Tak to przynajmniej wyglądało z jej strony. Nie wiedziała, co robią czy planują osoby, które jednak posiadają większą wiedzę na temat Hana.
- Sama chciałabym się lepiej przygotować, jeśli znowu go spotkam. Ostatnio zostawił mi pamiątkę. - powiedziała z krzywym uśmiechem, rozchylając nieco poły swojego ubrania w okolicach klatki piersiowej. Nie pokazała zbyt wiele, nieco pogłębiła swój dekolt, czym pokazała pozostawiony po ataku Hana ślad. Zupełnie jakby ktoś narysował na niej mocno rozgałęzioną błyskawicę, ozdabiając jej dekolt tuż nad piersiami, między nimi i po ich bokach, czego oczywiście tak dokładnie nie widział Kenshi. Przy jej bladej cerze było to jednak dość widoczne, ale nigdy się tego nie wstydziła. Była to jedna z ran, a ona była wojownikiem.
Puściła materiał, który wrócił nieśpiesznie na swoje miejsce. Zdążyła odpocząć, a przynajmniej tak jej się wydawało. Nie chciała już czekać na jakieś kolejne badania czy leki. Miała wrażenie, że co mieli im już dać, to już dali. Oczywiście Kenshi jeszcze, z tego co kojarzyła, miał się spotykać z Tetsuo. Ją już nic tu nie trzymało.
- Musisz być zadaniowcem. - zauważyła mrużąc ciekawsko oczy. - Dostajesz rozkaz i działasz. Zapewne według zasad, które zostały z góry ustalone. Wychodzisz czasem poza ramy? - zapytała, nienachalnie go przepytując. Mogła wysnuć wnioski jedynie z tego, co doświadczyła w jego towarzystwie. I wydawało jej się, że są one słuszne. Jakoś nie pasował do niego obrazek łamiącego zasady chłopca, czy robiącego coś po swojego, nawet jeśli efekt końcowy był ten sam. W końcu tak nie postępowali Shiro Ryu.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 989
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szpital

Postprzez Kenshi » 23 sie 2019, o 20:40

Wypowiadając na głos to co wcześniej mówił, nie ryzykował zbyt wiele. Wskazywał ścieżkę, mógł wzbudzić zainteresowanie i być może pozyskać obiecującego rekruta. Oczywiście przy założeniu, że kobieta byłaby w stanie identyfikować się z tym co wyjawił. I oczywiście o ile potrafiła to przesłanie zrozumieć, bo należało tu czytać między wierszami.
- To dobrze. Głupcami byliby Ci, którzy by sądzili że to wszystko było tylko jednorazową akcją. To był zaledwie początek – odpowiedział z przekonaniem, przypominając sobie zadowolenie Suzumury Hanjiego, z ujawnienia swoich prawdziwych zamiarów. Chwilę po tym mógł się przekonać, że nie tylko on przeżył bliskie spotkanie z prawdziwym wrogiem cywilizowanego świata.
Czy… coś wtedy powiedział? – spytał, pierwszy raz z ciekawością się do niej zwracając. Spotkała naocznie Hanjiego. Przeżyła to. Czy mógł to być przypadek, że teraz mieli okazję rozmawiać? Czy mógł tak zranić, nie zabijając? Może się po prostu bawił… Albo jej nie docenił? A może to wszystko zaaranżował? Z uwagą jej słuchał.
- Odniosłem podobne wrażenie o Tobie. W końcu to ty powiedziałaś, kogo należało w tym względzie ostrzec. Z jakimi władzami się skontaktować. Zrobić to jak należy… - odpowiedział, czyniąć podobnie do niej. Mrużąc oczy, ale się uśmiechając. Z blizną która przecinała jego twarz, nie mógł to być ani odrobinę przyjemny widok. Szybko sobie o tym przypomniał i uśmiech z jego twarzy znikł. Nie chciał jej w tym momencie zniechęcać.
- Może tak i jest… Lubię jeżeli nic mnie nie zaskakuje. Jest wtedy bezpiecznie. Dużo łatwiej. Robiąc to co do Ciebie należy… Nie ryzykujesz więcej niż musisz – odpowiedział po dłuższej chwili. W życiu wiele wycierpiał. To co spotkało w dzieciństwie odbiło się na jego późniejszym życiu. Dopiero w ostatnich latach wracał do normalności. Do momentu zagłady Kami no Hikage.
- To co zdarzyło się na wyspach… pozwoliło zrozumieć, że w swoim klanie zawsze możesz próbować szukać oparcia – zakończył, akurat w chwili gdy do pomieszczenia weszła pielęgniarka. Podeszła do Kenshiego i wręczyła mu kartkę z wynikami badań. Według nich, nic mu nie dolegało poza osłabieniem. Zapewniła jedna, że według doktora który konsultował się z Tetsuo, powinno i to niebawem minąć. Podobne wieści usłyszała białowłosa.
- A jak to jest z Tobą? Lubisz chadzać własnymi ścieżkami? - zagaił prawdopodonie już na sam koniec, bo widział jak kobieta wstaje. Sam jeszcze nie podniósł się z łóżka, ale niebawem i to też miał uczynić. Mając wyniki, właściwie nic go już tu nie trzymało. Na koneic rozmówi się z Tetsuo i ruszy do Sabishi.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 385
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 25 sie 2019, o 20:09

Prawda była taka, że Nikusui nie myślała o sobie nigdy jako o członku Shiro Ryu. Wydawało jej się, że będzie wywierać to na niej jeszcze większą presję niż fakt, że była podległa Liderowi Kaminari. Co prawda co jakiś czas przekraczała gdzieś swoje granice, naginała dotychczasowe przekonania, ale to jednak byłoby za wiele. Przynajmniej na zasadach takich, jakie panowały w Shiro Ryu. Białowłosa nie miała przecież pojęcia, że ich "nowa wersja" nie jest już tak sztywno usadzona w ramach i jednak członkowie mogą działać na własną rękę, o ile doprowadzi ich to do wyznaczonego dla ogółu celu. Plus fakt, że liczyły się wszystkie zagrywki, nie tylko te czyste. Może to dałoby jej do zastanowienia.
Właśnie, początek. Początek, gdzie pozostawały jeszcze spory między rodami, co dodatkowo utrudniało sytuację. Oczywiście często, gdyby nie te spory, to tak naprawdę nie mieliby roboty.
- Zapewne siedzą gdzieś i tacy, którzy może nie myślą, że to była jednorazowa akcja, ale wydaje im się, że jeśli nie będą się wtrącać, to wszystko może ich gdzieś z boku ominąć. - powiedziała mimochodem, przekręcając głowę w bok i opierając ją na swoim prawym barku. - Nie wiem jak sprawa wygląda u was... ale szczerze powiedziawszy nie widziałam jakiegoś wielkiego poruszenia wśród rodów. Może to jedynie przykrywka, może działają po cichu. Najwięcej i tak słychać o konfliktach. Yamanaka i Hyuuga, potem Dohito i Haretsu. Dalsze, niezaprzeczalne podziały. - dodała i powróciła spojrzeniem na Kenshiego. Oboje nie byli na tym świecie od dziś. Ludzie potrafi się zjednoczyć, ale ostatnie takie pojednanie było dawno, dawno temu. Teraz było między nimi wszystkimi jeszcze więcej różnić, więcej zdań, opinii i światopoglądu.
- Mogłabym powiedzieć, że pojawiłam się tam, gdzie nie chciał, by pewnie ktokolwiek się pojawiał. Nie wiem czy chciał mnie jedynie unieszkodliwić na jakiś czas, czy rzeczywiście zabić, chociaż stawiam na to drugie. Gdyby nie pomoc jednego z najlepszych medyków, pewnie by mu się udało. - odpowiedziała na pytanie Kenshiego. Możliwe, że nie tego oczekiwał. W końcu każdego spotkanie z Hanem mogło się wiązać z kolejną dawką informacji na jego temat. Tu Nikusui była raczej bezużyteczna, bo nie dowiedziała się nieczego przydatnego. Jak szybko się tam pojawiła, tak szybko straciła przytomność. Być może Han powiedział coś istotnego nim atak jej dotknął, ale bardzo prawdopodobne było to, że po prostu tego nie pamiętała. - Użył dziwnej, czarnej błyskawicy. Nigdy wcześniej czegoś takiego nie widziałam, to nie był zwykły raiton. To było znacznie silniejsze. Wiesz coś na ten temat? - zapytała zaciekawiona marszcząc brwi i jednak zdradzając coś, o czym Kenshi mógł nie wiedzieć. Tu jednak Ryukata liczyła też na informacje z jego strony. Być może będzie mogła dotrzeć do tego, co to było za jutsu, może będzie w stanie je posiąść, w końcu była całkiem niezła w tym żywiole. A to miało jakiś ze sobą związek, była o tym przekonana.
Uśmiechnęła się na słowa mężczyzny. Owszem, postąpiła rozsądnie, bo liczyła się z konsekwencjami, jeśli tego nie zrobią. Mimo, że często sama ładowała się w kłopoty, to jednak wolała sobie ich nie dokładać.
- Jeśli chodzi o formalności to tak. - odpowiedziała, odwzajemniając uśmiech, który u Kenshiego szybko znikł. Białowłosa nawet nie pomyślałaby, że chodzi o bliznę na jego twarzy. Postrzegała już go tak, że była częścią jego. Przeszłością, pamiątką, wspomnieniem. Sama też była nieco poharatana, dlatego nigdy nie uznawała blizn za coś, co może szpecić. I nim zdążyła odpowiedzieć na jego kolejne słowa, w pokoju zjawiła się pielęgniarka. Oboje dostali wyniki i wychodziło na to, że nie musieli spędzać tu więcej czasu. Cóż, prawdę powiedziawszy nie było to najlepsze miejsce do pogaduszek.
- No raczej. - odpowiedziała krótko, niemalże rozbrajająco, jakby to była najbardziej oczywista rzecz na świecie. - Jednak przynależność do rodu zobowiązuje do paru rzeczy. Owszem, jak słusznie zauważyłeś, można znaleźć oparcie, przynajmniej w niektórych, ale odkąd pamiętam staram się radzić sobie sama. I zazwyczaj sama znajduję sobie zajęcie. - dopowiedziała, wyjaśniając niejakie wątpliwości. Tak przecież było i z tym zadaniem. Podążyła za dziewczynką, bo tego chciała. Rzadko kiedy wzywana była do z góry przydzielonej misji.
- Pijesz sake? - zapytała wprost, kierując swe kroki powoli do wyjścia. To była propozycja, a że Kenshi nie był małym chłopcem, to powinien ją poprawnie odczytać. Rzecz jasna nie wiedziała czy też nie musi wracać do Tetsuo i wykonywać jakiś swoich innych zadań. To byłoby całkiem zrozumiałe, dlatego wystarczyła jej krótka odpowiedź.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 989
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szpital

Postprzez Kenshi » 31 sie 2019, o 11:20

Czarnowłosy westchnął słysząc takie słowa. Nie sądził aby dane było zachować neutralność. Obawiał się również tego, że klany zamiast wspólnie znaleźć rozwiązanie, marnotrawiły środki i siły na walkę między sobą. Mimo, że za sprawą Suzumury Hanjiego zginęło członków tylu różnych rodów…
- Również dotarły do mnie te wieści… Nawet w Karmazynowych Szczytach rzucili się sobie do gardeł, mimo że ten region zawsze był bardziej rozważny od innych. Nie sądzę by to był zwykły przypadek… - sucho spostrzegł. Klany, które tam się znajdowały, dużo częściej wspólnie ze sobą współpracowały niż ze sobą konkurowały. Nie wspominając już o wzajemnym zabijaniu członków.
Białowłosa odniosła się także do pytania o spotkanie z Hanem. Jej zdaniem gdyby nie pomoc medyka, najpewniej by jej tu nie było. Kenshi także uważał, że miała wiele szczęścia w tamtym czasie. Niemniej nie był całkiem tego pewny, że tak łatwo było można zgasić tlący się w niej ogień. Kobieta była znacznie silniejsza niż się to na pierwszy rzut oka wydawało.
- Niestety, ale nie posiadam na ten temat wiedzy. Sam władam Raitonem, ale nie spotkałem się dotychczas z taką techniką. Niemniej… teraz będę miał to na uwadzę. Jeżeli kiedyś czegoś takiego będę naocznym świadkiem, postaram się dowiedzieć czegoś – być może mogła to być okazja by dowiedzieć się więcej o umiejętnościach swojego wroga. A być może także okazja by poprawić własne – w końcu i on władał Raitonem. Może był w stanie opanować taką sztukę?
- Więc tak bardzo się od siebie nie różnimy.. – odparł, także odpowiadając delikatnym uśmiechem. Rzeczywiście, nie zawsze był tak związany z klanem. Wiele jednak uległo zmianie w trakcie ostatnich latach. Od momentu kiedy dołączył do Shiro Ryu. Jasno zarysował granicę której nie przekroczy. I której się trzymał. A potem widział jak wszystko to co robił, obraca się nie tylko przeciwko niemu, ale również przeciwko przywódczyni jego klanu. I ich najbliższym spowinowaconym sąsiadom.
Mogli już opuścić sale szpitalną. Byli zdrowi, otrzymali wyniki badań. I wtedy białowłosa wyszła z pewną propozycją, która była poniekąd zaskoczeniem dla niego. Nie spodziewał się takiego zaproszenia.
Rzadko, ale… Myślę, że dziś się mi to przyda. Wystarczająco dużo wrażeń miałem – odparł, przez chwilę w skupieniu się jej przyglądając. – Czy nie obrazisz się jak dołączę później? Rozmówiłbym się z Tetsuo, a potem do Ciebie przyszedł. Będziesz miała czas znaleźć dobry kram – zaproponował, narzucając na siebie płaszcz – Będzie to ciekawe doświadczenie, w moim regionie kobiety kamienieją za picie alkoholu – mruknął na odchodne, oczywiście żartując. Nie wiedział jakie były jej doświadczenia z Samotnymi Wydmami, ale wiedział że wiele ludzi na kontynencie postrzega ich jako dziką enklawę nie idącą z duchem postępu.
Mrugnął do niej po czym jeżeli wyraziła zgodę, tak uczynili i oboje opuścili sale szpitalną. Mieli się spotkać za jakiś czas w knajpie którą by Nikusui wybrała.

2x [z/t]
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 385
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Poprzednia strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość