Szpital

Re: Szpital

Postprzez Rinsari » 26 sie 2015, o 08:55

Rinsari leżała, czekając na sen, patrząc na sufit pokoju i z nudów obserwując jego nierówności i delikatne spękania. Szpital był w dobrym stanie, a na pewno był  o niebo lepszy niż "szpital" do którego ich zabrali w Antai, ale i tu było widać, że budynek nie jest nowy. 
Do głowy wpadła jej myśl o swoich towarzyszach walki. Co teraz robią? Gdzie się leczą? Trzymają się razem czy już rozeszli na wszystkie strony? Czy oni też jeszcze leżą w szpitalu? Co z Mei? Nadal czuwa nad nią Kaien? Co z Muraiem? Zapewne już odszedł w swoją stronę, sprawiał wrażenie osoby o samotniczej natury. Dziewczyna przypomniała sobie chwilę gdy z jego ciała wydobyły się ogromne ilości czarnych.. Nici? Coś podobnego. Pomyślała też o tym z jaką swobodą Kaien wyciągał kości ze swojego ciała, które były jego najlepszą bronią. Ciekawą miała ekipę..
Po kilku godzinach, a może nawet kilkunastu, Rinsari otworzyła oczy i przeciągnęła się, ziewając głośno. Przez okno wpadały już promienie słońca, tworząc świetlistą plamę na podłodze. Usiadła, ściągając koc z siebie i układając go sobie na kolanach. Spojrzała na braciszka poważnie.
- I ty słodko usnąłeś - odpowiedziała, przypominając sobie jak padł poprzedniego dnia - I tak to jest kiedy próbujesz zatrzymać spadający na ciebie sufit. To samo pomyślałam na twój widok. Reszta by mi już nie dała spokoju - stwierdziła. Na jego pytanie poruszyła rękami i przeciągnęła się jeszcze raz.
-Już lepiej - ostrożne stwierdzenie. Rinsari czuła się lepiej niż wczoraj, ale do pełnej formy dużo jej jeszcze brakowało, a przedramiona nadal pulsowały bólem. Na szczęście nie tak nieznośnym jak wcześniej. Uśmiechnęła się na jego propozycje opieki i oparła się plecami o zimną ścianę. Westchnęła i podrapała się się po zabliźnionych ramionach. Rzecz jasna już nie bolały, zresztą mało co czuła na ich powierzchni, ale czasem nadal czuła dziwne uczucie w nich. 
- Kto by pomyślał, że będziesz się troszczył o wiecznie biegającą za tobą siostrzyczkę - wspomniała z lekkim uśmiechem. Jako nastolatek Ichirou pewnie nie był tak zadowolony z posiadania ogona w postaci małej kuzynki. Zresztą nigdy się nie skarżył, a Rini była zachwycona braciszkiem, więc i może to nie było takie uciążliwe.
Rinsari
 

Re: Szpital

Postprzez Raito » 26 sie 2015, o 09:56

Raito miał dwa skrajne uczucia na temat swoich doległości. Z jednej strony było mu przykro, że zawiódł kumpla, lecz z drugiej wiedział jak głupi i śmieszny był to powód do zaniechania pościgu. Właśnie ta ostatnia opcja wzięła teraz górę, a decydujący wpływ miała reakcja Kyoushiego. Tak więc Niebieskowłosy przyłączył się do kumpla, przejmując pałeczkę w momencie, w którym to jemu zaczęło coś dolegać. Jak widać przykrości Shiroyashy również mogły być zabawne.
Kiedy dwójka już się uspokoiła, Doko zaczął chwalić swój spryt. Jednak z tego, co słyszał Akoraito, Kyou bardzo nie błyszczał podczas pościgu, bo Króla Złodziei zastał ledwo zipiącego.
- Takiś cwany, mówisz? A wydawało mi się, że w opowieści go tylko dobiłeś? - shinobi podjął sarkazm w tonie kolegi. Nie miał zamiaru się kłócić. Chciał tylko podtrzymać śmieszkowaty nastrój.
Potem jednak atmosfera zgęstniała, gdyż młodszy zaczął tłumaczyć winy Mizuno. Na pytanie, Raito kiwnął tylko głową, potwierdzając. Kiedy doszło do niego co właśnie usłyszał, wysoko uniósł brwi z wrażenia.
- O kurna, takiego czegoś to się nie spodziewałem. Historia jak w książce. Szkoda tylko biednej Mao. I tego Króla Złodziei. Dobrze, że chociaż tych dwóch poparańców wykończyło się nawzajem. - uśmiechnął się w zadumie nad poległymi. Następnie Kyoushi przeszedł do aktualności i bardziej pozytywnych wieści.
- Niedługo? To znaczy kiedy? Szczerze, to wolałbym jak najszybciej opuścić Wietrzne Równiny. Wystarczy mi już wrażeń. Najchętniej pobiegałbym sobie po Ryuzaku i poznał parę nowych technik. - tutaj zatrzymał się na chwilę, przybierając szaleńczy uśmieszek. - A gdy tylko wyzdrowiejesz... Nie zapominaj o sparingu!
Raito
 

Re: Szpital

Postprzez Kyoushi » 26 sie 2015, o 13:33

Kyoushi miał się powoli coraz lepiej. Oczekiwał już tylko akceptacji na opuszczenie szpitala przez jakiegoś lekarza, medyka bądź pielęgniarkę, którzy zezwolą mu na opuszczenie ów miejsca. Kontynuował jednak dialog z przyjacielem, gdyż głupio by było milczeć w towarzystwie. Temu reagował na każdą nawet zaczepkę słowną niebieskowłosego.
- Ukróciłem mu cierpień, może tak to wytłumaczę - uśmiechnął się i ukazał znany znak przeciągania kciuka po szyi. Chciał przekazać moment jak to zrobił. Nie było mu bardzo do śmiechu podczas tego, jednak teraz już mógł być bardzo wyluzowany, gdyż było po wszystkim.
Przytaknął na kolejne słowa po opowieści i dopowiedział.
- Dokładnie. Sam byłem zszokowany. W każdym razie to za nami, czas się szkolić dalej! - powiedział unosząc już prawie sprawną prawą rękę. Posłuchał co miał do powiedzenia kamrat i kolejny raz wiedział, ze czyta mu po prostu w myślach. Po chwili weszła pielęgniarka i odwiesiła kartę pacjenta mówiąc 'Możesz zmykać..' wyszła.. Po chwili ciszy Kyoushi mało nie wyskoczył z łóżka.
- No to właśnie teraz! Boli mnie jeszcze, ale nim wrócimy do Ryuzaku to wyzdrowieję.. Taaa. Wiem! Tanio skóry nie sprzedam! - rzekł wychodząc wraz z Raito..

z/t ja i Raito
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 26 sie 2015, o 19:41

W przeciwieństwie do czerwonowłosej tak wiele nie rozmyślał, bo nie miał o kim. Sam wpakował się w to bagno i jedynie przypadkiem został potraktowany jak reszta. Wolał się nie rozwodzić nad minionymi wydarzeniami. Ot, fatalny epizod, nie zasługujący na większą uwagę. Lepiej było się skupić na kochanej siostrzyczce, prawda? Ta akurat się obudziła. I bardzo dobrze, bo z braku towarzystwa Ichi zamierzał już iść podrywać pielęgniarki, albo pacjentki znajdujące się w innych salach. Choć jego nazwisko zobowiązywało, to nie mógł przecież wpatrywać się w słońce w nieskończoność.
- Chyba żartujesz, że miałbym się nie troszczyć. Zawsze chciałem mieć taką siostrzyczkę jak ty! Zamiast tego dostałem starszego brata, którego nie cierpię. Rodziny się ponoć nie wybiera, ale ja właśnie ją sobie wybrałem - w tym momencie puścił oko do Rini, bo oczywiście o nią chodziło. Może była to skromna w liczebności rodzinka, ale za to jaka świetna!
- No dobra, to co potem? Jak już wydobrzejesz, wracasz do Ryuzaku, czy ruszasz gdzie indziej? - zapytał po chwili na wskutek luźnych przemyśleń. - Szczerze mówiąc, sam nie wiem, co ze sobą teraz zrobić. Nie mam właściwie żadnego celu. Nawet Harumi ostatnio mi zniknęła i nie muszę jej pilnować... Czy ja właśnie narzekałem na brak obowiązków? Huh, to chyba przez ten ból straciłem ciągoty do zamieszania i afer. Spokojnie siostrzyczko, za chwilę mi przejdzie. - Wyszczerzył na koniec ząbki w figlarnym uśmiechu. Jego słowa nie były w stu procentach pustą gadaniną, choć trochę prawdy w nich tkwiło. Po prostu w takim stanie człowiek tracił chęci do szalonych rozrywek. A że nie miał ostatnio żadnego ambitnego celu, to też fakt. Zabawa zabawą, ale przydałoby się jeszcze znaleźć gdzieś miejsce na zdobycie sławy i fortuny.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2639
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Rinsari » 26 sie 2015, o 21:43

Przypadkiem? Choć na własną rękę to też chciał rozwikłać tą zagadkę i znaleźć winnego śmierci Mao. A przy tym on robił to z bardziej szlachetnych przyczyn bo nie wiedział o nagrodzie za złapania mordercy, a oni i owszem. Spora część osób tylko z tego powodu zaczęła te poszukiwania, inaczej odpuściliby to sobie i przeczekali zamknięcie bram. W sumie to byłoby najrozsądniejsze rozwiązanie, ale o tym wie teraz, już po fakcie. No, ale za to zyskała doświadczenie, prawda? To i znajomości.
Rinsari uśmiechnęła się lekko. Pamiętała jego brata, poważnego chłopaka, wiecznie zajętego treningiem. Trudno było o tak różne od siebie osoby, byli swoim dosłownym przeciwieństwem, bo Ichi był i pozostał zabawnym, zwariowanym i nieco lekkomyślnym sobą. Nic dziwnego że się nie dogadywali, to musiało być dla obu bardzo trudne, skoro nawet po paroletniej rozłące negatywne emocje nie opadły.
A jej rodzeństwo? Od wypadku chodzili dookoła niej jakby była porcelanową lalką. Gdyby nie wyrwała się z domu doprowadziliby ją tym do szaleństwa! Ale widziała, że to dlatego ze się martwili za bardzo.
- A ja chciałam mieć takiego brata! - dodała do jego wypowiedzi. Mała rodzinka jest najlepsza, bo im mniej osób tym mniejsze szanse na rodzinne kłótnie! Ale nie wiedziała co musiałaby zrobić żeby doprowadzić do kłótni z swoim ulubionym bratem.
Musiała się chwilkę zastanowić nad pytaniem, bo nie myślała o tym tak dokładnie. Owszem, była pewna że chce wracać do Ryuzaku.. Ale niekoniecznie od razu. Sporo już wyściubiła nos z miasta kupieckiego to może warto rozejrzeć się po okolicznych krainach?
Na jego stwierdzenie otworzyła komicznie szeroko zielone oczy i uniosła wysoko brwi. Czy ona się nie przesłyszała? Największy leniuszek jakiego zna.. Martwi się brakiem obowiązków? Niemożliwe, a jednak to padło z jego ust. Aż wstała i przyjrzała się mu się dokładnie z bliska.
- Braciszku, jesteś pewien, że nie uderzyłeś się w główkę? Chyba zawołam pielęgniarkę, bo to może być spóźniony szok - zapytała słodkim, niewinnym tonem, żeby chwilę później rozczochrać mu fryzurę. Oparła się o ścianę przy łóżku i odpowiedziała mu, tym razem poważniej.
- Jeśli brakuje ci obowiązków, to możemy się wybrać na jakąś misje.. Ale najpierw potrzebuje treningu. Po głowie kręci mi się tyle pomysłów, że muszę je wypróbować - odstanie zdanie powiedziała ciszej, bardziej sama do sobie. Spojrzała pytająco na brata, zastanawiając się co o tym sądzi.
- A ty masz jakieś pomysły?
Rinsari
 

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 26 sie 2015, o 22:25

Oj, nie róbmy z niego tak szlachetnej osoby. Może i prowadził śledztwo na własną rękę, ale wcale nie kierował się światłymi pobudkami, chęcią naprawy świata, czy wprowadzania porządku. Działał raczej z powodu własnej ciekawości i potencjalnych zysków. Ale już mniejsza o to, bo jedynymi zyskami okazały się siniaki i blizny. Wracając jednak do ich rozmowy, Rini zdobyła się na podobne wyznanie. Och, gdyby był nieco bardziej słodki, to by się rozpłynął na miejscu. Oczywiście, że miał o sobie wysokie mniemanie i zapewne każdemu mówiłby, że jest najlepszym braciszkiem na świecie, ale usłyszenie takiej szczerej opinii z ust innej osoby było czymś zupełnie innym i mogło znacznie podbudować w duchu. Chyba nie był tak bardzo zepsuty, jak go malują.
- Yhm... Faktycznie, przywaliłem o kilka razy za dużo - skomentował lekko skonfundowany, by zaraz rozpromienić się w ciągu sekundy. - Ale pielęgniarkę możesz zawołać, byle młodą! - na rozczochranie włosów odpowiedział uszczypnięciem siostrzyczki w bok. Ktoś znając ich wiek mógłby stwierdzić, że są niepoważni, ale czubienie się jak i wzajemny, wielki entuzjazm miały swoje uzasadnienie w długim czasie rozłąki.
- Ledwo cię poskładali i już na misję lub trening się rwiesz? No no, chyba nie próżnowałaś, gdy mnie nie było. Ale jasne, jak wydobrzejesz to możemy się sprawdzić. Muszę się przekonać, czy nie nosisz gurdy tylko na pokaz - odpowiedział nieco zaczepnie, z drobnym uśmieszkiem. Dość prędko ten wyraz twarzy przekształcił się w zadumę. Bursztynowe oczy spojrzał w bliżej nieokreśloną dal, jakby wybiegając w przyszłość. Chłopak westchnął i rozłożył dłonie na boki.
- Teraz nic konkretnego, ale przecież mnie znasz. Nie mówię o przykrych obowiązkach i ciężkiej pracy. Po prostu trzeba mierzyć wysoko, ne? Pasowałoby w jakiś sposób zdobyć władze, sławę, bogactwo. To raczej samo nie przyjdzie. No, chyba że ożenić się z jakąś nieźle postawioną panienką. Myślałem już o tym, ale jak sama widzisz, zabawy w małżeństwa na wyższych szczeblach kończą się niewesoło - zakpił sobie na koniec z wydarzeń w Antai, ale miał w tym trochę racji.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2639
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Rinsari » 27 sie 2015, o 06:19

Albo inni oceniają go zbyt ostro i po pozorach albo naprawdę się zmienia przy Rinsari, bo przy niej zachowuje się jak idealny brat! Troskliwy ale nie czepliwy, wesoły i nawet skory do poświęceń! Przelecieli przez całą prowincję tu, a on nawet słowem się nie poskarżył! Dzielny chłopak. Ale chyba starczy mu komplementów, bo wpadnie w samouwielbienie albo w narcyzm..
- To wszystko wyjaśnia - stwierdziła poważnie - Ale na to nie licz! Założę się że kiedy spałam zajmowałeś się pielęgniarkami aż za dużo! - miała ochotę wystawić mu język jak pięciolatka, ale powstrzymała się ostatnim wysiłkiem woli, swoją wypowiedź skwitowała zamaszystym gestem wskazującym na drzwi. Ale usmiechała się przy tym, było widać, że to dalsze żarty.
Szybko odskoczyła od jego uszczypnięcia poza zasięg złośliwych łapek. Częściowo z zabawy.. A częściowo z przestrachu. Nie lubiła być dotykana, a bok był już niebezpiecznie blisko strefy "dotknij i zarób w nos". A ściana okazała się być przyjemna i chłodna. Miłe uczucie dla obitych pleców.
Straciła uśmiech po uwadze o treningach.. Gdyby tylko wiedział ile czasu zmarnowała! Machnęła lekko ręką, zniechęcona.
- Wręcz odwrotnie - skrzywiła się lekko - najpierw zaniedbałam treningi, a później miałam wyp... Przymusową przerwę od nich. Sporo czasu minęło nim wróciłam do formy - wyjaśniła, pochmurniejąc nagle. Podeszła do okna i zapatrzyła się na ulicę. Z perspektywy czasu wiedziała że to był błąd. Poświęciła czas ludziom, którzy nigdy nie byli jej prawdziwymi przyjaciółmi, a okazali się mieszanką tchórzy i psychopatów. Gdyby nie to, umiała by o wiele więcej.. I jeszcze okres zdrowienia po tym jak oberwała. Kolejny stracony czas. Zacisnęła dłonie mocno na krawędzi parapetu, by po chwili rozluźnić się i odwrócić do Ichirou.
- Władza, sława i bogactwo? - podniosła jedną brew do góry - Nie wiedziałam że masz takie ambitne cele do osiągnięcia - Uśmiechnęła się lekko kpiąco - Chciałabym poznać szczęśliwą kobietę która skusi mojego brata do ożenku - dodała rozbawiona. Oparła się dłońmi o parapet i podniosła się, siadajac ma nim. Zamachała nogami, zwisającymi swobodnie nad ziemią.
Rinsari
 

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 27 sie 2015, o 19:42

W samouwielbienie i narcyzm to on już dawno wpadł, więc tym nie trzeba było się przejmować. A skoro o tym już mowa, to poprawił dłonią wcześniej rozczochrane włosy, przywracając je do prawidłowego stanu. Kiedy natomiast siostrzyczka wspomniała o pielęgniarkach, westchnął głośno, oczywiście specjalnie. Chyba robił się zbyt oczywisty, bo ta nie potrzebowała nawet chwili, by go rozgryźć. Nie zamierzał protestować, rozłożył bezradnie ręce i odpowiedział krótko.
- Tylko trochę. - Skorygował odrobinę stwierdzenie czerwonowłosej, żeby nie wyszedł na tak wielkiego psa na baby. Później wysłuchał ciut poważniejszych słów Rinsari. Zainteresowany, nieznacznie podniósł brwi, kiedy wspomniała o jakimś... wypadku? Chyba tak, skoro mówiła o dłuższej przerwie i wracaniu do formy. Chciał zapytać, ale na obecny moment sobie odpuścił. Nie bez powodu mówiła o sprawie w tak okrężny sposób. Biorąc pod uwagę ich obecny stan oraz najświeższe wydarzenia, może faktycznie dobrym pomysłem było unikanie przykrych tematów i psucia dobrej atmosfery. Kiedy więc podjęła kwestię jego życiowych planów, zaśmiał się i machnął ręką.
- Co druga osoba ma takie same cele, więc chyba nie mają aż takiego polotu. A co do wybranki, to nie wiem, czy byłaby tak szczęśliwa. Oczywiście wiadomo, że miałaby najlepszego, najprzystojniejszego i najbystrzejszego faceta od słońcem, ale z drugiej strony musiałaby dzień w dzień znosić jego ogromną popularność wśród kobiet. To mogłoby być uciążliwe, nie sądzisz? - wyszczerzył ząbki w uroczym uśmiechu. Równie łatwo schlebiał sobie co innym, czego teraz dał przykład. - Może i poznasz, ale chyba nie prędko - dodał po chwili, podkreślając swój stosunek do wiązania się na stałe. Było za wcześnie, stanowczo za wcześnie. Musiał się jeszcze sporo wyszumieć.
- A ty, siostrzyczko, złapałaś już kogoś w swoje sidła? Tam, w namiocie, wymieniłaś kilka słów z jakimś wielkoludem. Nie wyglądał zbyt zachęcająco, ale to twój znajomy, nieprawdaż? - zapytał, uważnie przyglądając się kunoichi.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2639
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Rinsari » 27 sie 2015, o 23:14

Dziewczyna oparła głowę o szybkę i przymknęła oczy. Słońce ogrzewało jej teraz plecy, a Rinsari była z tego zadowolona jak kot który wyleguje się na piecyku. Czego jak czego, ale tego ciepła i słońca Samotnych Wysp jej brakowało. Tego i ogromu wolnej powierzchni na którą można uciekać by szukać samotności. Tu wszędzie byli ludzie, ludzie, ludzie... Nawet jak się schowasz do lasu to pojawi się tam upierdliwy człowiek żeby zakłócać spokój.
Uśmiechnęła się lekko na jego "wyznanie".
-Wiedziałam - mruknęła, a chwilę później ziewnęła i przetarła oczy. Miał racje, to był ostatni temat na jaki chciała teraz rozmawiać. Mało im było nieszczęść z Antai, żeby jeszcze rozwodzić się nad tym? Zresztą, nie trzeba byłoby wiele wyjaśniać. Skutki wypadku były widoczne gołym okiem nawet teraz, w postaci brzydkich blizn szpecących ramiona. Zwykle je zakrywała, bo ludzie mają głupi zwyczaj pytać o wszystko co się wyróżnia, a ona miała dość pytań w stylu "a skąd masz te blizny?".
A na jego drugą wypowiedź musiała się roześmiać, bo zabrzmiało to naprawdę rozkosznie! Bawiło ją to schlebianie sobie niesamowicie. Śmiała się kilka minut, aż w końcu prawie spadła z parapetu i nieco się opanowała. Pokręciła głową, chichocząc jeszcze cicho pod nosem.
- O, nie znasz dnia ani godziny, kiedy ugodzi cię strzała miłości - teatralnie złapała się za serce, symulując trafienie pociskiem. Ale na pytanie o Kaiena zmarszczyła brwi. Gniew? Raczej zamyśliła się nad tym. Bo kim on dla niej był? Nie byli przyjaciółmi, a mimo to łączyło coś ich niewątpliwie. Wspólna, nieprzyjemna przeszłość i... Trochę niezbyt milej teraźniejszości.
- Znajomy i cień z przeszłości. Długo by opowiadać - wzruszyła ramionami, udając że jest to temat zupełnie jej obojętny, choć.. Coś w tym było. Rozmawianie o nim dziwnie ją nastrajało.
Rinsari
 

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 28 sie 2015, o 21:08

Ichirou uciekł z miejsca, za którym ona teraz tęskniła. W jego przypadku ludzie, ogólny tłok, gęste upakowanie wielu miejsc i ludzi było zaletą, nie wadą. Fakt, jako reprezentant szczepu Sabaku czuł się całkiem swojo na rozległych, niemal nieskończonych, spieczonych w słońcu pustyniach. Miały one jednak to do siebie, że były stosunkowo nudne i monotonne. Miasta, szczególnie te największe, oferowały różnorodność, dostęp do wszelakich rozrywek, umożliwiały poznawanie ciekawych ludzi. A spokój? Można go było zaznać choćby w wynajętym hotelu wysokiej krasy, z wyposażeniem wysokich standardów i dobrym widokiem z balkonu. Taki spokój był o wiele przyjemniejsze niż ten doznawany podczas samotnej tułaczki przez pustynny bezkres.
- Dlatego mam się cały czas na baczności i jestem przygotowany do uniku - odpowiedział rozbawiony na komentarz o miłosnej strzale. Niezbyt sobie to wyobrażał na obecny moment. Gdyby stracił rozum dla tej jednej jedynej, to czy straciłby zainteresowanie wszystkimi pozostałymi? Jejku, to byłoby okropne. - Ty też lepiej uważaj, bo jeszcze potem będę musiał odganiać natręta - dodał z wymuszoną powagą, ale jeśliby doszło do czegoś poważnego, to z chęcią poznałby tego szczęśliwca, bo czemu nie? Może akurat trafiłby na dobrego szwagra, który jednego kieliszka lub dwóch nigdy by nie odmówił.
- Cienie znikają przy świetle wschodzącego słońca - odparł spokojnym, łagodnym tonem, niczym wzniosły poeta dumający na malowniczym pagórku. Dość okrężnie, mało konkretnie, ale akurat Rini powinna łatwo wyłapać, że wypowiedź odnosiła się do znaczenia jego nazwiska. Stwierdzenie było zatem niczym innym niż zapewnieniem, że akurat przy nim nie ma miejsca na ciężkie rozterki, lecz na lekkość i zabawę. A że brązowowłosy lubował się w pięknie wszelkiego rodzaju (wbrew pozorom nie tylko kobiecą urodą), to i czasem poniosło go na sentencje o poetyckim zabarwieniu. Zresztą, w tej chwili chodziło o to, by płynnie zmienić temat i przywrócić poprzednią, sielankową atmosferę. Siostrzyczka chyba nie chciała teraz o wszystkim mówić, a zazwyczaj wścibski Ichirou tym razem to uszanował. Przecież tak długo się nie widzieli, po prostu głupio byłoby psuć ich ponowne spotkanie.
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2639
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Rinsari » 28 sie 2015, o 22:30

I ona uciekła, ale nie przed miejscem, a przed ludźmi. Chciała mieć nowy start, bez przewrażliwionej rodzinki na karku i głupich, współczujących spojrzeń. W Ryuzaku nikt jej nie oceniał, były tam osoby dziwniejsze od niej i bardziej pokrzywdzone przez los.
A pobyt w hotelu? To nie jest prawdziwa samotność, kiedy za ścianą są inni ludzie, widzisz ich przez okna i słyszysz mimo odległości.
- Zobaczymy, czy jej unikniesz. Oby nie. To będzie na pewno miła odmiana, zakochany braciszek - drażniła się z nim dalej. Ichirou, biegający za swoją jedyną, który przestaje skakać z kwiatka na kwiatek.. Niepodobne do niego, ale mogła to sobie wyobrazić! W prawdzie zapewne wymagałoby to od niego wspięcia się na wyżyny swojego altruizmu, ale.. Może byłoby dla niej warto?
- Sama go odgonię, nie martw się - uśmiechnęła się lekko. Oj, nie chciałaby być w skórze nieszczęśliwca, który zakocha się w Rinsari. Dziewczyna nie będzie miała oporów, żeby go wykorzystać w jakiejkolwiek sprawie, a potem zostawić ze złamanym sercem, taka byłaby z niej zła kobieta!
Uśmiechnęła się nieco smutno do chłopaka, nagradzając go za poetyckie porównanie. Szkoda, że nie do końca miał racje. Ze wschodem słońca cienie wcale nie znikają.. Robią się jedynie bledsze by wrócić z nastaniem nocy. Ale nie kontynuowała tej myśli, pozwalając wrócić sielankowej atmosferze.
Po kilku rozmowy do ich pokoju weszła.. O, przepraszam. Wkroczyła wysoka, wdzięcznie poruszająca się niewiasta, o wielkich, łanich oczach koloru czekolady i średniej długości miedzianozłotych lokach. Owe cudo niestety nie przyszło im potowarzyszyć, a pomóc im w dojściu do siebie. Innymi słowy, była medykiem. Zbadała oboje pacjentów, wyleczyła za pomocą Iryojutsu rany jakie im pozostały i oznajmiła, że mogą już opuścić szpital.
Rinsari rzeczywiście czuła się już o wiele lepiej. Co prawda, ból w mięśniach został oraz siniaki też, ale to było dobre przypomnienie tego, żeby nie szarżować następnym razem. Szybko się ubrała i przygotowała do drogi, wkładając rękawiczki, przypalone już bandaże, zapinając przy pasie torebkę. Na koniec załapała jeszcze gurdę i spojrzała na brata.
- Idziemy? - przekrzywiła nieco głowę z oczekiwaniem.
Rinsari
 

Re: Szpital

Postprzez Ichirou » 29 sie 2015, o 09:38

Odmiana na pewno, ale czy miła? Oj, jakoś nie mógł sobie tego wyobrazić. To oznaczałoby brak tak wielkiej wolności, jaką sobie cenił i chyba było również zaprzeczeniem jego obecnego stylu życia. Na obecny moment brązowowłosy wolał więc taką wizję włożyć między bajki. Może kiedy dopadnie go starość, reumatyzm i siwe włosy będzie chciał się ustatkować? Może.
Czas mijał bardzo sielankowo, ale należało pamiętać, że znajdowali się przecież w szpitalu. Najważniejszą rzeczą było teraz przywrócenie ich do stanu pełni zdrowia, a tym akurat zajęła się pewna atrakcyjna pani, znająca różne, medyczne sztuczki. Chyba nie trzeba mówić, że owa niewiasta znacznie przykuła uwagę piaskowego młodzieńca? Co rusz posyłał jej zalotne uśmiechy, puszczał oczka, prawił miłe słówka. Choć jego stan był w miarę dobry, to specjalnie udawał bardziej rannego, wymyślał dodatkowe objawy, byleby tylko miedzianowłosa spędziła z nim nieco więcej czasu. W swoich subtelnych podrywach wcale się nie przejmował obecnością siostrzyczki, ale ta powinna być do tego przyzwyczajona.
Niestety nie mogli tutaj zostać na dłużej. Ichirou podziękował uroczej pani medyk i zapewnił, że jeśli odniesie kiedyś obrażenia, to pójdzie tylko do niej. Na chwilę przed opuszczeniem sali poprawił nieco włosy, spróbował przywrócić ubranie do znośnego wyglądu, nałożył rękawiczki. Później rozłożył na podłodze mały zwój, by za pomocą odpowiedniej techniki zapieczętować w nim gurdę.
- Też się powinnaś nauczyć tego, siostrzyczko. Nie wiem, jakim cudem możesz ciągle taszczyć tę gurdę... - No tak, Ichi był bardzo wygodnicki, więc opanowanie podstaw fuuinjutsu w jego przypadku było po prostu wynikiem lenistwa i chęci odciążenia swoich pięknych pleców. Zresztą, nie lubił targać tego pojemnika po mieście, jeszcze inni wzięliby go za jakiegoś tragarza.
- Oczywiście, siostrzyczko, gdziekolwiek zechcesz - oznajmił, a potem zamaszystym, dostojnym gestem dłoni wskazał wyjście, przepuszczając ją tym samym, jak na dżentelmena przystało. Nie miał w obecnym momencie konkretnego celu, więc był w stanie dostosować się do decyzji czerwonowłosej. W końcu obiecał jej swoje wspaniałe towarzystwo w najbliższym czasie.


    [zt z Rini ♥]
Avatar użytkownika

Ichirou
Bohater
 
Posty: 2639
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szpital

Postprzez Yoichi » 8 sie 2016, o 17:33

Jeżeli kogoś nie przekonywało do treningu mięśni lepsze opanowanie sztuk walki, większe obrażenia zadane ze zwykłego ciosu lub zwyczajnie większa fizyczna sprawność, to mógł znaleźć w sobie taką motywację, jaką miał Yoichi. Trening rudowłosego zakładał oczywiście rośnięcie w siłę, aby dopiąć swego, ale również ćwiczenie ciała pozwalało je rzeźbić, a kobiety nierzadko lubiły właśnie takich mężczyzn. Dodatkowo mógł zabłysnąć swoją tężyzną albo zwyczajnie zachować się jak facet kiedy trzeba było spory kawałek zanieść niewiastę. Manami ważyła tyle co nic, ale nawet niewielki ciężar po dłuższym czasie może być wyzwaniem. Nie dla Yoichiego, całe szczęście. Dzielnie, bez problemów doniósł Manami do samego szpitala, a tam oddał ją w ręce profesjonalistów, którzy wiedzieli jak nią się zająć.
- Skoro jesteśmy w szpitalu, to może niech się Tobą zajmą? - zaproponowała Ayu Akirze, który spojrzał na nią nieco zaskoczony, że odezwała się i nawet zmartwiła nim.
- Nic mi nie będzie. Szkoda zachodu. - odparł jakby znudzony i usiadł na ziemi. Ayu przyglądnęła się mu z zaciekawieniem, a nagle jakby się ocknęła i odwróciła.
- No tak, rasa Urufu. - burknęła pod nosem na tyle cicho, że w szpitalnym gwarze Akira nie zwrócił nawet na to uwagi. Fakt, psy z tej rasy były zbyt dumne, aby okazywać słabość. Urufu od zawsze zgrywały twardzieli. Nawet jak lepiej byłoby, aby jednak powiedziały co jest nie tak. Takie to uparte osobniki z nich były. Inna sprawa, że rzeczywiście były wytrzymałe i ciężko było je zranić na tyle, by wymagały medycznej opieki. W tym przypadku Akira doskonale wiedział, że i tak się wyleczy za góra dwa dni, a rany podobno hartują charakter. Nic tylko korzystać z okazji.
Rudowłosy wysłuchał słów Hoshiko i uśmiechnął się lekko. "Jego sprawy", czyli co? Nie miał nic konkretnego zaplanowanego, ale rozumiał, że lepiej będzie się w tym momencie rozstać. Sporo przeszli jak na jeden dzień, więc zapewne każdy z nich potrzebuje trochę ciszy, odpoczynku, spokoju. No, może z wyjątkiem właśnie Yoichiego, który był duszą towarzystwa. Ale to nie o niego się teraz rozchodziło. W końcu on w tym wszystkim był najmniej poszkodowany.
- Nie martw się o kurtkę. W domu mam jeszcze dwie takie. Jakbyś chciała resztę zestawu, to wpadaj. Z chęcią przyjmę gości. - odparł i odsunął się na krok. - No to... do zobaczenia, Hoshiko. Współpraca z Tobą to sama przyjemność. Dosłownie. - rzucił i odwrócił się, aby zrobić ze trzy kroki. Nagle zawrócił jakby o czymś sobie przypomniał i pośpiesznym krokiem skierował się w stronę dziewczyny. Tym razem już nie był tak... uległy? Zwyczajnie nie obchodziło go jej zdanie na tyle, aby powstrzymać się. Podszedł, przyciągnął ją do siebie i pocałował. Niezbyt długo. Zwykły, krótki pocałunek. Po tym odsunął się na kilka kroków z szerokim, dumnym uśmiechem na twarzy. - Wiedziałem, że o czymś zapomniałem. Pa! - tym razem wskazał już dłonią Ninkenom, aby ruszyły za nim, a te nieśpiesznie skierowały się wraz z nim ku wyjściu ze szpitala. Przekroczył drzwi, a jego celem stał się dom. Trzeba założyć coś na siebie, wykąpać się, zjeść i odpocząć. To był pracowity dzień, a zdobył jeszcze jednego kompana. Jego życie zaczęło nabierać dodatkowego tempa.


Z/T
Yoichi
 

Re: Szpital

Postprzez Nikusui » 13 sie 2019, o 22:18

Było, zostawili to za sobą. Jednak zgodzili się na to, by postąpić według tego, co zaproponowała. Poza tym, to też była szansa dla nich na szybszą i lepszej jakości pomoc. Co jak co, ale skoro udało im się z tego wyjść, to wolała nie umierać już po fakcie. I nie była dla niej ważna zapłata, nie dostała przecież na to zlecenie, a pojawiła się w tej osadzie jedynie ze względu na Kiyomi. Ta z kolei upierała się, by jednak coś jej ofiarować. Szczerze powiedziawszy, białowłosa nie chciała zbytnio przyjmować tego prezentu, ale dziewczynka tak się upierała, że ku jej uciesze, wzięła błyskotkę. I tak, cali i obi zdrowi, opuścili tamto paskudne miejsce, a Nikusui nawet nie obejrzała się za siebie.
Kiedy tylko dotarli do osady Inuzuka, priorytetem było odprowadzenie ocalałych cywili do szpitala. Dalej nie byli im potrzebni, a jeśli tutejsze władze będą chciały uzyskać od nich informacje, na pewno ich znajdą. Nikusui skinęła lekko głową Kiyomi na pożegnanie i nie chcąc niepotrzebnie przedłużać, zwłaszcza dlatego, że nie chciała jakiś dziwnych pożegnań, ruszyła z Kenshim i Tetsuo do siedziby władzy. Udało im się spotkać z Liderką Inuzuka i wyjaśnić sytuację. Oczywiście białowłosa potwierdziła słowa Kenshiego i Tetsuo. Trwało to trochę, ale w końcu opuścili gabinet i zgodnie z zaleceniami, mieli się udać do szpitala. Dla Tetsuo było to na pewno zadowalające, ona osobiście wolałaby niepotrzebnie nie przedłużać pobytu w tej osadzie. Na ten moment marzyła o kąpieli i kilku czarkach sake.
Kiedy znaleźli się już w szpitalu, na jednej z sal znalazła się wraz z Kenshim. Tetsuo miał swoje badania na głowie, zaś białowłosa siedziała na szpitalnym łóżku, spoglądając na widok za oknem. Nie, żeby był jakiś zachwycający, ale na co się patrzyć, na gołe ściany? Nie ma się co oszukiwać, że szpital sam w sobie nie był raczej interesującym miejscem. Nie dla osoby, która z medycyną ma wspólnego tyle... co nic.
- Kim właściwie jesteście? - zapytała wprost, zwracając spojrzenie swoich żółto-zielonych oczu na Kenshiego. I nie chodziło jej o klan, Ród czy coś w tym rodzaju. Wiedziała, że on jest Maji, widziała go już w Kami no Hikage. Dziwnym byłoby, gdyby oddelegowały go do tej osady władze jego rodu. Nie ich tereny. Skądś jednak musieli mieć informacje, że coś tam się dzieje. Najemnicy? Nie... kto by ich wynajmował do takiej roboty? Może więc lepiej brzmiałoby pytanie, kim jest Tetsuo? - Tylko jak masz ściemniać, że wysłały cię tam władze Maji, to lepiej nic nie mów. - uprzedziła, mimo wszystko dość łagodnie i machnęła ręką, dając mu prosty wybór. Jeśli rzeczywiście nie chciał mówić, nie musiał tego robić. Byleby nie wciskał jej kitu, bo tego nienawidziła i byłby to po prostu stracony czas. Nikusui miała nadzieję, że tak czy siak, nie stracą go też zbyt dużo tutaj. Nie widziała jej się wędrówka nocą i pewnie musiałaby poszukać sobie tu jakieś noclegu. I baru z sake. Niech no tylko potwierdzą, że mogą iść, dadzą im ewentualnie jakieś medykamenty i żegnają się z tym miejscem.
- Uh, zdecydowanie wolę kurować się w przyjemniejszych miejscach. Zamiast szpitala gorące źródła, zamiast lekarstw sake. - mruknęła pod nosem mimochodem, jakby już pozwalając na zmianę ewentualnego, niewygodne tematu. Ułożyła dłonie na łóżku za sobą, pochylając się nieco do tyłu i opierając głowę o prawy bark.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 985
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szpital

Postprzez Kenshi » 14 sie 2019, o 11:53

Po opuszczeniu siedziby władzy w Ōkami-den skierowali się do szpitala, zgodnie z wolą Shirei-kana Rodu Inuzuka. Mieli się dokładnie przebadać, przy okazji odpocząć, nabrać sił. Dać Tetsuo czas na sporządzenie odpowiedniego antidotum. Miała to być swoista kwarantanna. Ale cała trójka zgodziła się na to, bo udało im się uzyskać to na czym zależało przy okazji unikająć kłopotów. Jakby nie patrzeć, byli w końcu trójką shinobich obcych klanów, którzy pozwolili sobie działać na terenie jurysdykcji innego klanu...
- Spotkamy się później, wtedy spokojnie porozmawiamy - rzucił w kierunku Tetsuo, u którego spotkało się to z aprobatą. Mieli się właśnie rozstać, Tetsuo miał się udać do wyznaczonego miejsca w którym mógł popracować przy specjalistycznej aparaturze. Nikusui i Kenshi mieli pójść dalej, do skrzydła szpitalnego dla pacjentów i chorych.
Ulokowani w osobnych łóżkach, poddani obserwacji w tym również badaniu krwi, mogli w końcu odpocząć, oddać się rozmyślaniom. Przeanalizować raz jeszcze, spokojnie to co miało niedawno miejsce. Położeni byli w jednym pokoju. Łóżka oddzielone wąskim przejściem, znajdowały się po przeciwnych stronach, tuż przy ścianie. To wtedy padło z ust białowłosej pytanie. Odwrócona była do niego bokiem, spoglądała w tym czasie przez okno. Mógł ją bezczelnie w tym momencie zlustrować, mimo że sam leżał...
- Wykazałabym się wielką niefrasobliwością... Gdybym tak po prostu nowo poznanej kobiecie, wyjawił wszystkie sekrety. Los rysuje różne ścieżki i nie wiemy czy za miesiąć lub pół roku znowu się nie spotkany, tyle że po przeciwnych stronach - łagodnie zauważył, samemu w końcu przenosząc wzrok na okno, które było w tej chwili jedynym źródłem światła w pokoju. Nie było jeszcze tak późno, aby zapalać lamp, czy to w pokoju, czy w korytarzu.
- Widziałaś mnie jednak w Kami no Hikage, walczyliśmy po tej samej stronie, więc udzielę mały kredyt zaufania. Jeżeli będziesz chciała dowiedzieć się więcej... Będziesz musiała poszukać informacji na własną rękę. Tylko w ten sposób Ci się to opłaci - dodał, starając się nie mówić zbyt wiele, jedynie tyle by podtrzymać zainteresowanie do momentu co chciał powiedzieć. Nie był osoboą odpowiedzialną również za rekrutację do Seisei, dlatego dawał tylko przynętę. Wędki musiała poszukać sama.
- Kiedyś należałem do Shiro Ryu, nie wiem czy o tym wiedziałaś. Wtedy to, co się wydarzyło w Kami no Hikage... Chcę powiedzieć, że dzięki szczęściu jako jednemu z nielicznych udało mi się uniknąć losu pozostałych. Zachowałem władzę nad własnym umysłem i starałem się powstrzymać to szaleństwo. Dość szybko jednak okazało się, że jedyne co możemy zrobić... to porzucić miasto, próbując równocześnie umożliwić bezpieczną ewakuację.
Kenshi pół roku wcześniej został zwerbowany do Shiro Ryu. Otrzymał wtedy misję zinfiltrowania cesarstwa, nastrojów jakie tam panują - misja którą wtedy otrzymał uchroniła go przed losem jaki spotkał jego pobratymców. Nie został poddany indoktrynacji. Nie złamał swoich ślubów. Nie mordował bez opamiętania. Stanął wtedy w obronie innych.
- Chcę powiedzieć, że nie tylko ja ocaliłem głowę. I nie zostanie zaakceptowane i zapomniane to co się stało z Kami no Hikage, Radą Dwudziestu i Możnowładców. Ani z Shiro Ryu i mieszkańcami - dodał już ciszej, pozwalając kobiecie samej wysunąć wnioski o tym co właśnie usłyszała.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 378
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość