Park

Re: Park

Postprzez Minoru » 29 lip 2018, o 12:05

Outsider
Misja C: 1a/...
Dzień 1

Inuzuka wysłuchałą słów dziewczyny, nim zaczęła odpowiadać na jej pytania.

- Nie mam przy sobie niczego co mogło by cię naprowadzić na trop, ale na miejscu zbrodni na pewno jest mnóstwo zapachów. Na pewno spotkasz po drodze kogoś innego kto ma jakiś ślad.- Czy miało to jakiś sens? Ani trochę. W końcu kto rozsądny wysyła w pościg za mordercą początkującego shinobi, bez objaśnienia czego się spodziewać i omówieniu jak odnaleźć ściganego. Lecz w sytuacjach takich jak te, raczej mało kto myśli logicznie.

Dziewczę nie zasypywało gruszek w popiele. Właściwie miała ze sobą wszystko czego potrzebowała, a przynajmniej tak się jej zdawało. Cel był prosty, Sogen, sławna kraina, będąca domem dla jeszcze sławniejszego klanu.

Szczęście sprzyjało młodej Kunoichi. Zaledwie kilkanaście kilometrów za wioską, gdy dopiero co skończyła się rozgrzewać do długiego i męczącego biegu, została dogonina przez dwóch swych klanowiczów. Obaj byli dużo bardziej doświadczeni od dziewczyny, obaj dosiadali już swych wielkich psów. Od obu można było wyczuć tą samą woń determinacji.

- Nie zatrzymuj się - zakrzyknął jeden z nich, przyspieszając na swym psisku. Pędził wprost na dziewczynę, zupełnie jakby chciał ją stratować. Gdy jednak znalazł się bliżej jak dziesięć metrów, skorygował swój tor, tak by przebiec obok dziewczyny. Dodatkowo przechylił się na bok, wyciągając rękę przed siebie. Kayane mogła poczuć jak potężna dłoń mężczyzny zaciska się na jej ubraniu, a ogromne cielsko psa przemyka tuż obok niej. Chwilę później nastąpiło potężne szarpnięcie, które aż uniosło dziewczynę do góry. Mężczyzna, wprawnym ruchem, wykorzystując pęd nadany dziewczynie, zarzucił nią w taki sposób, że wylądowała ona przed nim, na jego "ogierze"

- Mam cię - Powitał żartobliwie dziewczynę, mężczyzna o gęstej brodzie i krótko przystrzyżonych włosach, który nawet nie starał się ukryć dumy, która go rozpierała, ponieważ udało mu się wykonać ten przedziwny i na pewno trudny manewr.

- Usiądź wygodnie, czeka nas szaleńcza szarża, koleś ma nad nami przewagę kilku godzin, ale jeśli porusza się na piechotę i niesie ze sobą tego dzieciaka... nie ma szans. - Inuzuka był strasznie pewny siebie. Zupełnie, jak gdyby nie dopuszczał do siebie możliwości porażki. Drugi z jeźdźców wykonał podobną sztuczkę, na ninkenie Kayane, przerzucając go przez grzbiet swego psa.


Minoru
 

Re: Park

Postprzez Ren » 30 sie 2018, o 19:31

Po dość wyczerpującej misji Ren postanowił udać się w dalszą podróż w nieodwiedzane wcześniej przez niego zakątki kontynentu. Wcześniej wywiało go na wyspy, jednak teraz miał nadzieję, że zostanie trochę na lądzie. Odkrycie jednego z dość sławnych mieczy w takim miejscu jak tamto... Kto by mógł się spodziewać, że to właśnie ktoś taki jak on znajdzie Kubikiribōchō? Pytanie brzmiało co dalej z tym mieczem? Mirai wspominała coś o byciu kolekcjonerką, więc pewnie będzie się gdzieś kurzyć na stojaku dopóki ktoś inny się o nim nie dowie i będzie próbował go od niej odzyskać. Kiedy Namikaze szukał legendarnych artefaktów wybuchła wojna. Znał oba rody dość powierzchownie, jednak coś musiało być na rzeczy skoro doszło do otwartego konfliktu. Kolejna bezsensowna rzeź...
W każdym razie udało się w końcu dotrzeć do portu w prowincji Yusetsu, która należała do klanu Inuzuka. W wojnie pozostawała neutralna, a przynajmniej taką miał nadzieję, ponieważ graniczyła z Soso należącą do Yamanaka. Skoro już tutaj się znalazł i jak na razie nie działo się nic złego, to nie widział przeszkód, aby przejść się po okolicy w poszukiwaniu jakiegoś zajęcia. Tak najlepiej poznawało się nowe miejsce, przynajmniej w jego przekonaniu.
Białowłosy skierował swoje kroki w kierunku głównej osady mieszczącej się w Yusetsu, czyli Ōkami-den. Nietrudno było do niej dotrzeć, więc bardzo szybko się odnalazł. Nie było jednak tutaj nic ciekawego, więc postanowił, że skorzysta z miejscowego parku. Ren szedł sobie wolnym krokiem podziwiając okolicę co jakiś czas zatrzymując się, aby popatrzyć na jakiś obiekt, który go zainteresował. Oprócz tego, nie działo się nic ciekawego, być może była to pora na odpoczynek?
Ren
 

Re: Park

Postprzez Shikarui » 30 sie 2018, o 20:29

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
2


Witaj, Przyjacielu! W letnim królestwie letnich bajań, przypływów i odpływów. Uniesień na wodzie i szumie liści, które grały walca nad twoją głową, chroniąc przed słońcem zalewającym świat. W codziennym dniu codziennej rutyny, w której podróże trwały parę godzin, a przechadzki powodowały, że mijały pory w kalendarzy jak zmieniała się wskazówka sekund na tarczy zegara. I chociaż było lato to bardzo wielu zamieniało te wskazówki na łyżwy, żeby chociaż troszeczkę łatwiej było płynąć przez czas, w tej małej przestrzeni, która była tylko twoim światem, prywatnym, zamkniętym. Introwertycznym.
Witam się z Tobą jak Lato - ciepło. Ookami-den przywitało spokojem i chandrą codzienności - złapała cię już za skronie? Rutyna, która wspinała się po plecach i zahaczała pazurami o ubrania, a której nie strąca się tylko z przyzwyczajenia. Żeby się jej pozbyć potrzeba by było szybkiego biegu - a gdzie tu dobre miejsce, by się rozpędzić..? Gdzieś na stepach, na otwartych przestrzeniach, po których galopują dzikie rumaki, niosąc na swoich grzbietach Wolność, co zaplata oddechem warkocze w ich grzywach? Wiatr był odpowiedzią. Przesuwał myśli tak, jak jesienią przesuwał zwiędłe liście pod nogami przechodniów, a dziś tylko plątał kłosy traw, miękkich i obiecujących, że jeśli przyłożysz do nich policzek będą jak jedwab pościeli, a chmury na niebie staną się poduszkami, do których można będzie przyłożyć głowę i usnąć. Zapominając o dzisiaj, wciąż pamiętając o wczoraj. Tak, to zdecydowanie była dobra pora na odpoczynek - tak odpowiedziałaby ci Los, pochylając się nad tobą, by złożyć na twoim czole pocałunek, jak dobra matka, która na dobranoc kreśli paciorek, by odegnać ode złego.
- Ał... - Dziewczyna, której sylwetka majaczyła niedaleko przed tobą, paręnaście kroków, paręnaście metrów, nie należała do tych, które określiłbyś mianem nastolatek. Oparła się właśnie o drzewo, chyba potknęła - cokolwiek się stało sprawiło, że zachwiała się i musiała powierzyć swoje chude ciało solidnemu pniu wrośniętemu w ziemię. Zsunęła pantofelek z nogi i przytrzymała nóżkę w górze - paskudne otarcia na stopach, zdarta skóra na dłoniach, pocięte, z odciskami, potargane włosy, które rano jeszcze musiały być ułożone w elegancki kok - teraz była ikoną tego, jak kobieta wyglądać nie powinna. Jej prosta, lniana sukienka oprószona była pyłem. Drewno? Trochę tak to wyglądało. Otarła wierzchem dłoni czoło, zmęczenie wyzierało z jej sylwetki. Nie witała się z tobą wcale, nawet cię nie widziała, mając zamknięte oczy, wciąż bezradnie oparta o to, co kiedyś było małym nasionkiem - a co wzrosło ponad człowieka.
To, to zdecydowanie była doba pora na odpoczynek - tak odpowiedziałaby ci Dziewczyna, pochylając się nad samą sobą.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1761
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Park

Postprzez Ren » 30 sie 2018, o 22:19

Dobrze było znów powygrzewać się w słoneczku. Co prawda tak szybka zmiana temperatur nie była zbyt dobra dla zdrowia, jednak Ren był zadowolony, że znów jest ciepło. Na ostatniej wyprawie spędził na prawdę dużo czasu. Przegapił przez to calutką wiosnę! Kiedy powrócił na kontynent powitało go już lato w całej swej okazałości. W miasteczku nie działo się nic co mogłoby wskazywać, że działania militarne objęły również ten obszar. W zasadzie po to też się udał, dokładnie do tej prowincji, ponieważ był to przystanek do jego dalszej podróży, która w tej chwili nie była możliwa właśnie przez tę wojnę. Tutaj panował spokój, a codzienność aż kipiała z każdej strony dając mu swego rodzaju ukojenie i odpoczynek od wymagających wypraw. Rana na jego ręce, którą "zdobył" na tej misji już się zagoiła i jego ręka odzyskała całkowitą sprawność.
Z rozmyślań wytrąciła go jednak postać, na którą uwagę zwrócił dopiero po chwili. Okazało się, że była to dziewczyna, która wydała z siebie dość cichy jęk. Na pierwszy rzut oka było widać, że coś jest nie tak. Wydawała się strasznie roztargniona, a do tego wyglądała jakby przytrafiło jej się jakieś nieszczęście. Białowłosy rozejrzał się dookoła, a także w dal w poszukiwaniu kogoś kto może podążał za tą białogłową. Nie zwalniał przy tym i szedł dalej w jej kierunku. Oprócz potarganej sukienki, jej włosy i stopy również nie był w zbyt dobrym stanie. Kiedy podszedł bliżej zauważył krople potu na czole. Musiała być do tego bardzo zmęczona co tylko potwierdzały wcześniejsze obserwacje. Zdawało mu się nawet, że nie zdawała sobie z tego, że ktoś w tej chwili bacznie ją obserwuje. Ren postanowił, że nie będzie się ukrywać tylko podejdzie bezpośrednio. Tym bardziej, że dziewczyna miała zamknięte oczy. Nie chciał jej przestraszyć.
- Przepraszam, czy wszystko w porządku? Potrzebujesz pomocy? - zagadnął kiedy podszedł już dość blisko. Jednak zatrzymał się w pewnej, swobodnej odległości, aby dać jej w razie czego trochę swobody. Cały czas przyglądał się jej zastanawiając się co doprowadziła ją do takiego stanu.
Ren
 

Re: Park

Postprzez Shikarui » 31 sie 2018, o 18:12

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
4


Tylko i aż dziewczyna. Tylko spierzchnięte usta, tylko pył w jej poplątanych włosach, który straciły połysk, tylko zarumienione policzki będące świadectwem wysiłku, któremu została poddana. Prawie z niej już zeszło - to zmęczenie. Ostatnie krople potu otarte dłonią, ostatni ciężki oddech. Cisza. Dreszczogenny spokój spływający wzdłuż kręgosłupa, osadzający się w kąciku głowy harmonią istnienia - tym, że ptaki, uderzając swoimi skrzydłami, wzlatują w powietrze i tym, że kora drzewa, o który się opiera, jest nieprzyjemnie szorstka i twarda w dotyku, kiedy jej potrzebna była zupełna miękkość. Przecież ona sama rozpływała się w oczach. Jeszcze chwila i osunie się na ziemię, nie będzie to gwałtowne - opadnie miękko, tak jak opadają pióra z anielskich skrzydeł, bujając się na porywającym je wietrze. Tak jak Los tuliła plecione na końskich grzywach warkocze i gładziła je swoimi palcami. Tylko i aż zamknięte oczy, które niczego nie dostrzegały. Ciebie, trawy, ptaków i drzewa. Kolorowe plamki tańczyły pod wierzchnią stroną powiek, a długie rzęsy rzucały cienie na jej policzki. Mimo chudości nie była wychudła. Nie straszyła wystającymi kośćmi, nie przypominała ludzkiego szkieletu, na który ktoś dla zabawy naciągnął skórę. Pod wieloma względami wyglądała jak zwykła dziewczyna, której... wydarzyło się coś niezwykłego.
Powoli otworzyła oczy, kiedy usłyszała twój głos. Nie skradałeś się, nie dałeś jej więc żadnego powodu do gwałtownej reakcji, a mimo to i tak była zaskoczona. Twoją obecnością czy w ogóle tym, że ktokolwiek zwrócił na nią uwagę? Piwne oczy i brązowe włosy - klasyczne połączenie. Pierwsza sekunda minęła na przyjrzeniu się twojej twarzy - następne na lekkim obróceniu się, by poszukać za ramieniem kogoś, na kogo mógłbyś spoglądać, do kogo mógłbyś mówić. Pusto. Tylko ty i ona. Przed i za wami długa droga i jej nieskończone możliwości.
- Um... - Jej policzki zarumieniły się mocniej, uciekła spojrzeniem w dół, zaciskając palce na swojej spódniczce. - Wszystko w porządku... - Odpowiedziała z opuszczoną głową, spoglądając na ziemię pod nogami. Tą uniesioną opuściła w dół i lekko oparła palcami na bucie, który opuściła w dół, schylając się w tym celu. - Ale... - Uniosła żywiej, żywiej też brzmiał jej głos, kiedy znów się odezwała. - Mam parę ryo, czy mógłbyś mi.... czy mógłby mi pan przynieść wody albo mleka do picia? Jakąś bułkę do tego... - Dodała już ciszej i skromniej. Oparła się całym bokiem o drzewo, jakby zaraz miała się naprawdę po nim zsunąć na ziemię. Miała zmęczony głos. Bardzo zmęczony.

Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1761
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Park

Postprzez Ren » 1 wrz 2018, o 02:06

Ren podszedł dość niepewnie do dziewczyny, która nie była w najlepszym stanie. Było po niej widać, że nie żyje w ubóstwie, tylko zdarzyło jej się coś przykrego. Nie wydawała się być jakoś nienaturalnie wychudzona, ot po prostu była drobna, jak to dziewczyna. W każdym bądź razie wyglądała jakby traciła siły i to bardzo szybko, więc w razie czego chłopak był gotów ją złapać i spróbować ją jakoś podtrzymać, gdyby miała nagle upaść.
Kiedy przemówił, strudzona kobieta zdawała się być bardzo zaskoczona. Spojrzała na niego swoimi piwnymi oczami, którymi później uciekła patrząc gdzieś w przestrzeń. W międzyczasie białowłosy zdołał się jeszcze rozejrzeć dookoła, aby upewnić się, że nie ma nikogo w pobliżu. Jak park był długi i szeroki, tak nikogo na jego ścieżkach nie było, więc raczej nikt nie rozglądał się za niewiastą w potrzebie. W końcu przemówiła z dość widocznym zawstydzeniem. Jej policzki zarumieniły się, a dłoń zacisnęła na spódniczce.
- Huh, rozumiem. Jednak nie chciałbym Cię tutaj zostawiać w takim stanie. Dodatkowo nie wiem gdzie tutaj są sklepy. Możesz iść? Jeśli nie, to chodź, pomogę Ci. - powiedział wyciągając ku niej rękę i jeśli się zgodzi, to wziął ją pod ramię. Jeśli to dalej nie była wystarczająca pomoc to zachęcił, aby wziąć ją "na barana". Nie za bardzo podobał mu się jej głos, ponieważ wydawał mu się bardzo zmęczony. W razie czego oczywiście łapał brunetkę, jednak wolał, aby mu tutaj nie odpływała. Nie znał za bardzo tych stron, nawet nie wiedział gdzie są jakieś ważniejsze budynki, takie jak szpital, do którego najprawdopodobniej będzie musiała się udać jeśli nie są to zwykłe objawy przemęczenia. W międzyczasie starał sobie przypomnieć czy nie widział jakiegoś sklepu po drodze. Coś tam na pewno było, tylko pytanie jak daleko? Dodatkowo musiał w razie czego zlokalizować jakąś lecznicę albo szpital, przecież w tak dużej osadzie musieli mieć takie miejsce, prawda?
Ren
 

Re: Park

Postprzez Shikarui » 1 wrz 2018, o 09:20

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
6


Opór był. A raczej była plątanina myśli, w której wpojone maniery i rąbek dumy nie pozwalały skorzystać z wyciągniętej przez ciebie ręki, które walczyły z chęcią tego, by dać sobie pomóc. Tak po prostu, tak po ludzku. Mogło być też tak, że zwyczajnie nie ufała ludziom. Może chciała cię przegonić niesprytnym sposobem i paroma monetami, choć co do tego, że potrzebowała coś zjeść i się napić nie było żadnych wątpliwości. Oddychała ciężko i płytko zarazem. Gdybyś ją tutaj zostawił - zemdlałaby? Pod tym drzewem, tam gdzie stała, albo na jakiejś ławeczce, bo te przecież tutaj były. Wystarczyłoby zresztą przysiąść na kawałku trawy, nie zaszkodziłoby jej to w najmniejszym ułamku. Chyba sama się nad tym zastanawiała, kiedy ważyła twoją obecność w swoim pobliżu. Na jednej z ramion wagi ułożyła swoje siły i samą siebie, zwijając się w kłębek, a na drugiej twoje chęci - dobre, czy złe - nie miało znaczenia. Przynajmniej na razie, tak długo, jak długo twoja ręka nie zmieniła się w rękę złodzieja i kogoś, kto chciałby postawić krzyżyk nad jej ciałem, gdy wyląduje sześć stóp pod ziemią. Odetchnęła ciężko i wyciągnęła swoją rękę na spotkanie twojej, uprzednio poprawiając bucik, co spowodowało skrzywienie się z bólu, przymknięcie na moment oczu, by poprosić bóstwa o odrobinę litości nad jej umęczonym ciałem.
- Dzięki... - Prawie już cała była burakiem, kiedy znaleźliście się tak blisko siebie i oddychanie stało się nagle o wiele cięższe. Jej serce musiało walić właśnie jak młotem. Zwykła, ludzka troska o drugiego człowieka - czy w czasach wojen nie było to skarbem? Klejnotem w dłoniach, który lśnił jasno i wyraźnie? Ciężko było uwierzyć, że ten klejnot nie jest sztuczny. Że trzymało się w dłoniach najprawdziwszy skarb i wyrzucenie go za plecy byłoby grzechem.
- Daje radę... jakoś... - Burknęła zjadana nieśmiałością. Twoja bliskość, jej wygląd, jej stan. Miała w oku coś takiego, co nie pozwalało wziąć jej za pierwszą lepszą dziewkę zasuwającą od rana do nocy na polu. Coś inteligentnego i lotnego, tylko nakrytego teraz skrajnym zmęczeniem. Czułeś wyraźnie, że jej mięśnie drżą od ulgi spowodowanej tym, że ktoś chociaż minimalnie je odciążał, a ciężka nie była. Sięgała ci głową właściwie do ramienia. Pomimo tego, że wydawała się nieco starsza od ciebie. Pozory jednak potrafiły mylić.
- Tu niedaleko jest studnia. - Wskazała ci kierunek palcem. - Pierwsza uliczka w lewo.
Sklep? Kojarzyłeś, mijałeś takowy kilka uliczek przed wkroczeniem do parku, wszelakich budek z jedzeniem było zaś sporo na głównej ulicy, do której też wcale daleko nie było. Wyglądało na to, że wspomniana przez dziewczynę studnia była najbliżej. Szpitala nie kojarzyłeś, ale jak słusznie zauważyłeś - przecież w głównej osadzie rodu Inuzuka musiało być miejsce, w którym zajmowaliby się chorymi i rannymi. Na uliczce przed wami zamajaczyła ci sylwetka mężczyzny, który właśnie z uliczki po lewej, którą wskazała dziewczyna, wynosił wiadro z wodą i zaczął iść przed siebie - w tym samym kierunku co wy.

Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1761
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Park

Postprzez Ren » 3 wrz 2018, o 11:10

Widać było, że dziewczyna wewnętrznie biła się z myślami czy przyjąć od niego pomoc. Najwidoczniej miała już jakiś uraz co do obcych, albo po postu była bardzo nieśmiała. Z drugiej strony także Ren mógł obawiać się tego, że jest to zwyczajny wabik zostawiony przez jakichś złodziei, czy kogokolwiek innego. Mimo wszystko chciał pomóc, jednak jak zawsze bacznie wszystko obserwował i był ostrożny, nawet w takiej sytuacji. Jego historia wiele razy pokazywała mu, że należy w życiu uważać. W każdym razie pomoc niósł jak tylko mógł, w tej sytuacji dosłownie kogoś praktycznie niósł. Bowiem dziewczyna koniec końców przystała na jego propozycję pomocy. Wyglądała jakby miała zaraz zemdleć, więc udanie się w pierwszej kolejności po wodę nie było złym pomysłem. Na szczęście Namikaze kojarzył kilka sklepów, których było całkiem sporo. Z resztą nie było się czemu dziwić, ponieważ była to jedna z większych osad na kontynencie. Po tym jak nieco się zbliżyli chłopak mógł jej spojrzeć głębiej w oczy. Dostrzegł tam coś, co nie pozwoliło mu myśleć, że dziewczyna kłamie. Wskazała mu studnię, która była zdecydowanie bliżej niż sklepy, więc rozsądnym było się udać tam w pierwszej kolejności.
-Mhmm.- mruknął na przytaknięcie, nie mówił zbyt wiele, jak zawsze. Jednak postanowił, że będzie trzeba wyciągnąć od niej nieco informacji zaczynając od tych najprostszych, aby zbudować jakieś zaufanie.
- Skoro już idziemy tam razem, to może zdradzisz mi swoje imię? Ja nazywam się Ren. - zagadnął przedstawiając się tym samym dziewczynie. W końcu dotarli jednak do uliczki, o której wcześniej mówiła niewiasta w potrzebie. Dostrzegł na niej jakiegoś mężczyznę, z wiadrem wody, co wskazywało na to, że mówiła prawdę. Szedł w tym samym kierunku, ale pytanie czy zwrot był ten sam, czy inny? Jeśli był ten sam, to dobrze, ponieważ szedł plecami do nich. W każdym razie białowłosy bacznie obserwował mężczyznę zerkając czasem na brunetkę, aby zobaczyć jej stan. Miał tylko nadzieję, że nie straci przytomności, bo różnie to się mogło skończyć.
Ren
 

Re: Park

Postprzez Shikarui » 4 wrz 2018, o 08:47

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
8


Nie byłeś gadatliwy, ale twoja towarzyszka również nie grzeszyła nadmierną chęcią udzielania się i zawierania głębszej znajomości. Akurat tego, że będzie nadawała jak szalona, nie musiałeś się obawiać - tym bardziej tego, że zechce cię wciągnąć w porywającą rozmowę o kotkach, pieskach i sukienkach z ostatniego wydania mowy. Chyba prędzej byłaby skłonna porozmawiać na męskie tematy i zapytać, kiedy ostatnio ostrzyłeś swój topór, bo ona w sumie dzisiaj rano.
Mężczyzna, który szedł z przodu, oddalał się od was z każdym kolejnym krokiem - miał tę przewagę, że nikogo nie niósł w swoim ramionach, a wiadro zbytnio go nie spowalniało. Zaraz straciliście go z oczu, kiedy skręciliście do wspomnianej studni i tam dziewczyna w końcu mogła usiąść - z braku ławek usiadła po prostu na ziemi, pod samą studnią, wydając z siebie głośne westchnienie ulgi, kiedy wyciągnęła przed siebie nogi i oparła się plecami o zimny kamień, zamykając znów oczy. Skryta w cieniu była niezauważalna z drugiej strony małej budowli. Gdyby mogła ulecieć z wiatrem - pewnie uleciałaby z motylami.
- Misaka. - Przedstawiła się dziewczyna, obracając się w twoją stronę. Na murku studni stało wiadro przywiązane liną do mechanizmu, który pozwalał je potem wciągnąć - i opuścić najpierw, rzecz jasna, o ile ktoś nie decydował się na szybszy wariant - wrzucenia go.
Nie było niczym dziwnym, że ten kawałek miasta był chwilowo opustoszały. Z domków wokół widać było czasami poruszających się po ogrodach ludzi, pojedyncze jednostki, słychać było krzyk zabaw dzieci parę domostw dalej. Wszystko wyglądało tak zgrabnie i ciepło, jakby bieda pominęła ten kawałek świata i postanowiła zagarnąć w swoje szpony w całości zupełnie inny, odległy o miliony mil od tego konkretnego. W końcu jakoś musiano wyrównać fakt, że ten skrawek ziemi jawił się zaklętym w przestrzeni rajem, niepomnym na wojny i niepokoje dochodzące z innych zakamarków ziemi.
Misaka piła garstkami z wiadra, które jej podałeś (o ile podałeś, rzecz jasna). Brak własnego kubka czy jakiegokolwiek naczynia, z którego można by się napić utrudniał zadanie, ale jej to ani trochę nie przeszkadzało. Każdy łyk odbijał się na jej twarzy wyraźną ulgą, spływał na nią błogosławieństwem odpoczynku i odświeżenia. Taki mały, maluczki gest - pomóc komuś w potrzebie.
- Dzięki... uratowałeś mi życie. - Uśmiechnęła się. Odżyła - co do tego nie było żadnych wątpliwości. Wystarczył kawałek cienia, miejsce do przycupnięcia i woda. Groźba omdlenia oddaliła się o paręset kroków stąd. W jej spojrzeniu nie było strachu, nie była też spięta, aktualny stan można by wręcz określić jako: rozanielona. Na tyle, na ile dało się być rozanielonym, kiedy wszystko cię bolało. Przypatrzyła się przez dłuższy moment twojej bliźnie - na tyle charakterystycznej i paskudnej, że musiała przyciągać spojrzenie niejednego. W tym wypadku nie była wiele lepsza. - Słuchaj... nie wiem, jak mogłabym ci się odwdzięczyć... - Opuściła spojrzenie, chyba zreflektowała się, że nieco za długo przyglądała się twojej twarzy. - Może zechcesz zjeść ze mną i moją rodziną obiad? W ramach zadośćuczynienia. - Dodała szybko ostatnie zdanie. - Mój dom jest kawałek stąd. Poza miastem. Dwie godzinki drogi.

Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1761
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Park

Postprzez Ren » 6 wrz 2018, o 02:35

Jak się okazało mężczyzna nie zrobił nic podejrzanego. To już chyba tylko jego wyobraźnia i niepewność płatała mu figle. Ostatnio chyba po prostu działo się za dużo i nie wierzył już nawet w to, że w samym środku miasta może być spokojnie. Po krótkiej chwili nie było już nawet po nim żadnego śladu. Wtedy chłopak dał sobie trochę na wstrzymanie i zajął się głównie dziewczyną, którą wręcz niósł do miejsca gdzie mieli znaleźć studnię. Mimo tego, że był ninją, przede wszystkim był też człowiekiem, więc gdy widział takie rzeczy nie mógł pozostać na nie obojętny.
Na szczęście udało się dotrzeć na miejsce. Brunetka od razu przycupnęła na ziemi opierając się o studnię. Odetchnęła wyraźnie po dość męczącej podróży i przedstawiła mu się na co białowłosy tylko lekko się uśmiechnął. Następnie podszedł do konstrukcji z zamiarem skorzystania z niej. Bez problemu udało mu się wyciągnąć wodę we wiadrze, które szybko zostało okupowane przez Misakę. W tym czasie Namikaze rozejrzał się dookoła. Dookoła wiało pustką. Gdzieniegdzie było słychać jakieś krzyki dzieci, głośniejsze rozmowy jakichś ludzi. W tym samym czasie piwnooka zaczęła pić garstkami z wiadra. Niestety chłopak nie miał za bardzo jak jej pomóc, ponieważ nie miał też niczego w czym można by pić wodę. Jednak liczyło się to, aby trochę odżyła i nabrała nieco więcej "kolorów". Co chyba się udało, ponieważ już po krótkim czasie widać było jak jej stan się polepsza. Dodatkowo po podziękowaniach wydawała się być na nieco bardziej zadowoloną na co białowłosy odpowiedział uśmiechem. Dodatkowo było widać, że nieco się rozluźniła, na co ciało Rena odpowiedziało tym samym. Dopiero po chwili spostrzegł, że dziewczyna bacznie przygląda się jego twarzy, a konkretniej bliźnie przechodzącej przez jego. Nic dziwnego, że zwróciła na nią uwagę, bo kto by tego nie zrobił? Nie miał z tym żadnych problemów.
- Na prawdę, to nic takiego. - odparł przyglądając się już nieco żywszej wersji tej samej kobiety. Zdziwiła go jednak forma odpłaty, którą zaproponowała. Co prawda właśnie co zatrzymał się po podróży właśnie aby zjeść i trochę odpocząć, jednak nie spodziewał się, że zrobi to u kogoś.
- W sumie to... - zaczął zastanawiając się tak na prawdę co odpowiedzieć. Z drugiej strony chciał też dowiedzieć się co doprowadziło ją do takiego stanu, a dłuższe spędzanie z nią czasu mógłby dać mu te odpowiedzi.
- Na razie mogę iść z Tobą, a po drodze zobaczymy, co Ty na to? - zaproponował, a następnie pokazał gestem ręki, aby ruszali.
- Może po drodze opowiesz mi jak to się stało, że było Ci tak słabo? - zagadnął do Misaki kiedy szli już przed siebie jeśli oczywiście się na to zgodziła, a zakładał, że tak skoro sama zaproponowała, aby udał się z nią na obiad. Głównie to go interesowało, bo przecież jak ktoś taki jak ona mogła się doprowadzić do takiego stanu?
Ren
 

Re: Park

Postprzez Shikarui » 9 wrz 2018, o 13:01

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
10


Niektóre historie pisane były gwałtownością. Pióra pisarzy były ostre i równie ostre były litery, znaki, które stawiali, żeby wszystko nabrało odpowiedniego rozpędu. W tych historaich każdy napotkany przechodzeń był wrogiem, który szczerzył na nas kły, bo pazury już zdążył naostrzyć. Nie czaił się w cieniach, nie musiał - przywdziewał najbardziej prostą maskę ze wszystkich, w których zakochały się potwory. Maskę człowieka. Tak powstawał najokrutniejszy i najbardziej niebezpieczny z wrogów - człowiek. Stworzenie, które nie było opatrzone w żadne mechanizmy obronne prócz inteligencji. Przynajmniej dopóki trzysta lat temu nie pojawiła się chakra. Wraz z ostrością opowieści przychodziło wyostrzenie się zmysłów. Wyczekujesz tego najgroźniejszego z potworów, ponieważ nie chcesz stać się dla niego pożywieniem - naturalne. Nie tylko sarny pasące się na polach czuwały - czuwał też każdy drapieżnik, czy czasem w zasięgu jego wzroku nie pojawił się ten drugi - ten, który stanowiłby prawdziwe zagrożenie. Najgorsze było w tym wszystkim to, że czasem ciężko było przewidzieć, która historia właśnie się kończy, a która dopiero rozpoczyna.
Los nigdy nie była łaskawą Panią - i wiedzieli to najlepiej ci, którzy wspięli się najwyżej.
Dziewczę odetchnęło i zebrało w sobie siły, które odzyskała - zregenerowane akumulatorki działały jak należy i oby działały przez najbliższe dwie godziny. Skinęła głową i podniosła się powoli, opłukując jeszcze twarz i opryskując wodą nieco odsłonięte ramiona dla ochłody i odświeżenia. Myśl o czekającym w domu obiedzie mogła być bardzo budująca.
- Po prostu - praca. - Wyszliście powoli z parku i przeszliście główną ulicę, kierując się w stronę bram. - Każdy jakąś ma, a ja... - Złapała się za rąbki swojej brudnej sukienki. Niektóre z plam były dość świeże, inne już stare, które się nie sprały. Z takiej odległości widać było każdy szew i każdą jej nierówność. Do nieprzyjemnej woni potu można było się przyzwyczaić. W dzisiejszych czasach był na porządku dziennym. - Nie jestem za silna i mocarna, jak widać. - Puściła sukienkę, uśmiechając się ni to smutno, ni to nieśmiało. - Dawali tam najwięcej ryo, więc muszę robić za dwóch, żeby mnie nie wyrzucili. - Wzruszyła lekko ramionami. Pogodzona z losem - nie wszyscy tak potrafili. To było pokrzepiające i smutne zarazem. Pokrzepiające, że nie uznawała swojego życia za karę, a smutne - że w ogóle musiała tak żyć. - Zaczekasz chwilkę? - Zatrzymała się przy jednym ze stoisk, żeby kupić jedną bułkę. Przełamała ją na pół i wręczyła ci kawałek. - Nie wiem jak ty, ale padam z głodu, a do mojego domu jeszcze kawałek.



-> Zapraszam tutaj, jeśli idziesz z dziewczyną.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1761
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: Park

Postprzez Ren » 10 wrz 2018, o 21:00

Chłopak patrzył na poczynania dziewczyny, która w sumie za nic się nie poddawała. Dziwił się też jak trochę wody mogło dać jej taki zastrzyk energii. Dodatkowo nie mógł jej przecież samej zostawić skoro jej dom był tak daleko skoro przed chwilą ledwo co doszła do tej studni. Udało jej się podnieść, aczkolwiek zrobiła to dość powoli, co oznaczało, że taka podróż może być jeszcze zbyt wymagająca. Po drodze oczywiście musieli jeszcze wstąpić do sklepu, bo przecież samą wodę człowiek nie żyje, nie?
Białowłosy westchnął cicho kiedy dziewczyna znalazła się już na nogach i odparła, że powodem jej obecnego stanu była praca. Zaczęli powoli przesuwać się do przodu, kiedy ta dalej kontynuowała swoją wypowiedź. Dopiero teraz Ren dostrzegł, że sukienka Misaki jest już dość stara. Gdzieniegdzie znajdowały się jakieś stare niedoprane plamy, a wśród nich pojawiały się jakieś nowe, świeższe. Dodatkowo materiał nie był w zbyt dobrym stanie, a oprócz tego lekko zalatywało od niej potem. Nie było się jednak co dziwić skoro ciężko pracowała i przez to ledwo co mogła się ruszać.
- Pewnie, każdy ma jakąś pracę. Ja na przykład jestem shinobi. Też dość męcząca praca, dodatkowo często wiążąca się z utratą życia, a Ty gdzie pracujesz i co robisz? - powiedział i lekko się zaśmiał kiedy stał sobie sprawę z tego, że miał w zupełności rację, bo gdyby nie taki, a nie inny obrót spraw na Yinzin, to mogłoby go równie dobrze tutaj nie być. -[color=ffe791] Mimo tego uważam, że nie powinnaś tak mocno harować... Gdyby nie przypadek, to mogłoby się to źle dla Ciebie skończyć. [/color]- powiedział już nieco poważniejszym tonem. W końcu zatrzymali się przy jednym ze stoisk, a białowłosy domyślił się o co chodzi.
-Jasne, przecież musisz umierać z głodu... Z resztą, ja też coś kupić. - odparł zostawiając dziewczynie wolną rękę, zaś sam udał się do jakiegoś stoiska. Rozejrzał się za jakimiś kulkami ryżowymi, a potem jakimś dango. Zakupił cztery kulki i dwie porcje jakiejś słodszej odmiany. Po czym wrócił z jedzeniem do dziewczyny. Uśmiechnął się kiedy zaproponowała mu bułkę.
- Dziękuję, ja też mam coś dla Ciebie. - oznajmił wręczając jej połowę swoich zakupów. Nie przyjmował żadnego sprzeciwu. Przed nimi kawał drogi, a ona nie mogła przecież paść po drodze!

z.t.
Ren
 

Re: Park

Postprzez Ayatsuri Juranu » 4 paź 2018, o 20:57

"Zguba"
Misja rangi D dla Inuzuka Aira
1/15?


Dzień jak co dzień, dzień po dniu, wokół wciąż dział się życia cud. A dzisiejszy dzień był jakże do tego cudu zachęcający. Wiatr nawet nie hulał specjalnie, wręcz jak na możliwości regionu, to tak jakby go wcale nie było. Ale jednak przyjemnie muskał ludzkie ciała i ratował od palącego słońca, a pomagały mu też w tym pojedyncze obłoczki przepędzane po niebie. Tak więc był to nie tylko kolejny dzień cudu życia, ale też doskonały przykład cudu pogody. Od razu chciało się spacerować, a wielu członków klanu Inuzuka kręciło się po mieście ze swoimi puszystymi przyjaciółmi, a może pociechami. Dzień więc był żywy, radosny, pełen szczekania, wołania i ludzi, choć nie w zbitych grupach, a ludzko-psich parach. Oczywiście nie byli to jedyni spacerowicze, nie byli nawet większością, ale byli wyraźnie widoczni, co trudno się dziwić biorąc pod uwagę rozmiar tej rodziny w rodzimej wiosce. W tym wszystkim jednak, gdzieś w parku, w jednym z łatwo dostrzegalnych zakamarków, choć będących trochę oddalonym od głównych ścieżek, a trzymając się bardziej bocznych, chlipała sobie cicho kobieta. Skulona, niezbyt młoda kobieta, ale z wyraźnym powodem do smutku.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Park

Postprzez Aira » 5 paź 2018, o 12:17

Dzień wydawał się podobny do każdego innego podczas trwania tej pory roku. Dziewczynie to oczywiście nie przeszkadzało, należała do osób ciepłolubnych.Przechadzając się po wiosce nie zaobserwowała niczego co zwiastowało jakąkolwiek nadchodzącą przygodę. Oczywiście zakręciła się trochą przechodząc coraz to kolejną uliczką i w końcu doprowadziło to do zgubienia. Yuuka nie protestowała wydłużającej się przechadzce, zwłaszcza że udało im się dotrzeć do parku gdzie miała masę miejsca do wybiegania. Czasami zaś można odnieść wrażenie, że to suczka prowadzi swoją panią na spacer. Łatwo do tego dojść drogą dedukcji. Skoro z dwóch "osób" tylko jedna potrafi wrócić do domu i nie jest to Aira, to odpowiedź nasuwa się sama. Wracając myślami do parku, Yuuki poszczekiwała radośnie ganiając tu i ówdzie, a dziewczyna spokojnym krokiem przechadzała się ścieżką. Jedna rzecz przykuła jej uwagę na tyle, że porzuciła wcześniej obrany kierunek. Płaczącą kobietę o nieokreślonym wieku. Aira nie przyśpieszyła kroku ale ruszyła w jej kierunku. Suczka również widząc swoją panią zbaczając z ścieżki, zaciekawiła się co się dzieje i podbiegła do jej prawej nogi. Coś się stało, może jakoś pomóc? - spytała nachylając nad kobietą, a psinka bacznie przyglądają się temu co się zaraz może stać. Możliwe, że chęć pomocy dziewczyny była trochę nad wyrost ale kiedy rozpoczynała szkolenie na kunoichi, to przecież jednym z najważniejszych przykazań była pomoc potrzebującym. Jeśli to będzie problem z którym sobie nie poradzi, może zawsze znaleźć kogoś w wiosce kto da sobie radę z takim problem.
Aira
 

Re: Park

Postprzez Ayatsuri Juranu » 8 paź 2018, o 03:30

Życie Airy w gąszczu osady nie byłoby pewnie łatwe bez jej psa, który jest wręcz psem przewodnikiem w przypadku spacerów. Przydatna towarzyszka w postaci Yuuki doprowadziła swoją, przynajmniej z założenia, opiekunkę do parku, gdzie odnalazły kobietę, której smutek nie pasował do dnia dzisiejszego. Ale w całym tym nieszczęściu, może to był właśnie jej szczęśliwy dzień, gdyż została napotkana przez osobę pozytywną, z równie pozytywnym małym przyjacielem. A najważniejsze, że nie tylko pozytywną, a także niezmiernie skłonną do pomocy i wrażliwą na cierpienie innych. Gdy więc białowłosa zbliżyła się do kobiety i zwróciła swoje słowa, ta podniosła wzrok w kierunku przybyszki. Wiek koło trzydziestki? No może czterdziestki. Była drobna. Długie, czarne włosy były spięte niedbale w kok. Jako ubranie miała jasnobrązową yukatę, która widocznie była zakładana w wielkim pośpiechu, bez dbałości o jej prawidłowe ułożenie. Coś musiało ją nagle wygonić z domu... Tylko co? Tego nadszedł czas się dowiedzieć... Prawie.
- On... On zniknął. Powinien być już z powrotem, ale go nie ma. Szukam go, ale nie mogę znaleźć... Proszę... Znajdź go... - tylko kim był on? Płacz jakby ustał. Spoglądała z błaganiem, siedząc i patrząc w górę na kunioichi, czekając na jej odpowiedź, czy pomoże, jakkolwiek chyba w całej tej aferze zapomniała, że nie wszyscy żyją jej życiem i nie wiedzą kim jest on... - Proszę... - powtórzyła.
Ayatsuri Juranu
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość