Karczma "Psi syn"

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 1 wrz 2019, o 20:18

Być może niektórzy nie zdawali sobie sprawy z zagrożenia, jakie niosło się wraz z pojawieniem się Hana. Zwłaszcza, że właśnie wtedy zaczęły wzrastać konflikty. Dla niektórych była to jedynie dobra okazja, by się zemścić czy też spełnić swoje chore zachcianki. Wymówka? Być może. W każdym razie, mogłaby myśleć o tym jeszcze przez długi czas, a i tak niczego dobrego by to nie przyniosło. Ludzie musieli sami pewne rzeczy zrozumieć.
Niestety, ale Kenshi nie wiedział nic o czarnych piorunach, które tak ją urządziły. A przynajmniej taką wersję przyjął. Nie zamierzała jednak wnikać w to, czy był w tym momencie z nią całkowicie szczery, czy też kryło się za tym coś, o czym nie mógł mówić. Również nie wiedziała, czy jeśli uda mu się czegokolwiek dowiedzieć, będą mieli okazję się zobaczyć. Przekonywała się o takiej zrzędliwości losu za każdym razem, gdy kogoś poznawała. Rzadko kiedy zdarzyło jej się spotkać z kimś drugi raz, nie licząc pola bitwy, tak jak w Kami no Hikage. Nie skreślała jednak całkowicie takiej opcji. Zdawało się, że oboje stoją po tej samej stronie, więc szansa na spotkanie gdzieś się tliła.
Potwierdziła propozycję Kenshiego, również opuszczając szpital. Co jak co, ale nie było to jej raczej ulubione miejsce, nieważne gdzie by się znajdowało.
- A ninja to oczywiście sami mężczyźni? - mruknęła na jego żartobliwą zaczepkę i uśmiechnęła się, marszcząc swoje białe brwi. Tymi słowami go chwilowo pożegnała i zaczęła bacznie przyglądać się budynkom, jakie mijała. Powoli już słońce zaczynało zachodzić, więc korzystała z ostatniego światła, by jak najszybciej coś odnaleźć. Członek klanu Maji widział, w jakim kierunku idzie, więc powinien łatwo ją znaleźć, jeżeli wejdzie do pierwszego baru, który oferował sake. I tak też się stało. Białowłosa uniosła głowę wyżej, patrząc na nazwę lokalu.
Niezbyt zachęcająca. Przeszło jej przez myśl, ale postawiła kolejne kroki, aż znalazła się w środku. Lokal był mniej więcej w połowie zapełniony, nie wyglądał jak ten, w którym lubiła się gościć w Raigeki, ale nie było na co narzekać. Zwłaszcza, że gdy tylko przekroczyła próg, poczuła burczenie w brzuchu. Cały dzień nic nie jadła, nic więc dziwnego, że organizm domagał się posiłku. Białowłosa rozejrzała się nieśpiesznie po sali i wybrała wolny stolik, znajdując się w zasięgu wzroku od wejścia, ale nie na tyle, by każdy wchodzący przeszkadzał.
- Butelka sake, dwie czarki i... macie tu coś do jedzenia? - zapytała, gdy tylko podszedł do niej siwy mężczyzna. Nieco się krzywiła. Nie dlatego, że było tu jakoś obskurnie. Po prostu głód zaczynał już dokuczać. Po pozytywnej odpowiedzi, domówiła małe kawałki grillowanego rybiego mięsa, warzyw oraz dwie miseczki ryżu. Nie będzie się przecież objadać sama. A zamówienie nie powinno pojawić się wcześniej, niż Kenshi.
Sake i dwie czarki oczywiście dotarły bardzo szybko, dlatego białowłosa oparła się wygodniej o krzesło i założyła nogę na nogę. Zaczęła się zastanawiać, czym teraz są Shiro Ryu, ilu ich jest i gdzie są. To jasne, że nie obwieszczali swojego istnienia, żeby zbyt szybko nie narazić się na atak ze strony Hana. Już raz ich dopadł. Czy Liderzy klanów coś na ten temat wiedzą? Być może... ale pewnie nie wszyscy.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 990
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 2 wrz 2019, o 20:45

Rozmowa z Tetsuo nieco się przedłużyła. Wynikało to z chęci podzielenia się pierwszymi wynikami badań, które zdążył otrzymać. Czarnowłosy czuł podziw dla jego umiejętności analitycznych. Mimo, że Tetsuo nie wykazał się zdolnościami bojowymi, jego badania, a także umiejętność wyszukiwania istotnych informacji pod presją czasu były na wagę złota.
Prócz nowin jakich miał dla Kenshiego odnośnie badań, dwójka byłych członków Shiro Ryu wymieniła się wnioskami z akcji. Okularnik wyraził nawet opinię, że Maji powinien przemyśleć swój angaż w Saisei. Rolę, którą pełnił. W opinii Tetsuo, niewystarczającą dla organiazacji... Kenshi obiecał, że to wszystko przemyśli.
Nie miał umówionego miejsca z Nikusui w którym mieli się spotkać. Kobieta wspomniała o sake, a czarnowłosy poprosił by znalazła lokal i zajęła im miejsce. Teraz będąc w samym centrum, po kolei zaglądał do knajp, aby nie przegapić tej która została przez Nikusui wybrana. Gdy już zaczął przypuszczać, że kazał na siebie zbyt długo czekać, lub po prostu został wystawiony do wiatru... zobaczył ją siedzącą przy stole w towarzystwie buteleczki trunku, dwóch czarek i dwóch miseczek ryżu.
- Doprawdy, wilczy apetyt - mruknął zza jej pleców, pomału ją mijając i zajął wolne miejsce na przeciwko niej. - Wybacz, że kazałem tyle na siebie czekać. Tetsuo... nieco się rozgadał. Komórki, krwinki, molekuły... Sam nie wszystko z tej paplaniny zrozumiałem - wyjaśniająco dodał, tłumacząc w ten sposób swoją dłuższą nieobecność.
Rozejrzał się na boki - szyld niespecjalnie zachęcam do odwiedzenia miejsce, ale dół lokalu prezentował się całkiem zwyczajnie. Nie za brudno, wyposażenie też dość wysłużone aczkolwiek nieodbiegające od tych spotykanych w innych miejscach.
- Przytulne miejsce, twój pierwszy raz... Tutaj? - spytał, sięgając do dzbanuszka, który przyciągnął do siebie i lekko się nachylajać wciągnął woń trunku. Nie zwlekając, napełnił jedną i drugą czarkę.
W międzyczasie pojawił się kelner chcąc przyjąć zamówienie od Kenshiego, ale ten na razie postanowił się wstrzymać z zamówieniem posiłku. Zamiast tego poprosił o drugą buteleczkę sake. Ta, którą napoczęli nie była zbyt okazała i po kolejnych dwóch, trzech kolejkach niewiele co w niej zostanie. A skoro kobieta złożyła już jedno zamówienie, czuł się ponadto w obowiązku odwdzięczyć co najmniej tym samym.
- A więc... za to, że wciąż żyjemy. I możemy dalej nadstawiać szyje nad pieńkiem kostuchy - uniósł jedną czarkę, czekając aż kobieta uczyni podobnie. Po dźwięcznym toaście - albo i nie - chlusnął zawartością w swoje gardło, czując przyjemne ciepło, które przelewało się przez gardło do żołądka.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 386
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 10 wrz 2019, o 19:39

Wbrew pozorom nie czekała długo. Ledwo na stoliku pojawiły się dwie miseczki ryżu, a w lokalu pojawił się Kenshi. Zerknęła na niego pogodnie i lekko skinęła głową, jakby zachęcała go by do niej dołączył, gdy tylko usłyszała jego głos i zwróciła ku niemu swoje spojrzenie, nieco przekręcając głowę.
- Nie szkodzi. I pewnie sama zapamiętałabym równie dużo, co ty. - powiedziała z lekkim uśmiechem i przesunęła jedną miseczkę z ryżem bliżej mężczyzny, dotykając ją ledwie czubkami palców. - Wyjątkowo się podzielę. - dodała z rozbawieniem, komentując ten swój wilczy apetyt. Owszem, nigdy sobie nie odmawiała jedzenia, nie pilnowała jakoś swoich racji żywieniowych, pór jedzenia czy też po prostu tego, co je. Nie było się co oszukiwać, ale w ich zawodzie nie było czegoś takiego jak systematyczność, szczególnie jeśli pracowało się "w terenie". Mimo to, udawało jej się zachować w miarę dobrą sylwetkę, która zawsze jej odpowiadała. Narcystycznie można było uznać, że kochała siebie taką, chociaż to stwierdzenie nieco na wyrost. Bardziej pasowało tu powiedzieć, że wszelakie niedoskonałości nie miały dla niej znaczenia, oprócz jednej. Jej skóra była wyjątkowo podatna na uderzenia, zadrapania i otarcia. Ślady były szybko i dość mocno widoczne.
- Taaaa. - odpowiedziała, rozglądając się po lokalu - Raczej nie zatrzymuje się nigdzie na dłużej. Mimo sąsiedztwa z Raigeki nie miałam okazji tu być. Mimo, że lubię przesiadywać w knajpach. - dodała, pomijając fakt, że raczej robiła to w samotności. Nie, żeby uważała to za jakiś wstyd, absolutnie. Robiła wtedy to, co chciała. Piła sake i od długiego czasu bez rozróby. To naprawdę coś!
Podniosła czarkę, skinając lekko głową na znak, że taki toast jej pasuje. Swoją drogą, nigdy jakoś nie przywiązywała do tego uwagi. Ot, parę słów, które pieczętowało się wypiciem alkoholu. Tak było i tym razem. Przysunęła czarkę do ust i pochyliła głowę nieco do tyłu, wlewając jej zawartość do gardła. Gorzki smak się rozniósł, a białowłosa przymknęła na moment oczy i odstawiła małe naczynko na stolik.
- No, to możesz opowiesz mi co nieco o terenach Samotnych Wydm? Na dobrą sprawę nie byłam tam od sławetnego turnieju w Sachū no Senjō, a już sporo czasu minęło. Tyle, co dało się zasłyszeć wszędzie, to bunt Haretsu. - powiedziała, dolewając od razu do czarki alkoholu. Właśnie w tym momencie przyszedł kelner, który dostarczył zamówione przez nią wcześniej grillowane rybie mięso oraz warzywa. Na szczęście ryż nie zdążył jeszcze wystygnąć, dlatego sięgnęła po jedną parę pałeczek i złapała w nie mały zlepek ugotowanego ryżu.
- Itadakimasu. - dopowiedziała, jakby dodatkowo zachęcając Kenshiego do skorzystania z posiłku. Było tego tyle, że na ich dwójkę powinno wystarczyć. A oboje nie jedli od dłuższego czasu, więc trzeba było skorzystać z okazji.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 990
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Kenshi » 13 wrz 2019, o 21:59

Jego spóźnienie nie zostało źle odebrane, dlatego już dużo spokojniejszy zajął miejsce. Białowłosa na jego widok się nawet uśmiechnęła, więc może nieco naiwnie założył, że to będzie miłe spotkanie. Może nawet bardzo.
- Dziękuje, właściwie też zdążyłem zgłodnieć - odparł uświadamiając sobie jak dawno już nie jadł. Miseczka ryżu nie była duża, ale na początek - wystarczająca. W gruncie rzeczy nie wiedział ile tu z nią zabawi. Co prawda poprosił o jeszcze jedno sake, niemniej może kobieta chciała zaraz po tym uciekać.
Nawiązując do nazwy lokalu, oczywiście żartował. Sądząc jednak po jej reakcji, mogła nie potraktować tego do końca jako żart. Nie roztrząsał jednak tej sprawy, zamiast tego wznieśli toast - uczcili to że wciąż mogli cieszyć się życiem. Pałeczki i ryż poszły po chwili w ruch. W obu przypadkach.
- I tu mamy zbieżne punkty... Sam też rzadko mam okazję zatrzymać się gdzieś na dłużej... - zauważył unosząc do góry pałeczki, jakby dla potwierdzenia swoich słów. Nie powiedział jednak o tym, że w knajpach był równie rzadkim gościem. Pula jego znajomości nie zachęcała do przesiadywania w takich miejscach.
- Samotne wydmy... - powtórzył i na chwilę zamilkł - Sądzę przypuszczać, że bóg przeklnął cały ten region. Gorący i suchy klimat, węże, skorpiony, wszechobecny pył, mało wody... Życie tam w porównaniu do innych miejsc jest cholernie nieprzyjazne - mruknął, unosząc do góry napełnioną czarkę w geście kolejnego toastu.
- Zdarzają się jednak też wyjątki od tych sytuacji... Niedługo święto Hoteia. Wszyscy artyści samotnych wydm... Ci zdolniejsi i Ci mniej, będą dawać pokazy. Wtedy też jest okazja posmakować prawdziwej kuchni na pustyni... - spostrzegł, na chwilę ściągając brwi. Nie uszło jego uwadze to co powiedziała białowłosa.
- Opowiedziałabyś jak potoczyły się twoje losy w czasie turnieju w Sachū no Senjō? - zapytał, zauważając przy tym jak kelner donosi kolejne zamówienie, najwyraźniej złożone przez kobietę w trakcie jego nieobecności. Z nieskrywanym uśmiechem pokiwał niezauważalnie niemal głową, życząc swojej towarzyszce również smacznego.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 386
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Karczma "Psi syn"

Postprzez Nikusui » 17 wrz 2019, o 20:25

To było oczywiste, że oboje zdążyli już zgłodnieć. Stąd nawet przez chwilę nie pomyślała, że zamówiłaby jedzenie tylko dla siebie. Poza tym, picie alkoholu na pusty żołądek nie było dobrym pomysłem. O ile w ogóle było, biorąc pod uwagę ich niedawne osłabienie. Wyniki jednak wyszły dobre, więc uczucie, jakie towarzyszyło białowłosej w tej dziwnej osadzie, zdążyło już zniknąć. Może to całkiem wygodne, od tak zapominać o tym, co nie kojarzy się dobrze. A przynajmniej z pozoru.
- Dlatego, bo jesteś przywiązany do swoich okolic? - zapytała z ciekawości, unosząc lewą brew nieco wyżej. Pytanie było luźne, raczej zaczepliwe, ale zawsze pozwalało się czegoś dowiedzieć. Rzecz jasna mógł nieszczerze odpowiedzieć na jej pytanie, ale jeśli nie był przywiązany do swojego rodu, być może nie zatrzymywał się nigdzie na dłużej, by nie zostać zapamiętanym. Niektórzy lubili poklask, ale Kenshi na pewno nie należał do takich osób. Tego mogła być pewna. Zwłaszcza, że do tej pory wciąż nie wyjawił jej nic dokładniejszego o tym, co dzieje się z Shiro Ryu. Wiedziała jedynie tyle, że wciąż gdzieś tam byli, ale nie śmiała nawet drążyć tematu. Byłoby to co najmniej podejrzane.
Słuchała dość krytycznego opisu Samotnych Wydm. Nie wydawało się jednak, by mężczyzna mówił to z jakąś niechęcią. Po prostu przedstawiał prawdę w swoim uznaniu, nie mydląc oczu ani niczego nie kolorując. Postanowił jednak przedstawić zaletę mieszkania na tych terenach. Pokazy artystów? Nie była na takich, ale do tej pory nie ciągnęło jej do takich przedstawień. Być może dlatego, że takowych nie widziała, a może dlatego, że nie miała w sobie na tyle wrażliwości, by zagłębiać się w takie tematy i rzeczywiście je doceniać. Za to wypiła kolejną czarkę alkoholu, po chwili odkładając małe naczynie na stół z cichym stuknięciem.
Moje losy w Sachū no Senjō? Pomyślała, zdając sobie sprawę z tego, że już dawno nie czuła tej adrenaliny, co tam. Czy to było normalne? Dla niej tak, nawet jeśli mogła tam stracić swoje życie. Pokazała jednak swoją wojowniczą naturę i to, że nie boi się ryzykować. I teraz, przez krótką chwilę, wystraszyła się, że z wiekiem zaczynała to zatracać. Albo zapomniała jak to jest mieć cel i iść ku niemu. Bo takowego teraz nie miała.
- Cóż tu opowiadać. - mruknęła i westchnęła cicho, łapiąc pałeczkami kawałek grillowanego rybiego mięsa. - Jak tylko się zaczęło, stanęłam do walki. Moim przeciwnikiem był facet posługujący się kusari fundo. - dodała, po czym włożyła sobie do ust rybę. - Silniejszy i szybszy, skurwysyn. - dodała z krzywym uśmiechem, jak już przełknęła rybę. Oj, wtedy nie wypadła zbyt dobrze, ale starała się stworzyć jakiekolwiek zagrożenie dla tego gościa, zatrzymać go, cokolwiek. Dlatego wtedy czuła tę adrenalinę, dlatego wtedy miała cel. Stać się silniejszą, by więcej takich problemów w starciu nie mieć.
- Ale padł. - powiedziała, kończąc temat swojego przeciwnika. Mogła jeszcze wspomnieć o tym, że pokonała go wraz z Yoichim, ale jakie to miało teraz znaczenie? Widać, że Kenshi był ciekaw opowieści, a nie chciała jeszcze opowiadać o Yoichim. Bo w sumie nic o nim nie wiedziała, nie licząc tego, że rwał się do walki równie mocno jak ona. I był dla niej Jednooką Pomarańczą. - Później wraz z grupą innych ochotników udałam się do wieży na południu osady. Tam byli ci calu... jak im tam było... Oni no Mori? Chyba tak. Tym razem mój przeciwnik posługiwał się wachlarzem i miał dobrze opanowany żywioł wiatru. No ale jak widać, to ja tu jestem, nie on. - powiedziała, uśmiechając się na końcu rozbrajająco. Nie chciała opowiadać tu o losach całej walki, a ostatecznie jak się skończyło całe to wydarzenie, to każdy wiedział. Zwłaszcza mieszkańcy tych terenów.
- A ty? Byłeś tam wtedy? - zapytała, pozwalając sobie na polanie następnej kolejki. Dziabnęła również mały zlepek ryżu i uniosła małe naczynko lekko do góry na znak, że najwyższa pora się napić.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 990
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Poprzednia strona

Powrót do Ōkami-den (Osada Rodu Inuzuka)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość