Bateimura

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Bateimura

Postprzez Tatsuo » 17 lip 2020, o 00:59

Obrazek
Baśń od losu [ D ]
5 / 15
Sae Senju

Kartę? Z początku barman się zszokował tym specyficznym pytaniem dziewczyny, ale najwyraźniej tutaj nie było ono zbyt często zadawane. Wystawił więc kilka butelek alkoholu bez emblematów, przez co różniły się one obecnie jedynie kolorem. Od przeźroczystych niczym woda napojów, aż po bardziej kolorowe trunki, w których upatrzeć dało się na pewno sake czy wino ryżowe wyższej jakości, z których słynęło przecież Antai, będące jedną z okolicznych prowincji. Czy tak faktycznie było? Z logicznego punktu widzenia zwykła karczma raczej nie wykosztowałaby się na tyle, aby je sprowadzać specjalnie po to, by zwykli farmerzy i rybacy mieli nieco lepszy alkohol w buzi. W końcu przyszli oni się tylko tutaj napić, co Sae mogła zauważyć po krótkim rozeznaniu się w zawartościach rąk i stołów klientów.

Widząc, jak ręka mężczyzny ucieka sprzed swojej zdobyczy, która postanowiła się odsunąć, uśmiechnął się jedynie pod nosem i ze swoim zawadiackim wyrazem twarzy, a także lekko podpitymi oczyma, spojrzał w kierunku dziewczyny. – Każda odmawia, a potem chce więcej. Musisz się jedynie nieco rozluźnić, no, Benshi, dej no tutaj! – Jedną ręką zbliżył się do wystawionych butelek na barmańskiej ladzie i właściwie nie pytając o zgodę, pochwycił jedną z nich. Pierwsza lepsza, bo to nie ma znaczenia już w jego stanie. Nim jednak zapragnął podarować ten trunek młodej damie z klanu Senju, sam wypił z gwinta kilka łyków, opróżniając niemalże do połowy butelkę. – Nie wiem i dobrze, niech ją Oni znajdą i zeżrą! Uciekają, bo myślą, że znajdą lepsze życie, ale ty sama do nas przybyłaś. Potrzebujesz męskiego wsparcia w tę noc? – Choć Sae trzymała się z całych sił i nie pokazywała strachu, to nagłe objęcie wolną ręką w okolicach szyi mogło nieco zaskoczyć. Jeżeli i do tej pory nie dostał z łokcia w brzuch, a sam żadnego zagrożenia nie wyczuł, błyskawicznie próbował przysunąć dziewczynę do swojego spoconego tułowia, lecz czy mu się to udało nie jest już takie pewne.

Właściwie nikt nie reagował na całą tę scenkę, która się tam odbywała. Niektórzy podśmiewywali się pod nosem upijając dalej alkohol, a jeszcze inni nawet nie zauważyli tego, że do karczmy weszła młodziutka dziewczyna. – Botan – odezwał się chrapliwy głos zza pleców. Jeżeli Sae była odwrócona w kierunku drzwi wyjściowych, zauważyć mogła nieco wyższego od swojego oprawcy staruszka, poubieranego w wielorakie warstwy czarnych tkanin związanych tu i ówdzie, zwisających zarówno zza pleców niczym peleryna i z okolic łokci dając dość szerokie rękawy, w których schowane miał swoje ręce. Poruszał się wolno, stawiając każdy krok bardzo uważnie. Ostatnie siwe włosy, które oparły się łysieniu, spadały na jego zmarszczone czoło. – Kto to jest i czemu się z nią tutaj szlajasz. – Wyraźny akcent dla ludzi z Wietrznych Równin. Choć dało się go zrozumieć, było to dosyć trudne, kiedy słowa zlewały się w jeden bełkot. Swój wzrok przeniósł od razu na Sae, bo chyba sam nie liczył, że otrzyma jakąś odpowiedź od mężczyzny.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
Gracz nieobecny
 
Posty: 85
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 23:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 17 lip 2020, o 12:37

- Okej, okeej, OKEEEJ! - Z każdym kolejnym słowem, Sae odsuwała się coraz bardziej, a w jej głosie coraz bardziej zaczynała pobrzmiewać desperacja. W końcu jednak poczuła jakby ją ktoś z bicza strzelił, rozjaśniło jej się w głowie... spojrzała z nowej perspektywy na sytuację, jaka się tu rozgrywała. Była kunoichi i to w dodatku z klanu Senju, nie godziło się, by kuliła się pod kimś takim. Choź generalnie Sae nie dyskryminowała ludzi klasowo to jednak pewne granice istniały. Jak tylko uzmysłowiła to sobie, dała facetowi mocno po łapach i założyła sobie ramiona na piersi, a jej spojrzenie stało się wyjątkowo srogie. Kto wie, może facet wytrzeźwieje pod jego wpływem? - Proszę się opamiętać. I o czym pan w ogóle mówi? Ktoś ma znaleźć pańską żonę i ją zeżreć? W takim razie co pan robi tutaj zamiast jej szukać i ratować przed niebezpieczeństwem?

Cóż, dla Sae miłość była na zawsze i nie wyobrażała sobie, by mężczyzna nie próbował odnaleźć i uchronić swojej wybranki przed niebezpieczeństwem. Nawet jeśli pojawiły się między nimi jakieś zgrzyty to właśnie takie okoliczności powinny na powrót scalić związek. A ten tutaj po prostu... on tylko... nawet jej się to w głowie nie mieściło. Dziewczyna dorastała w otoczeniu zupełnie innych wartości i nie chodziło wcale o dobrobyt i pieniądze. Niektóre osoby okazywały się zwykłym robactwem w porównaniu z innymi. Nie zdolni nawet upilnować swojego domostwa, staczali się do stanu, gdzie byli ledwie cieniami samych siebie. Alkohol nie wydawał się jej jednak powodem, a bardziej ratunkiem... jakby mieszkańcy Bateimury uciekali przed czymś. Czy była to nędza, czy tylko nuda? A jednak wiele podobnych osad radziło sobie znacznie lepiej. W tym momencie drzwi karczmy otworzyły się ponownie i stanął w nich kolejny mężczyzna... Sae była gotowa go zignorować, lecz zdawało się, że mieli wspólnego znajomego. W dodatku jego słowa wywołały rumieniec wstydu na jej twarzy. Jak mógł coś takiego insynuować? Musiała to natychmiast wyjaśnić. Choć była zbyt daleko od domu, by taka reputacja mogła wrócić do jej ojca to i tak sama myśl wzbudzała jej przerażenie.

- Przybyłam do Bateimury z nadzieją zastania tu ciepłego posiłku oraz noclegu, bynajmniej nie w celu szlajania się z pańskim znajomym. Swoją drogą to wydaje mi się, że może on potrzebować pańskiego wsparcia. Nie jestem pewna, czy zdoła sam wrócić do domu. - Z tymi słowami uiściła opłatę za alkohol, który jej towarzysz zagarnął dla siebie. Nie było to zbyt uprzejme, ale może to i lepiej, sama nie miała zamiaru tego tykać. Zamiast tego rozejrzała się za toaletą. W środku było zdecydowanie cieplej niż na zewnątrz, ale i tak powinna się wysuszyć... nie była pewna, co dalej robić. Wszystko wskazywało na to, że noc spędzi pod chmurką i średnio jej się to uśmiechało.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tatsuo » 17 lip 2020, o 15:31

Obrazek
Baśń od losu [ D ]
7 / 15
Sae Senju

Sae była tolerancyjna w stosunku do ludzi niższej klasy, ale... ale są pewne granice, które skończyły się na uderzeniu mężczyzny w dłonie. Ten właściwie się tym specjalnie nie przejął, najpewniej był już przyzwyczajony do tego, że raz po raz jakaś kobieta go uderzy, kiedy on spróbuje ją dotykać bez pozwolenia. Zamachnął się jedynie uderzoną ręką, a na jego twarzy, zakrytej obecnie przez butelkę znajdująca się częściowo w buzi, pojawił się jeszcze większy uśmiech zwycięstwa. Może go to bawiło, kiedy wkurza innych? A raczej był po prostu uradowany tym, że udało mu się zwrócić uwagę Sae na siebie. – No, ktoś ją już znalazł i się nią dobrze zajął, o ile nie zgniła gdzieś w rynsztoku. Wcale bym się nie zdziwił, jakby jeszcze wróciła i błagała mnie o łaskę, a jej wtedy co? Wykopię ją na dwór! Haha, niech łka jak pies. – Widocznie uradowany prawdopodobnym nieszczęściem swojej dawnej żony, narzeczonej czy tylko bogowie wiedzą kogo, oparł się tyłkiem o barek i dopijał swój trunek. Wraz ze zbliżającym się do nich starszym mężczyzną, jakoś odechciało mu się kolejne dotykanie młodej kunoichi.

Staruszek wreszcie dotarł do Was, po minucie ciężkiej podróży, i ciężko dysząc ze zmęczenia, mógł wreszcie zobaczyć Sae w pełnej okazałości. Wcześniej, choć już skupiał na niej swój wzrok, jego pogarszająca się wraz z wiekiem zdolność skupiania światła w oczach diametralnie się pogorszyła. – No. – Skwitowal cały monolog dziewczyny jednym słowem. Widząc drobny gest młodej Senju, gdy ta zapłaciła za alkohol, którego nawet nie była w stanie skosztować, podniósł delikatnie brew ze zdziwienia, a jego lewa gałka zadrżała. Ze złości? – Nie płać za tego obdartusa pieniędzy. Gdyby zasłużył, to dostałby za darmo w nagrodę, a jak widzisz, to on na nic nie zasługuje. – Słowa, choć wciąż niewyraźnie, wypowiadał bardzo spokojnie. Zdawał się być tutaj jedyną ogarniętą osobą poza barmanem, która dzisiejszego wieczora nie wypiła kilku butelek z rzędu.

Wyraźnie obruszony obelgami rzucanymi w jego stronę, adorator Sae oderwał się od barku i wyprostowany podszedł do staruszka, wypinając dumnie, niczym paw, pierś do przodu. – Ciężko pracuję, rąbię w polu co dnia i tak się do mnie zwracasz gnoju??? – Dopiero co wypity alkohol, został częściowo wypluty na czarne ubranie staruszka, pozostawiając kilka kropel spływających spokojnie w dół. Druga ręka Botana pochwyciła dłoń Sae i uniosła ją do góry. Najwyraźniej nie przejmował się tym, że znowu dostanie po łapach, a nawet gorzej. – Ona jest MOJA! Sam ją zobaczyłem i zdobyłem. Przynajmniej ktoś ze mną nie gada, nie jak z Tobą, zrzędliwy starcze! – Co za walka. Kto by pomyślał, że dwójka starszych mężczyzn będzie walczyła o zaloty Sae. Barman w tym momencie właściwie już sie ulotnił, udając, że idzie coś sprzątać, przez co z trudem szukać u niego pomocy, a także drogi o to, gdzie znaleźć toaletę. Jest tutaj w ogóle coś takiego? Staruszek spojrzał na splecione ręce i jedynie zaśmiał się cicho pod nosem. – Durnyś. – Mężczyzna obrócił się na pięcie i powoli kuśtykał w stronę wyjścia. – Jeżeli nie chcesz skończyć pod jego stodołą, to lepiej stąd uciekaj. Nic dobrego cię tutaj nie czeka, a wioska jest pełna dobrych ludzi. – Starzec wiedział, że przecież nie przemówi tamtemu do rozsądku, ale może chociaż Sae zrozumie odpowiednio jego słowa? Młoda jest, to i poradzi sobie w ucieczce z łapsk Botana i z pewnością podejmie dobrą decyzję.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
Gracz nieobecny
 
Posty: 85
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 23:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 17 lip 2020, o 17:43

Sae była wprost przerażona słowami mężczyzny na temat jego żony. Spoglądała na niego z mieszaniną pogardy i obrzydzenia, zaczynała rozumieć dlaczego ta udręczona kobieta wolała nawet gnicie w rynsztoku od jego uroczego towarzystwa. Mimo to, dziewczyna zmartwiła się jej losem... co jeśli faktycznie wpadła w jakieś kłopoty przez tego śmiecia? Świat w jakim żyli bywał surowy dla samotnych starszych kobiet. W dodatku choć osada była mała, coś takiego się tu zdarzyło bez ingerencji osób trzecich. Jak sądziła, w jej świecie byłoby to nie do pomyślenia, presja wywoływana przez społeczność nie pozwoliłaby na tak antyspołeczne zachowanie. Jaki to przykład dawało dzieciom? Sae nie rozumiała jednak, jak wiele osób decyduje się cierpieć w tajemnicy, byle tylko utrzymać fasadę przykładnej rodziny. Jej własna została tak okrutnie rozbita na przestrzeni ostatnich lat, że dziewczyna nie wyobrażała sobie większego szczęścia jak tylko bycie razem.

W tym momencie mężczyzna zbliżył się do nich i Sae skinęła mu z szacunkiem głową, przez wzgląd na jego wiek. Chciała wiedzieć, czy wszyscy w Bateimurze prezentowali poziom jej niechcianego towarzysza, czy po prostu miała ogromnego pecha trafić na taki nieudany egzemplarz. Nim mogła odpowiedzieć na całkiem trafną uwagę staruszka, Botan ośmielił się ponownie ją dotknąć i szarpać jej ręką wykrzykując oszczerstwa. Tego było za wiele! Nie dość, że znieważył ją to teraz jeszcze tego starszego pana, który dodatkowo okazał się być jej zdecydowanie bardziej przyjazny. W przypływie ogromnej złości i oburzenia na jego dotychczasowe zachowanie jak również w desperacji wywołanej przytrzymywaniem przez niego jednej z jej rąk, Sae chwyciła za przypadkową butelkę z baru i pchnęła nią w głowę Botana z krzykiem: - Jak pan śmie!! Odzywać się w taki sposób do kobiet i starszych! - Raczej nie miała na tyle siły, by butelka miała się rozbić, szczególnie że była otwarta... ale w najlepszym wypadku nabije mu na twarzy ogromnego siniaka i obleje cuchnącym alkoholem rozlewając część po podłodze. I już w momencie kiedy szkło zderzy się ze skórą mężczyzny, w sercu Sae pojawi się cień zwątpienia... będzie już jednak za późno, by się powstrzymać. Trzeba jej przyznać, że pewnie wyglądała na jeszcze bardziej zaskoczoną niż ofiara jej napaści. Czy... czy ucieczka stąd nadal wchodziła w grę? Bo Sae nie trzeba było więcej przekonywać.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tatsuo » 17 lip 2020, o 23:51

Obrazek
Baśń od losu [ D ]
9 / 15
Sae Senju

Mało kto spodziewał się takiego obrotu spraw, w którym niewielka dziewczynka, najpewniej nowa w całej wiosce, podniesie rękę na stałego bywalca gospody. Czy to nerwy, czy to zaplanowana akcja, któż to wie, ale najważniejsze jest to, że szklana butelka wypełniona winem ryżowym właśnie została skierowana w głowę mężczyzny. Rozbiła się praktycznie od razu. Nie było to szkło wysokiej jakości, na jakie natrafić mogła na co dzień Sae w swoim rodzimym mieście, przez co odłamki butelki poleciały nie tylko we włosy Botana, ale i na całą podłogę, wraz z cieczą spływającą teraz po jego ubraniach. Również i ręce dziewczyny oblały się tym słodkim winem, a trzymana resztka butelki w postaci szyjki z wyszczerbionym trzonem, wciąż znajdującej się w dłoni Sae, mimowolnie przesunęła się po twarzy mężczyzny, tworząc mu ramę od środka czoła do czubka nosa. Czy to było potrzebne i nie dało się już choć chwilę dłużej wytrzymać z tym ubliżaniem? Najwyraźniej granica została przekroczona, ale jak już się coś zaczęło, to niestety trzeba liczyć się z konsekwencjami.

AAAArh! – Rozległ się głośny krzyk na niemalże całą karczmę, gdy kawałki szkła powbijały się w skórę głowy mężczyzny, tworząc kilka mniejszych ranek. W końcu wciąż szkło tamowało z nich wyciek krwi. Dopiero po chwili, gdy w końcu hormony stresu dotarły do jego krwi, Botan częściowo wybudził się ze swojego alkoholowego letargu. – Ty mała wredna s***! – Wydarł się, a jego pusta ręka powędrowała prosto w policzek dziewczyny, wymierzając mocny cios otwartą dłonią. Z pewnością zostanie tam na jakiś czas ślad, ale chyba nie tym się powinna w obecnej chwili przejmować. Siła uderzenia, a także niepewność, która wtargnęła do głowy dziewczyny, spowodowały jej upadek wprost w niedawno rozbite szkło. Kawałki były małe, toteż wiele ran, z wyjątkiem wkłucia się w dłonie i uda nie poczyniły, rozdzierając jedynie nieznacznie ciemnobrązowe spodnie Sae. – Za nieposłuszeństwo wobec swojego pana się płaci! – Słychać było, że nie jest zbyt rozumny. Minie jeszcze chwila, a on sam powróci do swojego alkoholowego świata i pewnie opadnie całkowicie z sił. Teraz jednak, gdy jeszcze trzymał się na dwóch nogach, wyrzucił trzymaną do tej pory przez siebie butelkę kilkanaście centymetrów od głowy Sae, a samemu ruszył w jej kierunku z zadaniem kilku, a może kilkunastu kopniaków w brzuch. Brzuch? Cóż, zależy gdzie trafi, o ile w ogóle trafi. Koordynacja w tej sytuacji jest mocno zaburzona.

Co jednak z resztą karczmy? Staruszek, słysząc dźwięk rozbijanego szkła i krzyki dwójki ludzi, odwrócił się szybko w ich kierunku. – Zostaw ją! – Krzyknął, próbując jak najszybciej ruszyć w ich kierunku, lecz chyba zapomniał, że bez swojej laski nie porusza się tak dobrze. Zbyt szybko postawiona noga, ból w okolicach kręgosłupa lędźwiowego i nagły skurcz grupy tylnej mięśni prawej kończyny dolnej sprawiły, że zamiast niesienia pomocy, sam będzie jej teraz wymagał. Upadł z całą siłą na deski karczmy, wzdychając jedynie ciężko pod nosząc i pojękiwając z bólu. Do niego jednak, o dziwo, podbiegło od razu dwóch mężczyzn, którzy gotowi byli nawet porzucić swoje niedopite kubki alkoholu. W tej chwili jednak starzec bełkotał jeszcze bardziej bez sensu niż wcześniej, z każdym słowem biorąc jeszcze głębszy oddech. Byle nam tutaj nie zszedł na zawał.

Inni zaś zauważyli bójkę mającą miejsce przy barze. Niektórzy podeszli bliżej, aby zobaczyć co się stało, a inni, ze zmartwionymi twarzami, wpatrywali się w niewielką Sae leżącą na posadzce i zbliżającego się do niej mężczyznę. Na razie nie chceli w to ingerować, ale...

Z powodu tej małej walki (może tylko teraz małej), proszę o statystki fizyczne. Siła i wytrzymałość same wystarczą. W uhidziku. Dziękuję ślicznie z góry.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
Gracz nieobecny
 
Posty: 85
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 23:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 18 lip 2020, o 03:21

Gdy butelka po stosunkowo słabym uderzeniu niemal wybuchła rozpryskując szkło na wszystkie strony i oblewając ją, przestraszona Sae odskoczyła z piskiem. Najgorszy był jednak widok zakrwawionej twarzy Botana, który zaskoczył ją tak, że tylko stała wpatrując się w niego w osłupieniu co przypłaciła upadkiem na podłogę pod wpływem uderzenia. Z jej gardła wyrwał się zduszony krzyk, gdy ostre odłamki wbiły się w jej skórę. Jej dłonie zaczynały krwawić i był to dla niej niepokojący widok. Wściekły mężczyzna górował nad nią w tym momencie, a instynkt samozachowawczy wybudził ją w końcu z letargu nie godząc się na taki stan rzeczy. Przez chwilę myślała... że spróbuje ją zamordować. I ta myśl ją przeraziła, świadomość jej własnej śmiertelności wstrząsnęła nią. Nigdy wcześniej nie była w takiej sytuacji, nigdy nie była pozostawiona sama sobie. Do tej pory zawsze ktoś nad nią czuwał, ale teraz musiała uratować się sama. Sae nie czekała na dalszy ruch Botana, po którym spodziewała się w tym momencie najgorszego. Nie, pomyślała, nie zgadzam się, nie zginę z ręki kogoś takiego. Jej postanowienie było tak mocne, że gdyby było to możliwe, pokonałaby go samą siłą woli. Zamiast jednak liczyć na cud, złożyła pokaleczone dłonie do pieczęci węża i wykonała technikę klanową posyłając na przeciwnika bloki drewna, które miały za zadanie opleść jego nogi i unieruchomić, uniemożliwiając zadanie kolejnego ataku. Choć cała sytuacja zajęła pewnie kilka sekund to dla Sae wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie, jej mózg skupiony wyłącznie na jej położeniu... odgłosy pozostałych obecnych osób prawie nie przebijały się przez ogłuszający szum w jej uszach. W pewnym momencie dostrzegła jednak leżącego nieopodal na ziemi staruszka i poczuła ukłucie zawodu... to wszystko jej wina. Chciał jej pomóc, a przez jedną głupią decyzję mógł zostać ranny. Pomimo tego wszystkiego, co się działo znalazła czas, by poczuć zażenowanie z powodu swojego zachowania.
- Nie zbliżaj się do nas! - Zawołała do Botana ostrzegawczo, jakby jej technika nie była wystarczająca do przytrzymania go. Nie chciała wyjść przy tych wszystkich ludziach na agresora dlatego pomimo swoich działań, dalej udawała że kuli się na ziemi ze strachu. Jeśli do awantury włączy się więcej ludzi to naprawdę będzie miała kłopoty. - Niech pan weźmie pozostały alkohol i zostawi nas w spokoju. - Dodała, by przedstawić mężczyznę w jeszcze gorszym świetle. Jeśli będzie w stanie to zrobić nie ryzykując własnym życiem, spróbuje zbliżyć się do dziadka i wstać razem z nim z podłogi cały czas dając swoją mową ciała znać, że to ona jest tutaj ofiarą... nawet jeśli sama przed chwilą rozbiła Botanowi butelkę na głowie. Taka tam kobieca sztuczka, która przyszła jej z resztą dość instynktownie. Z drugiej strony zdradliwa kobieca natura sprawiała, że prawie było jej żal tak nim manipulować... nawet jeśli w przeciwieństwie do niej, jego reputacja nie mogła już chyba bardziej ucierpieć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tatsuo » 19 lip 2020, o 14:01

Obrazek
Baśń od losu [ D ]
11 / 15
Sae Senju

Zanim mężczyzna zdążył podejść do dziewczyny, deski pod jego stopami się rozwarstwiły, a następnie wyleciały z nich dość grube pale drewna, błyskawicznie wiążące niemalże całe jego ciało. – Co do – wyszeptał pod nosem, a dotychczasowa agresja powoli zmieniała się w zdziwienie i strach. Większość ludzi tutaj, widząc tę niebywałą technikę mokutonu, aż zaniemówiła z wrażenia. – Taka z Ciebie zdzira?! Bijesz ludzi i ich wiążesz, bo co, bo potrafisz sobie władać żywiołami?! No, dalej, pokaż, jak jesteś od nas lepsza! – Chcąc nie chcąc, Botan postanowił przyjąć podobną do dziewczyny postawę, stawiając siebie w roli ofiary. I doprawdy, jeżeli ktoś nie słyszał i nie widział z bliska walki tych dwóch osób, to mógł pomyśleć, że Sae zwyczajne wzięła pierwszą lepszą butelkę, zaatakowała bezbronnego faceta, a następnie związała całe jego ciało. Walka ta już od początku przecież była nie fair, bo mężczyzna nie dysponował żadnym jutsu czy większymi umiejętnościami bojowymi, a jedynie większą śmiałością po wypiciu alkoholu i nieco większą siłą. Ale to tyle! Do tej pory cicho nastawieni farmerzy, zaczęli między sobą szeptać. Do pomocy może i skorzy nie byli, ale przecież do obgadania innych to i jak najbardziej. Botan próbował się wydostać, ruszając dookoła głową, wykrzykując w stronę Sae różnorakie wyzwiska, lecz na nic te starania. Z drugiej jednak strony, dziewczyna nie zamierzała pozostawić mężczyzny jako jedynej ofiary. Tylko komu uwierzy reszta? Przypadkowej dziewczynie czy może osobie z wioski, którą w mniejszym lub większym stopniu znają?

Staruszek tymczasem powoli opadał z sił. Coraz mniej słów wychodziło z jego ust, a rzężący oddech tracił na swej sile. Jeszcze zanim Sae do niego podeszła, dwójka mężczyzn znajdujących się przy nim już od jakiegoś czasu, pochwyciła go, łapiąc z obu stron za nogi i ramiona. Jedyne co dziewczyna zdążyła usłyszeć, to mowa o zielarce zwanej Kotoe, do której najpewniej zabierali obolałego mężczyznę. Właściwie nawet nie przejęli się tym, w jakim stanie jest Sae i trochę ją zbyli, choć, jeżeli będzie chciała się czegoś od nich dowiedzieć, wciąż mogłaby ich dogonić. To krótkie milczenie przerwał natychmiastowo głos barmana postanawiającego się wreszcie pojawić i coś zadecydować. W końcu to jego karczma, prawda? – Te, dziewczyno. Jak taka z ciebie super ninja, to wyskakuj z forsy i stąd spadaj. Nie życzymy sobie tu takich jak ty. – Słowa wypowiedziane były o wiele ostrzej niż wcześniej. Po jego nastawieniu dało się z łatwością zrozumieć, że stoi po stronie Botana. Mimo wszystko to jego stały klient, a na stratę takowego nie może sobie pozwolić, nawet jeśli to Sae za niego dzisiaj zapłaciła.
Obrazek

~ Zapraszam serdecznie na misje D i C, bo chce mi się popisać ~
Avatar użytkownika

Tatsuo
Gracz nieobecny
 
Posty: 85
Dołączył(a): 2 lut 2020, o 23:16
Wiek postaci: 26
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Śliczny chłopak
Widoczny ekwipunek: Płaszczyk, lutnia
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=8019

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 22 lip 2020, o 00:25

Sae była na tyle hipokrytką, że postawa Botan wywołała u niej obrzydzenie, a co więcej nawet nie widziała w tym fakcie nic złego. Ona mogła zachowywać się jak ofiara, bo była kobietą... ale on? Niedoczekanie. Jednak nie widziała powodu w dalszym krzywdzeniu tego już wystarczająco skrzywdzonego przez los człowieka. Szczególnie, że jej uwagę zajął słabnący staruszek. Miała powiedzieć coś Botanowi, ale zamiast tego ruszyła bez słowa za dwójką wynoszącą Benshiego. - Przecież już zapłaciłam - odpowiedziała tylko barmanowi, by nie liczył na nic więcej, a skoro jej o tym przypomniał to zdecydowała się zabrać ze sobą pozostały zakupiony alkohol. Była na tyle zirytowana tą sytuacją, że nie przejmowała się jak małostkowe było to zachowanie z jej strony, choć oczywiście miała zamiar wszystko wylać na zewnątrz. - Miłego wieczoru. - I pobiegła za dwójką mężczyzn wynoszącą starszego mężczyznę starając się dopatrzyć na jego ciele wyraźnych ran. Na pierwszy rzut oka to ona wyglądała gorzej, cała pokrwawiona i obolała... Benshi już jednak swoje lata miał, a może też jakieś dodatkowe choroby? - Naprawdę przepraszam, proszę mi wybaczyć - zwróciła się do niego składając dłonie razem przed swoją twarzą w geście skruchy. Raczej nie było wątpliwości, że naprawdę jej przykro z powodu tego co zaszło. Niestety nie potrafiła pomóc w żaden sposób, nie znała się na medycynie. Nie miała przy sobie leków i nie mogła zrobić nic, by naprawić tą sytuację. W dodatku martwiła się jak źle może być i była przygotowana na zdrowy ochrzan od tej zielarki, którą mieli odwiedzić. Może jej jakoś się przyda?
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tsuyoshi » 5 wrz 2020, o 21:01

Misja rangi |D|


Baśń od losu



O dziwo nikt nie zwrócił uwagę na sprzeczkę, którą, co oczywiste, wywołał Botan swoim prostackim zachowaniem. Biedna Sae, która swoją drogą nieźle poradziła sobie w całej sytuacji - jak na Senju przystało, rozgromiła swojego przeciwnika choć ten na pewno był parokrotnie silniejszy od niej. Niestety nie obyło się bez lekkich obrażeń, mogłoby się wydawać, że ktoś, kto w tamtej chwili władał losem dziewczyny nieco przesadził z wyzwaniem, które jej zarzucił jako przygodę… Ale, nie mnie oceniać, w końcu różni ludzie się zdarzają. Tutaj był to Botan, a gdzie indziej mógłby być to jego brat bliźniak siedzący po drugiej stronie miasta w innym barze - jeśli los uznał, że kogoś ma spotkać coś niemiłego, to na pewno spotka go coś niemiłego. Tak to już było… Niestety coś uwzięło się na biedną Sae i z jednego problemu trafiała w drugi.

Jej wybawiciel, staruszek imieniem Benshi, padł na deski niczym ścięta kłoda. Czy było to dziełem przypadku, czy też przeholowania - tego nie mogła stwierdzić. Wiedziała jednak, że trzeba działać, co dwójka, przytomnych w takich sytuacjach, mężczyzn rozpoczęła. Niemal natychmiast ruszyli z nim stronę zielarki, znachorki - nie było to ważne. Najważniejsze było to, że liczyły się każde sekundy. Dogoniła ich bez problemu zostawiając bar i spętanego Botana za sobą… Cóż, pieniądze na pewno przydadzą się w barze, który był - mimowolnie niestety - ofiarą dwójki tancerzy. Tu parę desek rozwalonych, tam parę butelek rozbitych, tu stołek uszkodzony… Mówiąc w skrócie, podziało się tam wszystko w taki sposób, że Sae na pewno nie będzie tam mile widziana przez najbliższe tysiąc lat.

Całe szczęście, dziadek jeszcze miał na tyle sił, aby jakkolwiek wydusić z siebie jakieś słowa. Było widać, że się męczył - to było pewne, ale… Nie wydawał się być na Ciebie zły, oj nie, uśmiechał się, jakby wstąpił w niego duch młodości. Nie zrobił nic - ale czuł się, jak bohater, bo stanął w obronie niewiasty, której takowej obrony nie wymagała. Spojrzał się na Ciebie skinając głową i powiedział:
- Ssspokojnie - wyraźnie słyszalny szmer obił Ci się o uszy parokrotnie. Coś się tam zadziało w środku, nie wiedziałaś co, ale nie brzmiało to nazbyt miło. Wtedy też zauważyłaś, że dom wspomnianej zielarki był coraz to bliżej, bo ta - z idealnym wyczuciem czasu, wyszła na zewnątrz machając dłonią w waszym kierunku.

- No, chodźcie, chodźcie! Widziałam Was z daleka! - Zagaiła krzykiem jeszcze energiczniej wykonując gest ręką. Gdy w końcu zbliżyliście się do niej, na jej twarzy wymalowało się potężne zdziwienie. - B-benshi? Co Ci się stało mój Ty biedaku? - W głosie dało się usłyszeć wielkie zmartwienie, może i nutkę strachu. - Szybciej, szybciej - pogoniła, wciągając Was niemal do środka, który był dość… Standardowy. Zapach ziół roznosił się po całym pomieszczeniu jednopokojowego domu. Po lewej stronie łóżko, w centrum ściany naprzeciw drzwi stał piec… Po lewej stół, gdzie zielarka przyrządzała swoje specyfiki.

- Połóżcie go tam, na łóżku - wskazała dwójce niosącej starca. Wtedy też stanęła przy stoliku i zaczęła coś mieszać, ugniatać, próbować… Znali się, na pewno, stąd też wiedziała, co mogłoby mu pomóc, a przynajmniej tak mogła pomyśleć Sae. Zielarka jakoś z początku nie zwracała na nią uwagi, a powód był prosty, spieszyła się. Jednakże, gdy wymieszała już wszystko i położyła specyfik na gardle mężczyzny, a także podała mu jakiś napar, zasiadła przy stole… A dwójka mężczyzn opuściła pomieszczenie, w zasadzie nie wymieniając żadnego słowa z kobietą. Ta była lekko po trzydziestce, wyglądała bardzo młodo, jakby odmładzała się pijąc krew… młodych Senju.

- No, Panienko, powiedz mi… - przerwała, aby przyjrzeć się Benshiemu, który zasnął nim Senju zdążyła mrugnąć. - Co się stało? Musiałaś to widzieć, skoro przyszłaś tu z nimi - z tej sytuacji nie było już ucieczki… A na pewno chciałoby się, bo babka nie wydawała się sympatyczna.





Sae
13/15




Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 6 wrz 2020, o 11:28

W sytuacji zagrożenia życia, Sae czuła się jak dziecko plączące się dorosłym pod nogami. Gdziekolwiek nie stanęła, cokolwiek nie starała się zrobić, była w najlepszym wypadku ignorowana. W dodatku sama została lekko ranna i mogła przynajmniej wykorzystać ten czas do wyjęcia sobie z ramienia i uda widocznych kawałków szkła, starając przy tym ograniczyć popiskiwanie z bólu do minimum. Nie chciała zwracać na siebie uwagi w takiej chwili. Ze zmarszczonymi brwiami wpatrywała się w staruszka doszukując oznak świadomości, a gdy się odezwał położyła mu dłoń na ramieniu w pokrzepiającym geście nie kryjąc uśmiechu ulgi. Zielarka wydawała się wiedzieć co robi, a sam ten fakt dodał Sae otuchy. Całe szczęście, że w Bateimurze mieszkał ktoś taki! Dziewczyna obserwowała poczynania kobiety modląc się do swoich bogów o zdrowie staruszka. Wierzyła, że słyszeli ją nawet tak daleko od domu. - Czy wyjdzie z tego? - Szepnęła w stronę kobiety, gdy Benshi zasnął obawiając się, że jej odpowiedź, jeśli negatywna, mogłaby sprawić mu ogromną przykrość. Wtedy również po raz pierwszy dobrze się jej przyjrzała i wzdrygnęła zaskoczona na widok jej miny. Nie spodziewała się miłego przywitania, lecz przy tym nie była przywykła do tak szorstkiej powierzchowności. Wszak miała ogromne szczęście nosić nazwisko Senju... nazwisko, które tutaj nie znaczyło nic. I może was zaskoczyć, ale Sae czuła z tego powodu ogromną ulgę. Powiedziałaby nawet, że to jedyna dobra strona tego incydentu.

W swoich stronach Sae raczej nie rzucała się zbytnio w oczy, a już na pewno nie bywała w centrum uwagi... szczególnie tej złej. Czuła się nieswojo będąc powodem tej sytuacji, bo czy kiedykolwiek wcześniej w swoim życiu tak nabroiła? Chyba nie. Była tradycyjnie wychowaną dziewczyną przyzwyczajoną do odgrywania swojej roli,a co więcej, zwykła robić to dobrze. Jej rodzina była bogata i szanowana to fakt, lecz poza poczuciem, że ma wszystko czego potrzebuje raczej nie zaznała przepychu, który był obcy dla przedstawicieli jej klanu. Nie, u nich chodziło przede wszystkim o tradycję i kulturę której głównym aspektem była typowa dla tej części świata powściągliwość, skromność i spokój. Gdyby ojciec Sae dowiedział się, że jego córka była zamieszana w bójkę z pijakiem w obskurnym barze gdzieś na środku pustkowia Yusetsu, bez wątpienia byłby rozczarowany. I miałby pytania.

Teraz, gdy kryzys związany ze zdrowiem staruszka został czasowo zażegnany, a odpowiedzialność za niego spadła na cudze barki, adrenalina zaczęła opuszczać ciało Sae pozostawiając ją podatną na ataki znachorki. W połączeniu z poczuciem winy, które już i tak czuła, tylko głęboko zakorzeniona duma mieszkańca Shinrin nie pozwalała jej zupełnie się temu poddać. Nie mając drogi ucieczki, wzięła głęboki oddech i odważnie spojrzała w oczy kobiety. - Szukałam płatnego noclegu w wiosce, od jakiegoś czasu podróżuję już przez Yusetsu... dzisiaj wszystko wskazywało jednak, że noc będzie deszczowa. - Była to tylko pół prawda, po prostu sama zmoczyła się po treningu suitonu i chciała wysuszyć. Miała też dość spania pod gołym niebem niezależnie od pogody. - Znalazłam ten bar niedaleko, ale niestety nie oferował zakwaterowania. Zaczepił mnie tam taki... uhm... pan. Nazywał się Botan. Nie mogłam się go pozbyć, nawet kiedy ojiisan stanął w mojej obronie. W końcu posunął się za daleko i uderzyłam go... butelką. - W tym miejscu wzięła głęboki oddech. - Która się rozbiła. Ale ja naprawdę nie uderzyłam go tak mocno, szkło musiało być bardzo stare. I to było w samoobronie. - Po tych słowach na twarzy Sae pojawił się rumieniec, gdyż sama tak nie do końca wierzyła we własne słowa. Tak, uczyniła to w samoobronie, gdy Botan pozwolił sobie ją dotknąć... ale z perspektywy czasu widziała wiele innych sposobów na rozwiązanie tej sytuacji. A ten wydawał się jednym z gorszych. Pozwoliła ponieść się emocjom, a to było najgorsze co kunoichi mogła zrobić. - Botan popchnął mnie na ziemię na to szło i ojiisan również upadł, nie widziałam co dokładnie mu się stało... ale wyglądało to źle. Od razu przyszliśmy tutaj.

Bardzo dziękuję za przejęcie misji <3
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tsuyoshi » 6 wrz 2020, o 22:15

Misja rangi |D|


Baśń od losu



Ta cały czas spoglądała na Sae niczym niewzruszona. Co rusz kontrolowała oddech staruszka, a raczej to, jak przebiega, wzrokowo. Nie było z nim najmniejszych problemów, więc wszelkie wątpliwości, czy też zmartwienia Senju mogłyby być rozwiane dwoma lub też trzema słowami, ale te nie zdawały się przyjść do niej za szybko… Zielarka zdawała się po części ignorować dziewczynę, jakby od początku założyła sobie, że to właśnie przez nią dziadek był w takim właśnie stanie.

Twoje rany, choć wydawały się być upierdliwe to wcale, a wcale nie były groźne. Parę dni, kilka przemyć wodą i już będziesz, jak nowa. Dla zwykłego człowieka byłyby bardziej problematyczne, ale Senju nie musiała obawiać się tego tak, jak reszta… Z drugiej strony warto byłoby zapytać się o pomoc zielarki, choć to nie zdawała się być skorą do współpracy.

Gdy już skończyłaś tłumaczyć się ze wszystkiego, ta nie reagowała chwilę, skupiając swoją uwagę na staruszku. Po chwili jednak westchnęła skinając przy tym głową.
- Z nim to zawsze są jakieś problemy. Dobrze, że zdzieliłaś tego idiotę, tym bardziej jeśli zaczepiał Cię tak, jak zaczepia resztę. Zasłużył sobie i było kwestią czasu, aż ktoś spuści mu łomot - wtedy też postanowiła przejść w kierunku stolika z ziółkami, aby począć mieszać kolejne preparaty. Te przypominały bardziej coś w rodzaju mazi ziołowych, takich nakładanych na rany. - Cieszę się, że przynieśliście tu Benshiego. Biedak choruje, a i tak się nie oszczędza - jej głos zaczął wydawać się o wiele cieplejszy i sympatyczniejszy niż dotychczas. - W każdym razie, teraz już wszystko się ustabilizuje i już jutro powinno być z nim wszystko w porządku, więc musimy dać mu odpocząć - cały czas stała przy stole, odwrócona plecami do łóżka staruszka, który teraz smacznie spał.

- Wiesz, jeśli chcesz tu spać to śmiało, na dole mam dwa łóżka, więc możesz jedno zająć. Chociaż tak mogę Ci się jakoś odwdzięczyć - odwróciła się w twoim kierunku z ciepłym uśmiechem. W jednej dłoni trzymała miseczkę z preparatem. - Poczekaj chwilę, nie ruszaj się. - Miała zamiar nałożyć preparat na twoje rany, czy tego chciałaś, czy też nie to i tak to zrobiła. Ten niemal natychmiast uśmierzył ból i szczypanie. - Rany zagoją się nieco szybciej, no i przynajmniej boleć nie będą - wytłumaczyła, choć było to raczej zbędne. Zaproponowany nocleg na pewno będzie wielką pomocą, do tego będzie darmowy, dzięki czemu da się zaoszczędzić nieco grosza.

- O tam o - wskazała palcem na miejsce po prawej od stolika. - Tam jest klapa taka, podnieś ją i zejdź po drabinie na dół, tam możesz odpocząć. Ja posiedzę jeszcze przy Benshim - uśmiechnęła się do Ciebie jeszcze raz, tak na pożegnanie, aby finalnie usiąść przy biednym dziadku.

Co do samej klapy, ta była lekka. Sama drabina po której schodziło się na dół była solidna, więc nie było powodu do obaw, jeśli chodzi o ewentualne upadki. Nie panowała tam całkowita ciemność, bowiem deski, które stanowiły sufit przepuszczały sporo powietrza z góry, toteż dało się zobaczyć kilka szczegółów. Dwa łóżka stały po jednym na kraniec pokoju oddalone od siebie o długość niemal całej ściany. Przy każdym znajdowała się szafeczka nocna i coś w rodzaju wieszaka na ubrania, które mogłyby na nim przeschnąć… Do tej na jednej z szafeczek leżało coś, co bardzo przypominało mieszek w którym zazwyczaj trzyma się złoto. Kobieta musiała mieć wielkie zaufanie do Sae albo zapomniała o tym, że takowy się tam znajduje… Chyba, że Senju nie była jedyną osobą goszczoną przez kobietę w okresie ostatnich dni.





Sae
15/15




Info do sprawdzającego:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 7 wrz 2020, o 14:49

Rany zostały wyczyszczone i za sprawą okładu z ziół, przestały nawet szczypać. Uspokoiwszy się do końca, Sae zdała sobie sprawę jak niegroźne były jej obrażenia. Wyglądało na to, że uda się uniknąć konsekwencji wydarzeń tego wieczora. Znachorka, choć nie wyglądała na zbyt przyjaźnie nastawioną dostrzegła punkt widzenia Sae i nawet pochwaliła jej działania... widać Botan musiał mocno dać się tutejszym kobietom we znaki. Zastanawiająca była jednak postawa pozostałych mężczyzn w barze, lecz dziewczyna już miała na ich temat dość negatywne zdanie. Jak mogli doprowadzić swój dom do takiego stanu i sprawić, że kobiety nie mogły czuć się tu bezpiecznie?

- Proszę pozwolić mi zapłacić za nocleg, bardzo mi pani pomaga oferując go. Poza tym nie ma się za co odwdzięczać, moja obecność sprawiła wam dużo problemów niezależnie jakie były moje intencje. - W tym momencie Sae zwalczyła ziewnięcie, czuła się zupełnie wykończona tym długim dniem. - Możemy o tym porozmawiać rano, na spokojnie. Proszę mnie obudzić, jeśli będę potrzebna... - Po tych słowach zeszła na dół po drabinie i rozejrzała po pomieszczeniu rejestrując wszystko, co leżało na wierzchu. Wolałaby się umyć przed wejściem do łóżka, ale jeśli nie będzie takie możliwości to po prostu zdejmie bluzę i buty i położy się na materacu twarzą do ściany i spróbuje zasnąć możliwie lekkim snem. Zdawała sobie sprawę, że nie znajduje się w zupełnie bezpiecznym miejscu, ale musiała odpocząć i raczej nie spodziewała się obecności innych ninja w takim miejscu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Re: Bateimura

Postprzez Tsuyoshi » 7 wrz 2020, o 19:23

Misja rangi |D|


Baśń od losu


Kobieta jedynie pokręciła w głowie odpowiedzi, zaznaczając jeszcze gestem ręki, że obędzie się bez zapłaty. Nie chciała żadnych pieniędzy, samo to, że postanowiłaś zadbać o Dziadka było wystarczającą zapłatą. Cóż, Ty i dwójka wielkich chłopów, którzy postanowili go tu przynieść, choć Ci… Ci zostali jakoś pominięci. Może zielarka i oni znali się w jakiś sposób, i odwdzięczy im się darmową wizytą, przeglądem zębów, czy cokolwiek tam będą chcieli.

Sama zaś udałaś się na dół, gdzie niestety nie było się jak umyć, a zatem jedyne, co Ci pozostało to położyć się i zasnąć… Choć zagrożenie było maleńkie to starałaś się, aby sen był lekki niczym piórko.

Rankiem obudziły Cię rozmowy, jakieś szmery, no i stukanie butów o podłogę znajdującą się bezpośrednio nad twoją głową. Mieszek zniknął, a zatem kobieta musiała o nim pamiętać. W rozmowie uczestniczyły dwie osoby, zielarka oraz - ku twej radości - dziadek, który postanowił stanąć w twojej obronie. Dało się usłyszeć, że rozmawiają o tym, jak się czuje i wynikało na to, że wszystko jest z nim w porządku. W każdym razie, twój pobyt w tym miejscu mógł zakończyć się w każdym momencie - choćby i zaraz. Wystarczyło pożegnać się ze wszystkimi i wyjść… Ale nic nie stało na przeszkodzie, aby zostać tu parę dni, sama właścicielka ów przybytku na to pozwoliła, toteż droga wolna.






Sae
17/15




Info do sprawdzającego:
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.






FIN, można wrzucić do rozliczeń.
Obrazek

|| THEME ||
Avatar użytkownika

Tsuyoshi
Mistrz Opowieści
 
Posty: 459
Dołączył(a): 25 maja 2020, o 12:18
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Blond włosy, złote oczy; czarne bufiaste spodnie, czarna koszulina, wszystko związane czarnym pasem na wysokości bioder, czarne trzewiki z miękką podeszwą.
Widoczny ekwipunek: •Kabura na prawym udzie,
•Duża torba nad lędźwiami,
•Miecz obosieczny pod dużą torbą,
•Rękawiczki z blaszkami na dłoniach,
•Manierka obok torby,
•Odznaka ninja przyczepiona do koszuli.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=8591
GG/Discord: cichuteńko#0324
Multikonta: -

Re: Bateimura

Postprzez Sae » 8 wrz 2020, o 14:53

Przez całą noc nic się nie stało i wyglądało na to, że nikt więcej nie zszedł do pokoju na spoczynek. Zielarka musiała więc pozostać przy boku staruszka, być może byli bliskimi znajomymi? Widać, że jego los bardzo ją przejął. Obrażenia Sae były nadal widoczne, ale nie wpływały na jej sprawność. W końcu to tylko kilka zadrapań. Wspinając się po drabinie na górę nie mogła się doczekać, by zobaczyć w jakim stanie jest starszy pan, a widząc go na nogach konwersującego z zielarką, bardzo się ucieszyła.
- Tak się cieszę, że lepiej się pan czuje! Przepraszam, że naraziłam wczoraj pańskie zdrowie. - Z uwagi na gościnność kobiety, Sae została z nimi jeszcze dwie godziny, by zjeść śniadanie, które pomogła przygotować. Pytali ją o dalsze plany dlatego powiedziała im, że ma zamiar udać się do domu przez prowincję Sakai. Wszystko wskazywało na to, że wojna w Prastarym Lesie dobiegała końca i okolica znowu miała się zrobić bezpieczna. Nawet jeśli jej klan nie był zaangażowany w tą wojnę to nadal istniało przecież ryzyko bycia postronną ofiarą konfliktu. Była mniej więcej dziesiąta rano, kiedy Sae opuszczała Bateimurę. Przed nią jeszcze kilka tygodni podróży po Yusetsu i miała nadzieję, że tym razem pogoda dopisze.

zt > Lekko zniszczona polana
Obrazek
Avatar użytkownika

Sae
 
Posty: 72
Dołączył(a): 26 lut 2020, o 09:44
Lokalizacja: Yusetsu
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Smukła, przez co wydaje się wyższa niż jest. Brązowe włosy do ramion i prawie czarne oczy. Uroda i akcent typowe dla Prastarego Lasu. Ciemnobrązowe spodnie i beżowa bluza z przypinką Senju. Czarne buty z otwartymi palcami. Pachnie lasem i rosą.
Widoczny ekwipunek: Kabury na obu udach oraz torba
Link do KP: viewtopic.php?p=133188#p133188

Poprzednia strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość