Bateimura

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 lip 2019, o 20:25

Misja Rangi - B - 88/9x?


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Trzy kolory "
Spokój nie mógł trwać długo, to było niemalże pewne, że prędzej czy później, ta chwilowa sielanka zostanie przerwana przez stwora z tunelu. Na swoje szczęście wszyscy mieli jeszcze trochę czasu by się przygotować nim stanie się najgorsze. Kenshi, jako najsprawniejszy z całej drużyny już opracował plan na poczekaniu. Wiedział co należy zrobić by wymanewrować stwora na tyle by kupić im trochę czasu, chwili której potrzebowali by wszyscy wydostać się z tego przedziwnego miejsca, póki jeszcze mają co do tego siły i szanse. Jego plan został natychmiastowo wprowadzony w życie, kim byłby on jednak bez Nikusui której zadanie było równie ważne w całym tym planie? Mężczyzna z białym, choć już ubłoconym płaszczem skinął głową i odezwał się potwierdzająco na sugestię białowłosej. - Hai... Chodźcie... - Skinął na ludzi którzy dochodzili do siebie, wraz z nimi odsunął się bardziej na tył pomieszczenia, nie do samego jego końca ale wystarczająco by żadne z nich nie weszło w drogę planowi jaki zamierzała zrealizować dwójka shinobi.

Tetsuo słysząc dalsze polecenia właściwie nie zamierzał się im sprzeciwiać, można powiedzieć, że zawierzył w tej chwili swoje życie jak i tych ludzi właśnie im, tym bardziej, że sam nie był w stanie do konkretniejszego działania. - Ale... - Zawahał się na chwilę z dalszą częścią swojej wypowiedzi, zerknął to na Nikusui to na Kenshiego, przewrócił głową lekko w bok spoglądając najpierw w ziemię, potem ponownie podniósł ją, standardowo jak na siebie poprawiając okulary na nosie - Dobrze... Ruszymy do wyjścia. Spotkamy się z powrotem na górze - Zacisnął zęby miarując swój oddech, starał się oddychać stosunkowo płytko i często, nie chciał zostać złapany na głębokim oddechu w chwili w której trzasną drewniane drzwi.

Wtedy też trzasnęły a Kenshi jak mówił tak oczekiwał go już pod ziemią, to był moment w którym i Nikusui dokonała realizacji swojej części, po przygotowaniu pieczęci wypluła w kierunku wpadającego potwora lepką maź która... Trafiła to coś, bezpośrednio. Trudno stwierdzić czy o to jej chodziło, do podłoża przyklejony nie został dopóki wszystko to nie ściekło... A nie miało zbytnio szansy bo właśnie wtedy Maji rozpoczął wciąganie go pod ziemię. Na swoje szczęście był wystarczająco szybki by to zrobić, potwór opierał się dość mocno ale rozproszenie w postaci gluta wystarczyło by odwrócić jego uwagę na tyle by zagrzebać go pod ziemią do której niemal od razu się przykleił dzięki lepiej mazi stworzonej przez dziewczynę. Łatwo stwierdzić, że ziemne więzienie zostało w pewien sposób wzmocnione... Pytanie jak długo mogło ono działać i trzymać tego stwora?

W między czasie Tetsuo wraz z ludźmi ruszył bokiem pomieszczenia wymijając cąłą tą scenę, ruszyli korytarzem przed siebie w kierunku wyjścia... Przez ten czas zmagania ze stworem trwały dalej, Nikusui zamierzała wykorzystać swój bicz i udusić stwora, wiedziała, że sama nie ma wystarczająco dużo siły by stanąć w szranki z tym stworem. Oczywiście jeżeli Kenshi zdecydował się użyczyć jej swojej siły to razem byli w stanie po chwili udusić stwora który próbował się wygrzebać, a przynajmniej na to wyglądało. Pewności mieć nie mogli w końcu te grzyby wystarczająco zmieniły fizjologię tego " kogoś " by można było osądzić wszystko, nawet Tetsuo mógłby nie wiedzieć jak sprawy rzeczywiście się mają... Pozostało zadecydować co dalej, czy ruszą oni do wyjścia?

Ostatecznie wciąż pozostał do zbadania jeden z tuneli, mimo to pewnych tajemnic lepiej nie odkrywać i pogrzebać je w ziemi... Sytuacja wydawała się spokojna i można było opuścić to miejsce. Powrót przez jaskinię nie mógł trwać dłużej niż jej eksploracja. Czyli dłuższe kilkanaście minut. Najsensowniejszym wyjściem byłoby sprawdzenie jak miewają się pozostali i po wyjściu pierwsze co rzuciłoby się zarówno Nikusui jak i Kenshiemu w oczy byłaby Kiyomi wtulona w kobietę która mimo, że osłabiona wydawała się szczęśliwa. Pozostali siedzieli, wciąż nieco przerażeni przed domem podczas gdy Tetsuo obserwował zejście w dół tunelu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Kobieta
Kiyomi
Tetsuo
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 25 lip 2019, o 18:05

W tym momencie obecność osób, których umiejętności nie przydałyby im się w żaden sposób bojowo, była jedynie przeszkodą. Wojownicy musieli myśleć nie tylko o sobie, ale również o ochronie pozostałych, którzy sami nie potrafili o siebie zadbać. A to nie była jedna osoba, więc sprawa dodatkowo stała się trudniejsza. Na całe szczęście zamierzali ich posłuchać i nie wchodzili im w drogę, dając przestrzeń do manewrów i ataków. Oby sami mieli okazję i uciekli w odpowiednim momencie. Gorzej by się sprawa miała, gdyby się okazało, że czegoś takiego jak to jest tu więcej, ale to już był naprawdę czarny scenariusz. Oby się nie spełnił.
Ich plan się spełniał. Wymyśli go na szybko, ale był skuteczny, a to było najważniejsze. W momencie, kiedy człekogrzyb wparował do tego dziwnego pomieszczenia, mógł skupić się na białowłosej, która postanowiła go zaatakować. Czymś, co go nie zraniło, nie sprawiło, że wydzielały się z niego jakieś trujące gazy czy cokolwiek innego. Maź oczywiście nie mogła zadziałać od razu, po za tym celując bezpośrednio w podłogę mogłaby sprawić, że i ręce Kenshiego by ugrzęzły, a tego przecież nie chciała. Jutsu i tak spełniło swoje zastosowanie. Odwróciło uwagę stwora, który nie spodziewał się dalszych poczynań co do niego. Już po chwili był uwięziony w ziemi, dodatkowo unieruchomiony przez maź.
Oczywiście nie widziała innego sposobu, jak zakończyć to na dobre. Mogli go tu zostawić, może by umarł, a może nie. Może pogorszyłaby się sytuacja, a Nikusui nienawidziła zostawiać niezałatwionych spraw, które mogłyby się za nią ciągnąć. Musiała to zabić, więc ponownie użyła na nim swojego bicza. Już po chwili dołączył do niej Kenshi, udzielając jej swojej siły, dzięki czemu wspólne, a przynajmniej tak im się zdawało, zabrali ostatni wdech tego czegoś.
- Powinni albo już być na górze, albo już tam dochodzić. - powiedziała spokojnie, łapiąc oddech, który teraz był dość płytki. Braki w sile i dodatkowe efekty uboczne nawdychania się tego świństwa wciąż miały swoje efekty.
Poluźniła uścisk na biczu i zaczęła powoli zwijać giętką część, przyglądając się ewentualnym pozostawionym śladom.
- Nie czuje, jakby to był koniec. - dodała po krótkiej chwili, miarowo uspakajając swój oddech. - Przypuszczam, że to, co niosło się w powietrzu, było jakimś osłabieniem, ale nie wiem na jak długo. I czy nie na zawsze. To był sposób, żeby tych ludzi sprowadzić tutaj, bez zbędnych pytań. - dopowiedziała, zwijając do końca swój bicz i przymocowując go do swojego boku. Zerknęła podejrzliwie w stronę tunelu, który nie został przez nich sprawdzony, a który ewidentnie się o to prosił. Przynajmniej od samego początku, kiedy te świecące grzyby miały swoje pożywienie.
- Myślisz, że to... - przerwała, kiwając głową w stronę stwora. -...to był doktorek, o którym niby to wspomniała matka Kiyomi? Czy może ukrywa się tam? - zapytała, ponownie spoglądając w stronę nieznanego tunelu. Wiedziała, że w tym stanie udanie się tam samemu mogłoby być zbyt ryzykowne. Teraz musiała mieć jego wsparcie, jeśli też podzielał jej zdanie. I z nim była gotowa się tam udać i zrobi to, jeśli tylko Kenshi również będzie chciał to sprawdzić. Co jak co, ale ją naprawdę będzie to męczyło, albo rzeczywiście zrobi to sama. Zresztą, już zaczęła kroczyć w tamtym kierunku. Nie było to najprostsze zadanie, zwłaszcza w tych ciemnościach. Grzybki już nie oświetlały im drogi. Dlatego wyjęła ze swojej torby dwa kunai, przyłożyła je do siebie na znak X i przesłała chakrę raitonu, tworząc między nimi kulę wyładowania. To powinno na chwilę wystarczyć, żeby trochę oświetlić im drogę. Nic innego, niestety, nie miała. No i mogła od razu tym czymś miotnąć w ewentualnego przeciwnika, gdyby zareagował agresywnie na ich obecność.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 27 lip 2019, o 15:39

Wszystko to co się wydarzyło po opuszczeniu pomieszczenia przez Tetsuo i wybudzonych mieszkańców osady, było bardzo dynamiczne. Czarnowłosy zniknął pod powierzchnią ziemi, przemieścił się do wejścia i oczekiwał tam na specyficzne drgania, które by symbolizowały pojawienia się istoty. W całej akcji uczestniczyła również Nikusui, która miała wspierać Kenshiego swoimi technikami. Gdy bestia wkroczyła do środka, kobieta posłała w nią specyficzne pociski w postaci klejących mazi, które na tyle zajęło stworzenie, że czarnowłosy był w stanie wykonać swój plan. Gdy stwór znalazł się do szyi w ziemi, Kenshi wspomógł w działaniu Nikusui - wspólnie biczem kobiety udusili stworzenie.
- Chyba.. Skończone... - mruknął spoglądając na nieporuszające się stworzenie, z którego czubka głowy wciąż zwisał ogromny grzybiasty kapelusz. Ten sam, który jak się wydawało wcześniej, przekazywał żywicielowi polecenia, co i jak. Białowłosa nie podzielała jednak podobnej ulgi, wyraziła obawę, że to jeszcze nie koniec. Czarnowłosy nie odpowiedział na to, być może to nie był jeszcze koniec. On też nie należał do osób które zbytnio przejawiały optymizm. Zwyczajnie jednak cieszył się, że udało im się zażegnać choć jedno niebezpieczeństwo. Dość prawdopodobnie, skutecznie.
- Mam nadzieję, że tak właśnie jest, chodźmy. To co można było tu zrobić, zostało zrobione - rzuciłw jej stronę, a nawet pozwolił sobie ją dotknął, bo dłonią sięgnął do jej ramienia, które delikatnie pchnął w kierunku wyjścia. On sam w następnej chwili ruszył w stronę wyjścia.
Pozostali powinni być już blisko wyjścia, biorąc pod uwagę czasu ile im tu zeszło i ile zajęło dotarcie do rozwidlenia korytarzy. Gdy jednak tam się znaleźli i czarnowłosy chciał już przeć do wyjścia, o dziwo Nikusui zachowała się inaczej. Wybrałą ciemny, niezbadany korytarz, który mógł nie tylko kryć wyjaśnienie całej tej zagadkowej sytuacji, ale również co bardzo prawdopodobne - ich śmierć. Kenshi - mimo że trwało to sekundy - odnosił wrażenie, że dość długo jej się przypatrywał.
- Uważasz, że warto? Jeżeli skutki tego co się nawdychaliśmy było tylko tymczasowe, po opuszczeniu tego grajdołka być może wyjdziemy cało. Sprawa w której ty przybyłem, nie wiem czy jest warta głębszego szukania. Już i tak wiem że prawdopodobnie niczego więcej się nie dowiem - powiedział, przypatrując się kobiecie, która najwyraźniej nie podzielała podobnych wątpliwości, bo zamierzała ruszyć w głąb ciemności. Nie była jednak na tyle nieudolna, by człapać w nieznane po ciemku. Maji mógł się przekonać, że włada Raitonem bo znał technikę, którą użyła, gdyż z jej broni utworzyła się poświata, wytyczająca dalszą ścieżkę. Gdy kobieta wkroczyła w stronę nieznanego, czarnowłosy został postawiony przed wyborem. Pozostawić ją i być może ocalić własne życie, czy też dołączyć i zaryzykować wszystko, zyskując wiedzę. Czy mógł ją zostawić?
- Poczekaj. Przyda Ci się pomoc... Jeżeli trafimy tam na coś - dołączył do niej, stając tym razem z tyłu. Dłoń położył na głowni katany, która zwisała u jego boku i wpatrywał się w poświatę, która rzucała cień na jej zgrabną sylwetkę. Korytarz, którym teraz się kierowali, znacząco różnił się od tego poprzedniego. Tutaj nie było grzybów które mogły rzucać poświate. Było ciemno, gęsto od grzybni, dość duszno. Mimo to, podążał za sylwetką przed sobą, licząc na to, że nie skończą swej wędrówki w tym miejscu na zawsze.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 lip 2019, o 22:13

Misja Rangi - B - 91/9x?


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tunel "
Spokój... Do niego jeszcze było daleko, mimo to chwila wytchnienia po walce ze stworem, była czymś jakże oczekiwanym. Pozostali przy życiu zdążyli wyruszyć tunelem dalej, nie mogli być daleko ze względu na to ile czasu zajęła podróż w tą stronę. Dalej należało ich jednak dogonić, tak dwójka rozpoczęła swoją drogę w kierunku wyjścia... Kenshi już zadecydował, że zrobili co mogli i powinni się stąd wynieść. Trudno odmówić mu racji, życia zostały, pozornie ocalone, ale... Co dalej? Co miało stać się dalej, jakie kolejne efekty przebywania w tych pomieszczeniach będą na nich wpływać? No i czy nie przegapili czegoś ważnego co może okazać się istotne... Owszem, było jedno takie miejsce i to właśnie na nie w pierwszej kolejności zwróciła uwagę białogłowa.

Ten samotny korytarz, tym razem w pełni zarośnięty grzybami wydawał się być jedynym miejscem do którego jeszcze nie wkroczył żaden człowiek... Pewne tajemnice lepiej by pozostały nie odkryte i to potwierdziłby każdy mądry badacz, tajemnice potrafią nieść ze sobą nie tylko zniszczenie ale i zarazem coś, czego nie da się już powstrzymać. Może tym razem się udało... Może to tylko czasowe... Ale kto mógłby to wiedzieć? Czas pokażę... Czas który płynął bardzo szybko i zaprowadził dwójkę na samo rozstaje dróg, Jedna prowadziła do wolności... A druga? Druga znikała w mroku tajemnicy, której wciąż nikt nie odkrył. Wydawało by się, że dalej nie odkryje, gdyby nie ta białogłowa która zatrzymała się na rozstajach stawiając Kenshiego przed wyborem... Czy iść dalej? Zostawić to miejsce i nigdy już nie wrócić? A może dalej poszukiwać odpowiedzi w ostatnim tunelu, wciąż nie wiadomo jak bardzo, pełnym niebezpieczeństw.

Kto wie kim, albo czym rzeczywiście był ten stwór, na którego natrafiliście w tych tunelach, bardzo możliwe, że był to sam doktorek ale... Ostatecznie mogła być to jakaś inna ofiara zarodników. Nikusui zadecydowała już za ich dwoje, że skręcą w drugi tunel i zaczną szukać dalszych odpowiedzi. Oświetlenie ścieżki przy pomocy elektrycznej kulki wydawało się być dobrym pomysłem. Jedynym który mieli w tej sytuacji. Grzyby które porastały ściany dalej zdawały się oddychać, czyli nic się nie zmieniło. Po kilkunastu przekroczonych metrach w nowym tunelu stało się coś niespodziewanego. Ziemia zaczęła się trząść, najpierw stosunkowo delikatnie a po chwili znacznie mocniej. Trudno stwierdzić co to spowodowało ale jedno było pewne, odrywające się kawałki kamienia z stalaktytu zaczęły miarowo spadać na kamienną, niezbyt równą podłogę. Każdemu takiemu upadkowi towarzyszył swoisty odgłos pufnięcia, tak jakby porastające go grzyby rozsiewały zarodniki przy upadku, podobnie miała się sytuacja z tymi które porastały stalagmit, również puffały. Cała ta sytuacja miała miejsce kilka metrów przed tą nieszczęsną dwójką. Zaczęła się tam zbierać swoista mgła złożona z zarodników, tym razem była wyraźnie widoczna ze względu na swoje natężenie, kawałek jeszcze dalej spadające kamienie stawały się... Coraz większe, skutecznie zagradzając dalszą eksplorację tunelu. Wyglądało na to, że strop nad nimi również niedługo podzieli podobny los...


Kobieta
Kiyomi
Tetsuo
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 31 lip 2019, o 19:22

Może to, że działali razem sprawiło, iż miała poczucie jakby coś jeszcze ich czekało. Coś, co przeszkodzi im w zakończeniu sprawy tutaj. Może przyzwyczaiła się, że nie wszystkie sprawy idą tak gładko, ale nie byłaby sobą, gdyby zostawiła coś, co budziło w niej wątpliwości. I tym właśnie był ciemny korytarz. Owszem, dobrą opcją byłoby wyjście i odetchnięcie świeżym powietrzem, niż dalsze narażanie się, ale nie mieli pewności, że życie będzie się ich trzymać. Czy to wszystko to rzeczywiście były jedynie jakieś substancje osłabiające, a nie powoli doprowadzające ich do śmierci. Kaszel z krwią raczej nie świadczył o niczym dobrym. Nawet, jeśli nie należał do niej.
- Być może. - podkreśliła jego słowa, nie zważając już na to czy rzeczywiście ją tu zostawi czy też postanowi dotrzymać jej towarzystwa. - Nie lubię niepewności. - dodała po chwili, nawet lekko się uśmiechając. Pokazywała swój charakter, dość twardy, co było ewidentnie widać. Nie każdemu mogło się to podobać oczywiście, bycie upartym często nie było w cenie i przynosiło więcej kłopotów niż pożytku. Jednak gdyby nie ta cecha, nie byłoby jej tutaj. I zapewne nie byłaby w ogóle kunoichi.
Zerknęła przez ramię na Kenshiego, który wyraził chęć swojego udziału w jej pomyśle. Mrugnęła do niego porozumiewawczo, co miało być formą jakiś podziękowań. Owszem, lubiła działać solo, ale tu warunki były niezwykłe. Wręcz nieprawdopodobne, które można było jedynie przyrównać do zmyślnych bajek babć, które chcą nastraszyć swoich wnuczków, by te nie chodziły tam, gdzie nie powinny.
I byłoby wszystko fajnie, pięknie i może by nawet pozwiedzali. Mieli spokój, ciszę, nic ich nie goniło... chyba. Pojawiło się jednak wielkie ale. Naprawdę ogromne. Nagle ziemia zaczęła się trząść, najpierw delikatnie, ale z czasem wstrząsy się nasilały. To nie wróżyło dobrze. Nie trzeba było być jakimś geniuszem, żeby wiedzieć jakie to niesie ze sobą konsekwencja. Raz - spadające odłamki ziemi mogły niszczyć grzyby, a te rozsiewały kolejne gówno. Dwa - pogrzebanie żywcem. Nie było opcji, żeby ruszyć dalej i pchać się w to, co zaczynało się tam tworzyć. Trzeba było działać szybko. Dlatego białowłosa pośpiesznie się odwróciła, klnąc w myślach na całą sytuację i utrzymując swoją technikę, by oświetlić im drogę. Co prawda przez to miała nieco utrudniony bieg, ale nie powinno jej to sprawić większego problemu.
- To po wycieczce. - zakomunikowała, kiedy tylko ruszyli do miejsca, skąd przybyli. Musieli dotrzeć jak najszybciej do rozstaju dróg i powrócić na górę. Nikusui nie wiedziała czy zawali się wszystko, czy tylko tamten tunel. Na ten moment już nie mogli ryzykować. Poza tym, istniało prawdopodobieństwo, że ci, co już wyszli, znajdują się w środku dziwnego budynku, a ten ten mógł przecież runąć. Trzeba było stamtąd wyjść i oddalić się od tego miejsca jak najdalej.
Białowłosa dezaktywowała technikę, kiedy okazała się już niepotrzebna. Jeśli udało im się dotrzeć na górę i byli tam odesłani przez nich ludzie, ponagliła ich, żeby opuścili budynek i jak najszybciej się od niego oddalili. Sama również przystanęła w bezpiecznej odległości i zerknęła na Kenshiego.
- Jakby jakaś forma zabezpieczenia. Albo coś naruszyliśmy, coś na zasadzie czujnika, albo gdy grzyby przestały świecić i nie dostarczyły tego, co ciągnęły od ludzi, coś się aktywowało.... jakaś forma samozniszczenia. - mruknęła, podejrzliwie patrząc w tamtą stronę i obserwując to, co się dzieje. Być może byli tam jeszcze jacyś ludzie, w końcu niemożliwe, żeby uciekła cała wioska, bo zaginęły trzy czy cztery osoby. Dla białowłosej było za dużo niedopowiedzeń. Dlatego była gotowa do zareagować, gdyby jeszcze coś podejrzanego się działo. O ile oczywiście udało im się uciec z tego tunelu.
- Tetsuo... - powiedziała nieśpiesznie, jeśli rzeczywiście udało im się spotkać. - ...nie było w tych notatkach nic na temat tego, jak długo się to utrzymuje? - zapytała, siląc się na głębokie wdechy. Chciała się w siebie wsłuchać, poczuć, czy jest jakaś różnica, czy czuje się gorzej czy jednak jej się polepszy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 31 lip 2019, o 21:17

Kobieta była gotowa uczestniczyć w dalszej eksploracji tuneli, a czarnowłosy Maji postanowił jej w tym dopomóc. Mimo, że poznał ją zaledwie kilka godzin temu i nie zwykł narażać swojego cennego życia dla innych, od kiedy stał się Shiro Ryu i pomagał w ewakuacji Kami no Hikage, dość sporo się w jego postrzeganiu zmieniło. W pewien sposób poczuwał się do pewnej odpowiedzialności za słabszych od siebie, dopóty dopóki przynależał do zakonu na historii którego zalegała masakra zwykłej ludności. Próbował wtedy zadośćuczynić, ratująć zwykłych ludzi, a nawet i zabijając niedawnych współtowarzyszy. Wraz z końcem tamtych zdarzeń wcale jednak nie odczuwał, że jego rola baczenia na innych, miała się ku końcowi.
- Uwierz, że ja również - odparł cicho, kiwajac na wznak głową, aby ruszyła. Kobieta tak też uczyniła, posyłając przed siebie strumień światła, który oświetlał na tyle im ścieżkę, że widzieli po czym stąpają, a także co mają nad głową i czym pokryte są ściany. W tym korytarzu, mimo że ciemniejszym i wyraźnie mocniej pokrytym "oddychającymi" grzybami, panowała niesamowita cisza, zmącona jedynie odgłosem ich kroków. Taki stan trwał przez dłuższy czas. Do pewnego momentu.
Z niepokojem rozejrzał się za siebie, a także w koło gdy poczuł w nogach wstrząs, w następstwie którego z sufitu urwał spory kawałek skały, który uderzając uszkodził grzybnie wzbijając w korytarzu prawdziwą mgłę zarodników. Nie był to odosobniony przypadek, bo wstrząsy się nasilały, a z sufitu tunely zaczęły odpadać kolejne fragmenty skalne. Białowłosa wykonała szybki w tył zwrot, z czym się w pełni tym razem zgadzałem. Pozostanie tutaj świadczyłoby o chęci popełnienia samobójstwa.
-Tak... Sam się w koło rozglądałęm czy przypadkiem czegoś nie naruszyłem - rzucił w odpowiedzi, bo jego wnioski pokrywały się z Nikusui. Bo jakże inny mógł być wniosek w sytuacji, gdy w koło panowała cisza, a nagle po próbie zejścia niżej, wszystko im w tym przeszkodziło. Dosłownie zagradzając drogę!
- Chyba, że Tetsuo wpadł na "pomysł" i coś zrobił na powierzchni... co się mogło do tego przyczynić - dopowiedział, aczkolwiek ciszej. Nie chciał zwalać możliwej przyczyny na człowieka którego przy nich nie było. Zapewne dużo więcej dowiedzą się na powierzchni, a że za nimi walił się tunel, dość prędko postanowili się stąd wydostać.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 sie 2019, o 00:45

Misja Rangi - B - 94/9x?


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Czy to już wszystko? "
Wycieczka musiała w pewnej chwili dobiec końca, co prawda niespodziewanie ale bezpieczeństwo, życie i rozwaga musiały górować nad brawurowością. Czasu nie było zbyt wiele a jaskinia zaczynała stawać się coraz bardziej niestabilna w wyniku, nie wiadomo jeszcze czego. Jestem jednak pewien, że z czasem ta informacja zostanie ujawniona do dwójki shinobich, którym nie zostało wcale dużo czasu na kolejne ruchy. Musieli się wydostać na powierzchnie. Sama droga powrotna obfitowała w pufające grzybki, czyli nie zmieniło się nic, a one same doznawały wybuchu zarodników jedynie w chwili gdy coś na nie spadło, lub nastąpiło. Obojgu z nich udało się, uniknąć pechowego stąpnięcia na jednym z nich, w taki też sposób powrócili na powierzchnie, najszybciej jak potrafili.

Wychodząc na górę z jamy, Kenshi oraz Nikusui, wspólnie dostrzegli Tetsuo który spoglądał w dół tunelu obserwując to co się tam działo. Wyglądał na zaniepokojonego zawalającą się grotą w której stężenie pyłku zaczynało, tylko i wyłącznie rosnąć. Odsunął się pozwalając im wejść na górę, jeżeli nie dawali sobie rady, to spokojnie podał im ręce by was wciągnąć na górę. Tak naprawdę sam nie miał zbyt wiele siły, wpływ mikstury dalej go nie opuścił. Po wyjściu, zarówno Nikusui jak i Kenshi dostrzegli uwolnioną kobietę, gdzieś w rogu wraz z Kiyomi, wyraźnie zadowoloną, znacznie bardziej radosną niż kiedykolwiek przedtem ją widzieli. Pozostali natomiast, kręcili się już za drzwiami domu, na zewnątrz. - Dobrze, że wreszcie jesteście, już obawiałem się, że utkniecie tam. - Poprawił, jak to miał w zwyczaju, swoje okulary na nosie, użył jednego palca, jak przy większości sytuacji. Skierował się z wami nieco dalej od samego zejścia w dół groty. - Prawdę powiedziawszy... Nie wiem jak długo, ale wciąż żyjemy... Nie pogarsza się nam, gorzej już nie będzie. Jestem tego pewien. Trochę poczytałem i... Myślę, że poradzę sobie ze zrobieniem odtrutki, takiej prawdziwej... Poza tym... - Przewrócił oczami w kierunku Kiyomi, jej matki oraz tamtej dwójki mężczyzn których uwolnili. - Wygląda na to, że ci którzy znaleźli się tam na dole... Nie reagują z tymi grzybami, być może o czymś to świadczy, nie wiem jeszcze o czym, ale będę musiał się dowiedzieć. - Wydawał się straszliwie zainteresowany kondycją każdej z osób które wyciągnęli z jaskini. Bardziej niż samym sobą tak naprawdę, może to i jednak lepiej bowiem to pozwalało mu działać i nie zważać na niedogodności jakie przysparza mu wypita wcześniej mikstura.

- Co do jaskini... Całej wioski... Najbezpieczniej będzie spalić wszystko i upewnić się, że nikt więcej tam nie zejdzie... Wszyscy obecni zgodzili się na to... Prócz was. - Skierował swoje spojrzenie najpierw na Nikusui, a zaraz potem przewrócił oczy na Kenshiego. Ostatecznie nie można było mu się zbytnio dziwić, materiał do badań posiadał, uratowali kogo mogli i sami uszli przy tym z życiem, stosunkowo dobre zakończenie w jego oczach. Aczkolwiek, nie takiego obrotu sprawy się spodziewał. - Jestem w stanie pogodzić się z tym, że tam więcej nie zejdę... Co do nas... Myślę, że mamy w tym wypadku dwa wyjścia... Albo włączamy w badania Shigashi, albo zachowujemy to dla siebie i kierujemy się... Sam wiesz gdzie - Skinął wtedy delikatnie głową w stronę mężczyzny. Oczywiście, że miał na myśli waszą fortecę, kryjówkę w której ukrywały się pozostałe smoki.

Kobieta
Kiyomi
Tetsuo
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 5 sie 2019, o 22:59

Niestabilna struktura tunelu wymusiło na uczestnikach ekspedycji, gwałtowną zmianę planów i natychmiastowy powrót na powierzchnię. Zarówno w głowie uciekającego mężczyzny jak kobiety z pewnością w tym momencie natłok myśli gonił za przyczynami tego stanu, ale konieczność ratowania własnego życia, była czynnikiem zdecydowanie przeważającym. Z prawdziwą radością wybiegli na powierzchnie, łapiąc w obolałe płuca głębokie wdechy świeżego powietrza.
- Szczerze... w pewnym momencie sam o tym tak pomyślałem - odparł na wydechu w kierunku Tetsuo, spoglądając kątem oka w kierunku Nikusui, czy i jej nic nie było. Uciekali spod zawalającego się tunelu na złamanie karku i w trakcie tego biegu, łatwo było o przeoczenie jakiegoś faktu. Na ich szczęście, nie dostrzegł jednak w jej postawie niczego niepokojącego. Z pewną ulgą wypuścił szybko nagromadzone powietrze.
Zgodnie z ich przewidywaniami, na powierzchni znajdowali się wraz z Tetsuo uratowani cywile. Dziewczynka, która towarzyszyła wcześniej Nikusui, teraz mocno przytulała się do kobiety, która oddawała uścisk. Wszyscy byli wyraźnie wzruszeni, ale i zakłopotani całą tą sytuacją - miejscem w jakim się znaleźli nie wiadomo do końca z jakich przyczyny.
- To pierwsze dobre wieści... Jakie od Ciebie usłyszałem, wiesz? - przy wypowiadaniu tych słów, nawet wysilił się na lekki uśmiech. Rzeczywiście, od kiedy poznał się z Tetsuo, podążąli ściśle wytyczoną ścieżką i na każdym kroku napotykali problem. Na granicy, opuszczone miasteczko, zastawione pułapki, zarodniki w tunelach, zainfekowane humanoidalne stwory, zapadające się tunele, trucizna...
- Mamy więc rozumieć... że cała reszta mieszkańców... skończyła jak ten tamten z grzybem na głowie? - dopytał, przenosząc uwagę z mężczyzny na ocalanych ludzi. Wieść, że zgodzili się na porzucenie całęgo dobytku jak i puszczenie go z dymem, była doprawdy zaskakująca. Nie spodziewał się takiej reakcji z ich strony. Bardziej sądził, że ludzie Ci będą chcieli próbować wszystko zacząć od nowa, albo uratować co się tylko da. Tu okazało się całkiem inaczej. Czyżby to czego doświadczyli było tego przyczyną?
- Uszanujemy waszą decyzję. Będzie to chyba najbezpieczniejsze co możemy zrobić, aby zabezpieczyć to... co jeszcze z tego zostało - odpowiedział, ponownie spoglądając na stronę z której niedawno wypełzł wraz z kobietą. Myśl ile jeszcze ludzi mogło doświadczyć takiego losu był wielce niepokąjący. Przecież tym miasteczkiem zaczną się interesować inni. Przecież mieszkali tu czyiś bracia, siostry, rodzice... - Wydaje mi się, że okolica musi zostać również zabezpieczona... A tego nie da się wykonać z pominięciem tutejszych władz - zauważył, zerkając na jeszcze jedną osobę, która pochodziła z tych stron i mogła chcieć coś powiedzieć.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
Postać porzucona
 
Posty: 426
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 13:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
Multikonta: Azuma

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 7 sie 2019, o 18:51

Było blisko, ale udało się uciec przed nie tyle co gruzami, a toksycznym gazem, który mógł ponownie pogorszyć ich sytuację. Wciąż jednak nie mogli mieć pewności czy już to coś nie spieprzyło ich życia. Nie znali tej substancji, pozostały jakieś zapiski, które równie dobrze mogły mijać się z prawdą. Była jednak w tym wszystkim jakaś nadzieja. Uwolnili ludzi, którzy prawdopodobnie również nawdychali się tego cholerstwa. Żyli, bo byli żywi potrzebni. To, nie wiadomo co, czerpało z nich życie dopiero tam, gdy byli uwięzieni. Dodatkowo białowłosa doskonale pamiętała, jak Kiyomi mówiła, że ludzie znikają albo uciekają - nie było mowy o trupach leżących w osadzie.
Co do dziewczynka... ta właśnie tuliła się do kobiety, którą uwolnili. A więc to była jej matka. Nikusui zerknęła na Kiyomi i skinęła w jej stronę lekko głową, co miało oczywiście oznaczać, że cieszy się z rozwoju spraw. Wszystko zapowiadało się dość dobrze, zwłaszcza, że jej i Kenshiemu również nic nie dolegało i podczas tej ucieczki nie narobili sobie więcej szkód.
- Ta odtrutka będzie nam potrzeba? Czy to raczej zabezpieczenie na przyszłość? - zapytała wprost, bo to mogło zaważyć na jej kolejnych krokach. Jeśli potrzebowała odtrutki, będzie musiała albo pójść z nimi, albo w odpowiednim czasie się z nimi spotkać. Chyba, że Tetsuo jakoś dostarczy ją do Raigeki. Szczerze, nie obchodził ją sposób, w jaki ewentualnie zostanie dostarczona odtrutka. Ważne, żeby była, jeżeli była jej potrzebna.
- Najszybszy i najprostszy sposób. - mruknęła nieco niechętnie, zerkając w stronę budynku, z którego uciekli. Otarła kurz, który znajdował się na jej prawym policzku i założyła kosmyk białych włosów za ucho. - To wciąż tereny Yustetsu. Uważam, że powinni zostać poinformowani Inuzuka. Zresztą, mają co do takich spraw predyspozycje. Ich nosy są niemal wszędobylske, o psiskach nie wspominając. Na pewno mają w swoich szeregach medyków, alchemików czy innych takich, którzy odpowiednio zajęliby się sprawą. Tam też powinni udać się z nami pozostali. Dostaną zakwaterowanie i odpowiednią opiekę. - dodała, rzucając swoim własnym pomysłem. Ona to po prostu tak widziała. Nie podobało jej się mieszanie w to interesów Shigashi. To dalej były Wietrzne Równiny, Yusetsu, którego główną siłą byli Inuzuka. A oni nie wiedzieli, jak duży zasięg będzie miał ten gaz, jeżeli wszystko podpalą. W końcu naruszenie jakiekolwiek z tych grzybów było dla nich niebezpieczne. Co, jeśli nagle zniszczą wszystkie? Może oni już będą znajdować się w bezpiecznej odległości, ale pojawić się mógł tu każdy.
- Jeżeli uważasz, że gaz nie uwolni się po podpaleniu tego budynku, robiąc więcej szkód niż pożytku, nie mam nic przeciwko. Ale nic więcej. Nie chcę, żeby ogień się rozprzestrzenił, nim przybędą tu odpowiednie osoby. - powiedziała, rozglądając się jeszcze dookoła. Domy były stare, więc szybko zajęłyby się ogniem, który następnie pochłonąłby drewniane warty i bramy, by później zacząć trawić drzewa. Nie to, że była jakąś zagorzałą zwolenniczką zieleniny, ale nie chciała się też przyczyniać do tego, by zostawić tu pogorzelisko, na którym nawet mucha nie usiądzie. Zerknęła jeszcze na Kenshiego, jakby chciała upewnić go w swoich postanowieniach. Było w końcu jeszcze parę niewiadomych. Przykładowo to, co na samym końcu powiedział do niego Tetsuo. Rzecz jasna Ryukata nie zamierzała się w to wtrącać, bo nie była to jej sprawa. Jednak, to jak człowiek kończy sprawy, wiele może o nim znaczyć.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 1029
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 12:58
Wiek postaci: 29
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
Multikonta: Venus, Sayuri

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 8 sie 2019, o 23:12

Misja Rangi - B - 97/97


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Koniec? "
Powietrze... To musiało być naprawdę miłe uczucie, doświadczyć go, stosunkowo świeże, wpadające do płuc dwójki, która właśnie wydostała się z jaskini. Kiyomi wyglądała na szczęśliwą, w końcu udało się uratować jej matkę, o to przecież chodziło. Niespodziewanie, nie wydarzyło się to w sposób jaki można było przewidzieć. Nie można stwierdzić, że tak było lepiej. - Wolałbym być gotowy... Jak nie dla waszego, to swojego bezpieczeństwa... - Oczywiście nie chciał być tutaj zarozumiały, ktoś musiał stworzyć lekarstwo, i to takie działające w pełni, z jak najmniejszą liczbą skutków ubocznych. Jak nie on, to kto inny podejmie się takiego zadania? - Poza tym... Kto wie czy nie przyda się kiedyś... Jeżeli ktoś zdecyduje się udać do tajemniczego lasu... Co dalej... Zdecydujcie jak uważacie, przedstawiłem jedynie swój punkt widzenia, sianie zniszczenia nie należy do moich atrybutów - Mrugnął w kierunku Nikusui, oczywiście po chwili na jego twarzy znów pojawił się grymas który towarzyszył mu od dłuższego czasu, niemalże od momentu w którym dopadły ich te zarodniki. - Chcę się po prostu tego pozbyć... By inni nie musieli przez to przechodzić. - Zamieszanie powoli znikało. Do zniszczonej wioski docierały fale spokojnego powietrza, tylko w okolicy jednego z domów, wciąż kręcili się ludzie, czyli właśnie tam gdzie byli, nad tą przedziwną jaskinią. - Niestety, chciałbym mieć ich więcej, ale lepsze to niż nic - Chodziło oczywiście o dobre wieści których mieli cały czas jak na lekarstwo. No właśnie, pech ciągnął się za nimi od samego początku. Jak było źle... To działo się jedynie gorzej, taki urok tej sprawy, o ile sam Tetsuo robił co mógł by poprawić sytuacje, to zwyczajnie wpadali w większe szambo. - Albo uciekli, albo umarli... Jak tamten mężczyzna... - Nie można było zapomnieć, że i przed wybuchem tej dziwnej zarazy osada była z dnia na dzień coraz bardziej opustoszała, z różnych powodów. Oboje mieli racje. Żadne z nich nie mogło od tak sobie spalić tego wszystkiego, tak samo, nie mogli pójść i już tutaj nie wrócić, było to zbyt niebezpieczne. Shigashi miało co prawda najlepszy sprzęt, to wciąż ród Inuzuka, zarządzał tymi ziemiami i powinien zostać przynajmniej poinformowany, to było zrozumiałe. - I tak musimy gdzieś iść... W takim razie zróbmy jak mówicie, porozmawiajmy z Inuzukami. - Zgoda na propozycję towarzyszy padła stosunkowo szybko, Tetsuo nie musiał być co do niej przekonywany, w końcu, przedstawił jedynie swój sposób na dalsze działania...

Wszystko zostało więc ustalone, obecnie należało już tylko zabezpieczyć to miejsce przed nieproszonymi gośćmi i udać się w drogę do Okami-den gdzie, cała sprawa zostanie przedstawiona rządzącemu rodowi. Co stanie się dalej z wszystkimi? Poszkodowani na pewno zostaną przyjęci do osady gdzie będą mogli zacząć na nowo, oczywiście po uprzednich badaniach i współpracy z Tetsuo nad stworzeniem leku. Biały smok skupiłby się głównie na tym, poprawieniu stanu swojego i zbadaniu wszelkich zdobytych notatek by zgłębić jak najwięcej tajemnic związanych z owym grzybem, oraz mężczyzną który to przyniósł, a później tym który sprawę badał, czyli tutejszym alchemikiem u którego mieli zdobyć pewne informacje związane z Shiro-ryu, niestety, one przepadły wraz z ostatnim tchnieniem grzybowego stwora, albo człowieka który się nim stał. Ród na pewno nie zapomniałby o zabezpieczeniu terenu i upewnieniu się, że plaga zarodnika zostanie w Betaimurze zatrzymana. Obydwoje nie mogli pozostać jednak bez zapłaty za swoje starania, co prawda od samego początku z Tetsuo miał współpracować jedynie Kenshi dlatego jako pierwszy otrzymał on od niego swoją dolę, co do Ryukaty, przyszła ona później w postaci błyskotki należącej do praprababki Kiyomi, mała nalegała by matka rozstała się ze świecidełkiem, w końcu ocalone życie, było znacznie ważniejsze niż jakaś błyskotka.


- Okami-den -

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Kobieta
Kiyomi
Tetsuo
Prowadzone misje:
- D - Patrol I
- C - Stary Relikt
- C - Sprawa Honoru

Rezerwacje:
Yasuo -
Naoki -

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Postać porzucona
 
Posty: 3452
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 23:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do ramion
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 161
- Łuskowaty kombinezon
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Stalowe elementy pancerza, maska
Duży miecz na plecach
Plecak
Kabura z prawej strony na udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG/Discord: Tario#3987/64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Poprzednia strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość