Bateimura

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 11 mar 2019, o 20:15

Misja Rangi - B - 58/...


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tajemnica kamiennych wrót "
Nie mogliście marnować tutaj czasu w nieskończoność na kłótnie które do niczego nie doprowadzą. Ostatecznie podzieliliście się osadą i tak jak Tetsuo polecił mogliście rozpocząć poszukiwania notek tak jak wam polecono. Nim ruszyliście na obie strony osady po dokonaniu podziału, otrzymaliście również kolejną informację od Tetsuo który wyraził się dosyć jasno i klarownie co a należy zrobić w momencie odnalezienia notki. - Jak już jakąś znajdziecie to zapamiętajcie jej pozycje. Nie róbcie z nią niczego więcej. Pieczęć może być dodatkowo chroniona jeśli zrobimy coś nie tak. Spróbuję dowiedzieć się co. Notatek jest tutaj pełno - Z tym poleceniem mogliście oboje udać się na poszukiwania. Kenshi rozpoczął od przeszukiwania najbardziej okazałych budowli w wiosce, stąd pierwszym miejscem w jakie się udał była siedziba tutejszego zarządcy. Już wstępne oględziny pozwoliły mu dostrzec jedną notkę umieszczoną u podstawy budynku na jego tyłach, zaraz obok niewielkiego skupiska kamieni.

Nikusui z kolei objęła sobie za cel pozostały fragment osady. Zważywszy na to, że swoisty ratusz znajdował się po drugiej stronie, jedynymi rzucającymi się w oczy budynkami po tej stronie były drewniane wieże strażnicze, wyraźnie zaniedbane umiejscowione wzdłuż murów, drewniane pale z których owe mury były wykonane również widziały lepsze czasy, nie było tego złego co by na dobre nie wyszło. Nieco zrujnowane mury odkryły przed tobą schowek, niewielką wyrwę w kształcie czworoboku w której znajdowała się notka. Znajdował się dosyć wysoko ponad twoją głową, wciąż jednak osiągalny poprzez wyciągnięcie ręki. Mogłaś go dostrzec bez wielkich trudów, zwłaszcza jeśli przechadzałaś się wzdłuż tej godnej pożałowania konstrukcji. Bloczek który spoczywał niegdyś w tym miejscu teraz leżał obok, jak kawałek spróchniałego drewna.

Najbardziej wysunięta od laboratorium alchemika wieża również skrywała drobną tajemnicę pod postacią notki, ta niezbyt wytrzymała konstrukcja z kolei miała zaczepioną notkę na podłodze, widoczną z zewnątrz. Dla kogoś zwyczajnego dostęp tam byłby trudny ponieważ wieża składała się jedynie z kilku większych palików które tworzyły podstawę dla pomieszczenia do którego wejściem była zwyczajna drabina zamocowana pod kątem. Właśnie na środku, pomiędzy palikami, po zewnętrznej stronie znajdowała się ta notka.

Każde z was wróciło zapewne ze swoimi znaleziskami do punktu spotkania którym na obecną chwilę była pracownia alchemiczna. Tetsuo wciąż rozczytywał notatki z których co i rusz wyciągał jakieś dodatkowe strzępki potrzebnych wam informacji. Teraz również was nie zawiódł, lecz to co miał wam powiedzieć nie koniecznie mogło spotkać się z waszym zadowoleniem. - Ile ich znaleźliście? Powinny być cztery. - Zaczął jak tylko zaczęliście informować go o tym co udało wam się odkryć. - Wraz z tą na samej skale mamy cztery... Hmm... Mamy w takim razie jeden problem. - Ściągnął z nosa okulary i przetarł parokrotnie oczy a zaraz i same szkła czystym fragmentem swojego białego płaszcza. - Trzeba je wszystkie ściągnąć w jednej chwili a jest nas tylko trójka. Jak to rozwiążemy? - Jego wzrok zastygł zarówno na Kenshim jak i na Nikusui, była to przeszkoda która skutecznie utrudniała ich dalsze postępy. - Nie wiem jak zabezpieczył tą pieczęć, wiem, że na pewno nie stanie się nic dobrego jeśli nie ściągniemy ich w jednym momencie. Wierzcie mi, żadne z nas nie chcę tego sprawdzać... - Wpadnięcie w taką pułapkę, zwłaszcza taką której w sprytny sposób można uniknąć nie jest żadną chwałą dla zwyczajnego ninjy a co dopiero dla byłych Smoków którzy nie jeden raz stawali przed nierozwiązywalnym i wciąż wychodzili z sytuacji z tarczą a nie na tarczy.

Kiyomi
Tetsuo
Ostatnio edytowano 29 mar 2019, o 17:30 przez Yamanaka Inoshi, łącznie edytowano 1 raz


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 15 mar 2019, o 23:28

Po uzyskaniu informacji od Tetsuo, poszukiwania rozpoczął od najbardziej charakterystycznych miejsc w osadzie. Uznał, że to przy takich miejscach wystąpi największe prawdopodobieństwo napotkania takich notek, a żeby zwiększyć szansę ich odnalezienia, wraz z białowłosą podzielił się obszarem poszukiwań. Uzyskana od Tetsuo informacja była jasna - odnaleźć notki, jednocześnie ich nie naruszając. Nie wiedzieliśmy jak zachowa się naruszona pieczęć, dlatego na wszelki wypadek należało zachować daleko idącą ostrożność.
Czarnowłosy skupił się na najbardziej okazałych budynkach, więc naturalną koleją rzeczy było rozpoczęcie poszukiwań od budynku zarządcy osady. I rzeczywiście, nie było trzeba poświęcać wiele czasu na odnalezienie tego obiektu. Okazała jak na tutejsze warunki siedziba, nie kryła przed mężczyzną jednak żadnych tajemnic. Poświęcony czas pozwolił odkryć notkę na tyłach budynku. Z niesmakiem ją obejrzał, ale pozostawił nienaruszoną. Zamiast ją tknąć w jakikolwiek sposób, przerzucił swoją uwagę na inny obiekt - a była nią wieża strażnicza.
W tym przypadku, gdy znalazł się już bliżej, sytuacja przedstawiała się zgoła inaczej. Na podłodze prowizorycznej wieży stworzonej z drewnianej palisady dostrzegł wspomnianą notkę. Dostanie się tam mogło być trudne, ponieważ jedyną drogą dostępu była drabina nachylona pod kątem. Kenshi jednak nie był wieśniakiem, ani pierwszym lepszym myśliwym który mógł posiadać jakiekolwiek pojęcie o zręczności. Był shinobim i to potężnym, a dostanie się do wnętrza czegoś takiego, nie stanowiło dla niego większego problemu...
- Znalazłem dwie, w budynku zarządcy osady oraz w wieży strażniczej - powiedział, gdy zjawił się w miejscu zbiórki, po pojawieniu Nikusui. Wraz z jej raportem, oraz informacją od Tetsuo, wiedzieliśmy już, że wszystkich notek jest cztery. I należy wszystkie zerwać w jednej chwili. W przeciwnym wypadku, mogą pojawić się problemy...
- Widzę dwa rozwiązania. Albo użyjemy klona, albo dziecka. Kwestią problematyczną zostaje sposób komunikacji, czyli w jaki sposób zasygnalizujemy, że właśnie w tej chwili należy zerwać notkę - zauważyłem, podsuwając rozwiązanie, w jaki sposób można w jednej chwili pozbyć się aż czterech notek. Czarnowłosy nie zasygnalizował wprost, że zna technikę klonowania - był to idealny sposób na wyciągnięcię informacji od pozostałych czy znają taką sztukę. Gdyby się jednak okazało, że żądne z nich nie potwierdza takich umiejętności, to nie zamierzał się kryć z tym co potrafi. W tym przypadku liczył się też czas. A tego im ubywało.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 27 mar 2019, o 19:56

Poszukiwania okazały się owocne. Cieszyło ją to, nawet, jeśli jej znaleźne znajdowało się w samych drewnianych ruinach. Nie miało to znaczenia. Musiała tylko się upewnić, że jest do tego dostęp. Zresztą, dla ninja wspinanie się nie było przecież jakąś znaczą trudności, o ile grunt był zwarty i twardy. Na dobrą sprawę i wodospad nie stanowił przeszkody. Gorzej sprawa miała się ze spróchniałym drewnem, wtedy mógłby być problem. Jednak na ten moment nie mieli zajmować się ściąganiem notek. Wystarczyło zapamiętać ich lokalizację, co Nikusui oczywiście zrobiła, po czym wróciła do budynku, w którym dalej przebywał Tetsuo, by badać notatki i inne zapiski.
Na miejscu, jak już była już trójka, dowiedzieli się niezbyt pocieszających rzeczy. Co prawda nie były niemożliwe do wykonania, ale już stawiały jakąś poprzeczkę. Zdjęcie ich wszystkich jednocześnie, w takiej odległości i z ich trójką było przeszkodą. Trzeba było poszukać rozwiązania, które częściowo podsunął Kenshi. Dość bezpiecznie, bo nie wyrywał się do przodu, nie proponował swojej osoby. Badał teren i ich możliwości? Pewnie tak. Białowłosa nie miała pojęcia jak dobrze znają się z Tetsuo, no ale oni o swoich umiejętnościach nie wiedzieli nic. To, że posiadała wiedzę, iż walczył z Kabuto, nie oznaczało, że miała szansę oglądać ten pojedynek.
- Również znalazłam dwie. Na murze w wyrwie, ale na wyciągnięcie ręki oraz w najbardziej wysuniętej wieży strażniczej. Jest nieco zdezelowana, ale jeszcze się nie wali. Notka jest na podłodze, widać ją z zewnątrz. - odpowiedziała niedługo po wypowiedziach Kenshiego. - Nie wiem czy dzieciak to dobre rozwiązanie, ale jeśli nie ma innego wyjścia, to trzeba będzie tak zrobić. - dodała, nie ukrywając, że byłoby milej, gdyby znalazł się inny sposób. Na przykład klon, o którym sam Kenshi wspomniał. Dlatego w tym momencie patrzyła na niego, jakby oczekiwała, że sam potwierdzi czy ma taką umiejętność czy też nie. Po prawdzie, Ryukata już jakby zdradziła, że nie ma takiej możliwości. O ile nie kłamała. A sądziła, że mężczyzna raczej nie obdarzył ją zbyt dużym zaufaniem.
- Nieco mniej inwazyjnie, a przynajmniej bez szkód dla osady, mogę zaproponować zasygnalizowanie moim rantonem. Wyślę wiązkę w górę, jak najbliżej centrum, by każdy ją widział. Mogę nią manipulować, więc sygnałem do zdjęcia notek mógłaby być gwałtowna zmiana kierunku wiązki. - zasugerowała, przy okazji uchylając rąbka tajemnicy. Nie wahała się przed tym jakoś szczególnie, nie chciało jej się bawić w gierki i wymuszanie wpierw informacji od innych. Nie od dziś wiadomo, że ludzie chętniej się czymś dzielą, jeśli sami coś damy. - Tylko nie szukajcie zbyt wysoko, zasięg też jest ograniczony. Dobrze, że osada nie jest zbyt wielka. - dodała, ale to wszystko miało znaczenie tylko pod warunkiem, że jej sposób zostanie zaakceptowany. Było możliwe, że Kenshi czy Tetsuo posiadali lepsze rozwiązania. Może istniał inny, magiczny sposób, mniej rzucający się w oczy. Kto wie.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 29 mar 2019, o 17:37

Misja Rangi - B - 61/...


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tajemnica kamiennych wrót "
Powrót okazał się wystarczająco owocny by nazwać go sukcesem. Zarówno Kenshi jak i Nikusui udało się odnaleźć notki. To była jednak tylko ta prosta część zadania bowiem lokalizacja elementów bariery to jedno. Pozbycie się ich to drugie a możliwość pojawienia się pułapek które skutecznie mogą zepsuć plany było jak najbardziej duże. Dlatego żadne z nich nie mogło działać zbyt pochopnie. Po ponownym przegrupowaniu w tymczasowej bazie wypadowej będącej domem alchemika i jedno jak i drugie dokonało sprawozdania ze swoich znalezisk w osadzie. - Dobrze... W takim razie ja zajmę się tą notką tutaj na dole, tą największą. Waszym zadaniem będzie zerwanie wszystkich pozostałych na znak. Nikusui... Nadasz znak wedle swojej umiejętności. Jednakże... By nie było niejasności. Zaprezentuj nam sygnał nim się rozdzielimy. - Smok zaczął kierować się do wyjścia z budynku i skinął na obydwoje. Teraz nadeszła chwila drobnego pokazu który miał zaznajomić ich wszystkich z sygnałem do zerwania notek. - Kenshi, to już twoja decyzja komu wolisz zaufać. Klonowi czy dziecku. Wiedz tylko, że jeśli coś pójdzie nie tak... To nie wiem czy poradzimy sobie z konsekwencjami, wciąż nie znalazłem nic więcej o pułapce na tym wejściu. - Przyłożył dłonie do brody pogrążając się na chwilę w zwyczajnej zadumie, myślał nad tym co może ich spotkać w nieubłaganie zbliżającej się przyszłości.

- Dobrze. Jeśli któreś z was zna techniki klonujące to teraz jest chwila by z niej skorzystać - Spojrzał wtedy na swojego towarzysza Kenshiego, pierwszy to zaproponował a więc musiał coś w tej dziedzinie potrafić, albo liczył na pozostałych. Nie mniej, jeśli i on nie mógł sobie poradzić z utworzeniem klona to dalej pozostawała mała Kiyomi. - Idź po dziewczynkę i pokaż jej którą notkę ma ściągnąć i kiedy - Spojrzał w kierunku białowłosej poprawiając nieznacznie swój ubłocony u dołu, biały płaszcz który powiewał swobodnie na wietrze. Oczywiście zrobił to tylko jeśli Kenshi nie był w stanie zaoferować im swojej kopii. Nie pozostało już nikomu nic innego jak rozdzielić się i przystąpić do wykonania ustalonego planu. Tetsuo nie chciał marnować wiele czasu, mimo to zależało mu teraz na dokładności. Była ich trójka więc jedną z notek mógł wziąć na siebie. Zdecydował się zająć tą na rozklekotanej wieży, dosyć daleko od samego mieszkania alchemika. Najmniej poznał tą osadę z pośród swoich kompanów dlatego to była świetna okazja by nieco się rozejrzeć. Do rozdysponowania pozostały trzy pozostałe notki. Ta znajdująca się za budynkiem ratusza pośród kamieni. Kolejna na jednej z wież strażniczych oraz ta skryta we wnętrzu muru.

Jedno było pewne, pozostali musieli obrać sobie cele do ściągnięcia. Ważnym było wybrać coś odpowiedniego z czym poradzi sobie mała, bądź też klon. Kto był bardziej odpowiedni do tego prostego zadania, dzieciak czy może bezduszny twór wykonujący rozkazy swojego mistrza?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Kiyomi
Tetsuo


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 30 mar 2019, o 00:39

Czarnowłosy pojawił się pierwszy w miejscu zbiórki. Nie napotkał w trakcie poszukiwań większych problemów stąd mógł przyłożyć szczególną uwagę co do poszukiwań. I były tego efekty w postaci odnalezienia dwóch pieczęci. Po zjawieniu się Nikusui, mężczyzna powiadomił współuczestników o znaleziskach. Kobieta uczyniła podobnie. Z ich wzajemnych relacji wychodziło na to, że oboje natknęli się na jedną i tą samą notkę w wieży strażniczej. Pomijając jednak ten jeden aspekt, udało im się zlokalizować wszystkie pieczęci. Pozostało ustalić, jak powinni dalej postępować.
- …. nie musimy narażać dziecka – odparł, wysłuchawszy zarówno kobiety jak i Tetsuo. Uformował pieczęć barana, rzucając pod nosem kilka słów - Doton: Iwa Bunshin no Jutsu. Po wykonaniu tych gestów, część jego ciała na ramieniu zaczęła ulegać dziwnej transmutacji. Chwile później wypłynęła z tego substancja, która szybko stwardniała przybierając najpierw formę, a potem kształt Kenshiego. – Ograniczeniem jest zasięg tego klona… Nie możemy się oddalić od siebie na odległość większą niż 50 metrów. Tak więc na podstawie odległości powinniśmy zdecydować, kto czym się zajmie – odparł, zwracając się w tym momencie do białowłosej, z którą musiał podzielić się trzeba pieczęciami. Tetsuo wybrał tą, która znajdowała się w domu alchemika.
Działania w oparciu o wykorzystanie klona było znacznie rozsądniejsze – nie tylko z powodu że nie ryzykowaliśmy życiem dziecka, ale właśnie dlatego że eliminowaliśmy czynnik który nierozerwalnie był związany z dzieciństwem. Brawura, ignoranctwo i pewne ograniczenia wynikające zarówno z racji wieku jak i wytrenowania ciała. Dostęp do niektórych pieczęci był dużo trudniejszy, dlatego wykorzystanie klona który posiadał ograniczone zdolności w pełni sprawnego shinobiego, było dużo roztropniejsze.
- Jaki będzie sygnał do działania? – spytał Nikusui, od paru chwil nie spuszczając z niej oczu. Nie było w tym niczego dziwnego, bo w końcu to z nią dogadywał w tej chwili szczegóły. Tetsuo na tą chwilę miał najłatwiejsze zadanie – no cóż, przynajmniej do chwili, aż nie odkryje co jest za ścianą…


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 3 kwi 2019, o 20:18

Prawda była taka, że z jakiejś opcji skorzystać musieli. Zerwanie notki nie było jakimś wielce problematycznym zadaniem, o ile rzeczywiście zerwaliby je jednocześnie. W tym wypadku ryzykowali wszyscy, a białowłosa nie sądziła, by Kiyomi świetnie sobie poradziła w dalszym życiu, jeśli ich trójce by się coś stało. Może to też kwestia braku nadmiernej wiary w innych ludzi, ale po cóż znów nadmiernie się łudzić. Bardziej wrażliwy w tym temacie był chyba jednak Kenshi, który, tym razem, już wprost się zaoferował. Dość szybko stworzył swojego klona. Nikusui miała nadzieję, że twór mężczyzny ma wystarczający zasięg, by tego dokonać. W tej małej osadzie te pięćdziesiąt metrów powinno spełniać swoje zadanie.
Teraz przyszła kolej na nią. Skoro się zaoferowała ze znakiem, to rzeczywiście, dobrze byłoby go pokazać. Aczkolwiek jest jakieś małe marnowanie chakry. Lepsze jednak to, niż potem każdy miałby się dziwić co to jest i czy to na pewno to, czego mieli oczekiwać.

Nikusui zaczęła składać pieczęci, by zaprezentować swój ranton. Z jej złączonych dłoni w znak tygrysa, szybko wystrzeliła wiązka, oczywiście w górę. Nie chciała nikomu zrobić tu krzywdy, ani niczego zniszczyć. Chociaż na dobrą sprawę nie wiedziała czy kiedykolwiek ktoś w tej osadzie jeszcze zamieszka. W każdym razie, laserowa wiązka, która przypominała wodę, poleciała w górę, około pięciu metrów, a Nikusui w tym momencie zmieniła tor lotu wiązki o dziewięćdziesiąt stopni, po czym puściła pieczęć.
- Zrobię dokładnie to samo, tylko znacznie wyżej, byśmy wszyscy widzieli. W momencie, kiedy wiązka zmieni tor lotu, puszczę pieczęć i odkleję notkę. - zakomunikowała, opuszczając dłonie. Zerknęła zaraz na Tetsuo, który określił się, którą notką się zajmie. Teraz przyszła pora na podział między nią, a Kenshim. Wybór wcale nie był zbyt trudny, a skoro sam mężczyzna się do decyzji nie kwapił, białowłosa postanowiła przejąć stery.
- Proponuję byś zajął się budynkiem zarządcy i wieżą. Ja ogarnę tę w murze. - zaproponowała, patrząc na członka klanu Maji i oczekując jakiś ewentualnych sprzeciwów. Taka opcja wydawała jej się najlepsza. Budynek zarządcy nie był przecież gdzieś na obrzeżach osady, więc w linii prostej powinno być bliżej do owej wieży, niż z wieży do muru. No ale to on był przy tym budynku, więc w sumie najlepiej wie o tym, gdzie się znajduje. Dlatego czekała na potwierdzenie lub zmianę planów i wyruszenie. Zawsze liczył się czas.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 5 kwi 2019, o 00:30

Misja Rangi - B - 64/...


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tajemnica kamiennych wrót "
Kenshi spełnił oczekiwania wszystkich i stworzył kamienną wersję siebie, tak jak oczekiwano. Odległości w wiosce nie były przeraźliwie wielkie więc klon swobodnie powinien wystarczyć by poradzić sobie z jedną z tych które znajdowały się najbliżej siebie. Wybór klona pozwolił zniwelować wiele komplikacji które mogłyby wyniknąć przez zachowanie, czy też reakcje Kiyomi na całą zaistniałą sytuacje.

- Dobrze. Tak zróbmy - Przytaknął w kierunku propozycji Nikusui. Sygnał był już ustalony, dlatego więc można było przejść do dalszego działania. Wedle ustalonego planu i kolejnych sugestii rozdzielone zostały notki którymi miała się zająć każda z osób. Ruszyliście więc na swoje stanowiska, Kenshi, Klon, Nikusui oraz rzecz jasna Tetsuo który zajął się wszystkim tak jak i na niego przystało. Umiejscowienie notki na bramie prowadzącej do tej jaskini, albo piwnicy było o tyle niekorzystne, że najpierw dawny smok musiał wytworzyć sobie odpowiednią wizję na niebo by dostrzec wykonywany przez Nikusui sygnał. Wymagało to od niego zrobienia dziury w dachu poprzez którą uzyskał odpowiedni widok. Nie było czasu na zabawy w półśrodki i raczej nie zanosiło się by w najbliższym czasie ktoś tutaj zamieszkał.

Przy każdej z notek wszystko zależało od osoby która się tam znajdowała. Dwie z nich z wiadomych względów przypadły Kenshiemu. Trzecia, była tą którą zajęła się Nikusui. To właśnie na nią i jej sygnał każdy czekał. Poinstruowany odpowiednio klon bez problemu mógł zrozumieć dostrzeżony sygnał i gdy tylko kobieta wystrzeliła wiązkę laseru w powietrze każda z notek, niemalże w tej samej chwili została zerwana. Mogliście poczuć drobną satysfakcję wraz z drobinką chakry która rozpłynęła się w chwili zerwania kawałka papieru. Nastała chwila niepewności po której nic się nie stało... Przynajmniej w miejscu w którym byliście. Pozostało teraz powrócić do pracowni alchemicznej i dostrzec efekty waszej pracy. Podczas powrotu dostrzegliście jak mała Kiyomi zbliża się do budynku w którym przebywał do tej pory Tetsuo. Za bardzo nie mieliście jak powstrzymać jej przed wtargnięciem do środka. Gdy sami znaleźliście się na miejscu dostrzegliście jak dziewczynka rozgląda się po tym zasyfiałym pomieszczeniu, tak jakby nie wiedziała gdzie się podziać. Wydawała się smutna i na wejściu usłyszeliście słowa wypowiadane przez waszego kompana w białym, zabłoconym płaszczu, który ponownie stał nad stertą zapisków alchemika. Bardziej zajęty rozszyfrowywaniem ich niż samą dziewczynką. - ... Może ją znajdziemy... A jesteście, wreszcie - Stwierdził jak przekroczyliście próg tego co kiedyś było drzwiami wejściowymi do głównego pomieszczenia domu. - Było jak przewidywałem, nie uruchomiliśmy pułapki. Skała się rozsypała, przejście jest otwarte. Nim tam zejdziemy chciałbym jeszcze nieco poczytać. - Napomknął mężczyzna skupiając swoją uwagę na notatkach. Przez ten czas mogliście niemalże robić to co chcieliście.

Ważne było by nie marnować zbyt dużo czasu ale prawdą również było, że brak przygotowania na niespodzianki w takim miejscu jak to również może okazać się tragiczny. - Chyba znalazłem coś ciekawego odnośnie tych fiolek, Kenshi - Właściwie dopiero teraz mogliście odczuć jakąś zmianę. Powietrze stało się straszliwie mokre, jakby zawilgocone. - Tatsuhiko próbował stworzyć lek na przypadłość jaka trawiła tą wioskę w związku z tymi grzybami. Emanują one zarodniki, im więcej jest ich w powietrzu tym bardziej jest ono wilgotne. - Powiedział i zakaszlał zakrywając przy tym usta. - Wiecie co to oznacza? Teraz już jestem pewien... - Spojrzał na nich całkiem poważnym wzrokiem. Przewrócił oczami w kierunku fiolek dodając - Nie udało mu się stworzyć idealnego leku, te fiolki to jakiś niedokończony eksperyment. Nie działają w pełni. Pisał coś o efektach... Ubocznych. Nie wspominał na jak długo. Pobieżnie tylko je opisywał - Złapał się za głowę i zmrużył oczy ściągając zaraz okulary ze swojego nosa. Wtedy też i wy mogliście coś poczuć, prócz wilgotnego powietrza poczuliście dziwne szumienie w uszach, tak jakby wszystko stało się przytłumione. Wciąż słyszeliście słowa wypowiadane przez siebie nawzajem jednak brzmiały one znacznie bardziej odlegle. Jakby tego było mało wasza koordynacja również zaczynała ulegać pogorszeniu a nawet i każdy oddech stawał się coraz trudniejszy. Byliście jednak shinobi. Te komplikacje były czymś z czym mogliście sobie oboje poradzić. - Każda z fiolek działa inaczej... Teraz już wiem dlaczego to przejście było zamknięte... - Wskazał wtedy na jedną z notatek i nabazgraną parokrotnie, niemalże nieczytelnie wiadomość "N... O...wie....ać" Było to jedynie kilka liter w podobnych do tej konfiguracjach z których można było sobie stworzyć faktyczną wiadomość " Nie otwierać ". Czy jednak gdy szukasz rzeczowych informacji skupiasz się na poszukiwaniu ukrytych podtekstów czy zależności? - I tak musieliśmy to zrobić... - Brzmiał wyraźnie na dosyć zrezygnowanego, jakby dał się wciągnąć w pułapkę zastawioną dokładnie na kogoś takiego jak on. Wziął kilka głębokich oddechów zbliżając się w kierunku fiolek na stole z przyborami alchemicznymi. Biała z podpisem " Moc ", Czerwona " Ciało ", Niebieska " Duch " - Są trzy... Biała zapewni jednemu z nas jasność umysłu ale zapewne nasze ciało samo będzie musiało zwalczyć pozostałe mankamenty... Czerwona... Pozwoli nam na zachowanie sprawności ciała, nie wiem jak zarodniki wpłyną jednak na nasze postrzeganie, jeśli zajmie nam wszystko zbyt dużo czasu. Ostatnia, idąc śladem pozostałych to dzięki niej będziemy mogli korzystać z zapasów naszej chakry ale wciąż pozostaniemy osłabieni. - Każda chwila spędzona w tej wiosce tylko pogarszała sytuację. Obecnie nie miało to już znaczenia czy stąd odejdziecie czy nie. Zarodniki zaczęły robić swoje i musieliście coś zrobić.

Kiyomi, jako jedyna wydawała się nie odczuwać efektów zarodników, wydawało się, że zachowywała się dosłownie tak samo jak przedtem. Zmartwiona aczkolwiek nie rozumiała za bardzo co się z wami dzieje, stała pod ścianą nieco przestraszona ale wciąż pozostawała dzielna. - Co się z wami dzieje? Nikusui? Tetsuo? - Zapytała zmartwiona podczas gdy okularnik brał kilka głębszych oddechów.

Informacje jakie przekazywał wam Tetsuo były istotne ale każda chwila zwłoki pogarszała wszystko. - Tatsuhiko musi być gdzieś na dole. W Gnieździe tego grzyba, bo jak inaczej wytłumaczyć to wszystko? - Znowu założył okulary na nos spoglądając ukradkiem w kierunku dziury prowadzącej do piwnicy tudzież przejścia. - Grzyb przy zniszczeniu rozsiewa kolejne zarodniki, zarażeni również je przenoszą, im większe skupisko tym nasilą się efekty. Największe stężenie występuje w chwili gdy grzyb wybucha albo nosiciel umiera... - Wtedy też cała wasza trójka poczuła jakby dosłownie przewiercało się wam coś przez czaszkę. Dokładnie przez skroń, jakby coś drążyło, i drążyło tunel w waszej głowie i nie chciało przestać. Po chwili to uczucie ustało. - Musimy zdecydować które z nas wypija którą fiolkę. Wedle zapisków trunek da nam szansę... - Rzecz jasna fiolek było więcej więc równie dobrze wszyscy mogliście zdecydować się na wypicie jednej i tej samej. Czas uciekał.

Kiyomi
Tetsuo


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 7 kwi 2019, o 19:30

Propozycja wykorzystania klona, nie spotkało się z sprzeciwem kogokolwiek. Była to jedna z alternatyw – ta zdecydowanie rozsądniejsza – więc takie podejście nie mogło dziwić. Białowłosa przed którą postawił decyzję wyboru pieczęci – również dokonała wyboru. Zadania zostały rozdzielone, znak rozpoznawczy rozpoczynający działanie również. Mogli działać.
Na wznak Tetsuo, każdy ruszył w ustalonym kierunku. W tym momencie zarówno na nim jak i na białowłosej spoczywał największy obowiążek. Kobieta miała dać znak do rozpoczęcia akcji, a on i jego klon odpowiadali za zdjęcie aż dwóch pieczęci. Błąd kogokolwiek mógł wywołać lawinę niepożądanych i niewiadomych działań, dlatego każdy był zdeterminowany do tego, by nie popełnić żadnego błędu. Gdy więc zjawił się na miejscu (tak samo zresztą jak i jego klon), a następnie dostrzegł na niebie ustalony wcześniej znak – nie czekając zerwał wskazaną pieczęć, oczekując na to co się stanie.
Nie zdarzyło się nic…
Po chwili wyczekiwania na niewiadome, gdy było już pewne, ze nie uruchomiła się żądna pułapka, ani nie nastąpiło żadne nadzwyczajne zdarzenie, czarnowłosy postanowił wrócić do miejsca zbiórki. Po drodze spotkał się z klonem którego na powrót wchłonął, odzyskując znaczną część chakry. Chwilę później przed dotarciem do chaty alchemika, napotkali dziewczynkę, która właśnie do niej weszła. Skwitował to siarczystym przekleństwem. - …. jeszcze dziecka nam tu brakowało. Słowa rzucone były bardziej w przestrzeń, nie zaadresowane do białowłosej, która zdążyła do niego dołączyć, zmierzając w tym samym kierunku. Kobieta wcześniej poinformowała ich że zostawiła ją w domu. Dziecko najwyraźniej dość miało czekania i postanowiło zignorować polecenie. Biorąc pod uwagę stan w jakim znalazła się osada, czy jednak można się było temu dziwić?
Po dotarciu na miejsce, dostrzegliśmy Tetsuo, który najwyraźniej udzielał dziewczynce jakiejś odpowiedzi. Sądząc po tym co usłyszeliśmy, najprawdopodobniej dziewczynka pytała o kogoś bliskiego. Kenshi obserwował ją ze swojego miejsca, ale nie skomentował postawy jaką wykazała się tutaj przychodząc. Zdawał sobie w części sprawę z tego jak mogła się czuć. W końcu i jego historia nie była radosna…
Mieli chwilę dla siebie, którą mogli wykorzystać w dowolny sposób. Sam nie opuszczał już budynku – choć może powinien to rozważyć bo zapach dobywający się zza skruszonej ściany nie należał do najprzyjemniejszych - tylko zbliżył się do ściany znajdujących się nieopodal podziemnego przejścia i się zwyczajnie o nią oparł, tak by nie tylko mieć wgląd na dziurę o którą im chodziło ale również widzieć wszystkich i słyszeć co Tetsuo będzie może miał do powiedzenia, szczególnie że jeszcze zapoznawał się z dokumentacją. Jego przypuszczenia co do tego czy się jeszcze czegoś dowie, nie były zresztą przesadzone, bo już po kilku minutach usłyszał ważne rzeczy.
-Mam je tu ze sobą – przytaknął mu, gdy ten zaczął tłumaczyć, że każda z fiolek pełniła część eksperymentalnego leku. Leku na grzyba, który podobno trawił tą osadę. A dość szybko się okazało, że również i ich samych. Wierzyć mu się nie chciało, że tak łatwo udało im się tym syfem zarazić. A miał paskudne przeczucia co do tej groty. – Po prostu świetnie – parsknął w złości i wyciągnął z torby po kolei trzy fiolki, przy akompaniamencie narastającego szumu w uszach. Od kompana dowiedział się, za co odpowiadała każda z fiolek i choć posiadł tą wiedzę, nie wiedział czy mimo to jest warto ryzykować i nieznaną substancję wlewać do swojego organizmu. Gdy jednak usłyszał resztę… poczuł nieprzyjemne ciarki na grzbiecie, tym większe bo zdawał sobie sprawę z tego, że dzieje się z nim z każdą chwilą co raz gorzej. – Zanim zaryzykujemy, wyjdźmy na zewnątrz… na świeże powietrze. Może poczujemy się lepiej, jeżeli nie, to nie pozostanie nam nic innego jak zaryzykować i to wypić – powiedział, nie oczekując od pozostałych odpowiedzi, tylko ruszając w stronę Tetsuo, który z wyraźnym trudem łapał co raz głębsze oddechy. On był najdłużej narażony na działanie tych toksyn.
Na zewnątrz, przed domem moglibyśmy obserwować, czy efekty jakich doświadczaliśmy, zatrzymały się, czy też nasilały. W przypadku gdybyśmy odczuwali co raz silniejsze działanie toksyn, rzeczywiście należało podjąć decyzję co do tego kto jaką fiolkę wypije.
- Tetsuo… Posiadasz największą wiedzę na temat tego co tu się dzieje. Zapoznałeś… przeczytałeś wszystko co było z dokumentów… .Wydaje mi się, że najbezpieczniej byś ty zachował jasność… jasność umysłu – powiedział, podsuwając mu białą fiolkę. Pozostały jeszcze dwie czerwona i niebieska. – Jestem… dobrym szermierzem i wystarczająco sprawny fizycznie by zagrozić w bliskim starciu… jeżeli się zgodzisz… jak się zgodzisz wypiję czerwoną, a Tobie pozostawię ostatnią – zaproponował zwracając się do białowłosej, która również doświadczała tego samego. Jego umysł, mimo że działał co raz gorzej, zachował jednak jeszcze na tyle jasności, by go niepokoiły dwie kwestie – Zastanawia mnie… czemu małej nic nie dolega… Czemu jest odporna na działanie tej grzybni… tych zarodników… oraz to.. że skoro Tatsuhiko jest w środku… to kto umieścił barierę na zewnątrz – powiedział, będąc gotowy do wypicia czerwonej fiolki i podjęcia stosownych działań – tam, w środku, na dole…


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 11 kwi 2019, o 19:44

I udali się do swoich miejsc. Jedna osoba na jedną notkę. No i klon, oczywiście. Teraz białowłosej nie pozostało nic innego, jak odczekać moment, tak dla pewności, że każdy z nich na pewno jest już na miejscu. Byłaby kicha, gdyby wystrzeliła wiązkę zanim każdy z nich będzie na odpowiednim miejscu. Chyba osobiście wolałaby się na własnej skórze nie przekonywać, co mogłoby się stać w takim wypadku. Rzecz jasna - wiedzę taką mogłaby posiadać, ale niekoniecznie z własnego doświadczenia. Stąd, gdy uznała, że już pora, złożyła odpowiednie pieczęci i puściła wiązkę na tyle wysoko i na tyle ukierunkowaną w centrum, na ile mogła, by w końcu zmienić diametralnie jej tor lotu. Wtedy puściła pieczęci i zerwała notkę. Nikusui musiała przyznać, że przez moment czuła, jakby serce biło jej mocniej. Gdzieś tam w środki tlił się dreszczyk adrenaliny.
Chwila oczekiwania i nie stało się nic. Ziemia się nie poruszyła, pioruny w nich nie waliły, ani nie pojawiły się żadne inne przeszkody. W takim wypadku wręcz trzeba było wrócić do miejsca, z którego przyszli. No, oczywiście nie tak dosłownie. I tam czekało białowłosą zaskoczenie. W budynku znajdowała się Kiyomi. Jakby zdezorientowana. Przecież kazała jej czekać. Nikusui zmarszczyła brwi. Najwidoczniej mała już chwilę tu była i prowadziła rozmowę z Tetsuo.
- Myślałam, że poznałaś mnie na tyle, żeby wiedzieć, jak bardzo nie lubię, gdy ktoś robi co innego, niż mu mówię. - powiedziała zdecydowanie, wiedząc, że to nie jest miejsce dla niej. Teraz jeszcze trzeba było na nią uważać, albo gorzej, mieć ją na sumieniu. Widać było, że i Kenshi nie był zadowolony z obecności dziecka, czemu również dał wyraz. Z dobrych wiadomości mieli tyle, że udało się udostępnić przejście. Najwidoczniej to był właśnie efekt zerwania owych notek. Teraz dobrze byłoby zejść na dół i sprawdzić, co się tam kryje, ale Tetsuo nieco ich zblokował, postanawiając, że jeszcze trochę poczyta. Stąd Nikusui nieśpiesznie przechadzała się po budynku, by ciągle słyszeć, co mówi studiujący zapiski mężczyzna, a przy okazji dobrze się w środku rozejrzeć. Jej kroki były powolne, ale gdy usłyszała o tym, że zarodków jest tym więcej, im wilgotniejsze jest powietrze, przystanęła gwałtownie w miejscu. Moment, moment. Przecież powietrze, które ich otaczało, było wilgotne. Ciężko byłoby tego nie wyczuć, ale za cholerę nie spodziewała się, że już w opustoszałej praktycznie wiosce, ich to dopadnie. Wzięła materiał swojego płaszcza, przykrywając nos i usta, jakby prowizorycznie miało to zapewnić jakiś filtr powietrza. Oczywiście już i tak zdążyła się tego nawdychać, ale po co pogarszać swoją sytuację? Zwłaszcza, że zaczynała czuć efekty. Z jednej strony słowa mężczyzny były wyraźne, ale jakby docierały z oddali. Nie podobało jej się to całkowicie.
Z przemyśleń wyrwało ją pytanie Kiyomi. Spojrzała na dziewczynkę, wciąż klnąc w duchu, że tu przyszła. Zdawało się jednak, że z nią się nic nie dzieje, co było dosyć dziwne. Organizm dziecka zdawał się być mniej odporny, a na pewno mniej niż u ninja. Tymczasem ona znosiła to wszystko najlepiej.

Milczała, jakby szczędząc sobie większych wdechów, jakie mogłoby robić w tym budynku. Może to byłą marna próba, ale zawsze jakaś. Oczywiście, jeśli tylko Tetsuo zgodził się wyjść na zewnątrz, by sprawdzić efekt dalszego ich otumanienia, zrobiła to samo. Zabierając ze sobą Kiyomi. Jej samopoczucie się pogarszało. Uczucie wiercenia w głowie w pewnym momencie było niemal nie do zniesienia. Jeszcze nigdy nie miała z czymś takim styczności. Nie licząc kaca, ale od tego się nie umiera. Tu jednak była na to bardzo realna szansa. Ratunkiem miały okazać się fiolki. Oczywiście, wypicie nieznanych substancji pozwoli uratować tyłek, może na jakiś czas, a równie dobrze później może być jeszcze gorzej.
- Kurwa. - warknęła jedynie pod nosem, w końcu, po dłuższym czasie się odzywając. Za cholerę jej się to nie podobało i nie zamierzała dostosowywać słownictwa tylko dlatego, że było tu z nimi dziecko. Aż taka delikatna przecież nie była. Jednak ta cała sytuacja, gdzyb, zarodniki... nieznane fiolki... czy tego nie było za dużo?
- Właśnie, Kiyomi-chan, nie czujesz się dziwnie? - zapytała dla pewności, bo może ta informacja pozwoli dowiedzieć się czegoś więcej.
- Nie mam sprzeciwu. - dodała niedługo później, zgadzając się by wziąć ostatnią fiolkę, prawdopodobnie dla ducha. Nie była zbyt rozmowna, bo to była właśnie taka sytuacja, w której należało działać, a nie specjalnie się rozgadywać. Zresztą, jaki był sens wchodzenia w słowo Kenshiemu? Żaden. Dlatego tego nie robiła i cierpliwie czekała na odpowiedzi Tetsuo i ich dalsze poczynania. Chociaż, jak, do cholery, niby pozbyć się takiego grzyba i jego zarodników? Spalić, spalić to wszystko.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 15 kwi 2019, o 09:05

Misja Rangi - B - 67/...


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tajemnica kamiennych wrót "

Kiyomi stanęła jak wryta po karcących ją słowach białowłosej, kobieta miała oczywiście swoją rację w tym wszystkim. Wydała jej polecenie którego mała w ostatecznym rozrachunku, nie posłuchała. - No ale... Ale... Był ten grzmot i, myślałam, że coś się tutaj stało to przybiegłam i wtedy zobaczyłam Tetsuo-sama, a potem przyszliście wy i... - Czy musiała mówić więcej? Wyjaśnienie tego wszystkiego było co prawda zbyteczne, to wciąż dziecięce usta próbowały się usprawiedliwiać, bo w końcu nikt nie chce trzymać na sobie czyjegoś gniewu zbyt długo a każda, nawet najmniejsza szansa na drobne ostudzenie złości, jest najlepszym trafem.

Wyjście na zewnątrz było dobrym pomysłem, głównie dla waszego spokoju i chwili wytchnienia po niepewnych słowach które co i rusz padały. Tetsuo bez problemu zgodził się na wyjście. Efekty zaczynały być odbierane przez każde z was jednak, na tą chwilę, były jeszcze do zniesienia. Wyjście na zewnątrz pozwoliło wam przez chwilę odetchnąć, ale tylko chwilę bo wszystko i tak zdążyło się już rozprzestrzenić, aczkolwiek w mniejszym stężeniu. - Tak... Tak chyba będzie najlepiej - Odparł, przystając zarazem na propozycje waszej dwójki odnośnie fiolek których zawartość ostatecznie zdecydujecie się wypić. Mimo dzwonienia w uszach każde z was miało w rękach już swoją fiolkę, pozostawało na komendę je wypić.

Dziewczynka średnio rozumiała wszystko to co się tutaj działo, nie można się jej dziwić, była mała i nie miała pojęcia o świecie poza tą osadą czego Nikusui miała już okazję doświadczyć. Skierowane w jej stronę pytanie, zadane najprościej jak się tylko dało spotkało się z jej odpowiedzią mniej więcej od razu, w chwili gdy wychodziliście na zewnątrz. - N-nie... Czuje się normalnie. Czy... Czy też powinnam tak kaszleć jak Tetsuo-sama? Czy... Czy... Niezbyt rozumiem. - Wy czuliście się gorzej, ona, tak jak wcześniej. Należało teraz postawić pytanie - Dlaczego? Może ma to związek z właściwościami grzyba i zacznie odczuwać efekty później, a może wcale? Kto będzie tak odważny i podejmie się wyzwania sprawdzenia jednej z tych wersji? O samym grzybie mieliście strzępki informacji z których trudno ustalić jak on ostatecznie na małą wpływa i dlaczego. Wszystko byłoby na obecną chwilę dzikim zgadnięciem, losem który wcale nie musi się do was uśmiechać.

Wszyscy wiedzą jak walczyć z grzybem, spalić... Takie postępowanie wydaje się jak najbardziej właściwe i najprostsze, ale czy możecie dokonać czegoś takiego bez uprzedniego zbadania tej jaskini, tudzież tunelu? Po tym wszystkim? Tetsuo wziął kilka głębszych oddechów i uspokoił się, chwilę, dosłownie minutę walczył aż uspokoił swój oddech na tyle na ile tylko był w stanie. Już nie kaszlał ani nie prychał. - Małej nic nie dolega, nic tylko się cieszyć... - Westchnął ciężko przyglądając się temu co zostało z drzwi wejściowych do budynku i przewrócił wzrok na fiolki które w między czasie wylądowały w dłoniach każdego z nich. - Dlaczego może być środku... To jest tajemnica którą chciałbym rozwikłać, przekonamy się na dole, równie dobrze może go tam nie być i on postawił tą barierę. Nie wiem, po prostu nie wiem, jeśli jest na dole to twórca bariery zostaje niewiadomą... Ale teraz wiemy, że nie mógł mieć złych intencji... Albo to pułapka. - Ścisnął w dłoniach fiolkę z miksturą i odkorkował ją, pachniała zwyczajnie, nieco jak mleko. Przechylił i jednym susem wypił. Zmrużył kilkukrotnie oczy i nagle wydał się wam straszliwie zmęczony. Jakby część sił go opuściła, aczkolwiek wciąż trzeźwy i gotowy do działania, na tyle na ile mógł. W tej chwili nie wydawał się silniejszy niż ktoś kto od kilku dni nie jadł. - Ustało... Przestało mi się to wwiercać w głowę, wreszcie... - Chwycił się za głowę a na jego twarzy wyryła się emocja ulgi. - Wszystko mnie boli ale... Przynajmniej mogę myśleć... -

Wiedzieliście już, że każda z mikstur ma inne działanie. Kenshi miał czerwoną a Niksui niebieską. Mężczyzna po wypiciu czerwonej poczułby jak wstępują w niego nowe siły. Zyskałby odrobinę wigoru ale szybko zdałby sobie sprawę z tego, że nie jest w stanie mieszać chakry tak prosto i łatwo jak czynił to do tej pory. Prócz tego, ból głowy pojawiał się co i rusz, pozostawał na tą chwilę taki sam jak przed wypiciem utrudniając skupienie i zachowanie spokoju. Nikusui po wypiciu niebieskiej fiolki wcale nie poczułaby się lepiej. Zarówno ból głowy powrócił jak i dosyć szybko zaczęły boleć ją mięśnie sprawiając, że każdy gwałtowniejszy, wymagający więcej siły i energii ruch przyprawiony był bólem i wysiłkiem. Jeśli była w stanie wytłumić w sobie ten ból, mogła mieszać dalej chakrę i korzystać ze swoich mocy.

- W tym stanie musimy działać ostrożnie - O ile wcześniej zdecydował się przysiąść to teraz powoli zbierał się do góry by w końcu stanąć na równe nogi. - Wszystko się wyjaśni na dole. -


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Kiyomi
Tetsuo


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 17 kwi 2019, o 20:22

Obecność małej Kiyomi nie tylko dla niego była zaskoczeniem, po reakcji białowłosej wiedział już, że i ona jest niezadowolona z jej przyjścia. Było to zrozumiałe bo obecność dziecka wszystko komplikowało. – Muszę to zapamiętać – dopowiedział, gdy Nikusui dobitnie wyraziła co sądzi o zignorowaniu wydanego przez nią rozkazu. Nie dodał już nic więcej na ten temat, bo wyraził je krótko acz dobitnie już wcześniej. W chwili obecnej nie było czasu nic więcej z tym zrobić, dlatego weszli do środka.
Na miejscu wydarzyło się wiele rzeczy. Tetsuo zapoznał się z kolejną porcją dokumentacji i udzielił ważnych informacji – wśród nich znalazły się i te, które bezpośrednio dotknęły całej trójki, a być może i czwórki bohaterów. Dalsza porcja zdarzeń nastąpiła bardzo szybko - gniew wymieszany ze strachem i decyzja o opuszczeniu budynku. Niestety, dość szybko okazało się, że takie rozwiązanie na niewiele się zdało i dalej pozostawali z porcją pytań bez wyjaśnień. Wśród nich były i te dotyczące słuszności wypicia zdobytych wcześniej fiolek z nieznaną substancją. Decyzja o ich opróżnieniu, zapadła jednak wspólnie.
- Raz kozie śmierć… niech się dzieje co ma dziać – rzekł wlewając ostatecznie czerwoną substancję do przełyku. Tetsuo przypadła w udziale biała, a Nikusui fiolka niebieska. Każdy w tej chwili ryzykował pogorszeniem objawów, a nawet i śmiercią. Było to jednak ryzyko bez pewnych konsekwencji, wszystko opierało się na przypuszczeniach i mogła wciąż istnieć dla nich szansa.
Mijały sekundy, ale nie czuł się gorzej. Obserwował pozostałych i pierwsze zmiany dostrzegł u Tetsuo. Grymas na jego twarzy jakby zelżał. Szybkie wyjaśnienia padły z jego ust niedługo później. Fiolka rzeczywiście mu pomogła. Osłabiła fizycznie, ale oczyściła umysł. Jak to miało wyglądać u nich?
Po kilkunastu kolejnych sekundach zaczął czuć wzbierające w nim siły. W zaskoczeniu aż wciągnął powietrze głęboko do płuc. – Jest….jest dobrze, też czuje się lepiej… Choć znacznie trudniej kontrolować mi własną chakrę. Wyjaśnienia… odnośnie fiolek chyba były prawdziwe, co z Tobą? – zapytał, przenosząc spojrzenie na trzecią osobę, które zdecydowała się wypić zawartość fiolki – Nikusui.
Tetsuo w międzyczasie postanowił nawet powstać, co rzeczywiście wskazywało na lepszy stan. Sam również podniósł się z kolan, biorąc przykład z towarzystwa. Słusznie zauważył, że należało teraz działać ostrożnie. Sam zdecydował o wypiciu czerwonej fiolki, a więc to na nim spoczywał obowiązek przewodzenia temu pochodowi.
- Pójdę pierwszy, niemniej zastanówcie się, czy wszyscy schodzimy. Jeżeli to pułapka, obyśmy nie przypłacili tego życiem każdego – odparł, w swoich rozważaniach nie biorąc nawet pod rozwagę tego, że miałoby w tej wyprawie uczestniczyć również dziecko. Gdy plany nie uległy zmianie, wysunął ostrze katany i trzymając je w dłoni, ruszył ostrożnie w stronę domostwa. Wiedział, że stężenie grzyba było tam znacznie większe niż na zewnątrz, ale czy w takiej sytuacji miał inne wyjście? Najwyraźniej wypita substancja działała.
Westchnął ciężko stojąc nad zejściem – Bądźcie ostrożni. Jeżeli macie czym poświecić… Będzie miło – mruknął w kierunku swojego towarzystwa po czym zeskoczył do środka. Tunel prowadzi przed zniszczoną ścianę, więc ruszył na przód, pomału, krok za krokiem, nasłuchując odgłosów dobiegających z środka.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 2 maja 2019, o 19:18

Dziecko. Cóż znowuż mogła wymagać od dziecka? Całkowicie zagubionego, samotnego i szukającego wsparcia i pomocy. W duchu białowłosa jedynie westchnęła na wymówki Kiyomi i pozwoliła, by jej spojrzenie złagodniało. Nie chciała przecież, by teraz im się tu rozpłakała, bo sprawi jeszcze więcej problemów. A tych trzeba było za wszelką cenę unikać. Mieli ich już wystarczająco, by kolejnych nie dokładać. Zerknęła jeszcze na Kenshiego, który postanowił dodać swoje trzy grosze. Po złości czy też jedynie informacyjnie, jednak uznając jej zdanie za ważne - nie miało to znaczenia. Posłała mu jedynie krzywy uśmiech, na który jeszcze ją było stać w tych warunkach i pokręciła głową, jakby chciała mu przekazać, że i owszem, tak będzie dla niego i dla wszystkich lepiej. I wyszło to bardziej prześmiewczo, niżeli groźnie, ale kto by się teraz tym przejmował.
Wyszli na zewnątrz i chociaż przez ułamek sekundy poczuła się lepiej. Złudny ułamek sekundy, bo wcale jej się nie poprawiało. Dostali chwilę wytchnienia, która i tak nie mogła uratować ich przed tym, co już krążyło w ich ciałach. Wiedzieli jednak, że muszą coś z tym zrobić. I mieli do tego jedną okazję - czy słuszną, ciężko było o tym powiedzieć. Mogło ich to kosztować wiele, ale czy nie wiedzieli na co się piszą, idąc tą drogą? Oczywiście, że wiedzieli. Białowłosa jednak nie chciała myśleć teraz o śmierci. Szła za ciosem, z myślą z tyłu głowy, że dojdą do siebie. Dlatego zgarnęła fioletową fiolkę i wypiła jej zawartość, wciąż czując uboczne skutki nawdychania się tego świństwa. Naprawdę nie pamiętała, kiedy czuła się tak fatalnie, jakby znajdowała się gdzieś obok, w dziwnym, przyćmionym świecie, w którym dźwięki to upierdliwe stworzenia, uprzykrzające życie i funkcjonowanie.
Nikusui wiedziała, że teraz Kiyomi musi z nimi zostać. Niezależnie od tego, co się stanie. Jeżeli miała się zarazić, to już musiało się to stać, nawet jesli efektów nie będzie widać. Jeśli jednak grzyb jej nie tknął, coś musiało w tym być. Sama kobieta nie była w stanie powiedzieć, cóż to takiego. Nie była medykiem czy alchemikiem, nie znała się na takich sprawach. Żeby wiedzieć, co się dzieje z dziewczynką, trzeba byłoby ją pewnie przebadać i to dość porządnie. A to nie była specjalizacja Nikusui.
- Musi zostać z nami. Jeśli w przeciągu pół godziny nic jej nie będzie, to znaczy, że coś w niej jest. Coś, co chroni ją przed tym grzybem. Bo wątpię, żeby była jedynym dzieckiem w osadzie. Dzieci raczej cechują się słabszą odpornością od dorosłych, więc łatwiej by to łapały. - swoje słowa skierowała do mężczyzn, próbując nawiązać do tego tematu. Może oni będą wiedzieć, coś więcej? Testuo zdawał się posiadać jakąś wiedzę, może będzie mógł to rozwikłać. - Oprócz ciebie były jeszcze jakieś dzieci w wiosce? - zapytała dla pewności Kiyomi, marszcząc brwi. To, że dotarła do Raigeki, niezarażona, mimo iż jej matka była chora, mogło dawać do myślenia. Czy w takim razie... nie powinna być celem?
- Musimy ją chronić. - dodała zaraz po tym, kiedy Testuo wypił zawartość swojej fiolki. Miał również rację w tym, co mówił. Nie mogli wysadzić części wioski od tak. Tam mogła być również matka Kiyomi. A może ona była odpowiedzią, może mogła pomóc nie tylko swojej matce?
Testuo jako pierwszy odczuł skutki wypicia dziwnej mikstury. Wyglądał na pozbawionego sił, aczkolwiek myśli miał czyste i z tego, co mówił, nie sprawiały mu one trudności. Kenshi również potwierdził działanie fiolki. Dokładnie w momencie, kiedy i ona zaczęła odczuwać skutki wypicia fioletowej fiolki.
- Lepiej. Będę mogła działać, ale nie z pełną mocą, jakbym wciąż była nieco ociężała, ból głowy nie ustąpił, ale poradzę sobie z tym. Czuję jednak, że z jutsu będę mogła korzystać. - odpowiedziała, upewniając się w tym, że każda fiolka dawała coś innego. Zawsze był to jakiś pozytyw, nawet, jeśli nie byli w 100% sprawni. Poza tym, Kenshi poruszył ważną kwestię. Owszem, dobrze byłoby tam pójść we trójkę, ale zabierać tam dziecko? Nie wiadomo, co ich tam czekało. Poza tym, jeżeli to pułapka, to rzeczywiście byli w dupie. A tak to może chociaż dostarczyłaby Kiyomi do Raigeki i tam by się coś wyklarowała. O ile zdołałaby z nią uciec. Na to zapewne są większe szanse na zewnątrz niż wewnątrz.
- Ja mogę z nią zostać. Testuo ma tęższy umysł, tam może znajdować się coś, co tylko on wyłapie. W razie, gdyby było czysto, dajcie znać. Może uda ci się podesłać do nas klona, w takim wypadku. - powiedziała, chociaż i tak średnio jej się to podobało. Siedzenie z dzieciakiem, zamiast czynny udział? No cóż... tak czy siak, wszystko się mogło zdążyć. Może to właśnie one będę narażone na większe niebezpieczeństwo na zewnątrz, niż mężczyźni w jaskini? - Chyba, że masz inne zdanie na ten temat, Testuo? - zapytała, chcąc, by sytuacja była jasna. Skrzywiła się nagle, ponownie czując uciążliwy ból w głowie. Miała jednak świadomość, że wytrzymuje to jednak lepiej, niż przed wypiciem fiolki.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Bateimura

Postprzez Yamanaka Inoshi » 16 maja 2019, o 22:49

Misja Rangi - B - 70/...


- Rok 385 - Zima -
- Maji Kenshi, Ryukata Nikusui -
- Bateimura -

- Ostatni Smok -






Kenshi, Nikusui
" Tajemnica kamiennych wrót "
Oczywiście, że mała komplikowała sytuacje w której się znaleźliście, ale czy na pewno? W końcu do tej pory siedziała bezpiecznie w miejscu które poleciła jej Nikusui a wyszła... Zwyczajnie ze strachu przed dziwnymi odgłosami które przywołaliście w całym tym, niestety, potrzebnym zamieszaniu. Rozmawialiście i wymienialiście się spostrzeżeniami co do kolejnych poczynań i losu małej.

Oczywiście Tetsuo dalej brał udział w rozmowie, stosunkowo obolały ale wciąż trzeźwy na umyśle zdawał się zmęczony, lecz wciąż zdolny do działania. - Nie wiem... Z jednej strony nie mamy pewności co do powierzchni a z drugiej... Nie wiem czy mieczem rozwiążemy sprawy na dole. Jak wspomniałem wcześniej. Zarodniki pękają w chwili zniszczenia. Będziemy... Będziemy musieli być straszliwie ostrożni. - Dodał przymykając na chwilę swoje oczy. Rozmasował nieco swoje powieki spoglądając w stronę małej. - Skoro tak dobrze się chowała to może znowu to zrobi? Ostatecznie nie wiemy co tam znajdziemy ani co dokładnie się z nami stanie po wzięciu tego specyfiku... Równie dobrze my możemy stać się w końcu niebezpieczni. Jeśli jeszcze się nie zaraziła... To nie mamy pewności czy tego nie zrobi zarówno będąc z nami czy nawet tutaj, na górze. A nawet jeśli... To trzeba to zbadać, nie wiemy czy tego nie roznosi a obecnie nie wygląda jakby którekolwiek z nas było... W stanie - Spojrzał na dziewczynkę dosyć znużonym i zmęczonym wzrokiem któremu wyraźnie brakowało energii, tej iskry i ciekawości którą miały wcześniej. - Ale... Alee... Ja nic nie rozniosę! Przecież nic nie rozniosłam jak odnalazłam panią Nikusui! - Wtedy też Tetsuo jedynie westchnął, nic więcej nie dodawał bo dla niego było jasne to, że ich kłopoty mogą być znacznie większe niż do tej pory przypuszczali.

- Nikusui-sama... Ja-Ja będę się słuchać, nie chcę by się coś stało! No i chcę odnaleźć moją mamę - Mała kręciła się niespokojnie, prawdopodobnie rozumiejąc tylko część z tego o czym mówili, sprawy te były niby proste ale czasem umysł potrafił odcinać nas od faktów które niemalże stały przed nami otworem, poza tym. Mała prócz ciekawości i zmartwienia losem matki miała jeszcze jedną cechę. Wiedziała, że nie powinna wystawiać czyjejś cierpliwości na próbę zbyt dużo razy. - Zejdźmy na dół... - Wspomniał powoli, umęczony kierując się za Kenshim w kierunku zejścia. To co zrobiła Nikusui to już druga kwestia, nie mniej swoje zdanie na ten temat wyraził a kłócić się... Nie miał kompletnie siły. Znalezienie pochodni wśród syfu który pozostał z gabinetu albo pracowni nie było wielkim wyzwaniem. Nawet stworzenie takowej z kilku szmat które gdzieś się tutaj walały były zadaniem jedynie, trywialnym.

- Trzymajcie się z daleka od... Od ścian, to dziadostwo pewnie je porasta a nie wiemy jak reaguje na ogień... - Celna uwaga, wpływ gorąca mógłby doprowadzić do zarodnikowego wybuchu pojedyncze kolonie tego przedziwnego grzyba. Tetsuo ledwo szedł, mikstura rzeczywiście działała jak zapisano. Mógł myśleć trzeźwo ale wszystkie pozostałe, bardziej wyczulone zmysły nie mogły być przez niego wykorzystane. Pozostałe fiolki również sprawiały, że wszyscy czuli się tak, jak przewidywano. Mężczyzna w białym płaszczu zapewne wykorzystałby swoje umiejętności i stworzył światło przy pomocy jednej ze swoich technik, nie był jednak w stanie dzięki działaniu mikstury która była swoistą różą z kolcami.

Oczywiście przed shinobimi ukazał się tunel, dosyć długi a jego ściany porastały grzyby, miały one różne kolory w których najbardziej dominował zgniłozielony przechodzący subtelnie w ciemny granat. Patrząc na ściany można było mieć wrażenie, że to coś " żyje " oddycha. Grzybowe kolonie cały czas się kurczyły i rozwierały sprawiając wrażenie niemalże oddychania. Oczywiście im bliżej ognistego światła tym bardziej się zaciskały czekając tylko na moment w którym mogłyby pęknąć po przytknięciu pochodni. Dalej, rozciągał się tunel który cały czas prowadził prosto, przed siebie. Echo które roznosiło się po całej, jak się teraz wydawało - Jaskini. Przynosiło na myśl zawodzenie, smutne, może nawet i zrozpaczone jęki. Głos rozchodził się z bardzo daleka więc nie mogliście nawet rozróżnić słów które padały, o ile jakieś w ogóle padały...


Kiyomi
Tetsuo


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2806
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Bateimura

Postprzez Kenshi » 23 maja 2019, o 21:27

/Przepraszam, że to tyle trwało.

Tetsuo zasugerował, że użycie broni białej może być nierozsądne bo nietrudno w ten sposób będzie naruszyć strukturę zarodników grzybów, które pokrywały wszystko w koło. Kryło się w tym wiele prawdy, ale czy i bez ich naruszania i tak nie wdychaliśmy tego świństwa? Przecież było tym pokryte wszystko w koło, a ponadto wypili już specyfiki, które miały ich w pewien sposób chronić. Z tych powodów zdecydował się jednak zachować oręż w dłoni, wolał mieć coś w ręce do obrony w razie niespodziewanego ataku. Swoich wątpliwośći nie zachowywał zresztą jedynie dla siebie.
- Idę pierwszy Tetsuo… nie wiem jak Ty ale ja się czuję znacznie bardziej… komfortowo, mając w ręce coś na co można kogoś nadziać. Nie ma tam wiele pola do manewru - zauważył z przekąsem, spoglądając w ciemny otwór który biegł daleko przed siebie.
Ich białowłosa towarzyszka z kolei zasugerowała, że dziecko może tu pełnić znacznie większą rolę niż sobie z początku zdawali sprawę. Skoro dotychczas nie odczuła żądnych skutków ubocznych w jej organizmie musiało siłą rzeczy znajdować się coś, co ją na te zarodniki uodporniało. Czy to były czynniki środowiskowe, albo wrodzona odporność – pozostawało to dla niego w tajemnicy. Tetsuo słusznie jednak zauważył, że nie wiadomo co się z nimi będzie dalej działo, dlatego zwrócił się przed zejściem do Nikusui i małej z pewną propozycją.
- Jestem zdania, że dziecko powinno schronić się w jakimś domostwie, w pobliżu. Niech nawet gdzieś z bezpiecznego miejsca, być może okna, obserwuje to miejsce… i Ciebie kiedy będziesz na zewnątrz. Jeżeli stracisz nad sobą kontrolę, dziecko nie będzie w twoim bezpośredniu otoczeniu, a jeżeli nic Ci się nie stanie, ona będzie spokojniejsza widząc Cię w zasięgu wzroku…. Ty sama również będziesz mogła sprawniej działać
Podzielił się swoimi spostrzeżeniami, przez chwilę mierząc spojrzeniem białowłosą. Czy postanowi z tego skorzystać, czy też przychyli się bardziej ku zdaniu Tetsuo, decyzja należała do niej. Jakby nie patrzeć, to ona nieformalnie stała się w tej chwili opiekunem dziecka. W końcu to ona sprowadziła ją tu bezpiecznie próbując jej pomóc.
Z cichym westchnięciem zeskoczył w końcu do środka, nie odsuwając dłużej tego co było trzeba zrobić. Dzierżac w dłoni broń, pomału posuwał się do przodu, nasłuchując i obserwując wszystko w koło. Pomimo półmroku, dostrzegał świństwo które znajdowało się na ścianach korytarza. Co więcej, wyraźnie było widać nie tylko różną kolorystykę tego, ale także to jak się to porusza!
- … mam strasznie złe przeczucia – mruknął cicho zza siebie, w stronę byłego członka Shiro Ryu. Stało się to przy akompaniamencie… jęków, które dochodziły z głębi prowadzącego nie wiadomo gdzie korytarza. Im jednak zgłębiali się tym było to wyraźniejsze – czarnowłosy odnosił wręcz wrażenie, że było to żałosne zawodzenie. Mężczyzna nie należał do strachwliwych ludzi, ale atmosfera i groza tej sytuacji, spowodowała że aż czuł zimne dreszcze na plecach, przez co jeszcze mocniej zacisnął dłonie na głowni katany. Mimo to parł dalej na przód, powoli acz nieubłaganie.
Wiem, że niektórzy mają ser­ca jak dzwon

Silne, głośne, pra­wie niez­niszczal­ne

Lecz zim­ne jak żela­zo, z które­go je odlano


Obrazek
Avatar użytkownika

Kenshi
 
Posty: 372
Dołączył(a): 3 sty 2017, o 12:21
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 22
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Wysoki, szczupły brunet o jasnych, żółtych tęczówkach. Cechą charakterystyczną jest głęboka blizna przecinająca twarz. Mężczyzna nosi lekki, przewiewy strój w którego skład wchodzą spodnie, tunika, okrycie głowy i szyi - wszystko w odcieniach bieli.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, tunika, okrycie głowy i szyji, rękawiczki, blaszane plakietki na nadgarstkach oraz pochwa z kataną przypasana u boku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3384&p=47577#p47577
GG: 9501531
Multikonta: brak

Re: Bateimura

Postprzez Nikusui » 28 maja 2019, o 18:55

Może i nie powinni nic tam w środku rozwalać, bo tylko pogorszyliby sytuację, ale problem rodził się, kiedy jednak ktoś ich tam zaatakuje. Mimo wszystko nie mogli tego wykluczyć. Stąd rozdarcie, czy Nikusui powinna zostać z małą, czy też zejść z mężczyznami, by osobiście zbadać sprawę. Możliwe, że te fiolki też nie były bez znaczenia. W jakimś sensie się uzupełniali, a jeśli zabrakłoby jednego elementu...
Białowłosa spojrzała na Kiyomi. W tym czasie również i Kenshi podzielił się swoim zdaniem. Ryukata zmarszczyła brwi i westchnęła ciężko, odwracając na moment głowę w bok i spoglądając na Kenshiego.
- Pójdę z wami. - zakomunikowała, ostatecznie się decydując. Nie chciała zbytnio się tutaj rozwodzić nad powodami, tłumaczeniami i tym podobne, bo nie miała na to ani siły, ani ochoty. I nie mieli czasu. Musieli działać. - Wróć do siebie. Będę wiedziała, gdzie cię szukać. Czekaj tam na nas. - dodała, tym razem kierując swoje słowa do Kiyomi. Była stanowcza i miała nadzieję, że tym razem dzieciak się jej posłucha. To było bardzo istotne, bo rzeczywiście mogło kryć się w niej coś, co może uratuje i ich.
Nie czekała już i ruszyła jako ostatnia w stronę zagrzybionej otchłani, która tylko czekała, by ich pochłonąć. I być może zabrać na zawsze. Oczywiście nie pokrywało się to z planami Nikusui, więc nie przyjmowała takiej wiadomości do głowy. Szła jako ostatnia, pozostawiając Tetsuo przed sobą, a za Kenshim, który ruszył jako pierwszy. Wciąż odczuwała przytłumienie, ale była w stanie zareagować, jeśli coś by im zagrażało. Tymczasowo musiała uważać na ściany, by przypadkiem nie dotknąć niczego niepożądanego. Kto by w końcu chciał dotykać tego obrzydlistwa? Różnokolorowy grzyb "ozdabiał" ściany, w większości dominował kolor zgniłej zieleni. Ponadto wyglądało tak, jakby oddychało. Niezbyt ciekawy widok, nawet dla wprawionego oka wojownika. Wszystko wyglądało na razie jak z kiepskiej, strasznej opowieści, którą opowiadając babki, by wystraszyć dzieciaki. Do tego doszły jeszcze jakieś jęki, zawodzenia, czy godne politowania błagania, o ile były w tym ukryte jakieś słowa. A więc ktoś, albo coś tam było.
Białowłosa powoli odwróciła głowę lekko za siebie, jakby chciała się upewnić, że nic, oprócz tego grzyba, za nimi nie ma. Albo, że nic z któregoś z nich nie wyrosło, nie wyszło, cokolwiek. Tu już była w stanie uwierzyć niemalże we wszystko. Włącznie z tym, że ten syf mógł być jedną, wielką iluzją. Uwaga jednak była tu wymagalna. Nie mogła się zdezorientować, by móc zareagować w odpowiedniej chwili. Próbowała też wychwycić, czy te dziwne zawodzenia należą do kobiety czy do mężczyzny. Może jednak byli za daleko, by dało się to ocenić. Sama też nie odezwała się ani słowem od wejścia, bo wolała wyłapywać wszystkie dźwięki, niż je przez przypadek zakłócać.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 979
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy, część z nich zapleciona w cztery warkocze - https://i.imgur.com/W0LDdj1.jpg; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość