Okolice Ookami-den

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 14:04

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
26


Błękit zimnych oczu blondyna prześwietlał na wskroś. Nie wwiercał się w twój bok, te oczy nie były ostre jak diamentowe ostrze, nie musiały być. Gdybyś miał powiedzieć, jakie to uczucie, kiedy obcujesz z duchami, nie musiałbyś daleko szukać. Wystarczyłoby unieść dłoń i wskazać blondyna o delikatnych rysach twarzy, którego nie wzruszały ludzkie kłopoty i codzienność przewijająca się pod jego stopami i owijająca wokół jego smukłej talii. Tak, rzeczywiście, gdybyś miał strzelać to wskazałbyś na Yamkanaki. Brakowało tylko tego elementu, w którym większość Yamanak nie posiadała źrenicy, a ta jego miała się całkiem dobrze. Upiorny klan, który potrafił wślizgnąć się do umysłu i wziąć ciało w posiadanie, opętać je tak, jak opętywały duchy. Zupełnie inaczej, niż ty. Niż twój błysk w oku, niż twoja codzienność, która była przecież taka ważna, nawet jeśli okrutna i pełna niespodzianek, które nie zawsze zachwycały i nie zawsze łatwo było nosić je w bagażu doświadczeń dźwiganym na plecach. Z rokiem na rok stawał się coraz cięższy. Jak tamten mężczyzna, który przenosił ciężkie kloce drewna o pustym spojrzeniu. Jak ojciec Misaki. Jak Misaka. Pamiętasz jeszcze? Byłeś zwykłym chłopakiem, któremu przytrafiło się coś niezwykłego.
Chyba tymi słowami powinni zacząć twoją historię.
- Przestań żartować i lepiej zabierz się do pracy. - Yorosuke przez moment milczał, nie odezwał się od razu po wykrzyczanych prosto w jego twarz słowa. Były jak potwarz. Mimo to nie było widać po nim zdziwienia, szoku, że takie kroki zostały podjęte. Jego głos brzmiał spokojnie, obniżył się o parę tonów, przypominając teraz pomruk wyjątkowo uważnego tygrysa, który zaczął być wyjątkowo czujny, kiedy spoglądał na lwiątko przed nim. Lwiątko i... kogo? Lwa? Białowłosy wilk z blizną na swojej twarzy nie zwykł cofać się w tył, kiedy postawił swój ostatni krok. To czyniło z niego herosa tej małej opowieści.
Misaka pokręciła głową. I zrobiła krok w tył, zostawiając cię na przedzie. Słyszysz, jak dudni jej serce? Jak mocno uderza, jak kolibie się w klatce piersiowej? Gdyby mogło połamałoby jej żebra, rozerwało skórę i wydarło się na zewnątrz, byle tylko zyskać jeden oddech więcej i przestać być miażdżonym ciężarem spojrzenia i ciszy tworzonej przez dwóch mężczyzn. Właściwie jednego - tego, którego mieliście przed sobą. Chciała się wycofać. Spłoszona, zmiażdżona, choć żadne groźby się nie przetoczyły w powietrzu. Nie musiały. Czasem spojrzenie wyrażało więcej niż tysiąc słów.
Temperatura w pokoju gwałtownie się obniżyła i na podłodze pojawił się szron, który zaczął wspinać się po twoich stopach.

Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Ren » 17 wrz 2018, o 15:34

Być może zbyt słabo przyjrzał się mężczyźnie, ponieważ typowym wyglądem dla Yamanaka był brak źrenic. Jednak u niego te były bardzo dobrze widoczne. No cóż, w takim razie może mieć do czynienia z jakimś przeciętniakiem albo kimś kto po prostu udaje członka tego klanu, bo tacy pewnie też się znajdą, byle by zarobić. Chociaż kto wie? Może po prostu urodził się nieco inny. Mimo wszystko jego spojrzenie nie należało do najprzyjemniejszych i biło od niego chłodem. Nie podobała mu się jednak odpowiedź mężczyzny, która była bardzo lekceważąca i nakazywała Misace zabierać się dalej do pracy. Ta jednak nie posiadała tak silnego charakteru, aby wdać się z nim w dyskusję. W sumie to się tego spodziewał, teraz przyszła pora na to, aby właśnie on wtrącił te swoje trzy grosze.
- Myślę, że Misaka wyraziła się jasno, co prawda bardzo dosadnie, jednak przekaz wydawał się być zrozumiały. - powiedział Ren bardzo poważnym i chłodnym tonem. Nienawidził wręcz ludzi, którzy nie liczyli się z innymi i kiedy Ci próbowali coś powiedzieć po prostu uznawał to za śmieszny żart. Odpowiedź zajęła mu chwilę, co tylko zwiększyło napięcie, którego brunetka nie wytrzymała i cofnęła się o krok w tył. Białowłosy jednak twardo stał w miejscu i świdrował teraz lodowatym spojrzeniem Yorosuke. Apropos lodu, to trochę przydałoby się teraz brunetce na ochłonięcie. Najwidoczniej nie była jednak tak silna jak jej się wydawało...
Ktoś chciało lodu? Mówisz, masz. Nie trzeba było długo czekać, aż sam przyjdzie. Nagle zrobiło się o wiele chłodniej, a podłoga pod nim zaczęła zamarzać? Szron zaczął wspinać się po jego stopach. Nie było to nic co należało do naturalnych zjawisk, więc zakładał, że była to sprawka ochroniarza Yorusuke.
- Skoro w taki sposób chcecie to załatwić... - oznajmił zupełnie bez emocji w głosie, a następnie odepchnął szybko Misakę do tyłu, nie za mocno, aczkolwiek jeśli miał ją w zasięgu ręki, to zrobił to aby znalazła się jak najdalej od niego. Wtedy też stało się coś czego blondyn raczej nie mógł się spodziewać, ponieważ w miejscu gdzie powstawał szron, nagle powstała eksplozja, która miała się go pozbyć. Nie była ona zbyt rozległa, zaledwie taka, która nie zraniłaby nikogo dookoła. Oczywiście takie było założenie, jednak co z tego wyszło nie wie nikt. W razie czego wspomagał się po prostu swoją siłą.
Teraz stał przed trudnym wyborem, do kogo dopaść? Ratować się zakładnikiem czy bezpośrednio wyeliminować zagrożenie? Do Yorusuke miał bliżej, jednak blondyn władał technikami dystansowymi, więc mógł też połasić się o złapanie Misaki. W takim razie nie pozostało mu nic innego jak bezpośrednia konfrontacja z nieznajomym shinobi. Ruszył z miejsca z maksymalną prędkością, aby po kilku krokach wyskoczyć i wykonać proste kopnięcie wspomagane chakrą skierowane na tors blondyna. Oczywiście wspomagał się pewnym trikiem nie używając jednak pełnej mocy, który dodatkowo zwiększał moc jego uderzenia. Co jednak przyjdzie mu z ataku frontalnego? Nie miał pojęcia jakimi umiejętnościami w walce wręcz dysponował jego przeciwnik, jednak miał nadzieję, że podoła temu wyzwaniu.
Spoiler: pokaż
Użyte do pozbycia się szronu
Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Di

Początkowy poziom Bakutonu. To tutaj użytkownik odkrywa, jak tworzy się jego żywioł, bazując na dwóch innych. Chociaż aktualnie Bakuton nie jest najsilniejszy, to z pewnością jego możliwości są już zadowalające. Wybuchy prawie dorównują tym tworzonym przez notki, przez co są bardzo niebezpieczne. W rękach wprawnego shinobiego jest w stanie nawet zranić, i to dość poważnie - jeżeli uda się odpowiednio trafić, co jest trudne w przypadku szybszych od nas celów. Podczas wybuchu użytkownik czuje lekki ból, jednak nie przeszkadza on zbytnio w efektywnym korzystaniu ze swoich umiejętności. Jesteśmy w stanie tworzyć wybuch na jednej, konkretnej części ciała - ręka, szyja, głowa, stopa, itd.

Zasięg Wybuchu
Dotykowy

Siła Wybuchu
Słabsza od notki wybuchowej.

Koszt Chakry E: 6% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (na turę)


Tai

Nazwa
Konoha Daisenkō

Pieczęci
Brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt
Brak

Dodatkowe
Znajomość Konoha Senpū|Podczas wykonywania techniki: +20 Szybkości.

Opis Proste rozszerzenie techniki Konoha Senpū, tym razem jest ono jednak skierowane w inną stronę. W tym wypadku, gdy jesteśmy w powietrzu, wykonujemy kopniak wycelowany bezpośrednio w głowę lub szyję oponenta. Ze względu na to, że dodatkowo wysyłamy do nogi chakrę, pojawia się delikatny błysk, który może utrudnić przeciwnikowi unik (musi zmrużyć oczy). Po udanym uderzeniu przeciwnik najczęściej pada oszołomiony.


"Trik" xd
Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Shi

Użytkownik na tym poziomie zwiększa swoje możliwości generowania wybuchów. Znacząco rośnie ich siła, która dorównuje sklepowym notkom wybuchowym. Zadawane obrażenia wzrastają do poziomu, w którym interwencja medyka jest więcej niż wskazana - mocne poparzenia i niszczenie tkanek. Zasięg wybuchu również ulega poprawie, mimo że nadal nie jest zbyt imponujący. Shinobi całkowicie pozbywa się bólu związanego z tworzeniem wybuchów i zyskuje na nie odporność. Haretsu potrafi stworzyć eksplozję na całej kończynie - ręka, noga.

Zasięg Wybuchu
50cm

Siła Wybuchu
Porównywalna z notką wybuchową.

Koszt Chakry E: 9% | D: 7% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% (na turę)

SIŁA: 10
WYTRZYMAŁOŚĆ: 35
SZYBKOŚĆ: 50
PERCEPCJA: 35
Ren
 

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 16:14

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
28


Dziewczyna poleciała w tył. Krzyknęła cicho, z bólu, zdziwienia? Nie miałeś czasu, żeby się za nią oglądać. Brakowało czasu, żeby pozwolić jej upewnić się, że ten świat jest bezpieczny w twoich rękach, a zimno, którym opłynęły twoje słowa, nie było zimnem, które rozpryśnie piękny sen o wolności w pył. Ten lodowy, widziałeś kiedyś taki? Lśnił wszystkimi barwami tęczy, osiadał na krańcach rzęs jak brylanty. Ten sam, który pochłonął drewno wokół. Ten sam, który niemal pokrywał błękitne oczy blondwłosego chłopaka, który nawet nie drgnął małym paluszkiem, nie ruszył się z miejsca. Świat, z którego jeszcze było co ratować, jej własny. Świat, z którego ją wypchnięto.
Lód błyskawicznie wspiął się po twoich stopach na łydki. O wiele szybciej niż chciałbyś, żeby się wspinał, twoje zmysły zanim nie nadążały, nawet jeśli byłeś w stanie prześledzić tor jego lotu. Tym bardziej nie nadążało ciało. Tylko po co nadążać, skoro mogłeś zamienić lód w wodę. Siła wybuchu błyskawicznie uwolniła twoje kończyny z lodowej tafli, opalając drewno, na którym stałeś i rozmrażając również teren wokół ciebie. Panele zatrzeszczały pod twoimi nogami, ale kontrolowana siła wybuchu nie pozwoliła uszkodzić powierzchni pod tobą. Ruszyłeś. Postawiony przed wyborem, mając Misake za plecami, przed sobą tego, który ją krzywdził i po prawej, w odległości sześciu metrów tego, który był tutaj agresorem, wybrałeś rzucić się na niego, uznając go za największe zagrożenie w tym momencie. Yorosuke się nie poruszał. Nie wstał, nie zaczął biec za dziewczyną, nie ruszył do najbliższego okna, zamierzając uciec. Po prostu obserwował. Miał co obserwować. Shinobi władający lodem przymrużył swoje oczy. To, co zniszczyłeś wybuchem znów pokryło się lodem, w trybie szybszym, niż mógłbyś podejrzewać. Niepewny teren sprawił, że bieg, nawet na tak krótkiej odległości, był problematyczny. Mimo to byłeś w stanie osiągnąć równowagę, by wziąć zamach i... i lodowe kolce wystrzeliły z ziemi, tuż przed tobą, otulając shinobi przed tobą szczelnym kokonem, który czynił go jednostką poza twoim zasięgiem. Błysk ciosu zmusił przeciwnika do zmrużenia ozcy
i odwrócenia się, twoja noga złamała kolce wycelowane w twoją klatkę piersiowa. Boleśnie przejechały po twoich ramionach i nogach.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Ren » 17 wrz 2018, o 16:52

Udało się odepchnąć Misakę na bezpieczną odległość dzięki czemu Ren mógł przejść do działania. Szron pokrywał go na prawdę szybko, o wiele szybciej niż się spodziewał. Mimo wszystko jego techniki klanowe go nie zawiodły i już po chwili był wolny. Chłopak nie walczył już tylko dla dziewczyny, walczył teraz też o swoje życie, ponieważ użytkownik lodu nie przebierał w środkach. Po raz pierwszy w ogóle spotkał się z kimś takim, nie widział wcześnie, aby ktoś władał takimi technikami. Nie wiedział tak na prawdę czego mógł się po nim spodziewać, tym bardziej, że szron był na prawdę szybki. Mimo tego zdecydował się na bezpośredni atak. Wybuch na szczęście nie spowodował większych szkód w podłodze przez to nie musiał się nawet wahać i od razy przystąpił do wykonania swojego planu. Ku jego zdziwieniu Yorusukie nawet się nie ruszył. Czyżby tak bardzo wierzył w umiejętności swojego ochroniarza? Czy może też chował jakiegoś asa w rękawie? Miał nadzieję, że tylko to pierwsze, ponieważ blondyn wydawał się dość wymagającym przeciwnikiem. Niestety lód trochę przeszkadzał w biegu, jednak białowłosy dawał z siebie na prawdę wszystko. Spiął wszystkie mięśnie w ciele, aby utrzymać się w pionie i nabrać jak największej szybkości. Kiedy brał zamach, nagle z ziemi wystrzeliły lodowe kolce, które udaremniły jego atak, jednak zostały zniszczone siłą jego wybuchu. Niestety niektóre z nich dosięgnęły swojego celu i przejechały po jego ramionach i nogach. Prawdą było, że chłopak dość mocno to odczuł jednak nie mógł się poddać kiedy był tak blisko celu. Dodatkowo rany napędzały go jeszcze bardziej do działania, tak jak jego krewni, wpadał wtedy jakby w trans bitewny, który umożliwiał mu większe skupienie na walce. Błysk kopnięcia spełnił swoje zadanie i jego przeciwnik wręcz odwrócił się do niego plecami. Nie mógł wymarzyć sobie lepszej okazji. Był bardzo blisko, a jego przeciwnik miał zaburzoną wizję. Postanowił, że nie będzie przebierać w środkach, ponieważ blondyn wydawał się na prawdę silny. Nastąpił wybuch. Tylko, że dużo większy. A za nim drugi i trzeci jeśli trzeba było. Wolał się upewnić, że nie będzie tak jak w przypadku samuraja, który po jednym z nich wstał i kontynuował walkę. Chłopak starał się je skierować tylko i wyłącznie w stronę jego oponenta, który co prawda mógł skończyć na prawdę marnie, jednak nie chciał ryzykować. W razie czego, gdyby coś poszło nie tak to stara się podmienić z "Szafką.Jakąś." przy pomocy kawarimi.

Spoiler: pokaż
Nazwa
Bakuton no Jutsu: Reberu Bi

Trzeci z kolei poziom Bakutona. Tutaj użytkownik zyskuje znacznie większe możliwości. Ponieważ wzrasta koszt elementu wybuchu, pojawia się jego ogromne wzmocnienie. Wybuchy potrafią niszczyć otoczenie wokoło użytkownika, w tym wszelkiego rodzaju kamienne ściany, a nawet pomniejsze metalowe przedmioty. Dodatkowo wybuchy są na tyle silne, że generują fale uderzeniowe. Nie czynią one większej krzywdy, można odbić nimi małe bronie miotane i inne lekkie pociski. Panuje tutaj taka sama zasada jak w przypadku wybuchów - im bliżej, tym mocniej. Obrażenia wynikłe z eksplozji dorównują naklejeniu na czyjeś ciało kilku notek wybuchowych - w najgorszym wypadku oderwie złapaną kończynę. Można tworzyć wybuchy na dużych połaciach ciała.

Zasięg Wybuchu
1m (+0,5m odczuwalnej fali uderzeniowej)

Siła Wybuchu
Porównywalna do wybuchu kilku notek jednocześnie.

Koszt Chakry E: 18% | D: 14% | C: 12% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (na turę)



Nazwa
Kawarimi no Jutsu

Pieczęci
Tygrys › Świnia › Wół › Pies › Wąż

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny

Dodatkowe
W pobliżu musi się znajdować przedmiot możliwy do podmienienia

Opis Kolejna pomocna technika, która niejednokrotnie może uratować życie. Otóż jest to technika podmiany która pozwala w momencie ataku podmienić nasze ciało z zawczasu przygotowaną podmianą z beczką, kłodą bądź innym przedmiotem który znajduje się luźno na powierzchni oraz rozmiarami jak i wagą nie przekracza 1 naszego ciała. Kolejnym ograniczeniem techniki jest świadomość nadchodzącego ciosu. Użytkownik może podmienić się tylko w momencie gdy widzi nadchodzący atak. Wtedy tuż przed zadaniem ciosu następuje podmiana i nasze ciało zajmuje przedmiot wcześniej przez nas wybrany do podmiany.
Ren
 

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Shikarui » 17 wrz 2018, o 17:32

Tell me when enough is enough
should i leave or should i go?

Obrazek
Misja C
30


Mężczyzna odwrócił głowę, nie całego siebie, bo z miejsca się nie ruszył. Gdybyś miał dokładniejszy wzrok widziałbyś, jak jego mięśnie się spinają, że nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy, ale nie robiło to na nim wrażenia. Zimny lód zmrażał otoczenie i do tego, by rosnąć, nie potrzebował ani gestów swojego pana, ani nawet jego spojrzenia, jak miało się okazać. Nawet dobrze nie zdążyłeś postawić nóg na ziemi, kiedy lód przymroził ci nogę do powierzchni. Nie był zimny - on palił. Ranił twoją skórę, wdzierając się pod ubranie, obrastając twoje ciało w górę. Siebie warci - ty i ten mężczyzna. Siła wybuchowego ognia i cisza pięknego lodu. Kolejne kolce sięgnęły do twojego ciała, nie dając ci szans na ucieczkę, na jakąkolwiek reakcję. Przesuwały się po skórze, niszczyły mięso, wgryzały się w mięśnie. Zimno. Mimo całego ognia, który nosiłeś w swoim sercu, robiło się tak strasznie zimno... Zapadałeś się błyskawicznie w uczucie spowolnienia i otępienia, im więcej zimna czułeś na sobie,im bardziej twój oddech zwalniał, wolno, powoli, jak zwalniało każde uderzenia serca. Pamiętasz, jak biło serce Misaki? Twoje wydawało się teraz zagubionym trelem kanarka słyszanym z oddali. Tak delikatne... wystarczyłoby, żeby nieznany shinobi sięgnął swoim lodowym szponem, wytężył moc błękitnych oczu, by wyrwać je z twojej klatki piersiowej. Właśnie - wspomnienie błękitu... było o wiele słabsze niż pragnienie wygrania tej potyczki.
Potężny wybuch wstrząsnął posadami budynków. Nie widziałeś dokładnie, co się działo. Ogłuszający trzask, huk i wrzask przekreślił spokój świata i pchnął go w objęcia chaosu. Czarno-ognista dziura, jak czarny dym, który zmieszał się z ogniem, uderzając z całą mocą w lód i tego, który się za nim chował. Mógł być szybki - ale nie mógł uchronić się przed tym. Ciepło przelało się przez twoje ciało. Krew? Reberu, którym władałeś? Mieszały ci się myśli i zmysły.
Mogłeś odetchnąć.
Mogłeś...
Dwie chwile później nogi odmówiły ci posłuszeństwa i runąłeś w dół. Nie czułeś lotu, nie czułeś lądowania. Dach nad twoją głową wyglądał jak wieko trumny. A może nie..? Może jak oczy, w których życie było głaskane z włosem.
Tak.
To był chyba taki świat.

Trafiłeś do szpitala. Jak przez mgłę pamiętasz, jak Misaka wołała twoje imię, jak krzyczała i to, jak zbiegli się inni ludzie, których twarzy nie potrafiłbyś przywołać przed swoje oczy. Ktoś wyniósł cię z budynku. Blask dnia był rażący, ale z jakiegoś powodu ciągle nie pozwalali ci zasnąć. Krzyczeli coś do ciebie, szturchali cię, szczypali w policzki. Odpływaleś to wynurzałeś się na zewnątrz, aż w końcu cień korytarza pochłonął cię - i pochłonął twoje myśli. Obudziłeś się w łóżku szpitalnym. Misaki nie było, ale nie kazała na siebie długo czekać. Zniknęła zaledwie na chwilę, odstępując od twojej osoby. Jej uśmiech mówił wszystko. Łzy w jej oczach, kiedy płakała i śmiała się jednocześnie widząc, że się obudziłeś.
Yorosuke pozwolił jej odejść, a ojciec obiecał, że pomoże jej zająć się gospodarstwem. On również cię odwiedził. On i cała rzesza dzieciaków, które były tak przejęte twoim losem, że niemal się krztusiły z wrażenia. Starzec dał ci twoją obiecaną sakiewkę ze złotem, choć oboje wiedzieliście - tego, co dla nich zrobiłeś, nie dało się wynagrodzić monetami.
Dostałeś zaproszenie do ich domu. Możesz przychodzić, kiedy tylko zechcesz i zawsze będzie tam dla ciebie miejsce. Blizny były jak bilet w obie strony. Złota karta klienta, by nie martwić się tym, że kiedyś o nich zapomnisz.
Przecież byłeś naprawdę niezwykłym bohaterem.



Misja zakończona sukcesem ♥
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Okolice Ookami-den

Postprzez Ren » 20 wrz 2018, o 02:35

Ren nie spodziewał się zupełnie takiego przebiegu spraw. Mimo tego, że ruszył dość żwawo na swojego przeciwnika, ten posiadał techniki, które był równie szybkie. Lód, którym władał na prawdę dawał radę. Chłopak czym prędzej zmniejszył dystans po wydostaniu się z czego jego przeciwnik wydawał się niezbyt zadowolony. I słusznie. Bardzo słusznie. Chociaż został złapany, walka była już skończona. Osiągnął odległość, którą chciał osiągnąć.
Pokrywający go szron jednak był tak zimny, że wręcz palił go w skórę. Nigdy nie doświadczył czegoś takiego, ponieważ jego rodzinne strony raczej należały do tych ciepłych... Nawet bardzo ciepłych biorąc pod uwagę, że były to w głównej mierze pustynie. Chłód posuwał się dalej wbijając w jego ciało, jednak teraz nie miał zamiaru się poddawać, nie gdy doszedł tak daleko. Zainicjował wybuch. O wiele potężniejszy od poprzednich, którymi torował sobie drogę do swojego oponenta. Sam nie wiedział, czy to już sen, czy stracił przytomność, czy też po prostu umarł. Jednak udało się. Poczuł ulgę i swobodę ruchów. Przed sobą widział jedynie czarną, osmoloną dziurę. Czyżby starł swojego przeciwnika w proch? Co prawda nie chciał nikogo zabijać, jednak w tym wypadku nie miał wyboru. Po raz kolejny musiał to zrobić, chodź sytuacja była zupełnie inna. Wcześniej walczył z jakimś fanatykiem, teraz zaś ze zwykłym shinobi, który robił za ochroniarza. Ciepło uderzyło z powrotem do jego ciała dając znać, że raczej to jednak on przeżył, a nie blondyn. Białowłosy wziął głęboki oddech chcąc łapczywie nabrać jak najwięcej powietrza. Taki wstrząs termiczny na długo pozostanie w jego pamięci.
- A teraz omówimy kwestię Misa... - zwrócił się ku Yorosuke jednak nie zdołał dokończyć, ponieważ najzwyczajniej w świecie padła jak kłoda na ziemię. Wszystko zrobiło się czarne po raz kolejny, jednak tym razem nie była to do końca jego sprawka. Czyżby miał skończyć w taki sposób? Co się stanie teraz z Misaką kiedy on stracił przytomność? Czy jej szef to wykorzysta i po prostu go dobije? Był zły na siebie, że po całej tej walce po prostu padł na ziemię, jednak nie był w stanie nic z tym zrobić.
Widział jak przez mgłę jakieś urywki jak brunetka woła, potem ludzie... Dużo nieznanych mu osób. Potem nic. Wtem nagle blask i powiew świeżego powietrza. Potem znów cisza. Nagle wołania, krzyki, szturchanie. Szczątki świadomości przebijały się walcząc o życie, jednak w końcu zapadła całkowita ciemność. Czy mu się udało? Czy dopiął swego? Odpowiedź na to miał poznać na prawdę niedługo, ponieważ obudził się w szpitalu. Przez chwilę nie było nikogo w pobliżu jednak po chwili pojawiła się Misaka. Chłopak przywitał ją nieśmiałym uśmiechem. Koniec końców nie udało mu się wytrwać do samego końca. Miał chociaż nadzieję, że udało mu się osiągnąć to co chciał.
Po chwili jednak wszystko poszło w zapomnienie i cieszył się razem z nią słysząc dobre wieści. Teraz będzie mogła zacząć zupełnie nowe życie i to najprawdopodobniej dzięki niemu. Namikaze cieszył się, że był w stanie kogoś ocalić. Niestety wiedział, że to mu rodziny nie zwróci, ale za to zachowa inną. Nie chciał dopuszczać do innego koszmaru. Wszyscy odwiedzali go po kolei zadowoleni z tego jak potoczyły się sprawy. Wynagrodzenie było tak na prawdę niepotrzebne, jednak Ren nie miał już na prawdę siły protestować kiedy ojciec Misaki mu je wręczał chcąc chociaż w takim sposób się odwdzięczyć. Oprócz tego zaoferowali mu dozgonne zaproszenie. Chłopak obiecał, że kiedyś jeszcze postara się wpaść zobaczyć jak im idzie mając nadzieję, że już tylko lepiej.
Jego zadanie tutaj dobiegło końca, więc mógł ruszyć w dalszą podróż po tym jak już całkowicie wydobrzał. Tylko gdzie tym razem poniosą go nogi?

z.t.
Ren
 

Poprzednia strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość