Shitchi no kyanpu

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shikarui » 13 sty 2019, o 22:36

Misja D
Be my rest, be my fantasy.
Obrazek
1

Wioska była dość młoda i już na pierwszy rzut oka widać było, że stanowiła kiedyś coś ponad samą siebie. Już kiedy się do niej zbliżałeś widziałeś rozsiane na polach, teraz, naturalnie, zasypanych śniegiem, co przecinały nieregularnie krajobraz. Ciemne placki na białym tle. Zagrody, w nich przeróżne zwierzęta pastewne, czasem jakiś koń na wybiegu. Ludzie, którzy kręcili się po swoich włościach, pracując, obijając się. Może odpoczywając. U celu zabudowań, skupionych wokół czegoś, co nawet nie było rynkiem, było więcej. Militarny charakter placówki nadal przebijał, choć sielanka próbowała go pochłonąć i sprawić, by nie był widoczny. Zakryć ramiona przeszłości, żeby otworzyć się na przyszłość. Kamień i drewno jednak nie zapominały. Zresztą widać było, że rezyduje tutaj sporo osób, których zaliczyć do "normalnych obywateli" byłoby dziwotą. Pionowe źrenice, jak u kotów, psy u ich boków, jeden z nich robił piorunujące wręcz wrażenie. Wielki basior, gdyby stanął na zadnich łapach to byłby większy od wyższych ludzi. Spokojnie można było na nim jeździć. Miał księżycowe ślepia, którymi przyglądał się gromadce bawiących się dzieci. I gdyby nie to, że byłeś w stanie rozpoznać w tych ninja przedstawicieli klanu Inuzuka, to naprawdę wydawaliby się wyrwani z innego świata. Grupa tychże właśni ninja siedziała przy jednym stole, coś pili, śmiali się, o czymś rozmawiali. Wielki basior siedział niedaleko, dwa psiaki bawiły się ze sobą, a jeden leżał przy nodze swojego pana i tylko zerkał to na ninja, to na swoich braci - ninkeny. Siedzieli przed zajazdem. Niewielki budynek w porównaniu do tych miastowych i nie zachęcał do tego, żeby zatrzymywać się tam na dłużej w obawie, że człowiek nabawi się wesz. Lepsze to niż spanie na dworze. Ba! Lepsze to, niż jakiekolwiek przebywanie na dworze. Po tak długiej drodze palce ci wręcz odmarzały, nie wspominając już o wystawionych nochalu. Zimy wiatr świstał tu nieprzyjemnie i zanikał trochę dopiero między budynkami, gdzie się nie wdzierał. Co zrobić, taki region.
Drzwi do karczmy były zamknięte, ale widać było za oknami ruch. Zamykali, bo i po co ten ziąb wciągać do środka, które to wnętrze z trudem zapewne ogrzewano. Dhitchi no kyanpu żyło i wyglądało na to, że miało się całkiem dobrze. Umiejscowienie gwarantowało szybki rozwój, więc nic dziwnego, że po budynkach, w większości, widać było "świeżość".
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Nagara » 15 sty 2019, o 01:49

Piórka zmrożonej wody spadały z nieba na twarz młodego podróżnika, strudzonego swoim życiem i problemem istnienia. Ktoś faktycznie musiał pociągać za sznurki, bo czy jest możliwe, że teraz - w taką pogodę, przyszło mu ochotę na dalsze podróże. Czy gdzieś nie istnieje pewien balans między ciągłą podróżą a odpoczynkiem. Zastanawiał się nad tym głęboko, do momentu, gdy nie zbliżał się już do osady. Zbiorniki na wszy i ludzie, którzy lubią je hodować. Tak ujął to mniej więcej w swojej głowie, kiedy tylko zauważył ich przemykających w stadzie. Jakby tego było mało - niektóre stojąc na nogach mogły go przerosnąć. A to już było w pewien sposób nieprzyjemne. Widzieć bestię, która powinna mierzyć mniej niż on lub być równa jego wzrostowi. A może te bestie były odzwierciedleniem ich właścicieli. Albo ich ego postanowiło się rozwarstwić i stanąć obok nich jak namacalna gąbka pełna wesz. Czy to było w ogóle ważne? W podróży zapomniał już o swoim jakimkolwiek zachowaniu. Jak powinien się zachowywać wśród masy ludzi różnej qualii. Jedynie co widział to ich wnętrze. Tak, jakby jego oczy przenikały ich skwierczący wewnątrz tłuszcz i przylegające do skóry kości, pozostawiając ich nago bez jakiegokolwiek skrawka naturalnego odzienia. Nagie charaktery. Gdyby tylko nie ten mróz to z pewnością umiałby się zarumienić na swojej jasnej i zarazem bladej twarzy, która rumieniec posiadała właśnie od tego zjawiska atmosferycznego...
Mróz pieścił i ściskał jego palce i całą wierzchnią warstwę skóry, powodując nieprzyjemne pieczenie i drętwienie w ręce. Ale on to lubił. Może właśnie dzięki temu czuł, że właściwie żyje. Że jeszcze jest zdolny do odczuwania jakiegokolwiek bólu fizycznego. O obecności tego psychicznego wiedział już od dawna. Ale co mu stało na drodze, aby poznawać wszelkie nowe metody. Na przykład wybić szybę pobliskiej karczmy i poczuć wbite szkło w swojej ręce. A potem poczekać na gangrenę... I uciąć dłoń. Kusząca to była myśl, ale jakże mu ta dłoń była obecnie potrzebna, aby móc normalnie zająć się wszelkimi zadaniami. I którą ręką wtedy machałby kunaiem? Wszak nudno byłoby mu bez jednej. A jak wcześniej wspominał w Sakai - jest takim Don Kihote. Nawet jeśli jest brzydki i szkaradny to zawsze ma obie dłonie. Coś z nimi zawsze mógł zrobić. Mróz więc pieścił i ściskał, ale już nagle przyjemnie po przemyśleniu. Bo zawsze to lepiej czuć pięć palców i dłoń niż niepotrzebnego kikuta, oczywiście?
"N" — fajnie było użyć skróconej formy, nadawało to pewnego sacramentum, które powodowało pewne zaciekawienie w głowach ludzi. Co się może kryć za pojedynczą literką. — patrzył przez szybę na ciepło panujące w karczmie, aby zaraz pociągnąć jednak za jej drzwi, móc poczuć w końcu coś co od dawna nie czuł. Przysiadł się na najbliższym krześle i złapał za ramię przechodzącego karczmarza. — Szklanka wody. — I nałożył znowu na siebie swój kaptur. Zaraz jednak go szybko zdjął i zawołał do oddalającego się mężczyzny. Może ktoś inny usłyszy i też się zainteresuje. — Macie jakieś zadanie dla kogoś takiego jak ja, mości dobry karczmarzu. Zajmuję się czymś, czego inni nie mogą, lub nie mają czasu się zająć. — Po czym jeśli faktycznie nic nie odpowiedział, wrócił do kręcenia czubkiem kunaia po stole.
Nagara
 

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shikarui » 16 sty 2019, o 17:34

Misja D
Be my rest, be my fantasy.
Obrazek
3

Nagie charaktery, a jednak z czarnego basiora nie schodziła skóra. Siedział dokładnie tak samo, jak wcześniej, nic nie obdarło go z tej pięknej sierści, nie dojrzało jego mięsa i stalowych mięśni pokrywających białe kości. Nie spoglądało się w otchłań, nie ważne, jak było się pewnym tego, że się wygra. Nie ostrzegali cię przed tym ci, którzy cię wychowali? Otchłań zawsze odpowiadała spojrzeniem. Odpowiedziała i teraz. Jasne, księżycowe ślepia basiora zetknęły się z twoimi na jednym polu przez krótką chwilę. Obojętność zwalczała obojętność, a brak urazy nie zderzał między wami ostrzy myśli. Tam, gdzie nie było iskry, nie było też pożaru. Nie wszystko mogły przejrzeć te twoje oczy, nawet jeśli wielu wydawały się tak przenikliwe. Tak młody, a tak butny! Och, jak wiele było tych, którzy bardzo chętnie nauczyliby cię porządku na tym świecie i pokazali miejsce, które przeznaczono dla takich Żółtodziobów. Ławeczka stała pusta, zapraszamy do kolejnych lekcji! Z jakiegoś powodu nie było więcej chętnych, by uczyć się od Niej. Od samego Życia.
Zajazd "Rozkochana Królewna" wyglądał na mocno przeciętny już z zewnątrz i taki był w środku. Solidny budynek gwarantował ciepło i schronienie przed najsroższymi zimami i wichurami, ale nie podawało na złotej tacy całego świniaka z jabłkiem w pysku. Specyficzna woń żarcia mieszała się tutaj z lekką wonią piwa i ludzi, ale nie tworzyło to wszystko smrodu, który odpychałby na odległość. W przybytku zachowywano czystość. Wolnych stolików było sporo, od wyboru do koloru, pojedyncze osobistości nie zwracały na ciebie uwagi, co najwyżej pomniejszą, jak przesunięcie wzrokiem po tobie tak samo, jak przesuwa się oczyma po ścianie. Zwykłe tło. Cóż, ludziom łatwo było zapomnieć, że choć są bohaterami opowieści dla samych siebie, dla innych są ledwo epizodycznym wydarzeniem, o którym łatwo można zapomnieć. Jedyną osobą widoczną z obsługi był karczmarz, który siedział za blatem i czytał książkę nań położoną. Złapanie go, przechodzącego, mogło być problemem, ale podbicie do niego - żadnym. Tak się też stało.
- Wody? - Mężczyzna uniósł jedną brew, przypatrując ci się zza okrągłych okularków. Miał ten rodzaj inteligentnego spojrzenia. Ciepłej? - Dopytał, dla upewnienia się, kiedy już lekko obrócił się na swoim stołku, gotów wstać i pójść po zamówioną wodę. Widział twoje skostniałe palce, szczękające zęby. Brak odpowiedniego, ciepłego płaszcza na tym mrozie bolał. I to bardzo. Pocieszeniem było to, że wiosna miała nadejść z hukiem i wielkimi krokami. Wrócił już z kuflem pełnym wody. Ciepłej bądź zimnej, nasz klient, nasz pan. - Chyba ostatnio już znaleźli stajennego do wywozu końskiego łajna, a rynsztoku na razie nie czyszczą, bo cały zamrożony. - Odpowiedział po usadowieniu się do stołku. Założył znów okularki na nos i jego oczy wetknięte zostały w strony książki. Nie zaczął jej czytać. Zerknął znów na ciebie. - Na pewno za to jest kilka matek, które chętnie oddadzą na parę chwil swoje dzieci pod opiekę, żeby mieć wolne, zlecą pranie, gotowanie, czy sprzątanie. Nawet w mojej karczmie jest podłoga do wyszorowania.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Nagara » 19 sty 2019, o 16:45

Nikt tak naprawdę nie wiedział, że wszyscy byli jedynie częścią czegoś większego. Byli krajobrazem, albo elementami drugiego planu, bohaterami gorszej kategorii. Ich blask przyćmiewał cień tego, który stał na pierwszym miejscu. To on był tym, który tak naprawdę ciągnął za sznurki wszelkich innych czynów, ażeby jeszcze istota bardziej wyższa i mocniejsza niżeli on sam sterowała linkami jego kończynami. Każdy miał nad sobą kogoś takiego, ale czy faktycznie gdzieś był ten "pierwszy", który nad wszystkim sprawuje pieczę i swym jednym klaśnięciem dłoni powoduje, że wszystko nagle wymazuje się jak za pociągnięciem i machnięciem magicznej różdżki. Że znikają barwy i cienie, spływają w dół rzeki ludzkich uczuć i przeżyć. Pozostaje tylko biały pergamin, ponownie możliwy do zapełnienia czymś innym. Czy wszyscy z nas nie jesteśmy wymienni? Jednego żołnierza możemy zastąpić innym. Jednego przywódcę jeszcze innym. Pucz goni za puczem, a za wodzem jego posłuszne baranki, których mięso będzie im wieczorem serwowane na złotej tacy wraz ze słowami uznania. A gdzie wtedy są te barany? Znikają w żołądku Nicości. Bo nicość to nic innego jak zapomnienie, brak nostalgii i trzymanie wszystkiego w zamkniętym kufrze zwanym pamięcią, który wyrzucamy na dno Stracenia.
Mężczyzna być może był inteligentny, bo nie szata zdobi człowieka. Nawet głupi potrafi czytać książki, ale tylko mądry potrafi je zrozumieć. Nie interesował się do której z grup przynależy, to nie było ważne. Skostniałe i zimne dłonie zacisnęły się na ciepłej szklance z wodą, pozwalając, aby zęby przestały grać smutny zgrzyt chóru. Faktycznie najbardziej zależało mu na czymś ciekawym, a to co mu prezentował mężczyzna ani trochę nie pokryało się z tym, czego oczekiwał. Dlatego spojrzał się na niego z lekkim uniesieniem brwi i powtórzył jeszcze raz. — Czy macie coś dla osoby w moim zawodzie? Nie chcę być niańką. Mam ważniejsze sprawy, a potrzebne mi są pieniądze. Może ktoś zaginął? — Powrócił do picia wody.
Nagara
 

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shikarui » 19 sty 2019, o 23:05

Misja D
Be my rest, be my fantasy.
Obrazek
5

Książka, która leżała przed karczmarzem, wydawała się być jakąś powieścią. Może była jedną z tych, od których łatwo odejść, zgubić po drodze kilka słów, parę zdań i w sumie niczego nie traciłeś. Przysiadasz do niej jak gdyby nigdy nic. A może należała do tych ambitniejszych, skoro karczmarz czytał ją teraz, gdy knajpa była pusta i nie trzeba było się martwić o to, że ciągle ktoś ci będzie zawracać gitarę. Czymkolwiek była, teraz została porzucona na rzecz skupienia się na tobie. Sam w końcu o tę uwagę zabiegałeś.
- Aa, w twoim zawodzie. Widzisz, to już zupełnie inna śpiewka. - Robót, których nikt nie chciał robić, a przy których przydałby się młody chłopak, było wiele. A zadania dla shinobich? - Źle trafiłeś, paniczu. Shitchi no kyanpu to wioska shinobich. - Wskazał gestem na drzwi tak, jakby chciał ci tym jednym ruchem pokazać cały ten świat. Ten przedstawiony, dany ci do wiedzy i pozbawiony sekretów. Wioska była niewielka, gdyby tak stanąć w odpowiedniej odległości, to można by ją całą objąć wzrokiem, odliczając te pojedyncze domy, które rozsiane były na polach wokół niej. Tak ją widziałeś, kiedy się do niej zbliżałeś. - Skąd jesteś? - Przyjrzał ci się uważniej, twoim rysom, twoim oczom. Na pewno stąd, przecież poznawał po akcencie. Ale to "stąd" miało bardzo daleko zasięg. Bo na pewno nie pochodziłeś z tej wioski. Ta społeczność była zbyt niewielka, żeby próbować takich przekrętów i oszustw. Chociaż? Mooże..? Jeśli człowiek wystarczająco się postarał, to ponoć mógł wiele. Wyrastać ponad swoje własne możliwości. Ty zaś, nie będąc-nie-będąc stąd prezentowałeś sobą obcość, która nie zawsze była dobrze widziana w małych społecznościach. Karczmarzowi źle z oczu nie patrzyło. O czymkolwiek teraz myślał, pozostawało dla ciebie zagadką, ale mogłeś wywnioskować tyle, że nie przymierzał się do wywalenia cię na zbity pysk, a to już jakieś pocieszenie.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Nagara » 22 sty 2019, o 04:55

Opowieść. Najprostsza postać książki, która ma za zadanie rozbawić czytelnika, ale czasami wprawić go w pewien zamysł nad pewnymi aspektami. Bo w końcu po co każdy czyta, jak nie po to, aby jego umysł zająć czymś innym niż trudami dnia codziennego. Ot chociażby mędrzec czyta książki, aby pogłębić swoją wiedzę i przekazywać ją następnym pokoleniom. Dobra pani domu czyta książki, aby to utrzymać dom w czystości lub przyrządzić nowe danie według przepisu w książce kucharskiej. Książki są arsenałem mądrych. Przywódców, polityków, filozofów. Są pokarmem dla ich mózgów i kreatywności. Broń to arsenał dla ludzi, którzy muszą być czasem przez tych mądrych poprowadzonych. Ale i tak zawsze znajdzie się ten, który je odrzuci i pójdzie według własnego widzimisię. To byli właśnie głupi mędrcy i generałowie, politycy i filozofowie, którzy od tych mądrych mają jedynie tyle, że coś tam wiedzą więcej. A karczmarz? Być może po prostu karmił swoje poczucie rozrywki, a książka była jej najlepszą formą. Ale ktoś musiał mu to przerwać. Blady, pokryty mrozami zimy młodzieniec o śnieżnej, brudnej czuprynie. Zerkający na tę kupę mięsa, która za kilkanaście lat pozostanie pyłem z kości.
Z pewnością nie jestem stąd. Ale jestem waszym sąsiadem. Może nie od wioski do wioski, ale... można nazwać mnie sąsiadem. Kimś, kto już pomógł grabarzowi zająć się jego koniem w drodze do Yusetsu, mój miły panie. A tutaj? Tutaj mogę pomóc z czymś, co nie do końca pasuje do zwykłego mieszkańca czy podróżnika. Zainteresuj mnie, cny karczmarzu, tak jak ty jesteś zainteresowany własną książką. — Inna kupa mięsa uśmiechnęła się do tej pierwszej, składając na swych drętwych wargach delikatny, enigmatyczny uśmiech, skierowany w celu zachęty do współpracy. Mieli co wybierać. On dał możliwości. Wszystko co trzeba było zrobić to czekać na odpowiedź kogoś, kto wie. Kto wie więcej, niż wszyscy inni w wiosce. Bo przecież gdzie ludzie przychodzą po pracy lub wieczorem, jak nie do karczmy, gdzie przyjemność chmielowej cieczy cieszy ich niewinne, zmęczone ciężkim harowaniem serca. Ale obecnie jak widać każdy był zajęty. A Nagara zmęczony będzie czekaniem, że a być może postawi przed nim czcigodna pani Amaterasu kogoś, kto jest w potrzebie. Potrzebował nabrać pracy już teraz, zaraz. Pokazać się, że może być użytecznym narzędziem w czymś dość ważnym, acz pożytecznym dla ludzi.
Nagara
 

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shikarui » 23 sty 2019, o 14:53

Misja D
Be my rest, be my fantasy.
Obrazek
7

Na świecie rządziły pieniądze - tak powie ci każdy dorosły. Ci, co mówią, że pieniądze szczęścia nie dają, są kretynami. Zgoda, nie przyniesie ci radości jedno ryo, monetka błyszcząca pomiędzy palcami, ale jeśli jej nie masz i niem możesz kupić sobie noclegu, ciepłego posiłku, nowego ubrania, by pozbyć się tego podartego, śmierdzącego, które nie chroniło już przed wilgocią i zimnem - to co, jesteś wtedy niby szczęśliwy? Nawet jeśli jedno ryo nie napełni twojej klatki piersiowej ciepłem, to na pewno ułatwi zdobycie tego ciepła. Droga do niego stanie się bardzo prosta i uzależniona od tego, czego tak naprawdę pragnęło twoje serce. Na przykład do tego, by kupić sobie książkę. Kupisz książkę - zdobędziesz wiedzę. Nauczysz się czegoś, wzbogacisz swoją wyobraźnię, przestaniesz być równany z kupą mięsa, taką, jak każdy inny tutaj. To opisywało przecież człowieka, że był istotą czującą i myślącą, nie to, że zbudowany był z kości, mięśni i w większości - z wody. Więc pieniądze rządzą światem, bo rządziły pojedynczymi jednostkami. Te jednostki mogły zaś kierować innymi. Im więcej pieniędzy tym więcej kierownictwa, bo tym więcej wpływów możesz zdobyć. Tym więcej przyjaźni możesz posiąść. Kupić. Tylko czy człowiek głupi kiedyś doszedł do czegoś więcej? Jeśli tak, to dlatego, że pociągano za jego sznurki. Ktoś odpowiedni stał za jego plecami i kierował wszystkim zza kulis. Głupcy roztrwaniali pieniądze i niczego z nich nie zyskiwali. Chwilowe uniesienia i chwilowe zaspokojenie swoich potrzeb cielesnych i duchowych - to wszystko. Pieniądze rządzą światem. Powtórzę to po raz trzeci i ostatni, bo czwartym stwierdzeniem trzeba podbić stawkę. Jest coś, co ma większą władzę od tych srebrników. Wiedza. To, co przekazywane z pokolenia na pokolenie słowne, co swoim dzieciom wtykają rodzice do głów. To, co zamknięte na stronicach zapisanych czarnym tuszem. Jeśli nie masz wiedzy - pieniądz władzy ci nie da. Najcenniejsza waluta tego świata, o którą dopraszali się wszyscy po równo, jak dopraszałeś się ty teraz. Żeby zdobyć pieniądz, najpierw musiałeś mieć wiadomości, gdzie go zdobyć. Jak to zrobić. Do kogo się udać, z kim porozmawiać. Do kogo tu trzeba pięknie się uśmiechać, a komu pokazywać faka. Kto tu bohaterem a kto złowrogi.
Mężczyzna uśmiechnął się w twoim kierunku jednym kącikiem i pokiwał o parę milimetrów głową, jakby był zadowolony z odpowiedzi, twojej postawy. Karmiłeś go dobrymi słowami, z polotem. Nie tanią gadką i groźbą, z którą lubili przychodzić młodzi shinobi, uważając się za panów tego świata, podczas gdy byli nikim. To, co naprawdę chodziło ci po głowie, pozostawało dla niego niewiadomą.
- Lubię cię, Sąsiedzie.. - Obwieścił i oparł przedramiona na blacie, nachylając się w twoją stronę. - W porządku. Dam ci pracę. - Pokazał ci palcem prawy róg knajpy za twoimi plecami. - Jeśli skierujesz się drogą w prawo od tego miejsca i pójdziesz prosto, trafisz na uliczkę obiegającą w lewo. Tam, na jej końcu, stoi dom. Trzeba jego właścicielce, do rąk własnych, doręczyć list. - Zszedł ze stołka, by pochylić się do jednej z szafek na uboczu. Przejrzał stos papierów i wyciągnął odpowiedni dokument w kopercie. Nie była zapieczętowana ani zaklejona. Nie miała również adresata. Napis na niej, pięknym, pochyłym pismem, głosił: "Do mojej Fantazji". Położył kopertę na stole i wysunął ją w twoim kierunku. Najwyraźniej czekał na twój ruch, czy zamierzasz podjąć się zadania.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1362
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shins » 6 lip 2019, o 07:35

Poprzednia lokacja: Polanka


Trzy cele... zapowiadają się trzy misje... to chyba jakiś żart. Chłopak chciał dowiedzieć się. czy zamaskowany jegomość nie żartuje, ale nie zdążył, bo ten poderżnął sobie gardło. Jakże widowiskowo. Musi się kiedyś dowiedzieć jak przekonać ludzi do czegoś takiego. Świat byłby prostszy, gdyby niewygodne gnojki same się unieszkodliwiały.

Nie było więc innej rady, jak tylko ruszyć w drogę do nieszczęsnej osady, jaką jest Shitchi no kyanpu by odnaleźć rzeczoną Enmę. Tylko jak to zrobić, przecież to nie pojedynczy budynek, tylko cała cholerna wieś! Nie może latać od osoby do osoby i wszystkich się o nią wypytywać... zwracałby tylko na siebie uwagę, a gdyby coś poszło nie tak, znacznie łatwiej będzie kogoś namierzyć, jeśli pojawi się chwilę wcześniej dziwny facet łażący po mieście i wypytujący o jakąś kobietę...

Tak więc poszedł do wspomnianej osady i skierował swoje kroki ku jej centrum. Czy czegoś na wzór centrum. W każdym razie tam, gdzie można spodziewać się kogoś, kto na Ciebie czeka. Bo zgodnie ze słowami faceta ma czekać. Taką miał Shins nadzieję. Że Enma czeka na niego, wie jak wygląda i sama do niego podejdzie... a jak nie, to pójdzie do jakiejś knajby czy innego baru i będzie o nią pytał. Na bo cóż mu pozostaje?





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 282
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Hayami Akodo » 6 lip 2019, o 17:19

MISJA RANGI C DLA DOUHITO SHINSA
"Blindness of young raven"
5/30(+?)



Obrazek


Niepokojąca cisza...w wiosce Shitchi no Kyanpu nie dzieje się nic nowego już od wielu lat. Stary garnizon wprawdzie nadal jest zamieszkany przez żołnierzy, w samej osadzie znajdzie się też rodziny z dziećmi (wielopokoleniowe), ale panuje tu poza tym głucha, przeszywająca cisza. Nikt nie wychodzi z domu, dzieci się nie bawią, nie biegają, nie szczekają psy, nie miauczą koty wygrzewające się pod domami. Jedynie zapach kwiatów i skrzypiące pod nieco silniejszym niż zwykle w tych stronach wiatrem, otwarte okna, zwiastują, że coś jeszcze ocalało na tej przedziwnej ziemi.
W centrum wioski czeka na ciebie kobieta w masce - dorodne piersi, nie owinięte bandażami, wyraźnie się rysują pod bardzo skąpym ubraniem. Maska jest czarna, wykonana z bardzo drogiego materiału, nie zasłania jednak całej twarzy i widać mocno podkreślone usta oraz zimne, stalowoszare oczy. Włosy kobiety są czerwone, wręcz płomieniste, sięgają jej połowy pleców i lekko się kręcą. Jest piękna - zależy od ogólnej oceny - i dość chyba jeszcze młoda. Co zastanawiające, nie jest w żaden sposób uzbrojona (ma tylko torbę na ramieniu), ale mocno się wyróżnia na bezbarwnym, wyciszonym tle wioski. Jest jak niemy krzyk: zobaczcie, coście ze mną zrobili!
No właśnie - coście z tą przyrodą, shinobi, zrobili, co uczyniliście z Naturą?...
Czeka, aż do niej podejdziesz, nie wykonuje żadnych ruchów.
Jak muchołówka?
Może.

- Jesteś Shins Douhito? - pyta szorstko. - Skoro tu się dostałeś, pewnie znasz już swoje cele. Pierwszy z nich przebywa w Shigashi no Kibu. Musimy się tam dostać. Pojadę z tobą i...przypilnuję cię, byś nas nie oszukał. Nie lubimy niegrzecznych chłopców, którzy dla nas pracują.

Chwilę czeka; może coś powiesz, może będziesz chciał zadać pytania, może coś wymyślisz, może coś poczujesz? Nie? Twoja strata. Emocje są fascynujące. Nawet bardziej, niż powszechnie się sądzi - i właśnie dla nich żyje Enma, członkini mafii, najemna suka do zabijania. Enma Morderczyni, Enma Łowczyni Uczuć...Enma, której kuszące ciało mogłoby uwieść innego. Ciebie raczej nie.

- Dziewczyna Hyuuga ma na imię Erika i jest córką pana Akinoriego Hyuugi, bogacza, który ostatnio porzucił zajęcie shinobi. To ładna, młoda kobieta, masz ją uwieść i przyprowadzić do mnie, a potem razem ze mną na tą polankę, gdzie...ją odbiorą. Możesz mi po drodze zadawać pytania. Nie gryzę...raczej - usta Enmy wykrzywia cyniczny, zły uśmiech.

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFF00]Enma[/b][/color]
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shins » 6 lip 2019, o 17:33

Dziura, do której zawędrował Shins zaskoczyła go. Słyszał o tym... forcie? ale nie spodziewał się aż takiego zadupia. A cisza spowijająca miasteczko wydała się mocno nienaturalna. Nienaturalna i niepokojąca.

Chłopak powoli i z zachowaniem ostrożności wszedł do centrum osady i od razu zauważył dziewczynę. Atrakcyjną dziewczynę. Jej ubiór i zachowanie jasno dawało do zrozumienia, że jest członkinią mafii. Bardzo ładną członkinią mafii. "Czy już wszystkie atrakcyjne kobiety pracują jako dziwki do wynajęcia, czy jak?" - przeszło chłopakowi przez głowę.

Wysłuchał słów dziewczyny na jego twarzy pojawił się paskudny uśmiech, któremu towarzyszył mało przyjemny śmiech. "Grzecznych chłopców... to dobre. Wolałbym jej walnąć czymś przez łeb, a nie uwodzić, ale niech będzie, że coś wymyślę." - powiedział - "A dziewczyna ma jakieś umiejętności?".

Dalszą rozmowę kontynuował już w drodze do celu podróży. Tym razem nie leciał, a szedł na piechotę. Miał ochotę trochę podelektować się dobrą pogodą. No i musiał się dowiedzieć, czy dziewczyna też jest kunoichi? Czy będzie broniona? W jakim miejscu znajduje się jej dom? Wszystkie detale, jakie mogą mieć istotne znaczenie. No i na koniec jeszcze dodał - "Ah. I tak na przyszłość - na potrzeby operacji jestem Nendōhito. Tak mi kazali się przedstawiać, to mogli sami przypilnować, żeby pod tym mianem mnie identyfikowano..."





Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 282
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Hayami Akodo » 7 lip 2019, o 21:12

MISJA RANGI C DLA DOUHITO SHINSA
"Blindness of young raven"
7/30(+?)



Obrazek

- Odstosunkuj się, będę cię nazywała, jak zechcę. Nie chce mi się zapamiętywać Nenzencośtam. - proponuje uprzejmie Enma. W duchu owej uprzejmości dzieli się jednak z Tobą dalszymi informacjami: pokazuje Ci portret młodej, ładnej, zgrabnej, na oko ze dwudziestoletniej Hyuugi o rozwiniętym już ciele, granatowych, kręconych włosach do pasa (jakaś odmiana w sztancowym wyglądzie Hyuugów) i białych oczach.

- Ma Byakugan i włada Suitonem, szczegółowych technik nie znam. Na pewno jest jednak z poziomu Doko, żadna wielka wojowniczka. - stwierdza chłodno Enma. - Nie ma matki ani rodzeństwa, gdyż jej matka, bezklanowiec, odeszła od męża i zabrała ze sobą resztę dzieci po tym, jak mała Erika przyszła na świat. Ma 21 lat, nie nosi zwykle broni, ale będzie chroniona przez ojca, stryja - kupca w Shigashi handlującego sake, i ich służbę. Około 5-6 osób. Ich dom...

Podaje Ci mapę z zaznaczonym czerwonym x miejscem zamieszkania panny Eriki.

- To tutaj. Niewielki dom jednorodzinny z ogrodem, otoczony drewnianym ogrodzeniem, ale bardzo tradycyjny, panele, sranele i inne rzeczy. Coś jeszcze musisz wiedzieć?

Jeśli nie musisz, to Enma kieruje się w stronę Szlaku Transportowego, gorzka, dumna, gniewna - i zarazem przyciągająca spojrzenia.

Dopiero, gdy opuszczacie to miejsce, Shitchi no Kyanpu powraca do życia - i zamarły śmiech dzieci znów rozbrzmiewa po z pozoru opustoszałej osadzie.
Widocznie, jak mówił poeta, ciąży na was cień błędu.
Tego błędu, który popełnił w przeszłości ktoś inny.

Kod: Zaznacz cały
[b][color=#FFFF00]Enma[/b][/color]
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Shitchi no kyanpu

Postprzez Shins » 8 lip 2019, o 01:56

Następny temat: Szlak transportowy
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 282
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości