Karczma "Inusan"

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Jin Sengoku » 26 lut 2018, o 17:30

Jedząc spokojnie i popijając, Jin mógł zauważyć jeden fakt. Jedzenie było całkiem dobre, nie mówiąc nic o alkoholu. Dla niego każdy alkohol miał ten sam smak, no nic się nie poradzi. Trzeba kiedyś spróbować smakowego, albo czegoś innego dla odmiany. Kiedy kobieta była wręcz zadowolona z odpowiedzi Jin'a oraz bardziej skora do przekazania dalszych informacji, czego nie spodziewał się tak szybko Jin. Zwłaszcza takich informacji, że jej były próbuje ją zabić. Nic nowego, ładna duża pupcia i do tego szczera.
- Przyznam, że posiadasz ładny tyłek i masz na pewno spory problem...
W sumie to nie tak powinno zabrzmieć, ale jeżeli chodzi o części ciała to jest szczery i głośno myśli na ten temat.
- Wybacz za komentarz na temat twojego tyłka, nawyk.
Nawyk do obserwacji i analizy, następnie komentowania i następnego oglądania. W sumie nic mu to nie daje, po za tym że może się napatrzeć. Nie jest jakimś zbokiem, który dostaje z tego powodu erekcji. Po za faktem, iż kobitka położyła rączki na jego łapie i niedaleko krocza. Czyli chce być kusząca?
- Porozmawiam z nim, skoro zapłaciłaś za mój posiłek. To można powiedzieć, iż jest to wystarczające wynagrodzenie za taką prośbę.
Teraz pozostaje kwestia gdzie można znaleźć owego osobnika, w sumie pewnie niedługo się dowie. Pozostaje poczekać na dalsze instrukcje, które nakierują go na właściwą drogę.
W sumie to robi to z powodu, iż jej życie jest zagrożone. Nie ma co tu owijać w bawełnę, trzeba pomagać potrzebującym.
Jin Sengoku
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 28 lut 2018, o 10:08

Misja C 5/30

Wow Jin, ty to jesteś jednak chłopaku bezpośredni. Widzę, że nic nie będziesz owijał w bawełne, co? To w się w sumie może przydać w przyszłości, hehehe... Taka szczerość czasem popłaca, a czasem nie. Ty widzę zakładasz, że jebanie kotka za pomocą młotka to nie dla Ciebie i od razu uderzasz z grubej rury. A nie boisz się, że wyjdziesz czasem na grubiańskiego starucha i po ryju dostaniesz? Wiesz, nie każda osoba lubi taką obcesowość jaką zaprezentowałeś. A czy akurat ta osoba z którą połączył cię wredny los, dowiesz się zaraz, he he he.
Alkohol smakował tak samo jak wszędzie? To znaczy, chłopaku, że ci nie smakuje jeszcze, czyli tylko wykręca mordę i służy do najebki. To dobrze, pamiętaj złotą zasadę, dopiero jak wóda zaczyna ci smakować, a nie wykrzywiać mordę to masz poważny problem. Ale ty jeszcze go nie masz, ale wracając do sedna. Na komplement, zareagowała uśmiechem, szerokim i zadowolonym.
-Podoba ci się? Może zechcesz się z nim potem zapoznać? Z tego co wiem, to lubi odwiedziny i dogłębne zapoznanie. - Po czym oberwałeś w twarz puszczonym flirtciarsko całusem. Oho, trafił swój na swego. Kiedy przeprosiłeś za komentarz, tylko machnęła dłonią, sugerujac, że nic się nie stało. Podobało się jej takie twoje zachowanie.
-Och, uwierz mi, że to nie jest wystarczające wynagrodzenie, dlatego dobrze jakbyś powiedział swoją cenę. Odwrotu nie będzie, a boję się, że Pan z którym masz porozmawiać będzie chciał cię pobić. To agresywny, chamski, niewychowany, niekulturalny, agresywny zwierzak. Od razu do pięści, zamiast do słów! A widząc takiego przystojniaka u mojego boku na pewno uzna, że jesteśmy razem i będzie jeszcze bardziej wściekły. Co ja poczne, no co ja pocznę.. - zaczęła biadować nad swym losem... ta poznana ci osoba. I co ty z nią poczniesz, bo widać wyraźnie, że potrzebuje twojej pomocy, ale też jasnym jest, że to nie będzie spacer po parku tylko regularne pranie ryja...
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Jin Sengoku » 28 lut 2018, o 20:44

Nigdy się nie spodziewał, że coś osiągnie tymi swoimi komentarzami na temat intymnych części ciała innych. No cóż, świat zaskakuje codziennie. Jeżeli by nad tym głębiej zastanowić, to w sumie po chwili dotarło do Jin'a w jakiej sytuacji się znalazł. Troszkę się zaczerwienił i jeszcze troszkę aż by krew z noska poleciała. Nie chciał teraz używać swojej wyobraźni, nie było to wskazane. No ale czy odrzucić propozycje zapoznania tylnej części kobiety? W sumie nigdy się nie spodziewał, że jeszcze coś zaszaleje. Jednak nie chciał teraz tym zajmować myśli. Plus jeszcze ten filtrujący całus zagłady, nie no dobra skupmy się.
- Skoro to zaproszenie.
Odpowiedział krótko, przecież nie będzie ciągnął tej rozmowy. Teraz jest ważniejsza kwestia, która będzie polegała na dostaniu większej dawki informacji na temat osobnika, który grozi młodej damie.
- Nigdy się nie ceniłem w takich sprawach, uznam każdą nagrodę. Z resztą ważniejsze jest życie, dlatego też pomogę ci z miłą chęcią. Oczywiście postaram się załatwić to pokojowo...
Ostatecznie pewnie będzie bitka, no cóż. Trzeba rozruszać te swoje kości, zanim zardzewieją. Choć Jin jest pacyfistą w stosunku do młodych osób, to ma nadzieję że przyjdzie mu się mierzyć z kimś starszym. Nie chce później mieć na sumieniu skrzywdzonego młodzika. Kończąc swój posiłek oraz dopijając resztę alkoholu, mężczyzna powstał ze swojego miejsca. Następnie rozprostował kości i spojrzał na kobitkę, w sumie nie znał jej imienia.
- Zwę się Jin Sengoku, jestem do twej dyspozycji.
Dodał na koniec, oczekując kolejnych instrukcji. Miał nadzieję, że ten cały spór zakończy się szybko i nie będzie poważnych kontuzji, dlatego też będzie trzeba ostrożnie podejść do całej sprawy.
- No więc, gdzie znajdę tego osobnika?
Jin Sengoku
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Hitsukejin Shiga » 1 mar 2018, o 09:45

Misja C 7/30
No zobacz jakie to zmienne bywają losy świata i koleje losu, czy jak to tam się mówi, ja nie wiem, entuzjastą pociagów nie jestem na koleji się nie znam. Ale tak, osiągnąłeś "coś" swoimi komentarzami. Powiem więcej, nie byle jakie coś, tylko wręcz zaproszenie do łona, a to już nie jest byle co. To znaczy, do łona czy na łono? Na łono jej pośladków? Brzmi dziwnie ciut, ale nieważne. Ważne, ze nagle zmiękłeś, przestałeś być samcem omega i zrobiłeś się czerwony, a wiesz, że to pokazanie słabości, a kobiety powiem ci, wykorzystają każdą słabość. A ty właśnie taką pokazałeś, zacisnąłeś usta na przynęcie i teraz tylko trzeba cię wyciągnąć, cyk cyk cyk cyk kołowrotkiem na wędce, jak zdobycz!
-Tak, to zaproszenie. Dziękuje, że je przyjmujesz. Potrzebuję silnego mężczyzny głęboko w sob.. w swoim sercu! - Poprawiła się ta śmieszna podrywająca cię osóbka i też się niby zawstydziła, choć widzisz doskonale, ze jest to tylko gra aktorska i nic więcej. Zachowała spokój ducha niczym niezmącony, mimo słów które niewątpliwie są bardzo odważne. Ale czy zbyt odważne jak dla Ciebie mój silny wielki romeo wielkoludzie?
-Rozumiem. Zapłacę ci więc odpowiednio, o to się nie martw. I masz cudowne podejście! Cudowne! Jesteś prawdziwym mężczyzną, doprawdy. Ale nie, naprawdę, zaufaj mi, nie zostawie cię niedocenionego, dostaniesz swoją zapłatę... A jak się sprawisz... - ręka trafia znów na udo, a z uda na krocze. - to nawet premię ci wypłacę, ile razy tylko będziesz sobie tego życzył mój słodki. Jinie Sengoku...
Wstała, poprawiła strój, zapłaciła za twoje jedzenie gdy skończyłeś i skierowała się ku drzwiom.
-Chodź, pokaże ci gdzie go szukać. To postawny ciemnoskóry blondyn, ciężko go przegapić...

Z/T oboje, pisz tutaj viewtopic.php?f=165&t=3654 jakbyś znalazl sie w karczmie :) Opisz sobie ją jak tylko sobie zyczysz. Wszystko zostanie wykorzystane przeciwko tobie, ha ha!

Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 17 maja 2018, o 21:14

Chłopak powoli wszedł do karczmy, rozglądając się powoli na boki. Chciał wybadać sytuację, niż wpląta się w jakieś kłopoty. Wybrał stołek przy barze - bo właśnie tam najwięcej jest w stanie się dowiedzieć! Rozsiadł się na wysokim barowym stołku, a następnie z uśmiechem na twarzy powiedział w kierunku mężczyzny - bo to właśnie on stał za ladą.
- Coś bezalkoholowego poproszę, najlepiej kubek gorącej herbaty, pogoda na zewnątrz nie rozpieszcza... - powiedział, dmuchając z całych sił w ręce - Nie macie tutaj zbyt wielu ludzi o tej porze roku? Myślałem, że przy takim ziąbie, będą tutaj tłumy, ale wygląda na to, że się myliłem.
Wzruszył rękoma, oczekując swojej gorącej herbaty, swoją drogą - warto byłoby dopytać się o jakieś zlecenie - głowy szczepu nie było co pytać, nie uważała go za godnego rozmowy, więc nie pozostało nic innego, jak zapytać owego gospodarza
- Proszę Pana? Nie wiecie może, czy ktoś w okolicy nie potrzebuje pomocy? Pogoda niezbyt przyjazna dla ludzi, zresztą nie tylko dla ludzi, a ja? Ja szukam zajęcia, po za tym, za coś trzeba żyć... wie pan o czym mówię.
Zakończył krótką wypowiedź, licząc na jakąkolwiek odpowiedź do gospodarza.
Kazuya
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Suzu » 17 maja 2018, o 21:48

Zima zaskoczyła...
Terumi Kazuya - misja D
1



Pogoda nie rozpieszczała wędrowców tej zimy. Choć same temperatury nie były najgorsze i ciepły płaszcz wraz z czapką pozwalały czuć się w miarę dobrze w podróży, to jednak śniegi regularnie zasypywały trakty i przejścia, znacznie utrudniając wędrówkę. Cierpiały na tym również miejsca takie jak "Inusan", zwane przez okolicznych mieszkańców mało szlachetnymi "Trzema pchlarzami". Odsunięty od drogi budynek był ciężki do odnalezienia nawet wówczas, gdy wiedziało się, gdzie powinien być.

Kazuya należał jednak do tych nielicznych, którym udało się przekroczyć ośnieżony próg i odnaleźć ciepłe schronienie we wnętrzu budynku, który niestety najlepsze czasy miał już za sobą. Czy to jednak ważne? Gdy człowiek za zamkniętymi drzwiami pozostawia mróz i mokre zaspy, zazwyczaj na wszystko potrafi spojrzeć przychylniej.
We wnętrzu nie było wielu gości, Kazuya nie miał powodu do obaw. Przy odsuniętym w kąt stoliku siedziała para klientów, w milczeniu posilali się z otrzymanych misek. Jedzenie nie wyglądało zbyt wykwintnie, ale było ciepłe i raczej zjadliwe. Poza tym karczma witała pustymi stołami, za ladą zaś siedział wysoki mężczyzna w chuście na głowie. Gdy Kazuya podszedł, powstał on ze swojego stołka i poprawił swój bujny wąs.
- Tylko herbata? Zimno takie, dobrze byłoby też coś do brzucha wrzucić. Mamy dzisiaj gulasz, bardzo dobry - zapewnił.
Po czym w zależności od odpowiedzi podszedł do drzwi prowadzących do kolejnego pomieszczenia i poinformował o złożonym zamówieniu.
- Chłopcze, tu teraz pracy nijak nie mamy - westchnął, rozkładając ręce - Popatrz no, pusto i cicho, odkąd śniegi nas zasypały to już nikt nawet drogi tutaj nie znajduje - pokręcił głową z żalem, wciąż pamiętał nie tak odległe czasy, gdy karczma ta cieszyła się ogromną popularnością - W osadzie pracy nie mają dla ciebie, że aż tutaj zbłądziłeś?
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 17 maja 2018, o 22:39

Na myśl o gulaszu, chłopakowi wręcz zaburczało w brzuchu. Ścisnął go delikatnie dłonią, śmiejąc się pod nosem. Korzystając z chwili zdjął płaszcz, rozwieszając go na pustym krześle obok. Chwila rozmyślania na temat gulaszu oraz tego, czy rzeczywiście jest, aż tak głodny. Odpowiedź była oczywista, jednak mimo wszystko musiał się upewnić.
- Skoro Pan tak zachwala, to chyba nie pozostało mi nic innego, jak spróbować również gulaszu! W takim razie, gorącą herbatę oraz gulasz! - postanowił, uśmiechając się serdecznie do wąsatego rozmówcy. Poczekał, aż ten wróci z drugiego pomieszczenia, po czym wysłuchał co do powiedzenia miał gospodarz. - W osadzie? W osadzie, woleliby bym nie istniał, takie mam czasami wrażenie. Cierpię za błędy poprzedniego pokolenia. Zresztą nie ważne... - pokręcił głową - Wracając do tematu - może mogę jakoś pomóc? Utorować drogę do głównej ścieżki? Nie mam zbytnio pomysłu, ale z pewnością staruszek znajdzie dla mnie jakieś zajęcie - rzecz jasna nie mam zbyt dużo czasu, mogę zostać co najwyżej na kilka nocy, jednak jeśli jest jakiś sposób... jakiś sposób by wam pomóc, wtedy chętnie udzielę wam swojej pomocy.
Powiedział cicho, ze szczerym uśmiechem, spoglądając na Gospodarza. Chciał pomóc temu miejscu, oraz samemu wąsaczowi - bezinteresownie. Przy okazji zarabiając trochę by przeżyć kolejny tydzień w wiosce. Jego matka nie należała do najsilniejszych ani też do najzamożniejszych członków szczepu, dlatego Kazuya chciał jej pomóc jak tylko mógł.
Kazuya
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Suzu » 17 maja 2018, o 23:42

Zima zaskoczyła...
Terumi Kazuya - misja D
3


Kazuya nie musiał się specjalnie zastanawiać, jego brzuch najlepiej wiedział, co dobre dla nich obu. Gdy tylko głośne burczenie rozległo się pod ladą, właściciel roześmiał się głośno, choć nie wyglądał na szczerze rozbawionego. Wyglądał jak ktoś przekonany, iż właśnie teraz śmiech jest właściwą reakcją - i kto wie, być może nawet robił to zupełnie nieświadomie.
- Oczywiście, moment i będzie! - zapewnił, sam nie musiał się fatygować, od tego w końcu opłacał swojego pracownika.
Po powrocie usiadł znów na swoim stołku, spoglądając na Kazuyę z namysłem. Chłopak widział doskonale, że mężczyzna nie jest zbyt chętny do jakiejkolwiek współpracy. I trochę ubodło go nazwanie "staruszkiem". Przeskoczył już pięćdziesiątkę, ale to przecież jeszcze nie czyniło go starcem! A w każdym razie nadal wierzył, że taka siwiutka, beznadziejnie nieporadna starość o trzęsących się dłoniach wciąż jeszcze była od niego hen, hen daleko! Chrząknął cicho, spoglądając na czerwonowłosego z niechęcią.
- Niech się pan zgodzi - zza drzwi wyłonił się dwudziestokilkuletni młodzieniec, niosący w jednej ręce niewielki czajniczek z herbatą oraz pojedynczy kubek z ciemnej ceramiki.
Drugiej ręki nie posiadał. Kiwnął Kazuyi głową, postawił przed nim naczynia i stanął nad swoim ryżodawcą.
- Ostatniej zimy się pan upierał i co śniegi mieliśmy pustki. Skorzystamy na tej ścieżce!
Mężczyzna przeniósł ciężkie spojrzenie na pracownika, wyraźnie jednak nie był agresywnym człowiekiem. Westchnął tylko.
- Już mówiłem, ta ścieżka nic nie da. Potrzebowalibyśmy znaku albo tablicy, jak kiedyś za dawnych, dobrych czasów... Łobuzy połamali ją i teraz leży w szopie za budynkiem... - wrócił spojrzeniem do Kazuyi - Jeśli postawisz naszą tablicę i odśnieżysz drogę, nie policzę ci nic za ten posiłek i jeszcze dorzucę trochę grosza. Co ty na to? - zapytał.
Jednoręki chłopak uśmiechnął się pod nosem i pospieszył do kuchni, by po chwili wrócić z misą strawy. Smażony ryż oblany sosem, w którym poza dużą ilością kawałków mięsa pływały jeszcze pokrojone warzywa. Nie smakowało najgorzej, co najważniejsze zaś - było gorące. Wspaniała sprawa po drodze przez śnieg i mróz.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 18 maja 2018, o 00:44

Chłopak bacznie obserwował drugiego mężczyznę, na jego uśmiech i kiwnięcie głową uśmiechnął się również, odpowiadając lekkim uchyleniem głowy. Wszystko wskazywało na to, że to właśnie ten jednoręki chłopak najbardziej chciał przywrócić temu miejscu pokój. Kazuya zaśmiał się w głębi siebie, pomyślał, że jest całkiem podobny, do osoby, która właśnie podała mu kubek gorącej herbaty. Młody Terumi nie zastanawiając się zbytnio nad tym, co powie wąsacz, złapał za kubek obiema rękami. Było mu naprawdę zimno, dlatego nie chciał tracić czasu, który mógł poświęcić na rozgrzanie się.
- Kiedyś, to miejsce było pełne ludzi, prawda? Można powiedzieć, że przez tych chuliganów utraciliście pokój. - rzekł, pociągając spory łyk gorącego napoju, tym samym parząc sobie nieznacznie usta. - Ajajajaj, ciepłe! Haha! Wracając do tego co chciałem powiedzieć. Jeśli przywrócę w to miejsce klientów, to przywrócę również stary porządek, prawda? Ład? Można to chyba tak nazwać, chociażby po to, by nadać temu zadaniu jakiś większy wydźwięk.
Rzekł, a po chwili złapał za pałeczki by zacząć pałaszować gulasz ze smażonym ryżem, zapijając gorącą herbatą. Zastanawiał się, czy w szopie znajdzie jakiekolwiek narzędzia, z drugiej jednak strony, pomieszczenia takie jak szopa, przeważnie skrywają w sobie ogromne ilości różnych dziwnych przedmiotów. Nie miał jednak zbyt dużo czasu, bowiem musiał podjąć decyzję. Spojrzał na dwójkę, o ile młodszy z jego rozmówców nie zniknął gdzieś w kuchni, z uśmiechem na twarzy.
- Oczywiście, zgadzam się przyjąć to zadanie, przywrócę pokój temu miejscu, niech to będzie mały krok do celu, który sobie wyznaczyłem! Zacznę zaraz po kolacji, będę potrzebował tylko kilku podstawowych narzędzi, posiadacie coś, czym mógłbym ociosać gałąź na nowy znak? Tabliczka była złamana, tak jak Pan powiedział, dlatego przydałoby się jakoś umocować tabliczkę, a nic nie będzie lepsze od długiego - solidnego kija. Z odśnieżaniem nie macie się co martwić, zajmie mi to maksymalnie kilka chwil!
Będąc przekonanym, że jego Kekkei Genkai pomoże mu usunąć śnieg na drodze do głównego traktu. W sumie, stopienie takiej ilości śniegu mogłoby być trochę problematyczne, jednak dlaczego po prostu nie zrobić ścieżki z kamienia? To była myśl, którą teraz próbował sobie jakoś uzmysłowić - nie pamiętał jak długa droga czeka go do głównego traktu, dlatego nie sprecyzował ile zajmie mu odśnieżenie całej drogi.
Kazuya
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Suzu » 18 maja 2018, o 11:28

Zima zaskoczyła...
Terumi Kazuya - misja D
5


Właściciel "Inusan" popatrywał na Kazuyę z ponurym wyrazem twarzy. Miejsce to miało swoją historię i wiedział doskonale, że sama tabliczka niczego nie zmieni. Lubił nazywać się realistą, choć w rzeczywistości jego przekonania ciężko nasączone były pesymizmem. Zdawał sobie z tego sprawę jego pracownik, dlatego wciąż stał przy ladzie, uśmiechając się dobrodusznie.
- Nooo... tak. Można tak powiedzieć, ład i stary porządek. A nasze życia na pewno będą dzięki temu lepsze - zapewnił z lekka rozbawiony, choć w głosie jego nie dało się wyczuć kpiny.
Sam był niegdyś shinobi. Wiedział doskonale, że czasami podczas żmudnych zadań niskiej rangi trzeba właśnie... dorobić im nieco sensu i znaczenia. By nie zacząć wątpić we własne możliwości. "Ratuję karczmę przed zapomnieniem i upadkiem" brzmi zdecydowanie lepiej niż "odgarniam śnieg na podjazdach". Bo diabeł tkwi przecież w szczegółach. Najważniejsze to nie dość do wniosku, że ta łopata czy ten młotek do naprawy tabliczki to już kres naszych możliwości.
- Zjedz bez pośpiechu - burknął karczmarz, może i mruk, ale swoje zasady miał - Wszystkie narzędzia znajdziesz w szopie. Pójdziecie razem - dodał, spoglądając na jednorękiego - Zobaczcie, może jeszcze idzie postawić starą tablicę...
- Z tym, że znalezienie odpowiedniego kija może być problemem - dodał ten drugi, cofając się na zaplecze - Zobaczymy zaraz, co jest w szopie. Idę po płaszcz. - oznajmił, znikając na chwilę.
Wrócił w szarym, długim płaszczu, którego jedno ramię dyndało smętnie. Nie pospieszał Kazuyi, czekając, aż to Terumi da znak do wyjścia.
Na zewnątrz nie zmieniło się wiele. Słońce nie zachodziło jeszcze, choć trzeba było liczyć się z faktem, że południe już dawno mieli za sobą. Biel śniegu dookoła mogła zakuć w oczy, ale też i zachwycić, bo zima, choć surowa i niebiezpieczna, zazwyczaj była też bardzo piękna. Jednoręki przez chwilę bawił się obłoczkami pary dobywającymi z ust.
- Tędy - rzucił wreszcie.
Zignorował wydeptany sznureczek śladów na śniegu, prowadzących między drzewami w stronę traktu. Musieli teraz przejść po białej pościeli zupełnie jeszcze nietkniętej ludzką stopą, dookoła karczmy, aż na drugą stronę budynku. Śnieg sięgał do połowy łydki, skrzypiał i zapadał się pod butami.
- Tutaj... tutaj musimy się dostać - oznajmił towarzysz Kazuyi, spoglądając na niewielką przybudówkę.
Nie było tu żadnych okien, jedynie drzwi, zamknięte na kłódkę i skobel. Jednoręki podał naszemu bohaterowi spory klucz. I tu zaczął się pierwszy problem. Zamek okazał się kompletnie zamarznięty. Nawet umieszczenie klucza w środku było zupełnie niemożliwe przez zalegający wewnątrz lód.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 18 maja 2018, o 21:59

Chłopak ze spokojem dokończył strawę, zapijając ją jeszcze ciepłą herbatą. Podczas posiłku, rozmyślał o tym, jak jeszcze może pomóc karczmarzowi, czuł się zobowiązany, pomimo iż wiedział, że prawdopodobnie jego wysiłek zda się na nic, z powodu częstych opadów śniegu. Najpierw jednak musieli naprawić znak - a to mogło okazać się niezłym wyzwaniem, zwłaszcza, że nie mieli na to całego dnia! Trzeba było zrobić to przed zmrokiem, bo inaczej stracą kolejny dzień, a tego by nie chcieli. Chłopak po zjedzeniu i wysłuchaniu karczmarza wiedział już, że będzie miał kogoś do pomocy, kogoś kto tak naprawdę przyczynił się do tego, by w ogóle dostać coś do zrobienia, niemniej jednak nie była to misja na tyle wymagająca by Kazuya potrzebował pomocy. Chodziło tutaj raczej o towarzystwo do rozmowy, zresztą czasem nawet coś takiego przydaje się w pracy. Kiedy zjadł, zaczekał jedynie na swojego kompana, samemu zakładając długi do kostek płaszcz, zapinając go praktycznie pod sam podbródek. Kiedy wyszli na zewnątrz Kazuya zmrużył oczy - blask białego śniegu niemal go oślepił, niemniej jednak widział w którym kierunku udaje się jednoręki, w sumie nie znał jego imienia, dlatego też wypadało o nie zapytać.
- Emm, właściwie, to chyba się nie przedstawiłem. Kazuya, Terumi Kazuya, a Ty? Jak masz na imię? Jak mam się do Ciebie zwracać?- zapytał idąc śladami mężczyzny, nie chciał zostawać w tyle. - W sumie, to dziękuję za pomoc, gdyby nie Ty, pewnie dalej szukałbym jakiegoś zajęcia. W osadzie, nie mają ze mnie pożytku, zresztą nic dziwnego, jestem zakałą własnego rodu, bezużytecznym - według niektórych człowiekiem. Ale ja tak nie uważam, udowodnię im, że jestem wart więcej niż niejeden!
Poprzysiągł, ale właśnie w tym momencie otrzymał od jednorękiego sporej wielkości klucz - Kazuya nie myśląc spróbował wpasować go w dziurkę od klucza, ta niestety nie działała, w sumie to nic dziwnego, czyż nie? Chłopak zastanowił się chwilę, miał w sumie kilka wyjść, mógł zniszczyć kłódkę, zrobić pochodnie i nią rozgrzać kłódkę, z możliwością zniszczenia mechanizmu, lub po prostu wpaść na inny pomysł. Schował klucz do kieszeni, stwierdził, że skoro gorąca pochodnia pomoże otworzyć szopę, to to samo zrobi gorąca woda, z tym, że po tym zabiegu będzie musiał dodatkowo osuszyć kłódkę po otwarciu.
- Zaprowadziłbyś mnie do kuchni? Będę potrzebował wrzątku, kłódka jest zamarznięta wewnątrz, a co za tym idzie nie otworzę jej bez rozgrzania. Mógłbym zrobić to za pomocą chakry, ale boję się, że zajmie się reszta szopy. - rzekł po czym skierował się z powrotem do karczmy, tam przygotował wrzątek i wrócił z nim zapewne pod szopę. Tam oblał kłódkę wrzątkiem, odczekał chwilę, a następnie włożył klucz w dziurkę. Jeżeli zadziałało, zapewne kolejnym krokiem byłoby wejście do środka, kompletna inspekcja posiadanych narzędzi oraz samego znaku. Musiał przecież wiedzieć z czym ma do czynienia, prawda?
Kazuya
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Suzu » 18 maja 2018, o 22:58

Zima zaskoczyła...
Terumi Kazuya - misja D
7


Przyjemnie się tak siedziało w ciepłej izbie, w końcu jednak trzeba było zabrać się do roboty. Kazuya wyszedł na zewnątrz wraz z tutejszym pracownikiem. Czy aby faktycznie został mu przydzielony po prostu jako rozmówca? Naiwne było to założenie. Terumi był tu obcy i nie było mowy o jakimś szczególnym zaufaniu, przynajmniej nie ze strony ponurego właściciela.
- Hanamaru - przedstawił się jednoręki, wydeptując nową ścieżkę w śniegu - Nie ma sprawy. Prawda jest taka, że już od dłuższego czasu marudziłem szefowi, by coś z tym zrobić. O, uwaga, tu ślisko... Ale zakała? Chyba oceniasz siebie zbyt surowo - mruknął, zatrzymując się wreszcie przy szopie.
Obserwował w milczeniu chwilową walkę z kłódką, a kiedy pojawił się plan powrotu po gorącą wodę, obiecał zdobyć ją sam. Nie potrzeba do tego kilku osób, a i szef będzie zadawać mniej pytań.
Wrócił szybko, trzymając wysoki kubek z wrzątkiem przez gruby rękaw płaszcza. Gorąca woda zdziałała cuda - lód po prostu się rozpłynął, wpuszczając wreszcie klucz do wnętrza. Terumi mógł nareszcie rozpiąć kłódkę, podnieść skobel i rozejrzeć się po ciemnym wnętrzu. Z braku własnego źródła światła trzeba było ustawić się tak, by przepuścić słońce przez framugi.
W niedużym wnętrzu królowała wielka, prostokątna skrzynia z ciemnego drewna, na której wierzchu ktoś pozostawił parę starych rękawic. Hanamaru podpowiedział, że w jej wnętrzu znajdą się narzędzia. I było ich całkiem sporo, choć spora część powtarzała się, niektóre zaś były już stare i zużyte. Najwyraźniej tutaj niczego się nie wyrzuca.
Za kufrem wciśnięta była jeszcze łopata oraz wielki szpadel, a także sporych rozmiarów drewniany plaster, który kiedyś musiał wchodzić w skład naprawdę wspaniałego drzewa. Jego krawędzie wciąż były pokryte korą, całość zaś pokrywała gruba warstwa kurzu.
Pod przeciwległą ścianą stał sięgający sufitu regał, na nim zaś rozstawione były różne skrzynie i pudła.
- Od czego chcesz zacząć? - zapytał Hanamaru, który stał nadal z tyłu by nie przesłaniać drogi promieniom słonecznym.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 18 maja 2018, o 23:40

Chłopak słysząc słowa Hanamury, lekko się uśmiechnął. Spojrzał na niego pytającym wzrokiem. Albo się zgrywał, albo rzeczywiście nie miał pojęcia na temat szczepów Yogan oraz Sanjin. Nie chciał komentować, jednak słowa same wystrzeliły z jego ust.
- Zapewne wiesz o konflikcie dwóch lokalnych szczepów, prawda? Krwawe walki Yogan i Sanjin, nie są w tutejszych terenach nowością, zresztą pewnie nie raz mieliście w okolicy niezły dym z powodu tych dwóch szczepów. Jeśli coś o nich wiesz, to zapewne potrafisz sobie wyobrazić, jak czuje się człowiek, posiadający zdolności drugiego szczepu, żyjąc w tym przeciwnym. Ludzie spoglądają na Ciebie jak na potwora. Ale przestałem się tym przejmować. Jestem tylko ziarenkiem piasku, spaczonym przez błędy przeszłości... - Wzruszył ramionami, wchodząc do środka, wziął głęboki wdech, po czym z całych sił dmuchnął na zakurzoną skrzynię. Chwilę później, zdjął przedmioty, które na niej zalegały by spojrzeć co znajduje się w skrzyni. Pełno narzędzi, starych, nowych - nie miało to zbyt dużego znaczenia, bowiem potrzebował zaledwie kilku. Próbował znaleźć tabliczkę, znak informacyjny, sprawdził również klaster, który leżał sobie luźno gdzieś w szopie. - To dobre pytanie Hanamura-san, od czego by tu zacząć. Myślę, że najlepiej będzie, jeśli zaczniemy od odśnieżenia drogi. Łopatą zajmie nam to całe wieki. Mógłbym po prostu użyć mojej chakry, jednak nie wiem czy nie wypalę w tej sposób trawy - czy to będzie spory problem, jeśli tak się stanie? Hanamura-san?
Zapytał, po czym, trzymając w jednej ręce szeroką łopatę, odwrócił się w jego stronę, unosząc w górę jedną brew. Zastanawiał się jaka będzie odpowiedź chłopaka, który miał mu pomóc. W sumie, gdyby był na jego miejscu, nie martwiłby się o trawę, ta i tak powinna odrosnąć na wiosnę, czyż nie?
Kazuya
 

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Suzu » 19 maja 2018, o 00:30

Zima zaskoczyła...
Terumi Kazuya - misja D
9


Hanamaru nieco zaskoczyła impulsywna reakcja Kazuyi. Na tyle, że obrócił się w jego stronę, wykrzywiając nieznacznie brwi. Powstrzymał się jednak od pierwszego komentarza dochodząc do wniosku, że sam podchwycił ten temat. Czy czerwonowłosy miał potrzebę wygadania się, czy po prostu lubił opowiadać o sobie i swoim nieszczególnym położeniu, to już zeszło na dalszy plan.
- Nie, pewnie nie potrafię - przyznał szczerze po chwili namysłu - to brzmi jak coś, czego trzeba doświadczyć. Wiem jednak doskonale jak się czuje ktoś, kto już nie ma jak walczyć o siebie... i wierz mi, zamieniłbym się. Masz ręce, Kazuya-san. Działaj.
Nie brzmiał gniewnie, nie brzmiał nawet depresyjnie. Trochę tylko wydawał się Kazuyi zazdrościć. Czasami rozwiązanie jakiegoś problemu najłatwiej jest zobaczyć dopiero po tym, jak nabierze się do niego odpowiedniego dystansu. Bywa, że tak bardzo przyzwyczajamy się do dźwiganego ciężaru, że nie przychodzi nam do głowy, że można go po prostu zrzucić. Rozdać. Zjeść. Pozwolić się okraść...
Narzędzia - znalezione. Kazuya przez chwilę rozglądał się za tabliczką, dość szybko jednak postanowił sprawdzić drewniany plaster i okazało się to strzałem w dziesiątkę. Na pokrytej słojami powierzchni wyryte było ozdobne 'Karczma INUSAN', i choć od powstania musiało upłynąć już wiele czasu, nadal wyglądało to całkiem ładnie. Nielicha robota. Z tyłu przymocowany miała dość przerdzewiały, metalowy pierścień, który należało zapewne zatknąć na jakiś pręt, szeroki mniej więcej na długość palca.
- Nie, nie, nie. Bez wypalania - nie chciał nawet myśleć jak by na to zareagował szef - Sama ścieżka to pół biedy, i tak jest wydeptana, ale nie ma mowy o paleniu trawy obok. Absolutnie. - zaparł się, kojarząc pomysł Kazuyi z wykorzystaniem katonu.
A ten był dziki i nieprzewidywalny. W takim miejscu mogło się to źle skończyć.
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Karczma "Inusan"

Postprzez Kazuya » 19 maja 2018, o 00:56

Chłopak lekko tylko westchnął na słowa Hanamury, ten miał zresztą rację! Kazuya mógł jeszcze wszystko zmienić, wziąć los w swoje ręce, zaś on... on nie mógł już tak łatwo zmienić na przykład braku jednej ręki, bo niby jak? Niemniej jednak w kwesti wypalania ścieżki, jego rozmówca nie był szczególnie zadowolony - co zresztą nie było niczym dziwnym, niemniej jednak machanie łopatą niezbyt podobało się Terumiemu, miał przecież znienawidzony przez siebie Youton, którego mógł użyć, by pozbawi ścieżkę śniegu. Niemniej jednak nie chciał podpaść poczciwemu staruszkowi, który zapewne zrugał by go z góry na dół, za spalenie chociaż jednego drzewa w okolicy.
- Eh, niech będzie... Nie będziemy nic wypalać, chociaż jestem przekonany, że dzięki temu zrobiłbym to sto razy szybciej! Niemniej jednak, musimy zacząć działać, bo nas noc zastanie. Standardowo, z łopatą! - Powiedział, po czym zacisnął mocno dłonie na drążku, który był trzonkiem łopaty, szerokiej szufli, o ile można tak powiedzieć. - Zaczynamy Hanamura-san, pozbędę się tego cholernego śniegu, a później zajmiemy się znakiem!
Powiedział głośno, wychodząc z szopy, odsnieżanie zaczął od placu przed karczmą, odgarniając śnieg na boki, tworząc odśnieżony plac. Chłopak nie był silny, toteż dosyć szybko się męczył, robił więc krótkie przerwy pomiędzy kolejnymi odśnieżanymi pasami. Nie chciał też się przeciążyć, a w jego aktualnej formie, nie byłoby to chyba nic trudnego. Kiedy uporał się z placem przed karczmą, zapewne zaczął odśnieżać w kierunku drogi, usypując ze śniegu nieco wyższe brzegi. Ścieżkę obrał na około metr - tak by zmieściło się na niej dwóch dorosłych mężczyzn, beż żadnego problemu. Podczas odśnieżania, podczas kolejnej przerwy wreszcie ciekawość Terumiego wzięła górę. Spojrzał na Hanamurę, ze smutną miną zapytał.
- Hanamura-san, nie chcę wyjść na kogoś nieuprzejmego, jednak muszę zapytać. - uniósł palec z trzonka łopaty, wskazując na wiszący rękaw. - Jak utraciłeś ramię? Możesz mi o tym opowiedzieć, Hanamura-san?
Kazuya wiedział, że to nie było na miejscu, by pytać o takie rzeczy, jednak z drugiej strony? Może Hanamura chciałby mu o tym powiedzieć? Może właśnie tego potrzebował młody człowiek, pozbawiony ręki? Może da jakąś przestrogę chłopakowi? Albo po prostu go oleje? Kto go tam wie, w każdym razie słowo się rzekło, nie mógł już cofnąć czasu.
Kazuya
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość