Szlak transportowy

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 23 wrz 2018, o 20:35

Fuji
Misja rangi D
13/15


Bardzo szybka reakcja. Skok, atak, wbicie kunaia w ciało zwierzyny. To wszystko oczywiście się udało, ale dzik nie padł martwy. Nie po takim ciosie. Kunai nie dał rady przebić czaszki zwierzęcia i ugodzić prosto w jego mózg. Dzik był prawie martwy, ale przez te jeszcze około 30 sekund ciągle śmiertelnie niebezpieczny. Zrzucił Fujiego z siebie i zatoczył kółko wokół wozu. Tym razem z wściekłością zaczął szarżować w kierunku chłopaka. Ciężko było stwierdzić czy zwierz wiedział, że zaraz umrze czy nie, ale w jego ciele wydzieliła się okropna wręcz ilość adrenaliny. Ta niezwykła substancja powodowała, że był niezwykle agresywny i ogarnięty rządzą mordu. Prawdziwy berserker, którego jedynym celem jest sianie zniszczenia i śmierci. Oto czym właśnie stał się ten dzik. Najpierw zwierzę, które chce po prostu sobie pojeść. Teraz maszynka do zabijania. Taką właśnie metamorfozę przeszedł.
Coś trzeba było z tym fantem zrobić. Istniały dwie opcje. Albo poczekać na śmierć zwierzęcia, albo go dobić. Obie były naprawdę ryzykowne, jednak Fuji był shinobi. Na pewno wiedział co nieco o tym jak się walczy, prawda? W każdym bądź razie dzik znów szarżował. Był jakiś metr od naszego bohatera. W tym momencie warto zaznaczyć, że zwierzęta zazwyczaj były silniejsze i szybsze niż przeciętni ludzie. Mówiąc "przeciętni" mam oczywiście na myśli takich, którzy nie byli shinobi. Którzy nie otrzymali odpowiedniego przeszkolenia bojowego. Prosty przykład: zwyczajny wieśniak, który przez 20 lat pracował na polu (a miał powiedzmy 37 lat) nie miałby szans z potężnym niedźwiedziem, czy nawet takim dzikiem. Natomiast 15 letni shinobi, który coś tam już potrafił - nawet głupie Kawarimi no Jutsu - mógł z takim zwierzęciem walczyć jak równy z równym, a nawet bezproblemowo zabić tysiące takich bestii. Taki to był paradoksalny i krwawy świat. Czy jednak Fuji da radę dzikowi? Zobaczymy. Ebisu oczywiście gdzieś się ukrył. Ciężko stwierdzić czy znowu się posikał, ale... no nie było go widać. Chociaż pewnie i tak nie zostawiłby swojego wozu. Lecz teraz liczył się tylko dzik i Fuji. Śmiertelny pojedynek jeden na jednego. A stawką była dziczyzna, bo w końcu taki martwy dzik nie może się zmarnować. Co więc zrobi nasz bohater, by doprowadzić do uczty?
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 918
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Fuji » 23 wrz 2018, o 21:00

Fuji wykonał cały swój plan bez problemu i wbił kunai w głowę dzika czym tylko jeszcze bardziej go rozzłościł jednak ściągnął tym jego uwagę na siebie, a o to ogólnie chodziło. Wiadome było coby się stało gdyby rozszalały dzik wpadł w drewniany wóz dlatego białowłosy wziął to na klatę co nie było wcale zbyt trudne. Kilka kombinacji ruchów mógł wykonać jednak w tym przypadku wolał zbytnio nie ryzykować ze względu na to że rany dzika były już wystarczająco duże. Hike ruszył w stronę drzewa i wbiegł na pień jednak nie z użyciem techniki chodzenia po drzewach. Chodziło tu tylko o to aby zrobić krok czy dwa, odbić się od pnia i zrobić salto do tyłu tak aby dzik wbiegł w drzewo. Po tym gdy mu się to uda i zwierz umrze to Fuji podejdzie i zabierze swój kunai. Przecież to nie są tanie rzeczy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Fuji
 
Posty: 128
Dołączył(a): 18 cze 2018, o 18:00
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5931
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 23 wrz 2018, o 22:55

Fuji
Misja rangi D
15/15


Perfekcyjne zagranie. Odbicie od drzewa, zrobienie salta w tył, przeskoczenie nad dzikiem, który chwilę później uderzył w drzewo. Biedaczek nie zdążył wyhamować, a to nieszczęśliwe uderzenie zwyczajnie przypieczętowało jego los. Dzik padł martwy. Nie od razu, ale przez chwilę był naprawdę skołowany. Próbował się podnieść i zaatakować znowu, ale już nie miał siły. Ta krótka chwila wystarczyła, by rana na głowie zwyczajnie uśmierciła zwierzę. Wtedy z krzaków wyszedł znajomy kupiec.
- No, no - skomentował całe zajście, patrząc na martwe zwierzę - Już myślałem, że się posikam ze strachu. Dobrze się spisałeś.
Mówił to tak jakby nie sikał co 20 minut i nazbierał w pęcherzu tyle moczu, że wystarczyłby jedynie lekki stres i wszystko by się wylało.
- Teraz tylko trzeba to oskórować i mamy ucztę. Nazbierasz drewna na ognisko?
No i koleś wyciągnął nóż i podszedł do martwego zwierzęcia. Miał wprawę w skórowaniu zwierzyny. Zajęło mu to trochę czasu, to prawda, ale koniec końców dzik skończył bez skóry. Skóra została rzucona na wóz, a dziczyzna została nabita na specjalnie wystrugany wcześniej pal - taki prowizoryczny rożen - który miał zawisnąć nad ogniskiem. Potem - jeśli Fuji nie pomógł w zbieraniu drewna - sam nazbierał drewno i rozpalił ognisko. Pal z dzikiem umieścił między dwoma patykami w kształcie procy. Łatwo było takie znaleźć w tym lesie, zwłaszcza, jeśli miało się nóż, którym można było nadać odpowiedni kształt. Po pewnym czasie - dajmy na to, po godzinie - dzik już się piekł. Facet co jakiś czas go obracał, by opiec równomiernie każdą ze stron.

Później minęło jakieś półtorej godziny; może godzina i 40 minut i wtedy przyszedł drugi kupiec. Od razu zapach pieczonego dzika uderzył w jego nozdrza.
- Hoho... co ja czuję? Hmmmm... - ślinka mu ciekła, a w ręce niósł nowe koło, odpowiednie do tego wozu.
- Ten młodzieniec ubił dzika, a mięso nie mogło się zmarnować - powiedział ten drugi, z którym Fuji ciągle siedział.
Potem mężczyźni wyciągnęli z wozu swój zapas alkoholu. Najlepsze sake w tej części świata podobno. Gdzieś tak trzy butelki. Po jednej dla każdego z kupców i trzecią dla Fujiego. Fuji też dostał swój przydział mięsa.
- Itadakimasu!
- Itadakimasu!
No i mężczyźni zaczęli jeść. Wcześniej jednak wręczyli Fujiemu sakiewkę pełną monet. Chłopak więc mógł zdecydować. Albo zostać na uczcie, albo udać się w swoją drogę od razu. W końcu zapłatę już otrzymał. Po zakończonej uczcie (lub wcześniej) kupcy się pożegnali, a jakiś czas później wymienili koło i odjechali w swoją stronę (w zależności od tego czy Fuji został na uczcie).


Misja wykonana pomyślnie!
20 PH, 250 Ryo!
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 918
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Fuji » 26 wrz 2018, o 12:08

Po załatwieniu dzika chłopak był dumny z siebie. Niby to nie było nic wielkiego jednak zawsze taka drobna walka napawała człowieka dodatkową energią, a przynajmniej tak było z Fujim. Kiedy więc mężczyzna zaczął szykować wyżerkę, chłopak obserwował czy nikt nie zbliża się do wozu i wtedy dostrzegł tego drugiego który przyniósł koło. Był lekko zdziwiony że tak szybko mu się udało przejść ten las ponieważ jemu zajęło to całą noc, jednak można to zgonić na panujące tam wtedy ciemności. Nie czekając na niego młodzieniec poszedł do lasu by nazbierać trochę gałęzi i rozpalić ognisko na którym mieli upiec dzika. Minęło trochę czasu i cała trójka zasiadła do uczty pijąc przy tym alkohol. Niby nie było to ulubione zajęcie chłopaka jednak przebywanie z kupcami i napełnienie z nimi brzucha było swoistym odstresowaniem po tych kilku misjach. Gdy mężczyźni się zebrali do dalszej drogi, Fuji ruszył w swoją dalszą podróż w celu stania się silniejszym. Jego celem stało się Atsui i szczanie do ich oazy.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Atsui
Czas podróży: 30 minut (Pół godziny odejmuję przez wierzchowca)
Czas przybycia: 22:15
Środek transportu: Wierzchowiec

z.t
Obrazek
Avatar użytkownika

Fuji
 
Posty: 128
Dołączył(a): 18 cze 2018, o 18:00
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5931
GG: 0
Multikonta: -

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaze Tetsu » 17 paź 2018, o 22:53

Czarnowłosy chłopak ostatni raz rzucił okiem na osadę. Nigdy jeszcze nie czuł się tak bardzo rozdarty. Z jednej strony z chęcią ruszyłby dalej zwiedzać świat i realizować swoje cele. Z drugiej zaś tęsknota za domem i rodziną pchała go w stronę pustyni. Ciekawe, czy podróż zmieniła go choć trochę? Kolejna myśl, która będzie rozważać w trakcie drogi. Tetsu zastanawiał się też, czy będzie mu dane wrócić w ten ciekawy region. Mijając bramę osady skłonił się lekko mijanemu strażnikowi. Sprawdził jeszcze raz czy cały ekwipunek, a przede wszystkim zapasy wody, są na swoim miejscu i ruszył przed siebie. Szkoda, że musiał rozdzielić się z zielonowłosą kompanią. Ich jednak wzywały pilniejsze sprawy. W duchu nawet cieszył się, że czego go marsz. Będzie okazja rozprostować nogi i w pełni pozbyć się efektów wczorajszego spotkania. Perspektywa jazdy konnej będąc wciąż na kacu nie wydawała się zbyt przyjemna.



Skąd: Yusetsu
Dokąd: Atsui
Czas podróży: 60 minut
Czas przybycia: 00:53
Środek transportu: Pieszo
Avatar użytkownika

Kaze Tetsu
 
Posty: 151
Dołączył(a): 27 maja 2018, o 15:07
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, sterczące włosy, dobrze zbudowany, całkiem wysoki. Heterochromia oczu, jedno białe, jedno czarne Ubrany w czarny płaszcz.
Widoczny ekwipunek: Płaszcz, torba, rękawiczki bez placów, dwie kabury na broń na udach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5614&p=86122#p86122
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rindou Arashi » 18 paź 2018, o 08:57

No i tak właśnie kończy się kolejna przygoda zielonego zespołu. Po zostawieniu za sobą osady Terumi, ruszyli całą trójką w stronę pustynnych krain. Dom czekał na sprawdzenie, rodzina musiała wysłuchać opowieści z tego co się wydarzyło, no i trzeba było trochę popracować w restauracji, w końcu od dawna nie widziano tam Arashiego, stali bywalcy mogli się za nim stęsknić, a tak nie wypada. Po jakimś czasie wszyscy rozdzielili się, kierując się do swoich rodzinnych osad. Jednakże nie oznaczało to, że to jest koniec Zielonej Drużyny, o nie! Wszyscy, nawet Tetsu, który jest zielony w serduchu, wiedzą, że to dopiero początek i jeszcze nie raz przyjdzie im się spotkać i trochę namieszać w świecie. Z taką myślą i uśmiechem na twarzy Marionetkarz kierował się do swojego domu. Nie mógł się już doczekać, kiedy zobaczy rodzinne strony.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Sabishi
Czas podróży: godzinka
Czas przybycia:10:56
Środek transportu: z buta
Rindou Arashi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Suzu » 18 paź 2018, o 16:21

Jesień w Yusetsu była piękna, ale nasi bohaterowie nie mieli czasu na podziwianie rdzewiejących krajobrazów. Gdy całą trójką opuścili rezydencję Hikariego, skacowana Suzka człapała do przodu z poczuciem beznadziejnego zmęczenia, choć niby dopiero co podniosła głowę z poduszki. Czas jednak gonił, pragnęła jak najszybciej ujrzeć znajome, spalone słońcem krajobrazy i upewnić się, że w domu wszystko jest jak najbardziej w porządku. Rozdzielili się więc, bo każde z nich dążyło do innego miejsca przeznaczenia. Dziwnie było żegnać się z kimś, kto ostatnio każdego dnia był bliskim towarzyszem i kompanem. Pozostawała jeszcze kwestia Miu i Liu, kunoichi nie mogła jednak sprowadzić ich do domu bez pewności, że będą tam bezpieczni.
Pojechała na wozie, drzemiąc w środku. Początkowo opłaciła jedynie podróż do Atsui, jednak rozmowa z współpasażerami przekonała ją, że prowincja Sabaku chwilowo nie jest zamieszana w żadne konflikty. Cudownie. A jak z Tsurai? Ponieważ woźnica planował dotrzeć aż do osady Haretsu, Suzka spontanicznie podjęła decyzję o pozostanie na wozie. Załatwi swoje sprawy i na spokojnie wróci później do domu. Jeśli najpierw spotka się z matką, być może długo nie będzie w stanie nigdzie się ruszyć...


Skąd: Yusetsu
Dokąd: Tsurai
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 17:51
Środek transportu: wóz (50 ryo)
remember my heart
how bright I used to shine
Avatar użytkownika

Suzu
 
Posty: 463
Dołączył(a): 9 kwi 2018, o 21:48
Wiek postaci: 18
Ranga: Doko
Krótki wygląd: - zielone włosy i oczy
- średniego wzrostu, opalona
- odkryty brzuch i przepaska na twarzy
Widoczny ekwipunek: Kabura, gurda, zwoje przy pasie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5306&p=80371#p80371
GG: 0
Multikonta: Miwako

Re: Szlak transportowy

Postprzez Arisa Terumi » 20 paź 2018, o 13:11

Obrazek

Spakowawszy odpowiedni zapas jedzenia i picia, a także kunaia Tetsu, Arisa otuliła się fiołkowym haori i przewiązała szyję czerwonym szalem (nadchodziły bowiem, mimo wszystko, zimniejsze dni) i wyruszyła za swymi towarzyszami. Starała się nie odstawać od Inoshi i od Hikariego, biec najszybciej, jak tylko mogła, a potem jechać tak szybko, jak się dało, choć silne zmęczenie dało się jej we znaki już po jakimś czasie. Po dotarciu do Soso będzie musiała stanowczo potrenować - nie mogła sprawiać zawodu. Chciała też poznać jakieś lecznicze techniki, coś, czym będzie mogła leczyć chorych, chciała pomagać i wspierać. Kwas nie musiał przeżerać niewinnych ofiar; mógł wypalać to, co chore, aby pomagać, uzdrawiać, wspierać. Podczas drogi właściwie nic nie mówiła, skupiona na tym, by nie zgubić nikogo ze swoich towarzyszy, nie upaść ani nie zrobić żadnego problemu ani Inoshi, ani Hikariemu.
Starała się nie spowalniać swojego towarzysza i zarazem nie narzucać swego tempa blondyneczce. Czy o czymś myślała? Nie. To znaczy nie do końca: Arisa miała konkretne plany i marzenia, ale nie chciała teraz się nad tym zastanawiać. To, co miało być jutro, nadejdzie w swoim czasie - wraz z kunaiem otrzymanym od Tetsu, obietnicą rozwiązania. Jeśli jej to ofiarował, miał coś konkretnego na myśli, dał jej coś mimo wszystko ważnego: kolejną szansę obrony. Przetrwania. A czyż nie o to chodziło w tym brudnym, przegniłym miejscami jak stosy nie zagrabionych liści, świecie? By przeżyć - za każdą cenę?
Dlatego cicha, ostrożna Arisa towarzyszyła dzielnie Hikariemu i małej Yamanace; jechała konno, nie skarżąc się, nie okazując zmęczenia - jedynie od czasu do czasu ocierając pot. Nie spotkali po drodze żadnych poważnych zagrożeń, chyba nie; przynajmniej młoda Terumi ich nie widziała.
Dotrzymując sobie tempa w jakiś tam sposób, troje shinobi zmierzało ku lepszemu - chociaż czy na pewno?
Przecież wojna nigdy się nie zmieniła.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Soso
Czas podróży: 15 minut
Czas przybycia: 15 minut od wstawienia posta
Środek transportu: konno
ZT z Hikasiem i Inośką x3, -150 ryou za całą trójkę ^^
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 69
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 2 lis 2018, o 18:50

Zaczynało ją to wszystko naprawdę drażnić. Nie, drażnić to trochę za mało powiedziane. To wszystko zaczynało ją wkurwiać. Reira, która miała wahania nastrojów – od ciężkiej rozpaczy to tupania nóżką. Poinformowana o tym jak wygląda sytuacja i że nie będą za nią nadstawiać karku, a robią to wszystko z dobrej woli – teraz wystawiała cierpliwość białowłosej na próbę. Bo Asaka też miała rodzinę, którą chciała zobaczyć. Ba, nawet nie miała od nich żadnej wiadomości, a Reira skąd takową wytrzasnęła. Pytanie, czy to nie było zwykłą ściemą. I jeszcze ten cholerny Teiren, który traktował ją jak małą dziewczynkę i właściwie niepytany doczepił się jak rzep psiego ogona. Nic nie zrobił w sprawie tamtych bandytów, a tylko miał do wszystkich pretensje. Teraz też ani me, ani me, ciągnął się za nimi i dziwił się, że Asaka w głównej mierze zwróciła się do Reiry. Do niego zresztą też. Tak samo jak do Shikiego, ale pan rudowłosy najwyraźniej sądził, że jak będzie innych traktować jak przeszkodę, to oni będą mu się kłaniać w pas. Nie.
Oj na pewno nie.
Asaka nigdy nie należała do cierpliwych. A grożenie jej też nikomu nie wychodziło na dobre. Mało tego, gotowa była wszystkim zrobić na złość tylko po to, żeby udowodnić, że może, ale ta grupka najwyraźniej traktowała ją za smarkulę i za pewnik, który dla pieniędzy zrobi wszystko. Nie. Robiła to tylko i wyłącznie przy okazji.
- A ja muszę się dostać do mojej rodziny. Nie jesteś, pani, jedyną osobą, która zostawiła kogoś w Daishi. Nie bierzesz też na swoją głowę żadnej walki, a wszystko spada na nas. Cała ta maskarada, więc niech pani nie będzie teraz taką cwaniarą, bo bez nas nie zrobiłaby pani nawet kroku. Nawet pół kroku - taa, Reira teraz była taka mądra, gdy tylko przekroczyli jedną granicę. A wcześniej to była gałązka na wietrze, która nie miała pojęcia, co ma ze sobą zrobić. Coś jej tutaj śmierdziało i to bardzo mocno. - Trzeba się było wcześniej się przebrać i przeprawić przez granicę samotnie, a nie rzucać się shinobim do stóp i błagać o zlitowanie. A jak się mówi „a”, to trzeba powiedzieć też „b”.
Czy Asaka naprawdę musiała jej przypominać o samuraju, który wyraźnie czegoś chciał od niej, a nie od nich? Czy musiała mówić o bandytach, przed którymi chronili jej gospodarstwo? To przez nią stracili dzień, a teraz wielka paniusia nagle przejmowała się życiem swojej rodziny. A wczoraj? Wczoraj trzęsła portkami w swoim domu, zamiast stwierdzić, że olać gospodarstwo bo życie męża i dzieci jest ważniejsze. Przeklęta hipokrytka.
– Ta laleczka ma imię. I ta dziecinka nie jest małą smarkulą, która ledwo co puściła giezło swojej matki. Jeżeli chce się szacunku od drugiej osoby, to należy samemu go okazać, a nie liczyć na uginanie karku, kiedy nie potrafi się do drugiej osoby zwrócić inaczej niż głupim przezwiskiem – teraz nerwy Asaki już puściły na dobre. Wczoraj jeszcze się powstrzymała, gdy nazwał ją dziecinką, ale teraz, gdy zwrócił się do niej per laleczko i jeszcze zaczął jej grozić – miarka się przebrała. Asaka miała uczulenie na głupie ksywki; pewnego nierozważnego Uchihe, który nazwał ją „kruszynką” też obuczała. Miała też uczulenie na ludzi, którzy mają za duże mniemanie o sobie. I tych, którzy są zwyczajnie głupi. Czyli miała uczulenie na Reirę i Teirena, a to świetnie się składało. Cóż, była z krwi i kości jedną z Kosekich, a oni nie słynęli z cierpliwości do obelg. - Ja też ostrzegam. Nie lubię, kiedy mi się grozi. A nie rzucam słów na wiatr. Mam po dziurki w nosie tego roszczeniowego zachowania i traktowania mnie z góry. Jeszcze jedno słowo i zobaczymy kto jest gorszy, kiedy się zdenerwuje – tak, Shikarui powiedział jej przecież, że Teiren to jeden z Jugo. Zresztą sam też się tak przedstawił strażnikom. I co? I nic – w nosie to miała w tej chwili. Zresztą ona już była zdenerwowana. Widać to było z daleka, nawet ślepy by zauważył.
Na pewno nie zamierzała atakować pierwsza. Ale nie spuszczała Teirena z oka, gotowa zareagować, jeśli ten zrobiłby choć jeden fałszywy ruch. A jeżeli nie zrobił, to dziewczyna odwróciła się na pięcie i poszła bez słowa w tę stronę, która nie prowadziła do Saimin. Zdanie Shikiego jej wystarczyło w zupełności. Zresztą im szybciej pozbędą się tej toksycznej dwójki, tym lepiej.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 924
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 2 lis 2018, o 19:37

Nie potrafił też bardzo wielu rzeczy, które potrafiła Asaka. Dumna mieszkanka Karmazynowych Szczytów, nosząca głowę wysoko, a wzrokiem mierząca jeszcze wyżej. Z pełną powagą, z pełnym uświęceniem, żeby wolno wspinać się na szczyt, jaki mogła osiągnąć, nie starając się sztucznie przeskoczyć tego, co do przeskoczenia nie było. Czasem tylko wykopało się jakiś dół pod ziemią, żeby łatwiej było przejść. Była równie zepsutym jabłkiem, wiedziałeś? Takim samym jak on. Nie uschłym przez brak wody, bo tej jej dostarczano. Pozwalano jej żyć, kiedy jemu tego przywileju odmówiono i czekano, aż wszystkie soki odpłyną. Nie potrzebował zachwyconych spojrzeń innych owoców w tym bujnym ogrodzie wypełnionych kwitnącymi drzewami. To jego mogło być najbrzydsze i najgorsze ze wszystkich, odtrącone, odgrodzone płotem, by nie przenosiło chorób na inne uprawy. Tak było kiedyś. Miał wystarczająco siły, by przełamać płot - miał jej więc też wystarczająco, by upodobnić się do tych wszystkich jabłek i otulić lśniącą skórką, udając soczystość. Wabiąc zapachem, jak rosiczka wabiła motyle. Nie miał wstydu, który powstrzymałby go przed czymkolwiek i sięganiem po swoje własne marzenia. Bo i on miał górę, po której się wspinał i choć spełniona zemsta pozostawiła w nim tylko popiół, który miał życie imitować - chciał żyć. Chociażby po to, żeby Jedna z tych zepsutych owoców tego sadu, której pozwolono zakwitnąć i rozwinąć się na nowo, przystanęła przy nim i zachwyciła jednym rodzynkiem. Ktoś, o kim opowie potem ojcu, kiedy przekroczy już bramu zaświatów i opowie o kobiecie, która ceniła go mocniej, niż on cenił samego siebie.
Dłoń Shikaruiego sięgnęła do kobiety, złapał ją za włosy, pociągnął, zmuszając ją do wygięcia się - do zatrzymania, o, to na pewno! Najbardziej jednak do wygięcia w tył, skoro szedł za nią i pociągnął jej głowę w dół, by móc spojrzeć w jej oczy. Cierpliwość Asaki się kończyła, ale nadal była ona skłonna do pokojowych pertraktacji, kiedy tak powoli szli do przodu. Białowłosa narzuciła im wolniejsze tempo, było się w końcu nad czym zastanawiać. Tak się jednak zdarzyło, że zamiast tego zatrzymali się całkowicie. Cierpliwość Shikaruiego się nie skończyła, wręcz przeciwnie - nie robiły na nim wrażenia słowa Reiry, nie robiły też Teirena. Zwyczajnie nie przesadzał za marudzeniem i problemami. Raz już kazał się Reirze zamknąć, najwyraźniej pamiętała o tym, że ma liczyć, jedynie do poranka. Koniec końców dlatego byli ze sobą bardzo zgodni z Asaką, że jej kończąca cierpliwość sprawiała, że miała ochotę komuś przywalić, a Shikarui przywalał z całkowitym spokojem ducha. Jak nenufar na spokojnej tafli jeziora. Shikarui nawet niczego nie powiedział. Nie musiał. Wystarczyło, że jego oczy łapały ten sam tor, co oczy Reiry - Asaka wypowiedziała wszystko, co miał przez to na myśli. Kiedy białowłosa skończyła mówić, puścił kobietę i lekko pchnął ją do przodu. Nie na tyle mocno, żeby straciła równowagę, ale na tyle mocno, by pierdolone tupanie nóżką jej przeszło.
Cóż, jeśli Teiren liczył na to, że Asaka się zlęknie tylko dlatego, że był Jugo, to się nieco przeliczył. Ta kobieta niemal nie miała instynktu samozachowawczego! Gotowa szarżować na bandytów, kiedy ci obrabiali na dobre powozy i wiązali ludzi do drzew, więc o czym my tu mówimy? Jej duma była zbyt duża, żeby spoglądać w oczy lękowi na każdym kroku. Na nim nie zrobiły też słowa rudowłosego. Traktował to bardzo serio - to ostrzeżenie i jego niezadowolenie, ale ani myślał stawać między białowłosą a Teirenem. To tylko zraniłoby dumę Asaki, która doskonale potrafiła się bronić. Zresztą skoro Teiren miał oberwać wachlarzem w krocze, to wolał wtedy nie stać na drodze. Gdyby miał wkraczać to raczej po to, by bronić Jugo, nie Asakę, ha! A akurat do bronienia krewnego mu się nie śpieszyło. Nie sądził, żeby rudowłosy porwał się na jakikolwiek głupi krok. Gdyby jednak - był gotów wkroczyć, żeby wyrwać mu jaja i wsadzić je do jego gardła, za takie odnoszenie się do białowłosej, ale tylko w wypadku, gdyby Asace rzeczywiście coś groziło. Poza tym wolał popatrzeć, jak Asaka spuszcza mu łomot. Nie należało bagatelizować przemiany Teirena, zwłaszcza, że nie miał pojęcia, w jakim stopniu ją opanował. Chyba tylko pierwszym?
- Ruszajmy. - Pogoda nie sprzyjała.
Ani podróżom, ani strzałom.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 2 lis 2018, o 21:43

Misja Rangi - CW - 25/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi - Soso -

- Yume -





" Niespokojne wiatry "

Biała czupryna miała charakterek, od czasu do czasu dawała o sobie znać. Gdzie była to czuła istota? No gdzie ona była? Póki co wylania się jedynie wredny lis z podrapaną mordą. Każde słowo było jak drapnięcie na tej mordce, widzące tylko własną krzywdę, własny ból lecz niedostrzegające tego co kryje się w innych, czym Reira zawiniła? Troską o własną rodzinę? Tym, że nie chce się do nich spóźnić, tym, że jej zależy?
- Uważasz, że twoja bezpieczna rodzina jest dużo ważniejsza od mojej? Twoich nikt nie otruł, są bezpieczni... Tak mówił list który dostałam, wtedy... - Zapytała Reira mówiąc każde z kolejnych słów po prostu wolniej i żałośniej. Nie chciała się denerwować jednak gdzie była ta obiecana praca shinobich? Gdzie była ta równowartość zapłaty, gdzie była? Shikarui złapał ją wtedy za włosy i pociągnął zniżając ją, dając dojść do słowa Asace. Zatrzymali się. Jęknęła zaskoczona, nie spodziewała się takiego obrotu wydarzeń, że on? Że teraz? Jak usłyszała wszystko to została puszczona, miała w głowie teraz pełno myśli, pchnął ją do przodu, zachwiała się próbując złapać ponownie równowagę, tak jak była z przodu tak dalej zamierzała zostać. Objęła się samotnie i tak szła. To jak chwycił ją Shikarui sprawiło, że Teiren nie został jednak bierny. Również wyciągnął swoją rękę przytrzymując rękę Shikaruia nieco za nadgarstkiem. Rzucił mu drobne spojrzenie kręcąc delikatnie głową na boki. Dalsze dręczenie Reiry nie miało sensu, tylko to chciał mu przekazać.
Chciała się odgryźć na słowa Asaki, bardzo ją one bolały, jej głos zmieniłby się bo stałby się w tej chwili nieco bardziej drący i piskliwy. Jak rudy pies którego się prowadzi nawet nie z obowiązku. Ruszyliście dalej, nie było powodów do stania w miejscu. Konwersacja mogła odbywać się w drodze, w końcu Asaka nie była taką hipokrytką by wszystkich pośpieszać a zatrzymywać ich by zamienić z każdym dwa słowa, prawda? Teiren nie chciał się wtrącać w walki kobiet, nie była to jego najlepsza dziedzina, rozwiązywanie problemów, nie mniej jednak wydawało mu się, że rozumie obie strony. Reira bzikowała coraz bardziej ale to pewnie efekt bycia matką której świat może zawalić się w każdej chwili o ile już się nie zawalił, czy można ją za to winić? Nie chciał tego robić, zwłaszcza, że porównania Asaki do siebie nie były na miejscu, nie były takie same, nie mogły być. Teiren jednak strasznie nie lubił jak ktoś traktuje go gorzej niż psa, owszem, miał swoje wady, ale w tym wypadku czuł, że nie jest jedynym winnym tej animozji. Dyskusja z Reirą, wydawało mu się, że przyniosła mu wystarczająco słów i powodów by odpowiedzieć Asace tak jak uważał za słuszne.
- Nie będę się przed tobą płaszczył bo jesteś Koseki. - Odparł dumnie, ze wzniesioną głową. Czuł się lepszy, miał do tego prawo w końcu był większy i też był członkiem dumnego klanu, w przeciwieństwie do Reiry był shinobim, potrafił się bronić. Nie chciał umniejszać Shikaruia, to była cwana taktyka, robić to czego ludzie od ciebie oczekują, udawanie mniejszego niż się jest, gdzie jednak w tym chwała i dobre imię?
- Powiem ci jednak pewną rzecz z której sobie sprawy chyba nie zdajesz kryształowa panienko. Zawrzyj gębę chociaż raz i przestań się wymądrzać bo póki co tylko ty zostałaś ranna oraz nikt nie wpadł na pomysł jak przemycić Reirę przez granicę, sama musiała na to wpaść. Za to ci płaci? - Parsknął lekko, perfidny uśmieszek nie schodził mu z twarzy. On nie skończył, on dopiero zaczynał, to była rozgrzewka, czy była odpowiednia? Może, a może i nie?
- Nie chcę się licytować kto jest gorszy, " laleczko " - Użył tego słowa znowu, specjalnie. Widział Asakę jako taką białą, bladą lalkę. Dla niego, tak się zachowywała, osoba lepsza od innych wymagająca szacunku lecz nie potrafiąca sama go okazać. Tworząca animozje bowiem Teiren nic do niej nie miał od samego początku i użył słowa które ją uraziło raz, bezwiednie a później się zaczęło, masa dziwnych spojrzeń i dogadanek które ignorował, do pewnego momentu.
- Jestem Jugo, tak samo jak twój przyjaciel. Wiesz, że obaj potrafimy stracić kontrolę? Wiesz co się stanie jak przestaniemy nad sobą panować bądź jeden z nas? Ani ty ani Reira nie przeżyjesz tego. Nie grożę ci, to jest dobra rada. Czym było to okrucieństwo którego się dopuścił wobec tego wieśniaka, jak myślisz? Stracił kontrolę... Nie było to poważne, na całe szczęście. - Spuścił głowę kręcąc nią na boki, tak naprawdę to zależało mu na dobru każdej z osób tutaj. Nie znał części z nich długo a jednak nie był fanem krzywdzenia innych ani traktowaniem ludzi jak śmieci jednak wiedział, że jeśli ktoś traktuje ciebie jak śmiecia to nie zasługuje na lepszy los.
- To, że jesteś z Kosekich nie sprawia, że jesteś lepsza. Trzymaj swoją krew w swoich żyłach, tam gdzie jej miejsce. - Mówił, nie zamierzał jednak podnieść na nią ręki, bo i po co? W oceanie shinobich oraz wirze wojny zawsze znajdzie się ktoś kto mógłby to wykorzystać, ten jeden nieprzemyślany ruch, tą jedną utratę kontroli. Chwilę słabości. Nie była to jednak chwila słabości tylko Teirena, każdy w jakiś sposób swoją ujawnił. Umiejętności Teirena w dalszym ciągu pozostawały tajemnicą. Jak rzeczywiście było z tą jego przemianą i tymi wspominkami o utracie kontroli?
Wiatr nie zamierzał ustawać, wciąż wiało całkiem mocno a w oddali nie rysował się nawet żaden las. Widzieliście kilka chwil temu drogowskaz, ten który minęliście gdy doszło do waszego zatrzymania się, wskazywał on, że na drodze którą idziecie za jakiś czas wyrośnie Ryokan, lokal w którym będzie można coś zjeść lub się zatrzymać jeśli ktoś się odważy.




Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Asaka » 2 lis 2018, o 23:15

- Nie wiem czy moja rodzina jest bezpieczna. Nie widziałam ich od roku. Nie wiem nawet czy jeszcze żyją. Nie będę się licytować, która rodzina jest ważniejsza, bo dla mnie jest moja, dla ciebie twoja – Reirze nie miała już nic więcej do powiedzenia. Rudowłosa tak bardzo nie chciała się spóźnić, że stracili przy niej dzień. DZIEŃ.
Shikarui nie musiał ciągnąć Reiry, ani jej przytrzymywać, ani jej popychać, ani nic. Nikt tego od niego nie oczekiwał, a na pewno nie Asaka, której oczy trochę rozszerzyły się ze zdziwienia, gdy to zrobił. Białowłosa pokręciła nieznacznie głową, chcąc dać mu znać, żeby puścił kobietę – to nie było konieczne. W końcu i tak ustalili, że pójdą najpierw do granicy z Daishi, żeby tam ją odstawić. Asaka podawała im tylko opcje, które przyszły jej do głowy, a nie chciała o tym gadać przy strażnikach, żeby przypadkiem nie wymsknęło się o jedno słowo za dużo. Jej własna rodzina musiała zaczekać. Bardzo niepokoiły ją słowa usłyszane od gwardzistów, to, że Koseki wplątali się w wojnę po stronie Hyuga. To było spełnienie jej najczarniejszych myśli, bo nie będzie potrzeba wiele, żeby przekształciło się to w normalną, regularną wojnę. W czym więc rodzina Reiry była lepsza od jej rodziny? W niczym, ale tak to już było u shinobich. Poświęcali swoje własne szczęście, swój własny spokój na rzecz zwykłych ludzi. I w wielu przypadkach nie dostawali za to żadnej wdzięczności, za te wszystkie wyrzeczenia, które musieli ponieść, za śmierci, których musieli doświadczać, by inni tego nie przeżywali.
- A list jak doszedł, skoro granice są zamknięte? – zapytała w końcu o coś, co ją męczyło od samiutkiego początku.
Kto u diaska zawracałby sobie głowę przekazywaniem jakiegoś listu przez tereny objęte wojną? I jak długo ten list szedł? Dlaczego u licha ciężkiego Reira zostawiła swoją rodzinę na tyle miesięcy i teraz sobie o tym przypominała – bo przecież wojna nie wybuchła wczoraj. Ani też przed wczoraj. To było już kilka dobrych miesięcy walk i zamkniętych granic. Nic się tutaj nie zgadzało, a przynajmniej Asace. Może za dużo kombinowała, może za dużo się zastanawiała, ale wolała dmuchać na zimne, nim potem siedzieć z ręką w nocniku po kolana w gównie.
Koseki. Zapomniał dodać jeszcze, że była bękartem Kosekich, przed którym należy się płaszczyć. Asaka już odwróciła się od niego, już szła przed siebie, ale tych kilka słów było jak zapalnik, jak ogień podłożony pod suche drewno oblane olejem. W jednej chwili wróciły wszystkie demony dwudziestodwu- prawie dwudziestotrzyletniego życia złotookiej kunoichi. W jednej chwili przypomniała sobie wszystkie obelgi w nią wymierzone, wszystkie chwile, w których wytykano ją palcami i uważano za gorszą. Bo wychowywała się z matką, bo wszyscy wiedzieli, że ojca nie miała nawet na papierze, bo wyglądała jak wyglądała, bo była niska i wyglądała jak dzieciak. Nikt nie chciał się z nią bawić. A potem? Przepełniona goryczą i złością na cały świat, który odebrał jej dom i jedyną znaną rodzinę, trafiła do Seiyamy, do Kosekich, u których też była inna. Była bękartem, z litości przyjęta pod dach. Doskonale wiedziała jak to jest stracić kogoś bliskiego. Doskonale też wiedziała jak to jest, gdy wszyscy patrzą na ciebie z góry. Nigdy od nikogo nie chciała, by się przed nią płaszczono. Nie była wielką panią z nazwiskiem. Była gówno wartym dzieciakiem, który sam musiał sobie wszystko wywalczyć, ciężką pracą, a nie nazwiskiem. Słowa Teirena rozpaliły ogień – ale ten zimny, a nie gorący – w jej sercu i oczach. Nie zamierzała się nikomu z niczego tłumaczyć. Miałaby im mówić, że jest tylko bękartem? Miała swoją dumę, oj miała. A Teiren od początku tę dumę zarysowywał. Drażnił ją, więc schodziła mu z drogi. A teraz, gdy rozmawiając z Reirą, zwróciła się też do Shikiego i Teirena – ten uznał, że go ignoruje i traktuje jak śmiecia. I że ma prawo mówić jej kiedy może, a kiedy nie może się odzywać. Została ranna w trakcie obrony domu Reiry, nie usłyszała za to nawet podziękowania a tylko marudzenie Teirena, który nawet ich nie zatrzymał.
Asaka w jednej chwili odwróciła się i bez namysłu, instynktownie, runęła na niego, celując zaciśniętą pięścią w jego szczękę. Dokładnie tak jak za młodu, dokładnie tak, jak zawsze spuszczała dzieciakom łomot, chcąc w ten sposób wymierzyć sprawiedliwość, pokazać, że wcale nie jest od nikogo gorsza. To był impuls, jedna chwila, w której świat zalał się rubinem złości, nienawiści i nieopisanego bólu wyobcowania. Nie potrafiła ukryć tych wszystkich emocji, które wymalowane były na jej twarzy. Ba – nawet nie chciała ich ukryć. Dalszą tyradę Teirena całkowicie zignorowała – nie powiedział niczego, czego sama by już nie wiedziała. Myślał, że ją oświeci? Że ją przestraszy? Nie, ona faktycznie czasami przejawiała symptomy całkowitego braku instynktu samozachowawczego. Zwykle opanowana, już dawno nie przyłożyła komuś z pięści tylko dlatego, że nie podobało jej się, co ktoś wygadywał. Ale Teiren… Niczego o niej nie wiedział. A jednak wydał już swój osąd.
– To lepiej ty się zamknij – wycharczała przez zęby, gotowa odskoczyć, jeśli Teiren chciał się na nią zamachnąć.
Która kryształowa laleczka zdecydowałaby się dać komuś gonga nie bojąc się o swoje biedne rączki?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 924
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shikarui » 2 lis 2018, o 23:53

O wiele rzeczy nie trzeba było go prosić, a jednak je robił. Wiele? Przepraszam, jakiś fałsz wdarł się między zwrotki - o wiele trzeba było prosić, bo Shikarui niewiele robił sam od siebie. Robił tylko to, co ułatwiało mu życie, co było konieczne, by łatwiej sięgnąć do wygód, jakie pozwalały zaznać spokoju. Wytężenie się, by wypowiedzieć parę bardziej mądrych zdań, żeby wykonać szybszy ruch - wszystko wydawało się bardzo naturalne, bo i naturalnie mu przychodziło. Co innego liczyć te skrawki energii, które musiały zostać użyte, by wykonać akcje ponad zwykłe przemieszczanie się i przyglądanie sennemu światu. Ten tu? Pędził niepowstrzymanie. Tak jak pędziły słowa, które nie plotły się między nim a innymi, bo nie było nawet takiej opcji, żeby miały szansę się rozwinąć. Miał ochotę rozmawiać tylko z Asaką, to przecież bardzo proste? Nie wymagało zrozumienia, tak mu się wydawało - wystarczyło, żeby widzieli, że wymienia z nią spojrzenia, że zaznaczał granicę, którą malował na piasku. Fale mogły ją zmyć, nie zależało mu na jej trwałości obrazowej. Była, nie zniknie, bo nie miał ochoty jej miażdżyć w stosunku akurat do tej dwójki. Nie chciało mu się, zwyczajnie nie było powodu, żeby sięgać po cenne zasoby energii i marnować je akurat na nich, jak na Rena - są, znikną. Przecież już jutro może ich tutaj nie być, kiedy otworzą oczy następnego ranka. Asaka nie musiała go prosić, ale nie zrobił tego dla niej - zrobił to, tak po prawdzie, bardziej dla samego siebie. Mówiłam, że tego dnia nic nie było w stanie zepsuć? Nie zamierzał pozwolić, by się to zrobiło w tej charakterów próżni. Reira i Teiren - jedna wysysała z niego błękit mocy, drugi wysysał go z Asaki. Ich dwa nieporozumienia, z którymi jakoś musieli sobie radzić, bo jak sama białowłosa powiedziała: kiedy mówiło się A, trzeba powiedzieć też B. Shikarui bardzo często lubił zamiast dopowiadać B - przekreślać A. Grubą, czerwoną kreską. Albo i dwom, układającymi się w jego soczysty podpis. W dwie przecinające się kreski "X". Więc, no dalej - przekreślić Reirę, przecież to by było takie proste! Wyłapał gest Asaki, jej kręcenie głową. Tak samo wyłapał pokręcenie głową Teirena. Jego dłoń na jego nadgarstku - i tylko dlatego, że Shikarui widział jego rękę w kąciku oka, nie skończyło się o wiele mniej przyjemnie. I o wiele bardziej nieprzewidywanie. Tutaj przecież ścielił się dywan na deski teatru, gdzie główne role przypadały przeszłości - Ona i On, skrzywieni swoimi wrażeniami na temat samych siebie, gestów, słów, które były powiedziane. Skrzywdzeni, a każdy inaczej. Bo dla takich jak My nasz dom jest tam, gdzie nas nie ma. Jednak każdy z nich tutaj do czegoś chciał wrócić.
Nie poruszył się. Poczekał, aż Teiren go puścił, dopiero wtedy cofnął swoją rękę do siebie, cały zjeżony, ale skąd Teiren mógł o tym wiedzieć? To nie mięśnie się spinały, to włosy stawały dęba, to wnętrze kurczyło się tak, jak kurczyła się czarna pantera, która gotowała się do skoku. Przyciągnął rękę do siebie i rozmasował nadgarstek, chociaż uścisk ani nie był mocny, ani nie bolał. Nie miał boleć. Z każdej strony nadawali inne bodźce. Powolne pomieszanie głowy, złośliwość, gniew, zraniona duma. Tyle ile osób, tyle osobowości - a każda nasiąknięta czymś innym. Co miałoby się tutaj stać, gdyby ktoś stracił kontrolę? Gdyby Teiren ją stracił. Shikarui bardzo powoli skierował na niego swoje spojrzenie, powłóczyste, ale pochłaniające - jak pochłaniała otchłań, jak mamiły fale ciemnego oceanu, choć to było przecież całkiem jasne. Nie panował na nich też sztorm. Wyzwolony w swoim szale Jugo, to nie napełniało go strachem, nienawiścią, gniewem. Napełniało go czymś, co sprawiało, że serce uderzało po raz pierwszy. Leniwy tygrys, król swojego królestwa, podnosił się, zapatrywał. Czuwał. Wybierał się na polowanie, wiesz, co to oznacza? Wyczuwał swoją ulubioną ofiarę. Śmiało, zbliż się bardziej, daj się ponieść emocjom na tyle silnym, by stracić panowanie. Pierwszy trup będzie tym, który paść nie powinien. Z tego wszystkiego mogły być o wiele większe kłopoty. Teraz śledził ruch ręki Asaki, który widział już na dobre, zanim nadszedł. Tak jak potrafił oczami nadążyć za ruchami Teirena. Te oczy - ktoś kiedyś płakał, że przez nie jest przeklęty, że ich rozwój okupiony jest krwią. Ktoś kiedyś mówił mu, że przez to cierpi, bo to nie może być byle jaka krew. Nie było nad czym się spuszczać - jego oczy też były całkiem niezłe.
Nie musiały nawet oblewać się w tym celu szkarłatem.
Widzisz, Przyjacielu - w obserwacji było coś boskiego. Jestem pewna, że ci już o tym wspominałam.
Shiki naprawdę lubił obserwować.
Obrazek

But the dragon...
The dragon only need enough luck to find you once.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yamanaka Inoshi » 3 lis 2018, o 14:51

Misja Rangi - CW - 28/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka
- Szlak Daishi - Soso -

- Yume -





" Niespokojne wiatry "

Czy rzeczywiście stracili przez Reirę dzień? Jak mądrym byłaby podróż przez noc? Oczywistym było, że po pierwszej próbie nie przepuszczą jej od razu, nawet w chwili gdy będą towarzyszyć jej shinobi, to było wręcz niemalże oczywiste, że musi wrócić przynajmniej jutro gdzie zniknie już z pamięci strażników, wielu ludzi próbowało przekroczyć granice w tamtej chwili dlatego była na to bardzo duża szansa, że rozmyje się w tłumie innych twarzy. To wszystko jednak jedynie teoria nie podparta rzeczywistością bo nie zostaliście wtedy na bramie i nie wiedzieliście jak wszystko się potoczy. Reira oddaliła się na tyle na ile Shikarui ją pchnął, szła powoli z przodu, Asaka zdecydowała się wtedy wspomnieć o liście który z kolei również był tajemnicą. Ale czy wtedy się ktoś tym przejmował? Został dostarczony, adresat, nadawca... Wszystko się zgadzało, co w tym dziwnego, znała swojego męża, cały on. Nieodpowiedzialny.
- Dostarczył go pewien chłopak... Zniknął szybko, nie rozmawiałam z nim, mówił, że ma dużo innych do dostarczenia... Nie pytałam. - Spuściła głowę bo tak naprawdę czy mogła powiedzieć więcej? Dostała list a jego treść przeraziła ją na tyle, że nie mogła sobie pozwolić na rozmyślania nad tym kto jej go dostarczył ani dlaczego, liczyło się, że był, tutaj na miejscu a jego treść nie brzmiała najbardziej pokrzepiająco. Treść była jak trucizna która dostała się do twoich żył, trutka która zatruwała każdą twoją myśl i nie pozwalała ci zapomnieć nawet na chwilę. Skoro list dotarł to ktoś musiał zadbać o to, że dotrze na miejsce, tylko kto?

To była jedna tajemnica na dzisiaj, jaka rzeczywiście była prawda? Kto dostarczył ten list i czy rzeczywiście jego treść mówiła prawdę? Odłóżmy jednak te dywagacje na później, odezwał się Teiren... Jak miał w zwyczaju trafił w czuły punkt. Laleczka Kosekich, bolało, prawda? Miało boleć. Po prawdzie nie spodziewał się otrzymać ukąszenia jak od osy, od tej żółtookiej Koseki która, jak się okazało rzucała myśli na wiatr. Czym jest powiedzenie, zapewnienie siebie samej o tym, że nie rzuca się słów na wiatr, nawet jak się myśli inaczej a później postępuje wedle pierwotnych instynktów?
Cios, ten jeden tak idealnie wymierzony prosto w policzek Teirena musiał go dosięgnąć. Nie było opcji by stało się inaczej. Nie uniknął ciosu, nie zamierzał. Blaszka która odbiła się od jego policzka sprawiła mu spory ból, trudno było to ukryć. Nie przewrócił się jednak, nie upadł. Odsunął się nieco w tył łapiąc za policzek, cios był całkiem silny, splunął na bok, jego ślina nie była zwyczajowo biała, była zabarwiona czerwienią. Przez chwilę patrzył się w twoją stronę słysząc co masz mu do powiedzenia.

- Nie zachowuj się jak samolubna suka. - Splunął ponownie w bok. Nie zamierzał w tej chwili więcej się odzywać. Dla niego oczywistym było w tej sytuacji, że nie można myśleć tylko o sobie, trzeba też zdać sobie sprawę z tego, że każdy ma za sobą jakąś historię. Lepszą lub gorszą ale zawsze - jakąś. Czy chciał uniknąć ciosu? Czy się go spodziewał? Trudno stwierdzić, nie uniknął, nie starał się nawet. Nie wyglądał też na strasznie zaskoczonego. Shikarui wydawał się być poza tym wszystkim. Niby tutaj był ale jako bierny obserwator. Towarzysz trzymający pieczę nad pozostałymi, pilnujący by nie doszło tutaj do czegoś więcej... A może ukryty sadysta chcący dojrzeć to co nieuniknione, utratę kontroli, krew spływającą z rannych ciał i te ostatnie oddechy, te ciepłe które powoli stają się zimne i odpływają na wietrze gdy życie opuszcza czyjeś ciało
- Przestańcie! - Odwróciła się Reira w kierunku Asaki i Teirena, nie wiedziała co się zaraz stanie. Wzrok nikogo z tej grupy nie przynosił zaufania, nie wzbudzał go. Teirena bała się jeszcze nim przyszedł, unikała z nim rozmów nie bez powodu. Shikarui, zimny jak zawsze, gotów zabić bo ktoś nadepnął mu na odcisk a Asaka? Kobieta chcąca pieniądze tak właściwie za co? Pewnie nie zrobiłoby to jej różnicy gdyby jej coś się stało, tak to odczuwała. Musieliście iść inaczej zostaniecie tutaj na zawsze i całe trzy tygodnie będą niczym mrugnięcie.
Wiatr zdawał się ustawać a na horyzoncie dostrzegliście w oddali budynek, ten jeden o którym mówiły znaki na waszej ścieżce, te które omijaliście do tej pory. Był to Ryokan a dotarcie do niego świadczyło o jednym, jesteście już w połowie drogi do Daishi. To chyba dobry znak, wydawałoby się, że przez te kłótnie straciliście poczucie czasu bowiem nawet dodając te kilka przerw pokonaliście spory kawałek drogi który był tak ważny dla was wszystkich. Budynek który widzieliście otoczony był niezbyt wysokim płotkiem i już z oddali dostrzegaliście jego szyld. Drzwi które prowadziły do środka były, kto by się spodziewał. Zwyczajne. Przed, nie stały żadne wozy ani nie kręcili się ludzie.




- Szlak w Soso -



Teiren
Reira
Duch
Shigeki
Makashi



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:

Rezerwacje:

Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2976
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Duży miecz na plecach
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Szlak transportowy

Postprzez Keizo » 27 gru 2018, o 09:20

Po wyjątkowo mile spędzonym czasie w Okami-den, osadzie rodu Inuzuka, Keizo postanowił wybrać się w dalszą podróż. Za cel wybrał sobie tym razem Ryuzaku no Taki - choć chłopak nie posiadał absolutnie żadnego zmysłu kupieckiego, to był pewien że w takim miejscu znajdzie się jakieś zlecenie które podreperuje nieco jego budżet.
Dodatkowo shinobi wiedział, że przechodzić będzie przez Sogen - i choć Uchiha nie powinni robić mu żadnych problemów związanych z przejściem, ba, nie powinni go nawet zauważyć, to był pewien że w oddali, na horyzoncie, zobaczy mur, na który by wejść nie miał jeszcze odpowiedniej porcji odwagi.
- To w drogę - mruknął ninja, owijając się mocniej ciemnozielonym płaszczem chroniącym przed wiosennymi mżawkami, i postawił pierwszy krok za znakiem mówiącym "Ryuzaku no Taki"... a zarazem ostatni, gdyż był to krok po którym ninja wszedł do zakrytego powozu.




Dokąd: Ryuzaku
Czas podróży: 45 min
Środek transportu: Powóz / 50 ryo
Obrazek

Spoiler: pokaż
¯\_(ツ)_/¯
Avatar użytkownika

Keizo
 
Posty: 715
Dołączył(a): 16 gru 2017, o 21:39
Wiek postaci: 20
Ranga: Ogar
Widoczny ekwipunek: Mundur Shinsengumi, pod nim czarna zbroja; rękawiczki, torby przy pasie, guandao na plecach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4506
GG: 25314773
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość