Szlak transportowy

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Buka » 12 lip 2016, o 20:39

Dwóch upierdliwych gości wyglądało na przerażonych sytuacją, którą wykreował Hikari. W ich stronę dosłownie pomknęła ogromna fala ognia po tym jak mężczyzna określający Harumi mianem jego dziewczyny nabrał powietrza, a następnie wypuścił je po przemieszaniu z chakrą w ich kierunku. Wyglądało na to, że nie spodziewali się ataku w ich kierunku. Być może nie spotkali się dotychczas z jakimkolwiek oporem lub po prostu byli na tyle pewnie siebie, czy też najzwyczajniej w świecie zajęci sprzeczką, że nie zwrócili uwagi na to co się dzieje. Mimo wszystko podjęli instynktowną reakcją zwiększając nieco dystans przesuwając się do tyłu i zakrywając twarz przed żarem, a ponad to padli niczym placki na ziemię. Gdyby atak był wymierzony bezpośrednio w ich kierunku zapewne skończyłoby się to ich śmiercią, a przynajmniej dotkliwymi obrażeniami wykluczającymi jakąkolwiek możliwość podjęcia walki.
- Co to kurwa było?! Atakować tak bez ostrzeżenia?! Gdzie twój honor?! - wrzasnął gość ze źdźbłem przez ten cały krzyk połączony ze zrozpaczonym tonem kogoś kto jest niezwykle oburzony na całą zaistniałą sytuację spowodował wypuszczenie z ust jego ukochanego źdźbła trawy. Drugi natomiast wykazał się całkowitym przeciwieństwem do reakcji towarzysza jedynie ze spokojem patrzył w stronę dwójki na drodze. Cała sytuacja wydawała się być niezwykle patową aż odezwała się Harumi, która stwierdziła, że mogą coś wiedzieć. Przerwało to pewien impas przynajmniej na chwilę wzbudzając zainteresowanie okularnika.
- Co mielibyśmy wiedzieć? I dlaczego mielibyśmy wam pomóc po tym jak zostaliśmy potraktowani przez twojego towarzysza?
Obrazek
Administrator Ogólny - jak komuś się nie chce tam szukać to w skrócie mówiąc jestem od wszystkiego, a przynajmniej tak możecie mnie praktycznie traktować. W razie potrzebnej pomocy serdecznie zapraszam na discorda/gg lub pw (na które zaglądam najpóźniej).
Avatar użytkownika

Buka
Administrator
 
Posty: 1484
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
Ranga: Dobry Duszek
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze i sygnie
GG: 12819100
Multikonta: Hikari

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 13 lip 2016, o 01:26

~ Początek Wielkiej Podróży ~

Hikari jest zawsze spokojnym człowiekiem, a przynajmniej sam nie pamięta kiedy się ostatnio zdenerwował. Oj to było dawno temu, tak nawet, że on zapomniał o takim uczuciu, że ono istnieje, a teraz je odczuwał chociaż nie dawał po sobie tego pokazać. Był opanowany i spokojny jak zawsze, lecz w wnętrzu gdzieś tam się gotował. No dobra nie przesadzajmy, to było tylko troszkę, ale dla niego który dopiero to poznaje na nowo to było niczym by kipiał. Ręka. Wtedy poczuł dotyk ręki na swoim ramieniu. To ciepło, które rozchodziło się z tego miejsca spowodowało w nim spokój. Westchnął i nabrał powietrza. Wtedy też zaczął mówić jako pierwszy.
- Powiedzmy sobie szczerze mogłem was zabić, a specjalnie wycelowałem w powietrze, aby ani wam się nic nie stało, ani przyrodzie. Dlaczego? Nie widzieliście, że z swoją natarczywością straszyliście dziewczynę? Wyjęła kunai mimo iż posiada dalej bandaże i była gotowa z wami walczyć. Gdzie jest wasz honor tak ją straszyć?
Dopiero potem zauważył, że z każdym słowem delikatnie podnosił głos. Początkowo to było niezauważalne, ale z czasem słychać było różnicę, chociaż do krzyku dalej było daleko. To było raczej delikatniejsze. Pewnie ktoś kto go nie znał nie zwrócił by na to uwagi, ale ktoś kto z nim przebywa zauważy, że zawsze do tej pory mówił prawie jednolitym tonem głosu. Tak łatwo dwójka ludzi pozbawiła go jego zrównoważenia. Dopiero teraz to zauważył, tę różnicę w jego uczuciach. Wcześniej wszystko było dla niego obojętne, robił to co uważał za dobro, ale jednak to były tylko czyny. Nie powodowało to niczego w środku, tylko pustkę. Teraz zaczynał poznawać gamę kulek, które zmieniają myśli, zachowania, ton głosu, a nawet reakcje. Chociaż o to był spokojny, ponieważ wiedział, że nic głupiego nie zrobi, ani się nie zmieni. A z pewnością nie na gorsze, bo nie da pochłonąć się kulce nienawiści. Wolą tą, która dawała szczęście, a obecnie ona była kiedy spędzali czas razem. Kiedy jej dłoń dotykała jego ramienia. Teraz to wiedział. Dla wszystkich dookoła może minęło z pięć sekund od poprzedniej wypowiedzi, ale dla niego to była cała masa myśli z których myśl końcową już znamy powyżej.
- A teraz wszyscy rozejdziemy się w swoje strony już więcej sobie nie przeszkadzając, jednak wcześniej miałbym do was prośbę o powiedzenie wszystkiego co wiecie na temat tego herbu.
Wtedy na chwilę odwrócił się dalej patrząc kątem oka na dwójkę i kiwnął głową do swojej towarzyszki.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1282
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 22 lip 2016, o 22:07

Przejrzał ją na wylot. Czuła jak ciepło rozgrzewa jej blade policzki. Aż tak było widać jej strach? Delikatnie zacisnęła palce na materiale bluzki chłopaka. Chciała spróbować zaprzeczać, że to wcale nie tak, że ona potrafi się obronić, ale na cóż by się to zdało? Oboje znali prawdę. Na szczęście nie było czasu na dłuższe użalanie się nad sobą. Rozluźniła palce i delikatnie zsunęła dłoń po plecach kruczowłosego. Wyczuła w jego głosie zdenerwowanie i chciała go jakoś uspokoić, chociaż sytuacja nie sprzyjała. Nie znała go długo, ale już na pierwszy rzut oka było widać, iż należy do osób spokojnych i opanowanych. Nawet lekko podniesiony ton był czymś czego się nie spodziewała.
Dał jej znak kiwnięciem głowy. Spojrzała niepewnie w stronę dwóch samurajów. Czy będą chętni odpowiedzieć na jej pytania? Jeśli będzie wyglądać jak wystraszony szczeniaczek to z pewnością nie wezmą ją na serio. Wzięła głęboki wdech i zebrała się na odwagę, by śmiałym ruchem odwinąć skrawek materiału zakrywający rękojeść i wyprostować dłoń, pokazując nieznajomym symbol na niej widniejący - kwiat hortensji.
- Co wiecie o tym symbolu? - starała się przybrać ostry ton głosu, jakby chciała przekonać samą siebie, że ma prawo wymagać odpowiedzi na swoje pytanie, nawet jeśli tych dwoje nie ma bladego pojęcia na ten temat. Jednocześnie nawiązała kontakt wzrokowy z czterookim, uznając go za bardziej rozsądną osobę. Wymagało to od jasnowłosej sporego wysiłku, by nie zerknąć niepewnie w stronę swojego towarzysza w poszukiwaniu pomocy. Chociaż tą jedną rzecz powinna załatwić sama. Tak zdecydowała.
Harumi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Buka » 24 lip 2016, o 22:58

Odezwał się rzecz jasna okularnik mocno zaciekawiony rzeczą, którą trzymała w dłoniach Harumi. Prawdę powiedziawszy faktycznie istniało duże prawdopodobieństwo, że coś wiedział na ten temat. Póki co zbliżył robiąc mądrą minę po czym poprawił okulary i zaczął oglądać ostrze. To, że jego mina była mądra to mało powiedziane. Przypominała jakiegoś profesora starej daty na wykładzie studentów, który wiedział wszystko i jeszcze więcej. Był niczym bóg na swoich włościach.
Jego odpowiedź zaskoczyła wszystkich jeszcze bardziej gdyż była bardzo jednoznaczna.
- Prawdę powiedziawszy nie mam kurwa pojęcia. Poważnie. Być może jakiś trop, gdzie to wykuto czy coś w ten deseń. Cokolwiek co mogłoby by mi się skojarzyć.
Drugi ze źdźbłem trawy w ustach tylko przyglądał się tej całej sytuacji. Jego mina nie przypominała jednak tej inteligentnej, którą reprezentował "profesorek". Była to istna esencja ameby umysłowej, która nie do końca wiedziała co się dookoła niego dzieje, a co za tym idzie nie wtrącał się. I tak by nie był zbyt przydatny w całej tej dywagacji nad kwiatem hortensji.
Szczerze jeśli ktokolwiek mógł udzielić jakiejkolwiek pomocy to była to właśnie owa persona w okularach, która i może była mniej przystojna, ale przynajmniej na pierwszy rzut oka bardziej inteligenta. Mimo wszystko owej pomocy nie udzieliła no chyba, że faktycznie Harumi lub Hikari mogli posiadać jakiekolwiek dodatkowe i co warto podkreślić przydatne informacje by odświeżyć pamięć jegomościa o ile owy symbol był gdzieś tam głęboko skryty przez mgłę zapomnienia. Owa informacja byłaby niczym słońce przebijające się przez chmury każdego poranka. Z tym, że tym razem zamiast oświetlić twarze czwórki na trakcie zrobiłaby to z pamięcią okularnika.
Obrazek
Administrator Ogólny - jak komuś się nie chce tam szukać to w skrócie mówiąc jestem od wszystkiego, a przynajmniej tak możecie mnie praktycznie traktować. W razie potrzebnej pomocy serdecznie zapraszam na discorda/gg lub pw (na które zaglądam najpóźniej).
Avatar użytkownika

Buka
Administrator
 
Posty: 1484
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
Ranga: Dobry Duszek
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze i sygnie
GG: 12819100
Multikonta: Hikari

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 26 lip 2016, o 02:23

~ Początek Wielkiej Podróży ~

Dotyk. To na nim się skupiał przez moment i to on go uspokajał. Jakby nadawał mu jego dawniejszego spokojnego rytmu z dodatkiem czegoś nowego, ekscytującego może... Radosnego... Kulka z pozytywną energią można powiedzieć. Czuł jej zaciskające palce, potem rozluźnienie, a następnie zjechanie po plecach. Było to bardzo przyjemne, chociaż było to przez materiał płaszcza i koszulki. Po tym jak stracił czucie tej ręki powrócił do rzeczywistości można powiedzieć, a tamte słowa były z automatu, reakcją samego organizmu. Tak jakby. Oglądał bardziej niż reakcję samurajów swoją towarzyszkę bardziej. Na to jak ona sformułuje swoje pytanie, co zrobi i czy nie będzie potrzebowała jego wsparcia. Wyglądało na to, że obyło się bez tego, więc wrócił głową na swoje miejsce, czyli patrzenie wprost na tych dwóch mężczyzn. Jak im było? Samuraje spod ciemnej gwiazdy? Nawet pewnie bardziej by pasowało niż oryginał. Wracając do tematu. Obserwował ich ruchy i nie widział jakiejkolwiek nadziei na odnalezienie od nich pomocy. Może i wyglądałby mądrze, gdyby chłopak nie uznał już po poprzednich ich uprzedzeniach, że rozmawia z debilami. Teraz znalazł logiczną odpowiedź dlaczego ta dwójka tak go zirytowała, ale czy ona jest poprawna? Cóż on tak uważa, ale obecnie pora jest już ruszać.
- Skoro nie wiecie i nie będziecie w stanie nam pomóc my ruszamy. Żegnam państwa, a teraz jakbyście mogli zejść nam łaskawie z drogi jak wcześniej prosiłem. Tym razem z pewnością trafię jeżeli wyczuję jakiekolwiek zagrożenie z waszej strony.
Jego ton głosu był spokojny i opanowany. Nie było widać po nim niczego z poprzedniego zdenerwowania, a samym wzrokiem, którym patrzył na tamtą dwójkę mógłby ich zamrozić. Byli mu prawdę mówiąc obojętni, ale po ostatnich wydarzeniach jakie przeżył widział, że zagrożenie kryje się wszędzie. Do tej pory nie miał żadnego obowiązku, a śmierć dla niego niczego by nie zmieniła. Obecnie ma dwa cele. Pierwszy utrzymanie swego serca przy biciu, ponieważ jeżeli tego nie zrobi to nie będzie mógł wykonać drugiego, ważniejszego. A właśnie drugi to utrzymanie tego serca przy biciu, które znajduje się delikatnie za nim i jeżeli będzie musiał zrobi w tym celu wiele. Miał nadzieję, że wykonają żądanie, jeżeli nie to on zamierzał obejść ich naokoło zostawiając dystans minimum pięć metrów między nimi. Szedł tak i prowadził dziewczynę, aby to on znajdował się między nią, a tą dwójką z ciemnej gwiazdy i był gotowy na jakąkolwiek konieczną reakcję w tym użycie jutsu. Jeżeli obyło się bez większych problemów po prostu minęli się, każde poszło w swoją stronę i dawno o sobie zapomniało.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1282
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 26 lip 2016, o 13:25

Była to jedna z tych chwil kiedy sekundy wydają się być minutami, a minuty godzinami. Jasnowłosa złapała się nawet na tym, że wstrzymała oddech, wpatrując się w minę "profesora". Wyglądał jakby zaraz miał powiedzieć coś, co może wywrócić życie dziewczyny do góry nogami. Czyżby miała tak szybko zdobyć poszukiwane informacje? Przez chwile nawet cieszyła się, że wpadli na tą dwójkę nieprzyjemnych mężczyzn. Niestety gdyby teraz wszystko się rozwiązało, życie byłoby za proste. Słysząc odpowiedź samuraja, uczuła ukucie w swoim małym serduszku. Ciężko jej było ukryć rozczarowanie jakiego doznała. Okularnik oczekiwał jakiś wskazówek, lecz ta niestety ich nie miała - sama rozpaczliwie ich poszukiwała. Dobrze byłoby wiedzieć przynajmniej w którym kierunku zmierzać. Westchnęła.
- Może w mieście będą wiedzieć coś więcej. - powiedziała cicho, zerkając na Hikariego. Słowa pociechy kierowała bardziej do siebie niż do chłopaka, próbując się jakoś zmotywować. Nie mogła jednakże pozbyć się niepokojącej myśli, która zaczęła kiełkować w jej umyśle: co jeżeli nikt nie będzie w stanie udzielić jej jakichkolwiek informacji?
Kiedy kruczowłosy ruszył, Harumi podbiegła do niego, tak by kroczyć u jego boku. Czuła się tam bezpieczna, mimo iż chłód chłopaka nawet u niej wywoływał delikatne dreszcze na karku.
Harumi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Buka » 26 lip 2016, o 22:25

Dwójka nie wyglądała na zbyt pocieszonych. Chcieli dłużej obcować chociażby poprzez rozmowę z młodą damą jednak nie było im to dane przez to, że Hikari zdecydował najzwyczajniej w świecie ruszyć przed siebie ignorując ich przy tym. Rzecz jasna były to jedynie pozory, które sprawiał. Tak naprawdę cały czas ich obserwował kątem oka tak by móc w porę zareagować.
Było to bardzo rozsądne rozwiązanie zważywszy na ich pierwszy kontakt, który prawdę powiedziawszy nie należał do najmilszych na świecie. Co prawda potem okularnik starał się pomóc, ale nigdy nie było wiadomo co im przyjdzie do głowy, a jak mówi przysłowie przezorny zawsze ubezpieczony.
Gość ze źdźbłem w zębach zrobił w kierunku okularnika pytającą minę, a drugi odpowiedział mu tylko szybkim pokręceniem głową raz w lewą raz w prawą stronę co zapewne oznaczało nie. Wyglądało na to, że mieli szczęście mogli przejść i uniknąć niepotrzebnego starcia. Zapewne poradziliby sobie bez problemu jednak nigdy nie wiadomo. Najlepszym rozwiązaniem jest po prostu unikać walki jeśli jest ona niepotrzebna.
Tak więc dwójka odsunęła się na boki i dała spokojnie przejść. Najwyraźniej szukali kolejnej niewiasty, która to mogłaby zostać ich panią, którą mogliby "ochraniać". Dwójka błędnych rycerzy po raz kolejny skryła się za drzewami uprzednio jednak ten mniej inteligenty po prostu pomachał dłonią w kierunku Harumi puszczając do niej słodko oczko, które najwyraźniej miało być może zmienić jej zdanie. Może liczył jeszcze na to, że wyrwie do niego biegiem niczym gazela i spędzi z nim upojoną noc w zamian za zapewnienie odpowiedniej ochrony, bo przecież drogi są niezwykle niebezpieczne. Pełno na nich bandziorów i innych zagrożeń.
Obrazek
Administrator Ogólny - jak komuś się nie chce tam szukać to w skrócie mówiąc jestem od wszystkiego, a przynajmniej tak możecie mnie praktycznie traktować. W razie potrzebnej pomocy serdecznie zapraszam na discorda/gg lub pw (na które zaglądam najpóźniej).
Avatar użytkownika

Buka
Administrator
 
Posty: 1484
Dołączył(a): 14 lut 2015, o 11:23
Wiek postaci: 0
Ranga: Dobry Duszek
Krótki wygląd: Tak jak na avatarze i sygnie
GG: 12819100
Multikonta: Hikari

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 27 lip 2016, o 10:09

~ Powrót do rodzinnej wioski ~

Hikari wraz z Seishin dzięki odrobinie szczęścia byli w stanie uniknąć walki i wyruszyć w dalszą drogę. Co prawda może panowie mieli nadzieję, że dziewczyna jednak uda się z nimi to chłopak był pewien, że tak się nie stanie. Gdy rozeszli się lekko dalej chłopak westchnął z spokojem powoli. Ciekawe tylko czy to reakcja na to co było, czy na to co będzie.
- Jeżeli chodzi o miasto... Jak chcesz się kogoś pytać to musisz iść najlepiej zanim pokażemy się razem, bo potem... Wątpię aby ktokolwiek Tobie odpowiedział cokolwiek. Zobaczysz od razu dlaczego, potraktujmy to po prostu jak przystanek po drodze, gdzie muszę wstąpić po odejściu z muru.
Owe spotkanie było dość blisko jego wioski, więc dojście tam nie trwało długo. Gdy się zbliżali Hikari pokazał ją jak i pola ryżowe. Były one można powiedzieć wszędzie, zajmowały wielki obszar. To nimi zajmowali się członkowie szczepu i z nich się utrzymywali zazwyczaj. Wioska była ładna, zadbana i mimo wszystko przemyślana z rynkiem na środku przez który zamierzali przejść. Wchodząc do wioski dało niemalże wyczuć się niechęć kierowaną w dwójkę nowych osób. Od początku ludzie patrzyli się na niego z niepokojem, często na jego lub jej spojrzenie w ich kierunku nawet odwracali głowę. Dało się słyszeć gdzieniegdzie szepty w trakcie przechodzenia, które chłopak ignorował. Brzmiały one: "On wrócił jak mu tam było?", "Lepiej by było jakby i on został wygnany. Nigdy nic nie wiadomo.", "Porzucili go stąd tutaj został." czy też "Przeklęte dziecię". Po raz kolejny westchnął mówiąc:
- Właśnie dlatego nie spodziewałbym się tutaj pomocy, a wręcz przeciwnie.


Z/T -> viewtopic.php?f=90&t=2500

When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1282
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 27 lip 2016, o 10:39

Słońce powoli chyliło się ku horyzoncie, budząc delikatny niepokój w jasnowłosej. Powinni dotrzeć do wioski przed zmrokiem. Odwróciła nieco głowę, tak by kontem oka zerknąć na mijanych samurajów. Ci widocznie nie porzucili nadziei na wyrwanie dziewczyny. Widząc puszczane oczko, Harumi jedynie odwróciła dumnie głowę jakby chciała powiedzieć "zapomnij".
Dwójka mogła teraz spokojnie ruszyć naprzód ku wiosce. Ciszę przerwało westchnięcie kruczowłosego. Harumi spojrzała na niego z zaciekawieniem. Nie do końca rozumiejąc słowa chłopaka oraz nie wiedząc jak odpowiedzieć, jedynie przytaknęła cicho. Jego wypowiedź wzbudziła w nim inne pytanie : skoro nie dowiedzą się tu niczego o jej przeszłości oraz z jakiegoś powodu Hikari nie jest tam mile widziany - to dlaczego właściwie tam zmierzają? Wstrzymała się jednak z wypytywaniem chłopaka. Czas przyniesie odpowiedź, tymczasem kruczowłosy wyglądał na zrezygnowanego. Widać wizyta ta nie była dla niego zbytnią przyjemnością, a więc musiał mieć powód dla którego wybrał ją akurat na pierwszy przystanek.
Tymczasem oczom dziewczyny ukazał się przepiękny krajobraz - rozległe obszary pól ryżowych, oblanych promieniami popołudniowego słońca z domkami w tle. Widok ten aż zapierał dech w piersiach, sprawiając że oczy jasnowłosej błyszczały niczym kryształy.
- Jakże tu pięknie! - powiedziała z ekscytacją. Nigdy nie widziała niczego różnie wspaniałego. A przynajmniej tego nie pamięta. Wspaniałe uczucie niestety dość szybko znikło, gdy tylko dwójka weszła do wioski. Dziewczyna dość szybko zrozumiała co miał na myśli jej towarzysz. Czuła na sobie wiele wrogich spojrzeń, chociaż zdawała sobie sprawę, że o wiele wiecej kieruje się ku kruczowłosemu. Nie chcąc dać satysfakcji mieszkańcom, jedynie wyprostowała się bardziej i uniosła głowę dumnie.
- Nie szkodzi. Nie chciałabym nawet pomocy od takich ludzi. - odpowiedziała, posyłając chłopakowi ciepły, radosny uśmiech.

<z/t>
Harumi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinji » 22 sie 2016, o 14:44

Wreszcie udało się Shinji'emu przybyć do osady, która byłem celem jego wędrówki. Po drodze musiał zjeść odrobinę prowiantu by nie opaść z sił. Nie należy tego jednak mylnie interpretować, nie odczuwał zbyt wielkiego zmęczenia - jedynie bolały go lekko nogi z racji, że mimo wszystko udał się w to miejsce na piechotę. Bez zbędnych ceregieli rozpoczął swoją wędrówkę w kierunku karczmy. Nie było to zbyt trudne zadanie zważywszy na fakt, że szeroko się reklamowała przeróżnymi tablicami, w końcu jakoś klientelę zapewnić sobie musiała. Do osady z pewnością przybywała masa zabłąkanych wędrowców szukających snu, dobrego napoju oraz wyśmienitej strawy, wszystko by odzyskać siły i móc udać się w dalszą podróż. Oprócz tego z wejściem do odpowiedniej gospody wiązały się zazwyczaj unikalny klimat prowincji oraz masa pięknych kelnerek, które zalotnie trzepały rzęsami wypinały piersi oraz kręciły zgrabnie tyłeczkiem z jednego prostego powodu. Mężczyźni dosłownie ślinili się na sam widok zamawiając kolejną porcję alkoholu oraz strawy by móc chociaż przez jeden krótki moment popatrzeć na przepiękne widoki, które dopełniały krajobrazu panującego za oknami. Właśnie takowy widok miał Shinji przed oczami. Trudno było stwierdzić, czy rzeczywistość była tak wspaniała, ale on jako lekki zboczuch z pewnością być tak postąpił. Tak czy siak z każdym krokiem znajdował się coraz bliżej upragnionego celu. Nie szedł tam tylko by się posilić, ale musiał uzyskać informacje, a zamówienie przy tym strawy można było uznać, że uboczny efekt działalności... Nim się obejrzał znajdował się bezpośrednio przy drzwiach karczmy Yamato. Nie widział żadnych innych ogłoszeń w okolicy tak więc śmiało założył, że to właśnie o to miejsce chodziło Krukowi...

[z/t]
Avatar użytkownika

Shinji
Złoty Leniwiec
 
Posty: 799
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice

Re: Szlak transportowy

Postprzez Natsu » 9 wrz 2016, o 23:05

Nad szlakiem transportowym pojawił się nagle wielki ptak, zmierzający w kierunku osady zamieszkanej przez ród Inuzuka. Nie trzeba było nawet przesadnie się przyglądać, by zobaczyć że nie było to najzwyklejsze w świecie zwierzę - rozmiary i oznakowanie, jak również uwieszony do nogi zwój, mógł oznaczać tylko jedno - był to ptak posłaniec, wysłany najpewniej przez któryś z Rodów, albo do liderki psiego klanu... albo do kogoś, kto obecnie znajdował się w osadzie. To akurat nie było możliwe do określenia. Co jednak mogło zaciekawić, zwierzę nie zamierzało lecieć do wnętrza miasta - wręcz przeciwnie, wylądowało na jednej z gałęzi nieopodal wyjścia z osady i zaczęło przyglądać się osobom wychodzącym. Czyli list miał trafić do kogoś, kto będzie opuszczać miejsowość...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


To Long Life, In Our "Limbo Union" Another year, another room, where you hang a few things on the walls.
It's just where you call home for now,
Until it's time to take them down and move on.

Great company, has no where else they need to be,
No place else they'd rather go, and no one waiting for them at home.

Hope is the room, you make in your heart,
To find a new home for all your misguided love.
Look at the room I've made. I am nearly empty again,
But I want to give to you, and I like it when you take from me.


Support Fabularny. Główną robotą jest prowadzenie eventów, jeśli chodzi o faktyczne sprawy administracyjne, piszcie do Exodii.

Everybody dance now! Obrazek
Avatar użytkownika

Natsu
Support
 
Posty: 499
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 13:07
Wiek postaci: 0
GG: 6078035
Multikonta: Natsume

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 10 wrz 2016, o 21:39

Ta noc była ciężka. Nie dość, że Reika nie mogła zasnąć, to gdy w końcu udało jej się trochę odpocząć, wróciły senne koszmary, dręcząc ją do samego rana. Zmęczona i niewyspana kunoichi zwlokła się z łóżka i zaczęła szykować do opuszczenia gospody. Wczoraj zrobiła wszystkie zakupy, łącznie z prowiantem na drogę, które wepchała do plecaka, więc pozostało już tylko ubrać się, pościelić za sobą i wziąć bagaż na plecy. Reika sprawdziła jeszcze, czy niczego nie zapomniała, po czym opuściła pokój i zeszła na dół. Tam zapłaciła właścicielce 50ryo za wynajmowanie lokum i załapała się jeszcze na dobre śniadanie. Ledwo wmusiła w siebie tą porcję, gdyż apetyt jej nie dopisywał. Podziękowała za gościnę i opuściła budynek, martwiąc się o swojego sokoła, który powinien już wrócić. Miała nadzieję, że po drodze nic mu się nie stało i że odnajdzie ją w okolicy. Pozostało jej już tylko iść pod bramę i spotkać się z Yoichi. Musiała przyznać, że pomimo tak krótkiego czasu, zatęskniła za tym Rudowłosym Słoneczkiem i nie mogła się doczekać, kiedy znowu go zobaczy. Miała ochotę mocno przytulić się do niego i nie puszczać przez najbliższą godzinę, może dłużej. Dzisiejsza noc zbyt mocno ją przygnębiła i żałowała, że nie ma ze sobą swojego leku nasennego. Co prawda nie mogła go stosować w podróży, gdyż było to naprawdę bardzo ryzykowne, ale przynajmniej zapewniało jej przespane noce.
Kiedy dotarła do bramy osady, rozejrzała się za Yoichim i jego Ninkenami, ale nigdzie nie było ich widać. Najwyraźniej przyszła jako pierwsza, więc pozostało tylko poczekać. Odetchnęła głęboko świeżym powietrzem i poprawiła plecak na plecach, żeby następnie rozejrzeć się za miejscem, gdzie mogłaby sobie usiąść. Dostrzegła przy szlaku spory kamień, więc przycupnęła sobie na nim, mając idealnie na widoku wejście do osady. Ponownie westchnęła, starając się odepchnąć zmęczenie i nieco lepiej dotlenić umysł. Nagle usłyszała szelest liści, a gdy spojrzała w tamtymi kierunku, zobaczyła lecącego do niej sokoła. Uśmiechnęła się, gdy ptak wylądował jej na kolanach i pogładziła go po grzbiecie. Sokół miał ze sobą list, więc Reika szybko uwolniła go od korespondencji i wyciągnęła przedramię, żeby drapieżnik mógł się przesiąść.
- Leć zapolować. - Powiedziała do niego. - Niedługo ruszamy, więc nie oddalaj się.
Nie wiedziała, czy ptak ją rozumie, ale wypuściła go w niebo, żeby mógł odlecieć, sama zaś zajęła się odpieczętowywaniem listu od ojca. Uśmiechnęła się, czytając pierwsze linijki tekstu. Widać było, że ojciec bardzo podziwiał klan Inuzuka, a to był dobry znak, że dobrze wybrała sobie towarzysza podróży. Psia kawaleria brzmiała naprawdę niesamowicie zabawnie, jednak Reika sama miała okazję jechać na Akirze, więc była w stanie sobie wyobrazić wojowniczych shinobi, dosiadających swoich Ninkenów podczas bitwy. Przytaknęła głową, przyznając ojcu rację co do pośpiechu. Rzeczywiście, chodzenie po górach w zimie nie było najlepszym pomysłem, jednak nim ta nastanie, Reika miała jeszcze do dyspozycji koniec lata i całą jesień, więc może nie będzie tak źle. Ponownie się uśmiechnęła, gdy ojciec wyraził aprobatę na temat jej towarzysza podróży i tym bardziej utwierdziła się w przekonaniu, że z pomocą Yoichi i jego Ninkenów, poradzą sobie z każdą przeciwnością losu podczas tej wspólnej wędrówki. Jej zadowolenie nie trwało jednak długo. Kiedy przeczytała kolejny akapit, serce ścisnęło jej się z ogromnego smutku i przede wszystkim z poczucia winy. Tak rozpaczliwie starała się utrzymać Isoshiego przy życiu, ponieważ byłaby to ogromna strata dla klanu, że nie była w stanie sobie uświadomić, iż on wcale nie chciał dalej żyć. To była jej wina. Tylko i wyłącznie jej! Gdyby na polu bitwy nie przysłała mu medyka, Isoshi odszedłby tak jak chciał, na polu bitwy, oddając życie za innych. A ona odebrała mu to. Ograbiła go z szansy na godną i chwalebną śmierć. Czy kiedyś jej to wybaczy? Jeśli się pospieszy, to może zdąży jeszcze osobiście poprosić go o wybaczenie. W tym wypadku muszą pozwolić mu odejść. Kunoichi otarła wierzchem dłoni spływające po policzkach łzy. W tym momencie czuła się naprawdę podle i gdyby nie misja, którą jej powierzono, już biegłaby do Shinrin, aby na kolanach błagać Isoshiego o wybaczenie. Doczytała do końca resztę tekstu i westchnęła. Doskonale wiedziała, że ojciec nic nie może z tym wszystkim zrobić i Reika nawet go o to nie prosiła. Po prostu chciała, żeby miał oko na całą sytuację, co też Kazuo zaznaczył. Przynajmniej tyle. A co do jej uprzedzeń, to nie było tak łatwo się ich pozbyć. Po prostu tej dziewczynie zwyczajnie źle z oczu patrzyło i nie zamierzała w żaden sposób się do niej zbliżać, zaś jej cięty język i wulgarny sposób ubierania się odstraszały jeszcze bardziej. Reika aż się załamała na myśl, że ktoś taki mógłby wejść do ich rodziny. Ona na pewno tego nie zaakceptuje. Westchnęła i schowała list, po czym ukryła twarz w dłoniach, starając się jakoś opanować poczucie winy z powodu Isoshiego.

-50ryo
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1513
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 11 wrz 2016, o 22:02

To musiało być dziwne dla ludzi nienależących do Inuzuka. Chodzili ulicami setki metrów, a może nawet tysiące metrów od swoich znajomych z tego psiego rodu, a Ci i tak wiedzieli gdzie się aktualnie znajdują oraz czy się przemieszczają. Otwarte okno w pokoju Yoichiego wpuszczało wystarczająco dużo powietrza, aby ten po głębszym zaciągnięciu się nim mógł stwierdzić gdzie jest Reika. Kiedy opuścił wraz ze swoją dwójką towarzyszy rodzinny tom, to zdał sobie sprawę, że niebieskowłosa zbliża się już do bramy. Rudzielec już chciał ruszyć biegiem, bo wreszcie mógł się z nią spotkać i nie narzucać się, ale Ayu doskonale wyczuła zamiary kompana. Pociągnęła go za spodnie, aby pokiwać pyskiem na boki w zaprzeczeniu.
- Jeszcze zdążysz się nią nacieszyć. Opanuj się. - zabrzmiała jak najczystszy głos rozsądku, zaś Akira przytaknął jej. No co mógł zrobić Yoichi, że chciał już ją ujrzeć? Przecież doskonale wiedział, iż spędzi z nią najbliższe kilka... dni? tygodni? miesięcy? A może nawet całe życie? To akurat niewiele zmieniało, bo on w tym momencie już miał ochotę być w jej towarzystwie. Wczoraj nawet kilka razy już chciał iść zakraść się do niej albo pośledzić ją chwileczkę, ale oczywiście suczka wybijała mu te durne pomysły z głowy. Przejęła część obowiązków Akiry, który wreszcie mógł nieco odetchnąć. Teraz dwa łby miały na oku rudzielca.
Szli sobie ulicami głównej osady Yusetsu i w sumie nie czuli tutaj niczego niesamowitego. Było to wspaniałe miejsce, ale Yoichiego nie wiązały z nim żadne mocne oraz przyjemne wspomnienia, niestety. Cała ta prowincja znaczyła dla niego tyle, ile znaczył jego własny dom i rodzina. Nie więcej, nie mniej. Obce mu było to uczucie przywiązania do ojczyzny i innych takich spraw. Każde miejsce na ziemi byłoby dla niego równie dobre, jeżeli tylko miałby tam swoich bliskich. Słaby z niego reprezentant rodu Inuzuka. Miał nadzieję, że liderka go zrozumie jak już przyjdzie mu wytłumaczyć jego stanowisko wobec prowincji. Oczywiście zdawał sobie sprawę, że nie będzie zadowolona, bo odcina się od ich politycznych spraw. W sumie był jej nieco dłużny, bo to ona podarowała mu zwój z legendarną techniką ich rodu. Musiała mu ufać oraz liczyć na niego w ciężkich czasach. Dopóki nie wyśle go na wojnę niesprawiedliwą, dopóty nie będzie miał nic przeciwko.
W końcu zbliżyli się do bramy. Widać było ją już z daleka. Ponownie opuszczali osadę, ale nie czuli smutku, a raczej ekscytacje. W końcu była to pierwsza przygoda w powiększonym składzie. Miało się okazać jak idzie im współpraca po tak niedługiej pracy jaką włożyli w wytworzenie więzi. Była intensywna, ale wciąż brakowało odpowiedniej ilości czasu, więc rozumiał, iż ich zgranie może nie być na najwyższym poziomie. Treningi napawały optymizmem, ale jak będzie podczas realnego zagrożenia? Jeszcze się zobaczy.
Zanim jeszcze wyszli przez bramę, to już ujrzeli jak niebieskowłosa czyta coś. Wyglądała na zupełnie pochłoniętą lekturą, więc rudzielec zatrzymał swoich psich kompanów w samej bramie, aby móc się po cichutku podkraść do dziewczyny. Szczególnie ułatwiło zadanie to, że po chwili Reika schowała twarz w dłoniach. Wystarczyło nie hałasować i już można było się zbliżyć. Delikatne użycie chakry w stopach oraz mięciutka trawa, a także brak skupienia niebieskookiej i Yoichi już znajdował się tuż za nią. Nie zamierzał jej wystraszyć jakimś gwałtownym ruchem albo dźwiękiem - zwyczajnie delikatnie odgarnął jej włosy z prawej strony, aby mógł ucałować ją w szyję, zaś ręce splótł na jej brzuchu, wtulając się w nią od tyłu w ten sposób.
- Cześć, tęskniłem, a Ty? - wyszeptał jej do ucha z uśmiechem na twarzy. Jego dłonie złapały ją za nadgarstki, by delikatnie odsunąć jej ręce od twarzy. - To grzech chować tak ładną buzię. Nie bądź samolubna, pokaż mi ten uroczy pyszczek. - mówił już półgłosem, starając się wciąż odsłonić jej twarzyczkę. W tym momencie Ninkeny były już obok. Dwa szczeknięcia, jedno za drugim. Reika mogła się domyślić, że witają się z nią. Rudzielec przeszedł naprzeciwko dziewczyny, a w tym momencie Akira polizał ją w policzek.
- Ohoho, spokojnie stary, nie zapędzaj się z pyskiem do mojej kobiety. - psisko zrobiło krok i stanęło na tylnych łapach, opierając się o ramiona Yoichiego, który omal nie upadł pod tym ciężarem i siłą. Akira stojąc w ten sposób, był znacznie, znacznie wyższy niż rudowłosy. Nagle ponownie zaszczekał swoim donośnym, psim głosem.
- Dobra, dobra. Nie chcę problemów, tylko zejdź ze mnie. - czworonóg zamachał ogonem dumnie i odpuścił kompanowi. Wylądował znów na wszystkich czterech łapach. Co było warte zauważenia - Ayu stanęła teraz zaraz obok Reiki i przyglądała się jak jej dwójka towarzyszy się droczy ze sobą.
Yoichi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 12 wrz 2016, o 12:12

Mimo, że Yoichi nie planował jej wystraszyć jakimś gwałtownym gestem, ani głośnym hałasem, Reika aż podskoczyła, gdy poczuła jak chłopak odgarnia jej włosy z prawej strony. Kiedy jednak zdała sobie sprawę, że to on, odetchnęła z ulgą i uśmiechnęła się lekko. Nie powinna dawać się tak podejść. Utrata czujności zawsze była najczęstszą przyczyną śmierci shinobi. Poczuła przyjemny dreszcz spływający jej po kręgosłupie, kiedy otrzymała pocałunek w szyję, po czym szybko przetarła resztki łez. Nie może być smutna. Nie przy nim. Czując oplatające ją ramiona, uśmiechnęła się jeszcze szerzej i lewą dłoń położyła na jego splecionych łapkach na jej brzuchu, a prawą pogłaskała go po policzku, po czym przytuliła swoją twarz do jego twarzy, rozkoszując się tą przyjemną chwilą. Tak drobne i czułe gesty, a sprawiają tyle radości.
- Cześć. Oczywiście, że tęskniłam. - Odpowiedziała z rozbawieniem, po czym złożyła na jego ustach czuły pocałunek. - Bardzo.
Yoichi nie musiał sięgać do jej nadgarstków, aby odsłonić Reice twarz, gdyż już od chwili jak ją zaskoczył, miała ją odsłoniętą. Jednak było widać, że dziewczyna stara się nie spoglądać na niego wprost, dopóki całkowicie się nie uspokoi. Kiedy jednak poprosił, żeby mu się pokazała, Reika spojrzała na niego, starając się promiennie uśmiechać. Lekkie cienie pod oczami wyraźnie wskazywały, że kunoichi nie spała tej nocy najlepiej, a zaczerwienienia zdradziły niedawne łzy.
- Dzisiaj nie jest taki uroczy. - Przyznała z ciężkim westchnieniem. - Źle spałam tej nocy, ale nie ma co się przejmować, przejdzie mi. Cześć Akira, witaj Ayu.
Kunoichi odpowiedziała na szczeknięcia Ninkenów, które uznała za przywitanie, po czym uśmiechnęła się do nich. W tym momencie Yoichi ją puścił, więc mogła pogłaskać psiaki na powitanie, ale nim wyciągnęła dłoń, dostała od Akiry mokrego buziaka w policzek. Zachichotała i objęła go za szyję, na chwilę przytulając się do tej kochanej mordy. Puściła go, gdy usłyszała słowa Yoichi, na które zaśmiała się cicho i pokręciła głową. Nie był to jednak koniec rywalizacji o jej względy, ponieważ Akira postanowił się postawić i pokazać swojemu towarzyszowi, że jest od niego nie tylko większy, ale i silniejszy. Stanął na dwóch łapach, całkowicie przewyższając Rudowłosego shinobi, po czym oparł mu się na ramionach, niemal go przewracając. Reika zachichotała i zakryła dłonią usta, słysząc jak Yoichi postanowił się poddać. Nie ma co, Akira to dobry obrońca. Udowodnił to nad morzem, kiedy zemścił się na Yoichim za to, że chłopak ją podtapiał. Kunoichi musiała przyznać, że miło się patrzyło na takie przekomarzanie, które było czystym dowodem więzi, jaka ich ze sobą łączyła. W końcu nie walczyli ze sobą na poważnie. Jej spojrzenie powędrowało do Ayu, która o dziwo stanęła sobie tuż obok niej, również przyglądając się chłopakom. Czyżby suczka nieco się do niej przekonała? Reika uśmiechnęła się na tą myśl i delikatnie pogłaskała Ayu po karku, aby odczuła jej sympatię.
- I jak tu nie lubić tych dwóch urwisów? - Zapytała retorycznie. - Są tak pocieszni, że zwyczajnie się nie da. W mgnieniu oka są w stanie poprawić humor niemal każdemu i nim się obejrzysz, przywiążesz się do nich tak mocno, że już więcej nie będziesz chciała się od nich uwolnić.
Po tych słowach Reika wstała z kamienia, na którym siedziała i przeciągnęła się lekko. Poprawiła wypchany plecak na plecach i spojrzała na trójkę swoich kompanów.
- To co, ruszamy? - Zapytała. - Przed nami długa i ciężka droga.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1513
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 24
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta: Ayame

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yoichi » 12 wrz 2016, o 19:00

Nie trudno było się domyślić, że otrzymany pocałunek w usta wywoła uśmiech u Yoichiego. Właśnie takiego przywitania oczekiwał. To był dobry znak. Nie musiał sam nalegać już na buziaki oraz chwilę czułości - teraz było to inicjatywą obu stron. Cokolwiek się między nimi utworzyło, to zaczęło się "to" rozwijać w całkiem przyjemnym kierunku. A to dopiero początek wyprawy - ledwo wyszli za bramę. W gruncie rzeczy był przed nimi prawdziwy test ich relacji. Najłatwiej się przekonać o miłości lub jej braku, gdy musisz żyć ze swoją wybranką przez dłuższy czas. Wtedy było jasne czy potrafiliby spędzić ze sobą resztę życia. Oczywiście rudowłosy patrzył z optymizmem w przyszłość. Dla niego nie było innej opcji jak "to właśnie ta jedyna", chociaż już wielokrotnie zawiódł się na sobie i innych.
Nie umknęło jego uwadze, że błękitne oczy Reiki są zaczerwienione i zaszklone. Było oczywistym, że musiała płakać i mistrzem dedukcji nie trzeba było być, aby domyślić się, że to przez treść listu. Rudzielec nie był taki w ciemię bity na jakiego wyglądał. Wiadomość musiał przynieść jej ptak, a zatem musiała sama go gdzieś wysłać. Nie znała miejsca pobytu Natsume, więc nie mogła być to informacja o jego śmierci. W dwa dni sokół nie obróciłby do Hyuo i znów do Yusetsu, więc nie mogła też zapytać liderki Yuki o coś takiego. Zresztą możliwe, że to ptaszysko nie zniosłoby chłodu wysp. Yoichi połączył kropki i zrozumiał, że zapewne poinformowała swojego ojca o czymś, a ten przekazał jej smutne nowiny. Nierozsądnym byłoby ze strony rudowłosego pytać o rodzinne sprawy Reiki jeżeli chodziło o sprawy delikatne. Nie była mu ta wiedza niezbędna, aby skupić się na pocieszeniu dziewczyny. Szczególnie, że starała się ukryć swój smutek. Akurat Yoichi na czymś takim znał się jak nikt inny. To on wystawiał na przód swoją radosną stronę, aby ta niezbyt przyjazna została przytłoczona. Musiał dusić w sobie smutek, żal i nienawiść. Przynajmniej na co dzień, bo gdy tylko coś podsyciło ogień emocji, to od razu wybuchał niekontrolowany pożar. A co może przynieść taki dziki żar? Jedynie ogromne zniszczenia.
- Dzisiaj jest równie uroczy co zawsze, bo należy do uroczej osóbki. - odparł z uśmiechem, po czym wypchnął dumnie pierś do przodu. - Ale jak ten pyszczek widzi mnie, to robi się znacznie bardziej uroczy. - dodał, a później nastała jego przekomarzanka z Akirą. A raczej dominacja Akiry. W kwestiach wzrostu i siły nie miał szans z futrzakiem, ale przynajmniej był szybszy! I miał dłonie! 1:1, pchlarzu. No, nie pchlarzu, bo czarno-białe psisko było wzorem czystości. Ninkeny wyjątkowo mocno dbały o swoją higienę. Ale wróćmy do tematu.
Ayu początkowo nawet nie zwróciła uwagi na to, że została pogłaskana. Dopiero głos dziewczyny wyrwał ją z obserwacji i zamyślenia. Odwróciła w stronę Reiki swój pysk, który wiecznie zdawał się uśmiechać. Wysłuchała w spokoju co niebieskowłosa ma do powiedzenia, a następnie suczka zaszczekała radośnie, zapewne w potwierdzeniu słów swojej kobiecej kompanki. Swoją drogą - może gdyby Yoichi tłumaczył niebieskookiej słowo w słowo język Ninkenów, to ta mogłaby chociaż szczątkowo rozumieć je? Kto wie. To nieco przytłaczające, że ktoś spoza Inuzuka kto ma partnera z tego właśnie rodu, przez całe swoje życie razem z nim, nie będzie mógł zrozumieć nieodłącznych czworonogów. No cóż, tak już niestety musiało być.
- Ruszamy, ruszamy. - powiedział, a w tym momencie psy zaszczekały zgodnie z rudzielcem. - Długa? Szczęśliwi czasu nie liczą. Ciężka? W razie czego siadaj na Akirę. Albo poniosę Cię. Na wszystko mam sposób. - dodał po chwili i wyszczerzył się dumnie, ukazując swoje zwierzęce kły. Równo z Reiką ruszyli. Pierwsze kroki w stronę Karmazynowych Szczytów zostały postawione.
Nie zdążyli przejść nawet kilkunastu metrów, kiedy rudzielec przypomniał sobie o czymś. Przy pasku miał zawiązany sporych rozmiarów woreczek zrobiony z jakiegoś materiału o morelowej barwie. Odwiązał go, poluźnił sznureczek i zaczął coś grzebać w środku. W końcu wyciągnął bieluteńką kulkę ryżową, która kulką była jedynie w nazwie. Trójkątne kawałki z zaokrąglonymi końcami. Spojrzał na Reikę, aby dać jej znać, że coś zamierza.
- Orientuj się! - i podrzucił do niej w dosyć delikatny sposób onigiri zrobione przez Kumiko. - To na słodki początek drogi. My z resztą ekipy jedliśmy obfite śniadanie, ale Tobie może przydać się trochę więcej siły. - słodki, bo w środku kulki ryżowej było nadzienie z owoców leśnych, które w tym roku były wyjątkowo słodziutkie. Woreczek znów przywiązał do swojego paska ku smutkowi Akiry, który najchętniej zapewne zjadłby wszystkie na raz. Musiał obejść się smakiem, bo to Yoichi dysponował tym prowiantem i postanowił udzielić porcji Reicę, gdyż wyglądała na nieco... zmęczoną. Musiała mieć ciężką noc. Tylko co ją tak denerwowało? Przecież podróż z rudzielcem i jego włochatą ekipą to sama przyjemność.
Yoichi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron