Szlak transportowy

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Dōhito Mitsuko » 19 lut 2018, o 19:57

Po opuszczeniu karczmy Yamato zdecydowałam się wyruszyć w dalszą drogę. Jako że nie chciałam marnować pieniędzy to zamiast decydować się na podróż morską do Sogen, wyruszyłam pieszo do Sakai i dopiero stamtąd do Sogen. Będzie to trochę nudna podróż, ale co zrobić? Nie mam innego wyboru jak zacisnąć zęby i iść przed siebie. Jeszce raz spojrzałam na miasto, które opuszczałam i westchnęłam. Pomimo że spotkałam jedną fajną kobitkę to okazała się strasznie nudna, a na dodatek zlecenie jakie przyjęłam okazało się sprzeczne z moimi uczuciami. Może następnym razem lepiej trafię i chociaż trochę się zabawię. W końcu nigdy nie wiadomo kogo spotkam na szlaku.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Sakai
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 20:27
Środek transportu: pieszo
Dōhito Mitsuko
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kaori » 30 mar 2018, o 20:52

Praca na rynku w Shigashi no Kibu poszła bardzo sprawnie. Kartony były na tyle lekkie, żeby starszy mężczyzna mógł sobie z nimi poradzić samodzielnie, dlatego dla Kaori była to bułka z masłem. W przypadku mniejszych paczuszek brała po kilka na raz i ładowała na wóz, sprawnie uwijając się z robotą. Warto jednak pamiętać, że nawet shinobi się męczą. Na twarzyczkę młodej dziewczyny wstąpiło kilka kropel potu, a nagrzane ubranie zaczęło nieco ciążyć.
To wszystko zrekompensował jednak wietrzyk, który powitał ich, gdy tylko wjechali na szlak. Ożywcza bryza zdołała choć na chwilę uspokoić skołatane nerwy. Wyciągnęła się wygodnie i sięgnęła do rękawa, niby wyciągając z niego parę karteczek, które tak naprawdę były wytworem jej własnego ciała. Iście niecodzienna zdolność, prawda? Jak zawsze umilała sobie czas, składając papier w przeróżne zwierzęta i przedmioty. Choć tęsknota i niewidzialny zegar wciąż dobijały się do jej świadomości, to origami pozwalało na uspokojenie się. Pewnie by zwariowała, gdyby nie to.
Jechali tak już kilkanaście minut i cisza stawała się ciut niezręczna. Jak na zawołanie właśnie wtedy starzec zadał pytanie. Nie miała mu tego za złe - rozmowy potrzebowała równie bardzo, co relaksu. Od czasu feralnego wydarzenia w rodzinnej wiosce bardzo mało konwersowała z ludźmi.
- Ach, to całkiem ciekawa historia. - Zachichotała dziewczęco w odpowiedzi, ciesząc się z tej błogiej chwili rozluźnienia. - Dopiero od kilku dni przebywałam w Shigashi no Kibu, a pewien nieznajomy już zdążył skraść moje serce. Poszłyśmy z koleżanką do baru - o tym, że nie była pełnoletnia, rzecz jasna nie wspomniała - i tam właśnie go poznałam. Ciemnooki brunet w ciemnopomarańczowej bandanie. Mówię panu, miłość od pierwszego wejrzenia! No ale tak szybko, jak się pojawił, tak szybko również zniknął, toteż zaczęłam go szukać - nadawała jak typowa małolata, kłamiąc jak z nut, ale mimo wszystko ta historia wydawała się jej dość przyjemna. - A jaka w tym rola pani Nagano? Ano podobno ma jakieś informacje na jego temat, więc zgodziłam się jej pomóc. Nawet jeśli mnie okłamała, to parę ryō zawsze wpadnie, prawda? - Kaori poniekąd zwierzyła się ze swoich podejrzeń co do tajemniczej kobiety, ale starzec wydawał się godzien zaufania. Może i rozluźniła się nieco za bardzo, ale tego właśnie w tym momencie potrzebowała. Już od dłuższego czasu nie czuła się tak błogo i beztrosko.
Kaori
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 31 mar 2018, o 11:37

Kaori
Misja D
14/...





Droga w ciszy bywa dość... upierdliwa. Czas się zwykle dłuży i nawet piękne krajobrazy nie są w stanie pomóc. dlatego tym bardziej mężczyzna ucieszył się, że dziewczyna podjęła rozmowę. Ze skupieniem i pojedynczymi skinieniami głową przytakiwał jej, że wszystko rozumie. Jego oczy zostały lekko zamglone przyjemnymi wspomnieniami.
-Miłość.... ah pamiętam kiedy byłem w twoim wieku... miłość przygody... teraz wiek nie ten i wybrałem bardziej stonowane życie... ale nie myśl, że handel to prosty kawałek chleba! Czasem spotyka się takich ludzi, że strach otwierać biznes - zaśmiał się pogodnie, aż widać było, że łezka wspomnień zakręciła się w jego oku -ale uważaj... chłopaki w tym wieku... mają różne pomysły - podrapał się skrępowany po policzku.Aż strach pomyśleć jakie nieeleganckie wspomnienia przeleciały mu przez głowę, gdyż jego policzki przybrały ciepłe odcienie czerwieni idealnie pasujące do otoczenia w jakim się teraz zaleźli. Powoli zaczynali się zbliżać bo krajobraz zaczął się widocznie zmieniać. Mężczyzna odetchnął i skupił spojrzenie na drodze.
-To sprytne i leniwe babsko, ale jeśli coś mówi to zwykle tego słowa dotrzymuje... ale lepiej jej nie podpadać... - w jego głosie było coś co kazało wierzyć, że przekonał się o tym na własnej skórze. Sprowadził jednak na twarz pogodny uśmiech zupełnie jakby chciał zamaskować nieprzyjemne wrażenie jakie mógł wywołać. Zapewne nie chciał przestraszyć dziewczyny.
-Powoli zbliżamy się do rodzinnej osady Saeko, już tyle razy mnie tam wysłała, że mógłbym tam jechać z zamkniętymi oczami - stwierdził pół żartem pół serio. Na horyzoncie widać było niewielką osadę. Do uszu dziewczyny dotarło psie wycie, na które mężczyzna nieznacznie się spiął.





Obrazek


Przeskok -> KLIK

Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 446
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Misae » 5 kwi 2018, o 14:06

Kaori
Misja D
20/...







Kaori uznała, że rozsądnie woli sama na własną rękę udać się na targ. Było to o tyle mądre posunięcie, szczególnie że młoda kunoichi mogła widzieć jak para jej równolatków uwija się jak w ukropie by jak najszybciej załadować powóz. Chłopak przekrzykiwał się ze swoim psem, co wyglądało nawet tak jakby ze sobą... rozmawiali? Dziwna sprawa. Tylko delikatna dziewczyna o jasnych włosach była znacznie spokojniejsza i skrupulatnie skupiona aby niczego nie uszkodzić. Droga przed nimi może nie była, aż taka długa, ale im szybciej wyruszą tym mniejsza szansa, że zastanie ich środek nocy, a na to niestety się powoli zaczynało zapowiadać.
Nie była również najlepsza pora na samotną podróż dla dziewczyny w jej wieku. Może i tajniki shinobi nie były jej obce, jednak kto wie co dybie na traktach? Czasem spotkanie pijanego rolnika mogło być najmilszą ewentualnością, choć i samo nie zapewniało, że wszystko ułoży się tak jak należy. Co prawda sztuki ninja nie były jej obce - w końcu przeszła ona szkolenie, ale nie mogła zapomnieć, że po tym świecie chodzili ninja równie, jak i nie lepiej wyszkoleni.
Nic jednak nie mogło powstrzymać. Musiała poznać tajemnicę jakiej powiernicą była stara Saeko. Obiecała w końcu udzielić jakiś ważnych informacji.






Kolejny post Klik


PODRÓŻ KAORI
Skąd: Yusetsu
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 min
Czas przybycia: 15:36
Środek transportu: pieszo
Avatar użytkownika

Misae
Miss Forum
 
Posty: 446
Dołączył(a): 17 gru 2017, o 10:38
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, wysoka, o dwukolorowych tęczówkach - prawa srebrzysto-biała, a lewa fiołkowa, ubrana w płaszcz, na dłoniach rękawiczki ze stalowym ochraniaczem. Na szyi kwiatowa kolia; różowe kanzashi we włosach
Widoczny ekwipunek: Torba na biodrze
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4534
GG: 61700552
Multikonta: Kyane

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 17 kwi 2018, o 01:52

Przechodząc Sogen oraz większość Yusetsu Hikari zachowywał dużą ostrożność, aby nie być zauważonym. Podróż nie trwała oczywiście paru godzin, był zmęczony i musiał się przespać, a także upolować coś do jedzenia. Z jego zdolnościami nie było to większym problemem, jakiś zając uciekający był łatwą zwierzyną. Rozpalenie ogniska z dala od jakiegokolwiek ośrodka ludzkiego i mamy pyszne mięso na obiad. Znał już tutejsze rejony trochę, parę podróży przebył mimo wszystko. Jego strój wzbudzał uwagę, więc konieczne było pierwsze dotarcie do mieszkania i zmienienie go. Nie chciał jakichkolwiek podejrzeń, na miejscu zdarzeń dało się dostrzec kawałki lawy. Wiele zaryzykował tym jednym zadaniem, wszystko przez swój głupi błąd w rozplanowaniu zdejmowania strażników. Wierzył w możliwość wykonania skoku, chociaż teraz nie podjąłby się ponownie tego zadania. Dręczyło go sumienie, część odeszła z pożegnaniem Togi. Jedno zauważył przy podstawowych czynnościach tych paru dni. Ogień, który używał do technik był silniejszy mimo użycia takiej samej ilości chakry, czyżby ta krwista czerwień oznaczała ogień? Wisiorek posiadał faktycznie miejsca jeszcze cztery podobne, wyglądało jakby był niekompletny. Wcześniej wolał się jemu nie przyglądać. Teraz rozumiał dlaczego mógł on być tyle warty, w jego ręce wpadło coś niesamowitego niegodziwym sposobem. Przerażała Terumiego jedna myśl, która pojawiła się wraz z tym uświadomieniem wartości skarbu.
- Było warto.
Stwierdził to siedząc na kamieniu blisko jakiejś rzeczki pewnego popołudnia. Lekko drżały mu wtedy ręce, spojrzał w głęboką otchłań w sobie i się jej przestraszył. Jak daleko upadł od drogi, którą powinien kroczyć. Od tego momentu już sam nie wiedział czy by nie schwytał ponownie diabła za rogi. Będąc bliżej Yogan-Ryu postanowił, że po dniu odpoczynku wyruszy ponownie na wyspy. Tym razem przez Kaigan bez dodatkowych zleceń. Ominął swoją wioskę od razu uciekając do mieszkania pod przykrywką Henge. Zadbał aby był niezauważony przez nikogo.

Z/T

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1520
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 30 kwi 2018, o 11:07

Wraz z uzupełnieniem swojego ekwipunku Hikari był gotowy do drogi, była tylko jedna przeszkoda. Było już ciemno i właściwie nie było to tak prawdę mówiąc opłacalne. Trzeba było zajść do domu, przy okazji cały ekwipunek poukładać sobie. Wszystkie bombki po obu stronach płaszczach są, w kolejności co zwykle. Potem kunai'e, założenie nowych notek do nich. Podstawowe sprawy przygotowania się shinobi do drogi. Tym razem czekała go dużo dłuższa podróż, musiał unikać Ryuzaku no Taki zgodnie z radą misjodawcy niestety. Ta presja możliwości bycia ściganym będzie go jakiś czas prześladowała. Trzeba po prostu w najbliższym okresie być o wiele ostrożniejszym prawda? Nie wychylać się za bardzo, przemilczeć to wszystko aż sytuacja się uspokoi. Przewidywał trasę tygodniową więc wziął ze sobą troszeczkę prowiantu, miał zamiar zachodzić też przecież do karczm po drodze. Wyruszył o samym poranku, kiedy większość jeszcze spała. Kto normalny wstaje przed piątą rano. Po prostu Terumi nie był w stanie za wiele spać, męczyły go koszmary z ostatniej wycieczki. Zabił swoje emocje, ale przeszłość go atakowała dobijając. Wyruszył w kierunku Sakai.
Po parunastu minutach biegu można było już się pożegnać z polami ryżowymi dookoła Yogan-Ryu. Lubił te widoki przy zachodzie słońca, ale na to było chwilę za wcześnie. Dopadło go w ścieżce przez jeden z Yuseckich lasów, był on mieszany i bujny. Czasem da się tutaj spotkać członków rodu Ayatsurich, którzy uganiają się za różnymi jadowitymi zwierzętami. Wykorzystują to potem przy swoich miksturach, chociaż Hikari nigdy nie wiedział skąd oni są. Rozmawiał z paroma w przeszłości przypadkiem. Nigdy nie miał z nimi jednak żadnego problemu. W dalszej trasie mijał równiny Sakai zachodząc do miasta, Yakiniku. Dawno się tak nie objadł, następnego poranka miał lekkiego kaca. Przez to lenistwo, ale z pomocą wody do picia na suchość w gardle poradził sobie i był w stanie kontynuować podróż. Potem zaczęły się wielkie lasy, które ciągnęły się nieskończenie. Łatwo było się w nich pogubić, wszystko czasem wydawało się takie same. Tak samo było w Kaigan. Dotarcie do Gokiburi było prawie, że wyzwaniem gdyby nie posiadane mapy i wskazówki ludzi spotykanych w podróży. Ostatecznie dotarł tam aż do portu. Teraz tylko przyszło poszukać kapitana statku i zapłacić mu za przepłynięcie. Do tej pory zajęło mu to tydzień i dwa dni. Nie dawał z siebie wszystkiego biegając, oszczędzał siły na wszelakie możliwe przypadki.

Z/T ---> Szlak transportowy Kaigan

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 1:30 od 11:09
Czas przybycia: 12:39 UK czas
Środek transportu: Pieszo

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1520
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shimazu Daichi » 12 maja 2018, o 00:08

Kolejny dzień, kolejna porcja przygód! Rudowłosy młodzian z uśmiechem na twarzy opuścił rodzime strony i powędrował drogą aż na szlak transportowy. Oczywiście nie obyło się bez łez uronionych przez rodzicielkę Daichiego. Ojciec jedynie upewnił się, że jego pierworodny nie zrobi niczego głupiego po drodze i wypytał o miejsca, które chce odwiedzić Doko. Rudzielec postanowił najpierw zahaczyć o miasto kupieckie Shigashi, o którym do tej pory dane mu było jedynie słyszeć. Był w nim zaledwie raz, kiedy to rodzice wybrali się na wielki targ. Jego następnym celem miała być prowincja, z której pochodzą wszyscy Hyuuga, czyli Kyuzo. Pogoda była idealna do takiej podróży - dość chłodno, ale nie za zimno dla samotnego wędrowca. Czy chłopak był gotów na rozpoczęcie przygody swojego życia? Czas się o tym przekonać!

Spoiler: pokaż
Skąd: Yusetsu
Dokąd: Shigashi
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: data wysłania postu + 30 minut
Środek transportu: Nogi.
Obrazek
Hey you, look at this!
Avatar użytkownika

Shimazu Daichi
 
Posty: 13
Dołączył(a): 6 maja 2018, o 21:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski rudy Hyuuga, którego wszędzie pełno.
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach, torba na prawym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5512
GG: 65542081
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Uchiha Izanagi » 13 maja 2018, o 16:21

Obrazek
"Po prostu zapamiętaj tekst i nie przewróć się o rekwizyty."
Misja rangi D [1/15] Shimazu Daichi

"A droga wiedzie wprzód i wprzód, choć zaczęła się tuż za progiem..." Nuciłeś sobie radośnie pod nosem, zadowolony z wyruszenia - nareszcie! - poza rodzinne strony. Trasy prawie nie pamiętałeś (w końcu jeszcze byłeś zupełnym dzieciakiem, kiedy rodzice wybrali się z tobą na tamtejszy targ), ale nie przeszkadzało ci to - w końcu wystarczyło trzymać się szlaku i nie zbaczać w leśne ostępy. Czując chłodny, orzeźwiający wiatr na twarzy ruszyłeś dobrze udeptaną drogą, nie zważając na drobny ciężar podręcznego bagażu, który ze sobą niosłeś. Miałeś pewność, że nogi poniosą cię tam, gdzie trzeba.


Pierwsze dwa dni podróży minęły spokojnie i raczej samotnie - od czasu do czasu tylko spotykałeś nielicznych innych podróżnych, w większości raczej nadchodzących z naprzeciwka. Ot, karawanę kupiecką z drewnem z Soso, bądź przyprawami (jak podejrzewałeś) z Shigashi. Wielopokoleniową i mocno hałaśliwą rodzinę, zapewne przenoszącą się skądś do Yusetsu. Dwójkę nieznanych ci shinobi z symbolami nieznanego ci klanu na plecach, którzy w milczeniu pozdrowili cię i ruszyli w swoją stronę. Twoje własne tempo było całkiem dobre, więc wyminęło cię tylko trzech konnych kurierów, zmierzających gdzieś dalej ze swymi wiadomościami.

Ciekawie zrobiło się dopiero dnia trzeciego, późnym przedpołudniem - wedle mapy miałeś jakieś 6-7 godzin do najbliższej osady, w której mógłbyś się zatrzymać na noc. Już dochodząc do zakrętu drogi usłyszałeś jakieś wystraszone krzyki dobiegające cię zza niego, a także przebłyski kolorów spomiędzy drzew. Minąwszy zakręt, twoim oczom ukazała się niepokojąca scena - oto bowiem dość sporych rozmiarów niedźwiedź dopadł grupkę kilkorga osób podróżujących dwoma krytymi kolorową tkaniną wozami. Zwierzę właśnie przyszpiliło grupkę, która stłoczyła się w jednym z wozów i próbowało sięgnąć ich kosmatą łapą. Krzyki wskazywały na to, że ofiary nie radzą sobie zbyt dobrze z odpędzeniem misia, którego groźne ryki faktycznie były co najmniej niepokojące...


Obrazek
Avatar użytkownika

Uchiha Izanagi
 
Posty: 205
Dołączył(a): 1 kwi 2018, o 22:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, blada cera i bardzo szczupła sylwetka. Ubrany w granatowe kimono z symbolem rodu Uchiha na plecach oraz kremową hakamę. Osoby uważne mogą dostrzec sporą bliznę na jego lewej dłoni.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5247&p=80264#p80264
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shimazu Daichi » 14 maja 2018, o 01:28

Podróż faktycznie nie była tak męcząca, jak mogłoby się wydawać. Może gdzieś w wielkim świecie ludzie wpadali w bandyckich zasadzkach tracąc nie tylko majątek, ale też własne życie. Jednak rudzielec należał do tych szczęściarzy, których największym zmartwieniem były odciski na stopach albo ramen z innymi dodatkami w przydrożnej karczmie, niż ten ukochany, jak u mamy. Nic więc dziwnego że pierwsze dni minęły mu nie tylko szybko, ale też bardzo spokojnie. Nic więc dziwnego, że świetny humor nie opuszczał chłopaka, który raźno kroczył przed siebie nucąc, gwiżdżąc i wyśpiewując co mu tylko do głowy strzeliło.
Ta idylla oczywiście nie mogła trwać wiecznie, ale nawet incydent, na który za chwilę natknie się Daichi nie był w stanie zepsuć mu humoru. Prawdę mówiąc, spokojna trasa zaczynała już nieco nudzić nadpobudliwą pchłę. Bez towarzystwa Arisy albo i kogokolwiek, kto by słuchał jego wywodów, chłopak nie widział sensu w ciągłym nawijaniu. Podróżnicy, których minął na szlaku zmierzali w przeciwną stronę, albo jechali konno - rozmowa ograniczała się więc do paru słówek. A tu nagle bum! Uszy Daichiego wyłapały niepokojące dźwięki dobiegające zza zakrętu. I choć ten zmysł często rudzielca mylił, to jego oczy nie okłamały go nigdy. Prawdą więc musiało być to, że jakaś bogu ducha winna grupa wędrowców na wozach została zaatakowana przez wściekłego niedźwiedzia!
Jego ojciec, Isamu, przy każdym treningu powtarzał, że szkoli swego syna by ten pomagał słabszym o siebie. A ludzie na wozach byli zdecydowanie słabsi od niedźwiedzia! Nie czekając ani chwili chłopak przyśpieszył i w biegu aktywował Byakugana. Jego kolejnym ruchem było wyciągnięcie z kabur na udach broni miotanych, by po krótkim przymierzeniu posłać trzy żelazne pociski prosto w kudłatą bestię. Biorąc pod uwagę dystans dwudziestu paru metrów i jego niewielkie doświadczenie celował póki co w tułów zwierza. Czas na dokładne celowanie przyjdzie później, podobnie jak na planowanie ucieczki. Teraz Daichi chciał jedynie odciągnąć uwagę misia od ludzi w zasięgu ciężkiej łapy i ostrych pazurów.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Hey you, look at this!
Avatar użytkownika

Shimazu Daichi
 
Posty: 13
Dołączył(a): 6 maja 2018, o 21:41
Wiek postaci: 17
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski rudy Hyuuga, którego wszędzie pełno.
Widoczny ekwipunek: Kabury na udach, torba na prawym pośladku.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5512
GG: 65542081
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Uchiha Izanagi » 15 maja 2018, o 02:47

Obrazek
"Po prostu zapamiętaj tekst i nie przewróć się o rekwizyty."
Misja rangi D [3/15] Shimazu Daichi

Zgodnie z przykazaniami ojca, rzucasz się na pomoc osaczonym przez groźne zwierzę wędrowcom, niczym pomarańczowe ciasto sprawiedliwości i dobrych chęci ustawione na półmisku życia nieznajomych przez miłosierny Los. Dzięki aktywowanemu Byakuganowi twój wzrok momentalnie wyostrza się, więc kiedy tylko podbiegasz nieco bliżej, doskonale widzisz sylwetkę niedźwiedzia, ciskając w nią natychmiast kunaiem i dwoma shurikenami wyszarpniętymi z kabur. Cel nie należy do najmniejszych - ba, z twojej perspektywy mężczyzny stosunkowo przeciętnego wzrostu jest naprawdę spory. Czarne, dość gęste futro, ciężka i ewidentnie umięśniona sylwetka oraz pazury wielkości twoich kunaiów... zwierzę budzi respekt. Niemniej, nie pomaga mu to w uniknięciu twoich pocisków, które bez problem trafiają go w szeroki zad, co wywołuje ryk bólu i wściekłości ze strony "misia". Momentalnie odwraca się, a gdy tylko widzi pomarańczową plamę, odznaczającą się na drodze - rzuca się na nią, szybko nabierając prędkości... lecz zostawiając w spokoju ludzi, których dopiero co osaczył.

[Odpisz sobie koszt aktywacji techniki.]


Obrazek
Avatar użytkownika

Uchiha Izanagi
 
Posty: 205
Dołączył(a): 1 kwi 2018, o 22:34
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne włosy, blada cera i bardzo szczupła sylwetka. Ubrany w granatowe kimono z symbolem rodu Uchiha na plecach oraz kremową hakamę. Osoby uważne mogą dostrzec sporą bliznę na jego lewej dłoni.
Widoczny ekwipunek: Wielki kunai przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5247&p=80264#p80264
GG: 0
Multikonta: Nie

Re: Szlak transportowy

Postprzez Arisa Terumi » 19 cze 2018, o 21:56

Be fearless in the pursuit of
what sets your soul on fire



Obrazek

Szlak transportowy pełen był ludzi. Jedni kierowali się do Sansei, inni w kierunku osady Yogan, jeszcze inni dążyli do siedziby rodu Inuzuka; goście, pielgrzymi, rodzice z dziećmi, zakochane pary, młode małżeństwa, starcy, czasami - choć nie tak znów rzadko, by odstępowali od normy - shinobi na misjach, ostrożni i uważni.
Arisa mijała ich cicho, ostrożnie, nie wadziła nikomu - a przynajmniej próbowała; nikt raczej nie zwrócił uwagi na nikłą, delikatną dziewczynę podobną z urody marzeniu, idącą niespiesznie w kierunku, który sama sobie obrała. Przy sobie miała, prócz kabury, jeszcze zawiniątko z rzeczami do przebrania (dwoma pięknymi kimonami w jej ulubionych kolorach i dopasowanymi do nich kanzashi); niosła je starannie w rękach, bojąc się upuścić tak cennych rzeczy. Mimo nieco cieplejszych temperatur i ustąpienia śniegu jej szyję zdobił szkarłatny szal, a ciało spowite było płaszczem, gdyż młodej kunoichi zwyczajnie było zimno. Może dlatego, że przyzwyczajona do srogich wiatrów i walki z szarpiącymi twoim ciałem podrywami wichury, nie mogłaś pójść dalej...?

The new night is falling down
Falling down
Falling down
The new night is falling down
My fair Lady.


Bez problemu znalazła sobie wierzchowca. Był posłuszny, silny, wyglądał na szybkiego; zapłaciła za niego staruszce o drżącym głosie i niepewnym uśmiechu odpowiednią sumę. Mimo chłodu i niedoświadczenia jakoś sobie poradziła z siodłem (choć i tak cudem było, że z tego konia nie zleciała przy swoim braku równowagi.
Na szlaku minęła się z Kenshinem. Było to o tyle proste i kłopotliwe zarazem, że od tamtego zimowego dnia ze sobą już nie rozmawiali. Minęli się więc jedynie z lekkimi uśmiechami i cichym "hej"; ona ruszyła do Shigashi, nie patrząc za nim ani się nie odwracając, on, nie zatrzymując się, podążył do Sanjin.
Później mówiono, że nadszedł tam chyba od strony osady Inuzuka.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 30 minut
Czas przybycia: 23:11
Środek transportu: Wierzchowiec
Avatar użytkownika

Arisa Terumi
 
Posty: 53
Dołączył(a): 5 mar 2018, o 16:05
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - brązowe, długie włosy spięte kunsztownym kanzashi, wysoki wzrost
- często wisiorek
- nosi eleganckie kimona, rzadziej stroje typowej shinobi
- ogólne wrażenie iluzji lub snu
- zimą czerwony szal na szyi
- niezwykle niebieskie oczy
Widoczny ekwipunek: - kabura z bronią
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5118
GG: 0
Multikonta: Akodo Hayami

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 25 lip 2018, o 21:31

Misja C 9/30 - Przegrywy dwa, tarira, tarira... ra!
Spoiler: pokaż
Obrazek


Stary, jeśli właśnie tak wyglądają twoje rozmowy z psychologiem to zaczynam się naprawdę bardzo bać o twoje zdrowie i samopoczucie. Ale, że co. Idziesz do psychologa i on cię uczy obróbki ze skrawaniem? Serio? To może to jest jakiś rzeźnik, psychopata w ludzkiej skórze, co to morduje swoich pacjentów gdy tylko zobaczy, że wyzdrowieli. Weź koniecznie bądź sobą. Niech wie, że terapia nie przynosi skutków. Podziękujesz mi potem za uratowanie życia. I zobacz, jakiego ty masz pecha, wszystko wskazuje na to, że jedyny sposób na rozwiązanie zaistniałego konfliktu to.. no cóż. Anihilacja przeciwnika. Ale przeciwnik to kobieta i to pewnie jeszcze niezbyt brzydka. Może być naprawdę bardzo ciężko, co? Gdy przyjdzie ten straszny moment, gdy będziesz musiał dobyć broni i zabić kobietę... Ale przecież nie wybierzesz chyba jakiejś losowej nieznanej ci baby ponad zdrowie i dobro bliskiego ci brata w wierze Jashina, którego nawet znasz z imienia. To byłoby przerażająco wielką zdradą i Jashin na pewno nie byłby zachwycony. Może nawet odebrałby ci twoją ukochaną łaskę, gdybyś zaczął od tak, dla zasady, zabijać innych Jashinistów po to by ratować całkowicie obce osoby...
-Czyli, że nie chcesz mi pomóc czy jest jakaś dłuższa rozmowa za tym stojąca? - Spytał z pewną dozą... ciekawskiego zainteresowania, takiego samego jakie wykazuje mysz którą coś pcha prosto pod szpon pułapki na szczury. A potem cały mechanizm robi jej TRACH i nie ma główki. To samo było problemem w przypadku Ariego. Ktoś kto narzekał na śmierć i rozczłonkowanie był nadzwyczaj prowokujący i aż "proszący się" o to, by ktoś mu jak tej myszce zrobił TRACH i nie ma główki. Czy to nie jest.... nie wiem, to na pewno się jakoś nazywa. Paradoks chyba.
Kiedy Akashi poinformował, że bierze mięso, Ari, który jest całkowicie odpalony do pomocy Akashiemu, polazł do spiżarki i przyniósł świnską półtuszę którą wziął i udostępnił do treningu Akashiemu, upominając go by wypróbował to, czego Ari go uczył.
-Właśnie. Czemu masz tylko jedno oko? Czy nasz Pan, lord Jashin, nie powinien ci dzięki naszej łasce go zregenerować? To nie ma żadnego sensu dla mnie. Czy masz aż tak słabo rozwiniętą łaskę u naszego boga, bracie? Przepraszam, że pytam, ale zastanawia mnie to od momentu w którym zrozumiałem, że nosisz łaskę... - Ari pytał się z lekkim przestrachem, ciut się bojąc, ale znów zdradzając ciekawość. Zdawał sobie sprawę jednak z tego, że Akashi może nie być zachwycony. Ari zapakował w plecak prowiant na drogę, wodę - bo po co się męczyć i cierpieć z głodu? - i wyruszyli od razu po tym jak Akashi powiedział, że jest zaraz za nim. Trasa mijała... nadzwyczajnie spokojnie. Naprawdę, wyjście z regionu, praktycznie piechotką, powoli, nie denerwując się niczym... Dosłownie nie denerwując się niczym. Bo naprawdę nic ciekawego się nie działo. Mineliście dwie wioski, las, polane, kurwa chuj wie co jeszcze... I nic.
Żadnej kobiety nigdzie, żadnego ataku, mumii, wilków... nic... Tylko podróżnicy, kupcy, jeden wóz, dwie babcie które aż się proszą o zaciukanie podróżując same.... Dosłowna posucha, a przecież wedle słów Ariego kobieta atakowała go gdy tylko czegoś próbowal... a czymże było próbowanie, jeśli nie tym co robicie teraz? W końcu idziecie do jej domu praktycznie jej najebać. Czy nie powinna próbować was powstrzymać, jeśli to co mówi Ari to prawda?
Gdy po raz kolejny minęła was staruszka z wnuczkiem, Ari westchnął.
-A gdyby tak dopaść oboje, złożyć Jashinowi... Może dałby błogosławieństwo i tą owiniętą sukę szlag by wziął i trafił... - Nadzieja jest w narodzie silna. Tfu, w Jashinie.




Skąd: Yusetsu
Dokąd: Shinrin
Czas podróży: 60 minut
Czas przybycia: 23:31
Środek transportu: Piechota.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 1897
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Akashi » 27 lip 2018, o 10:14

Rozmowa z Arim mijała sobie powoli bez żadnych wspaniałych rzeczy, zwyczajnie spokojnie. Jednak cała sprawa starała się coraz bardziej klarowna. Wszystko najwidoczniej sprowadzało się do pozbawienia życia młodej i zapewne w miarę atrakcyjnej kobiety, która chciała najwyraźniej usilnie uprzykrzyć życie mężczyźnie. Zabić ją czy jego, kwestia dość problematyczna i budząca jeszcze więcej zmartwień, przecież nie można od tak pozbawić własnego brata życia, przecież to barbarzyństwo. Jednak z drugiej strony jashinistów było już i tak wystarczająco dużo, a atrakcyjna duszyczka z morderczymi zapędami także świetnie nadawała się na jashinistkę, oby tylko nie pozbawiła głowy każdego w trakcie rozmowy.
-Pomogę Ci. W końcu mogę na tym jakoś zarobić. - odparł, uśmiechając się. Dalej niestety zbytnio nie miał co robić, jednak dostał kawał mięsa, na którym mógłby poćwiczyć krajanie ludzi, w tak by zadać im olbrzymi ból, ale nie zabić od razu, w tym czasie jego towarzysz miał okazję zająć się spokojnie gotowaniem. Same ćwiczenia nie przynosił zbytniego efektu, broń jaką dysponował chłopak nadawała się jedynie do szybkiego mordowania przeciwników, sporych rozmiarów ostrza i masa broni robiły swoje. Przy nieco większej sile raczej bez problemu broń dawałaby radę przeciąć człowieka w pół, a tutaj bardziej była potrzebna precyzja, a nie barbarzyńska siła. Może warto byłoby zastanowić się nad jakimś dodatkowym orężem działającym nieco bardziej pod takie zagrywki. Jednak na swoje szczęście nie musiał czekać już dłużej, jego pracodawca pojawił się w końcu z gotowym posiłkiem i niespodzianką. Teraz można było spokojnie ruszyć w drogę. Teraz jednak przyszedł czas na wyjaśnienia, kaleki jashinista, nieco ironia losu.
-Jakby Ci to wyjaśnić. Zostałem jashnista tuż przed moją śmiercią. Leżałem wykrawając się na podłodze własnego domu z nożem wbitym w oko. Wtedy po raz pierwszy otrzymałem łaskę Jashina. - powiedział odwijając przy okazji bandaż ze swojej twarzy, jednak samo oko trzymał nadal zamknięte.
-I to nie tak, że moje oko się nie regeneruje. Jestem w stanie je zregenerować w każdej chwili pozbawiając inną osobę wzroku. Dzięki napiciu się jej krwi i modlitwie. - dodał, uśmiechając się, by powoli otworzyć puste oko, pozwalając Ariemu zobaczyć pustkę oczodołu.
-Najpierw muszę odnaleźć moją siostrę. Wtedy będę w stanie odzyskać swoje prawdziwe oko. - powiedział, zamykając ponownie oczodół, ale tym razem nie zakładał już bandaża, który rzucił na siebie by został na drodze. Nie potrzebował go już zbytnio, powoli nadchodził czas zmian, które są potrzebne po ostatniej rozmowie z arcykapłanem. Teraz jednak sama droga bardzo się dłużyła co wydawało się dziwne chłopakowi, w końcu sama kobieta ponoć go napadała i nie dała się ruszyć z miejsca.
-Właściwie gdzie my idziemy? Mówiłeś, że atakuje Cię za każdym razem jak gdzieś się ruszysz, a tutaj nic. Spokój. - powiedział, patrząc się na swojego brata z lekkim niedowierzaniem, kładąc jedną dłoń na swojej broni, która trzymał na plecach. W razie czego chciał być gotowy do szybkiej reakcji. Jak nie ma tutaj tej szajbuski to sam Ari mógł coś kręcić.
-Może zabijemy jakiś mężczyzn po drodze? Tak dla przyjemności i sprawdzenia własnych możliwości. Trafienie na jakiś kupców po drodze nie powinno być problemem. - dodał, uśmiechając się. W sumie nawet nie liczył na to, że Ari się zgodzi. W końcu za bardzo obawiał się tamtej mumii, a nawet gdyby mógłby przeszkadzać w zabawie, a sam chłopak wypatrywał jakiejś ciekawej zdobyczy po drodze, najlepiej pary samotnych kupców, by odpokutować swoją ofiarę i odzyskać pełnie łaski przed prawidłowym starciem z kobietą i jej krową.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1055
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 28 lip 2018, o 17:42

Podróż do Shigashi nie zajmuje tak wiele czasu jeżeli idziemy wędrujemy z Yogan-Ryu. Co prawda wciąż to liczymy w dniach, nawet jeżeli weźmiemy pod uwagę szybkość Hikariego, który miał zamiar z niej trochę skorzystać i przyśpieszyć wędrówkę. Miał już dosyć używania koni, przy okazji to mogło posłużyć za trening swojej szybkości i wytrzymałości. Wraz z coraz większą mocą jaką on posiadał wydawało mu się, że posiada tylko coraz więcej braków. Może to kiedyś tego tak nie dostrzegał? Albo brak prawdziwego wyzwania przez dłuższy okres, nawet na wojnie w Atsui nie uszkodzono mu płaszcza ostatecznie. Radząc sobie doskonale z przeciwnościami stał się zbyt ufny sobie, a tutaj spotkał dwójkę ludzi zdolnych go zabić w chwilę. Dobrze, że jeden takich intencji nie posiadał, a tego drugiego pokonał dzięki pułapce. Wciąż nie wiedział czy przyjdzie do niego Inoshi, w takim wypadku czas na jego osobisty rozwój zostanie ostatecznie zmniejszony. Musi wykorzystać nadarzające się okazje najlepiej jak tylko potrafi. Noce spędzał gdzieś w karczmie po drodze, kosztując nocą jakiejś uczty, albo gdzieś na łonie natury. Starał się znajdować miejsca chroniące przed złymi warunkami atmosferycznymi, ale różnie to bywało. I tak ostatecznie wylądował już bardzo blisko bram miasta, na leśnej ścieżce.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Shigashi no Kibu
Czas podróży: 00:30
Czas przybycia: 19:11
Środek transportu: Z buta

Z/T ---> Leśna Ścieżka

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1520
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kazuya » 19 sie 2018, o 11:44

Chłopak po krótkim pobycie w domu wreszcie wyruszył w swoją podróż. Nie wiedział dokąd zmierza, ile nie będzie go w domu ani gdzie zakończy swoją wędrówkę. Powoli mijał kolejne budynki osady, idąc główną ulicą, aż wreszcie minął strażników w bramie. Przy pasie miał przywiązaną manierkę, na plecach plecak zarzucony na długi, czarny płaszcz. Jego dłonie były obwiązane bandażem - który miał służyć jako rękawiczki w te mroźne dni. Na głowie kaptur. Wreszcie za plecami zostawił osadę, oraz spojrzenia innych - starszych pobratymców. Nienawidzili go przez przeszłość swojego klanu, wieczną zimną wojnę. On nie miał jednak do czynienia z klanem Yogan, a błędy jego rodziców nie mogły spoczywać na barkach młodzieńca. Wreszcie opuścił wioskę, wkraczając na szlak, prowadzący na północ. Powoli szedł głównym traktem, bowiem jako jedyny był w miarę odśnieżony - zima miała lada moment przeminąć, jednak chłopak mimo tego, nie zamierzał zbaczać z głównej trasy na dłużej niż kilka minut. Niestety pierwszy dzień miał lada moment przeminąć, więc Kazuya musiał znaleźć dobre miejsce na chwilowy obóz. Zboczył z trasy, po drodze jednak nie zdążył nazbierać żadnych patyków, czy czegokolwiek co mógłby rozpalić. Noc była niesamowicie zimna, a młody terumi pozbawiony jakichkolwiek pomysłów, w akcie desperacji wytworzył odrobinę lawy, paląc tym samym ściółkę, by chociaż na moment się ogrzać.
Następnego dnia Kazuya nie zamierzał czekać do południa, wyruszył wczesnym rankiem - szedł w nieznane, nigdy bowiem nie opuszczał osady na dłużej - starał się jednak kierować na północ, niestety... zboczył z trasy, błądząc w bezkresnym pustkowiu, docierając finalnie tego dnia na północne wybrzeże Yusetsu. Plaża była pusta, cała pokryta śniegiem, a Kazuya po raz kolejny, był pozbawiony opału. Musiał ratować się tą samą techniką przetrwania co dnia poprzedniego - wytworzył mała "kulkę" lawy, przy której dogrzewał się kilkadziesiąt minut.
Dwa dni czuwania niemalże na stojąca nie były zbyt dobrym pomysłem, niemniej jednak miejsce w którym teraz się znajdował wydawało się idealne na trening. Zaplanował rozbić w tym miejscu obóz. Woda była lodowata, jednak nie zamarznięta. Śnieg też z dnia na dzień wydawał się mniej masywny, błyszczący - ubywało go. Oznaczało to tylko tyle, że idzie wiosna. Niestety nie były to dobre wiadomości dla naszego bohatera. Musiał on zacząć w jakiś sposób zdobyć pożywienie, ponieważ prowiant zabrany z domu coraz szybciej znikał. Zostało mu pożywienia na maksymalnie kilka dni.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Kazuya
 
Posty: 79
Dołączył(a): 14 maja 2018, o 02:40
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Średniego wzrostu, czerwonowłosy chłopak, ubrany w ciemne ubrania. Aktualnie ma na sobie czarny płaszcz z kapturem.
Widoczny ekwipunek: Plecak, Kabura na udo(prawe oraz lewe), Torba na biodro.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5546&p=85068#p85068
GG: 7689869
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość