Karczma Yamato

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 30 maja 2016, o 13:24

Obrazek
Dosyć duża, wzniosła, zbudowana z drewna. Wyglądem przyciąga wielu podróżujących, którzy tylko znajdą się na tych terenach. Umiejscowiona jest około ośmiu kilometrów od wejścia do Osady Rodu Inuzuka. Często można zauważyć właśnie tych klanowiczów, jak stołują się w tym domostwie. Atmosfera jest naprawdę ciepła, obsługa bardzo miła, a dla kogoś, kto chciałby zatrzymać się tu na nocleg, jest do dyspozycji mnóstwo pokoi, usytuowanych na pierwszym piętrze. Jedno i dwuosobowe. Również zadbane. Karczma cieszy się ogromną renomą w tej prowincji. Latem budynek ozdabia piękny ogród, który w zimę już nie jest tak efektywny. Widać jednak, że zostało tu włożone mnóstwo pracy i gospodarze dbają o swój dobytek. Zazwyczaj panuje tu dość duży ruch, ze względu na wędrujących tędy kupców i shinobich, którzy postanowili nieco odpocząć.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Shigeru » 31 maja 2016, o 20:34

Podróż mimo, że w żaden spokój niezakłócona, była uciążliwa, ze względu na opady śniegu, co raz późniejszą porę, co raz większe zmęczenie, a także świadomość, że zgubiłem i nie mogę odnaleźć kobiety, którą miałem chronić. Te wszystkie odczucia, zebrane wspólnie powodowały, że co chwilę nachodziły mnie nieprzyjemne myśli, które jeszcze bardziej pogarszały mój i tak kiepski nastrój. Nie przypuszczałem, bym mógł gdzieś po drodze minąć tą dwójkę, choć im więcej czasu mijało i im bliżej byłem osady Yusetsu, tym co raz większych nabierałem wątpliwości. Byłem jednak człowiekiem konsekwentnym i rzadko kiedy porzucałem raz narzucone zadanie. Tak też było i tym razem. Konsekwentnie brnąłem na przód.
Zwolniłem dopiero gdy ujrzałem w oddali światła. Gdy zbliżyłem się jeszcze bardziej, dostrzegłem zarys budowli, która po jeszcze większym skróceniu dystansu, przybrała postać okazałej karczmy. W chwili gdy stanąłem, otworzyły się na oścież drzwi, a stamtąd wyszła dwójka, podpierających się mężczyzn. Sądząc po tonie, gestykulacji, a także gromkim pijackim śpiewie, ta dwójka miała się świetnie i nawet im zazdrościłem. Po tym wszystkim co dzisiaj przeżyłem, sam miałem ochotę doprowadzić się do podobnego stanu. Na to niestety jednak, pozwolić sobie jeszcze nie mogłem. Słaba poświata bijąca z wnętrza gospody zachęcała do wejścia do takiego stopnia, iż przekonało mnie to do wejścia. Nim jednak wykonałem choćby krok, w progu stanęła kobieta, z pewnością starsza ode mnie, która skarciła mężczyzn i nie czekając na ich odpowiedź, zamknęła drzwi gospody, nie pozwalając by ciepło uciekło z środka.
Przez chwilę biłem się z myślami, czy kontynuować podróż do Yusetsu, czy też możę wstąpić na chwilę. Po kilku kolejnych sekundach namysłu, stwierdziłem że mądrzej będzie zajść. Kilka dodatkowych minut niczego tu nie zmieni, a w ten sposób upewnie się, że ta dwójka tutaj nie zawitała. Tym bardziej wydawało mi się to odpowiednie gdyż przy karczmie stołował się przy korycie koń. Może to był ten którym podróżowali?
Karczma Yamato, bo tak się zwała ta gospoda, prezentowała się w środku całkiem przyjemnie. Czuło się tu przyjazną, ciepłą atmosferę, która z pewnością była efektem pracy gospodarzy. W środku panował lekki tłok, stąd żeby coś wiecej zobaczyć musiałem wejść głębiej, a że nie chciałem już na wstepie wywoływać zgorszonych spojrzeń, biorąc przykład z karczmarki, zamknąłem szybko za sobą drzwi i skierowałem sie do lady.
- Poproszę... ciepłą herbatę - poprosiłem obsługującą przy ladzie osobę, gdy tylko nadarzyła się taka okazja. Oczekujac na zrealizowanie zamówienia, kątek oka oglądałem się zarówno na lewą stronę jak i na prawą, próbując odszukać w nieznanych mi twarzach tej, za której bezpieczeństwo miałem odpowiadać. Gospoda była dosyć pokaźną posiadłoscią, stąd domyślałem się, że właściciele mogli wynajmować na górze również jakieś pokoje. Zastanawiałem się przy tym, czy Ayaka mogła się skusić na nocleg. O ile to był mężczyzna o którym mi opowiadała - było to dosyć prawdopodobne.Gdybym nie zauważył dziewczyny nigdzie na dole, postanowiłem skorzystać z języka w gębie i być może mało skrycie, zapytać już bezpośrednio o powód mojego przybycia tutaj - Przepraszam, czy może przede mną przybyła do gospody dwójka młodych ludzi, kobieta z mężczyzną? Kobieta odziana była w białe kimono, posiada dłuższe brązowe włosy, zwie się Ayaka. Mieliśmy się spotkać w gospodzie, ale niestety podróż zajęła mi dłużej niż sądziłem i nie wiem czy nie zdążyli się udać do Yusetsu.. - zagaiłem, niezależnie już czy mężczyznę, czy kobietę, w każdym razie kogoś z obsługi.
Shigeru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 31 maja 2016, o 21:06

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
37/45


Jak na dość późną porę, to w gospodzie znajdowało się naprawdę sporo osób. Głośne rozmowy, śmiechy i szampańskie nastroje, niczym w małym, przyziemnym raju. Rzeczywiście, możliwym było, iż kilka kolejnych minut postoju mogło nie zrobić Shigeru takiej różnicy. Zwłaszcza, że mógł nabyć tutaj kolejnych informacji. Stojący obok domostwa koń mógł być jakąś wskazówką, ale nie był zapewnieniem, że Ayako tu na pewno jest. Stąd też chłopak podszedł do tematu dość ostrożnie, ale konkretnie, na wejściu prosząc tymczasowo jedynie o ciepłą herbatę.
Za ladą stał chłopak. Można było stwierdzić, że był w podobnym wieku, co brunet. Rysy miał przyjemne, dość sympatyczne. Po jego posturze widać było, że nie bał się fizycznej pracy, jednakże nie wyróżniał się ponad przeciętną. Jego rude, nastroszone we wszystkie strony włosy, sprawiały, że wyglądał nieco dziecinniej, niż powinien. Powitał nowo przybyłego do gospody, po czym zgodnie z jego prośbą, zaczął szykować dla niego kubek gorącej, dość mocnej herbaty. W momencie, kiedy chłopak wypełniał kubek wrzącą wodą, Shigeru postanowił zapytać o Ayakę. Słuchał go w spokoju, odkładając garnuszek z resztą wrzątku, po czym położył przed członkiem klanu Senju ciepłą, ba, gorącą herbatę. Niedaleko nieco stał cukier, więc można było z niego skorzystać, bez potrzeby upominania się o tę słodkość.
Na myśl o tej dziewczynie uśmiechnął się jakby radośnie. To nasuwało myśl, że ją znał, a przynajmniej można było odnieść takie wrażenie.
- Tak, coś wspominała. - odparł krótko, acz rzeczowo, co mogło dać Shigeru sporą nadzieję na to, że jego żmudne poszukiwania mogą się już zakończyć. - Trochę się bała, że się pan nie pojawi. - dodał, spoglądając chłopakowi w oczy. Tak czy siak, był tutaj klientem, więc zwracał się do niego grzecznościowo. Już tak był nauczony.
Młody chłopak nie wyjawiał jednak kim jest i czy zna się z Ayaką dłużej, niż od paru chwil. Tak na dobrą sprawę, nie było to chyba w tym momencie takie ważne. Jasno dał do zrozumienia, że dziewczyna znajduje się tutaj, a nie zapowiadało się, by tutaj jej coś groziło.
- Jest w pokoju z numerem osiem. Myślę, że zdążyła się już uspokoić. Ciężka podróż? - zapytał, unosząc nieco jedną brew i nie spuszczając wzroku z członka klanu Senju. Dziewczyna docierając tutaj do najspokojniejszych nie należała, dodatkowo była zakurzona i spocona od intensywnego biegu. Ze stresu ledwo stała na nogach, więc szybko została w tym miejscu ugoszczona. Jak można byłoby nie zaopiekować się tak słodką niewiastą. Chłopak, mimo iż okazywał zainteresowanie, to nie wyglądało na to, by był jakoś mocniej związany z Ayaką.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Shigeru » 1 cze 2016, o 17:58

W środku gospody było miło i ciepło, dość przytulnie biorąc pod uwagę dotychczasowe trudy. Po wejściu udało się nawet bez problemów dotrzeć do lady, a nawet znaleźć miejsce siedzące. Chwilkę trwało nim mogłem złożyć zamówienie, ale i to w końcu się udało. Czekając na swoje zamówienie, postanowiłem nie tracić czasu i podpytać obsługę w sprawie poszukiwanej przeze mnie dziewczyny. Jakie było moje zdziwienie, gdy młody, na oko w moim gdzieś wieku mężczyzna potwierdził, że ktoś taki tu jest, a nawet mnie oczekuje. Przez chwilę byłem w stanie tylko mu się przyglądać i w ten sposób odwzajemniać spojrzenie, którym mnie obdarował, bo jego odpowiedź całkowicie mnie zaskoczyła.
- Dziękuje - w końcu odparłem, przyjmując od mężczyzny gorący kubek herbaty, na tyle że pozwoliłem sobie jedynie na malutki łyczek, nie chcąc poparzyć gardła. Zamiast tego ogrzewałem dłonie, które zdążyły w mrozie nieco skostnieć. - I to bardzo - odpowiedziałem mężczyźnie gdy spytał czy ciężko miałem podróż. Byłem pewny, że mocno by się zdziwił, gdyby usłyszał całą historię. Faktycznie o ile początek był spokojny to o tyle dalszej części podróży w życiu bym nie spodziewał się, że w ten właśnie sposób się potoczy. Mimo tego wychodziło na to, że wszystko dobrze się potoczyło. Wyciągnąłem z kieszeni drobne i zapłaciłem mężczyźnie po czym nie dopijając reszty gorącej herbaty, odszedłem od lady z zamiarem udania się pod wskazany numer pokoju.
Musiałem przed samym sobą przyznać, że nie doceniłem Ayaki. Musiała wykazać się pewnym poziomem intelektu, aby przewidzieć że pokonam przeciwnika, domyślę się, że dotarła do osady, a stamtąd że tam nie pozostała tylko ruszyła w dalszą podróż. I co więcej, dotrę aż tutaj i zadam takie a nie inne pytanie. Mimo wszystko trochę ubolewałem nad tym, że nie pozostała w Sakai. Odpoczynek również by się nam przydał, a zamiast tego zaserwowała mi kolejną dawkę emocji. Na szczęscie i to miało się skończyć dobrze. Taką przynajmniej miałem nadzieję i dowieść tego mogłem dopiero w chwili spotkania.
Wszedłem na piętro, a następnie skierowałem swoje kroki pod ósmy numer pokoju. Tam nim pociągnąłem za klamkę, najpierw zapukałem, z zamiarem wejścia dopiero w chwili gdy uzyskam zaproszenie. Gdyby jednak miało dojść do sytuacji, że takie zaproszenie nie padłoby, to nie miałem zamiaru się patyczkować, tylko po prostu wyważe drzwi.
Shigeru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 1 cze 2016, o 19:00

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
39/45


Każdemu ulżyłoby w tej sytuacji. Zwykła eskorta napotkała niezwykłe przeszkody. Niesamowicie silną przedstawicielka klanu Kaguya, a potem zaginięcie samej Ayaki. Przeszkoda za przeszkodą, młody Senju nie mógł nawet na chwilę odpocząć. Jej roztargane nerwy właśnie mogły znaleźć ukojenie, gdy tylko do uszu dotarła wiadomość o obecności dziewczyny w tej gospodzie. Ten dzień zdecydowanie powinien się już skończyć.
Za oknem, mimo chwilowego rozpogodzenia, śnieg ponownie zaczął sypać mocniej, tańcząc tak, jak tylko zechciał tego dość silnie wiejący wiatr. Do każdego obecnego tu zaczęły docierać delikatne świsty, które ewidentnie wskazywały na szalejącą za budynkiem pogodę. Chciałoby się powiedzieć, że Shigeru wszedł tu w samą porę. Gdyby się okazało, że jednak nie ma tu dziewczyny, to raczej szybko stąd by nie wyszedł. Nie przy takich warunkach atmosferycznych. Swoją drogą, wychodzący stąd wcześniej dwaj pijani panowie, na pewno dość szybko wytrzeźwieli, pędząc ile sił w nogach do domu. I śmiało można było stwierdzić, że kolejny dzień przywita ich białym puchem. Zima ostatecznie zadomowi się na jakiś czas w tych rejonach.
Chłopak skinął głową i jedynie przez parę sekund odprowadzał Shigeru wzrokiem. Tak po prawie to takie działanie dziewczyny bardziej powinno podpiąć się pod poczynania nieumyślne, spontaniczne, nieprzemyślane. Chciała znaleźć się tam, gdzie czuła się bezpiecznie, może tu była jej przystań.
W międzyczasie, gdy Shigeru podążał schodami w górę, jeden z przebywających tu mężczyzn wstał od drewnianego stołu i skierował się ku drzwiom. W końcu im ta pogoda niestraszna w środku, no ale jego koń to już na pewno nie jest zadowolony z takiego obrotu sprawy. Po prostu wolał go zaprowadzić do prowizorycznej stajni, udekorowanej sianem, gdzie zwierzę mogło przenocować. Jego właściciel zaś z lekkim trudem powrócił do gospody.
Młody członek klanu Senju stanął właśnie pod drzwiami z numerem osiem, po czym zapukał w nie zdecydowanie. Rzecz jasna czekał na jakąś odpowiedź, ale ta nie nadeszła. Mając już zbyt wiele złych przeżyć jak na ten jeden dzień, chłopak zamierzał wyważyć drzwi. Nie było to jednak konieczne, bo te nawet nie były zamknięte. Wystarczyło je mocniej pchnąć, a że brunet do chucherek nie należał, zrobił to dość gwałtownie i wparował do środka. W pokoju panował półmrok, parę świec rozświetlało to niewielkie pomieszczenie. Można byłoby się skupić na wielu atrakcjach tego pokoju, jednakże niezaprzeczalnie rzucało się w oczy tylko jedno. Mianowicie dwie nagie sylwetki, kobiety i mężczyzny. Zgrabne, damskie nogi oplatały biodra partnera, który zdążył jeszcze wykonać kilka posuwistych ruchów, nim do ich obojga doszło to, że ktoś wparował do środka. Kobieta odruchowo podniosła głowę wyżej. Długie, brązowe włosy były poczochrane, a delikatne rumieńce spowodowane bliskością jej ukochanego znikały pod wstydliwą czerwienią, która wylała się na jej twarz.
- Shi-Shigeru-san! - zająknęła się, czując niesamowite zażenowanie ową sytuacją. Zwłaszcza, że dzieliły ich jakieś dwa metry. Nieznajomy naszemu bohaterowi mężczyzna zszedł z Ayaki, wcześniej nakrywając ich kocem, który niechcący zsunęli nieco na bok. Cóż, dziewczyna przypuszczała, a przynajmniej tak myślała, że będzie jej tu szukał, w końcu wspominała o tej gospodzie, ale nie sądziła chyba, że ta wizyta będzie aż tak niezapowiedziana. Albo po prostu o tym nie pomyślała, widząc po długiej przerwie swojego ukochanego i oddając się chwili uniesienia, która pozwoliła odgnić myśli o tym, w jakim niebezpieczeństwie była i jak strasznie się bała.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Shigeru » 2 cze 2016, o 19:24

I uczyniłem tak jak postanowiłem. Po znalezieniu się przed drzwiami, a następnie zapukaniu, nie doczekałem się zaproszenia mimo, że z tego co zrozumiałem Ayaka spodziewała się, a przynajmniej podejrzewała, że mogę tu przybyć. A skoro mogła się mnie spodziewać i mimo tego nie otwierała, od razu naszło mnie przypuszczenie, że coś się stało. I w tym wypadku również miałem pozostać nieomylny. Nie czekając dłużej, pełny obaw naparłem na drzwi choć okazało się to niepotrzebne, bo te nie były wcale zamknięte. Wystarczyło tylko mocniej pchnąć.
W środku panował półmrok, ale mimo tego od razu dostrzegłem dwa, splecione kształty będące nagimi ciałami. Kobiety i mężczyzny, Ayaki i nieznanego choć jak się już mogłem domyśleć, wspomnianego wcześniej przez dziewczynę ukochanego. Po kilku sekundach moja obecność została dostrzeżona, wpierw przez Ayake, która zdołała, zdyszana i rozczochrana z czerwonymi rumieńcami na swoim bladym licu wydyszeń moje imię to w taki sposób, że aż sam poczułem się zażenowany. Mężczyzna, który właśnie z nią kopulował, chwilę po niej dopiero przerwał poczynaną przyjemność, chwytając zwinięty koc by nakryć własne ciała.
- Widzę, że nie próżnowałaś... Poczekam za drzwiami, doprowadź się do porządku - oznajmiłem w końcu, mając na tyle przyzwoitości, aby się odwrócić i wyjść zamiast dodatkowo tylko powiększać wzajemne zażenowanie powstałą sytuacją. Zamykając za sobą drzwi, miałem nadzieję, że dziewczyna zdaje sobie sprawę z obowiązków jakie zostały na mnie nałożone i że mimo iż się tu znalazła w objęciach ukochanego, nie będzie mogła z nim tu zostać. W tej sprawie zamierzałem pozostać niewzruszony, ale rozmówić się o tym mogłem dopiero wtedy gdy Ci skończą się ubierać, albo choćby doprowadzać do porządku, tak aby obie strony mogły bez wstydu na siebie wzajemnie spoglądać.
Shigeru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 3 cze 2016, o 22:37

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
41/45


Sytuacja była rzeczywiście dość żenująca i kłopotliwa dla obu stron. Dla Ayaki i jej partnera, bo zostali przyłapani w dość jednoznacznej sytuacji. Dodatkowo, wyszło dość głupio z racji tego, że przecież Shigeru chronił jej życie, a ona korzystając z chwili, którą mogła spędzić z ukochanym, wykorzystała to właśnie w taki sposób. Mogła w sumie poczekać, aż młody Senju wróci (bo była pewna, że się pojawi), a dopiero w nocy oddać się uciesze ciała. Wyszło jednak jak wyszło, czasu już żadne z nich cofnąć nie mogło.
Shigeru też na pewno nie czuł się zbyt dobrze w tej sytuacji. Przeszkodził przecież dwójce kochanków ich miłosne igraszki. Raczej nikt, kto kogokolwiek eskortuje, nie chciałby znaleźć się w owej sytuacji, szczególnie po tak ciężkiej podróży i zbyt wielu przygodach. Zapewne cokolwiek by się jeszcze tego dnia stało, już by bruneta nie zaskoczyło.
Chłopak odwrócił się tyłem do baraszkujących, wypowiedział parę słów i wyszedł. Dziewczyna odetchnęła ciężko, drżąc jeszcze trochę od targających ją emocji i przeżyć. Chłopak przygarnął ją jeszcze do siebie ramieniem i pocałował w czubek głowy. Po paru sekundach podnieśli się obok z wielkiego łóżka, odziewając swoje ubrania. Ayaka usiadła na łóżku, którego pościel zdążyła poprawić, a chłopak podszedł do drzwi, otwierając je i zapraszając do środka Shigeru.
- Wybacz za... tamto. - mruknął jeszcze i kiedy tylko brunet wszedł do środka, zamknął za nim drzwi. Młodzieniec miał jasnobrązowe, krótkie włosy. Tak jak chłopak na dole, który obsługiwał Shigeru, tak i ten był mniej więcej w podobnym do członka klanu Senju wieku. - Kentari Yamakoto. - przedstawił się, lekko pochylając głowę w stronę Shigeru. W tym Ayaka uśmiechnęła się lekko, czując chwilowe uderzenie gorąca na wspomnienie niedawnych chwil, po czym sama wstała z łóżka i podeszła bliżej chłopaka, który ją ochraniał.
- Cieszę się, że dotarłeś, Shigeru-san. - dziewczyna tylko tyle na ten moment zdołała z siebie wyrzucić. Cóż więcej mogła rzec? Spodziewała się tego, że i tak już dzisiaj tu zostaną. Nierozsądne byłoby o tej porze i pogodzie przemieszać się gdzieś indziej. Jakby nie patrzeć, dopięła tego, czego pragnęła. Nawet mimo niespodziewanych przeszkód. A to było już naprawdę wiele. Wolała nawet nie myśleć o tym, kiedy znowu zobaczy się z Kentarim i czy w ogóle ich kolejne spotkanie będzie możliwe. - Wszystko w porządku? - zapytała jeszcze, dosyć ogólnie. Chodziło jej oczywiście o to czy nie ma jakiś ran, chociaż nie wyglądał na takiego, który potrzebowałby pomocy. Był jednak mężczyzną, a z niewielkiego doświadczenia wiedziała, jak ta płeć jest uparta i sami o pomoc zazwyczaj nie proszą. Możliwe, że potrzebował czegoś innego. Ciepłe herbata, kąpiel i łóżko.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Shigeru » 5 cze 2016, o 16:09

Opuszczając pokój, który zajmowała Ayaka z ukochanym, z pewnością nie spodziewałem się takiej sytuacji gdy do niego wchodziłem. Długi brak odpowiedzi odebrałem za złą monetę, niebezpieczeństwo w którym znalazła się dziewczyna. Przez cały ten czas ani na moment nie przeszło mi przez myśl, że Ayaka pokusi się o takie działania, zwłaszcza że niedużo wcześniej uszła ledwo z życiem. Może właśnie taka sytuacja miała wpływ na to co się właśnie działo? Nie wiedząc ile tego czasu zostało, postanowiła skorzystać z życia? Ten ostatni raz.
Długo nie musiałem czekać, po kilkunastu chwilach drzwi się otworzyły, a do środka zaprosił mnie ów młody mężczyzna, który przed chwilą bałamucił Ayake. Na oko był gdzieś w moim wieku, a w chwili gdy go mijałem to raczył nawet przeprosić za to czego byłem świadkiem. Skinąłem mu delikatnie głową, bo nawet nie wiedziałem co słusznego mógłbym powiedzieć, acz gdy się przedstawił, to i ja uczyniłem podobnie - Senju Shigeru - w odpowiedzi również przedstawiłem się mężczyźnie, swoją dalszą uwagę przenosząc już na Ayake, która zdązyła w tym czasie doprowadzić się do porządku. Całe szczęście.
- Ja również, miałem wątpliwości czy dobrze uczyniłem Cię odsyłając, ale nie chciałem ryzykować Twojego zdrowia. Dobrze.. że to tak, a nie inaczej się skończyło - odparłem dziewczynie, ponownie na moment i właściwie też wymownie przenosząc spojrzenie na jej towarzysza, który wziął ją na ten czas pod opiekę. Ayaka, która wciąż jeszcze była zarumieniona na buzi, spytała mnie też czy wszystko w porządku na wco wzruszyłem ramionami.
- Nie wiem. Przypuszczam, że kunoichi która nas zaatakowała juz nie żyje i nie dowiemy się od niej czy była sama czy też z kimś jeszcze. Z tego względu musimy być ostrożni, nikt nie może się dowiedzieć kim jesteś, choć tak na prawdę nie wiemy czy i tu jesteśmy bezpieczni - sucho spostrzegłem, dzielając się z dwójką zakochany informacjami i przemyśleniami - Teraz już nic nie zdziałamy, jest późno, jestem zmęczony, a za oknem mamy niemal nawałjicę. Musimy przeczekać do rana. Wtedy ruszymy w dalszą drogę, bez szemrania, bez rzucania się w oczy - powiedziałem, czy też raczej zakomenderowałem bo oznajmiłem to tonem nie spodziewając się sprzeciwu.
Shigeru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 6 cze 2016, o 22:06

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
43/45


Trudno było się tak szybko pozbyć zażenowania i zakłopotania niedawną sytuacją. Dlatego Ayaka i Kentari wydawali się być dość wyciszeni, jakby nieco nawet wycofani. Chłopak, chociaż prezentował wyprostowaną, męską postawę, przyłapany na igraszkach zdawał się nieco kurczyć w sobie i nawet nie było mu do śmiechu w owej sytuacji, by jakkolwiek z tego wybrnąć. Nawet nie chodziło o sam fakt, że Shigeru ich zobaczył. A co jeśli ojciec dziewczyny się dowie? Oczekiwano od niej, by zachowała czystość aż do ślubu. Do ślubu z wybrankiem, którego wybrał jej ojciec. A Kentari według niego się w ogóle nie kwalifikował. Czuł teraz jakiś straszny ciężar na swojej duszy, ale nie potrafił go dokładnie określić.
Oboje wysłuchali w ciszy tego, co powiedział im członek klanu Senju. Nie mogli się nie zgodzić. Jeśli jutro nie dotrze do domu, to na pewno jej ojciec tak tego nie zostawi i będzie kazał jej szukać. To byłoby niepotrzebne zamieszanie. Już naprawdę dość mieli przygód. Spuściła nieco głowę, wpatrując się w drewnianą podłogę i westchnęła ciężko, acz cichutko.
- Tu Ayaka jest bezpieczna. Co prawda często tu nie bywa, ale nikt nie wie kim jest. Chociaż mam nadzieję, że tej kobiecie nie chodziło o nią. - powiedział chłopak, wyrażając również swoją opinię na ten temat. To przecież też go dotyczyło, bo chodziło tu o Ayakę, jego ukochaną. Kobietę, bez której nie wyobraża sobie życia. - Miałbym tylko małą prośbę, byś nie dzielił się informacją o naszym spotkaniu, jeżeli nie będziesz musiał. - dodał nieco ciszej, mając nadzieje, że nie wymaga zbyt wiele. Chociaż ciężko było to nazwać wymaganiem. To naprawdę była nieśmiała prośba by pominąć tych parę kwestii, jeśli będzie to możliwym. Trochę bał się, że dziewczyna będzie miała przez to jakieś problemy. Co prawda liczył na to, że kiedyś ta cała tajemnica będzie mogła się skończyć i Ayaka postawi się rodzicom. Wiedział jednak, że będzie musiał na to trochę poczekać. Nie chciał przecież, żeby uciekała, bo potem resztę życia będą się kryć. A mogło to być ciężkie, skoro jej ojciec był członkiem Rady Dwudziestu.
- Pokój dla ciebie jest tuż obok, po prawej. Oczywiście z rana wyruszymy, czeka nas trochę drogi. - odezwała się dziewczyna, nie chcąc niepotrzebnie zatrzymywać Shigeru. Miał prawo być wyczerpany, więc miała nadzieję, że sen mu trochę pomoże. Co najważniejsze, ona naprawdę cały czas wierzyła, że brunet się tutaj pojawi. O jego przybyciu powiadomiła obsługę gospody, jak i postarała się o pokój tuż obok, tak aby i sam Shigeru czuł, że jest wystarczająco blisko by w razie co zareagować. - I dziękuje, Shigeru-san, bo dziś wiele dla mnie zrobiłeś. - dopowiedziała, uśmiechając się lekko. Nie odbierała obrony jej życia tylko jako misję. Chłopak podchodził do niej dość empatycznie, okazywał zrozumienia i nie wydawało jej się, by było to udawane. No i poza tym, przez taki, a nie inny bieg wydarzeń, mogła spotkać swojego ukochanego.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Shigeru » 7 cze 2016, o 20:52

Słysząc jakoby dziewczyna była tu bezpieczna, bo nikt jej tu nie znał, po prostu pokręciłem głową, bo był tu dla mnie przekonujący argument. Równie dobrze mogli obserwować ją i wyczekiwać na dogodny moment, a nie znając towarzyszącej jej osoby, mogli go zwyczajnie wziąć za jakiegoś strażnika lub jakąkolwiek inną osobę o podobnej funkcji. - I ja mam podobną nadzieję, choć dużo dalej mi do podobnie optymistycznego nastawienia. Na ich jednak prośbę, aby to czego byłem świadkiem, pozostało tajemnicą, skinąłem twierdząco głową bo i nie w moim interesie było zdradzać takie sekrety, tym bardziej że i mi mogłoby się dostać za to, że nie upilnowałem cnoty Ayaki. - Nie musicie się o to martwić - zapewniłem dla ich pełnego spokoju.
Chwile po tym Ayaka poinformowała mnie, że nawet czeka na mnie pokój. Nie spodziewałem się tego, prawdę mówiąc sądziłem, że wrócę na dół i tam będę czuwał, jednakże mając teraz w perspektywie własne posłanie i możliwość wypoczęcia, spowodowało, że postanowiłem na to przystać. - Dziękuje, nie spodziewałem się - [akap]odpowiedziałem po prawdziwe i skinąłem delikatnie w podzięce. - Nie musicie się też przejmować moją obecnością. Dzisiejszy wieczór jest was, nie zamierzam już Wam przeszkadzać...wiedząc, że jesteś Ayako bezpieczna - dodałem, pozwalając sobie na lekki, zawadiacki uśmiech, domyślając się również, że przeszkodziłem tej dwójce w kluczowym momencie i do ich spełnienia trochę mogło braknąć. - Na wszelki jednak wypadek... W tym momencie złożyłem pojedynczą pieczęć, a zza szyby przy deskach które się przy niej znajdowały, wystrzeliły żerdzie, które zasłoniły okno. Miało to umożliwić tej dwójce ewentualną ucieczkę, choć nie musieli o tym wiedzieć. - Aby nie przyszło do głowy nikomu tamtędy się do Waszego pokoju dostać. Zabarykadujcie się. Dobranoc - na koniec rzekłem, po czym odwróciłem się i wymaszerowałem z ich pokoju, kierując się do tego wskazanego obok, który miał stanowić za moje lokum.
Gdy się znalazłem w środku, dokładnie się po wnętrzu rozejrzałem, a następnie korzystając z bani i stojących obok wiader, napełniłem i wyszorowałem zmęczone ciało, które wczesniej obnażyłem. Wyczyszczony i odświeżony, położyłem się, nawet się nie spodziewając kiedy odpłynąłem do krainy mordeusza. Dopiero z pierwszym brzaskiem dnia wstałem i ubrany zbierając cały inwentarz, udałem się pod pokój Ayaki z zamiarem ich obudzenia, bo niestety czas naglił.
Shigeru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Nikusui » 7 cze 2016, o 21:58

Misja rangi B dla Shigeru
Obrazek
45/45


Shigeru w owej sytuacji wykazał się dużym taktem i ogromnym wyrozumieniem. Ayaka cieszyła się z tego, że to właśnie on pełnił funkcję jej eskorty. Kto wie, może kiedyś będąc znowu w Shinrin, w podobnej sytuacji, zażyczy sobie właśnie jego osobę? Na pewno o wiele lepiej by się jej podróżowało z kimś, kogo już poznała. Nawet tylko trochę. Mogło się to wydawać dziwne, ale młody Senju zrobił dla niej o wiele więcej, niż większość ludzi, którzy znajdowali się blisko niej przez większość czasu.
Dwójka zakochanych nie podejrzewała małego zabezpieczenia się ze strony bruneta. Ufając mu, zgodzili się na taką formę zapewnienia sobie intymności i części bezpieczeństwa. Oboje życzyli chłopakowi dobrej nocy, a parę sekund później drzwi się już zamknęły. To, co się za nimi działo, pozostanie już w pamięci jedynie Ayaki i Kentariego.
Pierwsze promienie słońca były dość drażniące. Po śnieżycy światło zdawało się być wręcz ostre i nachalne. Nic dziwnego, że śpiący w gospodzie goście dość szybko się obudzili. Dlatego Shigeru nie musiał budzić kochanków, bo gdy tylko zapukał do drzwi, te dość szybko się otworzyły. Brązowowłosa w swoim pięknym kimonie, a i jej wybranek był również całościowo odziany. Dziewczyna wyglądała naprawdę promiennie, widocznie ta noc naprawdę wiele jej dała. Wystarczyło parę chwil i sen w objęciach swojego ukochanego, a wstąpiły w nią nowe siły. Na jej twarzy nie było widać ani grama zmęczenia, jakby wczorajszy dzień, te całe przeszkody i niemiłe przejścia, w ogóle nie miały miejsca.
- Dzień dobry, Shigeru-san. - przywitała się, lekko pochylając swoją głowę, po czym wraz z Kentarim opuściła pokój. - Wczoraj wyszło lekkie zamieszanie, ale chyba skusisz się na śniadanie, nim wyruszymy, prawda? - zapytała, a bardziej zasugerowała, mając nadzieję na twierdząca odpowiedź. No cóż, ona sama nic nie przełknęła od wczorajszego dnia, więc brzuszek powoli zaczynał się dopominać pożywienia. Była pewna, że i chłopak powinien uzupełnić swoje zapasy, jeszcze sporo drogi było przed nimi.
Na dole czekał już na nich zastawiony stół, z ciepłą herbatą i paroma miseczkami. Widocznie dość hojnie przyjmowało się tu gości. Obfite śniadanie było dość typowe dla tej kuchni. Zupa miso, makaron z dodatkami oraz ryż. Obok stała misa z owocami i mniejszymi warzywami, które również zostały częścią tego śniadania.
Po odbytym posiłku, Kentari podarował Ayace i Shigeru dwa czarne, dość długie płaszcze z kapturem, które zapewne mogły uchronić przed zimnem i opadami śniegu, jeżeli takie znowu nastąpią w ciągu dnia. Następnie dwójka kochanków się pożegnała, Kentari jeszcze raz podziękował za wszystko, po czym dwójka gości zniknęła za drzwiami. Na zewnątrz już nie było tak ciepło, jak w środku, więc brązowowłosa szybko założyła podarowany płaszcz i nakryła głowę kapturem.

z/t dla obojga, napisz na szlaku już do punktu docelowego
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
Miss Forum
 
Posty: 846
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białe, długie włosy; żółto-zielone oczy; jasna cera
Widoczny ekwipunek: Bicz przymocowany przy prawym biodrze; torba nad lewym pośladkiem; kabura na broń na prawym udzie
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Karczma Yamato

Postprzez Masaru » 14 cze 2016, o 21:43

Podróż przebiegłą na szczęście bez komplikacji. Masaru był zadowolony że nie musiał ryzykować życia swojego i jego nowego czarnego przyjaciela. Gdy dojechali pod karczmę chłopak poklepał konia i zsiadł z niego. Pięć godzin w siodle to nie tak dużo pomyślał. Chłopak postanowił wyjść z inicjatywą i nauczyć chłopaka walczyć. Panie Kazuya, może zrobimy przerwę aby nie forsować się za bardzo. Tak aby w wypadku walki być maksymalnie wypoczęty. Ja bym mógł w tym czasie nauczyć chłopaka walczyć powiedział. Tylko czego by tu nauczyć zastanawiał się. Cóż może jakieś kopnięcie czy coś. Bohater ściągnął kaptur i rozejrzał się po okolicy. Śnieg sypał niemiłosiernie, cały krajobraz był pokryty białym puchem. Spojrzenie lalkarza powędrowało na osoby będące na zewnątrz, zaczął ich liczyć i powierzchownie oglądać czy są kupcami czy wojownikami. Chłopak widział że ogród wokół karczmy latem i wiosną musiał być naprawdę śliczny. Teraz jednak same drzewa bez liści. Aż szkoda się mu zrobiło że nie widzi on go w pełnej okazałości. Zdjął on i otrzepał on kukłę ze śniegu, a następnie znowu założył. Lepiej żeby nie była mokra uznał. Nikt nie wie czego się można spodziewać w takich zajazdach. A nóż ktoś kto włada wodą na tyle dobrze że wykorzysta tą wodę do zaatakowania mnie.
Masaru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 00:01

[Misja rangi C] Przelotny Uczeń, Część 2 - Masaru Enoki - 10/30
Facet popatrzył to na shinobiego, to na syna i tylko wzruszył ramionami. Widać było mu to całkowicie obojętne. Wskazał tylko Daikiemu, żeby zajął się wozem i końmi, a mężczyzna bez namysłu i cienia sprzeciwu wykonał rozkaz przełożonego. Nagle pięć koni znalazło się pod jego opieką. Poił je i dawał im owsa. W tym czasie Kazuya udał się z Fumio do karczmy. Tam pewnie sobie coś zamówili i właśnie to popijali. Bardzo profesjonalnie. Pić alkohol w trakcie takiej misji i gdyby tylko Masaru o tym wiedział, to pewnie by ich może nawet ochrzanił. A co jeśli zaatakuje wróg? No, ale młodzieniec nie wiedział, bowiem został sam na sam z Aratą, synem tego kupca. Widać ojciec chciał, by jego pociecha sama podjęła decyzję o tym czy chce trenować czy nie. No i o tym w jaki sposób chce trenować. Masaru przypuszczał, że pójdzie łatwo. Chłopak bowiem miał problem, który pewnie chciałby rozwiązać. Dokuczali mu, a on nie potrafił się bronić. Masaru musiał go tego nauczyć. Jednak jak to czasem w życiu bywa, przypuszczenia są mylne. Oczywiście Arata chciał nauczyć się walczyć, jednak na chęciach zwykle się kończyło.
- Nie chce mi się - rzucił tylko i skierował swe kroki w stronę karczmy. Dziwny chłopak. Co on sobie myślał? Być może rzeczywiście mu się nie chciało, a być może wykazał się szczególnym rodzajem mądrości. Trening bowiem, by być skutecznym musi być intensywny, a intensywny trening powoduje zmęczenie, a to zmęczenie z kolei ogranicza możliwości bojowe i prowadzi do śmierci. Podczas walki lepiej nie być zmęczonym. Być może wystąpiły te dwie rzeczy jednocześnie. Jednak to nie zmieniało faktu, że młody bardzo, ale to bardzo utrudniał zadanie. Shinobi bowiem został wynajęty do tego, by go nauczyć walczyć, a przez taki głupi lub bardzo inteligentny opór to było bardzo utrudnione. Na początku trzeba było chcieć.
Iwaru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Masaru » 15 cze 2016, o 16:00

Durny gówniarz pomyślał ze wściekłością Masaru. O taką inteligencje, aby nie ćwiczyć z powodu tego że może dojść do walki go nie podejrzewał, więc po prostu chłopak był leniwy. Jak chcesz powiedział do chłopaka. Jeżeli wolisz to możemy na następnym przystanku potrenować. Jednak pamiętaj że jeżeli w przyszłości cię ktoś zaatakuje i cię pokona lub nawet mocno zrani, przypomnij sobie jak zamiast trenować wolałeś poobijać się. Ale nie jestem twoim ojcem tylko najemnikiem który niema z tym nic wspólnego. Bohater obrócił się i ruszył pod najbliższe drzewo. Ściągnął swoją lalkę i usiadł. Jeżeli zmienisz zdanie powiedz, jestem do twojej dyspozycji. dodał po chwili. I tak nasz bohater miał nadzieję że w ten sposób przekonał bachora do tego, aby ten nauczył się walczyć. Jednak bez łaski, naszemu bohaterowi zwisało czy dzieciak będzie umiał walczyć czy nie. Jego strata, jednak to jemu zapłacono aby ten się czegoś nauczył. Chłopak miałby wyrzuty sumienia gdyby nie wywiązał się z misji. Chociaż w sumie skoro i tak miał zapłacone to mu to było obojętne.
Masaru
 

Re: Karczma Yamato

Postprzez Iwaru » 15 cze 2016, o 18:52

[Misja rangi C] Przelotny Uczeń, Część 2 - Masaru Enoki - 12/30
Arata uciekł i wszedł do karczmy, a Masaru został sam z Daikim na zewnątrz. Jednak po pewnym czasie i Daiki udał się do karczmy, więc Masaru został sam. Nie było mu jednak dane długo nacieszyć samotnością, bowiem syn Kazuyi powrócił do niego. Czyżby chciał rozpocząć trening? Shinobi miał taką nadzieję, jednak wątpił w to.
- Chodź do środka. Ogrzej się, napij i coś zjedz - powiedział. Tak jak nasz bohater przypuszczał. Chłopak w ogóle nie myślał o treningu. Niby jego ojciec wynajął mu instruktora, ale ten nie chciał korzystać z jego usług. Być może warto było więc wejść do tej karczmy, ogrzać się, coś zjeść i ugasić pragnienie? Po pięciogodzinnej jeździe mogło zaschnąć bowiem w gardle, no i podróż bez jedzenia i picia mogła się zakończyć tragicznie dla organizmu. Strata sił była niebezpieczna nawet podczas jazdy w siodle, bo zawsze istniało ryzyko osunięcia się na ziemię, co przy szybkim galopie chociażby jest dość niebezpieczne. Koń pobiegnie bez jeźdźca, jeździec spadnie i przy takiej prędkości rozbije sobie głowę i złamie kręgosłup lub wszystkie kończyny. Lepiej nie spadać więc z konia. Nie wspominając już o tym, że lepiej nie tracić sił i przytomności podczas walki z prawdziwym wrogiem, bo ten bez wahania to wykorzysta i zabije. Z drugiej strony mógł także przy okazji porozmawiać z ojcem chłopaka o tym, że ten nie chce się uczyć, nie chce trenować i w ogóle utrudnia wykonanie masarowego zadania. Warto było więc pogadać z Kazuyą. Wszystkie opcje więc prowadziły do knajpy. Co jednak czekało tam naszego bohatera?
W karczmie siedział pewien posłaniec. Zmierzał on z Ryuuzaku no Taki do Sakai i tam miał dostarczyć pewną wiadomość. Jednak jego nogi odmawiały mu pomału posłuszeństwa i szukał kogoś kto go w tym wyręczy. Oferował pewną nagrodę. Masaru wchodząc do karczmy będzie mógł porozmawiać z tym gościem po spełnieniu jednego warunku.
Iwaru
 

Następna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość