"Zatwardziały Las"

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

"Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 17 maja 2016, o 21:07

Obrazek
Pewnie po wejściu do tego tematu zastanawiacie się nad jednym pytaniem. Dlaczego jest to "Zatwardziały Las?". Pozwólcie, że uraczę was bogatą historyjką, która wyjaśni wam wszystko... Zacznijmy od 135 roku nam znanego, w którym Klan Uchiha odzyskał autonomię. Las ten był bujny w wszelaką faunę i florę. Zdarzały się miejsca przeklęte, w których od zwykłego spojrzenia stawaliśmy się smutni, bo gdzieś w środku on umiera, a zaraz obok dalej żyjące kwiaty i drzewa czekające na stan agonalny. To się zbliża, to jest coraz bliżej, ale one walczą i się nie poddają w tej przegranej walce. I pomyśleć, że kiedyś cały wyginie od tej zarazy od środka, cóż to by była za strata! Ile zwierząt umrze wraz z naturą nie mając co jeść? Tyle pięknych widoków i czarujących miejsc można tutaj spotkać, niespotykane połączenia drzew mieszających się... Dodatkowo wiele rzeczek, przy których aż życie kwitło, ścieżek po nich z mostkami pięknie przyozdobionymi i kapliczkami, aby zapalić kadzidło za tych co to zbudowali, czy zmarłych. Można spotkać tutaj pary, przechadzające się, ale tylko podczas spokojnej sytuacji politycznej, której akurat wtedy nie było. Mimo wszystko dawało to jeden wyjątkowy klimat, którego nikt nie chciał niszczyć.
Następną datą jest 290 rok nam znany, który okrzyknięty jest i znany przez wszystkich jako koniec budowy Muru. Wtedy też były miejsca przeklęte, które ani trochę się nie powiększyły. Nawet te martwe drzewa się nie zmieniły... Pozostałości po walkach, które ktoś kiedyś wykonał nigdy nie odbiły. Te same mostki, ta sama flora i fauna. Nie zmieniło się tutaj nic, a nic, wszystko zostało takie same i właśnie wtedy przyjęła się nazwa zatwardziały las, kiedy babcie opowiadały o nim wnuczkom czy prawnuczkom, że nic się tam nie zmieniło. Zatwardziałyy las ktoś powiedział! Kurwa ameryka, szał ciał, chearlederki szaleją, zdejmują koszulki i staniki, rzucają na scenę... Em nie ważne.
Tak aż do dzisiejszego roku, w którym opisuję to wszystko. W 380 nic, a nic się nie zmieniło. Dalej te same kwiaty, rzeźba, przeklęte miejsca przez poległych tam, za niszczenie terenu strażnikami tego co zepsuli zostawali wedle legendy... Widać było nawet ich duchy, boga daję tutaj są fotografie! Mostki tak samo ułożone, ścieżki wydeptane i wyjeżdżone przez wozy, ale od 135 roku były tak ugniecione, że już nawet o centymetr od wtedy się nie powiększyły. Stąd jest nazwa Zatwardziały Las, który można uznać za wielki ośrodek...




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 17 maja 2016, o 22:33

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 7/30
Yoichi


Obrazek

Wasza wycieczka zaprowadziła was z lekko zniszczonej polany aż do Zatwardziałego Lasu, który był sławny w Yusetsu. Oh kto o nim nie słyszał? Sama opowieść w opisie lokalizacji mówi o tym wszystko, więc nie będę się powtarzać. Nikt tego nie lubi prawda? No właśnie. Tak czy siak na twoją opowieść o silnym duecie lekko się zaśmiała zasłaniając usta swoją delikatną dłonią nie przerywając marszu w kierunku nam już znanym. Zapachów żadnych od niej dziwnych nie wyczułeś, ani ruchów. Normalna dziewczyna idąca przed siebie, w konkretnym kierunku czasem zerkając na otoczenie prawdopodobnie zorientowania się gdzie dokładnie jesteście. Czyli kompletnie nic nie podejrzanego, chociaż może być jedna rzecz, która dla Yoichiego może być podejrzana i może jej się wiele przyglądać... Pamiętamy o jej krótkiej spódniczce, koloru czerwonego, której brakuje tylko trochę podmuchu powietrza, aby można było zobaczyć pewną garderobę dziewczęcą? Oraz o wymiarach jej od tyłu, które lekko cyklicznie poruszają się wraz z każdym krokiem i spódniczką? No cóż więcej na ten temat nie będę się rozpisywał (w tym momencie) więc przejdę dalej. Gdy byliście blisko do tego lasu dziewczyna zapytała się Ciebie:
- Zaraz wejdziemy do Zatwardziałego Lasu. Skoro masz tego zwierzaka, to domyślam się iż jesteś z Rodu Inuzuka i znasz jego historię? Kiedyś mama mi codziennie o tym opowiadała...
Gdy tylko do niego weszliście uderzył w was klimat tego miejsca...


Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 20 cze 2016, o 00:06

Yoichi jako Shinobi dostawał wiele rad od weteranów lub starszych osób, które lubiły się wypowiadać, a niewiele wiedziały na temat prawdziwego świata ninja. Niekiedy dostawał użyteczne porady pokroju śledzenia ułożenia dłoni na broni białej, bo to wskazuje nadchodzący atak, a inne... inne porady traktował bardziej jako żarty. Domorośli specjaliści od walki w zwarciu wymyślali dziwaczne ruchy i uderzenia, które miały gwarantować śmierć od samego dotknięcia praktycznie, a w praktyce były bezużyteczne. Ci pierwsi jednak, a więc prawdziwi, doświadczeni wojownicy opowiadali o swojej zmorze jaką najczęściej było genjutsu. Potrafiło rozłożyć przeciwnika bez nawet dotknięcia. Jednym spojrzeniem zostaje pokonany. Pełna hipnoza. Rudowłosy zawsze się dziwił jak to możliwe, jak można temu ulec, bo przecież pozostaje świadomość własnych czynów, a jednak teraz... teraz zastanawiał się czy da się rzucić genjutsu tyłkiem. Dlaczego? Odkąd tylko wyruszyli ze zniszczonej polanki, odtąd szedł za Manami. Nie wiadomo czy świadomie, czy nieświadomie dziewczyna rzuciła na niego czar, przez który stracił czujność. Zupełnie. Tak jak wahadełko bujało się na boki, tak jej biodra, a razem z nimi jej krągłe pośladki. Lewo, prawo, lewo, prawo. Yoichi zupełnie zatracił się w tym widoku i zupełnie wpatrzony, z niemalże otwartymi ustami śledził swoją tymczasową kompankę. A może i wieczną, kto wie. Nie tylko obserwował, bo także modlił się do wszelkich możliwych bóstw, do tych które znał i tych których nie znał, aby zesłały porządny podmuch wiatru, który podniósłby spódniczkę białowłosej. Oczywiście sam mógł wytworzyć podmuch, ale wtedy poświęciłby swoje życie i kark na ujrzenie bielizny. A przecież w życiu mógł jeszcze tyle się naoglądać. Czy było warto złamać kark dla takiego widoku? Może było, ale młodzieniec wolał jeszcze pożyć i nacieszyć się światem.
Akira próbował go kilkukrotnie wyrwać z tej hipnozy. Szarpał go, szturchał, ale rudzielec dalej swoje. Aż nagle usłyszał głos, który jakimś cudem nie pochodził z tyłeczka Manami. Jakby wybudzony z najgłębszego snu spojrzał na nią i zrobił lekko zdezorientowaną minę. Przedstawiał jej się z imienia i nazwiska, a ta teraz zakłada, że jest z Inuzuka? Przecież te informacje już posiadała. Widocznie nie tylko on myślami był w zupełnie innym świecie.
- Słodka z Ciebie zapominalska. Mówiłem, że jestem Yoichi z Rodu Inuzuka. - rzucił i uśmiechnął się, a następnie rozejrzał. Szczerze powiedziawszy, to nie miał zielonego pojęcia gdzie zawędrowali przez chwilę. W końcu on obserwował jeden punkt. W dwie sekundy jednak dotarło do niego, że jest naprzeciw Zatwardziałego Lesu. Był w nim kilkukrotnie, a jeszcze więcej razy słyszał o tym miejscu. Starsze osoby, których rozum został nadgryziony przez ząb czasu, opowiadały niesamowite historie związane z tą częścią Yusetsu. Jest przeklęte, jest nawiedzone, pojawiają się tutaj potwory, zjawy, duchy i inne cholerstwo, które ma na celu zaszkodzić człowiekowi. Jeden starszy pan opowiadał jak to pod żadnym pozorem nie wolno tutaj przychodzić młodym niewiastom, bo ich cnota jest zagrożona. Jakkolwiek Yoichi szanował różne historyjki i opowiastki, tak zawsze traktował je z przymrużeniem oka. - Tak, słyszałem o tym miejscu nie raz. Nie zmienia się od wieków. Według jednych jest przeklęte, według innych trawione chorobą. Najczęściej jednak słyszałem, że jest nawiedzone. Pełne duchów zmarłych. - dodał po chwili i wpadł na pewien pomysł, który zapewne mógł pozbawić go życia. Nie zdążył tego przemyśleć. Jako że szedł za Manami to podszedł po cichutku bliżej i dmuchnął jej w kark delikatnie, aby zdawało jej się jedynie, że poczuła dotyk. Chodziło mu o coś jakby imitację obecności zjawy. - Nie boisz się? - wyszeptał z perfidnym uśmieszkiem i na wszelki wypadek szybko odsunął się, aby nie oberwał. Był gotowy do uników. A co z Akirą? Gdyby tylko jego pysk był zdolny wyrazić zmęczenie bredniami Yoichiego, to zapewne wyrażałby. Tyle lat był u jego boku i już miał po uszy jego durnowatego zachowania wobec płci przeciwnej. Jednak taki już był rudzielec i psisko musiało to uszanować. Ninken zatem obserwował okolicę w skupieniu, aby nie dać się zaskoczyć.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 20 cze 2016, o 15:15

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 9/30
Yoichi


Obrazek

Yoichi lubił płeć przeciwną, chociaż samo to jest chyba zbyt małym powiedzeniem, bo wręcz ubóstwiał. O niektórych można powiedzieć, że w coś wierzą ponad życie i śmierć i to samo można o nim zrobić, tylko w jego przypadku to były piękne kobiece kształty i to co niewiasty mają najlepszego. Tak bardzo to dało mu wznak, że nie wiedział gdzie dokładnie jest przez większość drogi. Równie dobrze mogłaby go zaprowadzić pod wodą do Hyuo, a on by tego nie zauważył, tylko by szedł po dnie i patrzył na wolniej kołyszącą się tylną rozkosz, której nic nie chciało podnieść, jakby przyklejona była. Tak czy siak po jej słowach szybko się ogarnął i przedstawił ponownie, a ona tym razem zapamiętała twoje imię. Cóż czemu wcześniej tak się nie stało? To wie tylko ona. W trakcie odpowiedzi, na którą dziewczyna się uśmiechnęła wpadł on na antykreatorowy plan (pot. diabelski plan). Nie przemyślał wszystkiego, ponieważ kobieta miała obok siebie luźną katanę, na której rękojeści spoczywała dłoń. O ile był gotowy na odwet po dmuchnięciu przez uderzenie w twarz tak w środku swojej wypowiedzi "Nie boisz się?" dostał właśnie ową kataną w miejsce niedostępne. Na jego szczęście tylko przez podmuch wiatru wynikający z szybkiego wyprowadzenia można powiedzieć ataku i zatrzymania tuż przed tym tego.
- Po to mam tą katanę, aby się nie bać.
Dalej szliście aż do małego strumyka obok którego rozbity był namiot, przygotowane ognisko, a także ryby w wiaderku z wodą, aby zapewne później usmażyć. Brakowało tylko właściciela, a białowłosa będąc pewna siebie szła do przodu mówiąc:
- Tutaj powinna być moja młodsza siostra, która ma więcej informacji więc poczekajmy. Muszą oni być gdzieś tutaj, skoro tamten trop zawiódł. Skoro jeszcze tutaj jest i przygotowana to znaczy, że albo dalej go bada, albo na mnie czeka.
Weszliście w teren można powiedzieć obozu, a dziewczyna zajęła się zapalaniem ogniska, a potem zabijaniem i smażeniem ryb.
- Mam pomysł, abyśmy milej spędzili czas czekając na nią. Opowiedz może jakąś historię o duchu z tego lasu, a potem opowiem ja jakąś mi znaną. Co Ty na to?


Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 20 cze 2016, o 23:56

Ile istniało sposobów na wyeliminowanie potężnego shinobiego? Zależnie od jego umiejętności mogło być to kilka metod albo kilkanaście. Ile istniało sposobów na wyeliminowanie potężnej kunoichi? Odpowiedź ta sama, ale należy odjąć jeden. Każdy mężczyzna miał jedną wyjątkową słabość. Na tyle specjalną, że sama myśl o oberwaniu zniechęcała do jakiegokolwiek sprowokowania uderzenia. Pięścią w żołądek? Błagam, tłucz do woli. Kunai w ramię? Proszę cię... dopóki mam krew możesz ranić, ale uderzenie rękojeścią w jądra? Na wszystkie bóstwa znane i nieznane - proszę o wybaczenie. Myśl o oberwaniu w ten specyficzny punkt sprawiała, że automatycznie Yoichiemu zaciskało się gardło i uda.
Instynktownie skierował szybko dłonie, by zasłonić się, a kolana natychmiast ruszyły ku sobie. To była najszybsza reakcja obronna jaką w życiu wystosował, ale i tak zbyt wolna. Gdyby białowłosa nie zatrzymała ręki, to zapewne teraz leżałby, popiskując jak mała dziewczynka. Zmrużone oko powoli otwarło się na wieść od ciała, że jednak nie oberwał. Odetchnął z ulgą jakby uszedł najpewniejszej śmierci jaką mógł mieć i zaśmiał się nerwowo.
- Nie strasz mnie tak, bo będę miał traumę. - rzucił i westchnął, aby otrząsnąć się z tego przerażenia jakie zgotowała mu Manami. - Chcesz kataną ciąć duchy? Nie bądź głupiutka. - odparł żartem i spojrzał na Akirę, który bacznie przyglądał się otoczeniu. Gdyby tego było mało, to pociągał nosem regularnie dla wyłapania zapachów i nastawiał uszu, w różnych kierunkach, by w razie czego usłyszeć szelest. - W walce z duchami wszyscy jesteśmy na równie straconej pozycji. Ja jednak mam taką przewagę, że mógłbym rzucić Akirę na pożarcie im i uciec kiedy byłyby zajęte. - ten tekst był testem czy Ninken słucha wypowiedzi rudzielca, a jak się okazało - słucha. Warknął i zaszczekał kilkukrotnie.
- Niedoczekanie. Nie dasz rady mnie podnieść, ale za to ja mogę Tobą ciskać jak szmacianą lalką. - odparło psisko, zaś rudowłosy na te słowa roześmiał się. - Racja, racja. W fizycznych aspektach nie mam z Tobą szans. - kolejne warknięcie. - No nie przesadzajmy, że w umysłowych też. - dodał i... nagle dotarli do obozowiska. Zapach ryb od razu uderzył w nosy duetu, chociaż już od jakiegoś czasu odczuwali tą specyficzną woń. Jednak nie podejrzewali, że to z obozowiska, gdyż nierzadko spotykało się przy takich uroczych strumykach rybaków z pasji, którzy łowili bardziej dla frajdy niż rzeczywistego wyżywienia się.
Nagle Manami powiedziała coś, co sprawiło, że Yoichi się zatrzymał na sekundę. Dosłownie jakby go zamroziło w najprzyjemniejszym momencie życia, bo uśmiech zdziwienia został mu na twarzy. Białowłosa właśnie oznajmiła, że ma młodszą siostrę. Rudowłosy cholernie wierzył w siłę genów i że młodsza siostrzyczka nie ustępuje w urodzie starszej. No i miał nadzieję, że nie jest zbyt młoda. Chociaż skoro została sama tutaj i zajmowała się obozowiskiem... nie mogła być zbyt młoda. A skoro nie jest zbyt młoda, to jest idealna dla rudzielca. Natychmiast rozmarzył się jakby to wspaniale było, gdyby zdołał poderwać dwie siostrzyczki na raz. Nic piękniejszego w tym momencie nie mógł sobie wymyślić. Dwie, piękne, delikatne dziewczyny, które są siostrzyczkami i są całe dla niego. Całkowicie odpływał z błogim uśmiechem, ale szturchnięcie Akiry ocuciło go i uchroniło przed zaślinieniem się.
Usiadł naprzeciw jeszcze nierozpalonego ogniska i pozwolił to zrobić Manami. Jednak nie chciał, by ta brudziła się rybą, więc, gdy tylko chwyciła ją i próbowała oporządzić, to rudowłosy przeszkodził jej. Podszedł i zabrał wiaderko z rybami, po czym delikatnie się uśmiechnął. Był facetem, nie mógł kazać wszystkiego robić kobiecie. A szczególnie babrać się we flakach jakiejś ryby. Niech Manami pozostanie piękna i pachnąca.
- Ja się tym zajmę. - powiedział nie uznając sprzeciwu. Wyciągnął kunai z kieszeni i zaczął je skrobać z łusek oraz patroszyć, by później po wszystkim nadziać odpowiednio na patyk i zacząć piec nad ogniskiem. W trakcie tego rozpoczął swoją opowieść. Akira nie odpoczywał, okrążał obozowisko, prowadził patrol, aby nic nieoczekiwanego nie wydarzyło się.
- Mi pasuje taka opcja. Hmmm, pomyślmy... ah, tak jest jedna wyjątkowa. To historia, której z pewnością nie słyszałaś. Jest wyjątkowo stara i opowiadana jedynie przez członków Rodu Inuzuka. Wszystko zaczyna się za czasów kiedy mur jeszcze nie istniał, a ludzie z tamtych mrocznych terenów atakowali osady. Atsushi - mężczyzna z rodu Inuzuka, przechodził tym lasem wraz ze swoim Ninkenem - Akitaro. Był to jeden ze zwyczajnych dni, lecz jak to bywa - najgorsze przychodzi znienacka. Zmysł węchu oszołomiony poprzez wiosenne przesilenie nie zdołał wyczuć zagrożenia wcześniej. Przeszywający uszy świst sprawił, że Atsushi zmrużył oczy, a wtedy w jego udo wbiła się strzała - źródło niepokojącego dźwięku. Ninken natychmiast stanął w obronie, lecz poleciały kolejne strzały. Musieli się wycofać. Schowali się za pnie drzew i próbowali wyciągnąć strzałę, która jednak posiadała zadziory. Nie dało jej się usunąć. Kolejny świst. Rana sprawiła, że Atsushi nie był w stanie unikać nadciągających pocisków. Akitaro bez namysłu przyjął na siebie część z nich. Był dużym psem, tak jak Akira. Rasa Urufu - najwytrzymalsza ze wszystkich. Niestety nie zdołał zablokować wszystkich. Atsushi otrzymał śmiertelny cios prosto w gardło, który pozbawił go nawet ostatnich słów do swojego Ninkena, który dla każdego Inuzuka jest jak część własnej duszy. Akitaro był zbyt poraniony, aby się mścić, ale wciąż miał szansę uciec. Bez problemu udałoby mu się to. Nawet nie goniliby go, a jednak został. Mógł zrobić tylko ostatnią rzecz dla swojego kompana. Przez pierwszą noc bronił ciała Atsushiego przed napastnikami. Przez drugą noc bronił jego ciała przed dziką zwierzyną. Przez trzecią noc nie był w stanie już stać na nogach. Ułożył się na piersi Atsushiego i zawył po raz ostatni, a następnie skonał i dołączył do swojego towarzysza. Od tamtego dnia, w co trzecią noc podobno pod wielkim dębem rosnącym tutaj da się ujrzeć ducha Akitaro, a następnie usłyszeć jego ostatnie wycie. Inne pogłoski mówią, że Akitaro wyje za każdym razem, kiedy jakiś duet zostaje rozłączony śmiercią. - Yoichi opowiadał spokojnym głosem, zupełnie innym niż ten, który miał na co dzień. Nie spojrzał nawet na sekundę na Manami tylko zajmował się rybą, a później patrzył jak się piecze. W końcu podniósł wzrok spoglądając, na patrolującego Akirę i uśmiechnął się lekko. - Dla Ciebie może to być tandetna historyjka o poświęceniu, ale dla mnie jako członka Rodu Inuzuka, to najstraszniejsza z możliwych. Nie wyobrażam sobie życia bez Akiry, nie wyobrażam sobie też jak mógłbym zostawić go samego. - dodał po chwili i złapał za patyk, na którym była jedna z ryb. Szybko odrzucił smętne myśli, bo to nie było w jego stylu i z uśmiechem podał Manami.
- Powinna być gotowa, ale kucharzem nie jestem. - rzucił i uśmiechnął się głupkowato.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 22 cze 2016, o 20:02

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 11/30
Yoichi


Obrazek

Dziewczyna słuchała waszego gadania i szczekania, chociaż może tego nie rozumiała to uznała, że wy na prawdę się rozumiecie. Po takim czasie doszła do takiego wniosku, chociaż nie pokazywała tego wcześniej za nic dziwnego. Nieważne. W obozie chłopak przejął stery tuż po rozpalenia przez nią ogniska za pomocą krzesiwa. Parę iskierek i już można było nacieszyć się ciepłem płomienia i klimatem idealnym dla momentów sam na sam obok namiotu. Prawie sam na sam nie zapominajmy o naszym psiaku, który mimo wszystko ciągle był tutaj obecny, chociaż krążył dookoła to podglądał dalej nieufny wobec dziewczyny. Historia jej się spodobała, ale zanim coś powiedziała wręczyłeś jej rybę, którą przyjęła choć jeszcze nie jadła.
- Nie ma tandetnych historii, jeżeli są dobrze opowiedziane. Mistrzowie potrafią wciągnąć w historię o spadających jabłkach i ich przecinaniu swoim mieczem. Teraz moja kolej, podobno ta historia działa się 20 lat temu, gdzie pewien młodzieniec porwał tutaj dziewczynę z sąsiedniej wsi. Podobała mu się od urodzenia i w wieku 21 lat pod pretekstem pokazania jej znalezionego opuszczonego domu zabrał ją tam. Wcześniej przygotował jeden pokój z pościelą i nowym zamkiem, aby mu nie była w stanie ona uciec. Tej nocy dziewczyna też można powiedzieć, że zginęła. Została zgwałcona i porzucona gdy po szarpaninie odrzucona nabiła się na metalowy bolec. Gdyby nie pomoc pewnej osoby to pewnie by zginęła, a wraz z nim jeszcze jej płód, który wtedy nie nabrał nawet takiej formy.
W trakcie jej przemowy czasem ugryzła delikatnie rybę, a wiatr zawiał jej włosami na wietrze. W pewnym momencie zawiał troszkę mocniej, po chwili ustał, a tutaj pojawiła się za Manami dziewczyna i od razu złapała od tyłu ją za piersi powodując u właścicielki falę czerwieni mówiąc:
- Co tutaj robi moja siostrzyczka sam na sam z chłopakiem i nie korzysta z swoich walorów i okoliczności sytuacji sam na sam? Jeśli można wiedzieć.
Manami w stanie odpowiedzieć nie była, bo to dosłownie prawie ją unieruchomiło. Czas na bohatera!


Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 22 cze 2016, o 23:34

Są różne historie. Jedne wzruszające, inne nudzące, kolejne bawią, a niektóre straszą. Manami jednak opowiedziała zupełnie inną. Jej opowieść szokowała. Sposób w jaki opowiadała ją wskazywał, że dobrze ją znała, że wiedziała o niej dużo, a to nadawało jej prawdopodobieństwa. Dwadzieścia jeden lat na karku Yoichiego pozwoliło mu już poznać świat na tyle, by zrozumieć jak okrutnym miejscem bywa. Spoglądając na bieg historii ciężko było stwierdzić czy czasy robią się lepsze, czy gorsze. Zapewne i takie, i takie jednocześnie. Gdzieś robi się lepiej, a gdzieś gorzej. Póki dziewczyna opowiadała, to rudzielec zajadał rybę. Jedną upieczoną rzucił Akirze, który złapał ją w locie i bez zabawy w unikanie ości przemielił je swoimi zębiskami, a następnie połknął. Trzy sekundy i posiłek skończony. Wracając - rudowłosy miał ochotę zapytać białowłosą o szczegóły tej historii, ale coś wewnątrz mówiło mu, że jednak nie powinien wnikać. Wyjątkowy przypadek kiedy młodzieniec pomyślał zanim coś zrobił. Pomyślał to jednak zbyt wiele powiedziane, on zwyczajnie poczuł. Przemilczał jej opowieść. Cisza i zmrużone oko wyrażały wystarczająco wiele. Niby spokój, a jednak jedna z pięści była zaciśnięta. Znowu sprawa gwałtu. Sam był owocem tego obrzydliwego czynu, sam obserwował cierpienie osoby, która przeżyła coś takiego. Nie potrafił sobie wyobrazić jak zepsutym trzeba być człowiekiem, aby uczynić coś podobnego. On ubóstwiał kobiety, nie potrafił ich skrzywdzić, a nawet był gotowy dać się pokonać, byleby ich nie ranić. Zdarzenie z opowieści Manami miało miejsce dwadzieścia lat temu. Dwadzieścia lat, to prawie tyle ile on żył. Okoliczna wieś, to może być osada Inuzuka. Historia ta była cholernie podobna do sprawy matki Yoichiego. Nigdy nie chciała mu nic opowiedzieć na ten temat. Ciągle uważała, że ta zemsta sprowadzi na niego śmierć, a tylko jego miała.
Yoichi już miał się odezwać, już zapytać o szczegóły jakieś, lecz wtem pojawiła się jakaś dziewczyna. I to nie byle jaka dziewczyna. Jej uroda wydawała się jeszcze delikatniejsza niż samej Manami. Krótkie, jasne włosy będące czymś w przekroju białego i szarego, a oczy o barwie niebieskiej, ale zimnej. Karnację również miała jasną i chociaż wyglądała na osobę dosyć zdystansowaną, to biła od niej pozytywna aura. Drobne usteczka były wygięte w nieznacznym, cwaniackim uśmieszku. Jej strój uniemożliwiał przynajmniej w tym momencie dostrzeżenie czegoś dokładniejszego na temat jej sylwetki. Rudowłosy potrzebował czasu, ale wtedy wydarzyło się coś... coś jak ze snów.
Akira był zaskoczony, że ktoś przemknął obok jego nosa niezauważenie, a Yoichi, że właśnie ta dziewczyna ściska biust Manami. Bystre oko młodzieńca natychmiast zauważyło jak pięknie ugięły się pod ciężarem nacisku. Musiały być niesamowicie jędrne i przyjemne w dotyku. Cała ta akcja sprawiła, że jego usta pozostały lekko rozchylone, a niedokończona ryba upadła na ziemię. Nieznajoma wypowiedziała słowa, które dotarły dopiero po kilku sekundach do rudego łba Inuzuki. Spojrzał ocucony na Manami, która przyjęła kolor znany burakom. Szukał w niej jakiegoś wyjaśnienia, pomocy w ocenie wydarzenia, ale ta była zupełnie odcięta z zawstydzenia. Zatem to była ta młodsza siostrzyczka. Musiał szybko się ogarnąć i zaprezentować idealnie. To jego życiowa szansa na trójkącik. Ale przed tym jeszcze jedno spojrzenie na ściśnięty biust. Nawet nie był świadomy, że uśmiechał się jak głupek od kilku chwil. Podniósł się i uśmiechnął cwaniacko.
- Twoja siostrzyczka robi wszystko co w jej mocy, abym do niej się nie zbliżył. Szkoda, bo raczej oczywiste, że jest marzeniem niejednego mężczyzny, a z pewnością moim. Jednak widzę teraz, że urodę macie rodzinną, chociaż charakterki zgoła inne. - powiedział z uśmiechem i poprawił kosę na plecach, po czym podszedł bliżej. - Zazdroszczę tego uścisku. Muszą być niesamowicie przyjemne w dotyku. - po tych słowach wystawił dłoń. Oczywiście czystą dłoń, tak jak czyste miał usta, gdyż je wcześniej wytarł. Do boku rudzielca podszedł Akira, który teraz lekko zdezorientowany patrzył z nieprzeciętną czujnością na dwójkę dziewczyn. - Nie znamy się, więc czas się bliżej poznać. Jestem Yoichi z Rodu Inuzuka, a Ninken u mego boku to Akira. Twoja urocza siostrzyczka wzięła mnie za porywacza Ninkenów i chciała ściąć na miejscu, lecz byłem zbyt przystojny, więc zrobiło jej się mnie szkoda. Tak się składa, że ja również mam do wyrównania rachunki z porywaczami, więc pozwoliła mi sobie pomóc. - przedstawił siebie, Akirę i pokrótce sytuację z lekkim nagięciem prawdy, ale... co mu szkodziło? W końcu Manami nie mogła wydusić z siebie ani słowa.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 23 cze 2016, o 22:55

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 13/30
Yoichi


Obrazek

Jej młodsza siostrzyczka się zaśmiała i puściła jej piersi po Twoich słowach mówiąc:
- No po takich tekstach już wiem dlaczego nie zastałam was w namiocie bawiących się w przedłużanie linii rodowych, ale jestem Izanami. Znasz to imię z mitu, o żonie Izanagiego? W wolnym tłumaczeniu znaczy kobieta, która zaprasza.
Uścisnęła Tobie rękę i gdy Manami ocknęła się na tyle, aby móc mówić została złapana przez siostrzyczkę bacznie obserwującą Twoją twarz. Na reakcję o jej imieniu i jedną ręką ponowne uwięzienie piersi, natomiast drugą sięgnięcie niżej, za spódniczkę i delikatne jej podnoszenie, ale nie na tyle abyś mógł zobaczyć co jest pod nią.
- Pewnie chciałbyś tam spojrzeć co? Pewnie sobie teraz połączyłeś z tym moje imię, ale rozczaruję Ciebie. Tak prawdę mówiąc jestem Hoshiko pisane jako dziecko gwiazd, dlatego na tym skończymy tą zabawę. Wiesz dziewczyny nie lubią gdy patrzy się na nie jak pies na szynkę. Bez obrazy Akira, ale to takie powiedzonko.
Po czym puściła swoją siostrzyczkę i przed nią stanęła z swoim uśmieszkiem. Po jakiejś chwili niespodziewanie dostała po głowie, a w swojej złości Manami chciała się na nią rzucić za raz po czym odskoczyła ona. Obie dzieliło 5 metrów, wyciągnęły katany i były gotowe do walki.
- Nie wybaczę Tobie tego.
- A mam informacje, na temat ich bazy.


Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 24 cze 2016, o 02:16

Siostrzyczka z pewnością była specyficzna. Zupełnie różniła się od Manami, która nie była tak otwarta i wygadana. Młodsza jednak cechowała się bezpośredniością oraz poczuciem humoru. Widać było, że lubi się drażnić ze starszą siostrą. To chwilowo na myśl przywiodło Yoichiemu jak to by było mieć rodzeństwo. Gdyby to była siostra, to byłaby najbezpieczniejszą siostrą na całym świecie, a gdyby brat... to sam potrafiłby się obronić przez liczne bójki z rudowłosym. Nie wykluczał możliwości, że może posiadać jakieś rodzeństwo, o którym nie ma pojęcia, bo w końcu jego biologiczny ojciec był zagadką. Szybko z zamyślenia jednak wyrwały go słowa Izanami. Nie pamiętał dokładnie tego mitu. Czy to nie Izanami oddała ciemności i rodziła demony? Nie pamiętał. Specyficzne jednak imię jak dla młodej dziewczyny.
Już chciał się odezwać, ale puszczone na chwilę piersi Manami nie odzyskały wolności na zbyt długo. Jedna ręka młodszej zacisnęła się na tym jędrnym, pięknym obiekcie. Ten widok natychmiast znów wyłączył Yoichiemu myślenie, a szczególnie powoli podnosząca się spódniczka i słowa... Hoshiko. Bawiła się z nim. To akurat urocze. Rzadko spotykał dziewczyny w jej stylu. Zdecydowanie zbyt rzadko.
- Nie rób ze mnie potwora. Nie chcę tam spoglądać jeżeli Manami tego nie chce i ma się czuć z tym źle. Jestem podrywaczem, ale nie napastuję kobiet. - odparł i lekko westchnął w delikatnym uśmieszku, jeszcze chwilę przed zaostrzeniem sytuacji między siostrzyczkami. - Zdaję sobie sprawę, że nie lubią, ale jestem prostym mężczyzną. Jeżeli dziewczyna mi się podoba, to okazuję to. Nie bawię się w udawanie, zakładanie masek, zgrywanie fajnego gościa, który jest taki niedostępny i kobiety go nie interesują. Jestem w pełni sobą i jestem w pełni szczery z wami. - dodał po chwili dla wyjaśnienia jego zachowania. Mógłby oczywiście bawić się w szarmanckiego pseudodżentelmena, który udaje brak zainteresowania, a chodzi mu o jedno. On był w stu procentach naturalny w zachowaniu. Nie okłamywał nikogo, a mógł. Pewnie wtedy ilość kobiet w łóżku wzrosłaby drastycznie, ale nie mógłby później spojrzeć sobie w twarz. Wolał jednak już być śliniącym się prostakiem niż zakłamanym lalusiem.
- Ze wszystkich możliwych kombinacji akurat dostałem taką, przy której będziesz dostawał bzika co chwilę. Los się na mnie mści. - zaszczekał Akira, a rudowłosy poklepał go po łbie na uspokojenie. Nic innego zrobić nie mógł, bo to akurat oczywiste, że będzie tracił rozum co kilka chwil z powodu widoków i zachowań.
Wtem sytuacja między siostrzyczkami zawrzała. Jedna zdzieliła drugą, a później chciały się bić. Tylko tego brakowało, żeby poobijały się przed właściwą walką. Nie wiedzieli z jaką siłą będą musieli się zmierzyć jak spotkają porywaczy Ninkenów, a zamierzały tracić je na bezsensowną sprzeczkę między sobą. Yoichi nie mógł do tego dopuścić. To była ta wyjątkowa sytuacja kiedy podryw i kobiety zajmowały drugie miejsce. Na pierwszym miejscu znajdowały się Ninkeny. Obiecał coś sobie i tym, które musiał pozbawić życia. Nie mógł zawalić. Gdy tylko odskoczyły z wyciągniętymi katanami, to rudowłosy wkroczył do akcji wraz z Akirą. Zdjął z pleców ogromną kosę, którą obrócił kilkukrotnie w rękach, wykorzystując ten kołowrotek do zbicia ostrza Manami w dół. Psisko zaś zwyczajnie stanęło naprzeciwko Hoshiko i wystawiło swoje zębiska w warknięciu. Sto czterdzieści centymetrów w kłębie i szereg ostrych jak brzytwa kłów powinno wystarczyć, aby ostudzić zapał młodszej.
- Dziewczyny, nie ma czasu na to. Skoro Hoshiko ma informację, to powinniśmy zacząć działać natychmiast. Każda minuta naszej zabawy tutaj, to minuta cierpienia Ninkenów tam. - kosę miał tak skierowaną, by zarówno jego ostrze jak i ostrze katany Manami było skierowane do ziemi. Gdyby ta odpuściła, to on w spokoju również odpuszcza i zakłada Zetsumei na plecy. Jak Hoshiko odpuściła - to Akira również ustąpił i zsunął się na bok.
- Hoshiko, przedstaw nam to co wiesz. - odparł stanowczo, pozbawiony w pewnym stopniu tego beztroskiego, głupkowatego zachowania. Jeżeli przychodziło co do czego, to stawał się natychmiast poważny. Nie miał na to wpływu, gdyż to emocje dyktowały jego zachowanie. Był żywiołowy i impulsywny, każdy bodziec działał na niego wyjątkowo mocno. Potrafił w sekundę się rozbawić i w sekundę wpaść w gniew. Taki już był, nic z tym zrobić nie mógł.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 27 cze 2016, o 09:48

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 15/30
Yoichi


Obrazek

Sytuacja w jakiej znalazł się Yoichi była dosyć nieciekawa można powiedzieć. Dwie dziewczyny, które ktoś z boku mógłby uznać bawiły się teraz były gotowe rzucić się sobie do gardeł i dosłownie pozabijać. Ah te rodzeństwa, tak bardzo siebie kochają. Yoichi miał plan, zareagować, wystąpić zbrojnie przeciwko dziewczynom tylko czy to było słuszne? Nie znał tej młodej dziewczyny, która teraz tutaj przyszła, nie znał żadnej z nich umiejętności, ale był pewny siebie. Mimo iż Manami szybko można powiedzieć poddała się, bo trzymała swój miecz opuszczony przez Twoją kosę tak jej siostra nie była taka łatwa. Jej charakter może sprawić kłopotów.
- Nie bądź taki pewny, wyciągając broń i szczerząc kły, tak do tego twojego potencjalnego towarzysza raczej nie jesteś świadom iż taką możliwość coraz bardziej negujesz? Jak myślisz po co powiedziałam, że mam informację i dlaczego Manami traci motywację walki? Jeżeli mam coś powiedzieć to schowaj sam wpierw broń i zabierz psa inaczej sobie nie pogadamy, a z mojego trupa raczej nic nie wyciągniesz, natomiast z Twojego to zerowa pomoc. To jak będzie?
Manami kiwnęła Tobie głową na potwierdzenie jej słów.

Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 27 cze 2016, o 19:11

Ehhh, kobiety. Czego on mógł się spodziewać po nich? Przez urodę siostrzyczek zapomniał o tym, że natura płci pięknej jest niepodważalna i niezmienna niezależnie od przypadku. Najpierw jedna z drugiej robi sobie żarty, później się wkurzają na siebie, chcą walczyć ze sobą, a jak im przerwiesz to okaże się, że to Twoja wina i to Ty jesteś zły. I nawet sobie przytakną, że mają rację. W niektórych chwilach, to Yoichi czuł się jak ten sprytniejszy. Trudno, tak być musi. Akira odwrócił łeb i spojrzał wzrokiem wyrażającym wystarczająco wiele, aby zrozumiał ktokolwiek, nawet ktoś spoza Rodu Inuzuka. Rudowłosy westchnął, kiwnął głową do Ninkena, a sam obrócił kosą w dłoniach ponownie, by na końcu zaczepić ją na plecy. Jego wyszczekana natura jednak nie pozwoliła mu puścić tej sprawy wolno.
- Gołą ręką nie opuszczę broni Manami, aby nie zrobiła Ci krzywdy. Tak samo jak Akira nie zablokuje ciałem cięcia, abyś nie zrobiła krzywdy Manami. To nie ja tutaj wykazuję się brakiem rozsądku i nie ja wyciągam broń na własną siostrę kiedy ważniejsze sprawy czekają. Moim celem nie jest zabicie was, ani walka z wami, a zwyczajne uspokojenie sytuacji i zapobiegnięcie katastrofy. Skoro wszystko wyjaśniliśmy sobie, to może też schowacie broń i przestaniecie się wygłupiać? - powiedział nieco zirytowany całą tą sytuacją. Z jego ust musiało to brzmieć dziwnie, chociaż w sumie one go nie znały, nie wiedziały jaki jest naprawdę. Ci co jednak kojarzyli go, to mogliby być pod wielkim wrażeniem. Yoichi namawiający do powagi. Niespotykane.
Akira prychnął nosem i odsunął się spokojnie, zaraz obok niego stanął rudzielec, który pogłaskał psisko po łbie. Kilka spokojnych głaśnięć, a negatywne emocje młodzieńca znikły bez śladu. Zielone oko powoli podniosło się, aby spoglądnąć na obie siostrzyczki.
- To jak, możemy zacząć działać? - zapytał z delikatnym uśmiechem na twarzy. Miał nadzieję, że jego wcześniejsza wypowiedź znów nie wzbudzi jakiejś bezsensownej dyskusji, która w tym momencie była ostatnim czego było im trzeba. Najważniejsze było ukaranie porywaczy i pomoc Ninkenom. Nic więcej w tym momencie się nie liczyło.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 5 lip 2016, o 00:03

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 17/30
Yoichi


Obrazek

Wszystko ostatecznie potoczyło się po myśli Yoichiego i obie schowały broń. Młodsza siostrzyczka ostatnia, jakby nie była pewna do końca czy Manami za taki początek jej nie zaatakuje. Stało się to jeszcze zanim zacząłeś cokolwiek wypowiadać, wystarczyło, że sam odłożyłeś swoją kosę na miejsce. Gdy skończyłeś mówić Hoshiko uśmiechnęła się, podeszła do Ciebie lekko rozchylając wargi, nawet ponętnie, dotknęła ręką twojej klatki piersiowej po czym powiedziała:
- A jednak parę mądrych słów może sprawić, że nawet mógłbyś stać się ponętnym celem... Jeżeli wiesz o czym mówię.
- Siostrzyczko...
Zabrała rękę, obróciła się i zrobiła parę kroków w tył po czym wróciła na swoje miejsce wprawiając delikatnie swoje ponętne części ciała. Nawet w takim stroju można było zauważyć te ruchy.
- Spokojnie jeszcze mu swojej cnoty nie obiecałam.
Z strony Manami słychać było tylko delikatne westchnięcie na to.
- Wracając do sprawy ich kryjówka jest niedaleko, aczkolwiek zalecałabym się poczekać i podzielić. Z tego co podsłuchałam większa część z nich ma wyjść obecnie aby zdobyć kolejne łupy. Jedna część składu ich atakuje, a natomiast druga idzie do jaskini, gdzie znajduje się ich baza i pewnie ktoś ważniejszy. Będzie możliwość czegoś się o nich dowiedzenia może. Jako iż znam przynajmniej wejście idę do środka, Manami rozbijesz tych co wejdą na polowanie, a Ty... Rób co uważasz za słuszne. Zjedzmy i napijmy się, bo niedługo wyruszamy, a musimy być pełni sił.
Jak powiedziała tak poszła i złapała jedną z ryb, a następnie zaczęła ją jeść. Manami tylko machnęła zrezygnowana z dyskusji ramionami i także usiadła.

Zdjęcie idealnie ją przedstawiające, pomocnicze, no moje opisy mogły być niedokładne i etc. Łatwiej tak jest.
Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 7 lip 2016, o 03:05

Kobiety to prawdziwe burze. Ale takie gwałtowne burze. Świeci słońce, jest przyjemnie, aż tu nagle grzmot, grad, wiatr, koniec świata przez piętnaście minut i znów bezchmurne niebo. To nie był pierwszy kontakt Yoichiego z płcią przeciwną, ale wciąż go zaskakiwała ta nagłość zmian. Wychodził nieco na hipokrytę, gdyż również należał do tych emocjonalnych typów osób. Byle bodziec i wpadał w furię, byle bodziec i robił się radosny. Mimo wszystko obserwowanie tego wydawało mu się nieco dziwne. Jednak natury osobowości nie da się zmienić. Nie ma ratunku. Z drugiej strony - był zadowolony ze swojego charakteru. Dobrze mu się żyło z samym sobą. Niczego by nie zmienił raczej, a może tylko tak mu się wydawało? W tej chwili jednak uważał, iż gdyby nie to postępowanie, to nie zaszedłby tak daleko i nie stałby się tym człowiekiem, jakim jest.
Jednak wróćmy do najważniejszego tematu, którym był śmiały ruch Hoshiko. Tym razem rudowłosy nie popisał się brakiem rozwagi czy reakcją godną wygłodniałego psa na widok jedzenia. Stał prosto, dumnie i niewzruszony spojrzał jedynie z delikatnym uśmieszkiem na młodą dziewczynę, która stała od niego... a praktycznie nie stała od niego, bo dzieliło ich kilka centymetrów. Niemalże się dotykali ciałami, a z pewnością ona dotykała jego klatki piersiowej. Dzieliła ich też różnica wzrostu, dosyć spora, więc młody Inuzuka mógł spojrzeć na nią nieco dominująco, z góry. Lubił czuć się w ten sposób. Lubił być panem sytuacji i lubił kiedy to on rozkładał karty. Tak samo z kobietami. Lubił jak były mu uległe, ale nie zniewolone. Musiały mieć ten charakterek. Im drzewo wyższe, tym owoc smaczniejszy, prawda? Trzeba było się potrudzić.
Z trudem powstrzymywał jakąś naturalną reakcję, która kazała mu objąć ją za plecami, na wysokości bioder i przysunąć do siebie. W końcu stali tak blisko. Nie zrobił tego, i bardzo dobrze. Byłby to zbyt śmiały ruch. Ale kusiło go, oj cholernie go kusiło, by tak zrobić. Była naprawdę ładna, z przyjemną dla oka urodą. Nie była typowo piękna, a pozostawało w niej coś ciekawego. Ciężko było określić jej wiek, ale po posturze dało się stwierdzić, iż dojrzała już. Zatem nie była zakazanym owocem. Szmaragdowe oko Yoichiego śledziło ją z uśmieszkiem, lecz usta milczały. Podniósł jedynie brew na słowo "cnota". Czyli tylko zgrywała taką śmiałą. Wcale tak śmiała nie była. Albo zwyczajnie nikt nie zdołał jej uwieść. To wzbudziło apetyt rudowłosego. Te miłosne podboje jednak musiał odstawiać na sytuacje, w których mógł sobie na nie pozwolić, a to jest - na sytuacje, w których nie mógł nic zrobić, aby pomóc Ninkenom. Tylko one były ważniejsze od całej miłosnej gierki młodzieńca. Co do cnoty... chciał dodać po wypowiedzi Hoshiko "jeszcze". Ale czuł, że oberwie mu się za to i wróci do punktu wyjścia, więc chęć ta pozostała w głowie.
Wysłuchał wraz z Akirą wypowiedzi młodszej z sióstr, a następnie spojrzał na swojego czworonogiego kompana. Kiwnęli do siebie porozumiewawczo. Ta więź Inuzuka-Ninken pozwalała im rozmawiać bez użycia słów. Oczywiście tylko w tak oczywistych sytuacjach, w których ich myśli składały się w taką samą. Podszedł pod dziewczyny i usiadł zwyczajnie między nimi. Akira stał i chciał ruszyć na patrol, lecz rudowłosy wskazał mu głową, aby podszedł tutaj. Wielkie psisko tak też uczyniło. Podeszło pod Yoichiego i położyło się tuż obok niego, kładąc łeb na łapach. Uszy jednak wciąż były zadarte. Nasłuchiwał.
- Zanim jeszcze wyruszymy... Nie znamy swoich umiejętności. O ile mogę domyślać się, że biegle posługujecie się kataną, tak jedynie to domysły i mogą być dalekie od prawdy. Żeby sobie przypadkowo nie przeszkodzić, to może powiem wam coś o swoich zdolnościach, a Wy mi o swoich, hm? - postanowił wyjść z inicjatywą, gdyż znacznie łatwiej się współpracowało jeżeli wiedziałeś na ile możesz liczyć na swoich towarzyszy w razie potrzeby. - Zacznę, na odwagę. Jestem z Rodu Inuzuka, więc moja walka polega na współpracy z Akirą. Skracamy dystans i walczymy w zwarciu. Korzystamy z technik Rodu, a także zwykłego Taijutsu. Ja wspomagam siebie kosą. W sprawie jutsu, to korzystam z żywiołu wiatru. Nie czuję się niepewnie, zdradzając wam te informację. To zaledwie ogólniki, a w ten sposób wiemy coś o sobie. - dodał po chwili i zdjął kosę z pleców, aby ułożyć ją na bok. Następnie położył się wygodnie na plecach, zakładając ręce pod głowę.
- Nie kwestionuję waszej siły, ale... poradzisz sobie sama z całą grupą, Manami? To nie tylko zmartwienie o Ciebie, ale zwyczajnie... chciałbym... osobiście ich ukarać za rozrywanie więzi między Ninkenami, a ich kompanami. To moja personalna krucjata. Chciałbym zamordować ich własnoręcznie jak najwięcej. - po tych słowach przypomniał sobie, że niejednokrotnie Kumiko, czyli jego matka stwierdziła, iż poczucie zemsty jest w nim zbyt wielkie. W tym momencie czuł, że ta chęć do mordowania, to nie jest coś normalnego, coś co powinien odczuwać. W końcu podchodził do tego nieco egoistycznie. Nie liczyła się sprawa, za którą walczył i jej efekt, a sposób walki. Własnoręcznie, samemu zamordować. To nie miało znaczenia kto, byle on pomścił tamte zabite Ninkeny. A jednak wciąż było w nim to irracjonalne pragnienie, które odczuwał wobec jeszcze jednej osoby. Wobec ojca.
Yoichi
 

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Hikari » 7 lip 2016, o 23:31

~ Problemy psiego świata ~
Misja rangi C 19/30
Yoichi


Obrazek

Całą ciszę, która przez chwilę panowała zanim Yoichi postanowił przystąpić do działania w celu lepszej organizacji. Zanim zdążyły one powiedzieć o umiejętnościach powiedziałeś o personalnej krucjacie przeciwko nim, czym zdenerwowałeś młodszą siostrę.
- Nie jesteś trochę samolubny? Przyszedłeś tutaj jako ktoś dodatkowy, a obecnie się panoszysz i chcesz wszystko zrobić sam, a jesteś w stanie być w dwóch miejscach jednocześnie i sobie poradzić z wszystkimi? Musisz polegać na innych, ciesz się, że masz szansę dołączyć do naszego polowania na zło, które obecnie zanieczyszcza tą ziemię. Nie jesteś jedyny, który ma coś do wyrównania, więc ciesz się z tego co jesteś w stanie zrobić. O nią się nie martw, będzie tam bezpieczniejsza niż z nami. On nigdy więcej jej nie dotknie, ani nie zobaczy.
Manami od dłuższego czasu wyglądała na smutną i się nie odzywała, a obecnie tylko patrzyła się w ognisko najprawdopodobniej będąc w swoim świecie.
- Zresztą nie ma co tego ukrywać siostro. Ten kto jest za to odpowiedzialny w tej kryjówce to nasz ojciec i jego głowa jest moja zapamiętaj to sobie, a Manami... Lepiej aby go nie spotkała, ale dalej chce w tym uczestniczyć stąd ma idealną okazję na wykonanie swojej zemsty. Jesteśmy samurajkami, więc nasze umiejętności ograniczają się do możliwości ciała i techniki walki kataną, ale to nie powoduje, że jesteśmy na przegranej pozycji. Wstawaj i się zbieramy. Manami...
Gdy na nią się spojrzało wyglądała na nieobecną.
- Manami!
Krzyknęła siostra, a wtedy starsza się ocknęła i spojrzała na nią pytająco.
- Idziemy.
Weszła na chwilę do namiotu, po czym prawie natychmiast wyszła wraz z zwojem podając go siostrze i mówiąc:
- Tutaj masz ich drogę i w mojej opinii najlepsze miejsca na atak. Spotykamy się tutaj, a Ty. Rób co chcesz.
Ignorując Ciebie udała się w kierunku jaskini, a Manami otwierając i patrząc w zwój przed odejściem powiedziała do Ciebie:
- Zadbaj o nią proszę.
Zostajesz sam, a gdzie podążysz... Czasu coraz mniej. Obie widzisz, idą spokojnym tempem gotowe na swoje. Manami wydaje się smutna, a Hoshiko wściekła w tym momencie.


Spoiler: pokaż
Obrazek




When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 2089
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: "Zatwardziały Las"

Postprzez Yoichi » 9 lip 2016, o 05:30

Nie było żadnym zaskoczeniem dla Yoichiego, że jego wypowiedź wzbudziła takie emocje u Hoshiko. Rzeczywiście tylko z uprzejmości Manami miał możliwość skorzystać z prawdopodobnie jedynej okazji wymierzenia kary dla tych, którzy porywali i torturowali tamte Ninkeny. Jak to rudzielec - czuł się zbyt pewnie. Nawet gdyby teraz go skreśliły z listy, to ruszyłby biegiem, węsząc w poszukiwaniu kryjówki. Widać było, że niezbyt do końca rozumieją tą więź jaka była pomiędzy Ninkenem, a Inuzuką. Nie było to nic dziwnego. Tylko Inuzuka rozumieli ją i nikt nie mógł nawet być blisko wyobrażenia sobie tego. Zwyczajnie całe to okrucieństwo wymierzone w stronę tej więzi powodowało, iż rudowłosy byłby w stanie śledzić siostry, aby dotrzeć do kryjówki, a później wparować tam przed nimi. Całe szczęście nie musiał tego robić.
Przemilczał słowa Hoshiko. Cóż, miała rację. Był egoistą w tym myśleniu i rzeczywiście panoszył się. Powinien podziękować za możliwość uczestniczenia w tym. To trochę zabawne, że tak radosny chłopak jak Yoichi był w stanie dziękować za szansę we wzięciu udziału w mordowaniu. Kiedy patrzyło się na to z tej strony - wcale nie był tak pozytywną postacią na jaką wyglądał. W końcu był mordercą. I to z chęci.
Coś jednak ruszyło go w pierwszej wypowiedzi młodszej z sióstr. Później połączył kropki, gdy usłyszał drugą. Spojrzał natychmiast, jakby porażony czymś na Manami, a później znów na Hoshiko. Zacisnął zęby, pięści również, ale Akira warknął, aby zwrócić mu uwagę. Zielone oko spoczęło na psisku, które pokiwało łbem na boki. Porozumiewawcze spojrzenie wystarczyło, by obaj się zrozumieli. Nie teraz. Nie przy Manami. Zęby rozluźniły się, kły przestały naciskać niebezpiecznie na dolną wargę, a jednak dłonie wciąż nie mogły. Płomień w Yoichim się zapalił, a trudno ugasić w nim nienawiść, złość, odrazę, skoro sam pielęgnuje te uczucia codziennie wobec własnego ojca. Szczerze, to chciał się mylić. Chciał jednak dowiedzieć się, że źle ułożył tą układankę. Nie chciał wierzyć, że rzeczywiście historia, którą opowiedziała Manami, jest połączona ze sprawą "niego", czyli tego, który, jak wspomniała Hoshiko, dotykał Manami. Ostatnim elementem był ojciec. Czy on stał za tym? Rudowłosy nie wiedział czy sam chce wiedzieć. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz.
Więc były samurajkami. Praktycznie nic nie wiedział o zdolnościach samurajów oprócz takich oczywistości jak to, że posługują się kataną. No walczą nią, ale co więcej? Może walczą w specyficzny sposób? Może wspomagają się czymś? Tego już nie wiedział. Nie miał zielonego pojęcia, chociaż niby widywał ich niekiedy w Yusetsu. Ich widywał, ale ich walczących? Nigdy. To też mogło coś mówić o ich naturze. Mniejsza z tym. Wstał spokojnie, zgarnął kosę, która znów spoczęła na jego plecach, a następnie obserwował siostry. Trzymał język za zębami tylko z powodu Akiry, który upomniał go. Zapewne gdyby nie Ninken, to teraz wywiązałaby się burzliwa rozmowa. Zwyczajnie nie mógł puścić tego mimo uszu, że jakiś mężczyzna skrzywdził Manami. Nie znał jej, ale sam fakt bycia kobietą i ogólnie ofiarą sprawiał, iż krew się gotowała w młodym Inuzuka. Spojrzał za Hoshiko, która ruszyła, a następnie Manami. Chwilowo nie wiedział za kim iść. Sekundę później zrozumiał, że tak czy siak musi iść za młodszą. Jej się bardziej przyda pomoc, a w dodatku sama była zaślepiona zemstą i złością. W tym momencie miał na tyle chłodny umysł, a przynajmniej częściowo, iż rozumiał, że emocje nie są najlepszymi doradcami. Szczególnie w walce. To zabawne, bo teraz to wiedział, ale wystarczyło obudzić jego żywiołowość i zupełnie zapominał o tym. Emocje od zawsze miały nad nim władzę i tylko dzięki Akirze zapewne wyszedł z niektórych sytuacji cało.
Wypowiedź Manami utwierdziła go w decyzji z kim powinien się udać. Martwiła się o siostrę. Nic dziwnego. Starsza może i była zraniona, ale młodsza swoim poczuciem zemsty musiała wprowadzać ją w stres. W końcu rudowłosy zaczynał wszystko rozumieć. Głównie własną matkę, która żyje teraz z myślą, iż jej własny syn goni ślepo za krwawą zemstą. Nic nie mógł z tym zrobić. Czyny ojca były zbyt potworne, aby mógł to tak zostawić. Wracając do tematu - spojrzał na Manami z powagą i kiwnął jej głową.
- Możesz na mnie liczyć. - odparł i ruszył za Hoshiko. Przyśpieszył kroku, aby ją dogonić.
- Ktokolwiek Cię skrzywdził, zapłaci za to. - dodał w myślach, a następnie zrównał krok z młodszą. Szedł po jej lewej stronie, tak samo Akira szedł po lewej stronie Yoichiego. Obaj regularnie pociągali nosem, aby wyczuć jakikolwiek zapach, który mógłby zwiastować zagrożenie lub dać im jakieś cenne informacje. Oczywiście również rozglądali się.


//Wybacz tą ścianę tekstu.

Wrzucam już staty, aby nie było przypału.

Staty Yoichiego:
Spoiler: pokaż
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 50
WYTRZYMAŁOŚĆ 33
SZYBKOŚĆ 81 | 91
PERCEPCJA 50 | 60
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 1

KONTROLA CHAKRY C
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Mokuzai (+10 Szybkość, +10 Percepcja)

ZASIĘG WĘCHU YOICHIEGO: 2500 metrów
+ Wyczulony mocniej słuch niż u normalnego shinobi.


Staty Akiry:
Spoiler: pokaż
Wzrost: 140 centymetrów (do najwyższego punktu na grzbiecie, do tego należy dodać jeszcze kark i łeb)
Waga: 88kg

ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 100 | 125
WYTRZYMAŁOŚĆ 100
SZYBKOŚĆ 80
PERCEPCJA 80
KONSEKWENCJA 60
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 100%
MNOŻNIKI: Hardość (+25% siła)

ZASIĘG WĘCHU AKIRY: 3500 metrów
Yoichi
 

Następna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość