Polanka

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Polanka

Postprzez Aira » 6 mar 2019, o 23:37

Jakoś dziewczynie nie przeszkadzało, że Hayami mógł uznać Airę za nawet trochę bardziej niż po prostu dziką dziewczyną. Taka już była i łatwo się nie zmieni. Nigdy nie potrafiła panować nad niektórymi odruchami. Pomijając te głupoty, miała teraz zupełnie inną sprawę do rozwiązania i jako młoda kunoichi której powinnością było pomaganie innym. Słysząc ocenę swojej techniki, uśmiechnęła się tylko nie odrywając od wykonywanej czynności. Psiaki złapały trop i ruszyły przodem, a chwilę później Aira również poczuła niedokładny zapach. Znała już ich liczbę ale sądząc po świeżości tropu i warunkom jakie panowały, odnalezienie bandytów mogło być trudne. Mieli punkt zaczepianie więc i tak nie było już aż tak tragicznie. Bandytów jest trzech - skomentowała w końcu kierując się w gęste zarośla skąd wydobywał się coraz to bardziej intensywny zapach. Nie liczyła ile czasu upłynęło nim zapach stał się na tyle wyraźny, że zwolniła trochę kroku by nie wydać swojej obecności. Są niedaleko - uprzedziła Hayamiego który zapewne nie zdawał sobie z niczego sprawy. Yuuki podbiegła grzecznie do swojej pani, by również zbytnio nie hałasować. Gdy ujrzeli małe obozowisko mogła anulować swoją technikę by za bardzo nie zużyć swoich pokładów chakry, biorąc pod uwagę, że sam zapach już nic im nie pomoże. Nie miała pojęcia jak się zbliżyć, tutaj chyba musiała zdać się na swojego towarzysza. Dziewczyna mogła walczyć w zwarciu ale to wciąż nie były jakieś zatrważające umiejętności. Mogła wysłać Yuuki jako zwiad, niby przybłęda, ale po pierwsze: nigdy by czegoś takiego nie zrobiła swojej psince. A po drugie nigdy nie wiadomo co by jej zrobili. Masz jakiś pomysł Hayami-kun - Spytała zaniepokojonym głosem. To już ten moment w którym przestała żałować, że zabrała go ze sobą.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Hayami Akodo » 19 mar 2019, o 06:58

In the name of killing wind and fallen love,
I'll look at the bruised sky without the hesitation,
Because there's no time to cry.



Obrazek


Symbolika liczb może i była ważna, może trzech bogów miało kiedyś znaczenie, tak jak i trzy żywioły, trzy słowa, trzy modlitwy, trzy miecze, trzy...Hayami nie zastanawiał się teraz jednak nad mitologią, nad krwawym znaczeniem czwórki - bo niby dlaczego, mieszkając w Sogen w hotelu albo w ryoukanie, nigdy nie zamawiali pokoju numer cztery? - ani nad niczym innym. W tej chwili jedyne znaczenie miały słowa pięknej, białowłosej dziewczyny.
Czerwień też kiedyś miała znaczenie.
Kiedyś.

- Jest ich trzech, co? Jeśli nie mają za wielu zdolności, nie powinni być problemem - mruknął, marszcząc brwi. Nie był nigdy sensorem i nie potrafił niczego wyczuć, w walce będzie musiał ochraniać Airę. Zerknął na Itachiego, który ruszył wcześniej za Yuuki i dzielnie starał się im pomóc, a teraz stał przy jego nodze. Nie mógł go zabrać do walki; psiak, choć dzielny i odważny, nie posiadał żadnych zdolności, nie był ninkenem jak Inuzuka. Ciężar odpowiedzialności, który na niego spadł wraz z tamtym uśmiechem Seinaru i obietnicą, okazał się nadspodziewanie lekki; mimo to młody Akodo nie zamierzał go sobie zdejmować z ramion. I nie chciał go niepotrzebnie narażać.

- Itachi, schowaj się i bądź cicho - mruknął, po czym czule pogłaskał psa po łebku. Zwierzę liznęło rękę pana, jakby wyczuwając jego intencje, a następnie przyczaiło się gdzieś za drzewem lub w krzakach, by czekać na wezwanie. Sam samuraj stał przez chwilę, niezdecydowany, czy lepiej mu będzie walczyć yari, czy też używać katany, aż wreszcie postanowił jeszcze raz zaufać swojej wyborowej włóczni.

- Zapach herbaty...? I krew? Co o tym myślisz? Mi do głowy przyszło, że oni kradną nie tylko kury. Pewnie zgarnęli jeszcze herbatę od jakichś kupców czy coś...Ta krew. Jak myślisz, skąd mogła się wziąć? - spytał zduszonym do granic możliwości półszeptem, starając się być, jakby go nie było. Jakże różniło się to od jego dotychczasowych walk! Tam dominował chaos, krzyk, brutalność i krwawa siła w połączeniu z szybkim myśleniem wymagały natychmiastowych działań, nie było czasu na taktykę. Jeżeli Aira była medyczką, to Hayami nie widział sensu się rozdzielać - nie wątpił w jej talent, jednak sama powiedziała, że jej rolą na polu walki jest raczej wspieranie wojownika niż bycie wojowniczką. Przy tym z jakiegoś powodu chciał ją osłaniać, pomóc jej, męska ochrona mogła się przydać tej uroczej damie - nawet w sytuacji, gdy wszystko wyglądało dobrze. Rozejrzał się uważnie. Sprawdził, czy nie ma żadnych makibishi, wybuchów, pułapek, słowem - żadnych rekwizytów z planu filmowego "Szybcy i Dōhito", po czym ruszył naprzód, gestem pokazując dziewczynie, że ma iść za nim i trzymać się jak najbliżej. Kryli się w krzakach, w trawie, starali się być niezauważalni - zabawna odmiana dla kogoś, kto od zawsze, dzięki kolorom i lwiej dumie zawsze wybijał się porywczo z tłumu. Za którymś krzaczkiem z kolei pochylił się do ucha Airy, a jego ciepły oddech musnął czule karmelową skórę dziewczyny.

- Trzymaj się mnie i nie szarżuj bez potrzeby - wyszeptał prawie bezgłośnie, odgarniając kosmyk białych włosów dziewczyny. - Zaskoczymy ich na tyle, na ile się da. A ja cię osłonię.

Odsunął się od niej lekko, uśmiechnął się zachęcająco, po czym skupił się na tym, jak wyglądała sprawa w obozowisku. Postawił sobie trzy pytania. Primo: czy w obozowisku rzeczywiście były tylko trzy osoby? Secundo: czym tak waliło, do cholery, ukrywali tu trupa? Tertio: czy to zwykli rabusie, czy raczej shinobi? I jeśli to ta druga opcja, to czy warto na nich używać nowo poznanych technik?

To się jeszcze okaże.

Dzień był całkiem przyjemny temperaturowo, nie chciał jednak pozbywać się jeszcze płaszcza, katany po Tensie też nie. Może w przyszłości...Może. Najpierw i tak musi odwiedzić Sogen. Może zabierze ze sobą w podróż także i Airę?
Na razie przed nim stały trzy cele. Trzy ofiary, które należało wyeliminować, nie bawiąc się w szare odcienie życia.
Hayami Akodo naprawdę utracił niewinność.

_______________________________________________________
[size=85]Także ten, my się skradamy po krzaczkach, ja zostawiłam psa w bezpiecznym miejscu tak jakoś w zasięgu mojego i Airy głosu o/
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 25 mar 2019, o 23:32

Szkodniki jedne!
Misja dla Hayami i Airy
Ranga D
Post 15/23


Dwójka rozmawiała sobie spokojnie w zaroślach przyglądając się obozowisku. Zachowywali się w miarę cicho mimo jakby nie patrzeć aż czwórki istot przytulonych do siebie i próbujących nie zwracać na siebie uwagi. Postanowili nie wychodzić na przeciw trójce złodziejaszków, tylko spokojnie podejść ukradkiem. Ci zaś cóż... robili swoje. Jeden wyszedł z namiotu z jakimś woreczkiem w ręku i rzucił go w ognisko. Zaskwierczało, zabulgotało, zapach krwi zrobił się jeszcze intensywniejszy. Dla Hayamiego to była po prostu wyczuwalna woń, jednak dla Airy było to coś nie do zniesienia, chyba że był to dla niej chleb powszedni i zapach śmierci nie był dla niej czymś niezwykłym.
-Podaj mnie no tego flaka! - rzucił drugi, który akurat grzebał coś kijkiem w ognisku. Najpewniej było tam coś jeszcze prócz zawiniątka, jednak nie dało się tego wyczuć. Co do tajemniczego zapachu herbaty, to przy nich stał jeszcze trzeci jegomość, który sączył sobie napar z ziół w kubeczku. Przypatrzył się temu drugiemu, pokiwał głową zniechęcony.
-Ty wiesz... zawsze zastanawiam się czemu to robimy... a może by tak kiedyś zamienić i nam dawać to gorsze? Więcej by było w sakiewce. - w jego głosie brzmiała nuda i odrobina zgryzoty. Najwidoczniej on sam nie był zadowolony z miejsca w jakim się znalazł. Gdy jednak samuraj z jego towarzyszką zbliżali się ukryci pomiędzy krzakami, tego coś tknęło. Zupełnie jakby wyczuł, że coś jest nie tak mimo tego, że nie spoglądał w tamto miejsce. Szturchnął siedzącego przy ognisku i wskazał w miejsce, gdzie ukrywała się dwójka tropicieli.- Ej! Wy tam! Wyłazić, ale już! Bo... bo nie ręczę za siebie! - zakrzyknął odrzucając cenny napar gdzieś w cholerę i dobył małego ostrza - prędzej kuchennego noża, niżeli nawet kunaia. Nie prezentował się może zbyt okazale, ale było to lepsze niż nic. Pozostała dwójka ustawiła się przed namiotem, jednak szukali po omacku próbując wypatrzeć w leśnej gęstwinie o czym mówi ich towarzysz, jednak nie wychodziło im to zbyt dobrze, bowiem Hayami z Airą nie wyczuli, że spoczął na nich ich wzrok.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 542
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Hayami Akodo » 26 mar 2019, o 22:11

Let's live like we're immortal
Live just for tonight
We have only our memories - forsaken
Like a stain in our sleeves



Obrazek


Mój Boże, szepnąłby kiedyś, nie pozbawiaj mnie pamięci.
Teraz modliłby się, by tą pamięć mu odebrano.
Ruszył naprzód, zostawiając psa w krzakach; miał baczenie na Airę - w końcu była medyczką, lekarką, była tylko Inuzuką...albo aż?
Ale warto było ją chronić. Nawet za cenę życia.

- Uważaj, biorę dwóch na siebie! - krzyknął stanowczo. Nie zamierzał ryzykować za dużo, nie z taką uroczą medyczką; lekarze nigdy nie walczyli. Oni przynosili zbawienie.
Może?

To, co stało się później, było jak sen. Tak właśnie: jak sen. Cięcie, takie gwałtowne i szerokie, że objęło pole 180 stopni, potem obrót miecza - tak, pamiętał aż zbyt wyraźnie, że walczył jak w koszmarze sennym tą już dawno znielubioną bronią - i szybka zmiana pozycji. Nie wiadomo kiedy Hayami wykorzystał nauki nowego mistrza: ciął, nie wydobywając katany z sayi. Stworzył, nie zabijając; bo dążył do tego, by tak ułożyć miecz i sayę, by nie trafić w żaden punkt śmierci. Ofiara miała paść ciężko ranna, lecz nie martwa. Jeszcze nie.

Jeśli udało mu się pokonać pierwszego wroga, to zgodnie ze swą zapowiedzią ruszył w kierunku drugiego mężczyzny. Starał się zachować rozsądną prędkość, odpowiednią siłę; zbyteczne uderzenia kataną mogły go tylko zmęczyć i dać przeciwnikom nowe możliwości. Co jakiś czas zerkał, jak idzie Airze - lecz głównie skupił się na drugim wrogu. Tego zamierzał wyeliminować starym, klasycznym sposobem: zatrzymać się, poczekać, aż podejdzie, a potem wbić włócznię prosto w krtań (idąc szybko w kierunku nieznajomego, zdążył z powrotem przypiąć sayę do pasa i wydobyć yari - a przynajmniej taką mam nadzieję, bo wiesz, co mówią o przegranych lwach?)

UŻYTE TECHNIKI:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Polanka

Postprzez Aira » 27 mar 2019, o 12:09

Dziewczyna była nadzwyczaj spokojna. Prawdopodobnie dlatego, że chłopak non stop ją uspokajał i zapewniał, że będzie ją osłaniał. Może nie była skora do bitki ale też nie mogła być cały czasem tym przysłowiowym jajkiem. Chyba nie miała innego wyboru jak mu zaufać. Do tego wszystkiego coś czego się najmniej spodziewała. Jego delikatny dotyk na policzku gdy poprawiał jej niesforny kosmyk. Zarumieniła się. Nie wiedziała jak ma się zachować przy takiej sytuacji dlatego, ograniczyła się jedynie do potwierdzającego kiwnięcia głową. Zapach który wydobył się z spalonego przedmiotu, nieprzyjemnie odbił się na jej samopoczuciu. Chłopak miał rację, była tam z pewnością krew. Tylko po co to robili? Nic nie miało sensu w tej historii. To był jeden z tych momentów w których zapomniała kompletnie po co tutaj jest. Szybko jednak wróciła na ziemię gdy jeden z bandytów zwrócił się bezpośrednio do nich. Coś tu nie pasowało, ale dużego wyboru nie mieli. Zapamiętała to co powiedział do niej Hayami i wraz z Yuuki u boku skierowała się ku oprawcy. Musiała szybko myśleć, zwłaszcza. że to Hayami chciał brać większość przeciwników na siebie z jej powodu. I to wykonał pierwszy ruch, nim tamci zdążyli zorientować z kim mieli do czynienia. Aira też nie chciała stać jak ten niepotrzebny kołek i za cel obrała najbliższego mężczyznę. Wybiła się z prawej nogi i obróciła ciało w lewą stronę, tak by po chwili włożyć całą sile na obrót w prawo, tak by zacząć kręcić się wokół własnej osi i pod postacią takiego kręcącego wiertła lecieć w kierunku przeciwnika. Yuuki natomiast również skierowała się w jego stronę. Wyskoczyła w powietrze i bezczelnie go obsikała. Miało to na celu pomóc wycelowanie przez Airę.


Spoiler: pokaż

Nazwa
Dainamikkumakingu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Ok. 15 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jest to technika, którą trudno zaliczyć do "jutsu" jako takich, lecz jest ona dosyć powszechnie stosowana przez członków klanu Inuzuka. Polega ona na wysłaniu swojego psa w kierunku przeciwnika, ten zaś oddaje na niego mocz. Efekt tej techniki jest na dłuższą metę pomocny, gdy akurat shinobi ściga przeciwnika - mocz ma bardzo intensywny zapach, który Inuzuka potrafią wyczuć nawet z bardzo dalekich dystansów. Dodatkowo mocz jest lekko żrący, mogąc wywołać pomniejsze oparzenia.



Nazwa
Tsūga

Pieczęci
Brak

Zasięg
25 metrów

Koszt
Brak

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Jedno z podstawowych jutsu ofensywnych klanu Inuzuka. Użytkownik po aktywacji tej techniki zaczyna kręcić się wokół własnej osi z dość znaczącą prędkością. Gdy podczas obracania natrafi on na cel (np. człowieka), zadaje mu dość duże obrażenia, działając nieco na zasadzie wiertła. Technika jest na tyle silna, by używający jej shinobi mógł bez problemu przeszyć sobą dość grubą gałąź.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 9 kwi 2019, o 21:45

Szkodniki jedne!
Misja dla Hayami i Airy
Ranga D
Post 18/23


Trójka wypatrywała wroga, lecz nie spodziewała się, że wyskoczy na nich samuraj z okrzykiem na ustach. Zaskoczeni tak... otwartym i frontalnym atakiem za bardzo nie wiedzieli co począć. Pierwszy mężczyzna został trafiony nim w ogóle się zorientował. Krew rozlała się na koszuli mężczyzny na poziomie jego brzucha, zaczął się zginać nie wiedząc jeszcze, że został trafiony. Drugi z nich zerknął tylko ze zgrozą na to co się stało, lecz coś głupiego z tyłu głowy popchnęło go do tego, by rzucić się na napastnika i ratować swojego wspólnika. Na efekt jednak nie trzeba było długo czekać, gdyż Hayami po uprzednim błyskawicznym uderzeniu zdążył wyjąć już yari i po prostu przebił nieopancerzonego niczym prócz łachmanów przeciwnika. Krew obryzgała broń, ubranie i twarz samuraja, przeciwnik z całą pewnością był martwy.
Tylko ten trzymający nóż w ręku mógł cokolwiek zdziałać, bo jako jedyny miał przy sobie broń jeżeli można to tak w ogóle nazwać. Na niego ruszyła Aira, która nieco odstawała od swojego sojusznika. Gdy ten zobaczył masakrę, która się wydarzyła tuż przed nim, puścił ostrze, które miał do tej pory w dłoniach i puścił się biegiem w przeciwną stronę. Pędził ile miał sił w nogach, jednak psina dopadła go pierwsza i cóż... po prostu obsikała bez żadnego szacuneczku. Obrócił głowę do tyłu i zobaczył wirującą Inuzukę, powoli zdawał sobie sprawę, że jego dni są po prostu skończone. Padł na ziemię, skulił się i ułożył ręce na karku, by zaraz zanieść się krzykiem:
-Błagam! Ja nic nikomu nie zrobiłem, my tylko chcieliśmy zarobić! - tylko od Airy zależało, czy jednak zmieni tor lotu swojej techniki i oszczędzi mężczyznę, czy jednak wymierzy mu swoją własną sprawiedliwość. Hayami stał nad dwoma trupami znajdującymi się przy namiocie. Teraz ewidentnie czuł zapach krwi (nie tylko z powodu jednego trupa tuż przed sobą, a drugiego dogorywającego w ogromnym bólu i krzykach), lecz specyficzny zapach żelaza, który dochodził z wnętrza namiotu. Co jednak skrywało się w środku?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 542
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Hayami Akodo » 9 kwi 2019, o 22:40


If I can let the memory heal
I will remember you with me on that field...



Obrazek



- Zamknij mordę! - warknął Hayami. Natychmiast przypadł do konającego mężczyzny, ignorując chwilowo grot włóczni utkwiony w martwym, nieruchomym już ciele obok, kałużę krwi i trzeciego geniusza przestępczości, na ten moment spływającego przed Airą tak szybko, na ile mógł. Nie dziwił się. Też by spływał, zwłaszcza że mocz Yuuki nie pachniał bynajmniej różami. Pochylił się nad tamtym, wysoki, groźny, niebezpieczny, z ogniem w bursztynowo złotych oczach. Uśmiechał się przy tym cokolwiek przerażająco.

- Kim jesteście i jaki macie związek z kradzieżami kur u tej rodziny? - rzucił szorstko. Pochylił się tak, by konający czuł jego oddech, widział ogień wściekłości i walki. Czy to była hańba, czy to wyło piekło? - - Odpowiadaj. Szybko i w miarę dorzecznie.

Usłyszawszy krzyk trzeciego mężczyzny, Hayami zerwał się na równe nogi. Aira wirowała w powietrzu, szaleńcza, piękna, niebezpieczna, wspaniała w swojej pierwotnej dzikości; trochę mu przypominała ludzi zza Muru, dzieci natury, może bardziej artystyczne w swej rysowniczej dumie niż kruki ginące o zmierzchu czy - samurajowie w bezdennie dziecinnym, śmierdzącym jelitami honorze. Nie tracąc nawet chwili, popędził w kierunku Airy, energicznej jak ogień - i widzę ogień, popieli dusze - w ustach miał gorzki smak zwycięstwa, Przyjacielu, znienawidzoną dumę nieprzystojną dla wojownika, radosną furię pachnącą polnymi kwiatami...

- AIRA, STÓJ! - ryknął jak tyranozaur, całą mocą płuc przesyconych pyłem nienawiści. Sam się zdziwił, że przyszło mu to tak prosto; ruszyć na nią, stanąć na jej drodze, zablokować jej obroty, powstrzymać morderczy szał Inuzuki. Dyszał ciężko, starał się złapać dech w piersi, włosy lepiły mu się do czoła - kiedy zrobiło mi się tak gorąco?, dłonie lekko dygotały. Shinobi zabijali bez wysiłku, kwitnący, spokojni, szczerzy; było w tym coś z kary od bogów, w tych ich technikach, jasnych i bezwiednie magicznych. Samurajowie byli bardziej...jakby to powiedzieć...zwyczajni. I może dlatego ich bushido, ostre jak miecze zasady, twarde, hartowane w ogniu rzeczywistości, kazało mu zatrzymać magię ciała Airy? By nie uderzyć świata brutalnie w twarz jej błyskawiczną śmiercią, pierwotną przecież - jak świat?
Oh well. On miał tylko zabić, rozwiązać sprawę, wyruszyć w drogę. To był prosty plan, zwykły, pasujący do jego zasady, którą całe życie żył. Co mogło pójść nie tak?
Cóż- pomyślał bez tchu, oblizując wargi - chyba właśnie zjebało się wszystko.
Był to bowiem pierwszy i ostatni być może raz w życiu Hayamiego Akodo, gdy pozwolił życiu iść własnym torem.

- Dość, Aira. Dość- powiedział nad podziw łagodnie, tak chłodno w porównaniu do temperatury poprzednich słów. - Chodź, sprawdzimy ten namiot. Nasz nowy znajomy ma rozum, gada.

Niezależnie od tego, czy dowiedział się czegoś od dwóch mężczyzn, czy nie, czy powstrzymał Airę, czy nie, Hayami miał zamiar przeszukać szczegółowo obozowisko. Jeżeli przynajmniej jeden z tych dwóch przeżyje, młody samuraj poprosiłby Airę, by podleczyła tego chętnego do współpracy - na tyle, by im nie zdechł. Na pewno miał zamiar dążyć do ocalenia tego mężczyzny, który wykazał się rozsądkiem w obliczu zagłady, tyle że...
Kiedyś pewien poeta napisał mierz siły na zamiary - nie zamiar podług sił.
Lwy nie zawsze wierzyły poetom.
Może dlatego, że lubiły ich pożerać.

_______________________________________________________
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

NIE UŻYTO ŻADNYCH TECHNIK, POZIOM CHAKRY BEZ ZMIAN.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Polanka

Postprzez Aira » 16 kwi 2019, o 10:44

Trochę się wszystko pokomplikowało ale dziewczyna postanowiła wykonać swój ruch. Po wybiciu i rozpoczęciu techniki niewiele już do niej docierało, chociaż wciąż czuła zapachy ludzi i zwierząt zebranych dookoła. Co w tym wszystkim zdecydowanie poszło nie tak. Szybko do jej nozdrzy dotarł zapach krwi. Dziewczyna za to usłyszała męski krzyk. Przez wirowanie był słabo słyszalny dla niej. Yuuki zaś przystanęła w miejscu, jak wryta wgapiając się swoimi oczkami w Hayamiego nie tyle ze zdziwieniem co strachem. Technika trwała dalej. Dopiero po chwili zapach Hayamiego przemieścił się frontalnie do dziewczyny. Coś tu nie pasowało ale nie mogła ryzykować, nawet jeśli nie miała pojęcia czy to nie pułapka. Nie bardzo mogła przerwać technikę. Musiała zmienić odrobinę kierunek by wyminąć tą osobę. Wszystko działo się tak szybko, że nie zdążyła sprawnie wylądować. Można powiedzieć, że zaryła w ziemię. Kurz opadł a spod niego ujawniła się Aira masująca swoje obolałe ramie, gdyż zaryła i przecjhała się kawałek po ziemi , swoim bokiem. Musiała się szybko pozbierać i rozejrzeć w sytuacji. W jej kierunku ruszyła Yuuki gotowa w każdej chwili zaatakować oponenta który by coś kombinował.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 6 maja 2019, o 19:54

Szkodniki jedne!
Misja dla Hayami i Airy
Ranga D
Post 21/23


Do kogo zwracał się samuraj? Martwi nie mieli głosu, a konającym było wszystko jedno. Życie uchodziło z nich błyskawicznie, nie potrafili pozbierać myśli. Prawdopodobnie ktoś czekał na nich w domu, czy to rodzice, czy to kobiety, czy nawet dzieci. Zawsze znalazł się ktoś, kto wyczekiwał powrotu tej jednej osoby co jakiś czas trzęsąc się ze strachu czy wszystko u niego w porządku? Czy to nie był ostatni raz, gdy spotkałeś tego, który był całym Twoim życiem, całym szczęściem jakie pozostało. Ten, przy którym klęczał samuraj miał w oczach przedziwny spokój. Zupełnie tak, jakby jego problemy skończyły się w jednym momencie. Zdołał się tylko uśmiechnąć słysząc pytanie, lecz to było jego ostatnie tchnienie. Kto by pomyślał, że tak łatwo może się coś zakończyć?
Facet nadal trzymał ręce przed sobą, próbował się zakrywać przed bardzo realnym zagrożeniem w postaci dwójki shinobich. Serce mu kołatało zupełnie tak, jakby chciało wyrwać się z piersi i uciekać tam, gdzie pieprz rośnie. Wiedział, że jego żywot może się zakończyć w każdej chwili. Zerkał na samuraja próbując przezwyciężyć strach, jednak maksymalnie było to na kilka sekund. Co jednak było w tym szlachetnego, że Hayami próbował uratować ostatniego złodziejaszka? Chwilę temu odebrał życie dwójce mężczyzn od tak, zupełnie jakby to było zwierzę. Czy może po prostu nie chciał dać jej okazji do tego, by przekonała się jakie są skutki zabawy czyimś życiem. Aira jednak oddaliła się od mężczyzny, nie pozbawiła go jego już i tak marnego żywota. Ten z miejsca odrzucił nożyk na bok. Zdawał sobie sprawę, że to wszystko go przerasta. Odłożył ręce na boki, gdy usłyszał huk, który zwiastował wylądowanie Airy na ziemi.
-My... - głos mu się załamał, przełknął głośno ślinę - my po prostu chcieliśmy mieć co do garnka włożyć. Ćwiartowaliśmy kury, a krew gotowaliśmy, żeby przyrządzić flaczka - wskazał na namiot i kociołek znajdujący się nieopodal. Hayami, który zaczął przeglądać miejsce mógł zobaczyć, że w namiocie jest wykopany dołek w ziemi. Na tyle głęboki, by było tam trochę zimniej. Ziemia jednak potrafiła trzymać temperaturę. W dołku tym było nic innego tylko... kaszanka.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 542
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Hayami Akodo » 18 maja 2019, o 11:23


You're there right with me on the frontline



Obrazek



Hayami wiedział, czego chce i jak to zamierza osiągnąć. Tym razem rozwiązanie było proste, zwykłe, może nawet aż zbyt proste: głodni, pragnący przeżyć ludzie. Jak zwykle dał się ponieść swojej okrutnej naturze, wykazał się siłą - tyle że nie tą, którą powinien. Do grona jego ofiar dołączyła kolejna twarz bez rysów, kolejny cień, który rozwiał się jak dym. Miał wyjaśnić sprawę zaginięcia kur - i wyjaśnił. Sposób wyjaśnienia pozostawiał jednak wiele do życzenia. Jednak powstrzymał Airę, pohamował jej gniewne zapędy, ukrócił pragnienie mordu słodkiej Inuzuki.

Were we legends?
Alone in this time
Now we're legends
Shining in dark and knowing
And we're dying in equality


Odczekał jeszcze chwilę, zastanawiał się nad czymś. Wreszcie zdecydował.
alone in this time, now we're legends
Podszedł szybko do Airy i Yuuki. Pogłaskał - jeżeli było to możliwe - psa, pomógł wstać dziewczynie. Jest taka młoda.

- Wszystko w porządku? - zapytał spokojnie, ciepło, można by rzec: opiekuńczo.- Chodź, trzeba posprzątać zwłoki tych dwóch. No i powiadomić tamtą rodzinę, że...załatwiliśmy problem. Oddam ci głos, jak wrócimy do zleceniodawców, i podzielimy się nagrodą. Tak, jak było ustalone.
Przez chwilę jeszcze się wahał, ale ostatecznie zdecydował, że zada to pytanie, kiedy wrócą do gospodarstwa i się rozliczą z właścicielami. Pomógł Airze otrzepać się z ziemi, po czym zbliżył się do roztrzęsionego mężczyzny. Jego twarz nie wyrażała niczego dobrego.

- Posłuchaj. Tym razem masz szczęście - warknął, chwytając go za gardło. - Nie doniosę na ciebie do straży ani cię nie zabiję. Ale tylko spróbuj to powtórzyć, ukraść cokolwiek komukolwiek albo zrobić coś innego, a już nie będziesz miał tyle szczęścia. Chwytasz?

Puścił mężczyznę. Cofnął się i splunął.

- Bierz jednego ze swoich kumpli i wrzuć go do tego dołu w namiocie - polecił szorstko. Nim jednak padło to polecenie, Hayami udał się do wspomnianego przez siebie miejsca, po czym wyjął to mięso (bo w końcu idiotycznie byłoby grzebać umarłych razem z jedzeniem...) i wróciwszy, położył je na ziemi. - Hm, Aira, co myślisz o tym, by to...jedzenie oddać tym ludziom?

Zimne spojrzenie bursztynowookiego Lwa z Yinzin powinno było przekonać mężczyznę, by nie uciekał - jeszcze. Najpierw miał mu pomóc z tym i owym; potem ewentualnie Hayami mógłby go puścić wolno.
Bo w końcu - nawet ten rabuś był tylko człowiekiem.
Wziął ciało drugiego mężczyzny, wrzucił je do dołu, po czym z pomocą jedynego ocalałego - którego postanowił zachęcić do pomocy lekkim dźgnięciem włócznią w bok -
upewnił się, że ciała dwóch zabitych są bezpieczne. Nie, żeby go obchodził ich los, ale...

- Dobra, a teraz spływaj. Jak najdalej od tych ludzi i ode mnie - polecił mężczyźnie zimno. Zaczekał, aż tamten się oddali, po czym wzruszył ramionami.

- Nie ma sensu użerać się ze strażą, a i kolejny trup nam niepotrzebny...Zależy mi na czasie. Idziemy, Aira-chan? Przy okazji, będę miał do ciebie pytanie, ale to już na miejscu, jak odbierzemy nagrodę. O ile jakaś będzie.

________________________________________________________
Jeżeli Aira nie będzie chciała tu niczego więcej robić i nie pojawi się nowy przeciwnik ani nic, to ZT dla Hayamiego: dom zleceniodawców.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Polanka

Postprzez Aira » 20 maja 2019, o 10:30

Dziewczyna jeszcze przez chwilę starała się przez chwilę dochodziła do siebie. Po przerwanym ataku trochę bolało ją ramie na które upadła. ale to nie było nic poważnego. Nim się obejrzała obok stał już Hayami głaszczący Yuuki, trochę niespodziewającą się tego. Nie zareagowała no to, najwidoczniej psinka dała mu mały kredyt zaufania. Przez tą chwilę dosłownie nie wiedziała co dookoła miało miejsce. Jedynie jakiś krzyk dotarł do jej uszu. W końcu z pomocą samuraia podźwignęła się na proste nogi i otrzepała z masy kurzu które nazbyt widoczne były na białym stroju. Chłopak postanowił odrobinę pomóc, i na pewno musiała powiedzieć, że jak na faceta potrafił być nawet nazbyt delikatny. Przyszedł jednak czas na ujrzenie tego co tu się stało. Aira objęła wzrokiem całe "pole" i ujrzeć pozostałych członków zgrai. To nie było zwykłe zabójstwo. Dziewczyna jeszcze nigdy nikogo nie zabiła a sam ten widok potrafił przyprawić o ciarki. Pot zalał jej plecy. a na rękach pojawiła się gęsia skórka. Śniadanie zdecydowanie powoli wędrowało do góry. Nie chciała dać po sobie znać strachu maskowanego zaskoczeniem. Drżące oczy jednak wszystko zdradzały. To było trochę dla niej za dużo. Musiała nad tym jakoś zapanować. Nie potrafiła zrozumieć jak tak przemiły samuraj potrafił zmienić się o sto osiemdziesiąt stopni. Wiedziała, że dużo podróżował i musiał mieć doświadczenie w walce, ale tu nie o to chodziło. Znowu była tak zamyślana, że nie dotarło do niej absolutnie nic. Zadane pytanie dopiero wyrwało ją z tego trasu. Zdała sobie sprawę, że chyba przez pięć minut stała bez ruchu jak ten przysłowiowy kołek. Tak, oczywiście - odpowiedziała mimowolnie. W głowie miała pełno myśli i chyba nie wiedziała jak się z nimi uporać. Yuuki jedynie trąciła ją mokrym nosem w nogę. To oznaczało tylko jedno. Zanim jeszcze ruszyli, przykucnęła i wzięła psinkę na ręce. Chyba ta wyczuwała, że z jej panią jest coś nie tak i musi być blisko niej. Polizała Airę po poliku a ta się w końcu uśmiechnęła. Teraz mogli ruszać w dalszą drogę.
Obrazek
#008000
Avatar użytkownika

Aira
 
Posty: 67
Dołączył(a): 26 wrz 2018, o 23:01
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6448&p=99676#p99676
GG: 66576308
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Kuroi Kuma » 23 maja 2019, o 21:55

pościk -> here
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 542
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 35
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG: 5488733
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Shins » 14 cze 2019, o 02:18

Poprzedni post: Baishunpu no ie


I znowu kroczek do przodu ku unormowaniu sprawy jego wolności. Dziewczyna zgodziła się na lot, a to da mu przynajmniej szansę na to, by jakoś wkupić się we względy wszystkich trzech kobiet. A przynajmniej poprawić relację choćby odrobinę.

"Wolałbym całość, ale na jednego ptaka powinno starczyć 200g. Też chcesz lecieć? Byłoby chyba lepiej, gdyby jedna z dziewczyn poleciała ze mną, a druga z Tobą. Mniejsze zagrożenie, że spadnę. W górze może być niebezpiecznie, jeśli nie zachować należytej ostrożności".

Gdy dziewczyny zeszły i blondynka kazała mu ruszać Shins poszedł we wskazanym kierunku. Pierwszy. W sumie tego się spodziewał. Ale nie marnował czasu w trakcie marszu. Rozmyślał nad tym, co zaraz będą robili. Lot sam w sobie jest emocjonujący, ale można zapunktować jeszcze nie oderwawszy się od ziemi. Jego figury przeważnie nie grzeszyły urodą. Nie to, żeby nie umiał im nadać realistycznych kształtów, ale bardziej dlatego, żeby już sam widok tworów wzbudzał strach i obrzydzenie. Ale teraz nie było sensu uzyskiwać taki efekt. Teraz trzeba wręcz odwrotnie - najlepiej, by jego towarzyszki wpadły w zachwyt. A to wymagało zastanowienia. No bo jak ukształtować ptaka, by był piękny i ujmował serce?

Jego myśli płynęły przez wszystkie wspomnienia, w których widział żywe ptaki lub ich wizerunki i powoli uzyskiwał obraz tego, co chciał ulepić. Ciekawe czy się dziewczynom spodoba?

Gdy dotarli na miejsce Shins zwrócił się do blondynki - "To ile tych ptaków ulepić?", po czym stworzy ich tyle, ile powie mu kobieta, w kształcie łabędzi.


P.S.
Tu miał być epicki art z zajebistym łabędziem, ale nie umiem znaleźć :c



C1: Shī Wan
Spoiler: pokaż

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Zależny od opanowania dziedziny klanowej (detonacja)

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.
Twory C1 spełniają najczęściej rolę przeszkadzajki. Ich siłę można porównać bardziej do petard niż bomb. Bez trudu mogą urwać palce, gdy wybuchną komuś w dłoni, a także zostawić paskudne rany na ciele. Groźne dla życia są jednak w większej ilości.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 281
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Polanka

Postprzez Harumi » 16 cze 2019, o 03:11

34/45
„Wśród kwiatów wiśnia, wśród ludzi wojownik”
Yoshimitsu & Shins — misja C
Zima tego roku zdawała się być jakby łaskawsza. Mimo, że temperatury oscylowały w niskich granicach, to wciąż nie wymagały przywdziewania grubych skór czy kurtek wypełnionych ptasim pierzem. Choć roślinność obumarła na ten krótki okres, to polanka wciąż nie traciła swojego uroku. Okalająca wszystko cisza była wręcz nieznośna. W takich miejscach z powodzeniem można było dokonywać morderstw, bowiem w okolicy nie pojawiła się nawet jedna, obca dusza. Z tego też sprawę zdawała sobie stara blondynka. Choć nie przewidywała, by jakiekolwiek rozwiązania siłowe były jej potrzebne, wciąż wolała wybrać miejsce oddalone od wzroku mieszkańców. Nendohito nie był najbardziej przyjaznym człowiekiem, stąd też potrzeba zachowania ostrożności.
— Ja będę lecieć z tobą — podkreśliła — One osobno. — Kobieta podchodziła z olbrzymią dozą podejrzliwości do możliwości młodego Douhito. Nie zamierzała oddawać mu gliny, a jedynie wydzielić odpowiednią jej ilość. Zgodnie z podaną informacją, wzięła odpowiednią wagę tegoż materiału nim wyszli z burdelu. Z miejsca można było miarkować, że pracodawczyni bliźniaczek nie da ich skrzywdzić. Najwidoczniej przynosiły ogromne zyski wątpliwej legalności przybytkowi. Jakikolwiek atak mógłby skończyć się śmiercią, z czego Shins doskonale zdawał sobie sprawę. Nawet najbardziej rozchwiane psychicznie osoby nie próbowałyby kolejnych zagrywek. A chłopak z pewnością nie należał do powyższej grupy.
Dotarłszy na miejsce w ręce Douhito powędrowała glina, całe czterysta gramów gotowych do ulepienia w bajeczny kształt. Starsza kobieta stała bardzo blisko młodzieńca, natomiast obie bliźniaczki w odległości dwóch metrów. Były bardzo blisko siebie, wciąż paraliżowane strachem przed tym, co właściwie umie tajemniczy chłopak. Było to bowiem ich pierwsze spotkanie z kimś, kto tworzył kształty o ożywionej naturze.
— Dwa — odparła bardzo szybko — Nie mogą rzucać się w oczy. Wciąż jesteśmy blisko wioski. Jastrząb, orzeł. Cokolwiek — poinstruowała. Naturalnie obawiała się o interwencję z ramienia ludzi prawa. Być może gliniane ptaki nie byłyby w ich oczach zagrożeniem, ale wciąż wolała unikać gapiów. Łabędzie z pewnością przykuwałyby wzrok i również go cieszyły. Jednakże problemy płynące z powyższego były znacznie kosztowniejsze, niźli zyski.
Po zakończonym formowaniu gliny, blondynka wraz z Shinsem wskoczyła na grzbiet jednego z nich. Natomiast Miko i Mijo na drugi. Strach i ciekawość mieszały się ze sobą raz za razem. Choć trącały bardziej o beztroskę, a miejscami o głupotę, to poważnie obawiały się o stabilność powyższego.
— Nie spadniemy? — zapytała jedna z nich, siedząc już na grzbiecie zwierzęcia. Blondynka cały czas obserwowała ruchy Nendohito.
Słownik


Postacie
1) Partnerka Yoshiego (Mijo)
2) Partnerka Shinsa (Miko)
3) Barman
4) Blondynka
5) Czerwonowłosa (Akaikari)

Mapa
*klik*

Inne
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek
ObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Harumi
Nocny Marek
 
Posty: 552
Dołączył(a): 17 gru 2018, o 00:37
Lokalizacja: Szczecin
Wiek postaci: 20
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, krzywo ścięte włosy sięgające trochę poniżej łopatek, złote oczy, niesamowicie blady odcień skóry.
Widoczny ekwipunek: Torba przymocowana do pasa (z przodu), duża torba na wysokości lędźwi (z tyłu)
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=6788
GG: 62022462
Multikonta: Inari

Re: Polanka

Postprzez Shins » 16 cze 2019, o 09:52

Gdyby nie okoliczności, Shins walnąłby face palma. Kobieta zupełnie mu nie ufała. I słusznie, sam sobie też by nie ufał, choć akurat w tej chwili nie miał złych zamiarów. Niemniej pozwolenie dziewczynom lecieć samym mogło być ryzykowne. Jeśli będą się wychylać z łatwością mogą spaść. To najłatwiejszy sposób na tragedię.

"Wiesz, jak teraz zaczną się majtać, to naprawdę mogą spaść... tam w górze jednak jest niebezpiecznie... dobra, zrobię klona i niech leci z nimi, żeby miały jednak jakąś opiekę. Mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko?" - powiedział, bo czym, zakładając, że blondynka nie ma nic przeciwko stworzył skalnego kolna.

Gdy dziewczyny były już pod opieką klona (albo nie, jeśli blondynka się nie zgodziła) oba ptaki wzniosły się do lotu. Na początku tylko na wysokość kilku metrów, ledwo nad poziom drzew, by w razie upadku nikomu nic się nie stało. Ptak z dziewczynami leciał pierwszy, i trochę wyżej, by w razie zagrożenia chłopak miał możliwość podjęcia próby złapania spadającej dziewczyny. Choć miał nadzieje, że nie będzie takiej konieczności.

Nie rozpędzali się za bardzo - cały czas utrzymywali prędkość, dzięki której byli w stanie wyraźnie widzieć otaczające ich widoki, jednak powoli wzlatywali coraz wyżej, aż finalnie wzlecieli na wysokość około 50m i zaczęli krążyć nad okolicznymi lasami, czy innymi miejscami, które chłopakowi wydawały się ładne (nie zbliżając się do miasta).

Jeśli przy dziewczynach nie ma klona i chłopak zauważy, że dziewczyny wykonują ruchy, które mogłyby spowodować ich spadnięciem poprosi podleci blisko nich i spróbuje je uspokoić. Jeśli to nic nie da, to powie blondynce, że stworzy klona, który przeskoczy na łabędzie dziewczyn i się nimi zaopiekuje.


Lot będzie kontynuowany przez około 30 minut lub do czasu, aż blondynka nie powie chłopakowi, aby lądować - wtedy oba ptaki polecą na polankę, z której wystartowali. Po zejściu wesoły zapyta dziewczyn - "I jak Wam się podobało?"

Lot może skończyć się szybciej, jeśli dziewczyny będą się bały i zachowywały się panicznie, co powodowałoby ryzyko ich spadnięcia.



Natępny post: „Baishunpu no ie”


Doton: Iwa Bunshin no Jutsu
Spoiler: pokaż

Nazwa
Doton: Iwa Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Baran

Zasięg
Klon pojawia się obok nas; Klon nie może się oddalić na więcej niż 50m

Koszt E: 18% | D: 13% | C: 9% | B: 5% | A: 3% | S: 2% | S+: 1% za klona + to, co przekażemy

Dodatkowe Siła równa twórcy; Szybkość -> 1/2 postaci; Reszta równa użytkownikowi za wyjątkiem wytrzymałości.

Opis Przydatna technika polegająca na stworzeniu skalnej kopii swojej osoby. Ich głównymi atutami są wytrzymałość (stworzone są z twardych skał) i możliwość korzystania z technik Doton znanych pierwowzorowi. Zwyczajne wbicie kunai nic nie da - trzeba całkowicie je rozkruszyć, by się ich pozbyć. Klony mają własną wolę, nie ma więc potrzeby stałego kontrolowania ich poczynań. Kopia potrafi nawet mówić, czym można łatwo wprowadzić przeciwnika w błąd. Jutsu ma jednak kilka wad, a jedną z nich jest koszt. Oprócz kosztu stworzenia techniki trzeba przeznaczyć dodatkową ilość na zasoby klona. W przypadku jego zniszczenia chakra nie jest odzyskiwana. Dodatkowo kopiowany jest podstawowy ekwipunek, gdzie wszelkie nietypowe oręża w postaci notek czy bombek nie będą kopiowane.


C1: Shī Wan
Spoiler: pokaż

Nazwa
C1: Shī Wan

Pieczęci
Połowa Barana (detonacja)

Zasięg
Zależny od opanowania dziedziny klanowej (detonacja)

Koszt E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% (za 5 małych / 2 średnie/ 1 duży)

Dodatkowe
20g gliny za małego, 100g za średniego, 200g za dużego.

Opis Najsłabsze wybuchowe twory, którym można nadać rangę C1. Twory charakteryzują się tym, że przypominają wyglądem zwierzęta. Wyróżnić możemy kilka kategorii:
  • owady, pająki – lądowe typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej.
  • ptaki – powietrzne typy bomb. Dostępne jedynie w wersji małej i średniej.
  • ptaki transportowe – bomby charakteryzujące się znikomą siłą, która jest w stanie zaszkodzić jedynie w przypadku bezpośredniego kontaktu. Nie jest to jednak ich przeznaczeniem, a transport jak wskazuje nazwa. Dostępne jedynie w dużej wersji.
  • ryby, meduzy – morskie typy bomb, wykorzystywane do atakowania celów podwodnych bądź znajdujących się na powierzchni wody. Bomby mogą być także w tym przypadku wykorzystywane jako miny wodne. Dostępne we wszystkich wersjach.
  • węże, stonogi – podziemne typy bomb, które mogą zostać wykorzystane do unieruchomienia przeciwnika. Charakteryzują się one większymi rozmiarami, a przez to i siłą wybuchu. Dostępne jedynie w wersji średniej i dużej.
Twory C1 spełniają najczęściej rolę przeszkadzajki. Ich siłę można porównać bardziej do petard niż bomb. Bez trudu mogą urwać palce, gdy wybuchną komuś w dłoni, a także zostawić paskudne rany na ciele. Groźne dla życia są jednak w większej ilości.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 18 cze 2019, o 23:54 przez Shins, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 281
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 3 gości