Gospodarstwo Onizuka

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Senju Toshio » 28 gru 2015, o 16:11

Obrazek
Tereny jednej z mniejszych farm rozsianych dookoła. Posiadająca mało dóbr, ale o zróżnicowanym położeniu. Skromna hodowla kurczaków, poletka uprawne warzyw (przede wszystkim kukurydzy) i duża część krzaczków bawełny.
Rodzina Onizuka posiada na swoim terenie swój dom mieszkalny, przy którym wybudowany jest składzik i szopa na narzędzie, a nieopodal ulokowany jest wolno stojący hangar na zbiory i dla zwierząt rolnych oraz dla większych gabarytowo przedmiotów. Jak to na farmie czuć swojski klimat i wystrój w nieładzie. Lepiej także patrzeć na co się stąpa, bo nie wszystko pod nogami to błoto.
Gospodarstwem zajmuje się głowa rodziny, wraz z dorastającymi synami. Mają również pomocnika, mężczyznę z miasta, któremu praca farmera starcza do szczęścia.


Znajome ślady (D)
[5/15]

Misja dla Mai.

Zachowanie Mai chociaż trochę wzbudziło w chłopcu poczucie zaufania i troski. Oni od samego początku i niemal ślepo chcieli wierzyć w jej pomoc. W końcu wywodziła się z klanu Inuzuka. Oni wraz ze swoimi zwierzakami pełnili straż nad osadą i nikt ani nic nie zakłóci powstałego pod ich panowaniem porządku. Tereny dookoła wydawały się nader rozległe, żeby mieć trudność sprawować kontrolowaną pieczę nad każdym z mieszkańców. Między innymi dlatego też powstała taka prośba z ust zlęknionych dzieciaków. Gdyby to była żona lub pomocnik właściciela farmy można by uznać, że sprawa dotyczy tego samego. Chłopcy akurat bawili się i wracając zastali nie do końca znaną im sytuację. Nikogo innego zawiadomić nie mogli? Najwyraźniej nie było jak i kogo. Maluchy szybko kiwnęli po sobie i pognali z powrotem do domu, na farmę. Droga nie dłużyła się, a wydawać się mogło, że prowadzą dziewczynę jakimiś ścieżkami na skróty. Trochę drzew, później otwarta przestrzeń i w kwadrans przebyli dzielące ich od struktur gospodarstwa trzy kilometry.
- Nie wiedzieliśmy, co robić, bo mama akurat w mieście. A nasz pomocnik wziął dzień wolnego. - napomknął starszy z dzieciaków, gdy przekraczali próg posesji. Dookoła obszernego terenu rozciągał się drewniany płot. Ogrodzenie nie miało tu furtki, a otwierało się na dalszą drogę do zabudowań. Po obu stronach szerokie pasma pól bawełny i wspomniane miejsca grabieży. Chata z magazynkiem na narzędzia i resztę sprzętu oraz ogromna szopa dla zwierząt. Wrota dwustronnych drzwi były rozwarte. Tam właśnie prowadzili kunoichi chłopcy. We wnętrzu ziało pustką, a blisko snopów siana leżał nadal nieprzytomny mężczyzna. Zapewne ojciec dwójki osóbek. Zatroskani szybko stanęli po z dwóch stron faceta i bezradnie oczekiwali na wyjaśnienia. Nieprzytomny. Naokoło mała ilość śladów, względnie zwierzęcych kopyt. W zagrodach dwa konie i ich oporządzenie. Stary ciężki pług nie warty niczego. Ludzkie stopy trudno posegregować. W nieładzie i raczej mało. Lecz ziemia wydawała się, jakby odbyła się tu krzątanina z wynoszeniem. Któż inny, jak oko dziewczyny mogłoby to wychwycić. Co do ofiary. Zero oznak ogłuszenia narzędziem, zero woni alkoholu, jednak jakby dobrze się przyjrzeć coś dziabnęło go w nogę. Rozprute lekko przy nogawce, ale znikome ślady krwi. Żaden znaczący drapieżnik nie wywołałby tak małych ran, gdyby był agresywny czy sprowokowany.
- Czy on nie żyje Inuzuka-sama? - młodszy maluch zapytał się Mai, prawie z płaczem w głosie. Bliźnięta mieli tą tendencję, że jeden miał w sobie odwagę, a drugi nie potrafił powstrzymać się od strachu. I co tu dalej robić, kiedy do pomocy miało się dzieciaki?
Senju Toshio
 

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 9 paź 2018, o 21:40

Nie mylił się - jak zawsze Asaka miała coś istotnego i mądrego do powiedzenia. Właśnie, taka istota rzecz - czy w ogóle przepuszczą ją przez granicę... To już nie był ich problem. Przepuszczą - pójdą z nią, jeśli zdecyduje się zapłacić. Nie przepuszczą - nie pójdzie, nie będzie zarobku i jednocześnie nie będzie zbędnego balastu. Jego spojrzenie, kiedy skierowane było na Asakę, miało ten sam, nieprzyjemny wyraz, a jednocześnie nie było skupione, nie dotykało ziemi jak za każdym razem, kiedy prowadzili jedną ze swoich dłuższych, ciekawych rozmów, co wciągały w korytarze swoich pląsów i zachęcały aż do tego, by stawiać ślady na ich krokach i samemu tworzyć własne. Ta niechęć nie była kierowana na białowłosą, więc złagodniała po uniesieniu spojrzenia, ale nadal była wyraźna. Przy czym Asaka była zbyt zajęta obserwowaniem kobiety, żeby ich spojrzenia się skrzyżowały. To dobrze. Dzięki temu on wyraźnie widział drgnięcie, które rozpłynęło się pojedynczym słojem po złocistej tafli, morzu jego istnienia, granicach jego świata, płynnych i gładkich, zmiennych w zależności od ciepła dnia i blasku, który doń wpadał. To nie jego serce uderzyło odrobinkę mocniej, zakłócając stały tercet - to jej uniosło się mocniej, mięsień zareagował na brunatną aurę, którą kobieta wokół siebie roztaczała. Nie, nie, niedobrze - powinna zignorować i się nie przejmować tą mróweczką, którą można zgnieść butem, a potem przechodząc przez liście ocierasz o nie podeszwę, żeby ściągnąć z nich niepotrzebnego trupa. Tak zrobiłby on. Och, pewnie gdyby ona też tak robiła, jej oczy nie byłyby złote. Miałyby barwę jasnego bzu, który swoim cudownym zapachem wabił do siebie stada motyli tylko po to, by te przekonały się, że wśród kwiatów zapleciono pajęczą sieć. Ta kunoichi była za bardzo sobą, żeby pozostać całkowicie zimną tam, gdzie ludzka troska i czystość były silniejsze barwami ponad brud codzienności. Nie był zaskoczony tym, co widział, ale to też nie tak, że właśnie tego się spodziewał. Te odczucia położyły się gdzieś pomiędzy, bo bardziej był skupiony na tym, co zamierzała teraz powiedzieć. Sam nawet nie zwrócił uwagi na jej ubiór, ale to głównie dlatego, że mogła iść nawet nago - jeśli zimno by ją spowalniało - zostawiłby ją prawdopodobnie wilkom na pożarcie. Honor zgubił gdzieś w zgniłych stogach siana, którym usłany miał być dom, a moralność zamieciono wraz z zeszłorocznymi liśćmi. Prawa człowieka? Nie słyszałem o czymś takim.
Skinął głową w kierunku Asaki dając znać, że jemu ta cena odpowiada jak najbardziej. Co prawda za standardowe zlecenia się tyle dostawało, ale... zapewniała od razu po drodze jedzenie, na to pewnie trochę ryo by poszło, zwłaszcza, że nie wiedzieli, ile czasu przyjdzie im podróżować. Mniej więcej czas był znany, parę dni im zejdzie. Ale to był czas szacowany na normalną podróż głównymi drogami, a akurat przechodzenie tymi... ryzykowne. Choć bardziej ryzykowne było bieganie po lesie i liczenie na to, że akurat nie wpadnie się w żadną zastawioną pułapkę. Powinni bardziej negocjować cenę? Nie ma co aż tak wyłuskiwać, skoro kobieta i tak idzie w tym kierunku, co oni...
- Po 600 na głowę. 500 Bierze się za przeprawę przez spokojne tereny.- Względnie spokojne, zwykłych kupców na przejazd po miasteczku nie stać na wynajem ninja za taką kwotę, ale i tak wszędzie było bezpieczniej niż w ogniu wojny, co do tego żaden z nich chyba nie miał wątpliwości. Tak jak czarnowłosy nie miał wątpliwości, że kobieta przystanie na podwyżkę o 200 ryo. Wykorzystuje się, ale chyba - warto? Dla dzieci, dla męża... Czarnowłosy wpatrywał się w jej plecy, kiedy prowadziła ich do swojego domostwa - swojego? Jeśli jej - to czemu jej dzieci mieszkały tak daleko? Czarnowłosy nie wyczuwał tutaj podstępu, kobieta była zbyt autentyczna na walenie ściemy i aby uwierzył, że to tylko zdolności aktorskie. Tak samo czarnowłosy by się nie obraził, gdyby kobieta zapłaty odmówiła. Tej dodatkowej, znaczy się. Nie zamierzał wchodzić do jej domu, tylko poczekać na nią na zewnątrz. Muszą rzeczywiście jeszcze się zorientować, czy kobieta w ogóle przez granicę zostanie przepuszczona.
- Jeśli będzie stanowić dla nas jakiekolwiek zagrożenie - zabiję ją. - Odezwał się do Asaki, kiedy już kobiecina zniknęła w domostwie. Widział, jak Asaka na nią spoglądała, wolał mieć pewność, że to będzie jasne. Rzecz jasna nie oznaczało to, że przy byle pierwszej lepszej okazji wbije jej nóż w plecy, nie tak to działało, nie był aż tak szurnięty. Zwyczajnie nie miał skrupułów. Białowłosa raczej też nie. Nie wtedy, kiedy ich posiadanie mogło wpędzić ich do grobu.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 9 paź 2018, o 22:28

Oczywiście, że to nie był ich problem, jeśli kobiety nie przepuszczą. Brak kasy i brak problemu po drodze. Z pieniędzmi zawsze kłopoty szły w parze i nie inaczej było tym razem. Asaka rzeczywiście nie zauważyła tego pogardliwego spojrzenia, które miał, gdy spojrzał i na nią. To, że patrzył tak na tę biedną kobietę nie ruszało jej w najmniejszym stopniu. Płaszczenie się, obejmowanie za nogi – sama sobie na to pracowała, a Asaka nie gardziła nią z tylko jednego powodu: rodzina i dla niej samej znaczyła zbyt wiele, rozumiała więc jej motywy. Przecież sama zamierzała zrobić wszystko, by przedostać się do Daishi.
To nie tak, że srebrzystowłosa się przejmowała młodą kobietą, bo tak nie było. Nie tak do końca. Nie była jednak w tej chwili całkowicie pozbawiona empatii, nie widziała w niej kogoś, kto nie myśli co robi. Przecież nie wyskoczyła na nich z bronią, jedynie z błagalną prośbą. Można było powiedzieć, że Asaka była idealnym dopełnieniem Shikaruia, bo tam, gdzie jego honor się zagubił, jej jaśniał złotem z daleka. Dla jej rodu, rodziny, honor był cholernie ważną sprawą. Z powodu honoru, z powodu obowiązku, bo tak trzeba było, przygarnięto ją, gdy mieli tylko dziewięćdziesiąt dziewięć procent pewności, że jest córką Takanobu Kosekiego. Ten jeden, zagubiony po drodze procent, znalazł się po czasie. I tak jak nie mogła patrzeć na to, co bandyci na drodze robili z bezbronnymi kobietami, tak zwróciła i teraz uwagę na ubiór rudowłosej. Nie chciała dla niej źle, mimo wszystko.
Zauważyła ruch głowy Shikaruia rozumiejąc, co chce powiedzieć. Jej też taka cena odpowiadała, nie było co kręcić nosem. Chociaż będzie trudniej. I niewykluczone, że Yamanaka przepuszczą ich tylko, jeżeli zdecydują się wykonać dla nich jakąś sprawę już na terenie Soso. Prawdę mówiąc… to to właśnie przewidywała Asaka. Dlatego droga przez ogarniętą wojną prowincję zajmie zapewne nieco więcej czasu – pytanie, czy ta kobieta w ogóle zdawała sobie z tego sprawę? Wyglądała tak, jakby bez większej rozwagi wypadła z domu i gotowa była pchać się przez granicę – a to prawie tak samo jak Asaka, która podjęła decyzję też trochę na szybko, choć chyba jednak trochę o niej myślała… Trochę.
– 600 i nie będzie konieczny nocleg w Daishi. Sama stamtąd pochodzę – Asaka kucnęła, by podać kobiecie rękę i pomóc jej wstać. Nie mogła patrzeć na to, że tak się przy nich poniża, jakby jej honor i duma nie były warte złamanego ryo.
Sama nie sądziła, by kobieta udawała; żeby robiła tutaj przed nimi przedstawienie. To, co pokazywała, wydawało się białowłosej cholernie wiarygodne, jakby faktycznie czuła rozpacz – cokolwiek właściwie się stało takiego, że tu i teraz, z marszu, musiała przedostać się do Daishi. Co tutaj robiła sama, dlaczego była z dala od swojej ukochanej rodziny…? To Asakę w gruncie rzeczy za bardzo nie obchodziło. To, czy rudowłosa przystanie na większą ilość pieniędzy, czy nie, nie miało też większego znaczenia. Spróbować było warto – tak jak ona próbowała znaleźć kogoś, kto wybiera się w tę samą stronę, w którą sama chciała iść.
Asaka kiwnęła głową, słysząc słowa Shikaruia, gdy kobieta zniknęła w domu. Białowłosa też wcale nie zamierzała się tam pchać, wolała poczekać na zewnątrz. Nie, nie miała skrupułów – tam, gdzie ktoś mógł zagrozić jej celowi w dostaniu się do własnej rodziny, tam nie było miejsca na wyrzuty sumienia. Tam, gdzie ktoś zagrażał twojemu życiu, albo życiu kogoś ci bliskiego – też nie.
– Yamanaka pewnie będą chcieli, żebyśmy zabili dla nich kilku Hyuuga – powiedziała do niego, opierając się o ścianę budynku i spoglądając na Shikiego. – Dziękuję – dodała jeszcze po chwili. – Że chcesz się w to pakować razem ze mną. To… wiele dla mnie znaczy – kunoichi uśmiechnęła się lekko, bo to… naprawdę poprawiało jej grobowy humor. Rozświetlało ten ciemny dzień.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Hayami Akodo » 10 paź 2018, o 17:23

MISJA DLA ASAKI KOUSEKI I SHIKARUIA SANADY (GRUPOWA)
RANGA C
"Yume"
10/45


Obrazek


theme


- Zaraz sprawdzę, czy mnie stać - odpowiada spiesznie młoda kobieta. Uśmiecha się słabo, pozwala się podnieść Asace, dziękując jej nieśmiałym uśmiechem; dobrze jest widzieć kobietę w kimś predestynowanym od zawsze do zabijania. Mimo wszystko...Patrzy niepewnie na was, idąc obok was, niemal pędząc, żeby tylko już dotrzeć na miejsce, żeby szybko to załatwić, bez zbędnego marudztwa. Skoro złapała bogów za nogi, zyskując niespodziewanie dwuosobową eskortę i możliwość przedostania się przez granicę, nie powinna teraz narzekać ani zbytecznie opóźniać swoich wybawicieli z kłopotu.
Farma Onizuka wygląda bardzo ładnie; wyraźnie niedawno powstała z popiołów, została odbudowana, ogród ją otaczający jest piękny, a zabudowania wyglądają czysto. Widać, że właściciele tego miejsca nie zasypiali gruszek w popiele, bardzo ciężko pracowali, żeby jakoś to ogarnąć. W tle, za domem, widoczny jest niewielki, ale ładnie utrzymany cmentarzyk. Stoi tu kilka grobów - postawionych stosunkowo niedawno; nad nimi rosną majestatyczne, wielkie śliwy, a przed każdym nagrobkiem rośnie starannie przycinany krzak róży.
Napisy głoszą kolejno, od lewej:

Onizuka Shimotsuke

Onizuka HikarI

Onizuka Senki

Onizuka Sakami

Onizuka Ayato

Onizuka Akira


Na każdym grobie ponadto dopisano: zmiłuj się nad nimi, Matko.

- Tu spoczywa rodzina poprzednich właścicieli - wyjaśnia ze smutkiem kobieta. - Hikari i jej mąż, Onizuka, ich czterech synów, Senki, Sakami, Ayato i Akira byli właścicielami tej farmy, zanim my się tu wprowadziliśmy. Zamieszkaliśmy razem z nimi, gdyż mój mąż dostał tutaj pracę, a po ślubie zaczynaliśmy od dosłownie zera i nie było nas stać, by pobudować coś swojego. Ich najmłodsi często pilnowali moje dzieciaki, gdy starsi szli w pole albo do miasta. Najpierw umarł Shimotsuke-san, na zawał, potem dołączyła do niego HIkari. A potem zdarzyła się tragedia, bo...

Wzdycha ciężko.

- Którejś nocy Sakami oszalał i pozabijał swoich własnych braci. My ocaleliśmy prawdziwym cudem, nawet nie wiem, dlaczego. Czy ruszyło go sumienie, czy nie potrafił zabić Mariko-chan i mnie, czy odwaga mojego męża, który nas bronił, do niego trafiła, nie wiem. Dosyć, że później popełnił samobójstwo i podpalił farmę. Zdarzyło się to przed trzema laty. My jakoś się odbudowaliśmy, z pomocą dobrych ludzi i ciężkiej pracy udało nam się to wszystko odzyskać, a ostatnio nawet wpłynęły nam pieniądze! Ale nigdy nie byliśmy shinobi, nie potrafiłabym zabijać...Nie chcieliśmy, by farma biednego Shimotsuke-san została całkowicie zniszczona.

Waha się. Wzdycha. Wskazuje wam miejsce, żebyście mogli sobie usiąść - jeśli chcecie, to możecie usiąść na ławce przed domem, albo wejść do środka, jak już wolicie - sama zaś biegnie do środka. Chce wyjąć pieniądze, przeliczyć je, upewnić się, że wystarczy.
Po jakiejś półgodzinie wraca, bardzo zmartwiona.

- Mam niestety tylko 1000 ryou - zwiastuje ze smutkiem. - Nie mam więcej. Sami zobaczcie, shinobi-san, kunoichi-san.

Na dowód tego pokazuje wam sakiewkę. Istotnie jest tam tylko 1000 ryou, ani jednej monety więcej.

- Jeśli zastanę Yoshiego...przy życiu - jej głos się łamie, drży - to postaram się wam jeszcze dopłacić. Tak myślę. Yoshi zabrał sporo pieniędzy, powinien je mieć przy sobie, może będzie mógł dorzucić się na wynagrodzenie dla was.

Jest już przebrana - ubrała się teraz w ciemne spodnie, białą bluzkę i czerwony płaszcz. Na szyi ma ładny, lawendowy szaliczek. Ponadto zmieniła obuwie, tak jak jej sugerowała Asaka, ma teraz wygodne, dobre buty, które mogą jej pomóc w podróży. Przy sobie ma, jak dotąd, ową torebkę.
Już ma zadać jeszcze jakieś pytanie, gdy nagle, zdumiona, przysłania sobie oczy dłonią.
Ktoś idzie. I na pewno nie jest to nikt, kogo by znała, nikt z sąsiadów.

Wysoki, ciemnowłosy mężczyzna z włosami do pasa, zimny, chłodno uśmiechnięty, w granatowych ubraniach - kurtce, spodniach, nawet jego koszula taka jest - uzbrojony jest w katanę. Ma ze sobą również kaburę na kunaie i shurikeny. Wygląda na znudzonego, zblazowanego, przez jego twarz przebiega blizna, bardzo zresztą świeża; znajduje się ona po lewej stronie twarzy. Druga blizna przebiega przez prawą stronę - obie przechodzą przez oczy.
Milczy. Nie uśmiecha się. Nic nie mówi.
Jest jak wcielona cisza, z której emanuje bezwiedne zło.
Ostatnio edytowano 12 paź 2018, o 00:19 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 10 paź 2018, o 18:10

Śliczny, delikatny kwiatek. Taki special snowflake. Nie trudno było się w niej zauroczyć, w tej... zaraz, jak ona miała na imię? Shikarui nie przypominał sobie, żeby się przedstawiała, ale nie potrzebował jej imienia. Była krzyżykiem na równym polu, tym, co blokował kółku przejście, by stworzyć równą linię. Krzyżyki nie miały swoich imion. Były po prostu krzyżykami. A jednak przyciągała. Nie w ten sposób, w który przyciągała Asaka, bo Shikarui nie chciał z nią spędzać czasu, nie chciał nawet z nią rozmawiać - przyciągała swoją tragedią, którą czarnowłosy zabójca się żywił. Spijał z niej tragiczne krople potu, które zraszały jej skronie, nasiąkał nimi jak gąbka. Były zapasowymi częściami energii, której tak potrzebował. W ostateczności - mogła być. Tak długo, jak nie była krzyżykiem, który zawadzał na drodze, a który posłusznie trzymał się z tyłu. Mogła udawać cień - nie ten o później nocy, który tańczył niespokojnie w blasku pochodni, a ten za dnia, z którym wszyscy się bawią, próbując z niego tworzyć różne wzory. Tym nie mniej - bardzo łatwo było się w tej rudowłosej zakochać. Wydawała się mieć wszystko, czego mężczyźnie potrzeba do szczęścia - od łagodnej urody, po łagodny charakter i instynkt macierzyński, który oblekał szyję ciepłym szalikiem. Popatrz, to już wiatr, to już zima idzie! Z szalikiem będzie ci bardzo do twarzy. Shiki nigdy nie spoglądał w ten sposób na płeć przeciwną.
Skierował wzrok na nagrobki nieśmiało kryjące się pod liśćmi opadającymi z wielkich śliw, przesuwając wzrokiem po ich całokształcie i ledwo wyłapując choć jedno imię z tego wszystkiego - Ayato. Miało takie samo znaczenie jak szamoczące się w walce z żywiołem gałęzie. Innymi słowy: żadnej. To tylko zmarli, ktoś kiedyś powiedział, im już nic do tego, co robią żywi i jak żyją. Nieprawda. W duchach drzemała moc, duchom można było spowiadać się tak, jak z żadnym żywym porozmawiać się nie dało. Choć... z Asaką wydawało się to możliwe. Mieć kogoś takiego - komu możesz niemal o wszystkim powiedzieć. To był dar, którego nie wynagrodzi ci żadne kekkei genkai. Więc niech Matka się nad nami wszystkimi zmiłuje, pobłogosławi, wykona krzyżyk na czole, by odgonić złe demony i każdemu da taką osobę, z którą będzie szczęśliwa. Czy o zbyt wiele proszę?
Nie wiedział, czy ta historia miała jakiekolwiek znaczenie. Gdyby był bardziej zainteresowany, gdyby skupił się mocniej na opowieści, pewnie potem pomyślałby: och, syn martnotrawny powrócił. Ale choć zleceniodawczyni kupowała sobie jego uwagę swoim cierpieniem, choć miała jej więcej, niż przeciętny człowiek mógł od niego zyskać, to nie miała jej na tyle, by zajmował sobie głowę jej historią. Pojął sens - nie rozdrabniał się na szczegóły. Wyjątkowo jednak jej głos nie był na tyle drażliwy, żeby czarnowłosy ją przepędzał i kazał się zbierać. Ona mówiła - a on wpatrywał się w Asakę, chcąc chłonąć jej reakcję. Nie zastanawiał się nawet nad tym, czy białowłosa słucha i czy jest tak samo zaangażowana jak on - czyli wcale. Szaleństwo - tym właśnie byli ci, którzy nieśli ze sobą śmierć? Zabił rodzinę, wiernych, więc był szalony? Zgadza się, wszystko co do jednego. Tylko co, jeśli ci, którzy zginęli, czymś sobie zawinili? System zero jedynkowy nie istniał, światem Sanady rządziła szarość i to ją wyznawał i tolerował. Zabójstwo nie było czarne, a ocalenie życia nie było białe. Poskładaj dokładniej elementy - wtedy odkryjesz, że nawet w tym najzabawniejszym cieniu za dnia drzemała groźba nocy. Odprowadził kobietę wzrokiem do budynku.
- Pewnie tak. - I tego się obawiał. Nie wiedział, jak walczyć z tym klanem, oprócz tego, by trzymać się na dystans. Byli szybcy - i precyzyjni. Czasem dystans to za mało. Nie miał żadnego doświadczenia w walce z tym klanem, nie znał ich technik, to też nie pomagało. Nie to, żeby się przejmował - będzie co ma być. Więc się stanie. - Przejście paru mil przez wojnę dla twojego towarzystwa jest tego warte. - Warte ryzyka, napięcia, które już się wkradło w jego mięśnie, było to widać natychmiastowo - przynajmniej było to widoczne dla Asaki. Znów stąpał tak, jakby chodził na paluszkach, jak kot, który nie chciał wydać z siebie żadnego szelestu, bo rozglądał się za przesiadującym na ziemi ptactwem. Zaraz będzie schodził niżej, i niżej... by szurać brzuchem po ziemi. I rzeczywiście miał tak zejść, bo przed nimi pojawiło się lustro, a w tym lustrze Shikarui zobaczył swoje odbicie.
Mężczyzna nie musiał być do niego podobny fizycznie, nie musiał mieć tego samego koloru włosów, oczu, nie musiał być tej samej postury. Śmierć trzymała się jego ramienia w ciszy i Shikarui wyczuł to każdą komórką swojego ciała. Instynkt szepnął mu: uważaj!, a on zwykł słuchać tej psotliwej pani. Nie dlatego, że opanował go strach. Potrzeba było czegoś więcej niż obcej obecności, by wywołać w nim to odczucie. Tygrysy nigdy nie lubiły tańczyć. Wszystko dlatego, że za bardzo kochały grę solo.
Dwójka tygrysów na jednym terenie to o jednego za dużo.
Lawendowe oczy zalała czerwień, gdy wpatrywał się w obcego przybysza.
W ciszy.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 16 paź 2018, o 15:14 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 10 paź 2018, o 19:06

Miedzianowłosa nie przykuwała większej uwagi Asaki, niż każdy inny zwyczajny człowiek. Ot, rude włosy, żółte oczy – wyróżniała się tak samo, jak wyróżniała się kunoichi. Bo jej srebrzystobiałe włosy i te złotawe oczy były takim samym ogniem dla nierozważnych ciem. Nawet wysoki wzrost kobiety nie robił większego wrażenia – Asaka też przykuwała wzrostem, bo jak na wyszkoloną i wysportowaną kunoichi była dość niska. Nie widziała w niej niczego specjalnego. W myślach nazywała ją po prostu zleceniodawczynią, jedną z wielu, szary człowiek we wcale nie tak szarym ubraniu. A jego twarz, po czasie, zniknie we mgle wspomnień, może nawet szybciej niż się wydawało? Asaka nie była wampirem energetycznym, nie żywiła się też nieszczęściem innych. W życiu swojego zaznała na tyle, że gram więcej ściągany z drugiego człowieka był jej absolutnie zbędny. Nie była tutaj, by koić zszargane nerwy rudowłosej, nie była po to, by nieść ukojenie, jak niesie się pochodnię w najczarniejszą noc. Była tu, bo chciała dostać się do Daishi – tak jak i ta wysoka kobieta. Do rodziny. Chyba obie miały ze sobą zadziwiająco wiele wspólnego.
Asaka w ciszy wysłuchiwała opowieści kobiety. Tym razem potok słów nie był bezsensownym bełkotem, przy którym jej mózg z miłą chęcią wyłączyłby się po trzech słowach i zaczął odprawiać dzikie tańce; dzisiaj słuchała, choć nie spijała z jej ust każdego słowa jak wyroczni. Ot, patrzyła przez chwilę na groby, na wyryte nań napisy, a później swoje spojrzenie skierowała na szeleszczące śliwy. To przypominało zbyt wiele. Śmierci, jedno wielkie ognisko, w których palono ciała chorych, domy, przedmioty, ubrania. Aż wiatr rozwiał proch na wszystkie strony świata. Nie było ciał – nie było grobów. Tylko pusty kurhan, mający przypominać i dać ukojenie stęsknionej duszy.
– Każdy prędzej czy później umiera – stwierdziła krótko, zamyślona, pogrążona bardziej w swoich własnych wspomnieniach niż w opowieści wysnutej przez kobietę.
Przysiadła na ławce przed domem i ściągnęła z pleców ciężki wachlarz, opierając go o bok ławeczki. Podparła łokcie o kolana, a twarz o dłonie i patrzyła w przestrzeń przez chwilę, nim zwróciła spojrzenie na Shikaruia.
– „Paru mil”. Co za słodkie niedopowiedzenie – zrobiło jej się tak… miło, lekko, gdy powiedział, że jej towarzystwo jest tego warte. Sprawiał, że jej zły humor rozpływał się w nicość, jakby nigdy nie istniał, choć niepokój wciąż czaił się na dnie jej serca.
Widziała, że Shikarui nie był już tak wyluzowany jak wcześniej, że był czujny – tak samo jak wtedy, gdy wyruszyli w Sogen przed siebie, w celu dostania się do Karmazynowych Szczytów. Ona też była czujna, zwłaszcza tu, zwłaszcza tak blisko granicy. Wszystko dopiero przed nimi; też nigdy nie miała styczności w walce z klanem Hyuuga. Wiedziała, że specjalizują się głównie w walce bezpośredniej, ale poza tym…? Niewiele. Nie było się co zastanawiać na zapas, to nigdy nie dawało dobrych rezultatów.
– Niech będzie to 500 – odpowiedziała, gdy kobieta, ubrana już zdecydowanie bardziej odpowiednio do panującej pogody i klimatu, w jaki mieli się zapuścić, wyszła do nich pokazując jej swoje oszczędności. To nic. Asaka nie potrzebowała tego dodatkowego 100 ryo, to znaczy nie płakałaby, gdyby było, ale nie zamierzała też płakać z jego braku. Lepszy wróbel w garści niż gołąb na dachu, czyż nie?
Widząc jej reakcję, zdumienie wymalowane na twarzy, Asaka odwróciła głowę od kobiety, by spojrzeć w tym samym kierunku, w którym sama patrzyła. Wyczuła spięcie Shikaruia, dość podświadomie – nie pierwszy to przecież dzień spędzała u jego boku. Ona sama, ze spiętymi w luźny warkocz zwinięty w zgrabny koczek włosami, które choć raz nie latały jej na oczy; z kaburą na broń na lewym udzie – na skórzanych, długich, ciemnobrązowych spodniach przepasanych porządnym pasem, wchodzących zgrabnie w wysokie, sznurowane buty, z przylegającą do ciała koszulą i przewieszonym przez piersi jeszcze jednym pasem, do którego mocowała wachlarz, nie wyglądała na zwykłego człowieka. Nic dziwnego, że rudowłosa do razu ich wypatrzyła i wyłapała, że ma do czynienia z ninja. Patrzyła teraz na uzbrojonego mężczyznę, który zbliżał się do nich niespiesznie, jakby znudzony był życiem. Jednak jego zakazana morda wzbudzała jakiś niepokój – i to taki, że Asaka była gotowa w każdej chwili sięgnąć do torby przytroczonej do pasa, by wyciągnąć stamtąd shurikena. I rzucić. Wystarczyłby jeden niewłaściwy ruch.
Ostatnio edytowano 28 paź 2018, o 09:40 przez Asaka, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Hayami Akodo » 15 paź 2018, o 01:57

MISJA DLA ASAKI KOUSEKI I SHIKARUIA SANADY (GRUPOWA)
RANGA C
"Yume"
13/45


Obrazek


theme


- Kim jesteś? - pyta ze strachem kobieta, która (jak dotąd) się Wam nie przedstawiła. Mężczyzna rozchyla wargi w delikatnie zjadliwym, zimnym uśmiechu, podobnym do okrutnej drwiny. Jest gotów śmiać się z tego wszystkiego, z obaw kobiety, z czerwieni, z kryształu.
To w końcu nic nie znacząca sprawa.
Tak jak Wy, prawda? Shinobich tak łatwo zastąpić, wykorzystać, użyć. Szybko się niszczycie, drobni, nietrwali, mniej ważni dla bogów od pyłu wzbijającego się pod sandałami na pustyni.

- Kim jesteś, na bogów?! - w głosie kobiety wzbiera morze strachu. Nie zna go, to widać, jest przerażona, choć on wydaje się znać ją. Uśmiecha się cynicznie, subtelnie, delikatnie - ach, tak bardzo zabawne.

- Jestem Nikt - odpowiada pogodnie, chrapliwym, cierpliwym głosem, jakby tłumaczył dziecku oczywistość. Bo ileż można wyjaśniać swoje miałkie, nic nie znaczące istnienie tym zbyt jasnym, zbyt ciekawym wszystkiego robakom? Jedynie prawdziwy - i rzeczywisty - jest jego Bóg.
Bóg, któremu na imię...

Nie, nie, nie wymawiajmy go jeszcze, niespodzianki najlepiej zachować na koniec - aktorzy jeszcze nie zeszli ze sceny. Chłodny uśmiech, zblazowanie, beznamiętny wyraz twarzy, och...po prostu ochłap dla żałosnej ludzkości, coś jak wyzwanie dla ciebie, czerwonooki - który z was, tygrysy, okaże się tym bardziej...ludzkim? Chyba do samego końca nie wie tego nikt. Nawet on. Przysłano go, więc przybył - on, zwykły, bezlitosny Sindbad Mściciel.

- C-czego chcesz?!

- Strachu - odpowiada mężczyzna z wyrafinowanym spokojem, o tak, on też umial być zimny, wykwintny, ten szlachcic z przypadku. Z chłodnym uśmiechem, ignorując kompletnie kobietę i Asakę, atakuje Shikiego - prostota często wyklucza najsłabszych...
Dobiega do niego. Szybko i spokojnie, rzekłabym, że wręcz...bezboleśnie.
Chwyta go wpół, następnie wyrzuca w powietrze - i ze spokojem obserwuje twój lot.
Tyle, że - ku jego zdumieniu - nie zginąłeś od tego, choć starał się trafić Cię w głowę.
Chybił, zwyczajnie, wydając cios, a teraz wydaje się na coś czekać.
Tak jakbyś to nie Ty był celem?
Na pewno nie zauważył, że z kieszeni wypadła mu kartka ze znakami oznaczającymi "shiroi iwa". Czy to oskarżenie, zdrada, czy może jedynie atak?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 15 paź 2018, o 07:39

Śmierć nie zawsze przychodziła po cichu. Czasem jechała tuż za plecami Wojny i pozwalała jej siać chaos. Czasem siedziała za plecami Zarazy i zbierała za nią bolesne żniwo. To świat wokół niej jaśniał, podgłaśniał się - regulowany nadajnik, którego przekręcenie pokrętła nie zależało od nas, a potem zapadł w ciemności i ciszy. Stawał się dokładnie taki, jaki był jej byt - zimny. Pozbawiony empatii i szczęścia, ale też bólu i apatii. Zanikałeś - nie miałeś się więc co martwić dłużej, że każdy z nas, prędzej czy później, umierał. Odchodziłeś przodem, więc był to problem wszystkich - tylko nie twój. Asaka widziała ten problem, który był jej, całkowicie jej, w blasku ognia i dymu, w jasny dzień, taki jak dzień dzisiejszy, nikt zbrodni nie próbował kryć pod całunem nocy, bo nie było żadnej zbrodni - był naturalny porządek rzeczy w swojej nienaturalności. Wyliczanką wybrali kolejne głowy, Los zabrała kogo chciała. Groby, kamień, zimny kurhan - wspólny dla wszystkich, których choroba pochłonęła. Żal był tym większy, że nawet nie było kogo winić. Uniesiona ręka nie mogła palcem wskazać na cel zemsty, mógł tylko miotać się w bezsilności, kiedy próbował podnieść kłębek bandaży i kilka tych lekarstw stworzonych z ziół, które, każdy to wiedział, nikomu i tak nie miały pomóc. Przy tak morderczej tułaczce, przy takim ciężarze bagażu ciągniętego za plecami, tych parę mil nie było przekleństwem. Odległość się nie liczyła - ale tego nie miał już zdążyć powiedzieć. Tak jak ledwo przytaknął skinięciem głowy, że ta cena również mu w pełni odpowiada.
Shikarui niemal wyczuł zapach strachu w powietrzu. Był jak perfuma, przed którą nie mogłeś uciec. Wkradała się do twoich nozdrzy, kiedy ta jedna, konkretna osoba mijała cię na zakręcie, a ty oglądałeś się za nią automatycznie, dziwiąc się, jak można tak pięknie pachnieć. Jak pył, który podniesiony spod tych sandałów, jest trwalszy od człowieka. Wędrując za kaprysem wiatru pozostawał pyłem - jedynie przesuwanym z kąta w kąt, za potrzebą kaprysu. Inni nazwaliby to planem przeznaczenia. Dla drapieżnika była to poszukiwana ostateczność. Zapach pobudzający nie do oglądnięcia się, a do wystartowania w szalonej gonitwie walki o przetrwanie z tym, że tutaj nikt nie zamierzał uciekać. Bo nie było żadnego roślinożercy oprócz tego, którego już zobowiązali się chronić. Za nią pogoń odbyć się nie mogła. Zwłaszcza, że ona również nie uciekała.
Mężczyzna ruszył do przodu, a Shikarui cofnął się po ukosie od niego - by uniknąć jego ataku, który nadciągnął ja strzała, błyskawica wyrwana niebiosom, wystawiając jego plecy Asace, jeśli ten pociągnąłby atak za nim. Jednocześnie nie zamierzając samemu mieć za plecami muru, który zablokowałby mu dalsze cofanie się. Jego ręce złożyły się w pieczęć Barana, a potem Tygrysa - dobrze już znany białowłosej kunoichi ruch. Priorytetem było rzecz jasna ratowanie się, ale mężczyzna nie sięgnął jeszcze po swój stalowy szpon, a jeden czy dwa ciosy Shikarui był w stanie przyjąć na klatę. Oddalił się od przeciwnika susem w bok, tym razem tak, by znaleźć się bliżej Asaki, choć liczył na to, że ta już obrała swój kierunek - kierunek: plecy przeciwnika. Złożył ponownie dłonie w pieczęci, dwie szybkie i splunął gęstą mazią, lepiącą, prosto na przeciwnika, zamierzając spowolnić jego ruchy, jeśli nawet nie całkowicie go unieruchomić. Najpierw musiał zbadać prędkość jego reakcji. Szybkość jego ruchów. To, jakie techniki miał w swoim arsenale. Choć, między bogiem a prawdą, Shikarui wolał zakończyć walkę na tyle szybko, by niczego nie trzeba było badać. Tak wolał. Między tym, co wolał, a tym, co było rzeczywistością, była spora różnica. Na przykład teraz wolał, by mgła otuliła ich wszystkich. Tylko że ona była w tej mgle tak samo ślepa jak ten... kto w zasadzie? Samuraj? Zagubiony Yamanaka, Hyuga? Nie wyglądał na przedstawiciela któregokolwiek z tych klanów.
Zegar tykał, odmierzając ułamki sekund.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 15 paź 2018, o 12:35 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 15 paź 2018, o 11:09

Nikt tu się nikomu nie przedstawił. Imiona czy nazwiska w tym momencie były absolutnie zbędne – nie znaczyły nic w tym świecie, w którym pył zamazywał napisy wyryte na kamieniu znaczącym miejsce spoczynku. W którym wiatr pracowicie porywał te odłamki i niósł je hen daleko, gdzie nawet nie było z czego układać puzzli, bo kawałki wspomnień były zbyt małe, by mogły zostać zauważone.
Strach rudowłosej kobiety był wyczuwalny nawet dla kogoś tak bardzo na niego niewyczulonego, jak Asaki. To, jak drżały wypowiadane słowa, jak pytania zawisły w powietrzu, a chrapliwy głos odbijał je, odpowiadając od niechcenia, jakby to była kolejna zabawa, kolejna gierka, potęgując tylko przerażenie kobiety. Na białowłosej nie robiło to wrażenia. Pewnie miało, przecież była kobietą, w dodatku drobną i bezbro… a nie, to nie ta bajka, nie ta historia, a której niewysoka dama chowała się za większymi od niej. Nigdy tego nie robiła. Zawsze wychodziła na przód, kopiąc przeciwność prosto w wystawiony do niej zadek – śmiała się w głos, a dopiero potem brała nogi za pas. Nie inaczej miało być dzisiaj. Asaka nie siedziała już na ławeczce, a stała, zasłaniając swoim małym ciałem wystraszoną kobietę. Jej złożony wachlarz, nie leżał już oparty o bok ławeczki, trzymała go w dłoniach, opierając jednym końcem o podłoże. Ten Nikt był szybki, to trzeba było mu przyznać – ale wybrał już swój cel, czarnowłosego drapieżnika, który nie zamierzał dać się zapędzić w kozi róg. Wybrał i zaatakował, kompletnie ignorując drugiego drapieżnika, który oglądając teraz plecy zwalistego mężczyzny, mógł podbiec, kopnąć w zadek i…
Nie było biegu, nie było kopnięcia. Za to pieczęci jakie złożył Shikarui doskonale pamiętała – pamiętała też, co stało się z jej klonem, gdy już w tę technikę wpadł. To podyktowało też jej ruch. Bo nie było biegu, nie było kopnięcia w zad. Była za to połowa pieczęci Barana, a ogromny, rubinowo-przejrzysty shuriken w kształcie płatka śniegu, który pojawił się przed Asaką, zaraz został wycelowany w cel – spowolniony, czy całkowicie unieruchomiony… Albo zwyczajnie zajęty lepką mazią, a nie nią - istotne. Istotne było to, że wielki shuriken pomknął nieubłaganie w kierunku mężczyzny, gotowy mocno pogruchotać mu kości. Shukarui też doskonale znał już tę technikę... O mały włos sam by nią dostał i mieliby teraz kłopot...
Jakaś tam karteczka, która wyleciała mu z kieszeni, została zarejestrowana przez jej podświadomość, ale ta skupiała się teraz na istotniejszych rzeczach. Takich jak ewentualny bieg w inną stronę, jeśli jednak facet nie dał się złapać. Albo takich jak stawianie rubinowych ścian, mających odciąć ją – albo Shikiego, czy tamtą kobietę, od mężczyzny który wydawał się tak bardzo znudzony. Ale… nie wybiegajmy za daleko w przyszłość.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 16 paź 2018, o 21:30 przez Asaka, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Hayami Akodo » 15 paź 2018, o 13:50

MISJA DLA ASAKI KOUSEKI I SHIKARUIA SANADY (GRUPOWA)
RANGA C
"Yume"
16/45


Obrazek


theme


Nikt śmieje się cicho, subtelnie, starannie. Jak aktor na scenie, próbujący dobrze zagrać swoją rolę, odtwarzający rzeczywistość. Jest tylko pionkiem, zabawką, nawet nie ma imienia - och, czy to Wam kogoś nie przypomina? Świat składa się widać z bytów, rzeczywistych, odważnych shinobi, żyjących pełnią swej tożsamości - i z takich jak on, wypranych, wybielonych, martwych, nieistniejących. Miejmy nadzieję, że wirowanie było skuteczne.
Po co jednostkom takim, jak on wspomnienia? Uczucia? Myśli? Serce, to samo serce, które Shikiego ciągnie do Asaki (może jeszcze nie z miłości, ale kiedyś może...?), po prostu każe mu iść obok swej pani? Cóż - Nikt nigdy nie zadawał sobie tego pytania. Żyje, jak mu rozkazano - i umrze zgodnie z wolą swoich właścicieli. Nawet jeśli bili go, głodzili i katowali, nawet jeśli zwijał się z głodu w nierzeczywistych majakach, przecież...
...to i tak nie ma znaczenia.
Nie, żeby kiedykolwiek miało. Imiona, twarze, głosy, techniki mieszają mu się w głowie, prowokując ryk godny zwierzęcia - zdołał uniknąć Mizuame Nabary, chociaż o włos, o ledwie centymetr, o pajęczynę; bliskość tej Pani Śmierć, którą już kiedyś przecież spotkałyśmy w naszych opowieściach, my, damy z wyboru - jej bliskość więc napawa NIkogo rozkoszą. Tak szczerą i prawdziwą, że wyraża się ona nawet w tym ocenzurowanym, a nadzwyczaj wyraźnym szczególe zauważalnym z jego przodu.

- Reira. REIRAREIRAREIRA... - zaczyna powtarzać jak głuchą mantrę, z nienawiścią kierując się ku kobiecie, która zzieleniała z przerażenia, nie śmiejąc nawet drgnąć. Jedynie zacisnęła powieki; widać nawet ludzka odwaga, z jaką zaczepiła obcych, ma swoje granice.
Zacisnęła powieki, nie chcąc widzieć...
...końca?
Może.

Krzyk oznajmia, że tajemniczy Nikt został zraniony; rubinowa intencja dosięgła uszu bogów, modlitwa o przejrzystej strukturze, jasna i konkretna jak urzędowe podanie, dosięgła ręki Bishamontena; a on skinął głową - być może? - i tak oto Kyoudou Rokkodo, czy jak to się tam nazywa, trafiło mężczyznę w bark. Nie, żeby się poddał. Nie, żeby czegoś nie planował...
...raczej.
Zdrową, prawą ręką wyciąga kunaie, rzuca nimi raz po raz; w ten sposób wyrzucił trzy. Za każdym razem celował w coś innego - pierwszy trafia w stopę Asaki, drugi w drzewo, a trzeci?
Ach, trzeci poszybował - i upadł w ciemną zieleń źdźbeł.
Jesień właśnie dogasa w ostatnich swoich porywach. A chłód, ten przenikliwy, późny, jeszcze Wam nie dokucza.
Choć wszystko jest kwestią czasu.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 963
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 15 paź 2018, o 14:34

Jego myśli się nie rozpływały - ich nie było. Myśli, odczucia, emocje - zbędne narzędzie ninja. A serce? Przecież dawno go tu nie było, choć uderzało miarowo i spokojnie w jego klatce piersiowej. Jego świat nie był rykiem - był ciszą istnienia. Taki dumny z zerwanych więzów, taki wolny, a przecież nie uwolnił się od niczego. Żył jak najemnik - i ciągnął to życie w niezmiennym kierunku, w tym samym torze, bo przeznaczenia nie dało się zmienić. Można było tylko zmienić ludzi, którzy na drodze wyznaczonej przez Los się pojawiali na tych, przy których serce biło trochę inaczej. Przy jednych waliło młotem, rozpalone do czerwoności. Przy innych biło tak, jakby chciało rozbić żebra, by do nich uciec. Od innych po prostu uciekało.
Lepka maź oblepiła podłoże, a nagły zwrot obcego mężczyzny sprowokował w reakcji i Shikaruiego do zatrzymania się. Do zatrzymania się i sięgnięcia po łuk. Jego palce nie złożyły się w pieczęć Tygrysa, ciemność nie przysłoniła słońca, nie zamknęła ich zimna, głucha rzeczywistość. Królestwo Jego własnej Śmierci. Brak szklanych ścian i wirowania płatków, jak w fantazyjnej kuli, która miała przedstawiać maleńki domek pośród gór, umożliwiał ucieczkę, ale przede wszystkim pozwalał na działanie Asace. Potrzebował jej w starciu z tym, który tak zgrabnie i nadmiernie szybko, nawet jak na możliwości Sanady, umykał przed kolejnymi ciosami. Z tym, że teraz znalazł się między ich dwójką. Od niego oddzielała go lepka pułapka - tylko do Asaki była droga wolna. Nie na długo. Byli tymi łowcami, którzy zmienili się w predatorów, by predatora pochwycić - pod każdym względem. Nie złożył więc kolejnej pieczęci, bo nie było takiej potrzeby. Krew zdobiąca bark, niemożność sprawnego poruszania jednym z ramion - więc nie będzie żadnych technik. Ze wszystkim innym Shikarui mógł sobie w kompozycji z Asaką poradzić.
Podczas gdy On się odwrócił, zajął walczeniem z obcym kryształem w swoim ramieniu, czarnowłosy sięgnął błyskawicznie po łuk razem ze strzałą i puścił swój własny pazur w kierunku nieproszonego gościa. Prosto w jego klatkę piersiową, gdzie powinno znajdować się serce. Niemal strzał z przyłożenia. Odległość ich dzieląca była śmiesznie mała. Więc on sięgał po kunaie, rzucił nimi - Shikarui sięgnął po dwie kolejne strzały i wymierzył w niego, wystrzelił, zamierzając go naszpikować nimi jak kaczkę. Nie pozwalając też na to, by któraś trafiła Asakę, gdyby ten się odsunął, ale to nie stanowiło większego problemu. Ustawił się pod odpowiednim kątem. Niech krwawi, niech cierpi. Niech zdycha jak pies, bo takim jak oni tylko taki koniec był pisany.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 15 paź 2018, o 16:56

Bełkot, jedno słowo powtarzane jak mantra, zlewające się w cały potok niezrozumiałego bajdurzenia grało w ciszy, jaka nastała na tym polu walki. Zadziwiającym polu ciszy; ciszy niemalże głuchej. Jej świadkami były tylko milczące groby pod równie cicho szumiącą śliwą, której gałęzie i liście lekko poruszał wiatr. Kobieta, która ich tutaj przyprowadziła była cicha – strach odjął jej słów z gardła na tyle, że zapomniała jak się mówi. A może nawet zapomniała jak się nazywa? To nic, bo oto Nikt przychodził z pomocą wypowiadając jedno słowo, brzmiące jak imię. Ale imiona w tej chwili nie były ważne. Ważne było tu i teraz – miarowe bicie serca, oczy przesuwające się za celem, wyłapując słabe strony, szukając luki, w którą można by wbić szpilkę i zakończyć ten niespodziewany spektakl.
Uczucia, myśli, serce – jedni odsuwali to całkowicie na bok, zakopywali, jakby nie istniało, a drudzy poddawali się temu, skacząc w lawinę uczuć, myśli i serca, płynąc z tym wszystkim z prądem, a czasem pod prąd, w zależności od tego, jak układała się bieżąca chwila. Obecna? Mężczyzna przecież na przywitanie rzucił się na Shikaruia – nic więcej nie było potrzeba, by zacząć działać. Nie było wyrzutów sumienia, nie było skrupułów, nie było przymykania oczu, gdy ciężki, kryształowy shuriken sunął gładko tnąc powietrze tylko po to, by w końcu wbić się w miękką tkankę i zgruchotać kości, o które się zatrzymał. Na pewno coś zmiażdżył, na pewno coś zerwał, na pewno coś złamał, bo odgłos jaki w tej ciszy dobiegł i krzyk, jaki wydał z siebie mężczyzna mówiły wszystko. Gdyby to był Shikarui to robiłaby wszystko, żeby tylko kryształ nie trafił. Ale to nie był Shikarui – więc chłód zastąpił ogień jej jestestwa i pozwalał działać. Nie było w tym chaosu, tylko improwizowany porządek.
Widziała, jak mężczyzna wyciąga kunai za kunaiem, jak rzuca nimi, chcąc odwdzięczyć się pięknym za nadobne. Rudowłosa kobieta nadal czaiła się gdzieś za jej plecami, sparaliżowana ze strachu – ale i tak Asaka wiedziała, że celował w nią, w zauważone w końcu niebezpieczeństwo jakie stanowiła ta mała, białowłosa osóbka, której kolor oczu jako żywo przypominał jakieś drapieżne zwierzę. Nigdy nie powinno się poddawać pozorom, bo te lubiły mylić, mamić.
Nie zamierzała czekać, aż któryś kunai doleci do celu. Połowa pieczęci Barana i chakra wyzwolona w silnym podmuchu powinny załatwić sprawę, całkiem zdmuchując kunaie, które wyrzucił w jej kierunku. Nie planowała jednak wyzwalać pełni mocy tego jutsu, by teren na całym zasięgu techniki został nią objęty, nie było takiej potrzeby. Wystarczyło, że wszystko wokół niej zawirowało, może nawet ta biedna kobieta stojąca za nią przypadkowo straci równowagę i wywróci się, rażona podmuchem, wyzwalającym się wokół kunoichi. Asaka widziała, że Shikarui, stojący po drugiej stronie mężczyzny, napina łuk. Nie chciała, by jej technika trafiła i jego – stąd też nie pozwoliła, by wymknęło się to spod kontroli.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 17 paź 2018, o 16:47

Misja Rangi - CW - 19/... C - 19/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka, Namikaze Ren
- Gospodarstwo Onizuka -

- Yume - Demony i Potwory -

]




" Gospodarstwo pełne tajemnic "

Ren
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Shikarui, Asaka
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
[C] - Uczta dla sępów - Ayatsuri Juranu
{B} - Ostatni Smok - Maji Kenshi, Ryukata Nikusui
Rezerwacje:


Kategorycznie nie przejmuję żadnych misji.

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2782
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy długością do brody
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 157
- Ubranko -> https://imgur.com/btjthaA.png
- Widoczne bandaże na dłoniach.
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta: Hoshigaki Maname

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 17 paź 2018, o 17:46

Reira, Reira, Reira, REIRA, REIRAAAA! Szalone zaklęcie wyrosło z ziemi ciernistymi owocami, które zakwitły na ich skórze. Obsiadły je szerszenie, które pomyliły kwiatostan z ich skórą. Nic nie znacząca kartka unosząca się na wietrze, nic nie znaczące imię krążące w splotach powietrza. Skoro nic nie znaczyło, czemu stalą zagłębiło się po same korzenie w tym kwitnącym kwiecie? Zgrzyt. Fałszywy oddźwięk niepowodzenia, głęboko chowanego szaleństwa, który zagościł w tym dniu kolorowej Jesieni, która płaszczem okrywała niebo szarością. Wszystko w tobie mówiło ci, że to fałsz, zgiełk. Jeśli zębatki były źle nastawione, trzeba było je przesunąć. Jeśli nikt ich nie naoliwił, należało przyłożyć do nich odpowiednio dbającą rękę. Tak, wrócić do pierwostanu, kiedy wszystko działało, a niebo było całkowicie błękitne. Nie zastanawiać się, jak bardzo widok tego nieba zepsuł przelatujący kos. Dlatego sięgasz po łuk - i zestrzeliwujesz czarnego ptaka. Jedna strzała w skrzydełko, żeby wiatr zniósł do na wschód, gdzie obiecywano zwiastun nowego dnia. Druga w następne skrzydło, by wiatr zniósł do na zachód - tam, gdzie życie zachodziło i szeptano o spokojnej nocy. A trzecia? Trzecią wiatr już sam naprowadzał. Głupi, głupi kos - myślał, że jest tygrysem, a był ledwo kuną, która wpadła między wilki. Tą, której chcesz się pozbyć, choćbyś miał ją zatłuc sayą, a nie ciąć ostrym mieczem. Nie dlatego, że ten kos był zły, że prowadził za sobą Śmierć na swoim ramieniu i nawet nie dlatego, że ktoś wynajął go, by zabić osobę, która miała wilkom zapłacić za ich czujne spojrzenia. Ta ptaszyna została strącona z nieba tylko dlatego, że przysłaniała piękny widok - ten złocisto-błękitny. Widok kobiety, która zamiast tęczy i kwiatów niosła w dłoniach ostre jak brzytwy kryształy o głębokiej barwie krwi.
Gdyby się tak zastanowić to całe twoje życie malowane było czerwienią. Może dlatego czarno-skrzydłą plamę tak ciężko było znieść.
Każda kolejna strzała wypuszczana była z rozmysłem. Żywa tarcza - obnażone plecy, które nigdy nie powinny być ci pokazywane - wygięła się, oddech zatrzymał się głęboko w silnej piersi. Druga strzała. Pół krok? Chyba nic się już nie zmieniło. Specyficzny odgłos zwalnianej cięciwy, którą mięśnie nie napinały nawet do jej pełnej możliwości. Nie musiały. Trzeci cios. W Trójcy Świętej zawarł się ostatni szept, niesiony podmuchem wiatru, który przesunął się po czarnych jak skrzydła kosa włosach, rozwiewając je na boki, pieszcząc skronie. Amen. Powoli opuściłeś łuk, spoglądając na truchło. Na ciało, które chciało złapać jeszcze ostatni oddech, którego oczy, gasnące, wbite były w Asakę... A może w tą, którą próbował zakląć, przeklinając, całkowitym przypadkiem, ich? Żadna ze strzał nie została zdmuchnięta przez wiatr, który odtrącił kunaie. Który przeczesał wiatr przyjemnym pocałunkiem, jak zaczesał jego włosy. Asaka wiedziała, co robiła - dlatego jej ufałeś. Dlatego mimo, że przeciwnik dzierżył ostre narzędzia, nie było żadnej potrzeby przywoływać mgły i zamykać się w niej z wrogiem samemu. Asaka była twoją mgłą - nowym królestwem o barwie miodu. Sprawne narzędzie, które będzie tylko ostrzejsze, jeśli tylko pozwoli się mu dojrzeć. Zrobiłeś pierwszy krok w kierunku samuraja. Sylwetki, które się zbliżały, nie wyglądały na groźne, na wrogów. Czerwień obserwowała ich uważnie, chociaż wcale nie unosiłeś swojej głowy. I wtedy, kiedy granica została przekroczona, znów padło to samo zaklęcie.
Reira.
Shikarui zatrzymał się nad martwym,omijając plamę suitonu i wsunął łuk do pochwy na plecach, schylając się po katanę, którą samuraj nosił przy swoim boku. Odczepił ją od jego pasa i wysunął z sayi, sprawdzając wyważenie ostrza i jego stan. Podziwiając kunszt stali, która odbijała promienie słońca, śpiewając kołysankę do jego ucha, kiedy wsuwał z powrotem katanę do jej miejsca spoczynku. I upuścił broń z powrotem na trupa, tóra odbiła się od stygnącego ciała i spadła do zbierającej się pod nim krwi.
Nic nie warci ludzie nosili nic nie warte miecze.
Jego oczy znów stały się lawendową tarczą, kiedy uniósł wzrok w kierunku nadciągających ku nim mężczyzn.
Obrazek

Fear
makes the wolf bigger than he is.
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Zimy
 
Posty: 1363
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 21
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy spięte czerwoną tasiemką
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, duży zwój na plecach, średni zwój nad nim, mały zwój przy kaburze
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 17 paź 2018, o 19:14

Podobno każdy ma imię, miano, którym nazywał samego siebie, nawet jeśli żadne inne słowo nadane nie zostało. Albo zostało zdmuchnięte, zamazane. Każdy miał imię, ale „Nikt” nim nie było. Nieistotne, czy wstydził się go, czy może nie chciał podawać go tym, którzy mieli zaraz paść martwi na miękką jeszcze ziemię, dławiący się własną krwią. „Nikt” nie był warty nawet splunięcia. Osunął się w kałużę swojej krwi – z ostrym jak brzytwa kryształem wystającym z barku, przeszyty trzema strzałami, które trafiły dokładnie tam, gdzie życzył sobie czarnowłosy. Mógł rzęzić, mógł krzyczeć, mógł milczeć – wybierz sobie coś, lecz wiedz, że cokolwiek to będzie, nie będzie miało większego znaczenia. Żadnego znaczenia. Ktoś, kto nie miał imienia, nie był wart zapamiętania. Nie był wart właściwego pochówku, pieśni czy mowy pożegnalnej. Czy ktoś za kimś takim zapłacze? Czy ktoś w ogóle będzie wiedział, że samuraj, który porwał się na dwie płotki sam się nią okazał? Czy kogoś będzie to w ogóle obchodzić?
Żółtooka nie czuła żadnego mocniejszego uderzenia serca, gdy wiatr zdmuchnął kunaie, nie czuła też podniecenia widząc, jak mężczyzna pada na kolana by już się z tej ziemi nie podnieść. Była tylko ulga, że to już koniec, że już im nie groził: ani Shikaruiowi, ani jej samej, ani rudowłosej kobiecie, jakkolwiek miała na imię. Karteczka zniknęła z jej myśli wraz z podmuchem wiatru, który ją stąd porwał, pozwalając ulecieć daleko stąd – gdzieś, gdzie jej treść nie będzie miała dla nikogo znaczenia. A tak naprawdę to zapomniała o niej wtedy, gdy wykonywała pierwszą technikę, mającą w jakiś sposób załatwić przeciwnika. I załatwiła – nawet lepiej, niż się spodziewała.
Nie słyszała, że ktoś się zbliżał. Nie wiedziała, że ktoś się zbliżał. Gdy obcy głos zawołał kobietę po imieniu – bo teraz była już pewna, że to do rudowłosej tak się zwracano – odruchowo sięgnęła lewą dłonią do kabury na udzie, na szczęście jednak opamiętała się przed dalszym ruchem. Shikarui nie wyglądał na przejętego, zaś dwójka mężczyzn, którzy zbliżali się, wyglądała na przejętych. No… przynajmniej jeden z nich.
Nie miała możliwości widzieć miny kobiety, która kryła się za jej plecami. Pewnie powinna teraz odwrócić się do niej i zapytać, czy wszystko z nią w porządku, jednak nie zrobiła tego, a przynajmniej jeszcze nie. Ruszyła przed siebie, trzy kroki do przodu, chcąc upewnić się, że ich przeciwnik nie wstanie zaraz i nie rzuci się na nikogo, że nie udaje – choć mając ze sobą Shikaruia były na to marne szanse, wiedziała o tym. Na krótko przeniosła spojrzenie na lawendowookiego, gdy schylił się, by podnieść miecz samuraja i obejrzeć go sobie z bliska. Asaka nie potrzebowała dotykać żadnej rzeczy, która należała do martwego. Pozwoliła, by shuriken w jego ramieniu rozsypał się w drobny, kryształowy pył.
Dopiero teraz odwróciła się od martwego ciała, by przenieść swoją uwagę na kobietę, która miała zapłacić im za ochronę podczas przejścia przez Soso. Zakładając, że ją przepuszczą. Nie ruszyli się jeszcze nawet o krop poza granice Yusetsu, a już czegoś od nich chciano. Przypadek…?
– Dobrze się pani czuje? - zwróciła się w końcu do kobiety, która, no cóż, ostatecznie wcześniej wyglądała na naprawdę bardzo przerażoną.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 805
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 24
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta: Yukirin

Następna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość