Ukryta plaża

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 18 mar 2017, o 16:14

Poprzednie dwa tygodnie dawały mu się mocno w znaki, ale wiedział, że wykonał dobrą pracę. Nauczył się przydatnych technik, które powiększą mocno wachlarz jego możliwości. Teraz nadszedł na jeden dzień relaksu, stawało się powoli coraz cieplej więc przed słońcem chował się w cieniu z przyniesioną butelką Sake. Była chłodna, bo przyniósł ją w wiaderku z lodowatą wodą. W środku znajdowała się oczywiście też czarka, to nie żadna prowizorka a dobrze zaplanowana akcja. Plaża oraz trochę napoju wysoko procentowego otrzeźwiały umysł, a na głowie miał sporo. Wojnę coraz bardziej się zbliżającą i brak jakichkolwiek rozwiązań. Czekał czy ojciec przybędzie się z nim spotkać tak jak mówił, ale do niczego nie doszło i powoli zastanawiał się nad wzięciem spraw w swoje ręce. Ciągłe myślenie o tym męczyło go.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 20 mar 2017, o 01:11

W czasie całych dni wypełnionych cięższymi treningami na prawdę doceniał chwile wytchnienia. Dobrze tutaj się spędzało czas, chociaż widok mógł lekko przynudzać, ale dzięki braku osób postronnych obecnie był ulubionym miejscem. Dzisiaj miał być jeden z takich leniwych dni i miał wrócić na ukrytą plażę z samego rana, ale zatrzymało go pewne przypadkowe wydarzenie w świecie. Wydawałoby się, że to wszystko ogólnie jest tanim starym scenariuszem jak świat, ale tak to właśnie było. Co poradzić. Skoro o tym piszą to znaczy, że musi się coś takiego dziać prawda? Już mając wchodzić w ścieżkę usłyszał piskliwy krzyk. Natychmiast udał się na miejsce w celu sprawdzenia tego i zobaczył dziewczynę w wieku bo ja wiem, 11 lub 12 lat? Było jasne, że przed czymś uciekała więc natychmiast się tym zainteresował. Za nią z lasu wyskoczyła dwójka bandytów. Nie rzucał bronią, aby nie zranić niewinnej osoby, dotarł do niej pierwszy, a dopiero potem mijając ją wystrzelił kulę ognia. Widząc ludzi z bronią tak biegnących i krzyczących z ukrycia nie pytał kim są. Dziecko dalej uciekało, ale Hikari je dogonił i uspokoił. Jedna technika wystarczyła, przewyższał ich statystykami i nie spodziewali się spotkać jakiegoś shinobiego na drodze. Dowiedział się od małej co się stało. Bandyci napadli karawanę z strażą, ojciec wysłał ją z strażnikiem i sam tam został. Od razu zrozumiał, że skupił ich na sobie. Szkoda, że jego narzucał tylko wiele presji na barki. Ale to nie ważne, upewnił się, że nikt więcej ich nie goni i kazał uciekać młodej do wioski. Dziewczynka nie mogła określić czasu, ale trochę minęło, a także stracił czas słuchając historii. Nadchodził jego czas na łowy, dowiedzenie się prawdy czy ktokolwiek przeżył, a jak nie to z pewnością dokonanie zemsty.
Wyruszył w kierunku mu wskazanym. Był zdecydowany zabić tych co to zrobili. Dotarł wreszcie po dziesięciu minutach w miejsce karawany. Odczuwał tylko gniew i poczucie obowiązku, jak się uda sprowadzenie wspomnianego w historii ojca. Zastał tam tylko trupy, spuszczone i spłoszone konie oraz ograbiony wóz. Zobaczył do środka, ale nie było zwłok, a w historii tam właśnie został. Wzięty na zakładnika? Ktoś wiedział kogo atakuje i co robi. Nie mógł tego zostawić płazem, zaczął od poszukiwania kryjówki. Może dostanie jakieś wsparcie o ile dziewczynka dotrze do kogoś, a on nie odnajdzie gdzie się ukryli. Nie zostawi czegoś takie płazem, wybije ich wszystkich. Jeszcze przed zmrokiem mu się udało, dotarł do jaskini z strażnikiem. Zakradł się i zabił go bezlitośnie po cichu kunai'en. Jeden z głowy, wszedł do środka gdzie się starał skradać. Problemem był totalny brak znajomości terenu, postarał się go zapamiętać, ale rozgałęzień było sporo. Poszedł w kierunku głosów eliminując po cele. Dotarł do ślepego zaułka zabijając trzy osoby aż ktoś go nakrył. Wybito na alarm, krzyki rozchodziły się nawet do miejsca pobytu. Ukryć się? Nie. Zamknął pomieszczenie i czekał aż ktoś wejdzie gotowy do natychmiastowego morderstwa. Była to jakaś kobieta średniego wieku, po otworzeniu drzwi z góry Hikari spadł na nią wbijając swoją katanę w jej głowę. Tak zostawił tą broń natychmiast sięgając po kunai i obracał się w kierunku wyjścia. Była tam dwójka wrogów, odskoczył do tyłu, rzucił kunaie, a potem małe dwie ogniste kule. Szybko odbił się ponownie w ich kierunku i podpalonych znokautował ciosami. Krzyki ściągną wszystkich, a taka sztuczka po nie uda się kolejny raz. Idealnie nadawał się Katon: Dai Endan do wypełnienia całego korytarza. Czekał aż się pojawią i wypuścił wielką dawkę płomienia. Część została poskromiona, ale wtedy jego płomień oberwał wodą. Weszła dwójka wyglądających na dowódców ludzi atakując młodego Terumiego, a wraz z nim jakaś grupka płotek, ale on się nie poddał. Użył swojej najpotężniejszej techniki. Stworzenie ogromnej ilości płomieni w pewnym miejscu.
Prawie podziałało, jeden uniknął i dopadł go uderzając dość porządnie, że lekko został ogłuszony, po chwili kopniak odrzucający go w tył. To dało mu chwilę na złapanie oddechu i ogarnięcie się. Pluł krwią, a klatka bolała, ale to nic nie oznaczało. Poszedł w wymianę ciosów i był w stanie ją wygrać dorzucając ścianę z gumy do obrony przed atakiem shurikenami, a także dobicie lawą. Pora iść sprawdzić resztę rzeczy uciekając stąd. Powstał pewien dym w tej części, ale nie było co się podpalić poza drzwiami. Trzeba przebiec przez ogień, przeskoczył, nic mu nie było. W środku uważnie pilnowała zakładnika dwójka, ale tutaj się nie cackał. Wyskoczył z ognistymi pociskami, a potem szybko się zbliżył. Byli zwykłymi bandytami, słabymi dość więc nie miał problemu ich rozłożyć. Uwolnił zakładnika, jak się okazało był on radnym w Yogan-Ryu, jego wiosce więc z pewnością zdobył trochę szacunku. Co do obrażeń to nie wymagały szpitala więc to olał i po prostu następnego dnia znowu udał się nad ukrytą plaże odpocząć. Już tak rzeczywiście.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Yoichi » 31 mar 2017, o 23:59

Spokój i odpoczynek od akcji. Tym zajmował się Yoichi, a także jego Ninkeny przez całe lato, aż do jesieni - tej feralnej pory roku, w której miało nastąpić nieuniknione. Wszyscy co powinni, to zostali powiadomieni o nadchodzącym zagrożeniu, zatem rudowłosy nie czuł się zobowiązany zrobić coś jeszcze. Jego pewność siebie nie wkraczała na poziomy aż tak abstrakcyjne, żeby uznać, iż mógłby mieć szanse w starciu z Ogoniastą Bestią. Nie w tym momencie. Brakowało mu wiele do stopnia, w którym mógłby optymistycznie i arogancko uznać, że byłby w stanie zmierzyć się z Bijuu. Ichibi był poza zasięgiem, a co dopiero Yonbi. Oczywiście zakładając, że im więcej ogonów, tym większa siła. Inuzuka nie znał się na tych sprawach, ale z drugiej strony - skąd by mógł? I po co mu to by było? W życiu nie zakładał, że znajdzie się w bliskim kontakcie z aż dwoma Demonami. A jednak. Los potrafił zaskakiwać.
Dzień jak co dzień, dzień po dniu, wciąż się dzieje życia cud. Yoichi oczywiście z rana potrenował, a teraz postanowił trochę poplątać się wraz z psami po Yusetsu. Powoli miał dosyć siedzenia w miejscu, więc zaczynał szukać sobie jakiejś przygody - kolejnej akcji, która mogłaby go wciągnąć, zupełnie zaangażować. Jego umysł miał ogrom czasu na odpoczęcie i teraz oprócz przykrych wspomnień oraz blizn nie było w nim żadnego więcej smutku. To wyjątkowo istotne, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że z nieogarniętą głową mieszanie się w coś większego byłoby samobójstwem. Takim pewniejszym, bo i tak jego cele życiowe, charakter i działania nie należały do bezpiecznych, ani nawet rozsądnych.
I w taki oto sposób nogi rudzielca zaprowadziły go na plażę. Nie taką zwyczajną, gdyż na tą ciężej było się dostać. Ukryta sprytnie przed zdecydowaną większością nawet dawnych mieszkańców Yusetsu mogła zachować swój urok. I nadal była w istocie wyjątkowo przyjemnym miejscem, aczkolwiek jednocześnie nacechowana była wieloma wspomnieniami. To w tym miejscu nastąpiło pierwsze zbliżenie relacji z Reiką, pierwsza "randka" z prawdziwego zdarzenia oraz pierwszy pocałunek. Na tej plaży zdał sobie sprawę, że nie ma odwrotu. A jednak ten był, chociaż wyjątkowo bolesny dla obu stron. W tym momencie nie miało sensu dalsze rozpamiętywanie tych wydarzeń. Mimo wszystko ciężko było odsunąć od siebie to przykre uczucie, które gdzieś tkwiło wewnątrz Inuzuki. Gdzieś blisko serca. I kuło w nie niczym igła. Niby niegroźne i niezbyt bolesne, ale jednak męczące swą intensywnością oraz zagrażające życiu.
Akira szedł nieco wolniej wraz z Ayu za plecami Yoichiego. Opowiadał w ludzkim języku suczce o potrawach jakie był w stanie skosztować w Shigashi no Kibu, a jakich nie można było uświadczyć w Yusetsu. Co ciekawe, jego słuchaczka była tym tematem dosyć żywo zainteresowana. Nie było to nic normalnego, gdyż wielkie psisko potrafiło być monotonne w swoich wywodach na temat smakołyków. Rudowłosy zatrzymał się, by spojrzeć na morze. Tego dnia fale były całkiem spore, chociaż wciąż dało się pływać o ile ktoś był w tym całkiem dobry i miał trochę siły w ciele. Tylko jak z ciepłem wody? Inuzuka nie zastanawiał się nad tym zbytnio, gdyż nie zamierzał zostawać tutaj zbyt długo. Jednak wspomnienia odpędzały go trochę. Nabrał pełne płuca powietrza przez nos i przytrzymał je na chwile. Uwielbiał zapach morskiej bryzy - to jeden z tych wyjątkowo orzeźwiających. Takie delektowanie się zapachem doprowadziło go też do zwrócenia uwagi na woń, którą czuł już od... od dawna. I wiedział, że zbliża się w jej kierunku. Źródłem zapachu był jakiś chłopak. Yoichi zamierzał zawrócić i ruszyć gdzieś indziej, ale skoro już znalazł na dosyć ukrytej plaży kogoś, to czemu by nie pogadać? No właśnie. Nie było przeciwwskazań. Rudzielec ruszył zatem żwawym krokiem w stronę nieznajomego. Ninkeny najpierw spojrzały z zastanowieniem na swojego towarzysza, lecz po chwili zrozumiały co zamierza. Większy czworonóg szybko zakończył swoją opowieść, jednak Ayu już go nie słuchała. Jej charakter zmuszał ją do nieufności wobec osoby, którą nie zna, a może zagrażać rudowłosemu lub Akirze. Inuzuka zbliżył się do chłopaka, zaś po drodze zwyczajnie mu się przyglądnął. Wzrostem byli chyba równi, posturą trochę odstawał, gdyż wydawał się chudszy - chociaż mogła to być kwestia stroju, a po za tym to raczej był również młodszy. O jakieś... cztery lata minimum. Yoichi dałby mu z osiemnaście lat - pewnie nie więcej. Stanął zaraz obok niego i najpierw spojrzał z uśmiechem na morze.
- Przyjemne widoki, chociaż ciężko tutaj się dostać. A tym bardziej odkryć to miejsce. - zaczął i dopiero po tych słowach spojrzał swoim szmaragdowym okiem na chłopaka. Szybko ściągnął z prawej dłoni rękawiczkę i wystawił rękę do przywitania. - Jestem Yoichi Inuzuka, a Ty? Musisz być stąd albo masz sporo szczęścia, że znasz to miejsce. Nawet starzy mieszkańcy Yusetsu nie kojarzą tej plaży. Przynajmniej większość. - dodał po chwili z szerszym i przyjaznym uśmiechem. Ninkeny na razie siedziały cicho. Akira nie skupiał wielce swojej uwagi na nieznajomym, jednak Ayu miała na niego oko. Dokładnie sprawdzała węch, a także przyglądnęła mu się od stóp do głów, by wiedzieć na co może sobie pozwolić i na co nie może. Zwyczajna ostrożność. Nieco nadmierna ostrożność.
Yoichi
 

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 2 kwi 2017, o 17:04

Ostatnimi czasy to było ulubione miejsce młodzieńca z szczepu Terumi. Trenował głównie tutaj i odpoczywał, inaczej mówiąc przygotowywał się najlepiej jak mógł do tego co ma przynieść jego przyszłość. Zrobić wszystko co może w kierunku połączenia gałęzi, kluczowy moment się zbliżał i będzie musiał podjąć jakieś kroki. Chciałby odłożyć wojnę na możliwie najpóźniejszy termin jaki się tylko da, dostać czasu aby być w pełni gotowy, ale taki chyba nigdy nie będzie. Przecież on musi ją w jakiś sposób powstrzymać, a w wolnych chwilach dochodził do wniosku, że może przyczynić się do tego tylko śmierć obecnego lidera. Byłby w stanie tego dokonać? Bez szans. Prawdę mówiąc Hikari w wolnych chwilach przestawał wierzyć w swoje umiejętności trochę. Zbyt wiele razy udawało mu się tylko dzięki szczęściu przez jego bezsensowne akcje chcące pomóc wszystkim. Tak się nie da, jeżeli chce zniszczyć całą nienawiść na świecie to będzie musiał czasem wybierać to mniejsze zło.
Właśnie w okresie takich rozmyślań zauważył, że ktoś przyszedł i to z rodu Inuzuka. Tylko oni mogli komunikować się z swoimi zwierzętami, albo tylko oni ogólnie posiadali tak wielkie psy. Było to dość wyjątkowe aby nawet nie mając takich informacji rozpoznać w nich jednostkę shinobi, a z całą pewnością już każdy mieszkaniec Yusetsu wiedział z kim ma do czynienia. Czuł na sobie mocny wzrok jednego z ninkenów, ale nie mogli oni mieć żadnej zwady do Hikariego. Nie był związany z żadnymi złymi wydarzeniami, a informacja o możliwej wojnie nie powinna tam dotrzeć. Nie widząc żadnych innych oznak możliwej agresji szybko można wykluczyć tą opcję z głowy. Czy to oznacza że mu ufał? W żadnym wypadku. Wyglądał można powiedzieć podejrzanie, rudowłosy trochę starszy mężczyzna z kosą na plecach i opaską na jednym oku. Jak się zaraz okazało podszedł on do stojącego samotnie młodzieńca zaczynając konwersację. Hikari zaraz spojrzał w jego kierunku i zauważył wyciągniętą dłoń, którą dość szybko uścisnął odwracając się przodem do Yoichiego, bo tak on właśnie miał na imię.
- Miło mi poznać, jestem Hikari Terumi. Mimo bycia stąd sam bym nie odnalazł tego miejsca, przyprowadzał mnie tutaj mój ojciec abym z nim potrenował. Historia w której nie ma nic specjalnego. Przedstawisz mi może swoich kompanów też?
Młodzieniec wiedział, że właściciele ninkenów mocno zwracają uwagę na swoich podopiecznych i łączy ich z nimi niezwykła więź. Są można powiedzieć jednym na czymkolwiek by to nie polegało, ale w świecie tak zróżnicowanym poprzez charkę i jej moce wszystko jest możliwe.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Yoichi » 2 kwi 2017, o 21:28

Terumi. Ciężko było nie słyszeć o tym szczepie jeżeli mieszkało się w Yusetsu, a już szczególnie, jak pochodziło się z rodu Inuzuka. Byli podzieli na dwie... gałęzie? Coś w tym stylu. Jakby tego było mało, to jeszcze ich relacje znajdowały się na poziomie wrogim. I psi klan dawał im obojgu schronienie na jednej prowincji co prowadziło do zapalnych sytuacji. Yoichi mało wiedział na ich temat. Nie interesował się zbytnio własnym rodem, a co dopiero innymi szczepami. Wiedział o nich tyle, ile przypadkiem udało mu się zasłyszeć. Nie więcej, nie mniej. Na siłę nie szukał informacji. Był to pierwszy raz kiedy osobiście mógł poznać kogoś z Terumi. Nie miał nawet pojęcia czym się różnią te dwie odnogi jednego klanu oprócz poglądów. Coś musiało działać im na nerwy.
Oczywistym było, iż Hikari rozpozna w rudzielcu shinobiego z Inuzuka. Nikt inny nie chodziłby w obstawie dwóch czworonogów, których rozmiary są zbliżone do wymiarów konia, aniżeli psa. Zresztą znajdowali się w takim, a nie innym miejscu - rodzinnej prowincji psiego klanu. Słowa młodzieńca wskazywały także na to, iż on również jest ninja. To w sumie dobrze się składało, bo dawno rudowłosy nie rozmawiał z kimś, kto dzieli jego profesję. Potrzebował pewnego "kopa", który popchnie go do działania. Niby był gotowy, niby chciał już wrócić do dawnego życia, a jednak jakoś przyjemnie było mieć to... gdzieś.
- Moi kompani to Ak-- - nie zdążył dokończyć, gdyż psy już przerwały mu wypowiedź. Zapewne Ninken chciał się pochwalić swoją nową umiejętnością, na którą poświęciły miesiąc. Przynajmniej w przypadku większego psiska, gdyż suczka opanowała ludzką mowę szybciej.
- Jestem Akira z rasy Urufu. - odezwał się niskim, człowieczym głosem, w którym czuć było stanowczość. Typowo dla tego osobnika. Lubił robić wrażenie potężnego i, z takim wyglądem, dosyć często mu to wychodziło. Blizna na oku dodawała tylko charakteru.
- A ja Ayu. - rzuciła krótko i kiwnęła łbem na znak przywitania. - Rasa nie jest istotna, durniu. - dodała po chwili nieco ciszej do Akiry, jednak ten nie odezwał się już do niej. Widocznie czuł potrzebę w oznajmieniu, że jest z tej potężnej rasy Urufu, która wyszczególniała się swoimi pokaźnymi rozmiarami oraz wytrzymałością, chociaż miała braki w szybkości.
- Tak jak słyszałeś. Akira i Ayu. - odezwał się rudzielec i lekko zaśmiał. Dziwnie było tak pierwszy raz nie musieć przedstawiać swoich Ninkenów. - Zatem trenujesz tutaj? Całkiem fajne miejsce na ćwiczenia, chociaż mnie by rozpraszała wizja kąpieli w morzu. - polana treningowa nie miała żadnych atrakcji oprócz zbierania jagód i ewentualnie grzybów, a to wielce pasjonujące nie było, zatem Yoichi wolał miejsce, w którym nic go nie odciągnie od ćwiczeń. - Zapytam prosto z mostu w sumie, bo jestem ciekaw. Jak to jest z Wami, Terumi? Bo wiem, że dzielicie się na dwie części i nie lubicie się, ale... dlaczego? Niezbyt jestem w temacie z takimi sprawami. - postanowił bezpardonowo zapytać ot tak. Akira jedynie głośno westchnął, a rudzielec podrapał się po głowie z głupkowatym uśmiechem. Dotarło do niego, że na start takie wystrzelenie z zapytaniem nie było zbyt rozsądne. Mogło uchodzić za wścibskie i takie poniekąd było. Chociaż Inuzuka nie miał na myśli nic złego - zwyczajnie nie rozumiał, a zatem zapytał. Prosta sprawa.
Yoichi
 

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 5 kwi 2017, o 10:56

Hikari na spokojnie oczekiwał odpowiedzi od chłopaka gdy nagle odezwał się jego ninken. To one mogą mówić? Pierwszy raz ma z takim czymś do czynienia więc dało się dostrzec spore zdziwienie zmienione po chwili na uśmiech. Więc Akira z rasy Urufu oraz po prostu Ayu. Ten pierwszy wymieniony to olbrzymi wilk z blizną na oku.Pewnie wiele przeżył w swoim życiu, nie jedną walkę. Można było niemalże wyczuć jego siłę. Damska towarzyszka, a przynajmniej tak młodzieniec wnioskował poprzez głos o ile się da to przypominała psisko, spore psisko. Wydawało się, że na przekór jej wypowiadanym słowom ciągle się uśmiechała, nie ona zdecydowanie się uśmiecha, tak samo jak teraz przedstawiciel Yogan tutaj, chociaż on może nie aż tak bardzo.
- Miło mi was poznać. Wybaczcie moje zdziwienie, pierwszy raz mogę tak porozmawiać.
Zapytany odnośnie treningów nie miał nic do ukrycia. Ostatnio spędzał tutaj sporo czasu, jakby to był jego wróg to by nie rozmawiali tak tutaj w tym momencie. Patrząc na dwie kosy na jego plecach oraz posturę mogłoby być bardzo ciężko.
W podsumowaniu byłoby to trzech na jednego.

- Od kiedy wróciłem do wioski. To miejsce zapewnia wszystkie potrzebne mi do treningów warunki. A Ciebie? Co tutaj sprowadza? Długi czas tutaj spędzam i jak do tej pory jesteś pierwszym który tutaj przyszedł.
Zaraz potem rudowłosy zadał konkretne pytanie o szczep Terumi. Cóż nie za bardzo tego się spodziewał, większość Inuzuka wie dokładnie jaka jest sytuacja między dwoma gałęziami. Wedle słów Jōichirō to nawet mają ich i tych walk dosyć, zresztą nie tylko oni. On sam odczuwał to większość życia i miał zamiar z tym skończyć. Hikari nie przyjął tego za wścibskość,
po prostu pytanie normalne jak to w rozmowach. Prędzej by to określił, że weszli na męczący temat, trapi on go każdego dnia starając się jakoś zmienić to, a jedyne co jest w jego zakresie to czekanie. Na kolejne spotkanie z ojcem, na czas bliższy wojnie aby postarać się jej zapobiec. Nie może jednak w żadnym wypadku zdradzić takich szczegółów. Słysząc westchnięcie Akiry, widząc głupkowaty uśmiech Yoichiego sam się trochę uśmiechnął.

- Jest to uraz z starych lat, który odbija się echem po dzień dzisiejszy. Jako Terumi każdy z nas można powiedzieć posiada dwa limity krwi, potrafimy stworzyć dwa unikalne żywioły. To wraz z mocną różnicą charakterów pomiędzy użytkownikami danego Kekkei Genkai wytworzyło konflikty, a potem do rozpadu na dwie gałęzi: Sanjin oraz tej do której należę Yogan.
Tutaj lekko westchnął robiąc przerwę.
- Obecnie to po prostu głęboko zakorzeniona nienawiść po wielu latach walk, może dla niektórych po prostu tradycja. Ciężko powiedzieć.
Wiele więcej do dodania w tej kwestii nie miał, musiał ukrywać pozostałe fakty. Nikt nie może się dowiedzieć o jego poglądach czy też celach, jedna osoba to i tak zdecydowanie zbyt wiele.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Yoichi » 14 kwi 2017, o 00:31

Niewątpliwie gadające psy były dosyć rzadkimi okazami. Nawet wśród Ninkenów. Nie każdy potrafił się tego nauczyć, a niektóre zwyczajnie nie potrzebowały, gdyż i tak ich kompan wszystkie szczeknięcia oraz warknięcia rozumiał. Tak samo było z Yoichim, który doskonale wiedział o co chodzi jego czworonogim towarzyszom nawet wtedy, kiedy te milczały. Nie potrzebowali nawet słów, aby działać zgodnie. Jednak wszystko to przychodziło z czasem i doświadczeniem. Setki godzin poświęconych na treningi, a także niejedno starcie - to wszystko nie przepadło. Zwyczajne życie razem również pozwalało zdobyć tę umiejętność rozumienia się bez wypowiedzi. Wystarczyło znać się na wylot oraz przewidywać.
- Mnie? Nic konkretnego. Wybrałem się na spacer z Akirą i Ayu, chociaż tak naprawdę to szukam jakiejś akcji. Spędziłem masę czasu na... na niczym i na treningach, więc czas zająć się czymś poważniejszym. - nie zamierzał opowiadać osobie, którą przed chwilą poznał, że wiele dni poświęcił na zwyczajne załamanie psychiczne, więc nazwał to "niczym". "Nic" było bezsensowne i takim też był prawie cały ten miesiąc zmarnowany na zapijanie smutków.
Wyjaśnienie sytuacji Terumi jedynie częściowo przybliżyło całą sprawę Yoichiemu. Uraz ze starych lat - w takim razie powinni już dawno o tym zapomnieć. Ewentualnie wyjaśnić sobie sprawy w ten albo inny sposób. Inne limity krwi? I co z tego? Natsume tworzył lód, a Senju tworzą drewno, ale to nie jest powód, by skakać sobie do gardeł. Nawet jeżeli w jednej rodzinie są różne zdolności, to co z tego? Powinni się cieszyć, że mają tak szeroki wachlarz zdolności. Różnica charakterów była już bardziej rozsądna, bo na to nie da się nic poradzić. Jednak jakoś rudzielec nie mógł uwierzyć, że każdy Sanjin rodził się z osobowością stworzoną do nienawiści Yogan i na odwrót. To musiało być wpajane. Tradycja była jeszcze durniejsza w tym przypadku. Co to za zwyczaj, by żywić tak skrajnie negatywne uczucia wobec drugich? Przecież to nie miało najmniejszego sensu. Żadna to kultura być wrogiem drugich.
- To głupie. Znaczy, ten cały konflikt. Wychodzi na to, że nie istnieją konkretne powody ku niemu, a zwyczajnie tak jest i tak się przyjęło, że jedni nienawidzą drugich. Albo ja tak to rozumiem. - typowy Yoichi. Rudowłosy jak zwykle wystrzelił czymś prosto z mostu i szczerze - tak jak myślał. Z całą pewnością był śmiały, a także bezpośredni. Ninkeny zamilkły, gdyż spodziewały się nieco nieprzychylnej reakcji Hikariego na te słowa. Ayu westchnęła z powodu bezmyślności Inuzuki, ale co mogła zrobić? Taki już był. - Urazy ze starych lat albo są wyjaśniane, albo się o nich zapomina, a inne zdolności to już zupełnie błahy powód. Ja umiem co innego, Ty umiesz co innego, ale nie widzę w tym powodu, by siebie nienawidzić. Liczy się osoba. No i nie uwierzę, że każdy z Was rodzi się od małego z charakterem takim, by nienawidzić drugich. To musi być wpajane i to może przez tę tradycję, o której mówisz, a jest nieprzeciętnym idiotyzmem. Zwyczaj by nienawidzić innych? Nienawidzi to się z konkretnych powodów, a nie, bo taka jest tradycja. - wyjaśnił nieco swoje spojrzenie na sprawę i założył ręce na pierś. Nie zwrócił uwagi na to, że Hikari wypowiada się w sposób taki, jakby stał nieco z boku tego konfliktu i nie do końca do niego należał. Opowiadał bardziej jak "o nich" niż "o nas i ich". Zauważył to Akira, jednak milczał, będąc jednocześnie gotowym do reakcji. Kto wie czy Yoichi swoją gadką, którą mógł sobie oszczędzić, nie sprowokował chłopaka do ataku? Może go zdenerwował i teraz ten będzie chciał walczyć o swe poglądy? W końcu jego szczep walczył z mniej istotnych powodów.
- Powinieneś czasami ugryźć się w język. - powiedziała Ayu półgłosem. I miała rację, bo przemyślenia Inuzuki mogły zostać wraz z nim. Nie musiał się odzywać i wypowiadać ich na głos, bo to nie jego sprawa. Mało wiedział też w tym temacie, a i tak postanowił wyrazić zdanie. Mówił na podstawie tego, co zostało mu przekazane, więc nie paplał zupełnych durnot, ale pewien punkt mógł mu umykać.
Yoichi
 

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 18 kwi 2017, o 00:23

Szukanie jakiejkolwiek akcji w takim miejscu? Jedyne wydarzenia na tej ukrytej plaży, które dają poczucie, że nie jest się samotnym na planecie to dźwięki zwierząt dochodzące z lasu nad urwiskiem głównie. Raczej dość słaby wybór na takie coś, musiało to miejsce po prostu być blisko jego ścieżki i zaszedł wracając albo idąc gdzieś. Początek, albo koniec przygody jakby na to nie spojrzeć, bo w innej sytuacji nie byłoby sensu w przyjście tutaj z powodami szukania jakiejś akcji. Mogło się jej trochę pojawić niedługo, owszem, bo Hikari nie odrzucał w sobie wizji z nim treningu, ale pewnie to nie o takie coś chodziło. Patrząc na ubrania Yoichiego to można spokojnie przyjąć, że do tej pory nic się nie działo, więc może i on by widział taką opcję. Jest przecież shinobim prawda? Zainteresowało go trochę lekkie zawahanie w słowach rudowłosego, przy stwierdzeniu, że spędził masę czasu na niczym, ale nie miał zamiaru poruszać tematu. Byłoby to objawem wścibskości, której młodzieniec z Yogan-Ryu unikał.
- Na tej ukrytej plaży zazwyczaj wiele akcji nie znajdziesz.
Tylko skomentował dość neutralnie wypowiedź rudowłosego bez jakiegokolwiek drążenia dalej, o ile nie zrobiła tego druga strona. W normalnych sytuacjach bywał bardziej nieufny obcym niż to miało miejsce ostatnio, a o tym mężczyźnie kompletnie nic nie słyszał, pierwszy raz w życiu go widzi. Zalicza go do tej właśnie grupy. Wcześniej poczuł obowiązek ochronić Harumi, spotkał kogoś kogo ona znała czyli Ichiego oraz w tajemniczych zbiegach okoliczności do niego doszedł Shinji.
Temat uważany za bardzo drażliwy w szczepie Terumi był dalej kontynuowany. Dawało się wyczuć jakby dezaprobatę Ayu wyrażoną przez westchnięcie. Co by nie mówić miała rację, większość z jego gałęzi w tym momencie by wybuchła prowokując walkę. Hikari się od nich diametralnie różnił i podzielał zdanie chłopaka, ale nie miał zamiaru tak otwarcie o tym opowiadać. Jeden najmniejszy krok i szybko zostałby w wiosce możliwe, że nawet stracony. Nie podjął żadnych najmniejszych działań i czeka tak długi czas, aby wyłożyć się na jakiejś głupocie? O nie. Dalsze wnioski w tym temacie niczego nie zmieniały,
co prawda w duszy dwudziestolatek musiał przyznać rację swojemu rozmówcy. To właśnie o zakończenie tego teraz chce walczyć. Tylko co może zrobić? Jest on obecnie całkowicie bezradny. Pozostało mu tylko dalej kontynuować swoją ścieżkę. Zanim zaczął cokolwiek mówić lekko westchnął. To wszystko jest bardzo kłopotliwe i obciążające psychicznie człowieka.

- Cóż można mieć i taki na to pogląd, ale nie zmienia to niczego jak to wygląda i większość jest niezmienna. Znam ludzi co próbowali to zmienić i wylądowali poza wioską posądzeni o jej zdradę. Świat tak właśnie wygląda, dawne zrazy, nienawiść czy nawet tradycje rządzą ludźmi bardziej niż sobie zdajesz sprawę. To może urosnąć nawet do stopnia stylu życia.
Na chwilę się zatrzymał wpadając na pewien pomysł. Na zagadkę związaną z tym tematem i wynagrodzeniem w postaci historii.
- Mam pewien pomysł. Zadam wam zagadkę, a jak odpowiecie poprawnie to opowiem jak głęboko może sięgać taka nienawiść na podstawie przykładu z ostatniej wojny w Atsui.
Gdy tylko usłyszał zgodę kontynuował. Nie bez powodu użył formy "odpowiecie", bo zwracał się do całej trójki.
-Jak myślicie dlaczego człowiek będący w jednej z gałęzi mógł wciąż odczuwać nienawiść w niej? Podpowiedzią może być moja heterochromia.

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Yoichi » 19 kwi 2017, o 15:51

Rzeczywiście ta ukryta plaża nie była zbyt odpowiednim miejscem na szukanie tutaj akcji. Chociaż Yoichi nie szukał jej tak bezpośrednio, nie pchał się na siłę, a zwyczajnie spacerował to tu, to tam i liczył, że w końcu trafi na coś ciekawego. Nie chciał brać żadnych oficjalnych zleceń z Yusetsu, a przynajmniej jeszcze nie teraz. Kto wie co by dostał do roboty, a odmówić nie mógłby. Na świecie sporo się działo, a rudzielec nie zamierzał być częścią tej politycznej gierki jaka się wszędzie toczyła. Jak na razie Inuzuka pozostawali neutralni - nie mieszali się w żaden konflikt, chociaż jeden był praktycznie na ich granicach. Takie podejście podobało się Yoichiemu. Tyle mniej zmartwień na jego głowie.
- Rzeczywiście, ale wolę taką spokojną akcję, niż karczemne mordobicie. - w sumie to lubił czasami wkręcić się w jakąś rozróbę, chociaż po ostatnich przeżyciach miał nieco dosyć takich sytuacji. W tym momencie z pewnością nie szukał tego typu atrakcji. Bardziej interesowało go coś, co mogłoby skorzystać z jego umiejętności w służbie lepszej sprawie.
Rudowłosy doskonale wiedział jak wygląda świat. Nawet za bardzo. Nie chodziło mu przecież o to, że konflikt między Sanjin i Yogan to bzdura, a jedynie o to, że to niesamowita głupota. Zdawał sobie sprawę jak proste sprawy mogą skłócić ze sobą dwie osoby i jak dawne urazy wpływają na nowe pokolenia. W końcu słyszał niejednokrotnie o tym niekończącym zaognieniu sytuacji między Senju a Uchiha. Idiotyzm, ale niestety tak wyglądała rzeczywistość. Co do nienawiści, to znał ją na własnym przykładzie. Sam był napędzany nią i to nie tylko w przypadku swego ojca. Całe życie nienawidził czegoś, dążył do zniszczenia tego. Porywacze Ninkenów, Wędrowcy, a nawet Oni no Mori czy bandyci na ulicach pustynnej osady po turnieju. Ciągle napędzała go ta agresja, furia wymierzona w kierunku tych, którzy poczynili w swym życiu źle. Z całą pewnością to skrajne emocje rządziły Yoichim o czym już przekonał się nawet w drugą stronę. Miłość i nienawiść. I jedno, i drugie niszczyło go tylko w inny sposób.
- Nie ma na świecie rzeczy niezmiennych. - odezwał się dosyć poważnie. Swój wzrok twardo utkwił w różnokolorowych oczach Hikariego. - Wielu ludzi mówi, że coś jest niezmienne, niemożliwe do wykonania jedynie z takiego powodu, że wymaga to ogromnego wysiłku. Czasami przekraczającego czas tej osoby na ziemi. Wszyscy jednak zapominają, że każdy krok się liczy, a ktoś po nas może przejąć działania. Nie wszystko da się osiągnąć za życia. - dodał po chwili równie pewien swych słów, co wcześniej. Świat wydawałby się niemożliwy do zmiany. Yoichi wiele razy zmagał się z myślą, że jest niczym w obliczu problemu, który chce rozwiązać. Już dawno zrozumiał, że z pewnością nie osiągnie wyeliminowania zła osobiście, ale to nie sprawiało, że poddawał się. Chciał zrobić tyle, ile tylko będzie w stanie. Zdawał sobie sprawę też z tego, iż nigdy nie zapanuje zupełne dobro. Zło było naturą ludzką, jednak każdego obowiązkiem powinna być kontrola, by ono nie zwyciężyło w manicheistycznej walce, która toczyła się od początku człowieczeństwa.
Zagadka brzmiała ciekawie. Ochoczo kiwnął głową, a ciężki nastrój nagle znikł. Uśmiechnął się lekko. Różnie to bywało z zagadkami w jego przypadku. Jak nie były zbyt poważne, to je lubił, ale jeżeli związane były z istotną sytuacją, to wolał znacznie prostsze akcje, w których może działać, a nie tracić czas na rozmyślenia. W tym przypadku nic go nie poganiało, a wizja porażki nie była zła. Chociaż interesował go ten przykład wojny z Atsui. Słyszał o niej jedynie tyle, że miała miejsce i... i nic więcej. Nie dociekał jakichś konkretniejszych informacji, bo w gruncie rzeczy niezbyt był tym zaciekawiony. Teraz miał szanse przy okazji dowiedzieć się o czymś więcej, zatem czemu miałby nie spróbować?
Sama zagadka była... jak dla Yoichiego trudna. Nie miał pojęcia czym jest "heterochromia", chociaż wydawało mu się, że to określenie kiedyś już słyszał. Może nawet kilka razy, ale nie pamiętał do czego się odnosiło. W głowie Inuzuki była pustka. Czemu? Nie do końca rozumiał dlaczego Hikari miałby odczuwać nienawiść skoro był z tej rodziny. W przypadku rudzielca związane to było z tym, że był uznawany za bękarta. Nie był czystej krwi Inuzuka, a owocem rzekomej zdrady, która tak naprawdę nie miała miejsca. Akira spojrzał na Yoichiego jakby w oczekiwaniu na odpowiedź i po minie chłopaka zdał sobie sprawę z tego, że ten nie ma pojęcia o co chodzi.
- Heterochromia to różnokolorowe oczy. Sam je masz, debilu. - zaszczekało psisko. Nie chciał powiedzieć tego ludzkim głosem, aby nie przynieść sobie wstydu, że ktoś tak mało rozgarnięty jest jego kompanem. Rudowłosy zrobił minę jakby miał już odpowiedź na zagadkę, jednak dosyć szybko przygasł. Jednak nic nie miał. Ayu wywróciła oczyma. Też chciała, aby to Yoichi podał rozwiązanie, jednak nie było sensu dalej czekać i pogrążać go w niewiedzy.
- Jedno oko jednego koloru, drugie drugiego. Pochodzisz z obu gałęzi jednocześnie. Dwie gałęzie, jedna osoba. Dwa kolory, jedna osoba. Zgadza się? - zapytała ludzkim głosem, a brzmiała na dosyć dumną z siebie. Wydawało jej się, że trafiła w samo sedno i w dodatku załapała to od razu. Nie to co Inuzuka, który dopiero teraz zrobił minę jakby zagadka całego świata została przez niego rozwiązana. Otworzył szerzej oko, rozchylił usta i wyglądał na naprawdę zaskoczonego. Spojrzał na Akirę, jakby licząc na to, że ten jest w równym szoku co on, jednak psisko też rozwiązało zagadkę zanim Ayu się odezwała. No cóż, więc szybko przyjął poważną minę i pokiwał głową, jakby od samego początku wszystko rozumiał, a jedynie udawał takiego nierozgarniętego.
Yoichi
 

Re: Ukryta plaża

Postprzez Hikari » 3 cze 2017, o 14:48

Mimo iż młodzieniec z Terumi może być zrozumiany, że lubi jakieś naparzanie się z innymi to tak naprawdę jest wręcz odwrotnie. Chciałby, aby na świecie nastał spokój, nastąpił koniec nienawiści, ale to jest niemożliwe. Chociaż polubił walczyć, rozwijać się, ale nie w mordobiciach. Sparingach. Do przyjemności zabijania złych ludzi nie chciał nikomu wspominać. Sam się zaczął w tym zatracać, nawet podczas treningów o tym tylko myślał oraz co może zrobić, aby zakończyć konflikt w szczepie, ale na chwilę wygląda jakby się uspokoiło. Nie słyszał żadnych nowości od zabicia przez niego szpiega.
- Więc cieszmy się spokojem tak długo jak możemy i oby tak zostało.
To prawda co mówił, że nie ma rzeczy niezmiennych, tylko czasem są one niemożliwe do osiągnięcia. Tyle osób już próbowało i się starało, każda próba się nie udała, dlaczego jemu samemu miałoby? Czy miał coś on w sobie co mogłoby pozwolić osiągnąć cel, dosięgnąć tam, gdzie innym się nie powiodło? Ojciec i matka. Byli w Sakki, są znakomitymi shinobi, o wiele silniejszymi niż on sam. Zostali tylko wygnani i kazali mu tutaj siedzieć zdobywając informację. Mieli się z nim spotkać. Mimo negatywnych myśli Hikari podjął decyzję już dawno temu, musi osiągnąć porozumienie między gałęziami. Teraz nie może się tak nagle zatrzymać, gdziekolwiek cofnąć, ale też na ten temat wygadać swoim rozmówcom. Uśmiechnął się lekko samowolnie.
- Nie ma rzeczy niezmiennych, ale aby zrobić coś takiego to trzeba pokonać bardzo wysoką poprzeczkę. Nawet jeżeli to byłoby czyimś celem to ma wyzwanie przerastające większość ludzi. Wiele ludzi się już starało to zmienić i tylko polegli.
Na odpowiedź związaną z zagadką czekał trochę czasu w międzyczasie oglądając scenę niczym z jakiejś komedii. Zagadka była banalna, ale dla Hikariego, ktoś z zewnątrz może mieć problemy. Zabawnie wyglądało jednak to wszystko i spowodowało, że młodzieniec z Terumi się zaśmiał delikatnie. Nie było to w żaden sposób wyśmiewające, po prostu szczerze go to rozbawiło. Nie zamierzał tego więcej komentować więc po szybkim ogarnięciu się postanowił opowiedzieć historię.
- Masz rację Ayu. Matka jest z Sanjin, a mieszkaliśmy w miejscu skąd pochodzi ojciec czyli Yogan. Przeklęta krew drugiej gałęzi to wystarcza aby szerzyć nienawiść, poszedłem na wojnę wspierając Ichirou Sabaku aby zdobyć Atsui i wziąłem z sobą część wojsk Terumi. Mniejszą część wziął pewien młodzieniec, który to zrobił tylko z względu na moje pochodzenie. Na wojnie stracił przez to życie, czekał na niej na okazję kiedy będzie mógł z oddziałem mnie zaatakować.
Po opowiedzeniu zagadki spojrzał na porę dnia. Powoli wypadało wrócić też do wioski i zająć się sprawami codziennymi, nie może tak tutaj spędzić wieczności niestety.
- Wybaczcie, ale będę musiał się zbierać. Yoichi, Ayu, Akira miło było was poznać.
Gdy już się pożegnał młodzieniec ruszył do Yogan-Ryu. Znając życie pewnie nic się nie zmieniło.

Z/T

Obrazek
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
 
Posty: 1543
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Akashi » 30 cze 2018, o 19:49

Po wyruszeniu ze swojej rodzinnej prowincji, chłopak chodził nieco po okolicy bez celu, szukając jakiegoś ładnego miejsca gdzie mógłby się zaszyć i zastanowić nad sensem istnienia, oraz nad swoimi następnymi krokami. Najważniejszym z nich było odnalezienie siostry, a następnym jakiejś pracy. Jednak w tym momencie znalazł miejsce niemalże idealne dla siebie, niewielka zatoczka, na której mógł paść na plecy i podziwiać piękno nieba. Jednooki spokojnie wszedł na piasek, ściągając powoli z pleców swoją broń, by wbić ją w ziemie. następnie odpiął torbę ze swoich bioder i zawiesił na kosach. Pozbycie się balastu to było to, zasłużony odpoczynek po ciężkiej wędrówce, do pięknego miejsca, które było jedynie przystankiem, do którego raczej nigdy nie powróci. Chłopak opuścił górną część swojego kimona na biodra, po czym położył się na piasku zakładając ręce na głowę. - Idealnie, mógłbym zostać tutaj dłużej. - powiedział, cicho pod nosem, oddając się w pełni relaksowi i pogrążając się w zamyśleniu.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Kyane » 30 cze 2018, o 20:40

Wiosna. Cudowna wiosna. Wszystko budzi się do życia. Nic tylko brać przyjaciółkę pod ramię i iść na długie spacery. Niewiele więcej mogła zrobić czekając, aż najbliższa jej kuzynka wróci ze spotkania rady. Strasznie długo to trwało, jednak różowowłosa przywykła do faktu, że nie może zrobić nic więcej niż poczekać, aż tak wreszcie się pojawi. Tak samo było z misjami. Tak samo było z jej rodzicami, kiedy wyruszali na zadania zostawiając Kyane z małą esukimo sam na sam. No dobra. W domu pełnym psów nigdy nie była sama. Dawno przywykła do tego, że łatwiej jej się żyło z czworonogami niż ludźmi, ale tak samo dobrze rozumiała, że nie może zupełnie się izolować.
Tego dnia wstała w doskonałym nastroju. Pierwsze promienie słońca obudziły ją, delikatnie pieszcząc dziewczęce policzki. Był to prosty sygnał, że pora wsunąć ubranko na drobne ciało, przeczesać swoje włosy i futro na uszach Himegimi... czy tą samą szczotką? A czy to ma jakiekolwiek znaczenie? Raczej nie. Dziewczyna zwykła spać nieco dłużej, ale tego dnia, aż roznosiła ją energia. Chciała coś porobić. Czuła, że jeśli będzie siedzieć jeszcze choćby chwilę w swoim pokoju to ją rozniesie. Nie zjadła nawet śniadania. Każdy wie, że gorzej się biega z pełnym brzuchem, a dla psiaków było to bardzo niebezpieczne.
Nogi same zaprowadziły ją na samotną plażę. Himegimi biegała wzdłuż plaży mocząc swoje łaciate łapki. Początkowo dołączyła do niej dziewczyna, zdejmując skarpetki i buty - jakoś potem mokre się nieprzyjemnie nosi. Biegały tak przez dłuższy czas śmiejąc się i dokazując. Czuły zapach kogoś obcego jednak dopiero kiedy stał się on intensywniejszy a odległość niewielka uspokoiły się nieco. Dziewczyna stanęła kilka metrów od mężczyzny. Zbliżała się spokojnie ale pewnie... jego oręż nie zachęcał, ale nie była ona osobą tchórzliwą. Dał mu możliwość by w przypadku niechęci nawiązania kontaktu po prostu jej to okazał. Jeśli tego nie zrobi ta stanie, umorusana niemal do kolan wodą zmieszaną z piaskiem.
-Nie jest ci zimno? - zapytała przechylając główkę w bok, nie czekając na pozwolenie usiadła obok, a tuż przed nią, odgradzając dziewczynę od obcego usiadła Hime kładąc jej łepek na kolanach. Było w nim coś fascynującego. Starała się ze wszystkich sił nie patrzeć na bandaż na jego twarzy, ale sama przyłapała się na tym, że kilkukrotnie wzrok uciekł jej w tamtym kierunku. Dziewczyna uśmiechała się delikatnie, emanował od niej spokój, pewność siebie oraz ciekawość. Dawno ie spotkała nikogo spoza klanu, a to była dobra okazja by się odchamić w końcu.
Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 27
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Ukryta plaża

Postprzez Akashi » 30 cze 2018, o 21:03

Spokój na plaży był przyjemny, zwłaszcza z tą lekką wiosenną bryzą, która dawała nieco zimna. Jednak po ostatnich miejscach jakie odwiedzał chłopak ta temperatura nie robiła na nim większego wrażenia, jeszcze biorąc pod uwagę, że nawet w zimie chodził w takim stroju. Tutaj było przyjemnie, nawet w głowie chłopaka pojawiała się wizja popływania w tutejszej wodzie. Jednak w tym momencie pojawiło się tutaj ciekawsze zajęcie, a raczej osoba, której chłopak tutaj się nie spodziewał. Ciekawe zaskoczenie. Jednak nie ma co wybrzydzać, zwłaszcza że rozmówczyni nie brakowało uroku, ani wdzięku.
Zimno?- zapytał zastanawiająco się chłopak, podnosząc swoje plecy z piasku i siadając na nim by móc przyjrzeć się nieznajomej i jej towarzyszowi. Chłopak nigdy nie miał do czynienia z ludźmi, którzy podróżują razem z psami, przez co był ucieszony. Kolejne nowe doświadczenie i możliwość poznania nieznanego odbijało się na jego twarzy szczerym uśmiechem.Nie, nie jest mi zimno. Nawet się zastanawiałem nad popływaniem tutaj. Z tego co widzę, Tobie także nie jest zimno. - odparł, spokojnym głosem, uśmiechając się. Swoje wnioski opierał na widoku przyklejonego mokrego piasku do nóg dziewczyny, a temperatura wody o tej porze była raczej niższa niż ta na piasku, który trochę nagrzewał się od słońca.
- Jestem Akashi. Miło Cię poznać i twojego czworonożnego towarzysza. Sprowadziła Cię tutaj chęć spaceru? - wypowiedział, ponownie kładąc się na piasku, jednak tym razem lekko układał się na boku tak by swoją twarz skierować w stronę rozmówczyni. W końcu niegrzecznie byłoby unikać kontaktu wzrokowego, mimo że szło zauważyć, że dziewczyna zwraca uwagę na bandaż, chłopak nie czuł się z tym źle. Przywyknął do takich spojrzeń, w końcu niecodziennie spotyka się młodą osobę z uszkodzonym wzrokiem, zwłaszcza w taki sposób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Re: Ukryta plaża

Postprzez Kyane » 30 cze 2018, o 22:06

Nowopoznany mężczyzna wydawał się być dziewczynie naprawdę sympatyczny. Kyane zrezygnowała z miziania suczka po futrze a zamiast to oparła się rękoma o piasek za plecami otwierając się już w pełni na słońce. Kto wie, może tak uda jej się złapać troszkę więcej kolorku?jakoś zawsze wydawało jej się, że jej skóra jest zbyt blada względem reszty członków jej klanu. Ale może po prostu tak jej się zdawało? Trudno było teraz powiedzieć. Ważniejsze było to, że mężczyzna z uśmiechem podjął rozmowę. Najwyższa pora wyjść z jaskini... Czy bardziej nory, w której wilczyca chowalaby swoje szczeniaki i poznać choć odrobinę tego wielkiego świata. No czymże ona była? Małym włoskiem na grzbiecie starego basiora. A przynajmniej takie miała poczucie czasem o ludziach... Sami może i byli niewielcy, wręcz nieznaczący, ale w grupie mogli uporać się z każdą niedogodnością.
Spostrzeżenie skwitowała lekkim wzruszeniem ramionek i uśmiechem
-To był pomysł Himegimi... Poza tym jak człowiek się rusza nie czuje tak chłodu. - ot taka prosta mądrość. Mądrość która wyjaśniała dlaczego dziewczynie rzadko kiedy było zimno. Czy można było cierpieć na zespół niespokojnych nóg... Nie spiąc? Hm... Było to warte zbadania kiedyś. Ważniejsze było to, że tajemniczy nieznajomy... Juz nie był taki nieznajomy, gdyż nie tylko przedstawił się dziewczynie, ale wykazywał chęci do dalszej kontynuacji rozmowy. Bardzo miłe zaskoczenie. Kunoichi skinęła mu głową na przywitanie. Suczka oczywiście udawała, że nic nie widzi. Było to dla niej normalne na tym etapie znajomości. Niełatwo było się wkupić w łaski tej małej bestii.
-Kyane a to Himegimi, miło poznać - odparła przedstawiając obie. To było dosyć dziwne, ale nawet nie zauważyła, że w rozmowie z zupełnie obcą osobą mówiła swobodnie zapominając o tych wszystkich normach i konwenansach. Akashi był starszy i mógłby wymagać by nastolatka traktowała go z odpowiednim szacunkiem, ale sam zdawał się zapomnieć o tych wszystkich sztywnych ramach. Inuzukę bardzo cieszył ten fakt. Nigdy nie była typem poważnej, poukładanej damy, choć powinno być inaczej. Na szczęście zamiast o tym rozmyślać pociągnęła dalej-Bardziej potrzeba by coś ze sobą od rana zrobić... A jak z tobą? Morska bryza zachęciła do chwili odpoczynku - mówiła obserwując jak mężczyzna kładzie się na piasku twarzą w jej stronę. Ta swoboda utwierdziła ją w spostrzeżeniach, a także sprawiła,
że ten zdobywał jej sympatię.

Avatar użytkownika

Kyane
 
Posty: 27
Dołączył(a): 27 cze 2018, o 16:56
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5806&p=89153#p89153
GG: 0
Multikonta: Misae

Re: Ukryta plaża

Postprzez Akashi » 1 lip 2018, o 08:14

Czasami nie ma to jak wytchnienie od miejskiej zawieruchy,a takie urokliwe miejsca jak to były dobrą odskocznią od codzienności, zwłaszcza biorąc pod uwagę, że mało kiedy można tutaj spotkać, a jak już się to udawało, to było mile zaskoczenie jak w tym przypadku. Miły dotyk piasku, przyjemna bryza i promienie słońca. Idealna synergia pogody, która pozwala korzystać z niej w pełni. Obecna postawa jednookiego była całkiem normalna dla jego stylu bycia, ale nie można ukryć stresował się lekko.
- Ach, rozumiem. Pomysł Himegimi. Przynajmniej nie musisz narzekać na brak towarzystwa. - odparł, wyciągając swoją dłoń w stronę suczki, oczywiście nie miał żadnych złych zamiarów. Jedynie jej pogłaskanie i lekkie drapanie za uszkiem. By zaraz po tym wrócić do normalnej pozycji. Czasami trzeba zacząć od zdobycia przychylności psa, a nie człowieka. Właśnie tak było w tym momencie. Na wypowiedzenie imienia dziewczyny, chłopak skinął głową na ponowne przywitanie, cały czas utrzymując na twarzy swój uśmiech. Nie wiele było możliwości do wspólnego zajęcia na plaży, ale jak widać dziewczyna także chciała skorzystać z uroków słońca i przyjąć od niego nieco wiosennych promieni. Kolejne pytanie dziewczyny rozwijało nieco obecną rozmowę. Tylko trudnością było w tym momencie oddanie poprawnej odpowiedzi.
Jak to było ze mną...- powtórzył pod nosem, kładąc się na chwilę na płask, by zebrać swoje myśli, by po chwili znowu przekręcić się na bok i podeprzeć swoja głowę ręką. - Po części to prawda, że bryza skłoniła mnie do odpoczynku tutaj, jednak nie przybyłem tutaj z zamiarem długiego przebywania. Chciałem zapamiętać najbardziej urokliwą rzecz, przez wyruszeniem w dalszą drogę. Ale w tym momencie, mogę chyba pozostać tutaj nieco dłużej. - dodał, do swojej wcześniejszej odpowiedzi, nieco się przy tym śmiejąc. Starał się robić dobre wrażenie na rozmówczyni, a przy okazji pozostawać w miarę spokojnym. Chociaż to bywało trudne przy tak urokliwej istocie.
Jestem tutaj po raz pierwszy, a ty wywodzisz się z tych ziemi?- zapytał się, ze spokojem, chcąc zdobyć chociaż odrobione informacji o tej prowincji i dziewczynie. W końcu ziemię, z których pochodzi są dość daleko od niej, a pytania to raczej najłatwiejsza możliwość zdobycia informacji.
Obrazek
Avatar użytkownika

Akashi
 
Posty: 1080
Dołączył(a): 25 lip 2017, o 21:58
Wiek postaci: 20
Ranga: Wędrowiec
Krótki wygląd: Jednooki młodzieniec o fioletowych włosach. Odziany w skórzany płaszcz ze znakiem jashina na plecach
Widoczny ekwipunek: Skórzany płaszcz, kazeshini
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=3899
GG: 41875401
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron