Szlak transportowy

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 13 wrz 2016, o 15:14

~ Krwawe Święta ~
Wyprawa
Reika, Yoichi i dwa psiaki

Obrazek
Zakochana w sobie dwójka wedle spotkania spotkała się tutaj, aby wyruszyć w podróż, która może trwać nawet długi okres czasu. Dłuższy niż zapewne by chcieli, ale i w takie wędrówki przecież się wybiera. Nikt nie jest w stanie zapobiec przeznaczeniu, ale... Zawsze można mieć na nie wpływ. Większe, bądź mniejsze. Wedle niektórych wierzeń zmienia się ono co jakiś czas, ale tylko przy kluczowych momentach w życiu i zależnie od ich decyzji. Inni powiadają, że to nie istnieje, a jaka jest prawda? Tego nie wiedzą, ale odnośnie tego co poszukują posiadają już w pewnej części spisaną opowieść. Może ona skończyć się wcześniej, zmienić się wraz z reakcjami, albo mogą podążyć prosto tą ścieżką... Do czegoś co jest jeszcze nieznane.
Ich podróż zaczynała się powoli, wesoło, ale i do przodu. Wybrali się w nią i bez problemów pokonali większość drogi, pokonali granicę Yusetsu i znaleźli się w Soso, bo tak wiodła najszybsza droga. Lato nie dawało im odpoczynku tego dnia i mocno prażyło tutaj. Nie zdziwiłbym się jakby spotkali tutaj kogoś z udarem. Nie trudno o osoby nie zdające sobie sprawy z niebezpieczeństwa nawet w takich prostych sprawach. W pewnym momencie zauważyli dwójkę jakichś przypadkowych mężczyzn, ich wygląd nie miał za bardzo tutaj znaczenia, dlatego sobie go daruję. Można się spodziewać, że ludzie będą wędrować, nie zwracając na nich uwagi minęliście wcześniej kupca czy jakąś kobietę, za którą mogło uciec oko Yoichowi, ale nic godnego zanotowania dla wyprawy. Dlaczego ta dwójka była inna? Z powodu o czym rozmawiali. Członek rodu Inuzuka wraz z swoimi Ninkeninami mógł wyłapać w ich rozmowie słowa odnośnie świąt, a przecież to po to się wybierali na wycieczkę w środku lata. Teraz dylemat. Próbować złapać ten trop i podążać nim, szukać gdzieś w mieście, a może cokolwiek innego? To od was zależy. Uwaga ważne! Reika nie słyszała nic o tym, udało się to tylko dzięki wyjątkowemu słuchowi chłopaka oraz psiaków.


~ Parę uwag lub mniej ~
Z/T --> viewtopic.php?f=18&t=23
Pierwsza chyba Reika z względu na waszą fabułę. Dajcie mi znać jak moja kolejka będzie. Jak dla mnie najlepiej by było Reika -> Yoichi -> Reika -> MG czyli ja.
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1191
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Harumi » 13 wrz 2016, o 19:57

Jasnowłosa wciąż miała mętlik w głowie. Nie dość że tyle ostatnio wydarzyło się w jej życiu, to jeszcze po raz pierwszy przeżywała tak skrajne emocje. Przez tyle lat wzbraniała się przed odczuwaniem jakichkolwiek wyższych uczuć i gdy wreszcie otwierała na nie swoje zimne serduszko, wszystko rozbiło się niczym lustro na setki małych kawałków. Na szczęście dziewczyna już wcześniej zaplanowała dokąd się uda, gdy tylko rozstanie się z brunetem (choć myślała że nastanie do dużo później) i miała dokąd się iść. Zapewne każda dziewoja na jej miejscu załamałaby się psychicznie i długo opłakiwałaby swoje rany. Ale nie Harumi. Użalanie się nad swoim losem nie było w jej stylu. Wolała wziąć sprawy we własne łapki i zamienić swoje wady w zalety, a potem siłą i sprytem zmusić świat by był taki jaki tylko zapragnie. Pokaże im wszystkim że potrafi o siebie zadbać! Z tym o to postanowieniem ruszyła w stronę swojego rodzinnego regionu - Kaigan.
Na szlaku zachowywała szczególną czujność. Dotychczas miała przy sobie zawsze ochroniarza, który w razie czego by ją obronił. Mogła chodzić spokojnie, nie przejmując się niczym. Tym razem było zupełnie inaczej. Pozostawiona na pastwę losu, mogła mieć tylko nadzieję, że na jej drodze nie staną tacy samurajowie jak ostatnio. Lub gorzej. W razie czego była ciągle w gotowości, by w ułamku sekundy sięgnąć po kunai dla samoobrony. Taki styl podróżowania męczył o wiele bardziej niż spokojna przechadzka, toteż im dłużej szła tym bardziej była zmęczona. Jednakże kierowała nią silna wola przeżycia. Była teraz naprawdę zdeterminowana. Nie chciała jeszcze umierać.


Skąd: Yusetsu
Dokąd: Kaigan
Czas podróży: 1,5 h
Czas przybycia: 22:20
Środek transportu: Nogi
Harumi
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 19 wrz 2016, o 20:17

Wydarzenia w ostatnich dniach były niesamowicie przewrotne. Jak jeszcze te istotne sprawy dotyczące szczepu dało się ogarnąć, tak życie prywatne brązowowłosego było totalnym chaosem, w którym nie dało się w żaden sposób odnaleźć. Dziecko, którym nie chciał się zajmować, Harumi, z którą się bardzo zbliżył, by zaraz potem ją do siebie brutalnie zrazić... Za dużo tego, jeśli wziąć jeszcze pod uwagę dotychczasowe dramaty złotookiego akolity, który od miesięcy żył w głównej mierze chęcią zemsty za utracony dom i śmierć najbliższej rodziny. Po incydencie z Hortensją stracił chwilowo chęci do czegokolwiek, jednakże przypadkowe spotkanie z pewnym osobnikiem w karczmie dało mu nowe zadanie, jakiś pomysł, którym mógł się zająć. Bezczynność nie służyła mu najlepiej, więc postanowił uchwycić się pewnej rzeczy, nawet jeśli ta wcale nie była pewna i mogła nie przynieść pożytku.
Opuścił więc Yusetsu i ruszył do Sogen, by odszukać tam pewnego najemnika, o którym usłyszał i który zainteresował bruneta swoimi wyczynami. Mógł okazać się przydatny na wojnie, chociaż ta kwestia była wciąż zbyt dużą niewiadomą, by o niej mówić. Sabaku nie wiedział, czy w ogóle odnajdzie tego młodzieńca, ani tym bardziej, czy zdoła go zrekrutować.


[zt]

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Sogen
Czas podróży: 30 m
Czas przybycia: 21:17
Środek transportu: nóżki
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Forum
 
Posty: 1778
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Wiek postaci: 24
Ranga: Mister/v-ce Miss SW
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 9 paź 2016, o 13:18

Prowadząc w okolicach setki ludzi na wojnę Hikari już myślał o ciążącej na jego barkach odpowiedzialności. To przez niego zapewne część z nich postanowiła mieszać się w tą wojnę, albo stanąć po tej stronie tak więc uznali go za lidera na czas nieokreślony, chociaż zapewne to tylko z względu na to iż mówił, że poznał kogoś z Sabaku. Podróż była dłuższa, bo to nie prowincja obok tak jak Atsui, ale całkiem sprawnie pokonywali kolejne kilometry. To był jego taki raz w takich przypadkach to też nie wiedział czego się spodziewać i życie go zaskoczyło. Panowała w tej grupie dosyć dobra atmosfera, a po chwili jego dawni znajomi dołączyli do niego pytając się więcej o sprawy na murze, jak wygląda służba i takie tam. Nie było w tym może nic tak nadzwyczajnego jakby się zdawało, ale to tylko na razie. Z pewnością cisza przed burzą, bo nastanie taki czas gdy to coś co czai się za murem ponownie zaatakuje. I tak też zakończył te opowieści. Nim się zorientowali czas już minął i byli na miejscu tworząc małe zamieszanie na miejscu. Taka grupka ludzi zbliżająca się do obozu wojennego robiła zainteresowanie, ale dzięki pochodniom jakie nieśli nie wzięto w obozie ich za wrogów. Toteż muszą być to sojusznicy, którzy idą dołączyć póki jest czas...

z/t

Skąd:Yusetsu
Dokąd: Sabishi
Czas podróży:1h
Czas przybycia:14:18 (angielski czas)
Środek transportu:Buty 101 ludzia
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1191
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shinji » 9 paź 2016, o 20:20

Tak więc Shinji znalazł się na szlaku transportowym zmierzając nieuchronnie ku ogromnemu niebezpieczeństwu bo tym właśnie była wojna. Wielu traktowało to jako zabawę, ale on już zdążył poznać jej namiastkę pracując dla Kruków. Pomimo podjęcia walki z dala od pola bitwy jego życie zdążyło już być zagrożone. Pomimo, że świetnie zdawał sobie z tego wszystkiego sprawę wyruszył z czystym umysłem. Im mniej o tym wszystkim myślał tym lepiej było dla niego. Jakiekolwiek przemyślenia mogły jedynie doprowadzić do czegoś złego. Chociażby i napadu objawów lękowych przed nieznanym, a faktycznie tak też mogło się stać. Mimo, że posiadał dosyć mocne zaplecze w postaci Hikariego i wiedział, że będzie mógł na nim polegać zagrożenie nadal pozostawało aktualne. Był silny, ale nie wystarczająco by być w stanie całkowicie zdominować pole bitwy i go obronić. Może Ichirou? Z pewnością temu nie zależało na Uchiha, ale nie mieli też na pieńku. Chyba... Więc nie zostawiłby go na pewną śmierć...


z/t


Skąd: Yusetsu
Dokąd: Sabishi
Czas podróży: 1h
Czas przybycia: 22:16
Środek transportu: O własnych stopach
Avatar użytkownika

Shinji
 
Posty: 623
Dołączył(a): 21 maja 2016, o 17:07
Lokalizacja: Gdańsk
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czarne, rozczochrane włosy, wątła budowa ciała, czarna bluzka i spodnie, białe buty, białe z lekkimi odcieniami niebieskiego karwasze
Widoczny ekwipunek: Katana schowana w pochwie, przypięta do pasa po lewej stronie. Torba na broń przypięta do pasa od strony pleców
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=2400
GG: 49502673
Multikonta: Avarice, Ryu

Re: Szlak transportowy

Postprzez Hikari » 4 cze 2017, o 10:46

Yogan-ryu na szczęście posiadało stajnię, gdzie można wypożyczyć było konia do podróży. To o wiele ułatwiało sprawę, nie trzeba się męczyć i jest o wiele szybciej. Pokonując drogę z Yogan-Ryu do Ryuzaku musiał podążać prosto do Sogen, potem przez Midori i wreszcie może spocząć u celu. Wyruszając tak późno nie miał żadnych szans na pokonanie tej odległości dzisiaj więc postanowił zawitać w karczmie. Zimą noce są chłodne, zresztą przyda się odświeżenie ciała w wodzie i porządny sen. Nie musiał się w żaden sposób aż tak śpieszyć, wyruszył aby dowiedzieć się czegoś o wojnie na wyspach tylko. Nie miał żadnego zadania mu powierzonego, nie działo się nic w wiosce też pilnego, a dzień czy dwa bez niego ona nie przepadnie. Wrogowie raczej bali się obecnego lidera. Znalazł coś idealnego dla siebie w prowincji nad którą sprawowali pieczę Uchiha. O poranku pełny osiadając na swoim wierzchowcu ruszył dalej aż dotarł do wielkiego miasta kupieckiego.

Skąd: Yusetsu
Dokąd: Ryuzaku
Czas podróży: 00:45
Czas przybycia: 11:35 (UK czas)
Środek transportu: Wierzchowiec opłata 150 ryo

Z/T
Obrazek
When the day is long and the night
The night is yours alone
When you're sure you've had enough of this life, well hang on
Don't let yourself go
'Couse everybody cries and everybody hurts sometimes
Avatar użytkownika

Hikari
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1191
Dołączył(a): 24 sie 2015, o 17:56
Wiek postaci: 21
Ranga: Akoraito
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=1307
GG: 12819100
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 29 cze 2017, o 18:56

Zemsta
61/45+


Nie było czasu na niezdecydowanie, nie było czasu na wątpliwości. Spędzenie nocy w tych warunkach, bez profesjonalnej opieki medycznej dla poniesionych ran i bez bezpiecznego schronienia, bez gwarancji bezpieczeństwa wynikającej ze zmęczenia i nikłych pokładów chakry? Zarówno Toko jak i Nikusui doszli do wniosku, że muszą szybko wracać. Problem związany z podróżą po nieznanych terenach i prędkością przemieszczania się został co prawda rozwiązany przez pomysł Toko, ale tylko teoretycznie. Pierw trzeba było wprowadzić to w życie. Po zgodzie Nikusui, obydwoje wrócili do miejsca w którym zostawił ich woźnica kiedy wchodzili na te tereny. Tam Toko stworzył wcześniej wspomniany wóz. Prymitywny i o wątpliwej jakości podróży. Możliwe nawet że rozpadnie się po kilku zakrętach. Do kompletu dołączone były dwa długie, acz lekkie kije.
- No i gotowe. Długa droga przed nami, więc lepiej się streszczać. - po tych słowach Toko podał jeden z kijów Nikusui. Po jednym pchnięciu wóz powoli się przesunął. Mimo jego lekkości, całość wymagała odpowiedniego wysiłku i koordynacji pomiędzy dwójką i tak zmęczonych kierujących. Pojazd powoli sunął pomiędzy masami ziemi, wchodząc w gęstą i nieprzeniknioną mgłę. Zupełnie taką samą, jak kiedy tutaj przybyli. Ciężko było stwierdzić, jak wiele czasu minęło zanim duetowi udało się wydostać z Głębokich Odnóg. Nikt nie liczył czasu, nikt nie zamartwiał się czy zdążą. W pewnym momencie, pośród identycznych masywów ziemi i nieprzenikalnej mgle, jedyną myślą było wydostanie się stąd. Syki węży wprowadzały dodatkowe niezdecydowanie i panikę. Skończenie jako jedzenie dla jadowitych zwierząt i insektów nie było wizją przyjemną. Każde kolejne pchnięcie kosztowało kolejną porcję sił. Od czasu do czasu wóz parł nagle do przodu przez strumienie drewna tworzone przez Toko, kiedy tylko znalazł wystarczająco dużo sił i chakry. Godzina? Dwie? Nie wiadomo ile. W pewnym momencie mgła zaczęła się powoli rozrzedzać, ukazując znaczący spadek terenu. Nie wiadomo jak, może za pomocą szczęścia, ale udało im się uciec. Jednak nigdzie nie było podejrzanego woźnicy, ani jego koziego zaprzęgu. Znikły, chociaż ślady kóz wyraźnie wskazywały na to że był. Trzeba było ruszać dalej. Teren stał się nieco bardziej przyjazny, mimo że słońce praktycznie zniknęło za horyzontem. Podróżnicy ruszyli dalej, jednak ich tempo pozostało niezmienne. Zostały im do przejechania jeszcze trzy prowincje, a dokładniej musieli przejechać przez ich tereny. O ile w Shigashi nie napotkali praktycznie nikogo, najwidoczniej obrana przez nich trasa nie była popularna wśród podróżnych i kupców, to w Yusetsu, praktycznie po przekroczeniu granicy, spotkali niewielki patrol złożony z dwóch mężczyzn odzianych w metalowy rynsztunek. Jeden z wielu patroli jakie można było napotkać w praktycznie każdej prowincji. Widząc wóz bez jakiegokolwiek woźnicy, bez zwierząt, a z dwoma osobami pchającymi go kijami, mogli poczuć się mocno zmieszani. Z kolei widząc bandaże obwiązane wokoło ramienia Nikusui i ogólny stan fizyczny będących na wozie, postanowili interweniować. Jak tylko wóz znalazł się blisko nich, patrol wszedł w interakcję.
- Hej, wy dwaj. Co się stało? Jesteście ranni? Potrzebujecie pomocy?


ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1420
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: 4 razy tonfa obwinięta bandażami (przy pasie)
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 8 lip 2017, o 14:55

Musieli zrobić cokolwiek, by chociaż spróbować się stąd wydostać. Na szczęście to jeszcze nie można było zakwalifikować pod powiedzenie "tonący brzytwy się chwyta", ale kto wie czy nie będą doprowadzeni do takiej ostateczności. Najważniejsze jednak, że tymczasowo udało im się powrócić do miejsca, w którym zostali wysadzeni przez woźnice. Następie Toko, realizując swoje wcześniejsze założenia, stworzył prowizoryczny wóz, który mógł im zapewnić szybsze i lżejsze wydostanie się z tych terenów. To oczywiście była jedynie teoria, bo pewności co do słuszności tych założeń nie mogli mieć. Jednakże tak postanowili i tak zrobili. Gęsta mgła nie ułatwiała tego zadania ani trochę. Widoczność była mocno ograniczona, w sumie można byłoby powiedzieć, że "jechali" na oślep. Nie mogli mieć pewności czy to dobra droga i czy doprowadzi ich w jakieś bardziej przyjazne tereny czy wręcz przeciwnie, zagoni wprost w objęcia śmierci. Wszystko było możliwe. Syki węży, które pojawiły się po jakimś czasie również nie wróżyły niczego dobrego, chociaż była w tym jakaś dobra strona. Kiedy jechali z woźnicą, te syki również były słyszalne, więc mogło to napawać jakąś drobną dzieją, że jednak jadą w dobrym kierunku.
Mimo, iż miało im być lżej, to wcale nie czuła się lepiej. Wprowadzanie ich prowizorycznego wozu w ruch, za pomocą kijka, też wymagała od niej wielu sił, a co dopiero, gdyby mieli tę drogą pokonywać na pieszo i zapewne o wiele dłużej, jeszcze bardziej narażając się na wszelakie niebezpieczeństwa. Ukąszenie przez jadowitego węża raczej nie skończyłoby się szczęśliwie.
W końcu widoczność się zwiększała, więc białowłosa miała nadzieję, że zaraz wydostaną się z tych Odnóg i będzie już tylko z górki. I owszem, tereny były już nieco bardziej przyjazne, ale słońce zniknęła za horyzontem, więc lada moment mogła ich zastać noc. Powoli nawet zaczęła się zastanawiać, czy aby przypadkiem nie poszukać jakiejś bezpiecznej miejscówki, by odpocząć i przeczekać zmrok. Może nawet natrafią na jakąś pomoc, bo jej stan również pozostawiał wiele do życzenia. W sumie nie mogłaby przewidzieć, jak mogłaby skończyć się dla niej taka noc bez udzielenia pomocy. Coś więc wewnętrzne pchało ją do tego, by jeszcze trochę przejechać, próbować, może coś albo ktoś się znajdzie. A jednak nie nastało to zbyt szybko. Mimo iż byli w Shigashi, a to w końcu miasto kupieckie, to nie znaleźli żywej duszy, a nie mogli zbaczać z drogi, bo gonił ich czas. Przełom nastąpił w kolejnej prowincji, która należała do klanu Inuzuka. Ci z kolei, byli nieco znani młodej Ryukata. W końcu z Yustetsu leżało w sąsiedztwie z jej "rodzimą" prowincją, Antai. Tak na dobrą sprawę, to tam mogliby poszukać pomocy, ale to nie Kaminari teraz się dla białowłosej liczyli. W sumie nigdy nie była do klanu przywiązana, a sprawa, którą się zajmowała, nie leżała w interesie Antaiczyków. To była jej prywatna sprawa, połączona ze sprawunkami Senju. Dlatego to tam powinni się udać w pierwszej kolejności. Widząc jednak dwóch strażników z Yustetsu, którzy najwidoczniej mieli dziś patrol, jakoś poczuła uciekające z niej siły. Jakby nagle dla niej droga się skończyła, nie panując nad tym, drewniany kijek wyleciał z jej ręki, odbijając się lekko o ziemię.
- Wracamy z Głębokich Odnóg, delegacja z Senju. - odparła krótko, próbując wydostać się z prowizorycznego wozu, by móc stanąć o własnych siłach i nieco rozprostować nogi. Nie było to łatwe zadanie, ale nie dawała po sobie poznać, że było to takie ciężkie zadanie. Nawet jeśli grymas na jej twarzy, zresztą z dużej części zakrwawionej, mówił zupełnie co innego. - Pomoc się przyda, bo do Shinrin jeszcze kawałek, wolałabym nie stracić ręki. - dodała, bo co jak co, ale to jednak ona znajdowała się w gorszym stanie, niż Toko, chociaż wiadomo, on też wymagał opatrzenia swoich ran. Białowłosa niczego więcej nie chciała, wyleczenia, chwilowego odpoczynku, by móc pójść dalej, wprost do Siedziby Lidera Senju, Kazuo. Nie potrzebowała się nawet obmywać, nawet jeśli krew dawno zastygła na jej skórze, włosach i ubraniach.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 607
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 14 lip 2017, o 04:16

Zemsta
63/45+


Sprawy Senju były w tym momencie najważniejsze. Dostarczenie głowy poszukiwanego przestępcy, dodatkowo zabójcy syna samego lidera, miało priorytet nad wszystkim innym i był to fakt niezaprzeczalny. Jednak mimo tego dwójka łowców miała poważne problemy ze zdrowiem. Walka kosztowała ich dużo i mimo że dom był już bardzo blisko, to sił pozostało niewiele. Praktycznie wcale. Szczególnie u Nikusui, która nabawiła się bardzo bolesnej rany i praktycznie wypłukała się z chakry. Toko nie był w lepszej sytuacji, szczególnie po popychaniu ledwo jadącego wozu zarówno własnymi mięśniami, jak i tworzonymi od czasu do czasu palami drewna z tyłu pojazdu. Do tej pory musieli radzić sobie sami, bez pomocy kogoś z zewnątrz. I świadomość tego że w razie chociażby chwilowego postoju nie poradzą sobie sami, pchała ich do przebycia kolejnych kilometrów. Teraz jednak,
kiedy spotkali patrol stosunkowo neutralnie nastawionego sąsiada, to poczuli ulgę. Sami zaoferowali pomoc będącym w potrzebie. Dlaczego mieliby z tego nie skorzystać. Nikusui przejęła inicjatywę, jako głowa dwuosobowej drużyny, wyjawiając z czyjej inicjatywy jest w podróży, a także swój stan zdrowia. Mężczyźni spojrzeli po sobie, szukając w sobie jakiegoś rozwiązania. Co mogli sobie myśleć? Drogą redzie wóz, a właściwie to parodia wozu, na którym siedzi dwójka wycieńczonych osób. Jedna z bandażem na ramieniu, drugi też w niezbyt korzystnej sytuacji. Bez zwierząt pociągowych, odpychając się kijkami niczym jakieś prymitywy. Napad bandytów był pierwszą logiczną rzeczą jaka przyszła do głowy. Jeden ze strażników postanowił podjąć decyzję.

- No dobra, do dopchamy was do najbliższego posterunku. Odpoczniecie i opatrzymy wam rany. I może trochę pomożemy wam z wozem, bo wygląda jakby miał się rozlecieć. A przynajmniej tak myślę, jak dowódca powie to zobaczymy. - obydwaj mężczyźni poszli za wóz i zaczęli go pchać. Bez pierdzielenia się w tańcu, dwa rosłe chłopy ruszyły się i użyły swoich ciał jako napędu. Szło im nie aż tak źle, nawet całkiem sprawnie. Pchali tak z około dziesięciu minut bez przerwy, skręcając z głównego szlaku na bok. Po kolejnej minucie widać było ścianę drewnianych pni, najprawdopodobniej ogrodzenie, na czele z dość wysoką wieżą, najwidoczniej strażniczą. Ktoś z niej zeskoczył, a właściwie to dwa ktosie. Mężczyzna i jakaś bestia, ogromny czarny pies. W ekspresowym tempie podbiegli do wozu.
- Co się dzieje? Co to za jedni?
- Delegacja z Senju. Stan poważny, jak widać. Ranni. - strażnik stanął na baczność i w kilku krótkich słowach zdał raport. Najwidoczniej ten Inuzuka był wyższego stopnia, a może to on był tym wcześniej wspomnianym dowódcą? Kilka sekund intensywnego myślenia wystarczyło by podjąć właściwą decyzję.
- Dobra, dopchajcie ich tutaj. Ja przygotuję wszystko. Tsuki, pomóż im pchać. - odezwał się do psa, a sam popędził tam skąd przybył. Bestia miała zdecydowanie więcej siły niż dwaj mężczyźni razem wzięci, tempo poruszania się znacznie wzrosło. Wóz szybko dotarł do budynków. Zmęczeni Nikusui i Toko mogli zobaczyć kilka drewnianych, parterowych budynków otoczonych palisadą z naostrzonych drewnianych pali. Bardzo wysokich warto wspomnieć. I w kilku warstwach, bowiem na ich szczycie stworzono ścieżkę dla patrolujących. Wyglądało to na jakiś garnizon. Wjechali do środka przed otworzoną bramę. Natychmiast do Nikusui podszedł strażnik który chwilę temu pchał wóz.
- Wynieść ich z wozu, medyk musi ich opatrzyć! - rozkazy grzmiały ze strony dowódcy, ale Nikusi słyszała je jak przez mgłę. Powoli wszystko wokoło niej zaczynało się kręcić, zamazywać. Cała rzeczywistość wokoło trafiła na ostrości. Kilka chwil później kobieta przestałą widzieć cokolwiek, przestała myśleć. Zemdlała.





Białowłosa odzyskała świadomość. Jej zmysły zaczęły pracować, powoli się rozkręcać. Pierw wróciło czucie. Miękkie posłanie pod jej ciałem. Okrycie na wierzchu. Ból ramienia, ale słabszy niż wcześniej. Nowe opatrunki. Następnie wzrok. Światło. Drewniany sufit. Potem słuch. Chrapanie dobiegające gdzieś po jej prawej. Obróciwszy się w tamtą stronę zobaczyć mogła Toko, który leżał na łóżku dokładnie tym samym co ona. Cały i zdrowy. A na pewno żywy. Co się działo? Jak wiele czasu minęło? Gdzie jest cały ich bagaż. Kolejny dźwięk - kroki i zamykane drzwi. Nikusui miała czas oprzytomnieć z, najwidoczniej głębokiego, snu. Po kilku minutach drzwi ponownie się otworzyły, a do pomieszczenia wszedł ubrany na biało mężczyzna. Pod pachą niósł dwa niewielkie tobołki. Jego aparycja nie miała żadnego znaczenia w obecnej sytuacji. Ale wyglądał bardzo schludnie. Całkiem młody, a przynajmniej takie sprawiał wrażenie.
- Dobry, jak się Pani czuje? O zdrowie nie pytam, sam wiem o nim najlepiej. Pani i tego drugiego. Mieliście szczęście że was znaleźliśmy,. Ręką się już zajęliśmy, nie wdało się żadne zakażenie i wszystko poszło gładko. Ale może być trochę odrętwiała. Proszę, na pewno głód doskwiera. - mężczyzna podał Niku tobołek. Drugi położył obok śpiącego jeszcze Toko. Rozwinąwszy je dziewczyna mogła zobaczyć ubogie, ale jednak, racje żywnościowe. Suchy prowiant,
aczkolwiek w obecnych warunkach dziewczyna nie miała prawa narzekać.

- Kiedy Pani skończy proponuję trochę się poruszać po pomieszczeniu. Sprawdzić czy wszystko jest dobrze.
ja wrócę za jakiś czas.
- powiedział po czym wyszedł z pomieszczenia pozostawiając dwójkę rannych samych ze sobą.


ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1420
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: 4 razy tonfa obwinięta bandażami (przy pasie)
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Szlak transportowy

Postprzez Nikusui » 25 lip 2017, o 21:09

Cały wysiłek, który do tej pory wkładała w wyjście z tej beznadziejnej sytuacji, w końcu przyniósł swoje konsekwencje. Z sekundy na sekundę robiła się coraz słabsza, aż w końcu straciła przytomność, nie mając żadnego pojęcia o tym, co się dookoła niej dzieje. Jakby czas zatrzymał się w miejscu, aż do momentu, kiedy zaczynała się wybudzać. Nie czuła powiewu wiatru czy muskania promieniami słonecznymi. Jednak było ciepło i miękko. Nie powstrzymało to jednak bezwolnego skrzywienia na jej twarzy, bo zaraz po odzyskiwaniu przytomności, dotarł do niej również ból ramienia. Na całe szczęście nie tak mocny, jak wcześniej, jednak dalej odczuwalny. Chcąc zobaczyć, gdzie się znajduje, spróbowała otworzyć oczy, ale nie poszło jej to zbyt szybko. Jasne światło sprawiało, że powieki chciały chronić spojrzenie jej żółto-zielonych oczu. Kiedy jednak je otworzyła, od razu zauważyła drewniany sufit, które nieco niwelował ostre światło. Nie spoglądała tam zbyt długo, bo jej uwagę odwróciło coś innego. Chrapanie. Momentalnie skierowała wzrok w stronę dźwięków, jakie rozchodziły się po pomieszczeniu. Toko. Była tu razem z nim. Jednak... tak naprawdę gdzie? Coś tam śmigało w jej pamięci, byli już na w miarę bezpiecznych terenach. Chyba Yusetsu. Jacyś strażnicy, a potem czarny obraz. I nic, po prostu nic.
Kroki ponownie skierowały jej uwagę na inne tory. Do pomieszczania, w którym leżała, ktoś wszedł. Nie byłą jednak w żaden sposób skrępowanie, czucie posiadała, więc najwidoczniej nie znajdowali się w niebezpieczeństwie. Biały kitel mężczyzny mógł wskazywać na to, że jest medykiem, ale w tym świecie nic nie mogło być pewne. Zwłaszcza, że nadal była lekko otumaniona i jeszcze do końca się nie przebudziła. Jednakże postanowiła podnieść się do siadu, nieco ociężale, ale jednak. Przy okazji patrząc na swoją opatrzoną rękę, z którą, wedle informacji nieznajomego, wszystko jest już dobrze i wystarczy poczekać, aż całkowicie się zagoi.
Nieznajomy mówił tyle, że sama nie zdążyła wypowiedzieć ani jednego słowa, jeszcze chyba nie do końca rozumiejąc, co tu się dzieje. Odebrała jednak pakunek, następnie jedynie odprowadzając mężczyznę wzrokiem. Wraz z Toko dostali posiłek, którym na pewno nie powinni pogardzić. Właśnie... pakunek! Momentalnie wstała, chociaż dalej była osłabiona. Nie jadła od dłuższego czasu, stąd organizm nie mógł szybko się zregenerować. Nieco kuśtykając, w przygarbionej pozie, dotarła do łóżka Toko, potrząsając go za ramię, nie za mocno, ale tak, żeby wybudzić go ze snu.
- Gdzie głowa? - rzuciła nagle, mając nadzieję, ze jeśli uda się jej go wybudzić, to będzie wiedział, o co jej chodzi. Pytanie dość dziwne na pobudkę, ale w tym momencie tylko o tym myślała. I o tym, by dostać się do Shinrin, a miała nadzieję, że Toko pamięta nieco więcej, niż ona.
Obrazek
"W życiu licz na najlepsze, ale przygotuj się na najgorsze."
Av: 1, 2
Avatar użytkownika

Nikusui
 
Posty: 607
Dołączył(a): 17 kwi 2015, o 11:58
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=283
GG: 4208281
Multikonta: Venus

Re: Szlak transportowy

Postprzez Murai » 18 sie 2017, o 22:49

Zemsta
65/45+


Zmęczenie i rany dały o sobie znać w momencie, w którym wystarczyło zaledwie kilka godzin do dotarcia do prowincji Senju. Rozległe rany różnego typu, jedynie prowizoryczna pierwsza pomoc dostarczona tuż po zakończeniu konfrontacji i wysiłek włożony w podróż skumulowały się i doprowadziły do omdlenia, gwałtownego wręcz spadku sił i utraty przytomności. Na szczęście, a może i nie, zostali przyjęci przez posterunek na ziemiach Inuzuka. Dlaczego miałoby to być złe? Biorąc pod uwagę niepewne czasy, gdy stosunki między osadami były zmienne niczym jesienna pogoda, bezinteresowna pomoc była mało prawdopodobna. Równie dobrze uratowany duet mógłby być tutaj przetrzymywany wbrew ich woli, czekając na dogadanie się pomiędzy Shirei-kanami odnośnie warunków ich wymiany. Osłabieni jeńcy sami przychodzący do swojej celi? Taka okazja była bardzo kusząca. Nikusui nie zaprzątała sobie tym głowy, bardziej interesowała ją sprawa trofeum zdobytego na przeciwniku, dowodu pokazującego wykonanie misji. Podeszła do drugiego łóżka, co wymusiło na niej więcej wysiłku z uwagi na osłabiony organizm, i zaczęła męczyć towarzysza. Po kilku wstrząśnięciach ten się obudził, z początku nie będąc do końca przytomnym.
- Co? Głowa? A, ta głowa. Obok mojego łóżka, o tam. Musiałem powiedzieć im wszystko zanim zgodzili się nas uleczyć. No to nie miałem wyboru, kiedy tobą zajmował się medyk, mnie wzięli by spisać zeznania. Po tym i mnie uleczyli. Mówili że na wszelkie decyzje będą musieli poczekać aż dowódca posterunku się nie wypowie. Więc no... trzeba czekać. Ale chyba nam sie nie śpieszy, nie? - nadal nie do końca świadom rzeczywistości, Toko wychylił się w stronę przeciwną do tej którą zajmowała Nikusui, podnosząc prowizoryczny worek zawierający głowę. Można było powiedzieć że to głowa, niewyraźne rysy twarzy odbijały się całunie, a przemoczony krwią materiał powoli zaczął cieknąć.
- Ych. Trzeba będzie to szybko oddać. O cholera, jedzenie! - spostrzegł przygotowany dla niego posiłek, natychmiast dobierając się do niego. Zawartość tobołka była nieco biedna, a przynajmniej taka wydawała się ilość jedzenia jaka została przygotowana. Mimo tego Toko nie czekał ani chwili dłużej, spożywając jedzenie w zawrotnym tempie. Jak gdyby Nikusui miała mu je wyrwać za kilka sekund i sama zjeść. Organizm potrzebuje dużo energii, szczególnie po tym co miało miejsce. Toko wydawał się w lepszej sytuacji niż jego towarzyszka, biorąc pod uwagę że miał tylko jedną ranę od broni w plecach. Także nie zemdlał przez zmęczenie i ilość obrażeń. Minęło około dziesięciu minut, które ranni mogli przeznaczyć w jakikolwiek sposób. Najbardziej oczywistym sposobem było zjedzenie posiłku. Po tym czasie do drzwi ktoś zapukał. Praktycznie natychmiast drzwi otworzyły się i do środka wszedł mężczyzna w średnim wieku z charakterystycznymi symbolami przypominającymi kły. Obok jego nogi dumnie kroczył jego biały pies, na tyle wysoki iż mógłby służyć za wierzchowca. Jegomość posiadający włosy w kolorze jarzębiny, a także z komicznie wyglądającą niewielką kozią bródką, skinął głową w kierunku dwójki pacjentów. Ubiór jego był niewidoczny, skryty pod dokładnie zapiętym czarnym płaszczem.
- Witam. Inuzuka Kinkou, aktualnie pełnię funkcję dowódcy tego posterunku. Słyszałem o waszym stanie zdrowia i okolicznościach przybycia od moich podwładnych. Przyszedłem na własne oczy zobaczyć waszą dwójkę, zabójców niesławnego przestępcy. I pogratulować powodzenia waszego zadania. Sądząc po waszym stanie zdrowia musiał być niemałym wyzwaniem. - mężczyzna i jego psi kompan zamknęli za sobą drzwi i skierowali się bezpośrednio do NIkusui. Najpewniej dlatego że to ona odniosła najwięcej obrażeń, a może po prostu była ciekawszą osobą niż Toko, bardziej przyciągającą uwagę.


ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
 
Posty: 1420
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 20
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: 4 razy tonfa obwinięta bandażami (przy pasie)
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Poprzednia strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość