Gospodarstwo Onizuka

Największa prowincja Wietrznych Równin zamieszkana przez Ród Inuzuka. Pomimo swoich rozmiarów, prowincja jest zręcznie zarządzana przez Ród, a to dzięki niezwykle efektywnemu przemieszczaniu się członków rodu na swoich psach. Yusetsu od północy sąsiaduje z morzem, od północnego zachodu z prowincjami Karmazynowych Szczytów, od południowego zachodu z prowincjami Samotnych Wydm a z kolei od zachodu z Shigashi no Kibu. Takie umiejscowienie pozwala na rozwój w prowincji zarówno handlu morskiego jak i lądowego. Niektóre osady zamieszkują członkowie podzielonego wewnętrznie Szczepu Terumi.

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 20 paź 2018, o 17:11

Rozwiązań można szukać, mogli przez moment pokombinować, mogli zaproponować strażnikom różne rozwiązania, ale jak to już zostało powiedziane - nic więcej. Owszem, ona płaciła, ale nie każde pieniądze warte były zachodu słońca. Te nie były tyle warte, a jednak tutaj byli - z nią, kobietą, która gotowa była rzucić wszystko, byle dostać się do rodziny. I nawet wojna by jej nie powstrzymała.
Już sam nie jestem pewien, czy to było o Reirze, czy jednak już o Asace.
- Sanada Shikarui. - Przedstawił się krótko nazwiskiem, które błyszczało kiedyś jasnym płomieniem w Nawabari, kiedy już wrzucili trupa do domu - na bok, żeby czasem Reira się o niego nie zabiła, kiedy zajęta będzie chowaniem się w kącie i biadoleniem. Nie to, żeby aż tak bardzo ganił te zachowanie - robiła przecież to, co mogła, a że nie mogła zrobić czegokolwiek, to... no właśnie. Ludzką rzeczą był strach, ludzką rzeczą był płacz i całkowicie ludzkim odruchem było szukanie schronienia, kiedy nadciągało stado drapieżników, wobec którego była zupełnie bezsilna. Więc to nie tak, że miał jej to za złe. Tak czy siak zamierzał ją chronić tak długo, jak długo jej osoba nie stanowiła zagrożenia dla niego i dla Asaki, nasz klient nasz pan - gdyby zapłaciła odpowiednio wiele mógłby nawet całować jej stopy i nieść ją na własnych plecach. Tutaj nie było rzeczy nie do kupienia - były tylko te, które mogłeś stracić i te, których sprzedawać czasem się zwyczajnie nie opłacało. W samym domu nie było niczego ciekawego, prostota tego miejsca ułatwiała jego bronienie. Niczego ciekawego, jeśli nie liczyć rudowłosego, którego chakra i aura, jaką wokół siebie miał, była zbyt specyficzna, żeby udawać, że się nie wie, z kim ma się do czynienia. Czarnowłosy jednak nic nie powiedział na ten temat - bo i po co? Dohito, Koseki, Uchiha, Akimichi - wszystkie te nazwiska zamykały się w jednym słowie: ninja. Narzędzia stworzone do tego, jak słusznie zostało ujęte, by bronić i atakować. I gdyby szukać jakiegoś powodu, dla którego Shikarui gromadził te pieniądze to nie byłoby żadnego nadzwyczajnego - pieniądze były po to, by godnie żyć. A nie było takiej pracy, która hańbiła.
Trucizny, umierające dzieci, tragiczni mężowie i biadolące baby - doprawdy, yinzińska komed... a nie, przepraszam, to chyba był dramat. Który spływał po nim jak woda po kaczych piórach. Albo gęsich, tych prowadzonych na rzeź. Nie łączył wątków tej historii, nie szukał głębszej całości w czymś, co zostawi za swoimi plecami - tak jak tych ludzi tutaj. Jak Reire, jak Teirena. I może tylko Ren będzie jeszcze przez kilka chwil obok. Sprawiedliwe oceny, w ogóle jakakolwiek forma sprawiedliwości, nigdy nie były mocną stroną Sanady.
- Wypuszczę strzałę, kiedy będą nad wami. Albo kiedy coś pójdzie nie tak. - Mieli jakieś szanse na synchronizacje? Pewnie mieli. Mniejsze czy większe... Trzeba było założyć, że byli shinobi oraz że mogli mieć sensora w swojej grupie. Pewnie zbyt wielu ich tutaj nie przyjdzie, może rzeczywiście stanowili jedynie grupę pięciu. Komu niby potrzebny był cały szwadron na rabowanie pustego domu. Już miał kierować słowa do Teirena, ale Ren go uprzedził. Tak, wspieraj. Innymi słowy - weź człowieku nie przeszkadzaj i się gdzieś skitraj. Najchętniej Shikarui by go w ogóle wyłączył z drużyny. Czymkolwiek ten wybuch nie miałby być. - Zamień się w coś i czekaj w pobliżu na otwarcie walki. - Innymi słowy - weź człowieku nie przeszkadzaj. Równie gadatliwy co ruda jędza, siebie warci, doprawdy.
Czarnowłosy skierował się do lasu - tam, gdzie wskazał Ren - i wybrał sobie odpowiednie drzewo spośród tych dumnych, wysokich, pozwalając skryć się w koronach przed niechcianym spojrzeniem. W nocy było to znacząco ułatwione. Musieli czekać - proste. Może przyjdą za minutę, może za dwie godziny. Shikarui miał nieprzebrane pokłady cierpliwości, nawykł do zastygania w kompletnym bezruchu. Upewnił się, że miał odpowiednią pozycję względem wroga, którego ciągle szukał w ciemnych konarach drzew. Tak samo chciał mieć pewność, że będzie w pozycji, która pozwoli oddać mu bezbłędny strzał w stronę wroga. Biorąc poprawkę na wiatr, na odległość, na to, jaka różniła go wysokość od ziemi i wszystkie przeszkody, które mogłyby ewentualnie przeszkodzić. Nie zamierzał spudłować. Choć nawet jeśli - Ren i Asaka mieli zadziałać. Resztę pewnie dokończy kochany dzikusek. Pozostało teraz przekonać się, czy rzeczywiście wróg przyjdzie uzbrojony w kosy i sierpy. Może grabki dołączą do tego?
Shikarui spodziewał się dużego oporu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 20 paź 2018, o 22:18 przez Shikarui, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 20 paź 2018, o 18:12

„Ciężki charakter” – wszyscy tak mówili o Shikaruiu, a tylko Asaka zdawała się tego nie zauważać. Prawdę mówiąc to nie było tylko wyobrażenie, bo tak było w rzeczywistości. Nie widziała problemu w jego małomówności, bo sama nie miała trudności, by wyciągnąć z niego więcej niż równoważniki zdań; nie widziała problemu w jego szorstkości względem innych, bo sama miała zupełnie inne doświadczenia, w których gburowatość i niedelikatność jakoś nie wychodziły na pierwszy plan. Kwestia przyzwyczajania… Asaka wcale też nie należała do tych, z którymi łatwo się żyło. Choć pewnie nie było tak źle, gdy już odrzucające pierwsze wrażenie ustępowało miejsce jej bardziej przyjaznym cechom. Bo choć oczy pytały niemalże „chcesz wpierdol?”, jak typowy dresik na osiedlu, to już jej ręce wcale nie zaciskały się ciągle w pięści, które po wyuczonym torze leciałyby do szczęki przeciwnika.
Kunoichi głośniej wypuściła powietrze z płuc na wzmiankę o tym, że mąż Reiry został otruty. Wolała nie myśleć o tym ile czasu minęło od momentu, kiedy do tego doszło, aż do otrzymania przez nią wiadomości. Ani o tym ile czasu minie, nim Reirze uda się zobaczyć z rodzinom – o ile w ogóle, bo kwestia przepuszczenia przez granicę to jedno, ale może się okazać, że… nie zdąży nawet pożegnać własnego męża, którego musiała naprawdę kochać. Kwestia tego, dlaczego była tu, a on tam, niewiele obchodziła Asakę. Nie płacono jej za to, by zadawać miliard pytań i zastanawiać się nad czyimś życiem; te miała swoje, nie potrzebowała żyć życiem innych. Sprawa otrucia jej męża z Daishi i napadu na pospodarstwo mogły być ze sobą powiązane, ale równie dobrze mogły nie być. Przypadek? Czy to mógł być właśnie przypadek? Asaka nie wierzyła w przypadki. To brzmiało bardziej jak to magiczne przeznaczenie – żeby spotkać dwójkę ninja, którzy też właśnie wybierali się do Daishi (a przynajmniej wybierało się jedno z nich, a drugie… drugie nie chciało wypuszczać ze swoich dłoni skarbu), którzy ochronili ją przed samurajem, a chwilę później, tuż przed ich odejściem, okazuje się, że zaraz ktoś zaatakuje jej dom. Takie rzeczy z pewnością nie mogą być tylko przypadkiem.
Asaka przez chwilę tylko patrzyła jak Teiren rzucił się do pomocy Shikaruiemu z tymczasowym pozbyciem się ciała z terenu, który miał posłużyć im na przyszłą walkę. Tak, schowanie ciała musiało na tę chwilę wystarczyć, za niedługo dołączy do niego kilka innych (a Asaka nie przewidywała, by miały to być ich ciała), wtedy zrobi się co należy, żeby nie zostawiać za sobą syfu. To co prawda nie było w cenie, ale nakazywała to zwykła ludzka przyzwoitość. Shikarui mógł uważać, że nie ma rzeczy, jakiej nie można kupić, może dotychczas nie widział, że można inaczej; może jego piękne oczy, raz o kolorze fiołków czy bzów, w których można było się zatapiać jak w jeziorze o zmierzchu, a raz szkarłatnych jak najpiękniejsze rubiny, nie miały dość szczęścia, żeby zobaczyć, że niektóre rzeczy nie miały ceny. Więzy jej nie miały. Szacunek do samego siebie też był bezcenny. Można było mieć jedynie nadzieję, że kiedyś ta wiedza spłynie na niego i nie zaprzeda własnego serca czy duszy za bezcen, czego żałowałby do końca swoich dni.
Asaka kiwnęła głową na znak, że zgadza się na taką zmianę planów. I na znak od Shikaruia, że wrogowie są blisko i że mogą zejść pod ziemię. Sama doskonale wiedziała, że nie ma sensu układać planu działania od a do z, bo zbyt wiele rzeczy mogło pójść nie tak. Ktoś z nich faktycznie mógłby być shinobi, a równie dobrze wszyscy, bądź nikt. Nie znała też umiejętności Rena ani Teirena, a oni nie znali ich wszystkich asów w rękawie. Jedyne, co białowłosa wiedziała to to, co był w stanie zrobić Shikarui – a on wiedział to, co potrafiła ona. Ale oni nigdy nie wchodzili sobie w drogę, więc też nie układali żadnego planu. Złotooka może i nie była tak narwana i impulsywna jak Teiren, ale do najspokojniejszych też nie należała. No i nie była zbyt cierpliwa.
– W porządku. Nie jestem laleczką z porcelany – kopanie zbyt głęboko faktycznie nie brzmiało jak dobry plan. Przecież nie uciekali przed przeciwnikiem – mieli się po prostu ukryć, żeby zaskoczyć co najmniej dwójkę. Taki unieruchomiony przeciwnik był wręcz wystawiony jak na tacy dla strzelca wyborowego. Albo dla celnego kopniaka. Albo uderzenia kupą żelastwa. Chyba, że trafi się shinobi władający mocą dotonu – ale i tak warto było spróbować. Wzmianka o dwóch metrach dała dziewczynie do myślenia, zwłaszcza w połączeniu z tym, że Ren nie chciał jej zranić, ale nie myślała o tym zbyt długo. Nie teraz. – Jasne, mogę cię osłaniać – akurat w tym była całkiem niezła. Zresztą było jej to na rękę, wolała trzymać się z tyłu by mieć czas na wykonanie swoich technik.
Więcej nie było sensu dyskutować, bo o czym? Co mogli to ustalili. Czekali na umówiony sygnał od Shikiego, po którym oboje, ona i Ren, mieli schować się pod ziemią i nasłuchiwać, czy ktoś się nie zbliża. A gdy już się ktoś przyplątał, to ściągnąć ktosia pod ziemię. Trzymała się w oddaleniu od Rena – skoro ją ostrzegł, to pewnie miał ku temu powody. Wolała się nie przekonać na własnej skórze jakie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 20 paź 2018, o 22:56

Misja Rangi - CW - 40/... C - 40/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka, Namikaze Ren
- Gospodarstwo Onizuka -

- Yume - Demony i Potwory -

]




" Początek kłopotów. "

Praca zespołowa to podstawa, niemal niemożliwym wydaje się tak szybkie porozumienie w grupie w celu zrealizowania wspólnego celu. Aż dziwne, że nikt nie ciągnie tej liny w swoją stronę próbując utrudnić pochwycenie jej innym. Czy właśnie tym jest prawdziwy shinobi? Kimś kto współpracuje z innymi w celu zrealizowania ich oraz swoich marzeń, wykonaniu misji i otrzymaniu wypłaty. Dziewczyna usłyszała słowa Rena nim znalazła się w budynku, nie było to coś co chciałaby słyszeć, tym bardziej coś w co chciałaby wierzyć. To oznaczałoby, że ktoś chciał pozbyć się ich wszystkich. Ukarać za grzechy życia albo za błędy popełnione w przeszłości. Całkiem niedalekiej. Ostatnia z osób przedstawiła się już całej gromadce. Białowłosy chłopak robił to już wcześniej, tym razem jednak był bardziej dokładny i doprecyzował nazwisko. Ostatni będą pierwszymi. Pierwszy plan przedstawiony przez Namikaze zwiastował niemal idealną współpracę czwórki shinobich, szybko jednak okazało się, że nie będzie tak lekko jak zakładał. Shikarui stronił od bliskiej współpracy, wolał być sam, nie można go jednak za to winić. Był duchem, prawdziwym zwiadowcą, ktoś do pomocy tylko by mu przeszkadzał. Tym bardziej ktoś taki jak Teiren.

Druga drużyna była ostrożna. Zdecydowali się wykopać tunele dzięki którym obezwładnią przynajmniej część z nadchodzącej bandy. Tak zakładali, Ren naprawdę wydawał się myśleć, że towarzysząca mu Asaka jest panią z porcelany, prawdziwy z niego dżentelmen. Mimo to, ich współpraca nie wyglądała najgorzej podczas gdy pierwsza drużyna stała się dwoma, niezależnymi od siebie osobami. Sanada miał być ich alarmem, to on miał przekazać informacje wtedy gdy będą w zasięgu dwójki kopaczy. Shikarui wybrał sobie dogodne miejsce i przygotował się na dogłębną obserwacje okolicy przy pomocy swojego tajemniczego oka. Jego dalekosiężny wzrok pozwolił mu wypatrzeć nadchodzących bandytów dużo wcześniej niż oni mogliby to zrobić. Już wtedy dostrzegł, w całkiem sporej odległości nadchodzącą, nieco chwiejącą się bandę. Z tym, że nie było ich pięciu a dziesięciu. Kilku z nich miało zawieszonych na plecach miecze, kilku innych zwyczajne manierki wypełnione jakimś płynem który co chwila popijali. Nie szli prosto, chwiali się na nogach. Co w tym czasie robił Teiren? Wszedł pomiędzy zasadzone rośliny których wysokość pozwalała mu się nieco skryć jak sprowadził się do poziomu ziemi. Schował się bardzo blisko drogi w taki sposób, że miał na nią całkiem dobre spojrzenie. Tak samo Shikarui był w stanie dostrzec go bez najmniejszych problemów. W pewnym momencie nadchodząca grupa była już dosyć blisko, wystarczająco by Shikarui dał sygnał swoim kompanom o zbliżającym się niebezpieczeństwie. Czy jednak to co widział było tym czego oczekiwał? Pozostało poczekać aż zbliżą się na wystarczającą odległość dla grupy sabotażystów.

Wspomniana wcześniej grupa zbliżała się z każdą chwilą. Teraz wszystko było jasne. Była to grupa dziesięciu mężczyzn, pięciu z nich było uzbrojonych, jeden w miecz, drugi we włócznie, trzeci w grabie, czwarty miał w ręce duży nóż a piąty? No ten to już w ogóle miał świetną broń w dłoni, łańcuch. Pozostała piątka kręciła się pomiędzy nimi, nie mieli broni, wydawali się jednak pijani, tak jak i ci uzbrojeni.
- No i wtedy... Wtedy powiedziałem jej, że jest moja hahha - Zaśmiał się jeden z wyposażonych w trunek mężczyzn, szybko popił i oddał manierkę koledze który również miał coś do dodania.
- Zobaczymy czy Yoshi do nas dołączy, chodźmy, to już tutaj - Oczywiście w tej chwili zaczął popijać to co otrzymał od swojego koleżki. Wszyscy oni zachowywali się dosyć głośno, odnalezienie ich nawet bez wzroku nie mogło być większym problemem. Zwracali na siebie zbyt dużo uwagi.

Spoiler: pokaż
Obrazek

  • Płoty, dom
  • Teiren
  • Shikarui
  • Miejscowi
  • Ren i Asaka pod ziemią


Teiren
Reira



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 21 paź 2018, o 08:44

Usiadł w pozycji, która zapewniała mu spokojne czuwanie i stapianie się z całunem nocy. Przy czarnych ciuchach nie było to specjalnie trudne, nawet jeśli drzewo, na którym się znalazł, nie miało bujnej korony drzew pełnej liści, tylko opustoszałe już gałęzie kolibiące się pod naporem wiatru, a reszta złoto-czerwonych liści szumiała przy najmniejszym drgnięciu. Tak jak te na ziemi, które przesuwały się pomiędzy kłosami traw i po udeptanej dróżce prowadzącej do domu. W takiej nocy można było znaleźć ukojenie. W każdym pocałunku księżyca, w każdym mrugnięciu jednej z gwiazd, którymi usypane było niebo. Bardzo dobra noc na mordowanie.
Czarnowłosy nie dawał się zwariować - czuwanie przez wiele godzin z uruchomionym kekkei genkai było bardzo wyczerpujące, a nie wiedzieli, ile czasu przyjdzie im tak tkwić, dlatego co jakiś czas robił sobie przerwę, żeby mieć czas na złapanie oddechu i unormowanie przepływu chakry. Jeśli w obrębie jednego kilometra nikogo nie było, to w trakcie paru minut odległość ta nie zostanie pokonana na raz - nie żeby to było zupełnie niemożliwe, bo możliwe było. Pomimo swojego przewrażliwienia znał swoje możliwości i wiedział, że nie może ciągle czuwać przez tyle godzin. Chakry musiało mu wystarczyć na całą noc i jeszcze na dodatkową potyczkę. Dodatkową? Raczej na główną. Tak mijały minuty, które przeradzały się w godziny. W milczeniu, w skupieniu, w szukaniu równowagi pomiędzy sobą a naturą. Dopóki na horyzoncie nie pojawił się w końcu wróg.
Czarnowłosy puścił strzałę, niemal wbijając ją w stopę Rena - całkowitym przypadkiem, rzecz jasna. Całkowitym przypadkiem chybił. Sygnał, że mogli zaczynać, a nawet - powinni. Grupa dziesięciu zawodników, tylko... no właśnie, tylko coś tutaj nie pasowało. Uzbrojeni, niemal czuł od nich woń alkoholu, kiedy zbliżali się do domu, w którym skryła się Reira - a w ich kierunku zbliżali się Ren i Asaka, pod ziemią. Czarnowłosy trzymał strzałę na napiętej cięciwie, celując w tego, który dla tego stada gąsek zdawał się alfą, ale... nie wycelował nawet kiedy już Ren i Asaka byli pod nimi, mając wyskoczyć. Drugi z sygnałów nie padł, choć Sanada był pewien, że ci i tak zareagują. Coś się tutaj nie zgadzało. Napięta cięciwa, lotka muskająca skórę dłoni, drżące mięśnie od wysiłku włożonego w przytrzymywanie łuku w napięciu. I nie to, że w Sanadzie nagle obudził się obrońca niewinnych i uciśnionych. Jeśli powstanie tu zamieszanie, a prawdziwy wróg nadejdzie - wtedy zrobi się nieprzyjemnie. Opuścił łuk i rozluźnił napięcie. Nie. Oni nie pasowali do opisu profesjonalnej grupy, której wszyscy się tak boją. Strzelił dopiero, kiedy jeden z nich miałby się zamachnąć bronią na wyskakującego Asakę czy Rena - prosto w głowę lub tors, najbardziej odsłoniętą część nadającą się do oddania strzału. Rzecz jasna z jednym celem - zabić. Oni wszyscy wydawali się jednak zbyt pijani, żeby osiągnąć prędkość reakcji. I możliwe, że to rzeczywiście była ta grupa, po prostu rozluźniona łatwym dobytkiem, ale lawendowooki w to wątpił. Takie grupy nie zdobywały renomy za dokonywanie napadów po pijaku.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 21 paź 2018, o 09:31

Nie każdy stworzony był do pracy zespołowej. Z jednymi działało się lepiej, z drugimi gorzej, a z trzecimi w ogóle było to niemożliwe. Kwestią było jednak to, których było ilu. Asaka nie była stworzona do walki w grupie; większość zwykle wchodziła jej w drogę, przez co w swoim improwizowanym planowaniu musiała uwzględnić naprawdę bardzo dużo czynników. Z Shikaruiem było inaczej – nie było przeszkadzania sobie, nie było znoszących się technik, nie było patrzenia tylko na siebie, by nie pomóc temu drugiemu. W walce wyglądali tak, jakby ćwiczyli synchronizację wielokrotnie, a tak naprawdę nie robili tego nigdy. Oboje doskonale wiedzieli, że byli swoim dopełnieniem, przynajmniej na polu walki, dlatego też jedno nie chciało opuścić drugiego. Teraz jednak Shiki umościł się na drzewie jak jakiś czarny wiewiór, a ona została na dole z Renem. Czy z nim będzie chociaż w połowie szło to tak gładko jak z Sanadą? Cóż, jak na razie wróżyło dobrze, bo dogadali się – nie było kręcenia nosem, nie było kłótni. Wymiana informacji była prosta, oboje zgodzili się na takie, a nie inne warunki – a te, rzecz jasna, mogły w każdym momencie ulec zmianie. Wszystko wskazywało na to, że Asaka i Ren mieli przynajmniej częściowo podobne podejście, a skoro oboje byli użytkownikami dotonu – to również częściowo wiedzieli, do czego to drugie jest zdolne.
Shiki i Teiren nie byli tak dobraną „parą”. Asaka nawet się nie zdziwiła, że czarnowłosy naburczał na starszego mężczyznę – a przynajmniej starszego od siebie – i nie zamierzał się z nim dogadywać, a tylko powiedział mu co ma robić, a potem czmychnął na drzewo. Zaś Teiren wczołgał się w krzaki i tyle go widzieli.
Czekali. Czekali na przyjście bandy, czekali na umówiony znak od Shikiego. I gdy ten się pojawił – Asaka bez wahania uwolniła chakrę i schowała się pod ziemią tak, jak umówiła się wcześniej z Renem: nie bliżej niż dwa metry od niego, wcale nie jakoś bardzo głęboko. I znowu czekała – tym razem na drugi znak, że mogą wykonywać swój plan. Rzecz polegała na tym, że wcale ten znak nie był jej potrzebny. Banda robiła taki harmider, że nawet głuchy by ich usłyszał spod ziemi. Asaka ich nie widziała, ale sądząc po natężeniu hałasu, gości musiało być więcej niż piątka, bo śmiechom i śpiewom nie było końca. To, jak się zachowywali dawało do myślenia. Bo z tego, co mówili Teiren z Renem, miała to być jakaś zorganizowana banda terroryzująca okolicę już od jakiegoś czasu. A tu? Czy tak właśnie zachowuje się zorganizowana banda? Że przychodzą uchlani jak szpadle – aż cud, że jeszcze prosto szli – na gospodarstwo Reiry i ryczą do siebie? Nie potrzebowała mieć oczu, by wiedzieć, że są spici; nie wiedziała za to, że nie każdy z nich jest odpowiednio uzbrojony. To nie brzmiało jej jak grupa, na którą czekali. Ale i tak należało dać im nauczkę, chociażby za słowa, które wypływały z ich słodkich buziek. Wciągnąć któregoś pod ziemie, niech się zeszcza w majtki i przemyśli, czy tak chce prowadzić swój marny żywot. Taka mała lekcja życia. A gdyby dodatkowo się okazało, że to jednak jest grupa, na którą czekali, to tym lepiej, wtedy można komuś dodatkowo odrąbać głowę. Czy coś tam.
Trudno było z tego miejsca wybrać odpowiednią osobę. Znak od Shikaruia nie nadszedł, co tylko potwierdziło wątpliwości dziewczyny, ale jeśli czegoś nie zrobią, a ci, na których czekają się pojawią, to będą mieli problem, bo wątpiła, że ta zgraja będzie siedzieć cicho i nie przeszkadzać. Każda decyzja niosła tutaj za sobą konsekwencje. Niereagowanie również. Tym razem jednak Asaka nie zamierzała olać sprawy. Teiren nie ryczał, że to nie oni, więc… Dziewczyna poruszyła się pod ziemią na tyle, by złapać za nogę najbliższego lepszego gościa, bez wybierania kogoś ze środka, by wciągnąć go pod ziemię. Nic poza tym. Nie była zwolenniczką bezsensownego rozlewu krwi, ale gdyby już do niego doszło, nie miałaby wyrzutów sumienia. Mogli przecież tutaj nie przychodzić.
Teraz znowu miała czekać. Na reakcję grupy na wciągniętego pod ziemię kolegę – i na to co zrobi Ren i Teiren. Bo Shiki nie strzelał, a to jej wystarczyło.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Ren » 21 paź 2018, o 11:10

Jak na razie wszystko szło bardzo gładko. Mimo tego, że ich współpraca nie stała na najwyższym poziomie, to jakoś to było. Nikt się nikomu nie rzucał do gardeł, wszyscy względnie się dogadali. Zajęli odpowiednie pozycje czekając. Po prostu siedząc na tyłku i obserwując. To zawsze było najbardziej męczące, jednak gdy ktoś był cierpliwy, to zawsze przynosiło to rezultaty. Ren należał właśnie do takich ludzi, którzy nigdzie się nie śpieszą, wolą wszystko wykalkulować. Jednak dopiero po chwili dostrzegł pewną lukę. A co jeśli trafią na grupę ludzi, którzy po prostu trafili tutaj mimochodem? W końcu było to normalne gospodarstwo, mogło się znajdować na jakimś szlaku.Nie, raczej nikt nie trafiłby tutaj zupełnie przypadkowo. Dodatkowo na powierzchni znajdował się Teiren, który wiedział jak wyglądają, więc liczył na jego reakcję. Pytanie tylko, czy mógł liczyć na rudowłosego ninje? Tak na prawdę nie wiedział, bo znali się zaledwie kilka godzin. Mimo wszystko nie było już odwrotu. Wszyscy znajdowali się na pozycji wyczekując na to co się stanie.
Przekazał Asace tak na prawdę wszystko co chciał, mimo tego, że wiedział jakimi umiejętnościami dysponuje, to wolał, aby przez przypadek nie znalazła się w jego polu rażenia. Co prawda kryształ słynął z wytrzymałości, jednak nie przekonał się nigdy jak bardzo jest wytrzymały, a jego reberu... No cóż, było dość destrukcyjne i jak ktoś był zbyt blisko, to zazwyczaj kończył marnie. Wolałby uniknąć testowania wytrzymałości białowłosej, na szczęście potrafił odpowiednio też je kontrolować, więc w razie czego mógł się skierować w inną stronę, no ale o tym będzie myślał jak zacznie się coś dziać.
W końcu po jakimś czasie w końcu padł sygnał. Strzała wbiła się w ziemię bardzo blisko stopy białowłosego chłopaka. Co prawda czarnowłosy nie musiał celować tak blisko niego i chłopak domyślił się po co to tak na prawdę było. Widzę Cię. Zapewne to chciał teraz pokazać mu Shikarui, albo coś podobnego. Jednak Ren nie lubił bawić się w takie gierki i to go nie sprowokowało. Jeśli chciał stroszyć swoje kruczoczarne pióra, to proszę bardzo, ale bez niego. Dopóki nic mu się nie działo i nie miało wpływu na nic innego, to po prostu to ignorował.
Kiwnął tylko głową w stronę Asaki i zszedł z nią rychło w czas pod ziemię. Jak się okazało sygnał nie był praktycznie potrzebny, ponieważ było ich słychać już na prawdę z dużej odległości. Pijaństwo i pewność siebie, to cechy, które zabijały. Było to bardzo prawdopodobne, że to byli oni. W karczmie zachowywali się bardzo podobnie. Weszli jak do siebie pokazując jacy to nie są mocni i jak bardzo mają wszystko gdzieś. Chlali, byli głośni, nabijali się z karczmarza. Na dodatek bardzo głośno rozmawiali o swoim planie najazdu na to gospodarstwo, które właśnie otoczyła swoją protekcją czwórka ninja. Mimo wszystko coś mu tutaj nie pasowało. Skoro chcieli napaść na to gospodarstwo, to po co ulewali się w trupa skoro nie będą w stanie nawet walczyć? Schowani pod ziemią niewiele mogli wskórać, jedynie słuchać. A co się działo na powierzchni? Banda ochlejów gadała sobie w najlepsze, a na dodatek wydawało się, że znają męża Reiry. Czekał w napięciu, czy Teiren zareaguje, czy też nie. Jak na razie cisza, zupełna. Wtedy nagle dostrzegł jak Asaka się przemieszcza w stronę grupy z zamiarem wciągnięcia jednego z mężczyzn.
- Cholera... Kolejny narwaniec. - pomyślał przeklinając się w myślach, że jednak nie został na zewnątrz. Tak na prawdę nie wiedział kto należał do tej grupy, ponieważ na pewno była ona liczniejsza niż ta, którą spotkał wcześniej. Jednak skoro białowłosa zaczęła działać, to w razie czego on również zamierzał zrobić to co ona. Czyli po prostu wciągnąć jednego z nich pod ziemię czekając na reakcję Teirena i reszty.
Avatar użytkownika

Ren
 
Posty: 113
Dołączył(a): 2 cze 2018, o 10:30
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białe włosy, blizna przechodząca przez lewe oko.
Widoczny ekwipunek: Torba przy prawym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5660&p=86683#p86683
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 21 paź 2018, o 15:54

Misja Rangi - CW - 44/... C - 44/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka, Namikaze Ren
- Gospodarstwo Onizuka -

- Yume - Demony i Potwory -

]




" Początek kłopotów. "

Wydawałoby się, że Shikarui jest opanowany i dokładnie wie co robi, mimo to... To była tylko maska, w rzeczywistości albo się bał albo... Nie, musiał się bać, inaczej nie byłby tak zafiksowany na punkcie nadchodzącej hołoty, tak, hołoty bo ciężko pijaną bandę nazwać inaczej, zwłaszcza, że część z nich rzeczywiście była uzbrojona. Mijały minuty, sekundy, ułamki... Trwało to chwilę, czas się dłużył jednak ostatecznie nie trwało to aż tak długo. Może godzina, może mniej. Mimo to, czy właśnie o tej grupie wspominali Teiren i Ren? Było ich więcej niż piątka do tego część z nich nie była uzbrojona a i zachowanie przypominało najbardziej bandę pijanych opojów. W końcu zdecydował się powiadomić i Rena i Asakę o nadchodzącym zagrożeniu, jedna ze strzał posłana w ich kierunku była tym na co wszyscy czekali, zaproszeniem do zabawy na które ktoś zapewne odpowie. Grupa nie wyglądała na taką jakiej oczekiwał, co prawda wieśniacy i inni ludzie łatwo potrafią ulec grupie która zgnoi ich i spuści do parteru, czy to jednak o nich chodzi? Był gotowy by wypuścić strzałę, obronić uciśnionych, obronić swoich towarzyszy i przyjaciół... To chyba zbyt dużo znaczące słowo jednak właśnie Shiki widział najwięcej i mógłby ich obronić jeśli coś zaczęłoby się dziać.

Asaka i Ren po otrzymaniu sygnału skierowali się pod ziemię, strzała wystrzelona przez Sanadę była dla nich nader widoczna i prawie, że trafiła Namikaze, ale liczy się to, że jednak nie, prawda? Grupa która nadeszła była usłyszana i przez nich, nie mogła to być ta banda, prawda? Ale wciąż zachowywali się tak jakby prosili się o bitkę. Lekcję czego nie powinno się robić... Drugi sygnał jednak nie nadszedł, Shikarui nie wypuścił drugiej strzały, tej która miała być znakiem do ataku. Co poszło nie tak? W tej samej chwili Teiren zerknął na znajdującego się na drzewie łucznika, spojrzał w jego kierunku próbując zrozumieć co się stało. Mimo to, sam przez ten czas obserwował zbliżającą się grupę. Grupę która rzeczywiście przypominała osoby na które czekali, część osób w tłumie to faktycznie były osoby które dostrzegli przedtem w karczmie. Gdy grupa znalazła się w odpowiednim miejscu to Asaka i Ren zaczęli wciągać pierwszą dwójkę pod ziemię. Ich ruch był na tyle szybki i sprawny, że pozwolił wciągnąć dwóch pierwszych wojowników, jeden miał butelkę a drugi miecz. Obydwaj już po krótkiej chwili byli w ziemi.

Pozostała część grupy była w tej chwili wyraźnie spanikowana, nagle dwójka ich przyjaciół znalazła się pod ziemią. Dwóch pierwszych z butelkami od razu złapało za swoich wrzuconych w ziemię kompanów i zaczęli ich wyciągać.
- Co jest, do cholery? - Zapytał jeden z pijanych rozglądając się bacznie po okolicy, wytrzeźwiał w moment.
- Kim jesteście padalce, to nasz teren, nasza ziemia! - Wydarł się unosząc swoją włócznię i przyjmując pozę obronną. Pozostała czwórka również przybrała pozycję obronną, mimo to, po kilku sekundach przestali formować formację i piątka ruszyła do przodu w stronę budynku podczas gdy dwóch z nich zostało i próbowało wyciągnąć tych którzy zostali do ziemi wciągnięci, próbowali ich chwycić za głowę i nieco wspomóc walczących z żywiołem ziemi kolegów, oni też rzecz jasna próbowali wyjść. Teiren jednak nie próżnował. Wyskoczył wtedy z krzaków i rzucił się w kierunku czwórki zajętych przeciwników. Atak z rozbiegu, odpowiednia pozycja dłoni i jeden z nich już poleciał gdzieś w pole. Parę metrów ale wystarczająco by go na chwilę chociaż ogłuszyć. Drugi z oponentów próbował wykonać niespodziewany cios przy pomocy jednej z upuszczonych broni przez znajdującego się w ziemi. Teiren jednak nie dał sobie w kaszę dmuchać, wyprowadził mu potężny cios kolanem w brzuch który sprawił, że facet zwyczajnie poleciał nieco w górę i zaraz padł swoim cielskiem na głowę kolegi, wystarczyło by ogłuszyć obydwu z nich.

Teiren
Reira



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 21 paź 2018, o 19:51

„Narwaniec” – Ren nawet nie wiedział jak bardzo trafił w sedno. Asaka nie należała do cierpliwych osób. Czekanie doprowadzało ją zwykle do szału i to ona pierwsza otwierała gębę, albo machała pięścią. To przez nią byli tutaj, przez nią ładowali się na wojnę, choć nawet jeszcze dobrze nie przekroczyli granicy, pośrednio przez nią znaleźli się przed domem Reiry i wszystko ciągnęło się za sznurem rozsupłanym przez Los. Co innego było czekać w spokoju w zasadzce na wroga – bo tutaj nie wychodziło na wierzch, że jest tak bardzo w gorącej wodzie kąpana, a co innego znaleźć się już pod ziemią i zastanawiać się czy to oni czy nie oni. A skoro nie oni, to co tutaj robią i dlaczego wpieprzają się im w paradę.
A może jednak oni?
Tak czy siak podziałało chociaż częściowo – bo gdy jedna ludzka cebulka już znalazła się ciałem pod ziemią, a zaraz dołączyła druga za sprawą Rena, ktoś wydarł się tak, jakby od tego zależało jego życie. Więc chciał tym ogłuszającym rykiem przepłoszyć przeciwników. O to właśnie chodziło. Asaka nie przestraszyła się, po prostu był to dla niej znak, że dobrze wykonała swoją robotę.
Ich teren i ich ziemia? No chyba nie. Sądząc po tuptaniu, udało się rozdzielić grupę, bo ktoś został przy uwięzionych, a ktoś nadal zmierzał w stronę domu, znaczy… Chyba. Już miała się udać w tamtą stronę, kiedy nad nią, nad nimi coś zaczęło się dziać – ktoś wybiegł i chyba… bili się? Czy to był Teiren, który dołączył się do walki? To było jak znak ku temu, że to chyba jednak jest grupa, na którą czekali, bo przecież Teiren wiedział jak wyglądają. A że było ich więcej…? Jak to po alkoholu, dalej, w sukurs…! ii… wiadomo. Z dwuosobowej drużyny nagle robi się grupa sześciu chłopa pędzących po przygodę, choćby była najbardziej absurdalnym pomysłem, na jaki można było wpaść. A wszystko wydaje się wtedy takie prawdziwe i klarowne.
Asaka całkiem już zgłupiała co dzieje się na powierzchni. Na wszelki wypadek jednak pod ziemią chciała przedostać się bliżej domu, by złapać za nogę jeszcze jedną osobę, o ile to w ogóle możliwe, by oszczędzić Reirze dodatkowego strachu, a im ułatwić rozbrojenie tych cwaniaczków. Nie chciała całej nocy spędzić pod ziemią, więc po tej jednej akcji wciągnięcia jeszcze jednej osoby – zamierzała wyskoczyć spod ziemi, niczym najgorszy koszmar senny i wtedy, jeśli zajdzie taka konieczność, włączyć się do walki. Gdyby musiała, była gotowa nawet znokautować kogoś ciosem złożonego wachlarza w łeb.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 21 paź 2018, o 20:49

Shikarui zdążył już zapomnieć, dlaczego tak naprawdę siedział na tym drzewie i czemu przypatrywał się grupie zbliżającej się bandytów. Zapomnieć o tym, że pewna kobieta kuliła się w domu ze strachu i o tym, że mieli zmierzać w kierunku wojny, na te niebezpieczne tereny, co grzmiały i huczały. Bębniły w tętent konia Wojny. Gdzieś zagubił myśl o tym, że nie koniecznie chciał tu być i że nigdy nie zamierzał wkraczać na teren Karmazynowych Szczytów, kiedy Yamanka i Hyuga kotłowali się o swoje miejsce na tej ziemi - jakby mieli za mało miejsca, a ich poszanowanie do zdania tego drugiego nigdy nie istniało. Albo przestało istnieć na parę chwil jednej rozmowy. Tak samo łatwo gubił myśl, że sam nie porwałby się na tę grupę. Nie wypuściłby tej strzały - siedziałby tutaj i czekał na to, aż oni złupią, co mają złupić, zabiją tę kobietę, pójdą sobie. Czekałby w ciszy. A może zszedłby w dół i zaproponował, że użyczy im swoich zdolności, bo na pewno przyda im się para oczu, którą tak łatwo było przehandlować? Wszystkie opcje prowadziły z dala od tej, którą zawsze wybierała Asaka - nie był wilkiem, był krukiem. Krukiem ucztującym na ciałach poległych, dumnym ptakiem, z którym nawet jastrzębie się nie ścierały. Tak i on nie ścierał się z nimi. Jednak siedział tutaj teraz i gotów był do oddania strzału - dlaczego? Siedział tu wcześniej, w napięciu - oczywiście, że się bojąc. Strach był całkowicie naturalny. Nadciągało stado drapieżników o niewiadomej sile, przeciwko którym mieli walczyć, tyle znaków zapytania, tyle mroku kłębiącego się pod drzewami. Nawet jeśli strach, który odczuwał, nie był wszechogarniający i prowadził jedynie do pilnowania się, był bardzo wyraźny. Bardzo łatwo z łowcy zamienić się w zwierzynę, a Sanada rzadko kiedy pozwalał sobie na ignorancję. Ta była przywilejem albo wyjątkowo odważnych, albo niezwykle głupich. Czyli po prostu: głupich. Był tutaj... bo chciał. Miał wolną wolę, cały świat do zwiedzenia, gdzie drżało niebezpieczeństwo tam ukazywała się nauka, choć uczyć się na wojnie? Ha... Wojnie. Shikarui nie mógł zapomnieć oczu tej dziewczyny. Tak samo jak nie mógł zapomnieć spojrzenia Hana - tego o czarnych białkach... i tego, który spoglądał na niego przez pryzmat potwora. Potwora, który się kontrolował. Zaś posłana strzała? Ha... Sanada był typem, który nisko się kłaniał, nie tym, który musiał przed kimkolwiek stroszyć piórka i pokazywać swoją siłę. Był słaby - wiedział o tym najlepiej ze wszystkich tutaj zebranych. Nie była ostrzeżeniem, nie była sygnałem, że go widział. Och tak - widział. Jak ich wszystkich zresztą. Było takim pokazem jego poczucia humoru. Pozdrowieniem, bo mógł powiedzieć, że Rena nawet nie nielubi. W przeciwieństwie do większości ludzi, których po prostu nie cierpiał. Wystarczyło zresztą spojrzeć na jego nastawienie do Reiry.Więc całe szczęście, że Ren byłby ponad to. Uniknęli zupełnie niechcianej, hm... kłótni.
Sanada nigdy o nic się nie kłócił.
Nie potrzebował też wiele, by oddać strzał. Nie czekał i nie oceniał, czy mężczyzna zamierzał stanąć do defensywy czy może jednak zamierzał zrobić zaraz użytek z tej włóczni. Zwłaszcza, że Teiren ruszył do ataku, a Asaka znów zamierzała atakować. Trzy strzały poszybowały w kierunku napastników - pierwsza w tego, który trzymał włócznie, druga i trzecia w tych dwóch, którzy próbowali wyciągnąć swoich towarzyszy. Każda po kolei ze swoim specjalnym przeznaczeniem.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Ren » 21 paź 2018, o 22:01

Niebo już całkowicie pociemniało i jedynym źródłem światła był chyba księżyc. No i gdzieniegdzie pewnie znalazły się jakieś pochodnie czy latarnie, co musiało na prawdę ograniczać widoczność. Wszystko było już ustawione, a owieczki szły właśnie w sidła wilka na rzeź. Kompletnie pijani i nie spodziewający się zasadzki bandyci. I to była ta banda, która siała postrach w okolicy? To chyba był jakaś kpina, przecież przy takich okolicznościach to nawet jedna osoba by sobie poradziła. No chyba, że trzymali cały czas jakiegoś asa w rękawie, o którym nie było im wiadomo. Skoro byli tak bardzo pewni siebie, to raczej powinni coś ukrywać. Jeśli nie, to byli po prostu głupcami, którzy skończą na prawdę marnie.
Gdy Asaka zaczęła działać, Ren nie mógł się ociągać, ponieważ mogło z tego wyniknąć na prawdę coś tragicznego. Kto by się spodziewał, że to właśnie białowłosa przejmie inicjatywę i zainicjuje atak? Nie było sygnału od Shikaruia czy też Teirena, więc nie miał pewności, czy nie skaże na śmierć jakichś przypadkowych ludzi. Chodź z ich słów wynikało zupełnie co innego... Wciągnięcie jednego z mężczyzn nie sprawiło czarnookiemu zbyt dużej trudności. Wraz z dziewczyną zasiali zamęt i panikę w szeregach wesołej "watahy zbójów", pytanie brzmiało tylko czy jest jakiż watażka, który by nimi dowodził? Może to po prostu zbieranina jakichś szumowin z okolicy, która grabiła sobie okoliczne tereny, bo po prostu nikomu nie chciało się ruszyć tyłka i ich powstrzymać. Namikaze coraz bardziej powątpiewał w historyjki Teirena, który z dość dużym respektem się o nich wypowiadał. Co prawda wiadomym było, że nie zlekceważy przeciwnika, jednak wydawało mu się, że będzie to wyglądało zupełnie inaczej. Jedyna kunoichi w ich drużynie zaczęła się przemieszczać w stronę domu, wtedy też usłyszał głośne tupanie z pozycji, którą okupował jego rudowłosy towarzysz. Biegł w stronę czwórki niezdar, więc chłopak założył, że sobie z nimi poradzi. Nie miał więc nic lepszego do roboty, więc po prostu powędrował w ziemi zaraz za Asaką. Nie pozostało mu nic innego jak spróbować się wdać w walkę bezpośrednią. Jego celem było teraz wyłonienie się z zaskoczenia przy jak największej liczbie wrogów wystawiając przy tym ręce kiedy już będą wolne, aby jak najbardziej zwiększyć swój zasięg i wtedy... No właśnie wtedy zamierzał użyć swojego reberu, aby zasiać jeszcze większe spustoszenie. Od razu kiedy miał okazję zainicjował wybuch, aby złapać jak największą ilość wrogich bandytów. Miał nadzieję, że mógł w razie czego liczyć na białowłosą i jej kryształ, jeśli nie... No trudno, jakoś sobie poradzi, w końcu Ci bandyci nie wydawali się zbyt mocni, więc jego umiejętności powinny wystarczyć. Na dodatek Teiren z łatwością rozprawił się z dwójką z nich, a na drzewie cały czas pozostawał Shikarui, który bez problemowo mógł wystrzelać kogo tak na prawdę chciał. Miał jednak nadzieję, że tym razem nie będzie porywał się na tak ryzykowne strzały jak przy dawaniu sygnału.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ren
 
Posty: 113
Dołączył(a): 2 cze 2018, o 10:30
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białe włosy, blizna przechodząca przez lewe oko.
Widoczny ekwipunek: Torba przy prawym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5660&p=86683#p86683
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 22 paź 2018, o 16:40

Misja Rangi - CW - 48/... C - 48/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka, Namikaze Ren
- Gospodarstwo Onizuka -

- Yume - Demony i Potwory -

]




" Synchronizacja? "

Wyglądało na to, że Teiren nie był w aż tak gorącej wodzie kąpany jak pozostali towarzysze z którymi połączył go los a już w szczególności białowłosa kunoichi oraz białowłosy Namikaze. Coś jest z tymi białymi włosami, może to właśnie one są nośnikiem tej nieokiełznanej energii której, jak widać, nie jest łatwo się pozbyć. Czasem działanie bez zastanowienia wyładuje ich jednak... Ile razy doprowadzi to do gorszego wyniku albo sprowadzi na innych niebezpieczeństwo? Taka jest cena którą można ponieść za zbyt szybkie decyzje. Czy to oni, czy nie, bez znaczenia, już zaczęliśmy to trzeba to kontynuować, prawda? Grupa została rozdzielona za sprawą tego niespodziewanego ataku, to było pewne o czym mogły świadczyć odgłosy które dobiegały z góry, to jest z poziomu zero.

Wszyscy ci którzy ruszyli w kierunku budynku poruszali dość szybko, mimo to Asace udało się złapać za nogę jednego z nich, mimo to, nie wystarczyło jej szybkości i siły by wciągnąć złapanego jednym ruchem. Ot, zachwiał się na nodze i momentalnie odwrócił z tym co miał w dłoni a w ręce miał włócznię którą zaczął wbijać w ziemię najgłębiej jak tylko potrafił. Wydawałoby się, że czasem i ślepiej kurze trafia się ziarno i w tym wypadku też tak było, trafiło się gdy jeden z nich poczuł coś całkiem innego w ziemi niżeli zwyczajną ziemię, zahaczył swoją dzidą o rękę dziewczyny nieco ją kalecząc. Nie była to jednak straszliwa rana która wyłączyła by ją z boju, raczej jedna z tych pamiątek o których z czasem się zapomina.

- Są w ziemi! - Wykrzyczał w kierunku pozostałych kompanów z których dwóch również zaczeło wbijać swój oręż najgłębiej jak tylko potrafił, niemal na ślepo licząc, że trafi mu się co jak przysłowiowej ślepej kurze. Dwóch więc było nieznaczny kawałek od drzwi i sprawdzali co czai się w ziemi pod nimi, pozostali dwaj jednak zdążyli dotrzeć do drzwi, już zaczęli się do nich dobijać, kilka stuknięć oraz cięć i nagle... Wyłonił się za nimi Ren i przy użyciu swojej techniki klanowej... No właśnie, nastąpił wybuch, jeden, a może kilka? Trudno się tutaj doszukiwać większej ich ilości bo i po co, jedna eksplozja była wystarczająca by kogoś bardzo skrzywdzić. Eksplozja jednak została wywołana przed dotknięciem co sprawiło, że zostali bardzo dotkliwie poparzeni i można też powiedzieć " wybuchnięci " przez tajemniczą sztukę którą zaprezentował chłopak. Pozostał jeszcze jeden którego wzrok skupił się na Teirenie...

Po wielkim huku jaki nastąpił nie działo się już nic, obaj leżeli nieprzytomni a drzwi? Cóż, fala uderzeniowa nic im nie zrobiła. Jak to z tobą jest Shikaruiu? Najpierw nie jesteś pewien czy wszystko co się dzieje powinno się dziać, czy osoby na które natrafiliście to rzeczywiście ci wielcy bandyci których mieliście się pozbyć... Coś tutaj nie grało i ty o tym wiedziałeś, nie przeszkodziło ci to jednak w przejściu do ofensywy. Zacząłeś wypuszczać strzały w kierunku swoich wrogów, tych przeciwników do których miałeś najbliżej, twój niezbyt zgrany duet przestałby być duetem gdyby Teirenowi coś się stało dlatego zdecydowałeś się pomóc i jemu. Wpierw jednak oddałeś strzał w napastnika z włócznią, spudłowałeś jednak gdyż w tej samej chwili pod ziemię próbowała wciągnąć go Asaka, potknął się i strzała minęła go nieznacznie... Nic nie mogło być tak piękne, prawda?

Kolejne kawałki drewna które kończyły żywota ludzi od zarania dziejów poleciały w kierunku tych którzy chcieli pomóc swoim kompanom, w kierunku tych nieuzbrojonych, cóż to była za ironia gdy jeden z nich po pierwszym ciosie Teirena który spowodował jego bezwładność otrzymał strzałę prosto w brzuch podczas gdy leciał pomiędzy zboża. To chyba koniec jego opowieści, prawda? Kolejna z naznaczonych śmiercią strzał powędrowała w kierunku drugiego z którym walczył wtedy Teiren, chwila w powietrzu wystarczyła by dosięgnął go twój zabójczy wzrok. Strzałą trafiła i jego podczas gdy padał na swojego kolegę w ziemi. Teiren przyglądał ci się przez chwilę nieco zmieszany, przewrócił szybko wzrok w kierunku pozostałych którzy również kończyli walczyć, na jego twarzy pojawiła się nieco zmartwiona i zakłopotana mina, wszystko to co zobaczył... Nie było tym do czego miało dojść. Jego spojrzenie zawisło na chwilę na ostatnim z trzeźwych już opojów który miał przygotowaną już broń, nie zamierzał w tej chwili uciekać i ruszył na Teirena on również zamierzał rzucić się w wir walki i mimo to, nie dał się ponieść emocjom i zamierzał zająć się walką z pozostałymi oponentami którzy starali się dziobać ziemię by zrobić krzywdę Asace, jednak Asaka ma już plan i wie jak sobie z nimi poradzić, prawda? Kto więc będzie tym rycerzem na koniu? Ren, na białym rumaku czy może Sanada i jego " cienisty ".

Spoiler: pokaż
Obrazek

  • Teiren
  • Shikarui
  • Ren
  • Asaka w ziemi
  • Miejscowi

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Teiren
Reira



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Asaka » 22 paź 2018, o 17:44

Teiren nie był w gorącej wodzie kąpany? A czy to przypadkiem nie on wyleciał z krzaków, żeby znokautować „bandytów” – czy kimkolwiek oni byli, choć w tym momencie nie jest to już tak istotne? W którym momencie próba obezwładnienia przeciwnika tak, by nie mógł nic zrobić, w tym także atakować, była tą błędną? Raczej nie tutaj i nie dziś. To, że panna Mori była narwana i w gorącej wodzie kąpana to już inny szczegół, jednak niewiele teraz warty. Gdyby ona i Ren nie wciągnęli nikogo pod ziemię, to teraz banda dziesięciu chłopa dobijała się do drzwi domu Reiry. Tego samego, w którym kobieta się chowała, i w którym stygły zwłoki samuraja. W dziesiątkę nie wybiliby okna, nie wywarzyli drzwi…? Może wzięliby rudowłosą jako zakładnika, gdyby któreś z nich zechciałoby zareagować. A coś mi mówi, że do reagowania chętne byłyby co najmniej dwie osoby.
Intencje miała dobre – skąd spod ziemi mogła jednak wiedzieć, że Shikarui wyceluje strzałę w gościa z włócznią, którego pochwyciła jako drugiego. Pochwyciła, jednak nie złapała skubańca dość dobrze, by wciągnąć go pod ziemię – ten wyrwał się jej, zrobił na powierzchni piruet jak baletnica z włócznią w ręce, przy okazji uchylając się przed strzałą dość nieświadomie i nie czekał na dalsze zaproszenie do tańca. One już dawno zostało wysłane. A nawet na nie odpowiedział. Ostrze włóczni powędrowało do ziemi, wbijając się w nią. Asaka nie przewidziała tego – mała luka w defensywie i kombinowaniu i… wystarczyło, bo ostrze przejechało jej po ręce, rozcięło materiał ubrania, skórę, a nawet nieco głębiej, powodując, że białowłosa syknęła i przeklęła siarczyście w myślach. A krew zaczęła rozlewać się po materiale koszuli.
Jednak i ona nie zamierzała wycofać się z tego tańca, bo gdy tylko oberwała, nie zamarła pod ziemią, a odsunęła się nieznacznie. Zaczęła się przemieszczać się w stronę linii pola po lewej stronie, w kierunku przeciwnym do drzewa, gdzie umościł się Shikarui. Serdecznie dość miała siedzenia pod ziemią – wiedziała już, że nie da rady nikogo wciągnąć pod jej powierzchnię, skoro zaczęli metodycznie wbijać swój oręż w glebę, uniemożliwiając kunoichi zbliżenie się. Zresztą już wcześniej chciała wyleźć na górę, tyle, że koleś z włócznią ją zaskoczył.
Ale dobrze, niech oni sobie ryją grabiami w ziemię, wystawiali się jak na tacy dla całej reszty, a tymczasem ona, wyczuwając pod ziemią korzenie, wyskoczy na powierzchnię. Dopiero będąc na wierzchu doda swoje… dwa grosze do całej zabawy. Zamierzała odpłacić się pięknym za nadobne – bo dźgnięcie włócznią w rękę nie mogło zostać bez zapłaty. Rana szczypała i denerwowała, a ona była zła bardziej na siebie niż na przeciwnika, który zdołał ją tknąć. Żaden rycerz nie był konieczny; Asaka złożyła pieczęć zmuszając ziemię do uformowania się w dwa kolce tam, gdzie zebrała się czwórka mężczyzn – teraz przynajmniej ich widziała – tuż pod ich stopami. Ciekawe czy będą tacy skorzy do ucieczki i łażenia wte i wewte z pokaleczonymi stopami. O ile będzie jeszcze co atakować. Bo trupów kaleczyć nie potrzebowała.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal
in every way


Avatar użytkownika

Asaka
 
Posty: 403
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 12:08
Wiek postaci: 22
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białowłosa, żółtooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na lewym udzie; torba na pośladku; płaszcz z kapturem; rękawiczki bez palców; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
GG: 0
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Shikarui » 22 paź 2018, o 20:05

Silny podmuch chakry rozjaśnił całą przestrzeń, snując ciemnym dymem w rozjaśnione promieniami księżyca niebo. Shikarui nie skupił na tym jednak wzroku, spoglądał na to jedynie kątem, zostawiając sobie poprawkę na zadziwianie się przesuniętą w czasie. Odłożoną "na potem". Pierwszy raz widział coś takiego - taki sposób uwalniania chakry, który manifestował się tak brutalną, pierwotną mocną, która była w stanie rozerwać człowieka na kawałki. Nawet kilku ludzi. Do czego to najlepiej przyrównać..? Ach tak, mam. Ren był jak chodząca notka wybuchowa. Taka o skondensowanej mocy, wiele notek wciśniętych w jedną, żeby na pewno dać odpowiednio wielkie kaboom. Chłopak sobie radził aż za dobrze, nie potrzebował zatem pomocy. Teiren? Można by było powiedzieć, że Shikarui właściwie najbardziej się zajął nim, jego ofiarami, które jedynie podobijał. A przecież wszelaka logika mówiła, że to dalekodystansowy powinien wyłapywać tych, co są daleko! Tych, co uciekali, co gnali w kierunku domu, pewnie po to, by skrzywdzić Reire. Włamać się razem z drzwiami, wpaść do niej oknami - a tam trup. I drżąca ze strachu rudowłosa, która modliła się do boga, jakiegokolwiek czciła, o odrobinę ukojenia w tych ciężkich momentach. Chociaż nie, nie o to prosiła. Prosiła zapewne o to, by ode złego ochronił jej męża i dzieci, które były tak daleko od niej. To byłoby aż za bardzo w jej stylu. Problem tylko z tym zgrywaniem się był taki, że Shikarui kompletnie nie myślał w kategoriach zespołowych. Od zawsze działał sam. Wybierał najbardziej podatne na ataki cele, bo to było całkowicie naturalne. Kiedy wilki cię gryzą watahą wyeliminuj najpierw najsłabsze osobniki - wtedy będzie mniej paszcz, o które będziesz musiał się troszczyć. Choć pierwszą strzałę Sanada zawsze przeznaczał dla alfy - i tu miało być tak samo. Tylko wszystko się tak szybko i prosto pokiełbasiło...
Shikarui ściągnął brwi, kiedy jego strzała chybiła. Pomijając, że to nie miało tak wyglądać - on miał zostać wciągnięty w ziemię, unieruchomiony. Zdarza się. Poprawka na błędy została wzięta, mężczyzna pożyje dwie sekundy dłużej. Albo i pięć. Zbyt dokładnie widział, jak ostrze przecina skórę, jak nóż przez masło przechodzi przez mięśnie, a zimna stal barwi ubranie białowłosej. Bardzo nieładnie. Niegrzecznie. To była jego członkini stada, nikt oprócz niego nie miał prawa kaleczyć jej skóry, zostawiać na niej swoich śladów. Nie to, żeby rzeczywiście bardzo go to zdenerwowało, bo jak zostało słusznie zauważone - Asaka była ostatnią osobą, która potrzebowała wybawcy. A jednak wcale mu się nie spodobało i wypuścił swoją bestię z klatki. Jej złote oczy, przez które oglądał świat - to była jedna z tych rzeczy, które miały bardzo wysoką cenę. Jedna z tych, których sprzedawać się nie opłacało, bo nikt nie byłby w stanie się wypłacić. Nie dało się jej kupić w ryo. Ta cena pisana była w uczuciach.
Zeskoczył w dół, kiedy Asaka dotarła pod same korzenie drzewa. O ile z przeciwników było nadal co zbierać, rzecz jasna, rzecz potoczyła się następująco: Czerwone, palące smugi zaczęły rozwijać się na jego skórze, jak rozkwitające, cierniste pnącza rozwijać na jego ciele. Czerwień jasnych oczu lśniła upiornie w ciemnej nocy - jak błędne świetliki na bagnach, które namawiają do tego, by wybrać zły kierunek. Kolce wyskoczyły z ziemi - zabiły, uszkodziły, nadział masywne ostrze? Łuk został puszczony na ziemię, chwilowo zapomniany, niepotrzebny - wymienił go na dwa kunai, z którymi skoczył na przeciwników, by zarżnąć ich jak świnie. Jego umysł w większej części wyłączył się na ostrożność - widział przed sobą tylko jedną rzecz -krew. I ten widok malował uśmiech na jego ustach.
Jeśli nie było już co po nich zbierać - Shikarui chętnie sobie popatrzy, jak powoli zdychają. Niechaj Matka Ziemia twardą im będzie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Mój Nieznajomy
Czy widzisz to co ja?
Avatar użytkownika

Shikarui
Pisarz Lata
 
Posty: 833
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 17:25
Wiek postaci: 0
Ranga: Doko
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Średni łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG: 12504223
Multikonta: Koala

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Ren » 23 paź 2018, o 14:53

Kiedy doszło do konfrontacji wszystko działo się bardzo szybko. Nieważne kim byli ludzie, których zaatakowali, ponieważ nie było już odwrotu. Na ich szczęście byli to jednak ludzie, których Ren widział wcześniej w karczmie. Bardzo szybko rozpoznał uzbrojoną piątkę bandziorów przesiadujących w Yamato. Nie było pomyłki, że to byli właśnie oni. Pytanie tylko dlaczego doprowadzili się do takiego stanu i chcieli przeprowadzić atak? Teiren nie wyglądał na przekonanego, jednak to on sam ich wskazał tym samym skazując ich praktycznie na śmierć. W takim razie skąd teraz pojawiło się u niego zwątpienie? Białowłosy dostrzegł je dopiero po tym jak wyszedł spod ziemi. Powędrował aż pod sam dom zajmując się dwójką bandytów na raz. Nie byli w stanie nawet zareagować. Po nastąpieniu jednej eksplozji oboje padli jak dłudzy na ziemię. Raczej nie byli już zdolni do walki. Pytanie czy dalej żyli? Na tę chwilę nie wiedział, jednak nie było to w tym momencie najważniejsze. Od razu odwrócił się, aby rozeznać się w sytuacji na "polu bitwy". Wrogów nie zostało dużo, zaledwie czterech. Od razu została wyeliminowana dwójka przez podziemny duet. Do tego chłopak dołożył dwóch, więc w międzyczasie Teiren wraz z Shikaruiem musieli zabić jeszcze kolejną dwójkę, ponieważ pozostało już tylko czwórka, która cięła... ziemię? Czyżby próbowali dostać Asakę? Miał nadzieję, że u niej wszystko było w porządku, ponieważ nie widział jej nigdzie na powierzchni, a tamci wyglądali na na prawdę zdeterminowanych i jeśli tak dalej pójdzie to na prawdę mogliby ją trafić. Będąc pod ziemią nie będzie przecież w stanie przewidzieć gdzie padnie cios, więc tak na prawdę musi liczyć na duże szczęście. Stało się tak za sprawą kolejnej próby wciągnięcia kogoś pod ziemię przez co jednak czarnowłosy spudłował. Najwidoczniej nie rozumieli się tak dobrze podczas walki jak im się wcześniej wydawało. Jednak Namikaze nie mógł po prostu stać i obserwować jak skończy się szatkowanie ziemi, bo mogło się skończyć marnie. Jego przeciwnicy nie byli zbyt daleko, więc nie musiał też zbyt dużo myśleć. Złożył czym prędzej jedną pieczęć, aby wytworzyć dwa kolce z ziemi tym samym planując poszatkować tych, którzy wyżywali się na ziemi, a przynajmniej dwóch z nich, no chyba, że uda mu się nadziać na kolec więcej niż jednego. Miał nadzieję, że wtedy pozostałą dwójką zajmie się Teiren, albo Shikarui, który dalej znajdował się na drzewie. Twory z ziemi były tworzyły się albo pod ich stopami albo niedaleko niech, aby docelowo wbić się w tors. Nie mieli jakichś twardych pancerzy, więc ta taktyka powinna się dobrze sprawdzić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ren
 
Posty: 113
Dołączył(a): 2 cze 2018, o 10:30
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Białe włosy, blizna przechodząca przez lewe oko.
Widoczny ekwipunek: Torba przy prawym biodrze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=5660&p=86683#p86683
GG: 48271599
Multikonta:

Re: Gospodarstwo Onizuka

Postprzez Yamanaka Inoshi » 23 paź 2018, o 22:08

Misja Rangi - CW - 52/... C - 52/...

- Rok 385 - Jesień -
- Sanada Shikarui, Koseki Asaka, Namikaze Ren
- Gospodarstwo Onizuka -

- Yume - Demony i Potwory -

]




" Synchronizacja? "

Cios z powierzchni nadszedł niespodziewanie, prawa ręka Asaki spłynęła krwią. Nie byłą to straszliwa rana... Na pewno jednak wiedziała z czym się to wiąże. Sytuacja w której się znalazła to nie były przelewki. Rzeczywiście mogło się coś stać. Kto wie do czego by doszło gdyby wraz z Renem nie powstrzymali nadciągającej małej armii, kto wie jak daleko by się posunęli, pomijając już sam budynek, bardziej o Reirę i dalsze terroryzowanie tej okolicy. Czy dzisiejszy wypad był zwyczajnym tokiem działania tej niezorganizowanej grupy a może wybrykiem, jednorazowym który odbiega od ich tradycyjnego sposobu działania? W tej chwili to nawet nie jest ważne bo ta grupa powinna i przestanie istnień i raczej każdy znajdujący się teraz na farmie zadba o to. Intencje lub też nie, chaos w trakcie walki to rzecz normalna, żaden plan nigdy nie udaje się w stu procentach, po prawdzie jeżeli chociaż częściowo się udaje można to nazwać sukcesem, bo czymże jest plan jak działaniem które zakłada, zakłada działanie kogoś co wcale nie jest proste do przewidzenia. Każdy plan wymaga modyfikacji i właśnie do niej doszło gdy Asaka zaczęła się przesuwać pod ziemią w stronę płotu naprzeciw drzewa na którym znajdował się czarnowłosy Sanada. Podczas gdy się oddalała wyminęła kilka ostrzy które niemalże trafiły ją w początkowej fazie odsuwania się. Gdy już odsunęła się na wystarczającą odległość zdecydowała się na wypuszczenie kolców z ziemi gdzie była grupka mężczyzn, oni jednak nie próżnowali.

Shikarui natomiast doświadczył widoku sztuki wybuchu, oj ten chłopak Ren miał wybuchowy charakter, prawda? Dostrzegł on jak zajmuje się dwójką która podeszła pod drzwi. Nie mogli spodziewać się tego co właśnie się stało. Mimo to zranienie Asaki było dla Shikaruia czymś więcej niż tylko bojowym wypadkiem, sytuacją które zawsze mają miejsce i trzeba się z nimi pogodzić, bo czymże jest taka rana w walce na śmierć i życie? Niczym, ona wciąż żyje, krwawi i żyje, złość, gniew, tak, to uczucia towarzyszące życiu. Shikarui był szybki, szybszy od Asaki gdy ona składała pieczęcie on już był na dole, już przechodził do ataku. Bandyci również dostrzegli, że pojawił się nowy przeciwnik, ruszyli na niego, próbowali. Mimo to kolce idealnie wpasowały się w ich zakłopotanie, zbyt dużo celów, zbyt dużo ruchów, za szybkich ruchów jak dla ich spitych oczu. Jeden z nich został nadziany przez pechowe kolce, przez chwilę dychał a potem przestał. Wyglądało na to, że sam diabeł po niego przyszedł bo w związku z atakiem ziemnego kolca uszło z niego życie. Drugi, nieco szybszy został również nadziany, przebiło mu nogę. Wył rozpaczliwie... Czy mu to pomogło w chwili w której rzucił się na niego Shikarui z dwoma kunaiami w dłoni? Niczym dzika bestia, awatar złości i mroku? Stało się coś dziwnego, czerwona energia w postaci pnączy zaczęła przejmować jego ciało, tak jakby jakiś pasożyt, ktoś, przejmował nad nim kontrolę, coś... Czego nie można opanować. Po chwili wszystko to zastygło zdobiąc jego ciało czarnymi smugami kolczastych krzewów. Jego moc była teraz czymś innym, czy Shikarui dalej był sobą? Wyglądało i czuł się na pewno inaczej, czym świadczyło to dla ostatniego z jego oponentów? Ranny nie mógł zrobić nic wyjąc do księżyca z bólu z przebitą przez kolec nogą.

Teiren ruszył do walki ze swoim przeciwnikiem, nie trwała ona jednak długo w związku ze wsparciem jakiego udzielił walczącym na środku Ren, musiał się odrobinę zbliżyć do całej jatki jednak jego kolce wykończyły tych którzy jeszcze się ostali na nogach. Wydawało się, że jest już w miarę bezpiecznie. Rudowłosy zdążył się jedynie zamachnąć podczas gdy kolec wychodzący z ziemi przebił plecy biegnącego na niego oponenta, szybko i sprawnie. Tak można to podsumować. Miał on już ruszać do przodu by pozbyć się pozostałych, wtedy dostrzegł, że już nie ma kogo, również zostali pokonani przez pozostałych. Co dalej? To wszystko nie było tym czego się spodziewał, tego na co się przygotowywał. Nie należał do mięczaków, mimo to pośród zabitych dostrzegł zwykłych pijaczków z okolicznej wioski, zmartwiło go to, zwłaszcza, że nie spodziewał się ich tutaj, nie znał, nie miał prawa znać relacji jakie łączyły ich z tą bandą... Mimo to zwiastowało to jedno, kłopoty.

Mężczyzna złapał kilka głębszych oddechów podpierając się o kolana rękami. Wtedy też zobaczył Shikaruia, wzór na jego ciele. Nie było to coś zwyczajnego, nie dla niego. Znał on go jednak, nie mówił nic. Spoglądał tylko w jego stronę ze wzrokiem pełnym zrozumienia oraz ciekawości. Co się w tym czasie działo z panią Reirą? Była w domu, starała się nawet nie oglądać całego widowiska, bała się, przeraźliwie się bała gdy usłyszała odgłosy walki a co dopiero wybuchy spowodowane przez Rena, wybuchy tak blisko domu...
- Będą kłopoty... - Powiedział enigmatycznie Teiren.


Teiren
Reira



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Prowadzone misje:
- D - Pielgrzym - Sabaku Kuroko
- C - Kara - Kami Noriko, Senju Oshi
Rezerwacje:
Hikari, Numa

Spoiler: pokaż
Zamrożone:
- CW - - Kontakt utracony. Próba nawiązania dialogu!. - Kaminari Shigemi
Avatar użytkownika

Yamanaka Inoshi
Forumowy No-Life
 
Posty: 2108
Dołączył(a): 12 lut 2018, o 22:35
Lokalizacja: Soso
Wiek postaci: 15
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: - Akcent Karmazynowych szczytów - Francuski
- Blond włosy do przed ramion, grzywka na prawą stronę twarzy
- Zielone oczy - w stylu Yamanaka
- Wzrost 155
- Ubranko->
https://i.imgur.com/nUEyczI.png
Widoczny ekwipunek: Podwieszona kusarigama
Duża Torba
Kabura z prawej strony na udzie.
[na misjach]
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4957
GG: 64789656
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yusetsu

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość