Dojo szkoły Taka

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 30 kwi 2018, o 22:28

19 / ...



Kiedy Asagi odkrywał kolejne tajemnice podstawionego miecza, mistrzowie dyskutowali, patrząc przez okno na chodzących po okolicy adeptów. Złodziej mógł być wśród nich, jednak kim on był tak na prawdę? Być może oglądane przez samuraja ostrze skrywało prawdę. Kiedy przejechał dłonią po spiłowanym śladzie nie poczuł żadnych opiłków, ślad widocznie wyróżniał się na tle pozostałych elementów, jednak widać było, że przynajmniej razy był konserwowany po spiłowaniu. Nie było nigdy używane w walce gdyż nawet najdrobniejszych rys nie mógł zlokalizować. Nic więcej interesującego nie namierzył, być może jak by obejrzał je jakiś specjalista, dostrzegłby coś innego.
- Ten miecz był jednym ze starszych w naszej szkole. Przekazała go głowa klanu Senju, jeszcze na ręce naszego założyciela, po tym jak pomógł jednemu z jego synów w odnalezieniu właściwej ścieżki. Nie wiemy czy posiada jakieś specjalne umiejętności. Wydaje mi się, że po prostu jest wykonany przez jednego z ówczesnych mistrzów z najlepszych dostępnych materiałów. - odpowiedział opiekun zbrojowni, nabijając w tym czasie dużą, drewnianą fajkę z wieloma zdobieniami w chłodnych, wręcz lodowych kolorach. Wyciągnął woreczek z tytoniem, a kiedy go otworzył, powietrze wypełniła woń wanilii. Odpalił i zaciągnął się, wypuszczając dym przed siebie. W tym czasie młody samuraj zadawał swoje pytana.
- Wybacz Kakita-san, nie znam tych młodzieńców poza kontaktami w zbrojowni. Jeżeli chcesz, możesz ich wypytać o to. Dodatkowo jeśli masz jakieś specyficzne pytania, masz drogę wolną do zadawania. Powinni być aktualnie w Dojo. Wczorajsza noc przebiegła spokojnie. Dwójka adeptów, Yasaru To i Shimitsu Onaro, posprzątali i poukładali na półkach po treningach, po czym zakonserwowali bokeny. Około godziny 21 przynieśli klucze do mojego gabinetu i udali się do swoich kwater. - w tym momencie wyciągnął księgę, w której wpisane były wszystkie sprawozdania z przeglądów. Obowiązkiem każdego adepta jest wpisanie w niej krótkiej notki z przebiegu. Po przejrzeniu ostatnich 4 tygodni nie natrafił on na żadne nieprawidłowości.
- Jeżeli chodzi o egzaminy, to mogę się wypowiedzieć. Najbliższy z nich jest zaplanowany na przyszły miesiąc. Memoshi Kouga będzie przechodził próby łuku. Jeżeli chodzi o miecz, co pewnie bardziej Cię interesuje, Kakita-san, to najbliższy odbędzie się na początku zimy. Aktualnie żaden ze studentów nie podjął decyzji o podjęciu próby. - odezwał się mistrz włóczni, który przy okazji jest koordynatorem wszystkich prób. To on dobiera adeptom broń na której będą poddawani egzaminowi, ustala którzy mistrzowie będą je nadzorować oraz inne ważne dla tej ceremonii szczegóły. Asagi zbierał powoli informacje a w jego głowie powoli rysował się obraz całej sprawy, jakie kroki podejmie teraz? Co takiego zamierza sprawdzić? Gdzie poniosą go jego nogi?? Zobaczymy niedługo...
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 3 maja 2018, o 17:45

Dalsze oględziny broni niewiele powiedziały naszemu bohaterowi, poza tym, że sygnatura na nakoga została zniszczona jakiś czas temu. To rodziło pytanie, czy ten miecz w ogóle był robiony jako kopia oryginalnego ostrza, czy po prostu była to przypadkowa klinga, która została "ubrana" w oprawę tradycyjnego miecza? To też była jakaś myśl, niebieskooki postanowił przyjrzeć się oprawie, czy była nowa, czy też stara - może jedynie "przebrano" przypadkowy miecz w stary "garnitur" by udawał ten ceremonialny? Fakt, że do egzaminów z szermierki nikt się nie szykował mógł jedynie sprzyjać temu oszustwu. Tak, to był ostatni element oglądania broni, na jakim zamierzał się skupić Asagi - oprawa. Stara oprawa będzie łatwa do rozpoznania, inne szczegóły, to jak już zauważył narrator tej opowieści, nie przy jego doświadczeniu...
Dalsze słowa mistrzów, z których Kakita starał się wynotować najpotrzebniejsze rzeczy niewiele wnosiły, poza tym, że miecz jest cenny, nikt nie zauważył różnicy. W połączeniu z faktem, że opiekun zbrojowni zajmuje się nimi co 2 tygodnie, to był przedział w jakim miecz musiał zniknąć. Co to dawało? Niewiele poza tym, że należało osobiście wypytać młodzieńców skierowanych do opieki nad bronią.
- Mistrzu Kassai, jeśli mam rację, tylko pan ma dostęp do kluczy od zbrojowni. Czy znaleziono jakieś próby włamania? - niebieskooki musiał się upewnić, kto miał dostęp do wejścia oraz czy ktoś się tu nie włamał, ale w to drugie akurat wątpił - to była bardziej formalność, niż przypuszczenie. Jeśli był tylko jeden zestaw kluczy, osoba która wyniosła miecz musiała mieć do nich dostęp, albo... dorobić sobie własne.
- Podczas pełnienia swoich obowiązków w zbrojowni, uczniowie są pozostawieni sami sobie? - dodał kolejne pytanie niebieskooki, by sprawdzić, czy próba fałszerstwa klucza jest możliwa. Jeśli uczniowie byli pozostawieni sami obie, to zdecydowanie za wiele mogliby zrobić, z drugiej strony, raczej wątpliwe, by były to przypadkowe osoby - zajmowanie się zbrojownią to przywilej, nie obowiązek czy kara.
- Osobiście udam się znaleźć wspomnianych uczniów i zadam im pytania. Proszę mi tylko powiedzieć, jak ich rozpoznam? - dodał na koniec młody samuraj, po czym pozostało już tylko podziekować mistrzom za odpowiedzi i pomoc, ładnie się ukłonić i udać się do swojej roboty - niewiadomych w tej sprawie było bardzo dużo, a możliwości jeszcze więcej. Należy jednak redukować te liczby, a nie je mnożyć. Przyda się naszemu bohaterowi pomoc, może nowy "adept ninjutsu" mógłby rzucić dodatkowe światło na tą sprawę? Wszak miał alibi na całą noc i w przeciwieństwie do naszego bohatera wiedział więcej o uczniach...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 6 maja 2018, o 18:02

21 / ...



Młody samuraj zdecydował się na oględziny ostatniego z elementów miecza, ozdobnej oprawy, będącą prawie idealną kopią tego na którym on sam zdawał egzamin. Teraz, po tak dokładnym przyjrzeniu się broni był tego pewien. Wymontowane drewniane elementy były wykonane z przyciemnianego drewna, dodatkowo było ozdobione wstawkami z białego metalu. Dzięki zastosowaniu specjalnego środka do barwienia, materiał nie stracił swojej faktury oraz naturalnego wzoru słojów. Jako osoba, która nie raz zajmowała się konserwacją broni, Asagi bardzo szybko doszedł do wniosku, że ten miecz nie może być nowy. Widać, iż właściciel o niego dbał, jednak delikatne uszkodzenia wskazywały na to, że kilkukrotnie znajdował się już w dłoniach jakiegoś szermierza. Ciężko określić kiedy go stworzono, jednak na pewno było to dużo wcześniej niż ostatnie dwa tygodnie.
- Nie ma osoby, która nie miałaby dostępu do tego klucza bez mojej wiedzy, nawet inni mistrzowie z racji mojej funkcji, kontaktują się ze mną w tej sprawie. Jeżeli chodzi o włamanie to nie było żadnych śladów ani u mnie w gabinecie ani w zbrojowni. - Mężczyzna zaczął składać papiery na swoim biurku, cały czas rozmawiając ze stojącym obok niego mistrzem włóczni. Dodatkowo popalał swoją fajkę, której dym wypełniał słodkim zapachem całe pomieszczenie. - Czasami doglądam adeptów, jednak przeważnie są sami w pomieszczeniu. Wiedzą, że jest to najważniejszy z obowiązków, więc raczej podchodzą do tego z szacunkiem i wykonują swoją pracę. - w tej sprawie nie zmieniło się nic od czasów kiedy to Asagi chodził w szatach ucznia i wykonywał przeróżne zadania na terenie świątyni. Zaszczyt służby w zbrojowni był jednym z najbardziej pożądanych przez młodzieńców z racji spokoju i łatwości wykonywanych tam obowiązków. Mistrzowie jeszcze chwilę podyskutowali z samurajem, po czym życzyli mu owocnego śledztwa, odprowadzając wzrokiem do drzwi. Miał on teraz ważniejsze rzeczy do roboty, niż ploteczki dwóch wojowników.

Kiedy Asagi opuścił gabinet mistrza, skierował się na poszukiwania pomocnika, kogoś kto będzie w stanie pomóc mu w odnalezieniu i przesłuchaniu podejrzanych adeptów. Akurat, kiedy kierował się w sobie tylko znanym miejscu, przechodził obok jednego z placów treningowych, gdzie ustawione były tarcze i drewniane kukły mające przedstawiać przeciwników. Na jego drugim końcu stał młody Ishio, który w skupieniu wypuszczał kolejne strzały w tarczę. Szło mu całkiem nieźle, jednak daleki był od samych dziesiątek. Gdy tylko ostatnia strzała opuściła kołczan chłopaka, ten skierował się w stronę tarczy aby uwolnić swoje treningowe pociski. Te różniły się od zwykłych strzał grotem, który nie był kuty w trójkąt a toczony w stożek, dzięki czemu łatwiej wyciągało się treningowych celów. Po kilki krokach chłopak dostrzegł samuraja i podszedł do niego. Przywitał się z nim i od razu przeszedł do rzeczy.
- Asagi-Senpai, widziałem jak rozmawiałeś z mistrzami. To w sprawie kradzieży?? - Mówił ciszej, tak aby przypadkiem ktoś go nie usłyszał, po czym zamilkł, wysłuchując słów samuraja. Okazało się, że większość uczniów jest mu znana przynajmniej z widzenia, co powinno trochę ułatwić śledztwo. Tak oto nasz heros odnalazł swojego Robina.
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 6 maja 2018, o 19:31

Nie używany w walce, aczkolwiek zmęczony treningiem miecz nie miał już więcej do powiedzenia naszemu bohaterowi, podobnie z resztą jak mistrz zbrojowni - wszystko wskazywało na to, że winnym musi być któryś z uczniów. Brak śladów włamania również to podpowiadał, niestety, nie specjalnie przysuwało to naszego bohatera do odkrycia prawdy co do losów zaginionej klingi, na razie jednak pewne było że: miecz który zajął miejsce prezentu od klanu Senju nie został wykonany w tym celu, aczkolwiek stanowił doskonałą kopię oryginału oraz uważniej trzeba przepytać uczniów, zwłaszcza tych, którzy pełnili straż jak i tego jednego, który pochodził z kowalskiej rodziny.
Podziękowawszy mistrzom za udzielone informacje, niebieskooki udał się na poszukiwanie jedynej osoby, za którą mógł ręczyć iż jest niewinną w tym całym zamieszaniu - Oshi'ego. Jak się miało szybko okazać, znalazł go ćwiczącego łucznictwo, jedną z tych dziedzin samurajskiego rzemiosła, która uważa była za najgodniejszą, a jednocześnie sprawiała naszemu bohaterowi ogromne problemy. Kakita miał ogromny respekt do mistrzów łucznictwa, aczkolwiek do drogi tej nigdy nie pałał wielką miłością. Obserwowanie wyników młodszego kolegi nieco przypominało mu jego własne próby, kiedy to w podobnym wieku był.
- Istotnie. - odpowiedział krótko, ale przy tym rzeczowo niebieskooki po czym dodał - Chcę, byś pomógł mi w tym śledztwie. Powiedz mi proszę, co wiesz o Yasaru To i Shimitsu Onaro? - padło pytanie, które może nieznacznie rozjaśni naszemu bohaterowi sytuacje, jednakże... jednakże stale dręczyło go to, jak to się stało, że pojawił się tutaj miecz stanowiący kopię tego egzaminacyjnego? Jeśli byłby to jakikolwiek miecz, nie stanowiłoby to specjalnie niczego niezwykłego, jednakze fakt, że tak dobrze udawał obecne w świątyni ostrze mocno zastanawiał naszego bohatera - to nei mógł byc przypadek. Ktoś musiał wiedzieć nie tylko jak wygląda ceremonialny miecz, ale również zapragnąć posiadać jego idealną kopię. Do tego, trenować nim, dość intensywnie, ale nigdy nie użyć w walce - albo więc był to dla niego przedmiot cenny, albo jego właściciel nie miał okazji walczyć. Fakt, że został on podrzucony w miejsce oryginalnej klingi raczej nie świadczył o głębokim przywiązaniu właściciela... Nagle coś tknęło naszego bohatera. Słyszał kiedyś o pewnym zwyczaju, wykonywaniu bliźniaczych mieczy. Tak się robiło, kiedy jeden z mieczy miał być ofiarowany bogom - wtedy wykonywano dwa, identyczne miecze i ten, który wyszedł lepiej ofiarowywano bogom, a gorszy przekazywano komuś innemu. NIebieskooki raczej powątpiewał w podobną sytuację tutaj, ale wszystko było możliwe...
- Zastanawiam się... czy miałeś kiedyś okazję pełnić służbę w zbrojowni i widzieć ceremonialne miecze? Czy któryś z adeptów posiadał przy sobie na terenie szkoły prawdziwy miecz, na własność? - dopytał się samuraj, dość poważnym tonem i wbił woje spojrzenie w młodzika, nie było jeszcze mocno przeszywające, bardziej wyczekujące...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 7 maja 2018, o 15:02

23 / ...

Kiedy tylko młodzieniec usłyszał prośbę o pomoc uśmiechnął się i powolnym krokiem zaczął zmierzać w stronę tarczy ze strzałami. Zapowiadało się, że raczej nie dokończy treningu, więc wypadało po sobie posprzątać, aby kolejni adepci bez problemu mogli tu przyjść i samemu troszkę poprawić swoje umiejętności celności. Nie zajęło to zbyt długo, kiedy wszystkie strzały wylądowały w kołczanie a ten z kolei na ramieniu adepta.
- No cóż, ciężko mi cokolwiek powiedzieć. Nie znam ich zbyt dobrze. Oboje są starsi ode mnie o około 2-3 lata. Z tego co wiem to są już przy końcu szkolenia, być może za rok przystąpią do egzaminów. Chyba przybyli z zachodu, z pustyni, dlatego też trzymają się razem. Mogę ich o coś wypytać jeśli potrzebujesz. A co, są podejrzani?? - Ciemnoskóry podszedł do swojego łuku i zaczął ściągać z niego cięciwę, chowając oba elementy do leżącego obok materiałowego pokrowca. Z tak zapakowanym pakunkiem w dłoni wskazał Asagiemu kierunek w którym chciałby się udać, mianowicie budynek, w którym znajduje się jego kwatera.
- Z tego co wiem to całkiem sporo adeptów ma swoją broń. Przybywają z rodowymi ostrzami, pamiątkami po ojcach i inne takie. Póki nie chodzą z nimi po świątyni a używają ich tylko do pojedynczych treningów to nikomu to nie przeszkadza. Ja sam te łuk przywiozłem ze sobą po ostatniej wizycie w rodzinnych stronach. - poklepał pokrowiec swojej zabawki i spojrzał w stronę budynku, który malował się na końcu ścieżki.
- Co do zbrojowni, to pełniłem tam służbę raz, wraz z Michio Sekurą. Zakonserwowaliśmy sprzęt treningowy, wymieniliśmy świece i parę innych drobiazgów. Miecze ceremonialne widzieliśmy dwa. Nie wszystkie są w zbrojowni, cześć była na konserwacji u mistrza, niektóre są w prywatnych gabinetach mentorów. Chyba w pomieszczeniu są 4 gabloty, jednak nie pamiętam dokładnie, wybacz. - skinął delikatnie głową na znak rozczarowania swoją pamięcią, po czym poprosił o możliwość oddalenia się na chwilę aby udać się do swojego pokoju odłożyć łuk. Po kilku minutach był z powrotem i oczekiwał na kolejne pytania, bądź też polecenia od śledczego samuraja.
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 8 maja 2018, o 09:00

Słysząc, skąd pochodzą obaj jegomoście, niebieskooki mimowolnie zmarszczył brwi. Nie, by miał coś do piaszczystej pustyni, wszak sam pochodził z lodowej, jednakże pierwszy raz dowiedział się, że samurajowie zamieszkują tak odległe od Yinzin regiony - z jednej strony tłumaczyło to dlaczego szkoły szermierki znajdują się na kontynencie, z drugiej wzbudzało wątpliwości co do skuteczności panowania nad tak rozproszoną masą ludzi. Kakita może i był idealistą, jednakże nie był idiotą - po tym co widział kilka dni temu wiedział, że nie wszyscy samurajowie są honorowi i gotowi są zaprzedać własnych braci, byleby coś zyskać. Zdecydowanie, należało nad tym pomyśleć...
- Na razie badam ślady. Chciałbym z nimi porozmawiać osobiście. - odpowiedział młodszemu koledze Asagi, krocząc we wskazanym przez niego kierunku (który nawiasem mówiąc był równie dobry jak każdy inny). Słysząc, że posiadanie własnej broni nie jest w szkole niczym niezwykłym, samuraj sam przypomniał sobie, że broń jaką posiada przywiózł ze sobą właśnie z domu. Nie spodziewał się jednak, że bywają tutaj ostrza posiadające jakąś rodową historię, chociaż co bogatsi mogli sobie na to pozwolić. Jego daisho nie wyróżniało się jednak niczym szczególnym, a dla niego nie miało to większego znaczenia - miecz miał nie tyle co wyglądać ile skutecznie ścinać wrogów - ci, którzy o tym zapominali byli przeciętnymi wojownikami.
- Rozumiem... - rzekł do swojego towarzysza, w głowie notując pojawienie się nazwiska, które już znał. Wyglądało na to, że pochodzący z rodziny płatnerzy Michio Sekura miał dostęp do mieczy znajdujących się w zbrojowni. Wspomniano również, że mógł posiąść umiejętności wykuwania takowych ostrzy, pytanie tylko - czy chciałoby mu się juz jakiś czas temu stworzyć miecz na podobieństwo ostrza z rodu Senju? Z drugiej strony, niebieskooki podejrzewał, że był on jedną z niewielu osób która potrafiłaby docenić kunszt wytwórcy ostrza. Wiedza o konieczności zrysowania sygnatury na nakogo również była konieczna - jeśli to Sekura, lub jego ojciec, wykonał kopie miecza Senju, to zdecydowanie tylko jemu zależałoby na tym, by pozbyć się na to dowodu - ktokolwiek inny zupełnie by się tym nie przejmował, bowiem nie dałoby się go powiązać z twórcą. Pytaniem pozostawało jednak... dlaczego miałby zabierać miecz i czy miało to coś wspólnego z podejrzanymi rzezimieszkami, których widzieli ubiegłej nocy?
- Jak dobrze znasz Michio-san? Czy ostatnio wspominał coś o jakiś problemach, albo nad czymś intensywnie myślał? - zapytał niebieskooki, kiedy jego towarzysz wrócił i oboje skierowali się na poszukiwania uczniów, którzy pełnili wczoraj służbę w zbrojowni. Generalnie, niebieskooki nie spodziewał się, że dowie się od nich czegoś istotnego, a raczej, że nie są specjalnie głęboko związani ze sprawą, jednakże, umysł musi być czysty, jeśli zagadka ma być rozwiązana...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 8 maja 2018, o 11:49

Uwaga: fabuła moja i Yosuke rozgrywa się jeszcze latem, czyli już po misji, którą prowadziłam Asagiemu, a przed misją, którą prowadzi mu teraz Arashi. Zmiana tych ustaleń była konieczna z uwagi na to, że mimo wszystko musielibyśmy dać przeskok, a co więcej, ciężko by było wytłumaczyć, jakim cudem Hayami przebywał na Hyuo przez całą jesień i grzebał Shijimę przez kilka miesięcy. ;)

This name behind the stray
Is it really unchangeable word?


Dotarli na miejsce dość szybko, choć i tak co jakiś czas robili przerwy, by odpocząć lub pomóc sobie nawzajem z rzeczami. Uśmiechali się do siebie, choć mówili niewiele, a Hayami przez całą drogę milczał, skupiony na poszukiwaniu niebezpieczeństw, by móc je w razie czego skutecznie odeprzeć. Wreszcie jednak im się to udało i stali teraz przed świątynią i dojo szkoły Taka, rozglądając się z ciekawością. Zewsząd wyglądały do nich ukryte wspomnienia, imiona ludzi, którzy byli dla Isamiego Akodo mentorami, towarzyszami, może wrogami, niemal słyszeli jego kroki i śmiech - i trudno im było sobie wyobrazić małomównego, chwilami szorstkiego, ale i dobrego ojca jako nastolatka szkolącego się w tych murach. Obraz silnego samuraja, który utrzymywał swoje dzieci, ale i prowadził je twardą ręką w kierunku samorozwoju, za bardzo wpisał się w pamięć jego synów.
O ile Hajime wyglądał na wystraszonego i zmieszanego tak szybkimi zmianami, o tyle Takashi przywitał radością nowy rozdział w swoim życiu. To nie było tak, że najmłodszy z Akodo nie był do tego przygotowany, że nie wiedział o tym, jakie plany mieli wobec niego ojciec i najstarszy brat, jednak...Wszystko działo się zbyt szybko. Miał wrażenie, że zaledwie wczoraj opuścił rodzinny dom, pożegnał czerwonowłosą matkę, po której odziedziczyli wiele cech, i ruszył w drogę, a już teraz stali przed bramą, ciężko oddychając po przebyciu tysiąca schodów z cnotami bushido. Każda z nich była inna i równie ważna, tego ich uczono, przygotowywano ich do tego - tyle, że...Dlatego chłopiec chwycił mocniej dłoń Hayamiego, posyłając mu niespokojne spojrzenie. Kasztanowowłosy młodzieniec uśmiechnął się delikatnie i ścisnął mocno dłoń nastolatka.

- Odwagi - szepnął łagodnie. Hajime pokiwał głową, bardzo starając się zachować spokój i nie spanikować, jednak szło mu to cokolwiek kiepsko, zważywszy na okoliczności. Trochę zbladł.
-Hayami... - zaczął, ale nie potrafił dokończyć. Wreszcie jednak zebrał się na siły, by o to zapytać: - Co teraz zrobisz?
Chłopak westchnął. Pogłaskał brata po głowie.
- Zostanę z wami przez kilka dni. Potem ruszymy z Yosuke w swoją stronę. Czeka na mnie Seinaru i jego misja. Może uda mi się też dostać do zimy przed oblicze cesarza, chciałbym też zobaczyć się z panem daimyo.
-Po co z panem daimyo? - spytał ze zdziwieniem Hajime. Najstarszy brat zaśmiał się gorzko.
- Chcę, by wszystko...odbyło się zgodnie z prawem. I żeby waszych gempukku nie zakłócił atak jego ludzi lub rodziny tego zdrajcy.
Hajime nie odpowiedział. Jedynie wtulił się w brata, wzdychając. Dlaczego wuj Seiji i Hayami....dlaczego ich rodzina nie mogła się tak po prostu pogodzić? Wybrać innej, pokojowej drogi, rozwiązać sprawy polubownie? Pogodzić się i zapomnieć o tym...?
Ale nie, takich przewin jak Seijiego nie dało się zapomnieć - i Hayami wiedział to lepiej niż jego młodsi bracia. Po opowieści ojca, po tym, co sam zobaczył, stojąc wśród dzieci na śniegu i słysząc pogardliwe życzenie śmierci, nie potrafiłby już przebaczyć wujowi, nawet gdyby ten sam szukał zgody. Lwy nie przebaczają hienom - jedynie rozrywają im gardła swymi kłami.

Przeszli przez bramę, wciąż uważnie się rozglądając. Najpierw odwiedzili świątynię, gdzie czwórka młodych samurajów złożyła hołd bogom, a następnie udali się na poszukiwania kapłana - przełożonego świątyni lub innego mentora. Akurat trafiło się, że przyjął ich stary, spokojny mistrz Ashido, który pamiętał dobrze ich ojca; przyjął bez trudu Hajime i Takashiego w swoje szeregi, choć zaczął od surowego napomnienia zbyt głośnego młodzieńca. Po długiej rozmowie w cieniu Hayami wrócił do Yosuke. Stali teraz sami na środku dziedzińca, wśród wiatru poruszającego liśćmi, ciepła, spokoju i ciszy. Zostali sami - i o to właśnie w tym wszystkim chodziło: o samotność, którą bogowie obdarowali wojowników.
Ta decyzja miała swoją wartość. Ale gdyby była inna możliwość, Hayami poszedłby inną drogą, pozwoliłby chłopcom zdecydować o ich własnym losie. Tak czy inaczej, stały przed nimi szanse do wykorzystania. Do zimy pozostało im jeszcze trochę czasu. Bez słowa rzucił kuzynowi ćwiczebną yari, którą przyniósł mu Hajime, po czym, odesławszy braci, by poszli rozpakować swoje rzeczy i pomóc mistrzowi Ashido, przybrał pozycję treningową.

- Potrenujemy? - spytał. - Obiecałem ci pokazać nasze techniki.
Ostatnio edytowano 8 maja 2018, o 23:16 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Yōsuke » 8 maja 2018, o 13:55

Mimo zmartwień kuzyna i tego, że noszenie zbroi dla Yosuke było czymś nowym, nie czuł ani trochę tego, że pancerz mu jakkolwiek ciąży. Idealne dopasowanie plus wyważenie każdego elementu sprawiały, że chłopak czuł się w nim, jakby była to integralna część jego ciała. Z pewnością zaskoczy to Hayamiego podczas treningu, który zaplanowali sobie na czas po tym, jak chłopcy zostaną odstawieni do swego mentora. Czerwonowłosy był bardzo zaciekawiony cóż to takiego Hayami przygotował na ten obiecany trening. Z zamyślenia wyrwał go, jak zwykle głośny Takashi. O tyle dobrze, że nie zjadał go stres, czy przerażenie tym, że zostanie tutaj na tak długo, tak daleko od domu.

Wtem złotooka bestia Yośkiem zwana spostrzegła drugiego z braci. Hajime wyglądał na bardzo zestresowanego. Westchnął tylko cicho pod nosem, przyśpieszając nieco kroku tak, aby dogonić kuzynów. Gdy tylko był w zasięgu, poklepał delikatnie najmłodszego Akodo po ramieniu i uśmiechnął się do niego szeroko z ciepłem, które roztopiłoby niejedno serce niewiasty, najzimniejsze śniegi ze szczytów gór, czy właśnie siejące ferment w sercu Hajime zmartwienie.

- Będzie dobrze, Hajime, mój chłopcze - poczochrał go po głowie, niszcząc przy tym starannie ułożonego fryza. Od razu skierował wzrok na Takashiego, puszcząjąc mu oczko. Wiedział, że pomoże bratu, gdy zajdzie taka potrzeba. Wydawał się wredny i głupkowaty, ale w gruncie rzeczy był bratem o wielkim sercu do rodziny, który nigdy nie da skrzywdzić swoich najbliższych. Bracia z pewnością poradzą sobie podczas ciężkich treningów, więc nie było o co się martwić.

Gdy tylko dotarli na miejsce, Hayami udał się na rozmowę z mentorem chłopców, a Yosuke stanął na środku dziedzińca, czekając przy tym na swojego kuzyna. Ciekaw był, co takiego może wykombinować. Chwile mijały, a czerwonowłosy czekał i czekał… I czekał… No i czekał, aż się doczekał. Wyszczerzony Hayami szedł do niego z treningową yari. Och taaaak. Jak on uwielbiał tę broń. Szkoda tylko, że zna jedynie podstawy. Oczywiście nie dostałby od razu w zęby, ale co, jak co. Jedyne co opanował do perfekcji to posługiwanie się kunaiem.

- Trenujemy, trenujemy. Tylko daj mi coś co bardziej przypomina broń dla zwinnej bestii, a nie powolnego klocka znajdującego się pośród smrodu gówna, krwi i martwicy podczas bitwy, bo z taką bronią nic nie zrobię - zażartował ostro, w swoim stylu, dogryzając nieco Hayamiemu, jakby sugerując, że nie każdy walczy yari, bo istnieją inne bronie, bardziej wszechstronne, czy też należące do asortymentu shinobich. Chociaż z drugiej strony są w szkółce samurajskiej… Co by tu mogło być?
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Hayami Akodo » 8 maja 2018, o 23:41

This name behind the closer
Beyond the heavy strain


Usłyszawszy uwagę Yosuke dotyczącą broni, uśmiechnął się lekko. Patrzcie go, wybredny, powiedziałby jakiś samuraj i zapewne skończyłby w tym momencie naukę, czekając, aż czerwonowłosy kuzyn doceni wartość każdej broni - tyle że chłopak nie deprecjonował yari w takim sensie, o jakim wszyscy myśleli. Jego zadanie na ten moment było proste: wyprowadzić go z błędu i wyjaśnić sytuację, do której doprowadził. To fakt, nie każdy walczył yari i nie każdy doceniał potęgę włóczni, którą wystarczyło sprawnie władać i rozumieć do osiągnięcia perfekcji, ale...Pomijając fakt, że każda broń miała swoją filozofię użycia, swój styl, to w ów styl wpisywały się też konkretne techniki. A Hayami wykształcił sobie taką technikę na bazie lektury notesu Shijimy, wspomnień tamtego znamiennego treningu, gdy poszedł o jeden krok za daleko, ćwicząc z ojcem, i gorzkich drwin wuja Seijiego przyglądającego się jego walkom. I zamierzał teraz sprawdzić, czy to jego wyobrażenie, ten pomysł, na który wpadł, będzie miał szansę powodzenia. Dlatego też dał kuzynowi yari, sądząc, że użycie akurat tego rodzaju broni pomoże mu przetestować pewne...możliwości związane z tą techniką, wszystkie oparte zresztą na a co by było, gdyby.

- Wiem, że yari to nie twoja bajka, ale chcę coś przećwiczyć - usprawiedliwił się. - A do tego może być potrzebna yari.

Udzieliwszy tego wyjaśnienia, poprosił jeszcze Yosuke, by ten zaatakował jako pierwszy. Miał w tym swoje wyczucie i plan. Dość ważny, zresztą, dla ich przyszłej podróży i relacji.

TRENING: MAKI KAESHI (WT SAMURAJSKA)

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


- Nazywam to Maki Kaeshi - poinformował. - Chyba sam to stworzyłem...Chcesz się tego nauczyć? Jeśli tak, to spróbuj mnie zaatakować tak samo. Potem może skuszę się na inne techniki.

Żaden z nich nie zauważył starego, milczącego mistrza Ashido w nieskalanym brązie i żółci, który czuwał w ciszy i spokoju nad przebiegiem ich walki. Żaden z nich - przynajmniej na razie - nie usłyszał jego kroków, bo mistrz Ashido, wezwany z przyszłości, potrafił skradać się równie cicho jak wielu młodych shinobich szkolonych w sztukach szpiegowskich. Mówiono o nim nawet, że był kiedyś - a może jest? - tajnym agentem którejś frakcji, ale...Nikt go na razie nie rozliczał. Nie szukał. Nie sprawdzał jego przyszłości, bo jak powiedział pewien mądry człowiek na Teiz: nie to się liczy, co było, lecz to, co przed nami.
Było dość ciepło, tak, bardzo ciepło...ale czuć było już, że wszystko zmierza do końca. Że lada chwila zamknie się ostatecznie jakiś nowy rozdział, że księga życia Hayamiego pokryje się nowymi zapiskami, których i tak nie zrozumieją potomni - bo aby je zrozumieć, należy je przeżyć.

Oooch, dlaczego tak dobrze pamiętał początki tej zdrady? Dlaczego pamiętał szał w oczach wuja pojawiający się z cicha, znikąd, jak samotna gwiazda z tych, które spadają? Kiedy o tym myślał, często przychodziło mu do głowy, że Seiji Reigen nie powinien był urodzić się samurajem. Po prostu. O ile Yosuke we wcieleniu wojownika honoru bardziej...bardziej by się może odnalazł w tym świecie, miałby konkretniejszy cel, ciekawszą przygodę do przeżycia, o tyle on...on raczej powinien urodzić się jako nieobdarzony mocami cywil. Po prostu jesteś zbyt uczciwy, Przyjacielu, by w ten sposób przeżywać swoje życie - może to i dobrze, że w Hanamurze ideał sięgnął bruku, spłonął w złamanej obietnicy. Może to i dobrze, że próbowałeś nie myśleć o Sagisie, wyprzeć ją z pamięci i serca, ruszyć dalej, trwać w tym wszystkim z determinacją, która powinna była naznaczać twoje czyny. Przecież od początku nie chodziło o nic innego: strzec drogi dokkodo, iść dalej, w ciszy i spokoju, nie gnębiony skomplikowanymi więzami, w które wlazłeś na własne życzenie - bo w końcu Sagisa sama nie pchała ci się w ramiona, nie zrobiła też tego Tensa, której twarzy nie potrafisz do tej pory zapomnieć.
Najłatwiej jest szukać powodów, co, Hayami? Doszukiwać się win w ich przeszłości, próbować to łączyć z samym sobą?
Z gdybym tylko mógł coś zmienić?
Ale nie mogłeś, Przyjacielu. Bo tak naprawdę - i dla bogów, i dla wielu ludzi - nie znaczyłeś nic.
I Hayami Akodo, jeśli miał iść dalej, musiał to zrozumieć. Nie, nie chodziło o to, że miał się poddać, porzucić broń i powrócić do matki z karmelową przegraną z życiem na ustach. Po prostu musiał ukorzyć się przed potęgą bogów, by znaleźć w ich świątyni odpowiedzi na dręczące go pytania, może nawet okruchy zrozumienia? Pociechy? Wskazówkę na dalszą, cokolwiek ciemną mimo Seinaru jako celu, drogę?
Może po prostu zbyt wiele myślał. Może powinien iść za Yosuke, Hajime i Takashim w życie, śmiejąc się, próbując akceptować i dostrzegać nowe widnokręgi. Może powinien poprosić Seinaru o pomoc, odnowić stare kontakty...Na pewno nie zamierzał widzieć się z Shinjim ani z Shigą. Nietypowy Uchiha niespecjalnie przypadł mu do gustu, a po wydarzeniach, które miały miejsce na polanie obok osady Uchihów zaraz przed wojną o Mur, nie potrafiłby tak po prostu z nim porozmawiać, zwłaszcza że zbyt wiele przedziwnych słów zostało tam wypowiedzianych i zbyt wiele było pustki w pustce, kiedy Shijima rozmawiał z nim podczas jego treningu z czarnowłosym samurajem. Zresztą o czym tak naprawdę mieliby rozmawiać? I w jakim celu mieliby się odnaleźć? Shiga wyglądał mu z kolei na baaaaardzo specyficznego. Specyficznego do tego stopnia, że nie pasował do tego...środowiska, w jakim wolał obracać się Hayami, i TE JEGO ŻAŁOSNE TEKSTY NIBY NA PODRYW! Zawsze, gdy wspominał to spotkanie, oblewał się rumieńcem i złości, i wstydu. Do tego dochodziła kwestia Sagisy, która rozpaczliwie domagała się wyjaśnień.
Nie był na pogrzebie Tensy ani nie posłał tam nikogo z rodziny, wątpił nawet, by pojechała tam jego matka. Po co? Co mieliby im tak naprawdę powiedzieć, prócz nic nie znaczących przeprosin, obojętnie oklepanych formułek padających podczas otsuuyi i skrytych w głębokim niepokoju, bo faktycznie, GDYBY Hayami wtedy nie zawalił...Ale teraz czuł, że nie może tak już być dłużej. Po misji z Seinaru, może po jakimś innym wyzwaniu zaspokajającym jego pragnienie Drogi, prawdopodobnie odnowi z nią kontakt. Nie chciał też pisać listu - po pierwsze, Sagisa mogła wcale go nie przeczytać, po drugie, wciąż mogła nią kierować złość na niego po śmierci Tensy za owo żałosne wręcz ganianie za honorem, po trzecie...po prostu nie chciał jej się narzucać. Odprawiła go przecież od siebie, nie byli sobie już nic winni, mieli - by tak rzec - czyste konto. Zaczęli od nowa - i raczej nie mogli już wrócić do punktu wyjścia.
Pokręcił głową, odrywając się od tych zupełnie niepotrzebnych myśli.
Przestań.
Czekał na odpowiedź Yosuke, na jego reakcję.
Mistrz Ashido, wciąż niezauważony, zbliżył się jeszcze trochę. Chciał poobserwować dyskretnie czcigodnych synów Isamiego (przynajmniej co do tego szatyna miał pewność), a potem - być może - wmieszać się w to wszystko. Tak chyba było najlepiej.


UŻYTA TECHNIKA:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 11 maja 2018, o 09:06 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 965
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 9 maja 2018, o 23:48

25 / ...



Kiedy Asagi zaczął podpytywać swojego pomocnika o syna kowala, ten tylko skinął głową i zaczął prowadzić go w kierunku jednego z widocznych na horyzoncie budynków. Powoli zbliżało się południe, co oznaczało przerwę w zajęciach. Wtedy to większość adeptów przemieszczała się, formując poruszające się grupki. niektórzy szli w stronę kolejnych pól i sal treningowych, gdzie oczekują ich mentorzy, inni kierowali się do swoich pokojów na odpoczynek, a jeszcze inni, tak jak nasza dwójka, kierowali się w stronę biblioteki. To tam każdy samuraj zgłębiał pradawne teksty i starał się okryć samego siebie, wczytując się w słowa swoich poprzedników. Ci, którzy już mieli takie rozterki za sobą szukali tam wiedzy, spokoju bądź też rozrywki, gdyż można tam także odnaleźć poezję, opowiadania, nawet jeśli dobrze się poszuka, odnajdzie się kilka romansów czy też erotyków. Nikt nie wie jak tam się znalazły, jednak skoro już są, to po co uszczuplać zbiory?
- Widziałem Michio w bibliotece, myślisz, że to on? Znam go dosyć dobrze, znaczy się, jest jednym z moich bliższych znajomych. Często razem trenujemy, jednak nie wydaje mi się aby można było go podejrzewać. Ciężko pracuje aby zakończyć szkolenie. Nie ryzykowałby wyrzucenia ze szkoły. Jego ojciec powiedział mu, że zgodnie z rodzinną tradycją, musi zostać samurajem aby w pełni tytułować się kowalem. Uważa, że należy umieć władać tym co się produkuje. Nigdy nie widziałem wyprodukowanego przez niego miecza, jednak kilka razy obiło mi się o uszy nazwisko jego ojca, więc raczej nie mają złych wyrobów. - zaczął opowiadać o swoim znajomym, kilka razy robiąc chwilę przerwy na przywitanie z mijającymi ich adeptów. Ci po zobaczeniu Asagiemu kłaniali mu się z szacunkiem jaki mi przysługiwał, po czym już luźniej, zamieniali kilka słów z Ishio. Nie było to jednak nic, co było w jakikolwiek sposób istotne dla sprawy, więc nie będę się nad tym rozwodzić.
- Nie wiem gdzie jest dwójka z piasku, jednak jeśli chcesz, mogę ich poszukać. W tym czasie porozmawiasz sobie z Michio. Od razu go rozpoznasz, długie, czerwone włosy i zawiązana na głowie wyszywana opaska w czarno-czerwone pasy. Nie sposób go nie zauważyć. - chłopak zatrzymał się przed drzwiami prowadzącymi do wysokiego budynku biblioteki. Nim Asagi zdążył mu odpowiedzieć, ten tylko skłonił się właśnie wychodzącemu mistrzowi i szybkim marszem skierował się na poszukiwania, pozostawiając samuraja w samotności.
- Dobrze cię po raz kolejny widzieć, Asagi-san. Jak postępy w pracy? - odezwał się bibliotekarz, zapraszając swojego dawnego ucznia do środka. Budynek nie zmienił się nic przez ten czas od zakończenia jego szkolenia. Ciągle pachniało tu tak samo starością, papierem oraz woskiem. Dalej te same wysokie rzędy półek ze zwojami i księgami, porozstawiane gdzieniegdzie biurka ze świecznikami do czytania oraz znajdująca się na środku budynku krata w podłodze wykonana z połyskującego w świetle księżyca metalu. Promienie zaś wpadały przez znajdujący się na środku dachu przeszklony świetlik. Był stary, jednak dalej sprawny, Chodzą przeróżne plotki o tym tworze, podobno jego różowa barwa oznacza, że tak na prawdę nie jest to szkło, ciężko dokładnie powiedzieć, jednak karty historii mówią, że jest to prezent od jednego z członków klanu Koseki, który wysłał tutaj swoje dziecko na dojrzewanie. W każdym razie, ważniejsze rzeczy są za kratami, otóż to tam trzymane są najtajniejsze i najważniejsze księgi, do których dostęp mają tylko mistrzowie. To klucza do tego miejsca strzeże sympatyczny staruszek.
- Przybyłeś w starych tekstach wiedzy szukać?? Być może mogę cię na właściwe tropy skierować?? - ze standardowym dla siebie uśmiechem przechadzał się, stawiając drobne kroczki i przyglądając się znajdującym się w budynku adeptom. Nie było ich akurat zbyt wielu, gdyż większość schodziła się tutaj wieczorami, jednak nie można powiedzieć, że sala jest pusta. Przy jednym ze stolików przesiadywał sobie wysoki chłopak o bardzo rosłej budowie i czerwonych włosach. Gdyby nie twarz, to można by mu na spokojnie dać więcej niż 20 lat. Jednak kiedy tylko spojrzało się na ten uśmiech, widać było że ma może z 16-18 lat. Na głowie przewiązaną miał dwukolorową opaskę a tuż przy nim znajdował się stos książek.Widać było, że jest mocno zaczytany, gdyż nawet latająca w okolicy mucha nie przerywała jego skupienia.
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 10 maja 2018, o 10:17

- Tak zrobimy. Jeśli ich znajdziesz, poproś by poczekali razem z tobą w dojo na mnie. - odpowiedział swojemu partnerowi w dochodzeniu samuraj, po czym kierując swoje kroki do biblioteki, trawił otrzymane informacje. Fakt, że Ishio znał się dobrze z jednym z jego podejrzanych był zarówno na plus, jak i na minus dochodzenia - z jedne strony mógł zweryfikować potencjalne zeznania chłopaka w oparciu o to, co powie domorosły praktyk ninjutsu, z drugiej mogli się nawzajem zasłaniać, ale akurat to branie pod uwagę takiego scenariusza zakrawałoby na ciężką paranoję.
Przekraczając próg biblioteki, niebieskooki zastanawiał się, czy istotnie syn kowala mógłby być zamieszany w tą całą drakę z mieczem. Jeśli wierzyć słowom Ishio, to miał on nienaganną opinię, jednakże nigdy jeszcze nie pochwalił się wykutym ostrzem. Brak świątynnej kuźni zdecydowanie uniemożliwiał wykonanie kopii tutaj, z resztą, oglądany miecz nie wyglądał na nowy. Dalej, to była bardzo niebezpieczna gra, jeśli chłopak wplątałby się w coś dotyczącego starych ostrych ostrzy (czyt. kradzieży ich), to jego przyszłość jako twórca broni byłaby przekreślona - nikt by mu nie zaufał, a hańbą okryłby całą rodzinę, w zasadzie mogliby już więcej nie kuć żadnego miecza. To istotnie raczej nie stawiała go w kręgu podejrzanych, a na pewno... nie bezpośrednich. Niebieskooki stale miał z tyłu głowy obraz podejrzanych typów, których widzieli wczorajszego wieczoru. Zdecydowanie nie były to osoby, z którymi chciałby mieć coś do czynienia, więc może... ktoś zmusił młodego adepta do wykradnięcia ostrza? Z drugiej strony, ewidentnie była tam jakaś transakcja - za dużo możliwych rozwiązań, za dużo...

- Witaj mistrzu. - odpowiedział opiekunowi biblioteki z odpowiednim ukłonem, po czym kontynuował - Rzekłbym minimalne. Na razie nie udało mi się ustalić niczego pewnego. - po tych słowach wszedł do środka, a jego oczy mimowolnie zaczęły wędrować po starych ścianach, które tak dobrze znał. To tutaj spędził niezliczone wieczory, zaczytując się traktatami odnośnie sztuki miecza, ale również umysłu i zwyczajną poezją - byłą to jedna z różnic w wychowaniu shinobi i samurajów. Ci pierwsi zrodzeni byli do wykonywania zadań, których nie mógł podjąć się zwykły śmiertelnik, do tego nie potrzebowano pielęgnowania kryształu umysłu. Oczywiście, znajomość poezji czy też zwyczajów przydawała się w roli szpiega, ale po co rozpatrywać idee dobra i zła, prawość i nie prawości kiedy z tej ostatniej się żyje, a skoro o kryształach mowa... "Brama" prowadząca do zbioru "ksiąg zakazanych" zawsze wzbudzała zainteresowanie młodego samuraja, z jednej strony z powodu tego, co się za nią kryło, z drugiej swym wykonaniem. Nie raz, nie dwa, Asagi zastanawiał się, jakież sekrety znajdują się za tymi drzwiami, ale póki pozostawały bezpieczne, nie zaprzątały szczególnie jego uwagi. Obecnie jednak sprawy miały się inaczej - zabójstwo, a później zniknięcie cennego miecza, szkoła Taka przestawała być bezpiecznym miejscem. Młody samuraj nie miał złudzeń, gdy tylko te wieści się rozniosą, wrogowie podniosą swoje łby... Na razie jednak należało rozwiązać zagadkę zaginionego ostrza, a potem pomyśleć jak przysłużyć się jeszcze swojej szkole można.
- Bardzo możliwe mistrzu. - odpowiedział niewysokiemu mędrcowi, po czym gdy jego oczy padły na młodego Michio, w którego sylwetce Asagi rozpoznał cel swojej wizyty, kontynuował - Prosiłbym, by mistrz powiedział mi, co wie o tym młodzieńcu. Jaką wiedzę stara się zgłębiać i czy coś ostatnio go trapi? Podobnie interesuje mnie kwestia Yasaru To i Shimitsu Onaro, którzy pełnili wczoraj służbę. Wiem tylko, że pochodzą z terenów pustynnych i nie udało mi się ich jeszcze znaleźć. - zapytał sędziwego wojownika, po czym gdy otrzyma odpowiedzi, podziękuje za nie i skieruje się osobiście wypytać młodzika...

- Michio Sekura? - zapyta młodszego, chociaż wcale nie wiele, adepta po czym przedstawi się z lekkim ukłonem - Kakita Asagi z Yinzin, prowadzę dochodzenie w sprawie zaginionego miecza. Chciałbym zadać ci kilka pytań. - doda niebieskooki, notując w pamięci tak rozmówcy, jak i to co ma na stole. Nie bez powodu Asagi od razu wychodzi z przedstawieniem celu swojej wizyty, chce sprawdzić, czy taki "szok" jakim jest zaginięcie miecza wpłynie na syna kowala, czy nie. Cóż, zobaczmy, czego uda nam się dowiedzieć...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 10 maja 2018, o 11:44

27 / ...



Nie wiadomo co było bardziej interesujące w tej starej bibliotece, pradawne księgi, które zawierają tajemną wiedzę, strzegąca ich metaliczna krata błyszcząca w świetle księżyca, czy może kryształowy świetlik, który ten promienie zaprasza do środka. Jedno jest pewne, jest to jedno z najważniejszych miejsc w całej szkole, w końcu czym by ona była bez wiedzy? Czy by się różnili od wypranych z uczuć shinobi, jeśli nie rozumieli by świata i nie starali się czynić dobra? W końcu jest różnica od bycia mieczem a tym kto nim włada. Ninja jest jak miecz, musi działać perfekcyjnie, bez wahań spełniać polecenia swojego pracodawcy. A samuraj??
- Michio-kun tajemnice oręży zgłębia. Teksty dawnych mistrzów rzemiosła go interesują. Co tydzień przychodzi i przesiaduje przy biurku, zgłębiając wiedzę. Nie sądzę, aby trapiło go coś, chłopak silny jest, potężnym wojownikiem zostanie, jeśli rozsądną drogę obierze. - staruszek uśmiechnął się i podszedł do jednej z półek, po czym bez słowa wysoczył na wysokość prawie 2 metrów i będą w locie chwycił jedną z książek.
- To nie dla ciebie półka, moja droga. - powolnym krokiem skierował się w stronę innego regału. - Tamtych dwoje mniej znam. Nie bywają często wiedzy szukać. Przybyli do nas na nauki z polecenia pewnego bogatego kupca. Dawny nasz przyjaciel, więc przyjęliśmy ich w nasze progi. Jednak nie wiele więcej powiedzieć ci mogę. - kiedy dotarł do swojego celu, przetarł książkę i odłożył ją na jej miejsce. - Powinieneś zapytać Ari-chan, Honotsune Ari, młoda łuczniczka, często widać ich razem. - staruszek nie powiedział nic więcej, tylko bez słowa skierował się w stronę innych regałów. Dla Asagiego wymienione nazwisko brzmiało znajomo. Kiedy sprawdził listę, dowiedział się dlaczego. Jedną z osób pełniącą służbę była właśnie ona. Dodatkowo, robiła to wraz z jednym z chłopaków z pustyni. Interesujące...

Czerwonowłosy odwrócił się, kiedy usłyszał głos za swoimi plecami, początkowo był zaskoczony, jednak wynikało to raczej z wytrącenia ze skupienia. Nie spodziewał się gości, więc trochę go to wystraszyło. Szybko doszedł do siebie, wstał z krzesła i ukłonił się swojemu starszemu koledze.
-Tak, to ja. Mogę w czymś pomóc Kakita-Senpai?? Słyszałem plotki o tej kradzieży, jednak nie sądziłem, że na prawdę do tego doszło. Wiem z jakim szacunkiem obchodzi się z bronią ceremonialną, więc myślałem, że to jakiś żart. Wiadomo który miecz został skradziony?? - ciężko było wyczuć w jego głosie jakiekolwiek negatywne emocje. Był może delikatnie zakłopotany, jednak szybko to przeszło. Co do literatury to tak jak wspominał mistrz, same tomy o mieczach. Tradycje, historia, dzienniki wytwórców, aktualnie otwarta książka została spisana jakieś 50 lat temu, przez ostatniego kowala tej szkoły.
- Postaram się pomóc jak tylko będę mógł. Być może moje doświadczenie do czegoś się przyda. - zamknął książkę i wskazał Asagiemu jedno z krzeseł. Odłożył tom na stosik i odwrócił się w stronę swojego rozmówcy, oczekując na pierwsze pytania.
Rindou Arashi
 

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Kakita Asagi » 10 maja 2018, o 20:51

Mały mistrz zawsze wzbudzał ogromny szacunek u Żurawia, jego niecodzienny sposób mówienia i nadzwyczajna pogodność kryły za sobą głębie, w którą niebieskooki nie chciał ani spoglądać, ani tym bardziej w nią wskakiwać - jak mawiało stare powiedzenie, obawiaj się starych mężczyzn zajmujących się zawodem, gdzie umiera się młodo. Na potwierdzenie swoich "obaw" Asagi nie musiał długo czekać, mistrz jednym susem wzbił się na ponad 2 metry i dobył książkę, która miejsce swoje zagubiła.
Słuchając opowieści o Sekura-san, Asagi nabrał pewności co do słów swojego młodszego kolegi - ktoś, o kim "mały mistrz" ma dobre zdanie i przesiaduje całe dnie w bibliotece nie może być kimś, kto przyczynił się do zaginięcia ostrza, aczkolwiek... mógł się okazać pomocnym przy próbie jego odnalezienia.
- Honotsune? - powtórzył niebieskooki, po czym przewertował swoje notatki i... ponownie zmarszczył brwi. Oto pojawiło się powiązanie, nie tylko między mieczem, ale również osobami które miały do niego dostęp. Nie było to jednak wszystko. Dziewczyna miała być adeptką łucznictwa... Ciemnowłosy na chwilę zamknął oczy, przypominając sobie co widział poprzedniego dnia. Jedną z osób, którą wczoraj widział nieopodal świątyni była kobieta posiadająca łuk. Oczywiście, mógł to być jedynie przypadek, ale to nie był zbyt popularna broń, nawet wśród samurajów. Ciemnowłosy zdecydowanie zaniepokoił się.
- Mistrzu, proszę o wydanie zgody na zatrzymanieYasaru To, Shimitsu Onaro oraz Honotsune Ari, muszę ich przesłuchać - zwrócił się do mistrza, czując narastający niepokój, ale pozostawała jeszcze kwestia młodzieńca, zajmującego się mieczami...

Próba przejrzenia jego myśli nie wiele powiedziała szermierzowi po za tym, że raczej nie on był sprawcą całego zamieszania. Niewątpliwie był zainteresowany sztuką wykonywania mieczy oraz ich historią. Zdecydowanie takiej osoby potrzebował, wiedza naszego bohatera nie wystarczyła do poprawnego rozpoznania miecza, Michio natomiast mógł wiedzieć to, co trzeba.
- Był to miecz przekazany przez klan Senju. - odpowiedział niebieskooki, krzyżując ręce na piersi i spoglądając na chwilę przez siebie, po czym powrócił uwagą do swojego młodszego rozmówcy po czym kontynuował.
- Czy jesteś w stanie rozpoznać kowala po mieczu, jaki wykonał? - zapytał niebieskooki, który wiedział, że poza inskrypcją na nakogo, miecz można rozpoznać po sposobie skuwania i hartowania. Każda szkoła kowalska ma swoje charakterystyczne metody wykonania zarówno klingi jak i oprawy. Bogaci panowie nierzadko w ramach rozrywki próbują odgadnąć, kto jest twórcą danej klingi.
- Jestem przekonany, że bardzo dobrze znasz miecze znajdujące się w świątyni. Chcę, byś udał się do zbrojowni i ocenił znajdujący się tam egzemplarz miecza, interesuje mnie szczególnie to, kto go wykonał oraz... czy już go kiedyś widziałeś. Wiem, że można oszukać niewprawne oko, ale twoje powinno rozpoznać ten miecz. - przerwał niebieskooki, przenosząc spojrzenie na zgromadzone na stole księgi i dokumenty - nie było mowy o tym, że Michio się pomyli, jeśli już kiedyś widział głownie którą podrzucono w miejsce miecza ceremonialnego, to niewątpliwie ją rozpozna.
- Kiedy coś ustalisz, od razu się do mnie zgłoś. Muszę cię na razie opuścić... - spotkanie nie trwało długo, bowiem z tyłu głowy naszego bohatera stale paliła się czerwona lampka. Jeśli jego obawy były słuszne i łuczniczka oraz pochodzący ze stanu kupieckiego adepci skradli miecz, to Ishio mógł być w niebezpieczeństwie, nasz bohater nie mógł ryzykować. Możliwe, że zgodnie z jego życzeniem trójka była już zatrzymana, jednakże, coś mu podpowiadało, że musi znaleźć swojego młodszego kolegę...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 856
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Yōsuke » 11 maja 2018, o 09:32

Skinął głową, gdy usłyszał tłumaczenie Hayamiego. Najwyraźniej bardzo zależało mu na tym, żeby nauczyć czegoś Yosuke o walce yari. Choć ten wiedział już, że yari to nie jego bajka i z pewnością nie pójdzie w tę stronę. Walka w zwarciu to nie jego styl. Czerwonowłosy o wiele bardziej woli zaskoczyć, czy oszukać przeciwnika i zaatakować go w najmniej spodziewanym momencie, co pozwoli mu nie dość zaoszczędzić czasu to i prawdopodobnie kiedyś uratuje życie. Ale nie miał zamiaru sprzeciwiać się kuzynowi, widział to, jak bardzo zależy mu na pokazaniu technik samurajskich. Prawdopodobnie technik samoobronnych, skoro ten poprosił go o zaatakowanie. Yosuke uśmiechnął się delikatnie pod nosem, kręcąc przy tym głową. Zastanawiał się cóż to takiego przygotował dla niego młody Akodo.

- Tylko mnie nie zabij - zażartował w kierunku kuzyna - O tyle dobrze, że mam tę zbroję to przynajmniej mi kości nie połamiesz - gdy tylko to wypowiedział, zaciaśnił nieco chwyt na broni i odetchnął lekko. Wiedział z czym wiąże się “zaatakuj mnie pierwszy”. Najprawdopodobniej jego cios zostanie zbity, a później wyłapie cios w łeb, który popamięta po wszechczasy. Ale jest to nieodzowna część treningu, dzięki temu człowiek zapamiętuje wiele rzeczy. Gdy tylko wyciszył się, skupił dostatecznie na Hayamim tak, aby zapamiętać każdy jego ruch, ignorując przy tym ból tak bardzo, jak byłoby to możliwe, wyprowadził cios w stronę swojego kuzyna, co momentalnie spotkało się nie dość, że z odbiciem yari to i kontratakiem prosto w ręce. O tyle dobrze, że ścisk był na tyle silny, żeby broń nie wypadła mu z rąk podczas takiej sytuacji. Przez chwilę nie czuł bólu związanego z tym, jednakże gdy Hayami odłożył już yari, a organizm czerwonowłosego poczuł, że to koniec całego pokazu, palce momentalnie zaczęły pokazywać, że ewidentnie dostały dość mocno.

- Nazywaj to, jak chcesz, ale na litość kogokolwiek tam nad nami jest! Trzeba było tak mocno?! - roześmiał się. Oczywistym było, że Yosuke spodziewał się, że coś po tym pokazie cyrkowej magii zostanie mu ostro obite - Gdybyśmy mieli czas to i ja bym Ci coś pokazał. Chociaż wątpię, że od razu byś to załapał, bo to coś więcej niż machanie badylem w tę i w drugą stronę. Choć muszę przyznać, że wymachujesz nim naprawdę zgrabnie - puścił oczko w jego stronę, wbijając mu kolejną, żartobliwą szpilę. Nie chciał, żeby Hayami myślał, że ten się z niego naśmiewa. Nic z tych rzeczy, w końcu ćwiczył to całe życie. Musiał robić to jakoś z gracją i swego rodzaju kunsztem.

- Dziękuję, że mi to pokazałeś, Hayami. Zapamiętam to wszystko, niestety teraz… Teraz muszę skupić się na treningu innych, ważniejszych dla mnie rzeczy. Tamta sytuacja w lesie pokazała mi wiele braków w wachlarzu moich umiejętności. Gdy spotkamy się następnym razem, pokażę Ci czego się nauczyłem i zawalczymy, jak równy z równym. Co Ty na to? - zaproponował, będąc przy tym pewnym, że to on jest tym słabszym z ich dwójki. Hayami dużo trenował w swoim życiu, co widać. Yosuke był z tego powodu szczęśliwy, ponieważ wiedział, że Hayamiemu nic się nie stanie dzięki temu, że pracuje tak ciężko. To jest najważniejsze. Wiedział, że jakoś tam sobie poradzi, z resztą nie chciał być słabszy od kuzyna, chciał się w jakiś sposób z nim uzupełniać, aby byli parą nie do powstrzymania w przyszłości. Śmiercionośnym duo, które będzie bronić i walczyć za słabszych… Piękna, dziecięca wizja, która zdycha z każdym dniem, błagając tylko o litość. Z pewnością sobie poradzą. Tak, czy inaczej, zawsze będą razem, stać bark w bark i walczyć, jak równy z równym, z wzajemnym szacunkiem.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 134
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Dojo szkoły Taka

Postprzez Rindou Arashi » 11 maja 2018, o 15:12

29 / ...



- Jeśli tylko twoje podstawy słuszne są, porozmawiaj z nimi w ciszy. - odchodząc mistrz pozostawił swojemu byłemu uczniowi pokręconą odpowiedź. Czy każdy mistrz w trakcie zdobywania swojej wiedzy zatraca umiejętność mówienia prosto z mostu?? Staruszek zniknął między regałami, nucąc pod nosem jakąś melodię i czasami mówiąc coś do samego siebie.
Rozmowa przy stoliku nie należała do najdłuższych. Asagi po tym, jak upewnił się, że młodzieniec nie może być podejrzanym, postanowił poprosić go o pomoc. Ten uśmiechnął się, kiedy samuraj docenił jego wiedzę. Zawsze miło jest usłyszeć dobre słowo. Zamyślił się chwilę i zapatrzył gdzieś przed siebie, starając się coś sobie przypomnieć. Powtórzył ze dwa razy pod nosem "Senju", a chwilę później jego oczy rozszerzyły się, tak jakby sobie coś przypomniał.
- Czy... Czarna rękojeść, wstawki z białego, prawie srebrzystego metalu... Kakita-Senpai, chyba wiem kto to zrobił. Około roku temu zostałem w sekrecie poproszony o wykonanie kopii tego miecza. Shimitsu Onaro mnie do tego namówił, a że... wiedział coś co chciałem zapomnieć, to dałem mu się namówić. Jednak obiecał mi, że nigdy nie wyniesie tego miecza ze swojego pokoju. Mogłem się domyślić, że to o to chodziło... - uderzył się delikatnie w głowę i wstał z krzesła, spoglądając na stertę książek.
- Mogę cię do niego zaprowadzić, jeśli chcesz. - domyślał się, jaka będzie odpowiedź, więc bez słowa wsunął rękę pod biurko i wydobył czerwoną pochwę wraz z wystającą zieloną rękojeścią. Przywiązał ją sobie przez pas, po czym ruszył w stronę drzwi, prowadzać Asagiego do jednego z budynków, w których mieszkają adepci. Wiatr... powietrze zaczęło się wzmagać, sprowadzając nad akademię ciemne chmury, nie przykryły jeszcze całego nieba, jednak w okolicy robiło się coraz ciemniej, co mogło świadczyć o nadciągającej burzy. Jednak czy to dalej mowa o pogodzie?? Kiedy tylko przekroczyli próg biblioteki i wyszli na zewnątrz, czerwonowłosy wskazał jeden z budynków znajdujących się na wzniesieniu. Większy, otoczony kilkoma drzewami, posiadający dwa piętra w którym mieszkało kilkudziesięciu uczniów. Dzieliło ich jakieś kilkaset metrów, gdyż znajdował się on przy krawędzi całej placówki.

Asagi planował wykonać kolejny krok, kiedy to nagle usłyszał ogromny huk, który przeszył cały nieboskłon a część dormitorium została pochłonięta przez dużą kulę ognia a chwilę później ogromne ilości szarego dymu. Ten wyrzucał w powietrze ogromne ilości płonących opiłków oraz resztek drewnianej budowli. Kiedy powietrze zaczęło się przerzedzać a bystre oko samuraja zaczynało dostrzegać kształty, jego oczom ukazał się dach, w którym brakowało sporego kawałku sklepienia. To z niego wydobywały się płomienie. Dało się dostrzec przeróżne krzyki dochodzące z tamtych okolic a chwilę później kolejny błysk rozjaśnił niebo, wyrzucając w powietrze kolejne ilości dymu. Tym razem jednak eksplozja zdała się skoncentrować w środku pomieszczeń, gdyż kolejne porcje ognia nie wydostawały się na zewnątrz.
Rindou Arashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Szkoła Taka

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 0 gości