Opuszczona wioska w głębi lasu

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 3 mar 2020, o 18:41

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 51/60+

Bo jak tu walczyć, gdy wróg znika z pola widzenia? Był to nawet gorszy przeciwnik, bowiem do niego nie dało się dostosować taktyki, unikać miejsc, w których się skrywa. Brak, pustka, nicość. W jednej chwili był, w drugiej po prostu wsiąkł, zupełnie jakby go tam nigdy wcześniej nie było. Samuraj próbował wytężyć swoje zmysły starając się wykryć go innym sposobem, niż przy pomocy oczy. Może jakieś ciche stąpnięcie, może oddech słyszany zza pleców? Ten jednak zapadł się pod ziemię, jakby prowadzący o nim zapomniał, ale... czy to mogło być tak piękne?
Nowoprzybyły jednak się nie spieszył, najwidoczniej cieszył się z tego, że w końcu pojawił się ktoś, kto postanowił sprzeciwić się panującym tutaj bandytom i zacząć rozbić rozróbę. Delektował się każdą chwilą, każdą czynnością, nawet jeżeli to miała być tylko obserwacja samuraja i tego co planuje. Widział jego postawę, to jak się zachowuje. Mimo sporej odległości nadal woli pozostać przy mieczu, niż atakować przy pomocy chakry. W miejscu takim jak to, w tych okolicach, raczej łatwo było się domyślić jaką sztuką zajmuje się niebieskooki. Ten za to zbliżał się powoli w kierunku drzwi - posiadanie baku przy swoim boku faktycznie mogło być pomocne, zawsze to jakaś ochrona. Tylko czy wróg, którzy przed chwilą rozprawił się brutalnie z drzwiami, będzie miał opory, by rozwalić kawałek baru?
-Nie bądź taki, usiądźmy, porozmawiajmy chwilę, co? - zaczął stojący do tej pory w drzwiach przeciwnik i w sumie brzmiał dosłownie tak, jakby chciał to rozwiązać słownie. Rozłożył szeroko ręce, jakby chciał wpaść Asagiemu w ramiona, przytulasek, potem szklanka czegoś mocniejszego i do stolika, co by wyjaśnić sobie wszystko na spokojnie. Stał jednak dalej w okolicy stolika, możliwe że też zamierzał go wykorzystać, do zwiększenia dystansu pomiędzy nimi. Samuraj jednak był czujny, przyglądał się otoczeniu, wolał być przygotowany na ewentualne pojawienie się drugiego ludzia. No i tutaj zaczyna być zabawnie. Samuraj bowiem wykorzystał bar jako zasłonę, tylko że ze swojej lewej strony miał także ograniczoną widoczność. I właśnie z tej strony usłyszał szmer - krótki dźwięk, dosłownie jakby ktoś zaczepił o coś nogą. Dochodził on właśnie z tego miejsca, które nie było chronione -Wiemy po co tu jesteś kochaniutki - syknął w stronę samuraja i wziął zamach ręką. W kierunku samuraja popędziło pięć maluczkich pocisków , które naprawdę ciężko było wychwycić na jasnym tle. Gdy tylko ten unosił rękę, ze swojej lewej Asagi usłyszał, jak ktoś się podnosi i zaczyna biec. Kątem oka, tylko jako poświata widział, że biegnie tam ten, którego do tej pory brakowało. To było jasne, że nie biegnie na samuraja, nie szykował się na śmierć. Mając jednak pomoc, może dorwać dziewczynę i wykorzystać ją jako zakładnika. Czasu było niewiele i Kakita stanął przed wyborem - z jednej strony mógł skrócić dystans do wroga i ciąć go jak zamierzał wcześniej - z drugiej zaś strony da to okno Czujnemu, by dorwał Mitsuki.

Czujny - 3m odległości
Duży - 6m
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Mapka poglądowa
Legenda
Spoiler: pokaż
Jasnoniebieski - Ty
Zielony - bar
Ciemnozielony - sypialnie, łóżka and stuff
Czerwony - ludzie
Czarny - ściany, meble
Ciemnoniebieski - drzwi
Różowy - dziewczyna
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 4 mar 2020, o 10:25

Sztuka wojny, to sztuka podstępu. Kakita wiedział to doskonale, sam niejednokrotnie zwodził swoim zachowaniem nieprzyjaciela, byleby tylko zyskać przewagę i wyjść ze starcia cało. Niebieskooki wiedział, że w walce na śmierć i życie nie ma punktów za styl, nie ma sędziów - jest tylko zasada: zabij lub giń. W tym przypadku dokładnie tak było, nieznajomy mógł próbować go mamić swoją grą, ale niebieskooki był czujny, rejestrował tak jego zachowanie, jak i swoimi zmysłami omiatał najbliższe otoczenie - tego nauczyły go dotychczasowe starcia, tego nauczał swoich uczniów. Zawsze mniej istotna od umiejętności władania mieczem, była umiejętność panowania nad otoczeniem, a w tym przypadku...
Szmer od strony jego martwego pola, a chwilę później zamach dłonią przeciwnika. Kakita nie zamierzał czekać na efekt, zwłaszcza, jak w jego stronę pomknęły pociski i to zdecydowanie inne od tych, jakich by się teraz spodziewał. Co więcej, wrogowie zamierzali wziąć go w kleszcze i dostać się do Mitsuki - bardzo słusznie. Najpewniej, gdyby niebieskooki miał nieco inny charakter pierw zdecydowałby się zakończyć starcie z "taranem", a potem wrócił po Mitsuki, ale... miał taki, a nie inny. Jego zadaniem było uratować dziewczynę, dopiero wtórnym wyciąć w pień tajemniczą bandę. Czy był to przejaw jego megalomani, konieczność uchodzenia za bohatera? Nie, to była zwykła, głupia przyzwoitość...

Na lecące pociski niebieskooki zareaguje momentalnym unikiem w bok (i nieco w tył, co by nie wlecieć w barek, takie ładne przetoczenie się przez ukemi), z jednoczesnym zakręceniem mieczem młynka (w miarę możliwości), tak na wszelki wypadek, co by mieć dodatkową osłonę, a dalej... Dalej nieciekawie. Trzeba jak najszybciej zajść drogę "czujnemu", a w zasadzie, uniemożliwić mu dalsze działania, najlepiej skutecznie tu i na miejscu. Kakita wie, że każda dodatkowa sekunda kosztuje go stratę duchowej energii, utrzymywanie aury na ostrzu, tak przydatnej jest niezwykle męczące i samuraj musi działać szybko. Tak czy inaczej, niebieskooki jak tylko się podniesie po uniku, to wystrzeli jak z procy w stronę "czujnego" z zamiarem zadania mu szerokiego poziomego cięcia. Jednocześnie sprawdzi, czy sztuczka z "powidokiem" zadziała - warto sobie kupić tą szanse. Dalej szybkie szerokie cięcie na wysokości pasa z zamiarem oddzielenia ciała od miednicy, a jeśli chybiło to momentalnie drugie znad głowy, skośne przez ramię, a jak to nie pomogło, to trzecie, po przeciwnej trajektorii do góry stale domykając dystans - generalnie, "Czujny" ma już z tego nie wyjść żywy. Kakita przeznaczy dodatkowe cenne ułamki sekund by upewnić się, że jego wróg się już nie podniesie po drugim ciosie - ten wykazał się największą jak dotąd biegłością umysłu, więc lepiej się go pozbyć, a dalej...
- Schowaj się pod jakieś łóżko. - rzuci w stronę Mitsuki, jeśli ta nie wykonała jego wcześniejszego polecenia, po czym od razu przeniesie spojrzenie w stronę pozostałego przy życiu, miotającego dziwne pociski wroga. Jeśli ten nie ruszy na samuraja, albo będzie odpowiednio daleko, Kakita puści miecz jedną ręką (chociaż stale będzie w niego mierzył), po czym wyciągnie z kimona jedną pigułkę żywnościową i ją teraz zażyje. Na wszelki wypadek, obecnie się już nieco "wystrzelał" z chakry, a droga na górę jeszcze daleka, kto wie, ilu będzie trzeba wyciąć?
Jeśli natomiast jego "ostatni" oponent nie zamierza marnować czasu i ruszył na niego, to Kakita nie pozostanie mu dłużny. Wyjdzie mu na przeciw i... wykona to, co miał już w planie od jakiegoś czasu, majtnie cięcie nieco jakby za wcześnie, poza zasięgiem, ale uwalniając technikę Issen - jeśli ktoś wpadł tutaj przez drzwi i robił dziwne rzeczy rękami, a przy tym jako jedyny wygląda na takiego, co tu starcia szuka, to może lepiej go nie nie doceniać. Samuraj puści Hadan po skosie, tak jakby miał ciąć przez klatkę piersiową wrogą. Jeśli go trafił i tym zabił, to wtedy sięga po pigułkę żywnościową, ale czy tak będzie? Well, zobaczymy...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 4 mar 2020, o 20:00

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 53/60+

Mama zawsze powtarzała, by być miłym i serdecznym, ojciec zaś, by zawsze dbać o swoje interesy, prawda jednak zawsze była gdzieś pośrodku czasami tylko przechodząc bardziej na jedną ze stron. W tym jednak wypadku ta jedna, niewykluczona i prawdziwa prawda nie była tak klarowna, jak mogłoby się wydawać. Z jednej strony Kakita przecież musiał dbać o swoje dobro, bez niego dziewczynę i tak spotka ten sam los. Z drugiej zaś strony to po nią tutaj przyszedł i zostawienie jej samej sobie po prostu sprawiłoby, że wszystko inne przestałoby mieć sens. Przebranie, częściowa spłata długu, nawet ta walka, bowiem przynajmniej jedna ze stron po prostu nie miałaby po co dalej walczyć. Tutaj nie było dobrych odpowiedzi, każdy musiał decydować za siebie, a Asagi zdecydował, by przedłożyć życie dziewczyny nad swoje.
Pociski pędziły w stronę samuraja, ten jedna po raz pierwszy postanowił się wycofać. Szybki unik, częściowe schowanie się za barkiem. Te zaś mknęły dalej - dwa z nich trafiły w przeciwległą ścianę, dwa w bar rozbijając szkło i robiąc naprawdę sporo hałasu. Szkło rozsypało się dookoła baru, kilka odłamków trafiło w samuraja zadając płytkie, niegroźne rany, lecz jego ubiór miejscami pokrył się krwią. Lecz halo halo, pozostał nam jeszcze jeden pocisk - a tenże także poleciał w ścianę, tylko rykoszetem odbił się od niej i trafił prosto lewą łopatkę Asagiego chwilę po jego przewrocie. Poczuł jak ból rozchodzi się niczym uderzenie pioruna - odbity pocisk był osłabiony, nie miał siły takiej jak normalnie, więc nie zdołał się przebić przez skóre. Uderzenie przypominało bardziej gumowy pocisk, który ma działać prewencyjnie, niżeli destrukcyjnie. Samurajowi na chwilę zrobiło się słabiej, jego ciało ponownie się spięło i zabierało właśnie te cenne ułamki sekund.
Czujny był coraz bliżej dziewczyny, on nawet nie patrzył na samuraja, dla niego ważne było dotarcie do celu. W ręku trzymał nóż, przygotowany do zadania ciosu, albo do wyperswadowania dziewczynie, że ucieczka nie ma najmniejszego sensu. Kakita widział jak jego wróg był coraz bliżej Mitsuki, która chciała uciekać, ale dla niej ta walka to były głównie dźwięki. Tutaj ruch był niczym z jakiejś opowieści, wyglądało to jak sen. Kakita jednak nie potrzebował zbyt wiele czasu, by powrócić do walki, lata spędzone na treningach przecież nie mogły pójść na marne. Pędem doskoczył do wroga zostawiając za sobą "smugę". Mitsuki przez chwilę widziała dwóch wybawicieli na raz. Ciało czujnego zostało przerwane ostrzem wzmocnionym chakrą. Rozpadło się na dwa kawałki, świadomość jeszcze przez chwilę próbowała się bronić, lecz organizm nie mógł reagować. Nogi bez mózgu po prostu padły na ziemię, ręce chciały się zasłonić, lecz zaraz dołączyły do dolnej części ciała. Kakita znajdował się tuż przy dziewczynie, ale jego wróg nie zamierzał dawać mu ani chwili czasu na zastanowienie. Zaczął pędzić przez pomieszczenie chwilę po wysłaniu pocisków, mniej więcej wstrzelił się w moment, gdy Asagi odwrócił się tyłem do dziewczyny. Ten dosłownie wyskoczył na ścianę, w którą uprzednio uderzyły pociski, odbił się od niej i wykonał zamaszyste kopnięcie. Asagi zamierzał ciąć przy wykorzystaniu energii skupionej na mieczu, lecz kilka faktów działało na jego niekorzyść. Pierwszy, to uderzenie, które chwilowo go zatrzymało. Drugie to fakt, że prawdopodobnie pierwszy raz od dawna Asagi trafił na kogoś, kto dorównywał mu szybkością. Trzeci to fakt, że kopnięcie przeciwnika nie było normalne, było w nim coś dziwnego, bo wyglądało jak błysk flesza.
Kakita upadł po raz pierwszy, rzucony na ścianę obok trafił na drewnianą ścianę. Ponownie ból, który mącił w głowie, mieszał. Organizm coraz bardziej chciał przejść w stan ucieczki... lub walki, lecz takiej, która miała na szali dużo więcej, bowiem życie niebieskookiego. Miał on jednak ciągle pod ręką jedną rzecz - miecz, który był tak potrzebny, to od niego bowiem zależało teraz wszystko. Emanowała z niego chakra, zaciśnięta ręka samuraja nie pozwalała na poddanie się. Gdyby dostać się do jego głowy, pewnie brzmiałoby tam jedno hasło: Tylko zwycięstwo. Przeciwnik za to wyglądał jak nastroszony jeż, kości wyrastały z jego ciała gęstymi rzędami. Nawet na klatce widoczne były przerośnięte żebra, niczym do pożarcia przeciwnika żywcem. Mitsuki za to wykorzystała tę chwilę, by cofnąć się bardziej w stronę sypialni. Znaleźć schronienie, chociaż wysoki Kościelec nie za bardzo był nią zainteresowany. Cały czas utrzymywał wzrok na samuraju, wzrok pełen pożądania - widok samuraja rozpłaszczonego na ścianie tylko podsycił jego apetyt. Ruszył do przodu, bez zastanowienia, pędził wystawiając ręce pokryte kośćmi. Działaj mistrzu miecza, bowiem to od tych decyzji zależy Twoje życie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Mapka poglądowa
Legenda
Spoiler: pokaż
Jasnoniebieski - Ty
Zielony - bar
Ciemnozielony - sypialnie, łóżka and stuff
Czerwony - ludzie
Czarny - ściany, meble
Ciemnoniebieski - drzwi
Różowy - dziewczyna

-
-
-
-
-
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 4 mar 2020, o 21:21

Czym jest Iaidō? Z zewnątrz, Iaidō to sztuka błyskawicznego dobywania miecza i rozwiązywania starcia jednym cięciem. To jednak tylko powierzchnia, fasada za którą skryte jest dużo więcej. Iaidō to przede wszystkim sztuka podejmowania decyzji i życia z konsekwencjami ich podjęcia. Gotowość odbierania życia. Życie za życie. Taka jest droga prawdziwego wojownika - wojownika, który nie czyni niczego dla poklasku, lecz właśnie dlatego, że tak należy - oto właśnie sekret drogi miecza, drogi jaką kroczył Kakita...
Decyzja jaką podjął kosztowała go ból. Niezwykły pocisk odbity od ściany wbił się z ogromną siłą w jego ciało. To było coś nowego, coś czego się nie spodziewał, ale zarazem coś, do czego przywykł. Samuraj nosił na twarzy ślady pojedynków ze swoimi towarzyszami, którzy nie szczędzili mu bólu będącego jedyną drogą do osiągnięcia mistrzostwa we władaniu mieczem. Nic krew, którą niczym złotą walutą musiał zapłacić za możliwość ocalenia dziewczyny. Mitsuki stała tam, gdzie przed kilkoma sekundami ją pozostawił, a "Czujny" biegł w jej stronę. Samuraj wiedział, że nie pozwoli mu do niej dotrzeć. I nie pozwolił. Jego wierne ostrze znalazło drogę między tkankami jego ciała, rozbijając je na dwoje. Powstrzymał go, ale miał za to zapłacić...
Błysk. Jego przeciwnik był niczym błyskawica, dorównywał mu szybkością. Pierwszy raz od starcia z Uchiha-hime, niebieskooki spotkał kogoś, kto był w stanie dotrzymać mu kroki i zagrozić. Uderzenie było potężne. Pchnęło nim w tył, niczym szmacianą zabawką i zatrzymał się dopiero na ścianie. Był zmęczony...

Theme

Jego oponent wyglądał przerażająco. Z jego ciała wystawały... kości? Przypominał wielkiego, nastroszonego jeża, a w jego oczach płonęło szaleństwo. Aura wojownika - wizytówka każdego prawdziwego szermierza, widoczna tylko dla tych którzy spoglądali śmierci w oczy. Kakita widział jego żądze krwi...
Wdech pierwszy. Samuraj zmrużył oczy. W dłoni miał nadal miecz, a to oznaczało, że stale może walczyć i co więcej, będzie to robił. Do tego był szkolony, przygotowywał się na takie sytuacje przez całe życie, czymże jednak było życie samuraja? Życie samuraja obracało się wokół bushido - kodeksu honorowego nastawionego na samodoskonalenie, posłuszeństwo i odwagę prowadzące do perfekcji. Czym natomiast wyrażała się idea bushido? Sens bushido odnajdywano w śmierci i tylko wtedy. Ten moment, kiedy wszystko zależało od biegłości dłoni, od sprawności ciała, od czystości umysłu. W czym tkwiła potęga samurajów, jakiej obawiali się shinobi? Co było sekretem miażdżącej przewagi w szermierce, jaką reprezentowali?
Wydech. Troszkę dłuższy. Samuraj zmrużył oczy i lekko ugiął nogi. Będzie potrzebował sprawnych nóg. Przeciwnik dostał od niego nieco krwi. Pora ją odzyskać. Widok najeżonego kolcami oponenta nie robił na nim wielkiego wrażenia - walczył już raz z Uchiha hime - również miała wiele ostrzy, tańczyła między nimi i zasypywała go ciosami. Nie oznaczało to jednak, że Kakita czuł się nadwyraz pewnie. Pierwszy raz widział takie "dziwadło" i pewnym było, że kości jakie wystawały z ciała jego oponenta stanowiły potężną osłonę. Nie będzie tutaj miejsca na delikatne działania. Wróg nacierał, trzeba było działać.
Rozstawione szeroko ręce, z wystawionymi ostrzami. Będzie trzeba... zdać się dystans. Kakita zacisnął mocniej palce na swoim tachi, było ono długim ostrzem, 90 cm klingi dawało mu przewagę. Oponent nie miał w dłoni miecza, więc jego ciało będzie całym mieczem. Nie ma możliwości, by uniknąć wszystkich ciosów, ale... Kakita cofnie miecz do swojej prawej skroni. Miał jeszcze sprawne ręce, na tyle, że mógł zrobić tą technikę. Tsubame-gaeshi - odwrócona jaskółka. Technika która pozwaliła mu zwyciężyć z Chise, czy dziś będzie podobnie? Oponent nacierał, w linii prostej i był szybki. Samuraj zdecydował, że jego 3 cięcia muszą być niczym jedno, przy czym... wplecie w niej Issen, ale sensownie. Pierwsze z serii uderzeń ma na celu przeciąć wraz z kenryuto potencjalną osłonę. Drugie korzystające z tej samej techniki powinno uczynić otwarcie przez pozostałe kości. Ostatnie natomiast będzie wykonane z Issen, a raczej zostanie wykorzystane by uwolnić zdolne do kruszenia skał i przecinania wszelakich pancerzy ostrza chakry. Będzie bardzo blisko. W co celuje? W głowę, a raczej przez głowę. Zagrają milimetry - kto sięgnie pierwszy? Otoczony kościanymi mieczami z każdej strony, Asagi musi w jakiś sposób spróbować rozgonić tę nawałnicę, po to mu pierwsze dwa cięcia, chociaż przecież wszystkie trzy będą niemalże jednoczesne - no właśnie, niemalże. Jego "Sengaku" ma jednak jedną wadę. Przeciwnik, jeśli zdoła zrobić unik, może go zajść z boku, ale... ten oponent nie wygląda, jakby miał zamiar schodzić z linii. Czy będzie bolało. Na pewno. Pytanie, co stanie się za ułamki sekund?

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 5 mar 2020, o 20:23

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 55/60+

Aura - to było coś, co nie istniało w rzeczywistym świecie, nie można było tego zobaczyć, lecz poczuć. Wiadomość, którą przekazuje się nie za pomocą słów, lecz za pomocą postawy, wzroku, mowa ciała była tutaj mocna. To ona właśnie pokazywała siłę i determinację wroga, to właśnie ją teraz widział Asagi i to przed nią musiał się bronić. Tylko jedno słowo opisywało to, co stało kilka metrów dalej - potwór. Przytaczany głównie w bajkach, nierealny, lecz stał tutaj, w tym momencie, w tej chwili. Potrzeba było nie tylko siły, lecz i determinacji, by nie skulić się w kącie przed jego osobą, poddać się całkowicie, uciec w zapomnienie.
Przed sobą stała dwójka różnych ludzi - obydwoje oddali swoje życie walce, lecz jeden z nich skupił się na honorze, na poświęceniu swojego życia szkole, drugi zaś cóż... nie przejmował się takimi rzeczami. Honor nie był tutaj ważny, lecz walka. Taka jaką była - brudna, pełna krwi, nieczystych zagrań i trupów, które później zaściełają pole walki.
Przeciwnik rozkoszował się tą chwilą, niczym drapieżnik wyczekiwał momentu, gdy jego ofiara albo się podda i zostanie pożarta, albo zacznie uciekać i gonitwa rozpocznie się znowu. Pobawić się swoją ofiarą, rozszarpać ją, póki się broni. Inaczej zabawa po prostu traciła sens. I tu nie chodziło o ostrza same w sobie, lecz o to skąd pochodziły. Kościec był bowiem czymś, co powinno zostać pod skórą, a nie wychodzić poza ciało. Dla każdego normalnego człowieka ten widok oznaczał, że dzieje się krzywda, że trzeba szukać medyka - i to tak szybko, jak tylko się da.
Kakita miał przewagę, tego nie dało się ukryć - miecz bowiem był o trzecią część dłuższy, niżeli kościec przeciwnika. W tej sytuacji chyba była to jedyna rzecz, którą mógł się pochwalić. W końcu jednak musiał nastąpić ten moment - Kościelec ruszył na samuraja, wystawił ręce przed siebie jednocześnie - ostrza spojrzały w oczy Asagiego, groziły mu, wyciągały łapki, by odebrać jego życie. Samuraj uniósł miecz do skroni, to był moment, na który czekał cały swój żywot. To on miał przesądzić o tym, czy dalej będzie mógł pracować dla swojej szkoły, czy jednak przyjdzie mu oddać życie za wypełnienie zadania. Kościelec wystawił prawą rękę do przodu - ostrze było wymierzone prosto pomiędzy oczy samuraja. Ten zachowywał spokój, to przecież ta chwila oceni, czy jego trening był coś wart. Doszło do starcia - pierwsze cięcie samuraja poszło w ruch - zatrzymywało się na każdej kostce, każda kolejna zmniejszała pęd, jednak w miejscu, w którym celował nie było ich zbyt wiele. Ostrze nasączone chakrą wbiło się w ciało, kościec pod skórą był wytrzymalszy, jednak ostrze dalej mogło się w niego wbić. Kościelec jednak nie zatrzymał się, jego wysunięte żebra wbiły się w ciało samuraja - zaczęło przebijać lewy bark, gdy samuraj wykonywał drugie cięcie. To zaś przeszło już mniej problematycznie i z ust przeciwnika wydostała się posoka. Żebra jednak wbiły się w ciało samuraja przebijając jego lewy bark na wylot, drugi zaś został oszczędzony - Kościelec przez impet ostrza nieco się odwrócił. Kakita widział jak przeciwnik spogląda w jego oczy, w oczy z których uchodziło życie. Jego ciało krwawiło intensywnie. Trzecie cięcie zaś nie było możliwe do wykonania, po prostu nie było na nie miejsca, a także i potrzeby. Asagi miał przed sobą żywego trupa, kogoś kto nie był w stanie się ruszać. Jednak nie załatwiało to problemu - ten bowiem ciągle pozostawał w postaci krwi wydostającej się z barku. Jeżeli nie zostanie zatrzymany szybko zaczną się zawroty głowy - a dalej to już nie trzeba było mówić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Mapka poglądowa
Legenda
Spoiler: pokaż
Jasnoniebieski - Ty
Zielony - bar
Ciemnozielony - sypialnie, łóżka and stuff
Czerwony - ludzie
Czarny - ściany, meble
Ciemnoniebieski - drzwi
Różowy - dziewczyna
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 5 mar 2020, o 20:56

"Uczeń zapytał: Mistrzu, dlaczego uczysz nas sztuk walki, ale wciąż mówisz o pokoju? Bo lepiej być wojownikiem w ogrodzie, niż ogrodnikiem na wojnie - odpowiedział mistrza" - tą przypowieść poznał niebieskooki na początku swojego szkolenia i przez całe lata zastanawiał się nad jej sensem. Teraz stanął przed kolejną próbą jej znalezienia - cóż znaczy być wojownikiem w ogrodzie?
Niebieskooki stanął do walki z prawdziwym potworem. Pierwszy raz w życiu spojrzał się z takim demonem i mając do wyboru uciec lub walczyć wybrał walkę. Miał zadanie. Miał swoje obowiązki. Miał też chęć życia. Kakita niezliczone noce spędził zastanawiając się nad sensem ostatniej wpisanej w bushido frazy - "Sens bushido odnalazłem w śmierci". Miał swoje zdanie na ten temat, swoją mądrość. Nie wiedział, czy jest ona słuszna, ale wiedział, że zamierza być tej myśli wierny - nie zamierzam umierać.
Runęli na siebie jak dwa tygrys i smok z mistycznej opowieści. Z jednej strony dzika furia i rządzą zadawania bólu, z drugiej wyrachowany... zabójca. Kakita walczył by zabić. Zawsze. Kiedy już obnażał miecz, to nigdy po to, by nim "pomachać" - robił to by realizować zasadę bycia "wojownikiem w ogrodzie" - żyć w pięknej harmonii, której strzegł i doglądał. Jego tachi, wspomagane chakrą przecięło pierwsze z kości, a dystans domykał się niemiłosiernie. Samuraj atakował na jednym oddechu i wiedział, że nie wyjdzie z tego cały. Był tego pewien, kiedy jedno z ostrzy wroga zaczęła zagłębiać się w jego lewym barku, ale on nie mógł się zatrzymać. Potęga Tsubame-gaeshi tkwiła w tym, że trzeba je wykonać. Wykonać do końca, a to oznaczało, ze trzeba iść przed siebie. I tak, w momencie gdy ostrze wroga rozrywało jego ciało, jego własne natomiast również odnalazło drogę do celu. Wierne tachi padło tam gdzie miało...

I teraz pozostał "sam" na polu walki, ale wiedział, że Shinigami jest dzisiaj łasy i niemalże czuł jego obecność. Ostatkiem sił woli spojrzał na wroga by mieć pewność, że ten nie wstanie, jednocześnie jeszcze nie wygaszał swojego ostrza, musiał mieć pewność, ale widząc, że wróg nie wstanie (bo jeśli drgnie, to jeszcze mu wykona ostatnie pchnięcie tam, gdzie powinno być serce "sprawdzając puls") i dopiero teraz wyłączy kenryuto. To, czego uczył swoich uczniów to w chwili walki trzeba w pełni panować nad otoczeniem, totalnie. To jest właśnie sztuka wojny - zarówno wielkich armii, jak i pojedynków jeden na jeden. Należy panować na polu bitwy i... No właśnie. Ilość trupów była przerażająca, pocięte ciała leżały wszędzie. Nie był to koniec. Samuraj oparł się o ścianę, czuł, że uchodzi z niego życie. Bolało. Sięgnął po to, co mu pozostało po przeszukaniu, po czym zażyje jedną pigułkę żywnościową i jedną z krwią. Wie, że to nie rozwiążę problemu. Ciało już mu zaczęło wypominać, jaką durnotę zrobił, jakim idiotą jest że się w to wpakował, ale musi walczyć dalej. Na górę jeszcze daleka droga...
- Mitsuki... Nazywam się Kakita Asagi, jestem hatamoto ze szkoły Taka. Twój brat, Arata mnie znalazł. - zwróci się w stronę dziewczyny, człapiąc ostrożnie i szukając czegoś, czego może użyć jako opatrunku. Paskudna rana - lewy bark, nie powalczy nim już dzisiaj. Ma jeszcze prawą rękę, to dobra wiadomość.
- Potrzebuje twojej pomocy, jest tu coś na opatrunek? - zwróci się do niej ponownie, wzrokiem dalej przeszukując otoczenie, ale i wyszukując wrogów. Wcale nie jest powiedziane, że już wszystko za nimi, o nie. Teraz jeszcze daleka droga na górę, tutaj nie ma przebacz. Pytanie, czy zaraz ktoś nie przyjdzie sprawdzić efektów pracy "Kościelca" - jeśli ucichło, to ktoś wpadnie zaraz na pomysł, że warto zobaczyć co i jak, wszak jest tu cała masa cennych rzeczy. Kakita wie, że nie mają dużo czasu.
- Nie mamy wiele czasu, musimy się stąd wydostać. - Kakita mimo wszystko starał się jakoś panować nad ciałem i jak się znajdzie coś do bandażowania, to postara się przynajmniej nie przeszkadzać dziewczynie, która przecież jakoś mu musi ten podstawowy opatrunek założyć. Wie, że pigułka mu życia nie uratuje, na szczęście jeszcze ma. Teraz muszą działać sprawnie, pierw nieco opanować sytuację, a potem zobaczymy, co dalej - gasimy pożary krok za krokiem...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 6 mar 2020, o 18:47

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 57/60+

Ostrze nadal pulsowało, ciągle przepływała przez nie chakra, która ciągle raniła umierające już ciało. Z przeciwnika bowiem uchodziło życie z każdym kolejnym uderzeniem serca. Jedno po drugim, za każdym razem krew opuszczała go w ogromnych ilościach. Jego oczy zaszły mgłą, iskierka życia zgasła, lecz ten nadal się wpatrywał w samuraja. To była jak wiadomość - zginąłem, ale jestem z tego dumny, nie poddałem się, a teraz Ty pójdziesz ze mną. Czuł jak ciało Kościelca staje się miękkie, jak mięśnie przestają działać, a ciało bezwładnie zaczyna pędzić na ziemię. Asagi jednak nie miał się najlepiej, jego rana była o wiele mniej groźna, lecz nie można było jej zostawić samej sobie. Utrata przytomności to tylko pierwszy nieprzyjemny efekt, bowiem medyka w okolicy brak, więc trzeba było zdać się na prowizorkę.
Dopiero teraz ostrze powróciło do normalności, znowu było tylko mieczem, nadal śmiercionośną bronią, lecz nie przepływała przez niego energia niebieskookiego. Miał przy sobie pigułki - coś co pomagało tylko tymczasowo, a bardziej oddalało problem na później. Zgryzł, jedna z nich rozlała się żelazistym posmakiem po ustach, poczuł jak nieco mu się rozjaśnia na umyśle, ale ten efekt niestety nie będzie trwać wiecznie. Rana pulsowała boleśnie, krew sączyła się zarówno z przodu, jak i z tyłu samuraja, dołączała do krwi przeciwnika, mieszała się z nim - co w innych okolicznościach mogłoby mieć prawdziwie przeciwny sens. Każdy ruch sprawiał ból, przy każdym serce biło mocniej, przez co krew ulatniała się szybciej. Trzeba było się jednak stąd wydostać, opuścić to przeklęte miejsce i wrócić tam, gdzie jest bezpiecznie. Mitsuki słysząc, że zrobiło się cicho wyjrzała na zewnątrz. Popatrzyła na martwe ciała przy barze, na rosłego, lecz wychudzonego mężczyznę który leżał na ziemi. Słysząc że zaczyna mówić (i jakby nie patrzeć jest przeciwko całej reszcie), podbiegła do niego i odruchowo chciała przyłożyć dłonie do rany, ale zatrzymała się chwilę przed ciałem. Kiwnęła głową, zaczęła rozglądać się po pomieszczeniu i pobiegła z powrotem tam, gdzie ustawione były łóżka. Zaraz wróciła z kawałkiem pościeli
-Mu... Przepraszam, muszę zdjąć górę - powiedziała cicho i ułożyła dłonie na szatach "mnicha", by je nieco odsunąć na bok. Nie była to najprzyjemniejsza rzecz, jaką poczuł Asagi, przypominała to, gdy wbijał się kościsty szpikulec. To jednak musiało nastąpić, a dziewczyna zaczęła obwiązywać ściśle ranę, przykładając w miejsce "przebicia" mały notatnik. To on miał dociskać do ciała materiał i nie pozwolić krwi ulatywać - nie mając niczego pod ręką dobre i to. Upływ krwi spowolnił, lecz nie został zatrzymany. Taka rana pozwalała na bolesne poruszanie, lecz nie za długo. No i właśnie - drabina. Było jednak przeraźliwie cicho, pewnie reszta uciekając przed samurajem ostrzegła resztę, a przecież szczury zawsze uciekną z tonącego statku jako pierwsze.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Mapka poglądowa
Legenda
Spoiler: pokaż
Jasnoniebieski - Ty
Zielony - bar
Ciemnozielony - sypialnie, łóżka and stuff
Czerwony - ludzie
Czarny - ściany, meble
Ciemnoniebieski - drzwi
Różowy - dziewczyna
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 6 mar 2020, o 19:25

- Oczywiście, rób co trzeba. - odpowiedział jej możliwie najspokojniej niebieskooki, ale nie ma tutaj co udawać chojraka, bolało go i to niezmiernie. Chwilowe "wspomaganie" jakie sobie zafundował pozwoliło mu myśleć nieco jaśniej, ale jasnym było, że sytuacji nie można uważać za rozwiązanej. Trzeba się stąd zabierać, ale najpierw...
Kakita syknął wzywając w duchu Amaterasu, kiedy Mitsuki zaciskała opatrunek. Odczucie podobne do dotyku płomienia, albo raczej ponownego nabijania się na ostrze. Niebieskooki zmusił się jednak do tego, by nie krzyczeć, nie chciał stresować dziewczyny, miast tego, raz jeszcze przeniósł spojrzenie na powalone "dziwadło" - to był godny przeciwnik. Szkoda, że nie poznał jego imienia, ale będzie dla niego pewne jedno, jeśli kiedyś spotka władającego kośćmi przeciwnika będzie jeszcze bardziej ostrożny. Ninja są potworami...
- Dziękuję. - odpowiedział spoglądając na Mitsuki, po czym zmrużył oczy. Opatrunek jaki zrobiła dziewczyna był zdecydowanie pomocny, ale... co dalej? Póki umysł samuraja działał dobrze, należało sytuację możliwie najlepiej rozplanować i rozegrać. Ilość ciał na dole była przerażająca, dawno nie zabił tylu ludzi, ale... nie żałował. W oczach samuraja to nie byli ludzie, to były demony i zarżnął ich jak demony. Co dalej? Byli w miejscu, gdzie sekta przyjmowała długi, a to oznacza, że pieniądze i kwity, które "wierzyciele" przetrzymywali na ofiary takie jak Mitsuki. Kto wie, czy pod kolejnymi budynkami nie było podobnie? Niestety, w tej chwili Asagi nie mógł się zająć martwieniem o innych, potencjalnych jeńców - teraz należało zadbać o bezpieczeństwo Mitsuki i swoje własne - na nic przelana krew, jak tutaj zginą.
- Musimy działać szybko... - powtórzył, kierując się w stronę wyjścia, wzdłuż barku po drodze zabierając saya od oprawy mistrze Zenapchi'ego - to była jego własność i nie zamierzał jej tutaj zostawiać. Kierując się w stronę wejścia, samuraj starał się przeniknąć zmysłami jak najdalej, może kogoś usłyszy? Do samych (dawnych) drzwi podejdzie ostrożnie, zanim przez nie przejdzie, chce się upewnić, że nikogo tam nie będzie, ale najpierw...
- Zabierz jak najwięcej dokumentów, do tego jakiś mocny alkohol i zapałki... rzucił w jej stronę, samemu stając niczym "skrytobójca" przy drzwiach z mieczem gotowym do cięcia. Cokolwiek spróbuje wejść do pomieszczenia oberwie ostrzem. Trzeba poczekać, wybadać sprawę i dać chwil kilka, by Mitsuki zabrała to, o co prosi - nie musi chwilowo wiedzieć dlaczego. Jeśli nikt się nie pojawi, a Mitsuki do niego dołączy, mogą ruszyć dalej, ostrożnie w stronę góry. Wspinaczka po drabinie będzie niewygodna, ale jeśli szerokość szybu na to pozwoli...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 8 mar 2020, o 18:41

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 59/60+

Otworzyła usta chcąc coś powiedzieć, jednak zabrakło jej słów i kiwnęła tylko głową w ciszy. W tej sytuacji bowiem to ona powinna podziękować, miała przed sobą bowiem swojego wybawiciela, człowieka który prawdopodobnie uratował jej życie, lecz z pewnością uwolnił od koszmaru, w którym się znajdowała. Była skupiona całkowicie na nim, jej wzrok nie chciał spoglądać nigdzie indziej i niestety, lecz był to wpływ rozłożonych na ziemi ciał. To nigdy nie było nic przyjemnego, zawsze ciągnęło to ze sobą jakąś tragedię. Może i nie byli to najlepsi ludzie, jakich samuraj spotkał na swojej drodze, lecz oni także mieli rodziny i dzieci, oni także nie chcieli dopuścić do takiej sytuacji, w której znalazł się Arata i jego bliscy. Czy byli demonami? Na pewno ich sumienie nie należało do najczystszych, ale w każdemu się układało, a zapewnienie bytu sobie było najważniejsze.
Czas jednak uciekał, rana pulsowała boleśnie - tik tak tik tak - każda kolejna sekunda sprawiała, że Shinigami przybliżał się do Kakity, chcąc zabrać go z tego świata. Dziewczyna była zaskoczona prośbą niebieskookiego, ale nie dyskutowała. To nie była odpowiednia chwila, by pytać po co, dlaczego. Trupy dookoła, zapach świeżej krwi powodującej odruchy wymiotne. Podniosła się, podeszła do baru, zabrała napoczętą butelkę i zapałki z kieszeni jednego z trupów. Asagi mógł zobaczyć jak dziewczynie zbiera się na uzewnętrznienie swojej zawartości żołądka. W pomieszczeniu bowiem trudno szukać zapałek leżących luźno, pomieszczenie raczej nie było wentylowane. Potem zaś podeszła do biurka urzędników, zabrała worek leżący przy biurku, a także ściągnięty plik papierów - czymkolwiek by one nie były, pewnie powinny mieć jakąś wartość. Potem z samurajem zaczęli piąć się w górę - przejścia były "czyste", wrogowie ulotnili się nie chcąc narażać się na cięcie szalonego samuraja, który przedostał się pod ziemię. Szyb był jednak na tyle szeroki, by wspiąć się w górę w nieco bardziej przyjemny sposób, na który wpadł Asagi. Inaczej było z Mitsuki, która to w jednej ręce trzymała fanty w torbie, drugą zaś starała się wspinać, co oczywiście nie należało do najszybszych, ani najprzyjemniejszych.
Gdy tylko Kakita z dziewczyną wyjdą na zewnątrz zobaczą patrol składający się z trzech strażników. Jeden z nich przyklęknął przy ognisku, było jeszcze ciepłe, miejscami nawet jeszcze widoczny był żar. To jednak nie rozwiązywało wszystkich problemów Kakity - wiedział bowiem, że przynajmniej niektórzy strażnicy przymykali oko na nielegalne działania. Pozostawało jednak pytanie czy to oni, czy może jednak ich bardziej uczciwi współpracownicy.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 9 mar 2020, o 18:07

Możliwe, że to umysł samuraja zaczynał mu już płatać figle i wymyślał totalne bzdury w poleceniach, jakie wydawał, a może była w tym jakaś większa mądrość, albo chociażby zamysł? Cóż, na razie po stronie dobry wiadomości należało zanotować, że nikt do nich tutaj nie zszedł, Mitsuki wykonała polecenie w pełni, a droga na górę... droga na górę, nie była trudna.
Podobnie jak trudna była droga na górę, tak trudne było życie. Osoby, które Kakita zabił według jego oceny same były sobie winne - zdecydowali się, albo zostali zmuszeni do takiego czy innego życia i cóż, ponieśli tego konsekwencje - zbrodnicze prosperity związane z trwającym tuż obok konfliktem nie mogło wiecznie trwać i w końcu trzeba było się liczyć z tym, że przyjdzie tutaj ktoś "wymierzać" sprawiedliwość. Oczywiście, samuraj nie uważał siebie za uprawnionego do decydowania kto ma żyć, a kto nie - takiej władzy nie miał. Co innego "decydować", kto ma wyjść cało ze starcia na śmierć i życie - znajdując się w takiej, a nie innej sytuacji, musząc wybierać oni albo on, Asagi nie miał wątpliwości - zamierzał żyć. Jak długo pożyje? Cóż, wiedział, że jego czas jest coraz bardziej ograniczony, tak więc jesli bedzie trzeba, to i jeszcze jedną pigułkę z krwią zażyje, marne to rozwiązanie, w zasadzie, to nawet nie rozwiązanie tylko tymczasowe łatanie sitkiem pękającej tamy, ale zawsze to lepsze niż nic - tak długo, jak się walczy, tak długo jest się zwycięzcą. Kakita rozumiał to dobrze...

Wyszli do budynku znajdującego się na górze, a tam nie czekał na nich nikt. To była zdecydowanie dobra wiadomość, nadzieja na to, że może jednak nieco pożyją, albo... po prostu nieco dłużej. Brak wieści w tym momencie, to dobre wieści. Teraz przyszła pora na kolejną fazę - powód, dla którego Kakita chciał zabrać wysokoprocentowy alkohol. Pozostałe dokumenty i pieniądze sekty znajdowały się głęboko pod ziemią, jak dobrze ocenił, było tego z 10 metrów. To bezpieczna głębokość na wypadek... pożaru. A tak, niebieskooki przeczuwał, że gdy tylko się stąd oddalą, to szczury wrócą węszyć, a więc trzeba im utrudnić pracę jak bardzo się da. Później, kiedy przybędą tu samurajowie, będzie można odkopać "skarb", ale wszystko po kolei. Pierw należy zabrać swój dobytek, wszak nie ma co marnować dobra, które zamknięte w pokoju obok czeka, a dalej...
- Nasącz alkoholem materiał i podpal go jak wyjdziemy. Śledczy będą potrzebować tej piwnicy, a ja nie chce, by ktoś tam grzebał. - wydał polecenie dziewczynie, po czym dopilnował, by wyszli zanim płomienie ogarną budynek - głupio by było się spalić na do widzenia. Otworzenie okien przed wyjściem też pomoże, by się ładnie paliło...
A co czeka ich na zewnątrz? Patrol to nie jest to, co chciał zobaczyć teraz Asagi, z drugiej stron, może w końcu szczęście zamierzało się do nich uśmiechnąć? Idąc w ich stronę, a raczej zatrzymując się przy nich, samuraj puścił swój plecaczek, a na mieczu zacisnął mocniej palce (przeniósł go do zdrowej ręki). Zobaczmy, co los przyniesie.
- Kakita Asagi hatamoto ze szkoły Taka. Przybyłem tu na polecenie mistrza Zenpachi'ego. - przedstawił się niebieskooki, który w okolicy był już znany z prowadzenia akcji przeciwko wszelakim bandytom oraz kryminalnym zagadką, po czym dodał, a nie, zdecydowanie rozkazał.
- Natychmiast zabierzcie mnie wraz z tą kobietą do szkoły Taka. - nie ma to jak prosto z mostu i zobaczyć, co zrobią. Jeśli się zgodzą ich zabrać, najfajniej jakimś wierzchowcem, co by szybciej było, to Asagi dopilnuje, by po drodze zgarnięto jego "zabawki" treningowe. Jeśli natomiast ich zachowanie będzie dalekie od ideału, to jeszcze trochę siły ciemnowłosy w łapkach ma...


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 9 mar 2020, o 22:10

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 61/60+

Alkohol i szmatka. Niby nic, a jednak mogło zrobić duży zamęt. Alkohol chyba nigdy nie prowadził do niczego dobrego, a w połączeniu w ogniem stanowił prawdziwe zagrożenia. Dziewczę zdawało sobie sprawę z tego, co takiego chce zrobić samuraj i było jej to jak najbardziej na rękę. Chciała pozbyć się t ego miejsca jak najszybciej, zostawić złe wspomnienia za sobą i wrócić do normalności. To z pewnością nie będzie proste, z pewnością także będą przychodzić złe myśli, wspomnienia. Byłaby skłonna zrobić to od razu, bez zastanowienia po prostu spalić to miejsce, odesłać je w zapomnienie podobnie jak i wydarzenia, które miały miejsce. Musiała jednak się powstrzymać, bowiem będąc w środku za bardzo narażali się na kolejne komplikacje. Samuraj dał jej znak, by jeszcze dała sobie na wstrzymanie, zebrał swoje fanty i dopiero będąc na zewnątrz Mitsuki podpaliła szmatkę, rzuciła ją na ziemię i rozbiła butelkę o ścianę. Ogień natychmiast rozszedł się po korytarzu i zaczął błyskawicznie rozprzestrzeniać. Przypatrywała się jak płomienie pochłaniają ściany, jak języki ognia rozchodzą się pożerając drewnianą konstrukcję. Na jej ustach po raz pierwszy pojawił się uśmiech, lecz było w nim coś, co przerażało i jednocześnie skłaniało do refleksji. Coś w niej pękło, tak nie wyglądała dziewczyna w jej wieku, która podpala budynek.
Straż nie przypatrywała się temu, oj nie. Ogień przecież mógł się rozprzestrzenić dalej, na pozostałe budynki, a kto wie może i na okoliczną roślinność? Przypatrywali się jak zbliża się samuraj z ręką na mieczu, to nie był dobry znak. To nigdy nie był dobry znak, gdy człowiek, który wyszedł z płonącego dopiero co budynku zaciska rękę na mieczu.
-Co Ty pieprzysz?! Trzeba się tym natychmiast zająć! - krzyknął jeden z nich szukając czegoś, co pomógłby w ugaszeniu pożaru, ale ogień za szybko się rozprzestrzeniał. To było zadanie dla shinobich, którzy mogą wykorzystać wodę do swoich celów. Drugi z nich zaś ułożył rękę na mieczu będąc gotowym do ataku w każdej chwili. Osłabiony samuraj raczej nie miał szans, by obecnie ruszać do starcia, bowiem rana w każdej chwili mogła się pogłębić. Upływ krwi nie został zatrzymany, oj nie. Spowolniony, lecz ciągle kropelka po kropelce wyciekała, a przecież to ona właśnie drążyła skałę.
Trzeci z nich za to słysząc imię samuraja zmrużył oczy i kilka razy mrugnął. Mówiło mu to coś, to nazwisko nie było dla niego czymś, co słyszał po raz pierwszy.
-Szkoła Taka? - powtórzył bezmyślnie i dopiero do niego dotarło. Rozpoznawalność mogła przynosić kłopoty, teraz jednak prowadziła do czegoś dobrego. -Spokojnie! To jeden z naszych. Tylko... skąd ten pożar, co tu się dzieje?! Nie możemy tego tak zostawić - odsunął dłonie od broni i przypatrzył się ranie, która rozlewała się krwią. Może i stanowczy głos samuraja przemawiał za nim, tak widok odniesionych ran sprawiał, że wydawał się po prostu słabszy.
-Nie wiem czy tam dotrwasz... potrzebujemy medyka, najbliższy pewnie jest w porcie. Katsumi! Pędź do szkoły, niech kogoś tutaj przyślą. Jak nasz gość się zgodzi, to zabierz ze sobą dziewczynę. Kouki nie opieprzaj się tylko biegiem po tego medyka, a nie stoisz i się patrzysz! - sam strażnik przypatrywał się pożarowi z niepokojem, a pozostała dwójka pobiegła w wyznaczoną stronę. Zostali więc we dwójkę (lub trójkę, jeżeli Kakita nie zgodzi się posłać dziewczyny). Ogień rozchodził się po innych budynkach, a Asagi czuł, jak jego nogi robią się chłodne. Przed oczyma znowu zaczynała pojawiać się mgła, robił się senny. Kapsułka zrobiła swoje, ale spięcie mięśni do walki, a także podróż przez dom zrobiła swoje.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 10 mar 2020, o 13:08

To, co Asagi z Mitsuki zrobili miało w sobie coś z zemsty jak i z rytuału oczyszczenia. Z jednej strony miejsce, w którym dziewczyna i jej podobni doznawali krzywd zajęło się ogniem, z drugiej na jego zgliszczach będzie można zbudować coś lepszego, a z trzeciej... Tak, Kakita chciał ocalić dowody ukryte w piwnicy. Nie ufał w to, że kiedy się stąd już oddali, co bardziej odważni nie przyjdą by dobrać się do skrytego pod ziemią złota, dokumentów czy też broni. 10 metrów w dół to dość, by przetrwać pożogę i zabezpieczyć dokumenty pod stertą zgliszczy. Taki był plan samuraja. Przy okazji, dziewczyna mogła przynajmniej symbolicznie się zemścić na swoich oprawcach, chociaż... widok jaki prezentowała przerażał. Gdyby Asagi był w pełni sił, może zdecydowałby się na jakieś pouczenie, wyjaśnienie co zrobili i po co, ale teraz walczył o każdy przebłysk świadomości. Jeszcze nie byli bezpieczni...

Problemów ciąg dalszy. Niebieskooki policzył swoje szanse, zabicie wszystkich trzech było praktycznie niemożliwe, jeśli zakładaliśmy, że ma z tego wyjść żywy. Zamierzał przeżyć, ale wykonanie zadanie było równie ważne - był samurajem, oni działali nieco inaczej, jeśli ci tutaj ruszą na niego z bronią, to on się będzie bronił, ale w dosyć niespodziewany sposób. Na szczęście... jego nazwisko jednak komuś coś powiedziało. W zasadzie, może nie jego własne, ale na pewno jego mistrza i sławetna szkoła - rozpoznawalność, coś czego unikał w całej tej misji i co w zasadzie sprawiło, że zdołał przeniknąć do siedziby zbrodniczej sekty teraz mogło mu uratować życie. Jednak, czy na pewno?
- Wszedłem w utarczkę z miejscowym gangiem. Resztę powiem mojemu mistrzowi. - zdecydował opuszczając miecz widząc, że oni również nie chcą atakować, a nawet więcej, zamierzają sprowadzić pomoc. I oto pojawił się kolejny moment wyboru, Kakita mógł odesłać Mitsuki z tego miejsca wraz z jednym ze strażników, albo kazać jej tutaj zostać. Miała przy sobie cenne dokumenty, ale oni o tym nie wiedzieli. Wiedzieli natomiast, że jakiś konflikt z bandytami mieli - problematyczna sprawa, zwłaszcza w obliczu uciekającej świadomości. Kakita starał się jej trzymać możliwie najbardziej kurczowo, jasnym było, że im nie ucieknie, do szkoły też nie było pewne, czy dotrze. Jedyną osobą, której mógł teraz zaufać była Mitsuki, jakoś... wolał ją mieć ze sobą. Z drugiej strony... jeśli ktoś tutaj wróci, to jego najpewniej zabiją, podobnie strażnika, a ona wróci do punktu wyjścia. Posłanie jej z nieznajomym, to też niezachęcająca opcja, ale... tak długo jak jesteś w ruchu, tak długo istnieje szansa, że żyjesz. Pozostawanie w jednym punkcie oznacza śmierć - tak dokładnie działa to w czasie bitwy.
- Mitsuki idź z nim. Szukaj mistrza Zenpachi'ego, ewentualnie Amatsurama. - zdecydował Kakita, mając nadzieję, że nie spisuje jej na marny los. Trzeba mieć jakiś punkt zaczepienia... może na ten przykład przysiąść przy jakimś drzewie? Dlaczego jest tak chłodno...
- Co tu robicie i kim jesteście? - zapyta kiedy już się o coś oprze, a miecz przyciągnie blisko siebie. Woli go mieć blisko, zwłaszcza teraz, kiedy tak odpływa... Trzymać się świadomości, to najważniejsze. Brak uczucia bólu to bardzo zły znak, samuraj to wie. Tak długo, jak jeszcze coś kojarzy, tak jest nieźle. Musi zachować trzeźwy umysł, nie wolno mu zasnąć. Dobrze, że nie zatrzymał z sobą Mitsuki...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 10 mar 2020, o 18:31

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 63/60+

Ah tak, miejscowy gang. Ładnie powiedziane, chociaż strażnik nie był do końca zadowolony z odpowiedzi. To on bowiem stanowił w tym miejscu prawo i to on miał je wymierzać. Przynajmniej w teorii, bowiem samuraj doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że istnieją przekupieni stróże prawa, że to wszystko wygląda tak ładnie tylko na papierze. Nikomu nie możesz ufać, każdy może być Twoim wrogiem. Czy jednak to nie będzie popadanie w skrajność? Zaufanie to trudna sprawa, wiąże się z konsekwencjami, wybór nigdy nie jest prosty, a często jest pomiędzy mniejszym, a większym złem. Puszczenie dziewczyny wolno mogło okazać się zgubne, strażnik mógł być jednym z członków gangu, porwać ją i dokumenty, które trzymała w rękach. Trzeba było jednak się na coś zdecydować, dreptanie w miejscu nigdy nie było dobre.
Mitsuki poszła z jednym ze strażników, drugi popędził w drugą stronę po pomoc zostawiając Asagiego z samurajem sam na sam przy płonącym budynku. To przynajmniej mogło go chociaż trochę ocieplić, jednak uczucie zimna było złudne. Organizm po prostu przygotowywał się do zasilania najważniejszych organów, zmniejszał przepływ krwi tam, gdzie nie było to bezwzględnie potrzebne. W tym stanie prawdopodobnie nawet nie byłby w stanie trzymać pieczy nad dziewczyną, może jednak było to "mniejsze zło"? Odczuł niesamowitą ulgę, gdy mógł w końcu usiąść. Nie można było tego nazwać "rozluźnieniem się", bo hej, krwi nigdy nie będzie za wiele panie kolego. Strażnik przyjrzał się ranie i pokręcił głową. Pod nosem cicho przeklnął i pogonił Koukiego, by ten pędził ile sił w nogach.
-Nie mów za wiele. Im mniej się ruszasz, tym lepiej dla Ciebie. My? A jak myślisz. Dostaliśmy cynk, że ma być tutaj rozróba. Nie sądziłem że do tego stopnia. Słyszałem jednak o tym, że idzie tutaj jeden człowiek z dzieckiem, ale ten pożar? Doprawdy zadziwiające, że to faktycznie była prawda. Nie wiem czy go o to prosiłeś, ale nie rób tego następnym razem... - podrapał się po głowie spoglądając na budynek. Pozostawało pytanie skąd strażnik wiedział, że samuraj miał być z dzieckiem? Czas mijał, cenne minuty uciekały przez palce. Asagi czuł że opuszczają go siły, zupełnie jakby cały dzień trenował i jego ciało obrało tylko jeden kierunek - do łóżka. W końcu jednak pojawił się strażnik razem z towarzyszem. Ten drugi dopadł czym prędzej do Kakity i przyłożył ręce do rany. Szybkim ruchem rozciął materiał, który trzymał opatrunek, chociaż w jego rękach nie było żadnego ostrza. Ułożył ręce nad raną, a te rozbłysły zieloną poświatą. Malutkie źródło ciepełka rozeszło się po ciele niebieskookiego, wyciek krwi został zatrzymany, a siły powolutku mu wracały. Nie był to jednak pełny powrót do sił, oj co to to nie. Nadal był słaby, zmęczony. Powoli jednak robiło się lepiej i to był duży plus.
-Nie wygląda to za dobrze, ale wróci do siebie. Duży ubytek krwi, rana będzie musiała się zabliźnić, ślad na pewno pozostanie - powiedział kontynuując proces regeneracji. Jedną ręką sięgnął do torby i zaczął w niej szukać bandaży, by założyć opatrunek. Około pół godziny później pojawił się także strażnik wysłany do szkoły. Był jednak sam.
-Ludzie ze szkoły Taka są już w drodze. Powinni być już niedługo. Nie wiem kim jesteś i co się tam działo, ale uparli się uzbroić niczym na wojnę - powiedział tylko, a dziesięć minut później pojawił się mistrz Zenpachi z bronią przy boku, w pełnej zbroi, a towarzyszyło mu dziesięciu uczniów, którzy nie wyglądali wcale gorzej. Wszystko miało się ku końcowi.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kakita Asagi » 10 mar 2020, o 19:16

Wybór między większym, a mniejszym złem... Gdyby ktoś zapytał Asagi'ego o zdanie, to nie wybierałby wcale. Niestety, życie wojownika było inne i polegało właśnie na tym, albowiem "czasem słuszne decyzje wywołują ból. Potrzeba odwagi by zdecydować na tą gorycz" - tak mówiło jedno z mott które kiedyś przeczytał...
Decyzja została podjęta, Mitsuki udała się w stronę szkoły, a to oznaczało, że niewiele można już zrobić. Teraz Kakita musiał łapać świadomość, a było to coraz trudniejsze. Przyjemne ciepło ognia... jego umysł kazał się cieszyć na to, że nie jest zimno, chociaż resztki świadomości krzyczały "nie zasypiaj"! Chociaż umysł bywa silniejszy od ciała, a wole trwalsza niż najlepsza yinzinska stal, to jednak zależą one właśnie od tej kruchej, cielistej materii. Kakita czuł się bardzo zmęczony, nie chciał już walczyć, w zasadzie, nie mógł walczyć. Wiedział, że shinigami jest blisko. Śmierć na służbie, nie byłaby taka zła...
- A więc...jednak. - odpowiedział niebieskooki, przenosząc spojrzenie dalej. Małe czyny zawsze wracają. Co prawda Kakita mógł się tylko domyślać, ale coś mu podpowiadało, że był to Syf. Tylko on mógł wiedzieć, że Kakita wraz z Arata idą w stronę wioski bandytów. Oczywiście, może była to matka Mitsuki i Araty, ale... coś podpowiadało samurajowi, że to właśnie "Syf". Utrata krwi nie ułatwiała samurajowi przyjmowania faktów i łapania wszystkich słów, z których jasno wynikało, że dostarczył wiadomość mężczyzna, a nie kobieta. To dobrze, bardzo dobrze. Skoro tu przyszli i go jeszcze nie zabili, to raczej byli to ci dobrzy. Wszystko szło w dobrą stronę, no prawie.
Pojawienie się medyka, a raczej nowej osoby. Niebieskooki zarejestrował to, że pracuje przy jego ranie, jednakże nie do końca rozumiał co się dzieje. Ten człowiek musiał mieć naprawdę dobre ostrze, skoro tak sprawnie rozciął cały materiał, a potem to ciepło... Kakita poczuł, że jego siły powoli wracają, a rzeczywistość staje się coraz wyraźniejsza. Nie, mowy nie było o żadnych akrobacjach czy szaleństwie, ale jasność umysłu już teraz była wystarczająca nagrodą. W pierwszej kolejności samuraj mógł zarejestrować, że ten który mu pomaga umie zdecydowanie więcej niż przeciętny medyk. To musiał być shinobi i to niezwykły, albowiem umiejący uzdrawiać. To było coś... nowego. Do tej pory Kakita widział jak ninja korzystają z chakry by zabijać i niszczyć, sam również tak czynił. Co prawda, podejrzewał, że skoro coś może zabijać, może też służyć do ratowania życia i uzdrawiania. Jak się okazało, tak właśnie było...
- Bardzo dziękuje. - odpowiedział medykowi. Wiedział, że musi być ostrożny i na razie nie przeszkadzać mężczyźnie przy zakładaniu opatrunku. W między czasie można się było uważniejszy przyjrzeć "postępom" swoich poczynań, dosyć niszczycielskich, a raczej, skutecznych. Pojawił się też strażnik, który wysłany został do szkoły Taka, wrócił bez Mitsuki, natomiast z bardzo dobrymi wieściami, na których dźwięk samuraj lekko się uśmiechnął.
- Jestem hatamoto ze szkoły Taka, Kakita Asagi. - przedstawił się raz jeszcze niebieskooki czując wewnętrzną dumę z tego, kim jest i co robił. Jego miecz znów ratował życie, chociaż wymaganym do tego było, by życie komuś odebrać. Tak to jednak jest, oto porządek czasu: kiedy coś dojrzewa, musi umrzeć. Nie inaczej jest ze złem, kiedy już osiągnie odpowiedni rozmiar, to trzeba je zniszczyć. Oto właśnie rola szermierza i jedyne uprawnione użycie miecza. Bo po co innego tworzyć broń jak nie po to, by wycinać zło z serca. Niespodzianek jednak nie miał być koniec, albowiem...
Widząc mistrza w pełnej zbroi wraz z dziesięcioma uczniami, samuraj wstał, po czym przyklęlnął w wymaganej etykietą formie. Teraz czuł się już pewniej, wśród swoich mógł sobie pozwolić na chwilę wytchnienia. Nie, nie wynikało to jedynie z tego, że już upuścił wszystkie gardy i zagrożenie uznał za zażegnane, o nie. Po prostu, nie miał już sił. Jego ciało domagało się przerwy, jego miecza zabił wielu...
- Mistrzu Zenpachi, dziękuje za przybycie. - zaczął niebieskooki, po czym kontynuował.
-Melduje wykonanie zadania. Pod zgliszczami tego budynku znajduje się głęboki na około 10 metrów pionowy tunel prowadzący do pomieszczenia, w którym członkowie grupy przetrzymywali porwaną kobietę i zbierali pieniądze od dłużników. Jestem przekonany, że wiele dokumentów tam jeszcze zostało. - niebieskooki przerwał łapiąc oddech i w głowie licząc, iluż to trupów położył tam na dole, ale liczba szybko go przerosła. Nie było sensu ich liczyć, natomiast dużo ważniejszym było zgłosić, czego się jeszcze dowiedział.
- Ta grupa korzystała z pomocy tajemniczego wojownika, manipulującego kośćmi. Swoim kunsztem walki dorównywał mnie. Zabiłem go, jak i wielu innych, jednakże liczni uciekli. Jeśli jeszcze jakoś mogę pomóc mistrzu, słucham. - obowiązek, do końca zawsze obowiązek. Czym bowiem byłby samuraj, gdyby nie miał komu służyć?
Obrazek

Heroic battle Theme|Asagi-sensei Theme|Bank|Punkty historii|Własne techniki| Przedmioty z Kuźni | Inne ujęcie | Pieczątka

Spoiler: pokaż
Lista samurajek, które były na forum, ale nie zostały moimi uczennicami i na pewno przez to nie grają.
  • Mokoto (walczyła na Murze)
  • Mitsuyo (nigdy nie opuściła Yinzin)
  • Inari (była uczennicą Seinara)
  • Sakiko (byłą roninką, obierała ziemniaki na misji D)
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Bohater Lata
 
Posty: 1550
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Zbroja
- Tachi + Wakizashi
- Długi łuk + Kołczan
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Opuszczona wioska w głębi lasu

Postprzez Kuroi Kuma » 10 mar 2020, o 21:13

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 65/60+

Przez chwilę samurajowi mogło się wydawać, jakby ktoś położył rękę na jego ramieniu. Delikatny dotyk, pełen czułości i tęsknoty. Tuż zza jego pleców, ze strony, gdzie ognisko buchało przyjemnie. Tam jednak nie było nikogo, żadnej istoty, która mogłaby się pojawić. Nawet, gdyby się tam odwrócił, zobaczyłby tylko ogień. To śmierć, byt którego każdy wyobrażał sobie inaczej, jednak widział tylko raz. To jednak nie był jeszcze czas na Asagiego, może następnym razem? To było niczym pożegnanie, następnym razem, gdy dojdzie do podobnego spotkania ruszą razem, do zaświatów, by zaznać spokoju lub potępienia. Wierzenia jednak można było zostawić na bok, na nie przyjdzie jeszcze kiedyś czas, teraz wracała trzeźwość umysłu, ponownie obraz stawał się wyraźny. Kakita czuł się jak po ciężkim kacu - przychodził właśnie moment, gdy najgorsze przechodzi i człowiek wraca powolutku do siebie. Zyskuje siły, lecz chęć do życia to osobna sprawa. Trafił na godnego przeciwnika, kogoś kto dotrzymał mu kroku i ledwo wyrwał się z objęć śmierci. Teraz był to tylko dotyk, lecz następnym razem ta może złapać mocniej i tym razem już nie puści tak łatwo.
Medyk kontynuował swoje działania, syknął tylko na samuraja, gdy ten zaczął mówić. Im mniej wysiłku tym lepiej i szybciej wróci do siebie. Praktycznie wyszedł z siebie, gdy ten podniósł się i przyklęknął. Prawie zdzielił go po pysku, że po prostu robił sobie krzywdę. By wykonać taki manewr musiał bowiem odsunąć się od medyka - ten na szczęście zdążył założyć opatrunek, więc rana nie była na wierzchu.
-Zrób to raz jeszcze, a przestanę zajmować się Twoją raną... Póki nie skończę nie waż mi się ruszyć chociażby na krok - wycedził przez zęby, przysiadł przy niebieskookim i kontynuował cały proces. Nie zasklepi rany całkowicie, ale przynajmniej sprawi, że ta pozwoli mu na normalne poruszanie się. Mistrz Zenpachi przyglądał się temu. Skinął Asagiemu na powitanie - ten za to mógł zobaczyć, że na jego twarzy zagościł mimowolny uśmiech. Hatamoto szkoły Taka karcony niczym dziecko przez Iryonina.
-Spokojnie, zajmiemy się nim. Czy ktoś tam został? Spróbujemy odzyskać co tylko się da. Słyszeliśmy o tragedii tej rodziny. Dziewczyna przybiegła z tym oto stojącym jegomościem z plikiem dokumentów. To głównie lista ludzi, którzy byli dłużnikami. Oddamy hmm... - zastanowił się chwilę, spojrzał wymownie na Asagiego -do zaufanych ludzi. Co do tej manipulacji kośćcem, to znałem jednego takiego. Masz szczęście, że jeszcze żyjesz. Teraz jednak udaj się na spoczynek. Wykonałeś kawał dobrej pracy - skinął mu głową. Wysłał kilku swoich uczniów - Ci chwycili za zwoje i... wrzucili je w ogień. Wyglądało to jak zupełne marnotrawstwo, ale z tych jednak popłynęła woda i zgasiła ogień. Potem zabrali się za odgruzowywanie miejsca. Zenpachi rozmawiał ze strażnikami - odnośnie gangu, a także straży, która po części była skorumpowana. Gdy tylko medyk zakończył swoje leczenie, do Asagiego podszedł strażnik, który został odesłany do szkoły razem z Mistuki.
-To od matki dziewczyny. Mówi, że Ci się należy - podał samurajowi woreczek z pieniędzmi. Była tam kwota, którą włożył w odzyskanie długu, jakże i dodatkowa kwota, by przynajmniej tak wynagrodzić mu kłopot. Była tam także jeszcze karteczka z napisem "Dziękuję" z podpisami każdego z członków rodziny.


Misja zakończona \o/
Dzięki za udział - pojawi się ewentualnie jeszcze 1 post, w zależności od tego co zadecyduje Mus w sprawie turnieju :)
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 1093
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:52
Wiek postaci: 38
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron