Pusty dom

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Pusty dom

Postprzez Hayami Akodo » 16 kwi 2018, o 08:34

Obrazek

Pusty, zrujnowany w tej chwili dom w japońskim stylu leży już w znacznym oddaleniu od siedzib zwykłych mieszkańców - mówi się, że to dlatego, że zamieszkują go duchy i demony, no i dlatego, że leży vis a vis cmentarza. Jeśli w środku były jakieś kosztowności albo inne rzeczy, to wszystko to zapewne tam zostało; nikt nie odważył się dokonać rabunku w nieczystej własności diabła. Dom ten otoczony jest straszliwie zapuszczonym ogrodem i chyba nikt nigdy tam nie zaglądał.
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pusty dom

Postprzez Kakita Asagi » 16 kwi 2018, o 10:28

Widząc, jak oczy dziewczyny się zmieniają, niebieskooki lekko podnosi brew - mimo wszystko, to niecodzienny widok. Czy dodatkowe żyłki które przyozdobiły jej twarz przeraziły naszego bohatera, albo odebrały Satsunie piękności? Nic z tych rzeczy, więcej nawet, dodały jej jeszcze bardziej niecodziennego uroku i dały odpowiedź na to, że biel jej źrenic nie jest przypadkiem - oto właśnie musiała władać jakimiś specjalnymi mocami.
Jej byakugan to nie jedyne oczy, które bacznie tutaj obserwują okolice. Kakita niemalże czuje na sobie spojrzenia pozostałych mężczyzn, na które odpowiada własnym, równie potężnym. Niespiesznie wsuwa swój miecza za pas, tak by być świadom całej długości swojego ostrza i mierząc dystans do potencjalnych nieprzyjaciół. Czy odważa się otwarcie wystąpić przeciwko nie mu? Oczywiście, że nie. Czy w tej chwili mógłby ich ściąć? Ależ tak, dworska etykieta dokładnie tego wymagała - odpowiedzi na agresję, szybkiej i zdecydowanej.
- Bądźcie czujni. - zwraca się do wychodzących wojowników, po czym dodaje w stronę mnicha - Powrócę, mistrzu. - jest to deklaracja, ale i obietnica względem tamtej dwójki. Nie ważne, kogo spotka i co się wydarzy, on tutaj wróci...

Deszcz spada z nieba i spływa po włosach dziewczyny i kapeluszu młodego samuraja. Niebieskooki chciałby skupić się na swej towarzyszce i jej niezwykłych możliwościach, ale nie może. Czuje spojrzenie, jakim młodszy wojownik obdarza kobietę i coraz większy w nim budzi się gniew. Nie podoba mu się to spojrzenie, doskonale je zna. Sam w głębi duszy ma podobne, mroczne pragnienie, ale lata treningu i wrodzona prawość tłamszą je. Co jednak się stanie, gdy go zabraknie? Odruchowo, przeniósł dłoń na rękojeść swojego miecza, licząc w głowie odległość do potencjalnego celu i starając się przejrzeć zagrożenie, miał kilka sztuczek w swoim asortymencie i był w stanie egzekwować swoje...

Gra cieni trwała. W obliczu tak ogromnej liczby sprzecznych emocji, w królestwie gestów i niepewności, młody samuraj musiał zachować wzmożoną czujność i nie ulegać własnym namiętnością - ani bowiem piękna Hyuuga, ani też porywczy towarzysz, ani też cała ta sytuacja nie było jednoznaczna. Z drugiej strony, mnożenie potencjalnych opcji i szukanie podstępu wszędzie nie było rozwiązaniem - zaciemniały jedynie percepcje, przerażały umysł i spowalniały reakcję. Skupiając się na oddechu, Asagi postanowił widzieć rzeczy takimi, jakie są i reagować odpowiednio, a jak się rzeczy miały?
Oto przed nimi opuszczone, stare domostwo, a w nim dwoje ludzi - wcale nie musieli być oni groźnymi wojownikami. Mogli być zwykłymi bezdomnymi, albo włóczęgami korzystającymi z faktu, że nikt tutaj nie chodzi. Nie należało tam od razu wpadać z obnażonym mieczem.
-Hyuuga-dono, czy twoje oczy potrafią dostrzec, czy są oni uzbrojeni? - zapytał niebieskooki, po czym spróbuje ukradkiem podejść do jednego z okien i zajrzeć do środka. Jeśli nie będzie to możliwe, to w jednych z przesuwanych drzwiach zrobi niewielką dziurę i spróbuje zajrzeć do środka i ocenić sytuację.
- Pani, jesteś kunoichi. Mam podstawy sądzić, że złoczyńcy jakich ścigamy władają sztuką genjutsu. Czy znasz metodą skutecznej ochrony przed tymi technikami? - zwróci się do swojej towarzyszki...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Pusty dom

Postprzez Hayami Akodo » 16 kwi 2018, o 21:27

MISJA DLA KAKITY ASAGIEGO RANGI C
'What is the summer?"
29/30



Obrazek


Summer, ships are burnt in the sky,
Summer, best I leave this earth far behind.
There, in the sea where tears drown
Summer - the distant darkness.



Setsuna Hyuuga potrząsa głową. Marszczy brwi, skupia się przez długą chwilę, jakby próbując coś wyszukać, wreszcie kręci głową z rezygnacją. Uśmiecha się przy tym delikatnie, nie zwracając uwagi na jakby zostającego w tyle Hiroshiego, który coraz bardziej nerwowo wierci się, rozgląda, mamrocze coś do siebie i się boi. Nie ma dla ciebie jednak takich wiesci, których mógłbyś słusznie oczekiwać.

- Nie widzę, czy są uzbrojeni, czy nie - melduje wreszcie z westchnieniem. - Ale na pewno widzę dwa źródła chakry.

Dziura w drzwiach prezentuje widok na zakurzony, zawalony rupieciami korytarz. Setsuna wskazuje ci jednak dyskretnym gestem inne drzwi, większe i nie zasunięte, o których albo złowrogie zbrodzienie zapomniały, albo których nikt nie używa - ten drugi stan rzeczy wydaje się bardziej oczywisty z uwagi na to, że zasnute są grubą warstwą kurzu, pajęczyn i Bóg wie, czego jeszcze (nieśmiałe oko sugeruje sporą ilość ptasiego guana na przepięknych, zniszczonych deszczami, spranych malowidłach).
Wślizgujecie się tymi drzwiami, ostatni idzie nieśmiały i przerażony Hiroshi, który co chwila się rozgląda.
Cisza. Otacza was głucha cisza...

-Jeśli chodzi o genjutsu - szepcze dziewczyna cicho, najciszej, jak może - to najlepiej użyć bólu i techniki Kai...czyli przesłać chakrę do...

Hiroshi wrzeszczy przeraźliwie, rozdzierająco, zwijając się z bólu.
Dwie męskie postacie schodzą na dół, powoli, po schodach.
Dwóch mężczyzn. Jeden z nich idealnie odpowiada opisom, które do tej pory poznaliście.
Krew.
Jaskółki odlatujące na malowidle.
Brunatne plamy na błękitach, ciemnej podłodze, twardych konturach mebli.

Cisza następuje tak szybko, jak nigdy wcześniej - ale nie ciemność; o nie, wciąż masz przed sobą widok, a świst kunaia lecącego w stronę nieprzygotowanego, wystraszonego chłopaka i jego skowyt wciąż dzwonią ci w uszach.
Hiroshi leży martwy. Z otwartymi oczami. Jest tak błękitny, jak nigdy dotąd.
On już nigdzie nie odleci.

- Żałosny głupiec...I tak by do niczego się nie przydał. Sprzątnij tego samuraja i jego dziwkę. - rozkazuje ze spokojem wyższy z nich, ten, którego Totsuka opisywał jako zabójcę Shigehiry. Jego łysy, krępy pomagier rzuca się na Setsunę, ta jednak sprzedaje mu kopniaka w splot słoneczny.

- Kakita-san! - woła. - - Rozwiążmy to razem!

- Razem? Razem, ty głupia, mała idiotko? - głos nieznajomego jest aksamitny, wręcz ciepły. - Poznałem żałosną słabość samurajów. Są nędzni i niegodni jakiejkolwiek uwagi. "Nigdy nie poświęcaj uwagi chwilowym uczuciom", czy nie to mówią wszystkie pisma i mądrości? A jednak poświęcili się przyjaźni i uczciwości. Jeśli zaś przyjaźń i uczciwość to też mimo wszystko emocje, bo je odczuwamy względem bliźnich, to jaki w nich sens? Co daje nam kroczenie wspólną drogą? Bogowie uczynili samuraja samotnikiem. Ten mały dureń, mój syn...

Spluwa z pogardą.

- Wierzył w siłę przyjaźni i braterstwa, w te szlachetne bzdury, które mu kładli w łeb w świątyni - parska. - Jego matka też w to wierzyła i proszę, jak to się skończyło! Zabił ją jakiś szajbnięty jashinista, kiedy podróżowaliśmy razem po świecie. Jeśli istnieją bogowie, to dlaczego go nie powstrzymali? Dlaczego leżałem, krwawiąc jak pies, i czekałem na śmierć? Dlaczego bogowie nas nie ratowali? Ponieważ nie istnieją. Tak samo jak nie istnieją te robaczywe wartości, które wmawiacie naszym dzieciom, wy sukinsyny!

Rzuca się na ciebie z kunaiem w dłoni. Jest szybki. Bardzo szybki. Uśmiecha się szeroko; w chwilę później, po wykonaniu dwóch szybkich pieczęci, wokół niego zjawiają się jego wierne pod każdym względem kopie.

Jaskółki na obrazach zdają się mieć szeroko otwarte dzioby. Czy wydobywał się z nich krzyk?
Martwe oczy chłopca patrzą w nieodgadnioną dal.

- Honor nie uratował mojej żony. Mojego syna. Nie uratował mnie. Nie uratował tamtego bachora - dyszy ciężko nieznajomy głosem przepełnionym nienawiścią. Rzuca się na ciebie wraz z klonami, chwilowo ignorując dziewczynę, a w jego oczach płonie czyste zło. - Honor nie ratuje nikogo. I nie ocali także ciebie, brudny, plugawy psie!

Zło widać czai się wszędzie.

UŻYTA TECHNIKA:

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 18 kwi 2018, o 22:24 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pusty dom

Postprzez Kakita Asagi » 17 kwi 2018, o 08:03

Nerwowość Hiroshi'ego zaalarmowała naszego bohatera, skąd ten strach? Samuraj powinien cechować się czystym umysłem, oczywiście, odczuwanie lęku było naturalne w takim miejscu, ale by dać się ów strachowi sparaliżować? To było niezgodne z doktryną ich filozofii oraz podstawą sztuk walki, ale w zasadzie, niebieskooki nie był bardzo zdziwiony - pierw młodzik dał się ponosić żądzy względem pięknej Hyuuga, to i teraz w lęk wpadł, typowa pułapka myśli...
Rozumiem, a ta technika... - nie skończył niebieskooki, kiedy rozległ się krzyk młodzika. Samuraj błyskawicznie przeniósł spojrzenie na wijącego się w bólu i krwi Hiroshi'ego, aż musiał zmrużyć oczy. Niesympatyczny widok, a przy tym jakże złowrogi? Ten, kto rzucił ów kunai musiał być bardzo dobrze wyszkolony, nie tak łatwo trafić nożem tak, by zabić. Jasne było, że są w dobrym miejscu, będzie trzeba pomścić jego śmierć, ale czy znów taką niezasłużoną?

Widząc schodzących mężczyzn, którzy pasują do opisu sprawców tragedii i słysząc ich słowa, Kakita dostaje potwierdzenie tego, czego szukał - sprawców było kilku i ku manifestacji jego największych lęków, mieli swojego agenta w środku świątyni. Oto własnie ziściły się wszelkie jego obawy ale i przypuszczenia - jedna osoba nie mogła tego dokonać, musiało ich być przynajmniej dwóch i to jeden ze świątyni. Jak się okazało, nie tylko nad żądzami i lękami, ale i własną pazernością nie panował Hiroshi i poniósł karę śmierci. Los bywa przewrotny.
Nazwanie panny Satsuny dziwką nie wróży dobrze - tamten człowiek właśnie podpisał na siebie parę śmierci, widząc jak na nich naciera, Asagi przenosi prawą dłoń na rękojeść miecza, a lewą na saya, przygotowuje technikę Iaido, ale młoda Hyuuga jest szybsza i wymierza przeciwnikowi cios w splot słoneczny - głupiec.
- Uważaj na siebie, Hyuuga-dono. - życzy jej szczęścia, po czym mierzy swój cel wzrokiem. Cel, który wygłasza swój jakże ważny monolog, stanowiący ostatnią wolę. Kakita nie wdaje się w bzdurne rozważania nad honorem z osobą, która o tym nic nie wie. Przepełnia go żal, żal który zaślepia - przypłaci to więc życiem. Kiedy więc wróg opowiada co go spotkało, Kakita przygotowuje technikę Shōten - im dłużej przeciwnik mówi, tym bliżej jego śmierci.

W końcu rusza na Kakite, bardzo dobrze. NIebieskooki uważnie mierzy odległość, obserwuje jego gesty - kunai, broń do walki bezpośredniej, a więc skasujemy go zanim przyjdzie aż tak blisko. Plan samuraja... czy to plan? Nie, to zwyczajne zasady walki wyprowadzić własne uderzenie (cięcie mieczem z wykorzystaniem Shōten), celując w tego, który składał pieczęci. W zasadzie, Asagi nie wie, po co on to robi, efektu nie zobaczy i nie chce zobaczyć*. Pozostanie tylko jeden trup. Mało tego, po cięciu błyskawiczne zejście z linii ataku z wykorzystaniem Yōdō (czyli pierw robimy Sen Sen no Sen, a potem ewentualnie Go no Sen) i docinamy w to, co wroga zostało. Nie damy mu szansy się podnieść - dokładni tak powinno być.
Co dalej? Dalej, się zobaczy, jeśli wróg leży zabity, oceńmy sytuację panny Hyuuga zanim cokolwiek głupiego zrobimy, jeśli jeszcze wróg dycha, to pionowe pchnięcie w serce, by się już nie podniósł. Wygłaszanie monologów o prawości i honorze zostawmy na później...

*Gdyby jednak iluzja zadziałała, to Asagi skupia się na słuchu - jedynie prawdziwy wróg mówi, waży, oddycha -to jego trzeba ciąć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Pusty dom

Postprzez Hayami Akodo » 18 kwi 2018, o 22:24

MISJA DLA KAKITY ASAGIEGO RANGI C
'What is the summer?"
31/30



Obrazek


So we reached now the answer - the summer
Is the love burned in the fiery stride,
Which the Motherland will give to us in this demise.



Sprytna Setsuna za pomocą swojej techniki, szybkości i użyciu kunaia zdołała zabić drugiego faceta, jednak teraz, w tej sytuacji...Oddycha ciężko, przyglądając się temu, co robisz. Jak pokonujesz tego zaślepionego szałem, bólem, żałością mężczyznę, jak sprawiasz, że upada bezwładnie, słaby, drżący, nagle pokonany - nie tyle przez ciebie, co przez swoje własne uczucia. A jednak nawet w obliczu śmieci nie odczuwa ni skruchy, ni żalu. Nie przeprasza, nie kaja się za grzechy, nie wstydzi się tego, co uczynił. Jego grzechy są...nieistotne. Tak mało warte jak on, jak te kosztowności, z którymi nie wiadomo, co się stało.
Umiera z uśmiechem przepełnionym gorzkim jadem nienawiści, a z jego oczu zionie tak bezdenna otchłań, że nie sposób się nad nią zatrzymać. Nie sposób nie pogrążyć się w refleksji: jak głęboka musiała być miłość tego człowieka do jego żony? Jak bardzo kochał, że zaczął nienawidzić aż do tego stopnia? Że poświęcił własnego syna i życie własnych współbraci, życie młodych, niewinnych ofiar, mających jeszcze wszystko przed sobą?

Oślepiony został, ponieważ zobaczył, czego nie był godzien zobaczyć.
Bo nie był godzien.
Nigdy.

Kruczowłosa shinobi w jasnych ubraniach przygląda się temu wszystkiemu z zapartym tchem, chłonąc obraz śmierci ginącej w słońcu i cieniach, czerni przeżartej przez żółć, czerwień i szarość, przerażającej grze w odchodzenie. Grze, w której tak czy inaczej nie powie się nic innego niż gorzkie, przepojone poczuciem winy przegrałem.
Przegrałem, ponieważ straciłem wiarę - w wartości, w bogów, w przyjaźń i w to, na czym tak naprawdę opiera się ten świat przepalony do cna wojnami. W czymś musimy mieć oparcie; a czyż natura samuraja, mimo wszystko idąca drogą dokkodo, nie cieszy się, idąc w pobliżu podobnej sobie natury?
Jest gorąco. Bardzo gorąco. Lato widocznie jest miłością, tym uczuciem utajonym, ukrytym, zmieszanym teraz z przerażoną niepewnością w rodzaju co on na to powie?, tymi więzami, które Setsuna Hyuuga sama z jakiegoś powodu sobie narzuca.
Drobinki pyłu opadają na sztywne ubranie i ciało trupa, na rękawy jej stroju, na rękojeść twojego miecza. Jest cicho.

"Błędy? A jakże. Popełniałem..."
Ciche kroki dziewczyny przerywają ten pusty, martwy moment.

- Wezwę straż. Oddam im ciała tych ludzi, a my wracajmy tam, gdzie byliśny - decyduje spiesznie Setsuna. Pół godziny później, gdy wszystkie formalności już zostają odbyte, a kaigańscy strażnicy Aburame, pełni robaków i dziwnych owadów (nie, żeby nie napełniały one młodej damy mimo wszystko niepokojem), zabierają ciało, jesteście wolni.
Wreszcie.
Mistrz Kurou przyjmuje wasze wyjaśnienia z uśmiechem. Wraca do siebie razem z mnichami, gdyż ciebie zatrzymały uśmiech Setsuny, prośba małego Genjiego i badawcze spojrzenie starego pana Hyuugi. Zresztą...wykonałeś zadanie, a największą nagrodą winno być dla ciebie nie to, co materialne, lecz to, co metafizyczne, nadzwyczajne, nierzeczywiste. To, co od bogów czy od przeznaczenia pochodzi, prawda...?
Och, nie oszukujmy się, zatrzymało cię tu coś jeszcze.
Subtelny, magiczny pocałunek skradziony wśród uwiędłych kwiatów w nadtłuczonych tokonomach, wśród duchów, metafor, nad plamą krwi, wśród goryczy pozostałej po walce, który Setsuna ofiarowała - sama z siebie - twoim ustom.
A co z pozostałymi bohaterami tej opowieści?
Młody Kaneatsu - jak się okazuje - wyzdrowiał, uwolniony tajemnymi sztukami medyków od ciężkiej choroby i boleści. Opuścił świątynię, chcąc znaleźć ukojenie po śmierci Shigehiry w podróży, odszukać swój sens życia z dala od murów świątyni, która nie przyniosła mu szczęścia.
Stary mistrz Omi odszedł w nocy; mówi się, że zabił go głęboki smutek oraz poczucie winy, który to ciężar - w połączeniu z już i tak słabym zdrowiem, słabym sercem oraz przeciążeniem fizycznym - okazał się nad jego siły. Być może w ten sposób bogowie wymierzyli mu i karę, i nagrodę...?
Mistrz Kurou objął przewodnictwo nad szkołą i wraz z Totsuką, któremu chyba zabrakło silnej, mentorskiej ręki, prowadzą dalej dojo, czekając na powrót mistrza Zenpachi.
Stary pan Hyuuga wraz ze swoim synem i córką zdecydowali się zostać dłużej w Kaigan. Ciekawe, z jakiego powodu.

Następnego dnia o zachodzie słońca stoisz u boku Setsuny przed jej ojcem, w tle mając ten sam pusty dom, który skrywa w sobie tyle niedopowiedzianych tajemnic. Pan Hyuuga pragnął zobaczyć miejsce, w którym to wszystko się działo, a teraz patrzy na was, milcząc, słuchając słów Setsuny pełnych wyjaśnienia. Zakochała się w tobie, odkąd cię zobaczyła; twoja dumna, honorowa męskość i szlachetność ujęła ją tak, jak nigdy, nawet, jeśli nie masz pieniędzy, gotowa jest utrzymywać ewentualny dom z misji. Jeśli ojciec by pozwolił, to Asagi mógłby wam towarzyszyć, uczyć ją walczyć i trenować Genjiego, może mały nauczyłby się czegoś wartościowego, a i ona byłaby lepszą shinobi...
Ściska mocno twoją dłoń, posyłając ci nieśmiały uśmiech.

- Pójdziesz ze mną na ryby - decyduje niespodziewanie ojciec dziewczyny. - A potem jeszcze jedna próba.

Setsuna się rumieni, za to mały Genji chichocze. Słońce przesuwa się powoli w kierunku horyzontu, dostojne, eleganckie.

Więc to już...
Koniec?


_______________________________________________________________________________________________________
Dziękuję za wspólną misję! :D Tym samym kończymy!
Obrazek

głos Hayamiego| AVATARY:
1, 2, 3 | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
[D] Amayori Yuno - Unreal dreams

STRUŚ NIE PRZYJMUJE WIĘCEJ NIŻ MAX 3 MISJE, W TYM JEDNĄ D. PROSIMY BRAĆ TO POD ROZWAGĘ.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1107
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Pusty dom

Postprzez Kakita Asagi » 19 kwi 2018, o 09:05

Ostrze katana znalazło drogę między skórą, mięśniami i kośćmi mężczyzny stając się ostrzem sprawiedliwości - była to kwintesencja całej filozofii, jaką kierował się w starciu Kakita - każda broń jest sprzeczna z drogą niebios, ale jeśli niszczy zło, staje się częścią tej drogi. Niebieskooki wyczekał, aż jego oponent wyzionie ducha, po czym przeniósł spojrzenie na Setsune, tak bardzo chciał, by nic się jej nie stało. Widząc, jak dziewczyna skutecznie radzi sobie z własnym nieprzyjacielem zganił się za tą myśl - białooka nie potrzebowała opiekuna, była dzielną kunoichi i wprawną wojowniczką. Podobnie szybko i bez wahania pozbawiła życia swojego oponenta, tak jak on to uczynił...
- Nie ma sprawiedliwości, uczciwości ani honoru. Nie ma też kami... - mówił do gasnącego trupa, wyjmując z jego ciała swoje ostrza, by następnie szmatką ostrożnie pozbyć się z niego krwi. Głos ma pozbawiony emocji, podobnie jak wzrok. To prawda, samurajowie nie mogą się przywiązywać, nie mogą też mieć pragnień. Wiedział to, a jednak... jednak ludzkie potrzeby i rządzę nie są im obce. Przykładu daleko szukać nie trzeba było, chociażby leżące nieopodal ciało młodszego szermierza.
W końcu upewniwszy się, że ostrze jest bez skazy, samuraj chowa swój miecz do saya i nabiera wdechu.
- Możesz rozbić świat na najmniejsze cząstki i przesiać przez najrzadsze sito. Nie znajdziesz ani jednej drobiny honoru, sprawiedliwości, ani miłości. To wszystko są kłamstwa, ale... - tutaj przerywa, przenosząc spojrzenie na panne Hyuuga, jego oczy są nagle dziwnie zmęczone, kiedy cytuje myśli wielkiego mistrza, którego spotkał podczas swoich podróży.
- Ale są potrzebne by w nie uwierzyć. Jeśli wierzymy w małe kłamstwa, wierzymy też w te większe i to dzięki nam, stają się rzeczywistością. Samuraj musi mieć czysty umysł, pozbawiony przywiązania, nie oznacza to jednak, że ma negować życie. Negacją życia zajmują się mnisi zen. Droga wojownika jest inna... kiedy mówi, dziewczyna podchodzi do niego, a on stara się rozpoznać jej myśli. Wymieniają porozumiewawcze spojrzenie, dalej rzeczy dzieją się szybko...

[***]
Theme

Wieczorem, w świątyni w celi, którą kiedyś zajmował będąc uczniem, niebieskooki myśli. Jego niewzruszony spokój został znów złamany, wydarzyło się wiele. Jego duch ucieszył się na wieść, że młodzieniec wyzdrowiał, ale jednocześnie zmartwił, bowiem czy zdoła znaleźć coś, co wypełni wyrwę w jego sercu po stracie? Zdaniem samuraja, powinien zostać, jednakże postanawia odejść. "Strach prowadzi do bólu, Ból do gniewu, Gniew do Nienawiści..." - rozważa głęboko w swoim sercu słowa innego wielkiego mistrza. W co zmieni się chłopiec, który nie zazna spokoju? Czy podobnie jak oszalały z żalu mężczyzna wejdzie na ścieżkę zniszczenia, będzie niósł światu ból, aż w końcu będzie musiał znaleźć się ktoś, kto go powstrzyma?
Stary mistrz Omi. Jego serce nie wytrzymało i odszedł. To też jest lekcja dla samuraja, który chociaż swoim gestem nie zdradził się przed nim żalem, to jednak nie pogodził się z nim. Tak, Asagi miał mu za złe opieszałość i brak sił, teraz już nigdy się z nim nie pojedna, nie w tym wcieleniu – musi uważać, by ta myśl i żal nie zagnieździły się w jego sercu i nie wyrzucał sobie tego. To nie jest proste.
Satsuna… jego myśli orbitują wokół niej. Wszystko dzieje się szybko. Dziewczyna obdarowuje go pocałunkiem. To nie pierwszy raz w jego życiu, ale pierwszy raz w ten sposób. To coś więcej, to deklaracja i wybór. Czy on jest dobrym wyborem, czy to dobra droga, czy on tego chce? Pytania niczym błyskawice przeszywają jego umysł, a grom im towarzyszący rozdziera pustkę, którą tak starannie przygotowywał. On wie, czego chce, pytanie tylko, czy to dobre?
”Wczoraj to już historia, jutro to niewiadoma, a dzisiaj? Dzisiaj to dar losu” – słowa innego wielkiego mistrza sztuk walki przychodzą z pomocą. Jakże to… zabawne. Mając tak wiele wiedzy, tak bardzo nie wie co zrobić. Co oni o sobie wiedzą, nic. Nie, by było to dla niego niecodzienne, aranżowanie małżeństwa to sprawa normalna i liczył się z tym. Pytanie tylko, czy z tej nagłej fascynacji, może być coś więcej? Czy będzie? Z głową pełną pytań samuraj zasypia…

[***]
Theme

Kolejny dzień zaczyna się jeszcze przed świtem. Niebieskooki nie zna odpowiedzi, postanawia więc… pozwolić dziać się rzeczywistości. Odwiedza świątynie Amaterasu, gdzie spogląda w wielkie lustro, co w nim widzi? Co chce w nim widzieć? Jest sam, czy ktoś mu towarzyszy? Udaje się do dojo, które przez tyle lat było jego domem. Dobywa swojej broni. Prowadzi ostrze ze świstem, przecinając nieistniejących wrogów – manifestacje swoich wątpliwości. Krok do przodu, unik, zasłona i cięcie. Świst klingi, a po nim chiburi i przepełnione stanem zanshin noto… Kolejne dobycie. Ostrze mknie i trafia w cień. Cień wątpliwości. On już wie, czego się obawia. Obawia się, że nie jest dość dobry, że zawiedzie. Cień zatrzymuje jego klingę. Asagi marszczy brwi, cofa się o dwa kroki, przenosząc miecz wysoko nad głowę, po czym opuszcza w dół, kryjąc ją za sobą. Jego wzrok świdruje cień, który robi dokładnie to samo. Ruszają na siebie. Blask stali. Wymieniają ciosy…

I znów są przed domem, który przyniósł śmierć. I dzieje się coś… czego się nie spodziewał. Słysząc słowa dziewczyny, Asagi otwiera oczy szeroko, bardzo szeroko. Jego usta wypowiadają z niedowierzaniem jej imię, a on sam nie wierzy w rzeczywistość, jaka się dzieje. Nie rozumie, ale… nie musi rozumieć. Nie ucieka przed tym. Spada na niego odpowiedzialność. Jeszcze raz przenosi na nią spojrzenie, głęboko spogląda w jej białe oczy. Nie dostrzega w nich kłamstwa. Samuraj rozpromienia się pogodnie. Może taki jest rzeczy porządek? Czy to szaleństwo? Zdecydowanie tak. Czy to złe?
Na jej uścisk dłoni odpowiada własnym. Sprawy są poważne, trzeba je więc poważnie rozwiązać. Jeśli chce z nim żyć, musi pierw poznać jak on żyje, a on jak ona. Utrzymanie domu… dom. Asagi przenosi na chwilę myśli daleko stąd, w czasie i miejscu. Ma dom, wspaniały dom. Jego ojciec jest instruktorem szermierki i oficerem, sam również musi wkroczyć na tą ścieżkę. Niczego im nie zabranie, jest spadkobiercą szlachetnego rodu, podobnie z resztą jak ona.
- Przyjmuję twoją propozycję i warunki, Hyuuga-dono. Stawię się w wyznaczonym terminie. – odpowiada niebieskooki, z pewnością w głosie. Skoro tak ma być, niech tak będzie. To jasne, że shinobi chce go poznać, sprawdzić z jakiej gliny jest zrobiony, ale nie inaczej on sam, też chce się dowiedzieć, z kim ma do czynienia. Wyprawa na ryby z potencjalnym teściem, brzmi to sympatycznie, czyż nie? Taka, mała bitwa o wielką stawkę.
Na razie jednak wymienił z Setsuną i jej rodziną ukłony i udał na powrót do świątyni - musiał się przygotować i czekać na wezwanie od pana Hyuuga, jakie próby na niego czekały? To miała pokazać niedaleka przyszłość...

<ZT>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:


Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości