Leśna Polana

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:12

48/45

Ten człowiek jest naprawdę twardzielem, a tą część walki sponsoruje poprzednia zwrotka nuconej piosenki. Jeśli to ma się skończyć w ogniu, to powinniśmy spłonąć razem. Zabawne, że kobiecie się oberwało. Shiga wcale nie planował tego, żeby i ją spopieliło. Wyglądałą na miękką, pluszową i taką, która raczej krzyczy i płaczę przy byle ranie, więc nie było to ani ciutek zabawniejsze, ani ciutek przyjemniejsze dla Shigi - bo on nie lubił słabości, a właśnie takie zachowanie zdradzało słabość. Za to jej chlopak, droga włóczni, Yarido. Ten to kurwa zaimponował Shigiemu bardzo mocno. Oj tak, ten to był naprawde kozak. Zamiast ucieć, zamiast zwiewać gdzie pieprz rośnie jak poprzednicy na których spadł gniew ognistego tornada, to Shiga poznał wreszcie kogoś, kto idzie w ogień i stawia mu się. Widział, jak ogień pochłania chłopaka, jak ubrania stają w ogniu, jak wszystko zaczyna się palić… A mimo to on złożył się w dziwnej pozie i pojawiły się liny czakry, które były cholernie okaleczające. Cieły skórę, cięły wszystko… Shiga zbliżył się do Hyuugi, mimo, że ten ciął jego twarz i ręce i nogi i całe ciało. Mnich zaczął zalewać się krwią jak świnia atakowana wieloma nożami naraz, całkowicie niszcząc swój strój. No cóż. Zbliżył się do chłopaka na tyle by objąć rękami jego głowę i wciągnąć ją poza ogień, blisko swojego serca.
-Słuchaj mojego serca odchodząc, synu. To ostatnia rzecz którą usłyszysz, a twoje piękne oczy staną się darem dla nowego życia… - Ogień powinien poradzić sobie z Hyuugą dużo szybciej, niż jego ostrza z ciałem regenerującego sie Shigi. Ogień nie słabł, ostrza tak, bo ogień hehe jednak bardzo solidnie palił. Pożegnanie godnego przeciwnika. Aby tylko nie zniszczyć oczu, aby mieć dar dla Rem i Mitsuko…. Gdy chłopak przestanie wierzgać, a jego ciało zostanie zwęglone, Shiga zakończy tornado i chwyci za swój wielki kunai by obciąć mu głowę i przejść do ekstrakcji oczu… Bez ludzi. Nie, ci już praktycznie pouciekali, kobieta jest ranna. A oczy jednak trzeba ratować. Z obcięta głową Shiga oceni czy warto się kimś jeszcze przejmować.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Chise » 4 maja 2018, o 23:13

Misja B
49/45

Wybierając ten dość oryginalny sposób uniknięcia kolejnego zagrożenia Shiga zapewne nie wziął pod uwagę jednej rzeczy. Po użyciu wodnej techniki, teren dookoła był ochlapany wodą, w której się taplał. Ignorując fakt upaćkania się w błocie i moczenia ubrań, których teraz na pewno nie można było nazwać białymi, miało to też inne konsekwencje. Piorun, który rzeczywiście go ominął, uderzył w kałuże, a wiązki elektryczności rozprzestrzeniły się, koniec końców także dotknęły Jashinistę, uderzając po plecach i górnej części nóg, powodując oprócz bólu także silne odrętwienie, które utrudniało poruszanie się. Jednak nie był to całkowity paraliż i z tego mógł się cieszyć.
Zrezygnował z podtrzymywania techniki, zamiast tego nastawiając swoje ramię. Operacja bardzo bolesna i trudna do wykonania w warunkach bojowych, zapewne gdyby nie był Jashinistą.. Ale był i to sprawiło, że jego ręka dość szybko wracała do sprawności. Początkowo jednak składanie pieczęci było spowolnione, więc te cztery pieczęci wlokły się.. Dość bardzo.
W tym czasie dwójka kiwnęli do siebie głowami i ruszyli biegiem w stronę osłabionego przeciwnika. Chłopak, szybszy od towarzyszki, ruszył prawą stroną, od karczmy, a dziewczyna biegła przy ścianie, z lewej. Ich plan wydawał się jasny - okrążyć go i zaatakować z dwóch stron. Mnichowi udało się odpalić technikę, ale musiał zadecydować - którego przeciwnika zaatakować? Od strony dziewczyny było także sporo gapiów, którzy mogliby oberwać strumieniem ognia, gdyby go skierować w tamtą stronę.
Chise
 

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:13

50/45
W sumie to godna śmierć. Zarówno dla Jashinisty jak i dla Hyuugi. Problem był jednak taki, że nie obaj tu zginą, a tylko jeden z nich. I nieważne, czego chce Hyuga, czy czego chce Shiga. Bo w sumie Shiga mógłby zginąć teraz z chłopakiem, zapominając o Chise na chwilkę. Był bardzo… dobrym i godnym przeciwnikiem. Tak, takim który zasługiwał na zadanie śmierci Jashiniście. Jego ostrza cięły skórę, tłuszcz, mięso, ścięgna, nawet drapały po kościach… Regeneracja stawiała się ile tylko mogła, ale nawet plugawy dar Fumetsu od samego krwawego lorda Jashina nie dawał rady sobie aż tak z czymś tak pięknym, tak potężnym… a jednocześnie tak przerażającym. Naprawdę była to wspaniała broń. Wspaniały przeciwnik. Dla takich chwil właśnie się żyje. Dla takiej chwili Shiga trwał te osiemdziesiąt lat. Objął głowę chłopaka, a ostrzao słabły, mimo, że mnich płakał krawymi łzami z jednego oka, gdy ostrze już gasnąć nacięło gałkę. Musiał je zamknąć, ale i tak nie chciał patrzęc na śmierć tak cudownego wojownika. Był naprawdę… wspaniały Naprawdę godny. Ale niestety nie miał daru jak Shiga i musiał umrzec. Naprawdę niestety. Bo Shiga by mu darował życie, gdyby była taka możliwość… Jednak życie chłopca, Rem i Mitsuko mający go w swoich łapskach… To było coś, czego Shiga nie mógł przeskoczyć. Tak, to było za wiele. Shiga obciął głowę chłopakowi, zakańczając jego życie. Nie chciał słyszeć krzyku jego ukochanej, bo widział te piękne białe oczy jak miała Chise, takie czyste… I wiedział, że musi je wyjąć, jak z lalki wyjmuje się wadliwą część by ją zastąpić nową. I kiedy głowa już była w ręku Shigi, usłyszał słowo “Amaterasu”. I czarny ogien spowił jego drugą rękę…
Shiga poczuł ból. Mimo daru poczuł ból, z którym nawet regeneracja sobie nie radziła. Nawet dmuchanie na coś paskudnego, na coś tak czarnego i mrocznego nic nie dawało. Trzeba było się ucieć do ostateczności. Shiga wziął kolejny zamach kunaiem… I zerżnął sobie mięso z ręki niemalże do kości, ścinając skórę z mięsem które zajęły się ogniem na ziemie i odsunął się prężnie od ognia. Jeśli dziewczyna jest w stanie mu zagrozić, to jest składa jakieś pieczeci albo robi więcej paskudnego ognia to Shiga szybko postrzeli ją kuszą w udo. Jeśli jednak nie będzie w stanie walczyć, na co Shiga miał nadzieje, bo nie chciał i jej zabijać, czy to po strzale w udo czy przed, to no cóż… Pomodli się, skłądając jej mężczyzne w ofierze, by się nic nie zmarnowało, wycinając na jego ciele swoje imie, by miała na pamiątke. Rzuci zwłok obok niej i szybko ucieknie w las… Tak, spowrotem w las.
Prosto do Rem i Mitsuko. Mimo, że był prawie nagi. Mimo, że miał ciało całe we krwi i był zmęczony, wiedział co musi zrobić. Przy ich siedzibie wyjmie oczy z głowy jak pokazywała Rem i wsadzi je do pojemnika z płynem który mu dała. A potem dostarczy je potworowi i jej kakuzu, odbierze chłopaka, a także ostatnie tajniki robienia z ludzi “lalek z zapasowymi cześciami”. Tak, dziewcze miało do końca pogłębić jego wiedzę na temat… wszczepiania cech innym.

Gdy tak się tylko stanie, Shiga będzie musiał spowrotem znaleźć Chise. Bo czas uciekał nieubłaganie.... Tyle jeszcze do nauczenia. TYLE DO POZNANIA. TYLEEEE... DO ZROZUMIENIA!
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Chise » 4 maja 2018, o 23:17

Misja B
51/45

Nie było innej opcji. Czarne płomienie nie były do ugaszenia dostępnymi mu metodami, a działały naprawdę szybko. Coraz głębiej i głębiej zachłanniej.. Odwrotnie do oddechu kobiety, który był z każdą chwilą lżejszy i wolniejszy. Shiga musiał obciąć wszystko do samej kości, by ten spadł, a następnie także pozbyć się ostrza, które również zaczęły pochłaniać płomienie. Miał jednak szczęście w nieszczęściu. Dziewczyna zamknęła oczy, tracąc przytomność, więc ogień przestał się rozprzestrzeniać. Mógł zająć się swoimi sprawami, to znaczy obcinaniem głowy, wracaniem do swoich plugawych “przyjaciół” i ratowania życia nieznajomego mu chłopaka. Wyjmowaniem oczu Hyuugi, który wykazał się tak wielką odwagą.
Ciekawe czy Shiga dostrzegał jak bardzo to było nie w porządku. Przez niego wszystko poszło nie tak jak powinno. Chłopaczek nie uciekł, a został zakładnikiem. Mężczyzna, którą miał wieść szczęśliwe życie zginął przez swoje oczy. Dziewczyna została sama, z potwornymi oparzeniami. A to wszystko w imię czego?
Tych ksiąg, które miał okazję przeczytać? Kilka rozmów o szczegółach przeprowadzania zabiegu? Dla bycia świadkiem tego zabiegu? By zyskać kolejny ząbek, dopłacając nieco ryo?
I w końcu, by móc zobaczyć, jak oczy które przywiózł, dla których zniszczył dwa życia, otwierają się w twarzy kobiety, której sam się bał?
Powiedz, czy to było tego warte?
Możesz odejść z chłopcem. Nikt cię nie będzie żegnał ani ścigał. Wracaj do swojej białookiej ukochanej, która pewnie tą noc przespała spokojnie.
Ale ja na twoim miejscu nie spałabym tak niewinnie. W twoich snach.. Będą się pojawiać szkarłatne kwiaty i czarne płomienie. Ich śmiech i ich krzyk.
Zapewne wiele razy zabijałeś.
Ale tym razem coś zabito w tobie.
I śmierć będzie za tobą szła, aż nie dokończy zadania.


Koniec misji. Stan ryo na koniec: -150 ryo
Chise
 

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:20

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:20

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:21

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Hitsukejin Shiga » 4 maja 2018, o 23:21

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Shiga opuszcza więc temat pośpiesznie, kierując się do miasta. Z/T
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: Leśna Polana

Postprzez Senju Toshio » 9 sie 2018, o 21:04

Skrępowanie u Senju nie trwało długo. Uporał się z nim, ale nie odważył się powiedzieć, że mimo wszystko spróbuje jazdy. Mógł tylko przypuszczać, że Tonbo nie zechce całej tej drogi iść na pieszo. Tak czy inaczej oznaczało to dla Toshio przystosowanie i lubianą improwizację. W końcu zwierzęta wcale nie były takie straszne, jak je opisywali w książkach. Te dziki posiadały swój instynkt. Hodowane w jakiś sposób zdecydował się służyć człowiekowi. Poczciwe i szanowane. Tak je odbierał młodzieniec. Dlatego tylko obserwował, jak jego zleceniodawca odchodzi parę kroków ku stajni i negocjuje wypożyczenie. Potem już tylko słuchał wytłumaczenia. Przy miernym wzroście chłopaka można mieć wrażenie, że nie poradzi sobie z koniem. W tym niepozornym ciele krył się potencjał nabytego do tej pory doświadczenia. Czy zdoła go ujawnić na tej misji czy innej? Nie było to powodem zmartwienia. Zadanie nie dotyczyło tylko ochrony. W misji Toshio dostrzegał możliwości. Poznania innego człowieka, zwiedzenie różnych obszarów i perspektywa zmierzenia się z losem. Nie trwało długo, jak wsparł się o grzbiet konia. Stopy w strzemionach i walka z nową pozycją. Wysokość powodowała euforię, która uwidoczniła się na twarzy Senju. Póki nie wykonał żadnego ruchu zwierzę pozostanie w miejscu. O ile z własnej woli nie będzie chciało gdzieś pójść. Miał nadzieję, że nie zostanie aż tak zignorowany. Rozejrzał się po okolicy. Siedzenie na wozie dawało podobny obraz. Tego doświadczenia nie dało się pomylić z niczym innym.
- To... naprawdę ekscytujące. Żałują, że dopiero teraz udaje mi się wsiąść na konia. - odpowiedział z entuzjazmem. Jakby nie zabrzmiały jego słowa, w dalszej kolejności spojrzał na Nozomiego i kiwnął głową na znak gotowości. Zapewne włożył w to za wiele siły, bo koń ruszył do galopu. Nie chcąc popełnić pochopnie błędu z równie ostrym pociągnięciem za lejce pozwolił mu chwilę tak biec. Wiatr wiejący we włosach sprawił ulgę i pozwolił się skoncentrować. Przyzwyczaił się do turbulencji i wtedy zwolnił poprzez naprężenie lejc i spojrzenie, czy Tonbo go dogoni. Wybrał dziwną pozę na jazdę, ale to zapewne wina stroju. Rzadko mówiło się o damach muszących jeździć w sukniach, dlatego nie było czego roztrząsać. Droga miała potrwać swoje, dlatego Toshio znowu wrócił do wcześniej zaczętego tematu.
- Wydawało mi się, że ćwiczenia z tanto mogą się przydać Tonbo-san. Za to konna przeprawa powoduje, że łatwiej będzie nam uciec przed napaścią. - wytłumaczył wcześniejszą propozycję. Kto wie, może nadarzy się jeszcze ku temu chwila wytchnienia przed samym dotarciem do świątyni.
- Czy świątynia Amaterasu w Kaigan jest jedyną w okolicy? Wspomniałeś, że to tradycja, więc pewnie akurat ta ma dla ciebie znaczenie. - powiedział dość delikatnie, żeby nie naciskać na zbyt czuły punkt. Chciał się dowiedzieć, czy istniały inne. Jeśli to jedyna w Prastarym Lesie to wiele wyjaśniało. Nie uczęszczał do żadnej w Shinrin, dla pewne informacje mogły mu się przydać. Poza tym ciężko było wypytywać o coś innego niż to, do czego Nozomi już się przyznał. Nie chciał podejrzewać, dlaczego nie ma z nim jego matki. Jego przyjazne nastawienie powinno wzbudzać jedynie zaufanie. Taki miał cel w swoim szkoleniu. Zjednać ludzi i strzec ich przed zagrożeniem.


Szlaki się przecinały, a Toshio wydawało się, że sunie przez drogę pośród drzew. Faktycznie zostawiali je za sobą w różnej ilości, jak to w puszczy. Prowadzeni przez Tonbo i jego wiedzę na temat dostania się do świątyni Amaterasu. Toshio miał za zadanie obserwować, czy ludzie dołączający do nich na szlaku byli tylko kupcami lub powodem kłopotów. Raczej to otaczające ich przeszkody byłyby tym, czego mogli się obawiać. Zbóje raczej będą się kryć, jak tchórze i atakować znienacka. Niewykluczone, iż większe zbiorowisko podróżnych na trakcie mógł powodować, że ktoś będzie miał chrapkę na towary. Toshio ciężko patrzyło się na czyjeś nieszczęście, toteż z ciężkim sercem musiałby wybrać, jak postąpić. Gdyby to Nozomi był w tarapatach nie mógłby ruszyć ku innym. Zbyt wiele niewiadomych w takim chaosie, gdzie pierwsze źródło ataku nie zawsze oznaczało jego końca. Zwalczenie zagrożenia niosło za sobą pewne straty. Taka już rola obrońców. Wraz z dotarciem do spokojnego miejsca Toshio odetchnął. Jazda konno spowodowała, że rozbolało go siedzenie. Z utęsknieniem pragnął rozprostować nogi i pozbyć się uczucia odrętwienia.
- Trawa i woda, raj dla zwierzęcia. Dla mnie też. - powiedział przyjaźnie i podjechał koniem pod staw. Odrzucił lejce i płynnym ruchem opadł z grzbietu konia. Jego obolały tył domagał się rozmasowania, więc Toshio nie powstrzymał się od chwili ulgi. Potem trzymając swoją klacz o siwej maści podprowadził ją do wodopoju. Chyba mu nie ucieknie, jak na chwile skupi swój wzrok na Nozomim? Chciał znać zdanie chłopaka, który dalej prowadził ich do celu. Jemu przypadnie podążanie za rozkazami. Ewentualnie coś wyda mu się zbyt pochopne i będzie mógł zasugerować lepsze rozwiązanie.
Senju Toshio
 

Re: Leśna Polana

Postprzez Kakita Asagi » 11 sie 2018, o 14:46



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 15/?



Nowa perspektywa i wiatr we włosach, to zdecydowanie nastrajało do dalszej podróży. Młody Senju potrzebował dłuższej chwili, by mniej więcej rozeznać się w prowadzeniu wierzchowca, ale na szczęście jako shinobi miał całkiem dobrze wyrobiony zmysł równowagi, a fakt, że jego klacz była całkiem posłuszna i chętna do współpracy z nawet niedoświadczonym jeźdźcem zdecydowanie ułatwiał mu zadanie (no i trudno siedząc bokiem na siodle jechać długo i szybko, znaczy się, opowieśi znają przypadki dzielnych wojowniczek, ale to bardziej bajki niż realne kroniki).
Młody shinobi dość szybko zrównał się tempem ze swoim zleceniobiorcą, który również nieco zwolnił swoje zwierzę - wszak nie były to żadne wyścigi, a dwa, jak miał pozostać pod ochroną shinobi, kiedy wybiłby do przodu. Trzeba jednak jasno zaznaczyć, że fakt zdobycia pewnej przewagi nad swoim "obrońcom" delikatnie cieszył Nozomi'ego, przynajmniej w tej kwestii nie wychodził na totalną ofiarę losu.
Wracając jednak do naszej opowieści, istotnie nawet z pomocą koni podróż do Kaigan nieco zajmuje, tak więc czas jest na poruszenie wszelakich kwestii, w tym przypadku powrotu do wątku treningu sztuk walki. Tonbo nie od razu odpowiedział, wyraźnie coś rozważając po czym westchnął i spojrzał na naszego bohatera, nieco zmęczonym, a nieco zniechęconym wzrokiem i przemówił.
- W przerwie będziemy mogli coś poćwiczyć. Pamiętam jeszcze to i owo... - chociaż z tonu głosu nie trudno było wysnuć hipotezę, że ów "owo" to raczej niewiele, ale może po chodziło o coś innego? Tak czy inaczej, młody Senjuu zdecydował się kontynuować rozmowę, poruszając dość sensowny temat tego, ile świątyń bogini słońca znajduje się Kaigan.
- Jest ich zdecydowanie więcej niż jedna. - odpowiedział z tonem "kapitana oczywistości" Nozomi na pierwszą część pytania, ale zanim zabrał się za kolejną, nieco spasował z tonu. Widać było, że bije się z myślami i coś wisi w powietrzu. Trzeba sobie jasno powiedzieć, Toshio bardzo starał się nawiązać z nim z jakąś bliższą relację i całkiem dzielnie znosił zachowanie "ważki", któremu zdecydowanie coś "leżało na wątrobie". Ich rozmowa zbiegła się z chwilą przekroczenia granicy między prowincjami i Tonbo raz jeszcze spojrzał na Toshi'ego, rozważając coś i... ostatecznie nic już nie dodał.

Przekroczywszy granicę, wędrowcy natrafili na polankę z wodą i raczej będzie ich tutaj czekał postój. Słońce już było na zachodzie i powoli rozjaśniało niebo czerwonym blaskiem, a ten zwiastował przyjście nocy. Co tu dużo kryć, zdecydowanie lepiej by było, gdyby spędzali ją w jakimś zajeździe, ale rzeczywistość była taka, a nie inna.
Podobnie jak Toshio, Nozomi podszedł ze swoją klaczą do wodopoju, po czym sam sięgnął dłońmi do wody i obłym twarz, upijając łyk. Woda była zimna, ale czysta w smaku, przejrzysta tafla sugerowała, że raczej nie grożą im poważnie nieprzyjemności od raczenia się nią, w każdym razie jeśli nie w dużej ilości. Przez cały ten czas, Tonbo wydawał się mieć coś na sumieniu i zdecydowanie tak było. Raz po raz spoglądał na naszego Senju, i w końcu rzekł.
- No dobrze, miejmy to za sobą.... - mruknął jakby do siebie. Co mógł mieć na myśli, czy chodziło o ten nieszczęsny trening sztuk walki, o który już dwa razy dopytywał się Senju? Bardzo możliwe, ale rzeczywistość okazała się dużo ciekawsza, kiedy Nozomi podobnie zwrócił się do Toshi'ego.
- Nie nazywam się Nozomi Tonbo. Jestem Isawa Kaede, córka Isawa Yoshimaru. - rzekła dziewczyna, spoglądając na swojego shinobi, niewątpliwie zastanawiając się, jak teraz zareaguje. Generalnie, wszystkie elementy wskakiwały na swoje miejsca. Jako Nozomi, Kaede był całkiem ładnym chłopcem, który bez trudu mógłby uchodzić za kobietę jeśli by chciał. W drugą stronę, nie działało to aż tak oczywiście.
- Świątynia, do której się udajemy to jednocześnie szkoła samurajskiej szermierki. Pochodzę z domu samuraja, ubogiego, ale samuraja. Muszę dotrzeć do świątyni, a tam przyjmą mnie w szkole i pozwolą zostać jako kapłance. - dokończyła dziewczyna, spoglądając za siebie...
Co w tej sytuacji zrobi młody shinobi? Tego dowiemy się już za chwilę!
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1349
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Leśna Polana

Postprzez Senju Toshio » 12 sie 2018, o 11:00

Senju przywykł do podróży. Zmieniający się krajobraz wywoływał przyjemne uczucia, warte zapamiętania. Nie przywykł tylko do bycia w towarzystwie. Mimo wszystko cieszył się, że nie było mu niezręcznie. Całkowicie nie wyzbył się oczywistego odruchu, że jest w obecności kogoś nowego. Ta nutka nieufności, nawet wobec osoby, która go wynajęła zawsze musiała istnieć. Nie przeszkadzała w żadnym stopniu i nie swędziała go za uchem. Pewnie dlatego niczego konkretnego nie wyczuł od Tonbo. Przyjął do wiadomości, że jego zleceniodawca musiał mieć taką osobowość. Nie naciskał również w kwestii, którą chciał poruszyć odnośnie powiązań Nozomiego ze świątynią i być może o jego wcześniejszych losach. Mogło to być trochę niezręczne. Przez to zastanawiał się, czy nie przeprosić za swoją nachalność. Na razie jednak mogli odczuć ulgę spokojnego miejsca. Toshio rozejrzał się dookoła przestrzeni, czy aby na pewno są tu sami. Jeśli ktoś przypadkiem się nadarzy, to wydawali się tylko zwykłymi jeźdźcami, którym przydarzył się postój.
Rzecz jasna domyślał się, jak mógł wyglądać system świątyń licznych i znanych mu bogów, to jest Amaterasu, Tsukuyomi, Susanoo czy Izanami i Izanagi, od których to się rozpoczęło. Na traktach nieraz widywał kapliczki mniejszych, niemal bezimiennych bóstw. Podczas jego kariery shinobi ciężko być pobożnym i znaleźć czas na religię. Wydawał się w porządku z naturą i wyznaniem, dlatego skupił przede wszystkim na rozwijaniu ciałą i ducha. Jak dotąd los mu sprzyjał, jakby Bogowie go błogosławili za skryte oddawanie czci. Zapewne jego spokojne zachowanie wywołało dalszą akcję, kiedy spojrzenie skupiał na Tonbo. Przez głupotę nie zadał pytania, a bez niego wyglądał, jakby oczekiwał na coś niekonkretnego. Tak też się stało. Z początku wyznanie okazało się dezorientujące. Dlaczego akurat teraz i czy to może być dowcip? Wszystko podpowiedziało mu, że dziewczyna nie żartuje. Chyba zbyt świetnie odgrywała swoją rolę, czego Toshio nie był w ogóle świadom. Wydawała się jedynie zbyt ładna, jak na chłopaka. I tutaj na twarzy Senju pojawiło się zakłopotanie z lekkim rumieńcem. Nie podróżował w asyście tej samej płci, co wyraźnie wywołało pewnego rodzaju wstyd. Mógł być usprawiedliwiony tym, że nie odgadł tego. Yukata skrzętnie skrywała każde walory ciała.
- Ja... to mnie całkowicie zbiło z pantałyku. - wydusił z siebie, po czym odchrząknął i odwrócił nieznacznie wzrok od Kaede. Dalej podejrzewał, że posiadali podobny wiek, co było wielce wstydliwe. Otrząsnął się, żeby nie tracić kontroli jako shinobi.
- Rozumiem, więc dlatego postanowiłaś to zataić. Lepiej wiedzieć później niż wcale, ale nie mogę mieć o to żalu. W pewnym momencie zrobiło mi się głupio, że wchodzę w twoje prywatne sprawy, jednak sama rozumiesz Kaede-san. Moją rolą jest przewidywanie zagrożenia zanim się pojawi. To chyba nalepszy sposób ochrony przed atakiem. - odparł sensownie ze swojego punktu widzenia. W pewnym sensie wszystko wyszło na czysto. Wiadomość o szkole samurajów go uspokoiła. Z początku wydawało się to zwykłą podróżą, aby zapalić kadzidełko i rozejść się. Dobrze, że posiadała kogoś bliskiego. Od natłoku wiadomości postanowił usiąść na trawie. Złożył nogi na skos i wpatrywał się w taflę wody.
- W zasadzie misja nadal trwa. Wychodzi na to, że będziemy musieli tu przenocować, bo niedługo zmierzcha. Jazda nocą będzie zbyt niebezpieczna. - rzekł przyjaźnie, próbując wyzbyć się złośliwego zakłopotania odnośnie przebywania z dziewczyną sam na sam. Tym bardziej poruszając temat nocowania. Reakcja dość śmieszna, lecz do zaakceptowania.

Skoro już miało do tego dojść to należało zadbać o ognisko. Były dwa rozwiązania, które chodziły po głowie Toshio. Oddalenie się i znalezienie chrustu, jako rozpałki. Drugim z kolei było użycie umiejętności Senju. Nie musiał się oddalać i nie wyczerpie prawie w ogóle zasobów chakry. Odczekał tylko na zgodę dziewczyny, po czym skupił chakrę w sobie i złączył obie dłonie ze splecionymi palcami. Mógł przystąpić do manipulacji Mokutonem. Wyobraził sobie średniej wielkości kupkę patyków (podgląd). Nie silił się na zmyślny stelaż ułożonych na siebie kłód. Takie ognisko było proste w utrzymaniu i nie wywoła spustoszenia na ziemi. Rozpalenie musiało odbyć się ręcznie, bo ognowych sztuk nie opanował. Zawsze wydawało mu się, że talent do Suiton wyklucza zamiar posiadania Katon. Nie posiadały potrzebnej synergii, aby utworzyć z nich kombinację. Ale tutaj nie o tym. Właściwie to nie zebrał konkretnej myśli, jak się zachować po rozpaleniu ogniska. Kolacja?


Spoiler: pokaż
Chakra: 104% - 5% (Mokuton Reberu Di)
KONTROLA CHAKRY C

Nazwa
Mokuton no Jutsu: Reberu Di

Najniższa ranga klanowa, która pozwala na wytworzenie Uwolnienia Drewna. Bardzo łatwo tego dokonać - wystarczy złożyć pieczęć Węża i przesłać chakrę do otoczenia. Pozwala to na szereg ciekawych możliwości - użytkownicy mogą wytwarzać proste drewniane przedmioty i kontrukcje, np. miecze, kije, drewniane bloczki, itd.. Drewno jest zbalansowane pod względem wytrzymałości i szybkości, przez co już teraz posiada uniwersalność niedostępną w przypadku innych Kekkei Genkai.

Wytrzymałość
Słaby

Szybkość
Słaby

Zasięg
Brak Skupienia
5 metrów

Pełne Skupienie
10 metrów

Wielkość Max.
Szerokość
3 metry

Wysokość
3 metry

Długość
3 metry

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)
Senju Toshio
 

Re: Leśna Polana

Postprzez Kakita Asagi » 12 sie 2018, o 20:21



Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 17/?



Widząc zmieszanie młodego Shinobi, panna Isawa nieznacznie podniosła brew jakby chciała powiedzieć "aż tak dobrze mi szło?", by po chwili uznać, że zwyczajnie da swojemu ochroniarzowi czas na przetrawienie nowych informacji. Prawdą było, że misja nadal trwała, chociaż również prawdą było, że dla dalszego realizowania tego zadania, przydałyby się jakieś dodatkowe informacje - chociażby znaleźć odpowiedź na pytanie, dlaczego w ogóle dziewczyna zataiła swoją płeć, a ponad to równie intrygujące było, dlaczego skierowała się do tej konkretnej świątyni, po co w ogóle była jej ochrona, jeśli istotnie była córką wojownika? Posiadała broń, dość drogą i niewątpliwie potrafiła nią władać, sprawność w jeździe konnej zdradzała, że poza sztukami w których winna być biegła kobieta, miała również doświadczenie w wojennym rzemiośle.
Tak, młode Senju starał się nie naciskać na swoją podopieczną, uznając, że rozumie jej postępowanie, jednakże stale podkreślał, że jego rolą jako ochroniarze jest przewidywanie zagrożeń, bo zdecydowanie łatwiej w ten sposób unikać problemów, jednakże wymaga to informacji. Isawa zdawała się i to rozumieć i jak przystało na samurajską córkę, potrafiła brać odpowiedzialność ta za swoje słowa jak i czyny. Kiedy powiedziało się jedno, trzeba powiedzieć wszystko.
- Jesteś bardzo uprzejmy Toshio-san, jednakże musisz wiedzieć coś jeszcze. - zaczęła spoglądając na niego poważnym tonem, chociaż... w jej oczach kryła się pewna nutka żalu. Było jej zdecydowanie źle z tym, że tak sympatycznego shinobi wodziła za nos, dlatego tym bardziej była mu winna dodatkowe informacje.
- Moja podróż nie jest jedynie pielgrzymką do świątyni Amaterasu. Zostałam... jestem, zaślubiona pewnemu kupcowi, Kikuchio Fumio. Nawet nie chodzi o to, że jest ode mnie dużo starszy, po prostu... Ten człowiek nie ma honoru. Nigdy mu się nie oddałam i nie pozwolę pokryć hańbą swojego nazwiska. - Isawa kontynuowała swoje wyznania, zdradzając całkiem sporo ze swojego życia. Czy był to koniec rewelacji, jakie dziewczyna miała dla naszego bohatera? No cóż, szczerość za szczerość?
- Postanowiłam uciec i zostać mniszką w świątyni. Jeśli spędzę tam 2 lata, ślub zostanie praktycznie unieważniony. Muszę tylko tam dotrzeć. Poprosiłam o eskortę ninja, ponieważ... obawiam się, że może kogoś za mną pośle. Stąd też ścięłam włosy i przybrałam fałszywą tożsamość. Kikuchio nie puści takiej zdrady płazem. Myślę jednak, że w Kaingaj jesteśmy już bezpieczni. Przepraszam, że nie powiedziałam tego od razu. - zakończyła dziewczyna z niskim ukłonem. Widać było, że nie było jej dobrze z oszukiwaniem naszego bohatera, chociaż z drugiej strony, nie wydawała się jednak bardzo żałować swoich czynów...

Jako, że zbliżał się wieczór, Toshio zdecydował się zorganizować sobie nieco opału - całkiem dobry pomysł. Isawa z niemałym zainteresowaniem obserwowała, jak korzystając z rodowych umiejętności zorganizował drewno, które przecież można było zwyczajnie pozbierać (chociaż jego metoda była zdecydowanie szybsza i pewniejsza). Dalej pozostawało już tylko rozpalić ognisko i... zorganizować jakieś jedzenie? W pewnym momencie w brzuchu naszej bohaterki zagrał niesympatyczny dźwięk oznajmiający głód, któremu zawtórował podobny ze strony Toshio. To zastanawiające, ale na tak długą drogę nasza bohaterka jakoś nie specjalnie się zorganizowała w sprzęt i prowiant, co było widać w sporym zażenowaniu na jej twarzy. Jakby tego było mało, gdzieś w oddali rozległo się wycie i... to było coś, co poważnie zaniepokoiło niewiastę.
- Co to było? - zapytała wyraźnie zlękniona, podchodząc bliżej do Toshio. Jakby tego było mało, do wycia dołączyły jeszcze dwa inne, odległość maksymalnie 3 km, wycie po lesie nie niesie się aż tak dobrze. Konie zdecydowanie zaniepokojone poruszyły się rżąc i stukając kopytami. Co zrobi nasz Senju?
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1349
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Leśna Polana

Postprzez Senju Toshio » 12 sie 2018, o 22:15

Poprzez zachowanie spokoju można było dojść do niemal wszystkiego. W połączeniu z cierpliwością tworzyło się niesamowitą broń. Zjawisko te zawsze fascynowało, kiedy Toshio nie okazywał zdenerwowania i nie popędzał nikogo w swoim otoczeniu. Raz zdarzyło mu się naciskać i domagać się wyjaśnień. Dostał stosowny kontrargument, który oddalił go od zamierzeń dowiedzenia się prawdy. Przystawanie na swobodny rozwój wydarzeń polegał na ryzyku, niczym ruletka mógł wygrać lub przegrać w tej grze. Szczęśliwy traf zależał od bardzo dobrego lub kiepskiego humoru. Jako iż Senju tryskał entuzjazmem i bohaterskim nastawieniem, to bogowie musieli go lubić.
Toshio posiadał śmiałość do różnych rzeczy, ale spoglądanie na dziewczynę okazywało się trudniejsze niż jakakolwiek śmiertelna walka, której towarzyszył. Musiał naprawdę zebrać myśli i zdobyć się na odwagę. Od tego zależały dalsze losy misji. Taka chwila przyszła lada chwila, kiedy Kaede zrzekła się fałszywego imienia i miała do powiedzenia więcej. Nie krył swego wstydu związanego ze słabym obyciem z kobietami. Ciężko było pokusić się na taki luksus podczas bycia shinobi. Musiałby porzucić to, do czego tak dążył. W trakcie przemowy starał się reagować, zwracać wzrok we właściwych momentach. Niuansów w przekazywanych informacjach nie brakowało. Od Isawy biło powagą i szczerą chęcią zrealizowania swojej ucieczki. Ulgę przyniosła znajomość tych szczegółów. Wiedział teraz z kim może się mierzyć. I nic go tak niepokoiło, jak cisza przed burzą.
- Przykro mi. Bycie zmuszonym żyć w taki sposób, nie z własnego wyboru. - krótko oznajmił współczucie nad losem, jaki musiał spotkać dziewczynę. Senju był z tych, którzy raczej bronią niezależności i wolnej woli. Zatem szybko przybrał poważną minę z nutką złości do każdego próżnego człowieka, który uważał się za ważniejszego od innych. Takich typów nie dało się inaczej podpisać, jak odpady.
- Zapewnię ci ochronę, aż do samego końca. Lepiej nie kusić losu, bo jeśli twoja ucieczka rozgniewała tego Kikuchio Fumio - a jestem pewien, że tak - to mógł wysłać kogoś, kto spełni jego życzenie sprowadzenia cię z powrotem. - powiedział z wystarczającą dozą obawy. Zapowiadało się na jakieś wyzwanie. Najemnicy czy ninja? Jak bardzo ten pyszałkowaty kupiec cenił sobie posiadanie własności w postaci młodej kobiety? Zanim doszczętnie pochłonęło go rozmyślanie w brzuchach obojga podróżnych zaburczało. Kolejny niezręczny moment w relacji Toshio z dziewczyną. Byli kwita, bo Kaede musiało być podobnie. Trudno teraz to oceniać. To prawda, że młodzik posiadał pewne luki, które mogą go kiedyś zgubić na drodze do przetrwania. Prosta rzecz, jak zapewnienie sobie czegoś na drogę. Nie do uwierzenia, ale na szczęście ten temat nie został od razu wywleczony na wierzch.
- Głód jest zaraźliwy. - postanowił zażartować nim Isawa zlękła się odgłosów wycia. Toshio zrobił się czujniejszy, a to za sprawą tego, że dziewczyna prawie się do niego przytuliła. Całą sytuację podsyciła historia. Wyobraźnia lubiła podpowiedzieć różne znaczenia dalszych wydarzeń. Głównie niemożliwe do sprawdzenia za pierwszym razem. Wszystko musiała sprawdzić rzeczywistość. Toshio rozejrzał się po otoczeniu, lokalizując prawdopodobną stronę, z której niósł się dźwięk. Nie warto było sprawdzać całego terenu w pojedynkę. Zwierzęta nie powinny tak od razu zbliżyć się do ogniska. One zajmą się swoimi sprawami, a ludzie swoimi. Przeczucie po pewnym czasie chyba wygrało z rozsądkiem.
- Wygląda to na zwierzęce wycie. Nie wywołuje nic poza obawami. Sprawdzę to dla pewności, a dla ciebie mam pewne zadanie. - odparł, chcąc uspokoić nieco dziewczynę. Jeśli nigdy nie miała do czynienia z naturą, to strach pojawiał się zawsze. Musiał ją zostawić przy koniach i ognisku. Improwizować. Skorzystał z kolejnej techniki swojego klanu. Przydawała się w większości dla takich sytuacji. Mógł mieć dziewczynę na oku stąd, a posłużyć się klonem jako zwiadowcą. W jego dłoni pojawiły się ziarenka. Podał je do dłoni Isawy i wytłumaczył do czego służą. W razie ewentualnych komplikacji będzie wiedział, gdzie się znajduje. Konno lub pieszo, więc ważne było, żeby rozmieścić ziarenka do podeszew butów i kopyt koni. Być może z większej reszty zrobić pułapkę i rozsypać je dookoła na wszelki wypadek. Wolał sam sprawdzić okolice. Wybór padł na kierunek, w którym rozpoczęło się to najbliższe wycie. Szedł pewnie i lekko, niemal skradając się. Wydawało się, że wystarczy sprawdzić niewiele poza linię drzew i wrócić. Może zdoła przyczaić się na jakiegoś królika, którego mogliby zjeść i zaspokoić głód. Wszystko zależało już od tego, czy się nie pomylił i jak dobry jest w wyszukiwaniu kłopotów. Miał plecak, a w nim nieco żyłki oraz broń miotaną. Pełne pole do popisu w jego popisowej dziedzinie Seido.


Spoiler: pokaż
Chakra: 99% - 20% (Chakra Shizu)
KONTROLA CHAKRY C


Nazwa
Mokuton: Chakra Shizu

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 36% | D: 28% | C: 20% | B: 16% | A: 12% | S: 8% | S+: 4% (za 15 ziaren)

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis Bardzo użyteczna technika klanu Senju, pozwalająca wytropić uciekającego przeciwnika nawet na ogromne dystanse, lub by móc łatwiej odnaleźć sojuszników. Jutsu polega na wytworzeniu w dłoniach dużej ilości maleńkich ziarenek, które następnie podrzuca się oponentowi lub podaje towarzyszowi. Nasionka łatwo doczepiają się do wszelkich powierzchni, w tym do ubrań. Dzięki tymże roślinkom shinobi jest w stanie określić dokładne położenie tej osoby, niezależnie jak daleko się ona znajduje. Warunkiem jest jednak styczność ziarenek z ziemią bądź innymi roślinami. Ziarenka te obumierają po upływie doby, tracąc swoje właściwości.
Senju Toshio
 

Re: Leśna Polana

Postprzez Kakita Asagi » 13 sie 2018, o 20:15



Obrazek
Misja C dla Senju Toshio
"Wiatr, co z nieba obłoki zrzuca"
Post 19/?



Kto by pomyślał, że większym wyzwaniem niż dzikie zwierzęta, podróż po nieznanym terenie, możliwość bycia zaatakowanym przez najemników nasłanych przez wściekłego małżonka, okazało się dla naszego młodego Senju faktyczna płeć jego zleceniodawcy, znaczy się zleceniodawczyni. Przystańmy chwilę przy tym wątku. Jak zauważył sam bohater w duchu, brak możliwości wyboru jest straszny, ale po prawdzie... czy on sam miał jakiś wybór? Urodzenie w jednym z najstarszych i najpotężniejszych klanów shinobi skierował jego życie na konkretne tory i nie było możliwości, by od tego odejść. W przeciwieństwie bowiem od nieposiadających klanu wojowników, Toshio skrywał w swoich żyłach sekret potężnego Kekkei-Genkai. Dla samej ochrony tej mocy musiał poznać sztukę bycia shinobi, nie mógł też dowolnie kreować swojego losu. Co prawda, tkacz tej opowieści nie miał co do tego pewności, ale nawet tzw. zryw serca był dla Toshio zakazany. Musiał za swoje czyny brać odpowiedzialność i ostrożność podwójną - jego geny również były cenne. Tak, podobnie jak pani Isawa, tak i on pozbawiony był wolności, skazany na takie, a nie inne życie. Czy była to kara za jego poprzedni żywot, a może właśnie nagroda? To pozostawimy w woli bogów, a sami skupimy się nad tym, co działo się przy ognisku.
- Hai, Toshio-san. - odpowiedziała uciekinierka, po czym zabrała się za instalowanie ziarenek pierw w swoich podeszwach, a potem w podkowach koni. Toshio mógł obserwować, jak skutecznie dziewczyna radzi sobie ze zwierzętami. Dziewoja podeszła pierw do klaczy, na której jeździł Senju, po czym klepnęła ją w bok i wydała z siebie bliżej nie zrozumiałą komendę, na którą wierzchowiec jedynie pokręcił głową, po czym podniósł przednią łapę...

W czasie, gdy Isawa zajmowała się zabezpieczeniem zwierzaków, Teshio udał się na niewielkie przeszpiegi. Ogólna szarówka sprawiała, że wszelkie cienie robiły się dłuższe, kształty mniej wyraźne - zdecydowanie, las robił się groźniejszym miejscem, a na pewno straszniejszym dla kogoś, kto był z nim nieobyty. Jakby tego było mało, na dodatkowe nieprzyjemności składały się jeszcze komary, które były efektem bliskości zbiornika wodnego. Drażniące owady z charakterystycznym bzyczeniem zaczęły latać wokół naszego bohatera, pewnikiem podobnie przy obozowisku. To niezwykłe, że niezależnie od sprawności shinobi, ukrycie się przed komarami było wręcz niemożliwe - te cwane owady, niczym kierowane pociski wyczuwały zapach, oddech, a nawet temperaturę stałocieplnych zwierząt, a Senju Tosio nie stanowił dla nich niczego ponad kolejne źródło pożywienia.
Pomijając konieczność poradzenia sobie z "wampirami", shinobi miał dużo ważniejszy problem przed sobą. Oto bowiem zauważył, jak między drzewami przemyka jakiś cień, a chwilę później kolejny. Kilka sekund później i już stało się jasne, że słyszane wcześniej wycie należało do watahy wilków, niewielkie bo składającej się z trzech osobników, ale niewątpliwie zainteresowanych obecnością ludzi i ich koni. Drapieżniki zbliżały się do naszego bohatera, ewidentnie mierząc swoje szanse. Nocne polowanie na jelenie albo dziki były zdecydowanie trudniejsze, niż zaatakowanie wędrowców na szlaku. Trzeba było podjąć jakieś kroki, wilki ustawiły się w trójkąt i zbliżały się do młodego Senju, miały do niego około 20 metrów, ale z każdym krokiem były coraz bliżej...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1349
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Leśna Polana

Postprzez Senju Toshio » 15 sie 2018, o 19:06

Ambitny i w kwiecie wieku młodzieniec z rodu Senju zdawał sobie sprawę z warunków, jakie go obejmowały. Pogarszająca się widoczność była powodem jego największych zmartwień. Zaraz potem miało okazać się, że wyszedł na spotkanie szajki wilków. Zaraz po ludziach była to druga sposobność na zagrożenie podczas jakiejkolwiek wędrówki czy misji. Przed jednym, jak i drugim zagrożeniem ciężko było uciec. Toshio miał o tyle złożony charakter, że wprost krzyżowały mu się pojęcia. Plątały niczym niezdecydowane nogi. Wolałby walczyć i wygrać, żeby utorować sobie drogę do dalszego celu. W końcu takim stanem rzeczy nic nie jest skomplikowane. Zrobienie tył zwrot i ucieczka, powodowały wszelką masę drobnych szczegółów do troszczenia się o nie. Tym bardziej, jeśli nie chodziło tylko o własne życie. Trudno było rozpoznać miejsce, w którym z pewnością żerują myśliwi z
gatunku canis lupus. Do tego trzeba szeregu doświadczenia i szkolenia w rzemiośle.

Toshio podczas pierwszych sekund spotkania z wilkami starał się opanować napływ adrenaliny. Nie dać poznać po sobie strachu. Nie mógł się go wyzbyć, choćby chciał. Płynął wraz z innymi emocjami we wzburzonych żyłach krwi. Tak mu się przynajmniej wydawało, że unerwienie miało bliskie związki z szkarłatnym płynem. Panował nad sobą, jak przystało na shinobi. Wiadomości o tych drapieżnikach zdawały się jasno określone. Nie ruszać się. Spoglądać im w oczy. Chciałby posiadać umiejętności, które zmuszą je do odejścia. W zasadzie już rozmyślał nad sposobem poradzenia sobie z nimi. Siłowo czy po dobroci. Chyba musiał tym razem postawić na trochę wysiłku. Nie mógł wiecznie wywoływać zjawisk, które będa za niego załatwiać sprawę. Nie znaczyło to jednak, iż w obecnym rozrachunku zamierza gołymi rękami powalić na ziemię trzech wilków. Najpewniej były od niego zręczniejsze i silniejsze. Jeśli wyjdzie z tego bez ugryzień, to będzie wielce zadowolony.
Odległość mu sprzyjała, a canis lupus nie zaczęły swojej szarży. Również oceniały z kim mają do czynienia. Dlatego Toshio nie spieszył się i powoli złączył dłonie, aby zebrać odpowiednio dużo chakry w organizmie. Przekierował odrobinę do stóp, żeby posiadać większą przyczepność. W dalszym bezruchu złożył pierwszą serię pieczęci do techniki pierwszej. Wiedział, że w tym momencie mogło okazać się to zagrożeniem dla łowców. Gdy już z jego ciała - konkretniej barku - odczepił się ostatni kawałek plastycznego drewna tworzącego jego sobowtóra, dołożył starań i przyjął pozycję bojową do kolejnego jutsu. Ze złożonymi palcami dłoni rozpoczął manipulację swoim kekkei genkai i wytworzył dokoła siebie oraz Mokubunshina oszczepy. Ich ilość wyniosła osiem sztuk. Odpowiedni oręż do rzucania i trzymania przeciwnika na odległość. Ostry spiczasty czubek miał być wbity w ziemię, dzięki czemu dwaj Senju mogli je wyjąć i bez większego problemu się nimi zamachnąć. Igrzyska czas rozpocząć. W zależności czy grupa wilków zdążyła już rozpocząć bieg na swoją ofiarę lub nadal się zbliżała w takim samym tempie, Toshio musiał mieć na uwadze swoje przypuszczenia. Gdyby był to zryw, wtedy bezzwłocznie wraz z Mokubunshinem dobywają włóczni i ciskają po jednej we wrogie jednostki. Zaraz potem w asyście kolejnej będą musieli zwrócić się do siebie plecami w pozycji obronnej - gdyby nie trafili ani jednego. Mieli do czynienia z instynktem łowieckim przekraczającym umiejętności chłopaka, dlatego ciężko będzie przechylić przewagę na swoja korzyść. Byli jednak uzbrojonymi ludźmi, wyszkolonymi do walki. W dodatku drewniana kopia bez trudu mogła zostać pogryziona. W tym względzie MokuToshi mógłby walczyć tu w pojedynkę. Przez pewien moment ten wariant przeleciał mu przez myśl. Mógłby wtedy na spokojnie dotrzeć do Keade i stamtąd nadzorować dalsze poczynania klona. Bez trudu kontaktując się z nim za pomocą więzów krwi. Jak już wspomniał sobie na początku nie byłoby w tym żadnej zabawy. Mając za żywą tarczę Mokubunshina zamierzał cisnąć drugą włócznią w tego wilka, który za bardzo się zbliży. I od razu na jej miejsce wziąć następną. Gdyby trójka przeciwników zrobiła jednoczesne natarcie korzysta z zamachu oszczepem i jednoczesnym susem w bok, jeśli atak znalazłby lukę w jego akcji. Ewentualnie będzie zmuszony użyć podstawy sztuk walki bez specjalnie trenowanego stylu, jak gouken. Polegał jedynie na shurikenjutsu, a zatem jedynym ratunkiem będzie eliminacja poprzez precyzję i celne trafienie by zabić.[/akap]


Spoiler: pokaż
Chakra: 79% - 15% (Mokubunshin) - 5% (Mokuton reberu Di)
Mokubunshin: 1%

Plan działania:
1. Stworzenie klona.
2. Tworzenie 8 włóczni.
3a. Rzucenie z klonem po jednym oszczepie. Pozostaje 6 szt.
3b. Obrona przed atakiem, zwrócenie się do siebie plecami.
4. Toshio rzuca swoją włócznię w atakującego go wilka (pozostaje 5 szt.).
4a. Klon pilnuje ataku na siebie lub asekuruje Toshio, gdyby zaatakowały go dwa wilki na raz.
5. W najgorszym rozrachunku drewniana kopia przyjmuje na siebie wszelkie ugryzienia, a Toshio odskakuje w bezpieczne miejsce.

Nazwa
Mokuton no Jutsu: Reberu Di

Najniższa ranga klanowa, która pozwala na wytworzenie Uwolnienia Drewna. Bardzo łatwo tego dokonać - wystarczy złożyć pieczęć Węża i przesłać chakrę do otoczenia. Pozwala to na szereg ciekawych możliwości - użytkownicy mogą wytwarzać proste drewniane przedmioty i konstrukcje, np. miecze, kije, drewniane bloczki, itd.. Drewno jest zbalansowane pod względem wytrzymałości i szybkości, przez co już teraz posiada uniwersalność niedostępną w przypadku innych Kekkei Genkai.

Wytrzymałość
Słaby

Szybkość
Słaby

Zasięg
Brak Skupienia
5 metrów

Pełne Skupienie
10 metrów

Wielkość Max.
Szerokość
3 metry

Wysokość
3 metry

Długość
3 metry

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)



Nazwa
Moku Bunshin no Jutsu

Pieczęci
Tygrys → Pies → Wąż

Zasięg
Obszar danej prowincji, w której znajduje się gracz

Koszt
E: 26% | D: 18% | C: 14% | B: 10% | A: 6% | S: 4% | S+: 2% + to, co przekażemy

Dodatkowe
Statystyki równe oryginałowi (poza wytrzymałością).

Opis Technika tworząca określoną ilość kopii użytkownika, które dosłownie wyrastają z jego ciała. Każda z nich posiada swoje zasoby chakry, które oryginał musi przekazać podczas procesu tworzenia, a także własną wolę i umiejętność mowy. Klon ma do dyspozycji wszystkie techniki klanowe i Tai/Buki (bez wykorzystywania chakry) znane przez pierwowzór i ekwipunek poza wyjątkowymi rzeczami pokroju notek czy bombek. Klon, jako że stworzony z drewna, jest bardzo wytrzymały i może walczyć nawet z bronią przeszywającą go na wylot. Trzeba bardzo się postarać, by unieszkodliwić takiego klona. W przeciwieństwie do innych klonów, ten potrafi komunikować się na odległość z oryginałem przez sieć korzeni roślin poprzez “podłączenie się” do niej obydwu stron. Klon zyskuje tym samym funkcję doskonałego zwiadowcy. Jest to jedna z najlepszych technik duplikujących.

Ranga B Zakłóca w niewielkim stopniu wszystkie zdolności sensoryczne rozwinięte do poziomu B. Inne doujutsu (poza Sharingan: San Tomoe i wyżej) oraz umiejętności sensoryczne mają problem z doszukaniem się zależności między oryginałem, a klonem.

Ranga A Zakłóca słabsze zdolności sensoryczne (rangi B i niższych, w tym Sharingan: San Tomoe) i osłabia w niewielkim stopniu działanie wszystkich doujutsu i zdolności sensorycznych rozwiniętych do rangi A. Wyjątkiem tutaj może być technika sensoryczna Kagura Shingan, a Mangekyou Sharingan rozpoznaje klona bez trudu.

Ranga S Zakłóca doujutsu i zdolności sensoryczne na tym samym poziomie, dla których klon jest nierozpoznawalny względem oryginału. Wyjątkiem jest Eternal Mangekyou Sharingan, który jest w stanie stwierdzić, że ma do czynienia z klonem Senju.



Nazwa
Kinobori no Waza

Pieczęci
Brak

Zasięg
Na ciało

Koszt
Minimalny, nieodczuwalny

Dodatkowe
Brak dodatkowych wymagań

Opis <span style="display: block; margin: 0; padding: 0; text-align: justify;">Kolejna z podstawowych jutsu, które potrafią wykorzystać nawet największe świeżaki spomiędzy ninja. Technika ta pozwala na odpowiednią kontrolę i kumulację chakry w z góry określonym miejscu - tu są to stopy. Dzięki temu shinobi jest w stanie poruszać się po powierzchniach pionowych, a nawet poziomych (tylko w sprzeczności z grawitacją), czyli prościej - po ścianach i sufitach, drzewach, gałęziach, i po czym tylko nam przyjdzie ochota - nie wliczając wody.
Uwaga: Odpowiednio skumulowana chakra w stopach nie wyklucza korzystania z innych technik w trakcie jej używania.</span>


Statystyki:
Spoiler: pokaż
Siła 20
Wytrzymałość 44
Szybkość 47
Percepcja 50
Psychika 10
Konsekwencja 10

KONTROLA CHAKRY C
STYL WALKI: Seido (shurikenjutsu)

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
STYLE WALKI 1 (dziedzina C)
Shurikenjutsu D
ELEMENTARNE
Suiton C
Doton C
KLANOWE
Mokuton B
Senju Toshio
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość