Karczma Nomisuke

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Ayatsuri Juranu » 4 sie 2018, o 11:03

"Wymiana"
Misja rangi D dla Aburame Takeshi
5/15?


- Hah! Od razu do rzeczy, co? - lekko się zaśmiał, ale w taki sympatyczny sposób, nie żaden złowieszczy, jak to mogłoby się czasem zadziać - No więc przeładowujemy się akurat tutaj. To w sumie dobre miejsce, gdyż zarówno my, jak i kompania, z którą się wymieniamy mogą tutaj odsapnąć i zostać na noc. Tak w razie konkretnych powodów. - słuchało się go przyjemnie, widać było, że ma doświadczenie w zagadywaniu ludzi, a jako, że jest handlowcem, to pewnie dużo posprzedawał - Ale pewnie wolisz konkrety. No więc potrzebuję dostarczyć drobny pakunek do szpitala w Gokiburi, a jak się uda to, to oni też powinni mieć coś dla mnie. Oszczędzisz nam fatygi i czasu, a więc pieniędzy, więc co nieco też dostaniesz. - uśmiechnął się porozumiewawczo, ponownie poprawiając okulary. Potem zaczął się powoli podnosić, bo nic nawet przecież nie zamawiał. - Jak będziesz gotowy to czekam przed budynkiem, nietrudno nas znaleźć. - ale widać było, że wiedział iż prędzej czy później może się chłopaka spodziewać. Teraz był czas, żeby napić się jeszcze szklaneczki czegoś przed drogą i ruszyć za zarobkiem.
Ostatnio edytowano 9 sie 2018, o 02:15 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Takeshi Aburame » 5 sie 2018, o 21:22

Kiwnął głową, zamiast odpowiedzieć na jego stwierdzenie. W końcu dla kupców i handlarzy czas to pieniądz, prawda? Po co marnować język na tyle słów, szczególnie gdy można ten czas przeznaczyć na coś ważniejszego czy pożyteczniejszego.
Prawie odetchnął z ulgą gdy zleceniodawca wreszcie przeszedł do konkretów. Powstrzymał się, bo jeszcze mężczyzna by się obraził i nici z misji, albo potrąciłby trochę pieniędzy z nagrody. Ludzie bywają mściwi, nawet za najmniejsze utarczki.
-Proste zadanie
Stwierdził patrząc na niego. No cóż, proste zadanie łatwiej i szybciej się wykonuje, ale płacą też mniej. Nie żeby narzekał, w tych czasach każdy grosz się liczył. Kiwnął głową i wyciągnął do niego dłoń. Jeśli ją uścisnął, na jego rękę mógł przejść maleńki owad, pewnie nawet handlarz nie zwróciłby uwagi na tą samiczkę Kikaichū. Po co ją podrzucił? Tak na wszelki wypadek gdyby ten pan zamierzał go wykiwać. Przezorny zawsze ubezpieczony prawda?
Gdy mężczyzna wyszedł, Aburame dokończył picie, bo niczego do jedzenia nie zamówił. Nie chciało mu się marnować pieniędzy, skoro i tak był już najedzony. Opuścił budynek i zaczął rozglądać się za swoim zleceniodawcą.
Takeshi Aburame
 

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Ayatsuri Juranu » 7 sie 2018, o 14:05

"Wymiana"
Misja rangi D dla Aburame Takeshi
7/15?


Przezorny zawsze ubezpieczony, jak to mawiają. Chociaż czy to nie jest nadmierna paranoja? Nazwijmy to jednak fachowo minimalizowaniem ryzyka zawodowego. Handlarz nawet nie spytał jak się chłopaka o imię, a tym bardziej nazwisko, więc byłyby duże szanse, że by człowieka wykiwał. Ale może po prostu go to nie obchodziło? Szczególnie, że nie wiedział przez to o trafieniu na chłopka z klanu będącego w czołówce tropicieli w świecie shinobi, a teraz dał się oznaczyć. Duży błąd w przypadku oszukiwania kogoś to niewiedza, z kim się zadziera, więc gdyby oszust byłby doświadczony, na pewno zacząłby od zebrania wszelkich informacji na temat chłopaka, żeby wykorzystać jego słabości. Ale zaufanie do przypadkowego człowieka jest wręcz niewskazane, a więc nawet szukanie go przed lokalem będzie łatwiejsze niż zwykłe rozejrzenie się.

Aczkolwiek nie było to nawet potrzebne, gdyż trochę na uboczu blondyn rozmawiał z kimś, gdy czterech innych ludzi kręciło się wokoło, przytraczając ładunki do koni i ładując wozy. Miał przy sobie torbę, nie była mała, można było ją przełożyć przez ramię dzięki paskowi. Z daleka zauważył Aburame wychodzącego z lokalu, pomachał do niego ręką, choć dzieliło ich ledwie kilkanaście metrów i spokojnie mógł spokojnie głośno mówić. W końcu zaczął, po powiedzeniu paru cichych słów do swojego rozmówcy i poklepaniu go po plecach.
- Dobra, jesteś. To twoja przesyłka. Masz ją dostarczyć do kierownika laboratorium w szpitalu, jasne?Jak wrócisz do widzimy się tutaj albo będę gdzieś w środku. A, w razie nieporozumień powołaj się na moje imię. - powiedział i wyciągnął rękę z torbą, żeby Takeshi mógł ją odebrać. Ciągle nie wiedząc nic o chłopaku. Chyba, że wiedział coś od samego początku?
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Takeshi Aburame » 7 sie 2018, o 19:14

Sam Takeshi był zdumiony, że handlarz nie zapytał o imię czy nazwisko. Chociaż tego drugiego mógł się domyślać. W końcu Aburame mają bardzo charakterystyczny.... styl bycia? Charakter? Zawsze cisi i spokojni, oddzielający się murem od innych ludzi, nieufni i zawsze w tych swoich okularach. Takeshi, jako osoba zakładająca raczej te gorsze scenariusze, stawiał właśnie na to, że jego tożsamość została rozszyfrowana. Zresztą, w jego przypadku ciężko być optymistą gdy kilka dni temu niewinnie wyglądająca dziewczynka, która poprosiła cię o pozbieranie kwiatków w lesie nasyła na ciebie ogromnego niedźwiedzia, a później próbuje przebić ostrzem. W tym świecie nikomu nie można było w pełni ufać, zwłaszcza obcym.
Gdy już w sumie nie taki młody Aburame opuścił budynek wziął od handlarza przesyłkę i obejrzał ją by sprawdzić gdzie najwygodniej będzie mu przyczepić torbę, tak by nie uszkodzić zawartości. Dlaczego niósłby ją w rękach tylko w ostateczności? Bo lepiej mieć wolne dwie ręce niż jedną, z tym chyba nie trzeba się kłócić, prawda?
-Wrócę niedługo
Mruknął robiąc kilka kroków w tył i dopiero wtedy odwracając się plecami do zleceniodawcy po czym wyruszył w drogę. Nigdy nie lubił się odsłaniać tuż przed inną osobą. Był po prostu ostrożny w kontaktach z ludźmi, jeśli można to tak nazwać. A więc jego następny cel to szpital...
Takeshi Aburame
 

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Ayatsuri Juranu » 16 sie 2018, o 21:27

"Wymiana"
Misja rangi D dla Aburame Takeshi
19/19


Po dostarczeniu paczki ziół do staruszka, który potrafił wpaść w szał związany z ekscytacją, należało zwrócić przesyłkę zwrotną do handlarza Hana (zbieżność imion i profesji całkowicie przypadkowa). Paczka prawdopodobnie zawierała słynne medykamenty że słynnych ziół z Kaigan, więc pewnie biznes się dobrze kręcił i miał niezły popyt. Takeshi zbliżał się do karczmy już w mrocznych warunkach późnego wieczora, ale nie musiał długo szukać swojego zleceniodawcy.
- O, jesteś już! Widzę, że coś dla mnie masz, więc ja mam coś dla ciebie. - powiedział, wyciągając z kieszeni garść pieniędzy, odliczył część, po czym wysunął w ręce w stronę swojego kuriera, odbierając też wręczaną paczkę i odchodził zaglądając do jej wnętrza. Ten facet był albo bardzo pewny siebie, albo bardzo ufny, albo po prostu naiwny, bo tak lekko podchodził do sprawy. Chyba, że po prostu bardziej zależało mu na dostarczeniu niż paczce zwrotnej. W każdym razie to był już koniec tej dwustronnej podróży...
Ayatsuri Juranu
 

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hibana » 16 gru 2018, o 13:48

Ostatni łyk gorzkiej herbaty. Ostatnie wspomnienie zimy.
Hibana siedziała na kamiennej ławie przy wejściu do karczmy. Rozkoszowała się pierwszymi promieniami wiosennego słońca, które dopiero wschodziło nad rozległym oceanem. Cieszyła się spokojem porannej ciszy. Lubiła tę porę dnia, dlatego też zawsze wstawała przed innymi. Czuwała, gdy inni spali. Szczęśliwie, nie była jedynym rannym ptaszkiem w okolicy. Kucharz też wcześnie wstawał i mógł zaserwować dziewczynie śniadanie wraz z poranną herbatą. Oczywiście, nie była to pora posiłków i zapewne nie robiłby tego, gdyby Hibana nie odwdzięczała się uśmiechem i miłą rozmową. To było jak „solidarność rannych ptaków”, z której dziewczyna bezczelnie korzystała. Teraz jednak, ta magiczna godzina zaczynała dobiegać końca. Na ulicach zaczynali pojawiać się ludzie, a w karczmie - głodni goście. Hibana postawiła pusty kubek na miejscu obok siebie i obejrzała się na okna zajazdu.
„Ciekawe, czy Yasuo już wstał?”
Tak, wciąż byli razem. Spędzili wspólnie całą zimę.
Ktoś mógłby się zastanawiać: Dlaczego Hibana – wolny duch, miałaby zostać z samurajem?, wszak ograniczało to jej wolność. Prawda, ograniczał ją. „Wolność ponad wszystko” - piękna idea. Jednak Hibana nie była idealistką. Ceniła swobodę, lecz nie mniej od zwykłej wygody. Zostanie z Yasuo było dla niej wygodne. Przełożyła dobrobyt ponad wolność, i na tym wygrała. Bez cienia głodu, chłodu, czy lęku o życie – przetrwała kolejną zimę.
Wciąż jednak nie zmieniła swojego podejścia do samuraja. Ile mu powiedziała tamtej nocy na polanie – tyle wiedział do dziś. Stosunek do mężczyzny również nie uległ zmianie. Mimo tylu spędzonych wspólnie miesięcy, wciąż był jej obcy. W żaden sposób się do niego nie przywiązała, ani nie powierzyła mu swego zaufania. Był obcym. Użytecznym obcym, lecz wciąż obcym. Nie płakałaby, gdyby zginął lub ją zostawił. Tyle lat była sama, że jedna zima nie zmąci jej stylu życia.
Przestała wpatrywać się w okno i zwróciła wzrok w stronę oceanu. Może czas wrócić do samotności? Jak do życia wróciła wiosna, tak i ona mogła na powrót odzyskać swe życie. Życie samotnego wędrowca. Czy jednak tego właśnie chciała?
Zabujała stojącym obok kubkiem, nie odrywając wzroku od wschodzącego słońca. He, uśmiechnęła się pod nosem. Przypomniała sobie ich pierwsze spotkanie. Trakt w lesie, uciekającego artystę i noc pod gwiazdami. Jej żołądek przypomniał sobie tego dzika, którego wtedy jedli. Pamiętała też ranek następnego dnia, gdy odkryli, że obozowali zaledwie parę kilometrów od miasta. Mogli wtedy pójść jeszcze kawałek dalej. Zobaczyć „Co jest za zakrętem?” i dostrzec światła miasta. Tylko... Czy wtedy to wspomnienie byłoby takie wyjątkowe?
Podobnie, jak dalsza wędrówka przez prowincje w stronę Funemi, gdzie poradzono im się udać. Ucieszyła się, gdy dotarli do portu. W mieście było wszystko, czego pragnęła przybywając do Kaigan. Morze, ryby, zapach soli. Tylko Yasuo nie za bardzo pasował jej do obrazka. Krępowała ją jego obecność. Nie pozwalała w pełni cieszyć się morzem. Bo jak miała się cieszyć, gdy – przez własne kłamstwo – musiała udawać, że widzi je po raz pierwszy w życiu? Ech, ciężki jest los nałogowego kłamcy.
Przeciągnęła się, wyrzucając zaciśnięte pięści w stronę nieba.
„Niech diabli wezmą przeszłość, mamy nowy, piękny dzień.”
Postanowiła, że dzisiaj pójdzie potrenować. Gdzieś niedaleko najlepiej nad jakąś wodę. Może wybrzeże? Całą zimę opracowywała techniki, których zamierzała się teraz nauczyć. Nie trenowała, tylko teoretycznie planowała sobie treningi. Myślenie nie męczy, a zimą – z przyzwyczajenia – starała się ograniczać straty energii. Nie było sensu marnować tak cennych sił na trening, który mógł zaczekać do wiosny.
Wiosna nadeszła. Czas wcielić plany w życie.
Wstała, weszła do karczmy i skierowała się w stronę baru, by oddać kucharzowi pusty kubek. Uśmiechnęła się przy tym porozumiewawczo, po czym rozejrzała się po sali – wypatrując Yasuo. Chciała mu powiedzieć, że wychodzi, i że najprawdopodobniej zniknie na cały dzień. Nie czuła się wobec niego zobowiązana. Zwyczajnie, przez te parę miesięcy zrozumiała zalety posiadania towarzysza. Czuwał, gdy ona spała. Szukał jej, gdy znikała. To drugie dawało poczucie bezpieczeństwa, którego wcześniej nie znała. To było miłe wiedzieć, że jeśli zginie lub wpadnie w tarapaty, ktoś będzie je szukał. Jeśli się poślizgnie i złamie nogę. Nie będzie leżała – umierająca, do następnej wiosny, gdy ktoś przypadkiem znajdzie jej ciało. Nie. Teraz miła kogoś, kto będzie jej szukał. Kogoś, kto ją znajdzie i – jeśli będzie w stanie – pomoże. Kogoś, kto się zmartwi, gdy ona zginie, a może nawet – zapłacze.
Yasuo był jak kotwica. Bardzo ważna kotwica. Dlatego – jeśli tylko miała możliwość – poinformowała go, że idzie „na spacer”.
Mógł być jej kotwicą, a nawet całym okrętem, ale były rzeczy, o których wiedzieć nie musiał.

z/t -> Wybrzeże
Ostatnio edytowano 19 gru 2018, o 23:47 przez Hibana, łącznie edytowano 1 raz
ObrazekLokalizacja Hibany: Opuszczony dom w środku lasu
Prowadzone misje: Rika & Mujin - B;
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 516
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yasuo » 19 gru 2018, o 18:39

Mijały godziny, dni, tygodnie, a nawet całe miesiące. Nim się obejrzałem, była już wiosna. A ta pamiętna chwila, kiedy to spotkałem Królową Jesieni, wydawała się tak bliska. Wszak kobieta ciągle dotrzymywała mi towarzystwa. Razem ze mną przebywała w jednym budynku (w pewnej karczmie, która jak się okazało, była stosunkowo niedaleko naszego obozowiska), czasem jedliśmy też wspólnie posiłki, byliśmy nad morzem. Niekiedy zdarzyło nam się zwyczajnie porozmawiać. Tak... każdą noc spędzaliśmy w jednej karczmie, chociaż w dwóch oddzielnych pokojach. Nie śmiałbym przebywać z Królową w jednym pokoju. Nic oczywiście bym jej chyba nie zrobił, ale nie chciałem, żeby czuła się skrępowana. Nie było to tanie, ale jakoś daliśmy radę. W końcu byłem samurajem, najemnikiem i osobą, która bardzo chętnie pomaga innym. Dlatego nie było dla mnie problemu, żeby - oczywiście po wcześniejszym uprzedzeniu mojej towarzyszki - znikać na cały dzień i zatrudnić się gdzieś w porcie, czy w jakimkolwiek innym miejscu. Pracy nie brakowało. To prawie tak jakbyśmy byli małżeństwem... Ja, jako mąż, często wychodzę z domu, by zarobić na zachcianki swojej żony, a żona pławi się w luksusach. Niezbyt zdrowy układ, ale mnie osobiście by nie przeszkadzał, o ile bym tą drugą osobę naprawdę kochał. Chciałbym wtedy jej niebo przybliżyć i oddać wszystkie skarby świata. Oczywiście małżeństwem nie byliśmy, a karczma nie była naszym prywatnym domem. Jednak sytuacja trochę podobna, prawda? No hej! Niedawno porównywaliśmy się do zwierząt, a teraz porównałem nas do ludzi! To się nazywa "awans społeczny", czyż nie? Ktoś mnie zapyta dlaczego to zrobiłem? Dlaczego związałem swój los z tą dziewczyną? Tak po prostu. Polubiłem ją i stwierdziłem, że razem na pewno łatwiej będzie przetrwać. No może nie tyle łatwiej... co po prostu weselej. Każdy sposób jest dobry, by zabić samotność podróży, a swoją towarzyszkę naprawdę polubiłem. To było naprawdę fajne uczucie, mieć kogoś takiego zaledwie parę metrów dalej, za ścianą.
Yuka... moja pierwsza, wielka miłość. Zakochanie od pierwszego wejrzenia. Ponad rok jej nie widziałem i szczerze mówiąc, pomału zaczynało mi przechodzić. Odkochiwałem się. Traciłem nadzieję na ponowne spotkanie... A do tego Królowa Jesieni. Ona była obok. Ją znałem od paru miesięcy, a nie od paru minut. To była ta różnica. Oczywiście ciągle pamiętałem o tym co ustaliliśmy. Zostanie ze mną jedynie do wiosny. Chciałem, by została trochę dłużej. A może w ogóle na zawsze... Czy byłem w niej zakochany? I tak, i nie. Przywiązałem się do niej tak mocno, że kochałem ją jak siostrę, czy przyjaciółkę. Nie chciałem się w niej zakochać jednak tak jak mężczyzna zakochuje się w kobiecie. Nie dlatego, że mi się nie podobała... Pomimo swojej blizny była jednak naprawdę urodziwa. Nie chciałem tego robić, bo wiedziałem, że wkrótce mnie opuści i prawdopodobnie nigdy się nie spotkamy. Eh... w takim wypadku pokochanie takiej kobiety równałoby się cierpieniu. Strasznie niepraktyczny stan. Generalnie całe to "zakochanie" czy "zauroczenie" powodowało, że człowiek tracił głowę... A ja przecież byłem wojownikiem. Strata głowy równała się śmierci. Dosłownie i w przenośni. Zmierzam do tego, że jeśli "w przenośni" stracisz głowę, to z pewnością na prawdę też ją stracisz. Bez względu czy dokonają na Tobie ceremonialnej dekapitacji na środku wioski czy miasta z użyciem topora albo "nowoczesnej" gilotyny, czy może normalnie podczas walki. Taki zabłąkany miecz czy topór czy inne niebezpiecznie ostre narzędzie może Cię przypadkowo tej głowy lub wręcz umyślnie pozbawić.
Westchnąłem tylko jak Królowa Jesieni oznajmiła mi, że "wychodzi na spacer". Wiedziałem, że to jest ta pora. Ona zamierzała niepostrzeżenie - niczym kot - odejść. A przynajmniej tak mi się wydawało. No tak. W końcu była już wiosna, czyli wszystko szło zgodnie z naszą umową. Posmutniałem trochę, a może nawet bardziej niż trochę.
- Rozumiem - Odpowiedziałem tylko i pokiwałem potwierdzająco głową. - Tak więc, bezpiecznej podróży. Bywaj.
Ukłoniłem się i nagle sobie coś uświadomiłem. Kobieta została ze mną do wiosny, by usłyszeć "jak ją nazwę" o tej porze roku. Oczywiście kolejne imię dla Królowej Jesieni już wymyśliłem dość dawno temu. Nic jednak nie mówiłem, czekając na wiosnę. Teraz więc była odpowiednia pora, by to wyjawić. Odpowiednia i jedyna, ostatnia. A przynajmniej tak mi się wydawało...
- Pamiętasz co Ci mówiłem tamtego dnia nad morzem? - Zacząłem. - Byłaś też ciekawa jakie nowe imię wymyślę Ci na wiosnę. Prawdę mówiąc, tamtego dnia już je wymyśliłem, jednak chciałem byś je poznała dopiero wiosną. "Oashisu"[1], może być?

Sięgnąłem pamięcią do tamtego dnia. Królowa Jesieni pierwszy raz widziała morze. Pustynna Księżniczka, która z wiadomych przyczyn morza widzieć nie mogła. Stanąłem wtedy obok niej i wypowiedziałem słowa, których nigdy chyba nie zapomnę. Powiedziałem wtedy:
- Piękne, prawda? - Uśmiechnąłem się wtedy. Pamiętam to jak nic. - Jednak, pewnie o tym wiesz, dla wyczerpanego i spragnionego człowieka na pustyni zwykła oaza wydaje się równie piękna, a może nawet piękniejsza. Źródło nadziei... Źródło życia...
Tak jakbym mógł się na temat pustyń i oaz wypowiadać... W końcu nigdy w takich rejonach nie byłem. Nie doświadczyłem trudów wędrówki przez pustynię i nie mogłem sobie wyobrazić tak na prawdę tego co czuli ludzie, którzy borykają się z takimi problemami jak brak wody, jedzenia, orientacji, sił na dalszą podróż, czy nadziei... Nie miałem odpowiednich kompetencji, by mówić o takich rzeczach, jednak znałem znaczenie poszczególnych słów. Co czują tacy ludzie, którzy docierają do oazy? Dumę, że nie zwątpili w siebie; że się nie poddali i, że im się udało? Radość, że przeżyli? Ulgę? Chwilę wytchnienia, bo w końcu mogą sobie odpocząć i przemyśleć dalszy plan działania? Nie było to w tej chwili istotne. Jedno jednak powiem. Nieważne co czuli ci ludzie. Ja czułem dokładnie to samo, przebywając z Królową Jesieni... Ona była moją oazą.

Po tym jak Hibana wyszła, zamówiłem sobie jakieś śniadanie. Obojętnie co mi podali. Zjadłem wszystko. Do tego szklankę jakiegoś soku. Co prawda przeżywałem wewnętrzną tragedię, ale nie miałem najmniejszego zamiaru upijać się do nieprzytomności. Po jedzeniu postanowiłem wyjść. Też chciałem się przejść.

z/t


[1] Oashisu ( オアシス ) - z jap. Oaza
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 932
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hibana » 21 gru 2018, o 00:30

Była już ciemna noc, gdy Hibana wróciła do karczmy. Była bardzo zmęczona. Ledwo szła. Zataczając się jak pijana, opadła na drzwi. Czoło, nos, usta kolejno stykały się powierzchnią nieoheblowanego drewna. Uniosła się, jak marionetka nieudolnego lalkarza i weszła do środka. Cały dzień spedziła trenując na wybrzeżu. Opanowała wiele nowych, przydatnych technik. Była z siebie bardzo dumna, ale też i bardzo zmęczona... i głodna. Zaraz po wejściu zamówiła kolacje do pokoju. Jej żołądek krzyczał o herbatę, jednak poparzone usta kazały poprosić o zwykłą wodę. Do pokoju. Do łóżka. Nie miała ochoty jeść teraz wśród innych ludzi. Na siedząco i wyprostowana. Nie. Chciała się położyć. Zjeść i wypić w łóżku, jak rozpuszczony dzieciak. Wcześniej jednak, chciała się jeszcze umyć. Cała była w piasku, a przemoczone spodnie jeszcze całkiem nie wyschły. Do tego, trochę szepleniła, przez poparzony język. Ogólnie sprawiała dość nędzne wrażenie. Dobrze, że ją tu znali, inaczej zapewne zostałaby wyproszona. Ach. Miło mieć dom. Tymczasowy, ale dom. Miejsce, do którego można wracać. Gdzie ktoś na ciebie czeka. Gdzie cie znają.
Kochany, znajomy kucharz. Bez zbędnych pytań przyjął jej zamówienie, a także zszedł do piwnicy po trochę lodu na jej oparzenia. Tylko się uśmiechną, słysząc nieporadną mowę dziewczyny. Zapytał, czy czegoś jeszcze potrzebuje. Dał też chusteczkę, w którą mogła zawinąć lód, by od razu przyłożyć go do twarzy. To też zrobiła. Z cieknącą paczuszką przy policzku, odeszła od baru i rozejrzała po sali. Szukała Yasuo. Chciała mu powiedzieć, że wróciła. Popatrzyła po stolikach. No, gdzie ta jej „kotwica”?
Jeśli nie znalazła go w jadalni, poszła na górę do jego pokoju. Chciała się jak najszybciej odmeldować. Wiedziała, że jak pójdzie do siebie i legnie na łóżku, to już nie wstanie. Zapukała. Nie zamierzała się spowiadać, ani tłumaczyć. Krótkie „Wróciłam” i do łóżeczka (swojego), czekać na kolacyjkę. Prosty plan. Jeśli tylko zdoła znaleźć Yasuo.
ObrazekLokalizacja Hibany: Opuszczony dom w środku lasu
Prowadzone misje: Rika & Mujin - B;
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 516
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yasuo » 21 gru 2018, o 01:43

Jakoś nie chciało mi się wracać do tamtej karczmy, ale nie miałem innego wyjścia. Po prostu... musiałem się przespać, a przede wszystkim coś zjeść i się czegoś napić. Dlaczego mi się nie chciało? Bo tamto miejsce było pełne wspomnień. Pełne wspomnień związanych z Oashisu... Pomyśleć tylko, że nie byłem w niej nawet zakochany... Albo nie chciałem być. Chciałem traktować ją jak siostrę albo jak przyjaciółkę, po to, by uniknąć tego co właśnie mi się działo. Nie pomyślałem jednak, że strata siostry lub przyjaciółki także może boleć niemiłosiernie. Zwłaszcza, że chciałem się w niej zakochać. Chciałem... Miałem nawet to "gówno" z bazaru... Idealnie się złożyło, gdyby nie fakt, że jej nie było... I nie będzie. Chyba. Kogo ja oszukuję? Na pewno, a nie chyba.
Zamówiłem więc dziczyznę. Szef kuchni tego dnia właśnie serwował taką kolację. Albo to po prostu było jedno z dań. Ja jednak mięso dzika lubiłem... Królowa Jesieni chyba też. Kami-sama, spraw, bym nie tęsknił... Do tego oczywiście sok jakiś (trzy kubki) i... sake. Dużo sake... Najpierw wypiłem jeden kubek tego soku, oczywiście delektując się pysznym mięsem. Później zacząłem pić sake. Sake popijałem sokiem, żeby zdusić goryczkę alkoholu. Później wymieszałem - o zgrozo - sok z alkoholem. Tak też można było to pić. Później już szło samo sake. Brzuch był pełny. Głowa też pełna. Pełna myśli, których nie potrafiłem się pozbyć. Myśli o Oashisu... i wspólnych przygodach. Postanowiłem to zapić...
Byłem słaby. Myślałem, że lepiej zniosę rozstanie. Chociaż może to po prostu pierwszy szok. Może jutro będzie lepiej ze mną. Może już jutro powrócę do normalności. Ale bez alkoholu "jutro" nie chciało nadejść. Nie chciało... Dlatego przywoływałem je za pomocą czarek wypełnionych sake. Jedna czarka, druga, trzecia, piąta, dziesiąta, trzynasta... Może nawet więcej ich było. Po trzynastej przestałem liczyć. A po trzeciej ominąłem czwartą i od razu policzyłem piątą. A po dziesiątej policzyłem jeszcze dziesiątą ze trzy razy minimum... Wszystko mi się plątało. I piłem dalej.
Siedziałem przy jednym ze stolików i przysypiałem. Co pięć minut... spałem przez pięć minut. Nie widziałem Hibany, która akurat wróciła ze swojego treningu. Jednak zachciało mi się siku... Resztami rozumu postanowiłem wyjść na zewnątrz. Nie chciałem tutaj sikać, a za cholerę nie pamiętałem gdzie jest kibel... Alkohol jest moczopędny i ma jeszcze jedną wadę. Bardzo szybko sprowadza na ziemię, jeśli chcesz go wysikać... Wstałem. Zrobiłem pięć kroków i bęc na ziemię.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 932
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hibana » 21 gru 2018, o 18:34

Zostawić faceta samego na jeden dzień...
Była brudna i zmęczona. Chciała jak najszybciej wrócić do pokoju i zaszyć się w łóżku, do którego ktoś przyniesie jej pyszną kolacje. Wcześniej jednak trzeba było powiadomić Yasuo o swoim powrocie. Szukała go w jadalni, lecz nie mogła znaleźć. Prawdę powiedziawszy, nawet nie szukała zbyt dokładnie. Rozejrzała się tylko, a skoro nie dojrzała samuraja, zamierzała udać się na górę i sprawdzić, czy nie ma go w pokoju.
Już wchodziła na schody, gdy usłyszała huk i towarzyszący mu jęk. Naturalnie, odwróciła głowę w tamtym kierunku, aby sprawdzić co się stało. Szybkie rozpoznanie. A, jakiś pijak się wywalił. Prychnęła pogardliwie, i już gotowa była odejść, gdy rozpoznała znajomą twarz pijaka. Chwilę patrzyła na niego z ukosa, jakby nie była pewna tego co widzi. Yasuo?
Piękna „kotwica”, ładny „mąż”. To truchło na podłodze. Podeszła bliżej do tego obrazu rozpaczy. Na metry czuła odór alkoholu. Stanąwszy krok od niego miała już całkowitą pewność. To był pijany samurai. Jej samurai.
-Wyglądasz żałośnie – zabrzmiał lód gdzieś na dnie jej serca.
Opadła na jedno kolano i pozwoliła by ich oczy się spotkały. Wzrok miała zimny. Bez gniewu, czy litości. Patrzyła na niego z góry. Schowała za plecami swój lodowy opatrunek. Nie mogła teraz wyglądać tak żałośnie. Choć oparzenia są mniejszą hańbą, niż upojenie, to nie wystarczyła jej mała przewaga. Jeśli miała nad nim górować, to całkowicie.
Widziała jego barani wzrok. Nie wiedziała, że upił się wierząc, że go zostawiła. Rozumiała jednak, że jej obecność go dziwi. Mogła się tylko domyślać. Ale... Nie miała siły na domysły. Nachyliła się nad nim i przysunęła mu dłoń do twarzy. Złączyła dwa palce i... pstryknęła go w czoło. Nawet nie próbowała być przy tym delikatna. Z satysfakcją obserwowała mały, czerwony ślad jaki mu zostawiła. To nie była kara. Nawet nie ostrzeżenie. Widziała jego wzrok. Sama tego nie rozumiała, jednak chciała, by on rozumiał, że to co widzi jest realne. Prawdziwe. Że ona naprawdę tu jest.
-Wróciłam.
Lód. Lodowaty głos. Lodowaty wzrok. Nie zasługiwał na jej uśmiech, ani nawet na ciepłe słowo.
To co widziała budziło w niej odrazę. Wstręt. Yasuo upił się sądząc, że Hibana opuściła. Chichot losu. Bowiem odchodząc zaczęła się zastanawiać: czy warto z nim jeszcze zostać? Potrząsnęła głową. Jutro. Przemyśli to jutro. Teraz tylko łózko, jedzenie i sen. Przystawiła na powrót lód do twarzy. Ostatni raz obejrzała się na Yasuo.
Do jutra się zagoi.
ObrazekLokalizacja Hibany: Opuszczony dom w środku lasu
Prowadzone misje: Rika & Mujin - B;
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 516
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 23 gru 2018, o 22:26

MISJA RANGI D DLA YASUO I HIBANY
"Straszne skutki picia wódki"
1/22


Obrazek

Gdyby bogowie wynaleźli eliksir cierpliwości, to byłby on bardzo teraz nieodzowny. Wręcz potrzebny do przetrwania. Mężuś oczywiście leży, cierpi i umiera, a gdzie te wszystkie romantyczne kolacje? Gdzie ciasteczka? Gdzie eukaliiiptuuus?!
Do kompletnie nawalonego, zalanego Yasuo podchodzi młody mężczyzna, niemniej wstawiony. Ma długie, brązowe włosy, roześmiane oczy, jasną cerę, ubrany jest jak ktoś z wyższej sfery i raczej nie pachnie najpiękniej, noale, kto by tym się psz...bsz...pprzejmooował. Po drodze trzy krzesła przewrócił, kwiatka zamordował, ale przecież dotarł do naszego samuraja - co w jego stanie jest wyczynem mniej więcej takim, jak pokonanie Novum Ordo na wyspach.

-Heej...koleeego...choooć. F-f-fstaaawaj!-ciągnie niecierpliwie biednego Ineko za kark, jak kota, hehe, bo w sumie to on taki kot jest. Nooowy, nie wsta...wta...fta...nie wtajemniczony jest. Łubudu! Oj, krzesło się wywaliło, no trudno. Nieznajomy nie odpuszcza.

-NO FSTAWAJ KUFAAAA, CHLAMYYY!

Czy może być gorzej? Według logiki nie. Kac, wściekła kobieta, brak pieniędzy, ufajdane wódką ubranie...
...a jednak, sądząc po uśmiechu nieznajomego bruneta, może. Zwłaszcza, kiedy koleś rozmnaża ci się w oczach i w sumie to nie wiesz, czy jest ich tam dwóch, czy może jednak tylko jeden!
Ostatnio edytowano 11 sty 2019, o 09:19 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek

“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yasuo » 24 gru 2018, o 13:20

Momentalnie zapomniałem, że chciało mi się sikać. Mam nadzieję, że to nie dlatego, że już się wysikałem, leżąc na podłodze... O dobry Losie (czyt. Mistrzu Gry), proszę, oszczędź moje gacie i nie pozwól, by spotkała mnie taka hańba! "Niech los zawsze mi sprzyja..." - czy jakoś tak to szło. A sprzyjał jednak. Nie wiedziałem czy to co widzę jest prawdziwe. Oashisu... wydawała się taka realna. Wróciła, skrytykowała mój wygląd. Dostałem od niej w czoło nawet. Czy to jednak znaczyło, że to było prawdziwe? Może tylko mi się wydawało? Może to tylko iluzja? Skoro genjutsu mogło coś takiego uczynić, to dlaczego nie alkohol? Ciągle nie dowierzałem. Jednak zaczął tlić się we mnie płomyk nadziei. Trzeba sprawdzić, czy ona rzeczywiście tam jest. Czy jest realna... Nie, nie zgadliście. Macać jej nie zamierzałem, bowiem ciągle nie wierzyłem swojemu dotykowi. Po prostu musiałem wytrzeźwieć. Pójść do swojego pokoju, położyć się... Zasnąć. Nazajutrz rano obudzić się i zapukać w drzwi pokoju Królowej Jesieni. Jednak wcześniej musiałem zrobić jedną jeszcze rzecz...
- Królowo... Przepraszam...
Rzuciłem w jej kierunku, ciągle leżąc jeszcze na podłodze. Po prostu musiałem ją przeprosić. Jeśli dobrze pamiętałem, to Oashisu miała chyba negatywny stosunek do pijaków. Znaczy się, kiedyś chyba wspominałem jej, że po alkoholu mi trochę odwala. Nawet nie chciała wysłuchać wtedy mojej historii z Shigą, Hayamim i Yōsuke. Na tej podstawie stwierdziłem, że czerwonowłosa po prostu nie lubi pijaków i pijackich opowieści. Czułem się winny całej tej sytuacji i pomimo tego, że nie wiedziałem czy to jest realne czy nie, to i tak postanowiłem przeprosić. Nawet jeśli realne to nie było, to nic nie szkodzi. Jeśli było to realne, to chyba dobrze zrobiłem, prawda? To była moja wina. Nie powinienem tak skończyć, a Królowa nie powinna mnie widzieć w takim stanie. "Winny się tłumaczy..."

Po tym wszystkim, ona odeszła. Tym razem w znanym mi kierunku. W kierunku, w którym ja także zamierzałem się udać. Do swojego pokoju. To znaczy... nie zamierzałem udawać się do jej pokoju. Do swojego chciałem iść. No przecież wiecie o co mi chodzi! Tak... tak chciałem zrobić. Nie spodziewałem się tylko, że jacyś napaleni na mnie faceci (chyba?) zechcą mi w tym przeszkodzić. No po prostu przyczepili się do mnie i zaczęli mnie ciągnąć. Potem jeszcze wódkę proponowali.
- Panowie wybaczą... - Odpowiedziałem im. - Ja już nie piję.
Mówiłem oczywiście jak typowy pijak, ale postanowiłem sobie, że na dzisiaj to koniec tej libacji. Miałem nadzieję, że leżąc na tej podłodze, wytrzeźwiałem już na tyle, że uda mi się dojść do pokoju. Wszystko wskazywało na to, że rzeczywiście tak było. Gdybym bym bardziej pijany to widziałbym tych dwóch ciągnących mnie mężczyzn podwójnie. Byłoby ich czterech. Szybko więc się wyrwałem (mam nadzieję, że mi się uda) i wstałem na nogi. Trochę tylko się chwiałem.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 932
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hibana » 25 gru 2018, o 13:34

Po za pijanym samurajem, reszta wieczoru przebiegła zgodnie z planem.
Kąpiel, kolacja, łóżeczko. Zawiesiła na krześle wilgotne ubrania, odstawiła tace na stół i poszła spać. Była zmęczona. Szybko zasnęła. Ostatnim przejawem świadomości zastanawiając się: co też skłoniło Yasuo, by doprowadzić się do takiego stanu? Odkąd go znała, nie widziała by pił, a jeśli już to niewiele. Zastanawiała się, czy ta sprawa może jej dotyczyć, i czy powinna się tym przejmować? Jeśli zapijał smutki, to co takiego się stało? Okradli go, wylali lub wyśmiali?
Przewróciła się na drugi bok. Jutro. Po prostu, jutro go o to zapyta. Sen. to był w tej chwili najwyższy priorytet: sen.
Poruszyła się niespokojnie, gdy coś trzasnęło na dole. Zamarudziła pod nosem, lecz nie przerwała snu. Następny trzask kazał jej otworzyć oczy. Na chwile. Zasnąć. Nie, bo następne krzesło spotkało się z podłogą. Zasnąć. Zasnąć. Wykorzystać każdą sekundę ciszy. Huk. Sen i trzask. Sen i krzyk. Ile było tych cykli? Ból. To boli.
Wyrwanie z głębokiego snu można porównywać z fizycznym bólem. Właśnie to czuła teraz Hibana. Ból. Zaczęła szukać przyczyny i zlokalizowała ją w jadalni na dole. Ktoś krzyczał. Ktoś rzucał krzesłami. A, pijaki rozrabiają! Pierwszą jej myślą było: Czy zamknęłam dobrze drzwi? Wiadomo, po pijaku wiele rzeczy się ludziom myli. Pokoje też mogły się komuś pomylić.
Ile czasu minęło? Ile spała, i jak długo trwały te awantury na dole? Nie wiedziała. Czuła jednak, że spała zdecydowanie za krótko, a hałasy na dole trwały stanowczo za długo. Coś zamamrotała, przeklęła pod nosem i usiadła na łóżku. Dość. Nawet Hibana – oaza spokoju – miała granice cierpliwości. Skoro pijaki na dole uparły się by tę granice przekroczyć – proszę. Koniec odpoczynku. Wstała i podeszła do krzesła. Z niezadowoleniem stwierdziła, że nogawki spodni wciąż były lekko wilgotne. Ech, trudno. Innych nie miała. Założyła spodnie, a na bezrękawnik, w którym spała, zarzuciła koszule. Nie zawiązywała - wszytych w nią - troczków, ani nie ściągała rękawów tasiemkami, jak to zwykle robiła. Nie zakładała tuniki, ani płaszcza. Jednym słowem – nie ubierała się całkowicie. Bo i po co? Nie zamierzała nigdzie wychodzić, a jedynie uspokoić paru pijaków. Początkowo nie zamierzała brać broni – poza tym, co i tak miała w kieszeniach spodni – jednak coś ją tknęło, gdy otwierała drzwi. Wychodziła kierując się domysłami. A jeśli to nie pijaki? Cofnęła się do pokoju i zarzuciła nogę na krzesło, by zapiąć na niej kaburę. Zawartość pokrowca i kieszeni powinna wystarczyć na paru opojów, a jak nie... ucieknie, jak zwykle. Zwieje. Nie ma co liczyć na nagłe przebłyski odwagi, czy bohaterstwa. Tchórzem była, jest i będzie. Dlatego jeszcze żyje.
Zeszła po schodach i rozeznała się w sytuacji. Zanim kogoś obwini za swoje niewyspanie, musi się dowiedzieć: kogo? Nie widziała chord wściekłych, bądź wesołych pijaków. Kto więc krzesłami rzucał? Kto krzyczał? Yasuo!
Wlókł go ktoś po ziemi, jak worek ryżu. On coś mamrotał. Na honor jego obronę – próbował się wyrywać.
Czyżby miał kłopoty? Hmm, zamyśliła się, podpierając twarz na dłoni. Wzniosła wzrok ku niebu i rozejrzała się - w jakim pięknym przybytku nocuje, jaki ładny ma pokój, jakie miękkie łóżko. Nie stać jej na to. Jeśli okradną lub zabiją Yasuo... będzie musiała się wynieść. Westchnęła. Rozpaskudziła ją ta zima. Nie chciała, by tak było. Broniła się przed tym, a tak się stało. Szybko się człowiek do dobrego przyzwyczaja. Już jej ulica śmierdziała. Już jej nocą za zimno na dworze.
Stracić to wszystko? Jej „lepsze życie” jakiś pijak wlókł właśnie za kark. Niedoczekanie. Jednak... Nie, za szybko na decyzje. Tylko głupiec atakuje, bez rozeznania w sytuacji. Dopóki pieniądze i życie samuraja nie były zagrożone, dopóty nie zamierzała się wtrącać. Zrobiła dwa kroki w tył i oparła się o ścianę. Nic nie mówiła. Skrzyżowała ręce na piersi i obserwowała. Tylko obserwowała.
ObrazekLokalizacja Hibany: Opuszczony dom w środku lasu
Prowadzone misje: Rika & Mujin - B;
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 516
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 29 gru 2018, o 21:29

MISJA RANGI D DLA YASUO I HIBANY
"Straszne skutki picia wódki"
4/22


Obrazek

-No fstafaaaj, koleś, noooo! - nieznajomy albo naprawdę jest zdesperowany, albo skory do żartów, albo naprawdę coś go cieszy. Do tego stopnia, że chce postawić kompletnie obcej osobie wódkę.
Sytuacja chwilowo przedstawia się co najmniej dziwnie. Dwóch bardzo...ekhem...ogarniętych przekonywatorów próbuje przekonać leżącego na ziemi, jak go bogowie stworzyli, Yasuo do czynów niecnych i demoralizacji plus osiemnaście. W sumie jakiej demoralizacji, no ej, narratorze - po alkoholu się nie liczy, z tą samą płcią się nie liczy i na wycieczce się nie liczy! A czyż nasz kociak nie znajduje się teraz na wielkiej wycieczce życia? Na rejsie - być może ostatnim - podobnym do rejsu Titanica?
Jakby nie było, obcy nie odpuszcza. I jest bardzo entuzjastycznie nastawiony do problemu socjalizacji - który to proces, oczywiście, przebiega na oczach Hibany stojącej nieruchomo pod ścianą. No cóż, taki już jest los.
-No weśś, wojna sieeem skończyła, taki faaajny koń..kom...kof...kofakt maaam, a ty nie chcesss pić? Niefieeeefny!-prycha z oburzeniem. Trudno jest powiedzieć, co miał na myśli przez to ostatnie słowo, ale na pewno nie miało to związku ani z wiarą, ani z przebiegłością, a już na pewno nie z przewiewnością. Zatacza się, po czym widowiskowo upada obok Yasuo, przy okazji tłukąc trzymaną butelkę i rozlewając alkohol na ziemię. Siedząca dotąd grzecznie za barem dziewczyna wstaje, kręcąc głową. Ignoruje chwilowo dwóch alkoholików i podchodzi do Hibany.
- Ten facet jest shinobi z Kinkotsu...Wydaje się, że rozmawiał wczoraj z jakimś bogaczem, który ma problem, i miał się u niego stawić następnego dnia. -stwierdza.- Czy może pani zabrać stąd swojego przyjaciela? Muszę tu posprzątać. Takumi-san, proszę już dać mu spokój, no naprawdę!
Apel kobiety spływa po Takumim jak po kaczce - ale przynajmniej leży. Na szczęście...
Ostatnio edytowano 11 sty 2019, o 09:19 przez Hayami Akodo, łącznie edytowano 2 razy
Obrazek

“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


MISJE:

[C]Isei - You never really knew my mind
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Złoty Leniwiec
 
Posty: 1111
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yasuo » 29 gru 2018, o 22:08

Spoiler: pokaż


Może byłem zbyt pijany, ale po prostu nie rozumiałem dokładnie tego co tamten koleś wygaduje. To znaczy kolesie, bo przecież ich dwóch było! Dobrze, że nie czterech! W każdym bądź razie, wychodzi na to, że jak szybko wstałem, tak szybko znowu spotkałem się z podłogą. Rety... jak ja już chciałbym być w swoim pokoju. Trzeba się wyspać, rano pójść sprawdzić czy "Oashisu-Zjawa" nie jest przypadkiem prawdziwą Królową Jesieni, z krwi i kości znaczy. W głowie miałem totalną pustkę, nawet nie pamiętałem jak się nazywam, ani co w ogóle tutaj robię. Gdzie do cholery jest mój pokój? Może dopiero mam go wynająć? A może to nie jest karczma? Może to koszary i zaraz przyjdzie generał i trzeba mu zasalutować? Cholera to wie... Ciemno w głowie, ciemno przed oczami. Cholera! Nawet nie zauważyłem jak zamknąłem oczy! Zacząłem iść przed siebie, w kierunku, który wydawał mi się najbardziej właściwy.
Ręka wyciągnięta przed siebie, tak jakbym chciał wymacać czy przede mną przypadkiem nie ma ściany. Nie było nic głupszego niż śmierć poprzez wpadnięcie na ścianę, bo szło się, będąc cholernie schlanym, myśląc, że jest się ślepym i instynktownie zamykając oczy, żeby tą iluzję ślepoty utrzymać. Ktoś kto potrafił się tak upić, żeby wmówić sobie coś co nie istnieje, musiał być naprawdę dobrym aktorem i jednocześnie wielkim głupcem. Tak więc z ręką wyciągniętą przed siebie i zamkniętymi oczami, szedłem... no, przed siebie... Nie byłem świadom, że moja ręka wkrótce dotknie czegoś bardziej zabójczego niż ściana, jednocześnie bardziej miękkiego i prawdopodobnie najpiękniejszego na świecie. Takiego jednego kolca, którego "Róża" zabija za każde dotknięcie...
+18:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Jeśli tylko udało mi się dotknąć (bo zakładam, że jednak mogło mi się nie udać), to postanowiłem to skomentować:
- Hmm... miękkie... ale coś mała ta poduszeczka...
"Położyć się na niej? Czy nie położyć się na niej?" - Oto jest pytanie. Pytanie, które pijaccy filozofowie zadają sobie od wieków i żaden nie znalazł odpowiedzi (bo pewnie był zbyt pijany). W sumie mógłbym... ale nie potrafiłem wymacać łóżeczka. Dziwne, lewitująca malutka podusia, bez łóżka... I co ja teraz biedny mam zrobić?
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 932
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość