Karczma Nomisuke

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasemi co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 16 kwi 2018, o 11:13

MISJA RANGI C DLA SEINARU KEIA
"That is all"
9/30



Obrazek

Mężczyzna przez chwilę milczy, jakby zabrakło mu słów. Z jednej strony masz prawo mieć swoje wymagania, warunki, ale z drugiej...podał sporą sumkę. I nie będzie schodził z tego, co ustaliliście. Chyba, że go przekonasz.
- Nie ma mowy, kurwa. 250 i ani ryo mniej!
Uderzenie pięścią w stół sprawia, że barman i sprzątaczka podskakują w górę, zaniepokojeni, i patrzą na was. Reizei patrzy przez chwilę na Twój kij, marszcząc brwi. Chyba szacuje, jaką wartość bojową może mieć.

Narysuj cokolwiek na oknie
I szepnij na pożegnanie jak rzeka...


- Sachi jest głupia, naiwna, durna i prosta - wymieniając wady narzeczonej, Reizei nawet nie robi przerw, mówi o niej z wyraźną pogardą i nie sili się na fałszywą, udawaną miłość. Wzdycha. Do karczmy wchodzi kilku klientów, masywnych, barczystych osiłków. On na nich nie zwraca uwagi. Kontynuuje swoją tyradę:

- Jest zbyt naiwna, a ja wyjeżdżam na misję i nie mogę jej zabrać. Ty masz jej pilnować, by się z innym nie puściła, i żeby trochę w końcu nauczyła się życia.

Posyła tobie, ścianom, podłodze i zdziwionej bezgranicznie starej sprzątaczce spojrzenie pełne złości do całego świata, wreszcie wybucha:

- TO BIERZESZ TO CZY NIE?!
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 667
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Seinaru » 16 kwi 2018, o 11:17

Oh myyy... temu facetowi naprawdę brakowało piątej klepki. Z sekundy na sekundę wściekał się coraz bardziej o nic i ewidentnie miał charakter choleryka. Nic dziwnego, że jego narzeczona była po prostu zagłuszona i zastraszona przez wielkoluda. Samuraj planował pomóc dziewczynie najpierw w bardziej pokojowy sposób, lecz kiedy Reishi zaczął przesadnie zwracać na siebie uwagę i wrzeszczeć, wówczas taktyka Keia wobec jego rozmówcy szybko się zmieniła. Gdy tamten walnął pięścią w blat, Seinaru podniósł się na równe nogi, chwycił kij w jedną dłoń, a drugą, wolną, uderzył pięścią w ten sam blat, który wcześniej ugiął się pod ciosem mężczyzny (siła 120). Pokaz siły? Chyba tak, ale miało to na celu wyprostowanie draba, który zaczął pozwalać sobie na zbyt dużo wobec reszty klientów. Czy stół pęknie pod naporem siły samuraja? Być może...
- Przepraszam państwa, już wychodzimy... - Powiedział do reszty gapiących się na nich klientów. Trzymając w swojej dłoni kij okrążył rozbity stół (jeśli pękł) i skierował się do wyjścia. Mijając Reishiego powiedział tylko:
- Czekam na zewnątrz. - Był śmiertelnie poważny i przepełniała go złość. Nie dlatego, że Reishi wywołał strach wśród klientów karczmy, lecz dlatego, że bez żadnych zahamowań wyzywał osobę, którą powinien kochać i która na pewno kochała jego. Nie było innego wytłumaczenia, dlaczego wciąż z nim była. Gdy znaleźli się na zewnątrz karczmy, samuraj ponownie zwrócił się do Reishiego.
- Spokojnie możesz ruszać na misję. Na pewno bardzo zaprzyjaźnimy się z Sachi podczas Twojej nieobecności i dokładnie będę jej pilnował. W dzień... i w nocy. - Huh... prosta prowokacja. Na pewno wystarczy, żeby tamten się na niego rzucił. Szkoda tylko, że nie za bardzo wie, z kim ma do czynienia... Może po wszystkim uda im się porozmawiać nieco spokojniej.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1251
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 12:55
Wiek postaci: 23
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Czarny bezrękawnik ze stójką i białymi obszyciami; ciemne, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem
Widoczny ekwipunek: Kij w lewej ręce lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828
GG: 0
Multikonta: Dwuryj

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 16 kwi 2018, o 11:39

MISJA RANGI C DLA SEINARU KEIA
"That is all"
11/30



Obrazek


Stół rozpada się z głośnym trzaskiem, tak jak powinien, a Reizei posyła ci wściekłe spojrzenie. Zaniepokojony barman, który już miał interweniować, wzrusza ramionami i wraca do wycierania szklanek, sprzątaczka kontynuuje swoje zajęcie, a masywni i smutni panowie, dotąd chlający jakiś tani alkohol, momentalnie wychodzą za wami na zewnątrz. Stają pod ścianą lokalu, obserwując uważnie całe zajście. Gotowi są wkroczyć do akcji, gdyby tylko musieli. Nie mają wprawdzie broni, ale...

- Co, kurwa?! - wrzeszczy na całe gardło Twój oponent, nie hamując się już i wymachując zaciśniętymi pięściami. - TY będziesz mi tykał tę wywłokę, ty uschnięty konarze?! NO CHODŹ TU, DAWAJ, kijaszku z dupy wzięty, policzę ci wszystkie żebraaaa!

Z jego ust lecą też inne, mniej godne cytowania inwektywy, które dotyczą też czarującej, skrytej w swoim domostwie Sachi. Rzuca się na ciebie i już zamierza cię zdzielić w twarz, ale rozdzielają was owi marginesowi osobnicy. Jeden odciąga Reizeia i sprzedaje mu kopa w krocze, drugi zwraca się do ciebie z szacunkiem:

- Przepraszamy za kolegę, wiesz pan...Reizei jest szajbnięty i zrypany bardzo, to i wariuje.

- ZAMKNIJ RYJ! - wtrąca swoje elokwentne trzy grosze Reizei, zwijając się z bólu; po chwili jednak wypluwa już zęby na ziemię, bełkocząc wściekle i z oburzeniem coś, czego raczej już nie zrozumiesz - albo nie chcesz rozumieć, bo po co? Po co zadawać sobie taki trud wobec takiego człowieka? Mężczyzna o aparycji skały jednak ignoruje "kolegę" i kontynuuje:

- Pilnuj pan ślicznotki, a jakby co, to pan powie, gdyby on płacić nie chciał. My za ten stół zapłacimy, pan przyjezdny, a ten debil i tak pieniędzy nigdy nie ma za mało, kolegom nie postawił, więc...

To rzekłszy, mężczyźni - w liczbie sześciu - odciągają klnącego i wrzeszczącego bezładnie narzeczonego Sachi w kierunku portu. Jakaś przechodząca obok karczmy kobieta wskazuje ci drogę do domu Sachi; ma to być duży dom o tradycyjnych ścianach i czerwonych panelach z motywem smoków zamiast drzwi.
Czas chyba udać się tam, gdzie na ciebie czekają, Seinaru.
Prawda?



_____________________
znowu zt dla Seinara, tu: dom Sachi
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 667
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hitsukejin Shiga » 19 kwi 2018, o 23:40

Shiga nie lubił statków bo mu się dłużyło. Dużo bardziej od płynięcia wolałby nawet dłuższą podróż pieszo czy konno, gdyż statek był zwyczajnie przerażająco nudny. Nawet zabawy z chłopakiem nie pomagały. Jedyne co pomagało jako tako to uderzające co chwilę o burty fale. To jakoś pozwalało przełamać nudę i cisze, bo było takie... miarowe, statyczne. Chociaż mnich najlepiej bawił się jak był sztorm i miotało nimi jak jashinem podczas burzy na szczycie góry. Shiga bardzo dużo czasu, bardzo dużą część podróży, spędził z Aidenem, jak nie bawiąc się czy rozmawiając, to po prostu chodząc za nim, z rękami splecionymi schowanymi w kimonie, co nadawało mu zabawnego, nieco zbyt poważnego wyglądu zupełnie nie pasującego do jego młodego i pozornie niewinnego wyglądu.
Shiga polubił chłopaka, widział w nim niejako Siebie samego. Obaj mieli bardzo trudny wybór, zaadaptować się i przetrwać za wszelką cenę albo po prostu zginąć. Nie było innej opcji, odstępstwa od możliwości. Aiden mógł kraść lub umrzeć, Shiga musiał zabijać lub umrzeć - przecież Shige by zamęczył ojciec, a potem życie samo w Sobie. Które też, z natury, laskawe niezbyt jest.
Mnicha zaskoczyło jednak to, że większość gier "jego młodości" to dla chłopaka gry conajmniej antyczne, a teraz gra się w zupełnie co innego. Z przyjemnością czerpał wiedzę od chłopaka, ucząc się nowych gier i ich zasad, poznając coś, czego do tej pory nie znał - dzieckiem jednak już jakiś czas nie był, ale takie zabawy mogą się kiedyś przydać. Wcześniej czy później.
Shiga poznał ciut historii co jak i dlaczego i nie był w stanie uwierzyć jak blisko było tego, by Chise się coś stało. Przecież całe te porachnki między bosami światka to było takie balansowanie na linii życia i śmierci, że szkoda w ogóle mówić coś więcej - krok w zlym kierunku i by nie żyła. Shiga w takiej chwili najchętniej by ją przewiesił przez kolano i zlał w dupę, że aż tak ryzykuje. Bo są misje, zlecenia, ale uczestnictwo w porachunkach wrogich sobie gangów to zupełna przesada.
Kiedy zeszli na brzeg Shiga kierował ich jak gdyby całkowicie znał drogę- w rzeczy samej tak było. To właśnie w Kaigan spotkał Akashiego po długiej rozłące z nim. Tutaj też była dość dobra karczma w której się bili ku uciesze gawiedzi. Mnich przed wejściem odgarnął włosy z twarzy i dziarskim krokiem wstąpił do środka od razu podchodząc do szynkwasu i właściciela przybytku za nim stojącego.
-O nie, znowu ty. - Mruknął właściciel Nomisuke, ale nie dostrzegł drugiego z mnichów, więc odetchnął. Zobaczył za to Chise i Aidena.
-Pokój weźmiemy, dobry człowieku, co narzeka, a się obłowił koniec końców. I jedzenie. - Po długiej chwili po tej wypowiedzi kobieta przyszła do całej trójki i poinformowała, że pokój i trzy futony są gotowe. - To co, idziemy spać po jedzeniu, czy chcecie tutaj posiedzieć? Nic ciekawego zbytnio nie ma tutaj do roboty...
-Chyba, że MNISI chcą się bić, nie? - Warknął mężczyzna zza lady. Shiga spojrzał przepraszająco na Chise i Aidena.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Najbardziej specyficzna postać
 
Posty: 1810
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Chise » 22 kwi 2018, o 21:17

Shiga prowadził - a Chise nie miała nic przeciwko temu. Nie znała tych terenów, chociaż były dość przyjemną odmianą. Klimat był mniej wilgotny niż na wyspach oraz nieco cieplejszy, a duża ilość lasów sprawiała, że wszystko pachniało żywicą, próchnem i lasem. Przede wszystkim było to wiele robaków, słyszała je na każdym kroku, najróżniejszego rodzaju. Na szczęście nie były natrętne, przynajmniej do tej pory na takie nie natrafili. Aiden wydawał się być nieufny nawet wobec tych spokojnych, odganiając się nerwowo co chwilę.
Jashinista postanowił ich zakwaterować w jakieś karczmie jak się zbliżał się już wieczór. Wszyscy byli nieco przykurzeniu i zmęczeni podróżą, więc przyjęli to z radością i ulgą. Jednakże powitanie jakie zgotował im karczmarz nie było zbyt.. Obiecujące. Chise uniosła wysoko brwi, słysząc na dzieńdobry marudzenie, zaś Aiden prychnął cicho czymś, co przypominało stłumiony chichot. Jednak nie komentowali tego dalej, tylko zaczekali na rozwój sytuacji i to rzeczywiście nastąpiło. Słysząc kolejną uwagę właściciela zarówno Uchiha, jak i jej podopieczny wybuchnęli śmiechem. Nie było trudno się domyśleć, że Jashinista musiał tu uczestniczyć w jakieś bójce, która zapadła mu w pamięć. Cóż, ale skoro nie wzywa straży to najwidoczniej tak bardzo nie przeskrobał.
Ruszyli do pokoju, gdzie na stoliku czekały na nich posiłek. Aiden z apetytem zjadł niemal połowę całego ryżu, wzbudzając podziw Chise, która nadal nie czuła się najlepiej po statku i nie miała apetytu. Najedli się i każde zajął się czymś innym. Aiden wyleciał na zewnątrz, bawiąc się przed karczmą dzieciakami w jego wieku, natomiast Chise..
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Avatar użytkownika

Chise
Najlepszy Kobiecy Charakterek
 
Posty: 597
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 20:18
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4372
GG: 46966371
Multikonta: Obi

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hitsukejin Shiga » 22 kwi 2018, o 21:59

Kiedy zachowanie karczmarza, a raczej, wróć, bądźmy dokładni, karczmarza i Shigi, ich piękna relacja oparta na wspomnieniach co do tego, co było, do małego incydentu... A właśnie. Czemu Shiga tutaj tak pewnie prowadził? Po pierwsze znał to miejsce bardzo dobrze. Poprzednim razem spotkali się w osadzie Funemi z Akashim, tam jednak jest za dużo ludzi, za mało straży i dwóch mnichów Jashina, lub jak kto woli kultystów, może ciutek za bardzo... korcić do pewnych zachowań, dlatego Shiga skierował ich do karczmy. Tam nastąpiła wymiana słów, po dobrym jedzeniu, a także... no, konfrontacja główna. Dlatego teraz, Gdy Chise i Aiden siedząc już przy stole najpierw patrzyli nerwowo, Shiga oparł głowę na rękach, a łokcie na stole. Kłamać im czy być szczerym? To może być bardzo ważny, że tak powiem życiowy, wybór. Widząc jednak radosne uśmiechy i słysząc śmiech od dwójki swoich gości w karczmie - bo w końcu to on ich zaprosił - stwierdził, że powie dokładnie jak było, nie ukrywając nic przed Aidenem który zdawał się go polubić, a głównie przed Chise nic nie ukrywając. Bo nie powinno się bo tak.
-Widzicie... Byliśmy tutaj z moim bratem w wierze, Akashim. W sumie sam Akashi to ciekawa postać. Trafił do zakonu jako bardzo ciężko ranne dziecko, skatowany przez ojca, jeśli dobrze pamiętam. Chcieliśmy się nim zająć, chcieliśmy go wyleczyć, ale nie było mozliwości by chłopak to przeżył. A szkoda było dziecko. Dlatego udzieliliśmy mu błogosławienstwa Jashina, za pozwoleniem arcykapłana i w ten sposób chłopak doszedł do Siebie. Dziesięć lat spędził w zakonie nim odszedł szukając własnej drogi. Dopiero tutaj go spotkałem znowu, poszliśmy coś zjeść, napić się... I chcieliśmy się pobawić. Takie małe wyzwanie dla pikanterii. Biliśmy się ku uciesze tłumu, tylko kije, jakieś elementy stąd i pięści, gdzie celem było, żeby się nie zranić. Bo jak ludzie by zobaczyli szybko gojące się rany wiedzieliby z czym mają do czynienia... - Shiga skubał w międzyczasie swoje jedzenie, bardziej widocznie angazując się w opowieść niż w sam proces napełniania swojego żołądka.
-Kilka zabawnych momentów? Pochylił się do przodu, gdy ja pochyliłem się do tyłu i jak go chciałem odepchnąć to poleciał na mnie i przekoziołkowaliśmy jak bączek. Albo wyskoczył na mnie na kiju, gdy chwyciłem krzesło i przebił twarzą oparcie... A wygrałem, przesyłając czakrę do stóp w zbyt dużej ilości i ciągnąć go za ręke. Widzieliście kiedyś czakrę przy technikach chodzenia po wodzie czy drzewach? Jest... jednolita, harmonijna. Jak się za dużo przeleje to się najwyżej mocno odpycha. Wykręciłem mu ręke i przerwali walkę deklarując moje zwycięstwo. - Dokończył jedzenie. Potem Shiga wyszedł z Aidenem, pilnując go na zewnątrz, bo się ściemniało... Kurwa, Shiga został opiekunką z własnej woli. On chyba naprawdę zaczynał lubić tego chłopaczka. Stał grzecznie z rękami schowanymi w kimonie, pilnując coby nic się nie stało. A gdy dzieciaki go wciągnęły do zabawy to bawił się z nimi, nie ustępując pola ani na krok w dokazywaniu. Gdy Chise skończyła swój trening, Shiga akurat wparował do pokoju z chłopakiem, zziajanym i zmęczonym. Za oknem panowała już mroczna pani zwana nocą, zamykając w swych objęciach cały ich okoliczny świat. Shiga dopilnował by Aiden obmył się w miednicy, myjąc ręce, nogi, buzie, taka prowizorka pierwszej higieny po podróży, wpakował chłopaka spać, a że się nalatał i nażarł i zmęczony był podróżą, padł niemalże od razu.
Shiga skierował swój wzrok na Chise, krzątającą się po pokoju.
-Chise. - Mruknął bardzo... zdeterminowanym tonem, zdradzającym po raz pierwszy odkąd Chise poznała Shigę, że chodzi o coś naprawdę poważnego i ważnego. - Pamiętasz co ci obiecałem? Mam cię nauczyć swojego żaru. Jest noc. Tu w pobliżu jest polanka, na której trenowałem z Akashim. Nie ma tam nikogo, komu byśmy zagrażali nawet jeśli coś przy nauce pójdzie nie tak. Idziesz ze mną? Nie musisz się bać zbójców, będę przy tobie. - Zaśmiał sie na koniec podsumując wypowiedź. Nie przeszło mu nawet przez myśl, że Chise mogłaby obawiać się jego osoby.

Z/T jeśli nie ma problemu z tym.
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sumairu + Kiba

Typ
Unikat/Broń

Opis Sumairu oraz Kiba to dwa oddzielne przedmioty, a raczej zestawy przedmiotów łączące się w jedną upiorną całość. Po rozcięciu swoich policzków i ust, poszerzając uśmiech niczym przy "uśmiechu kota Cheshire", użytkownik Sumaire zakłada sobie dwie trójkątne nakładki z nierdzewiejącego metalu w które wchodzi rozdarta skóra - taki separator w postaci ruchomych metalowych łuków nie pozwala skórze się zregenerować i policzkom zrosnąć, zostawiając użytkownikowi niesamowicie wielki i szeroki uśmiech (który jednak nie odsłania zębów, jeśli mamy zamknięte usta - uśmiech jest po prostu znacznie dłuższy wtedy niż u normalnych śmiertelników), co przy okazji pozwala znacznie szerzej otwierać usta. Kiba to para szczęk, dolna i górna, składające się z takich samych pod względem ilości zębów co normalne ludzkie, jednak te zęby są wykonane z nierdzewiejącego metalu i mają bardzo ostre, spiczaste kształty niczym kły zwierzęcia lub potwora, co pozwala z łatwością szarpać oraz rwać mięso i cieńsze materiały. Zęby niestety muszą być wyrywane jeden po jednym, a potem kły wkręcane na śrubach w mięso jedno po drugim. Na dziąsłach na stałe zostają zamontowane metalowe okowy w formie gwintowanego otworu na wkręcenie kła, ale także pełniące role stopera powstrzymującego odrost zwykłego zęba.

Właściwości Sumairu zwiększa możliwości rozwarcia ust, co pozwala na większe i głębsze ugryzienia, Kiba pozwala wyrywać i rwać gryziony materiał ze względu na ostrość kłów i ich twardość.

Dodatkowe Aby poprawnie wykorzystać Sumairu oraz Kibę użytkownik musi posiadać iryojutsu lub regenerację pozwalającą na bardzo sprawne zregenerowanie tkanek do wsadzonych łuków Sumairu oraz do zregenerowania dziąseł by Kiba były w stu-procentach użyteczne.

Wytrzymałość
100 punktów

Zdobycie
500 ryou + misja C na "zamontowanie".

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Suiseki - Krzesiwo

Typ
Dodatek

Opis Suiseki to nic innego jak specjalny kieł/ząbek który montuje się zamiast zwykłego stalowego kła do istniejącej już, zamontowanej w szczęce szyny z otworami - do gotowego produktu Kiba. Suiseki jest stworzony z magnezu który uderzając o zwykły metal - pocierając, uderzając i tak dalej, wystarczy kłapnięcie zębami - krzesi dużą ilość iskier co pozwala podpalać łatwopalne płyny/gazy jeśli te są w zasięgu do 25 cm od ust użytkownika krzeszącego iskry.

Zdobycie
300 za sztukę.

Link do tematu postaci
KLIK!

Obrazek
Głos Shigi | Ból i Smutek Shigi
Kolorek - AF936B
Czy wiara zostanie nagrodzona gdy mój czas dobiegnie końca?
Czy przegapię ostatnie ostrzeżenie przez kłamstwo, którym żyję?
Czy jest tam ktokolwiek? Przecież wiem, że dusza istnieje.
I nie jestem godzien, nie jestem godzien abyś przyszedł.

Jeśli mimo wszystko jesteś przy mnie, dlaczego milczysz Panie?
Jeśli trwasz przy mnie w każdej chwili, dlaczego nie czuję Twej obecności?
Bądź przy mnie, nie pozwól mi odejść, inaczej pozostanie jedynie nicość.

Czy ogarnie mnie ciemność, gdy zacznie brakować tchu?
Czy może pociągnie mnie światłość, ku swej wiecznej chwale?
Nawiedzają mnie głosy, mówiące, że nie ma czego się lękać.
I wciąż Cię wołam, wciąż Cię wołam Panie!

Dlaczego milczysz Panie? Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Inaczej pozostanie jedynie nicość. Zostań ze mną, nie pozwól mi odejść.
Nim Raj obróci się w pył, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona.
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu, niebosa nade mną, wyciągnijcie ku mnie ramiona
Jaśniej aż tylko Ty będziesz w moim sercu
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Najbardziej specyficzna postać
 
Posty: 1810
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Strój składa się z czarnego montsuki i juban, skórzanego ciemnego haorihomo, bordowego date-eri i o śnieżnym haori. Sam Shiga jest niepokojący, wygląda na kogoś nawiedzonego, mnicha lub kultystę, ze względu na elegancki i bojowy ubiór i bijąca aurę.
Widoczny ekwipunek: Dwa wielkie kunai na plecach. Kij od włóczni w ręku. Na ręku rękawica z kuszą.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 63835158
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 24 kwi 2018, o 10:52

Opening the fragments of dreams
suddenly we recalled what once used to be.


Weszli do karczmy dość śpiesznie, gdyż mimo wszystko zaczęło się już ściemniać. Zrobiło się też zdecydowanie chłodniej, a Yosuke ziewał jak najęty i widać było, że zaraz zaśnie na stojąco, czym może przestraszyć tubylców i ładne tubylcze panie. Do tego sam Hayami był senny, a i chłopcom udzielił się stan ducha i ciała starszych. Karczma Nomisuke, do której dotarli, była pusta - pewnie goście udali się do pokojów albo wyruszyli już na noc. Za kontuarem siedział jedynie gruby, stary barman, łypiący podejrzliwie i spode łba na gromadkę samurajskich dzieciaków (a przynajmniej na takiego wyglądał mu Yosuke).
Obowiązki płatniczo-sypialniane przejął na siebie najstarszy z braci Akodo, jako organizator i poniekąd fundator całej wyprawy. Niewiele myśląc, zbliżył się do mężczyzny i wysupłał z kieszeni trochę ryou. Zmarszczył brwi. Facet uniósł powoli głowę znad przybrudzonych szklanek, które właśnie wycierał, a które pewnie pozostały po poprzednich gościach.
- Czego? - mruknął niedbale.

- Dwa na jedną noc poproszę - rzucił Hayami, przyglądając się badawczo szklankom i mężczyźnie. Światło było tu przyciemnione, brudnawe, było dość ciemno i niespokojnie. Nie było to dobre miejsce dla dzieci...Zdecydowanie, nie. - Na pięć osób.

Mężczyzna obojętnie rzucił klucze, po czym zgarnął pieniądze i wrócił do swojego zajęcia. Hayami chwycił klucze, po czym spojrzał przeciągle na ziewających chłopców. Ci, jak zahipnotyzowani, ruszyli za nim w górę po schodach do dwóch małych, ale przestronnych pokoików. Gdy tylko wspięli się na wyższą kondygnację, młody Akodo zadysponował twardo:

- Dobra, młodzież sio do pokoju obok, rozbierać się i kłaść się spać. Drzwi dobrze zamknijcie i nie otwierajcie nikomu prócz nas. Na wszelki wypadek.

Po chwili namysłu rzucił im klucz do pokoju po prawej stronie, sobie i Yosuke zachowując lewą stronę. Miał nadzieję, że kuzyn nie będzie miał nic przeciwko, jeśli będą dzielili ze sobą pokój. Weszli spiesznie do środka po tym, jak przekręcił klucz w zamku, po czym Hayami roztasował się wygodnie w swojej części pomieszczenia. Upchnął to jakoś pod ścianami, a następnie, tak jak stał, rzucił się na futon. Westchnął. Z sąsiedniego pokoju dobiegały jeszcze przez chwilę odgłosy krzątaniny, chyba cichej kłótni, potem miał wrażenie, że usłyszał coś, co brzmiało jak "dobranoc". Pora, by i on wypowiedział to słowo.

- Dobranoc, Yosuke - powiedział cicho. A potem zamknął oczy.
Cisza przyszła szybciej, niż mógł się spodziewać.
Tyle że nie była przyjemna.
Przez całą noc chyba się rzucał, dobrze, że nic nie mówił do siebie, ale gdyby Yosuke się obudził, dostrzegłby pot na ciele kuzyna, otwarte usta poruszające się przez sen w bezgłośnym mamrotaniu i drżące ręce mnące gwałtownie koc, którym był okryty. Sny samurajów nigdy nie są łatwymi; albo bowiem niosą gorzką zapowiedź nowego losu, albo wspomnienie dawnych lat, albo przywodzą przed oczy nigdy nie zmazaną hańbę. Takimi były i sny Hayamiego - czasem przyprowadzały wspomnienia z dzieciństwa i wojen, czasem pojawiała się w nich pełna zimnej pogardy twarz stryja, czasem przypominał sobie ciepławe usta Sagisy i twarzyczkę Ryuujina.

Dlatego rano obudził się nieszczęśliwy, niewyspany i spięty. Długą chwilę zajęło mu, zanim przypomniał sobie, gdzie jest, co się dzieje i co tu robi. Przypomniał sobie także o pakunkach, które ze sobą przywiózł z podróży na Hyuo. Ciekawe, czy mały Kenji do niego dołączy, czy postanowi raczej wędrować samemu? Tak czy inaczej, zew musha shugyo narastał. Zmuszał do wypełnienia posłannictwa, do ruszenia dalej, odkrycia tej tajemnicy. Tylko na ile miałoby to sens w perspektywie tych snów, gdzie twarze rozmywały się w ogniu i wodzie...?

- Przywiozłem ci prezent - oznajmił. - I to dość...nietypowy. Chcesz go otworzyć teraz, czy po śniadaniu, przed ruszeniem w dalszą drogę?

Ciekaw był, czy kuzyn zauważył te kawały blachy i materiału plus plecak leżący pod ścianą, szczelnie wypchany rzeczami.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 667
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yōsuke » 25 kwi 2018, o 10:54

Podróż nie trwała za długo, dzięki Bogu, bo Yosuke miał już dosyć męczenia się ze światem. Chciał iść spać, odpocząć chociaż chwilę od tego wszystkiego. Zmęczenie i wszechistniejący wkurw było widać na jego twarzy, jak i w jego ruchach. Zmęczony kot to markotny kot… Oj i to bardzo. Gdyby tylko trafił się jakiś śmieć, który wytrąciły go z równowagi, szybko zapomniałby o tym, co mówił chłopakom o szanowaniu życia ludzkiego i zabiłby na miejscu.

Gdy tylko usłyszał ton i słowa tego kolesia, coś w nim zawrzało. Nie miał humoru na takich śmieci… Granica powoli zacierała się, gdy chłopak był sfrustrowany. Nie był już opanowanym Yosuke, oj nie…

- Grzeczniej się zwracaj do klienta, śmieciu - warknął na gościa, po czym ruszył za Hayamim. Sam czasami nie wierzył w te nauki, który wyprawiał innym. Sam nie był na nie najlepszym przykładem, bo czasami zdarzało mu się puścić nerwy na polanę nienawiści i dać im się pobawić. Zachowywał przy tym bardzo zimny dystans do osoby, jednak w jego słowach słychać było gorącą nienawiść, szał i frustrację. Typ zza lady coś tam pogadał pod nosem, ale czerwonowłosy nie słyszał nic, a nic z tego, bo zdążył już dostać się z kuzynem do pokoju. Skinął tylko chłopakom na dobranoc i wszedł do pokoju.

Nie zdejmował już z siebie zakrwawionych ubrań, nie miał na to siły. Odmruknął do Hayamiego coś w stylu “dobhfranos” i rzucił się na poduszkę, zasypiając momentalnie. Od dawna nic mu się nie śniło, ciemność otaczała jego głowę, pozwalając uspokoić się, wyciszyć i w końcu odpocząć. Czas jednakże szybko mu minął, chyba nawet za bardzo, bo obudził się ze zmarkotniałą miną, coś a’la “mamo daj mi pięć minut, bo jak nie to się zabiję”. Hayami już siedział na łóżku, wgapiając się w czerwonowłosego. Ten tylko uniósł brwi, wiecie… Takie coś w stylu “no o co Ci chodzi?”, ale w takim milszym wydaniu.

- No co się tak cieszysz? - - zapytał, po czym skierował wzrok na graty w rogu pokoju i w tym samym momencie usłyszał pytanie Hayamiego… No i to o tym prezencie. Uśmiechnął się do chłopaka i odpowiedział mu skinieniem głowy w kierunku tych wystających blach. Oby nie było to nic drogiego, pomyślał tylko, kierując wzrok na kuzynka.

- Naprawdę nie było trzeba - uśmiechnął się szeroko. Ten to wiedział, jak poprawić komuś humor - No ale skoooro nalegasz to dawaj teraz! - wyszczerzył się mocno, podekscytowanym, nieco drżącym głosem akcentując swoje zadowolenie. W sumie to on też miał coś dla młodego Akodo. Niby nic takiego, ale być może uratuje mu to kiedyś życie. Ot zwykłe pigułki, ale bardzo przydatne!
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 119
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Hayami Akodo » 8 maja 2018, o 10:03

Uśmiechnął się szeroko, słysząc entuzjastyczną odpowiedź kuzyna. Małomówny, skryty, lecz nie hardy Yosuke był idealną osobą, którą można było obdarować drogim i cennym prezentem, symbolem samurajskiej siły woli, dumą wojownika dążącego do siły - a czyż obaj do tego nie dążyli? Czy nalegał? Przeciwnie, dał mu wybór, czy chce odebrać swój prezent teraz, czy po śniadaniu, czerwonowłosy zaś pragnął odebrać to, co jego, właśnie w tym momencie. Roześmiał się głośno, wstając z łóżka. Skrupuły skrupułami, ale takie rzeczy często są niezbędne w wielu walkach, chronią przed niebezpieczeństwami - i dlatego Hayami wolał zainwestować w bezpieczeństwo kuzyna, którego i tak traktował jak część rodziny, jej integralny element, jednego ze stada.
Podszedł dość śpiesznie do owej kupy rzeczy umieszczonej pod ścianą. Z jego twarzy wciąż nie znikał ciepły, rozbawiony uśmiech, długie, kasztanowe włosy spływały mu na ramiona, wciąż nie związane opaską po długiej i ciężkiej nocy.

- Kiedy byłem na Hyuo, sporo myślałem o tym i owym - powiedział. -Jeśli masz być dobrym wojownikiem, potrzebujesz czegoś, co cię ochroni. I czymś takim będzie zbroja, którą ci kupiłem. Nie ma mowy, że jej nie przyjmiesz, jesteś już w odpowiednim wieku, by ją nosić, a tego, że jesteś godzien, nie musisz mi udowadniać. Zresztą nie ma nikogo innego pośród shinobi, komu mógłbym ją dać w zaufaniu.

Zaśmiał się cicho, po czym zaczął podnosić elementy zbroi i układać je na łóżku z całym stoickim spokojem. Po dłuższej chwili, gdy praca ta była skończona, pomógł kuzynowi ją przyodziać - tu zawiązał sznurki, tam poprawił płyty tak, by trzymały się dobrze na ciele Yosuke. Pasowała całkiem dobrze, zresztą wystarczyło do tego odpowiednie ułożenie jej elementów i mocniejsze zawiązanie sznurów tu i ówdzie...Odsunął się na chwilę od młodzieńca z Sogen, chcąc krytycznie ocenić całość. No, wyglądało to w miarę dobrze - jako yojimbou swojego ojca pomagał mu w przywdzianiu samurajskiego ubioru dość często, w tym do owej fatalnej bitwy, potem pomagał z tym Tensie w sklepie, kiedy wszystko było prostsze, łatwiejsze, kiedy los wydawał się być inny.

- Wyglądasz teraz świetnie - ocenił z uśmiechem. - Potrzebujesz trochę czasu, by się przyzwyczaić do poruszania się w tej zbroi, ale jestem pewny, że uda ci się to w miarę szybko ogarnąć. I masz teraz znacznie większe szanse w walce, bo nie tracisz szybkości i jesteś dobrze osłonięty. Nasza zbroja jest cięższa, ale osłania wszystkie elementy ciała. Tobie kupiłem lżejszą i myślę, że bardziej ci się przyda. No i łatwiej ją włożysz.

To jednak nie był koniec rozdawnictwa prezentów; Hayami przygotował przecież coś jeszcze. Coś, co być może nie było tak popularne i nie dodawało takiej grozy, charyzmy chłopakowi, ale było równie cenne i ważne w walce. Mianowicie chodziło tu o dwie pigułki z krwią, które wydobył spiesznie z plecaka i ofiarował Yosuke na wyciągniętej, jasnej dłoni. Tak czy inaczej, lepiej będzie, jeśli otrzyma je od niego teraz, niż jeśli będzie marnował swoje pieniądze w późniejszej chwili lub żałował braku tych drobnostek na polu bitwy, wykrwawiając się wśród ulatujących do nieba dusz współtowarzyszy. A może rozpływających się w pustce? W końcu nie mieli pewności, że mimo wszystko po śmierci coś jeszcze jest - chyba że wierzyli w to, co inni nazywali frazesem z przeszłości, a dla nich było istotami z łona Amaterasu.

- Weź jeszcze to - dorzucił. - Lepiej, byś miał czym uzupełnić sobie krew, niż żebyś potem umarł taką śmiercią jak ci wszyscy ludzie na Murze...

Zawahał się. Odchrząknął. Przełknął ślinę, próbując nawilżyć nagle wyschłe gardło. Przez jego głowę przemykały teraz przerażające krzyki, tryskająca krew, sunące spiesznie atramentowe węże, zbyt wielki ciężar yari, by ją upuścić, a jednocześnie ten gorzki smak odpowiedzialności, płomienie pożerające kartkę, młodzieńczo zapalczywa kłótnia, słodkie odejście w ciszę...

- W każdym razie weź jeszcze i to, Yosuke. Tym bardziej, że możesz nie mieć tyle szczęścia co ja i medyk może nie zdążyć dotrzeć do ciebie na czas - zauważył. - Mi się trafiło fartem, że po tym, jak użarł mnie atramentowy wąż, ktoś mną się zajął, ale nie zawsze bogowie się do nas uśmiechną. Chodź już. Czas ruszać.

Wypowiedziawszy te słowa, pozbierał wszystkie swoje rzeczy, związał ciasno włosy i wyszedł na zewnątrz, co chwila jednak się oglądając, czy Yosuke daje sobie radę z chodzeniem w tej zbroi. Uśmiechnął się. Czy tak samo czuł się jego ojciec, ekwipując najstarszego syna, obserwując ich dorastanie? Z tymi myślami zastukał do pokoju braci - otworzyli mu natychmiast. Jakby kierował nimi ten sam duch, byli już spakowani - Hajime siedział, okryty swoim płaszczem, pod ścianą, Takashi zaś przechadzał się po pokoju, wyraźnie zirytowany oczekiwaniem. Na widok starszego kuzyna i brata obaj wytrzeszczyli oczy w najwyższym podziwie. Jeśli był jakiś limit imponowania dzieciom, to Yosuke go przekroczył w oczach dwóch młodszych Akodo.
Ale Hayami wiedział, że może sobie na to pozwolić; czerwonowłosy bezklanowiec z Sogen nie był osobą pyszną i dumną. Nie pasował do schematu człowieka, który potrzebuje pochwał, by przetrwać.
Nie potrzeba było słów, rozkazów Hayamiego. Chłopcy spiesznie zebrali swoje rzeczy, po czym wyszli z pokoju i ruszyli za starszymi, wymieniając głośne i pełne podziwu uwagi wobec Yosuke, z których wynikało w skrócie tyle, że kuzyn Yosiek jest najlepszym na świecie wojownikiem, a braciszek to w ogóle wariat, bo kupił mu takie fajne rzeczy...!
Zeszli na dół. Takashi i Hajime odciągnęli czerwonowłosego na bok, by z podziwem przyglądać się jego nowemu nabytkowi i opowiadać mu o zbrojach, które widzieli u starszych krewnych czy kolegów, a najstarszy z rodzeństwa Akodo udał się, by opłacić rachunek za pobyt - nie mieli powodu zostawać w karczmie, wiedząc, że w dojo otrzymają darmową gościnę, którą oferowali im mnisi. Zresztą Hayami wątpił, by Yosuke chciał zostawać dłużej w Kaigan, a jego samego czekała jeszcze podróż przed zimą - misja, którą obiecał Keiowi, nie powinna była czekać, aż odbędzie się rodzinna uroczystość.

They will see...

- Jestem pewny, że w dojo pozwolą nam się zatrzymać na noc lub kilka - wyjaśnił swoje zachowanie, wracając do Yosuke i nastolatków. - A teraz chodźcie już.

Wyszedł jako pierwszy, za nim podążyło rodzeństwo i - prawdopodobnie - Yosuke. Nie spieszyli się za bardzo, chcąc dać kuzynowi możliwość przyzwyczajenia się do nowego ubioru, ale i nie wlekli się zbytnio, chcąc dotrzeć do dojo przed zmrokiem. Poza tym w ich planach mieściły się treningi, rozmowa z kapłanami i załatwienie formalności związanych z umieszczeniem chłopców w szkole, nie mogli więc czekać dłużej. Jeśli coś miało się zmienić, to właśnie teraz był na to najlepszy moment.

PRZEKAZANO:
- zbroja (Hayami założył ją na Yosuke i oddał ją kuzynowi)
- 2 pigułki ze skrzepniętą krwią (oddane Yosuke)

________________________________________________________________________________________________________
zt dla Hayamiego i NPC'ów Takashiego i Hajime do dojo szkoły Taka
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 667
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 14:45
Wiek postaci: 18
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
GG: 0
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Yōsuke » 8 maja 2018, o 11:14

Z uwagą słuchał kuzyna, spoglądając na niego z podekscytowaniem. Nie pasowało to do czerwonowłosego, ta dziecięca ciekawość świata, cieszenia się z głupich prezencików, chociaż ten nie był głupim, malutkim prezencikiem. Był drogi, baaardzo drogi, za drogi. Yośkowi zrzedła nieco mina, gdy zobaczył, co takiego kryje dla niego Hayami. Oczywiście cieszył się niesamowicie, ale to nie było byle co. Sądził, że kupił mu jakieś karwasze, czy nagolenniki, a nie od razu full zestaw, all-inclusive i w ogóle. Przetarł oczy parę razy, nie dowierzając, że jest to prawda. Być może to jakiś żart? Albo… Albo sen? Właśnie. Być może nadal śnił, bo nie wyglądało to mu na rzeczywistość. W końcu, jak zasypiał to był tak zmęczony, że żeby to odespać musiałby zainwestować w to z cztery dni snu bez przerwy, żeby w końcu poczuć się dobrze. Wieczne zmęczenie i ból głowy idą ze sobą w parze, dewastując przy tym wszystko, co mogłoby nam przyjść na myśl.


Spoglądając na kuzyna z uniesionymi brwiami, skierował palec wskazujący na swoją facjatę, pytając się przy tym coś w rodzaju “MOOOOJEEEEEEE?!”, niczym rozradowane dziecko. Nadal nie mógł uwierzyć, że Hayami chciał dać mu aż tak drogi prezent. Wtedy w czerwonowłosym pojawiła się jego… powinność. Spłacić swój dług. Oczywistym było, że nie o to chodziło młodemu Akodo, nie o to, żeby uwiązać Yosuke, jak psa z długiem wdzięczności, sam bezklanowiec tego tak nie odebrał, bo wiedział, że to wszystko jest dla jego dobra. Skinął głową, gdy Hayami kazał mu podejść, przed tym zdjął wszystkie torby, kabury i tym podobne, aby założyć je, gdy tylko zbroja znajdzie się na jego ciele.

- Dziękuję, Hayami - powiedział ciepło, uśmiechając się do kuzyna. Widać było, że Akodo zna się na tym, co robi. Chodź w pewnym momencie czuł się, jak babka obwiązywana w te wszystkie ozdobne plótna, czy inne badziewia, przygotowując się na zamążpójscie. Sznury zostały tam mocno pozaciskane, że w pewnym momencie zaczął bać się o przepływ krwi w swoim organizmie, ale gdy tylko wszystko znalazło się na miejscu, zostało dopasowane, połączone w piękną, charyzmatyczną całość mogłoby się wydawać, jakby cała zbroja zniknęła z jego ciała. Jakby nie ciążyła wcale, nie istniała, choć była na swym miejscu.

- Perfekcyjnie - skinął głową do kuzyna. W sumie to logiczne, że Hayami znał się na tym wszystkim. W końcu pochodził z rodziny samurajów. Zapewne pomagał wujaszkowi we wszystkim. A samurajska zbroja, co oczywiste, jest cięższa, więc tym bardziej musiał pomagać swemu ojcu w zakładaniu jej. Yosuke uśmiechnął się szeroko, po czym zapytał “Jak wyglądam?”, na co natychmiastowo dostał odpowiedź. Z pewnością wyglądał, jak jakiś legendarny wojownik, któremu nie równało się nic… Ale niestety. Do tego jeszcze bardzo długa droga. Wtedy Hayami powiedział coś o pigułkach z krwią. Czerwonowłosy pokręcił tylko głową, odrzucając już dalsze prezenty.

- Kupiłem już. Miałem Ci dać dwie, ale zapewne jeżeli nie dasz mi tych będziesz miał tyle samo, co ja. Zachowaj je, kuzynku. Tobie też się coś przyda - powiedział, tłumacząc się z tego, dlaczego nie przyjął prezentu.

Po chwili włożył pozostałą część ekwipunku na swoje miejsce i ruszył w stronę pokoju braci wraz z kuzynkiem. Czego to on się nie nasłuchał, o tym jaki to on nie jest i w ogóle. Kręcił głową, śmiejąc się z całej tej sytuacji. Hajime i Takashi… Dzieci pełne energii i wiary w ludzkość. Może by tak troszkę jej od nich pożyczyć? Jedyni ludzie w jakich Yosuke wierzy to jego najbliżsi przyjaciele i rodzina. Zeszli na dół, Hayami grzecznie zapłacił za nocleg i wrócił do nich, tłumacząc przy tym swoje postępowanie.

- Masz rację - dorzucił jeszcze od siebie, przytakując kuzynowi, żeby wiedział, że zgadza się z jego decyzją. Skinął głową do osoby siedzącej za ladą, zapominając przy tym o poprzedniej sytuacji. Oby w dojo byli milsi ludzie. Na pewno będą.


z/t do dojo za Hayamamim i braćmi.

BIORĘ:


Nazwa
Zbroja w kolorze czarnym

Typ
Ubranie

Objętość
100

Opis Jest to podobna do samurajskiej, zbroja Ninja ochraniająca całe ciało. Pokrywa ona jednak jedynie najbardziej narażone części ciała, ale wynagradza to pełną swobodą ruchów. Wykonana została z metalowych płyt, połączonych przy pomocy sznurków. Zapobiega ona cięciom, a także nie pozwala na przebicie się shurikenom czy kunai. Słabość stanowią natomiast owe łączenia. Przecięcie takowego sznurka może odsłonić fragment ciała oponenta wystawiając go na nasz atak. Mimo, że założona zbroja nie utrudnia w żadnym stopniu poruszania, to dla mniej wyćwiczonych osób, może stanowić spowalniający balast, co objawia się zwłaszcza podczas biegu. Ci, którzy posiadają nieco więcej krzepy, nie tylko owego balastu nie odczują, ale i będą w stanie wykonywać skomplikowane akrobacje korzystając z ochrony, którą zapewnia. Zbroje dostępne są w różnych kolorach (przy zakupie i w opisie karty postaci należy podać jaki).

Wymagania
Założenie
Brak
Pełna sprawność
50 wytrzymałości

Dodatkowe W przypadku nieosiągnięcia pełnej sprawności, nasza szybkość spada o taką samą wartość, jaka brakuje nam w atrybucie wytrzymałości, oprócz tego szybciej się męczymy. Jeśli posiadamy statystyki wymagane do pełnej sprawności, przestajemy odczuwać jakiekolwiek ujemne modyfikatory, a sam pancerz stanowi dla naszego ciała odpowiednik zwykłej koszuli, nie przeszkadzając absolutnie w niczym, a przy tym zapewniając ochronę.

Cena
3500 Ryō



Pigułki oddaję Hayamiemu, bo tak.
Obrazek

Bank || PH || THEME

Mowa || color=#FF8040
Avatar użytkownika

Yōsuke
 
Posty: 119
Dołączył(a): 6 sty 2018, o 06:45
Wiek postaci: 17
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Czerwone włosy zaczesane w nieładzie do tyłu, długi czarny płaszcz z kapturem,
pod spodem standardowy strój shinobi oraz czarna zbroja.
Widoczny ekwipunek: -Czarna zbroja
-Katana na plecach
-Kabury na broń, jedna na lewym udzie, druga na drugim
-Dwie torby, jedna nad lewym pośladkiem, druga nad prawym
-Rękawiczki z blaszką
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4650
GG: 60356706
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Takeshi Aburame » 31 lip 2018, o 18:15

Młody Aburame powolnym krokiem wszedł do karczmy i uważnie się rozejrzał. Wiedział, że będzie tu tłoczno, w końcu to miejsce można nazwać sercem osady Funemi. Z tego co słyszał, chętnie wpadali tu także mieszkańcy okolicznych wiosek. Choć natłok ludzi zazwyczaj mu przeszkadzał i Takeshi unikał miejsc takich jak to ale dzisiaj postanowił tutaj poszukać jakiegoś zadania. Pieniądze by mu się przydały, a nawet na misjach pokroju zbierania kwiatków można było spotkać zagrożenie a więc okazje do sprawdzenia swoich możliwości i treningu. Pamiętał nadal zadanie które wydawało się być proste, a musiał się mierzyć najpierw z niedźwiedziem a później ze zleceniodawczynią, która chciała śmierci młodego Aburame. Choć wygrał, musiało minąć troszeczkę czasu nim Takeshi czuł się w pełni sprawny. Ale, według niego było warto się męczyć.
Ostatecznie sprzedał kwiaty, które miał zebrać jakiemuś podróżnikowi i dostał za to zadowalającą sumkę. Liczył, że dzisiaj też zarobi, w końcu pieniądze są potrzebne. Od jakiegoś czasu chodziło mu po głowie powiększenie arsenału a na to potrzeba kasy. W miejscu takim jak to zawsze znajdą się ludzie potrzebujący pomocy i gotowa rzucić trochę grosza w nagrodę. Pozostawało mu tylko siedzieć tak by być w miarę widocznym, nasłuchiwać i wyglądać jak osoba stworzona do pomagania.... dla Aburame nic prostszego.
Przy okazji też się najadł i trochę wypoczął. A w oczekiwaniu na potencjalnego zleceniodawce zdążył też dokładnie obejrzeć wnętrze i sufit.
Avatar użytkownika

Takeshi Aburame
 
Posty: 34
Dołączył(a): 24 cze 2018, o 20:09
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: -Dosyć wysoki i średnio zbudowany
-Blada skóra
-Czarne włosy
-Niebieskie oczy
-Okulary przeciwsłoneczne
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5776
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Ayatsuri Juranu » 2 sie 2018, o 11:49

"Wymiana"
Misja rangi D dla Aburame Takeshi
1/15?


Karczma Nomisuke była bardzo specyficznym miejscem dla przedstawiciela klanu Aburame, którego to członkowie słyną raczej ze stronienia od społeczeństwa zewnętrznego. Takeshi na dodatek miał parę tych cech charakterystycznych jak chociażby ciągłe noszenie ciemnych okularów, które w rodzinie z jakiegoś powodu dobrze się przyjęły. Wokół kręciło się pełno ludzi, ale nikt nie zdawał się zauważyć zainteresowania zadaniem ze strony chłopaka, któremu pozostawało tylko rozglądanie się i nasłuchiwanie się na chwilę, która zmieni jego najbliższy czas w jakieś dochodowe zadanie. Drzwi do przybytku nieustannie otwierały się i zamykały, zapewniając nieskończony przepływ ludzi, chociaż czasami trafiali się tacy, którzy wychodzili wracali po paru minutach. W końcu jednak pojawiło się coś, co przykuło uwagę chłopaka bardziej niż zwykle. Tym zdarzeniem było wejście mężczyzny, w wieku może około czterdziestki. Rozglądał się po otoczeniu, przez co można było mu się dokładnie przyjrzeć. Blondyn, włosy niezbyt długie, przylizane na czubku głowy. Nosił okulary i ubranie podróżne, widać było, że jest w trasie. Zagadał o coś obsługę, ale nie wyglądał, żeby coś zamówił. Rozejrzał się jeszcze raz po zaludnionej sali i spostrzegł teraz Takeshiego, który wyglądał na oczekującego czegoś lub kogoś, a po najpewniej obserwacji przybyłego blondyna, który mógł szukać kogoś do pomocy i wypytującego obsługę o takich ludzi. Mężczyzna powolnym krokiem skierował się w stronę Aburame.
- Dzień dobry. Przepraszam za pytanie, ale czekasz tu na kogoś? - spytał bardzo uprzejmym tonem.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 26
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Takeshi Aburame » 2 sie 2018, o 21:37

Okularu były przydatne, bo przeciwnik nie widział oczy, które mogły czasem zdradzić plany czy zamiary członka klanu Aburame. Poza tym, mogli się po prostu gapić na Słońce dłużej niż inny, już sam ten fakt był wystarczającym plusem posiadania tego przedmiotu. Ale żarty na bok bo ktoś postanowił podejść, ba nawet rozpocząć do Takeshiego. A takie rzeczy zdarzały się tylko w trzech sytuacjach: albo miał zadanie. albo szukał guza, albo Takeshi przypadkowo usiadł na jego miejscu. Spojrzał w stronę nieznajomego
-Raczej na coś
Powiedział cichym i spokojnym głosem po czym wskazał dłonią na krzesło by jego rozmówca usiadł. W końcu trochę kultury wypada okazać. Gdy blondyn już zajął miejsce, Takeshi poprawił okulary.
-Na jakieś zadanie, a w takich miejscach zbiera się dużo ludzi
Jego ton głosu cały czas był spokojny, wręcz nawet monotonny. No ale takie były uroki Klanu Aburame, prosto do sedna sprawy, bez zbędnych emocji.
Avatar użytkownika

Takeshi Aburame
 
Posty: 34
Dołączył(a): 24 cze 2018, o 20:09
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: -Dosyć wysoki i średnio zbudowany
-Blada skóra
-Czarne włosy
-Niebieskie oczy
-Okulary przeciwsłoneczne
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5776
GG: 0
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Ayatsuri Juranu » 3 sie 2018, o 16:05

"Wymiana"
Misja rangi D dla Aburame Takeshi
3/15?


Takeshi dumnie reprezentował swój klan w oszczędności pod względem uprzejmości i bezpośrednim przechodzeniu do tematu, więc nic dziwnego, że na twarzy nieznanego mężczyzny pojawił się uśmiech, a gdy tylko zostało wskazane mu miejsce, od razu je zajął. Zajęcie tego miejsca było płynne i wręcz natychmiastowe, wręcz z gracją, jeśli można by tak uznać. Najwyraźniej człowiek miał sporą wprawę w tego typu sytuacjach.
- Ohhh... Zadanie? Dobrze się składa, chociaż nie wiem, czy cię zainteresuje, bo wymaga więcej czasu niż umiejętności. Dla formalności, jestem Han. - lekko się skłonił, wyrażając tym samym szacunek do rozmówcy - Prowadzę drobne karawany handlowe, akurat jesteśmy w trakcie przeładunku. Nie po drodze nam się uganianie się z całym majątkiem, a muszę załatwić coś gdy już tu jestem. Muszę posłać kogoś do Gokiburi, a potem się tu z nim ponownie spotkać. Wiesz gdzie to? - zaczął przedstawiać sprawę tym swoim uprzejmym, niewzruszonym tonem, który wręcz hipnotyzował chłopaka. Widać, że handel jest jego dziedziną nie od dziś, a przy dłuższej rozmowie z kimś mógłby sprzedać wszystko...
Ostatnio edytowano 9 sie 2018, o 02:14 przez Ayatsuri Juranu, łącznie edytowano 1 raz
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 26
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 16
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Karczma Nomisuke

Postprzez Takeshi Aburame » 3 sie 2018, o 21:19

A więc możliwe, że wreszcie się doczekał na zleceniodawcę. Po cichu się z tego cieszył, bo siedząc w tym miejscu czuł się.... dziwnie. Jak ryba wyjęta z wody. Takie ruchliwe miejsca nie były dla niego, dla jego klanu też pewnie nie. No ale czasem trzeba się poświęcić. Splótł ze sobą palce dłoni, nadal obserwując Hana, którego cały czas słuchał. Na koniec kiwnął głową.
-Znam drogę
Mruknął cicho, tak by go usłyszał. W końcu pochodził z tej prowincji i nie był typem człowieka, który nie opuszcza rodzinnego domu. Głos tego osobnika był dziwny, wręcz uprzejmy czy miły. Niemal niezauważalnie pokręcił głową. próbując się przywołać do porządku. Nie podobał mu się ten ton. Ale to może tylko przesadna ostrożność
-Czego konkretnie pan ode mnie oczekuje?
Zapytał chcąc usłyszeć jasne i proste polecenie z cyklu "pójdź tam po to i to a potem wróć". Taka ilość słów jaką raczył go Han była raczej... odstraszająca?
Avatar użytkownika

Takeshi Aburame
 
Posty: 34
Dołączył(a): 24 cze 2018, o 20:09
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: -Dosyć wysoki i średnio zbudowany
-Blada skóra
-Czarne włosy
-Niebieskie oczy
-Okulary przeciwsłoneczne
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5776
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość