Szlak transportowy

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi Aburame » 16 lut 2019, o 21:12

Człowiek-krzak? Zdecydowanie niecodzienny ubiór dla strażnika. Bardziej to pasuje do zwiadowcy działającego na terenie wroga. Kolejny powód do podejrzeń, i weź tu komuś ufaj. Oni mogą być nieufni a ty już nie, Nie dogodzisz nikomu na tym świecie.
Dziwny był nieco fakt, że i ten jegomość był małomówny. Ciekawe czy taka była już jego natura czy robi tak przez ten "wybryk" młodego Aburame. Cóż, może w trakcie misji uda mu się znaleźć odpowiedź na to pytanie? Któż to wie,nikt nie zna przyszłości. Narazie Takeshi wiedział, że nie może zajść temu jegomościowi jeszcze bardziej za skórę, swoim zachowaniem. W końcu strzała może zabić lub zranić tak dobrze jak kunai.
-Powiedz
Jedno słowo, absolutne minimum, mimo wszystko powinno wystarczyć do zrozumiałego przekazania informacji. Miał nadzieję, że każe mu zaczekać gdzieś w okolicy ambony. Wtedy mógłby zebrać wszystkie owady, bez niechcianych spojrzeń. Już wystarczająco tamten gość nie ufał Takeshiemu.
Nie był to co prawda miły początek misji, ale zawsze mogło być gorzej...
Takeshi Aburame
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 24 lut 2019, o 02:27

„Rekonesans”
Misja rangi C dla Aburame Takeshi
23/30?


Biorąc pod uwagę to, co rzekomo przeszedł mężczyzna, czyli przeżycie pogromu, to jednak jego nieufność i małomówność jest dużo bardziej uzasadniona niż u Aburame, który po prostu odziedziczył to po rodzinie. Na szczęście Takeshi dotarł do tego, żeby nie wchodzić za bardzo w drogę jegomościowi, porównując ranę od strzały do rany po kunai'u. Mylił się. Strzała wystrzelona z łuku jest dużo groźniejsza, jeśli osiągnie cel. Wykorzystuje się przy tym przecież cały mechanizm napinania cięciwy. Pocisk z tej broni może przelecieć kilkadziesiąt, a czasem nawet kilkaset metrów i ciągle zagrażać życiu, o ile zostanie dokładnie wymierzony. Lepiej byłoby nie dostać czymś takim w plecy po zirytowaniu strzelca.

Ten jednak zgodnie z wolą przybysza, odwrócił się w stronę obozu i czymś między szybkim chodem a truchtem zbliżył się do namiotów. Jeśli Takeshi się nie ruszał z miejsca, to mógł usłyszeć, że odbywała się tam rozmowa, ale bez wyróżnienia konkretnych słów. Trwało to dość krótko, po czym widać było jak wracał do pozostawianego chłopaka.

- Możemy ruszać. - kolejna lakoniczna wypowiedź i ruszył ostrożnym, lecz nieprzesadnie wolnym krokiem w las, oczekując tego samego po przybyłym Doko.
Ayatsuri Juranu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi Aburame » 27 lut 2019, o 21:41

Stał spokojnie, tak jak kazał nieznajomy. W końcu nie mógł już bardziej igrać z jego cierpliwością, znaczy mógł ale skończyłoby się to najpewniej tragicznie Lepiej nie kusić losu. Co do łuku, cóż, gdyby się nad tym zastanowić to pewnie strzała z niego wystrzelona była silniejsza od kunaia czy shurikena, chociaż może zdarzały się wyjątki? Takeshi nigdy nie miał przyjemności porównać te trzy bronie ze sobą. Pewnie dlatego, że z łuku nigdy nie korzystał
NIe wsłuchiwał się w słowa, które docierały do jego uszu. Poza tym i tak by słyszeć wyraźnie to musiał podejść bliżej a niezbyt mógł. Westchnął cicho.
Gdy nieznajomy powrócił, kiwnął tylko na znak, że jest gotowy i ruszył za nim. Przewodnikowi się raczej nie śpieszyło ale Aburame to nie przeszkadzało, szedł cierpliwie za nim, nie zadając póki co żadnego pytania.
Takeshi Aburame
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 28 lut 2019, o 12:31

„Rekonesans”
Misja rangi C dla Aburame Takeshi
25/30?


Tak oto ruszyli przed siebie w nieznany las. Co prawda Takeshiemu polecony był szlak, którym miał odejść ze skrzyżowania, ale jego przewodnik prowadził między krzakami, które się zagęściły po kilkunastu metrach. Ten jednak miał bardzo zgrabne przejście, które po wejściu na nie było dopiero właściwie zauważalne. Człowiek znał ten las na własną kieszeń, bo zatrzymywał się rzadko, tylko po to, żeby zaczekać na wolniej przedzierającego się towarzysza. W międzyczasie można było też "odnogi" tej ścieżki, które były właściwie śladem przetartym przez jedną osobę, nie szerzej. Raczej nikogo tędy nie przepuszczał, może ze względu na bezpieczeństwo, gdyż zgubienie się tutaj bez możliwości wejścia na drzewo mogło być bardzo bolesne.

Zaczęło się coraz bardziej zagęszczać w miarę jak poruszali się głębiej. Gęstsze drzewa, gęstsze krzaki. Suche gałęzie chrzęściły pod nogami, ale przewodnik zdawał się iść dużo ciszej. Pewnie nauczył się stawiać stopy bezszelestnie przez te wszystkie lata, ale ciągle jego strój wydawał szumy przy zahaczaniu o zarośla. Może jednak warto przerwać ciszę i się czegoś od niego dowiedzieć? Droga trochę trwała, szczególnie, że nie można było tu osiągnąć dużych prędkości...
Ayatsuri Juranu
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Takeshi Aburame » 1 mar 2019, o 21:59

Poruszali się całkiem szybko jak na taki teren. Takeshi nie miał wątpliwość, jego przewodnik doskonale znał teren po którym się poruszali. Zastanawiał się przez chwilę, ile osób miał okazję przeprowadzać przez te ścieżki. Co jakiś czas rozglądał się na boki, podziwiając przyrodę. W jego głowie pojawiła się znów wena do tworzenia, miał już nawet w wyobraźni ułożony plan kolejnego obrazu.
Mimo, że przedzieranie się tędy nie było zbyt miłe czy wygodne to, miejsce to miało swój urok. Nie mógł jednak teraz zastanawiać się nad sztuką i podobnymi rzeczami bo miał misję do wykonania. Poza tym, nadal panowała ta cisza, której Takeshi nie chciał przerywać. A może aż tak odpłynął, że jej nie odczuł.
-Mam dwa pytania. Wiesz może kto zastawił pułapki w ruinach wioski i jakiego one są typu?
W końcu jego misją było odnalezienie i zlikwidowanie tego zagrożenia. Wypadałoby wiedzieć czy będzie się szukało cienkich sznurków, dziur w ziemi, czy może tych, które zatrzaskują ci się na nodze. Sam kilka razy, z lepszym lub gorszym skutkiem przygotowywał kilka więc chciał dowiedzieć się jak najwięcej. Jeden zły ruch i może coś stracić.

//zt
Takeshi Aburame
 

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 20 cze 2019, o 18:06

Podróż do Sogen. Wiosenne słońce roztopiło zimowego śniegi. Ceremonia równonocy przebiegła tak, jak spodziewał się tego niebieskooki –pokaz łucznictwa był imponujący, a dźwięk bębnów poruszał zarówno ciało jak i umysł, nie było mowy, bo wspaniała Amaterasu-sama nie powróciła do panowanie nad niebem i ziemią, jednakże niebieskookiemu nie dane było pozostać w świątyni na dłużej, z resztą, sam tego nie chciał. Z jednej strony czuł, że musi ruszyć dalej, z drugiej zwyczajnie musiał to zrobić, z trzeciej, cieszył się, że w końcu Sogen odwiedzi. Od pamiętnego turnieju w Hanamurze minęły już dwa lata. Wtedy to poznał piękną szermierkę władająca ośmioma mieczami: Uchiha-hime i jej dość niecodziennego towarzysza, tajemniczego mnicha. Kakita pamiętał, że kunoichi zaprosiła go wtedy do wspólnego treningu, a więc, skoro i tak miał się udać w tamtym kierunku, należało skorzystać z okazji, z resztą, powiadomił o tym mistrzów…
Niebieskooki nie wiedział czy i gdzie uda mu się w ogóle znaleźć Uchiha-hime, jednakże zamierzał się do tego spotkania odpowiednio przygotować. Stale miał w pamięci jej doskonałą wręcz technikę, a przy tym fakt, że kobieta była niewidoma. Niebieskooki nie umiał sobie wyobrazić, w jaki sposób umiała tak dobrze władać taką ilością broni, chociaż z drugiej strony, przypominając sobie dokonanie mistrza Amatsurama, polegające na schwytaniu w powietrzu lecącej strzały i jego własna, podobna technika sugerowały, że ograniczenia są głównie w głowie…
W czasie podróży, Asagi nie zaniedbywał swojego treningu, w którym bardzo ważna rolę odgrywała jak zawsze obserwacja natury. Jak się już niejednokrotnie przekonał, zwierzęta opanowały sztukę walki zdecydowanie lepiej niż ludzie i działając naturalnie osiągali efekty, o których większość mogła pomarzyć. W tym przypadku, nauczycielami młodego Kakita zostały jaskółki – niezrównani podniebni akrobaci. Samuraj z nieukrywaną zazdrością podziwiał, jak sprawnie i bez najmniejszego widocznego wysiłku te ptaki chwytają w locie muchy i inne insekty, potrafiąc momentalnie zmienić kąt swojego ataku tak, by dostosować się do trajektorii lotu ofiary. Ta lekkość i naturalność były czymś, czego niebieskooki pożądał – tego brakowało w jego ruchach, tak więc każdego poranka, kiedy jaskółki wychodziły na żer dołączał do nich i próbował trafić w locie rojące się owady.
Założenie wcale nie było ani proste, ani trywialne, ale Kakita nie spieszył się. Ostrożnie manipulował swoim tachi, starając się, by miecz poruszał się w sposób możliwie najbardziej przedłużający jego ciało – każde cięcie miało swoją określoną trajektorię i ćwiczenie happo-giri niewątpliwie się tutaj przydawało. Owadów nie brakowało, więc celi było pod dostatkiem, z tym, że skuteczność samuraja nie przekładała się na to, by miało mu ich szybko brakować.
Niebieskie oczy szermierza zdążały za wybraną muchą, a ręce nakierowywały broń na cel. Nieszczęsny owad niespiesznie poruszał się w powietrzu, a Asagi śledził go wzrokiem, powoli zaciskając palce na rękojeści miecza, tak by posłać cięcie w jego stronę. Sekunda za sekundą, oddech za oddechem, po czym powietrze przeciął świst miecza, idealne cięcie skupione w jeden punkt, które jednak nie dosięgnęło celu. Wojownik wyhamował swoje uderzenie zaciśnięciem dłoni, po czym wzrokiem odnalazł kolejnego owada, który wchodził w jego pole rażenia. Samuraj przez chwilę śledził go wzrokiem, po czym uderzył w punkt, w którym go widział i jego ostrze znów śmignęło o włos od muchy, która zmieniła kąt w ostatnim momencie. W tym czasie towarzyszące naszemu bohaterowi jaskółki skutecznie eliminowały kolejne owady, a on spojrzał na nie pytająco. Traf chciał, że jeden z podniebnych łowców ruszył w jego stronę i obraz za cel muchę, której samuraj nie trafił. Niebieskooki obserwował sposób ataku jaskółki, która… nie leciała centralnie na muchę. Wydawała się przewidywać tor lotu owada i chwyciła go. Kakita szybko zrozumiał, że do trafienia w muchę, należy przewidzieć tor jej lotu i zaatakować tam, gdzie owad za moment się pojawi, a nie tam, gdzie jest obecnie.
Jak postanowił, tak zrobił. Wziął na cel kolejnego owada i oszacowawszy jego prędkość oraz kierunek lotu ustawił miecz pod optymalnym kątem do cięcia, które nie tylko przetnie trajektorię jego lotu, ale również samego insekta. Ostrze pomknęło z wielka prędkością, pozostawiając po sobie charakterystyczny efekt, mknęło w stronę celu i Kakita był pewien, że tym razem się mu uda, ale znów odniósł porażkę. Tak bardzo skupił się na cięciu, że w momencie, gdy owad zmienił nieznacznie tor lotu, jego ostrze nie trafiło w cel. W tym czasie, kolejna jaskółka zaatakowała muchę, tuż przed pochwyceniem jej korygując swój kąt ataki w locie, nieznacznym uniesieniem jednego ze skrzydeł, zupełnie nic nie tracąc ze swej zręczności i elegancji. Niebieskooki musiał to zdecydowanie przemyśleć, gdzie popełniał błąd i jaki?
<ZT>

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.




Dokąd: Sogen
Czas podróży: 60 minut
Środek transportu: Na piechotę
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 12 lip 2019, o 09:00

Przed pożegnaniem przyjęła jeszcze odrobinkę pieniędzy. Odrobinkę jak na warunki shinobi, tak naprawdę wiedziała, że wystarczy jej to na długie tygodnie raczenia się małymi przyjemnościami. Przybysze z Ryuzaku zostawili jej konia na samotną podróż do domu. Była wycieńczona i bynajmniej nie cieszyła się jazdą na wcale niebrzydkim rumaku. Nie cierpiała jednak, bowiem z tyłu głowy miała myśl o dobrze wykonanym zadaniu i szczęściu innych, do jakiego się przyczyniła. W drodze powrotnej miała szczęście nie napatoczyć się na kolejne przygody. Nie było rabusiów ani dzikich zwierząt. Nic złego nie przydarzyło się również rumakowi, który miał znacznie więcej sił od małej dziewczyny.

Na miejscu dojechała do stajni. Oddała konia mówiąc, do kogo należy. Resztą zajmą się już inni. Pozostawało wrócić do domu i iść spać.


Dokąd: Ryuzaku no Taki
Czas podróży: 30 minut
Środek transportu: konik, ale bez kosztów, bo z misji :)
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 694
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Szlak transportowy

Postprzez Reika » 21 lip 2019, o 20:59

Ląd. Gdy tylko Reika zobaczyła w oddali kontynent, mimo wszystko dopadła ją nostalgia. Częściowo wracała do domu, aby znów kroczyć po znajomym Prastarym Lesie. Znów miała przejść szlakami, które znała niemal na pamięć. Niepokoiło ją to, co usłyszała od Lidera Ranmaru, na temat dziwnych zjawisk w lesie, jednak dzięki tym informacjom wiedziała, jak powinna się przygotować. Jej lekkie i zwiewne ubranie idealnie przepuszczało powietrze, więc nie będzie się dusić przy wyższych temperaturach. Do tego dwie manierki wody i prowiant. Powinna sobie poradzić.
Statek przypłynął do portu w Kaigan z rana, więc wypoczęta kunoichi mogła spokojnie zejść na ląd, jednak nie ruszyła prosto do miasta. Chciała unikać zbyt dużego skupiska ludzi, dlatego też nie weszła przez portową bramę, a ruszyła w stronę plaży, by spokojnie obejść miasto Klanu Aburame i skierować się w stronę Midori. Pomimo faktu, że miała na głowie kaptur, czarne włosy i przyczernione oczy, to nadal czuła się tak, jakby każda mijana osoba mogła ją rozpoznać. I dobrze postąpiła, bo ostrożności nigdy dosyć, bowiem stanęła jak wryta, gdy natrafiła na jedne ze starych plakatów, wiszących na tablicy ogłoszeń przed miastem. Były już mocno wyblakłe, ale nadal bez problemu rozpoznała siebie i Mishimę sprzed trzech lat. A więc byli poszukiwani, jednak nie jako zbiegowie, a zaginieni. Oznaczało to, że jej plan ucieczki powiódł się tak, jak tego oczekiwała. Oficjalnie odlecieli do Tsurai, ale zaginęli po drodze i nigdy nie dotarli. Nikt nic nie wie, poza dwoma osobami, które na pewno by ich nie wydały. Jej rodzicami. No i Natsume, ale to już inna sprawa. A skoro zostali uznani za zaginionych, to może niedługo dadzą sobie spokój i uznają ich za martwych. To już w końcu trzy lata. Tak czy inaczej, mieli z Brunetem względny spokój, bo o ile nagroda za nich była raczej średnia, to przecież nie było żadnych śladów, które mogli zostawić i które mogłyby kogokolwiek do nich doprowadzić.
Ruszyła więc jednym z mniej uczęszczanych szlaków, kierując się w stronę Midori. Nie chciała mimo wszystko korzystać z głównego, bo nie było takiej potrzeby, a nigdy nie wiadomo, kogo można spotkać. Lepiej, żeby nie trafiła na jakiś podróżujących Senju. Co prawda istniała bardzo nikła szansa, że ją ktoś rozpozna, jednak lepiej dmuchać na zimne. Reika zawsze była ostrożna, zresztą obiecała to Mishimie. Teraz priorytetem było dostać się na miejsce zbiórki najemników, którzy zgłoszą się do pomocy w rozwiązaniu zagadki Prastarego Lasu.


[zt]

Dokąd: Midori
Czas podróży: 30 min
Środek transportu: Pieszo
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1979
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Kakita Asagi » 25 lip 2019, o 18:59

Cóż, niebieskooki nie zamierzał nadmiernie się wychylać ze swoją hojnością, bowiem coś podpowiadało mu, że dziewczyna stawi poważny opór - typowa samotna wilczyca. Nie do końca dobrze, bo chociaż tak jak sensei miał wielką władzę nad swoimi uczniami, a hatamoto nad podległymi mu samurajami, tak spoczywała na nich ta sama odpowiedzialność za swoich ludzi. W tą odpowiedzialność wchodził między innymi obowiązek wyekwipowania ich i zapewnienia opieki, dlatego też samurajowie swoją pierwszą broń otrzymywali po skończeniu formalnego szkolenia, stanowiła ona z jednej strony dowód że pewien okres życia został zakończony, z drugiej wzywało ich do obowiązku mądrego korzystania z oręża, ale z trzeciej stanowiło właśnie wyraz tej opieki. Dawanie było równie ważne jak przyjmowanie, w obu należało zachować umiar i odpowiednią postawę, nadmierna nadgorliwość w dowolnym kierunku mogła sprowadzić tylko nieszczęścia, ale cóż...

Widok ciemnych chmur, które schodzą im z drogi cieszył, pozostawało już tylko obrać odpowiedni kierunek, wynająć na trasie wierzchowce wraz z owsem z zapasem owsa (chyba, że rasa zdolna do pasienia się normalnie) i wyruszyć przed siebie. Jazda konna była cenną umiejętnością, szczególnie w połączeniu z łucznictwem czy też szermierką. Niewiele osób wiedziało (a raczej pamiętało o tym), że ostrze Tachi pierwotnie powstawało właśnie do jazdy konnej, jego długie i zakrzywione ostrze idealnie nadawało się do dobywania w końskiego grzbietu i rażenia piechurów oraz innych jeźdźców. Co więcej, szerokie spodnie hakama właśnie do ochrony nóg w czasie jazdy konnej powstały, a niektóre metody pracy nogami w czasie wymieniania ciosów (a szczególnie przy strzelaniu z łuku) bezpośrednio w rycerskich starciach swoje początki miały. Niewielu o tym pamiętało, bowiem od ostatnich wielkich bitew minęło już tyle czasu, że chyba nie żył żaden samuraj, który brałby w nich udział. Dzisiaj wojownicy z Yinzin, rozproszeni po wszystkich stronach świata szukali swoje zarobku jako najemnicy czy też ochroniarze, część z nich służyła swojemu liderowi, ale jak pogłoski mówiły, nawet wielki mistrz turnieju w Hanamurze udał się na niedawną wojnę... Kakita był samurajem starego kodeksu, służył swojej szkole, czując, że oto jest jego miejsce, miał wyznaczony cel i powinność do spełnienia, był wolny od wielkiej polityki i niezależny od możnowładców, a pieniądz nie kierował dłonią jego ostrza. To było coś, czego należało nauczyć młodych samurajów...

Droga naszych bohaterów biegła głównymi traktami. Kakita, wyposażony w mapę do samotni kowalskiego mistrza zdecydował się nie eksperymentować, pogoda była zacna, więc i po co szukać wiatru w polu? Tempo podróży nie było nadmiernie forsowane, szkoda było koni, po za tym, sprawa nie była aż tak paląca, a regiony przez jakie podróżowali spokojne, ale... kto wie, co się może czaić tuż za zakrętem? Niebieskooki uznał, że wykorzysta ten czas na lepsze poznanie Kumiku, chciał się dowiedzieć, z jakiego rodu pochodzi, co już potrafi. O ile to pierwsze wymagało rozmowy, to drugie należało sprawdzić tylko w jeden sposób - w walce. W dojo, niebieskooki musiał dzielić swoją uwagę między wszystkich uczniów, przez co każdemu mógł z osobna poświęcić tylko ułamek czasu. Tym razem sytuacja była z goła inna, Kumiko miała jego (a raczej on miał ją) na wyłączność, więc wieczorami mógł przed wartą sprawdzić wszystkie jej umiejętności i wycisnąć z niej wszystko. Kakita nie dawał jej najmniejszej taryfy ulgowej, wiedział, że z jednej strony ona by tego nie chciała, z drugiej nie miało to najmniejszego sensu. Wystarczyło "jedynie" dostosować się do jej poziomu i następnie samemu wskoczyć odpowiednio wyżej. Być stale odpowiednie silniejszym i szybszym, jednakże bez morderczej intencji. W czasie każdego pojedynku, niebieskooki dbał o to, by zrównoważyć ze swojej strony akcje defensywne jak i ofensywne, tak by za każdym razie było inaczej. Dbał o to, by w czasie jednej sesji nie stosować tych samych sztuczek więcej niż raz, a jeśli dziewczyna mu jakieś swoje zagranie "zademonstrowała" więcej niż raz, wtedy należało wykorzystać drugi raz do rozpracowania ruchy i dania odpowiedniej nauczki. Kakita nie starał się jej szczególnie skrzywdzić, ale nie za każdym razem zatrzymywał cios. Jedynie, jeśli jego atak miał iść na głowę lub szyje, wtedy nie pozwalał sobie na kontakt, jednakże nogi, ręce, to wszystko otrzymywało odpowiedni kuksaniec, jednakże zawsze bez tego czegoś, co zmienia trening w walkę - bez intencji starcie na śmierć i życie. Chociaż niebieskooki dbał o to, by Kumiko nawet na moment nie pomyślała, że nie skupia się na starciu z nią (i nie znalazła jakiegoś wyjścia z sytuacji), o tyle nigdy nie dopuścił do tego, by poczuła się nadmiernie zagrożona. On zabijał już ludzi, odcinał im kończyny i walczył na śmierć i życie. Żaden sparing nie mógł tego oddać...
Wieczory nasi bohaterowie spędzali obozując. Namiot jaki mieli nie służył spaniu we dwójkę, a na pewno nie im, z jednej strony nie wypadało, z drugiej byłoby to bardzo niezręczne. Kakita od razu zarządził, że będą na przemian spać i trzymać nocną wachtę. Mimo podróżowania traktem, należało się wystrzegać zarówno bandytów, jak i dzikich zwierząt. Zwłaszcza, że mieli ze sobą konie, a te mogły przyciągnąć głodne wilki. Dawniej, podróżując z Ishio musieli się zmierzyć z niedźwiedziem, który połakomił się na ich zapasy, wcale nie takie pewne było, że w czasie tej podróży będzie inaczej...

Dokąd: Do Shinrin ku przygodzie!
Czas podróży: Zobaczymy :)
Środek transportu: Konno!
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 1051
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 24
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- drewniane tachi i wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Ichirou » 30 lip 2019, o 01:16

Następny post tutaj -> viewtopic.php?f=84&p=122820#p122820
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2823
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Shins » 29 paź 2019, o 15:41



Podróż Shinsa do Kaigan obyła się bez dodatkowych opóźnień. Pogoda, choć jesienna, nie obfitowała więcej w opady, co umożliwiło chłopakowi pieszą wędrówkę. W lesie, z dale od cywilizacji, czuł się znacznie lepiej niż w mieście i chciał nacieszyć się tą samotnością zanim dotrze do celu swej podróży i znowu wejdzie w wir wydarzeń.

W czasie drogi wydarzyła się w zasadzie tylko jedna istotna rzecz - oto gdy dotarł do granicy Kaigan został on zatrzymany przez strażników granicznych rodu Aburame. Żaden cywil ani neutralny ninja nie miał prawa wejść do prowincji - jedyną szansą wejścia była deklaracja walki po stronie wspomnianego klanu.

Shinsowi było to na rękę, tak więc zgodził się na to po czym został odesłany do najbliższego posterunku, na którym miał czekać na swoje zadanie, które miało przyczynić się do zwycięstwa władców robaków.







Aktualny wygląd:
Obrazek



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Shins
 
Posty: 558
Dołączył(a): 7 kwi 2018, o 15:44
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Nijaki. Zazwyczaj skryty w czarnym stroju ninja - do misji się przebiera. Brak cech szczególnych poza ustami na rękach i piersi.
Widoczny ekwipunek: Torba na glinę u pasa
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5284
GG: 0
Multikonta:

Re: Szlak transportowy

Postprzez Yasuo » 20 lis 2019, o 00:42

Spoiler: pokaż
Dla administracji: Moja ostatnia misja fabularnie zaczęła się na długo przed rozpoczęciem wojny i jej akcja zakończyła się przed wojną. Dlatego po konsultacji z Exodią, opuszczam Kaigan.


Ruszyłem przed siebie. Nikt mnie nie niepokoił, ani nie zatrzymał. Spokojne Kaigan zostało za plecami, chociaż ostatnio wcale nie było takie spokojne na jakie wyglądało. Zostawiłem tutaj dużo swoich negatywnych wspomnień, a przynajmniej tak mi się wydawało, bo pewnie duża część tych wspomnień jednak za mną pójdzie, ale... odcinając się od tego co mogło te wspomnienia przywoływać, miałem nadzieję, że jednak trochę z tych wspomnień w Kaigan zostanie. Na to liczyłem. Oczywiście nie miałem zamiaru zapominać o mojej Królowej Jesieni, o Oashisu. O niej nie mógłbym zapomnieć. Kim bym był, jeśli bym o niej zapomniał? Śmieciem...
Ruszyłem więc naprzód. Czekała mnie podróż po świecie. Długa i ciekawa podróż. W końcu miałem duszę podróżnika. Duszę podróżnika-wojownika... Jednak ostatecznie moje nogi zaprowadziły mnie do Sogen...

Dokąd: Sogen (Kaigan > Midori > Sogen)
Czas podróży: 1h
Środek transportu: Nogi
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 933
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 19:57
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Wakizashi (znajdujące się w pochwie przy pasie po lewej stronie) - imię tego miecza to Nikushi ( ニキシー ) co oznacza "Rusałkę".
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
GG: 4278470
Multikonta: Brak

Re: Szlak transportowy

Postprzez Rika Kari Matsubari » 23 lis 2019, o 22:01

Złe dobrego początki
9
Misja wojenna C - Hibana
Rika Kari Matsubari


Hibana naprawdę nie chciała wikłać się w tę wojnę. Nie interesowały ją waśnie między zajmującymi przeciwległe krainy w Prastarym Lesie. To nie był ich problem, tylko ich. Ona miała własne, a za ich rozwiązanie wcale nie uważała zakończenie wojny. Niech inni się biją, a ona będzie dalej mieszkała w swoim domku, jak gdyby nigdy nic. A skoro już walki przesunęły się nawet w to raczej mało popularne miejsce, ona się wyniesie. Może zbierać jagody, grzyby… albo po prostu polować na zwierzynę. Wszystko to podczas regularnych bitew w okolicy. Hm, może po prostu wyniesie się daleko stąd? Nieważne gdzie, ważne aby z dala od tego rujnowanego wojną miejsca. Na inne odludzie, a może do cywilizacji?
Czegokolwiek w tej chwili nie pragnęła czerwono włosa kobieta, Nara mógł jej znacząco ułatwić zadanie. Sama zapewne orientowała się w terenie nie najgorzej, ale szkoda byłoby znowuż natknąć się na potyczkę między władcami robali i cienia? Mogłaby tego nie przeżyć. Będący z nią mężczyzna nie tylko musiał orientować się w okolicy – wszak Kaigan było jego ojczystą ziemią – ale także wiedział gdzie ulokowane są siły nieprzyjaciela, jak i jego własne wojska. Mógł być przewodnikiem albo udzielić innej, jakże cennej w tej sytuacji wskazówki. Tylko czy będzie tego chciał?
-Mówisz, że odpłynęli statkiem? – uniósł brew zainteresowany, po czym wyjął notatnik i zaczął w nim coś bazgrać. – powiedz mi jeszcze w którą stronę odpłynęli. – zadał dodatkowe pytanie, po czym ponownie jął kreślić coś ołówkiem. Nietrudno było domyślić się treści. Postał tak chwilę w zadumie i spoglądał we wskazany kierunek. Starał się obrać sposób myślenia Aburame. Odwrócił się jednak dziwnie szybko, najwyraźniej nie on był tutaj od myślenia i był tego świadom.
-Nie muszę ci pomagać, ale zabiłaś wroga. Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem. – uśmiechnął się krzywo, jakby akceptując odmowę o wstąpieniu do armii. – chodź za mną.
I tak ruszyli. Długie minuty marszu prowadzone w kierunku, z którego przybyli. Zapuścili się jednak w głąb lasu i nie sposób było zobaczyć, czy pożar sięgnął swymi mackami domu Hibany. Chwilowo nie było to jednak szczególnie ważne. Nara parł przed siebie, jakby również ignorując moment, w którym znajdowali się na wysokości miejsca, w którym jeszcze poprzedniej nocy spała. Która mogła być teraz godzina? Na pewno popołudniu. Czas leciał nieubłaganie. Przedzierali się przez leśną gęstwinę każdy sobie. Mężczyzna nie próbował jej jakkolwiek pomagać. Być może uwierała go odmowa, być może był mało eleganckim prostakiem. Ja myślę jednak, że nie chciał wchodzić z buciorami w niezależność Hibany.
W pewnym momencie wyszli na polanę.
-To jeszcze nie tu. – rozpoczął, po czym spojrzał w niebo i zaczął szukać jakiegoś badyla. Gdy go znalazł, narysował na ziemi coś w rodzaju koła. Do koła dołączyły po chwili jakieś mniej lub bardziej zrozumiałe strzałki i wywijasy. Wbił badyl w środek i chwilę się temu przyglądał, po czym starł rysunek butem. – Jest koło piętnastej. Niedługo dotrzemy na miejsce.
Zaczęli iść dalej, a dalsza część drogi zajęła im już niewiele powyżej trzydziestu minut. Przed obozem nakazał poczekać chwilę. Wyjaśnił jej, że nie jest jedną z nich i najlepiej by zaczekała na niego. Co tu dużo mówić, mogła się chwilę nudzić. Po jakimś czasie Nara wrócił z koniem i jakimś kwitem w dłoni.
-Za twoją odwagę i udzielenie cennych informacji udało mi się załatwić dla ciebie konia. Pojedziesz nim na północny zachód i dotrzesz do naszych magazynów. W zwoju znajduje się potwierdzenie, że… no wiesz. Nie należy cię zabić. Tam przenocujesz. Koń zostaje w magazynach. Następnego dnia będziesz miała już nie więcej jak 3 godziny do Ryuzaku no Taki. Tam nic ci nie grozi. Szkoda, że nie chcesz nam pomóc. Niech los wyznaczy ci drogę.


Jako że bezimienny Nara przystał na Twoją prośbę, zakładam że tego chcesz: z/t -> Wioska ukryta wśród drzew
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
 
Posty: 694
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 14
Ranga: Akolitka
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Poprzednia strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość