Osada Portowa Funemi

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kana Yuki » 9 paź 2016, o 22:10

Jasnowłosa uważnie wsłuchiwała się w wypowiedź mężczyzny. Mówił dość rozsądnie, nie dziwnym było że udało mu się wspiąć tak wysoko po szczeblach kariery zawodowej. Harumi przytaknęła cichutko z aprobatą na pomysł "o ochroniarzu". Białowłosy na pierwszy rzut oka nie pochodził "stąd", w dodatku samurajowie i ninja mieli inne podejście do walki. Z tego co słyszała Ci pierwsi wolą walczyć "fair" zamiast używać podstępnych sztuczek jak shinobi.
- Jako powód możesz podać dług wdzięczności wobec mojego ojca za uratowanie życia. - zaproponowała, mimowolnie wykorzystując doświadczenie życiowe.W końcu rola dziewczyny podczas misji niewiele odbiegała od jej normalnego życia sprzed zaledwie roku. Ichirou. Rozproszyła się na chwile, przypominając sobie ostatnie wydarzenia. To właśnie one popchnęły ją do odwalania tej całej szopki i bawienie się w ninja. Ocknęła się dopiero gdy mężczyzna skierował pytanie do nich. Uśmiechnęła się zakłopotana, nie chcąc pokazać po sobie że nie uważała przez część czasu. Wydawało jej się, że najważniejsze rzeczy wyłapała mimo wszystko. Poczekała wpierw aż białowłosy wypowie się na temat zadania. Trzeżwy osąd? Panienka Ajisai stresowała się swoim pierwszym zadaniem, choć nie mogło się jej lepiej trafić. Nie dość, że idealnie wpasowywała się w takie środowisko, to jeszcze miała całkiem silnego towarzysza. W grupie raźniej, czyż nie?
- Możesz na nas liczyć, Oda-san. Zadanie nie należy do najłatwiejszych, ale powinniśmy sobie dać radę. Ja także jestem gotowa.- po wypowiedzeniu tych słów zerknęła w stronę samuraja, dając mu znać delikatnym kiwnięciem głowy, że pora już na nich. Następnie powróciła spojrzeniem w stronę kapitana.
- W takim razie powinniśmy się już zbierać. Mam nadzieję.. do zobaczenia, Oda-san. - obdarowała mężczyznę urokliwym uśmiechem, ukłoniła się delikatnie po czym wstała od stolika, odczekała chwile na reakcje towarzysza i ruszyła w stronę drzwi. Na zewnątrz zwolniła nieco kroku, rozglądając się za biało-niebieskowłosym mężczyzną. Szczególną uwagę zwracała na większe zgromadziska ludzi.
Kana Yuki
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Natsume » 11 paź 2016, o 23:26

Obietnice bez pokrycia
13/45


Słysząc pozytywną odpowiedź od obydwojga, Oda uśmiechnął się lekko i pokiwał głową z zadowoleniem. Potrzebowali teraz shinobi jak nigdy wcześniej, a jeśli dodatkowo Harumi faktycznie potrafiła się zachować pośród wyżej postawionych ludzi, a Nibui rzeczywiście zachowa spokojne milczenie, może ta akcja będzie miała więcej szans na powodzenie niż wcześniej. Odsunął kufel i powoli podniósł się z ławy, poprawiając zapięty wokół brzucha pas.
-W porządku. W takim razie szukajcie Hisagiego, od niego dowiecie się więcej szczegółów. To ja w takim razie was zostawiam, żeby uniknąć kolejnego nieprzyjemnego spotkania... - powiedział, po czym skinał wam głową na pożegnanie i wyszedł z tawerny pospiesznym krokiem.
Na szczęście tawerna nie była przesadnie daleko od placu świątynnego, więc nie minęło wiele czasu, a dwójka dotarła na miejsce. Akurat przed niewielką, okrągłą świątynią trwało jakieś kazanie - mężczyzna odziany w ciemną szatę stał przed dużym pomnikiem boga Susanoo, przedstawionego jako brodacz z wyszczerbionym mieczem, i prawił o jego potędze i umiejętnościach bojowych, gdy toczył walkę z potwornym ośmiogłowym wężem Yamata no Orochi. Ale raczej nie przybyliście tu teraz, by słuchać o starym bogu wiatru... Na samym placu nie znajdowało się obecnie bardzo wielu ludzi, ale z przymkniętym okiem można by było ich nazwać tłumem.
Nieco na uboczu, na ławce, dało się zauważyć młodzieńca o białych włosach z nielicznymi, niebieskimi pasmami. Nosił na sobie dość eleganckie, lekkie ubranie, pasujące raczej na chłodne dni, lecz on sam nie wyglądał na przesadnie zmarzniętego. Obecnie stał i słuchał historii kapłana, kręcąc palcami. Kątem oka zauważył jednak, że w jego kierunku ktoś zmierza. Wyglądało na to, że zamarł, lecz wciąż ostrożnie obserwował wszystko wokół.
-Mogę w czymś pomóc? - spytał uprzejmie, gdy dwójka do niego podeszła.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Nibui » 13 paź 2016, o 14:53

    Nibui kiwnął porozumiewawczo głową, kiedy usłyszał propozycję Harumi. Pewnie. To brzmiało nawet całkiem sensownie, bo samurajowie zawsze byli honorowymi ludźmi. Jeśli zatem mieli wobec kogoś dług wdzięczności, to wypadało go spłacić. Ochrona córki człowieka, któremu zawdzięcza się życie, wydawała się wpisywać we wszelkie ramy typowego wyobrażenia o ludziach z kataną, więc Kaizaki nie miał tutaj nic zbędnego do dodania. Po prostu czekał aż jego nowa towarzyszka załatwi wszystkie formalności z Odą i będą mogli wyruszyć w drogę. A tak przy okazji, wtrącając małą dygresję, to białowłosy zaczynał dostrzegać plusy obycia się z ziemią shinobi. Tutaj prawie każdy każdego znał. Nie odbywało się to jednak na tej samej zasadzie, co w jego rodzinnych stronach. Tam nikt nigdy nie poleciłby jakiegoś swojego znajomego do odbycia zlecenia. Wszystko odbywało się bowiem osobiście. Jedna osoba przychodziła z prośbą do drugiej, a ta szła do punktu docelowego. Koniec końców to zawsze znajomy prosił znajomego o przysługę dla swojego znajomego. Tutaj natomiast samuraj zauważył, że to nieznajomi proszą o przysługę nieznajomych, powołując się przy tym na wspólnego znajomego. Może i to trochę pokręcone, ale Nibui dostrzegał w tym wszystkim głębszy sens. Nie był jednak pewien swoich teorii, ale jeszcze kiedyś je zweryfikuje. Być może nawet po zleceniu uda się znaleźć parę wolnych chwil na rozmowę z Harumi i wymianę wspólnych doświadczeń.
    - Hmm... Więc pochodzisz z wyższych sfer? Ja niestety jestem tylko prostym samurajem, który w wolnym czasie polował na wieloryby i pracował w polu. Jeśli do tej pory w jakiś sposób Cię uraziłem, to przepraszam. - skierował pytanie do Harumi, kiedy tylko opuścili lokal. W tym momencie nie bardzo wiedział jak ma się w jej towarzystwie zachowywać. Była kobietą, więc oczywiście należał się jej szacunek, ale jeśli jest kimś ważnym, to powinien chyba być grzeczniejszy. Problem jednak w tym, że Kaizaki nigdy nie obcował z jakimiś ważnymi osobistościami, więc do wszystkiego podchodził na swój prosty, swojski sposób. Teraz za to zachodził w głowie jakie błędy mógł popełnić. Może powinien się jej ukłonić na początku spotkania? A może też uważać na to, żeby nie wdepnęła w kałuże? Tyle pytań, a żadnej odpowiedzi. Wydawało się jednak, że samuraj nie był jedynym, który poszukiwał odpowiedzi, bo po takową zapewne przyszli również ludzie słuchający kazania. Niestety Nibui nigdy nie był jakiś bardzo pobożny, więc nawet nie próbował wyłapać pojedynczych słów z ust kapłana, a wszystkie jego zdania zepchnął do pozycji szumu, który towarzyszy przechadzce po mieście. Nic wielkiego, nic ważnego. O wiele bardziej interesował go za to człowiek, który zgodnie z opisem Ody miał być ich "kretem".
    - Przysyła nas Oda-san. Podobno może nam Pan pomóc z przesyłką. - powiedział to może trochę niezdarnie, ale niestety nie potrafił kręcić. Najchętniej powiedziałby zwyczajnie, że przychodzą tutaj po to, aby facet przedostał ich ekwipunek na przyjęcie, ale gdyby ktoś ich wtedy podsłuchał, to mogliby mieć niemałe problemy. Zamiast tego Kaizaki liczył po prostu na domyślność kreta i pomocną dłoń Harumi, która zapewne jest w tych tematach o wiele bardziej obeznana, niż on. W końcu mówi się, że kobiety mają diabelski język, więc z pewnością da radę jakoś ładnie ubrać w słowa ich zadanie. Nibui w nią wierzył.
Nibui
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kana Yuki » 17 paź 2016, o 21:28

Po opuszczeniu lokalu Nibui i Harumi skierowali się we wskazane przez mężczyznę miejsce. Przez chwile między dwójką zapanowała niezręczna cisza. W sumie jeszcze niecałą godzinę temu nawet nie wiedzieli o swoim istnieniu, teraz natomiast zostali towarzyszami broni, którzy chcąc nie chcąc musieli sobie zaufać pomimo, że nie znali się prawie wcale. Pytanie białowłosego wywołało na twarzyczce dziewczyny uśmiech zakłopotania. Przyznanie się do tego, że przez całe życie była jedynie rozpieszczoną panienką i dopiero niedawno podjęła się zawodu shinobi, a to zadanie jest właściwie jej pierwszym nie wydawało się najlepszym pomysłem. Z jednej strony chłopak powinien wiedzieć, że ze strony dziewczyny nie otrzyma dużego wsparcia jeśli chodzi o ewentualny konflikt zbrojny, z drugiej natomiast nie chciała stracić w oczach towarzysza broni. W sumie szansa na walkę była dość mała. Ostatecznie postanowiła zrobić dobrą minę do złej gry, co zresztą robiła całe życie.
- Można tak powiedzieć, ale nie przejmuj się tym zbytnio. Ponad wszystko jestem kunoichi. Nie mniej nie więcej. - ciepły uśmiech posłany młodzieńcowi miał na celu dodania jej wypowiedzi wiarygodności. Wolała być z "kociakiem" na "Ty" niż na "panienko" czy "-san". Druga część wypowiedzi była trochę szokująca. Jasnowłosa nie miała zbyt dobrego zdania o samurajach, ale nigdy nie myślała, że mogą oni pracować w polu i polować na wieloryby. Zwłaszcza to drugie było nietypowe. Czy wieloryby to nie takie wielkie ssaki żyjące gdzieś na środku oceanu? Nie była pewna co do tej kwestii, toteż postanowiła zachować milczenie, uśmiechając się jedynie przyjaźnie.
Po której przechadzce dwójka towarzyszy odnalazła poszukiwaną osobę. Nigdy nie mogli być jednakże do końca pewny czy trafili na właściwą osobę. Jasnowłosa uśmiechnęła się delikatnie.
- Pan Hisagi? Jestem Harumi, a to jest Nibui. - - tu wskazała nieznacznym ruchem dłoni na samuraja - Tak jak powiedział już mój towarzysz, słyszeliśmy, że może nam pan pomóc. Może powinniśmy udać się w nieco bardziej ustronne miejsce, by omówić szczegóły? - zaproponowała, zerkając na co prawda oddalony "tłum", ale wciąż istniało ryzyko świadków. Co jeśli potem zaszkodziłoby to ich zadaniu? Jako że była to pierwsza misja panienki Ajisai, starała się być jak najbardziej ostrożna, choć nie oszukując się - nie miała pojęcia jak odnaleźć się w sytuacji w jakiej się znalazła i jedynie udawała pewną siebie.
Kana Yuki
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Natsume » 19 paź 2016, o 00:10

Obietnice bez pokrycia
16/45


Mężczyzna, początkowo trochę nieufny, zmrużył oczy i spojrzał najpierw na Nibuia, później na Harumi. Jednak gdy usłyszał imię Ody, odetchnął nieznacznie i widocznie rozluźnił zaciśnięte uprzednio dłonie. Przeczesał palcami swoje dwukolorowe włosy i znów spojrzał na dwójkę, podnosząc się do pozycji pionowej.
-Tak, Hisagi to ja. Czyli Oda w końcu znalazł kogoś do załatwienia tej naszej... sprawy delikatnej materii? - powiedział. W jego głosie dało się wychwycić lekki gwarowy akcent, pasujący do mieszkańca pomniejszych wiejskich osad z pogranicza. - Faktycznie, chodźcie ze mną. Mój wierzchowiec jest niedaleko, tam wszystko załatwimy.
Z tymi słowami poprowadził was niewielkimi uliczkami obok koszar i tawerny, mijając też plac wisielców (na którym obecnie żadnych wisielców nie było - stał tam tylko herold, wyczytując jakieś poważne ogłoszenie), i w końcu dotarł do niewielkiej stajni w pobliżu usytuowanego nieopodal bramy targowiska. Wokół przechadzali się różni ludzie, kupując stroje, żywność, medykamenty, przyprawy, czasem też broń. Nikt nie zwracał uwagi na przechodniów. A stajnia, co interesujące, była prawie pusta. Idealne warunki.
Hisagi podszedł do jednego z karych koni i zaczął grzebać przy tobołach. Wyciągnał niewielką fajkę i odrobinę tytoniu. Nabił i zapalił, zaciągając się dymem.
-Wnioskuję, że Oda was powiadomił, co i jak. Postarajcie się przez chwilę pobyć na salonie, po czym zorganizować jakieś odwrócenie uwagi. Wtedy was przeprowadzę przez kuchnię, oddam szpej i puszczę wolno. Tylko będziecie musieli być cholernie ostrożni, bo jeśli was złapią lub zauważą wchodzących do kuchni, moja głowa poleci razem z waszymi.
Znów zaciągnął się dymem.
-Więc, co planujecie wnieść do środka?
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Nibui » 20 paź 2016, o 20:07

    Nieufność była dobrą cechą, bo sama w sobie zmniejszała znacznie ryzyko niepożądanych efektów. Niestety samuraj akurat nią nie grzeszył. W przeciwieństwie do kreta był dość ufny nawet w stosunku do nieznajomych mu ludzi. Tak samo było też z Harumi. Pomimo, że poznał ją kilkadziesiąt minut temu, to już teraz nie miał przed nią żadnych tajemnic. Tym bardziej, że wydawała mu się naprawdę miłą i zaradną dziewczyną. Nawet nie przeszkadzało mu zbytnio to, że jest kunoichi. Przez parę miesięcy nabrał trochę innego spojrzenia na shinobich. Może nie byli tacy źli, jak mu się z początku wydawało, ale nadal kierowali się ideałami, które nie zasługiwały na pochwałę.
    - Mimo wszystko skoro jesteś z wyższych sfer, to powinienem zachowywać się odpowiednio, panienko. W takim razie teraz będę zobowiązany pracować dwa razy ciężej. - powiedział do Harumi, uśmiechając się szeroko. W ogóle mu to nie przeszkadzało. Zawsze uczono go, że maniery powinno okazywać się w każdej sytuacji, a jeśli teraz przebywał w towarzystwie przedstawicielki jakiegoś szanowanego rodu, to tym bardziej było to jego obowiązkiem.
    - Niech mi tylko panienka mówi kiedy zachowuję się nieodpowiednio. Tutejsi ludzie mają trochę inne przyzwyczajenia i zasady, niż my na wyspach. - dorzucił jeszcze radośnie, rozglądając się dookoła. Zarówno samo położenie budynków, jak i ubiór ludzi znacząco odbiegały od tego, do czego samuraj był przyzwyczajany od dziecka. Wracając jednak do zlecenia, Hisagi okazał się dość wyrozumiały i od razu przeszedł do rzeczy. Nibui skinął głową na znak tego, że rozumie i ruszył zaraz za kretem, spoglądając co chwila na Harumi, jakby sprawdzając czy po drodze się gdzieś nie zgubiła. Być może nawet ktoś chciałby ją porwać dla okupu.
    - Może masz jakieś wskazówki co do odwrócenia uwagi, Hisagi-san? Zapewne lepiej orientujesz się w tym całym towarzystwie, które będzie na imprezie. Są jakieś drażliwe tematy, które moglibyśmy poruszyć? Może ktoś jest z kimś skłócony i moglibyśmy to wykorzystać. Pomogą nam nawet z pozoru nieznaczące informacje. - miał nadzieję, że Hisagi coś wiedział. Skoro mógł wkręcić się do środka, a przy okazji przemycić ze sobą jakąś broń, to albo musiał być obeznany z towarzystwem, albo być całkiem śliskim zaskrońcem. Niezależnie od tego, która opcja była prawidłowa, coś wiedzieć musiał i na tę wiedzę liczył samuraj.
    - Cały swój dobytek. - odpowiedział na pytanie Hisagiego i odpiął od pasa swoją katanę. To jedyne co posiadał, ale także jedyne czego potrzebował. Jego życie było dość proste, ale przechodził przez nie z pomocą tego właśnie ostrza, więc było dla niego całkiem ważne - Uważaj na nią, Hisagi-san. - dodał tylko, wręczając mu swój oręż. Pozostawało mieć nadzieję, że wróci do niego w stanie nienaruszonym.
Nibui
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kana Yuki » 22 paź 2016, o 11:31

Jasnowłosa musiała przyznać, że towarzystwo samuraja było całkiem przyjemne. W przeciwieństwie do pewnego bruneta szanował pewne zasady dobrego wychowania. Dziwiło ją tylko, że ten twierdził że takowe mógł złamać. Może to przez to że znalazł się w zupełnie obcych rejonach? Uśmiechnęła się przyjaźnie i przytaknęła uprzejmie.
- Chociaż nie będzie to raczej konieczne. - dodała, by nieco sprostować sprawę. Z chęcią pogawędziłaby dłużej z białowłosym, wypytując o różne ciekawe rzeczy związane z miejscem z którego pochodzi, ale niestety misja wzywała. A szkoda bo chłopak wydawał się skory do odpowiadania na takie pytania.
Z kolei pan Hisagi wydawał się początkowo nieufny, ale nie było się czemu dziwić. Sprawa była, jak to ładnie ujął, dość delikatnej materii. Postanowili zmienić miejsce na nieco dogodniejsze. Po drodze samuraj zaczął zadawać przydatne pytania, o czym nie pomyślała jasnowłosa. Myślała, że będzie musiała opierać się jedynie na własnym sprycie. Okazało się, że kociak nie jest taki nierozgarniety na jakiego próbuje wyjść. W dodatku pewnie miał od niej o wiele większe doświadczenie.
- Albo na przykład czy sekretarz ma jakieś słabości. - dodała z delikatnym uśmieszkiem. Przecież to oczywiste że słabym punktem każdego mężczyzny są kobiety. Są oni na nie mniej lub bardziej odporni, ale to tylko kwestia odpowiednich argumentów. I właśnie tego chciała dowiedzieć się dziewczyna. Chociaż inne dodatkowe słabości także byłyby użyteczne.
Podczas gdy samuraj wręczył mężczyźnie jedynie katanę, sprawa z panienką Ajisai wyglądała nieco bardziej skomplikowanie. Zaczęła wyciągać ukryte kunai i shurikeny w płaszczu, ukryte w różnych bardziej lub mniej dogodnych miejscach.
- To chyba już.. a nie. Zapomniałam o jednym. - zreflektowała się. Podciągnęła delikatnie spódniczkę, ukazując część kształtnego uda na którym widniał bandaż i przywiązane nim ostrze. Wyjęła ostatni kunai i podała mężczyźnie.
- To już wszystko. A co do ostrożności - nie musi się pan martwić. Potrafię być bardzo dyskretna. - zapewniła i uśmiechnęła się przyjaźnie. To wszystko oczywiście było jedynie maską, mając ukryć strach. Jasnowłosa od początku zdawała sobie z niebezpieczeństwa jakie może stać za najmniejszym potknięciem, ale powiedzenie tego wprost z pewnością wzmocniło powagę sytuacji.
Kana Yuki
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Natsume » 23 paź 2016, o 14:16

Obietnice bez pokrycia
19/45


Hisagi kiwnął głową, widząc podawane przez Harumi i Nibuia przedmioty. Mężczyzna podał jedynie swoją katanę, na co Hisagi początkowo uniósł brew, lecz najwidoczniej po chwili połapał się co do profesji białowłosego, i tylko wzruszył ramionami. Po chwili przyjął również wyposażenie od Harumi. A tego było znacznie więcej. Przyjąwszy całą kolekcję pocisków i noży wszelakich, wszystko umieścił w jukach swojego wierzchowca. Katanę zaś przypiął obok tobołów, bo w środku i tak by się nie zmieściła, a umieszczona w ten sposób wyglądała względnie naturalnie. Po skończeniu zabaw z tobołkami, ponownie przyłożył fajkę do ust i zaciągnął się dymem.
-Jesteście pewni, że to wszystko? Siedziba sekretarza jest dobrze strzeżona, więc trzeba będzie z tym dosyć ostrożnie.
Po otrzymaniu odpowiedzi na to dość proste pytanie, znów skorzystał z fajki, a następnie zaczął odpowiadać na pytania dwójki uczestników zadania.
-W jaki sposób wywołać zamieszanie? Najlepiej, jeśli sprowokujecie kogoś, by zrobił to za was. Najlepiej by było, gdyby wszyscy obecni zapomnieli o waszej obecności. W ten sposób byłoby znacznie prościej. - spojrzał na deski stropu, zastanawiając się. - Cóż... wydaje mi się, że znalezienie jakiegoś pijanego dworzanina i podpuszczenie go na wypowiedzenie żarliwej przemowy na kontrowersyjny temat mogłoby być sposobem. Albo znalezienie kogoś po prostu rąbniętego. Takich też tam znajdziesz.
Następnie zwrócił się w kierunku Harumi, uśmiechając się lekko.
-Słabości sekretarza? Jeśli chce się zwrócić jego pełną uwagę, wystarczy mówić o pieniądzach. Albo o wojnie. Pieprzony eunuch jest fanatykiem wojen. Sam stracił... no, instrument, podczas jednej z bitew, ale nie przeszkodziło mu to za bardzo w karierze. Nie licząc tego, że jest to temat BARDZO drażliwy.
Po skończeniu tłumaczenia, rzucił wam niewielką sakiewkę. W środku znajdowało się kilkadziesiąt ryo. Sam zaś wgramolił się na siodło wierzchowca, ku lekkiemu niezadowoleniu samego zwierzęcia. Dość szybko jednak dał się uspokoić i przygotować do jazdy.
-Impreza będzie jutro, siedziba sekretarza znajduje się jakieś dwa kilometry od miasta, jak się wyjdzie północną bramą i pójdzie ścieżką wzdłuż klifu. Prześpijcie się w tawernie, straż płaci... i do zobaczenia jutro. Tylko po drodze uważajcie na zamurowców.
Z tymi słowami ruszył kłusem w stronę bramy miasta, zostawiając was obok stajni. Tawerna, o której wspomniał, znajdowała się dość niedaleko, obok samego targowiska i koszar.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Nibui » 24 paź 2016, o 15:12

    Katana została oddana, chociaż Nibui zrobił to z ciężkim sercem. Przez ostatnie parę lat zwyczajnie nie rozstawał się ze swoją bronią i teraz czuł się wyjątkowo nieswojo. Mówią, że po pewnym czasie katana przyrasta do ciała samuraja niczym kolejna kończyna. Nibui mógłby teraz przysiąc, że faktycznie tak było, bowiem jej brak widocznie odczuwał pomimo tego, że znajdowała się na jego widoku. Jednak jego oręż był niczym, w porównaniu do ilości ukrytych broni, które posiadała Harumi. Kaizaki z zaciekawieniem przyglądał się jak dziewczyna wyjmuje z zakamarków ubrania jedno ostrze za drugim, dziwiąc się przy tym, jakim cudem mogła to wszystko pomieścić i jednocześnie nie narzekać na to, że jest jej zwyczajnie niewygodnie. W tym momencie zdał sobie również sprawę, że przy spotkaniu shinobi musi bardziej na takie rzeczy uważać. Skoro kobieta ma przy sobie tyle arsenału, to całkiem możliwe, że mężczyzna będzie miał go jeszcze dwa razy więcej. Ah! Kiedy Harumi podciągnęła spódniczkę, Kaizaki w pierwszej chwili nie odwrócił wzroku. Był zbyt niewinny, żeby widzieć w tym coś zdrożnego, więc przeniesienie oczu na coś innego zajęło mu sekundkę. I tak zrobił to tylko dlatego, że pamiętał słowa swojej matki. Nie rozumiał jednak czemu patrzenie się w takiej sytuacji mogłoby być uznane za niegrzeczne.
    - Nic więcej nie posiadam, Hisagi-san. - odpowiedział i wzruszył bezradnie ramionami. W sumie dobrze byłoby posiadać te wszystkie czarodziejskie ostrza shinobi, ale zapewne Kaizaki nie potrafiłby nawet z nich dobrze korzystać. Zresztą przecież te wszystkie gwiazdki i kunaie można odbić kataną, więc nie był na tak straconej pozycji, jakby się wydawało.
    - Jeśli pijani dworzanie zachowują się tak, jak pijani ludzie na mojej wyspie, to na pewno znajdę z nimi wspólny język. - rzucił optymistycznie, uśmiechając się przy tym dość szeroko. Taki ludzie zazwyczaj nie są agresywni, a zwyczajnie pocieszni. Alkohol wielu pomagał się rozluźnić i sprawiał, że niknęły ich sztuczne bariery oraz ograniczenia, które nakładają na siebie w życiu codziennym - A jeśli chodzi o sekretarza, to również mam coś w zanadrzu. Oczywiście pod warunkiem, że zainteresuje go mój udział w bitwie pod Kodukunayaną. - nie lubił chwalić się swoimi potyczkami, a tym bardziej wojnami, ale jeśli wymagało tego zlecenie, to mógł się poświęcić. Czemu wspominał o tym także teraz? Wszystko po to, aby poinformować Harumi oraz Hisagiego o tematach, które mogą poruszyć. Lepiej ustalić wszystko przed wejściem na salony, niż improwizować już na miejscu. A skoro mowa o miejscu, to okazało się, że straż opłaciła im tawernę, w której dzisiaj przenocują. Chcąc czy nie, kunoichi została więc skazana na towarzystwo samuraja na cały wieczór, a Kaizaki został zmuszony do przebywania bez katany przez dłuższy czas. Co więcej, miał uważać jeszcze na zamurowców. Łatwo powiedzieć, kiedy ma się broń.
    - Co teraz, panienko? Prosto do tawerny czy być może chcesz jeszcze pospacerować po osadzie? - zapytał Harumi, bowiem jemu było to wszystko obojętne, choć najlepiej byłoby się udać w jakieś ciche miejsce i zwyczajnie przedrzemać sobie całe popołudnie, a następnie przespać całą noc. To byłoby idealne spędzenie dnia.
    - Mam też nadzieję, że straż pamiętała o dwóch pokojach albo chociaż dwóch łóżkach. Lubię spać na twardym, ale wolę gałęzie od podłogi. - mruknął, krzywiąc się delikatnie, bowiem właśnie w tym momencie wyobraził sobie drewnianą podłogę tawerny. Brrr. Te deski okropnie śmierdziały, a na drzewie przynajmniej był jakiś przewiew. Natura robi swoje.
Nibui
 

Re: Osada Portowa

Postprzez Kana Yuki » 26 paź 2016, o 22:21

Tak jak myślałam jasnowłosa - zapewne wejście tam z bronią nie byłoby najlepszym pomysłem. Jako że oddała całą swoją broń, jedynie przytaknęła na pytanie mężczyzny. Z drugiej strony skoro siedziba jest tak dobrze strzeżona to jakim cudem Hisagi wniesie tam taką ilość broni? Już miała zadać owe pytanie, gdy w ostatniej chwili ugryzła się w język. Czasem o niektóre rzeczy nie wypada pytać. Jeśli mężczyzna zawiedzie będą musieli podjąć po prostu decyzje - czy wycofać się póki nie jest za późno, czy kontynuować pomimo zmniejszonych szans na obronę. Rozmowa zeszła na nieco przydatniejszy temat. Owszem mieli robić zamieszanie i odnaleźć jakieś papiery w nieznanej rezydencji. Pozornie łatwe zadanie, ale gdy człowiek zagłębiał się w szczegóły, coraz więcej problemów pojawiało się na drodze. Eunuch? Czyli nici z ewentualnego wykorzystania dziewczęcego uroku. Tacy mężczyźni byli odporni na kobiety. Natomiast Nibui posiadał coś co mogło zainteresować sekretarza - ciekawe opowieści wojenne. Samo słowo "wojna" wywoływało grymas niezadowolenia na twarzyczce panienki Ajisai.
- Do zobaczenia jutro. - pożegnała się z mężczyzną, mając głęboką nadzieje, że ten rzeczywiście się pojawi. Zamurowcy? Nie pomyślała, że mogą próbować ich atakować. Chociaż mogli zobaczyć dwójkę przy zamachu ich kumpla. A może po prostu mordują podróżnych? Dobrze że Ci byli przynajmniej "normalnymi" ludźmi, gdyż bez broni byłoby ciężko.
Gdy odjechał mężczyzna na koniu, wreszcie poważna atmosfera misji opuściła dwójkę towarzyszy, choć pozostawała gdzieś tam w głowie.
- Nie powinniśmy rzucać się w oczy. Najlepiej jeśli poznamy się lepiej, by nasza gra była jeszcze bardziej wiarygodna. - uśmiechnęła się i puściła oczko do kociaka. W sumie jeśli jutro mogą zginąć, to czemu dzisiaj się jakoś nie zabawić? Wcale nie mam tu na myśli fizycznych przyjemności, zboczeńcy. Zresztą swoją wypowiedzią samuraj wyraźnie dał delikatną sugestię, że nie interesują go tego typu rzeczy.
- Myślę, że z tymi pieniędzmi sami będziemy mogli o tym zdecydować. Osobiście nie mam nic przeciwko wspólnemu pokojowi. Będzie wygodniej i bezpieczniej. - skomentowała wypowiedź Nibuia, po czym wraz z towarzyszem udali się na poszukiwania wcześniej wspomnianej tawerny (chyba że to ta w której byli uprzednio, wtedy po prostu się tam skierowali).
Kana Yuki
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Natsume » 28 paź 2016, o 23:56

Obietnice bez pokrycia
22/45


Po krótkich rozmowach i uzgodnieniach, Hisagi pospieszył swego konia, by ten przeszedł w cwał. Dzięki temu w ciągu kilkunastu sekund niebieskowłosy mężczyzna wystrzelił z bramy miasta, pozostawiając za sobą tylko tumany kurzu. Strażnicy najwidoczniej rozpoznawali już sługę sekretarza, ponieważ przepuścili go bez najmniejszego marudzenia. Spojrzeli tylko po sobie wymownie, tak jakby chcieli sobie coś powiedzieć bez słów, po czym ponownie ustawili się na swoich miejscach, pełniąc wartę. A wierzchowiec Hisagiego zaczął powoli znikać wśród ścieżek.
Tawerna, o której wspomniał Hisagi, znajdowała się kilkadziesiąt metrów od bramy - rzeczywiście, był to istny rzut beretem zarówno od koszar (wejście do nich znajdowało się naprzeciw, można było słyszeć szczęk broni trenujących strażników), jak i od placu świątynnego. Po wejściu do środka, oczom dwójki podróżników ukazała się dość prosta, lecz zupełnie inna niż charakterystyczne dla miasta budowla. Wnętrze było bowiem wykonane z kamienia i drewna, nadając jej dość surowego charakteru. Na ścianach wisiały rogi pełniące role świeczników, pod sufitem wisiało coś w rodzaju prostego żyrandola, a nieopodal stołu, za którym siedziała urzędniczka, znajdowało się również kilka foteli i kominek. Tak, kominek. Coś dość rzadkiego jak na warunki.
Widząc Harumi i Nibuia, urzędniczka wstała spokojnie i wykonała tradycyjny ukłon.
-Witam w "Powiewie Zachodu". W czymś mogę pomóc?
Po krótkich tłumaczeniach i zapłaceniu pieniędzmi przekazanymi przez Hisagiego, kobieta zaprowadziła dwójkę na piętro, prowadząc ich przez antresolę do jednego z pokoi. Przystanęła przed solidnymi, drewnianymi drzwiami, otworzyła drzwi kluczem i przekazała go Harumi.
-Jeśli chcecie mieć trochę spokoju, bez styranych pracowników stoczni lub zachlanych współlokatorów, na noc zamknijcie sobie drzwi. Z tą hołotą lepiej ostrożnie.
Wnętrze pokoiku było dość... przytulne, choć niewielkie. Solidna, kamienna posadzka, drewniane ściany z bali (w tym jedno okno) i lekko ścięty sufit, dwa łóżka stojące w przeciwległych rogach pomieszczenia, spora komoda, pod łóżkami balie które można było napełnić wodą... ogólnie, standardowe wyposażenie pokoi w gospodzie. Widać było jednak dużą jakość i skupienie na szczegółach! Teraz tylko spędzić jakoś dzień, przespać się, i można ruszać...


// następny post zacznie się od wyruszenia z miasta. Opiszcie co robiliście do tego czasu.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Nibui » 1 lis 2016, o 06:11

    - Trudno będzie to zrobić w jedną noc, ale wygląda na to, że czeka nas całkiem długa dyskusja. Być może nawet przy czarce sake? No, a już na pewno przy jakimś posiłku. - odpowiedział radośnie, gładząc się przy tym delikatnie po brzuchu. Jeśli za to w mrugnięciu okiem należało się doszukiwać jakichkolwiek podtekstów, to niestety samuraj nie wyłapał żadnych, ale to już norma. Zaciekawiło go za to podejście Harumi, która wydawała się nie mieć nic przeciwko współdzieleniu z nim pokoju. Albo dziewczyna mu ufała, albo też była pewna, że nic się między nimi nie wydarzy. Tak przynajmniej nakazywała samurajowi liczyć logika, a jeśli miałby być szczery, to raczej stawiałby na tę drugą opcję. W końcu nawet przez moment nie przeszło mu przez głowę to, żeby w jakikolwiek sposób wykorzystać niewiastę. Dobre wychowanie to podstawa!
    Przejdźmy jednak teraz do rzeczy ważniejszych. Ich kret zniknął, a dwójka została pozostawiona na pastwę losu, mając w głowach jedynie zalecenie udania się do karczmy, co też ochoczo uczynili. Okazało się, że wnętrze jakoś szczególnie nie powala, ale Kaizaki nie miał nic przeciwko surowemu wystrojowi. Mógłby spać nawet na słomie, gdyby taka była konieczność, więc nawet nie zamarudził pod nosem. Zamiast tego ukradkiem spojrzał na Harumi, będąc jednocześnie ciekawym jej reakcji. Jak sama wspominała, pochodziła z dość bogatej rodziny, a więc pewnie przywykła do wyższych standardów życia. I właśnie też z tego powodu, to właśnie Nibui przejął inicjatywę, kiedy doszło do rozmowy z urzędniczką.
    - Witamy. Chcielibyśmy wynająć pokój na jedną noc. Najlepiej w cichym kąciku i z dwoma, oddzielnymi łóżkami. Jeśli oczywiście można. - zwrócił się uprzejmie do kobiety i zaczął z nią dogadywać wszystkie, niezbędne szczegóły. Okazało się, że mają wolny pokój, który dodatkowo spełniał ich kryteria, więc nie trzeba było się długo zastanawiać. Pieniądze zostały wręczone, a już po chwili dwójka podróżników znajdowała się na piętrze, przekraczając próg pomieszczenia.
    - Dziękujemy. Jakoś sobie poradzimy. - rzucił jeszcze do urzędniczki i zamknął za sobą drzwi, uprzednio oczywiście wpuszczając przodem Harumi. Dopiero teraz samuraj odetchnął z wyraźną ulgą, bowiem na pewien czas uwolnił się od spraw formalnych. Nigdy nie lubił zwracać się do ludzi w oficjalny sposób. Uważał to za coś nie zawsze do końca szczerego i osobiście wolałby, żeby ludzie zwracali się do siebie jak równi. Niestety świat nie był jeszcze zbudowany w taki sposób, więc białowłosemu nie pozostawało nic innego, jak przystosować się do panujących zasad, aby nikogo nie obrazić. A właśnie, skoro o tym mowa.
    - Pozwoliłem sobie zamówić kolację i sake do pokoju. Lepiej nie pokazywać się nikomu na dole. Nigdy nie wiadomo co z tego wyniknie. - skwitował, zajmując następnie wolne łóżko i opadając na jego powierzchnię swoimi plecami - Więc, jeśli mamy się lepiej poznać, to ja zacznę... - rozpoczął opowieść, w zasadzie nie pozostawiając zbyt wiele tajemnic. Wyjaśnił dziewczynie skąd pochodzi, a także jak wygląda jego rodzina. Wspomniał o ojcu, bracie, matce, swoich młodzieńczych przygodach, o tym jak otrzymał bliznę na czole i wiele innych. Uchylił przed nią również trochę swoich planów na przyszłość, które zakładały rzeczy wielkie. O dziwo, robił to nawet ochoczo, zupełnie nie przejmując się tym, że zazwyczaj się z niego naśmiewano. Dążenie do pokoju i pogodzenia wszystkich rodów oraz szczepów zawsze go jakoś fascynowało. Niestety teraz jeszcze był za słaby, żeby cokolwiek z tym zrobić, a efekty tego były doskonale widoczne. Jednym z nich był udział w wojnie Senju i Uchiha, o której samuraj jedynie wspomniał. Miał zamiar opowiedzieć wszystko ze szczegółami dopiero wtedy, gdy Harumi sama o to dopyta. Rozmowa trwała w najlepsze, a przerywana była jedynie posiłkiem i alkoholem, choć nie można było sobie pozwolić na zarwanie całej nocy. Dwie godziny po zmroku dwójka zgodnie uzgodniła, że czas zmrużyć oczy i tak też zrobili, zamykając przy tym drzwi na klucz. Oczywiście samuraj przed tym obmył swoje ciało za pomocą wody nagromadzonej w bali, a następnie wskoczył do swojego posłania. Należy tutaj jednak wspomnieć, że NIbui kompletnie nie przejmował się swoją nagością i nie próbował jej nawet ukryć. Zresztą i tak nie odpowiadał za to, co nocą może wyjść spod przykrycia. W każdym razie obyło się bez znacznych incydentów, a rano Kaizaki otworzył oczy jako pierwszy i szybko się też ogarnął.
    - Czas ruszać, panienko Harumi. - zwrócił się do dziewczyny, kiedy ta otworzyła oczy. Niestety nie pozbył się nawyku nazywania jej "panienką" i nic nie wskazywało na to, żeby szybko do tego doszło. Mimo tego Nibui na pewno wiedział o niej więcej, niż na samym początku, więc ich wspólna gra może wyjść całkiem przekonywająco, Pozostało tylko wyruszyć z miasta, co też niezwłocznie uczynili. Czas próby przed nimi.
Nibui
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kana Yuki » 4 lut 2017, o 22:28

Na samo wspomnienie palącego gardło napoju, jasnowłosa delikatnie skrzywiła się. Nie dość że nie smakował najlepiej, to w dodatku nie kojarzył się dziewczynie z najprzyjemniejszymi wspomnieniami. Choć ciężko było ocenić na ile sake wpłynęło na dalsze złe decyzje, wolała unikać jego spożycia. Propozycja posiłku brzmiała natomiast o wiele lepiej, zwłaszcza że Harumi nie jadła nic od dłuższego czasu. Poczuła to dopiero teraz, gdyż stres powoli opadał w miłym towarzystwie samuraja. Tymczasem pomimo swojej władczej natury, pozwoliła chłopakowi prowadzić i zająć się wszystkimi formalnościami. Wynikało to nie tylko z czystego lenistwa, ale też z czystego rozsądku. Nibui był doświadczony w misjach i innych tego typu rzeczach, wolała zatem nie panoszyć się nie po swoim "terenie".
Karczma nie była szczytem marzeń panienki Ajisai, ale w ciągu ostatniego czasu zdążyła przywyknąć do niewygodnych warunków. Pokoik w domu babci był dość skromny, mały,bez łóżka i innych wygód. Zresztą nie mieszkała w swoim pięknym domu od dłuższego czasu. Toteż dopóki miejscówka nie była zbytnio obskurna, cuchnąca i brudna - nie marudziła. Urzędniczka okazała się całkiem miła, co było zapewne zasługą uroczego chłopaka. Kąciki ust dziewczyny nieznacznie uniosły się do góry. Z jednej strony wydawał się troszkę nieogarnięty, z drugiej wciąż pamiętała jego niesamowite umiejętności. Podczas gdy jasnowłosa nie mogła nic zrobić, on w ciągu chwili unieruchomił przeciwnika. Przy takim sojuszniku mogła czuć się nieco bezpiecznie. Choć czy na misji istniało coś takiego jak "bezpieczeństwo"?
Pokój okazał się całkiem znośny. Dwa łóżka, podstawowe meble, całkiem czysto i bez robali. Żyć, nie umierać. Podczas gdy chłopak położył się na jednym z łóżek, jasnowłosa usiadła na skrawku drugiego, przyglądając się uważnie samurajowi. Ku zdziwieniu Harumi, ten nie miał żadnych problemów w mówieniu osobie. Ba, opowiedział jej historię swojego życia w pełnym zaufaniu. A może nie wszystko to było prawdą? Zapewne każdego nudziłyby takie wywody, ale panienka Ajisai była całkiem zaciekawiona. Miejsca o których opowiadał, sposób bycia, duża rodzina, przygody i blizny, to wszystko było zupełnie obce dla jasnowłosej. Na wspomnienie wojny Harumi nieco spochmurniała. Przywoływało to wspomnienia, których nie chciała pamiętać, rodziło pytania - czy on jeszcze żyje? - a na końcu wyparcie- niech sobie ginie, nic mnie to nie obchodzi. Pomimo swojej niechęci powinna wiedzieć coś więcej na temat wojny Uchiha i Senju. Teraz kiedy wchodziła do tego niebezpiecznego świata, każde informacje mogły być użyteczne. Toteż zadała kilka dodatkowych pytań samurajowi, zachowując przy tym w miarę obojętną postawę. Nie chciała pokazać po sobie jak bardzo ją to wszystko interesuje. Rozmowa została przerwana jedynie na czas dostarczenia posiłku i sake. Przy drugiej z tych rzeczy, panienka grzecznie odmówiła. Niestety nadeszła jej kolej na opowiadanie o sobie. Dość skrótowo opowiedziała o swoim pochodzeniu (aczkolwiek unikając konkretnych nazwisk i nazw). W całej swej historii pominęła istnienie pewnego osobnika- Ichirou. Nie chciała o nim wspominać, zresztą nie było powodu. Swoją wypowiedź zakończyła o wiele wcześniej niż samuraj, tłumacząc się późną porą. Również umyła się przed snem i wgramoliła się pod kołderkę. W przeciwieństwie do chłopaka postanowiła użyć jednego z przygotowanych przez personel kimona i w nim przespać noc. Minęła może jeszcze z godzina, dwie nim jasnowłosej udało się zasnąć. Przed snem dużo myślała o aktualnej sytuacji i stresowała się nieco. Dla samuraja ryzykowanie życiem było zapewne chlebem powszednim, toteż spał jak zabity.
Rano obudził ją białowłosy, który obudził się pierwszy. Nic dziwnego zresztą, po tym jak przespał słodko cała noc. Nieco niezadowolona panienka wygrzebała się z łóżka i po szybkim ogarnięciu się, opuściła pokój wraz z Nibui'm, który już nie był zwyczajnym obcym. Po czasie spędzonym razem narodziła się między nimi, cienka ale zawsze, nić zaufania. Zgodnie z instrukcjami wyruszyli z miasta. Jasnowłosa wzięła głębszy oddech. To będzie ciekawy dzień.
Kana Yuki
 

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Natsume » 7 lut 2017, o 04:27

Obietnice bez pokrycia
25/37


Następnego dnia, po nocy spędzonej na krótkich rozmowach, wspomnieniach i różnych innych tego typu zajęciach, dwójka najętych do zadania szpiegów wyruszyła z osady w kierunku domu sekretarza, nie mając przy sobie praktycznie niczego, oprócz resztki pieniędzy otrzymanych od Hisagiego. Strażnicy przy bramie spojrzeli przez moment na wychodzących, lecz nie skomentowali. Ciekawe tylko, czy brak komentarza był raczej oznaką politowania, czy obojętności? W końcu na ścieżkach mogli (nie musieli, ale mogli) kręcić się przybysze zza Muru...
Chcąc nie chcąc, ruszyli. Ścieżka prowadziła w górę niewielkiego klifu, dając wędrowcom dobry widok na całą osadę i spory obszar kilkanaście metrów w dół, pokryty różnego rodzaju drzewami. Na szczęście ścieżka była na tyle szeroka, że mógłby nią przejechać nawet spory wóz i nie miałby najmniejszych szans spadnięcia, no chyba że z pewną pomocą kogoś lub czegoś.
Minęło kilkanaście minut podróży, a dwójka przeszła już część trasy. Póki co nie było żadnych zagrożeń.
W końcu, niewiele dalej, dało się zauważyć leżący pod czymś w rodzaju wiaduktu vel mostem uszkodzony powóz, z kilkoma śladami strzał. Przy nim zaś siedział jakiś łysy mężczyzna, owijający właśnie nogę jakimś opatrunkiem.
-Em... co sądzisz, panienko Harumi? Próbujemy znaleźć jakąś inną trasę, czy próbujemy zagadać? To może być pułapka, miejsce jest idealne... - szepnął Nibui, zaciskając dłoń na pasku. Przy którym oczywiście nie miał katany, bo była w depozycie Hisagiego.
Avatar użytkownika

Natsume
Pisarz Lata
 
Posty: 1686
Dołączył(a): 12 lut 2015, o 00:22
Wiek postaci: 29
Ranga: Nukenin S
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=199
GG/Discord: 6078035 / Exevanis#4988
Multikonta: Natsu, Chōjiro

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kana Yuki » 7 lut 2017, o 12:39

Dwójka ruszyła śmiało przed siebie obcym, niebezpiecznym szlakiem. Strażnicy spojrzeli na nich jak na samobójców, ale pozostawili całą sytuację bez komentarza. W sumie specjalne pchanie się w niebezpieczeństwo można było tak nazwać. Dopiero teraz jasnowłosa zauważyła jak mało pomyślunku było w decyzji zleceniodawcy by zostawić broń jeszcze przed dotarciem na miejsce. Z tego co mówił strażnik wnioskowała, że na szlakach nie było zbyt bezpiecznie, a panienka dość krytycznie oceniała swoje możliwości w wypadku ataku jakieś większej grupy "dzikich". Jakby tego było mało ścieżka musiała wieść przez góry. Dziewczyna mimowolnie spojrzała w kilkunastometrową przepaść i delikatnie zachwiała się od zawrotów głowy. Przez większość swojego życia nie odczuwała większego strachu związanego z wysokością, ale teraz na sam widok powracały niemiłe wspomnienia i uczucia - bezwzględnie zbliżająca się ziemia, próby zatrzymania się i ciemność. Potrząsnęła delikatnie główką. Musiała wziąć się w garść. Na każdym rogu mogło czaić się niebezpieczeństwo, więc powinna skupić się na obserwacji otoczenia. Na szczęście część trasy minęła całkowicie spokojnie. Ale wszystko do czasu.
Harumi zatrzymała się gwałtownie na widok zaatakowanego wozu. To samo zresztą uczynił Nibui. Wzrok dziewczyny spoczął na miejscu wypadku i podejrzanym mężczyźnie, ale szybko się zreflektowała, lustrując okolicę - zwłaszcza miejsca z którego mógł nadejść nieudany atak. Ale czy na pewno? Czy agresorzy wystrzeliliby kilka strzał i uciekli? Czy skończyłoby się jedynie na rannej nodze? Przypomniała sobie słowa strażnika. "Atakują wozy towarowe, niszczą pola, zabijają farmerów i spalają garnizony." Czy tacy ludzie mieliby tyle litości by pozostawić kogoś przy życiu? Jasnowłosa cofnęła się nieco do tyłu i zbliżyła do skalnej ściany, przylegając do niej, a wszystko to by móc obserwować wóz, pozostając niezauważoną. Kiwnęła główką stronę Nibui'a, aby postąpił podobnie.
- Powątpiewam w istnienie innej trasy. - skomentowała nieco przyciszonym tonem. Jej spojrzenie śledziło uważnie każdy ruch łysego mężczyzny. - Poczekajmy kilka minut i zobaczmy co się stanie. Jeśli nie zauważymy nic podejrzanego, możemy podejść i spróbować dowiedzieć się co się stało. Nikt nie atakuje przejezdnych bez powodu, a jeśli już to raczej nie pozostawiają świadków przy życiu. Zwłaszcza jeśli to sprawka tych "zza Muru". - zaproponowała dość logiczne wyjście z sytuacji. W przeciwieństwie do samuraja jasnowłosa nie była taka dobroduszna. Mało obchodził ją los obcego podróżnego, chciała po prostu bezpiecznie dojść w miejsce docelowe, a na razie ranny mężczyzna był jedyną przeszkodą na jej drodze.
Kana Yuki
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości