Ścieżka prowadząca do małej osady...

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasemi co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Heiji » 22 mar 2016, o 17:52

"Ochroniarz!"
31/30




Chłopak wypełnił w stu procentach swoje zadanie. Młodzieniec doprowadził zleceniodawcę całego i zdrowego do wioski, skąd mógł już szczęśliwie wyruszyć do swego domu. Ren mógł być naprawdę dumny z siebie oraz swojej dobrze wykonanej roboty. Będąc w kuźni zleceniodawcy rozmowa ciągnęła się coraz to dłużej i dłużej. Z tematu do tematu i tak w kółko, było to co prawda bardzo miłe ze strony mężczyzny, że pomimo wszystko dobrze się odnosił do młodzieńca. Po kilku lub kilkunastu minutach chłopak wszedł na temat dotyczący pieniędzy. Hoo zareagował na niego zupełnie pozytywnie mówiąc.
-Wiem, wiem. Fajnie się rozmawiało, ale czas na formalności...-po tych słowach odwrócił się, po czym podszedł do jednej z szaf. Po odsunięciu szuflady wyjął z niej pieniądze, które to następnie wręczył chłopakowi. Należały się one młodzieńcowi, przecież nikt za darmo robić nie będzie. Prawda? Po kilku krótkich minutach mężczyzna znów wszedł na kolejny temat, który tym razem dotyczył chłopaka. Mówiąc był pod wielkim wrażeniem jego umiejętności oraz odwagi. No ale czas upływał, a nasz bohater musiał wracać do swego domu. Tak więc, gdy tylko skończyli rozmowę chłopak zapewne wyszedł, po czym udał się do swego domu. Prawda?

KONIEC
+1C
+50PH
+300 ryo
Heiji
 

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 13:05

Ame oddalił się od portu i tym samym towarzystwa brata. Sam nie wiedział gdzie ma iść, lecz to nie było ważne. Chciał odejść jak najdalej od morza i idąc dalej - cesarstwa. Nie miał żadnej pewności, że to co zebrał, wystarczy żeby go uniewinnić i nie zamierzał tego sprawdzać doświadczalnie. Nie znał tej okolicy i szedł na oślep. Las był trochę jak ocean, każde drzewo wydawało mu się takie samo, zupełnie tak jak każda fala na wodzie. Łatwo było się zgubić i chłopak miał wrażenie, że mu się to udało. Różnica między tymi dwoma była taka, że ocean wydawał się o wiele bardziej groźny. Tutaj otaczała go przyroda, różnorakie rośliny, zwierzęta i źródła wody. Na morzu w razie najgorszego zostawała deszczówka i ryby. Mimo pozornego zagubienie nie czuł się specjalnie spanikowany. Miał świadomość, ze wychował się w środowisku, które jest mniej wybaczające niż to. Błąkał się jakiś czas po borze, mimo utraty orientacji w terenie, czuł się spokojniej niż na rodzinnych wyspach. Co jakiś czas odpoczywał w cieniu drzew. Otaczała go błoga świadomość istnienia schronienia jakie dawał las. Na kontynencie czekało go zupełnie inne życie. Wędrując po lesie znalazł się na ścieżce. Nie wiedział dokąd prowadziła, ale postanowił nią podążać. Skoro jest wydeptana ścieżka, to znaczy, że ktoś musiał tędy chodzić, a jak tędy chodził, to znaczy, że miał ku temu jakiś powód. Ruszył przed siebie zastanawiając się co go tam czeka, w dalszym ciągu próbując zostawić wyspy za sobą. Im dalej w las tym więcej drzew.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:47

1/15
Misja D dla Ame


Las zewsząd otaczał młodego shinobi, który nierozważnie postanowił zapuścić się w nieznane tereny. Może gdyby był z nim brat to droga byłaby prostsza? Nawet nie ze względu na lepsze nawigowanie, ale na uprzyjemnienie całej trasy rozmową, w końcu podczas samotnych podróży czas dłużył się niemiłosiernie. Ame przemierzał leśną gęstwinę już od dłuższego czasu, co jakiś czas odpoczywając pod drzewem, na szczęście temperatury nie były zbyt wysokie, w innym wypadku pozostawiony samemu sobie umarłby z pragnienia na nieznanym sobie terenie. Dzień był spokojny, a przynajmniej wydawał się taki być, słońce wesoło świeciło na niebie, prześwitując przez korony okolicznych drzew, w ich cieniu było dość chłodno. Delikatny wiatr szumiał poruszając co mniej masywnymi gałęziami, śpiew nielicznych ptaków docierał do jego uszu, na całe szczęście po za nielicznymi owadami były to jedyne żywe organizmy, który postanowiły ukazać swą obecność w okolicy. Pytanie tylko czy drapieżnik dałby się zauważyć w łatwy sposób? No cóż, pozostaje tylko liczyć, że żadne wygłodniałe zwierzę w postaci krwiożerczej mewy, czy drapieżnej wiewiórki nie zamierza napaść go i ogryźć ciała do kości, chociaż i takie przypadki się zdarzają.
Jak powszechnie wiadomo, obawiać należy się nieznanego, leczy czy napędzane głodem zwierzęta były właśnie tym? Ich zachowania można było przewidzieć, tak jak i jedyną napędzającą je motywację jaką była chęć przetrwania. Z ludźmi było inaczej, szeroka gama motywacji i charakterów pozwalała na niemal niezliczoną ilość kombinacji, tym trudniejszą do przewidzenia, gdy spotykało się obcą osobę. Ame w końcu trafił na ścieżkę, lecz nie był na niej samotny, z przeciwnej strony zbliżała się dwójka stereotypowych, wyposażonych w pałki osiłków.
-Myto zapłacone?- rzucił sarkastycznie jeden z nich, gdy tylko się zbliżyli. Jego słowom towarzyszył śmiech kompana, który na myśl przywodził torturowanego pawiana.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 19:50

Przechadzka przez las była dla niego orzeźwiająca, pozwoliła mu częściowo odizolować się od problemów, z którymi niby już sobie poradził, ale ciągle gdzieś tam z tyłu głowy tworzyły to nieprzyjemne uczucie bycia pod presją. Z radością obserwował środowisko tak inne niż to, w którym się wychował. Zastanawiał się jak wyglądałoby jego życie gdyby urodził się w tym miejscu. Czy znałby każde drzewo i krzew na pamięć? Nie gubiłby się tak łatwo pośród gęstego listowia? Na pewno za kare nikt nie zostawiłby go przez miesiąc na szkierze jako dziecko. Nie można pozostawić dziecka na szkierze, jeżeli tutaj nie ma szkierów, prawda? Z drugiej strony takie kary dały mu umiejętność przetrwania w tej surowej krainie. Miejscowi pewnie zostawili dzieci w lesie. kara, która jednocześnie czegoś uczy. Nigdy tak o tym nie myślał. Kaito pewnie rzucił się w wir rozrywki i zaczął poznawać otoczenie, podczas gdy on gubił się w lesie. Ścieżka nie wyglądała jak jeden z tych często uczęszczanych traktów, więc nie był pewny czy zaprowadzi go ona w jakieś cywilizowane miejsce. Na szczęście obyło się bez ataku drapieżnych wiewiórek czy innych wielce morderczych mew. Zresztą skąd niby mewa w lesie. Durne przyzwyczajenia z Kantai jednak zostają. Nigdy nie wiesz kiedy capnie cię mordercza mewa i po chłopie jak taka złapie. Nawet nie ma co szczątków szukać. Nie wiedział jednak czy z zarośli nie wpatrują się w niego oczy drapieżnika, który jest gotowy do zadania morderczego ciosu, ale tak na prawdę nie bardzo go to obchodziło. Był pewny, że jest w stanie poradzić sobie z każdym zwierzęciem w tych rejonach. W końcu nie była to jeszcze dzika i nieprzebyta puszcza, która skrywa niejedną tajemnicę nieodkrytą przez człowieka. Mimo tego, że był w stanie się tu zgubić ścieżka wydeptana przez ludzi wskazywała na to, że nie jest jedynym bywalcem tego lasu i prędzej czy później trafi na ludzi lub zabudowania. Nie minęło dużo czasu i na przeciwko zamajaczyły mu dwie postacie idące w jego kierunku. Czyli miał racje. Zapyta o drogę do miasteczka, które niby miało być blisko portu, ale Rekinowi i tak udało się zabłądzić. Niestety dwójka "towarzyszy" na szlaku nie zyskała przy bliższym poznaniu, gdyż w dłoniach jednego z nich dostrzegł jakąś broń obuchową. Chwile po dokonaniu tej obserwacji mili panowie zapytali go o zapłacenie myta. Chłopak bez słowa prawą ręką sięgnął po miecz, zaś lewą rękę schował za plecy i stanął wyprostowany, jednocześnie otwierając torbę, gdzie trzymał swój sprzęt właśnie na takie okazje.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 19:50

3/15
Misja D dla Ame


Las, piękne, spokojne miejsce. Pośród gęstwin i licznych krzaków, otaczających drogę ciężko szukać było przyjaznych oczu mogących przyjść z pomocą, czy chociażby robić za niemego świadka wydarzeń, które w tej chwili chyliły się w poznaczoną krwią stronę. Dwójka ludzi, bandytów, a może rzeczywiście osób odpowiedzialnych za pobieranie podatku drogowego, wywołała dość krótką, lecz treściwą reakcję ze strony Ame. Jedna z dłoni chłopaka wylądowała na rękojeści miecza, a druga powędrowała do torby, w której zmagazynowana była reszta sprzętu. Reakcja osiłków była prosta do przewidzenia, ten śmiejący się, w jednej chwili zerwał się, chcąc wykonać szeroki zamach pałką, jednak drugi, którego głos zdążył już poznać nasz bohaterem, zatrzymał go zasłaniając drogę ramieniem. Czyżby odezwała się w nim jakaś bohaterskość? A może strach? Chociaż na to drugie nie warto stawiać, w jego oczach brylowała pewność siebie, napędzana znaczną głupotą.
-Tyś chyba nie jest tutejszy? - warknął osiłek. -Pewnie nie wiesz, że przejście tą drogą jest płatne 50 ryo od głowy, za bezpieczny przejazd. Lepiej odpuść, mogę nie utrzymać brata.- głos osiłka brzmiał dość szczerze. Czy mógł być tak zręcznym manipulatorem? A może jego słowa były szczere? No cóż, równie dobrze ktoś mógł po prostu mu o tym powiedzieć, a on to podchwycił. Pewne było jedno, za drogę trzeba zapłacić, krwią albo złotem... No, może spryt mógłby nieco pomóc, ale nigdy nic nie wiadomo.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 19:51

Widocznie pech co do napotykanych ludzi nie opuszczał Ame nawet na chwile. Zawsze musiał spotkać na swej drodze najgorszy możliwy sort. Nawet w miejscu gdzie nie było nikogo, ciężko było o jakiekolwiek ludzkie towarzystwo, musiał spotkać ich. Dwóch osiłków, którzy chcieli wyciągnąć od niego jego ciężko zarobione pieniądze. Nie wyglądali na zbyt bystrych, więc chłopak założył, że nie będzie musiał ich pokroić żeby spokojnie przejść. Wspominając o drapieżnych wiewiórkach i morderczych mewach, nie można zapomnieć o tym, że nie koniecznie było ich tylko dwóch, reszta mogła ukrywać się w leśnej gęstwinie i w tym momencie na to nic już nie można było poradzić. Rekin nie czuł strachu, dlatego też jego pierwszą reakcją było sięgnięcie po broń. Jeden z bandytów widząc to od razu chciał zaatakować chłopaka, lecz drugi z nich zatrzymał jego bezmyślną szarżę. Do tej pory milczał, bo poniżej jego godności jest odzywać się do takiego plebsu. Wydawali się dość pewni siebie, w końcu grali na swoim podwórku, co nie? Chłopak nie zamierzał nic zapłacić, ani tym bardziej dać się im sklepać. Wygląda na to, że to on będzie musiał sklepać ich. W końcu nie chcieli od niego niczego więcej niż pieniądze. Po chwili do głowy przyszła mu jeszcze jedna myśl, która pozwoli pozostawić przemoc jako opcję ostateczną. W końcu właśnie przez takie podejście wpadł w kłopoty w rodzinnych stronach. Trzeba uczyć się na błędach i czasami próbować innych metod, mimo że mieszkańcy Kantai wolą płacić żelazem niż złotem. Bandziory dokonali słusznej obserwacji co do tego, że nie jest tutejszym. Normalnie asy wywiadu, Ame nie rozumiał dlaczego jeszcze nie zwerbowała ich rada.
- No nie jestem tutejszy, aż tak to widać? - zapytał pozornie idiotycznie, gdyż wiedział, że zdradza go nie tylko ubiór, ale też zęby. Miało to tylko na celu podtrzymać rozmowę z nimi.
- Mamy problem, bo chyba nie wyglądam na kogoś kto ma 50 ryo, prawda? - już kiedyś użył tej sztuczki gdy znalazł się w podobnej sytuacji. Czekał na reakcje bandytów, cały czas mając broń w gotowości.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 20:09

5/15
Misja D dla Ame


Nasza rybia istota, jak się okazało mimo bycia zwolennikiem siłowych rozwiązań, tym razem postanowiła zaczekać z nimi do ostatniej chwili. No cóż, wyspiarze zapewne już tak mieli, najpierw bili, a potem myśleli, chociaż jak widać, zebrane dotychczas doświadczenie i krótki pobyt chłopaka na kontynencie wystarczyły, by zaczął korzystać z szarych komórek. Godna pochwały zmiana, mogąca uratować jedno, w porywach do dwóch żyć. Jego słowa w rzeczywistości sprawiły, że i osiłki musiały użyć nieco tej różowej masy, wypełniającej przestrzeń pomiędzy ich uszami. Brak pieniędzy był wręcz idealnym powodem, by nie płacić owego myta. Tylko, że według wszelkich praw wszechświata jeśli coś może pójść nie tak, to pójdzie nie tak, a kiedy taka możliwość wspomagana była przez zachowanie tego, który potrzebował szczęścia, stawało się to prawdą objawioną. W tym przypadku podający się za niemającego pieniędzy chłopak, posiadał przy sobie coś cennego, nie dość, że pozwalającego zarobić to i wartego o wiele więcej, niż 50 ryo, z którego miał zostać on "ograbiony". Otóż chłopak nie dość, że posiadał wcześniej wspomniany miecz, to i eksponował go w próbie obrony, owy kawał żelaza przyciągnął wzrok bardziej rozmownego z braci, który wciąż zagradzał drogę milczącemu.
-Nietutejszy to nic dziwnego, że nie znasz prawa.- powiedział z widocznym wysiłkiem mężczyzna. -Masz szczęście, że trafiłeś na nas, widzisz my to jesteśmy jeszcze pomocni, dasz nam miecz, my go sprzedamy i wszystko będzie w porządku, chyba że masz coś innego w ramach "zapłaty"- odpowiedział, na niezbyt udany blef chłopaka.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 20:38

Trafił na niezbyt uprzejmych amatorów cudzej własności, którzy postanowili umilić mu dzień. Nie wiedział skąd bierze się ich pewność siebie, nie licząc oczywiście przewagi własnego podwórka, masy mięśniowej, przewagi liczebnej i braku szarych komórek. Co do braku tego ostatniego można jeszcze się kłócić, gdyż nie dali się nabrać na tak oczywisty blef. Prościej byłoby im zapłacić, ale niestety młodzieniec miał swój honor. Prawdopodobnie osiłki nie miały nigdy do czynienia z kimś z wysp i nie wiedzieli, że w ramach myta szanujący się wyspiarz może zaprosić ich najwyżej na ulubione danie jego ludu. Chodzi oczywiście o danie w mordę. Szkoda, że nie mają szacunku do przyjezdnych. Wpływy z turystyki mogłyby drastycznie pchnąć do przodu rozwój tego regionu. Po chwili zrozumiał, że to on ma zapewnić te wpływy z turystyki. Szkoda, może gdyby pobrali to w porcie w formie opłaty klimatycznej to nie robiłby teraz problemu. Jedyne co niebezpiecznego mogło go spotkać na tej drodze to ci dwaj. Zastanawiał się jak wybrnąć z nie tyle groźnej co kłopotliwej sytuacji. Najzabawniejsze było to, ze zasłaniali się obowiązującym prawem przy dokonywaniu rozboju. W ich mniemaniu miał szczęście, że ich spotkał. Zawsze miał szczęście do takich spotkań. Pewnego dnia takie jak to pociągnie go na samo dno albo i niżej i już nic z tym nie zrobi. Każdy prędzej czy później trafia na sytuacje, z której nie da się wyjść. Na ich nieszczęście oni sobą aż tyle nie reprezentowali na pierwszy rzut oka, żeby go w takiej postawić.
- Chciałbym bardzo spotkać tego prawodawce... - rzucił ironiczną uwagę do dwóch ogrów, strażników wielce uczęszczanego szlaku handlowego. I miał wrażenie, ze to w cesarstwie kiepsko mu poszło. Tam przynajmniej nie został napadnięty prawie zaraz po zejściu na ląd.
- Hmm, miecz odpada. To rodzinna pamiątka po ciotecznym wuju szwagra mojego drugiego dziadka. Jest bezcenny niczym pewien rodzaj kaktusa. - rzucił serią niezrozumiałych dla nikogo żartów, w czym można powiedzieć, ma przynajmniej rangę B.
- Co powiecie na jakąś grę? - rzucił jedynym co przyszło mu do głowy.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 20:52

7/15
Misja D dla Ame


Wyspiarze, z nimi zawsze musi być jakiś kłopot. Napadnięci przez bandytów w ramach, jakiegoś pojęcia honoru wolą ryzykować życiem i kombinować, niż po prostu zostać okradzionymi, no jak tak można? Przecież ci biedni, rabujący niewinnych przechodniów bandyci, znający ze dwa trudne słowa na krzyż i nomen omen podpierający się jednym z nich też musieli z czegoś żyć. Niegodziwość i duma, przemawiała przez młodego, pewnego siebie człowieka o dziwnym uzębieniu. No, ale skoro zaczął kombinować, to i nie mógł tak łatwo tego porzucić, jeszcze napatoczyłby się jakiś strażnik, zobaczył jak morduje biedaczków i go aresztował, a że był przyjezdnym, ze "znienawidzonych" przez radę wysp, to i skończyłby zapewne gorzej, niż typowy dla tego rejonu morderca. No, ale byli w środku lasu, więc nic takiego raczej się nie stanie.
Ame zauważył, że idioci nie są tak głupi jak się wydawali, no przynajmniej ten, który nie rwał się od razu do przemalowywania twarzy chłopaka na siny kolor, z domieszką szkarłatu na materiale ubrań. Nasz bohater zacząć postanowił od wyjaśnienia dlaczego nie może oddać miecza i po twarzy "inteligenta" pojął, że zgubił się on w połowie tej zawiłej genealogi, mimo że pomagał sobie palcami, licząc kolejne wymienione osoby. Porównanie z kaktusem, rośliną której mężczyzna nigdy nie widział i wątpliwym było, czy kiedykolwiek w ogóle o niej słyszał dokończyło dzieła, najwyraźniej przepalając zwoje mózgu osiłka.
-Rozumiesz coś z tego bracie?- zapytał ten dotychczas milczący.
-Tak, nie jestem idiotą jak ty! Miecza mu nie zabieramy!- krzyknął widocznie zirytowany niewiarą brata w jego zdolności intelektualne, po czym znów zwrócił swój wzrok na Ame.
-Grę? Jaką grę?- zapytał, widocznie zaciekawiony jakąś formą rozrywki.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 21:51

No tak, wyspiarze to chodzące zło i plaga w tej jakże pięknej krainie, którą takie szumowiny bez serca jak Ame, od czasu do czasu nawiedzały. Przedłożyli jakąś abstrakcyjną wartość jak honor ponad obowiązujące prawo, zwyczaj rozdawania jałmużny i pomoc ubogim na szlaku. Lokalni biedacy, widocznie niedożywieniu tak jak ci dwaj, którzy stali przed nim teraz, noc i dzień pilnowali bezpieczeństwa na szlaku, a ten wredny, chamski wyspiarz cały czas kombinował jak tu zrobić żeby im nic nie zapłacić. Sam nie wie czy kombinatoryka mu się teraz opłaca. Trauma z Hanamury nie jest aż tak wielka. Zdawał sobie sprawę z tego, że żaden strażnik tutaj nie dotrze, nikt na takim zadupiu nie usłyszy ich krzyków. Z drugiej strony był z siebie szczeniacko dumny. Udało mu się zagadać tego niby mądrzejszego, i to w taki sposób, że mimo dzielącej ich odległości wręcz czuł zapach przypalonych zwojów mózgowych. Dziwi go to, że mieli jakieś opory i widoczny dylemat moralny przed zabraniem mu "pamiątkowego" miecza. Czy chodzi o to, że zgubili wątek w połowie zdania, które Ame wymyślił na poczekaniu czy jednak o coś w rodzaju przyzwoitości. Nie miał pojęcia i nie czuł się zdolny do rozwikłania tej tajemnicy. Postanowił podjąć rzuconą mu rękawice i to nie przez dwóch osiłków stojących naprzeciwko niego, tylko przez niego samego. Co prawda nie miał jeszcze pomysłu w jaką grę mógłby z nimi zagrać, ale jak się powiedziało A to trzeba powiedzieć B. Z pewną dozą rozczulenia obserwował dialog braci, którzy próbowali się porozumieć co do przyszłego losu chłopaka. A raczej losu jego dobytku co nie zmienia faktu, że rozmawiali. Trochę jak trolle z wiedźmina. Przynajmniej już nie celują w odebranie mu broni.
- To miłe, że nie chcecie zabrać mi miecza. Cioteczny wuj szwagra mojego drugiego dziadka w grobie by się przewrócił gdybym go stracił. - powtórzył im to żeby jeszcze raz próbowali się nad tym zastanowić i dzięki temu jeszcze bardziej pogorszyć ich kondycje intelektualną.
- Zagramy w grę. Jeżeli zgadniecie w jaki sposób zginał cioteczny wuj szwagra mojego drugiego dziadka, to będzie znaczyło, że jesteście godni noszenia jego oręża. Jeżeli nie to przejmę wasz dzisiejszy "utarg" i wyprowadzicie mnie z lasu, co wy na to? - zarzucił chytrą propozycją.
Ostatnio edytowano 8 kwi 2018, o 00:26 przez Ame, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 22:06

9/15
Misja D dla Ame


Chodzące zło, nie dość że chytre, to w dodatku sprytne i za nic nie zamierzające stracić miecza, od lat, czy może nawet pokoleń, związanego z jego rodziną. W końcu ostrze otrzymane od ciotecznego wuja, szwagra, drugiego dziadka to nie byle kawał żelastwa do pomachania, ale prawdziwa broń z tradycją, a może i własną legendą. Ame kombinował jak mógł, by nie musieć ścierać się z dwójką półgłówków, jednak czy aby powoli nie przesadzał? W końcu nawet szablonowi idioci, tacy jak ci
przednim, mieli świadomość, że za żadne skarby nie mogą znać odpowiedzi na zadane przez niego pytanie. Chociaż pewnego narratora kusiło, by ten głupszy powiedział "zmarł w sposób ostateczny", no ale już nie przesadzajmy.
Na twarzy inteligenta wciąż rysowała się ta dziwna pewność siebie, chociaż w obliczu rzuconego przez Ame wyzwania najzwyczajniej w świecie doznał szoku. Przez chwilę widać było, że stara się wpaść na jakąś odpowiedź, ale jego mózg, nie był w stanie znaleźć żadnej, albo wręcz przeciwnie, było ich tak wiele, że nie był on zdolny do podjęcia żadnej sensownej decyzji. -Ty masz mnie za idiotę?- zapytał głosem, który sam w sobie mógł robić za twierdzącą odpowiedź. -To proste, że umarł na śmierć, jak każdy. - dorzucił zirytowany. -To za proste! Dziadek musi być zadowolony, musisz wymyślić inną grę!- krzyknął tonem nieznoszącym sprzeciwu. Widocznie spodobała mu się zagadka, albo najzwyczajniej w świecie zapomniał, że przyszedł okraść podróżnika, a nie zadowalać zmarłego drugiego dziadka, ciotecznego wujka szwagra.
Ostatnio edytowano 7 kwi 2018, o 23:02 przez Miyuki, łącznie edytowano 1 raz
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 7 kwi 2018, o 22:43

Nie mógł pojąć, że ktoś na prawdę mógł łyknąć bajeczkę o prostym mieczu przekazywanym w rodzinie... bo z tego co Ame im powiedział to nawet nie z pokolenia na pokolenie. Tradycji było w nim tyle co w przeciętnej plastikowej wieży Eiffle'a z napisem "made in China", przywiezionej przez polskiego turystę do mieszkania w jednym z blokowisk w Sosnowcu. Nie przesadzał ani trochę. Skoro coś takiego jak cioteczny wuj szwagra jego drugiego dziadka ich przerosło to jego poprzednie pytanie było jak najbardziej uzasadnione, gdyż istniało podejrzenie, że dadzą się na to nabrać. Ci dwaj ciągle byli bardzo pewni swego i nie zamierzali mu tak łatwo odpuścić. Chłopak nie do końca pojmował dlaczego ciągle z nim rozmawiają, zamiast po prostu spróbować zabrać mu jego dobytek. Normalnie starał się unikać oceniania innych ludzi po wyglądzie, ale oni nie byli tak głupi na jakich wyglądali. Byli ciut głupsi. Rzucone przez niego wyzwanie musiało im strasznie dokopać. Ten milczący i agresywny zwarł swoją jamę gębową na dobre. Rekin miał z daleka wrażenie, że ten delikatnie się ślini, gdy tak stoi, ale mógł się mylić i była to zwyczajna gra światła, które wpada na ścieżkę przez korony drzew. Ten, który robił za mózg tego duetu, próbował ratować resztki swojego autorytetu poprzez próbę rozwiązania jego ciekawej i ambitnej zagadki. Widać było, że jego układ nerwowy lada chwila ulegnie przeciążeniu. Małe ludziki zarządzające jego organizmem jak w "Było sobie życie", właśnie ogłosiły alarm i kod czerwony. Jego odpowiedź zdawała się potwierdzać tę małą wizualizację.
- Gdzieżbym śmiał. - odpowiedział na pytanio-twierdzenie postawione przez osiłka. Ame musiał ugryźć się w wewnętrzną ściankę policzka, żeby nie parsknąć im śmiechem prosto w twarz. Sprawiali wrażenie jakby zapomnieli po co w ogóle czekali na tej ścieżce i pogrążyli się kompletnie w rozmowie z nim. Wedle ich twierdzenia odgadli jego zagadkę i nie ruszyli żeby zabrać swoją "wygraną". Chociaż jego ... ehh ... dziadek był zadowolony. Jeszcze do tego chcieli inną grę!
- Dobra, co to jest? Małe, zielona i jeździ na kołach? - Był pewny, że ta stara zagadka załatwi ich na amen.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 7 kwi 2018, o 23:16

11/15
Misja D dla Ame

"Bo z Idiotami nigdy nie wie oj nie wie się,
czy dobrze jest czy może jest może jest już źle."


No cóż, jak to czasem w historii bywało, starcie które rozwiązać miała siła mięśni, zaczynało rozwijać się w stronę pojedynku intelektualnego, które porównać można było do starcia ameby i szympansa, z nastolatkiem, wynik musiał być z góry przesądzony, co oczywiste na niekorzyść tych pierwszych. Na całe szczęście chłopak nie dał zbić się z pantałyku, a nawet zaprzeczył rzeczywistości, w widoczny sposób uspakajając człowieka, który mógłby być ilustracją średniej iq pozostałej na trakcie dwójki. Jak można by spodziewać się po człowieku z kontynentu, Ame szybko załapał o co i w jaki sposób tworzy się wymyślona przez niego gra. Może nieświadomie ustawił się w roli błazna, który w zamian za 50 ryo ma zabawiać dwójkę idiotów zagadkami, no ale każdy ma to na co zapracował, a karma jak to suki mają w zwyczaju, lubiła odwracać to co dobre w gówno, a potem rzucać nim ludziom w twarz, ale to już inna historia. Zadana przez chłopaka zagadka zmusiła stojącego przed nim mężczyznę do głębokich przemyśleń. Wyglądał jakby myślenie sprawiało mu ból, a on sam zapadł się w sobie, stał nieruchomo wgapiony w jeden punkt i... albo myślał, albo zasnął. Drugi podszedł do niego, staną en face i wgapiał w zamyśloną twarz jakby ujrzał prawdziwy cud. Kompletnie przestali zwracać uwagę na chłopaka... Czyżby to była jego szansa?
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Ame » 8 kwi 2018, o 00:22

Pojedynek intelektualny to za dużo powiedziane. W normalnych warunkach Ame nie wyzwałby ich na taki, gdyż nie wydawali się być uzbrojeni. Ameba i Szympans niezbyt ogarniali cokolwiek. Wyglądało to tak jakby ich iloraz inteligencji był tak niski, że powodował u nich nawet problemy z pamięcią krótkotrwałą, kompletnie zabierając im cudowną zdolność do nauki czegokolwiek bardziej skomplikowanego niż to co nakazuje im instynkt. Jakim cudem dwóch półgłówków w ogóle nauczyło się mówić? Obrazą byłoby stwierdzenie, że mądrzejszy z braci mógłby być obrazem średniej iq w tej grupie. Mógł być co najwyżej medianą tego zbioru. Nawet jeżeli robi z siebie w tym momencie błazna, to i tak nikt tego nie widzi. Rekin miał drobne problemy z dyplomatycznym rozwiązywaniem różnic między rozmówcami, więc postanowił nadrobić swoje braki przy nadarzającej się okazji jak ta. Oni i tak nikomu nie powiedzą bo i tak nie są w stanie zapamiętać tyle danych na raz. Bracia rozbójnicy na swój sposób mieli swój urok. Wyglądali jak Ame i Kaito w krzywym zwierciadle. Zazdrościł im takiej głupoty. Muszą być bardzo beztroscy i szczęśliwi. Ten jak się na początku wydawało mądrzejszy z nich wyglądał jakby wpadł w jakiś trans. Przenikał do obcych, nieznanych wymiarów w poszukiwaniu odpowiedzi na jakże ambitną zagadkę. Prawdopodobnie nawiązał już wieź ze stworzycielem tego świata i została mu objawiona nie tylko odpowiedź na nurtującego pytanie, ale także cała prawda o otaczającym go świecie. Ten jeszcze głupszy wpatrywał się w twarz brata, jak gdyby podzielał fantastyczne wizje, których tamten zaczął doświadczać. Jeżeli przez wcześniejsze zagadki stracili poczucie celu, tak teraz stracili kontakt z rzeczywistością. Może to faktycznie była szansa dla młodzieńca, żeby bez przemocy wydostać się z pułapki zastawionej przez tytanów intelektu? Oczywiście, że nie! Hozuki nie byłby sobą gdyby nie spróbował czegoś na tym ugrać, o nie! Spokojnie wszedł w zarośla koło ścieżki i tam użył henge no jutsu do zmiany w tego mądrzejszego z braci. Zamierzał podejść do nich w celu wyłudzenia od nich ich własnych pieniędzy. Szczególnie celował w młodszego, który być może nie da rady ich rozróżnić.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
Spoiler: pokaż
A' propos szczania do zlewu. Kiedyś jeszcze w gimbazie był taki Michał co zawsze był przygotowany na lekcje, zawsze miał zadania domowe, dobrze się uczył itp. Pewnego dnia pojechałem na rower i koło Biedronki jak chciałem przejechać na drugą stronę ulicy(jechałem po ścieżce rowerowej przy chodniku) patrzę na prawo- nic nie jedzie, na lewo też no to jadę, a że światło miałem zielone to niczego się nie bałem i później jeszcze przez park jechałem i w końcu do domu.
Avatar użytkownika

Ame
Szarak
 
Posty: 243
Dołączył(a): 11 sty 2018, o 21:22
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: jak na av
Widoczny ekwipunek: *Zanbato na plecach
*Miecz obosieczny przy pasie
*Torba na zadzie
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4737&p=70902#p70902
GG: 65041008
Multikonta:

Re: Ścieżka prowadząca do małej osady...

Postprzez Miyuki » 8 kwi 2018, o 00:37

13/15
Misja D dla Ame


Jak to czasem się zdarza, pod wpływem nadmiaru myśli ludzie zapadali się we własne myśli, w przypadku biednych idiotów, doświadczali nawet transcendentalnych wizji, a może nawet ich astralne formy na wieki opuszczały ciała, by żyć gdzieś tam pośród istot należących do ogromu wymiarów. Dwójka pochłoniętych braci, niczym zerglingi zdawali się w tej chwili łączyć swoje umysły w jeden, działający na zasadzie roju. To wszystko zdawało się jakąś chorą parodią bandytów, nie potrafiących nawet porządnie wymusić na swojej ofierze pieniędzy, nie pamiętając nawet o tym, że chcieli to zrobić. Ame wydawał się mieć wolną rękę, gdy fragment zajmowanej przez nich drogi wyglądał jakby czas się zatrzymał.
Ame jak to wyspiarz, wpadł na iście wyspiarski pomysł, wykorzystania głupoty ludzkiej przeciw nim samym, a mianowicie chciał zamienić się w jednego z braci. Gdy wykonał ruch w celu znalezienia się w krzakach, "inteligent" ogromną łapą złapał go i z radością, porównywalną do naukowca, który odkrył nowy pierwiastek wypowiedział jedno słowo."Ogórek", jak? Skąd? Dlaczego? Pewnie wytłumaczenie było zrozumiałe tylko dla niego samego. W tej chwili kolejna zagubiona duszyczka postanowiła odwiedzić polanę. Kobieta w wieku dwudziestu kilku lat, drobnej budowy, a właściwie w porównaniu do mężczyzn to filigranowej nadchodziła z miną godną wściekłego piżmaka.
-Co im zrobiłeś?! - krzyknęła ze wściekłością do Ame. Długie czarne włosy, otaczały jej twarz tylko jeszcze bardziej upodabniając ją do burzy.
Obrazek
Avatar użytkownika

Miyuki
Łamaga
 
Posty: 155
Dołączył(a): 6 kwi 2018, o 20:04
Wiek postaci: 16
Ranga: Doko
Widoczny ekwipunek: -Bandaże na przedramionach
-Kastety na dłoniach
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5263
GG: 46974707
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość