Osada Portowa Funemi

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasemi co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 8 lip 2018, o 01:09

Jedną z licznych subtelnych różnic, między doświadczonymi wojownikami, a ich młodszymi kolegami była zdolność analizy i oceny otoczenia. Początkujący adepci sztuk wojennych skupiali się na bardzo wąskim fragmencie rzeczywistości i wiele im umykało, zaawansowani natomiast byli wstanie rejestrować dużo szerszy jej zakres. Z czasem, umiejętność ta stawała się wręcz odruchowa i ich umysły bez zbędnego trudu omiatały wszystko zmysłami, pozwalając dostrzec tak całe drzewo, jak każdy z jego liści.
Niebieskooki był na etapie, w którym percepcją zdecydowanie przewyższał przeciętnych zjadaczy chleba, ale nadal daleko było mu do tak upragnionego mistrzostwa. Od razu zauważył ciemnowłosą, gdy przekroczyła próg tawerny, jego zmysły jakby instynktownie poinformowały go o nowej osobie która weszła, co zdecydowanie należało zaliczyć po stronie zaawansowania, ale jednocześnie gdy tylko jego umysł rozpoznał w nowej osobie tak upragniony widok momentalnie cała rzeczywistość przestała istnieć, to dowodziło, jak daleka droga przed nim.
Kakita nie wątpił w obraz, który podsunęły mu oczy - nie było mowy o pomyłce, to była Setsuna, tym razem prawdziwa i nie urojona, do tego kierująca się w jego stronę. Nie spoglądał na nią bardzo natarczywie, w każdym razie starał się, ale wzrok jego było "lepki". Uważnie mierzył dzielącą ich odległość i fakt, że szła w jego stronę sprawiał, że serce zabiło mu zdecydowanie szybciej. Nie dawał się jednak ponieść namiętnością, zawód jakiego doznał ubiegłej zimy był nadal aktualny i skutecznie studził narastający w nim entuzjazm. Nie najmłodszy samuraj szybko zauważył swą mieszankę emocji i musiał wznieść się na wyżyny samoopanowania, by sytuacja nie wyrwała się spod kruchej kontroli - z jednej strony niezwykle cieszył się na jej widok, z drugiej miał żal, z trzeciej starał się zachować spokojny i nieporuszalny umysł - idealny przepis na katastrofę.
- Zapraszam, Hyuuga-dono. - odpowiedział na jej pierwsze pytanie, z twarzą "kamienną", aczkolwiek oczami wręcz tryskającymi entuzjazmem. Nie dało się nie zauważyć, że nie tylko ją poznał, ale również cieszy się na jej widok, jednakże, pewne pozory zachowywać trzeba było, jakby bowiem nie patrzeć, zima zrobiła swoje. Na jej kolejne pytanie nie odpowiedział od razu, chociaż chciał. Mimochodem delikatnie zamknął i otworzył swą prawą dłoń, studząc skrajne emocje i po zdecydowanie za długiej chwili rzekł.
- Rzekłbym, że na kogoś czekałem bardzo długo. - odpowiedział z wyczuwalną nutką żalu w głosie, ale gdy tylko jego niebieskie oczy spojrzały głęboko w jej białe, poczuł, że nie chce jej krzywdzić nieprzemyślanym słowem i chociaż urazę dalej miał dodał na tyle cicho, że tylko ona mogła go usłyszeć.
-...nadal czekam. - co było jasnym gestem wycofania się z poprzedniej ofensywy, po czym nastąpił głębszy oddech oczyszczający umysł. To, co było dobre i słuszne nie zawsze jest tym, czego chcemy. Może tamte jesienne dni były zwyczajnie szaleństwem i snem?
- Co dobrego u Ciebie, Setsuna-san? - zapytał w końcu pozwalając sobie na przejście do bardziej bezpośredniej formy. Zabawne, że kilka miesięcy temu w tym miejscu białooka zaoferowała swoją pomoc w znalezieniu złoczyńców, a on zachłannie strzegł jej osoby przed innymi samurajami, zdecydowanie była w tym duża doza szaleństwa. Myśli zaczynały płynąć coraz szybciej, a on nie chciał pozwolić, by ta krucha chwila się rozsypała. Nie chciał też kolejny raz wpakować się w coś, czego będzie później żałował. To zdecydowanie była sytuacja z kategorii mieć dango i zjeść dango...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 301
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hyuuga Setsuna » 10 lip 2018, o 21:51

Setsuna znów zamarła. Coś ją ukuło w sercu, a więc rzeczywiście na koś czekał… ale to co powiedział i jego głos. Sama nie wiedziała co ma o tym myśleć a w jej sercu rozpoczęła się burza. Z jednej strony dzika radość w sercu z drugiej niepewność jeszcze niezrozumienie jego zagadkowej odpowiedzi i jakiś smutek i coś niedookreślonego. To było stanowczo za dużo jak na jedną osobę. Nigdy nie sądziła, że może się tak czuć. To było, po prostu… nie. To było jednocześnie nieskończenie bolesne i nieskończenie przyjemne.
Jakimś cudem zebrała się w sobie i usiadła zaproszona gestem. Co u niej dobrego? Zastanowiła się przygryzając wargę. Nie wiedziała co może odpowiedzieć. Czy zachować się powściągliwie czy szczerze. -Smażone ryby – stwierdziła zgryźliwie. Naprawdę nie lubiła tej osady. To była osada w której mogła spędzić kilka dni przejazdem, ale to było już dla niej za długo. Ale nie mogła przecież zostawić swojego braciszka tak nagle a musiała zostać z ojcem. Zastanawiała się czasem podczas tych samotnych wędrówek nad brzegiem oceanu czy musi tak być. Czy mogłaby się tak rzucić biegiem przed siebie i biec. Tylko jak długo? Jak długo mogłaby tak biec i co by było potem?
W każdym razie smażone ryby były tu najlepsze. Ale i ich miała dość. Miała nadzieję, że nie wyszła na kompletną idiotkę. – Nadciąga wiatr znad morza – powiedziała już normalnie. Tylko nie bardzo wiedziała co to może znaczyć i czy coś to zmieni. Nawet jeśli nadejdzie ten wiatr czy coś to zmieni. A ciebie co przywiodło tutaj? zapytała.
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 12
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 11 lip 2018, o 17:14

Słysząc odpowiedź białoookiej, Asagi podniósł jedną ze swych brwi wysoko do góry – dziewczynie udało się bowiem zaskoczyć go zupełnie. Zwykle w takiej sytuacji pytana osoba po krótce opowiada, cóż wydarzyło się w jej życiu w ciągu ostatnich kilku dni, a Setsune odpowiedziała prosto, rzeczowo i na temat. Z jej tonu niebieskooki nie był pewien, czy istotnie smażone ryby są najlepszym, co ją ostatnio spotkało, czy jedynie się zgrywa. W ogóle, trudno było mu ją przejrzeć, nie widział punktów zaczepienia, które pozwoliłyby mu określić swoją pozycję - to było zdecydowanie denerwujące, on bardzo nie lubił nie wiedzieć…
Kiedy Setsuna zaczęła kolejną myśl, niebieskooki nie był dalej pewien, czy nawiązanie do wiatru to jakaś wyszukana metafora zapowiadająca tragedię, albo życiowe zmiany, czy zwyczajnie stwierdzenie faktu. Mnogość możliwości zupełnie go przytłoczyła więc… pozwolił im płynąć, a samemu cieszył się jej obecności. Nie widzieli się bardzo długo, mimo tego co zostało u schyłku jesieni powiedziane. Przeżył to, odżałował, a teraz czuł, że z tą wiosną sprawy znów wskakują na swoje prawidłowe tory…
- Z jednej strony obowiązki. – zaczął odpowiedź na jej pytanie, spoglądając na jej twarz i pilnując, by wzrokiem nie wędrować zbyt często niżej, a dodać trzeba, że nie tylko nadal byłoby na co spojrzeć, ale nie tylko niegrzecznym to było, ale również utrudniało pozbieranie myśli (w zasadzie, sama jej obecność burzyła wewnętrzny spokój szermierza, więc pogłębianie tego stanu nie pomagało w żadnej mierze).
Niebieskooki nie mógł za długo zwlekać z dalszą wypowiedzią, poza tym, nie chciał tego robić. Czuł, że należy wszystko wyłożyć, pokazać swój punkt widzenia, to co czuje, bo jeśli ona mu znowu teraz zniknie na kilka miesięcy, to więcej tego nie spróbuje. Nabrał więc kolejnego głębszego wdechu i zdecydował się powiedzieć prawdę, bez owijania w zbędną bawełnę, która mogłaby prowadzić do nieporozumień.
- Czekając na wezwanie od twojego czcigodnego ojca, pozostałem na służbie w szkole Taka, gdzie podjąłem się prowadzenia ważnego śledztwa. W toku dochodzenia udało mi się odkryć spiskowców, grożących szkole i świątyni. – tutaj przerwał na oddech, po czym kontynuował.
- Oczekując go, przedłużyłem jednak swój pobyt na kontynencie, wbrew rozkazowi lidera. – dokończył spoglądając poważnie w oczy dziewczyny. Głos samuraja był poważny, ale on sam szybko się rozpogodził i dodał.
- Bogowie jednak sprzyjają sprawiedliwym. W uznaniu moich zasług, zostałem nagrodzony możliwością nieograniczonego pobytu na kontynencie i służenia szkole i okolicznym mieszkańcom. – tutaj zakończył z wyraźnym zadowoleniem i pogodnym wyrazem twarzy.
- Tak więc, tutaj sprowadzają mnie obowiązki, ale… – tutaj na chwilę się zawahał, po czym dokończył. - Miałem nadzieję, że cię tu spotkam… – wydusił z siebie, po czym już w milczeniu czekał na „wyrok” z jej strony…
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 301
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hyuuga Setsuna » 13 lip 2018, o 22:18

Przynajmniej on odpowiedział tak jak się oczekiwało. A przynajmniej było na temat. Opowiadał co się u niego stało. Może niezbyt dokładnie, ale dość konkretnie. Znalazła też w tej wypowiedzi wyrzut. Jakby wezwanie od jej ojca było od niej zależne. Gdyby było nie siedziała w tej osadzie tyle czasu i czekała sama nie wiedząc na co. On przynajmniej wiedział na co czeka i jakoś spędzał miło ten czas. No dobrze z tym miło było zbyt daleko idącym wnioskiem, ale na pewno produktywnie. Na tyle by niesubordynacja o której wspominał została mu wybaczona. Bo w pierwszym momencie jej serce zadrżało. To mogło się skończyć nie najlepiej, wiedziała jakie nieprzyjemności spotykały osoby nieposłuszne w klanie Hyuuga. To było coś o czymś nie mówiło się głośno. Ale potem przyszła ulga, jednak się udało. On miał odwagę, by zrobić coś co mówiło mu serce, coś co było jego wyborem z świadomością konsekwencji. A ona? I całe te przemyślenia zniknęły za sprawą jednego zdania.
„Miałem nadzieję, że cię spotkam” i wszystkie przemyślenia wyparowały niczym woda, co sadła na rozgrzany metal. Po prostu pusta w głowie. Jak to miał nadzieję , ze ją spotka. Serce zaczęło bić jak oszalałe. Ale przecież na kogoś czekał. Przecież niemożliwym było, że to na nią czekał.
Zastanowiłaby się, czy wygląda jak kretynka, albo czy pobladła. Ale po prostu zamarła, a jej świat się nagle skurczył do tu i teraz. A potem zaczął powoli wracać - To się udało. – wydusiła. – Ja też czekałam. powiedziała jeszcze otumaniona informacją z przed chwili. Nie raz wyobrażała sobie to spotkanie, ale nie sądziła że do niego dojdzie. Wszak świat jest taki duży. Może rzeczywiście jacyś bogowie czuwają…
Szukała jeszcze jakiś słów, ale nie udało się. Spuściła jedynie wzrok. – Wiatr się zrywa… powtórzyła. Postarała się zebrać w sobie, ale nie szło jej to za bardzo, a sekundy stawały się wiecznością. – Dango? – zapytała, by ta cisza nie ciążyła aż tak bardzo.
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 12
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 13 lip 2018, o 23:24

Uzewnętrzniwszy swój główny powód przedłużenia pobytu i niejako wystawiając swoje najczulsze punkty na ostrzał, młody samuraj czekał na "wyrok" dziewczyny. W jego oczach wyraźny był cień lęku, ale i nadziei na to, że białooka nie tylko go nie skrzywdzi, ale również wyrazi podobną do jego deklarację...
Widząc, jak Setsuna blednie i zamiera, niebieskooki mimowolnie zacisnął pięści i przestał oddychać. W powietrzu warzyły się ważkie sprawy, może nieistotne dla wielkiego świata, gdzie właśnie cały porządek shinobi został obrócony w niebyt za sprawą powrotu znienawidzonego wroga, ale dla niego niezmiernie ważne. Cała rzeczywistość, jaka go teraz obchodziła skupiła się wokół tu i teraz. Wokół posiadaczki niezwykłych, białych oczu, która znów zajmowała jego umysł i serce.
Sparaliżowany jej milczeniem, Asagi nie drgnął nawet o milimetr, czas zdawał się nie istnieć - było tylko tu i teraz. Tu i teraz, którego nie umiał przejrzeć i zrozumieć, bo chociaż poznał wiele pism traktujących o mądrości i naturze umysłu, chociaż poznał dziesiątki technik mających przygotować na śmierć, chociaż umiał podejmować decyzji i przyjmować za nie konsekwencje, to w tej jednej chwili, zupełnie nie wiedział czego się spodziewać, za to doskonale wiedział, czego pragnie. Chciał usłyszeć tylko jedno - deklarację, że ona również czekała.
W końcu młoda Hyuuga przerwała milczenie, a on słysząc te upragnione słowa rozpromienił się i znów zaczął oddychać. W zasadzie, to mało powiedziane. Teraz to w jego sercu i głowie, rozpętał się prawdziwy sztorm, sam nie wierzył do końca w to, co słyszy.
- Naprawdę? - wymsknęło mu się w sposób niekontrolowany, nawet nie do końca zarejestrował, że zadał to pytanie niemalże przeszywając ją wzrokiem w poszukiwaniu najmniejszego cienia fałszu, a przecież wierzył jej. Znów jej wierzył i chociaż było to naiwne i niewątpliwie dalekie od wielkiej mądrości, to jednak tą drogą zamierzał kroczyć. Chciał raz jeszcze usłyszeć to zapewnienie - że ona czekała, bo przecież, może nie czekała na niego? Może oboje mówili o dwóch, a może nawet trzech różnych sprawach? Było to w jakimś minimalnym stopniu możliwe, jednakże, nie brał takiej możliwości pod uwagę. On chciał teraz usłyszeć jedno, raz jeszcze, że podobnie jak on czekał na nią, ona czekała na niego...
Po kilku kolejnych sekundach euforia zaczęła powoli opadać i niebieskooki na powrót zaczął rejestrować rzeczywistość, która chociaż skupiona była wokół Setsuny, to jednak nie mogła się do niej ograniczać. Ciekawiło go, czy spotkali się tutaj znów zupełnym przypadkiem, czy była tutaj przejazdem, jak długo pozostanie? Myśl, że oto mogłaby zaraz wyjechać zdecydowanie go zaniepokoiła, jego nadmiernie poruszone serce zaczęło czuć nową obawę, jednakże na razie należało się cieszyć chwilą, która trwa.
- Istotnie, zapowiadają się zmiany... - podjął jej myśl, spoglądając przez okno na flagi rozwieszone na statkach w porcie. Istotnie, wiatr się zmieniał, co mogło to oznaczać? Okres letnich burz jeszcze nie nadszedł, ale to nie w ludzkiej mocy i roli by decydować, co natura winna czynić. Zanim jednak Asagi nadmierne odpłynął w swoich rozważaniach nad miejscem człowieka we wszechświecie, na ziemie znów sprowadziła go prostym słowem dziewczyna, przypominając mu o tu i teraz.
- Z przyjemnością. - odpowiedział jej pogodnie, ponownie spoglądając w jej białe oczy, w których omal nie utonął po czym zaproponował. - Może matcha, do dango? - nie mógł pozwolić, by to dziewczyna wychodziła ze wszystkimi propozycjami, co więcej, umiał nawet taką herbatę zaparzyć, no może umieć to zdecydowanie za dużo powiedziane, mnisi z świątyni która stała się jego domem robili to zdecydowanie lepiej, po prostu znał mniej więcej kolejność ruchów. Tak czy inaczej, niebieskooki postanowił być mężczyzną i po odpowiedzi dziewczyny złożył stosowne zamówienie, po czym wraz z uzyskanymi słodyczami o herbatą powrócił do niej.
Asagi pierw podał dango dziewczynie z lekkim ukłonem, a następnie zajął się czajniczkiem z herbatą - wiedział, że trzeba dać naparowi nieco czasu, zanim rozleje się go do czarek, tak więc na razie nie spieszył i się j samemu sięgnął po drugie dango. Smam fasolowych frykasów był miły dla podniebienia, które ostatnio nie próbowało niczego innego, niż świątynna kuchnia. Sam Asagi dbał o to, by za nadto nie rozpieszczać swojego ciała, to mogłoby je rozleniwić.
- Setsuna-san, powiedz mi proszę, jak długo pozostaniecie w Funemi? - zapytał w końcu, by uzyskać jakieś szczegóły pozwalające mu lepiej odnaleźć się w nowej rzeczywistości. Amory amorami, szybsze bicie serca szybszym biciem serca, ale nie można totalnie stracić głowy. Nasz młody strateg musiał wiedzieć ile ma czasu i czego się spodziewać - zdecydowanie za długo na nią czekał, by teraz zwyczajnie pozwolić rzeczywistości dziać się samej.
Prawda była taka, że Asagi chciał ją lepiej poznać - dowiedzieć się o niej możliwie najwięcej i zrozumieć, dlaczego tak zamotała mu w głowie. Kakita nie był młodzieniaszkiem, pewne przygody i zachowania powinien już mieć za sobą, dlatego tym bardziej chciał być pewny w sytuacji, jaka się przed nim malowała, a pytań z nią związanych była cała masa. Po prawdzie, Asagi niewiele wiedział o rodzie Hyuuga, z którego pochodziła Setsuna, poza tym, że zarówno jej ojciec jak i brat mieli białe oczy takie jak ona i że są shinobi nie wiedział nic. I o ów brak wiedzy bardzo upominał się jego taktyczny umysł. Chodziło o "poznanie wroga". Nie mógł jednak wypytać jej o wszystko tu i teraz, chociaż po prawdzie, bardzo tego chciał...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 301
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hyuuga Setsuna » 21 lip 2018, o 20:32

Setsuna siedziała a sytuacja zaczynała się nieco uspokajać, co nie znaczy, ze zaraz znów serce nie postanowi bić z zawrotną szybkością. Było to miłe, ale dla niej dość osobliwe. Prawdą było, że podobało się jej kilku chłopców, ale nigdy nie czuła się w ten sposób. Nie mogła się zdecydować czy jej się to podoba czy nie. Będzie musiała sobie odpowiedzieć na to pytanie. Wiedziała jedno było to męczące. Teraz zaproponował herbatę. – Będzie mi milo – odpowiedziała kiwając głową. Przyszła to na dango a życie ją zaskoczyło. Tak jak to że jeszcze tu była. W sensie w tej osadzie portowej, wśród wszechobecnych ryb. A może właśnie musiała tu czekać po to, by udało im się ponownie spotkać. Może gdyby ruszyli dalej ich drogi ponownie, by się nie spotkały ponownie. Właściwie to on wrócił w miejsce gdzie to się zaczęło ona pozostawała nieruchomo.
–Sama chciałabym wiedzieć. Mam już dość tego miejsca. powiedziała odwracając wzrok w kierunku okna. Sięgnęła po kolorowe kulki na patyku w oczekiwaniu aż herbata ostygnie. Umiała zaparzyć herbatę, ale nie bardzo rozumiała jak innym może sprawiać to przyjemność. Znaczy lubiła samą herbatę, ale nie umiała do końca zrozumieć czemu otoczone jest to tak wyszukaną ceremonią gestów i nierzadko ukrytych sugestii. – A ty długo zamierzasz tu zabawić? – odbiła piłeczkę. Nawet jeśli ona nie wiedziała to może przynajmniej on się określi? Jeśli zamierzają tu zostać dłużej to może uda się wyjść na te ryby w końcu nie brakowało tu ich. Nawet nie trzeba ich łowić… można po prostu je zjeść.
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 12
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 23 lip 2018, o 06:57

Odpowiedź Setsuny nie rozjaśniała sytuacji, a nawet w pewnym stopniu ją komplikowała - wynikało z niej, że pobyt rodziny Hyuuga w Funemi może się zakończyć w dosłownie każdej chwili, albo trwać nadal. Było to dość nietypowe i niejasne - chociażby w kontekście tego, dlaczego nie spotkali się wcześniej? Niebieskooki samuraj miał już na to przynajmniej kilka własnych, mniej lub bardziej egoistycznych, hipotez. Jego taktyczny umysł potrafił jednak wznieść się ponad zbędne emocje i zakał zastanowić się, czy przypadkiem rodziciel białookiej nie pełni tutaj jakiejś misji, stanowiąc oko swojego klanu w tym obszarze. Możliwe, że czegoś poszukiwali, co więcej, z postawy Setsuny można było wysnuć wniosek, że sama nawet o tym nie wie, ewentualnie, jest zdolną aktorką. Obie możliwości były na równi prawdopodobne, a samuraj nie zamierzał się w to zagłębiać. Shinobi mieli swoje sekrety, podobnie jak i samurajowie własne, a czasem zdecydowanie lepiej było mniej wiedzieć, zwłaszcza rzeczy nie przeznaczonych dla siebie...
- Pozostanę tak długo, jak będę potrzebny w szkole Taka. - odpowiedział spokojnie na jej pytanie, sięgając po swoją czareczkę z herbatą, po czym uniósł ją do ust i upił kilka łyków. Była całkiem niezła, znaczy się, herbata, chociaż nie raz nie dwa pijał lepsze i to za niższą cenę. Spoglądając znad czarki na młodą Hyuuga, Asagi spróbował raz jeszcze przejrzeć jej myśli i ponownie natrafił na ścianę, której pokonać nie potrafił. Należało jasno powiedzieć, że Setsuna nie była mu obojętna i zajmowała zdecydowanie za wiele jego myśli, tak obecnych, jak i przeszłych, jednakże fakt, że musiał pogodzić się z jej "odejściem" zmienił nieco jego postrzeganie. Chociaż cieszył się na jej widok i zdecydowanie nie siedział spokojnie, to jednak pierwsza eksplozja radości minęła, chociaż jej echo stale brzmiało w jego sercu i duszy.
- Dochodzenie w sprawie ataku na szkołę trwa, a nawet po jego zakończeniu, mogę otrzymać inne obowiązki od mistrza Zenpachi. - dodał samuraj, odstawiając czarkę z herbatą i sięgając po dango. Nie było tajemnicą, że szkoła została zaatakowana, pożar widać było z wielu kilometrów, więc i ukrywanie tego faktu nie miało najmniejszego sensu, podobnie jak to, że samurajowie szukają sprawcy.
- Sympatyczna rzecz. - odpowiedział po przełknięciu pierwszej kuleczki, a pod wpływem jej smaku na jego twarzy pojawił się uśmiech, którego jednak nie trzeba było wywoływać żadnymi dodatkowymi specyfikami - siedzące przed nim niewiasta wystarczająco poprawiała mu nastrój... No właśnie. Za chwil kilka zarówno dango jak i herbata się skończą i pytaniem pozostanie, co dalej? Ta wątpliwość i zbliżający się zastój, potęgujący lęk i niepewność. Znów niewzruszany spokój młodego samuraja okazał się być pozorny, tym razem jednak, mógł on podjąć jakieś działania.
- Setsuna-san, czy... - zawahał się, błąd! Wojownik nigdy się nie waha, takie rzeczy zwykł opowiadać swoim młodszym kolegą, było jeszcze kilka innych mądrości z ciasteczek z wróżbą którymi warto było się kierować, a on nie chciał wyjść na totalną niedojdę trwając w przedłużającej się ciszy, więc zbierając się w sobie dodał - Nie chciałabyś wybrać się ze mną do świątyni Amaterasu? - niezbyt sprawne było to zaproszenie i raczej przeciętną randką będzie odwiedzenie świątyni, ale z drugiej strony, spędzą może nieco czasu razem, będzie ją miał na oku, a potem odprowadziwszy pod dom dowie się gdzie zamieszkuje? Oby tylko padła odpowiedź twierdzącą, bo w przeciwnym razie... w przeciwnym razie pozwolimy rzeczywistości płynąć własnym torem i nieco na niego wpłyniemy...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 301
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hyuuga Setsuna » 28 lip 2018, o 18:47

Jego odpowiedź była tak samo jasna i precyzyjna jak jej. Czyli wcale. Nie wróżyło to dobrze. Życie potrafi zaskakiwać i trzymać w niepewności. Sam fakt, że się spotkali był niezwykły. Tak jak i jego kolejne pytanie. Świątynia Amaterasu… fakt była taka jedna w okolicy. Musiała być w końcu to była ważna bogini. Nawet ona ją znała nawet jeśli nie była jakoś szczególnie religijna. Tutaj ludzie modlili się o dobry wiatr, dobre prądy w wodzie, mało ptaków i ryb bardzo drapieżnych co przetrzebiłyby ławice, o głupich turystów o dobre chmury. Słońce było ważne, ale nie tak jak w rejonach gdzie ludzie byli uzależnieni od pól uprawnych. Ale była to dobra bogini… tak. Zerknęła na niego białymi zdziwionymi oczami starając się poukładać w sobie sens tego pytania. Zamrugała oczami i nieco niepewnie zabrała głos - Znaczy chciałbyś się pomodlić o pomyślność tak? zapytała patrząc na niego. –Mogę cię zaprowadzić – stwierdziła. Osadę znała dość dobrze, w końcu spędziła tu na tyle długo, że mogła poznać jej zakamarki i dowiedzieć się których lepiej nie poznawać bliżej. W końcu każde miasto ma swoje ciemne zaułki, do których lepiej się nie zapuszczać a jak się już to robi to wiedzieć po co i mieć konkretny cel. Ona wolała się nie zapuszczać tam gdzie rosną giętkie wierzby. Nie czuła też potrzeby by wdychać słodką upojną woń zapomnienia, a poza tym była tu z ojcem który szybko wybiłby jej ten pomysł z głowy. Znacznie szybciej niż sprzedawcy używek mogliby ja na harpuny nadziać. - Ale wieczorem muszę zająć się bratem. Ale do tego czasu możemy tam iść. zgodziła się. W sumie nie miała nic lepszego do zrobienia, a jego towarzystwo jej odpowiadało. Było miłe.
Avatar użytkownika

Hyuuga Setsuna
 
Posty: 12
Dołączył(a): 23 kwi 2018, o 21:18
Wiek postaci: 0
GG: 0
Multikonta:

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 29 lip 2018, o 20:48

Plan niebieskookiego obejmujący sympatyczny spacer we dwoje po kompleksie świątynnym, który nie ukrywajmy, miał całkiem spore walory tak duchowe jak i artystyczne chyba nie do końca trafił na podatny grunt. Setsuna nie do końca wyłapała jego intencję, miast tego jednak zaproponowała, że chętnie wskaże naszemu bohaterowi drogę do rzeczonej świątyni - chyba nie do końca się dogadali w kwestii tego, czym zajmuje się obecnie młody samuraj. Szkoła Taka była integralną częścią chramu świątyni Amaterasu i Kakita doskonale znał nie tylko drogę do niej, ale również wszelkie zakamarki.
Tak czy siak, Asagi nie do końca wiedział, jak wybrnąć z sytuacji w którą się wmanewrował, więc najrozsądniej było jeszcze chwilę pomilczeć i zobaczyć jak się rozwinie - jakby bowiem nie było, dziewczyna zgodziła się tam iść, to już jakiś plus, tylko ten wyraz niezrozumienia w jej oczach... No nie ma to tamto, będzie trzeba to rozwiązać w jedyny sensowny sposób, po prostu powiedzieć o co chodzi. Zanim jednak nasz samuraj zabrał się za "prostowanie" sytuacji, białooka jasno określiła ile czasu mają dla siebie, jak się okazało, całkiem sporo. Do wieczora, to oni byli w stanie obejrzeć świątynie i wszystko co było warte zwiedzania w promieniu najbliższych kilkunastu kilometrów.
- To bardzo miłe z twojej strony, ale pozwól, że to ja będę przewodnikiem tak w drodze do świątyni, jak i po niej samej, ostatecznie, to mój obecny dom. - rzekł w końcu niebieskooki, układając sobie wypowiedź, która i tak nie brzmiała do końca tak, jak sobie tego życzył, ale powiedzmy sobie szczerze, ani mistrzem słownych, ani też szermierczych pojedynków Asagi jeszcze nie był, a szczególnie przy białookiej jakoś mu nie szło. Jednakże, nie było z nim aż tak źle. Jego umysł taktyka bardzo szybko wyłapał odpowiednie informacje, jakie w swoich słowach Setsuna zawarła - miała wrócić do domu na wieczór, a to oznaczało, że można by się wywiedzieć, gdzie w obrębie osady się zatrzymali, bardzo cenna to informacja i nie należy zmarnować okazji, by ją zdobyć.
- Obiecuję również, że do wieczora wrócisz do swojego brata, jeśli pozwolisz, osobiście tego dopilnuję. - zaoferował samuraj po czym niespiesznie wstając od stołu dał niemy znak, że pora ruszać. Pierw jeszcze wszelkich formalności dokonać trzeba, zapłacić za przyjemności i można ruszać, prawda?

<ZT oboje>
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
 
Posty: 301
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 17:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Katana + Wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG: 9017321
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość