Osada Portowa Funemi

Prowincja znajduje się na południu Prastarego Lasu i tak jak sąsiadujące z nią obszary regionu, porośnięta jest gęstym lasem. Kaigan zamieszkiwany jest przez Ród Aburame, który to odnalazł tutaj wspaniałe warunki do rozwoju. Prowincja graniczy z morzem jak i też z krajem kupieckim co pozwala rozwijać handel oraz żeglugę. Znacznym problem w prowincji jest sąsiedztwo na zachodniej granicy z Tajemniczym Lasem co zaowocować może tworzeniem się szajek przemytniczych. Zwłaszcza, że porośnięte tereny nadają się na idealną kryjówkę.

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hayami Akodo » 23 sie 2019, o 15:51

MISJA GRUPOWA RANGI C DLA YASUO I HIBANY
"Kaigan Winds"
15/45



Obrazek


"Arrogance destroys the footholds of victory.”


Zapłata w ciszy? Wspaniały pomysł, będę to powtarzać! Może dlatego, że paradoksalnie najprostszy - środek płatniczy jest wprawdzie niematerialny, ale cenniejszy i wspanialszy od złota, jest lekki, można go mieć zawsze przy sobie, no i jest uniwersalny dla wszystkich kultur i stron.
Każde z Was oczekuje czegoś innego. Ty, Hibciu, pragnęłabyś walki, rzezi, zagłady, a w ogóle to szerzenia zła i podstępu, chciałabyś zaznaczyć swoją obecność w tym nierzeczywistym świecie pełnym wojen - w końcu nie żyjemy po to, by umrzeć w zapomnieniu - a Ty, Yasuo? Ach, jesteś tym razem paradoksalnie spokojny; to po samuraju należałoby spodziewać się chęci do poszukiwania wyzwań, do nowych możliwości, do rozwoju swojego ducha i do skąpania katany w krwi wrogów.
A jednak - nie wszystko jest takie, jak to sobie wyobrażamy.
Arogancja, powiadają, niszczy ślady stóp zwycięstwa. Może tak jest, może czasem warto zachować ostrożność, ale teraz?
Towarzyszące Wam dzieci płacą swojej zleceniodawczyni w ciszy, nadzwyczaj hojnie, ponieważ milczą jak dwa małe kamienie i idą grzecznie, trzymając się za rączkę, obok pana samuraja. Czują się z Wami bezpieczne, ufają Wam bardziej, niż moglibyście sądzić, jesteście ich obroną i wsparciem. Do tego przecież w ruch poszło złoto - więc jaki jest w tym wszystkim problem?
Żaden.
Na miejscu zastajecie względną ciszę i spokój. Względną, ponieważ jakaś wspaniale odziana kobieta w szaleńczo drogim junichitoe, wysoka, kruczowłosa i jeszcze (mimo raczej średniego wieku) piękna, razem ze swoją służbą - złożoną z czterech kobiet i nadzwyczaj przerażonego lokaja - przetrząsa przed jakimś małym zajazdem swoje podróżne pakunki. Powiedzieć, że owa dama jest wściekła, to jak powiedzieć, że Hibcia jest słodkim koteczkiem; ona jest w k u r o p a t w i o n a i to się słyszy. Już na odległość.


- Kto śmiał ukraść mój naszyjnik?! Moje wszystko?! Mój skarb?! Mój...Mój drogocenny skarb po prababci?! Kto był tak chamski?! Tak bezczelny?! - wrzeszczy pełną piersią na całą osadę, i to tak, że ludzie zbiegają się jak na dziwowisko. Służący rozkłada ręce bezradnie.
- Powtarzam pani, wasza dostojność, że nie mam najmniejszego pojęcia - wzdycha ciężko, a po jego minie można poznać, że istotnie powtarza to i to już po raz wtóry. Mimo to rozsierdzona chlebodawczyni mężczyzny ani myśli przestać urządzać sceny. Przeciwnie, jej...zdolności aktorskie...dopiero się rozkręcają.
- Ach! Czuję już ciężką migrenę! Dusi mię w piersiach! Ach...! - chwyta się wystudiowanym gestem za gardło, opadając bezwładnie na krzesło wyniesione pospiesznie z zajazdu przez jakąś bardziej przejętą służącą. Dwie z nich natychmiast zaczynają wachlować swoją panią ciężkim wachlarzem z kolorowych piór, służący zaś rozgląda się z nieszczęśliwą miną za kimś, kto mógłby pomóc mu w rozwikłaniu tej trudnej i drażniącej sytuacji.
- Naira, idź po...Zresztą... - zwraca się do jednej z kobiet, po chwili jednak macha bezradnie ręką, jakby chciał powiedzieć "a dajcie mnie wszyscy święty spokój".

Co teraz zrobicie?
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hibana » 24 sie 2019, o 21:34

Gdy tylko zauważyła scenę spod gospody, wszystkie elementy zaczęły układać się w całość.
Nie miała wątpliwości, kim była ta kobieta. Nie miała wątpliwości, że matka dzieci – mimo jej szczerych modlitw – była jednak złodziejką. Nie miała również wątpliwości, jak bogata dama zareaguje na ich opowieść.
Trzeba było działać. Bała się nieprzemyślanych działań Yasuo i dzieci, toteż postanowiła ich uprzedzić i jako pierwsza wprowadzić swój plan w życie.
Nie zawahała się nawet przez chwilę.
Wyprzedziła towarzyszy i pewnym krokiem zbliżyła się do zbiegowiska.
-Dzień dobry – zawołała pełnym głosem. - Szukam Pana Asakawy-mojego pracodawcy. Miałam się tutaj stawić, wiecie gdzie znajdę jaśnie Pana? Ojej! – Udała, że dopiero co zobaczyła rozgrzebane bagaże i omdlałą damę. - A co się tutaj stało?
Poczekała spokojnie na odpowiedź – była pewna, że jeśli nie owa dama, to ktoś z jej świty powie jej to co sama już wie – a gdy ją usłyszała teatralnie wstrzymała oddech.
-Bogowie! - Zawołała udając zaskoczenie. - To straszne. Kto mógłby...?
Wstrzymała oddech i udała, że właśnie coś sobie przypomniała.
-A może to ten facet... - Zawołała i odwróciła się do towarzyszy, którzy zapewne już ją dogonili. - Pamiętasz, Yasuo? Kiedy wchodziliśmy do miasta wpadł na nas taki dziwny człowiek. Wyglądał podejrzanie, wyraźnie się śpieszył i zdawało mi się, że trzymał coś w ręce, coś błyszczącego. Też to widziałeś, prawda? Myślisz, że to on mógłby być tym złodziejem?
Zakończyła posyłając samurajowi błagalne spojrzenie i przewracając oczami na – prawdopodobnie – panią Asakawę, połączenie „Poprzyj mnie” oraz „Nie schrzań tego”.
Jej plan był prosty, ale brak czasu i możliwości na narady stanowił poważne ryzyko. Żeby tylko Yasuo ją poparł, żeby zrozumiał jej zamiary, modliła się w myślach.
Wiedziała już, że właścicielka naszyjnika nie była typem osoby, która by spokojnie wysłuchała opowieści drobiazgów i uśmiechnęła się ze słowami, że nic się nie stało. Pewnie kazałaby natychmiast odnaleźć i aresztować ich matkę. Może nalegałaby też na aresztowanie dzieci-jako ewentualnych wspólników. W każdym razie, nie skończyło by się to dobrze.
Nie mogli więc powiedzieć, że wiedzą gdzie jest zguba. Nie mogli się też wycofać i wrócić z odzyskanym naszyjnikiem. Gdyby tak zrobili, musieli by tłumaczyć gdzie go znaleźli, i tym samym narazić się na przypuszczalne oskarżenia.
Jeśli wskażą wyimaginowanego „podejrzanego faceta” jako potencjalnego złodzieja i kobieta zleci im pościg za nim – na co liczyła Hibana, w końcu tylko oni go widzieli – zapewnią sobie obietnice nagrody, pozostaną poza podejrzeniami i pomogą dzieciom nie narażając ich rodziny.
Przemyślany plan. Byle tylko Yasuo dobrze odegrał swoją role. I żeby dzieci czegoś nie chlapnęły, ale maluchy to mniejszy problem. W ostateczności powie, że są nieme, w końcu same obiecały jej, że będą cicho.
Co zrobi „Pan Samurai”?
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Fatamorgana"-C; "Sztuka uwodzenia" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 659
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Yasuo » 25 sie 2019, o 23:13

A Pan samuraj wzdychnął tylko, widząc całe to zamieszanie. To znaczy ja wzdychnąłem. Więc wszystko było jasne, matka była złodziejką, która okradła pamiątkę rodzinną tej kobiety. Bardzo niegodziwe zachowanie, ale również niegodziwym zachowaniem byłoby wydanie matki tych dzieci. Sprawę trzeba było rozwiązać w inny sposób. Mi, jako samurajowi, nie wolno było kłamać, ani uciekać się do oszustw i podłych sztuczek, przynajmniej w teorii. W rzeczywistości czasem się tego zwyczajnie nie trzymałem. Czasem zaprzeczałem swojemu samurajskiemu pochodzeniu, gdy wymagało tego większe dobro. A teraz wymagało. Oashisu zadała bardzo dobre pytanie, chociaż ja nie chciałem jej wprost przyznawać racji. Po co miałem kłamać, jeśli mogłem nie kłamać? Czasem mogłem po prostu pewne rzeczy przemilczeć, czegoś nie dopowiedzieć i dzięki temu mogłem mieć czyste sumienie.
- A skąd do cholerci mam to wiedzieć? - Zapytałem swojej towarzyszki, uśmiechając się. - Przecież mnie znasz. Jestem w Tobie szaleńczo zakochany. Po co mam patrzyć na jakiegoś spoconego, biegnącego faceta, skoro mogę podziwiać Twoją piękną pupcię? Nie zwróciłem na gościa najmniejszej uwagi.
W sumie mówiąc te słowa, nie skłamałem zbytnio. Naprawdę kochałem Oashisu, ale jakoś jej pupcia nie przysłaniała mi całego świata. Po prostu musiałem mieć jakąś wymówkę. Dlaczego nie zauważyłem potencjalnego złodzieja? Bo miałem dużo ciekawsze rzeczy "do podziwiania". To przecież takie proste.

Oczywiście odgrywanie zboczonego głupka przed żoną przyszłego pracodawcy może nie było zbyt rozsądne, ale za to trochę śmieszne. Powstrzymywałem swój śmiech, ale w duchu śmiałem się na całego:
"Hahahahahahahahahahahahaha!" (myśli)
A także obmyślałem swój własny plan, który miał rozwiązać całą tą sprawę. Oczywiście w dużej mierze pokrywał się pewnie z planem mojej towarzyszki, z tym, że ona pewnie chciałaby to rozwiązać siłą albo podstępem, a ja za pomocą negocjacji i... twardej waluty.
- Mniejsza o to - powiedziałem już śmiertelnie poważnie. - Prosta sprawa. Pani chce odzyskać naszyjnik, Pani mąż - jak mniemam - szykuje się do podróży, którą mamy eskortować. My chcemy zarobić. Więc mam propozycję zupełnie nie do odrzucenia. Po pierwsze, opóźni Pani podróż do czasu aż nie odzyskamy naszyjnika. Oprócz tego zapłaci Pani z góry 3500 Ryo, a my odzyskamy ten naszyjnik. Dlaczego z góry? Bo poszukiwania będą kosztowne.
Liczyłem na to, że kobieta bez najmniejszego problemu przystanie na te warunki. W końcu bardzo chciała odzyskać naszyjnik, prawda? Była zdesperowana, prawda? Liczyłem na to. A co chciałem zrobić z tymi pieniędzmi? 500 Ryo dla Królowej Jesieni, 500 Ryo dla mnie, po 250 Ryo dla każdego z dzieci i 2000 Ryo dla matki dzieci, jeśli zgodzi się oddać ten naszyjnik. To był mój plan. Strasznie... złowieszczy nawiasem mówiąc. To tak jakbym sam był złodziejem... Ale trudno.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1180
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hayami Akodo » 4 wrz 2019, o 20:31

MISJA GRUPOWA RANGI C DLA YASUO I HIBANY
"Kaigan Winds"
18/45



Obrazek


"Arrogance destroys the footholds of victory.”


Żona bogacza przypatruje się Wam obojgu przez chwilę. Słucha Waszych wypowiedzi, wyjaśnień, jakby oczekiwała czegoś konkretnego. Hibcia dała jej konkrety, namacalną możliwość odzyskania zaginionej cennej rzeczy; Masło za to - wyskoczył z czymś tak irracjonalnym, że kobiecie nawet nie przeszło to przez myśl i doprowadza ją to właśnie do kolejnego ciężkiego a nieuleczalnego globusa. Chwyta się więc znów za serce w afektowanym - być może trochę? - ale na pewno nie udawanym geście; ona nie udaje, ona cierpi naprawdę, a otaczające ją służki mają więcej roboty niż kiedykolwiek.

- 3500 ryou! Za mój bezcenny wisiorek po prababce! Ach! - zdenerwowana niewiasta chwyta powietrze w płuca, próbując się uspokoić, łapie się jedną ręką za serce, drugą kładzie na swym czole. - Czuję, że mam już migrenę! Naira! Naira, ach! Przynieś mi moje medykamenty na serce! Mój ołówek na migreny! Moje wszystko! Ach! Moja głowa!

Wzywana przez nią Naira, jasnowłosa, ale nader niezgrabna dziewczyna, przynosi jakieś medykamenty w pudełeczku, ale upuszcza je z przejęcia na ziemię. A kiedy dostrzega Yasuo, staje jak ten biblijny słup soli i rozpocząwszy karierę żony Lota, ani myśli z niej zrezygnować pomimo nasilających się, migrenalnych okrzyków cierpiącej chlebodawczyni i rozpaczliwych syknięć coraz bardziej zestresowanych koleżanek. Koniec, zero, null, od tej pory Naira przepadla dla świata ze względu na piękne oczy Yasuo.
Służący, widząc, że pani się rozkręca, Naira nie ma zamiaru reagować, a cała sytuacja żywo przypomina niebywały armagiedon, postanawia w końcu jakoś zareagować, zwłaszcza, że usłyszał uwagę o mężczyźnie i opóźnieniu podróży. Coś trzeba zrobić, oni oboje mają rację - tylko co?

- Zajmijcie się więc tym mężczyzną. Skradziono naszyjnik pani Asakawy, wyjątkowo drogi, bo z oszlifowanymi rubinami. Należał do jej prababki, a wcześniej do czcigodnej praprababki - mówi pospiesznie. - Opóźnię podróż, jak tylko będę mógł, ale pospieszcie się, na wszystkich bogów! Mogę ich powstrzymać najdalej do wieczora!

Dzieci? Cóż, one nadal płacą Hibci w ciszy. Stoją za Wami, ciche, spokojne, wręcz nieme, i obserwują wszystko rozszerzonymi nieco przez zdziwienie i strach oczkami, nic jednak nie komentują ani nie robią. To Wam pozostawiły działania.
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hibana » 5 wrz 2019, o 18:42

Odetchnęła z ulgą, że Yasuo jej nie wydał. Ucieszyła się, bo okazał się nie być tak durnym jak się obawiała.
Oczywiście, za teksty o tylnej części Hibany „Pan Samuraj” dostał „przyjacielski” strzał w tył głowy, bez komentarza.
3500 ryo. To za dużo. Zdecydowanie za dużo. Nie było mowy, by zleceniodawczyni się zgodziła, co chwile później sama potwierdziła.
„Chcemy zarobić” są chwile gdy szczerość jest potrzebna, ale to nie była taka chwila. Wyszli na chciwych najemników. Byli nimi – szczególnie ona – ale to nie znaczy, że przyszła chlebodawczyni musi o tym wiedzieć.
Hibana rozmyślała nad najlepszym poprowadzeniem ciągu zdarzeń, podczas gdy wspomniana chlebodawczyni konała przez zajazdem. Kunoichi zaczęła się poważnie martwić. W końcu, głupio by było gdyby podróż i całe ich zadanie zostało odwołane przez złe samopoczucie szanownej małżonki. Słabo jej się robiło na myśl, ile czasu poszłoby na marne gdyby do tego doszło, ale pomysł, że mogłaby obwinić o to Yasuo dodawała jej otuchy.
„Mogliśmy zarobić krocie, gdyby nie twoja chciawość”
Kącik ust uniósł jej się na te słowa, i przez chwile poczuła pokusę, by znaleźć się w sytuacji, w której mogłaby ich użyć.
Na razie jednak, wszystko wskazywało na to, że obie misje się odbędą: odnalezienie naszyjnika i eskorta.
W spokoju przyglądała się dziwnemu zachowaniu służącej, oraz wysłuchała mężczyzny z jej rodzaju.
-Rozumiem – odpowiedziała z poważną miną.
Nic więcej nie mówiła. Przyjęła narzuconą narracje pośpiechu, więc tylko odwróciła się i, chwytając dzieci za ręce, ruszyła w stronę lasu, skąd przybyli.
-Idziemy – rzuciła jeszcze, pośpiesznie, mijając samuraja.
Mają czas do wieczora. To dużo i mało równocześnie. Mogła mieć tylko nadzieje, że cała operacja przebiegnie sprawnie i bez zbędnych zastojów.
Jeśli nikt nie miał już nic do dodania, puściła się biegiem przez miasto ciągnąc za sobą dzieci. Yasuo, miała nadzieje, podążył za nią. Jeśli nie – jeśli bardziej zainteresowała go wpatrzona weń służąca – nie zamierzała na niego czekać, a tym bardziej go przekonywać. Najwyżej to jej przypadnie cała nagroda za odzyskanie naszyjnika. Nie żeby miała się z tego powodu smucić.
Kiedy opuścili granice miasta zatrzymała towarzyszy na krótką naradę.
Podziękowała dzieciom za milczenie. Nie, żeby czuła taką potrzebę, po prostu rozumiała jak dzieci pragnął pochwał dorosłych. Podziękowała i poprosiła żeby wskazali im drogę do ich domu.
Jeśli dopytywali o wcześniejsze kłamstwo, wyjaśniła swoje obawy i powód dla którego opowiedziała historyjkę o złodzieju.
Jeśli Yasuo zdecydował się ruszyć za nią, nie omieszkała podziękować mu za poparcie, skarcić za zbyt wygórowaną cenę i jeszcze raz walnąć w łeb za komentowanie jej tyłka.
Skoro nie było żadnych przeszkód, pozwoliła by dzieci zaprowadziły ją do ich rodzinnego domu.
ObrazekLokalizacja Hibany: Yinzin
Prowadzone misje: "Fatamorgana"-C; "Sztuka uwodzenia" - D
Towarzysz: Onna
Spoiler: pokaż
Obrazek
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 659
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 18:36
Wiek postaci: 23
Ranga: Wyrzutek C
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie. Torba przy pasie. Dwa miecze przy biodrach.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Yasuo » 10 wrz 2019, o 19:55

Czasem robiłem rzeczy naprawdę nieprzemyślane. Podawanie tak wygórowanej ceny mogło sprawić, że stracimy tą pracę, chociaż oczywiście nie byłem tego faktu świadomy. Plotłem co mi ślina na język przyniosła, jednakże nic złego chyba się nie stało, bo w końcu dostaliśmy tą dodatkową robotę, a mianowicie odzyskanie tego naszyjnika. Uśmiechnąłem się.
- Dlatego tyle chcę, że jest taki drogi - odrzekłem z niebywałym uśmiechem. - Ale przecież mogli się państwo targować, hehehe...
To wszystko, jeśli chodzi o tych ludzi. Zwróciłem uwagę na tą służącą, która jakby straciła przytomności (chociaż nie straciła). To było bardzo dziwne zachowanie, niemniej jednak nie przypuszczałem, że mogę być tego powodem. Jakoś mężczyzna nie myśli o innych kobietach, jeśli jest zakochany w "tej jedynej". Nie pozostawało mi nic innego jak tylko ukłonić się i pobiec za Królową Jesieni. W końcu czas naglił i trzeba było uwinąć się z tym do wieczora. Jeśli los tak zechce, to jeszcze będzie mi dane porozmawiać z Panienką Nairą, ale póki co o tym nie myślałem.

Moje myśli krążyły wokół mojego kolejnego zadania. Jak odzyskać ten naszyjnik, nie mając pieniędzy na wykupienie go? Pozostaje nam tylko okraść matkę tych dzieci, ewentualnie zrobić jej jeszcze coś gorszego. Mowa oczywiście o pobiciu, żeby nikt sobie nie pomyślał o czymś nieprzyzwoitym. No, nie było rady... Skoro Królowa Jesieni dostała pieniądze od dzieci, to niech ona obmyśli jakiś plan... Chociaż znając ją, jej plan na pewno mi się nie spodoba. Po prostu zbytnio się różniliśmy, żeby obmyślać podobne plany. No i w końcu przyszła pora, żeby z nią pogadać.
- Za to Ty bijesz jak dziewczynka. - Uśmiechnąłem się do niej, kolejny raz jej dokuczając, bo przecież jak chłopiec lubi dziewczynkę, to jej dokucza, ciągnie ją za warkoczyki, prawda? Takie tam szczeniackie zachowanie... - Dwa razy uderzyłaś i prawie nic nie boli...
To w końcu ja byłem potężnym samurajem i musiałem okazywać wszystkim wokół swoją potężną wytrzymałość, nieprawdaż?
- Odnośnie pieniędzy, to chciałem po prostu wykupić ten naszyjnik. Pomyślałem, że zapłacę matce tych dzieci, jeśli odda dobrowolnie ten przedmiot. No, ale tamta kobieta nie dała mi pieniędzy, więc mój plan runął. Co proponujesz?
Wysłuchałem tego co ma mi Oashisu do powiedzenia. Oczywiście ciągle za nią podążałem, a właściwie za dziećmi, które nas prowadziły.
- Mowa
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF]- Mowa[/color]



"Myśli"
Kod: Zaznacz cały
[color=#00FFFF][i]"Myśli"[/i][/color]



Prowadzone Misje: Kyasupa Nagai, Tsukune, Hotaka, Fumiko

Wzór Misji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][center][i]Nick gracza[/i]
[b]Misja rangi Y
1/X
<Pora roku>, <Rok> roku[/b][/center]

[akap]Tu wstaw tekst...[/akap][/quote]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja wykonana pomyślnie![/i]
[b]X PH, Y Ryo(, dodatkowe wynagrodzenie lub informacje - opcjonalnie)![/b][/center]

Kod: Zaznacz cały
[center][i]Misja zakończona niepowodzeniem.[/i]
[b]Informacje.[/b][/center]


Wzór Nowej Lokacji:
Spoiler: pokaż
Kod: Zaznacz cały
[quote][fieldset=Opis][center][img]Obrazek/Obrazki[/img][/center]
[akap]Opis lokacji[/akap][/fieldset]
[fieldset=Ważni NPC][list][*][url=LinkDoNPC][b]NPC[/b][/url] - NPC
[code][b][color=KolorekNPC]- Mowa NPC[/color][/b][/code][/list][/fieldset]
[fieldset=Plotki i Ciekawostki][list][*][b]Brak[/b] - brak[/list][/fieldset][/quote]
Avatar użytkownika

Yasuo
 
Posty: 1180
Dołączył(a): 20 lip 2017, o 20:57
Wiek postaci: 22
Ranga: Samuraj
Widoczny ekwipunek: ---
- Torba #1 (przypięta do pasa, w okolicach lewego pośladka).
- Worek Mikołaja (przewieszony przez ramię, znajdujący się na plecach).
- Zbroja (ubrana) - opis w KP. Wizualizacja Zbroi: https://i.pinimg.com/564x/5c/f8/84/5cf8 ... cb17a6.jpg
- 2 bokkeny (znajdujące się w pochwie przy pasie po prawej stronie)
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=55892#p55892
Multikonta: Brak

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Hayami Akodo » 12 wrz 2019, o 01:42

MISJA GRUPOWA RANGI C DLA YASUO I HIBANY
"Kaigan Winds"
21/45



Obrazek


"Arrogance destroys the footholds of victory.”


Zostawiając za sobą rozhisteryzowaną kobietę z globusem i cały ten burdel, zdecydowaliście się grać. Stworzyliście własną historię, własną rzeczywistość; słodkie kłamstwa powtórzone przed obcymi, jak zawsze, stają się prawdą. Dzieci wolą wierzyć, że rzeczywiście istniał jakiś obcy, który okradł panią Asakawę, niż oskarżyć publicznie matkę - nieważne, ile by nie piła i nie biła. Zawsze to matka...
A czy Wy, drodzy Przyjaciele, choć raz pomyśleliście o swoich rodzicielkach? Pamiętaliście ich los? To dobrze - bo dzięki temu może łatwiej będzie Wam okazać pełne zrozumienie (albo i nie). Dano Wam czas do wieczora, więc wykorzystujecie go, by chyżo ścigać nieistniejącego przestępcę - aaach, ten pościg za urojeniami byłby tak smutny, gdyby nie był jak woń dopalającej się ćmy (brutalny i zarazem tak rzeczywisty...że aż zbyt prawdziwy).
Dzieci prowadzą Was w pewne miejsce, po drodze zadając pytania i uzyskując odpowiedzi z ust Hibci...ale czy to na pewno ich dom? Czas pokaże.
I los.

_____________________________________________________
zt tu: viewtopic.php?f=88&t=6284
Obrazek


“Though my body may decay on the isle of Ezo
My spirit guards my lord in the east.”



głos Hayamiego | PH i bank


W OBECNEJ CHWILI NIE PROWADZĘ ŻADNYCH MISJI. NIE PODEJMUJĘ SIĘ TEŻ PROWADZENIA GAZETKI ZE WZGLĘDU NA BRAK CZASU, ZACHĘCAM JEDNAK DO PODSYŁANIA MATERIAŁU NA GG, PW BĄDŹ NA DISCORDA.
Avatar użytkownika

Hayami Akodo
 
Posty: 1119
Dołączył(a): 20 sie 2017, o 15:45
Wiek postaci: 20
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: https://imgur.com/a/9wDbR - po lewej stronie aktualne ubranie Hayamiego,
plus kremowy płaszcz i czarne rękawiczki bez palców
- długa blizna na piersi po pojedynku z Megumi Ishidą
- blizna na prawej nodze po walce pod Murem
Widoczny ekwipunek: - włócznia yari
- katana
- plecak
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4011
Multikonta: Terumi Arisa

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 12 lut 2020, o 20:03

Zaufanie, jakim mistrz darzył samuraja był zarówno wyróżnieniem, jak i ciężkim brzemieniem - porażka nie wchodziła w grę, podejmując się takiego zadania Kakita brał na swoje barki odpowiedzialność nie tylko za przyszłość terroryzowanej rodziny, ale również dobre imię swoje jak i samurajskiej szkoły. Samuraj zdawał sobie z tego sprawę i świadomość tak była dla niego niczym miecz Demoklesa - konsekwencje porażki spadłyby na niego nieuchronnie, a to, co trzymało je w ryzach było delikatne i wystarczyła jedna zła decyzja...
Nie popadając jednak w szaleństwo, Kakita nie podejmowałby się zadania, gdyby wątpił w to, że sobie z nim poradzi. Nie była to nadmierna pewność siebie, lecz pewność swoich możliwości. Niebieskooki zdawał sobie sprawę z tego, że będzie musiał się napracować, ale nikt nie obiecywał, że będzie miło i przyjemnie - gdyby chciał mieć proste życie, nigdy nie opuszczałby Yinzin. Nie, by życie myśliwych czy też chłopów było jakoś szczególnie łatwe - sam fakt, że młodzik przyszedł do niego po pomoc pokazywał, przed jakimi problemami stają ci, którzy nie umieją władać mieczem, tak więc tymbardziej ci, którzy tą wiedzę posiedli nie mogli przechodzić obok takiej niegodziwości bezczynnie...
- Bardzo ci dziękuje, Omi-san. Postaram się zwrócić wszystko w najmniej naruszonym stanie. - odpowiedział młodemu mnichowi niebieskooki, po czym słysząc jego dalsze słowa przeniósł dłoń na ramie młodzika, który po pomoc do niego przybył.
- Niestety, nie mogę się na to zgodzić. Musi jeszcze wypełnić swoje powinności, ale jestem pewien, że jeśli Amaterasu go wezwie, stawi się na jej wezwanie. - dodał dosyć zasadnie zaznaczając, że ani nie może sprawić, by chłopak pozostał w szkole, ani tym bardziej, nie zamierza go do tego przymuszać. Arata miał na głowie matkę i zaginioną siostrę, po ojcu dziedziczył też rodzinny interes i ostatecznie, nie był też własnością niebieskookiego, ani też sierotą która mogłaby szukać pomocy w świątyni z powodu braku domu. Z drugiej strony, nikt nie mówił, że młodzik nie poczuje kiedyś powołania i nie porzuci świata by zająć się służbie bogini, nawiasem mówiąc, jakąś będzie musiał tą przysługę spłacić - bogowie to straszliwi wierzyciele...

- Tak jak mówiłem, w czasie tego zadania mów do mnie Muso Gannosuke. - przypomniał chłopakowi przebrany za wędrownego mnicha samuraj. Asagi musiał przyznać, że ten Strój miał swoje zalety, które samuraj umiał docenić, szczególnie wizualne w postaci szerokiego kapelusza - niebieskooki miał słabość do szerokich kapeluszy, ale te niestety nie bardzo pasowały do jego oficjalnych szat... Tak czy inaczej, teraz był mnichem, ubrany w zwiewne kimono z plecakiem na plecach i "patyczkiem" jako podporą. Oczywiście, co bardziej rozgarnięci mogli się połapać i zrozumieć, że to nie patyk, lecz miecz w oprawie shirasaya, ale i na to miał przygotowaną samuraj opowieść, podobnie jak na fakt, że jego włosy nie były ścięte.
- Dla potrzeb tego zadania musimy być sprytni.. Zapamiętaj, poznałeś mnie na trakcie, kiedy obozowałem w czasie swojej pielgrzymki. Sam jestem dawnym samurajem, który przegrał pojedynek... z... tutaj Kakita się zastanowił, przebiegając szybko w głowie po nazwiskach szermierzy, których chociaż z widzenia kojarzył. Zwycięzca turnieju z Hanamury wydawał się tutaj najlepszym przykładem, więc przypomniawszy sobie jak się ów włócznik zował dodał - Kei Seinaru. To sławny wojownik, zwycięzca turnieju w Hanamurze przed laty. Tak więc pokonany przez niego, udałem się w podróż jako świecki mnich. Opowiedziałeś mi swoją historię, a ja uznałem, że chociaż częściowo spróbuję ci pomóc, wszak jako mnich muszę wspierać potrzebujących, bo czyż potrzebne mi jakiekolwiek bogactwo? - niebieskooki był delikatnie z siebie zadowolony, że w ten sposób tak to sobie rozplanował. Co prawda, mógłby się powołać na Uchiha-hime, ale jakoś nie chciał jej w to mieszać, z reszta, nie była chyba aż tak sławna, na Seinaru natomiast możnaby się było powołać, jego powinni kojarzyć wszyscy, sam fakt, że on go kojarzył, a widział tylko raz o czymś świadczył.
- A teraz prowadź do domu twej matki. Jej również przedstawimy tą wersję, rozumiesz? - poinstruował młodzika. Wszystko musiało dobrze zagrać, w tym celu im mniej osób wie o tym, z kim podróżuje Arata, tym lepiej, zwłaszcza, że w okolicy Asagi uchodził juz za całkiem sprawnego "łowcę bandytów" - jego nazwisko na pewno postawiłoby w stan większej gotowości rzezimieszków, a on musiał wiedzieć z kim ma do czynienia i działać z zaskoczenia...

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1354
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kuroi Kuma » 12 lut 2020, o 22:04

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 19/60+

Mnich tylko wzruszył ramionami, ukłonił się i zostawił ową dwójkę samą. Propozycja miała na celu tylko to, by malec nie przeszkadzał samurajowi podczas jego wyprawy, ale skoro ten potrzebował jego obecności, to nie było co się spierać. Młodziak chociaż i chciałby zostać, tak musiał się dostosować pod niebieskookiego - w końcu to on miał zostać jego wybawcą. Ten oczywiście potaknął i powtórzył sobie po raz kolejny imię, jakim miał się zwracać. Lepiej było to zrobić kilkukrotnie, niż potem wyjawić prawdziwą tożsamość Asagiego. Podobnie było i z historią, która była całkiem prawdopodobna, tylko że zawierała dosyć sporo szczegółów. To właśnie one czyniły ją wiarygodną, tylko że każdy musiał być spójny i logiczny, inaczej po prostu ktoś mógłby mieć pewne podejrzenia. Kiwnął głową, gdy przetrawił w swojej czuprynie historię.
-Oooo! - wyrwało mu się, gdy tylko pojawiło się imię samuraja. Ten bowiem przez turniej faktycznie był rozpoznawalny, tym bardziej w miejscu takim jak to, gdzie walka mieczem stanowiła przecież jeden z trzonów tutejszego życia. -Wybacz Kakita-san, ale o którym trakcie mówimy? Bo rozumiem, że z mojej wioski - dopytał jeszcze, bowiem ten mało znaczący fakt, mógł się okazać kluczowy. Przynajmniej w głowie młodocianego, który przecież jako pierwszy dopytałby się o cel podróży, a nie jej dokładny przebieg.
Dalej już była tylko podróż najpierw szlakiem, potem przez wioskę, gdzie zastać mogli sporą ilość ludzi przelewającą się uliczkami. Korzystali z dobrej pogody, bo ta faktycznie dopisywała i grzechem byłoby z niej nie skorzystać. Słoneczko przyjemnie prażyło zawieszone wysoko nad horyzontem, najcieplejsza pora roku była bowiem w najlepszym swoim okresie. Na dwójkę podróżników w składzie mnicha i chłopaczka nikt nie zwracał uwagi. Może ktoś popatrzył na tego pierwszego rzucając mu krótkie spojrzenie, bowiem obecność duchownych zawsze była czymś intrygującym. Było to jednak nic więcej, jak tylko rzucenie okiem i oddanie się swoim sprawom. Dotarli po godzinnej wędrówce do domu chłopca, nad którym wisiał wspomniany przez chłopca szyld. Budynek wyglądał na zadbany - zwłaszcza w porównaniu do sąsiadujących. Okna wymyte na błysk, w środku na witrynach starannie ułożone towary - chociaż ich ilość trochę demotywowała. Widać, że ich trochę brakowało, że nie wiedzie się najlepiej, ale pozory powinny zostać utrzymane. O ochronie nie było tutaj w ogóle mowy - ani w środku, ani w okolicy nie stał bowiem nikt, kto chociażby trochę nadawał się do tej roli.
-Wejdź proszę, Panie - młodzik otworzył drzwi i puścił przodem mnicha kłaniając przed nim delikatnie głowę. W środku za ladą stała matka - wyglądająca bardzo młodo kobieta, która była w okolicach trzydziestki, która z uśmiechem na twarzy ukłoniła się przed przybyszem, chociaż kątem oka zerkała na syna co takiego znowu wymyślił. Skąd bowiem pomysł, by przyprowadzić mnicha?
-Witam, w czym mogę pomóc?
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 874
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 13 lut 2020, o 09:17

- Istotnie, słuszna uwaga. Na trakcie z twojej wioski, w stronę świątyni Amaterasu. - odpowiedział Kakita zgadzając się na uwagę Araty, że trzeba każdy szczegół doprecyzować, co by potem nie strzelić jakiejś głupiej gafy. Należało przy tym uwzględnić również kwestie toczącego się na granicach konfliktu, przez który wszelkie podróżowanie było zdecydowanie trudniejsze, ale to miało akurat swoje plusy - "Muso Gannosuke" musiał przerwać swą podróż po świecie właśnie z powodu wojny, a nie udał się na nią, albowiem nie zajmuje się zabijaniem już, kolejne elementy trafiały na swoje miejsca i w zasadzie, wizja takiego mnicha podróżnika miała w sobie coś kuszącego...
Przechadzka ulicami osady poruszała w sercu samuraja wspomnienia sprzed lat, ale schował je głęboko i pilnował, by nie wypłynęły na wierzch, musiał być skupiony. Fakt, że od jakiegoś czasu tutaj nie zaglądał i szeroki kapelusz ukrywający twarz powinien wystarczyć, by się nim nikt specjalnie nie zainteresował. Warto by jeszcze nieco wcześniej rozpleść swoje włosy i jeśli samuraj znajdzie ku temu okazję przychylną, to to uczyni, a jak nie, to po dotarciu na miejsce - podstawa to dbałość o szczegóły, szczególnie w takiej misji.
Dotarłszy do wspomnianego sklepu, niebieskooki uważnie mu się przyjrzał. Budynek istotnie wyróżniał się na tle pozostałych, był zadbany i wręcz zachęcał do środka, no właśnie... nie było nikogo, kto by przed takim wstępem bronił, ale wszystko po kolei, może "ochroniarze" są w środku? Miałoby to swój sens, wystawienie postawnego draba przed wejściem mogło zniechęcać potencjalnych klientów, co prawda Arata wspominał, że z tą ochroną to delikatnie mówiąc krucho, ale lepiej zachować delikatną nutkę czujności, niż potem żałować.
Zaproszony do środka "mnich" skłonił się na wejściu i przekroczywszy próg od razu rozejrzał się po sklepie. Z jednej strony interesowało go, jakież to towary można tutaj nabyć (nawet jeśli z nimi krucho), a z drugiej spróbował określić ilość osób w środku. Jak się okazało, na razie nikogo poza właścicielką nie widział, swoją droga, wyobrażał ją sobie jako nieco starszą, nie by mu to jakoś szczególnie przeszkadzało. Jej spojrzenie jakie padło na syna również wyłapał, a to oznaczało, że pora zacząć teatrzyk.
- Pytanie, w czym mogę pomóc ja. - zaczął pogodnie, "przywdziewając" markowy uśmiech numer 5, pełen pogodności i entuzjazmu, po czym kontynuował. - Nazywam się Muso Gannosuke, jestem wędrownym świeckim mnichem. W czasie swej pielgrzymki natrafiłem na pani syna, opowiedział mi o trudnościach, jakie was spotkały i sytuacja ta mnie poruszyła. Dowiedziawszy się o tej sprawie nie mogłem przejść obok, to by mogło sprowadzić jeszcze większa tragedię i gniew bogów. Wierzę, że uda mi się sprowadzić pani córkę do domu, mam trochę grosza z poprzedniego życia, dziś jako mnich go już nie potrzebuję, a ze wsparciem bogów na pewno wszystko się uda. Nie wiem, kim do końca są ci złoczyńcy, ale na pewno z mnichem się będą chcieli dogadać. - w zasadzie, to Kakita nawet nie bardzo kłamał... no dobrze, trochę rzeczywistość podkoloryzował, ale istotnie: historia Araty go poruszyła, mistrz powierzył mu zrobić porządek ze sprawą - więc chcąc nie chcąc, musiał się tego podjąć. Poza tym, skoro już przywdział mnisie szaty, to istotnie zrobienie tego bez poważnego powodu i głębokiego celu mogłoby bogów rozgniewać, a jako, że dotychczas się nas bohater cieszył ich przychylnością, to lepiej tego nie psuć. No nic, zobaczymy co raczy odpowiedzieć matka Araty, najpewniej zacznie od pytania: a co to Gannosuke w ogóle obchodzi i dlaczego się miesza, a dalej co on sobie za to zażyczy, jak wiadomo, wszystko ma swoją cenę, w zasadzie... można by już teraz do tego przejść.
- Jeśli interesuje Cię pani, dlaczego chce to zrobić, to wiedz, że idzie tu o równowagę, ale i moje własne przyszłe życie. Zło, kiedy dojrzewa musi zostać zabite, takie jest boskie prawo. Prawem jest również to, że w cyklu narodzin i śmierci obecne życie na kolejne wpływa, a odmawiając pomocy potrzebującemu, nie sposób dostąpić wyższej formy i oświecenia. - kolejne, wcale już nie kłamstwo, tylko zgodne z filozofią i wiarą samuraja słowa, to zdecydowanie łatwiej powiedzieć, ale czego sobie zażyczyć w zamian...
- Za moją pomoc, o ile oczywiście mi się powiedzie, zdam się na bogów. Dasz mi pani to co już masz, ale jeszcze o tym nie wiesz. - zakończył, w zasadzie nie wiedząc do końca, co go podkupiło na taką myśl. Kiedyś czytał jakąś opowiastkę, gdzie taki koncept padł, nie skończyło się to dobrze, znaczy, początek był trudny, a potem chyba już było dobrze, a może nie? No, tak czy inaczej, absurdalna myśl na pewno pasowała do roli wędrownego mnicha, a wdowie po kupcu dawała też spore pole manewru...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1354
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kuroi Kuma » 15 lut 2020, o 17:05

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 21/60+

W sklepie widoczne były braki towaru, na wielu półkach widniały pustki, na innych były podporządkowane dosyć rzadko, by chociaż trochę zmniejszyć efekt "ubogości". A można było tutaj dorwać głównie materiały - włóczki w różnych kolorach, głównie tych podstawowych, które najczęściej schodzą, a na ścianie po prawej widać było zawinięte na belkach płachty materiału przygotowane już do dalszego obszycia. Nie brakowało też akcesoriów do szycia no i oczywiście kawałka sznurka, który miał stanowić swego rodzaju miarę.
-Ach tak... czyli już się pochwalił... - rzuciła pod nosem niezadowolona i założyła ręce przed sobą. Już na pierwszych słowach mnicha nie wyglądała na zadowoloną, bowiem wieści rozchodzą się szybko. Kryzys nie sprzedawał się najlepiej, więc wszelkie takie informacje trzeba było zachować dla siebie. Działania syna może i miały dobre intencje, ale na pewno odbiją się na jedynym źródle utrzymania -Mogę tylko spytać w jaki sposób w jaki sposób mnich może sobie z nimi poradzić? Wybacz Gannosuke-san, ale wsparcie bogów i dogadanie mnie nie przekonuje, a jak pewnie rozumiesz, wszelkie takie decyzje uderzają także w nas. Ja... wiem że nie jest dobrze, ale musimy wyjść na prostą - spuściła wzrok, mogłeś zauważyć jak jej pięści odruchowo się zacisnęły. Złość w niej, ogromna drzemie - jakby to powiedział mały zielony ludek.
-To wszystko co mówisz brzmi pięknie, tak jak pięknie brzmiała ta ochrona, jednak... - nie dokończyła, tylko dalej wpatrywała się w lico mnicha. Im dłużej mówił, tym bardziej miękła, przekonywała się że może mieć faktycznie dobre intencje. Kobieta nie mogła przecież wejść w drugi układ, który będzie jej ciążyć. Mnich zapewne nie będzie miał "niecnych zamiarów", ale teraz wolała się upewnić. Jej syn zaś stał cicho z tyłu, przysłuchiwał się jak dorośli rozmawiają. Na zewnątrz zaś przechodzili ludzie, zaglądali w witrynę, jednak nie wchodzili do środka. Nie krzątała się tutaj żadna "pani domu", która szukałaby skrawka materiału do obszycia.
-Nie wątpię w Twoje intencje, po prostu nie mogę sobie pozwolić na to, by zabrali mi także i jego. Nie mogę nas obronić w inny sposób, niż obecnie. Jak widać nie wychodzi to najlepiej - wzruszyła ramionami, a na jej twarzy zagościł mały uśmieszek. Zdawała sobie sprawę jak śmiesznie to brzmi, bo prędzej czy później zjawi się ktoś po pieniądze, a obecnie nie zapowiadało się na to, że sytuacja poprawi się chociaż troszeńkę.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 874
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 15 lut 2020, o 19:10

Słysząc pierwsze słowa kobiety, niebieskooki twierdząca skinął głową i rozłożył ręce w geście "tak było", po czym wsłuchał się w jej słowa. Nie, by nie spodziewał się takiej reakcji - doskonale wiedział, że gra toczy się o poważną stawkę i nie jest zabawą - kryminaliści mieli córkę kobiety i wcale nie było pewne, że oddadzą ją w stanie nie naruszonym. Oczywiście, chodziło im o pieniądze, to było pewne, ale jasnym było, że jeśli dostaną je, to albo zażądają więcej, albo świadomi, że ta metoda działa powtórzą ten manewr przy najbliższej okazji. W zasadzie, ciekawe, dlaczego się na to zdecydowali, spoglądając na wystrój sklepu i asortyment liczenie na to, że zyska się jakieś dodatkowe dobra było bardziej niż naiwne i zdecydowanie lepiej byłoby zadowalać się mniejszymi, aczkolwiek regularnymi wpłatami...
Umył samuraja pracował intensywnie, a jego spojrzenie padło na kobietę. Doskonale rozumiał jej położenie, ale w tej chwili nie było miejsca na proste rozwiązania i nadchodziła pora, by wyciągnąć kolejne argumenty, tym razem już nieco bardziej bezpośrednie.
- Istotnie, nie wychodzi to najlepiej. - powtórzył za nią, po czym przeniósł dłonie za siebie i zrobił kilka kroków, zastanawiając się. Widział jej narastająca frustrację i gniew, który tylko czekał by się uwolnić, trzymały go jednak w ryzach odpowiedzialność i matczyna miłość do porwanej córki i pozostałego syna.
- Nie miej do syna pretensji. Wiele trudu kosztowało go, by mnie odnaleźć. - małe szczegóły z rzeczywistości, jednakże pozostawiające pewne niedomówienie. "Mnich" zatrzymał się i spojrzał uważnie na kobietę, podpierając się na swoim "kijku", który w istocie był pozostającym w ukryciu ostrze, które w każdej chwili mogło zrzucić to przebranie. Kakita jednak nie zamierzał tutaj wymachiwać mieczem i robić jakiegoś cyrku - mimo wszystko ludzie mogli zajrzeć przez okno, ktoś mógł wejść, a dla dobra sprawy lepiej by nikt nie wiedział, że samuraj, wróć mnich, jaki się tutaj pojawił cokolwiek umie.
- Będę szczery. Rozwiązaniem problemu jest jedynie pozbycie się jego przyczyny, a są nią ci złoczyńcy. Mówiąc, że pomogę i sprowadzę twą córkę, deklaruję że ich zabiję. - Kakita pozwolił, by ostatnie słowa wybrzmiały wyraźnie, zachowywał przy tym niezwykły spokój na twarzy, ale oczy spojrzenie miał zdecydowane.
- Oczywiście, jeśli mi się nie uda, konsekwencje spadną również na ciebie, to prawda. Ryzyko więc istnieje i musisz wiedzieć, czy rozważnym jest je podejmować, a to wymaga, bym przedstawił swoje referencje. Zanim zostałem mnichem byłem samurajem, szkoliłem się w pobliskiej szkole... - tutaj Kakita na chwilę się zawahał, czy nie powinien się zdemaskować, ale uznał, że w tej chwili nie jest jeszcze najlepszy moment. Złoczyńcy mogli obserwować dom, mogli też tutaj wpaść w każdej chwili, albo nawet tuż po jego wyjściu. Kobieta nie mogła wiedzieć, że pomaga jej czynnie działający samuraj w randze hatamato, pozory trzeba było utrzymywać do samego końca jak długo się dało, jednakże nieco woal tajemnicy można było opuścić...
- Nie raz stawałem do walki z podobnymi im, więc jeśli chcesz, bym ci pomógł, musisz mi powiedzieć o nich coś więcej: ilu ich było, jak często się pojawiali, jak się nazywają. Możesz również nie zrobić nic, ale wiesz jak działają interesy, jutro zabiorą Arate, później przyjdą po ciebie, a na koniec stąd odejdą. Teraz korzystają z tego, że trwa wojna i patrole shinobi są rzadsze, ale jestem przekonany, że gdy nie zostanie tu już nic i granice zostaną otwarte uciekną dalej i nikt nie wymierzy sprawiedliwości. Co więc zrobimy? - zakończył z nadzieją, że na odpowiedniej nucie zagrał. Po prawdzie, w tej chwili nie potrzebował zgody kobiety by działać, bowiem takie polecenie od swojego mistrza dostał. Mógł dowiedzieć się od Araty jak znaleźć "Syfa" i dalej samemu się udać rozwiązać sprawę. Mógł jednak jeszcze poczekać z ostatecznymi decyzjami i zobaczyć, czy uda mu się wywiedzieć cokolwiek więcej...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1354
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kuroi Kuma » 16 lut 2020, o 19:14

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 23/60+

Kobieta popatrzyła na mnicha nieco bardziej zdołowana - zapewne przez jego słowa. Oczywiście zdawała sobie sprawę z tego, że biznes nie idzie już tak jak kiedyś, że kosztów zaczyna przybywać, gdy zyski nieustająco maleją, ale taka brutalna prawda była niczym wbita szpila prost w serduszko. Prawda przytłaczała, a wypowiedzenie jej przez nieznajomego jeszcze bardziej potęgowało ów efekt. Zaraz jednak coś ją przywróciło do przytomności.
-Odnaleźć? Przecież ponoć spotkałeś go przypadkiem, podczas swojej pielgrzymki? - uniosła brew ku górze, zaraz jednak sam Kakita wyjawił przynajmniej część prawdy o sobie, która była co najmniej mocno interesująca. Były samuraj został odnaleziony przez jej syna, a teraz zaoferował swoją pomoc. Ciekawostka goni ciekawostkę. Rozmowa przeszła w całkowicie inną stronę, Asagi wprost zapowiedział swoje rozwiązanie, które dalekie było od dyplomacji, czy też czy też cierpliwości, że wszystko samo w końcu się wyklaruje.
-Skoro tak, w takim razie ja będę szczera. Nie mogę zaoferować Ci nic, jeżeli chodzi o wypłatę, sam to rozumiesz. Jeżeli nam pomożesz mogę okazać tylko wdzięczność, jednak nie chcę wiedzieć w jaki sposób zamierzasz to zrobić. Ja... wiem że to złe, straż próbowała się tym zajmować, jednak za każdym razem ktoś blokował ich działania - westchnęła ciężko, odwróciła się i zaczęła szukać czegoś przy ladzie, a dokładniej w malutkiej szafeczce tuż pod nią. Zaraz potem wróciła i podała samurajowi mała karteczkę.
-Tutaj kazali mi się zgłosić, gdy zdobędę już pieniądze. Zwykle przychodzili w 3 osoby, nie zawsze byli to Ci sami ludzie. Łącznie pojawiło się może z sześciu różnych, ale czasami ktoś zostawał na zewnątrz. Wydaje mi się, że przychodzili po prostu, gdy byli w pobliżu. Nie w żaden konkretny dzień, raz się zdarzyło na drugi dzień, innym razem przyszli miesiąc później. Ten który pojawił się na samym początku, nazywał się on Murasaki. Postawny mężczyzna, dobrze ubrany, o wiele lepiej od reszty. Inni zaś się nie przedstawiali, nie było nigdy powodu do tego...
-No i jest jeszcze Syf! - dodał chłopaczek, który od razu zobaczył karcące spojrzenie matki.
-Tak i jest jeszcze on... czasami się tutaj pałęta po okolicy, zawsze był uprzejmy ale ten smród... Niewyobrażalne. Zawsze zostawał na zewnątrz. Więcej jednak nie mogę Ci pomóc - zmierzyła samurajo-mnicha wzrokiem, przypatrzyła mu się uważniej i faktycznie coś mogło być na rzeczy, że jednak mógł coś wiedzieć o... radzeniu sobie z takimi problemami.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 874
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kakita Asagi » 16 lut 2020, o 19:47

Wiele prawda zależy tylko od punktu widzenia. Arata szukał pomocy, to nie tajemnica, a w końcu odnalazł samuraja - czy zrobił to w jego domu, czy też na szlaku, miało to znaczenie? Pewnym było, że szukał pomocy i odnalazł ją w postaci Kakity, który jednak nie zamierzał się w dawać w filozoficzne dysputy nad znaczeniem i sensem słów, chociaż pewnym było (a raczej, on był pewien), że spokojnie z tego wybrnąłby zwycięsko. Na razie należało jedynie spokojnie zachować umysł taki sam, jak w czasie walki na miecze - mając na swoim koncie już kilka prawdziwych starć Asagi czynił to bez większego problemu.
Dalsze słowa matki chłopaka dodawały całkiem sporo informacji - jak się okazywało, miejscowa straż również miała jakieś powiązania z szajką bandytów, ciekawa sprawa. Zdecydowanie mistrz Zenpachi powinien się o tym dowiedzieć, a sprawa winna się być rozwiązana - jakby nie patrzeć, osada Funemi leżała zdecydowanie zbyt blisko szkoły samurajów, by jakaś domorosła mafia sobie w niej zapuszczała korzenie i wpływała na spokój mieszkańców - to rzucało cień na samurajów, skoro bowiem nie umieli utrzymać porządku pod własnym nosem, to w istocie są słabi i nic nie warci. W tym momencie od razu zapaliła się w głowie niebieskookiego jeszcze jedna lampka: może to miało związek z Ondori ryu? Jeśli ktoś mieszał już na poziomie straży, to znaczy że miał środki. Co ciekawe, fakt, że jeszcze nie ukarali kobiety za próbę rozwiązania sprawy miejscową władzą również intrygował, może udało się jej działać odpowiednio dyskretnie?
- Nie uczynię niczego, co jest sprzeczne z drogą nieba. - odpowiedział enigmatycznie, w zasadzie potwierdzając, że idzie ich tam pozabijać. Oczywiście, nie wpadnie tam sam z uśmiechem na twarzy i wzrokiem szaleńca tnąc mieczem na lewo i prawo - każde przedstawienie musi być odpowiednio dobrze zagrane, a on zna swoją rolę w tym wszystkim. Odbierając od kobiety papier dokładnie wczytał się w jego treść, a dalej wsłuchał w dalsze słowa kobiety - zapowiadało się, że trupów będzie łącznie sześć. Sześć to dobra liczba, chociaż z niewiadomych względów Kakita osobiście wolał pięć lub siedem, szęść było takie niepełne.
- Jakiej dokładnie kwoty zażądali? Ja mam przy sobie 3 tysiące ryo, jak mówiłem, z poprzedniego życia nieco mi zostało, ale dobrze by było mieć całą kwotę okupu. - zapytał mnich, jednocześnie wskazując na swoją, dosyć bogatą sakiewkę (sakwę?), to była spora część jego dobytku, by nie powiedzieć że w zasadzie wszystko. Skąd taka odważna decyzja? Cóż, jeśli nie przeżyje tej wycieczki, to pieniądze nie będą mu już potrzebne na tamtym świecie. Jak jednak zdoła wykupić dziewczynę i wysłać do domu, to odpowiednią sumę już sobie odbierze, z odpowiednią nawiązką na ciałach tych zbirów, a potem z mistrzem Zenpachim już dopilnują, by w miejscowej milicji zapanował porządek.
- Ostatnie pytanie, czy inni mieszkańcy również mają z nimi jakieś problemy i co dokładnie miała obejmować ów ochrona. Podejrzewam, że jeśli przychodzili po kolejne wpłaty, musieli mieć przy sobie jakieś narzędzia pracy - zapytał, już niejako wywiadując się w ostatnich kwestiach...
Avatar użytkownika

Kakita Asagi
Najlepszy Męski Charakter
 
Posty: 1354
Dołączył(a): 15 gru 2017, o 18:45
Lokalizacja: Wrocław
Wiek postaci: 25
Ranga: Samuraj (Hatamoto)
Krótki wygląd: Mężczyzna o ciemnych włosach i niebieskich oczach, wzrostu około 170 cm. Ubrany w kremowe kosode, z brązową hakama oraz granatowym haori z rodowym symbolem. Na głowie wysłużony, ale nadal w dobrym stanie kapelusz.
Widoczny ekwipunek: - Tachi + Wakizashi
- wakizashi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4518
GG/Discord: 9017321

Re: Osada Portowa Funemi

Postprzez Kuroi Kuma » 18 lut 2020, o 19:00

Kiedy goni czas
Asagi - Misja A 25/60+

Straż - nazwa tak wyniosła, za którą powinno stać dobro i nieskazitelność. Nie zawsze jednak tak było, każdy bowiem miał jakąś cenę, którą łatwo było zaoferować. To że czasem przymykano na coś oko to była normalka, każdemu może się przecież przytrafić jakieś małe przewinienie. Nikt nie jest nieskazitelny, nikt nie jest doskonały, a nie każde przewinienie winne jest sowitej kary. Sytuacja jednak, gdy ludziom zaczyna żyć się gorzej, a straż nie robi nic w tym kierunku cóż... to nie może działać dobrze. Wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność kogoś innego. Tą prostą zależność łatwo można było zburzyć.
Brak pomocy ze strony straży nie był najlepszy dla Asagiego, nie mógł liczyć na pomoc od żadnego ze stróżów prawa, bowiem ktoś z nich mógł być zamieszany w ten cały ambaras, a pokazanie, że ktoś węszy w ich sprawie mogło tylko jeszcze pogorszyć całą sprawę. Kobiecie nie za wiele mówiła droga nieba, o której wspominał samuraj, ale nie dopytywała. Pewnie i tak wiele by jej to nie wyjaśniło, a przecież nie chciała znać szczegółów. Czasami niewiedza była błogosławieństwem, na które tylko nieliczni mogli sobie pozwolić. Im mniej wiesz, tym lepiej śpisz. Ona chciała tylko odebrać córkę, powrócić do stanu "normalności", gdy nie przymierają głodem, gdy nie kończą się odłożone na czarną godzinę zaskórniaki.
-Na obecną chwilę żądają dwu-krotności tej kwoty. Udało mi się zebrać w tym miesiącu tylko połowę tego co masz, więc niestety nadal jest to za mało - zajrzała do kasy, w której miała odłożoną część pieniędzy. Nie było tego może i wiele, tylko że musieli także z czegoś żyć, kupować towary, prowadzić dalej jakoś interes. Gdyby tak wszystkiego się pozbyć w jednej chwili prawdopodobnie wyszłoby to jeszcze gorzej, bo bez źródła utrzymania nie było sposobu, by przetrwać choćby i tydzień.
-Nie wiem dokładnie. O takich rzeczach nie mówi się głośno, czasami po prostu lepiej nie wiedzieć. Początkowo ktoś zawsze był przy sklepie, ot żeby mieć na niego oko. Później z niewiadomych przyczyn kwota, której żądali rosła. Gdy nie byłam w stanie ich opłacić stwierdzili, że nie będą się już więcej pojawiać... w roli wspomnianej ochrony oczywiście. Nie przeszkodziło im to jednak w nachodzeniu nas i żądaniu pieniędzy, bo oni ciągle przyglądają się temu miejscu. Początkowo nie chciałam płacić, ale po kilku demolkach cóż... sam Pan rozumie. Zawsze mieli czy to jakąś pałkę, czy to miecz, coś co łatwo zauważyć - podeszła do swojego syna, uklęknęła przed nim i przekazała mu zebrane pieniądze. Położyła mu rękę na głowie, uśmiechnęła się szczerze do swojego małego chłopca, który najwidoczniej zaczynał dorastać i chciał przejmować rolę mężczyzny w domu.
-Sprowadźcie ją, proszę
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 874
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Kaigan

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość