Farma Kinochiego Nara

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Kakita Asagi » 10 lip 2015, o 21:50

Misja C "Znikające zwierzęta" 37/45
"NA ŚMIERĆ I ŻYCIE!


Senshi nie zamierzał marnować czasu i w chwili gdy pies chwycił za jego zaimprowizowaną broń sięgnął po jedną z niewielu technik, które posiadał - ogniste kaengiri. Wybór był doskonały, okolicy rozświetliły płomienie, które błyskawicznie pognały w stronę drugiego końca kija. Ogar nawet nie zauważył kiedy jego pysk stanął w płomieniach, poparzenia objęły nie tylko zewnętrzne, ale co gorsza wewnętrzne strony przeklętej gęby, oraz gardła. Bestia skomląc poczęła cofać się w tył, pewne było jedno - długo nie pociągnie...

W tym samym czasie, Rinsaru wykonała podobnie technike wiatru, wbijając wroga w ziemię. Co więcej, za jej pomocą udało się jej pociąć jego "zbroje" - strój został zniszczony i było dla wszystkich jasne, że oto mają przed sobą zwyczajnego człowieka, który trafił na problem dużo wykraczający poza jego możliwości. Na chwile posyłając go na ziemię, Reinsaru wróciła do Senshi'ego, który mimo wszystko poradził sobie znacznie lepiej niż przypuszczała. Jakby jednak nie było, jej cios się przydał i posłał konające zwierzę w bok...

Otrzymawszy od Rinsaru sztylet tanto, Senshi postanowił dokończyć działa, a raczej okazać litość swojemu czworonożnemu przeciwnikowi. Konające od ciosów i poparzeń zwierze skomlało na ziemi i bez oporu przyjęło śmierć z dłoni młodego shinobi...

Załatwiwszy sprawę psa, kunoichi ruszyła na podnoszącego się z ziemi wroga. Udało jej się co prawda chwycić go za głowę, ale zanim dobrze wyprowadziła cios, w jej stronę poleciała jego uzbrojona w szpony ręką, jeśli dojdzie celu poleje się krew...
Kakita Asagi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Risaru » 10 lip 2015, o 22:05

Wszystko szło zgodnie z planem, a bynajmniej do chwili, w której nie zobaczyła mknących w jej kierunku szponów. Mimo wszystko nie przejęła się tym zbytnio, a bynajmniej nie wyglądała na taką, na której ten atak zrobił jakieś większe wrażenie. Nie puściła jego głowy nawet na chwilę zaciskając mocniej chwyt, jakby chciała sprawić, że ten w końcu odpuści. Jednocześnie zaś, oczywiście jeśli tak nie postąpi, zamierzała go po prostu za rękę złapać drugą wolną dłonią i pociągnąć w swoim kierunku wytrącając go tym samym z równowagi. Oczywiście celowała w dłoń, którą ją atakował. Druga natomiast, ta położona na głowie, wzmacniając uścisk miała jednocześnie popchnąć jego ciało za ciosem po to, by zwyczajnie go rzucić i przygwoździć do ziemi. Później, o ile to było możliwe, wiedząc, że ma do czynienia z człowiekiem, a nie faktycznie jakimś "yoma", miała zamiar odwrócić go na plecy jednym szarpnięciem i wbijając boleśnie kolano w jego plecy, chciała dać mu szansę na reakcję.
- Chcesz się jeszcze napierdalać, czy na tym skończymy?
Risaru
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Umare Senshi » 10 lip 2015, o 22:29

Jucha psa polała się obficie. Co prawda szkoda mu było tego psa, ale co na to poradzić? Lepiej by się zwierzę nie męczyło zbytnio. Kiedy ostatni cios zwieńczył dzieła Senshi zwrócił się ku walczącym i oczekiwał okazji. Obserwował dokładnie to co się działo. Musiał wyczuć odpowiedni moment. Moment na co? Przede wszystkim na atak, który zakończy walkę. Nie zabije rzecz jasna ale wyłączy przeciwnika. Da im to czas na to aby złapać owego jego mościa i przesłuchać. Musiał szybko coś wymyślić, ale jakoś tak nie bardzo mu cokolwiek przychodziło do głowy. Dlatego wyczekiwał odpowiedniego momentu. Tylko co później? Zaatakuje i będzie najpewniej ciął po rękach. Musiał wyłączyć przeciwnika z walki. Pozbawić go możliwości walki. Następnie musiał skierować Tanto na jedną z nóg aby pozbawić przeciwnika możliwości ucieczki. Akcja szybka. Jeśli zaś Risaru zostałaby ranna musiał przejąć przeciwnika i po prostu starać się go wykończyć.
Umare Senshi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Kakita Asagi » 10 lip 2015, o 23:00

Misja C "Znikające zwierzęta" 40/45

Sytuacja nabierała coraz więcej tempa. Risaru nie zamierzała puszczać swojego przeciwnika, jednocześnie ten za wszelką cenę chciał się uwolnić z jej uścisku, sięgając po swoje szpony. Co ciekawe, młoda kunoichi nie zamierzała go puścić miast tego postanowiła przechwycić jego dłoń swoją własną. Pomysł nie był zły, jednakże wojowniczce zabrakło nieci percepcji, a może po prostu biegłości? Jakby nie było, udało jej się chwycić jego atakująca dłoń, jednakże jeden ze szponów ciachnął ją po zewnętrznej stronie dłoni. Tkanka poddała się łatwo, na szczęście po tej stronie nie znajdowały się ani żadne ważne nerwy, ani też naczynia krwionośne. Dziewczyna nie tylko nie poczuła bólu, ale dodatkowo nie zamierzała puszczać przeciwnika, kierując się jedną prostą zasadą - jeśli puści szaleńca z ostrzem, który próbuje ocalić swoje życie, to najpewniej zostanie ostro poharatana...
Pewnie dziewczyna siłowała by się z wrogiem jeszcze długo, ale sytuacje zmienił Senshi. Rozprawiwszy się z psem ruszył na pomoc swojej towarzyszce nie doli (chociaż może jakby ją tam zostawił, to zyskałby jej tanto?) i zaatakował uzbrojoną dłoń przebierańca. Ścięgna poddały się szybko dobrze wykonanej broni, ale nie był to koniec. Zaraz po pierwszym ciosie poleciał kolejny, który dzięki Risaru był łatwy do wyegzekwowania. Pozbawiony obu rąk przeciwnik szarpnął się by uniknąć kolejnych, ale nie było o tym mowy. Kolejne cięcia i przeciwnik leżał na ziemie nie mogąc się podnieść...
Poddają się... Poddają! wyrzucił z siebie panicznie, padając na plecy i kuląc się tak, by ochronić brzuch oraz głowę przed kolejnymi ciosami...
Kakita Asagi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Risaru » 13 lip 2015, o 14:12

Białowłosa była w swoim żywiole, gdyby nie pojawił się Senshi, gotowa już była pociągnąć za wyciągniętą w jej kierunku dłoń i zwyczajnie przerzucić go przez bark, byle dalej. Potem oczywiście zamierzała go dopaść i zapewne skopać mu zad, jednak dzięki czerwonowłosemu, nie musiała tego robić. Ciężko było stwierdzić, czy w tej chwili była tym bardziej zawiedziona czy zniesmaczona, ponieważ jej mina wyrażała nie tylko głęboką frustrację, ale i swego rodzaju zaskoczenie. Zupełnie, jakby pytała Senshi'ego, po co w ogóle się tu pchał. Zacięcie na ręce nie zabolało jej, nie poczuła właściwie nic, ale do tego akurat była przyzwyczajona i po prostu nie zwróciła na ranę większej uwagi. Oczywiście, kiedy przeciwnik leżał poddając się głośno, dotknęła jej drugą dłonią, by zbadać, jak jest głęboka i czy bezpośrednio nie zagraża jej życiu. Nie była głupia, wiedziała, że czasem nawet najpłytsza rana może wywołać niezbyt przyjemne skutki, tym razem jednak nie było aż tak źle. Dlatego, po wstępnych oględzinach, kiedy mogła już spokojnie zająć się tym, po co tu przyszła, podeszła do leżącego na ziemi człowieka i choć wpieprz według niej jeszcze mu się należał, nie dotknęła go, choć sprawiała wrażenie, jakby chciała mu obić chociaż jeszcze kilka żeber.
- Gadaj co tu robisz i dlaczego jesteś tak przebrany. Lepiej wyjaśnij wszystko dokładnie, bo jak nie, to moja pięść bardzo chętnie zapozna się z twoimi zębami - tak, to było ostrzeżenie i zapewne ich przeciwnik nie chciał prawdziwości jej słów sprawdzać na własnej skórze. Czerwone oczy spojrzały jeszcze w kierunku jej towarzysza posyłając mu nieme pytanie.
"Wszystko gra?"
Wszak zostawiła go sam na sam z psem, którego najpierw stłukła, potem on go sfajczył, a na końcu ukrócił mu cierpienie. Żal jej było tego psa, w końcu to tylko zwierzę, które wykonywało czyjś rozkaz. I może właśnie dlatego miała jeszcze większą chęć przygrzmocić przebierańcowi.
Risaru
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Umare Senshi » 13 lip 2015, o 15:05

Kiedy przeciwnik padł od kilku cięć Senshiego ten odskoczył na niewielką odległość. Przez kilka chwil wpatrywał się w leżące na trawie ciało. Nie wiedział przecież czy idiocie nie przyjdzie zaraz coś do głowy i się na niego nie rzuci. Kiedy jegomość nie przejawiał zbytnich chęci do ataku dopiero wtedy Senshi opuścił tanto. Spojrzał na Risaru i zastanawiał się czy z nią wszystko jest w porządku. Co prawda miał dziwne jakieś przeczucia, że za to co uczynił zaraz mu ta biuściasta piękność zmyje głowę, ale trudno.
- Ze mną wszystko w porządku, ty może opatrz sobie ranę, bo nie wygląda zbyt dobrze moim zdaniem - po tych słowach zbliżył się do "Yoma", który w tymże momencie prawdopodobnie zesrał się w gacie a po tych pytaniach, które zadała Risaru pewnikiem się jeszcze poszczał. Nie wiele myśląc sprzedał mu kopniaka na żebra.
- To za to, że zmusiłeś mnie do zabicia psa skurwysynu! - W głosie Senshiego wyczuć można było niechęć, pogardę, nienawiść. Najwidoczniej zabicie zwierzęcia, które tylko słuchało Pana było czymś ciężkim. Kto by się spodziewał, że taki z niego wrażliwiec?Kiedy już się opanował i uspokoił podszedł do Ri.
- Jak nie odpowie na twoje pytania to go chyba potniemy co nie?- z jego spojrzenia mogli oboje wywnioskować tylko jedno - nie żartował. Jakby tego było mało, zaczął bawić się tanto tak, jakby to był jakiś kijek albo coś w tymże rodzaju.
Umare Senshi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Kakita Asagi » 13 lip 2015, o 20:59

Misja C "Znikające zwierzęta" 43/45

Zanim Risaru zadała swojemu jeńcowi jakiekolwiek pytanie, Senshi postanowił rozwiązać sprawę szybko i na temat, sprzedając leżącemu kopniaka pod żebra i chociaż sam shinobi nie był jakoś specjalnie silny, to jednak miał "szczęście" i cios wszedł dobrze. Trafiony przebieraniec zawył z bólu, po czym zwinął się w pozycje embrionalną, na przemian jęcząc z bólu i klnąc na swojego oprawce, ale chyba niewiele mu to miało dać - ani mniej nie bolało, ani sytuacji nie poprawiało, a krew z dłoni i podciętych ścięgien płynęła...
Pieprzcie się... wypluł w końcu z siebie, ale niespecjalnie długo zgrywał bohatera, czy też twardziela, bowiem zwyczajnie nim nie był. Podobnie jak dwójka ninja był po prostu wynajętym fachowcem, co zamierzał im powiedzieć całkiem prędko, by nie zaliczyć kolejnych ciosów od żądnych krwi shinobi.
Wynajął mnie pan Tohan Osamu, miałem postraszyć wieśniaków i sprawić, by opuścili te ziemie. wyjawił plan swej misji, mówiąc zza dłoni, którymi osłaniał twarz. Swoją drogą, było to zbieżne z przypuszczeniami młodych ninja, którzy już na początku tego niepewnego zadania poczuli tzw. pismo nosem. Może w tym świecie istnieją różne cuda i dziwy, ale potwory napadające na farmy i kaleczące zwierzęta raczej do nich nie należą, ale kto wie? W ogóle, w chwili obecnej jeniec wyglądał bardzo żałośnie, skrwawiony, pokonany, poobijany - i to niby miał być ten straszny potwór?
Pomóżcie mi, błagam... wyrzucił z siebie błagalnym tonem, ewidentnie nie chciał tutaj umierać, a zdecydowanie poczuł, że jeśli z jego ciała upłynie jeszcze więcej krwi, to szanse na randkę z kostuchą znaczącą wzrosną.
Co zrobią nasi młodzi shinobi?
Kakita Asagi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Risaru » 14 lip 2015, o 18:12

Białowłosa spojrzała uważnie na Senshi'ego i wyciągnęła dłoń tak na wszelki wypadek, gdyby chciał jeszcze jednego kopniaka sprzedać leżącemu. Nawet ona powstrzymała się przed dalszym okładaniem człowieka wiedząc, że jeśli padnie nieprzytomny, niczego się od niego nie dowiedzą. Dlatego kiedy tylko otrzymała zadowalającą, no, połowicznie, odpowiedź, pochyliła się nad mężczyzną.
- Po co chciał, żeby wieśniacy się stamtąd wynieśli i gdzie go można znaleźć?
Nie zamierzała przebierać w słowach, po prostu interesowało ją to, co najważniejsze, w drugiej zaś kolejności fakt, że należałoby mu pomóc. Warto dodać, że się do tego specjalnie nie kwapiła, dlatego dopiero, kiedy Senshi zadał swoje pytania, jeśli takie miał, kucnęła przy nim sięgając do sakwy na udzie i wyciągnęła zeń bandaż, którym, może niekoniecznie wielce umiejętnie, ale zawsze, zaczęła owijać krwawiące rany.
- To tylko zatamuje krwawienie na jakiś czas, z resztą będziesz musiał sobie radzić sam - powiedziała mogąc zrobić w tej chwili właściwie tylko tyle. Medykiem to ona nie była, opatrywanie ran trwało na poziomie ledwie podstawowym. Zastanawiała się kiedyś nad drogą medyka-kunoichi, ale nigdy nie miała ogromnych pokładów cierpliwości, dlatego prędko z tego zrezygnowała.
Risaru
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Umare Senshi » 14 lip 2015, o 21:52

Senshi uśmiechał się szeroko do Ri. W sumie nie wiedział nawet czemu. Może dlatego, że pomimo swej niesprawności dał radę jednemu przeciwnikowi i uratował jej dupę? A może dlatego, że jegomość co to się za Yoma podawał to nędzny tchórz? Radość szybko spełzła jednak z jego twarzy kiedy tylko Risaru zaczęła się dopytywać o kolejnego kogoś. Spojrzał na nią spode łba.
- Nasza misja jest skończona. Zaprowadzimy tego skurwysyna gdzie trzeba, wyzna swoje grzechy i nas tutaj nie ma. Takie mamy zadanie i nic więcej. Więc Skarbie jeśli masz zamiar ścigać kogoś to zrobisz to sama. - po tonie jego głosu mogła wywnioskować, że mówi poważnie. W sumie to przyglądał się im dalej zastanawiając się co zrobić. Popatrzył uważniej kiedy Ri opatrywała tego skurwiela i zacisnął mocniej dłonią rękojeść tanto.
- Nie próbuj niczego, jeśli chcesz mieć wszystkie kończyny. Uprzedzam - rzekł do nieznajomego i wycelował czubkiem broni w jego stronę.
Umare Senshi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Kakita Asagi » 15 lip 2015, o 14:55

Misja C "Znikające zwierzęta" 46/45

Chciał wykupić ich ziemię. odpowiedział jeniec, który w obliczu sytuacji w jakiej się znalazł nie zamierzał ani zgrywać bohatera, ani testować cierpliwości i tak szybko działających shinobi. Zagadka została w zasadzie rozwiązana i wszystko wyglądało logicznie, niejaki pan Tohan zamierzał wykurzyć stąd rodzimych mieszkańców poprzez najęcie jakiegoś taniego przebierańca, zasadniczo był to plan dobry, bowiem prosty lud na pewno dałby się przepędzić, gdyby nie wścibskie dzieciaki... Znaczy się, najęci w tym celu ninja...
Dziękuję. odpowiedział "Yoma" gdy tylko Risaru zaczęła montować mu na nogach bandaże, to istotnie może uratować mu życie, zwłaszcza że już sypnął swojego pracodawcę, więc ucieczka gdzie pieprz rośnie pozostawała jedyną sensowną opcją - jakże więc zbladł gdy dowiedział się, że Senshi zamierza odstawić go w odpowiednie miejsce. Oznaczało to lincz i błyskawiczne rozstanie się z życiem, z drugiej strony ci narwiści ninja nie wyglądali na takich, co nie dotrzymują swych obietnic - "nieszczęśnik" nie wątpił w to, że jeśli spróbuje czegokolwiek, to shinobi rozprawią się z nim na miejscu, może byłaby to lepsza opcja?
Cóż, chwila namysłu i nasz jeniec wiedział co zrobić - tak długo jak mógł pogrążyć pana Tohan przed klanem Nara był dla nich cenny. Żywy zawierał informacje, martwy był jedynie truchłem do zakopania - kalkulacja prosta, lepiej dać się odprowadzić tym tutaj do wioski i poczekać na przybycie wysłanników klanu, niż skończyć jako trup pod (albo na) drzewie...

Ostatecznie więc, nasi młodzi shinobi odprowadzili jeńca do wioski, gdzie przekazali go odpowiednim służbom, tj. ludność miała zamiar rozerwać go na miejscu, ale przybyli zarządcy postanowili jednak wyciągnąć z niego jakieś informacje - oczywiście za wpółpracę czekała go mniejsza kara, taka jak chociażby bezbolesna śmierć toteż interes był warty świeczki...

__
Gratuluje zakończenia misji i polecam się na przyszłość :)
Kakita Asagi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Risaru » 15 lip 2015, o 20:16

Białowłosa nie odzywała się już więcej, bo wszystko co miała powiedzieć, zostało już powiedziane. Pobieżnie opatrzyła rany ich wcześniejszego przeciwnika, bynajmniej na tyle, na ile pozwalały jej własne umiejętności. Nigdy nie miała do tego cierpliwości, właściwie prościej byłoby powiedzieć, do jakich rzeczy cierpliwość miała. Liczba ta równa była zeru. Nie mniej jednak powinna chyba poważnie się nad tym zastanowić zwłaszcza, że cierpiąc na przypadłość, na jaką cierpiała właściwie od małego, powinna wziąć sobie do serca każdą ranę, ponieważ może się ona okazać jej ostatnią.
Nie zostało im nic więcej jak doprowadzić jeńca do najbliższej wioski, gdzie zajęli się nim odpowiednio. Co prawda z początku chcieli go rozszarpać, co było całkowicie zrozumiałe, z drugiej jednak strony sama stanęła w jego obronie twierdząc, że powinien się tym zająć ktoś odpowiedni. Na szczęście szybko przybyła odsiecz i zajęła się domniemanym "yoma", im natomiast pozostało pytanie - co dalej? Spojrzała uważnie na Senshi'ego pytająco odebrawszy wcześniej swoje tanto.
- Nie wiem jak ty, ale ja idę się napić - oznajmiła po prostu i niewiele myśląc ani też czekając zbyt długo na jego reakcję, ruszyła w kierunku najbliższej karczmy nie zastanawiając się zbyt długo nad tym wszystkim. Co prawda korciło ją, żeby złożyć wizytę Panu Osamu, jednak jej zadanie ograniczało się do zbadania sprawy znikających zwierząt i to też właśnie uczyniła.

[z/t]
Risaru
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Umare Senshi » 15 lip 2015, o 20:23

Kiedy już domniemany "yoma" wyznał swoje grzechy Senshi złapał jegomościa za chabety i postanowił zaciągnąć do wioski. Jednak zanim to uczynił postanowił pochować psa, którego był zmuszony zabić. Może ze względu na to, że musiał to uczynić, a może z powodów innych. Zatem Ri musiała jeszcze troszkę poczekać zanim ruszą. Kiedy już to uczynił, złapał "yoma" i ciągnął go do wioski. W sumie kiedy tylko ludzie usłyszeli co i jak i mieli zamiar się go pozbyć - nawet nie zareagował. Po prostu stał i patrzył na to wszystko jakby to było mu obojętne zupełnie. Kiedy zaś zobaczył co wyczynia Risa....zastanawiać się zaczął czy ona jest normalna. Na szczęście przybyła pomoc ze strony przedstawicieli władz i wtedy mógł sobie ze stoickim spokojem ruszyć w kierunku jakiejś wioski. Nie miał najmniejszego zamiaru iść z Ri gdziekolwiek. Po prostu stwierdził, że ma jej dość i ruszył w swoją stronę nawet się nie żegnając.

[z/t]
Umare Senshi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Hisashi » 21 sie 2016, o 17:31

Kolejny upalny dzień już trwał w najlepsze, gdy Hisashi podniósł się z łóżka. Rozsunął zasłony i momentalnie odwrócił wzrok bo żar był nie do zniesienia. Promienie słoneczne szybko go rozbudziły i zabrał się migiem za ogarnięcie porannych czynności. Najpierw prysznic, jakieś śniadanko i można zacząć trening. - pomyślał młody Nara. Nie spieszyło mu się, czuł się jeszcze wyraźne zaspany gdy odgrzewał wczorajszy ramen. Posiłek dobrze mi zrobi... Itadakimasu!. Dosłownie wsunął dwie michy ciepłego rosołku i postanowił wyjść na ogród. Niestety jednak harmonię poobiednią przerwało pukanie do drzwi. Nikogo się dzisiaj nie spodziewał, aczkolwiek zamieszczał ostatnio ogłoszenia w mieście. Otworzył drzwi i jego oczom ukazał się dziwny człek trzymający kurczowo coś w rodzaju listu, a może raczej notki. Po usłyszeniu swojego imienia szybko odchrząknął. -To ja, dziękuje bardzo. - i zanim zdążył dokończyć posłaniec wcisnął mu list w ręce i poleciał jak strzała z powrotem. Hisashi powoli otworzył przesyłkę i zamknął drzwi. Okazało się, że dzisiejszy dzień nie będzie w cale taki nudny. Młody shinobi poleciał szybko po swoją torbę ze wszystkimi ostatnio zakupionymi rzeczami i ruszył w drogę. Nie mógł się doczekać swojej pierwszej misji jako ninja. Nie wiedział czego może się spodziewać, więc na wszelki wypadek wziął wszystko. Przezorny zawsze ubezpieczony.- pomyślał, kiedy przechodził właśnie przez furtkę prowadzącą na farmę Kinochi'ego. Rozejrzał się w poszukiwaniu swojego pracodawcy. Miał nadzieje, że szybko go odszuka.
Hisashi
 

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Reika » 21 sie 2016, o 19:54

.::Prezent::.
3/15

Misja D dla Hisashi


Młody przedstawiciel Klanu Nara szybko wystartował po tym, jak otrzymał wieści o swojej pierwszej misji. Najwyraźniej nie mógł się już doczekać tego, co na niego czekało i nawet upalna pogoda mu w tym nie przeszkadzała. Ciekawe, czy dalej będzie pałał takim entuzjazmem, gdy pracodawca przedstawi mu zadanie, do którego go wynajął. No ale okaże się już na miejscu. Hisashi w miarę szybko pojawił się na farmie i zaczął rozglądać za gospodarzem, lecz tego nigdzie w pobliży nie było widać. Dopiero po chwili dostrzegł, jak jakiś mężczyzna wychodzi z głównego budynku mieszkalnego. Jak wyglądał? Jak typowy Nara. Czarne, oczy i włosy, związane z tyły w kitę. Dostrzegł młodzieńca i podszedł do niego z przewrotnym uśmiechem.
- Ty jesteś Hisashi, prawda? - Upewnił się, po czym uścisnął mu dłoń. - Nara Kinochi. Potrzebuję pomocy przy pewnej rzeczy, która ma być prezentem dla mojej żony. Chodź ze mną.
Poprowadził chłopaka w głąb swojej posesji i wprowadził do niewielkiego, urokliwego ogrodu, aby ostatecznie pokazać mu całkiem sporą, kamienną misę. Widać było, że dopiero ją tu przywieziono, bo boki miała podsypane na około świeżą ziemią. Obramowanie było ozdobione delikatnym wzorem i wyglądało na fachową robotę rzeźbiarza. Gospodarz poklepał z uznaniem kamień.
- Moja żona ma jutro urodziny i skorzystałem z faktu, że pojechała na zakupy do Ryuzaku no Taki, aby przygotować dla niej prezent. - Wyjaśnił Kinochi. - Chcę z tego zrobić urokliwe oczko wodne, które zawsze chciała tu mieć, ale jak doskonale zdajesz sobie sprawę, potrzeba zdobyć sporo rzeczy, żeby je dokończyć. Żwir, woda, rośliny, rybki i tak dalej. W pobliżu mojej farmy jest leśny staw i strumień, z których możemy czerpać materiały.
Zatarł dłonie zadowolony i spojrzała na chłopaka z uśmiechem. Widać było, że bardzo chce zrobić żonie przyjemność, a takie oczko wodne byłoby czymś naprawdę dobrym.
- To jak, Młodzieńcze? - Zapytał. - Piszesz się na to?
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1926
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Farma Kinochiego Nara

Postprzez Hisashi » 22 sie 2016, o 19:29

Młody shinobi bez problemu odnalazł swojego krewniaka. Był w pewnym stopniu podobny do jego ojca, co szybko przywróciło bolesne wspomnienia, lecz rozmył je w myślach, gdyż ważniejsze było to co jest tu i teraz. Nie mógł już żyć przeszłością i postanowił skupić się na tym, co leży przed nim. A tam znajdował się przecież potrzebujący pomocy Kinochi! Hisashi bez wahania odpowiedział na jego pytanie twierdząco i razem postanowili wziąć się do pracy. Co dwie głowy to nie jedna, a do tego dwie pary rąk. Ciekawe czy dadzą radę stworzyć coś godnego uwagi. Staw wodny dla żony to jeden z bardziej oryginalnych pomysłów na prezent, jaki kiedykolwiek słyszał, a wkrótce będzie miał okazję go zbudować. Problem będzie ze złapaniem kilku obślizgłych ryb do tej sadzawki. Przed nimi ciężki kawałek chleba do zgryzienia, a słońce też nie dawało o sobie zapomnieć. Tak czy tak zapowiada się gorąco.
Hisashi
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 2 gości