Karczma "Cicha Przystań"

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Hibana » 17 sie 2018, o 19:35

- Żartujesz sobie? - parsknęła w pierwszym odruchu. Szybko się jednak zreflektowała i nerwowo odwróciła wzrok, aby ukryć zażenowanie.
Jeśli wcześniej jej oczy zdradzały choćby przebłysk zainteresowania sprawą, to właśnie straciła go całkowicie.
W pierwszej chwili, uderzyła ją irracjonalność owej prośby.
W drugiej, zaczęła się zastanawiać ile mogłaby sobie policzyć, za taką przysługę.
Szybko jednak odrzuciła tę myśl. Mężczyzna nie wyglądał na majętnego. Nie sprawiał wrażenia godowego zapłacić, odpowiednio wysoką kwotę, za tak mało istotne zadanie.
Właściwie, jego wygląd sprawiał jedynie, że Hibana z trudem zdołała powstrzymać śmiech słysząc słowa „Moja żona...”.
Kobieta nie miała zamiaru, dawać obcemu mężczyźnie porad małżeńskich. Tym bardziej nie chciała, pomagać mu w tak żałosnym zadaniu. Właściwie, to nie miała ochoty go nawet dłużej oglądać.
Jednak, choć nie dała tego po sobie poznać, zrobiło jej się trochę szkoda mężczyzny.
Poczuła coś. Może było to nawet współczucie.
Zaczerpnęła powietrza.
- Dureń – słowo opuściło jej usta wraz z głośnym wydechem.
- Zastanów się – kontynuowała już nieco milszym tonem. Jej twarz przybrała znacznie łagodniejszy wyraz, a nawet pojawił się na niej lekki uśmiech. - Tak chcesz udobruchać żonę? Przekupując ją? - powiedziała z wyrzutem, jednak w jej głosie nie dało się słyszeć gniewu, czy irytacji. Powiedziała co myślała. Ni więcej, ni mniej. I nie oczekiwała odpowiedzi. Prawdę mówiąc, liczyła, że mężczyzna oddali się, aby przemyśleć sprawę i pozwoli jej w spokoju dokończyć posiłek.
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 141
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Rika Kari Matsubari » 18 sie 2018, o 20:23

Misja D - Hibana
Rika Kari Matsubari
5


Dziewczyna nie zareagowała zbyt miło. Cóż, najwidoczniej nie miała w zwyczaju pieścić się z obcymi ludźmi. Nie był to efekt gniewu czy innej złości, a jedynie rezultat zażenowania, jakie spowodowało u niej pytanie mężczyzny o pomoc. Istotnie, trzymając te trzy niepodobne do niczego kwiaty, swoisty „bukiet”, był on godny pożałowania.
Mimo to Hibana myślała. Myślała o mężczyźnie i pieniądzach, jakie mogłaby zdobyć pomagając mu w potrzebie. O zgrozo, w pomocy z małżonką. Czy nadawała się na swatkę? Czy miała jakiekolwiek doświadczenie, aby służyć pomocą matrymonialną? Albo chociaż znała się na florystyce? Nie bardzo. Mimo to facet wybrał ją, bo była kobietą, a te miały zazwyczaj lepszy gust estetyczny. Jak na ironię, to mężczyźni się gapią i oceniają, jednak cóż z tego, skoro sami nic w tym kierunku nie robią, by świat był ładniejszy. No więc… taka była jego logika. Teraz jednak najchętniej by się wycofał, a nie była to ostatnia agresywna odzywka młodej kunoichi. Hibana wręcz wyzwała go… ot taki wyraz jej współczucia. W karczmie dało się wyczuć wyraźny spadek decybeli, a ludzie w rozmowach ograniczali się niemal wyłącznie do szeptów.
Czy to już koniec? Mężczyzna zrobił krok do tyłu i nosił się z zamiarem odwrotu. Hibana jednak miała jeszcze coś do dodania i jej głos zdawał się być znacznie przyjaźniejszy. Poddała w wątpliwość sposób, w jaki mężczyzna chce pogodzić się z żoną. Kurczę, ciekawe co właściwie nabroił… Kunoichi mogła liczyć, że na tym rozmowa się skończy. Że przypadkowy koleś z karczmy zrobi kolejne kroki w tył albo od razu odwróci się na pięcie i wróci do stolika. Ten jednak stał i nie wiedział co powiedzieć, wpatrując się tępo w czerwonowłosą. Scenariusz wycofania się był najbardziej prawdopodobny i pewnie by do niego doszło. Doszłoby, gdyby nie jeden z kumpli siedzących przy stole.
-On naprawdę ma ciężko z tą kobitą. Kenta nie zasłużył sobie na takie traktowanie. Sami chcielibyśmy mu pomóc, ale… - mężczyzna zaśmiał się z nutką ironii. – sama spójrz. Nie bardzo wiemy co zrobić z tymi jebanymi kwiatami, żeby to jakoś wyglądało. Może więc rzeczywiście lepiej spróbujmy czegoś innego. Pomożesz nam?
-Chciałbym dzisiaj jednak wrócić do domu. – Kenta podrapał się po głowie i uśmiechnął z grymasem. Dzięki kumplowi odzyskał odrobinę pewności. Widać sytuacja w jakiej się znalazł nie była dlań nowa i potrafił nabrać do niej odrobinę dystansu.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 464
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Hibana » 19 sie 2018, o 20:57

- Mężczyźni... - westchnęła Hibana. Zmierzyła stojącego przed nią człowieka, lodowatym wzrokiem, po czym odwróciła głowę. „Chciałbym wrócić do domu”, jakie to żałosne.
- „Nie zasłużył sobie...”, co? - wymamrotała pod nosem. Kątem oka zerknęła jeszcze, na nieszczęsnego męża. Gdy tak stał z tymi szczątkami, dawniej, pięknych kwiatów. Hibana nie potrafiła pozbyć się myśli, że pewnie zasłużył na taki los. Mimo to, nie zamierzała się mieszać w czyjeś prywatne sprawy. Spojrzała na niego, i już chciała go przegonić. Lecz nagle, zmieniła zdanie.
Coś do niej dotarło. Ten mężczyzna wyglądał naprawdę żałośnie. Nie był młody, przystojny, ani zbyt elegancki. Nie wydawał się być również, zbyt inteligentny. Na pewno nie był bogaty.
Lewa ręka kobiety, nie świadomie, musnęła bliznę na jej twarzy. Następnie spojrzała na swoje stare, znoszone ubranie. Nic nie powiedziała. Kilka myśli przebiegło jej po głowie.
Jak zdesperowany musiał być człowiek, który właśnie ją, postanowił tak uparcie prosić o pomoc, w dodatku, w sprawach małżeńskich?
Ostatni rzut oka na mężczyznę. Wciąż tam stał. Uparty jak osioł.
Z głośnym parsknięciem, wstrząsnęła głową i wróciła do posiłku. Nie delektowała się jednak. Jadła szybko. Była do tego przyzwyczajona. W zaledwie kilka sekund, dosłownie pochłonęła, resztę posiłku. Dopiero wtedy, oblizawszy się, bez odwracania wzroku, zwróciła się do zainteresowanego:
- Idziemy – zarządziła, głośno i z hukiem, odstawiając puste naczynie.
Nie czekała na odpowiedź, czy inną reakcje. Szybko i w milczeniu wstała od stołu i ruszyła w stronę wyjścia. Zatrzymała się jednak w progu:
- Zaprowadź mnie do swojej żony - powiedziała nie odwracając wzroku. Nie znała się na sprzeczkach małżeńskich. Wiedziała jednak, że w przypadku sporu, jedna strona konfliktu, rzadko kiedy może być rzetelnym informatorem. - Zamierzam z nią pomówić – dodała.
Dopiero po tych słowach, zerknęła przez ramie, zwracając się do zebranych, ładniejszym z profili.
- Pomogę Ci z żoną... Emm... Kenta? Czy tak? - w tym miejscu na jej twarzy zagościł jeden z piękniejszych i bardziej niewinnych uśmiechów na jaki stać kobietę. - Nie martw się Kenta , obiecuje rozwiązać twój problem - posłała zebranym jeszcze jeden uroczy uśmiech i już zamierzała opuścić lokal, gdy nagle stanęła w pół kroku. Ponownie się obejrzała, tym razem jednak, ukazując swe gorsze oblicze.
- Oczywiście nie za darmo. Na początek, zapłać za mój obiad. Czekam na zewnątrz.
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 141
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Rika Kari Matsubari » 21 sie 2018, o 08:53

Misja D - Hibana
Rika Kari Matsubari
7


Cicha Przystań była dziś zdecydowanie mniej cicha, niż zwykle. Właściwie to w ogóle nie była cicha. Wciąż nie była jednak głośna tak jak inne miejsca, w których karczemne dysputy pijackimi głosami unosiły się w powietrze tworząc klimat, w którym uszy więdły niczym trzymane przez Kentę kwiaty. Mężczyzna stał teraz w odległości około metra od stolika, przy którym Hibana jeszcze pół godziny temu miała nadzieję zjeść w spokoju posiłek i najpewniej pójść spać. To nie miał być wieczór pełen emocji. To w ogóle nie miał być żaden wieczór. Ot, chwila czasu na regenerację sił. Chwila nie mniej ważna niż inne, ale mimo wszystko do zapomnienia. Panowie, których spotkała mieli jednak inne plany i mimo raczej nikłego zainteresowania, a może nawet odrobiny wrogości ze strony kunoichi, Kenta wciąż stał niewzruszony i nie miał zamiaru rezygnować po luźnych sugestiach, że nic z tego. Dopóki Hibana nie spławi go tak naprawdę, niezaprzeczalnie, zerojedynkowo, to on ani drgnie.
A jednak drgnął, gdy drgnęła i Hibana, a właściwie coś w jej wnętrzu. Coś, co pomimo niezbyt pozytywnego wrażenia, jakie robił na niej mężczyzna, kazało jej się w to zaangażować. Być może była to perspektywa nudów, jakie czekały ją do końca dnia, wszak pieniędzy nie mogła zarobić tu tyle, co przy innych okazjach? Tak czy inaczej pierwsze myśli dały impuls do ciała i ręce zaczęły szybciej szuflować jedzonko. Raz, dwa i talerz był pusty. Mężczyzna obejrzał się na boki, gdy kobieta zajęta była jedzeniem, a gdy rzuciła krótkie hasło, na jego twarzy pojawił się nieśmiały uśmiech. Wydawało się, że dalej pójdzie już jak z płatka, ale to było wykluczone. Kunoichi miała prosty sposób rozwiązania sporu. Pójdzie, pogada i wyjaśni sprawę niebogatego, niemądrego, nieładnego i niemłodego mężczyzny, jak o nim myślała. Jakkolwiek krytyczny opis zawierał sporo prawdy, tak Kenta z pewnością nie był aż tak żałosny i swój honor miał.
-Miałaś mi pomóc, a nie mnie dobijać. – powiedział zniesmaczony wieścią, że kobieta zamierza porozmawiać z jego żoną. Już na samym początku blizna na twarzy Hibany szepnęła mu do podświadomości, że nie trafił na najlepszą pod słońcem florystkę. Teraz jednak zastanawiał się, co ona właściwie myślała. Chce być szarmancki, przynieść bukiet kwiatów, pokazać jak bardzo ją kocha, a potem może wyjść na spacer w ustronne miejsce i postarać się o piąte dziecko… wow, wizje mężczyzny niebezpiecznie oddalały się od rzeczywistości. Ta była jednak inna. Jeśli przystanie na propozycję kobiety, nie będzie już tak męsko. Przyjdzie do domu z obcą kobietą, której użalał się nad sobą w karczmie i która spróbuje negocjować w jego imieniu, jakby on sam głosu nie miał. To się nie uda. A jak się uda, to i tak nie będzie dobrze. A jak nawet będzie dobrze, to nie będzie seksu o północy. Musiał to przerwać, inaczej dodatkowo zostanie pośmiewiskiem wśród swoich znajomych.
-Jasne, zapłacę. – powiedział bez zawahania. Miał ochotę wypomnieć, że to już właściwie prawie kolacja, a nie obiad, ale to nie poprawiłoby jego sytuacji. – ale musimy to zrobić jakoś inaczej. To JA muszę ją odzyskać, nie ty. Ty masz mi tylko pomóc, a żona nie może o tobie wiedzieć… to by tylko pogorszyło moją sytuację. Myślałem o kwiatach, ale jeśli tego nie lubisz, albo masz inne pomysły… Ja jestem prosty człowiek, nie wiem czego wy zawsze chcecie. – zakończył bez wyrzutów, raczej śmiejąc się z konstrukcji świata, w którym przyszło mu żyć. – może wiersz, taniec… sam nie wiem. – czekał na jej ruch.
Hibana nie zdążyła wyjść z karczmy, tak jak planowała. W środku zrobiło się nieco głośniej. Nie było to jednak odbierane szczególnie źle. Raz, że wszystko odbywało się kulturalnie, a dwa – ludzi to nawet interesowało. No i po trzecie, sprawa dotyczyła ich ziomka Kenty. Gdzieś w mozaice mieszających się głosów dziewczyna usłyszała nieskierowany do niej pomysł, aby nauczyła Kentę porządnego masażu na swoim ciele. Nikt się szczególnie nie zaśmiał. Pomysł przeszedł bez echa.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 464
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Hibana » 21 sie 2018, o 12:50

Na twarzy Hibany pojawił się cień uśmiechu. Wiele mogła powiedzieć o stojącym za nią mężczyźnie, jednak po raz pierwszy udało mu się zyskać w jej oczach. Właśnie ten mały bunt, zdobył jej uznanie, a może nawet i cień szacunku. Hibana zawsze ceniła ludzi, którzy potrafią się postawić i wyrazić własne zdanie. Nie chciał być jak dzieciak, prowadzony do dyrektora. Bardzo dobrze. Właśnie ten sprzeciw, utwierdził kobietę w przekonaniu, że naprawdę warto zaangażować się w jego mały kłopot.
Wciąż jednak nie przekonywały jej proponowane przez zgromadzonych kwiaty, tańce, czy inne masaże. Ot, męskie pomysły. Jej kobiece serce nie potrafiło zaakceptować takiego sposobu, na rozwiązanie sporu. Nie potrafiła sobie wyobrazić, aby żona Kenty, była na tyle płytka i pozbawiona poczucia własnej wartości, aby zrezygnować ze swych racji dla „romantycznego gestu”. Ona by nie zrezygnowała. Nie dała by się, przebłagać prezentami.
Spojrzała na zgromadzonych. Posłuchała ich „mądrych” porad. Dlatego chciała jak najszybciej opuścić karczmę. Nie podobało jej się zamieszanie jakie wywołali, a „wsparcie” zgromadzonych mężczyzn, bynajmniej jej nie pomagało. Jeśli miała pomóc Kencie, musiała porozmawiać z nim na osobności. Bez zgrai kibicujących gości, dla których problem kolegi, wydawał się być dobrą rozrywką.
- Rozumiem, rozumiem – zaśmiała się. - Niech i tak będzie. W takim razie, musimy omówić strategie, a do tego ty musisz mi opowiedzieć wszystko, co między wami zaszło. Wszystko – podkreśliła. - Muszę poznać twoją historie, aby móc Ci pomóc. Nie znam miasta. Czy jest tutaj jakieś miejsce, w którym możemy spokojnie porozmawiać, bez... E hmm... - nie dokończyła, jednak spojrzała wymownie na stolik owych kolegów Kenty.
- Wyjdźmy, powiesz mi, coś nabroił – mówiła nie kryjąc radości w głosie, po czym opuściła lokal.

z/t -> Główna Ulica
viewtopic.php?f=87&t=1569&start=45
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 141
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość