Karczma "Cicha Przystań"

Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Murai » 4 lis 2015, o 22:08

Spoiler: pokaż
Obrazek


Spokojny lokal gdzieś na Głównej Ulicy. Jedno z popularniejszych miejsc do zrelaksowania się w dobrym towarzystwie i przy dobrym trunku. Znane przede wszystkim ze swojej wyjątkowej, niespotykanej nigdzie indziej atmosfery i ciszy. Tutaj nie ma miejsca dla krzykaczy czy narwańców - tacy są wypraszani z lokalu w trybie natychmiastowym. Jak sama nazwa wskazuje, Karczma jest przeznaczona dla ludzi kulturalnych i potrafiących się zachować, nie szukających zwady. Dla nich znajdą się zarówno dobre potrawy w niskiej cenie, alkohole w różnym przedziale cenowym, a nawet kilka miękkich łóżek dla zmęczonych wędrowców. Czasami jest tutaj na tyle cicho, że niektórzy członkowie klanu Nara przychodzą tutaj na swoje drzemki. Mimo, że na to nie wygląda, lokal ma naprawdę duże obroty, a ich właściciele nawet przez chwilę nie myśleli o zaprzestaniu prowadzenia jakże dochodowego interesu.

~~~~~~~~
Poker Face
[3/15+]
Misja dla Shinichi


Mężczyzna najwyraźniej był bardzo zadowolony z akceptacji złożonej przez niego oferty. Nie ma mu się co dziwić, oszczędziło mu to wiele zachodu i jeszcze dłuższego chodzenia po ludziach. Kiwnął głową w geście zrozumienia odnośnie ingerencji w metody. Dodał jednak od siebie co nieco:
- O ile nie będą zbytnio brawurowe, to czemu nie. - teraz pozostawała tylko kwestia tego, co rozumieć przez słowo "brawurowe". Co prawda Nara z brawurowości nie słyną, to raczej cisi intelektualiści. Dziadek najwidoczniej chciał uniknąć sytuacji, w której wydzierasz się na głos zauważając oszustwo. Może to przez wzgląd na innych klientów? Bardzo możliwe. Kiwnął ręką, byś ruszył za nim. Zakładając, że tak uczyniłeś, nieznajomy emeryt prowadził cię wzdłuż ulicy, aż w końcu trafiliście do odpowiedniego lokalu. Pomiędzy zakładem szewca i sklepem odzieżowym znajdowała się ładnie prezentująca się karczma. Wywieszony metalowy szyld przedstawiający małą łódkę na wodzie lekko się bujał, targany nieznacznymi podmuchami chłodnego wiatru. Staruszek bez większych oporów wszedł do środka, a ty za nim. Wnętrze było schludne i proste, ale gustowne i przyjemne dla oka. Okrągłe stoliki rozsiane były po sali, a za ladą stała schludnie ubrana dziewczyna, która swoją urodą mogła przyciągnąć wzrok potencjalnych adoratorów. Cóż, to też jest dobra metoda na przyciągnięcie klientów. A skoro ci raczyli przyjść, to wypadałoby dopasować do ładnego wnętrza równie ładną obsługę. Dziewczyna o kruczoczarnych włosach lekko uśmiechnęła się i kiwnęła głową w geście powitania, co też uczynił staruszek, który cię wynajął. Dużo stolików było zajętych, mimo tego w barze było bardzo cicho. Nie była to grobowa cisza, a ta z gatunku bardzo przyjemnych. Staruszek podszedł do jednego ze stolików, tego pod ścianą, gdzie siedziała już czwórka graczy. Trójka mężczyzn i jedna kobieta. Siedzieli i rozmawiali, najwyraźniej czekając na ostatniego gracza. Na ich stoliku, oprócz talii kart, były obecne też butelki sake i czarki, jeszcze nie używane.
- Już przedstawiam. Pani Sayaka Sakura, jedyna przedstawicielka płci pięknej w naszym gronie dzisiejszego wieczoru. - babcia w kręconych włosach i moherowym berecie lekko się ukłoniła, nie wstając z miejsca. - Następnie Utoto Soma, właściciel warsztatu szewskiego obok - umięśniony, młody mężczyzna serdecznie uścisnął ci dłoń - No i bliźniacy Yurikara: Masashi i Wasashi. - faktycznie pozostała dwójka była bliźniakami. Jedynym, co ich różniło, to kolor ich elegancko przylizanych włosów - Masashi był blondynem, podczas gdy Wasashi brunetem. Z twarzy wyglądali na jakieś 35 lat. Cała ekipa została przedstawiona. Pozostałeś tylko ty i można zaczynać wielką partię w pokera! Czekają was niezapomniane wrażenia porównywalne z dobrą partią shogi!
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Shinichi » 5 lis 2015, o 15:23

Brawurowe? Shinchi chcial się już roześmiać, ale koniec końców nawet to sobie darował. Jeszcze pękłaby mu twarz od namiaru emocji i nici byłyby z pilnowania staruszków. Nie wiedział czego oczekiwał ten wykapany pokerzysta, ale chyba nie sądził, że członek klanu Nara będzie nazbyt agresywny, o ile w ogóle można w ich przypadku mówić o jakiejkolwiek agresji. Wydzieranie się też nie było w stylu czarnowłosego, co już raczej dało się zauważyć, ale nic. Mówi się przeciez, że przezorny zawsze ubezpieczony, więc może tego chciał uniknąć misjodawca? Jeśli tak, to Shinichi gotów był nawet pochwalić takie podejście. Pragmatyzm i ostrożność przede wszystkim, bo właśnie dzięki nim człowiek może sobie oszczędzić wiele kłopotów. Dlatego też bez większych kłopotów i pytań Shinichi ruszył zwyczjanie za staruszkiem z nadzieją, że podróż nie będzie trwała długo. W końcu zleceniodawca był stary, to logicznie rzecz biorąc, za daleko zajść nie mógł! Tak przynajmniej można było wnioskować po jego wieku, ale wszystko ostatecznie było niepewne.
Lokal, do którego zaprowadzono Narę nie był mu znany. Może i mieszkał w tej osadzie już dziewiętnaście lat, ale nigdy przenigdy nie siedział w tej karczmie, co chyba już wiele o nim mówiło. Wolał domowe jedzenie, domową atmosferę, ciszę i spokój. O te wszystkie rzeczy raczej trudno w miejscu, w którym spotykają sie wszyscy pijaczkowie z okolicy cieszący się nawet z łyka alkoholu. Różnicy nie robiła mu również atrakcyjna kobieta stojąca za ladą, bowiem akurat ten Nara nie znajdował jeszcze większej przyjemności w obcowaniu z przedstawicielkami płci przeciwnej. Były, to były, jak każdy człowiek dookoła niego. Jakieś bliższe kontakty czy zobowiązania postrzegał za to jako męczące i kłopotliwe, więc niestety nie zamierzał się też angażować. Niemniej jednak robota czekała, więc nie było co się nad tym zastanawiać. Przy stoliku czekała już czwórka pozostałych graczy, którzy mieli dzisiejszego dnia rozegrać partię swojego życia i jednocześnie próbować oszukiwać. Towarzystwo wyglądało na grupkę osób grających ze sobą regularnie, aczkolwiek na pewno nie zawsze fair. Gdyby było inaczej, to zapewne Nara nie byłby tutaj nikomu potrzebny. W każdym razie Shinichi ukłonił się każdemu z graczy zaraz po przedstawieniu tak, jak nakazywało mu wychowanie, a później chwycił za krzesło stojące przy drugim stoliku i dostawił je do grupki graczy. Oczywiście oparcie, które miało pomóc plecom w tym wypadku posłużyło mu jako podpórka pod ręce i oparcie na brodę. Nie lubił siedzieć na krzesłach w sposób tradycyjny.
- Shinichi. - przedstawil się krótko, bowiem nie widział potrzeby podawania swojego nazwiska - Rozumiem, że nie ma sporów co do talii i nie trzeba jej sprawdzać? Jeśli tak, to jednocześnie oznacza, że nikt potem nie będzie miał do niej pretensji. - rzucił do razu pierwszą uwagę, bowiem doskonale wiedział, że karty mogą być w jakiś sposób znaczone. Jemu jednak nie zależało na tym, żeby wszystko przebiegło sprawiedliwie, więc jeśli ktoś dał sie już oszukać na wstępie i nie chce, żeby sprawdzać karty, to jednocześnie Nara zabezpieczył się przed przyszlymi wyrzutami. Zaproponował sprawdzenie kart? Zaproponował. Jeśli pojawią się więc jakieś problemy, to je sprawdzi, a jeśli nie, to cóż... Grę można zaczynać! Percepcja była akurat mocną stroną Shinichiego.
Shinichi
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Murai » 5 lis 2015, o 18:44

Poker Face
[5/15+]
Misja dla Shinichi


Wesoła gromadka faktycznie wyglądała na stałych bywalców-hazardzistów, mimo swojej różnorodności pod niemalże każdym względem. Wiek, postura, płeć, wywierane wrażenie. Brakowało tylko ponętnej, seksownej niewiasty świecącej dekoltem, który skutecznie rozpraszałby uwagę męskiej części graczy. Też taktyka. Zamiast tego mają babunię. Każdy z nich jest osobnym graczem, który najpewniej ma swój plan na wygraną. Ale przecież nie wiadomo jeszcze, o co toczy się stawka. Na stole nie było widać żadnego cennego przedmiotu. Zero złota, żadnych kamieni szlachetnych. Niczego, co mogłoby być w jakikolwiek sposób cenne. Jakieś orzeszki w półmiskach jako przekąska do sake. No i oczywiście samo sake, stojące na środku stolika w kilku sztukach butelek, każda identyczna. Było ich równo 6. Sześć? Jedna z nich, wraz z czarką, stały obok jedynego wolnego miejsca. Czyżby spodziewali się kogoś jeszcze? niewykluczone. W każdym razie wszyscy popatrzyli po sobie, jak gdyby chcąc zobaczyć reakcję reszty. W końcu szewc wstał i podał ci do dłoni karty.
- Proszę bardzo, to moja talia. Nowa, nigdy nie używana. Specjalnie na dzisiaj. - powiedział i uśmiechnął się serdecznie. Może nawet odrobinkę za serdecznie? Nie było to sztuczne, ale pozostawiało takie dziwne uczucie. W każdym razie talia faktycznie wyglądała na nową. Zero mechanicznych uszkodzeń pokroju jakiś nacięć. Absolutnie proste, nie wygięte. Wzorek wszędzie identyczny, bez żadnych różnic. Ilość kart: 52. Wszystko było idealne, karty aż pachniały świeżością. Nieźle się przygotował, to trzeba mu przyznać.
- Wszystko dobrze? Możemy zaczynać? - spytał się dziadek, po czym usiadł przy stole, wraz z całą resztą. Wyjął zza pazuchy pękaty mieszek i opróżnił go. Żetony do gry. Kolejny nieodłączny element gry. Je też wypadałoby sprawdzić. Z nimi też nie było żadnych problemów.
- No to zaczynamy grę. W tym miesiącu stawką jest butelka sześćdziesięcioletniego sake "Gekkeikan". - rzekł Wasashi, wskazując na butelkę stojąca przy wolnym miejscu. Cała piątka zerknęła w jej stronę, jak gdyby nie mogąc doczekać się na wygraną i spróbowania tej starego trunku. W dziedzinie sake ekspertem nie byłeś, ale sądząc po minach pełnych skupienia, to było coś. Żetony zostały rozdane, dziadek rozpoczął tasowanie. Czas zacząć grę!
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Shinichi » 6 lis 2015, o 11:07

Może i brakowało blondynki z głębokim dekoltem, ale był za to tutaj młody, przystojny, niezbyt ruchliwy, jednakże inteligentny Nara! To chyba powinno usatysfakcjonować nawet najbardziej wybrednych widzów i graczy. No... Może gdyby nie ta jego niewyspana gęba, podkrążone oczy i przytępiony wzrok. W każdym razie Shinichi jeszcze na nic nie narzekał, więc na tę chwilę było w porządku. Życie jednak szybko zniszczyło jego oczekiwania i okazało się, że szewc tak naprawdę chcę pokazać się jako człowiek uczciwy, przez co samemu Narze przypadł obowiązek sprawdzenia talii kart. Z lekkim grymasem i widocznym brakiem entuzjazmu wziął je w ręce i zaczął powoli przeglądać. Nie spieszyło się mu nigdzie, bo i po co? Sprawdzał prostokątne kawałki papieru służące ludziom do gry pod każdym kątem. Chciał wiedzieć czy nie są posklejane, pogięte, pozaznaczane i w jakikolwiek inny sposób podrobione tak, żeby jednemu graczowi było łatwiej je rozpoznać. Ba! Złożył nawet pieczęć barana do Kai, żeby wykluczyć możliwość genjutsu. Co prawda wątpił w to, żeby szewc mógł opanować tak trudną sztukę, ale jednocześnie zdawał sobie sprawę z okazji jakie stwarza iluzja. No i przecież znajdują się w osadzie shinobi, tak? Nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby Ci standardowi mieszkańcy też mieli parę trików w rękawie.
- Hai, hai. Potwierdzam. - mruknął, oddając tym samym talię staruszkowi. NIech sobie grają, a on się na to popatrzy. Może i nie zdawali sobie z tego sprawy, ale tak naprawdę każda gra hazardowa opiera się na zasadzie prawdopodobieństwa i algorytmach. Na podstawie kilku, kilkunastu rozdań można starać się przewidzieć końcowy wynik partii i co zdolniejsze jednostki faktycznie tak robią. Nara jednak nie sądził, żeby zebranym tutaj to wszystko wychodziło tak dobrze. No... Przynajmniej część z nich nie wyglądała na taką, która mogłaby używać swojego mózgu do tak skomplikowanych zadań, a inne jednostki natomiast nawet gdyby chciały to zrobić, to z uwagi na swój wiek wychodziłoby im to raczej marnie. Tymczasem Nara nie rozumiał fascynacji gromadki sześćdziesięcioletnią sake. Owszem, był to stary trunek, ale Shinichi jakoś nigdy nie lubował się w jego smaku. Właśnie dlatego oparł głowę wygodniej na swoich przedramionach i ziewnął przeciągle. Wydawało się jakby miał zaraz zasnąć, ale nic bardziej mylnego. Czarnowłosy czuwał!
Shinichi
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Murai » 6 lis 2015, o 22:29

Poker Face
[7/15+]
Misja dla Shinichi


Znudzenie podczas oglądania gry? Tak przynajmniej mogła zostać rozumiana twoja reakcja. Faktycznie poker nie jest grą, którą ogląda się z wielkimi emocjami. Są one natomiast obecne u graczy. Najwidoczniej ta stara sake faktycznie miała dla każdego z nich ogromne znaczenie. Może po prostu lubili sobie popić? A może kiedyś już ją pili i tak im zasmakowała, że postanowili wypić ją ponownie? Każdy na pewno miał własne powody, dla których chciał posiąść coś tak niepozornego, jak to. No i pozostało jeszcze jedno pytanie: Kto dostarczył tą nagrodę? I czemu nie zachował jej dla siebie? No właśnie, doskonałe pytanie. W każdym razie gra się zaczęła. Każdy otrzymał odpowiednią liczbę żetonów, a dziadek chwycił karty i zaczął we wprawą je tasować. Widać było, że niejeden wieczór spędził przy kartach. Każdy otrzymał co miał i wkrótce zaczęła się gra. Warto również nadmienić, że dziadek również uczestniczył w grze, a rola tasującego zmieniała się co jedno rozdanie. Wszystko więc było doskonale przygotowane, to na pewno nie pierwsza ich gra. W każdym razie nie znałeś się na pokerze, więc niewiele mówiły ci używane przez nich zwroty pokroju "czekam". Mimo wszystko po pierwszych kilku rozdaniach dało się rozróżnić poszczególne zagrania i schematy. Dziadek grał bardzo ostrożnie, rzadko kiedy podbijał a czasami nawet się wycofywał, kiedy ktoś postawił za dużo. Z kolei babcia Sakura grała zaskakująco agresywnie i zazwyczaj to ona inicjowała zwiększanie stawki. Po pierwszych pięciu rozdaniach sytuacja prezentowała się dość ciekawie: najmniej żetonów posiadał szewc, niewiele więcej miał czarnowłosy bliźniak. Dziadek był na środku stawki, a na czele stali ex aequo Masashi i babunia. Niespodziewany wynik? A co, spodziewałeś się, że babcia z racji swojego wieku nie będzie w stanie dotrzymać kroku młodszym przeciwnikom? Może i musi nosić okulary by zobaczyć karty, ale to o niczym nie świadczy. Atmosfera była napięta niczym maksymalnie naciągnięta gumka recepturka. Ale każdy z graczy prezentował podręcznikową mimikę twarzy. Nie dało się z nich wyczytać praktycznie nic. Od czasu do czasu komuś zachciało się upić odrobinkę sake, w szczególności bliźniacy. Może to jakiś sposób komunikacji? Podobnie jak jedzenie orzeszków przez szewca. Albo mruganie. Każdy najmniejszy gest może świadczyć o dobrej bądź słabej ręce u przeciwnika, ale nie ma żadnej możliwości, by takie coś sprawdzić... prawda? Przy końcówce ósmego rozdania odpadła pierwsza osoba - szewc Soma. Jego sytuacja była tragiczna, więc postawił wszystko na jedną kartę. Przegrał, a całą pulę zgarnął dziadek, który zaskoczył wszystkich piękną karetą. Szewc nie ukrywał złości, ale nie chciał za bardzo się z tym afiszować.
- Wszystko było uczciwie, kontrolerze? - spytał się dla pewności mężczyzna, oczywiście zadając to pytanie tobie, wielkiemu sprawdzającemu i moralnemu stróżowi tej imprezy. A co się działo przed pokazaniem karety? Cóż, mężczyzna nie wykazywał żadnych symptomów oszusta. Jedynie przysunął butelkę z sake bliżej siebie, to wszystko. Czy mogło być to postrzegane jako wyraźna informacja "Hej, mam dobrą rękę, udupiamy gościa?"
ObrazekObrazekObrazek
Avatar użytkownika

Murai
Stalowy Charakter
 
Posty: 1708
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 21:47
Wiek postaci: 23
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Szwy na ciele, zielone tęczówki i czarne białka, czarne włosy do ramion
Widoczny ekwipunek: Czarny płaszcz, czarna koszulka bez rękawów i długie, luźne spodnie. Za pas wetknięte dwie tonfy zawiązane bandażami, przy lewym boku torba.
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?p=389#p389
GG: 45935453
Multikonta: Exodia

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Reiji » 12 lip 2018, o 12:45

Ciepłe popołudnie, słonecznie, na niebie tylko kilka puszystych chmurek. Idealny czas by spędzić dzień...w karczmie? Reiji delikatnie otworzył drzwi, wszedł do środka i przywitał skinieniem głowy wszystkich obecnych. Przecież posiada dobre maniery. Nie wiadomo czy ktokolwiek zobaczył ów przywitanie, jednak jak trzeba to trzeba. Panowała zaskakująca cisza, a może i nie? Cicha Przystań charakteryzowała się bardzo ciepłym i cichym nastrojem. Przebywało tutaj dużo członków rodu Nara, może dlatego. Reiji rozejrzał się za wolnym miejscem, gdy już je wypatrzył usiał przy wolnym stoliku i zaczął rozglądać się po sali. Prawdopodobnie wypatruje mężczyznę od którego ma odebrać książkę dla Shinjiego. Dla Pana Shinjiego. Dlaczego dałem się w to wplątać, przecież to wszystko takie kłopotliwe. Nie lubię tutaj przebywać. Nie dość, że to miejsce przypomina mi ojca to i moja mama ciężko tutaj pracuje. Na szczęście jest teraz w domu. A może by tak iść stąd w diabły? Nie...Przecież obiecałeś staruszkowi. I prawdziwy ninja robi wszystko by wykonać misję! ehh kogo ja oszukuję z takim zapałem to najwyżej mogę zostać barmanem w tej spelunie a nie ninją. Dobra Reiji weź się w garść. Po chwili rozmyśleń znów zaczął rozglądać się po sali w poszukiwaniu Sai'a - człowieka od książki.
Reiji
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Kaiso » 12 lip 2018, o 14:06

9/15

Klan Nara znany ze swojego wrodzonego spokoju musiał posiadać w swojej osadzie miejsce o takiej charakterystyce jak Karczma "Cicha Przystań". Jest ona wyjątkowa i każdy spoza terenów Yokukage przeżyłby szok wchodząc do tego przybytku. Zamiast gwaru, krzyków, bójek spotkacie tutaj ciszę, kulturę oraz dobre jakościowo potrawy za niskie ceny. Czego chcieć więcej? Niestety dla Reijiego, przybył on tutaj nie na drzemkę, a na misję!
Na jego przywitanie zareagowało kilku starszych mężczyzn. Byli wyraźnie zadowoleni z zachowania młodzieńca, kilka osób pozwoliło sobie nawet na pozytywne komentarze. Byli niczym jedna, wielka, kochająca się rodzina. W końcu w tych niepewnych czasach klany muszą trzymać się razem, to ich jedyna nadzieja na przetrwanie. Nasz shinobi usiadł przy stoliku i zaczął się rozglądać. Czarne, średniej długości włosy miała większość z obecnych tutaj mężczyzn, ale żaden z nich nie miał blizny na prawym oku. Czyżby Sai się nie pojawił? Chłopak mimo wewnętrznych rozterek próbował dalej. W końcu znalazł kogoś kto prawie odpowiadałby opisowi. Pewien jegomość siedział samotnie w roku i grał w shogi. Koło nogi jego krzesła widać było prostokątny pakunek owinięty w jakiś materiał. Co prawda jego niegdyś czarne włosy były już prawie całkowicie pokryte siwizną, ale szrama na oku wyglądała tak jak opisał ją Shinji. Czyżby to miał być Sai?
Kaiso
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Reiji » 12 lip 2018, o 15:39

Reiji spojrzał na mężczyznę siedzącego w rogu i odetchnął z ulgą. Stary pryk jest chyba daltonistą. Chociaż pewnie kiedy ostatni raz go widział miał on czarne włosy, nie siwe. Rozmyślając podniósł się z krzesła. Delikatnie wsunął je na swoje miejsce by nie narobić hałasu. Sam wie jak to jest gdy ktoś przeszkadza w medytowaniu w ciszy i spokoju. Powoli zaczął zbliżać się do miejsca w którym zasiadywał Sai. W sumie to nie wiadomo czy to Sai, jednak Reiji miał takie przeczucie. Mam nadzieję, że Pan Shinji nie zapomniał jak wygląda jego druh. Gdyby to nie był on to to ta misja byłaby strasznie kłopotliwa. Był już na tyle blisko ów mężczyzny, że teraz nie mogło być odwrotu. Nabrał powietrza w usta i jednym tchem wypowiedział. Dzień dobry! Jestem Reiji Nara, przysyła mnie Pan staruszek Shinji, mam odnaliźć pana Sai'a i odebrać od niego przesyłkę dla staruszka Shinjiego. Po wypowiedzenia dość szybko całej kwestii Reiji zatrzymał wzrok na mężczyźnie stojącym obok. Miał ogromną nadzieję, że to właśnie właściwy jegomość. Niezręcznie by się czuł gdyby zaczął rozmowę do nie tego człowieka co trzeba. Z niecierpliwością wyczekiwał reakcji nieznajomego.
Reiji
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Kaiso » 12 lip 2018, o 16:32

11/15

Mężczyzna był tak zaaferowany samotną grą w shogi, że nawet nie zauważył podchodzącego do jego stolika Reijiego, zwrócił na niego uwagę dopiero gdy dwudziestoletni Nara się przedstawił. Jednooki spojrzał na chłopaka ze zdziwieniem i wrócił do grania mamrocząc coś pod nosem. Wykonał kilka ruchów, chyba chciał jakimś specjalnym ruchem zakończyć swoją rozgrywkę. Dopiero gdy mu się to udało zwrócił się do chłopaka. -Ten staruch Shinji w końcu sobie przypomniał!? Niemożliwe! Od pieprzonych dwóch tygodni trzymam dla niego tą książkę! Dwóch tygodni, rozumiesz! Wzburzenie Saia zachwiało spokojem karczmy co też nie uszło uwagi właściciela, zbliżył się on jednookiego i powiedział. -Proszę się uspokoić! Jeśli Pan tego nie zrobi, to zostanie Pan wyproszony. Sai spojrzał na niego spode łba i mruknął niepocieszony-Dobrze.
Potem jeszcze raz, tym razem już spokojniej zwrócił się do chłopaka. -Dam ci tą paczkę, ale żądam 50 Ryo dopłaty za ten cały zmarnowany czas. W innym przypadku po prostu ją sprzedam, albo lepiej, na oczach tego sklerotyka ją spalę! Po tych słowach mężczyzna zamilknął czekając na reakcję Reijiego.
Kaiso
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Reiji » 13 lip 2018, o 06:49

Reiji spojrzał na staruszka z zażenowaniem. Wiedziałem, że ta misja będzie kłopotliwa. Jeśli nie dam mu tych 50 ryo to możliwe, że nie zgodzi się oddać książki. Nie znam go na tyle by próbować go przekonać. Kradzież też nie wchodzi w grę, nie znam jego możliwości. Nie pozostaje nic innego niż zapłacić mu te 50 Ryo, może dziadek Shinji odda mi tę należność. Mógłbym też zrezygnować z tej misji, ale shinobi nigdy nie rezygnuje z powierzonej mu musji. Dobra, decyzja podjęta. Reiji już wiedział jak trzeba postąpić. Zbliżył się do owego pakunku. Ustał tuż przed stolikiem Sai'a i zaczął coś majstrować przy swojej torbie, na prawym udzie. Proszę, o to 50 Ryo. Powiedział zniesmaczony młodzieniec. Chciał być najlepszym ze swego rodu, dlatego wiedział, że musi wykonywać każdą misję najlepiej jak potrafi. Zapłacenie Sai'owi było dla niego najmniej inwazyjnym rozwiązaniem, nawet jeśli nie odzyska już swoich pieniędzy. Stał przy stoliku jak wykuty w skale, ani drgnął. Czekał na reakcje mężczyzny.
Reiji
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Kaiso » 13 lip 2018, o 08:35

13/15

Reiji postąpił bardzo szlachetnie, wiedział przecież, że prawdopodobieństwo odzyskania tych 50 Ryo jest znikome, ale mimo to podjąć decyzję aby opłacić dodatkową należność. Niewielu ludzi by się zdecydowało na taki ruch. Sai widząc, że chłopak zgodził się na jego rozwiązanie, pozwolił sobie na szeroki uśmiech i powiedział do niego.-Bardzo mądra decyzja Reiji. Świetnie się robi z tobą interesy. Może kiedyś miałbym zajęcie dla takiego dobrego chłopaka jak ty. Niezależnie od tego czy chłopak zareagował na jego słowa, czy nie, Sai i tak podał mu paczkę, a następnie wrócił do grania w shogi. Wyglądało na to, że sprawę udało się załatwić cicho, dyplomatycznie, bez zbędnych i jakże irytujących czynności. Teraz pozostało chłopakowi wrócić do starca, dostarczyć mu co jego, a następnie odebrać zapłatę i zakończyć tą jakże irytującą misję.



//http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=121&t=5883 następny pościk tutaj, po prostu napisz, że znajdujesz jego domek i tam wchodzisz. Nie ma sensu tworzyć nowego tematu dla 2 wiadomości.//
Kaiso
 

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Hibana » 15 sie 2018, o 20:44

Karczma. Jeśli w jej samotnym, nomadzkim życiu było miejsce, które mogłaby nazwać domem, to właśnie owe przybytki wskazała by w pierwszej kolejności. W karczmach zawsze mogła liczyć na ciepły posiłek i miejsce do spania. Wystarczająco dużo, aby każdy z tych przydrożnych przybytków nazwać Domem, choćby tylko na dzień, godzinę, minute.
Karczmy spełniały jednak, jeszcze jedno, za to najważniejsze w jej stylu życia, zadanie. Tam znajdowała klientów.
Po tylu latach wędrówki, miała już kilka własnych rytuałów, które odprawiała zaraz po przybyciu do każdego nowego miasta. Jednym z nich, było wypytywanie miejscowych o największy oraz najpopularniejszy lokal w okolicy. I było to pierwsze miejsce, do którego zmierzała zaraz po przekroczeniu granic miasta.
Jeśli zaś chodzi o wyczuwanie atmosfery, Hibana była już swoistym ekspertem. Wystarczyło jej przekroczyć próg, aby perfekcyjnie oszacować za ile i co zje, w jakich warunkach się prześpi, oraz co najważniejsze, ile zdoła zarobić.
Stąd też, gdyby nie męczący głód oraz brak lepszej alternatywy, z „Cichej Przystani” Hibana, szybciej wyszłaby, niż do niej weszła. W niczym to miejsce nie przypominało jej ukochanych, brudnych, śmierdzących i pełnych pijaków karczm, do jakich zdążyła przywyknąć.
Źle się tam czuła. Planowała jedynie zaspokoić głód. Nie pytała nawet o cenę noclegu. Posiłek zamówiła bez alkoholu, nie potrzebowała go, nie liczyła na żadne zlecenie.
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 141
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Rika Kari Matsubari » 16 sie 2018, o 10:25

Misja D - Hibana
Rika Kari Matsubari
1


Nie od dziś wiadomo, że luksus to mrzonka, że to pic na wodę dla ludzi niewiele wiedzących o świecie. Bogactwo, przepych… to wszystko wcale nie jest równoznaczne z komfortem. Jakżeby inaczej zrozumieć Hibanę, dla której „Cicha Przystań” wcale nie okazała się rajem na ziemi? To proste. Człowiek najlepiej czuje się w swoim środowisku naturalnym. W miejscach, z którymi jest zaznajomiony lub z którym łączy go… coś.
Kobieta, choć bogato przeżyła pierwsze lata swego życia, to jednak lwia jego część stanowiła błąkanie się po świecie i chwytanie się rozmaitych zajęć, które tylko mogły jej zagwarantować byt i to właśnie ten etap życia determinował obecną kunoichi. Raczej nie pławiła się w bogactwie, śpiąc na wypchanej pieniążkami poszewce poduszki. O tak, to właśnie z tego musiało wynikać jej średnie samopoczucie w karczmie. Czy miała jednak wybór? W pobliżu nie było zbyt wielu miejsc tego typu i Hibana zdała się mieć tego świadomość. Poza tym była głodna i dopóki ma gotówkę, nie było co wydziwiać, wszak niejeden chciałby mieć problem, że w miejscu w którym się znajduje jest zbyt schludnie.
Hibana zajęła wolny stolik, zamówiła posiłek i poprosiła o nocleg. Kelner nie zadawał żadnych dodatkowych pytań. Nie byłoby to w zgodzie z filozofią tego miejsca. Dziewczyna mogła poczuć chwilę relaksu, spokojnego wyczekiwania na posiłek i tego przyjemnego poczucia, że nikt niczego od nas nie oczekuje. Była wolna i mogła robić co chce, zaraz pewnie przyniosą jej jedzonko.
W samej karczmie tymczasem było nad wyraz spokojnie, Hibana zapewne nie przywykła do tego typu kultury, a karczemny klimat chyba wszystkim kojarzył się z pewną dozą awanturnictwa i alkoholu. Tutaj drugie z całą pewnością nie szło w parze z tym pierwszym, bowiem goście doskonale wiedzieli z czym by się to wiązało. Wokół niej było całkiem sporo ludzi. Skupieni mężczyźni, zajmowali niemal wszystkie miejsca przy poszczególnych stołach, stąd taki efekt pomimo faktu, że niektóre ze stanowisk wciąż pozostawały puste.
-Smacznego. – życzył kelner, gdy wrócił z zamówieniem kobiety. A więc jednak się odezwał. Cóż, było tu trochę dziwnie.
Hibana zaczęła pałaszować, a na talerzu robiło się coraz więcej pustych przestrzeni. Wtedy zza pleców odezwał się przytłumiony, godny politowania głos.
-Przepraszaaaam, mogę o coś zapytaaać? – ciągnął ostatnie sylaby, mimo że mówił szybko, zupełnie jakby chciał mieć to jak najszybciej za sobą. Był po trzydziestce, miał białą koszulkę i długie spodnie w odcieniu zgnitej zieleni. W dłoni trzymał „bukiet” składający się z trzech kwiatów, które nadawały się tylko do wyrzucenia.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 464
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Hibana » 16 sie 2018, o 11:37

Obrzydliwy. Pierwszym co przyszło Hibanie na myśl, widząc ten obraz nędzy i rozpaczy, było właśnie: obrzydliwy. Jednak, choć nie okazała tego słowem, czy gestem, ucieszył ją, jego pośpiech.
Przerwał jej posiłek. Wyrwał z zamyślenia. Demon pod jej skórą, uradował się więc, widząc jakie lekceważenie może mu okazać, ignorując jego pośpiech.
Wzięła głęboki oddech. Z wolna odłożyła pałeczki. Eleganckim ruchem ściągnęła ramiona.
Dopiero, pewna swej przewagi nad obleśnym mężczyzną postanowiła, nie kryjąc łaski i bez pośpiechu, obdarzyć owego człowieka spojrzeniem swych obojętnych, złotych oczu.
-Tak? - spytała lodowatym głosem, możliwie wolno wypowiadając, tak krótkie słowo.
Następnie, nieco już szybciej, jednak wciąż w klimacie spokoju i lekceważenia:
-Słucham Cię człowieku. Co jest tak ważne, że aż odważyłeś się przerwać mi, w trakcie posiłku? - niemal wyszeptała, wyraźnie podkreślając iż „odważył się” ją niepokoić.
Spojrzała jeszcze z pogardą, na zwiędłe kwiaty i powstrzymując dręczącą ją ciekawość, w chłodnym milczeniu, oczekiwała odpowiedzi.
Avatar użytkownika

Hibana
 
Posty: 141
Dołączył(a): 8 lip 2018, o 17:36
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Wysoka, czerwonowłosa, złotooka kobieta, z dużą blizną na twarzy.
Ubranie czarne z czerwonymi elementami.
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5993&p=92024#p92024
GG: 66265515
Multikonta:

Re: Karczma "Cicha Przystań"

Postprzez Rika Kari Matsubari » 17 sie 2018, o 10:54

Misja D - Hibana
Rika Kari Matsubari
3


Zobaczywszy jej twarz mężczyzna nie mógł przeoczyć obszernej blizny na jej twarzy. Chyba inaczej wyobrażał sobie siedzącą samotnie przy stole kobietę, bowiem mocno się zmieszał i rozejrzał na boki. Trzy, godne pożałowania kwiatki trzymane w jego prawej dłoni opadły jeszcze bardziej, jakby były one powiązane z jego układem nerwowym jakąś niewidzialną nicią.
Dość powiedzieć, że zachowanie Hibany również nie dodawało mu odwagi. Pierwszy etap ich rozmowy chciał mieć jak najszybciej za sobą i bynajmniej ona na to nie pozwalała. Kiedy on mówił szybko, przyspieszając tylko przez niefajną manierę, ona mówiła w spowolnionym tempie, a może nawet slow-motion. Wrogie spojrzenie osoby, której przerwano posiłek i nieprzyjazny ton mogły świadczyć o tym, że popełnił błąd. I jeszcze ta blizna. Poszukiwał… doradczynię piękna? Chyba tak, to byłby ciekawy zawód. Mężczyzna wyobrażał sobie, że powinna go wykonywać osoba piękna, ewentualnie ładna. No i koniecznie kobieta. Blizna na buzi Hibany niszczyła mu ten obraz. Cóż jednak miał począć? Był zdesperowany. Potrzebował kobiecego wsparcia, a kunoichi była jedyną posiadaczką dwóch chromosomów X w pomieszczeniu. Stawka była zbyt wysoka. Nie mógł się wycofać. Wziął głęboki oddech i przemówił.
-Moja żona jest tak ważna. – powiedział nieco zbyt pewnym tonem i szybko złagodniał. – przez pół dnia próbuję jakoś ją przebłagać i poprawić jej humor. Ten bukiet to najlepsze, co udało mi się zrobić, ale chyba jej się nie spodoba… Szukam kogoś, kto mi pomoże zrobić lepszy, a my, faceci… no nie znamy się na tym. - uniósł wzrok i spojrzał na nią błagalnie. Hibana mogła zauważyć, że i mężczyźni ze stolika, przy którym było teraz jedno, osierocone krzeszło, mało dyskretnie przyglądają się scenie.
Avatar użytkownika

Rika Kari Matsubari
Niespodzianka Lata
 
Posty: 464
Dołączył(a): 6 mar 2018, o 12:34
Wiek postaci: 12
Ranga: Dōkō
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5085
GG: 65637578
Multikonta: Zan

Następna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość