Główna Ulica

Re: Główna Ulica

Postprzez Akira » 28 cze 2019, o 07:16

Zmęczony, brudny i zalany potem Akira prawdopodobnie nie prezentował się w tej chwili najlepiej. Cóż, taka już dola pielgrzyma. Tyle dobrze, że pogoda dopisywała, a oplatający talię łańcuch nie obcierał dzisiaj zbyt dotkliwie. Los bywa przewrotny i dokładnie, kiedy o tym pomyślał, jedno z ogniw osunęło się, zaczepiając o kolejne i boleśnie wrzynając w skórę Wyznawcy. Oh? Czyżby był to znak od Pana? Broń nosił w ten sposób od lat i tego typu urazy nie zdarzały mu się przypadkiem. Wytężając uwagę, przeskanował wzrokiem okolicę, a jego spojrzenie padło na dwóch, zajętych rozmową gentlemanów. Nic innego nie działo się w tym momencie w okolicy, więc jeżeli Jashin czegoś od niego oczekiwał, to prawie na pewno wiązało się z Nimi. Niezbadane są ścieżki, po jakich krążą myśli Pana. Skromnemu słudze nie pozostało nic innego, jak tylko zbliżyć się do nieznajomych i rozpocząć rozmowę. - Dzień dobry Szanowni Panowie, czy znaleźlibyście w swych sercach na tyle dobra, by wspomóc wędrownego pielgrzyma szklanką wody i garścią ryżu? - Wiele jest sposobów na rozpoczęcie rozmowy, Akira jednak jako człowiek raczej z tych konkretnych zaraz po wstępnych uprzejmościach przeszedł bezpośrednio do rzeczy. Nie wiedział jeszcze, czego może oczekiwać od niego Nieśmiertelny, albo czy w ogóle był to Jego znak, ale przecież z pustym brzuchem niewiele zdziała. Uśmiechając się serdecznie, przyjacielsko i otwarcie zastanawiał się, czy jego rozmówcy są kimś wyjątkowym w tej okolicy. Na pewno obaj byli uzbrojeni i bynajmniej nie sprawiali wrażenia słabych.
Avatar użytkownika

Akira
 
Posty: 11
Dołączył(a): 25 cze 2019, o 15:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski, umięśniony, półnagi, rudy i cały w bliznach.
Widoczny ekwipunek: Łańcuch z kolcami zawinięty wokoło pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=119364#p119364
GG: 0
Multikonta: no-no

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 28 cze 2019, o 08:36

Widząc, że temat piesków inuzuka za bardzo się nie kleił, Meijin po prostu pozwolił mu umrzeć, sam zbyt wiele o nich nie wiedział, więc nie miał podstaw do zadawania kolejnych pytań, a Kyoushi najpewniej tylko ich zabijał więc nie miał z nimi najlepszych wspomnień. Inaczej było w przypadku muru, Meijin mógłby przysięgnąć, że jego rozmówca jest w jakiś sposób powiązany z tym murem, a skoro tak, to grzechem byłoby nie zapytać. -Mur leży na terenie klanu Uchiha? Kim jest ten klan i dlaczego akurat oni muszą go pilnować, to jakaś kara? Tutaj chłopak zrobił przerwę, musiał się zastanowić jakich słów użyć żeby nie zabrzmieć zbyt progresywnie. -Ale ten mur nie był tam od początku prawda? To by znaczyło, że to my w pewnym momencie stwierdziliśmy, że jesteśmy lepsi niż tamci i się od nich odgrodziliśmy. Zapewne jeśli tylko się zbliżą do fortyfikacji, to od razu są eliminowani, niezależnie od płci czy wieku... Dla mnie jest to dzikie zachowanie. Mimowolnie Meijin stworzył nieprzyjemną atmosferę, na szczęście Kyu zażartował i pozwoliło to po części znowu rozluźnić chłopaka.

Meijin już dawno temu zapomniał o tym czy był w ogóle smutny jak ginął jego wujek, chyba nie skoro dzisiaj jest mu całkowicie obojętne. -Wiesz Kyo, jak się tak zastanowię, to w moim domu każdy był wujkiem i ciocią. Tak chyba było łatwiej wmówić dzieciom poświęcenie dla "rodziny". Co się tyczy samej techniki, to dotyczy ona określonego terenu, aczkolwiek broni wtedy też i mnie. Mógłbym to zaprezentować, ale najprościej byłoby to zaprezentować na jakimś budynku. I w momencie, w którym rozmowa zeszła na temat nauczania, Meijin wypatrzył w tłumie dość spcyficznego człowieka; niskiego, ale bardzo muskularnego, wręcz ubitego, a co ciekawe człowiek ten zdawał się iść w ich stronę. Meijin kiwnął delikatnie do swojego rozmówcy, jakby chciał mu dać znak, a następnie kontynuował rozmowę. -Jeśli będę w stanie opanować twoją technikę walki mieczem, to dlaczego by nie. Wydaje mi się jednak, że będzie to dla mnie zbyt trudne, wyglądasz mi na kogoś, kto wytrąciłby mi miecz z dłoni nawet z odległości 50 metrów. To było całkiem uczciwe postawienie sprawy, Kyoushi wyglądał na takiego osobnika, z którym Meijin nie miał żadnych szans, no chyba, że jego przeciwnik po prostu stałby w miejscu.

Z punktu widzenia normalnego człowieka ostatnia część rozmowy była najciekawsza, zdradzała bowiem, że białowłosy jest jednak normalny jeśli chodzi o relacje międzyludzkie i ma jakiś dom. -Czyli jednak należysz do jakiegoś klanu, nie jestem chyba zdziwiony. I jeśli dobrze rozumiem Shirei-kan, to coś w rodzaju naczelnika, wodza, tak? Meijin miał pewne podejrzenia, że nazwa klanu do którego należy Kyo już padła w tej rozmowie, ale wolał nie dawać tego po sobie poznać, dlatego po prostu kontynuował. -Zgłębianie tajemnic świata i nauka? Hmmm... Znasz może jakieś miejsce pełne wykształconych ludzi? Takie żebym mógł tam pójść i zapytać o rzeczy które są poza naszym światem?
W tym momencie człowiek, którego Meijin zauważyl jakiś czas temu, podszedł do nich i z nienaganną kulturą przywitał się i zapytał o jedzenie i napitek. Mając dobre serce Meijin zwrócił się do niego. -Dzień dobry. Niestety przy sobie nie mam ani jadła, ani napitku, jeżeli jednak jest Pan studzonym wędrowcem, to mogę Pana zaprosić do przytułku, w którym obecnie przebywam. Ludzie prowadzący go nie odmawiają pomocy nikomu. Żeby jednak stało się zadość kulturze, Meijin ukłonił się, wyprostował się i wyciągnął dłoń mówiąc. -Jestem Meijin, i nie, nie pochodzę stąd. Miło poznać. Po czym uśmiechnął się szeroko, patrząc jednoznacznie na Kyo, tym razem nie chciał być wzięty za mieszkańca Yokukage
Meijin
 

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 28 cze 2019, o 09:11

    Temat był ciężki – to była prawda. Może i dobrze, że umarł śmiercią naturalną. W końcu nie musieli kontynuować niczego co nie leży białowłosemu w jego gestii. Doszło do tematu, w którym czerwonooki szermierz też nie posiadał jakoś specjalnie rozwiniętej wiedzy. Podstawa podstaw i to, że brał udział w eskapadzie poza mur. Nic poza tym, jednak to co wiedział to mógł przekazać Meijinowi, który ekspresyjnie pragnął nowości.
    - Tak, mur leży na ich terenie. To klan, który posiada bardzo specyficzne Kekkei Genkai – jedno z nielicznych, które pojawia się tylko po aktywacji. Jednak tajemnice klanu nie pozwalają mi na głoszenie wszystkiego i wszystkim, mogę tylko powiedzieć tyle, że limit krwii klanu Uchiha skupia się na oczach i daje im niezwykłą przewagę w walce wręcz. Co do tego czy to jakaś kara… Nie jestem aż tak zaznajomiony z historią, więc wydaje mi się, że to tylko przez względy lokalizacyjne. Mieszkają tam, więc mają mur obok siebie. Na murze nie pracują tylko Uchiha – każdy kto jest odpowiednio silny może rozpocząć pracę obrony przed dzikimi. – zakończył wywód nie dając satysfakcji opowiadania o Sharinganie i jego niezwykłych możliwościach. Co jak co, ale lojalności mu nie brakowało. – Tego też nie wiem, prawdopodobnie to dzieło ludzi, którzy oddzielili się od pozostałej ‘nieznanej’ części kontynentu. Oczywiście, są tam informacje i rzeczy, które nam się nie śniły i chciałbym kiedyś je zgłębić. W końcu jak mówiłem, moim celem jest zdobywanie informacji. A być może… Tam są odpowiedzi na moje pytania. – zakończył spokojnie, wysłuchując jeszcze dywagacji Meijina na temat tego jak to niesprawiedliwie potraktowani zostali dzicy. – Nie wiem jak to było, nie odpowiadam za przodków. Wiem tylko, że po przekroczeniu murów zostaliśmy zaatakowani bez kompletnie żadnego powodu przez dzikich, do tego zaatakowała nas roślinność jak już wcześniej wspomniałem. Cóż, tak działa wojna, a nie tylko prowadzimy ją między sobą i klanami, ale także z dzikimi. Taka kolej rzeczy, którą chcąc nie chcąc akceptujemy, a jeśli nie, działamy by to zmienić. Masz na to czas i szansę. Ja mam inne priorytety… - zakończył dość oschle, wiedząc, że jego misja jest nadrzędna, a los jakichś ludzi go kompletnie nie interesuje. Był aktualnie zapatrzony w siebie i moc, którą chciał powiększać. Chciał więcej od życia dla siebie, ponieważ reszta już straciła sens dawno temu. Przeszli do kolejnego wątku rodziny Meijina, który opowiedział o dalszych relacjach.
    - Rozumiem, więc poniekąd byliście manipulowani w osadzie w ten sposób. Nie żeby to było złe, ale źle kończy się izolowanie ‘swoich’. W końcu ktoś, tak jak Ty, opuści rodzinne gniazdo, pozna więcej rzeczy niż tylko taka ochrona. Wrócisz tam pewnego dnia i przeprowadzisz rewolucję, poznając świat i zmieniając swoje poglądy. Nie gwarantuje tego, że tak będzie z Tobą, jednak tak się stało ze mną. – dodał, delikatnie uśmiechając się w trakcie wypowiedzi. Doświadczenie robiło swoje. Nie był zbytnio zainteresowany prezentacją techniki, w końcu nie dążył do jej poznania, jednocześnie znał jej podstawy po wypowiedziach chłopaka. Również po sygnalizacji zwrócił uwagę na umięśnionego przybysza, który zmierzał w ich stronę. – Hah, spokojnie. Trening to trening, uczymy się podstaw i rozwijamy w trakcie. Dopiero prawdziwa walka weryfikuje umiejętności. – powiedział ze spokojem zdając sobie sprawę, że tak naprawdę walka mieczem to dodatek do jego umiejętności. Jednak z przyjemnością podzieliłby się wiedzą na jej temat.
    - Tak, należę. Gdy wspominałem o klanie z Sogen, to dokładnie tam mieszkam i dla nich pracuję. Dokładnie tak. Shirei-kan to najwyżej usytuowana osoba w klanie, w moim przypadku jest nią Katsumi-sama. – dopowiedział, by nie owijać w bawełnę. Liczył na to, że chłopak po prostu się domyśli o jaki klan chodzi. Nie musiał przeto krzyczeć na każdą stronę, że jest Uchiha. – Oj, gdybym znał pewnie nie stalibyśmy tu razem i rozmawiali. Dawno studiowałbym i chłoną to czego jeszcze nie wiem. Wielu jest wykształconych, ale niewielu potrafi zaspokoić indywidualną potrzebę i ciekawość. – wtem dołączył do nich człowiek, który identyfikował się jako ‘pielgrzym’.
    - Witaj pielgrzymie. Niestety, również niczego przy sobie nie noszę. Jak już mój towarzysz wspomniał, istnieje taki przytułek. Możemy się tam przejść? – zapytał Meijina, który poruszył temat, a przy okazji ironicznie skwitował swoje pochodzenie. Białowłosy nieśmiale się uśmiechnął chwytając lewą ręką za kark i lekko pocierał włosy z tyłu głowy.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Niespodzianka Lata
 
Posty: 811
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Akira » 28 cze 2019, o 10:10

- Ashikaga Akira. Miło mi was Poznać szlachetni Panowie, rad będę za jakąkolwiek pomoc. Niech Pan błogosławi waszą dobroć. - Widocznie Jashin rzeczywiście postawił tych dwóch na ścieżce pielgrzyma, Nie brakowało im dobrych chęci oraz grzeczności co w dzisiejszych czasach stanowiło nieszczęśliwe rzadki zestaw cech. Po uściśnięciu ręki Meijina powtórzył gest w stosunku do drugiego z rozmówców zastanawiając się, czy go kiedyś gdzieś nie widział. Twarz wydawała się być jakby znajoma, chociaż nie kojarząca mu się z nikim konkretnym. Do głowy nie przychodziło mu też żadne nazwisko więc prawdopodobnie najzwyczajniej w świecie minęli się gdzieś na trakcie.
Avatar użytkownika

Akira
 
Posty: 11
Dołączył(a): 25 cze 2019, o 15:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski, umięśniony, półnagi, rudy i cały w bliznach.
Widoczny ekwipunek: Łańcuch z kolcami zawinięty wokoło pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=119364#p119364
GG: 0
Multikonta: no-no

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 28 cze 2019, o 13:18

A więc Uchiha są powiązani z murem tylko dlatego, że po prostu tam żyją, czyli albo, to oni są odpowiedzialni za budowę tego muru, albo jest on dziełem jakiejś innej, antycznej, społeczności. Była to najprostsza z możliwości, ale Meijin wiedział, że będzie się musiał tam udać. Mur na pewno jest imponujący i samo jego utrzymanie wymaga zapewne ogromu wiedzy oraz środków. Klan Uchiha jakoś nie zainteresował chłopaka, przewaga w walce wręcz przy pomocy oczu? Brzmi nudnie. Meijin kiwnął głową Kyoushiemu niejako z podziękowania i powiedział. -W takim razie ja też będę się tam musiał udać. Najpierw na sam mur, a potem na tereny dzikich. Skoro jednak takie dziwy się tam znajdują, a sami dzicy są agresywnie, to niewątpliwie rozwój moich umiejętności będzie konieczny... Dziękuje ci za to, że pomogłeś mi znaleźć cel mojej wędrówki. Meijin nie chciał drążyć tematu wojny i niesprawiedliwości, Kyo wypowiedział się jednoznacznie, a widział wiele w życiu więc dalsza dyskusja zapewne prowadziłaby donikąd.

-Nie wiem czy wrócę. Na razie nie mam tego w planach, ale kto wie, może za kilka lat wrócę aby spotkać się z rodzicami. Co nie zmienia faktu, że jeśli bym tam wrócił, to na pewno postulowałbym, aby jednak bardziej otworzyć się na świat zewnętrzny, na pewno by nam to nie zaszkodziło. Odpowiedział Meijin bez większych emocji, zdawał sobie sprawę z tego jak trudno będzie przekonać starsze osoby do zmiany swoich przekonań i zachowań. Przyszłość jest w tych, którzy dopiero mają się urodzić. Na słowa chłopaka o wspólnym treningu Meijin tylko kiwnął głową.

Kyoushi wydawał się być dla Meijina wyjątkowo tajemniczą osobą, która mówiła niby dużo, ale unikała dokładnych informacji o rzeczach z nią związanych. Pewnie wiele lat spędzonych na życiu shinobi wymusza sporą ostrożność. Rzucił do siebie w myślach i skupił się na nowo przybyłym.
-Chętnie zaprowadzę waszą dwójkę, tak więc chodźcie za mną. To jest naprawdę niedaleko. Powiedział do nich Meijin, poprawił swój bokkun i ruszył w kierunku przytułku. W trakcie marszu zapytał Akiry. -Kim jest Pan o, którym mówisz? Czy to jeden z bogów? Chłopaka zastanawiało czy chodzi o Amenominakanushi, czy też może kogoś innego.

Kiedy dotrą już na miejsce Meijin wskazuje im miejsce, w którym mogą się napoić i posilić, a sam idzie porozmawiać z panem Hideo, a raczej poinformować go iż przybyły dwie nowe osoby. Po krótkiej wymianie zdań, Meijin wraca do swoich rozmówców i siada na jednym z krzeseł mówiąc. -Mam nadzieję, że się najecie i odpoczniecie.

z/t cała nasza trójka ->http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=87&t=7377
Meijin
 

Re: Główna Ulica

Postprzez Obi » 7 sie 2019, o 13:22

No Obi teraz definitywnie wiedział kim chłopak jest. To wiedział z całą pewnością.
Idiotą.

Spojrzał na niego wściekle, a głowa pulsowała mu jakby coś próbowało się z nią wyrwać. Będzie wielki guz, co do tego nie było żadnych wątpliwości, a głowa będzie boleć jeszcze jakiś czas. Naprawdę aż tak ciężko było coś krzyknąć? Cokolwiek, naprawdę, nawet zwykłe STÓJ albo ZATRZYMAJ SIĘ albo EJ TY. To nie było nic wielkiego, naprawdę.
- Dosłownie wszystko byłoby lepsze niż to. Wszystko! - jęknął, nie mogąc nadziwić się takiej bezmyślności. No i dlaczego to wszystko? Wyjaśnienia wcale nie sprawiły, że byłby skłonny do wybaczenia czegoś takiego ani nie usposobiły go wobec niedorostka bardziej przyjaźnie. Parsknął słysząc słowa chłopaka, zdenerwowany.
-No i co mnie to obchodzi? Dlatego mi nogę podstawiasz? Czy ja mam jakąś tabliczkę z napisem "frajer do wynajęcia" czy co? - rzucił zirytowany - Jak potrzebujesz pomocy to idź do straży albo do siedziby władzy albo do tablicy ogłoszeń, a nie ludzi na ulicy zaczepiasz - rzucił jeszcze darmową poradę, patrząc na uśmiechniętego chłopaka co opowiadał o porwaniu własnego ojca. Niee, to nie było coś w co chciałby się mieszać. Nie dość, że chłopak był dziwny to cała sprawa śmierdziała na kilometr. Kto się śmieje prosząc o pomoc o odnalezienie czy odbicie ojca? Nikt normalny na pewno, a od nienormalnych lepiej było trzymać się jak najdalej. Dzisiaj chciał tylko pobiegać rekreacyjnie, a nie pakować się w jakieś bagno.
- Następnym razem jednak się odezwij, bo możesz trafić na kogoś, kto jeszcze ci łomot spuści - dodał na pożegnanie, odwracając się od chłopaka plecami i ruszając przed siebie. Miał nadzieję, że nie postanowi go jeszcze jakoś ścigać czy coś, a na pewni uważał na podstawianie nóg, bo następny raz już się nie da tak łatwo zatrzymać. Jak to zrobi to może naprawdę zaliczyć łomot.
Obi
 

Re: Główna Ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 sie 2019, o 12:19


Misja C dla Obiego - No to nara.
5/30


Od razu koniecznym jest uciekanie się do tak mocnych słów jak idiota? Może po prostu... osobnik odrobinę inteligencjo-nie-normatywny o ograniczonym spektrum postrzegania, którego możłiwości dyferencjacyjne postępowania są zawężone w sposób znaczny?
Albo niech będzie i ten idiota, tamto za długie by się ładnie przedstawić. A i jakie trafne, biorąc pod uwagę, że chłopak ani ciuta nie rozumiał chyba powodu złości Obiego. Przecież do wesela się zagoi, prawda? To po co płakać nad rozlanym mlekiem i rozbitym łbem? Piękny nie jest, nic mu nie ujmie taki upadek, a może potencjalna blizna by nawet dodała mu zadziornego uroku. Niestety postanowił się tą ideą nie podzielić z Obim, nie chcąc ryzykować, że zepsuje jeszcze bardziej mu nastrój i utrudni sobie pozyskanie jego współpracy - a to definitywnie było mu... no, nie na rękę. Ojciec w końcu sam się nie odzyska. Zabawnie powiedziane, odzyska. Obi na dobrą sprawę nawet nie zna całości sprawy, nie wie co z czym, jak co i do czego, a już tutaj chce rezygnować. Kiedy padło, że wszystko byłoby lepsze, chłopak kiwał głową z przejęciem - i nie schodzącym z twarzy uśmiechem. Co, miał kłamać? Rozumiał swój bląd, ale nie rozumiał aż takiego wielkiego problemu jaki Obi próbował dookoła tego stworzyć, całkowicie jednostronnie.

Bo blondynek nie widział tutaj żadnego kłopotu, tylko ciut wyolbrzymiony konflikt, który wcale konfliktem nie musi być. Kiedy Obi chciał ruszać, chłopak znów się zbliżył i wyciągnał rękę - głaszcząc Obiego po głowie.
-No już już. Mam pocałować kuku? Mama tak robiła i problemy zawsze znikały. Tego chciałeś? No już już. Nie gniewajmy się na Siebie. Ty wybaczysz mi to podstawienie ci nogi, a ja wybaczę ci ten niepotrzebny wybuch agresji. Pięćset ryou mówie, za przyprowadzenie ojca. Taki mięśniol jak Ty to splunie i zadanie wykonane. No, już, zgódź się. - I znów szeroki, radosny, ba, wręcz maniakalny uśmiech. Oj to chyba osobnik od którego łatwo się nie idzie odseparować, albo trzeba uśpić albo zabić... ALBO SIĘ ZGODZIĆ!


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
 
Posty: 2754
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Reika » 14 paź 2019, o 20:48

Tak więc ruszyli z Ichirou jednym z głównych traktów prosto do stolicy Midori, Yokukage, zostawiając za sobą obóz najemników i panujący tam zgiełk. Reika miała dostarczyć wiadomość dla brata Yamiego i zadbać trochę o swój wygląd, zaś Ichirou miał zamiar czekać na to, czy z tego konfliktu rozwinie się prawdziwa wojna. Znowu wojna. Zapewne Senju i Uchiha również mimo wszystko zostaną w to wmieszani, a to wcale się Reice nie podobało. No i Demony. To już czwarty, z którym miała styczność lub słyszała o nim. Ciekawe ile ich było. Będzie musiała wybrać się do biblioteki i przeczytać tą Genezę Mędrca Sześciu Ścieżek. Może dzięki temu dowie się czegoś więc na temat samych Ogoniastych Bestii, ile ich jest i czym tak naprawdę są.
- Jednoogoniasty w Atsui. - Zaczęła wyliczać. - Dwuogoniasty za Murem, Czteroogoniasty w Głębokich Odnogach, a teraz Pięcioogoniasty pod Iglicą. Nie mam pojęcia, ile ich może być, ale jestem pewna, że gdzieś jeszcze powinien być w takim razie Trzyogoniasty. I wszystkie cholernie niebezpieczne...Jakby sam Han to było mało.
Westchnęła nieco przytłoczona tym wszystkim i coraz częściej nawiedzała ją myśl, że chyba jednak nie dane jej będzie spocząć na laurach. Zamiast tego powinna wrócić do intensywnego doskonalenia się, aby w razie takich kryzowych sytuacji być bardziej użyteczną, niż tym razem. Czekał ją jeszcze powrót do Cesarstwa, ale czy miała jeszcze do czego wracać. Teraz, kiedy ponownie spotkała Yoichiego i zdała sobie sprawę z pewnych rzeczy, ciężko jej było myśleć o Mishimie, który przez te lata niczym szczególnym się nie popisał, poza tym, że był przy niej. I nic więcej. Czy to dalej miało sens? Musiała ten fakt przemyśleć, dlatego postanowiła jeszcze zostać w Prastarym Lesie, mając nadzieję na to, że uda jej się skontaktować z rodzicami.
- Skąd pomysł na Klepsydrę? - Zapytała Ichirou. - Co chcesz osiągnąć dzięki tej organizacji i jakie postawiłeś cele do zrealizowania?
Tak rozprawiał na prawo i lewo, werbując kilku najemników, że w końcu Reika postanowiła dowiedzieć się czegoś więcej o tym zgrupowaniu. Wcześniej jakoś tak nie przysłuchiwała się dokładnie, mając inne rzeczy do roboty. Teraz można było sobie szczerze porozmawiać, więc wykorzystała okazję, aby dowiedzieć się czegoś więcej o Klepsydrze. Jakby nie patrzeć, Yoichi zdeklarował się wstąpić w te szeregi, mimo swojej dyspozycji.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1968
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Ichirou » 14 paź 2019, o 23:20

Uczestnicy wyprawy pod Iglicę rozeszli się w swoje strony i pozostało mieć nadzieję, że powiernik demona trafił we właściwe ręce. Odprowadzając wzrokiem Yamiego i jego dwóch tymczasowych ochroniarzy zastanawiał się, czy zrobił dobrze, puszczając chłopaka wolno. Niby ze wszystkich zebranych Akarui i Kyoushi nie wydawali się być złą opcją, ale władca piasku nie mógł mieć co do nich stuprocentowej pewności.
Wyruszyli w drogę. Choć atmosfera w tym regionie wydawała się być napięta i istniało duże ryzyko do eskalacji ostatnich bojów w coś większego, to trudno było mówić o jakiejś nerwowości u złotookiego Sabaku. Owszem, w czasie wędrówki starał się zachowywać przyzwoitą czujność, żeby nie zostać czymś zaskoczony, ale jak na malujący się gdzieś w tle obraz wojny, to był całkiem nieźle rozluźniony. Świadczył o tym między innymi fakt, że parę chwil po rozpoczęciu przemarszu wyciągnął z podręcznej torby małe lustereczko, w którym zaczął się przyglądać, przymierzając niedawno otrzymane, karmazynowe kolczyki.
- Jak myślisz, będą pasowały? - zapytał o opinię z podobnym zaangażowaniem, z jakim Reika później podjęła temat ogoniastych bestii.
- Można śmiało zakładać, że ten z trzema ogonami gdzieś tam jest - odpowiedział, wciąż oglądając się w małym lustereczku i sprawdzając raz lewy, raz prawy profil w nowej biżuterii. - No obstawiłbym, że na piątce się nie kończy. I że się o tym prędzej lub później przekonamy. Nie wiem, czy wcześniej po prostu wieści do nas nie docierały, ale wydaje mi się, że w ostatnich latach te sprawy zaczęły się mnożyć. Pojedynczy przypadek można by było potraktować jako wyjątkowy incydent, no ale już trzy? A jest przecież możliwe, że przez ten czas gdzieś wydarzyło się coś podobnego, tylko nie wypłynęło na światło dzienne i o tym nie wiemy - skończył, chowając lustereczko z powrotem do torby.
Częstotliwość ostatnich zdarzeń związanych z ogoniastymi bestiami była na tyle duża, że pojawienie się kolejnej już nie było takie nieprawdopodobne. Temat, który kiedyś budził co najwyżej niedowierzanie, teraz był jak najbardziej realny.
Padło pytanie o uformowaną przez niego organizację. Tym razem odpowiedział już luźniejszym tonem w porównaniu do deklaracji, które kierował wcześniej do pozostałych osób w obozie.
- A tak jakoś wyszło. Ja bym się raczej dziwił, że nikt mnie z inicjatywą nie uprzedził i nie zorganizował po upadku Rady czegoś podobnego, co działa ponad klanowymi podziałami. Jest przecież wielu shinobi łapiących się różnych zadań na kontynencie, więc czemu ich nie zebrać do kupy. Prócz podejmowania się najemniczych zleceń chcemy wymieniać się wiedzą, poszukiwać artefaktów. No i teraz jeszcze ta sprawa z bestiami. Nie spodziewałem się, że grupa shinobi jest w stanie zneutralizować takie zagrożenie. Czemu więc taką grupą nie mogłaby być w przyszłości Klepsydra?
Po jakimś czasie wędrówki zadał pytanie, które w którymś momencie musiało paść.
- A tak w ogóle, to skąd ta cała maskarada? Zaginięcie to pomysł twojego rodu? - Takie rozwiązanie wydawało mu się najlogiczniejsze, bo Reika była mocno związafe swoim klanem, no i działała przecież na terenie Prastarego Lasu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2777
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Reika » 15 paź 2019, o 21:42

Widząc, jak Ichirou wyjmuje lusterko i kolczyki, które dostał od Asaki, Reika o mało nie parsknęła śmiechem. Mocno się powstrzymywała, go Sabaku przymierzał nową biżuterię i patrzył to z jednego, to z drugiego profilu. Do tego jeszcze zapytał ją o zdanie. Nie ma co, Ichirou chodząca ślicznotka. Jego próżność chyba nigdy się już nie zmieni i nawet ją to bawiło.
- Jasne. Czerwień idealnie pasuje do Twoich złotych oczu. - Odpowiedziała rozbawiona. - Z resztą jak to mówią, ładnemu we wszystkim ładnie.
On także był zdania, że Trzyogoniasty gdzieś musi być, skoro była Dwójka i Czwórka, a co więcej, uznał że tych Bestii może być jeszcze więcej, niż pięć. To było doprawdy niepokojące, jednak jak najbardziej możliwe. Tak jak powiedział, do niedawna były to tylko legendy, a teraz sporadycznie zaczęły się pokazywać, każdy w innym regionie. O czterech wiedzieli, a gdzie reszta?
- Tak, to naprawdę niepokojące. - Przyznała. - Do tego są cholernie silne. Będzie trzeba wziąć się ostro za treningi, zanim ujawni się kolejna z Bestii, żeby być gotowym. No i przydałoby się znaleźć kogoś, kto posiada dobrze rozwinięte pieczętowanie, a takich bardzo rzadko się spotyka.
Wysłuchała uważnie tego, co Ichirou miał do powiedzenia o Klepsydrze i przyznała, że to całkiem ciekawe przedsięwzięcie. Grupa dobrze wyszkolonych najemników, która bierze zlecenie takie jak to w Midori i stara się odmienić losy prowincji. Dzięki temu mieliby wpływ na bieżące wydarzenia. Szkoda tylko, że nie polowali na popleczników Hana, bo co jak co, ale Antykreator był tutaj naprawdę sporym zagrożeniem dla kontynentu.
- Wymiana wiedzą i poszukiwanie artefaktów. - Powtórzyła. - W takim razie powinieneś dołożyć jeszcze do tego zwoje z unikatowymi i naprawdę rzadkimi technikach. Jeden taki zwój udało mi się zdobyć na wyprawie, a zapewne na świecie jest ich jeszcze trochę. To naprawdę cenna wiedza, a jeśli uda się wam opanować takie techniki, będziecie znacznie silniejsi. Myślę, że to całkiem ciekawa inicjatywa z tą Klepsydrą i mam nadzieję, że znajdzie się sporo chętnych.
Słysząc pytanie odnośnie swojej przebieranki i poszukiwań przez klan, Reika mimo wszystko się skrzywiła. Ichirou był jej przyjacielem, ale nie była pewna czy chce mu o tym wszystkim opowiadać. Pewnie zostałaby skrytykowana za swoje bezmyślne zachowanie i dostałaby srogą reprymendę na temat tego, jak bardzo utrudniła sobie życie. A no utrudniła. Teraz dopiero to do niej dotarło. Gdyby tylko można było cofnąć czas, gdyby tylko nie poznała Mishimy, to nadal wiodłaby spokojne życie w Shinrin i miałaby rodzinę, której nie musiałaby się wyrzekać.
- To długa historia. - Odpowiedziała z wyraźnym smutkiem. - Musiałam opuścić prowincję na jakiś czas o czym wiedzieli tylko moi rodzice. Klan naprawdę mnie poszukuje jako rzekomą zaginioną, a ta maskarada jest po to, żeby mnie nie rozpoznano. Nadal jednak wspieram Senju, choć z ukrycia, dlatego odpowiedziałam na wezwanie Nara, którzy są sojusznikami mojego klanu...
Miała nadzieję, że to wystarczy i Sabaku nie będzie dalej drążyć tego tematu. Naprawdę nie chciała rozwodzić się na temat tego, że zrobiła to z miłości, jednocześnie chcąc chronić własny klan przed gniewem szczepu z pustyni. To było zbyt skomplikowane i trudne dla niej samej, zwłaszcza teraz, kiedy zdała sobie sprawę, że więcej straciła przez Mishimę, niż zyskała. Czy była jeszcze szansa, żeby to wszystko jakoś naprawić?
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1968
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Ichirou » 16 paź 2019, o 20:36

Przewrócił teatralnie oczami i równie ostentacyjnie westchnął, gdy Reika podzieliła się opinią.
- Co za fatalne wytłumaczenie. To, że jestem piękny nie znaczy, że powinienem wybierać bylejakość w ubieraniu się. Przecież się przyjaźnimy, nie musisz się bawić w konwenanse i prawić mi takie truizmy. A ta czerwień faktycznie ładna, tyle że nie wziąłem, cholera, niczego pod kolor. Z tym szafirem na szyi to tak nie do końca spójnie chyba, co?
Potem zeszli na nieco poważniejsze tematy, a więc i on sam odrobinę spoważniał. Sprawa pieczętowania była czymś, czego nie można było porzucić. Otwarta walka dawała praktycznie zerowe szanse na pokonanie demona. Zamknięcie bestii w ludzkim ciele okazało się nieporównywalnie łatwiejszym rozwiązaniem. Rozwiązaniem, które było przede wszystkim realne.
- A znasz kogoś, kto jest dobry w te rzeczy? Może dałby się ściągnąć do Klepsydry. Jeszcze tego brakowało, żebym musiał szkolić się w fuuinjutsu. Znaczy się, coś tam umiem, ale to raczej za mało.
Z zainteresowaniem wysłuchał kwestii dotyczącej zwojów z unikatowymi technikami. Skoro Reika pochwaliła się, to po prostu nie dało się pociągnąć tego tematu bardziej i subtelnie podpytać.
- I co, warto było? Technika się wyróżnia w jakiś sposób?
Powiedzieć, że późniejsze wyjaśnienia Reki go zdziwiły, to trochę mało. Po kim, jak po kim, ale po niej trudno było spodziewać się odłączenia od swojego rodu. Niby działała dalej na rzecz Senju, ale w sumie to do nich nie należała. Choć Ichirou myślał o tym przez chwilę, to nie zdołał wpaść na żadne sensowne wyjaśnienie, które tłumaczyłoby konieczność oddzielenia się od klanu. Nie wyobrażał sobie własnej osoby w takiej sytuacji.
- Czyli teraz jesteś bardziej niezależna? Włóczysz się po świecie? No wiesz, jak coś, to ja bym cię mogł przyjąć do swojej grupy. Ciężko o zaufanych ludzi. - W zasadzie, to chyba nie musiał składać jakichś specjalnych zaproszeń. Znał Reikę, a ona znała jego. Jeżeliby zechciała stać się częścią jego ugrupowania, to ten nie miałby powodów, żeby jej odmówić.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2777
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Reika » 16 paź 2019, o 22:06

Najwyraźniej nie wymiga się tak łatwo od wyrażenia konkretnej opinii na temat kolczyków, czego najwyraźniej Ichirou oczekiwał. Westchnęła z rezygnacją, jeszcze raz przyglądając się przyjacielowi od stóp do głów, tym razem skupiając się bardziej na jego stroju i kolorach, w jakich był. Co jak co, czerwień pasowała do wielu rzeczy, jednak dodatki o różnych kolorach gryzły się ze sobą i psuły cały efekt. Tym razem chodziło tutaj o naszyjnik z szafirami.
- Czerwień bardzo dobrze komponuje się ze złotem. - Odpowiedziała już bardziej konkretnie. - Ale z tymi szafirami już nie bardzo. Musiałbyś mieć w naszyjniku rubiny, żeby było dobrze. Także wybieraj, naszyjnik, albo kolczyki.
Miała nadzieję, że ta odpowiedź bardziej go zadowoli i wreszcie da jej spokój z kwestią biżuterii. O rany, jak ona dawno nic ozdobnego nie nosiła. Teraz tylko marzyła o kąpieli i przebraniu się, a ten ma problem z błyskotkami. Świat się kończy. No ale cóż, Ichirou już taki był. Dużą uwagę przykładał do swojego wyglądu, zawsze prezentując się nieskazitelnie i dostojnie. Pomimo swojej ogromnej próżności, to mam wiele innych zalet, które ceniła Reika, dlatego się przyjaźnili.
- Niestety, nie znam. - Przyznała. - Co prawda gdy byliśmy z Yoichim przy pieczęci trzymającej Czteroogoniastego, to pomagał nam ją odnowić jeden mnich, jednak to chyba nie było takie pieczętowanie. Demon był już uwięziony w krysztale i potrzebował nasycenia krwią i kilku formułek, nie wyglądało to tak jak z Yamim i Kaiem.
Tak, Hanzo był naprawdę wykwalifikowanym medykiem, ale czy znał się na pieczętowaniu? Wiedział o pieczęci Czteroogoniastego, ale tylko dlatego, że kiedyś był przywódcą tego kultu. To nie on musiał zakładać pieczęć. Nie, nie było pewności, że potrafi zaawansowane pieczętowanie, chociaż zapewne warto było zapytać. Ślepy Hyūga jednak był wolnym ptakiem i nie było wiadomo, gdzie obecnie się znajduje, ani czy nadal żyje...
- Warto było. - Przytaknęła z uśmiechem. - Cieniste klony są naprawdę wyjątkowe, bo są wierną kopią z czystej chakry właściciela. Są tak samo silne i mogą używać wszystkich technik, które zna oryginał. Mają też własną świadomość. Dzięki nim, mogę leczyć jednocześnie kilka osób naraz. Sensorzy nie są też w stanie odróżnić takiego klona od prawdziwego ninja, bo w przypadku tej techniki, chakra dzieli się zawsze po równo. Gdy zostaną zniszczone, większa część ich chakry wraca z powrotem do użytkownika, wraz z doświadczeniem klona, czyli przykładowo, wysyłasz takiego klona na zwiad, ten się dowiaduje co i jak, w międzyczasie ktoś go zniszczy, lub sam go odwołujesz i nie dość, że odzyskujesz część jego chakry, to jeszcze dowiadujesz się tego co on, oczywiście w zasięgu prowincji, w jakiej się obecnie znajdujesz. Nie musisz czekać na jego powrót.
I tak oto kolejna osoba dowiedziała się o jej wyjątkowej technice, jednak informacje o niej, a nauczenie się jej, to już dwie osobne kwestie. Jeśli jednak Ichirou wyrazi chęć, to spróbuje mu przekazać tą wiedzę, tak jak jakiś czas temu przekazała ją Natsume. Yukiemu bez problemu udało się opanować Cieniste Klony, ale to dlatego, że jego ninjutsu było na poziomie tak samo wysokim, jak jej. Technika bowiem wymagała naprawdę sporego skupienia i świetnej kontroli chakry.
Słysząc zaproszenie do Klepsydry, Reika spojrzała na Ichirou ze smutkiem, niemal rozpaczą w oczach. On nie wiedział, bo nikomu się nie zwierzyła z tego faktu. Może powinna? Może dzięki temu będzie jej trochę lżej na sercu, jeśli się komuś wygada, zwłaszcza przyjacielowi? Nie chciałaby być też źle zrozumiana, zwłaszcza że Ichirou wiedział o Mishimie.
- Bardzo możliwe, że jeszcze wrócę do Senju. Od lat nie widziałam rodziców. - Powiedziała. - Co do Klepsydry, to nie czułabym się komfortowo i Yoichi pewnie też nie. Niemniej, mogę was wspierać w inny sposób. Mogę dostarczać informacje i dzielić się wiedzą odnośnie technik. Tych rzadkich też, bo planuję jeszcze poszukać innych. No i oczywiście możecie liczyć na moje medyczne umiejętności. Od czasu do czasu mogłabym też wyruszyć z wami w bój, jeśli tylko będę mogła.
Przynajmniej tyle mogła od siebie zaoferować, a to wcale nie było mało. Darmowa opieka medyczna, wiedza i doświadczenie odnośnie jutsu i do tego wsparcie podczas akcji, jeśli tylko akurat będzie mogła się urwać. Nie chciała jednak oficjalnie wstępować do Klepsydry i trzymać się razem zresztą, raz ze względu właśnie na Yoichiego, a dwa, że na razie miała inne zobowiązania. Może gdy wyjdzie na prostą i poukłada sobie to wszystko, to zmieni zdanie.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1968
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Ichirou » 17 paź 2019, o 21:52

Ile demonów tyle sposobów na nie? Dziwne więc, że każda z użytych w ostatnich latach metod owiana była sporą dawką tajemnicy. Skoro ogoniaste bestie zdolne były do zdewastowania praktycznie każdej osady shinobi, to dosyć rozsądną rzeczą było odpowiednie przeszkolenie grupy ludzi, którzy mogliby przeciwdziałać ogromnemu zagrożeniu. Ichirou nie kojarzył jednak, żeby ktoś działał w tym kierunku. W Sachu nie było nikogo, kto potrafiły zneutralizować demona. W Midori był tylko jeden, który zabrał swoją wiedzę do grobu.
- Już sam nie wiem, czy łatwiej będzie znaleźć wiedzę na temat tego pieczętowania, czy osobę, która to potrafi - stwierdził, wzdychając cicho.
Później z zainteresowaniem wysłuchał opisu techniki, który Reika podała w bardzo obszerny sposób. Znał technikę tworzenia replikacji w wersji klanowej, jednak wspomniane cieniste klony nie brzmiały na coś, co umożliwiały jakiekolwiek podstawowe żywioły i ich pochodne.
- Ej, tak ładnie wymieniasz zalety techniki, że mógłbym pomyśleć, że chcesz mi ją sprzedać. Po takiej prezentacji, to w sumie chciałoby się mieć takie coś w swoim arsenale. Jak coś, to będę pilnym uczniem. Nie będziesz narzekać, obiecuję - odpowiedział w żartobliwym tonie, deklarując chęć przyswojenia nowej wiedzy. Nie naciskał i nie zmierzał w żaden sposób wymuszać na Reice podzielenia się unikalną techniką. Jeżeli jednak wolałaby zachować ją wyłącznie dla siebie, to przecież nie mówiłaby o niej i to tak obszernie, czyż nie?
Nie rozumiał, skąd u dziewczyny nagle pojawił się ten smutek. Znaczy się, widać było, że chodzi o sprawy związane z klanem, jednak Ichirou nie znał sedna problemu. Nie wnikał jednak. Przyjmował tyle, ile powiedziała mu Reika sama z siebie i nawet nie myślał, żeby jakoś bardziej drążyć delikatny temat. Owszem, troszeczkę zżerała go ciekawość, ale gdzieś tam z tyłu głowy miał świadomość, że jak pojawią się w którymś momencie jakieś ciężkie rozterki, to będzie w stanie co najwyżej rozłożyć bezradnie ręce bez choćby małego komentarza. Nie był wybitnym słuchaczem ludzkich problemików i nie czuł się komfortowo w roli doradcy duchowego. Był typem osoby, która nigdy nie uzewnętrznia swoich trosk.
- W porządku. Nie musisz być naszym oficjalnym członkiem, żebyśmy mogli sobie nawzajem pomagać i wymienić się niektórymi rzeczami. Chociaż na ten moment nie wiem nawet, w jaki sposób się zrewanżuję z tę naukę. Masz jakiś pomysł? - O ile Reika nie zmieniła swego nastawienia odnośnie chęci podzielenia się wyjaśnioną wcześniej techniką, to należało się rozejrzeć za jakimś cichym miejscem do treningu. Oboje mieli przecież niebawem się rozejść w swoje strony, więc najsensowniejszym rozwiązaniem było się zabrać do sprawy już teraz. Tutaj jednak miał nadzieję, że to Sayaka wykaże się inicjatywą - w końcu znała te tereny o wiele lepiej od niego.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2777
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Reika » 18 paź 2019, o 20:08

Reika czuła, że zarówno wiedzę o pieczętowaniu Ogoniastych Bestii, jak i osobę, która to potrafi, będzie ciężko odnaleźć, ale o tym już nie wspominała na głos. To chyba była tak zwana wiedza zakazana, wyjątkowa, jak w Iryojutsu przeszczep, czego nie można było się dowiedzieć u pierwszego, lepszego shinobi. Tak, to będzie ciężki orzech do zgryzienia, ale jeśli Klepsydra się zmobilizuje, to będzie miała szansę w końcu na kogoś trafić. Ona sama nie była dobra w pieczętowaniu, nawet nie opanowała podstaw, więc nie było szans, żeby mogła się rozwinąć pod tym kątem, nawet żeby ich wesprzeć. Będą musieli szukać do skutku.
Spojrzała na Ichirou, gdy ten wyraził chęć nauczenia się techniki, którą udało mu się zdobyć. Był jej przyjacielem i chętnie podzieliłaby się z nim swoją wiedzą, jednak nie był to obecnie czas na to. Szykowała się wojna i nie powinni teraz marnować chakry na wyczerpujące treningi. Poza tym, co jak co, ale mimo wszystko chciałaby dostać coś w zamian i to coś równie cennego, co mogłoby ją wzmocnić. W przypadku Natsume nie prosiła o to, bo odwdzięczyła się za azyl na Wyspach, jednak Ichirou już raz dostał od niej przysługę za darmo, a było to usunięcie jego blizn. Teraz jednak sytuacja wyglądała inaczej.
- Następnym razem, Ichirou. - Odpowiedziała ze znużeniem. - Straciłam trochę chakry przez dzisiejszy zabieg, a lepiej, żebyśmy byli gotowi do walki na wszelki wypadek. Szykuje się wojna, zaś ja muszę jeszcze zdać raport i to jak najszybciej. Odwiedzę Cię na pustyni, gdy tylko będę mogła i wtedy na spokojnie zademonstruję Ci działanie tej techniki.
Teraz nie miała na to czasu. Musiała oddać list bratu Yamiego, doprowadzić się do siebie i jeszcze znaleźć ustronne miejsce, aby za pomocą techniki komunikacyjnej, przesłać raport z Midori. To ostatnie będzie ją sporo kosztować, dlatego nie mogła marnować chakry na ćwiczenie z Ichirou Cienistych Klonów. Obiecała jednak, że nauczy go następnym razem.
Najwyraźniej Ichirou nie zamierzał drążyć tematu odnośnie jej powodów, dla których nie chciała wstępować oficjalnie do Klepsydry i to była kolejna z jego wad. Nigdy nie był dobrym słuchaczem w takich sprawach, ani dobrym doradcą, więc szukanie u niego pocieszenia było skazane na porażkę. Nie, jemu nie będzie mogła się wygadać, więc odwróciła pełen smutku wzrok z jego twarzy na trakt, który mieli przed sobą. Jeszcze trochę i dotrą do stolicy Midori.
- Na pewno będę wdzięczna za coś, co też mnie w jakiś sposób wzmocni. - Przyznała po chwili. - Muszę stać się silniejsza, jeśli przyjdzie mi kiedyś kolejny raz stanąć przed Ogoniastą Bestią.
Może trafią na jakiś artefakt, albo inny zwój z techniką, którym będą mogli się z nią podzielić? Okaże się zapewne za jakiś czas, gdy Klepsydra bardziej się rozwinie i będzie już na całego działać na kontynencie. Zapewne sporo było różnych takich cudów, tylko trzeba było ich poszukać, tak jak ona i Yoichi trafili na Shinku Ame, zupełnie niespodziewanie.
Avatar użytkownika

Reika
 
Posty: 1968
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 18:21
Wiek postaci: 27
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Na razie brak takowego, ale może coś się wkrótce znajdzie
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
GG: 0
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Ichirou » 19 paź 2019, o 12:54

Sam w zasadzie mógłby spróbować treningu nawet za moment. Odzyskał już wiele sił, a ich podstawowe pokłady i tak były całkiem spore. Nie spodziewał się, żeby przy jego arcymistrzowskim poziomie władania nad chakrą opanowanie kolejnego jutsu stanowiło jakiś większy problem. Może kłopotliwy byłby równy podział energii między twórcą a cienistymi klonami, ale Ichirou wcale się tym zniechęcał. Jeżeli zaś chodzi o same okoliczności, to faktycznie nie był one najlepsze. Obcy teren i widmo wojny gwarantowały kiepskie warunki do spokojnych ćwiczeń. Pośpiech nie był konieczny. Choć omawiane jutsu wydawało się bardzo interesujące, to bez niej Sabaku i tak świetnie sobie radził.
- No dobra, to w swoim czasie wrócimy do tego tematu. Może wtedy będę miał coś na wymianę, żeby nie było, że jestem pijawka czy coś - stwierdził, odkładając sprawę na bliżej nieokreśloną przyszłość. Przy tak wielu rzeczach, które miał na głowie, opanowanie cienistych klonów miało niski priorytet.
Szczerze powiedziawszy, to nie podjął żadnych refleksji nad tym, czy swoim zachowaniem wprawił Reikę w smutek. Był ulepiony z innej gliny niż dziewczyna, nie był zwolennikiem uzewnętrzniania się. Nigdy nie był materiałem na idealne przyjaciela, jednak razie potrzeby mógł wesprzeć swoimi umiejętnościami bojowymi, wysokim statusem shinobi, czy chociażby radą.
- Czyli działasz dalej aktywnie, tyle że nieoficjalnie? Chwilę się nie widzieliśmy, więc opowiadaj, co tam u ciebie. Co z tym gościem, tym... no wiesz, co mi w Hanamurze nie podszedł? - zapytał trochę nieskładnie, bo nie mógł sobie przypomnieć dokładnego imienia towarzysza Reiki, z którym ją widział podczas festynu na wyspach.
- U mnie trochę się działo. W Tsurai doszło do rebelii, Dōhito zbuntowali się przeciwko Haretsu. Szybka akcja. Byłem tam, ubiłem tego nieokrzesańca, lidera Haretsu i na tym w zasadzie walki się skończyły. Oba klany doszły do ugody i teraz działają na równych warunkach - opowiedział pokrótce o chyba najważniejszym wydarzeniu, jakie działo się na pustyni i w jakim uczestniczył od ostatniego spotkania z Reiką. Ot, przekazanie zaległych wieści, a przy okazji pochwalenie się nie byle jakim dokonaniem.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Lata
 
Posty: 2777
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 17:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 28
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320
GG: 401110
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość