Główna Ulica

Re: Główna Ulica

Postprzez Akira » 28 cze 2019, o 07:16

Zmęczony, brudny i zalany potem Akira prawdopodobnie nie prezentował się w tej chwili najlepiej. Cóż, taka już dola pielgrzyma. Tyle dobrze, że pogoda dopisywała, a oplatający talię łańcuch nie obcierał dzisiaj zbyt dotkliwie. Los bywa przewrotny i dokładnie, kiedy o tym pomyślał, jedno z ogniw osunęło się, zaczepiając o kolejne i boleśnie wrzynając w skórę Wyznawcy. Oh? Czyżby był to znak od Pana? Broń nosił w ten sposób od lat i tego typu urazy nie zdarzały mu się przypadkiem. Wytężając uwagę, przeskanował wzrokiem okolicę, a jego spojrzenie padło na dwóch, zajętych rozmową gentlemanów. Nic innego nie działo się w tym momencie w okolicy, więc jeżeli Jashin czegoś od niego oczekiwał, to prawie na pewno wiązało się z Nimi. Niezbadane są ścieżki, po jakich krążą myśli Pana. Skromnemu słudze nie pozostało nic innego, jak tylko zbliżyć się do nieznajomych i rozpocząć rozmowę. - Dzień dobry Szanowni Panowie, czy znaleźlibyście w swych sercach na tyle dobra, by wspomóc wędrownego pielgrzyma szklanką wody i garścią ryżu? - Wiele jest sposobów na rozpoczęcie rozmowy, Akira jednak jako człowiek raczej z tych konkretnych zaraz po wstępnych uprzejmościach przeszedł bezpośrednio do rzeczy. Nie wiedział jeszcze, czego może oczekiwać od niego Nieśmiertelny, albo czy w ogóle był to Jego znak, ale przecież z pustym brzuchem niewiele zdziała. Uśmiechając się serdecznie, przyjacielsko i otwarcie zastanawiał się, czy jego rozmówcy są kimś wyjątkowym w tej okolicy. Na pewno obaj byli uzbrojeni i bynajmniej nie sprawiali wrażenia słabych.
Avatar użytkownika

Akira
 
Posty: 11
Dołączył(a): 25 cze 2019, o 15:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski, umięśniony, półnagi, rudy i cały w bliznach.
Widoczny ekwipunek: Łańcuch z kolcami zawinięty wokoło pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=119364#p119364
GG: 0
Multikonta: no-no

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 28 cze 2019, o 08:36

Widząc, że temat piesków inuzuka za bardzo się nie kleił, Meijin po prostu pozwolił mu umrzeć, sam zbyt wiele o nich nie wiedział, więc nie miał podstaw do zadawania kolejnych pytań, a Kyoushi najpewniej tylko ich zabijał więc nie miał z nimi najlepszych wspomnień. Inaczej było w przypadku muru, Meijin mógłby przysięgnąć, że jego rozmówca jest w jakiś sposób powiązany z tym murem, a skoro tak, to grzechem byłoby nie zapytać. -Mur leży na terenie klanu Uchiha? Kim jest ten klan i dlaczego akurat oni muszą go pilnować, to jakaś kara? Tutaj chłopak zrobił przerwę, musiał się zastanowić jakich słów użyć żeby nie zabrzmieć zbyt progresywnie. -Ale ten mur nie był tam od początku prawda? To by znaczyło, że to my w pewnym momencie stwierdziliśmy, że jesteśmy lepsi niż tamci i się od nich odgrodziliśmy. Zapewne jeśli tylko się zbliżą do fortyfikacji, to od razu są eliminowani, niezależnie od płci czy wieku... Dla mnie jest to dzikie zachowanie. Mimowolnie Meijin stworzył nieprzyjemną atmosferę, na szczęście Kyu zażartował i pozwoliło to po części znowu rozluźnić chłopaka.

Meijin już dawno temu zapomniał o tym czy był w ogóle smutny jak ginął jego wujek, chyba nie skoro dzisiaj jest mu całkowicie obojętne. -Wiesz Kyo, jak się tak zastanowię, to w moim domu każdy był wujkiem i ciocią. Tak chyba było łatwiej wmówić dzieciom poświęcenie dla "rodziny". Co się tyczy samej techniki, to dotyczy ona określonego terenu, aczkolwiek broni wtedy też i mnie. Mógłbym to zaprezentować, ale najprościej byłoby to zaprezentować na jakimś budynku. I w momencie, w którym rozmowa zeszła na temat nauczania, Meijin wypatrzył w tłumie dość spcyficznego człowieka; niskiego, ale bardzo muskularnego, wręcz ubitego, a co ciekawe człowiek ten zdawał się iść w ich stronę. Meijin kiwnął delikatnie do swojego rozmówcy, jakby chciał mu dać znak, a następnie kontynuował rozmowę. -Jeśli będę w stanie opanować twoją technikę walki mieczem, to dlaczego by nie. Wydaje mi się jednak, że będzie to dla mnie zbyt trudne, wyglądasz mi na kogoś, kto wytrąciłby mi miecz z dłoni nawet z odległości 50 metrów. To było całkiem uczciwe postawienie sprawy, Kyoushi wyglądał na takiego osobnika, z którym Meijin nie miał żadnych szans, no chyba, że jego przeciwnik po prostu stałby w miejscu.

Z punktu widzenia normalnego człowieka ostatnia część rozmowy była najciekawsza, zdradzała bowiem, że białowłosy jest jednak normalny jeśli chodzi o relacje międzyludzkie i ma jakiś dom. -Czyli jednak należysz do jakiegoś klanu, nie jestem chyba zdziwiony. I jeśli dobrze rozumiem Shirei-kan, to coś w rodzaju naczelnika, wodza, tak? Meijin miał pewne podejrzenia, że nazwa klanu do którego należy Kyo już padła w tej rozmowie, ale wolał nie dawać tego po sobie poznać, dlatego po prostu kontynuował. -Zgłębianie tajemnic świata i nauka? Hmmm... Znasz może jakieś miejsce pełne wykształconych ludzi? Takie żebym mógł tam pójść i zapytać o rzeczy które są poza naszym światem?
W tym momencie człowiek, którego Meijin zauważyl jakiś czas temu, podszedł do nich i z nienaganną kulturą przywitał się i zapytał o jedzenie i napitek. Mając dobre serce Meijin zwrócił się do niego. -Dzień dobry. Niestety przy sobie nie mam ani jadła, ani napitku, jeżeli jednak jest Pan studzonym wędrowcem, to mogę Pana zaprosić do przytułku, w którym obecnie przebywam. Ludzie prowadzący go nie odmawiają pomocy nikomu. Żeby jednak stało się zadość kulturze, Meijin ukłonił się, wyprostował się i wyciągnął dłoń mówiąc. -Jestem Meijin, i nie, nie pochodzę stąd. Miło poznać. Po czym uśmiechnął się szeroko, patrząc jednoznacznie na Kyo, tym razem nie chciał być wzięty za mieszkańca Yokukage
Meijin
 

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 28 cze 2019, o 09:11

    Temat był ciężki – to była prawda. Może i dobrze, że umarł śmiercią naturalną. W końcu nie musieli kontynuować niczego co nie leży białowłosemu w jego gestii. Doszło do tematu, w którym czerwonooki szermierz też nie posiadał jakoś specjalnie rozwiniętej wiedzy. Podstawa podstaw i to, że brał udział w eskapadzie poza mur. Nic poza tym, jednak to co wiedział to mógł przekazać Meijinowi, który ekspresyjnie pragnął nowości.
    - Tak, mur leży na ich terenie. To klan, który posiada bardzo specyficzne Kekkei Genkai – jedno z nielicznych, które pojawia się tylko po aktywacji. Jednak tajemnice klanu nie pozwalają mi na głoszenie wszystkiego i wszystkim, mogę tylko powiedzieć tyle, że limit krwii klanu Uchiha skupia się na oczach i daje im niezwykłą przewagę w walce wręcz. Co do tego czy to jakaś kara… Nie jestem aż tak zaznajomiony z historią, więc wydaje mi się, że to tylko przez względy lokalizacyjne. Mieszkają tam, więc mają mur obok siebie. Na murze nie pracują tylko Uchiha – każdy kto jest odpowiednio silny może rozpocząć pracę obrony przed dzikimi. – zakończył wywód nie dając satysfakcji opowiadania o Sharinganie i jego niezwykłych możliwościach. Co jak co, ale lojalności mu nie brakowało. – Tego też nie wiem, prawdopodobnie to dzieło ludzi, którzy oddzielili się od pozostałej ‘nieznanej’ części kontynentu. Oczywiście, są tam informacje i rzeczy, które nam się nie śniły i chciałbym kiedyś je zgłębić. W końcu jak mówiłem, moim celem jest zdobywanie informacji. A być może… Tam są odpowiedzi na moje pytania. – zakończył spokojnie, wysłuchując jeszcze dywagacji Meijina na temat tego jak to niesprawiedliwie potraktowani zostali dzicy. – Nie wiem jak to było, nie odpowiadam za przodków. Wiem tylko, że po przekroczeniu murów zostaliśmy zaatakowani bez kompletnie żadnego powodu przez dzikich, do tego zaatakowała nas roślinność jak już wcześniej wspomniałem. Cóż, tak działa wojna, a nie tylko prowadzimy ją między sobą i klanami, ale także z dzikimi. Taka kolej rzeczy, którą chcąc nie chcąc akceptujemy, a jeśli nie, działamy by to zmienić. Masz na to czas i szansę. Ja mam inne priorytety… - zakończył dość oschle, wiedząc, że jego misja jest nadrzędna, a los jakichś ludzi go kompletnie nie interesuje. Był aktualnie zapatrzony w siebie i moc, którą chciał powiększać. Chciał więcej od życia dla siebie, ponieważ reszta już straciła sens dawno temu. Przeszli do kolejnego wątku rodziny Meijina, który opowiedział o dalszych relacjach.
    - Rozumiem, więc poniekąd byliście manipulowani w osadzie w ten sposób. Nie żeby to było złe, ale źle kończy się izolowanie ‘swoich’. W końcu ktoś, tak jak Ty, opuści rodzinne gniazdo, pozna więcej rzeczy niż tylko taka ochrona. Wrócisz tam pewnego dnia i przeprowadzisz rewolucję, poznając świat i zmieniając swoje poglądy. Nie gwarantuje tego, że tak będzie z Tobą, jednak tak się stało ze mną. – dodał, delikatnie uśmiechając się w trakcie wypowiedzi. Doświadczenie robiło swoje. Nie był zbytnio zainteresowany prezentacją techniki, w końcu nie dążył do jej poznania, jednocześnie znał jej podstawy po wypowiedziach chłopaka. Również po sygnalizacji zwrócił uwagę na umięśnionego przybysza, który zmierzał w ich stronę. – Hah, spokojnie. Trening to trening, uczymy się podstaw i rozwijamy w trakcie. Dopiero prawdziwa walka weryfikuje umiejętności. – powiedział ze spokojem zdając sobie sprawę, że tak naprawdę walka mieczem to dodatek do jego umiejętności. Jednak z przyjemnością podzieliłby się wiedzą na jej temat.
    - Tak, należę. Gdy wspominałem o klanie z Sogen, to dokładnie tam mieszkam i dla nich pracuję. Dokładnie tak. Shirei-kan to najwyżej usytuowana osoba w klanie, w moim przypadku jest nią Katsumi-sama. – dopowiedział, by nie owijać w bawełnę. Liczył na to, że chłopak po prostu się domyśli o jaki klan chodzi. Nie musiał przeto krzyczeć na każdą stronę, że jest Uchiha. – Oj, gdybym znał pewnie nie stalibyśmy tu razem i rozmawiali. Dawno studiowałbym i chłoną to czego jeszcze nie wiem. Wielu jest wykształconych, ale niewielu potrafi zaspokoić indywidualną potrzebę i ciekawość. – wtem dołączył do nich człowiek, który identyfikował się jako ‘pielgrzym’.
    - Witaj pielgrzymie. Niestety, również niczego przy sobie nie noszę. Jak już mój towarzysz wspomniał, istnieje taki przytułek. Możemy się tam przejść? – zapytał Meijina, który poruszył temat, a przy okazji ironicznie skwitował swoje pochodzenie. Białowłosy nieśmiale się uśmiechnął chwytając lewą ręką za kark i lekko pocierał włosy z tyłu głowy.
Kyoushi | Shiroyasha | Nibi
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 708
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Akira » 28 cze 2019, o 10:10

- Ashikaga Akira. Miło mi was Poznać szlachetni Panowie, rad będę za jakąkolwiek pomoc. Niech Pan błogosławi waszą dobroć. - Widocznie Jashin rzeczywiście postawił tych dwóch na ścieżce pielgrzyma, Nie brakowało im dobrych chęci oraz grzeczności co w dzisiejszych czasach stanowiło nieszczęśliwe rzadki zestaw cech. Po uściśnięciu ręki Meijina powtórzył gest w stosunku do drugiego z rozmówców zastanawiając się, czy go kiedyś gdzieś nie widział. Twarz wydawała się być jakby znajoma, chociaż nie kojarząca mu się z nikim konkretnym. Do głowy nie przychodziło mu też żadne nazwisko więc prawdopodobnie najzwyczajniej w świecie minęli się gdzieś na trakcie.
Avatar użytkownika

Akira
 
Posty: 11
Dołączył(a): 25 cze 2019, o 15:07
Wiek postaci: 20
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Niski, umięśniony, półnagi, rudy i cały w bliznach.
Widoczny ekwipunek: Łańcuch z kolcami zawinięty wokoło pasa.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=119364#p119364
GG: 0
Multikonta: no-no

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 28 cze 2019, o 13:18

A więc Uchiha są powiązani z murem tylko dlatego, że po prostu tam żyją, czyli albo, to oni są odpowiedzialni za budowę tego muru, albo jest on dziełem jakiejś innej, antycznej, społeczności. Była to najprostsza z możliwości, ale Meijin wiedział, że będzie się musiał tam udać. Mur na pewno jest imponujący i samo jego utrzymanie wymaga zapewne ogromu wiedzy oraz środków. Klan Uchiha jakoś nie zainteresował chłopaka, przewaga w walce wręcz przy pomocy oczu? Brzmi nudnie. Meijin kiwnął głową Kyoushiemu niejako z podziękowania i powiedział. -W takim razie ja też będę się tam musiał udać. Najpierw na sam mur, a potem na tereny dzikich. Skoro jednak takie dziwy się tam znajdują, a sami dzicy są agresywnie, to niewątpliwie rozwój moich umiejętności będzie konieczny... Dziękuje ci za to, że pomogłeś mi znaleźć cel mojej wędrówki. Meijin nie chciał drążyć tematu wojny i niesprawiedliwości, Kyo wypowiedział się jednoznacznie, a widział wiele w życiu więc dalsza dyskusja zapewne prowadziłaby donikąd.

-Nie wiem czy wrócę. Na razie nie mam tego w planach, ale kto wie, może za kilka lat wrócę aby spotkać się z rodzicami. Co nie zmienia faktu, że jeśli bym tam wrócił, to na pewno postulowałbym, aby jednak bardziej otworzyć się na świat zewnętrzny, na pewno by nam to nie zaszkodziło. Odpowiedział Meijin bez większych emocji, zdawał sobie sprawę z tego jak trudno będzie przekonać starsze osoby do zmiany swoich przekonań i zachowań. Przyszłość jest w tych, którzy dopiero mają się urodzić. Na słowa chłopaka o wspólnym treningu Meijin tylko kiwnął głową.

Kyoushi wydawał się być dla Meijina wyjątkowo tajemniczą osobą, która mówiła niby dużo, ale unikała dokładnych informacji o rzeczach z nią związanych. Pewnie wiele lat spędzonych na życiu shinobi wymusza sporą ostrożność. Rzucił do siebie w myślach i skupił się na nowo przybyłym.
-Chętnie zaprowadzę waszą dwójkę, tak więc chodźcie za mną. To jest naprawdę niedaleko. Powiedział do nich Meijin, poprawił swój bokkun i ruszył w kierunku przytułku. W trakcie marszu zapytał Akiry. -Kim jest Pan o, którym mówisz? Czy to jeden z bogów? Chłopaka zastanawiało czy chodzi o Amenominakanushi, czy też może kogoś innego.

Kiedy dotrą już na miejsce Meijin wskazuje im miejsce, w którym mogą się napoić i posilić, a sam idzie porozmawiać z panem Hideo, a raczej poinformować go iż przybyły dwie nowe osoby. Po krótkiej wymianie zdań, Meijin wraca do swoich rozmówców i siada na jednym z krzeseł mówiąc. -Mam nadzieję, że się najecie i odpoczniecie.

z/t cała nasza trójka ->http://shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=87&t=7377
Meijin
 

Re: Główna Ulica

Postprzez Obi » 7 sie 2019, o 13:22

No Obi teraz definitywnie wiedział kim chłopak jest. To wiedział z całą pewnością.
Idiotą.

Spojrzał na niego wściekle, a głowa pulsowała mu jakby coś próbowało się z nią wyrwać. Będzie wielki guz, co do tego nie było żadnych wątpliwości, a głowa będzie boleć jeszcze jakiś czas. Naprawdę aż tak ciężko było coś krzyknąć? Cokolwiek, naprawdę, nawet zwykłe STÓJ albo ZATRZYMAJ SIĘ albo EJ TY. To nie było nic wielkiego, naprawdę.
- Dosłownie wszystko byłoby lepsze niż to. Wszystko! - jęknął, nie mogąc nadziwić się takiej bezmyślności. No i dlaczego to wszystko? Wyjaśnienia wcale nie sprawiły, że byłby skłonny do wybaczenia czegoś takiego ani nie usposobiły go wobec niedorostka bardziej przyjaźnie. Parsknął słysząc słowa chłopaka, zdenerwowany.
-No i co mnie to obchodzi? Dlatego mi nogę podstawiasz? Czy ja mam jakąś tabliczkę z napisem "frajer do wynajęcia" czy co? - rzucił zirytowany - Jak potrzebujesz pomocy to idź do straży albo do siedziby władzy albo do tablicy ogłoszeń, a nie ludzi na ulicy zaczepiasz - rzucił jeszcze darmową poradę, patrząc na uśmiechniętego chłopaka co opowiadał o porwaniu własnego ojca. Niee, to nie było coś w co chciałby się mieszać. Nie dość, że chłopak był dziwny to cała sprawa śmierdziała na kilometr. Kto się śmieje prosząc o pomoc o odnalezienie czy odbicie ojca? Nikt normalny na pewno, a od nienormalnych lepiej było trzymać się jak najdalej. Dzisiaj chciał tylko pobiegać rekreacyjnie, a nie pakować się w jakieś bagno.
- Następnym razem jednak się odezwij, bo możesz trafić na kogoś, kto jeszcze ci łomot spuści - dodał na pożegnanie, odwracając się od chłopaka plecami i ruszając przed siebie. Miał nadzieję, że nie postanowi go jeszcze jakoś ścigać czy coś, a na pewni uważał na podstawianie nóg, bo następny raz już się nie da tak łatwo zatrzymać. Jak to zrobi to może naprawdę zaliczyć łomot.
Obrazek
Avatar użytkownika

Obi
 
Posty: 20
Dołączył(a): 19 lis 2017, o 18:40
Wiek postaci: 0
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4345
GG: 0
Multikonta: Chise

Re: Główna Ulica

Postprzez Hitsukejin Shiga » 17 sie 2019, o 12:19


Misja C dla Obiego - No to nara.
5/30


Od razu koniecznym jest uciekanie się do tak mocnych słów jak idiota? Może po prostu... osobnik odrobinę inteligencjo-nie-normatywny o ograniczonym spektrum postrzegania, którego możłiwości dyferencjacyjne postępowania są zawężone w sposób znaczny?
Albo niech będzie i ten idiota, tamto za długie by się ładnie przedstawić. A i jakie trafne, biorąc pod uwagę, że chłopak ani ciuta nie rozumiał chyba powodu złości Obiego. Przecież do wesela się zagoi, prawda? To po co płakać nad rozlanym mlekiem i rozbitym łbem? Piękny nie jest, nic mu nie ujmie taki upadek, a może potencjalna blizna by nawet dodała mu zadziornego uroku. Niestety postanowił się tą ideą nie podzielić z Obim, nie chcąc ryzykować, że zepsuje jeszcze bardziej mu nastrój i utrudni sobie pozyskanie jego współpracy - a to definitywnie było mu... no, nie na rękę. Ojciec w końcu sam się nie odzyska. Zabawnie powiedziane, odzyska. Obi na dobrą sprawę nawet nie zna całości sprawy, nie wie co z czym, jak co i do czego, a już tutaj chce rezygnować. Kiedy padło, że wszystko byłoby lepsze, chłopak kiwał głową z przejęciem - i nie schodzącym z twarzy uśmiechem. Co, miał kłamać? Rozumiał swój bląd, ale nie rozumiał aż takiego wielkiego problemu jaki Obi próbował dookoła tego stworzyć, całkowicie jednostronnie.

Bo blondynek nie widział tutaj żadnego kłopotu, tylko ciut wyolbrzymiony konflikt, który wcale konfliktem nie musi być. Kiedy Obi chciał ruszać, chłopak znów się zbliżył i wyciągnał rękę - głaszcząc Obiego po głowie.
-No już już. Mam pocałować kuku? Mama tak robiła i problemy zawsze znikały. Tego chciałeś? No już już. Nie gniewajmy się na Siebie. Ty wybaczysz mi to podstawienie ci nogi, a ja wybaczę ci ten niepotrzebny wybuch agresji. Pięćset ryou mówie, za przyprowadzenie ojca. Taki mięśniol jak Ty to splunie i zadanie wykonane. No, już, zgódź się. - I znów szeroki, radosny, ba, wręcz maniakalny uśmiech. Oj to chyba osobnik od którego łatwo się nie idzie odseparować, albo trzeba uśpić albo zabić... ALBO SIĘ ZGODZIĆ!


Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Antybohater
 
Posty: 2721
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 19:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164
GG: 0
Multikonta:

Poprzednia strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość