Główna Ulica

Re: Główna Ulica

Postprzez Ayatsuri Juranu » 20 cze 2019, o 19:36

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
3/15?


W miarę zbliżania się do nietypowej pary, Meijin mógł zobaczyć coraz więcej szczegółów. Osobnik stojący okazał się mężczyzną o krótkich brązowych włosach, był raczej schludnie ubrany, wyglądał na średniej klasy mieszkańca osady. Na początku był odwrócony, dalej próbując podnieść leżącego. A jeśli o nim mowa, to i jego mógł chłopak dostrzec. Był to starszy pan, niski, ale dość obszerny jeśli chodzi o ciało. Chociaż wyglądało, jakby jego skóra w fałdach odchodziła od kości. Człowiek chyba kiedyś był otyły, a teraz skończył na ulicy i zagłodzonemu tak się stało ze masą. Ubrany był w szmaty, przez które właśnie widać było to makabryczne ciało, ale wciąż był za ciężki dla brązowowłosego w kwiecie wieku, który go podnosił.

Zagadanie prawie skończyło się bolesnym upadkiem siwego, ale w porę udało się jeszcze podtrzymać osuwające się ciało. Widać było, że chwycenie z drugiej strony prawdopodobnie nieprzytomnego starca załatwi sprawę i pozwoli go unieść.

Pomóc? Tak, tak, chętnie. Chwyciłbyś go z drugiej strony? Później opowiem. – wskazał głową właśnie tę drugą stronę, którą Meijin mógł dostrzec. Tylko pewnie na chwyceniu się nie skończy.
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 637
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na lewej ręce. Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 20 cze 2019, o 19:58

Meijin zaproponował pomoc; mleko się wylało. Nie było wiadome, w czym pomoże. Może po prostu ten ktoś zasłabł i trzeba go zanieść do medyka, a może jest już martwy i nie można nic z nim zrobić? A co jeśli przyczynię się do zatuszowania śladów zbrodni? Ojciec mówił, żebym nie ufał obcym... Powiedział do siebie w głowie chłopak i spojrzał na mężczyzn.
Pierwszy z nich wyglądał na bogatego człowieka, jego ciuchy były schludne i wyglądały na zrobione z naprawdę porządnych materiałów. W mojej wiosce tylko elita miała ubrania podobnej jakości. Stwierdził zazdrośnie Meijin i skierował swoją uwagę na "winowajcę" tego całego wydarzenia. Ten mężczyzna wyglądał naprawdę źle. Ubrania brudne i zniszczone, a jego ciało wyglądało tak, jakby ktoś gruby został nagle zmuszony do głodówki. Do tego ta siwizna. Coś tutaj nie pasowało.
Mimo to Meijin chwycił tam, gdzie mu kazano, w końcu ofiarował swoje wsparcie. Jednak podnosząc tego bezwładnego mężczyznę, chłopak stara się dostrzec jakiekolwiek rany, co prawda nie posiada fachowej wiedzy na ten temat, ale jako początkujący shinobi powinien być w stanie znaleźć jakieś rany śmiertelne.
Kiedy Meijin trzyma już mężczyznę, z jego ust zaczęły padać pytania.
-Co tu się stało? Gdzie chce go Pan zabrać? Nie powinniśmy zawołać jakiejś straży czy medyka?
Nie mógł zrobić nic więcej jak czekać na odpowiedzi.
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Ayatsuri Juranu » 20 cze 2019, o 20:44

"Pomocna dłoń"
Misja rangi D dla Meijin
5/15?


Nie ma to jak się przypadkiem wpakować w pomoc, którą niekoniecznie chce się udzielić. Podciągnięcie rosłego mężczyzny nie było zbyt trudne w dwie osoby, gdyż dużo lepiej rozkładał się wtedy ciężar. Okazało się, że wyprostowany starzec był dużo niższy od obu mężczyzn, który z kolei okazał się wzrostu podobnego do Meijina. Tak trzymając balast pomiędzy, chłopak mógł usłyszeć ciężkie, acz rzadkie oddechy i poczuć unoszącą się klatkę piersiową nieszczęśnika. Ran śmiertelnych nie zauważył, ale w okolicach brzucha mógł wyczuć coś dziwnie twardego, co przy odpowiednim przemieszczeniu dziur na szmacie okazało się blizną, która wyglądała całkiem świeżo, ale była już zaszyta. Cała okolica była twarda. Drugi filar w postaci brązowowłosego mężczyzny chyba nie zauważył tego, będąc skupionym na podnoszeniu nieprzytomnego od drugiej strony. Zapach docierający do nosa nie był zbyt atrakcyjny, ale wiązał się raczej z brakiem higieny.

- Znalazłem go w takim stanie. Prowadzę przytułek, pomagam biednym, o ile przyjdą. – poprawił chwyt i zrobił chwilę przerwy w mówieniu na zaczerpnięcie powietrza - Moja żona jest lekarzem. Pomożemy mu. – był niespokojny, ale zdecydowany. Takie połączenie świadczyło o dobrych intencjach i trosce o stan „pacjenta”. Brązowowłosy z bliska okazał się człowiekiem po trzydziestce, ale twarz wyrażała zmartwienie, ale nie takie chwilą obecną. Wyglądał na człowieka, który martwił się dzień w dzień – o siebie, o innych, o świat. Wydawał się być na oko dobrym człowiekiem…
Avatar użytkownika

Ayatsuri Juranu
 
Posty: 637
Dołączył(a): 18 lip 2018, o 18:51
Wiek postaci: 17
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Długie białe włosy, ukryte w większości pod bordowym płaszczem. Blada cera. Średni wzrost.
Widoczny ekwipunek: Rękawica łańcuchowa na lewej ręce. Bordowy płaszcz, brudny i podniszczony. Wybrzuszenie sugeruje noszenie pod nim dużej torby na ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=6012
GG: 2334356
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 20 cze 2019, o 21:21

Pobieżne oględziny pomogły określić stan pacjenta; żył. Myślę, że ciężar spadający z ramion chłopaka można było usłyszeć nawet na pustyni, on naprawdę bał się, że pomoże przy zacieraniu śladów morderstwa. Życie w odizolowanym społeczeństwie nie pozwoliło mu empirycznie doświadczyć całego zła tego świat . Na szczęście dla nastolatka wszystkie znaki wskazywały na to, że ten mężczyzna w średnim wieku nie jest jakimś typkiem spod ciemnej gwiazdy. I mógłby od razu ruszyć z tym bezwładnym starcem dalej, ale niestety dociekliwa natura Meijina odezwała się po raz kolejny. Zaczął on szukać na ciele mężczyzny odpowiedzi na nurtujące go pytanie: dlaczego ten człowiek skończył, jak skończył? Potencjalna odpowiedź pojawiła się króciutkiej chwili, na brzuchu "ofiary" znajdowała się blizna. Meijin nie był w stanie samemu dojść do tego, skąd się wzięła i czy mogła mieć wpływ na stan tego człowieka, odpowiedzi na te problemy będzie znał tylko ktoś odpowiednio wykształcony, a kiedy już kogoś takiego Meijin spotka, to nie omieszka zapytać.

Jednak znowu jakiś zewnętrzny bodziec wyrwał chłopaka z zamyślenia; zapach. W momencie, w którym miał już nieść tego człowieka do jego nozdrzy dotarł okropny smród. Meijin skrzywił się i wydał z siebie dźwięk jakby zaraz miał coś zwrócić, a jego oczy delikatnie się zaszkliły. Mogło to wyglądać komicznie dla kogoś, kto wiele razy miał styczność z takimi ludźmi, dla Meijina był to jednak pierwszy raz. Stanął w miejscu i wciągnął powietrze przez usta, pokręcił głową i dopiero teraz uświadomił sobie, że jego pomocnik(albo raczej zleceniodawca-szef) coś do niego mówi.

Żona lekarka? Jak wygodnie. Powiedział sobie w myślach nastolatek i zwrócił się do mężczyzny. -To proszę prowadzić. Mam nadzieję, że nie będzie dla Pana problemem, aby zaspokoić moją ciekawość tą okolicą? Mam naprawdę wiele pytań odnośnie tego miasta. Pierwszy raz opuściłem swoją wioskę, zaszytą głęboko w lesie, przez co absolutnie nic nie wiem o reszcie świata. Jak się w ogóle nazywa miejsce w którym się znajdujemy? Kto tu mieszka? Czy ktoś tu rządzi? Dlaczego na głównej ulicy jest tak radośnie i bogato, a tutaj jest taka napięta atmosfera? Meijin miał tak wiele pytań, ale czy na jakiekolwiek otrzyma odpowiedź? Tego nie mógł wiedzieć.

Meijin obiecał sobie jedno, obojętnie od tego jak ta sytuacja się potoczy, po wszystkim odda się on długiej kąpieli.


z/t -> viewtopic.php?f=87&t=7377
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 24 cze 2019, o 22:38

    Dotarłszy do pewnego miejsca, nie mógł się doszukać gdzie ogólnie jest. Wiedział, że zaszedł aż na tereny Prastarego Lasu. Tu nie był zbyt pożądanym człowiekiem, szczególnie za wojnę z klanem Senju i to, że otwarcie deklaruje przynależność do klanu wrogiego drzewcom - klanu Uchiha. Nie tym razem. Teraz przybył w celach dość odmiennych, można by rzec, że pokojowych. Jego celem było zbadanie sytuacji poza Sogen, w którym mimo tego, że nie pełnili nad nim pieczy, to mógł się wciąż czuć osaczony. Wraz z rozwojem osobistym i opanowaniem pewnych sztuk wojennych stał się zupełnie inny. Bardziej kompletny i otwarty na świat. Dotarł w końcu do gęstej puszczy, osady Midori, zamieszkiwanej przez przeróżne klany. Znał ją jeszcze z czasów zamierzchłych i tych, w których zamieszkiwał w Ryuzaku, tym rozdziale, który zamknął bardzo dawno temu. Teraz, ubrany w czerń po kostki, który reprezentował płaszcz oraz czarna zbroja Madary, którą nosił na codzień na sobie wraz z szeregiem ostrzy, wyglądał dość bojowo, jednak nie miał żadnych złych intencji. Śnieżnobiałe włosy powiewały na delikatnym wietrze, a czerwone oczy błyszały się od światła, któreń odbijały. Dotarł do głównej ulicy Yokukage, przez którą próbował się przecisnąć między małym tłumem, aż dotarł do miejsca, w którym wydarzyło się dość niecodzienne zdarzenie. Przyspieszając kroku w celu odnalezienia jakiejś knajpy, gdzie mógłby zasięgnąć jakichś informacji, tak się spieszył i nie spoglądał pod nogi, że aż natrafił... Na psią kupę. NIestety, nie była ona zbyt leciwa, powiedziałbym wręcz, że jeszcze ciepła, chociaż stawiając krok nań butem, poczuł tylko brak przyczepności i nim się zorientował to wydupcył się na plecy, na szczęście tuż obok. Ubrudziwszy podeszwę, jeszcze w locie na plecy - dość komicznym notabene, wymachując łapami w celu utrzymania równowagi, krzyknął wręcz:
    - Jasny chuj! - i upadłszy tak siedział, uśmiechając się do siebie samego...
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 25 cze 2019, o 17:06

Wydarzenia, które miały miejsce kilka dni temu znacząco wpłynęły na światopogląd Meijina. Chłopak dotychczas skłonny był uwierzyć pesymistom, którzy uważali, że pomaganie innym nie ma nic wspólnego z dobrymi intencjami, a jest to po prostu ukryta nadzieja na przyszłe zyski. Jednak postaci Hideo i Keiko pokazały Meijinowi, że w tym brutalnym świecie, są jeszcze osoby gotowe do niesienia bezinteresownej pomocy, nawet kosztem własnego zdrowia. Oczywiście oni także z czasem mieli z tego jakieś profity, ale były one efektem ich dobra; Zapewne ojciec miał rację i "dobre uczynki zawsze wrócą". Powiedział do siebie chłopak i się uśmiechnął, w końcu dobra bogini nigdy nie porzuci prawych ludzi... prawda?

Meijin szedł przez chwilę zamyślony, zastanawiał się co począć. Czy zostać jeszcze przez jakiś czas w okolicy, czy może jednak skorzystać z posiadanej mapy prowincji i udać się w siną dal? Z jednej strony chciał lepiej poznać miejscowe zwyczaje, ale z drugiej widział już, że nie znajdzie tutaj nikogo na tyle mądrego na ile by Meijin potrzebował. Chłopak westchnął i spojrzał przed siebie lustrując otoczenie. Wszystko wyglądało normalnie, aż tu nagle w tłumie nudnych, ciemnych włosów pojawił się ktoś z jasną, białą czupryną. Już samo to zaciekawiło Meijina, ale w momencie, w którym zauważył, że człowiek ten niesie katanę na plecach przez głowę chłopaka przeszła jedna myśl. Shinobi? Nie wygląda, może samuraj? Wygląda na takiego, co swoje już widział. Może on będzie wiedział, dlaczego Shinobi muszą tak żyć?

Meijin bardzo naiwnie rozmyślał, jakich to pytań nie zada takiej poważnej osobie, aż tu nagle białowłosy się przewrócił, chłopak szybko pobiegł w jego stronę. Kiedy znalazł się przy białowłosym, to kłania się z należytym dla starszych szacunkiem i pyta.-Przepraszam bardzo, czy potrzebuje pan pomocy? Jeśli mężczyzna zażyczy sobie pomocy, to oczywiście Meijin pomaga.
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 25 cze 2019, o 21:34

    "Wręcz cudownie zaczyna się moja przygoda w tym Yoku... No kurwa żesz jego mać." Podsumował młodzian, spoglądając na dłonie czy czasem ich nie usmarował gównem, w które przypadkowo wdepnął. Na szczęście nie było tragedii, ponieważ jak wcześniej wspomniałem, ubrudzona była tylko podeszwa, którą łatwo będzie wyczyścić. Chcąc nie chcąc, musiał jakoś wstać, a przeto spojrzew górę. Wtem, spod jego chaotycznie ułożonej białej grzywy wyłoniły się lśniocą czerwone oczy Shiroyasha, który zauważył niemal natychmiast chłopaka prawie w jego wieku, który był ubrany dość... Przygnębiająco? Cały czarny. "Trafiłem na czyjś pogrzeb? Jasna cholera..." Pomyśliwszy, podał prawą rękę w jego kierunku, wysłuchując pytanie o pomoc.
    - Nie pogardzę pomocną dłonią w tej mieścinie... - gdy ją podał, liczył na to, że młodzieniec pomoże mu wstać na równe nogi. Wtedy otrzepie tyłek na który wpadł i wytrze poradnie pieprzoną podeszwę o najbliższą zieleń, której tu nie brakowało. W końcu trochę przypał łazić tak z gównem u stóp. - Ymm.. Wszyscy tutaj jesteście tacy życzliwi i grzeczni? Jak mniemam to tereny klanu Nara... Nie miałem z nim wiele wspólnego. Nie jestem stąd jak widać. Taka sierota jak ja co się o byle gówno potknie... - zażartował, delikatnie podkreślając uśmiech. - Jak Ci się mogę odwdzięczyć? A przy okazji wykorzystać do poznania tej mieściny. Yoku, tak? - zapytał jak zwykle dość śmiało w oczekiwaniu na odpowiedź czarnowłosego.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 25 cze 2019, o 23:33

Mężczyzna poprosił o pomocną dłoń, a Meijin jej nie odmówił, w końcu byłoby to nieziemsko zabawne gdyby chłopak najpierw zaproponował wsparcie, a potem go nie udzielił(a na karuzelę śmiechu to byśmy weszli jakby podał rękę i wziął ją w momencie, w którym Kyoushi chciałby ją złapać). Jednak powód dla którego musiał w ogóle tej pomocy udzielać był bardzo prozaiczny, otóż jego rozmówca poślizgnął się na czyichś odchodach. Meijin wolał nie drążyć czyje one były i jak tu się znalazły, bo jeszcze by się okazało, że są ludzkie i po prostu ktoś wcześniej ulżył sobie na środku ulicy. Dlatego też Meijin zostawił białowłosemu trochę miejsca, nie chciał mu przeszkadzać przy czyszczeniu się, więc po prostu stanął z boku i czekał.

But był czyszczony, a Meijin został zagadany, z tego co mówił białowłosy, chłopak mógł wywnioskować, że nie pochodzi on stąd, a co zabawne, bierze jego, Meijina, za miejscowego. Tego było za wiele i chłopak po prostu parsknął śmiechem mówiąc. -Nie, nie. Ja nie jestem stąd. Tutaj zrobił chwilę przerwy, aby nabrać powietrza i odpowiedniej powagi do kontynuowania tej rozmowy, a potem odezwał się znowu. - Przepraszam, że Pana zawiodę, ale nie wiem czy wszyscy tutaj są uprzejmi, ba, nie wiem nawet co warto tutaj robić. Tutaj Meijin zrobił przerwę na delikatny uśmiech, który miał oznaczać najzwyklejsze "przepraszam". -Przybyłem tutaj kilka dni temu, prosto z mojej rodzinnej wioski, ukrytej głęboko w Prastarym Lesie. Jedyne co zdążyłem zrobić, to odwiedzić pewien przytułek. Gdyby Pan potrzebował kiedykolwiek pomocy, to tam Panu pomożemy, za darmo. Szeroki, szczery uśmiech zagościł na twarzy chłopaka kiedy ten wyciągnął rękę w kierunku białowłosego. -Tak w ogóle, nazywam się Meijin. Czy mógłbym zadać kilka pytań? Wygląda Pan na kogoś, kto zna ten świat od podszewki, a do tego wie Pan jak władać mieczem, a takich właśnie osób szukam, ludzie jak Pan powinni mieć satysfakcjonujące mnie odpowiedzi. Tutaj Meijin urwał wskazując na swoje plecy i znajdujący się tam bokkun, drewniany miecz ćwiczebny.
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 26 cze 2019, o 07:30

    Białowłosy zdążył ogarnąć podeszwę o trawę, dzięki czemu mógł już ze spokojną głową podejść do spotkania nowego znajomego. Co prawda nie było to zbyt spodziewane spotkanie, a tym bardziej dogodne, jeżeli mamy mówić o sytuacji w jakiej odnalazł się Shiroyasha, mimo wszystko od dawna nie miał kontaktu ze społeczeństwem, miesiącami przesiadując w swoim mieszkaniu i spoglądając w sufit. Znów wrócił do społeczności, więc czas najwyższy na rozwinięcie skrzydeł. Jak również po chwili okazało się, że chłopak, który pomógł mu wstać okazał się również przybyszem, który kręcił się gdzieś tutaj po Yoku.
    - Cholera, a myślałem… Wyglądasz jak tutejsi shinobi z klanu Nara. Ubrany w czerń, czarnowłosy… No wybacz, nie ważne. – rzucił spokojnie, stojąc już naprzeciwko młodzieńca. Jak się okazało, chłopak był dość wygadany, bo już po chwili strzelił jak z procy całą wiązanką, którą na spokojnie, z rękami w kieszeni wysłuchał czerwonooki szermierz. – Ależ spokojnie. Nie ma tu kogo zawodzić, a w szczególności mnie. – zaznaczył i z uwagą wysłuchiwał dalszych słów czarnowłosego. Cała jego historia okazała się całkiem ciekawa ze względu na to, że nie był tutejszy. Teraz można było się zdecydowanie zainteresować obecnym tu jegomościem.
    - Więc mimo wszystko pochodzisz z Prastarego Lasu? – lewą dłoń położył na karku, skupiając się na rozmówcy. Wiedział jacy klanowicze pochodzą z tych terenów. Mimo, że na pierwszy rzut oka chłopak nie przypominał shinobi, ale już całe jego życie spotykał tak ciekawych ludzi, którzy nie przypominaliby nawet… Ludzi, a co dopiero shinobi. „Przypomina Narę, jednocześnie mógłby być i Senju. Ciekawe czy znów poznam przyjaznego wroga klanu Uchiha? A może to po prostu zwykły chłopak?” Pytał sam siebie, odczuwając dyskomfort, gdy tylko w jego wnętrzu zaczęło robić się gorąco. Czyżby Matatabi?
    - Przytułek? Tutaj? Oczywiście, że potrzebuję pomocy i miło by było, gdybym miał do tego towarzysza. Przybyłem tu w celu bliżej nieokreślonym, chciałem poznać nieco więcej niż tylko wojny i aktualną osadę, w której żyje i której służę. – powiedziawszy w końcu usłyszał imię swojego rozmówcy. Był to Meijin, który okazał się człowiekiem o bardzo dużym zainteresowaniu białowłosym ninja.
    - Miło mi, mnie nazywają Kyu. Wal śmiało. Skoro już tak ochoczo rozmawiamy to chętnie spędzę z kimś trochę czasu. Długo przebywałem w samotności, więc przyda mi się.. Trochę innych relacji. – powiedział, chwytając dłoń chłopaka w uścisku. – Powiedz wprost, że wyglądam staro! – zaśmiał się pierwszy raz od długiego czasu, wyczekując tego momentu od dawien dawna – Niestety, przeżyłem swoje i co nieco wiem. Chętnie podzielę się tym czym mogę, a co do miecza. Nie sposób go nie zauważyć. Więc pewnie również jesteś szermierzem? No tak… Bokkun. A co mi tam, pytaj a ja postaram się odpowiedzieć na wszystko co Cię trapi. – powiedziawszy odkrył nieco swój płaszcz, który zakrywał również miecz, który umieszczony był za pasem na plecach, w okolicy lędźwi. Był on obosieczny, idealny do zadawania szybkich ciosów. Więc były już dwa wraz z kataną na plecach..
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 26 cze 2019, o 11:06

Dopiero w momencie, w którym rozpoczęli normalną rozmowę, czyli taką, gdzie obydwie osoby stoją naprzeciwko siebie i wymieniają się poglądami (a nie taką gdzie jedna czyści buta, a druga na to patrzy), Meijin mógł dokładnie przyjrzeć się białowłosemu. Druga rzecz jaką zauważył chłopak, po włosach oczywiście, był wzrost Kyu, był on gigantyczny; górował nie tylko nad Meijinem, ale także nad wszystkimi osobami, które ich mijały. Tworzyło to drobny problem, bo żeby nawiązać kontakt wzrokowy, Meijin będzie musiał ciągle patrzyć w górę. Upokarzająco...Prawie jak z Iyo, on też zawsze był wyższy... Rzuci do siebie w myślach i uśmiechnął się delikatnie, swojego nauczyciela zawsze wspominał z uśmiechem, w końcu, to on nauczył go, że trzeba myśleć i pytać, a do tego był po prostu dobrym człowiekiem. Bez niego Meijin nie byłby sobą. Chłopak szybko wrócił do rzeczywistości, bo przecież niesłuchanie byłoby nieuprzejme. -Klan Nara? Hmmm... Ah, już wiem, to ci co potrafią unieruchomić człowieka, chyba nawet cieniem, prawda? Dopiero niedawno o nich usłyszałem. Ponoć każda rodzina czy klan posiada jakieś specjalne umiejętności, a ja nawet nie wiedziałem, że istnieją jakieś klany. Pewnie znasz różne rodziny i ich umiejętności, mógłbyś mi coś o nich opowiedzieć? Są gdzieś tam ludzie, którzy, na przykład, potrafią latać? Albo mogą kontrolować zwierzęta? Albo też tacy, którzy jak na ciebie spojrzą, to zmuszą cię do uległości? Zawsze jako dziecko, zastanawiałem się, czy bycie ninja to tylko pieczętowanie, przywoływanie i walka mieczem... Tutaj zrobił krótką przerwę na uśmiech i kontynuował. - Oczywiście w zamian ja opowiem tobie o tym jak wygląda życie w osadzie gdzie na barkach kilku osób, jedynych dostępnych shinobi, spoczywa obowiązek obrony całej okolicy, oraz o tym jak to jest być ninją, który tak naprawdę potrafi tylko używać fuinjutsu. Meijin nie miał nic do ukrycia, od zawsze uważał, że zatajanie przed kimś informacji może doprowadzić do nieporozumień, a te jak wiadomo, często powodują problemy.

A więc ty też doświadczasz tylko wojny i śmierci jako ninja? To właśnie o to chciałem zapytać. Dlaczego my jesteśmy tak powiązani ze śmiercią, z zabijaniem? Obojętnie czy jesteś znany, czy nie, czy jesteś silny, czy słaby, mężczyzna, kobieta, czy dziecko. Wystarczy, że jesteś shinobi i prędzej czy później zostaniesz zaatakowany, albo co gorsza, sam kogoś zaatakujesz. Dlaczego bogowie właśnie na nas zrzucili to jarzmo? Czy my naprawdę musimy tylko szerzyć nienawiść i agresję? Czy my nie możemy żyć spokojnie, otoczeni przyjaciółmi? Ten monolog był dość chaotyczny, ale oddawał uczucia Meijina, on naprawdę chciał zrozumieć dlaczego jego osada była kilkukrotnie atakowana przez najróżniejsze osoby.

-Miło cię poznać Kyu. Miejin szeroko się uśmiechnął i dodał. -Oj wyglądasz, dałbym ci tak z 25-28 lat, trafiłem czy się mylę? Może to kwestia twoich przeżyć? Pewnie wiesz rzeczy o których ja nie wiem, że mógłbym zapytać. Taki człowiek jak on samotny? Przecież każdy ma jakąś rodzinę. -Samotny? W swoim domu nie masz osób z którymi mógłbyś się cieszyć posiłkiem, zwykłą codziennością? Jeśli chcesz, to w przytułku możesz zjeść za darmo, dadzą ci nawet miejsce do spania, nie żądając nic w zamian. To są po prostu dobrzy ludzie, miałem okazję ostatnio ich poznać i im pomóc.

Potem Meijin nieśmiało spogląda na katanę i pyta. -Czy mógłbym zobaczyć twój oręż? Nie musisz mi go dawać do ręki, ja bym chciał tylko zobaczyć klingę... W domu zawsze lubiłem dbać o miecze, a teraz nie mam takiej możliwości, bokkuna nie trzeba nawet ostrzyć.
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 26 cze 2019, o 15:33

    Po powstaniu na proste nogi mógł zauważyć, że rozmówca był może nie sporo, ale trochę niższy. Nie zwracał na to uwagi, ponieważ to nie miało totalnie żadnego znaczenia. Przynajmniej dla niego i ludzi z jego stron. W końcu w Ryuzaku przebywali najróżniejsi od wielkich po karłów. Widząc uśmiech Meij mógł wyluzować na sto procent. To gwarantowało brak jakichkolwiek złych intencji, mimo wszystko musiał spoglądać tu i ówdzie zachowując spokój. Wróciwszy do dialogu już wiedział, że chłopak mimo tych paru lat na karku był dość… Niedoedukowany na temat świata. Trafił całkiem nieźle, ponieważ białowłosy przeżył już całkiem sporo jak na swój wiek. Odpowiadał z grzecznością i spokojem na wszelkie pytania.
    - Tak, dokładnie oni. Hijutsu manipulacji cieniem, ot tyle co wiem, ale reszty można się łatwo domyślić. Nie dziwie się, skoro już tu jesteś, a to ich ‘stolica’ to musiałeś o nich słyszeć. Jeśli mowa już o klanach i umiejętnościach to również się nie mylisz. Coś wiem i coś mogę zdradzić, jednak nic nie wiem o latających ludziach. Nie wiem czy kiedyś takiego widziałem, nie jestem pewien. - próbował sobie przypomnieć czy podczas walk z antykreatorem czy całymi zastępami wojowników spotkał takiego, ale kompletnie sobie nie przypominał. - Kontrola zwierząt? Może Inuzuka? Ich towarzyszami są psy. Tu nie wiem co masz na myśli, do czego zmuszą? No nie wiem… - trochę ukrywał prawdę, w końcu wiedział do czego są zdolni Uchiha, ale to nie był czas do sprzedawania wszelkich informacji na temat klanu, który ochraniał i do którego należał. - A to akurat ciekawe. Przywołania? Pieczętowanie? Zupełnie nie moja bajka, ale… Walka mieczem to już moja działka. - uśmiechnąwszy się, wiedział, że chłopak wie o co chodzi spoglądając na wszystkie ostrza, które miał przy sobie. - Chętnie Cię wysłucham, jednak do tej pory nie wiem co to za osada? Twoja rodzinna? Jak to tylko bronili się Fuuinjutsu? A Taijutsu? - pytał z niedowierzaniem, nie zdając sobie sprawy, że da się walczyć bez użycia siły fizycznej, wzmocnień czy czegokolwiek innego. Nie umiał sobie tego wyobrazić.
    - To akurat długa historia. Wojny to jakby moje życie, wszystko kręci się wokół tego, więc już się przyzwyczaiłem, że należy być wiecznie w gotowości do walki. Niestety, taki już nasz los na który sami zapracowaliśmy i sami pracujemy by tak było. Wojny prowadzą do rozwoju i zdobywania siły. Stety i niestety. Nie wiem, może to zmienisz w przyszłości? - zapytał z szyderczym uśmieszkiem, sugerując chłopakowi zdobycie doświadczenia i siły by zmienić coś co mu w tym świecie nie pasuje. Liczył na to, że załapie aluzję. Wysłuchując komentarzy na temat wieku uśmiechnął się szczerze.
    - Prawie! Skończyłem niedawno dwadzieścia dwa lata. Więc aż tak stary nie jestem, ale cóż, czas i wydarzenia mnie naprawdę nie oszczędzały. Jeśli coś leży Ci na duszy to pytaj, po prostu. - zakończył, wysłuchując znów na temat samotności. - To nie do końca tak… Ale powiem Ci, że to bardzo miłe z twojej strony, jednak mam sporo pieniędzy by się wyżywić, a nawet i wiele innych osób. Nie lubię sprawiać też problemów. - zakończył wprowadzając rękę z karku do kieszeni. Na pytanie o oręż trochę oniemiał. Nikt poza tym samurajem od którego przejął miecz nie miał go w rękach.
    - Nie lubię rozstawać się z własnym mieczem. Ale skoro chcesz go tylko zobaczyć… - wyjął go prawą dłonią, wysuwając przed siebie i ustawiając w poprzek do ciekawskiego towarzysza. Obrócił nim parę razy by mógł dostrzec jak wygląda ostrze. - Miecz samurajów. W jednej z wojen przejąłem go po zmarłym partnerze. Nazywa się Mugen. - ot cała historia katany, którą posiadał.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 26 cze 2019, o 22:37

Nie ma nic przyjemniejszego w rozmawianiu niż przeplatanie poważnych tematów, z tymi prozaicznymi. Ot w jednej chwili rozmawiasz o tym, czy wojna i przemoc są konieczne, a zaraz potem łapiesz się na tym, że rozmowa przeszła na tematu wieku czy ulubionego owocu. Do pełni szczęścia brakuje tutaj tylko jakiegoś inside-joke'u z dziedziny filozofii czy "pszyrki", żeby było zabawnie, to zapraszam do odszukania takiego żartu w tym wątku, zwycięzca dostanie nagrodę. W każdym razie rozmowa chyba się chłopakom kleiła, przynajmniej tak Meijin odbierał mowę ciała prezentowaną przez Kyu, nie pozostało więc nic innego jak po prostu kontynuować rozmowę, tak szczerze i miło jak to tylko możliwe.
-Coś niby wiem, ale dopóki nie zobaczę tych Nara w akcji, to nie będę w stanie w pełni zrozumieć ich umiejętności. Co do innych klanów... to były tylko moje dziecinne wyobrażenia, miło mi usłyszeć, że z czymś trafiłem... Ciekawe to musi być życie, mając psa za swego towarzysza, ja bym chyba tak nie potrafił, za bardzo bym się bał, że coś się temu zwierzęciu stanie. Na koniec Meijin tylko się zaśmiał, to było aż nazbyt oczywiste, że psy tych całych Inuzuka, to nie zwykłe przydomowe zwierzątka, a pewnie jakieś zmutowane bestie gotowe do rozszarpania człowieka jednym zębem. Jednak jedna rzecz nie dawała Meijinowi spokoju, po prostu musiał o nią zapytać. -Jakbyś miał wybrać najdziwniejszy klan, jaki spotkałeś, obojętnie czy to pod względem umiejętności, czy też zachowań, to który by to był i dlaczego?
Potem rozmowa przeniosła się na temat obiecany przez Meijina. Chłopak wyciągnął mapę prowincji i pokazał, mniej więcej, gdzie osada się znajduje. -To właśnie stamtąd pochodzę. Wioska jak wioska, nie wiem czy żyje nas tam więcej niż sto pięćdziesiąt osób. Funkcjonujemy tam sobie w izolacji od świata, jedyne kontakty z obcymi, to te z kupcami. Życie jest całkiem proste i wygodne, dlatego też jestem pierwszą osobą, od kilkudziesięciu lat, która wyruszyła z wioseczki w wielki świat, ale ja chyba jestem jakiś inny... W każdym razie taka izolacja pozwoliła na, jak mniemam, stworzenie prawie idealnej społeczności, trud takiego życia naprawdę łączy ludzi.... A jak się broniliśmy przed obcymi? Cóż pośród gęstwiny lasu jest się względnie bezpiecznym, a dzięki opanowaniu sztuki pieczętowania, nasi shinobi mogli odpowiednio zabezpieczyć najważniejsze miejsca w osadzie. Jest taka technika, która tworzy barierę i jest ona praktycznie niezniszczalna. Zazwyczaj ta bariera wystarczała, ale czasami nasi shinobi musieli użyć miecza, czyste taijutsu praktycznie nigdy nie było używane. Co do miecza to prawie każdy, w tym ja, zostaliśmy przeszkoleni, aby wiedzieć jak się nim posługiwać, dzięki temu dzisiaj mam pojęcie o walce na miecze. Poza tym nie wiem, czy wiesz, ale jeśli odpowiednio dobrze poznasz pieczęci na notkach wybuchowych, to będziesz w stanie zmienić ich sposób działania. Zamiast zwykłego wybuchu jest się w stanie wytworzyć coś w rodzaju techniki sztuki ognia. Meijin zastanowił się, czy jest jeszcze coś, co powinien dodać. O walce mieczem wspomniał, o ninjutsu nie ma sensu wspominać, a jeśli chodzi o pieczętowanie. -O właśnie, i potrafię też zapieczętować rzeczy w niewielkich płytkach, płytki te są na tyle poręczne, że można je przymocować do ręki, a następnie można z nich przyzwać broń. I to prosto w miejsce, które chcemy! Teraz Meijin wiedział, że powiedział wszystko. Pytają schopenhauera: z czego się śmiejesz? schopenhauer odpowiada: z nietzschego. Bycie ninija na pewno nie mogło należeć do najprzyjemniejszych rzeczy, ale żeby jednak ciągle walczyć i walczyć? Po co to robić? Zdanie Kyoushiego było chyba typowe dla każdego ninjy, ot "tak było, jest i będzie, a jak chcesz coś zmieniać, to, to rób, ale mnie w to nie miejszaj". -Nie mam ochoty zmieniać całego świata, wystarczy tylko ten, który jest wkoło mnie. I nie wydaje mi się, żeby było to uczciwe postawienie sprawy, że zasłużyliśmy. Może ty zasłużyłeś, ale ja? A jednak kiedy przyjdzie co do czego, to i ciebie, i mnie wezwą do boju. Chłopak westchnął, co prawda na razie takie wezwanie mu nie groziło, w końcu nikt z wioski go nie odnajdzie, ale co jeśli kiedyś będzie trzeba bronić jakiegoś drugiego czy trzeciego domu? Wtedy na pewno będzie zobligowany, żeby walczyć, a to już nie jest zbyt przyjemna wizja. -Zdaję sobie jednak sprawe, że moje podejście jest idealistyczne, dlatego też, jeśli będziemy mieli kiedyś okazję, to chciałbym poprosić cię o jakieś rady, nauki. Rady doświadczonej osoby, nawet jeśli ma dwadzieścia dwa lata. Tutaj Meijin pozwolił sobie na drobny "atak" w stronę Kyo skwitowany uśmiechem i mrugnięciem jednym okiem.-[...]Są więcej warte niż to, co wyczytamy w zwojach.


-Rozumiem, jeśli kiedyś znajdziesz się w potrzebie, to możesz spokojnie iść do przytułku pana Hideo, tam na pewno udzielą ci pomocy.
Na koniec Meijin spojrzał na broń, wydawała się całkiem zwyczajna, nawet jej historia nie porywała. Chyba jednak oczekiwał czegoś więcej od tego kawałku metalu, może liczył, że wywoła on w Meijinie jakieś wzruszenie? Niestety, nie stało się nic. -Nie chcę być niemiły, ale myślałem, że miecz będzie bardziej ekstrawagancki, ale jak mniema, tak długo jak można tym wykonać swoją pracę, tak długo jest dobry, prawda?
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 27 cze 2019, o 07:13

    Nietrudno było dostrzec, że mężczyźni potrafili się dogadać na błahe i te skomplikowane tematy. Mimo, że poznali się ledwie kilka chwil temu, przeskakiwali z tematu na temat jakby się znali od zawsze. Nie chcąc być dłużnym na odpowiedzi Meijina, Kyu przechodził dalej z rozmową wysuwając swoje zdanie na pewne tematy co jak widać mogło też przeszkadzać czarnowłosemu. Niestety, takie jest życie, a każdy jest inny. Wróciwszy do rzeczywistości kontynuowali wątek po wątku.
    - Ja miałem tę przyjemność, na szczęście nie walczyli przeciwko mnie. Całkiem zdolni. To specjalne psy, które przygotowane są do najgorszego. Są również diabelnie silne. To tak jakbyś walczył z dwoma przeciwnikami, którzy doskonale ze sobą współpracują, nie polecam. – powiedział na myśl o Inuzuka, z którym kiedyś walczył. Na szczęście jest mu bliżej do kotów, więc nie mógł polubić tych zwierzaków, które trenowały wraz z klanem od niuchaczy. Cóż, płomienny demon, który tkwił w białowłosym jest niemożliwy do opanowania i sam dyktuje zasady, na które czerwonooki często przystaje, jak na przykład ta najprostsza, czyli niechęć do psów. – Najdziwniejszy? Spotkałem wiele dziwnych klanów, ale na pewno nie wszystkie. Jest jeszcze bardzo wiele tajemnic tego świata, które ukrywane są przez wtajemniczonych. Na pewno mogę wskazać na klan pochodzący zza muru, który kontrolował atrament. Potrafili coś ożywić z rysunków, które tworzyli. Nieprzyjemni wrogowie. – rozmyślał przez chwilę spoglądając w niebo. To właśnie wtedy poznał się ze swoim aktualnym zwierzakiem, w walce z dzikimi. Z drugiej strony Uchiha wcale lepsi nie byli, w końcu wszelkie odmiany Sharingana nie dawały mu spać, a to co działo się na wojnie było dość… Nietypowe. Przeszli w końcu do mapy, którą wyciągnął Meijin.
    - Bardzo ciekawe… Strasznie was tam mało. Taka intymna społeczność. Nigdy tam nie zawędrowałem, nie jestem stąd, a tereny Prastarego Lasu są mi nieco obce, dlatego wziąłem Cię za miejscowego. – wsłuchiwał się w słowa, które mówił chłopak z drewnianym mieczem na plecach. Pieczętowanie okazało się jakże interesujące i przydatne w sztukach obronnych większego terenu. Co z tego, skoro Kyu nie miał czego bronić. Był bronią służącą jedynie do ofensywy i czuł się z tym… Nadzwyczaj dobrze. – Niezniszczalna bariera? Coś niebywałego… Jednak skoro ktoś musiał stanąć w szranki z wrogiem w kenjutsu to znaczy, że bariera jednak nie była niezniszczalna? – zainteresowany tematem wypytywał o to nietypowe wręcz jutsu. – O mieczach dowiadywałem się sam, doprowadzając styl niemal do perfekcji. Wiedziałem, że notki potrafią mieć różne zastosowania. Sam korzystam z również z tych oślepiający. Jednak chyba mówisz o podstawowej, wybuchowej notce, która może mieć inne zastosowanie? Tego nie doświadczyłem. A może gdzieś nie wiedząc o tym? To bardziej prawdopodobne. - zastanawiał się na widoku, chwytając prawą dłonią za brodę i pocierając dość delikatnie. Później wzmianki o przyzywaniu broni z nadgarstków, to był dopiero szok. – No, teraz to mi imponujesz wiedzą. Sam takowej nie posiadam, a nie powiem, chętnie ukryłbym wszystkie swoje bronie w pieczęciach, jednak nie mam do tego talentu. – w końcu podążyli do tematu wojen, który był tak ciekawy i jakże identyfikujący samego białowłosego Uchiha.
    - Heh, jeszcze się przekonasz co miałem na myśli mówiąc te słowa. Umiejętności wojowników różnych osad są wykorzystywane przez tych albo silniejszych albo bardziej wpływowych. Wezwanie do boju powoli mnie przestaje interesować im silniejszy się staję. Nie wiem czy dalej chcę służyć czy porzucić to wszystko i oddać się zgłębianiu tajemnic tego świata… - zastanowił się, wiedząc, że siła, która w nim drzemie w postaci wykorzystywania chakry Matatabiego jest na wyciągnięcie ręki. W dodatku, to nie ostateczny efekt, który wie o swoim demonicznym pasażerze. Tyle tajemnic i problemów, więc marzeniem jest to wszystko ogarnąć.
    - Też taki byłem, gdy zaczynałem swoją karierę. Też chciałem zmienić świat i mścić się za rzeczy, które tak naprawdę mnie nie dotyczyły. Później doświadczyłem wiele, zobaczyłem jeszcze więcej. Chętnie jej udzielę, jeśli będę potrafił. – odwzajemnił uśmiech, ale na widok mrugnięcia okiem trochę się zląkł. Miał szczerą nadzieję, że to nie był podryw :O!
    - No widzisz jak potrafiłem Cię rozczarować? – w tym momencie zamachnął się i zwolnił tuż przed włożeniem go z powrotem na plecy. – Nigdy nie miałem czasu na ulepszanie broni i korzystałem ze wszystkiego wokół mnie podczas walki. Mimo, że pochodzę z rodziny kowali, sam nie mam do tego talentu. Jednak może przez Twoje podejście do tej broni, która nie jedną krew przelała zdecyduje się na jakieś cuda.. – złożył obydwie dłonie w pasie na biodrach, spoglądając nieco z góry czerwonymi ślepiami. Ciekawe, jego rozmówca wydawał się dość zrównoważony, a Kyu co ciekawe nie imponował niczym specjalnym. Nie mógł przecież odkryć tego co kryło się w nim samym. Tego nie wiedział nikt poza Katsumi-sama oraz ‘pseudo’ przyjacielem opiekunem Uchiha, który był jego cieniem-stróżem. Cóż, tak naprawdę nikt nie ma prawa wiedzieć o tym, że Uchiha są w posiadaniu Jinchuuriki.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Meijin » 27 cze 2019, o 10:08

-Nie wiem czemu, ale nie dziwi mnie to, że z nimi walczyłeś, wydajesz się być takim wojownikiem-zawadiaką. Taki image to zdecydowanie przez tą całą broń, którą nosisz. Gdybym miał coś na sumieniu i cię zobaczył tak spacerującego po okolicy, to od razu poszedłbym w drugą stronę... He he... Tak, no, a co do samych psiaków, to pewnie nie udało ci się ich pogłaskać w tej całej bitewnej zawierusze? Meijin zszedł z tematu, ale nie mógł się powstrzymać od zażartowania, dawno nie mógł sobie na to pozwolić, te wszystkie rozmowy z dużo starszymi osobami wymagały nienagannego zachowania, a teraz mógł w końcu podyskutować tak jak lubi, normalnie, ale z takim podszyciem szyderą i żartami.
Ożywianie atramentu? Atrament czasami wygląda jak cień, to może są oni jakoś spokrewnieni z tymi Nara? W końcu ożywianie cienia musi być całkiem zbliżone do kontrolowania atramentu i vice versa. Jednak inna rzecz bardziej zainteresowała Meijina, o jaki mur mogło chodzić? Czyżby teraz panowała jakaś wojna i tylko mur chronil znany mu świat? -Niewątpliwie ciekawa umiejętność, ale proszę powiedz mi o jaki mur chodzi? Dlaczego ci ludzie są za tym murem, a my nie? Jest jakaś wojna i tylko ten mur nas utrzymuje przy życiu? Tutaj Meijin zrobił przerwę, doskonale zdawał sobie sprawę, że ten mur, to jakaś oczywistość i pytanie o niego jest oznaką całkowitej ignorancji, ale musiał się tego dowiedzieć, jednak podsumował swoje słowa przeprosinami. -Ja przepraszam za brak tak elementarnej wiedzy, ale nigdy nikt mi nic nie powiedział o murze. Brak wiedzy, najgorsze co mogło się przytrafić chłopakowi. Wbił oczy w ziemię i tak stał.

Jednak temat jego rodzinnych stron potrafił go rozbudzić. -Dla mnie to był cały świat, zawsze myslałem, że tak własnie wyglądają wioski, możesz sobie wyobrazić co poczułem jak znalazłem się w tej osadzie, to był tak ogromny szok, że nawet dzisiaj łapię się na tym jak ogromne są tutaj budynki i jak wielu ludzi tutaj mieszka... Co do samej bariery, to miała ona jedną wadę, bardzo ograniczony zasięg, pozwalała tylko ochronić najważniejszą część wioski, to dlatego trzeba było czasem stanąć do walki. Jako dziecko zawsze chciałem walczyć, jednak kiedy pierwszy raz zauważyłem jak ginie jeden z wujków, to mój entuzjazm szybko zniknął, od tamtego czasu staram się unikać potyczek, chcę mieć możliwość przeżycia tego życia, jakkolwiek to brzmi. Nie był to bolesny temat dla chłopaka, nigdy nie uważał się za osobę emocjonalną, dlatego tez bez żadnych problemów przeszedł do kolejnej części dyskusji. -Może moglibyśmy się czegoś od siebie nauczyć? Ja bardzo chętnie nauczyłbym się jeszcze lepiej machać mieczem, albo używać jakichś ninjutsu czy to żywiołowych, czy zwykłych, a w zamian mógłbym zaoferować pieczętowanie. Kto wie, może gdybym zapieczętował w plakietce jakieś kunaie, to ty mógłbyś je odpieczętować, jeśli tak, to moglibyśmy naprawdę sobie pomóc. Meijin się uśmiechnął, jego umiejętności nie nadawały się na pierwszą linię, ale mógł dzięki nim wspierać innych, gdyby faktycznie Kyu chciał nawiązać taki "układ biznesowy", to Meijin nie bedzie z tym mial problemów.

-Obym się nigdy nie musiał przekonywać, ale wiem jedno, prędzej czy później będę zmuszony do wejścia na drogę ninija, ale dopóki życie mnie nie zmusza, to wolę żyć marzeniami. Wtedy też Kyu powiedział coś o porzuceniu swojego obowiązku, ale dlaczego miałby go porzucać tylko dlatego, że stal się silniejszy? Cos tutaj śmierdziało i to nie byl pot. -Chcesz stać się jakimś wyrzutkiem? Nie będą cię wtedy gonić? Gdzie znajdziesz dom? Z tego co zdążyłem zrozumieć, to ten świat ponad wszystko wymaga wybrania swojego pana i władcy. Tylko kilka osób ma to szczęście życia po swojemu... chyba ja jestem jedną z nich. Może zabrzmiało to bardzo narcystycznie, ale taka była prawda, Meijina nic nie trzymało w jednym miejscu, mógł robić co chciał, sam sobie byl sterem, wędkarzem i rybą.
-Też byłeś idealistą? To faktycznie życie mocno musiało ci dać w kość. A co do twojego miecza, to spokojnie, tak długo jak spełnia swoją rolę, to jest dobrym mieczem, prawda? Tak samo jest z ludźmi, jeśli ładnie wyglądają, ale są do niczego, to tak naprawdę lepiej by było gdyby nie istnieli. Ot, takim przemyśleniem Meijin zakończył swoją wypowiedź.
MYŚLI i SŁOWA
by znowu budować nowy dzień, nowy dzień, nowy, nowy dzień.
Avatar użytkownika

Meijin
 
Posty: 71
Dołączył(a): 10 cze 2019, o 13:24
Wiek postaci: 18
Ranga: Wyrzutek D
Krótki wygląd: Zwyczajny człowiek: ciemne ubranie, ciemne włosy, ciemne oczy, jasna cera. Wzrost i waga również nie odbiegają od przyjętych norm.
Widoczny ekwipunek: Bokkun przywiązany na plecach. Kabura z bronią na prawym udzie, torba w lewej części lędźwi.
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=118206#p118206
GG: 68553674
Multikonta:

Re: Główna Ulica

Postprzez Kyoushi » 27 cze 2019, o 12:55

    Rzeczywiście, nie powinno to nikogo dziwić. Białowłosy przypominał kogoś, kto walczyłby nawet z matką, gdyby tylko miał taką sposobność. Jednak nie ma co oceniać książki po okładce. W stu procentach to przysłowie opisywało białasa.
    - Heh, brzmi to całkiem odważnie. Zawadiaka.. Gdybyś coś miał to z twarzy bym to odczytał i zastanowił się co z Tobą zrobić! – uśmiechnął się szczerze i bardzo miło, wchodząc w strefę żartu i ironii. Wiadomo, poczuć się luźno przy kimś to nie wstyd. W tym wypadku było podobnie. Dawno nie gawędził tyle z człowiekiem, który nie mówił tylko ‘prawo, lewo, padnij, atakuj, pomocy’. Musztra się skończyła to można było wyluzować. – Niestety nie miałem okazji dotykać ich dłońmi… - trochę się speszył, nie chcąc mówić co zrobił jednemu z psów swoim mieczem obusiecznym. Cóż, szkoda było psiaka, jednak potyczki wymagają ofiar. Nawet w postaci zwierząt. Było na tyle spokojnie, że mogli sobie pozwolić na frywolne rozmówki, nawet jeśli schodziły czasem na krwawe tematy, które jeszcze kiedyś spędzały sen z powiek szermierza. Teraz już nie czuł tak wiele. Uodpornił się emocjonalnie. Stał się obojętny, a przy okazji dość samotny. Doszli do tematu muru, całkiem nieobcego czerwonookiemu.
    - Mur Cię zainteresował? Cóż, wcale się nie dziwię, że niewiele lub wcale o nim nie wiesz. Nie jesteś też stamtąd. To mur przy Sogen, wiosce klanu Uchiha, który odgradza nas od terenów dzikich i niezwykle niebezpiecznych. Spotkałem poza murem groźne, agresywne rośliny oraz ten dziwny klan czy to jakichś osobników władających hijutsu atramentu. Niewiele wiemy co jest dalej, najwięcej informacji posiadają na ten temat Ci, którzy bronią mur, tak zwani 'obrońcy' naszego świata. – zakończył, spokojnie spoglądając na chłopaka, który jakby był trochę podłamany swoją niewiedzą. To żaden wstyd. – To nie wstyd, że o tym nikt Ci nie powiedział. Wstyd to z baby spaść i kraść hehe. – temat wrócił na ścieżki rodzinne Meijiego, który znów się przebudził.
    - Ograniczony zasięg… A możesz nią bronić tylko siebie, zamiast określonego terenu? – zapytał z ciekawości. – Rozumiem Cię. Stracić kogoś bliskiego to potężny cios. – zakończył temat, ponieważ jak dobrze wiadomo, sam był pierwszym i prawdopodobnie ostatnim shinobi ze swojego rodu. Nikt tego nie chciał oprócz niego samego. – Jeżeli chcesz to nie widzę przeciwwskazań bym Ci przekazał moją wiedzę na temat walki mieczem. Znam też sporo technik związanych z ninjutsu czy właśnie z transformacją natur. Zaskoczę Cię jednak, ponieważ nie potrzebuję niczego w zamian. Niech to będzie na przysłowiową ‘przysługę’ w przyszłości, co o tym myślisz? Niestety, myślę, że jestem całkiem ‘lewy’ w pieczętowaniu, więc nie zawracam sobie tym głowy i rozwijam się w innym kierunku. – zakończył stojąc już obydwoma rękami w kieszeni, wciąż ukazując swoją smolisto-czarną zbroję a’la Madara, które była ukryta pod takim samym, ciemnym płaszczem.
    - Masz rację. Jednak dobrze by było jakbyś stawał się mimo wszystko co raz silniejszy. W pewnym momencie może to uratować ciebie lub bliskich, których chcesz bronić. W innym wypadku może być za późno.. – dodał, zwracając uwagę na sam koniec, nieco bardziej posmutniawszy z własnego doświadczenia. Wszystko było jasne i klarowne, a każda rada była dobrem, które chciał przekazać młodszemu koledze. – Nie, nie dokładnie wyrzutkiem. Prawdopodobnie nigdy nie odłączę się od klanu, jednocześnie mam wolną rękę przyznaną od Shirei-kan. Moją misją jest zgłębianie tajemnic świata oraz nauka, potęgowanie tego co we mnie najlepsze i najgorsze zarazem. – streścił, wiedząc, że to nic nie powie, jednocześnie rozświetli sytuację w jakiej znajduje się Jinchuuriki. – Co do idealisty. Może byłem. Teraz jednak jestem marzycielem, realistą. Realizuję cele krok po kroku, by dojść do upragnienej siły. Zapomniałem już nawet, że kiedyś chciałem się mścić na pewnych klanach. Teraz to wszystko odeszło w niepamięć. Hah, co do miecza to twoja reakcja spowodowała we mnie chęć udoskonalenia ostrza. Muszę Ci za to podziękować, że wyrywasz mnie z impasu. – zaśmiał się szczerze, odgarniając swoją śnieżnobiałą grzywę z czoła.
Kyoushi | Shiroyasha | Myśl
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
 
Posty: 691
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 11:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 22
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny płaszcz skrywający białe kimono i katanę.
Widoczny ekwipunek: Katana na plecach, czarny płaszcz, czarna zbroja na białym kimonie, Wakizashi przy lewej nodze.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684
GG: 7574786
Multikonta:

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Yokukage (Osada Rodu Nara)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość