Posterunek nr 6 i okolice

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Inoyū » 26 lut 2020, o 23:30

Absolutnie nie była zaskoczona, gdy przebieżkę przerwała pokaźnych rozmiarów chmara robactwa - skoro ich przeciwnicy tak bardzo napracowali się z przygotowaniem pułapki w postaci skupisk niecodziennych sygnatur, to najpewniej spodziewali się kogoś, kto miałby w te skrupulatnie rozłożone wnyki wpaść. Pech chciał, że za atakiem nie stał jakiś losowy najemnik z równie losowym arsenałem umiejętności, a sam Aburame, więc i atak, tak samo, jak przedstawiciele tego klanu, musiał być obrzydliwy. Najwyraźniej tak już po prostu mają, że nie potrafią przestać być obleśni chociaż na moment - cóż, zdarza się. Inoyū mogła tylko odetchnąć z ulgą, że jej ród dysponuje zdolnościami o działaniu o wiele czystszym i wyrafinowanym niż wyręczanie się tymi cholernymi insektami.
Skoro druga strona już wiedziała o obecności żeńskiego dueciku, to oznaczało, że nie pozostało im zbyt wiele czasu na odpowiedź. Pozostawiwszy kwestię robactwa swojej cienistej koleżance, sama przeskoczyła zręcznie kolejne parę gałęzi, by usadowić się w pozycji możliwie jak najbardziej dogodnej do oddania jednego snajperskiego strzału. Kiedy już udało jej się zlokalizować swój cel, zbliżyła do siebie ostrza dwóch metalowych broni i, za pomocą chakry tworząc między nimi złożoną z elektrycznej energii kulę, natychmiast miotnęła ją w stronę olbrzymiego kokonu. Kokon ten zaczął się rozpadać jeszcze zanim trafiła wiązką w przebywającego w nim shinobi, więc poraziła nie tylko chmarę robactwa, ale i jego klatkę piersiową. Oszołomiony mężczyzna runął ciężko na ziemię. Był już łatwym celem, więc uznała, że resztę załatwi parę metalowych gwiazdek jej koleżanki. Sama nie miała zamiaru marnować na niego swojej energii.
W ferworze walki nie zauważyła, w jaki sposób Nara rozprawiła się z pupilkami Aburame - dopiero teraz miała parę chwil na rozejrzenie się po okolicy, więc rzuciła okiem zarówno na ślady błota, jak i na resztę robaczych inkubatorów, których to nie miały w planach w ogóle ruszać. Pozbawione źrenic ślepia Yamanaki zaczęły taksować uważnie przestrzenie między drzewami, usiłując dojrzeć, w jaki sposób to może działać. Wzdrygnęła się. Niewyobrażalnie ohydne.
Zupełnie zignorowała Shikatsu, która zamanifestowała swój podziw donośnym gwizdnięciem; po chwili jednak wzruszyła nonszalancko ramionami, nawet się do niej nie odwracając. Oczywiście, że jej się udało. Nie było innej opcji. A nawet, jeśli by była, to Yamanaka szybciutko zrzuciłaby winę za swoje niepowodzenie na jakiś abstrakcyjny czynnik, którego, naturalnie, nie byłaby w stanie przewidzieć.
Kąciki jej ust drgnęły w lekko drwiącym uśmieszku, gdy Shikatsu - po tak długim czasie! - podjęła temat, o którym sama Yamanaka zdążyła już pięć razy zapomnieć. Och, czyli jednak aż tak ją to zabolało? Kto by pomyślał!
No wiesz, nie obraź się — chociaż jej ton ewidentnie zdradzał, że była to dla niej kwestia dość obojętna — ale chyba sama wiesz, jaka jesteś, nie? — dokończyła na tyle enigmatycznie, ale i dosadnie, by Shikatsu sama mogła jej wypowiedź przemielić w swojej arcygenialnej główce i wyciągnąć wnioski.
Nie ulegało żadnej wątpliwości, że Inoyū miała rację. Zawsze miała, więc miała ją i w tej materii. Bo nawet nie chodziło o to, że Shi była po prostu leniwa - Yamanaka również nie była osobą nadaktywną. Shikatsu była jednak uległa. Nie mogła przywołać ani jednej sytuacji, kiedy jej kompanka sprzeciwiła się komukolwiek. Zawsze była letnia. Nic jej nie przeszkadzało. W niczym nie widziała problemu. Nie miała nawet jasno określonych poglądów, czego Inoyū już w ogóle nie mogła pojąć - w końcu sama miała bardzo wyraźne zdanie na każdy temat, więc wieczna neutralność jej koleżanki mierziła ją i dość skutecznie zniechęcała do drążenia oraz dalszych prób wyciągnięcia od niej chociaż odrobinę konkretniejszych opinii. Jak zazwyczaj miała zupełnie gdzieś, czy ktoś miałby ochotę w ogóle wysłuchać, co ma do powiedzenia, tak obojętność Shikatsu cholernie ją uwierała. Drażniło ją, że zawsze wybierała najbezpieczniejszą opcję, nawet jeśli wiedziała, że można było zrobić coś lepiej, ale niekoniecznie aż tak prosto. Shikatsu zrobiłaby wszystko po prostu tak, jak jej kazali; tak, jak trzeba. Nie czuła się w obowiązku, by próbować ją zmienić, czy też motywować do jakiejś chorej rywalizacji. Ostatecznie to nie była nawet jej sprawa.
Pojedyncze robaczki, które już zdążyły ją obsiąść, a niektóre nawet zaczęły wysysać z niej energię, umknęły jej uwadze na parę chwil - przypomniała sobie o nich dopiero w momencie, gdy dojrzała Shi zdejmującą z siebie te upierdliwe owady. W ramach pozbycia się ich wszystkich naraz uniosła rękę ku górze, po czym pozwoliła elektryczności przejść przez całe swoje ciało, mając nadzieję, że ten zabieg skutecznie upraży niepożądanych gości.
Właściwie, to nie miały już tutaj czego szukać, więc skinęła delikatnie głową, chcąc zasygnalizować Shikatsu, że już czas się stąd zmywać. Jeżeli udało jej się dobić i tak już porządnie sponiewieranego Aburame, to razem z Narą przemieściły się w stronę pozostałych członków drużyny, omijając łukiem większość kokonów. W przypadku, gdyby nie znalazły nikogo po drodze, posiłkuje się swoimi umiejętnościami sensorycznymi, by ich namierzyć.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Ichirou » 27 lut 2020, o 18:31

Obrazek
Misja Wojenna rangi C
Inoyū i Shikatsu
19/45


Jeżeli imię Shikatsu nawiązywało do pecha, dacie narodzin dziewczyny towarzyszył niekorzystny układ gwiazd, a jej żywot był nierozerwalnie powiązany ze złym fatum, to albo los dopiero szykował przed nią poważne problemy, albo talizmany obdarzonej łaską bogów Inojki faktycznie zawierały magiczną moc. Nie było bowiem tutaj drugiego przeciwnika, choć obu paniom przez zmyśl przemknął ten niezbyt wesoły scenariusz.
Nie pozostało nic innego jak szybciutko zająć się tym jednym, który potrzebował jeszcze krótkiej chwili pozbieranie się z bolesnego upadku. Wcześniejszy kontakt z elektrycznym ładunkiem nie pomagał - porażone mięśnie odmawiały posłuszeństwa.
Nara z kolei odmówiła mu prawa do dalszego życia. Wykorzystała moment, dobyła kilka nietypowych shurikenów i miotnęła w nimi w cel, który znajdował się w jedynie nieznacznym ruchu. Zadanie było więc niemal tak proste jak trafienie w stacjonarną tarczę, a w taką Shi nie miała zwyczaju chybiać. Stal śmignęła między drzewami i finalnie zatopiła się w torsie nieszczęśnika, skazując go na ostatnie tchnienia.
Bardziej paskudnym od samego umierania był widok rozpełzających się robali, które w sporym chaosie zaczęły opuszczać ciało swojego żywiciela, gdy uszły z niego siły witalne. Pozostałe insekty krzątające się po okolicy przestały stanowić zagrożenie, choć jeszcze przez chwilę troszkę podgryzały Narę, minimalnie uszczuplając jej zasoby energii. Inojka poradziła sobie z paskudztwem Aburame w tryb natychmiastowym, generując prądy wokół własnego ciała, które ubiły wszystkie obrzydliwe żyjątka oblegające jej bledziutkie ciało.
Wzięły kilka głębszych oddechów wytchnienia, a następnie ruszyły w kierunku swoich kompanów. W trakcie biegu mogły zauważyć, że zwisające z drzew, fałszywe kokony rozpadają się. To oznaczało tylko jedno – ich towarzysze również osiągnęli sukces.
Spotkali się cały zespołem mniej więcej na środku. Uzbrojony w kastety Keiji był trochę pogryziony przez robaki, ale prócz tego razem z Shizuri prezentowali się dobrze.
- Poszło bez problemów? – akolitka zapytała swoją krewniaczkę, a zaraz później nakazała całej drużynie wznowić leśną przeprawę przez gałęzie drzew. Zgranie czasowe odgrywało istotny element planu dowództwa, więc nie mogli sobie pozwolić na szybkie postoje.
- Heh, szybko wykombinowałaś, który jest prawdziwy - pochwalił blondyn przywódczynię, ale ta była zbyt skupiona na zadaniu, by w jakikolwiek sposób reagować na pochlebstwa kompana.
- Inoyū, za moment przekraczamy granice i kierujemy się do naszego celu. Będziemy potrzebować twojego rekonesansu w regularnych odstępach, żeby nie nadziać się na Aburame – oznajmiła oschle, kontynuując bieg.
Ich misja dopiero teraz miała osiągnąć najwyższy stopień zagrożenia.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3094
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Shikatsu » 6 mar 2020, o 20:58

Trafienie w leżącego bezwładnie na ziemi przeciwnika rzeczywiście nie było największym wyzwaniem dla Nary. Jeśli coś wytrenowała, to właśnie swoją celność - mniej się przy tym machało kończynami bez sensu niż w przypadku walki w zwarciu, nic więc dziwnego, że to właśnie pewne i celne rzuty były jej specjalnością. Shurikeny o dość niezwykłym kształcie wbiły się w więc w oszołomionego elektrycznym ładunkiem mężczyznę, ostatecznie przyspieszając jego przeprawę na drugą stronę. Shikatsu zatrzymała się jednak na moment w dość pokracznej pozycji na pniu drzewa, odgarniając opadające włosy z twarzy i obserwując ciało Aburame przez moment w milczeniu, chcąc upewnić się, że to już na pewno koniec konfrontacji. I rzeczywiście, dotychczasowi lokatorzy zaczęli opuszczać bezwładne ciało mężczyzny. Najpierw robactwo odchodzi od ciała, na którym pasożytowało, a gdy zwłoki zaczną się psuć, przyjdą kolejne, inne. Nara przyłożyła dłoń do twarzy, zasłaniając usta - miała wrażenie, że zaraz pod jej gardło podejdzie fala torsji. Ohydny widok.
- Na mnie narzekasz, a jakoś nie zrealizowałaś swojego świetnego planu. Taka jesteś, tylko mocna w gębie – zagderała, dołączając wreszcie do albinoski. Owady obłażące jej ciało zaczynały powoli się rozłazić, najwyraźniej chcąc zdążyć na pogrzeb martwego gospodarza. Nadal jednak czuła świąd ugryzień tych przebrzydłych pluskiew – strzepała ostatnie z robaków z siebie pospiesznie, kątem oka mierząc zawistnie Yamanakę. Kapłanka w tym czasie z gracją i należytą nonszalancją uniosła rękę ku niebu, a energia elektryczna przebiegła po jej ciele, przysmażając nieproszonych gości. Nara zmarszczyła brwi, drapiąc się w miejscu, gdzie najbardziej dotkliwie pokąsały ją robale, a skóra wręcz poczerwieniała pod naciskiem krótko przyciętych paznokci. Jakim cudem Inoyu wyglądała zawsze tak cholernie dobrze? Właśnie oblazły je wielonożne pluskwy żerujące na ludzkiej energii, a ta nawet otrzepując się z nich była w stanie wyglądać niczym z obrazka. Narę fascynowało to i drażniło – gdy ona sama czuła, że jest już lepka od ruchu i resztek miażdżonego robactwa, a jej ciało przesiąkło ciężkim zapachem lasu i potu, to wokół Yamanaki nadal unosił się aromat pachnidła, które przypominało Shikatsu ukryty w górach chram. A na domiar złego ta zdecydowała się jeszcze prawić Narze morały!
- Chodź, dogońmy ich. Im szybciej to zrobimy, tym szybciej będziemy w domu. – Wyprzedziła albinoskę, nie oglądając się za nią. Nie była w sumie pewna, co Yamanaka zrozumie przez „dom” – czy współdzieloną przez nie chałupę rodziny Shi, czy może powrót albinoski w jej rodzinne strony. Na to ostatnie, szczerze mówiąc, nieszczególnie czekała – spędzając z nią czas dzień w dzień przyzwyczaiła się do obecności albinoski na tyle, że moment rozdzielenia się wydawał jej się czymś wręcz niewyobrażalnym. No cóż, nie miała teraz czasu nad tym rozmyślać.
Resztę zespołu znalazły dość sprawnie. Keiji wydawał się trochę zmaltretowany przez robactwo, ale wydawało się, że z obojgiem jest wszystko w porządku. Na szczęście - ostatnim, czego potrzebowała na wojnie, to niekompetentny zespół.
- Z problemami. Cholerniki mnie pogryzły. - Nara nie byłaby sobą, gdyby nie odpowiedziała na rzeczowe pytanie narzekaniem. Nikt jednak nie miał ochoty wysłuchiwać jej zażaleń - trzeba było ruszać dalej, a nie rozbijać sobie tu obozowisko.

- Shizuri - zaczepiła akolitkę po namyśle, chwilę potem, gdy ruszyli w dalszą drogę - jak ich rozpoznałaś? Nie masz zdolności Inoyu. – To była jedna z nielicznych zalet Nary. Może nie lśniła intelektem wśród swoich wybitnie zdolnych pobratymców, ale przynajmniej nie miała w sobie na tyle pychy, by bać się spytać, gdy była taka potrzeba. Cholera wie, może taka informacja uratuje im jeszcze tyłek?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 21 mar 2020, o 00:08 przez Shikatsu, łącznie edytowano 1 raz
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Inoyū » 10 mar 2020, o 01:14

Fala elektryczności spłynęła wzdłuż jej ciała, skutecznie zniechęcając wędrujące po jej skórze żyjątka do dalszej konsumpcji błękitnej energii. Pochłaniane przez robaczki ilości chakry nie były, na szczęście, znaczące dla jej całościowych zasobów, ale po dłuższym czasie, gdy te pojedyncze robaczki powolutku, ale konsekwentnie kontynuowałyby spożywanie swojego posiłku, mogłaby w końcu zorientować się, że coś jest nie tak. I chociaż nadal uznawała zarówno członków tego rodu, jak i ich umiejętności za odpychające, to nie mogła zaprzeczyć, że te same zdolności miały dość spory potencjał do bycia silnymi. Chmara tych przeklętych owadów mogłaby wyssać jej siły życiowe do cna w zaledwie ułamki sekund. Mogłaby, o ile sama Yamanaka stałaby jak nieruchomy kołek i czekała na śmierć, a tego, póki co, robić nie planowała. Miała w zanadrzu całkiem solidną broń, która powinna się sprawdzać przeciwko pupilkom Aburame w sposób co najmniej zadowalający. I pomimo tego, że Inoyū nigdy, przenigdy nie przyznałaby się do tego, że kiedykolwiek mogłaby potrzebować odrobiny pokrzepienia, to w momencie, gdy od dłuższego już czasu temat zarówno wojny, jak i robaczych sąsiadów zaczynał ją najzwyczajniej w świecie nużyć, myśl o w miarę sprawnym pozbyciu się przeciwników była, owszem, niesłychanie pokrzepiająca.
Jeżeli Shikatsu myślała, że ta niedbała elegancja, która wkradała się w niemal każdy gest Yamanaki, przychodzi jej z łatwością, to... w istocie tak właśnie było. Dorastanie w Karmazynowych Szczytach, chociaż sama kapłanka bardzo by tego nie chciała i zaklinałaby się, że nie ma z tym zupełnie nic wspólnego, jednak odcisnęło na niej jakieś piętno. Kult piękna w jej rodzinnej prowincji był na tyle powszechny, że, będąc kobietą wychowaną na tych terenach, trzeba było naprawdę się postarać, by nie przejąć nawet odrobiny przesadnie dystyngowanej prezencji tamtejszych pań. Z jednej strony sama nie była zbyt dumna z tego, że tak łatwo udało się wcisnąć jej, wówczas jeszcze dziecięcy, umysł w społeczne normy, ale z drugiej - te wszystkie miękkie ruchy, kwiecisty sposób wyrażania się i, nazwijmy to po imieniu, przesadne przymilanie się do tego, do kogo trzeba, przydaje się do skutecznego nakłaniania wiernych do rzucenia kilku monet na odbudowę świątyni, więc można przypuścić, że mogłoby się przydać również do osiągnięcia czegoś nieco większej wagi. Nie bez kozery nazywano członków rodu Yamanaka manipulantami politykami. A Inoyū, jeśli tylko tego chciała, potrafiła wykrzesać z siebie każdy ten element składający się na idealnego mieszkańca Saimin.
Ale teraz nie miała na to ochoty. Shikatsu była zbyt irytująca.
Że niby Inoyū była mocna tylko w gębie? Też coś! Znaczy tak, może to była po części prawda, że dużo bardziej odnajdywała się w słownym napastowaniu kogoś ze swojego kręgu mniej lub bardziej znajomych osób, ale nikt nie miał prawa jej tego wytykać! Shi zagalopowała się o dużo za daleko, co Yamanaka już za chwilę miała jej dość dobitnie wytknąć; najpierw jednak westchnęła ciężko w akcie ostentacyjnego zmęczenia.
Ten plan uwzględniał też ciebie, bo, jeśli nadal nie zauważyłaś, jestem tutaj tylko najemniczką. Po jaką cholerę miałabym sama ich wymijać? Co by mi to dało? Jaki to miałoby w ogóle sens? I, najważniejsze, jesteś aż tak głupia? — wyrzuciła z siebie potok przepełnionych pretensją pytań, nie będąc w stanie przyjąć, że Shi właśnie miała czelność oskarżyć ją o coś tak idiotycznego. — Czy ty w ogóle rozumiesz, że sama już dawno zostałabyś zjedzona przez te cholerne robale? Powinnaś mi podziękować! — burknęła wielce obrażonym tonem. W sumie, to nie spodziewała się, że ten, według Inoyū - dość delikatny, przytyk dotknął ją do tego stopnia. Tak bardzo, że aż straciła cierpliwość. Ale to nie był już problem Yamanaki; teraz problemem było to, że ta głupia Nara już całkowicie zepsuła jej nastrój. Być może i lubiła czasem się z kimś pokłócić i poprzekomarzać, ale to ewidentnie nie był ten moment. Shikatsu, w idealnej sytuacji wygenerowanej w głowie Yamanaki, powinna zgodzić się ze spostrzeżeniami odnoszącymi się do jej wad i nie kontynuować już tego tematu. Czyli, na dobrą sprawę, powinna po prostu przytaknąć. Z tą Shikatsu naprawdę nie da się współpracować.
O, naprawdę? — bąknęła tylko, gdy Nara zaczęła ją poganiać. — Przestań się rządzić, przecież idę. — Shikatsu była mistrzynią w prawieniu truizmów. Im szybciej to skończymy, tym szybciej będziemy mogły wrócić do domu. Cóż, Yamanaka była tego aż nadto świadoma i nie potrzebowała żadnego przypomnienia o tym fakcie ze strony Shikatsu; już od dłuższego czasu odliczała dni do tego momentu, gdy będzie mogła wreszcie wrócić do Soso. Robiła wszystko, by przybyć tam możliwie jak najszybciej - włącznie z zaciąganiem się na misje dotyczące nieswojej wojny, by skończyć ją w miarę sprawnie. Szczerze mówiąc, to wynik był jej coraz bardziej obojętny. Chciała po prostu wrócić do swojego prawdziwego domu. Do Saimin.
Dotarłszy do pozostałych dwóch członków drużyny omiotła ich umiarkowanie zaciekawionym spojrzeniem, chcąc ocenić ich stopień sponiewierania przez robactwo.
Poszło gładko — odparła na pytanie tymczasowej dowódczyni niemal w tym samym czasie, co Shi. Wymierzyła w nią krótkie, acz zdecydowanie niesympatyczne spojrzenie bladoczerwonych ślepi, po czym parsknęła głośno, odwracając wzrok w zupełnie inną stronę. No i masz. Shikatsu właśnie zepsuła jej narrację bezproblemowego załatwienia sprawy.
Niezbyt interesowały ją jakieś tajemnicze sposoby Shizuri dotyczące identyfikacji zakokonowanych Aburame, więc drogę prowadzącą do celu spędziła w całkowitym milczeniu i absolutnie niedopisującym nastroju. Oczywiście, że zgodziła się na prośbę Nary - niekorzystanie z jej umiejętności sensorycznych na tak ryzykownych terenach byłoby niebezpieczeństwem dla niej samej.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Ostatnio edytowano 22 mar 2020, o 14:05 przez Inoyū, łącznie edytowano 2 razy
PH BANK GŁOS

Obrazek

· 鹿 ·
Avatar użytkownika

Inoyū
Postać porzucona
 
Posty: 470
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:55
Wiek postaci: 20
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Albinos, brak źrenic, czerwony cień wokół oczu, dość niska, przewieszona zbędnymi wstążkami, talizmanami i ciężką, mosiężną biżuterią; źle jej z oczu patrzy; ubrana w białe keikogi i czerwoną hibakamę.
Widoczny ekwipunek: Wakizashi u boku, torba na biodrze, dwie kabury na udach, rękawiczki z blaszkami, bordowy płaszcz.
Link do KP: viewtopic.php?p=85248#p85248
GG/Discord: Vay#6526
Multikonta: nope

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Ichirou » 10 mar 2020, o 21:52

Obrazek
Misja Wojenna rangi C
Inoyū i Shikatsu
22/45


Przywódczyni grupy jedynie przytaknęła na odpowiedź krewniaczki. Lekkie pogryzienie przez robale nie było niczym zaskakującym w kontekście potyczki z Aburame, więc nie było potrzeby rozwodzić się nad tym tematem. Napotkana przeszkoda została pokonana, a drużyna z utorowaną na później drogą ucieczki mogła ruszać dalej w kierunku właściwego celu misji.
Zaraz po wznowieniu biegu okolica była pozbawiona wrogów, dlatego Shizuri mogła poświęcić krótką chwilę drugiej Narze i zdradzić jej swoją ostatnią strategię.
- Założyłam, że ten prawdziwy musi być po przeciwnej stronie, co jego kompan. To było najbardziej rozsądne rozmieszczenie, zabezpieczali w ten sposób dość szeroki odcinek. Wybór ograniczył się do pięciu, może sześciu sygnatur. Rozdzieliliśmy się z Keijim tak, aby w równym tempie zbliżać się do nich od frontu i od boku. Oczywistym ruchem ze strony przeciwnika było zaatakowanie najpierw tej osoby, która była bliżej. Robale ruszyły na nacierającego z flanki Keijiego, więc moje przypuszczenia ograniczyły się do tylko trzech sygnatur na skraju całej formacji. Spośród tej trójki druga z kolei, którą zaatakowałam, okazała się należeć do prawdziwego Aburame – wyjaśniła bez emocji i możliwie treściwie, ale w zupełności wystarczając do zrozumienia jej toku rozumowania. Jak się więc okazało, nie posłużyła się niczym więcej niż własnym umysłem i zdolnością analitycznego myślenia.
Niedługo później wszyscy znowu zamilkli i w pełni skupili się na rejestrowaniu otoczenia. Przedarli się bowiem przez granicę na terytorium wroga, więc nie było miejsca ani czasu na jakiekolwiek pogawędki. Nawet Keiji, wyglądający normalnie na sporego luzaka, wydawał się być teraz odrobinę spięty. I słusznie, bo choć akcja zorganizowana przez dowództwo klanu była opracowywana pod kątem zminimalizowania ryzyka, to te i tak było naprawdę spore.
Nie było tu wielkich armii, epickich batalii, usłanych trupami pól walki, ale nie zmieniało to faktu, że każdy z tej czwórki był pełnoprawnym uczestnikiem wojny.
Sensoryczne znajomości Yamanaki po raz kolejny okazały się niezmiernie przydatne. Dzięki nim Inojka zawczasu, bo z odległości bliskiej połowie kilometra, wychwyciła obecność kilkuosobowego zwiadu. Patrol wroga nie kolidował jednak z trasą biegu drużyny, dlatego Shizuri tym razem zdecydowała się na ominięcie nieprzyjaciela, korygując nieco drogę przez leśne tereny.
- Jesteśmy już blisko. Za niedługo w twoim zasięgu, Inoyū. Przypominam, celem jest zniszczenie magazynów, nie eliminacja całej obsady Aburame. Nie musimy się przejmować posiłkami. Wycofamy się zanim te zdąża nadejść. Shikatsu, nie zapomnij o bombce z substancją na robale - poinstruowała krótko.
Akolitka nie myliła się. Gdy Yamanaka po kilku chwilach już po raz któryś tego dnia aktywowała swoje sensoryczne zdolności, wyłapała duże skupisko źródeł chakry oddalone na ten moment jakieś pięćset metrów od nich. Po szybciutkim rekonesansie Inojka mogła stwierdzić, że w tej sporej grupie siedem źródeł sygnatur było wyraźniejszych i należało do ninja, natomiast wszystkie pozostałe były nijakie, typowe dla cywili lub po prostu osób nie mających żadnego pojęcia o władaniu duchową energią.
- Jak sytuacja? Widzisz jakieś luki w obwarowaniu placówki? - zapytała Shizuri, licząc na garść wartościowych informacji, okraszonych subiektywną opinią kapłanki. Aktualnie nacierali na magazyny wroga z zachodu, ale przywódczyni była skłonna trochę przesunąć drużynę, jeżeli właścicielka zdolności sensorycznych na podstawie swojego niezwykłego zwiadu uznała to za zasadne.

    Mapka - jedna kratka to około 4 metry. Wasza grupka oczywiście 500 metrów dalej, po prostu pokazane wasze ustawienie względem obozu Aburame.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3094
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: Posterunek nr 6 i okolice

Postprzez Shikatsu » 11 mar 2020, o 01:39

- Może właśnie jestem - rzuciła z przekąsem przez ramię do albinoski, tym razem już poważnie obruszona. Szczerze mówiąc, to cała ta sytuacja była wybitnie nie na korzyść Shikatsu. Sparowane zostały w grupie z członkinią jej klanu, która, o zgrozo, była całkiem kompetentną dowódczynią, której w sumie sama Shi, z zasady marudna i krytycznie nastawiona do wszystkiego i wszystkich, za wiele zarzucić nie mogła. Podczas gdy Shizuri szybko i skutecznie uporała się z robaczywymi przeciwnikami, z łatwością identyfikując swój zamaskowany cel, Shikatsu w tym czasie – mimo sensorycznego wsparcia albinoski – dała się obleźć tym przebrzydłym gnidom i gdyby nie zdolność Yamanaki do kontroli elektrycznej energii, to pewnie dalej wysysałyby z jej ciała niebieską energię. Co gorsza, Shizuri już na samym początku spotkania pochwaliła się, że aspiruje do awansu na stopień sentokiego i do tego spodziewała się promocji lada moment – za to Shikatsu dopiero przez myśli przechodziły pierwsze nieśmiałe myśli, że w sumie mogłaby kiedyś pozbyć się tego żałosnego tytułu doko. A, na domiar złego, starsza Nara miała bardzo podobną fryzurę do Shikatsu, tylko, cholera jasna, dużo lepszą. Shi zmarszczyła brwi, odbijając się od pojedynczych gałęzi, by wyprzedzić chociaż kawałek albinoskę, a potem wyciągnęła z kieszeni kurtki krótki rzemyk, którym jakby nigdy nic ściągnęła swoje cienkie kudły w dość lichą kitkę.
Najgorsze w tym wszystkim było, że z każdą cholerną chwilą czuła wyraźnie, jak w porównaniu z tą drugą, lepszą w byciu Narą Narą traci w oczach swojej pyskatej towarzyszki. Shikatsu zerknęła przez ramię krótko na gderająca coś pod nosem kapłankę, a potem znów skupiła się na drodze przed nimi, pozwalając sobie na ukradkowe ciężkie westchnięcie. No to świetnie jej idzie. Czas spędzany wspólnie z Inoyu stopniowo zbliża się ku końcowi wraz z niechybnym końcem międzyklanowych walk, a ona z każdą swoją kolejną decyzją sprawiała, że w krytycznych oczach Yamanaki wyglądała coraz bardziej żałośnie. Shi dobrze wiedziała, że nie może teraz dać ciała – praca w duecie o dziwo odpowiadała jej bardziej, niż spodziewała się tego w momencie, gdy zaczynały pierwsze wspólne misje. Nara liczyła się z tym, że z momentem otwarcia granic Inoyu ulotni się w swoją stronę, a ona sama zostanie w prowincji. Chciała jej jednak złożyć pewną ofertę dalszej podróży, gdy już każda z nich uporządkuje mniej więcej swoje życie po tym, co wspólnie przeszły – a dobrze wiedziała, że spotka się z dość nieprzyjemną odmową, jeśli nie dowiedzie wymagającej partnerce, że jest warta jej cennego czasu. Cholera jasna, idealna Shizuri zupełnie jej w tym nie pomagała.
Sama Shizuri, o zgrozo, po połączeniu się obu drużyn w jedną, znowu zachowała się wręcz modelowo. Nie zareagowała na tą rozbieżność zeznań obu kunoichi, a potem rzeczowo przedstawiła krewniaczce swój tok rozumowania. Cholera, rzeczywiście nie była głupia. Shi miała ochotę wręcz ją za to zadusić. Odsuwając jednak na bok swoje osobiste animozje i kretyńskie zazdrości wysłuchała jednak wyższej stopniem kobiety z należytą uwagą, chcąc mimo wszystko wynieść coś z tej wymiany myśli. Przybrała też przy tym bardzo rozumny wyraz twarzy, by Inoyu nie daj bóg nie uznała, że Nara czegoś nie przyswaja. Co sobie myślał o niej ten ich wesoły rodzynek, to akurat miała w nosie.
Niewiele później jednak skończył się czas na koleżeńskie pogawędki. Cały zespół ucichł i skupił się na obserwacji terenów należących do wrogiego klanu, w które właśnie wkroczyli - na szczęście jak na razie chyba niezauważeni. Nara dopiero teraz, w obliczu tej otaczającej ją ciszy, usłyszała, jak cholernie głośno bije jej serce - ta krótka walka wcześniej była zabawą w porównaniu z tym, co czekało ich teraz. W głębi duszy była też ciekawa - i odrobinę zmartwiona - tym, co działo się w głowie jej przyjaciółki. Yamanaka nie pokazywała zbyt wiele po sobie, zachowując nieprzenikniony wyraz twarzy. Jednak Inoyu nadal nadstawiała karku za, bądź co bądź, sprawę Shikatsu - i tym razem nie były to podchody w jakiejś małej rybackiej wiosce. To była ta prawdziwa wojna. Wojna, na której mieli przewagę dzięki trzeciemu oku kapłanki.
- Nie zapomnę – mruknęła pod nosem, klepiąc dłonią dość ostrożnie kaburę na swoim udzie, gdzie przechowywała toksyczną dla owadów substancję. Zdecydowała, że na razie, dopóki nie rozpoczęli jeszcze ataku, to nie będzie nosić obłego pojemnika w ręce. Ostatnie, czego teraz chciała, to to upuścić.
Teraz pozostało tylko zdać się na osąd Inoyu. Przy niej wszyscy byli tutaj jak niewidomi, mimo tego, że to ich domem był las. Nara zawiesiła na jej plecach cierpliwe spojrzenie. Jednego mogła być pewna - Yamanaka nie zrobi nic głupiego. Zbyt dbała o własną skórę, by doprowadzić do zguby całej grupy, i o ironio właśnie jej egoizm był gwarantem ich bezpieczeństwa.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
猪 · 鹿 · 蝶
Obrazek
ph · bank · kp · głos
Avatar użytkownika

Shikatsu
Postać porzucona
 
Posty: 460
Dołączył(a): 11 maja 2018, o 17:47
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Shikatsu to tam takie tam, jakaś tam laska. Taka se o, ciemne włosy, niebieskie oczy, kurtka na grzbiecie, znudzona mina.
Widoczny ekwipunek: Torba nad zadkiem. Dwie kabury na udach. Czarny płaszcz. Złożony Fūma Shuriken przytwierdzony nad torbą. Duży Shuriken przytroczony do pleców.
Link do KP: viewtopic.php?p=85101#p85101
GG/Discord: urb#6156
Multikonta: -

Poprzednia strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość