[Event] Iglica i okolice

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Shikarui » 28 sie 2019, o 13:04

- Heh, nie no co wy, żartowałem. 350 metrów. - Powiedział Shikarui. I po tym wydarzeniu wszyscy śmialiśmy do rozpuku.
Żartowałam.
150, 150... nie, nie to bardzo nie to, co miało zostać powiedziane. Dlatego od razu po pomyłce, gdy powiedział, co miał do powiedzenia, poprawił się bardzo wyraźnie, by nikt nie miał wątpliwości, że odległość mogła być o wiele większa.
- 350. - Każdy może się przejęzyczyć, no co zrobisz. Niektórzy bohaterowie mają po prostu bardziej ogarniętych prowadzących od innych.
Jutsu znów poszły w ruch. Błysnęła chakra wokół, powstały potężne ściany, które miały zablokować nadchodzące ataki. Te widoczne i te niewidoczne. W schronieniu zrobionym zarówno przez Senju jak i Asakę można było naprawdę usiąść i nic nie robić. W zasadzie - czekać aż, na przykład, Masaki coś zrobi? Właściwie dlatego Sanada trwał w miejscu przez tych kilka sekund, przyglądając się strzale - przynajmniej tak to wyglądało. W rzeczywistości przyglądał się wszystkiemu dookoła z opuszczoną głową, przerabiając błyskawiczne procesy myślowe. Wdrażając wszystkie prawdopodobne i te nieprawdopodobne. Jak to, że było 2 Ranmaru. Nie bez kozery o tym powiedział. Instynkt podpowiadał mu, że to mogło być tutaj istotne. Bardzo istotne. Gdy strzelają do ciebie z jednej strony nie robiło to takiego problemu. Co jednak, kiedy pierwsza ze strzał ma za zadanie jedynie odwrócić uwagę?
Racja, fuinjutsu miało wiele zastosowań. Przynajmniej dokładnie tyle, ile Sanada znał tę sztukę - a w sumie znał jej niewiele. Ha! na tyle, na ile. Nie dziwiła go ta pustka i nie wiedział też, czemu inni się temu dziwią. Ludzie tak już funkcjonowali, uczył się tego od zawsze - kiedy udaje ci się coś osiągnąć, nagle wymagają więcej. Kiedy uznają, że mogą na tobie polegać, wymagają już wszystkiego. I nie miał im tego za złe - tym małym robaczkom - bo było mu to obojętne. Dawał dokładnie tyle, ile chciał dać - nie więcej i nie mniej. Dokładnie wtedy, kiedy chciał dać - nie wcześniej. To, że tak bardzo polegali na jego oczach wynikało tylko z ich własnej bezsilności tego, jak bardzo byli dziećmi plątającymi się we mgle. Zawsze gotowi wpaść w pułapkę wroga, ponieważ byli ograniczeni tylko do tego, co dostrzegali przed sobą. Nie sądzisz, że to nawet zabawne? Grono zdziwień i maleńka garść pretensji. Dlatego nie skomentowałeś ani wszystkich pytań i zdziwień ani krzyku, który wydobył się z gardła Yamiego. Limit słów przypadających na najbliższy czas został wykorzystany. Wszystko było teraz bardziej istotne od tego, co oni sobie myślą. Tak, tak, Przyjacielu - mówił dopiero teraz, bo dopiero teraz okazało się to istotne. Dopiero teraz, bo nie było wielu takich mądrych, co gotowi byli obcym zdradzać wszystkie ASy w swoim rękawie i sekrety należące do klanu. To, jak się wróg skrył, potwierdzało, że dobrze wiedzieli, z jakim sensorem mają do czynienia. Inaczej nie robiliby sobie takiego kłopotu. Tylko - zaraz. 9 kilometrów... ile czasu zajęło przejście tego? Musieli być schowani od dłuższego czasu, by mieć pewność, że nie pomylą się o kilka metrów. Ile chakry ich to kosztowało? Może rzeczywiście wystarczy to przeczekać? Może...
Może czas się ruszyć. Silny wybuch i pęknięcie kryształu było do tego świetnym napędem. Podniosłeś więc głowę w kierunku, gdzie powstały nowe ściany zgodnie z hasłem Yamiego. Widział jego ruch mimo tego, że na niego nie patrzył. Tak, trawa. Oczywiście, że musi się gdzieś uginać. Strzała leciała w miarę prosto - więc nie stoją na drzewie. Inaczej jej podróż odbyłaby się pod kątem. Zignorował zupełnie chwilowo strzały z żyłkami lecące w stronę Króla Pustyni i jego drużyny. Nie stwarzały one zagrożenia - nie były w stanie skręcić pod takim kątem z punktu, w którym się znajdywały, żeby trafić w ich plecy. Większym powodem było jednak to, że w sumie to nie miał ochoty na darcie mordy w ich stronę. Najwyższa pora, żeby Król Pustyni pokazał, na co go stać. Przecież dwie maleńkie strzały nie mogły dla niego stanowić jakiegokolwiek wyzwania, prawda? Chyba że miały na sobie notki.
- Strzały penetrujące, 90 metrów. Ruszamy. - Rzucił tylko i wyskoczył w górę. Tak, by znaleźć się nad barierą. Od razu wyciągnął łuk i strzelił w tym samym kierunku, z którego dobiegła strzała z notką wybuchową do niej przyczepioną. To w biegu, wszystko w ruchu, jednocześnie. Ponieważ zamierzał odbić od bariery i ruszyć biegiem w kierunku, z którego dostrzegł strzały, gdy tylko te znalazły się w polu jego widzenia. Przytrzymał łuk w jednej ręce, wypatrując jakiegoś ruchu. Jakiejś zmiany. Czegokolwiek, co potwierdzałoby konieczność łucznika do zmiany pozycji przez wybuch notki, albo może i nawet zachwiania niewidzialności. Uskakiwał przed każdą ewentualną strzałą. Dalsze trwanie za zasłoną nie miało najmniejszego sensu. Z taką siłą wróg w końcu się przebije i to przebicie zadziała na niekorzyść ich wszystkich. Dlatego należało przystąpić do kontrofensywy. Nawet zbroja Asaki nie dawała protekcji przed taką siłą. Mieli do dyspozycji techniki fuutonu Asaki i Yamiego. Poradzenie sobie z takim cwaniakiem wydawało się kwestią czasu.*


*Rzecz jasna postać biegnie w kierunku łucznika znajdującego się na plecach drużyny, czyli białej strzałki.

TECHNIKI:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


EKWIPUNEK:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Łuk retrorefleksyjny, kołczan - 20 strzał, torba na tyłku, jedno wakizashi przy lewym boku, drugie wakizashi na plecach, na poziomie pasa, kabura na broń na prawym udzie, czarny płaszcz, średni zwój, manierka, karwasz z metalu na lewej ręce

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


KARTA POSTACI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Ichirou » 28 sie 2019, o 18:35

Czy ich pojebało, czy też nie, to trudno powiedzieć, ale najważniejsze, że piaskowa formacja, choć wyglądająca głupio, spełniała określone założenia. Kryjąca się za złocistą półkulą grupka mogła bezpiecznie przeć naprzód i skracać dystans do wroga, którego położenie wciąż nie zostało dokładnie sprecyzowane. Ichirou był nawet trochę zaskoczony, że tyle osób dołączyło do dość szalonego pomysłu, bo posądzał jedynie Kuroia o chęć trzymania się blisko dwójki bydlaków.
Odległość pokonywali trochę zbyt powoli i zbyt metodycznie, niż chciał Asahi. Niestety, prędkość musiała być dostosowana do najwolniejszych. Owszem, Sabaku mógł pognać do przodu z całą swoją szybkością, ale pozostali członkowie zespołu wciąż mogli się do czego przydać. Złotooki Kogō miał egoistyczne podejście do życia, ale pojęcie drużynowego działania nie było mu obce, a przecież w tym przypadku nie nadstawiał karku za innych, tylko użyczał im swojego schronienia.
Kiedy tylko dobrze rozwiniętymi zmysłami wyłapał, że zagrożenie nadchodzi nie od frontu, tylko z lewej strony, natychmiast skręcił swoim tworem, by ten przyjął atak swoją przednią częścią. Półotwarta kopuła chroniła co prawda w pewnym stopniu od boków i od góry, ale lepiej było wykorzystać jej pełny potencjał defensywny.
- Uwaga! - zaalarmował pozostałych, jeżeli ci wciąż byli nieświadomi zagrożenia. Nasączony chakrą piach na swoim najwyższym poziomie był w stanie przetrwać nawet bardzo silne techniki, więc tutaj Asahi miał ufność, że przetrzyma nadchodzący atak. Gdyby jednak coś poszło nie tak, zawsze pozostawał jeszcze refleks i desperacki unik.
Wróg wciąż pozostawały niewidoczny. Czy dzięki jakiejś technice, czy dzięki skryciu na drzewach - nie sposób powiedzieć, ale Ichirou spróbował cokolwiek wywnioskować z trajektorii lecącego pocisku. Kąt lotu mógł przynajmniej zdradzić, czy łucznik wypuszczał swoje pociski z ziemi, czy z jakiejś wysokości.
Poprowadził zwartą formację jeszcze trochę w kierunku wroga. Skoro nie udało się wypatrzyć piaskowym okiem oponenta, należało zmienić plan. Wydał komendę pozostałym.
- Rozdzielamy się! - Tuż po tej deklaracji wykonał Rendan: Suna Shigure i przeobraził defensywny twór w ofensywny, z którego wystrzeliła chmara pocisków. Piaskowy zmasowany atak został ukierunkowany w obszar, który najprawdopodobniej zajmował przeciwnik. Asahi oparł się tutaj na dotychczasowych informacjach, które odebrały jego zmysły i piaskowe oko oraz na wnioskach wyciągniętych z samej trajektorii pocisków. Jeżeli strzały leciały z wyższego pułapu, to pociski miały rzecz jasna powędrować bardziej w górę. Ofensywa była obszarowa, nie punktowa - chodziło o wykurzenie łucznika z jego aktualnej pozycji i wymuszenie jakiejś reakcji.
Po wykonanej technice ruszy do przodu na pełnej prędkości, przy czym będzie przemieszczał się po skosach, z wykorzystaniem naturalnych zasłoń w postaci drzew, a nie po łatwej do przewidzenia linii prostej. W razie potrzeby zareaguje piaskiem, którym zasłoni siebie, Seinara lub innego pobliskiego kompana, który też ruszy do przodu.
Będzie wypatrywał wroga i wszelkich niebezpieczeństw, również unosząc spojrzenie w korony drzew. Jeżeli uda się znaleźć cel, to wypuści w jego stronę piach z zamiarem unieruchomienia.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3092
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Yami » 28 sie 2019, o 20:00

Wszystko działo się naprawdę szybko. Grupa sterująca piaskiem błyskawicznie po powstaniu pierwszej ściany przypuściła szturm na strzelającego ku nam łucznika. Ci ludzie byli szaleni. Stworzyli prowizoryczną barierę z piasku i mkną na przeciwnika bez większego pomysłu, jednak w tym wypadku nie mogę uznać tego za beznadziejną opcję. Jeśli nie masz wielu informacji zmuś przeciwnika by ci je przekazał, nawet jeśli może być to dość niebezpieczne.
Nie wiem czy zmuszenie dziewczyny do stworzenia drugiej bariery za nami to dobry pomysł. Mówi się, że strzeżonego bóstwa strzegą a wszystko wskazywało na to, że przeciwnik nie jest sam. Shikarui również o tym wspomniał choć to ja musiałem rzucić niemal rozkaz utworzenia jej z tyłu, co się na szczęście później okazało i słusznie. Swoją drogą żarcik o 350 metrowym zasięgu trochę wybił mnie z tropu. Jeśli się przejęzyczyłeś to wystarczyło powiedzieć "Wybaczcie, 350m" zaraz po tym a nie jakieś żarciki. Mimo siły i boskich umiejętności zacząłem się zastanawiać nad mentalnością niektórych członków zespołu.
Należało się uspokoić. Takie przynajmniej były słowa kobiety. Szkoda, że chwilę później coś eksplodowało tuż przy naszej barierze. To jest chyba jakiś żart. W takim tempie zginiemy jeśli nie poczynimy żadnych działań. Trzeba coś zrobić. Trzeba działać. Opcje były dwie, walna walka bądź ucieczka ale gdzie? Znaleźliśmy się między gównem a gównem, z każdej strony ostro daje smrodem. Jednego już ktoś chciał się pozbyć zaś drugiego?

Po moich plecach zaczął płynąć zimny pot. Ponownie stanąłem w miejscu gdzie nic nie mogę zrobić. Gdzie w momencie śmierci tych silniejszy podczas próby walki z niewidomym przeciwnikiem stałbym się łatwym kąskiem. Jeśli ktoś zginie, zginę i ja. Najsłabsze ogniwo. Mogę siedzieć bezczynnie albo coś zrobić. Trzymając wciąż pół pieczęci barana musiałem się na coś zdecydować. Myśl człowieku. Oceń szybkość siłę i czas pokonania strzały. Nowy przeciwnik, czas ostrzeżenie i uderzenia. Mogę dzięki temu ocenić jak szybko mknie strzała a potem przy pomocy techniki zbić ją z linii lotu. Ile to było? MYŚL!
Nagle Shikarui wyskoczył, 90m, był użytkownikiem wody lecz teraz miał wyciągnięty łuk. Jeśli leciała strzała wówczas był bezbronny na efekt eksplozji. Stąd padło krótkie polecenie. "Ruszajmy". Mówiłem, że potrafię korzystać z technik wiatru a więc powinienem być wstanie wykorzystać go chociaż w takim momencie. Zaufał mi, wierzył, że pójdę za nim. Jeśli tego nie zrobię może zginąć. a to przekreśliłoby szanse na wszystko. Procesy myślowe podskoczyły do maksimum. Jako syn kupca potrafiłem liczyć, mimo, że mi się nie chciało byłem w tym dobry. Kiedy strzała znalazła się na poziomie 50m (kalkulacje) wyskoczyłem za Shikaruiem, skok nie był aż tak mocny. Znajdowałem się pod nim. Strzałą pędziła szybko dlatego kiedy przygotowałem rękę do użycia techniki była już w zasięgu jej działania, choć mogłem jej nie widzieć, pozwoliłem częściowo zadecydować arytmetyce i odrobinie szczęścia. Machnąłem dłonią posyłając podmuch (Ensho no Kaze), który powinien zdmuchnąć pociski. Tak jak normalnie wadą, teraz zaletą techniki jest brak uderzenia ku niebu więc Shi był bezpieczny, zaś potem... wiatr powinien go tylko przyspieszać, szczególnie, że on będzie wiedział kiedy nadchodzi.
To wszystko pozwoliło na otwarcie przejścia. Razem z Shikaruiem odbiłem się od ściany i popędziłem w stronę przeciwnika wciąż trzymając pół pieczęci barana. Jeśli będę jej używał co jakiś czas całkowicie uniemożliwię atak przeciwników. Jednak na samym końcu będę musiał użyć czegoś silniejszego, coś bardziej obszarowego.
- 25m. Kierunek. Tyle mi wystarczy - rzuciłem czarnowłosemu wyciągając jedną ręką mały zwój z kieszonki kamizelki.
Wachlarz. Wystarczyło go wydobyć ze zwoju szybkim pociągnięciem, pojawi się rozwarty już w mej dłoni. Zwój pozostanie gdzieś w lesie, nie może zawadzać! A wtedy wystarczy użyć technikę Dai Kamaitachi. Największy obszar działania. Jej przewagą nad wodnym przecinakiem chłopaka był zdecydowanie zasięg działania, nie wąski niczym pióra a rozległy niczym te lasy.


tl;dr - Mocno myślę co robić. Kiedy Shikarui rusza podążam za nim zbijam pierwsze strzały przeciwnika techniką Ensho no Kaze. Wykonuję ją co jakiś czas aby zapewnić stałe zabezpieczenie przed pędzącymi strzałami. Kiedy Shikarui poda kierunek odpieczętowuję zwój i atakuję z Dai Kamaitachi

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

ZDOLNOŚCI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

JUTSU
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Asaka » 28 sie 2019, o 21:14

Krótka poprawka. 350 metrów – niby to wiedziała i bez tego, przecież podróżowała z Shikaruiem nie od dziś, trenowali razem równie często i doskonale znali swoje mocne i słabe strony. Dopełniali się, od samiuśkiego początku. Asaka zawsze była gotowa go osłaniać, w ten czy inny sposób. Tak jak teraz – wzmacniając mokuton swoim kryształem. I już wiedziała, że dobrze zrobiła, bo kupiła tym samym czas na to, by Shiki przekazał im resztę informacji. Co robiła grupa z pustyni – mało ją w tym momencie obchodziło. Owszem, widziała ich przez chwilę, to, że Masako i jej towarzysz rzucili się do nich też, ale zaraz Kyoko zamknęła wolne miejsce mokutonem i tyle mieli z widoku.
Stuk… A sekundę po tym Asaka usłyszała nieprzyjemny dla ucha odgłos łamanego kryształu. Kryształu i drewna – gdy oba materiały nie wytrzymały siły notki wybuchowej, która je po prostu wysadziła, tworząc wyrwę. Białowłosa aż poczuła, jak mięśnie jej się napinają z nerwów i niewiele myśląc zaraz dobudowała kryształ w miejsce tego rozwalonego. Jedno było pewne – gdyby nie to, to nic by z nich w tym momencie nie zostało. Notka rozszarpałaby ich na części. Nie byłoby nawet co zbierać…
Brać ich na przetrzymanie? Przecież każdemu prędzej czy później skończy się chakra. I notki wybuchowe. I wszystko – jej zresztą też. Nie miała jednak pojęcia jak sprawić, by niewidzialny wróg nagle stał się widzialny. Rozlać po ziemi cieńką warstwę kryształu i czekać aż zacznie pękać pod wpływem ciężaru przeciwnika? Uhm, za mały zasięg. Wejść pod ziemię i go szukać? Tak, jasne, ale w którym kierunku zacząć? Wszystko co przychodziło jej do głowy albo nie spełniało zasięgu, albo potrzebowało, by widziała co robi i na kogo. Notka oślepiająca? Jakby tak odpalić ją niedaleko, to może Ranmaru by akurat oślepł na chwilę, zakładając, że ciągle na nich patrzył – jednak to było zbyt ryzykowne. I tak w połowie tych gorączkowych rozmyślań Shikarui po prostu powiedział swoje, dał komendę i skoczył w górę, by przeskoczyć nad barierami. Kurwa mać. Przecież go tak nie zostawi samego; miała świadomość tego, że być może jest jedyną osobą, która mogłaby przyjąć na siebie jakąś strzałę bezpośrednio i jakoś przeżyć. Jakoś… Ale co to za życie?
Niewiele myśląc rzuciła się za mężem i… Yamim? Chłopak zdecydowanie mógł się przydać, w końcu władał fuutonem i to lepiej od niej. A cóż lepszego było by obronić się przed nadlatującymi strzałami? Nie bała się, że mógłby ją nagle zdmuchnąć jakiś podmuch wiatru. Jej zbroja wszak była na tyle ciężka, że nic nie było w stanie utrzymać jej na wodzie, nawet chakra, to miała bać się ewentualnego odpychania strzał? Biegła za nimi, korzystając z naturalnych zasłon, jakimi były drzewa, by nie poruszać się w linii prostej. Nie widziała, co Yami tam robi ze zwojem, bo sama w biegu zajęta była odpinaniem paska wachlarza, by złapać go w dłonie, a nie targać już żelastwa na plecach. W razie czego była gotowa zamachnąć się nim, by odbić ewentualny pocisk, chyba, że była na tyle daleko od mężczyzn, by im nie zaszkodzić, wtedy wystarczyło złożyć pół pieczęci Barana i… zdmuchnąć wszystko wokół. Jej celem nie było samej dorwać przeciwnika, Shikarui i Yami dużo lepiej się do tego nadawali. Ale gdyby miała już takiego na widoku – oj, nie wypuściłaby już muszki z garści. Czy to kryształem, czy własną pięścią, zamierzała dorwać śmiecia.

tl;dr
Naprawie uszczerbek w barierze, po czym rusza za Shikaruiem i Yamim. W trakcie biegu za przeciwnikiem stara się zakręcać przy drzewach i nie biec prosto. W razie widzianego pocisku używa Fūton: Fūsajin lub Fūton: Enshō No Kaze, w zależności od tego, czy znajduje się blisko, czy dalej od swoich towarzyszy.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Seinaru » 28 sie 2019, o 22:52

Może nie była to walka trudniejsza pod względem siły i destrukcji przy pomocy technik, ale zdecydowanie o wiele bardziej upierdliwa od tej, którą stoczyli z wielkim Akimichi. Tam trudno było stracić przeciwnika z oczu, tutaj największą trudnością było go zobaczyć. Piaskowa formacja z peryskopem była co prawda skuteczna jeśli chodzi o defensywę, ale zdecydowanie nieskuteczna jeśli chodzi o neutralizację zagrożeń. Tym bardziej, że musieli dostosować swoją prędkość do tych, którzy za wszelką cenę chcieli udowodnić grupie swoją przydatność. Nie mogli nosić wody jak Yami?
Obrócił oko sterczące na naginacie w kierunku z którego usłyszeli wypuszczoną strzałę. I co? I chyba nico, bo Ichirou nie zakrzyknął z tryumfem, że kogoś wypatrzył. W sumie to zakrzyknął tylko ostrzeżenie, a następnie obrócił zasłonę w tamtą stronę. Kei zasłonił twarz ramieniem, aby ewentualnie drobinki piaseczku albo jakaś strzała nie wleciała mu do oczu, bo wtedy to byłoby już po nim. Wymruganie tego mogłoby być niemożliwe.
To co teraz? Po udanej defensywie mogli już domyślać się gdzie jest przeciwnik, ale jednak wciąż go nie widzieli. Rozsądne było zatem wezwanie Sabaku do rozpierzchnięcia się po terenie, aby móc przeszukiwać większy obszar przed nimi. Kei przez mikronanosekundę miał obawy co do tego jak w takiej formacji "każdy sobie" poradzą sobie Masako i Harruchi, ale ci chyba nie oczekiwali, że będą niańczeni?
- Dobra, tylko pozostańmy w zasięgu swojego wzroku. - Odpowiedział Kompanowi i był gotowy do wystrzelenia przed siebie, aby schować się za najbliższym drzewem, na początek. Wydawało mu się, że widzenie się nawzajem to ważna część tego planu. Dzięki temu nie można eliminować ich po kolei i po cichu. Gdy ktoś oberwie strzałą inni będą mogli przynajmniej zobaczyć z której strony (Seinaru modlił się w duchu, aby on był tym który patrzy z której strony). Plan na najbliższe kilkadziesiąt sekund był prosty. Wybiec z maksymalną szybkością zaraz za kulkami z piasku które wystrzelił Ichirou, a następnie wypatrywać i nasłuchiwać. Ciężko wypatrzyć przeciwnika, który wie gdzie się patrzysz, dlatego trzeba było go sprowokować do ataku i tym samym być może do błędu. Kei wytężył wzrok i przede wszystkim słuch. Zaletą tej sytuacji było to, że wróg nie wykorzystywał swojego pełnego zasięgu (o co na szczęście było trudno w lesie), więc odległość jaką mieli do pokonania aby móc go wypatrzeć nie był tragiczna. Samuraj miał nadzieję z tego skorzystać i przede wszystkim postawił na lokalizację zagrożenia najpierw uszami, a potem potwierdzanie oczami. Gdy tylko wypatrzy przeciwnika, wówczas kieruje się w jego stronę uważając na wystrzeliwane przez niego strzały, które jak usłyszał z walki drugiej grupy, mogły zawierać nieprzyjemne niespodzianki. Dlatego też nie próbuje ich odbijać ani blokować, lecz omija szerokim łukiem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 2109
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 27
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 28 sie 2019, o 23:12

A więc szli... szli sobiet otoczeni piachem, dookoła piachu, do tego jeszcze w dosyć zwartej formacji, która dosyć mocno ograniczała ruchy. Były tego plusy dodatnie i plusy ujemne oczywiście, bo jakże by inaczej. Najciekawszy jednak był pomysł z wyciągniętą ku górze naginatą i wykorzystanie Seiana jako tyczki. To było genialne w swej prostocie, ale czy Sabaku nie kontrolował lepiej swojego oczka? Może skupienie na tylu rzeczach po prostu było zbyt męczące dla utrzymującego ochronę Ocirka i wolał skupić się na innych rzeczach. Kuroi zaś wypatrywał zagrożenia mimo ograniczonej widoczności. Ściskał swój wachlarzyk wypatrując ukrytego w leśnej gęstwinie łucznika. Czekał na tylko jeden sygnał, na jedno słowo. Widział piach unoszący się w powietrzu, technika wykrywająca powinna złapać wroga bez problemowo. Usłyszał tylko jedno. Ostrzeżenie.
Odruchowo skoczył w bok. Nie ważne w który, ale przeciwnik wypuszczał jedną strzałę, mógł celować w jedno miejsce. Kuroi miał wiele stron do unikania, nawet ruch delikatnie w tą czy w drugą mógł sprawić, że dodawał mu kilku cennych sekund życia. Potem nastąpiła kolejna komenda - rozdzielenie. Rozproszonego wroga trudniej trafić? No... byle by tylko nie wystrzelał nas jak kaczki, skoro już zaczynamy tak otwartą walkę. Trzymał się w bliskim otoczeniu Seinara i Ocira, nawet pomiędzy nimi wykorzystując drzewa jako tymczasowe osłony. Widział kierunek strzału, to tam najprawdopodobniej kryje się przeciwnik. Ewentualnie odchylał swój tor ruchu na bok - łucznik musiał się przemieszczać, inaczej zbyt łatwo zostały ściągnięty. Ruszył do przodu zasłaniając się w razie czego wachlarzykiem. Zerka do przodu, wypatruje wroga i w razie potrzeby wystrzeliwuje senbony za pomocą wyrzutni. Nie strzela jednak na oślep, co to to nie. Wybiera konkretne punkty, by sparaliżować wroga i chociażby go spowolnić. Jeżeli chociażby nawet i na sekundę sprawi, że łucznik nie będzie zdolny do strzału, to wykonał swoje zadanie. Uprzykrzyć mu życie i sprawić, by Ci silniejsi wykonali swoją robotę, czyli dokończenie zaczętych spraw. Istniała mała, maluteńka szansa, że dojrzy przeciwnika - wtedy też posyłał swój piasek prosto stronę, próbuje przygwoździć, albo chociażby utrzymywać w jego otoczeniu. Stworzyć obłok, by musiał wciągać piach do płuc i nie mógł swobodnie oddychać.
Nie miał wiele innych możliwości, by przeszkodzić łucznikowi. Znali tylko jego pozycję, nic więcej. Nie działał na tak dużych zasięgach, wolał być nieco bliżej, albo w ogóle nie zaciągać się do walki. Teraz jednak byli zmuszeni odeprzeć ten atak. Gdyby ktoś jednak dostał strzałą natychmiast do niego podbiega i ustawia piaskową zasłonę. Ma nadzieję, że bandaże wystarczą do zatamowania rany, jednak póki nic się nie działo, nie sposób przewidzieć co takiego będzie mu potrzebne do szybkiego powrotu pacjenta do walki


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 865
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Harruchi » 29 sie 2019, o 00:35

Atak z dwóch stron jednocześnie... Albo więc mamy do czynienia z dwoma równie wyborowymi strzelcami, albo z klonami. Osobiście obstawiałbym tę druga opcję. Większość klonów, na ile się orientuję, jest ograniczona względem możliwości używania różnorodnych technik. To by wskazywało na fakt, że poza strzałami i walką na dystans, nasz przeciwnik niewiele będzie potrafił zdziałać. O ile fortuna mi dopisze i ten, który do nas strzela jest klonem, a nie oryginałem. Na to jednak nie mam już wpływu, a działać muszę. Ichirou postanowił w środku walki zrezygnować z defensywy na rzecz ofensywy. Osobiście ta taktyka wydaje mi się dziwna, ponieważ stajemy się odsłonięci na preferowanym przez wroga dystansie, nie znając jego dokładnego położenia. Nie ma jednak czasu, aby roztrząsać takie sprawy w tym momencie. Tym bardziej, że słynny Sabaku mógłby zapewne zabić mnie w kilka mrugnięć oka. Trzeba działać i to szybko.
Tworze wokół siebie krąg z kryształu, mający przyspieszyć moje poruszanie się, po czym ruszam w stronę, z której leciały strzały i co jakiś czas macham w międzyczasie dobytym wachlarzem, w razie gdyby leciały w moją stronę jakieś pociski.


Chakra: 102%-18%-6%-12%-12%= 54%


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Shōton no Jutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
Nabyta -
PAKT: brak
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 21
PERCEPCJA 22
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 20
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 82
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
---
---
---
IRYōJUTSU
FūINJUTSU E
ELEMENTARNE
KATON
SUITON
FUUTON C
DOTON D
RAITON
KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
Bunshin no Jutsu [E]
Henge no Jutsu [E]
Kai [E]
Kawarimi no Jutsu [E]
Kinobori no Waza [E]
Suimen Hoko no Waza [E]
Nawanuke no Jutsu [E]

Fūinjutsu:
Fūin no Jutsu [E]

Shōton:
Shōton no Jutsu: Reberu Di [D]
Shōton: Kuri no Ruhoīru [D]

Fūton:
Fūton: Enshō No Kaze [D]
Fūton: Furai Uchiwa [D]
Fūton: Fūsajin [D]
Fūton: Gōkūhō [D]
Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki [C] viewtopic.php?p=119575#p119575
Fūton: Kaiten Shuriken [C] viewtopic.php?p=119661#p119661
Fūton: Reppūshō [C] viewtopic.php?p=120567#p120567
Fūton: Kamaitachi [C] viewtopic.php?f=86&t=7200&p=122378#p122378

Doton:
Doton: Doro Kawarimi no Jutsu [D]
Doton: Moguragakure no Jutsu [D]
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu [D]
Doton: Doryūsō [D]

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Wielki Wachlarz
- Torba (przypięta do pasa)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- 2 małe shurikeny wytworzone z kryształu (w torbie na pasie)


Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūton: Kaiten Shuriken

Ranga
C

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (1/2 na turę od 2 shurikenów)

Dodatkowe
Wymaga posiadania shurikenów

Opis Jedna z technik polegających na pokryciu broni powłoką z chakry Fūtonu. Tym razem celem techniki są shurikeny - użytkownik stopniowo przesyła przez skórę dłoni chakrę, która pokrywa stalowe gwiazdki powłoką z wiatru. Dzięki temu ich masa jest nieznacznie zmniejszona, a użytkownik ma pełną kontrolę nad ich lotem - może nimi wykonywać nawet skomplikowane manewry. Ze względu na chakrożerność techniki, nie zaleca się używać większej ilości shurikenów niż 5 naraz.


Nazwa
Shōton no Jutsu: Reberu Di

Ranga
D

Najniższa ranga kontroli Uwolnienia Kryształu. Daje ona umiejętności podstawowe, dostępne większości shinobi z rodu Kōseki. Poprzez przesłanie chakry do otoczenia, shinobi może z Shōtonu wytworzyć podstawowe przedmioty, jak chociażby sztylety, miecze lub inne tego typu narzędzia mordu, ale też np. miski i talerze. Poziom ten jest dość łatwy do opanowania, lecz ma dwie duże wady - mały zasięg i ślamazarne tempo powstawania kryształu. Niewątpliwym plusem jest za to wytrzymałość, która już tutaj jest imponująca.

Wytrzymałość
Mierna (100)

Szybkość
Bardzo słaba (20)

Zasięg
Brak Skupienia
5 metrów

Pełne Skupienie
10 metrów

Wielkość Max.
Szerokość
3 metrów

Wysokość
3 metrów

Długość
3 metrów

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)



Nazwa
Shōton: Kuri no Ruhoīru

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Szybkość +10

Opis Dość nietypowy rodzaj zastosowania uwolnienia kryształu. Za pomocą tej techniki użytkownik wytwarza wokół siebie kolisty dysk o wytrzymałości równej wytrzymałości najwyższego opanowanego reberu. Twór ten kształtuje się tak szybko, że można skorzystać z niego nawet w biegu, więc w porównaniu do shoton no jutsu jest błyskawiczny. Widok przez kryształ jest lekko zniekształcony, więc dostrzeżenie drobnych szczegółów otoczenia może być trudne lub wręcz niemożliwe. Działa to w obie strony, więc niektóre poczynania osoby będącej wewnątrz również mogą być ukryte przed kimś z zewnątrz. Walcem tym równie dobrze można poruszać się po ziemi, jak i po powierzchni wody, choć ten drugi wariant wymaga ciągłego ruchu, inaczej twór natychmiastowo zaczyna tonąć. Użytkownik może korzystać z innych technik jak i walczyć za pomocą rąk, ale wyskakiwanie z pędzącego "pojazdu" to zły pomysł. Krótko mówiąc, technika daje członkom klanu Koseki wcielić się w rolę chomika w bardzo wytrzymałym kółku.



Nazwa
Fūton: Fūsajin

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
30 metrów

Koszt
E: 14% | D: 12% | C: 10% | B: 8% | A: 6% | S: 4% | S+: 2%

Dodatkowe
Do wykonania potrzebny jest wachlarz

Opis Kolejne jutsu wymagające użycia wachlarza. Shinobi robi nim niewielki zamach, wytwarzając słaby podmuch wiatru, który może podnieść pył, piasek i drobne kamienie. Wiatr razem z dodatkami jest na tyle silny, że zmienia trajektorię lotu pocisków, uniemożliwiając trafienie użytkownika - chyba, że pociski są stale kierowane. Dodatkowo pył unoszony przez powietrze może posłużyć do ukrycia pod nim pułapek, zastawionych na oponenta.
Harruchi
 

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Uchiha Masako » 29 sie 2019, o 11:39

Masako przemieszczała się ostrożnie razem z grupką o wiele silniejszych shinobi (oraz Harruchim), zastanawiając się trochę, czy przypadkiem nie będzie im teraz bardziej zawadzać, niż pomagać. Gdyby chociaż zdążyła przebudzić swoje klanowe zdolności przed tą misją... pewnie mogłaby pomóc. Teraz jednak mogła tylko mieć nadzieję, że nie zginie, kiedy Ichirou i reszta postanowiła przejść do ataku - choć ona sama chętnie jeszcze by kawałek przeszła pod osłoną piasku, by przynajmniej niewidzialny łucznik znalazł się w zasięgu jej standardowych technik. Adrenalina buzowała w jej żyłach, chociaż dla niej samej było to bardziej odczuwalne jako żywioł Katonu rozlewający się po jej ciele i pozwalający jej działać w stresujących warunkach.

Kiedy zatem rozpętał się atak, uskoczyła również za najbliższą osłonę, starając się tym razem trzymać dystans, w nadziei, że tajemniczy łucznik skupi się na reszcie jej mini-zespołu, a ona sama będzie mieć okazję strzelić w jego kierunku z własnego łuku, gdy tylko dostrzeże skąd nadlatuje strzała. Starała się za bardzo nie wychylać zza swojej osłony - na tyle tylko, by móc obserwować teren gdzie musiał znajdować się oponent i schować, gdyby to w jej kierunku został wystrzelony pocisk i móc wtedy podmienić swoją osobą z którymś z większych kamieni lub powalonych pni dookoła.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Torba, kabura na broń, kołczan, średni łuk.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 2 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pachinko, gdzie jesteś?! - (C) Matsu
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 452
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Toshiro » 29 sie 2019, o 12:36

Eskapada ruszyła do przodu, ostrożnie nauczona wcześniejszymi wydarzeniami. Niestety jednak długo nie trzeba było czekać na nowe zagrożenie, nowych przeciwników, których jak się okazało - trochę było. Wiadomo, że pisząc się na coś takiego shinobi powinien wiedzieć jakie zagrożenia go czekają, jednak wzmianka o biju nie napawała go optymizmem. Dodatkowo co chwile okazywało się, że było więcej osób, które wiedziały o tym wszystkim, przybyły tutaj wcześniej i wszystko zaplanowały. Właśnie te osoby przyszło im teraz spotykać. Osoby, które nie chciały aby wtykać nosa w nie swoje interesy. Jednakże nie była to ich ziemia, być może nawet nie była to ich moc, więc oni mieli prawo do tego, aby odpowiedzieć na tę ofensywę. No właśnie, jeśli mowa o ofensywnie, to po padnięciu lidera Toshiro mógł zaobserwować jak współgrające dwa klany opierające się na reberu zasłaniają ich grupę. W międzyczasie Shikarui naprostował swoją "małą"(ale tak na prawdę dużą) pomyłkę, która mogło kogoś kosztować nawet życie. No cóż, każdy może się przejęzyczyć, ale w takiej sytuacji może to być zgubne.
Drewno wspomożone kryształem zasłoniło większą część grupy. Cześć grupy postanowiła jednak wyjść na przeciw łucznikowi, który zabił Narę. Czarnowłosy nawet nie chciał komentować tego co zrobili i jak to wyglądało z tym okiem nabitym na broń. Zastąpił go jednak Masaki, który bez ogródek skomentował ich postępowanie. Na szczęście pomyśleli też o innym zagrożeniu, które mogło nadejść z zupełnie innej strony i bardzo dobrze, ponieważ po chwili w tylną część ich osłony została wystrzelona strzała, strzała, która poszła z kierunku, z którego przyszli. Gdy Nishiyama tak jej się przypatrywał, wyraźnie mógł dostrzec, że pocisk został pokryty chakrą. Dodatkowo udało mu się też odgadnąć żywioł, którym został on wzmocniony.
- Nasz przeciwnik wzmacnia swoje strzały Futonem. Drzewa mogą nie wystarczyć, więc uważajcie. - oznajmił szybko wyciągając wnioski. Co prawda ich podwójna osłona nie uległa całkowitemu zniszczeniu, ale została poważnie uszkodzona. Nie zdziwiłby się gdyby te strzały przechodziły przez drzewa jak przez masło, aczkolwiek zawsze była szansa, że choć trochę zmieni przez to swój kierunek. Rozejrzenie się po okolicy nie dało mu jednak nic. Na dodatek przybyło drzew, więc dostrzeżenie chakry przeciwnika też było o wiele bardziej utrudnione. Nie pozostało mu więc nic innego jak zdać się na Sanadę, który po wybuchu nagle poderwał się wydając szybko komendę do wyruszenia. Wyjście na pół-otwarty nie byłoby takim złym pomysłem, gdyby nie to, że te drzewa pewnie nie stanowią zbyt dużej osłony. Niemniej jednak mając przy sobie Asakę i Shikaruia zwietrzył szansę na sukces. Dodatkowo był z nimi Yami, który również posługiwał się futonem i w ten sposób mógł ich wspomóc. W końcu żywioł można zneutralizować tym samym żywiołem nieprawdaż? Nie bez powodu powstało przysłowie ogień zwalczaj ogniem. Tylko tutaj akurat był wiatr, więc i wiatrem powinni sobie poradzić. W razie czego był jeszcze kryształ i drewno, nieprawdaż?
Toshiro zebrał się w sobie i ruszył wraz z państwem Sanada i Yamim. Jego ostrza na niewiele się tutaj zdadzą, jednakże jego wzrok mógł zdziałać tutaj o wiele więcej określając pozycję przeciwnika na podstawie jego chakry, czy też dostrzegając wzmocnioną chakrą strzałę, aby móc odpowiednio zareagować i zrobić w najlepszym przypadku unik, aby nie zostać trafionym, bo przecież nie można ukrywać swojej chakry wieczność, prawda? Oj zdecydowanie nie chciałby czymś takim dostać, szczególnie, że notki, to nie była taka błaha sprawa. Zdarzało się, że widział co potrafią zrobić z ludźmi. Gdyby nie tamta osłona, to zdecydowanie nie byłoby co z nich zbierać. Podążając za nimi Nishiyama oczywiście stara się biec jak najmniej przewidywalnie chowając się co jakiś czas za naturalnymi osłonami, zmieniać nieznacznie kierunek, a także trzymając się nacierającej na łucznika za nimi grupy. Mieszkaniec Karmazynowych Szczytów wytężał swój wzrok jak mógł, bardzo skupił się na tym, aby ówcześnie dostrzec nadchodzące zagrożenie, gdyż zdawał sobie sprawę z tego, że nie jest demonem prędkości i może nie zdążyć zareagować na lecącą w jego stronę strzałę. Dlatego też było to dla niego priorytetem i temu poświęcał najwięcej swojej uwagi.

tl;dr
Jakieś dywagacje. Poinformowanie o tym, że przeciwnik posługuje się futonem. Toshiro postanawia ruszyć wraz z Asaką, Shikaruiem i Yamim. Stara się biec zmieniając nieco kierunek, chowając się za osłonami i trzymając się blisko towarzyszy. Oprócz tego wypatruje strzał, czy też przeciwników, których mógłby ewentualnie zobaczyć i wcześniej ostrzec drużynę i samemu zrobić unik.

KP:
Spoiler: pokaż
Obrazek

Imię: Toshiro (??)
Nazwisko: Nishiyama (??)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Płeć: Mężczyzna
Ranga: Doko
Wzrost: 181 cm
Waga: 69 kg
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 367r. - zima
Znaki szczególne: Brak
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: czarne

Obrazek

Obrazek
UBIÓR:Jeśli chodzi o ubiór bruneta, tutaj zależy od obserwatora. Jedni stwierdzą, że jest całkowicie normalne, a inni mogą uważać, że jest niecodzienne. Jego garderoba nie jest zazwyczaj zróżnicowana jeśli chodzi o kolory, góruje czerń i szarość. Na co dzień jak i w bój Toshiro ubiera się dość oficjalnie. Na wierzchu nosi coś w rodzaju luźnego, gładkiego płaszcza w ciemnych kolorach. Pod tym znajduje się kimono koloru czarnego również bez żadnych zdobień. Przepasane jest brązowym, materiałowym, ozdobnym pasem. Pod nim ma jeszcze białą koszulę z kołnierzykiem w kształcie litery v, tak jak w kimonie. Na rękach ma coś w rodzaju rękawiczek, które sięgają tylko do kostek. Nosi luźne szarawe spodnie, które są zwężane ku dołowi. Do tego na stopach ma wysokie czarne buty, które kojarzone są raczej z samurajami. Kiedy robi się zimno przywdziewa czarny, ciepły płaszcz z kapturem.
WYGLĄD: Toshiro po swoim ojcu odziedziczył nie tylko wyjątkowo czarne oczy, ale spory wzrost. Jego długie ciało sprawia, że jest znacznie wyższy od swoich rówieśników, jak na tak młode lata, a przynajmniej tych z tego regionu, z którego pochodzi. Szczupłej postury chłopak, bo tak można go nazwać, posiada jasnego koloru cerę, która świetnie kontrastuje z jego włosami. Ciemne kosmyki są często związane w kitkę. Kilka niesfornych pasm opada również na jego twarz czy też po prostu fruwają wolno. Czasem chodzi w rozpuszczonych włosach, jednak jest to rzadkość, bo jest to po prostu mało praktyczne. Jeżeli chodzi o postawę ciała chłopaka, jest on barczysty, lecz jeszcze wiele mu trzeba by można było mówić, iż jest dobrze zbudowany. Z wiekiem Nishiyama stawał się coraz bardziej mężny, a jego włosy rosły, tak, że związane w kitkę sięgały mu za pas. Tak na prawdę nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród ludzi. Ot zwykły, wysoki chłopak o czarnych oczach i czarnych, długich włosach.

Obrazek
Charakter: Nie ma nic cięższego do opisania jednoznacznie niż charakter Toshiro. Z reguły jest on cichy, skromny i spokojny. Nie stara się wyróżniać wśród innych ludzi i działa często we własnym interesie czego musiał się nauczyć na przestrzeni lat. Pozostawiony sam sobie musiał poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, co uodporniło go nieco na krzywdę innych, aczkolwiek nigdy nie zostawał wobec niej obojętny. Przez swój wędrowniczy tryb życia raczej nigdzie nie zostaje na dłużej, choć ma sentyment do "rodzinnych" ziem Daishi, gdzie spędził najwięcej ze swojego życia jako dziecko. Dość często wraca na "stare śmieci". Jednak jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to brunet nie jest zbyt towarzyską osobą jeśli kogoś wcześniej nie poznał. Zazwyczaj stroni od poznawania nowych ludzi, aczkolwiek nie alienuje się nie dopuszczając do siebie nikogo. Czasem choćby z nudy potrafi też sam zagadać, choć to rzadkość. Oprócz tego zawsze stara się traktować wszystkich z szacunkiem. Jednak gdy traci cierpliwość, to potrafi wybuchnąć. Jednak, aby do tego stanu doprowadzić, to na prawdę trzeba się nieźle postarać.
Obrazek
Historia młodego Toshiro ma swój początek na ziemiach Daishi pośród Karmazynowych Szczytów. Młoda para uciekła pod presją władz prowincji, w której mieszkali wcześniej. Nie ma to teraz tak na prawdę największego znaczenia jakiej, jednak faktem stało się, że ścigana Hibana i Nagamoto zbiegli na północ. Po drodze okazało się, że kobieta jest brzemienna, więc tym bardziej uśmiechnął się do nich los. W końcu mogli zacząć gdzieś od nowa, z dala od konfliktów z klanami i ich gierkami polityczni. No właśnie, cóż w ogóle sprawiło, że musieli się wynieść? Ktoś wysoko postawiony po prostu musiał zrzucić na kogoś winę za morderstwo, którego dokonał, aby ktoś z jego ludzi objął dany urząd. Padło akurat na nich. Jednak kto by się przejmował nic nie znaczącymi shinobi?Na szczęście w chwili urodzin Toshiro wszystko to poszło w niepamięć, a szczęśliwi rodzice mogli cieszyć się tylko z tej chwili. Ugoszczeni dzięki uprzejmości rodu Kosekich mogli wieść spokojne życie, a przynajmniej do czasu. Zostańmy jednak jeszcze trochę przy tych sielankowych czasach, gdzie wszystko wydawało się proste i łatwe. Młody chłopak dorastał często będąc oddawany pod opiekę Masaru, przyjaciela rodziny. Był to samotny, starszy mężczyzna, który miał sporą posiadłość. Hibana i Nagamoto często zostawiali go ze staruszkiem gdy udawali się na misje w celu zarobku. Tam jednak nie próżnował, ponieważ Masaru również był shinobi, jednak przez kontuzję ręki nie był tak sprawny jakby chciał i musiał porzucić swój dotychczasowy fach. Na szczęście dla Toshiro, który mógł razem z nim trenować pod nieobecność rodziców. Młodzieniec ochoczo spędzał czas ze staruszkiem ciężko pracując nad polepszeniem swoich umiejętności. Bardzo często otrzymywał różnego rodzaju rady, które często okazywały się bardzo trafne. I tak żył sobie spokojnie przez jakiś czas nawiązując jedną z pierwszych mocniejszych relacji uczeń-mistrz. Masaru stał się dla niego dobrym wujkiem, z którym zawsze mógł porozmawiać o wszystkim, a także mógł udać się do niego gdy chciał zasięgnąć rady jeśli chodzi o sprawy shinobi, czy też jakiś aspekt treningu.
Pewnego dnia Toshiro wyczekiwał w domu staruszka, aż rodzice go odbiorą. Niestety niesamowicie się spóźniali przez co chłopak w końcu zasnął. Niestety gdy się obudził Masaru nie miał dla niego dobrych wieści. Demony przeszłości przyszły zebrać swoje żniwa. Okazało się, iż podczas jednej z rutynowych misji została zastawiona pułapka przez shinobi z klanu, z którego pochodzili jego rodzice. Dowiedziawszy się gdzie przebywali domniemani zabójcy postanowili zemścić się na nich pomimo sporego upływu czasu. Być może był to po prostu kaprys, któregoś z rządzących, a może po prostu akurat tamci ludzie byli tak bardzo zawistni, że nie chcieli odpuścić. Tak na prawdę nigdy nikt już się tego nie dowie, ponieważ sam Nishiyama nie wiedział skąd dokładnie pochodził. Jego rodzice nigdy nie opowiadali mu o miejscu, z którego się wywodzą, jedynie o tym co stamtąd odziedziczyli. Tamtego dnia Toshiro wiedział, że jest to koniec pewnej ery. Jego oczy zalały się łzami, a emocje, które odczuwał wprost rozrywały go od środka. Masaru starał się zachowywać spokojnie i pocieszać młodziaka, jednak nikt nie był w stanie wtedy uspokoić takiego młodzika. Żal i gorycz towarzyszyła mu jeszcze przez wiele dni. Jednak starał się o tym nie myśleć i skupiał się jedynie na treningach ze staruszkiem, który pozwolił mu u siebie zamieszkać. Od tamtej pory był dla niego jak ojciec. Opiekował się nim i trenował go wedle jego życzenia, ponieważ Toshiro chciał stać się na prawdę potężnym ninja, który będzie potrafił obronić ważne dla niego osoby. Właśnie to postanowił tamtego dnia i dążył do tego z całych swoich sił. Dowiedziawszy się co nieco o historii jego rodziców był na prawdę dumny, że mógł być ich dzieckiem. Jednak miało to też swoje drugie dno. Postanowił, że nigdy nie zaangażuje się w politykę. Nie chciał mieć do czynienia z żadnym klanem, ponieważ uważał, że każdy dba tak na prawdę tylko o siebie i nie liczyło się dobro ogółu, a jedynie tylko tych u władzy.

Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 2 x Wakizashi
  • Duża torba
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek
[justify]PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=6718
PH: viewtopic.php?f=34&t=6717
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Staty:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 859
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Exodia » 29 sie 2019, o 13:21


Podziemne piekło
Iglica i okolice


Przeciwnicy których nie da się wykryć? Którzy sami znają położenie poszczególnych członków grupy, przez co próby zaskoczenia nie dają rezultatów? Jak właściwie z takim przeciwnikiem walczyć? Zdecydowanie trzeba było opracować jakąś strategię, długodystansowa broń mogła zdjąć głupiego ninję jednym, celnym strzałem. A o taki nie było trudno jeśli posiadało się odpowiednie doświadczenie w walce łukiem. Owszem, Shikarui mógł dawać jakieś wskazówki i tropy, pomagać w identyfikacji. Ale czy samemu byłby w stanie cokolwiek zrobić? I tak nie widział wrogów, więc jedyne na co mógł sobie pozwolić to tymczasowe przejmowanie inicjatywy w grupie i ukrywanie swoich pomyłek za sprytnymi żartami. Najwidoczniej jednak nie wszyscy doceniali humor. Kyoko jedynie prychnęła pod nosem, a Masaki uśmiechnął się pod nosem i mruknął coś do siebie. Brzmiało to niczym "No w chuj zabawne".
Trzeba było coś zrobić. Cokolwiek, siedzenie w zamkniętej kopule może i było rozwiązaniem, ale zamknięci nie byli w stanie kontratakować. Musieliby przetrzymać cały napór morderczych strzał, które mocno naruszały strukturę całej konstrukcji. Nie mogli sobie na to pozwolić i Shikarui słusznie postanowił wybiec z kopuły i podejmując łucznicze starcie z niewidzialnym wrogiem. Tak samo Asaka i Yami. I rzecz jasna Toshiro. Problemem było jednak ich tempo. Shikarui wystrzelił jak z procy, podczas gdy pozostała trójka ślamazarnie wręcz wlekła się za nimi. Wtedy spod ich stóp wystrzeliło drewno. Wzorem kryształowego smoka uniosło ich w górę i zaczęło transportować z taką prędkością, która była porównywalna do tej Shikaruia. Dzięki temu grupa nie musiała się rozdzielać i mogli pracować na mniej więcej podobnym poziomie. Odwracając się mogli zobaczyć Kyoko, która przytrzymując pieczęć używała swoich Mokutonowych zdolności.
- Asekuruję was! - krzyknęła Kyoko, zostając w bezpiecznej strefie. Podobnie zrobiła Nanami i Uchiha z łańcuchami. Zostali w środku, nie mając chyba co ze sobą zrobić. Masaki usadowił się na środku schronu, ze złożonymi pieczęciami i w oczekiwaniu na coś. Może na potencjalnego wroga? Kyoko stała przy wylocie, kierując drewnem. Nanami starała się potwierdzić śmierć Gyoriego, ale że prawie wszyscy opuścili kopułę, ciężko było powiedzieć jakie dokładnie kroki podjęła. Najemnicy ruszyli do bezpośredniej konfrontacji.
Ichirou i jego tymczasowy oddział sprytną strategią usłyszeli lecącą w ich kierunku strzałę. Opary nadal były obecne w powietrzu, więc na zobaczenie tego przyszło im poczekać dosłownie ułamek sekundy. Strzała uderzyła w piach. Chwilę później następna, ukryta w cieniu tej pierwszej. I chwilę później obydwie wybuchły. Piaskowa defensywa zaczęła się trząść pod wpływem bezpośredniego kontaktu z wybuchem, a na twarze obecnych w grupie wylała się fala gorącego powietrza. Poza jednak obłokiem dymu, nikt nie ucierpiał. Wszyscy byli bezpieczni.
Ichirou wydał rozkaz rozdzielenia się. Faktycznie lepiej było chyba rozdzielić się i spróbować podejść przeciwnika z kilku różnych stron niż iść grupką i narażać się na wybuchy notek. I w grupie musieliby dostosowywać się do najsłabszego ogniwa pod względem możliwości poruszania się. Piasek wystrzelił w formie dziesiątek pocisków na obszar z którego mniej więcej padły strzały. Lawina pocisków objęła swoim zasięgiem spory obszar od strony wystrzelonych strzał. Czy coś trafiło - próżno było szukać efektów. Nawet mimo tego, że pociski nieco uszczupliły ilość drzew na metr kwadratowy. Następnie na pełnej prędkości ruszył przed siebie. W poszukiwaniu wroga.
Haaruchi stworzył wokoło siebie koło z kryształu i będąc w nim miał zamiar przyśpieszyć swoje ruchy. Nie był w stanie zawędrować dalej niż kilka metrów. Kolejna strzała trafiła prosto w jego prawy bark, o centymetry mijając głowę która była zakryta owym kołem z kryształu. Harruchi pod wpływem pocisku upadł na ziemię, wypadając ze swojego kółka. A niedaleko niego - ziemia zaczynała powoli się poruszać. Zupełnie jakby coś zaraz miało wystrzelić spod jej powierzchni.
Jednak ten strzał dał pojęcie reszcie grupy, gdzie powinni mierzyć żeby znaleźć wroga. I faktycznie tam był, ledwo widoczna czarna plama ukryta za jednym z drzew. Z żarzącymi się czerwonymi oczyma. Z łukiem w dłoni z naciągniętymi nań dwoma strzałami. Wystrzeliła je. Chwilę później odpalone notki stworzyły ostry, jasny błysk. Tajemnicza postać uciekła dalej, ale czy była w stanie uciec dalej? Strzała wystrzelona przez Masako spudłowała, trafiła w drzewo obok. To nie mogło jej dosięgnąć. W momencie kiedy wystrzelony piach był tuż tuż obok postaci, kiedy miał ją pochwycić i unieruchomić... rozpłynęła się w niewielkim obłoczku dymu. Charakterystyczne "puff" dotarło do uszu. To było tyle?
Druga grupa z kolei miała się nieco lepiej. Kilka strzał wystrzelonych w których odstępach czasu dały wyraźny znak Shikaruiowi, gdzie prawdopodobnie znajduje się przeciwnik. Strzały te, widziane wcześniej, były z łatwością mijane przez Shikaruia. Tak samo Toshiro, nie było problemu z uniknięciem najzwyklejszych pocisków. Dodatkowo możliwości manipulacji drewna, nieustannie kluczącego i nieco zmieniającego swój tor, pozwalało na pomoc w wykonaniu odpowiedniego ruchu. Czy strzały trafiły? Z tego co widział Shikarui nie, żadna nie zatrzymała się w powietrzu na znak ugodzenia wroga. Raz skierowana przez wroga strzała z chakrą wiatru była odepchnięta przez wiatr Yamiego. Asaka nie musiała, ruch drewna w zupełności wystarczył. Sharingan Toshiro był w stanie dać mu przewagę nad wypuszczonymi strzałami. Przeciwnik nadal był niewidoczny. Zaprzestał wypuszczonych strzał, ale wtedy Shikarui zobaczył nagle pojawiającą się notkę na jednym z drzew, około 50m na wprost. To był znak, jakiego potrzebowali. Notka była oślepiająca. Znali jego przybliżoną pozycję.


Tym razem nie ma mapki. Brak możliwości technicznych.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


+małe ogłoszenie, w przedziale 30-01 nie będzie mnie w Polsce, dlatego też ten jeden odpis w sobotę będzie wam musiał dać Natsu. Albo też poczeka na mnie w niedzielę, to się zobaczy.
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2433
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Mujin

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Shikarui » 29 sie 2019, o 16:34

Całe szczęście, że Sanada nie powiedział na głos tego żarciku, inaczej wszyscy właśnie tak by pomyśleli.
Czy Sanada rzeczywiście im ufał? Ludziom obcym i temu, którego nie znał wcale jakoś wybitnie, a który był dobrym sąsiadem jego żony? Zaufanie było tutaj bardzo lukratywnym pojęciem. Bardzo łatwo rozpuszczało się, kiedy wystawiono je na ciepło i równie łatwo zamarzało, gdy temperatura spadała. Memłało się w swojej formie - nie było sensu szukać jego krawędzi. A to niedobrze. Wszystko powinno mieć swoją określoną formę i swoje granice. Ale czy wszyscy? Tak czy inaczej czarnowłosy bez wahania skoczył. Wspólny wróg jednoczył - tak działała psychologia ludzi. W takich momentach Twój wróg mógł się stać największym przyjacielem, jeśli tam dalej, gdzieś w lesie, był ten, którego nienawidziłeś mocniej. Zaufanie więc nie miało tu nic do rzeczy. Przecież Uchiha nie można ufać.
Wybuch notki nie wypłoszył Ranmaru z ukrycia. Był na to przygotowany? Bez znaczenia. Otulony bezpieczną opoką z wiatru od strony Yamiego jak i Asaki, przy prędkości poruszania się, jakim dysponowali dzięki drewnu tej siksy (jak ona tam miała...) był wystarczający do tego, by ta gonitwa miała ręce i nogi. do dyspozycji mieli również oczy Toshiro, który bez najmniejszego problemu wychwytywał, które notki posiadały bombki wybuchowe, a które nie. Przed którymi wystarczyło uskoczyć, a które trzeba było zdmuchnąć.
W końcu pojawił się upragniony znak. Notka na drzewie. Czarnowłosy nie zareagował - tak, jakby umknęła ona jego uwadze. Nie umknęła. Podbiegli bliżej - na odległość około 20 metrów, biorąc poprawkę na to, że mężczyzna mógł już odbiec kawałek w tył, umknąć - i dopiero wtedy wyciągnął łuk - nie po to, by strzelić, a po to, by wskazać nim kierunek. Znak.
- Teraz!
Czarnowłosy nie miał pojęcia, co chłopak chce zrobić, ale tutaj akurat - patrzcie państwo! - weszło trochę zaufania.


TECHNIKI:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


EKWIPUNEK:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Łuk retrorefleksyjny, kołczan - 20 strzał, torba na tyłku, jedno wakizashi przy lewym boku, drugie wakizashi na plecach, na poziomie pasa, kabura na broń na prawym udzie, czarny płaszcz, średni zwój, manierka, karwasz z metalu na lewej ręce

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


KARTA POSTACI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Yami » 29 sie 2019, o 18:01

Plany często zmieniają się z biegiem wydarzeń. No jeśli spojrzeć, że zaplanowało się całkiem sporo a jedna czynność może nagle obrócić całą sytuację o 180 stopni (chodzi mi o kąt a nie temperaturę). Musiałem dostosowywać się na bieżąco. Swoją drogą dawno nie czułem takiego przyrostu adrenaliny. Znaczy poczułem go może po raz 2/3 w życiu. Mimo, że była to pora drzemki jakoś nie czułem się senny. I choć normalnie drzemałbym i tak teraz byłem wdzięczny, że mogę funkcjonować naturalnie. Wracając do sprawy. Rozdzieliliśmy się na dwie grupy, więc skupię się tylko na sobie bo oczu z tyłu głowy to nie mam.
Zaczęliśmy szarżę na łucznika. Problemem okazała się różna prędkość każdego z nas. Nasz Ranmaru wystrzelił niczym strzała z łuku i szybko zwiększał dzielącą nas przepaść. Powinien dopaść drugiego lecz jeśli tamten się skryje w innym miejscu chłopak mógł mieć ostro przekichane. Dlatego cyknąłem językiem z niezadowoleniem. Pozostałe tup tup tup co usłyszałem za sobą okazało się być Asaką i Toshiro. Dziewczyna świeciła jakby była zrobiona ze szkła. Mało istotne, wszyscy mieliśmy zbliżone tempo biegu. I nagle myk. Coś pod nami zaczęło się ruszać. Już chciałem uskoczyć do boku nim usłyszałem za sobą krótkie "Asekuruję Was". Wtedy i my wystrzeliliśmy do przodu. Musiałem przykleić się przy pomocy chakry do drewna, które teraz wypychało nas z zawrotną prędkością w kierunku oponenta i tym samym skracając dystans do Uciekiniera (Shikaruia).
Zbliżaliśmy się w kierunku przeciwnika, a wtedy Shikarui i wyciągnął łuk i dał mi sygnał. Nie podał kierunku, gdzie miałem celować? Głupie pytanie skoro nie podał mi kierunku słownie musiał to zrobić w inny sposób, poprzez swój łuk. Trzymany w dłoni zwój nagle zaczął się rozwijać. Nie sam z siebie zwyczajnie kiedy leci się do przodu i złapie jego początek to będzie się rozwijał. Puff w dłoni pojawił się otwarty wachlarz. Zwój? Poleciał gdzieś. Znaleźć go nie będzie problemem, skoro będzie ciągnął się długą wstęgą. Teraz wystarczyło atakować.
- Odsuń się - rzuciłem w stronę Shika, który był trochę bardziej z przodu, a sam wyskoczyłem na przód naszego drewnianego zaprzęgu.
Pierwszy zamach. Ostry świst powędrował we wskazane miejsce. Drzewo oraz znajdująca się na nim notka (choć o niej nie wiedziałem) została przecięta. To jednak nie był tylko jeden zamach, pojawiały się kolejne, kolejne ostre cięcia, które powinny posiekać drzewa i uderzyć w skrytego między nimi mężczyznę. Dodatkowo pomagał mi dodatkowy odrzut w postaci mostu pode mną. Dzięki temu każde machnięcie sięgało dalej niż poprzednie za sprawą przemieszczania się. Obszar minimum 45m pokrył się pociętymi drzewami i być może poranionym Ranmaru.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

ZDOLNOŚCI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

JUTSU
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Harruchi » 29 sie 2019, o 21:26

Świetnie, nie zdążyłem nawet sięgnąć po wachlarz, aby uchronić się przed tą strzałą... No cóż, jak by nie patrzeć, to i tak miałem szczęście. Cały bark i prawa ręka wyglądają na niezdatny do dalszego użytku w tej walce, jednak taka rana zawsze jest lepsza od śmierci. Nieco pocieszający natomiast jest fakt, że miałem rację odnośnie klonów. Faktycznie walczyliśmy z jednym z nich i niech Tenjinowi będą dzięki, został już on pokonany. Druga część grupy co prawda teraz pewnie wciąż walczy z oryginałem, jednak my zrobiliśmy to, co do nas należało. Teraz tylko muszę się dostać do tych z tyłu, żeby jakoś opatrzyć swoje rany.
Najszybciej jak tylko mogę, uważając na ramię podnoszę się i odskakuję, byle dalej od miejsca, gdzie wylądowałem. Następnie, uważając na gejzery, uschnięte gałęzie, czy zbłąkane strzały próbuje dostać się za barierę z drewna i kryształu.


Chakra: 66% (w poprzednim poście nie zdążyłem użyć Fūton: Fūsajin, za które już sobie wtedy odjąłem czakrę, więc teraz dodałem sobie te 12% za tę technikę)


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Shōton no Jutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
Nabyta -
PAKT: brak
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 21
PERCEPCJA 22
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 20
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 82
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
---
---
---
IRYōJUTSU
FūINJUTSU E
ELEMENTARNE
KATON
SUITON
FUUTON C
DOTON D
RAITON
KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
Bunshin no Jutsu [E]
Henge no Jutsu [E]
Kai [E]
Kawarimi no Jutsu [E]
Kinobori no Waza [E]
Suimen Hoko no Waza [E]
Nawanuke no Jutsu [E]

Fūinjutsu:
Fūin no Jutsu [E]

Shōton:
Shōton no Jutsu: Reberu Di [D]
Shōton: Kuri no Ruhoīru [D]

Fūton:
Fūton: Enshō No Kaze [D]
Fūton: Furai Uchiwa [D]
Fūton: Fūsajin [D]
Fūton: Gōkūhō [D]
Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki [C] viewtopic.php?p=119575#p119575
Fūton: Kaiten Shuriken [C] viewtopic.php?p=119661#p119661
Fūton: Reppūshō [C] viewtopic.php?p=120567#p120567
Fūton: Kamaitachi [C] viewtopic.php?f=86&t=7200&p=122378#p122378

Doton:
Doton: Doro Kawarimi no Jutsu [D]
Doton: Moguragakure no Jutsu [D]
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu [D]
Doton: Doryūsō [D]

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Wielki Wachlarz
- Torba (przypięta do pasa)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- 2 małe shurikeny wytworzone z kryształu (w torbie na pasie)
Harruchi
 

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 30 sie 2019, o 10:53

Wybuch - pierwszy, zaraz drugi, wróg nie zamierzał dawać im chwili wytchnienia, lecz piaskowa tarcza działała jak trzeba. Nie dało się jednak działać, skrytym pod tarczą, skryty przed światem, odgrodzony, postawiony tylko w swojej małej przestrzeni. Rozdzielenie się było heh... pomysłem średnio dobrym jak się okazywało, bowiem zobaczyli w końcu wroga, skrytego pomiędzy drzewami, z oczami pełnymi krwi. Widok takiego wroga był niesamowity, był niczym zwierze - osaczony, przerażający, ale i zdecydowany. Napadł na liczniejszą grupę, musiał mieć nieźle w głowie, skoro decydował się na takie rozwiązanie. Opłacili to jednak pewnym kosztem - jeden z nich dostał strzałą, Harruchi dostał w bark. Widząc, że reszta Bydlaków dobrze się bawi, Sabaku postanowił wspomóc biedaczka, bo gejzer mógł eksplodować w każdej chwili. Nasączony chakrą piasek z gurdy posłał w stronę chłopaczka i uformował go w chmurkę.
-Wskakuj! - krzyknął w jego stronę, by jak najszybciej oddalił się od niebezpieczeństwa. Gdy tylko ten znajdzie się na niej Kuroi skieruje się w stronę drewnianej tarczy, gdzie siedzi sobie reszta bardzo przydatnych człowieków. Powody były dwa - pierwszym z nich była oczywiście ochrona przed strzałami łucznika, drugi zaś był dosyć bardziej prosty, bowiem Kuma spodziewał się, że dużo szybciej poradzą sobie z raną razem z Nanami, niżeli zrobi to sam. Tym bardziej wystawiony na ostrzał. Oczywiście chmurkę skierował tak, by sam na nią mógł wskoczyć po drodze. Plan był dosyć prosty, zwłaszcza że przeciwnicy byli zajęci resztą grupy. Gdy tylko wpadnie już do obozu wyjmie strzałę z chłopaczka - urwie grot lub lotki.
-Nie ruszaj się przez chwilę - zaprze się na jego klatce, pociągnie strzałę przyciskając do rany oderwany chwilę wcześniej bandaż. Na jego rękach powinna znaleźć się charakterystyczna zielonkawa aura, świadcząca o rozpoczęciu procesu leczenia. Wystarczy, że Gyori padł jak pipa, nie było potrzeby generowania kolejnych rannych. Póki mieli osłonę i obstawę, to można było zająć się rannymi.
-A Ty zamierzasz tak po prostu sobie siedzieć? - zapyta Masakiego, który poprzednio tak rwał się do walki, tak heheszkował ze wszystkich, a jak przyszło co do czego, to chyba stwierdził, że jego miejsce jest pod osłoną, pod mamusinym cycem gdzie bezpiecznie i cieplutko. Czy te jego łańcuchy służyły tylko na pokaz? Jednak Uchiha nie był taki zrywny, na jakiego pozował.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 865
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Toshiro » 30 sie 2019, o 20:03

Nie trzeba było długo czekać na to, aż grupa ruszy do ataku. Na początku atak zbłąkanego łucznika bardzo ich zaskoczył, do takiego stopnia, że stracili jednego człowieka. Dodatkowo była to osoba, która nimi dowodziła. W oczach Toshiro nie posiadała ona jednak do tego kompetencji i zmiana tej osoby na pewno wyjdzie im na dobre. Chłopak jednak nie wyobrażał sobie, że do zmiany dojdzie w taki sposób. Spodziewał się raczej jakiegoś odzewu grupy i przejęcia przez kogoś dowodzenia, a tutaj... Sprawa jakby sama się rozwiązała. Szkoda dodatkowej pary rąk, ale zawsze lepiej Gyori niż on, czy też ktoś z jego bliskich. Była to osoba, której zaczynały puszczać nerwy i zaczęła tracić koncentrację. Tak właśnie kończy ktoś taki, kto da się ponieść emocjom, dlatego czarnowłosy starał się zachowywać chłodne i analityczne spojrzenie pomimo tego, że gdzieś wewnątrz niego ten zgon spowodował u niego strach. Strach przed utratą swojego, czy też Asaki i Shikaruia życia. Jego organizm zaczął produkować duże ilości adrenaliny, które pobudzały go do działania. Produkcja wywołana śmiercią, a także obawą przed kolejną.
Nie trzeba było czekać zbyt długo, aby po zabarykadowaniu się nastąpił kolejny atak, który zdradził pozycję drugiego, jak się okazało, łucznika. Akcja - reakcja. Po danym przez Sanadę sygnale tylko cztery osoby przystąpiły do jakiegokolwiek działania. Tak jak to, że Senju i Nanami nie ruszyły się z kopuły nie było wielkim zdziwieniem, tak zastanawiał się dlaczego Masaki pozostał w niej tak na prawdę nic nie robiąc. Jakiś czas temu tak bardzo rwał się do walki i cieszył się na wieść o przeciwnikach, a teraz? Teraz siedział sobie razem z dwójką kobiet na dupie maryni i nawet nie ruszył palcem, aby im pomóc. Choć wydawał się mocny, to jak na razie nie dało im było zobaczyć jego prawdziwych umiejętności. W szczególności walki w zwarciu za pomocą łańcuchów, którą przechwalał się na samym początku. Nic. Null. Zero. Nikt z nich jednak nie miał czasu na to, aby doglądać jego poczynań, ponieważ każdy z nich rzucił się do przodu za Shikaruim, który zdecydowanie im uciekał. Nie dziwiło to go zbytnio, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że czarnowłosy jest bardzo szybki, dla niego zbyt szybki, ale jak się okazało dla Yamiego i Asaki również. Wtedy pod ich stopami nagle coś wyrosło, więc odruchowo przesłała do stóp swoją charkę, aby się po prostu nie przewrócić. Początkowo Toshiro chciał od razu odskoczyć na bok w obawie, że są to techniki dotonu, o których wspominał Akimichi i jest to wsparciem dla łucznika, który ich atakował. Jednakże na szczęście dla nich okazała się to być technika Kyoko, która miała pomóc im nadgonić ich łucznika, a także zapewnić wsparcie. Rzeczywiście udało im się wyrównać.
Po dość długiej przerwie w końcu pokazały się kolejne strzały tajemniczego łucznika. Obserwował bacznie nadlatujący pocisk, aby ładnie go ominąć i zwinnym ruchem ciała zejść z trajektorii jego lotu. Sharingan zdecydowanie pomagał mu w tym wszystkim, można by powiedzieć, że nawet czuł się całkiem pewnie. Czyżby jego wzrok nieco się wyostrzył i dzięki temu mógł lepiej zareagować? Niestety nie, choć bardzo chciał aby tak było. Dzięki swoim oczom, a także z małą pomocą drewna, na którym się znajdował udało mu się uniknąć wszystkich nadlatujących pocisków. Niestety przeciwnik dalej pozostawała w ukryciu i pomimo takiej przewagi dalej nie wiedział gdzie się znajduje. Jedynie po kierunku, z którego nadchodziły pociski mógł mniej więcej określić jego położenie. Nagle padł kolejny sygnał od Sanady. Toshiro doskonale wiedział, że mógł zaufać jego umiejętnością sensorycznym i postanowił, że od razu zaatakuje w tamto miejsce, oczywiście mniej więcej, do którego mierzył Shikarui. Dodatkowo miał obok siebie Yamiego, który dysponował żywiołem wiatru. W połączeniu z jego żywiołem ognia mogli stworzyć na prawdę destrukcyjną technikę i teraz był moment, w którym to przetestują, ponieważ kątem oka dostrzegł jak Yumichika wyciąga zwój, a zaraz za tym pojawił się w jego rękach wachlarz. Już wtedy mieszkaniec karmazynowych szczytów zaczął składać pieczęci do swojej techniki. Wąż. Baran. Małpa. Świnia. Koń. Tygrys. Głęboki wdech i wszyscy dookoła mogli zaobserwować jak Toshiro wydmuchuje ze swych ust duże ilości ognia mknące do przodu wsparte przez technikę Yamiego. Albo to on wspierał go swoją techniką? Kto wie? Na pewno musiało to wyglądać na prawdę groźnie, a w dodatku pożoga, którą zasieją zbierze swoje żniwa w postaci atakującego ich łucznika. Przynajmniej taką miał nadzieję. Oczywiście nie był przekonany, że to na pewno zadziała, dlatego cały czas zachowywał czujność i obserwował co dzieje się dookoła niego i jego towarzyszy w poszukiwaniu jakiejś chakry przeciwnika, żyłki, czy czegokolwiek innego co mogłoby im zagrozić.

tl;dr
Toshiro rusza za Shikaruiem. Zdziwił się kiedy coś wyrosło spod ziemi, ale szybko ogarnął, że to Kyoko. Unikanie strzał. Dalsze wspomaganie się sharinganem. Po daniu sygnału przez Shikaruia, wystrzeliwuje technikę wraz z Yamim aby ją wzmocnić.(Nieważne, która którą xd). Dalsza obserwacja otoczenia przy pomocy sharka.
KP:
Spoiler: pokaż
Obrazek

Imię: Toshiro (??)
Nazwisko: Nishiyama (??)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Płeć: Mężczyzna
Ranga: Doko
Wzrost: 181 cm
Waga: 69 kg
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 367r. - zima
Znaki szczególne: Brak
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: czarne

Obrazek

Obrazek
UBIÓR:Jeśli chodzi o ubiór bruneta, tutaj zależy od obserwatora. Jedni stwierdzą, że jest całkowicie normalne, a inni mogą uważać, że jest niecodzienne. Jego garderoba nie jest zazwyczaj zróżnicowana jeśli chodzi o kolory, góruje czerń i szarość. Na co dzień jak i w bój Toshiro ubiera się dość oficjalnie. Na wierzchu nosi coś w rodzaju luźnego, gładkiego płaszcza w ciemnych kolorach. Pod tym znajduje się kimono koloru czarnego również bez żadnych zdobień. Przepasane jest brązowym, materiałowym, ozdobnym pasem. Pod nim ma jeszcze białą koszulę z kołnierzykiem w kształcie litery v, tak jak w kimonie. Na rękach ma coś w rodzaju rękawiczek, które sięgają tylko do kostek. Nosi luźne szarawe spodnie, które są zwężane ku dołowi. Do tego na stopach ma wysokie czarne buty, które kojarzone są raczej z samurajami. Kiedy robi się zimno przywdziewa czarny, ciepły płaszcz z kapturem.
WYGLĄD: Toshiro po swoim ojcu odziedziczył nie tylko wyjątkowo czarne oczy, ale spory wzrost. Jego długie ciało sprawia, że jest znacznie wyższy od swoich rówieśników, jak na tak młode lata, a przynajmniej tych z tego regionu, z którego pochodzi. Szczupłej postury chłopak, bo tak można go nazwać, posiada jasnego koloru cerę, która świetnie kontrastuje z jego włosami. Ciemne kosmyki są często związane w kitkę. Kilka niesfornych pasm opada również na jego twarz czy też po prostu fruwają wolno. Czasem chodzi w rozpuszczonych włosach, jednak jest to rzadkość, bo jest to po prostu mało praktyczne. Jeżeli chodzi o postawę ciała chłopaka, jest on barczysty, lecz jeszcze wiele mu trzeba by można było mówić, iż jest dobrze zbudowany. Z wiekiem Nishiyama stawał się coraz bardziej mężny, a jego włosy rosły, tak, że związane w kitkę sięgały mu za pas. Tak na prawdę nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród ludzi. Ot zwykły, wysoki chłopak o czarnych oczach i czarnych, długich włosach.

Obrazek
Charakter: Nie ma nic cięższego do opisania jednoznacznie niż charakter Toshiro. Z reguły jest on cichy, skromny i spokojny. Nie stara się wyróżniać wśród innych ludzi i działa często we własnym interesie czego musiał się nauczyć na przestrzeni lat. Pozostawiony sam sobie musiał poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, co uodporniło go nieco na krzywdę innych, aczkolwiek nigdy nie zostawał wobec niej obojętny. Przez swój wędrowniczy tryb życia raczej nigdzie nie zostaje na dłużej, choć ma sentyment do "rodzinnych" ziem Daishi, gdzie spędził najwięcej ze swojego życia jako dziecko. Dość często wraca na "stare śmieci". Jednak jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to brunet nie jest zbyt towarzyską osobą jeśli kogoś wcześniej nie poznał. Zazwyczaj stroni od poznawania nowych ludzi, aczkolwiek nie alienuje się nie dopuszczając do siebie nikogo. Czasem choćby z nudy potrafi też sam zagadać, choć to rzadkość. Oprócz tego zawsze stara się traktować wszystkich z szacunkiem. Jednak gdy traci cierpliwość, to potrafi wybuchnąć. Jednak, aby do tego stanu doprowadzić, to na prawdę trzeba się nieźle postarać.
Obrazek
Historia młodego Toshiro ma swój początek na ziemiach Daishi pośród Karmazynowych Szczytów. Młoda para uciekła pod presją władz prowincji, w której mieszkali wcześniej. Nie ma to teraz tak na prawdę największego znaczenia jakiej, jednak faktem stało się, że ścigana Hibana i Nagamoto zbiegli na północ. Po drodze okazało się, że kobieta jest brzemienna, więc tym bardziej uśmiechnął się do nich los. W końcu mogli zacząć gdzieś od nowa, z dala od konfliktów z klanami i ich gierkami polityczni. No właśnie, cóż w ogóle sprawiło, że musieli się wynieść? Ktoś wysoko postawiony po prostu musiał zrzucić na kogoś winę za morderstwo, którego dokonał, aby ktoś z jego ludzi objął dany urząd. Padło akurat na nich. Jednak kto by się przejmował nic nie znaczącymi shinobi?Na szczęście w chwili urodzin Toshiro wszystko to poszło w niepamięć, a szczęśliwi rodzice mogli cieszyć się tylko z tej chwili. Ugoszczeni dzięki uprzejmości rodu Kosekich mogli wieść spokojne życie, a przynajmniej do czasu. Zostańmy jednak jeszcze trochę przy tych sielankowych czasach, gdzie wszystko wydawało się proste i łatwe. Młody chłopak dorastał często będąc oddawany pod opiekę Masaru, przyjaciela rodziny. Był to samotny, starszy mężczyzna, który miał sporą posiadłość. Hibana i Nagamoto często zostawiali go ze staruszkiem gdy udawali się na misje w celu zarobku. Tam jednak nie próżnował, ponieważ Masaru również był shinobi, jednak przez kontuzję ręki nie był tak sprawny jakby chciał i musiał porzucić swój dotychczasowy fach. Na szczęście dla Toshiro, który mógł razem z nim trenować pod nieobecność rodziców. Młodzieniec ochoczo spędzał czas ze staruszkiem ciężko pracując nad polepszeniem swoich umiejętności. Bardzo często otrzymywał różnego rodzaju rady, które często okazywały się bardzo trafne. I tak żył sobie spokojnie przez jakiś czas nawiązując jedną z pierwszych mocniejszych relacji uczeń-mistrz. Masaru stał się dla niego dobrym wujkiem, z którym zawsze mógł porozmawiać o wszystkim, a także mógł udać się do niego gdy chciał zasięgnąć rady jeśli chodzi o sprawy shinobi, czy też jakiś aspekt treningu.
Pewnego dnia Toshiro wyczekiwał w domu staruszka, aż rodzice go odbiorą. Niestety niesamowicie się spóźniali przez co chłopak w końcu zasnął. Niestety gdy się obudził Masaru nie miał dla niego dobrych wieści. Demony przeszłości przyszły zebrać swoje żniwa. Okazało się, iż podczas jednej z rutynowych misji została zastawiona pułapka przez shinobi z klanu, z którego pochodzili jego rodzice. Dowiedziawszy się gdzie przebywali domniemani zabójcy postanowili zemścić się na nich pomimo sporego upływu czasu. Być może był to po prostu kaprys, któregoś z rządzących, a może po prostu akurat tamci ludzie byli tak bardzo zawistni, że nie chcieli odpuścić. Tak na prawdę nigdy nikt już się tego nie dowie, ponieważ sam Nishiyama nie wiedział skąd dokładnie pochodził. Jego rodzice nigdy nie opowiadali mu o miejscu, z którego się wywodzą, jedynie o tym co stamtąd odziedziczyli. Tamtego dnia Toshiro wiedział, że jest to koniec pewnej ery. Jego oczy zalały się łzami, a emocje, które odczuwał wprost rozrywały go od środka. Masaru starał się zachowywać spokojnie i pocieszać młodziaka, jednak nikt nie był w stanie wtedy uspokoić takiego młodzika. Żal i gorycz towarzyszyła mu jeszcze przez wiele dni. Jednak starał się o tym nie myśleć i skupiał się jedynie na treningach ze staruszkiem, który pozwolił mu u siebie zamieszkać. Od tamtej pory był dla niego jak ojciec. Opiekował się nim i trenował go wedle jego życzenia, ponieważ Toshiro chciał stać się na prawdę potężnym ninja, który będzie potrafił obronić ważne dla niego osoby. Właśnie to postanowił tamtego dnia i dążył do tego z całych swoich sił. Dowiedziawszy się co nieco o historii jego rodziców był na prawdę dumny, że mógł być ich dzieckiem. Jednak miało to też swoje drugie dno. Postanowił, że nigdy nie zaangażuje się w politykę. Nie chciał mieć do czynienia z żadnym klanem, ponieważ uważał, że każdy dba tak na prawdę tylko o siebie i nie liczyło się dobro ogółu, a jedynie tylko tych u władzy.

Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 2 x Wakizashi
  • Duża torba
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek
[justify]PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=6718
PH: viewtopic.php?f=34&t=6717
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Staty:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 859
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość