[Event] Iglica i okolice

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Asaka » 25 sie 2019, o 03:48

Poważny temat i jak przystało na starszą po fachu koleżankę – bo że była starsza gdzieś tak od połowy tej grupki była całkowicie pewna, choć sama wyglądała tak, jakby była dopiero co osiemnastoletnią przedstawicielką rodu Yuki – zrobiła mały wykład. I jak na poważny temat przystało, ktoś już dopowiedział sobie za dużo, wyłuskał z jej słów coś, czego tam nawet nie było, nawet pomiędzy wierszami. Bo nie taka była jej intencja, nawet się nie starała, by wpleść w te wszystkie słowa jakąś sugestię. Złote oczy powiększyły się w zdziwieniu – ciemne brwi uniosły, z kolei usta dziewczyny przybrały znaną dla mięśni minę, wypracowaną – krzywy uśmieszek. Patrzyła na Yamiego przez chwile, oceniająco, po czym odezwała się w końcu, ale jej głos nie niósł śladu rozbawienia, ani zdziwienia, tak jak jeszcze przed chwilą jej twarz. To była druga część wykładu. Takiego bardziej prywatnego, prawie jak indywidualny tok nauczania.
- Nie. W tej chwili najmniej ważne jest to, kto jest najsilniejszym, a kto najsłabszym ogniwem. Równie dobrze mogę to być ja, bez znaczenia. Nie miałam nikogo konkretnego na myśli. Chodziło mi o to, że w tym momencie tworzymy jedną grupę i nie wolno nam działać na szkodę kogokolwiek. Jeden klon eskortujący taki kawał drogi dwójkę potężnych ninja to słaba opcja. Po prostu. A wracanie się kogokolwiek z nas osłabi tę grupę – ot, dlatego najrozsądniejszym było nie pozostawianie ich przy życiu. - Chyba się trochę zapędziłeś. Mamy zadanie do wykonania, a powybijanie się wzajemnie nie sprawi, że doprowadzimy je do końca. Tamta trójka była naszym oczywistym zagrożeniem, a jak na razie nikt z nas nie dał przecież powodu, by sobie nie ufać, nie? Nie ma co gdybać, nie na ten temat i nie w tej chwili – dodała jeszcze i uśmiechnęła się do młodzieńca. Ulotnie i na chwilę. Nie miał obycia i to było widać. Nie było w tym absolutnie nic złego, ale po prostu… Shikarui pewnie by powiedział, że to do głosu dochodzi jej instynkt macierzyński, który chce, by otoczyła opieką kogoś, kto wydaje się niewyprawiony i niepewny. Nie swoich umiejętności, lecz po prostu niepewny w sytuacji.

***
Znała odpowiedź na przynajmniej jedno pytanie Yamiego skierowane do Shikiego. Albo przynajmniej się domyślała. Zerknęła na chwilę najpierw na chłopaka, a później na Sanadę, ale nic nie powiedziała, nie chcąc się wtrącać. Nie była przecież żadnym adwokatem swojego męża, miał buzię i potrafił mówić. Ciekawa była jednak ile powie chłopakowi.
Aburame. Mina Asace zrzedła jeszcze bardziej. Cudownie. Coraz lepiej. Jak nie gadka o temacie-kupie czyli Antykreatorze (swoją drogą Asaka aż przewróciła oczami słysząc zaczepkę Toshiro, który przecież w lwiej części wiedział to co ona i Shikarui), to jeszcze teraz Aburame. Dość mimowolnie jej dłoń powędrowała do miejsca na ramieniu, w które ugryzł ją przenoszący truciznę, kontrolowany przez Aburame komar. Plama, którą tam miała, długo nie chciała zniknąć i długo przypominała o tym, co widzieli i czego się dowiedzieli o możliwościach członków tego klanu. Aż coś się potrafiło wywrócić w żołądku na samą myśl. Więc – ucinanie głów, lejąca się krew? Mało przyjemne, ale ok. Wysuszone ciało? Fuj. Podziurawione ciało kogoś zabitego przez Aburame? Aż jej się rzygać chciało i chyba jej mina mówiła to wyraźnie, przynajmniej do czasu, aż nie zasłoniła ust dłonią, że niby się zamyśliła. A zwyczajnie było jej niedobrze.
- Aburame to klan, który specjalizuje się w kontroli robaków. Potrafią je zmusić do różnych rzeczy. Na przykład mogą przenosić truciznę, by ją komuś wstrzyknąć. Albo żeby wlazły do ciała wroga i siedziały tam, aż Aburame nie da im znaku, że mają przekłuć mu serce. To tylko przykłady, o których wiem. I wolę sobie nie wyobrażać tego, czego nie wiem – odpowiedziała Yamiemu, by nie czuł się taki zagubiony. Do nie tak dawna sama nie wiedziała co to za egzotyczne Aburame. Amburame czy inne Tamburyny. A potem widziała takiego w akcji. Brr. Nie dość, ze robale same w sobie były obrzydliwe, to jeszcze potrafili robić takie ohydne rzeczy. - To wszystko co wiem. Wydaje mi się jeszcze, że oni te robaki trzymają we własnych ciałach, ale nie wiem czy to mi się akurat nie przyśniło – wolała, żeby tak było. Ale może ktoś tu będzie wiedzieć coś więcej. Za to zaskoczyły ją słowa tego… tego. Tego-jedynego-którego-imienia-nie-znali. Nawet nie wiedziała co ten chłopak umie, bo gdy atakował olbrzyma, ona była zajęta czymś innym. - Nanami powiedziała, że to ciało kogoś zabitego przez Aburame. A nie, że Aburame zostali tutaj wyrżnięci – zresztą to było jedyne ciało, a nie cała ekspedycja Aburame. O co mu chodziło? Ale chyba jeszcze bardziej zdziwiła się tym, że… Shikarui się zirytował. Nie było w tym nic śmiesznego, ale jej, tak dla odmiany, śmiać się chciało. Ale tylko trochę.
Och, obóz, wspaniale! Tak, ta zapieczętowana dziura brzmiała jak coś, co kopią u podnóża góry – tak jak mówili przesłuchiwani – a skoro obłożona fuinjutsu, to było tak oczywiste, że bardziej się chyba nie dało. No i… Seinaru miał rację.
- Taa… Skoro nas widzieli i wabili w tamtą stronę, to pewnie przygotowali pułapki. Może jakieś notki na linkach, trzeba będzie jeszcze bardziej uważać pod nogi – dodała. I to właśnie zamierzała zrobić – uważać na otoczenie jeszcze bardziej. Shikarui pewnie wyłapie takie niuanse, ale wystarczy, że nie zdąży o czymś powiadomić i… pufff. No i to był tylko przykład.

tl;dr
Asaka tłumaczy Yamiemu (i temu, kto chce słuchać), kto to jest Aburame. Później ostrzega przed ewentualnymi pułapkami w obozie.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Ichirou » 25 sie 2019, o 12:46

Westchnął cicho, kiedy nosiwoda stal się mąciwodą i rozpoczął z panią mądralińską dyskusję o zaufaniu w drużynie i słabych ogniwach. To jasne, że bezgraniczna wiara w intencje pozostałych członków zespołu, których się nie znało, była zwykłą głupotą, ale rozprawianie nad tym nie miało większego sensu. Pogadać pogadali, ale w żaden sposób nie wpłynęło to na dalszą współpracę w ekipie.
Znacznie bardziej interesowało go to, z kim tak właściwie przyszło im się mierzyć i kto odpowiada za całe przedsięwzięcie zorganizowane gdzieś tutaj pod ziemią. Bardzo nie podobały mu się domysły dotyczącego samego Antykreatora, którego do tej pory udawało mu się omijać w miarę szerokim łukiem. Asahi zjawił się tutaj, by wypromować nowo powstałą organizację, a nie bawić się w bohatera próbującego obronić cały świat shinobi przed arcywrogiem, którego siła była nie do zmierzenia.
- Cholerne robaki, nie cierpię Aburame - stwierdził z niesmakiem, kiedy pojawiła się wzmianka na temat klanu, z którym już parę razy się spotkał i którego przedstawiciele za każdym razem napsuli mu wiele krwi.
Pędzili dalej, a znajdująca się przed nimi góra z każdym pokonanym kilometrem prezentowała się coraz bardziej okazale. Złotooki Sabaku we właściwym momencie przerzucił się na poruszanie po drzewach, trzymając się rzecz jasna dwójki kompanów, co do których miał większe zaufanie niż do reszty zespołu.
I wreszcie pojawił się upragniony komunikat. Dziewięć kilometrów oraz to, co znajdowało się na tej odległości.
- Domyślam się, że nasze zadanie nie kończy się na odnalezieniu wejścia do wnętrza góry - rzucił do ogółu, licząc na jakieś małe doprecyzowanie ze strony dowództwa. Głównym ich celem był przecież zwiad terenów wokół Iglicy.
- Pułapki pułapkami, ale gdzie są ludzie? Maskują się w jakiś sposób, czy zeszli na dół po broń? - Sytuacja trochę się mu nie podobała. Trudno było już stwierdzić, czy strona przeciwna chciała ich stąd przegonić, czy zaprosić do środka.
Bez względu na powyższe, zbliżając się do opuszczonego obozowiska należało zachować wszelką ostrożność.
- Może puszczę przodem klony? Przyjmą na siebie to, co tamci na nas przygotowali. O ile przygotowali - zaoferował się dowódcom, bo średnio mu się widziało wchodzić na niesprawdzony wcześniej grunt. Jeżeli otrzymał pozytywną odpowiedź, uformował dwa podstawowe klony, które miały wyprzedzić całą grupę o jakieś trzydzieści metrów i jako pierwsze wkroczyć do obozu. Ich zadaniem było sprawdzenie terenu, zajrzenie do tych mniejszych namiotów, a na koniec do dużego, w którym znajdowała się wspominana dziura. Podczas swojego działania bunshiny zachowywały między sobą dystans minimum pięciu sporych kroków, tak żeby czasem ewentualna pułapka nie zniszczyła obu replik.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3092
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Uchiha Masako » 25 sie 2019, o 12:48

Masako słuchała dyskusji, na ten moment nie mając zbytnio nic do dodania. Aburame znała ze słyszenia i chociaż nie wiedziała jeszcze żadnego z nich w akcji, to sama perspektywa przechowywania w sobie stada insektów i używania ich do walki z innymi była dla niej cokolwiek obrzydliwa i lekko przerażająco. Jak była mała, to zawsze sobie wyobrażała, że posiada zaprzyjaźnionego pająka albo żabę, która ją chroni przed tymi insektami. Teraz wiedziała, że jej pierwsza linią obrony byłby pewnie rodzimy Katon...Cóż, jeśli mieli chwilę, poprosiła tylko o kolejny łyk wody i czekała, aż grupa ustali kolejne kroki.



Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Torba, kabura na broń, kołczan, średni łuk.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 2 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pachinko, gdzie jesteś?! - (C) Matsu
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 452
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 25 sie 2019, o 21:13

Poczuł się dowartościowany, w końcu jego pomysł przeszedł u dowództwa i wprowadzony w życie nim w sumie Gyori zdążył cokolwiek powiedzieć. Dla niego było to dosyć oczywiste, szczerze powiedziawszy sam się dziwił, że nikt tego wcześniej nie zrobił. Sam niestety nie posiadał w swoim asortymencie takich klonów, więc niestety nie mógł tutaj nic pomóc. Smuteczkowo. Gorzej jednak było z dalszą drogą, która wypełniona była trupami zwiadowców. Najpierw ręka, potem wisielec - zupełnie jakby ktoś chciał powiedzieć "wejdziesz tutaj i skończysz tak samo". Dawali tym samym jednak o sobie znać, nie ukrywali się tak dobrze, skoro woleli odstraszać potencjalnych shinobich. Opcja z przeszukiwaniem trupów jednak średnio mu się podobała. Nie powinni znaleźć tam nic ciekawego, chociaż w sumie... czy mieli co innego do roboty? Podróżował jednak z resztą, trzymał się na uboczu i uważał na gejzery. Utrzymywał sobie dystans od reszty, by w razie czego nie trafił ich wielu na raz.
Pojawił się jednak obóz - coś nowego, do tego to fuinjutsu. Czyżby byli coraz bliżej celu? Kuroi powoli stwierdzał, że w sumie to sam taki sensor mógłby znaleźć obóz. Shikarui mógł unikać wrogów ze swoim zasięgiem i jakby nie spojrzeć to on ich prowadził przez cały ten czas. Bez niego to zadanie mogłoby być o wiele trudniejsze do wykonania. Popatrzył po drużynie, potem na Ocirka, który zaproponował puszczenie klonów przodem.
-Obstawiam że tam już nie będzie przyjemnie więc kto może niech patrzy na każdy swój krok. Nie wiadomo co nas tam spotka, skoro przez tą dziurę nic nie widać, to powinniśmy zakładać, że swoją obecność też mogą jakoś ukryć - rzucił znudzony nieco całym tym bieganiem po lesie. Teraz jednak stawało się niebezpiecznie, podobnie jak w przypadku spotkania z wielkoludami. Czas zobaczyć co takiego kryje się w tej górze.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 865
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Exodia » 26 sie 2019, o 01:25


Podziemne piekło
Iglica i okolice


Sama wizja zniszczonego obozu budziła pewne podejrzenia. Aburame pewnie tego nie zrobili, mimo że to tereny graniczne wszystkich trzech prowincji to raczej nie zapuszczaliby się na czyjeś ziemie. Zresztą żadnego robactwa w większych ilościach znaleźć się nie dało. Zero poszlak, zero dowodów. Całkowite zero, które pewnie niektórych członków już zdążyło zirytować. Nic dziwnego, kto chciałby poruszać się w stałej ciemności, bez wiedzy do czego idą i czym jest owa broń. Nawet wzrok Shikaruia nie mógł dać odpowiedzi na wszystko. Pod tym względem byli praktycznie ślepi. A różnice w podejściu do niektórych kwestii i decyzji powodowały pierwsze spięcia. Stosunkowo nieszkodliwe. Chyba.
Gyori jedynie wypuścił powietrze z ust, nieco zdenerwowany. I przy okazji owej wymiany zdań i podczas nieco kąśliwej uwagi Shikaruia. Widać było, że on też nie do końca kieruje się decyzjami podejmowanymi w spokoju. Mimo że to w zasadzie pierwsza taka sytuacja.
- Nic nie wiemy o żadnych ekspedycjach Aburame. Pewnie były, ale nie tutaj. Mimo wszystko to wciąż NASZ kawałek góry, powinni sprawdzać u siebie. Wkraczanie na nasze ziemie bez informowania to, delikatnie mówiąc, problem i wielki środkowy palec w naszą stronę. - odpowiedział. Samej wymiany zdań Yamiego i Asaki nie skomentował. Kogo obchodziły wizje i ideały najemników? Dopóki wykonują swoją pracę sumiennie i wykonują polecenia, to raczej nie było potrzeby wpychać im się w dysputę.
- Zaraz, jak to "nie widzisz"? Widzisz to jest 9km przed nami, ale nie co jest w jakiejś dużej leśnej latrynie? - zapytał Uchiha Shikaruia, autentycznie zaskoczony. Faktem było że wydawało się to mocno dziwne, że taki dobry wzrok nie widzi niczego konkretnego. Nawet jeśli były na nim jakieś pieczątki, to nie mogły chyba mieć aż takiego wpływu na Dojutsu. Wzrok Masakiego przeniósł się na Nanami i na każdego z kolei, jak gdyby oczekując jakiś wyjaśnień.
- Może i blokuje. Ja w każdym razie ani takiej techniki nie znam, ani nie słyszałem. Wiem że można zablokować komuś chakrę, a wzrok Ramnaru niby się na chakrze opiera, ale to bardziej ochrona na dany obszar niż zablokowanie jednej konkretnej umiejętności. - odezwała się jako pierwsza, ale chyba jej wyjaśnienia nie wystarczyły Masakiemu i dalej szukał jakiejś informacji. U innych którzy wiedzieli nieco o pieczętowaniu? O ile ktokolwiek zechciał mu powiedzieć? Dowództwo milczało.
Niestety z samego ciała ciężko było czegokolwiek się dowiedzieć, ale informacje o samym obozie stanowiły całkiem niezłe podstawy do spekulacji. Ekspedycja Aburame która na obcym terenie miałaby drążyć w Iglicy? Wszystko na to wskazywało, mimo że nigdzie nie było żadnych oznaczeń ani emblematów. Logiczne, skoro chciało się zachować anonimowość. Ale nadal brakowało tych kilku szczegółów, niewielkich elementów które spajałyby wszystko w jedną logiczną całość.
- Czas się nie zgadza. - odpowiedział Harruchiemu, słuchając rozmów wszystkich z oddziału, ich uwag. Wymieniających się poglądami i spostrzeżeniami. Spojrzenie na temat z kilku różnych perspektyw, zapewne.
- Nie znamy dokładnej przyczyny. Tunel może nas do niej zaprowadzić. Pierw sprawdzimy trupa, potem obóz. Potem, gdy ten będzie czysty, sprawdzamy dół. - Ichirou powinien otrzymać satysfakcjonującą odpowiedź na jego pytanie. Celem grupy było właśnie znalezienie źródła tego zjawiska. I to źródło było pod Iglicą właśnie, prawdopodobnie w tunelu. Objętym pieczęciami, dodatkowo. Jaki były inny cel tworzenia takiego ogromnego dołu jak nie dokopanie się do poszukiwanej broni?
- Najbardziej dziwi mnie mimo wszystko sama ich obecność. Zakładając że obóz był Aburame, a ludzie Ichikatsu zaczęli prace tydzień przed wybuchem, to Aburame musieli być tutaj nawet jeszcze wcześniej. Z jakiegoś konkretnego powodu, jak gdyby wiedzieli o tej broni i sami przyszli jej szukać. - powiedział do grupy, dzieląc się swoimi spostrzeżeniami. Czy słusznymi czy tez nie - potwierdzenie i zaprzeczenie znajdą się niestety dopiero po pozyskaniu większej ilości informacji. A do zebrania tych trzeba było ruszać przed siebie, prosto jak w mordę strzelił. Do obozu.
Dotarcie do trupa nie było usłane żadnymi przeszkodami. Nigdzie nie znajdowały się żadne pułapki oparte na linkach ani cokolwiek innego co mogłoby im przeszkodzić. Poza rzecz jasna gorącą mgłą. Gejzery nadal były, ale nieco słabsze, nieco mniejsze. Zdecydowanie oddalali się od epicentrum, od tego konkretnego punktu w którym skrajność sięgnęła zenitu i w którym jedynie kryształ był w stanie się utrzymać. Trup był jak każdy inny spotkany w ich życiu. Nanami ponownie przystąpiła do przeglądu ciała. Pierw za pomocą Kyoko ściągając go z gałęzi i kładąc na ziemię. Mogło to zająć kilka chwil, ale w końcu pojawiła się diagnoza.
- Wykręcone nadgarstki i ślady po otarciach. Kilka mniejszych i większych ran, ale nie są śmiertelne. Zgon nastąpił przez powieszenie go, ale na pewno nie zrobił tego sam. Na palcach brakuje mu kilku paznokci. - ostatnie zdanie kobieta wypowiedziała dość powoli i niepewnie. Mimo tego jednak diagnoza była pewna i fachowa, zupełnie jak poprzednia. Ktokolwiek znający się na medycynie pewnie były ją w stanie potwierdzić.
- Ej, widzicie? Ma coś na dłoni. - powiedziała, wpatrując się we wnętrze jego prawej dłoni. Otwarta, lekko przykurczona. Delikatne niewielkie ranki, które do złudzenia można było pomylić z naturalnymi liniami na dłoni. Krew na jednym z paznokci wskazywała narzędzie. Ranki te układały się w ledwo widoczne słowo. Nanami przybliżyła się do dłoni.
- Bi...ju? Chyba Biju. - zmrużyła oczy, chcąc możliwie jak najlepiej odczytać wiadomość. A w momencie jej wypowiedzenia zapadła cisza. Krótki moment pomiędzy pierwszym krzykaczem a drugim. I tym pierwszym okazała się Kyoko.
- Że... ten demon. Z ogonami i cały z chakry? - zapytała, ale chyba nie kierowała tego do kogokolwiek ani czegokolwiek. Po prostu zapytała, rzuciła to w eter. Nieco pobladła, ale nie tak jak Gyori.
- Dobrze dobrze, poczekajcie. - rzekł przed podejściem do dłoni i sprawdzeniu tego samodzielnie. Patrzył pod różnymi kątami, ale niewielkie rangi tworzyły taki zapis i żaden więcej. Biju. - Tak jak tutaj pisze. Spokojnie, nie mamy pewności czy to faktycznie prawda. Może po prostu się domyślał. Albo dowiedziawszy się tego w obozie wyrył to sobie przed śmiercią, a oni nie sprawdzili...
- Więc tą bronią jest demon. Ogoniasta Bestia.- powiedział głośno Masaki z dziwnym wyrazem triumfu na swojej twarzy. Niczym śledczy któremu udało się rozwiązać skomplikowane śledztwo. Albo dziecko, które wsadziło klocek do odpowiedniej przegródki.
- Tak, to on! Cholerna masa chakry która może zrównać z ziemią cały ten las jednym ziewnięciem. Mam nadzieję, że taka odpowiedź cię satysfakcjo... - powiedział mężczyzna podniesionym głosem. I wtedy w jego klatce piersiowej pojawił się podłużny kształt. Przeszywający go na wylot, doskonale znany wszystkim tutaj. W szczególności Shikauiowi. Strzała. Tylko skąd? Na pewno ze strony obozu, jeśli tylko spojrzeć na kierunek grotu. Ale kto? Nikt niczego nie widział. Nawet Shikarui ze swoim Dojutsu nie był w stanie zobaczyć osoby która mogłaby posłać strzałę. Absolutna pustka. Nic. Nanami krzyknęła. Kyoko szybko stworzyła drewnianą ścianę za którą się skryła. Gyori nie był w stanie nawet spojrzeć na swoje ciało ani zarejestrować swojej śmierci. Upadł na ziemię martwy. Przeciwnik gdzieś się czaił. Ale gdzie?
Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2433
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Mujin

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Shikarui » 26 sie 2019, o 13:17

Nie wydawało mu się, żeby to miało znaczenie - pytanie, dlaczego znajdował się tutaj trup wydrążony przez robaki. Właśnie - robaki. Te, które go zżarły. Te, które go chyba zabiły. Wyssały z niego życie jak wszystkie te akuma, o których opowiadano dzieciom na przestrogę. Wydawało się, że po to, by były bezpieczne, tymczasem niebezpieczeństwo nadchodziło nocą. Wśród koszmarów. W miejscu, od którego nie dało się ochronić nikogo ramieniem. Więc czy to rzeczywiście było tak, że Aburame przysłali swoje wsparcie a grupa Ichikatsu ich zabiła? Nie sądzę. Wyglądało to tak, jakby było przeciwnie. Mieli w swoich szeregach Aburame, który zabił... no właśnie - kogo? Trup jak trup. Już i tak nie zdradzi im swojej tożsamości, więc po co się w ogóle nad nim tak rozczulać? Martwi i tak nie mieli już niczego do powiedzenia. Nawet jeżeli rzeczywiście byli to zwiadowcy wysłani w przestrzeń bez żadnego kontaktowania się z frakcjami po drugiej stronie granicy. Swoją drogą, pomijając dumanie nad truposzem, Sanada uśmiechnął się pod nosem na krótką sekundę słysząc wzmiankę o tym, że Aburame powinni się trzymać swojej granicy. Oto, co było najbardziej istotne w tej wojnie, która rozłożyła swoją szachownicę na granicy trzech państw - terytorium. Nie naruszajcie naszego, nawet jeśli chcecie pomóc! Nie wolno wam, nie trzeba! Moje to ci, nie oddam więc nikomu! Jeśli jabłoń po drugiej stronie płotu wrośnie gałęzią na drugą stronę, to do kogo należy gałązka? Już do mnie czy do sąsiada? Rozumiał konieczność przestrzegania granic w tak kryzysowej sytuacji, by czasem nie zaognić rany, która już i tak była rozjątrzona, lecz nadal - wydawało mu się to przekomiczne, wspominanie o tym tu i teraz. Asaka zresztą wyjaśniła to, z czym sam sie nie zgadzał, na głos. Jedno krótkie zdanie wystarczyło. Najwyraźniej nie wszyscy to po prostu zrozumieli jak trzeba.
Wniosek, który wyciągnął Yami był przedziwny i zaskoczył czarnowłosego. Czy raczej - zaskoczyło go to, że w tym przekazie wyłuskał właśnie to, że jest "najsłabszym ogniem". Trzeba przyznać, że kreatywnie, nawet nie wpadłby na to, że można akurat ten fakt tak wymuskać i wyciągnąć na powierzchnię. Fascynujące.
Było na tym świecie wiele technik i wiele linii krwi, które potrafiły zadziwić swoimi umiejętnościami. W tym z pewnością i takie, które pozwalały się ukryć przed wzrokiem Ranmaru. Na przykład... ee... inny Ranmaru? Bo tylko do tego ograniczała się wiedza czarnowłosego, jednak fakt był taki, że w ogóle o tym nie pomyślał. Że ta druga strona może być tak sprytna i przygotować tak dobą pułapkę. Dlatego dla niego obóz był pusty. Nawet jeśli ktoś byłby w stanie ukryć swoją chakrę to nie byłby w stanie sprawić, że jego sylwetka byłaby niewidoczna. No chyba że właśnie - był Ranmaru. A przeciwnik miał takiego przynajmniej jednego. Natomiast to, że nie brał pod uwagę faktu, że przeciwnik mógł skorzystać z tej techniki, było widoczne gołym okiem. Przybrał aż nadmiernie rozluźnioną pozycję, choć ciągle pozostawał czujny.
- Nie. - Krótko i na temat. Przez moment nawet na tym chciał skończyć swoją wypowiedź, żeby szczenię nie zawracało mu tyłka, ale zerknął na chłopaczka. Tak, tak, ten instynkt macierzyński Asaki był w niej silny, bardzo wyraźnie miała do Yamiego już słabość, ale w tym akurat się zgadzali. - On widzisz dalej. - Nawet pomimo tego, że lubił Yamiego, to wydobycie z niego bardziej rozbudowanych informacji wymagało czegoś więcej niż określenia "nie nie lubię cię". Bo to był aktualnie ten poziom znajomości. Bardzo wysoki w standardach czarnowłosego. - Próbował mnie zwabić. - Oto, co sądził o tym, że tamten Ranmaru się pokazał. - Nasz oczy słyszą. Wiedział, jakie mam zdolności. Zastawiał pułapkę. - Czy tak było na pewno? Cóż, czarnowłosy słuchał swojego instynktu. Nie było chyba jeszcze momentu, w którym by go zawiódł. Pewnie dlatego wciąż żył. Dlatego też tak szybko porzucił próbę zbliżenia się na większą odległość. Bardzo wygodne było to, że na pytanie o Aburame już odpowiedziała Asaka. Właśnie, właśnie - Aburame, nie Tamburyn czy Amburame. Łatwo się pomylić.
- Trupy. - Odpowiedział na pytanie o to, co tam ciekawego się znajduje. Przynajmniej według jego zdania to było najciekawsze. Stan, w jakim się znajdywały. Ubrania, które miały na sobie. Tym nie mniej zreflektował się, że chyba nie dokładnie o to młodemu przedstawicielowi Kraju Kupieckiego chodziło. - Sprzęt. - Dodał więc. - Magazyn, bronie, spiżarnia.
- Uważajcie. - Uzupełnił słowa żony, kiedy ta powiedziała o pułapkach. Bo w istocie tak było i zamierzał tym jednym słowem uświadomić wszystkich, że nie musi dostrzec wszystkiego, choć starał się badać cały teren. Wbrew pozorom oglądanie otoczenia na 9 kilometrów nie stanowiło ułamka sekundy. Próbował wyłapywać wszystkie szczegóły i mankamenty, ale nie był bogiem. Znał swoje własne ograniczenia. Więc dobrze by było, by inni też byli ich świadomi, że jego oczy nie gwarantują pełni bezpieczeństwa. - Fuinjutsu pieczętuje. Przez pieczęci nie da się przejrzeć. - To też... tyle miał w sumie do powiedzenia w tym temacie. Jego to nie interesowało w przeciwieństwie do dowódców i jakoś go nie dziwiło. Nie był mistrzem tej dziedziny, ale wiedział o niej wystarczająco dużo, by mieć pewność, że niektórych rzeczy nie są w stanie dostrzec nawet jego wszystkowidzące oczy.
Bijuu? Demon? Ze zdziwieniem spojrzał na swoją drużynę. Chowali tutaj... tak potężną broń? Tak - znaczy jak? Jego zerowe, mgliste pojęcie na ten temat sprawiało, że w zasadzie to spoglądał teraz na tych ludzi jak na wariatów. Niepełnosprawnych umysłowo. Tak samo patrzyłby na kogoś opowiadającym o tym, że widział smoka na niebie albo... no w sumie trudno znaleźć inne porównanie. I... i pewnie by nawet o to zapytał, gdyby nie to, że strzała świsnęła w powietrzu. I wbiła się prosto w klatkę piersiową tego, który właśnie mówił. Może nawet miał coś wytłumaczyć. Coś powiedzieć. Czarnowłosy od razu złapał za ramiona Asakę i Toshiro, mając szybszą prędkość reakcji i ściągnął ich w dół - za drewnianą osłonę.
- Ranmaru potrafią być niewidzialni. Dopóki nie znajdzie się blisko niego, by go zauważyć. Wydzielają czerwoną aurę. - Wyjaśnił od razu spokojnie. Ale niewidzialne strzały to już inna sprawa. Zaraz zostanie oskarżony o to, że specjalnie spowodował tę śmierć. Oh cóż. Może. Sięgnął po strzałę przy trupie i wyrwał ją z ciała, by spojrzeć na grot. Hmm... technika, która mogłaby powstrzymać niewidzialnego Ranmaru... Całkiem sprytna zasadzka. No i w końcu wyświadczył im przysługę. Jeszcze tylko wystarczy pozbyć się tych dwóch nie błyszczących inteligencją panienek. Chociaż nie. Iryoninja się przyda. Spojrzał na członków drużyny, oceniając ich stan. Cudem było, że ci o słabej kondycji nadal stali na nogach po tylu kilometrach, których nie przechodzili przecież spacerkiem a szybszym tempem. Inaczej już zastałaby ich noc. Około 40 kilometrów. Zwykły człowiek jest w stanie przejść 45 przez 8 godzin. Szybkie kalkulacje przewinęły się przez głowę czarnowłosego. Przeniósł się na wizję sferyczną.
- Nie ostrzegę przed strzałami. Każdy radzi sobie sam. Technika strzał pozwala skryć jedną strzałę w drugiej. Do strzał mogą być przytwierdzone notki. Wrogów może być więcej. Poprzedni Ranmaru nie posiadał łuku. Najsilniejszy łuk pozwala strzelać na maksymalnie 150 metrów. Na 60 metrach przebija pancerze. - Czy czuł się zagrożony? No... jakoś nie bardzo. Z jakiegoś powodu ciągle jakoś nie bardzo. Choć napięcie i gotowość pobudziły go, to bardziej zwyciężała ciekawość. Mimo to sytuacja w pełni go pobudziła i zmobilizowała do działania, bo był świadom tego w pełni, że nie ma chyba nic groźniejszego od niewidzialnego przeciwnika operującego technikami dystansowymi z taką siłą, by strzała przemieszczała się niezauważenie. - Przeciwnik nas słyszy, nie mówcie o planach swoich ruchów. Technikę można przerwać czymś, co rozproszy koncentrację.


TECHNIKI:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


EKWIPUNEK:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Łuk retrorefleksyjny, kołczan - 20 strzał, torba na tyłku, jedno wakizashi przy lewym boku, drugie wakizashi na plecach, na poziomie pasa, kabura na broń na prawym udzie, czarny płaszcz, średni zwój, manierka, karwasz z metalu na lewej ręce

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


KARTA POSTACI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Sweet thing, lay down
Let me show you cold dirt, this ground, this life, it haunts you.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1755
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Asaka » 26 sie 2019, o 22:00

Białowłosa aż zacisnęła zęby i mało brakowało, a zaczęłaby nimi zgrzytać. Skoro Shikarui mówił, że nie widzi, to znaczy, że nie widzi i już! Każdy miał swoje ograniczenia, a dla kogoś, kto tak bardzo polegał na swoim dalekim i naprawdę wspaniałym wzroku musiał był to pewnego rodzaju szok. Napatoczyć się na barierę, taką nieprzeniknioną, która wręcz krzyczała „stop, dalej nic nie zobaczysz”. Wyobrażała sobie to tak, jakby nagle ona nie mogła zmaterializować kryształu. Taka… pustka. Blokada. Okropne uczucie. Więc aż się zjeżyła słysząc to zuchwałe i niezadowolone „jak to nie widzisz” i gadkę o leśnej latrynie. Nanami też nie pomogła, bo no niby coś można zablokować, ale nie umiejętność, pitu pitu. Gówno się znali, a bez Shikiego nigdzie by nie zaszli – taka prawda. Zagotowała się i już miała coś odszczekać Masakiemu, ale w ostatniej chwili ugryzła się w język i tylko przysunęła do Sanady – z bardzo złą miną. Wskazującą na to, że jeszcze chwila, a będzie kąsać. Jak prawdziwy wilk chroniący swoich. Swojego.
Trup wiszącej Nary wzbudzał w niej tyle samo emocji co wysuszonych zwłok dziewięć kilometrów wcześniej. Czyli lekkie zainteresowanie, ale nie takie, by chcieć się zbliżyć i badać to truchło z bliska. Naoglądała się w swoim życiu śmierci i jeszcze się napatrzy na pewno. Wolała się więc rozglądać po okolicy, czekając na wynik kolejnych oględzin i na rozkaz, by ruszyli dalej. Gdy… Biju? Biju? Jak ten demon z legend…? Ten, z którym walczył Rikudo Sennin? Dziesięcioogoniasty, którego podzielono na dziewięć części? Matka opowiadała jej tę bajkę na dobranoc. Spojrzała więc sceptycznie na dowództwo, gdy padła wzmianka o demonie – co za stek bzdur! A potem Gyori zaczął coś gorączkowo tłumaczyć, że to niby prawda, że może zrównać z ziemią cały las, że…
Nawet nie zobaczyła, że leci. Ani tym bardziej nie usłyszała. Gyori… po prostu urwał w półsłowa i chyba nawet się nie zdziwił. Bełt wystawał z jego ciała, a to… z gruchotem zwaliło się na ziemię. A czyiś silny uścisk pociągnął ją w tył, aż wylądowała za drewnianą osłoną, którą Kyoko postawiła w mig. Byli atakowani – to jedno było jasne. I jedyne, o czym myślała teraz Asaka to to, by ochronić resztę. Ochronić Shikiego. Rubin kryształu rozlał się po drewnianej ścianie, dokładając do niej drugą – zdecydowanie mocniejszą – warstwę i zakręcił, by stworzyć ochronę na wzór litery L. Ochrona z dwóch stron. Taka, by w razie czego można było przejść na drugą stronę i chronić się też stamtąd, gdyby okazało się, że wrodzy czają się z więcej niż jednej strony. Nic nie wiedzieli. Shiki nie widział – a po tym, co opowiedział, nie było się co dziwić. Ale… że nie widział nawet lecącej strzały? Kiwnęła tylko głową, na znak, że zrozumiała, by nie mówić na głos o planach swoich ruchów. Rzadko kiedy to robiła, wymyślała w biegu, ale tak, zdecydowanie warto było o tym wspomnieć.
W pierwszej chwili nie miała zielonego pojęcia co robić. Miała jednak nadzieję, że tak jak w poprzedniej walce całkiem nieźle się uzupełnili i podzielili – tak będzie i tym razem. Ona nie zamierzała nigdzie biec, było tutaj wystarczająco ludzi, którzy mogliby potrzebować pomocy. Gotowa więc była postawić ewentualnie jeszcze jedną ścianę, gdyby wróg pokazał się od drugiej strony w stosunku do tej, z której nadleciała strzała. Zamierzała kupić czas – tak sobie, jak i reszcie.

tl;dr
Asaka wzmacnia mokutonową ścianę kryształem i ciągnie ją pod kątem prostym z jednej strony, chroniąc grupę z dwóch stron. Obserwuje teren nieosłonięty ścianami wypatrując zagrożenia, by w razie czego postawić jeszcze jedną ścianę.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1192
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Ichirou » 26 sie 2019, o 22:03

Nie wdawał się w dyskusje na temat możliwości ślepiów Shikaruia, bo wiedział o nich tyle, co zdążył wywnioskować podczas dzisiejszego wypadu. Skoro jednak coś skutecznie ograniczało wizję szkarłatnym oczom, to nie istniało bez powodu. Cholera wie, czy za specjalną zasłoną kryła się ta cała wspomniana wcześniej broń, czy po prostu czekały na nich pułapki lub przygotowani wrogowie, ale z pewnością można było spodziewać się tam czegoś.
Dotarli do trupa, który na szczęście nie był obwarowany wymyślnymi pułapkami, a dowództwo zrobiło mały rekonesans. Wyryta na dłoni wiadomość była wykonana przez... niego samego? Tak to wyglądało w mniemaniu Ichiego, że ten w ostatnich chwilach życia spróbował pozostawić po sobie jakąś istotną informację. No chyba, że ktoś inny to zrobił celowo. Trudno było tu być pewnym do czegokolwiek innego niż do występowania wysokiej temperatury i gejzerów.
Rozczytali wyryty na dłoni denata przekaz, a ten skołował złotookiego Sabaku o wiele bardziej niż wszystko inne, co miało miejsce do tej pory podczas wykonywania zwiadowczej misji.
- Ogoniasta bestia? No chyba was pojebało - skomentował, spoglądając na kolejnych rozmówców. Oj, znacznie daleko mu było do podzielenia tryumfu Masakiego. Myśl o demonie w pierwszej chwili przywołała bowiem same złe wspomnienia - najprawdopodobniej najgorsze czasy Ichirou, przepełnione złością i gniewem. Shukaku, którego widział na własne oczy, był w stanie obrócić w ruinę Sachū, dawną wioskę Sabaku. Jeżeli gdzieś tutaj, pod nimi, miał znajdować się równie potężny byt, to w tym momencie Kogō już właściwie nie wiedział, co oni tutaj właściwie robią. Bestii na pustyni nie dało się przecież pokonać, a co najwyżej zamknąć w barierze.
Nie zdążył jednak zadać choćby jednego pytania, ponieważ właśnie w tym momencie tuż obok nich strzała przeszyła powietrze. I przeszyła też ciało Nary, zapewne śmiertelnie.
Diabeł Świtu nie zamierzał stać nad trupem i oglądać pocisku, który odebrał życie Gyoriemu. Naturalną reakcją było szybkie przesunięcie się za zasłonę, prawdopodobnie za jakieś drzewo lub ścianę Kyoko, która chroniłaby przed kolejnymi strzałami nadlatującymi z tego kierunku co poprzednia.
Przeciwnik ich widzi, słyszy, ukrywa się, może być oddalony nawet o sto pięćdziesiąt metrów. Nie były to pokrzepiające informacje, ale szybko przyswoił, żeby podjąć jakiś plan działania.
Zachowując względnie bezpieczną pozycję, wypuścił przed siebie chmarę rozproszonych, pojedynczych ziarenek, które miały objąć możliwie najbardziej odległy obszar, na jaki tylko pozwalały mu umiejętności. Nawet maksymalny zasięg podany przez Shikaruia powinien się dzięki temu zawrzeć na obszarze Suna no Kanchi, którą właśnie wykonywał.
- Planuję go zabić. Ups, teraz już o tym wie - oznajmił dość głośno w nieco cwaniackim stylu, chociaż w tej wypowiedzi nie chodziło wyłącznie o pozerstwo, ale i o malutkie zyskanie na czasie. Rozproszony piach gnał do przodu, by zająć spory obszar i pozwolić Ichiemu na wykrycie ewentualnych ruchów.
Jeżeli dzięki wykonanej technice zlokalizuje wrogów, natychmiast pośle na nich piach oraz wskaże pozostałym członkom kierunek, w którym powinni ruszyć, by dopaść przeciwnika.
Jeśli próba tropienia na dystans się nie uda, zdecyduje się ruszyć w kierunku, z którego nadchodziły strzały. Spojrzał wtedy wymownie na Seinara, licząc, że przynajmniej ten ruszy z nim. Potencjał samuraja można było wykorzystać wyłącznie na bliskim dystansie, więc należało go bezpiecznie doprowadzić do oponenta.
W momencie ruszenia uformuje przed sobą dosyć dużą, półokrągłą zasłonę, w której będzie mogło schować się kilka osób. Odpowiednia krzywizna tarczy zapewni obronę nie tylko od frontu, ale też od góry i boków. Wysoka wytrzymałość piasku powinna spokojnie przetrzymać strzały, nawet te z doczepionymi notkami.
Czy tylko z Seinarem, czy w większej grupce, będzie parł do przodu, prowadząc piaskowy twór tuż przed sobą. Żeby nie stracić wglądu w rozwój sytuacji, zasłoni dłonią jedno oko, by stworzyć ze swojego budulca inne, zastępcze.
- Trzymaj, widzę za pomocą tego. Tylko niech mi tego nie zestrzeli - wyjaśni kompanowi, wciskając mu piaskowe oko. Asahiemu wystarczało, że miał na głowie utrzymywanie tarczy i parcie naprzód. Na sterowanie okiem nie chciał już tracić cennej uwagi.
Celem było skrócenie do możliwego minimum dystansu, jaki dzielił ich do wroga, zachowując przy tym bezpieczeństwo dzięki osłonie. Krótkimi komendami głosowymi instruował Keia, jeżeli pojawiła się potrzeba, by zwrócił piaskowe oko w innym kierunku.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Ichirou
Mister Zimy
 
Posty: 3092
Dołączył(a): 18 kwi 2015, o 18:25
Lokalizacja: Atsui
Wiek postaci: 29
Ranga: Kogō
Krótki wygląd: Chodzące piękno.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=320

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Seinaru » 26 sie 2019, o 22:39

- Nie mówi się "tutaj pisze", tylko "jest napi... - Seinaru zaczął swoją odpowiedź z palcem uniesionym w górze, choć nie zdążył dokończyć lekcji, bo komuś o wiele bardziej nie podobało się nieprzestrzeganie zasad poprawności językowej u ich Dowódcy. Widocznie w tych stronach z małe przejęzyczenie groziła od razu strzała w serce. Samuraj był naprawdę zaskoczony tym atakiem. Tak bardzo, że odruchowo skulił głowę i podciągnął barki w klasycznej pozie przestraszonego dziecka, a następnie pochylił się aby założyć swój hełm z powrotem - tak na wszelki wypadek.
Obejrzał się dookoła siebie, aby sprawdzić czy ktoś jeszcze oberwał, oraz czy gdzieś pomiędzy drzewami widać winowajcę tego ataku. Nic z tego - wszyscy żyli.
Nie miał nawet czasu aby zaskoczyć się możliwością spotkania Biju, więc ta ekscytacja ustąpiła miejsca adrenalinie i szybkim składaniu klocków z ich umiejętności w jakieś sensowne rozwiązanie. Z tego co mówił Shikarui sprawa nie była taka prosta, bo wykrycie łucznika mogło nastąpić tylko wtedy, gdy zobaczą go na własne oczy. Na szczęście jeszcze Klepsydra nie zginęła póki my żyjemy i zaraz mógł doskoczyć do Ichirou, który po jakimś tam swoim szurum-burum piaskiem zaczął tworzyć sensowną defensywę. Kei schował się za nią i ze zdziwieniem przyjął piaskowe oko. To znaczy... w pierwszej chwili nie wiedział że ono jest z piasku.
- Ty chyba nie...? - Z lekkim wahaniem trzymał je w dłoni, ale na szczęście nie dostrzegł na twarzy Diaboła żadnego grymasu bólu, a krew nie przeciekała mu przez palce.
- A, ok. - Trzymając w ręku oko już z mniejszym obrzydzeniem zaczął główkować, jakby tu bezpiecznie wynieść je na zewnątrz kopuły, aby mogło obserwować otoczenie. I nagle... EUREKA!
- Daj no mi trochę tego swojego piaseczku... - Wziął garść z bariery i obsypał koniec ostrza naginaty.
- Zrób tak żeby się na tym trzymało... - Poinstruował kolegę, gdy tworzył swoją konstrukcję. Piaskowe oko na naginacie!
- Dobra..., a teraz zrób takie tycie tycie okienko... - Gdy w kopule ochraniającej powstało okienko, Kei wysunął przez nie naginatę z zamontowanym na niej okiem. Formacja Ichi - Sei była gotowa! (paint by Ocir®) Oboje byli schowani za piaskową kopułą, natomiast Seinaru trzymał wystawione na zewnątrz jakieś pół naginaty z zamontowanym na końcu okiem Sabaku, którym Ichirou mógł obserwować otoczenie i wypatrywać przeciwnika. Ruszyli do przodu szybko, aby móc zlokalizować przeciwnika w jak najkrótszym czasie.
- Jak go zobaczysz to od razu daj mi znać. Facet już jest martwy... - Powiedział do swojego kompana z drużyny pewnym siebie głosem.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 2109
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 27
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Yami » 27 sie 2019, o 00:10

Nasz lider, goryl, nie był za bardzo zadowolony z wszelkich możliwości związanych z pokojowymi zamiarami mieszkającej niedaleko grupy kontrolującej robaki. Co się go jednak dziwić zwłaszcza, że znaleźliśmy po drodze jedną ofiar, która mogła być walczącym w obronie tych terenów członkiem Nara. To dość problematyczna sytuacja. Pytanie jednak które rodziło się w mojej głowie po której stronie stoją Aburame. Czy to grupa, która chciała określić przyczyny tajemniczych zajść, wsparcie grupy Ichikatsu czy może opcja trzecia - coś innego.
- Nanami. Czy na podstawie tego co widziałaś... mogłabyś określić śmierć tamtego człowieka pogryzionego przez robactwo?
Dziewczyna, mogłem przynajmniej to określić na podstawie tonacji głosu, choć nigdy nie wiesz co ktoś ma pod "kiecką", była w końcu medykiem. Powinna była móc określić takie rzeczy na podstawie skóry, ran czy coś. Jeśli zwłoki mogły mieć więcej jak tydzień oznaczałoby to, że Aburame pojawili się tutaj wcześniej, a jeśli tak to dlaczego? Czy wiedzieli o "broni" czy może sami szykowali się do wojny i wybrali niefortunne miejsce natrafiając na grupę Ichikatsu. Wiele możliwości, które mogły zostać w znacznym stopniu ograniczone przez odpowiedź Nanami.
W ramach odpowiedzi Shikaruia Uchiha zadał pytanie poświęcone latrynie, na które chciała odpowiedzieć Medyczka szukała jednak wsparcia w innych osobach, które mieli jako takie pojęcie o pieczętowaniu. Nie byłem jakimś mistrzem ale techniki znałem jeśli nie sam z siebie to przynajmniej teoretycznie. Przynajmniej wertowałem ten chory zwój kiedy szukałem informacji na temat Raikokenki. Choć wszystkie opisane tam techniki należały do tych niższego "poziomu" czy jak to lubią mówić Ninja Rangi.
- Fuinjutsu ma różne zastosowania dlatego jest całkiem możliwe że blokuje odbiór chakry. Zastanawia mnie tylko jedna kwestia. Jeśli jest to bariera... to czy ma ona za zadanie tłamsić to co znajduje się w dziurze czy uniemożliwić innym na dostanie się do środka. Jeśli to pierwsze... zniszczenie pieczęci aby dowiedzieć co jest w środku może mieć katastrofalne skutki.
Szybko rozmowa przeszła na terany poświęcone Aburame. Kapitan miał podobne spostrzeżenia co ja. Przynajmniej w kwestii szukania prawdy z różnych stron byliśmy podobni. Westchnąłem z ulgą.
Shikaruj odpowiedział na moje pytanie. Oczy potrafią słyszeć? Większego dziwa jeszcze nie słyszałem. Jak można widzieć dźwięk? Przecież podczas rozmów nic między rozmówcami nie lata żeby to widzieć. No ale też raczej nie mówimy chakrą więc może dźwięk jest jakiś niewidoczny? Czy... a czym ja do cholery się teraz zastanawiam. Innym razem nad tym pomyślę, jak będę miał chwilę wytchnienia.

Udało się dotrzeć do kolejnych zwłok. Powieszone z szyderczym napisem. Zacisnąłem pięści. Tak, część z nich z całą pewnością nie należy do osób, które myśli o szacunku do życia a ten czyn... Powieszony jak skazaniec. Mimo, że dalej uznaję rozwiązanie pokojowe za właściwie, tak nie widziałbym przeszkód aby podczas walki złamać parę kości.
Szybko rozmowa przerodziła się na tajemnicze znalezisko.

- Biju? Demon? Przecież to bajki, którymi straszy się dzieci. - rzuciłem sarkastycznie.
Nie ma przecież możliwości aby coś takiego istniało. Choć w sumie tworzenie latających kryształowych smoków czy widzenie dźwięku czy może słyszenie go oczami też raczej nie należy do rzeczy, które można pojąć zdrowym rozumem. A więc... demony? One istnieją? Szybko poczułem jak na moim ciele podnoszą się włosy. Legendy nie opisywały tych stworzeń najprzyjemniej. Spotkać ich nie miałbym zamiaru nigdy.
Nagle padło żartobliwe określenie pasterza. Trochę nie w porę patrząc na sytuację, a wtedy. Sztyft wystawał z klatki piersiowej naszego dowódcy, który padł na ziemię. Ruch członkini Senju był natychmiastowy. Również rzuciłem się za stworzone schronienie.
- Nanami! Szybko! - rzuciłem w jej stronę patrząc na leżącego generała. - mogę wyciągnąć strzałę przy pomocy fuinjutsu ale nie znam się na leczeniu!
I wtedy padły słowa czarnowłosego. " Ranmaru potrafią być niewidzialni. Dopóki nie znajdzie się blisko niego, by go zauważyć." Od czasu kiedy jednego dostrzegł... Kiedy Asaka wspominała co potrafi ten jego klan. Nie miał ani jednej sposobności by powiedzieć o czymś tak istotnym?!
- SERIO?! TERAZ O TYM MÓWISZ?!
Oj podniosłem głos. Co miałem jednak zrobić. Nie potrafiłem cofnąć czasu. Może gdybyśmy wiedzieli zawczasu bardziej skupilibyśmy się na pełnej obserwacji a nie pozostawienie wszystkiego czarnowłosemu. Asaka wspominała coś o najsłabszym ogniwie. Może się okazać, że tym ogniwem była zatajona informacja.
Nie było jednak czasu na aby się kłócić, rzuciłem pod nosem krótkie "cholera". Jeden przeciwnik zdjął dowódcę. Najlepsza możliwa rzecz. Tylko czy nie jest to samobójczy atak? Jest nas przecież grubo ponad dziesięciu. Bardzo mały zysk za utratę kolejnej jednostki. Jedna strzałą od frontu, skupienie uwagi? Dwóch przeciwników? Jeśli to Ranmaru i go nie widać... może być to kolejna osoba. Pojawienie się pierwszej miałoby nam zasugerować że jest tylko jeden.
- Szybko! Ściana za nami!
Nie zważałem na to co powiedział Shikarui, by zachowywać ciszę. Jeśli się nie myliłem możemy szybko stracić kolejne osoby i to w znacznie większej liczbie. Walka z niewidzialnymi jednostkami o nieznanej liczbie. To... To znacznie gorsza sytuacja niż podczas walki z 2 gigantami ich przynajmniej wiedzieliśmy. Czy nie wspominałem, że informacja jest największą bronią?
Teraz najważniejszy był kapitan. Swoją drogą skąd miałem wiedzieć, że już nie żyje. Postanowiłem zostawić to naszemu medykowi do ocenienia. Musiałem też rozwiązać zagadkę gdzie pojawia się przeciwnik choć zdaje się, że grupa z pustyni miała jakiś plan albowiem otoczyła się piaskiem i udała w stronę skąd powędrowała strzała. Przeciwnik mógł jednak się poruszać i przemieszczać. Był niewidzialny dla oka, ale... czy był niewidzialny dla ruchu? Jeśli wejdzie w drzewa, w gałęzie, poruszy je. Szczególnie teraz kiedy idzie w ich stronę grupa z pustyni.
- Obserwuj - rzuciłem w stronę Shi. By dać mu do zrozumienia o co chodzi przejechałem ręką po trawie, a kolejne źdbła pod wpływem ucisku niczym sprężynki powróciły do swojej dawnej formy.

Jedyne co mi pozostawało to zastanawiać się i pomagać Nanami trzymająć pół pieczęci byka. Może strzała jest błyskawiczna ale przygotowana technika również. Pytanie tylko czy będę w stanie zareagować. Mogłem liczyć głównie na szczęście.


tl;dr - Yami pyta medyka czy może powiedzieć kiedy doszło do zgonu; odpowiada Uciapie, że Fuinjutsu można coś tłamsić bądź chronić i jeśli to pierwsze to lepiej jej nie niszczyć; Woła medyka by pomóc generałowi; wkurza się na Shika, że nie mówił, że przeciwnik może stać się niewidzialny; Woła o ścianę za plecami z obawy przed drugim łucznikiem; trzyma pieczęć Fūton: Enshō No Kaze aby móc zbić strzałę jeśli będzie nadlatywać ze strony możliwego otworu.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

ZDOLNOŚCI
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

JUTSU
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1818
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Master of Chaos
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Harruchi » 27 sie 2019, o 00:38

Biju... Czytałem bardzo wiele książek o tych bestiach. Jeśli to prawda, że ktoś był w stanie użyć jednego z nich to... Aż strach pomyśleć. Ogoniaste potwory są chyba najstraszniejszymi i najpotężniejszymi stworzeniami, jakie chodzą po tej ziemi. Jaką potęgą więc musi dysponować shinobi, który jest w stanie użyć jednej z tych bestii jako broni? No, chyba, że za tym wszystkim stoi Antykreator. Chyba tylko opowieści o nim są straszniejsze, niże to o Biju. Tak czy siak... Przypuszczałem, że ta misja będzie ogromnym, być może zbyt ogromnym jak na moje możliwości, wyzwaniem. Teraz jednak już mam pewność. Problem jednak niestety tkwi w tym, że co najwyżej garstka wojowników w całych dziejach świata byłaby w stanie uznać taką misję za nie sprawiającą im trudności.
Nie ma jednak sensu zbyt długo zastanawiać się nad siłą bestii, skoro w międzyczasie ginie nasz dowódca. Trzeba się skupić na bieżących niebezpieczeństwach, a nim z pewnością jest niewidzialny snajper, który bez słowa dania nam racji postanowił nas pozabijać.
Wchodzę do piaskowego tworu Ichirou, po czym zaczynam tworzyć kryształową ścianę, aby stworzyć jak największą tarczę do osłony od tyłu tych, którzy również weszli do tworu piaskowego bohatera. [/color][/b]


Chakra: 102%-18%-6%= 78%


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Shōton no Jutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
Nabyta -
PAKT: brak
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
SIŁA 30
WYTRZYMAŁOŚĆ 20
SZYBKOŚĆ 21
PERCEPCJA 22
PSYCHIKA 1
KONSEKWENCJA 20
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 82
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 102%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
NINJUTSU E
GENJUTSU
STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
---
---
---
IRYōJUTSU
FūINJUTSU E
ELEMENTARNE
KATON
SUITON
FUUTON C
DOTON D
RAITON
KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
Bunshin no Jutsu [E]
Henge no Jutsu [E]
Kai [E]
Kawarimi no Jutsu [E]
Kinobori no Waza [E]
Suimen Hoko no Waza [E]
Nawanuke no Jutsu [E]

Fūinjutsu:
Fūin no Jutsu [E]

Shōton:
Shōton no Jutsu: Reberu Di [D]
Shōton: Kuri no Ruhoīru [D]

Fūton:
Fūton: Enshō No Kaze [D]
Fūton: Furai Uchiwa [D]
Fūton: Fūsajin [D]
Fūton: Gōkūhō [D]
Fūton: Komakai Butokai Tatsumaki [C] viewtopic.php?p=119575#p119575
Fūton: Kaiten Shuriken [C] viewtopic.php?p=119661#p119661
Fūton: Reppūshō [C] viewtopic.php?p=120567#p120567
Fūton: Kamaitachi [C] viewtopic.php?f=86&t=7200&p=122378#p122378

Doton:
Doton: Doro Kawarimi no Jutsu [D]
Doton: Moguragakure no Jutsu [D]
Doton: Shinjū Zanshu no Jutsu [D]
Doton: Doryūsō [D]

PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Wielki Wachlarz
- Torba (przypięta do pasa)

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
- 2 małe shurikeny wytworzone z kryształu (w torbie na pasie)


Spoiler: pokaż

Nazwa
Fūton: Kaiten Shuriken

Ranga
C

Pieczęci
Brak

Zasięg
Dowolny

Koszt E: 24% | D: 18% | C: 15% | B: 12% | A: 9% | S: 6% | S+: 3% (1/2 na turę od 2 shurikenów)

Dodatkowe
Wymaga posiadania shurikenów

Opis Jedna z technik polegających na pokryciu broni powłoką z chakry Fūtonu. Tym razem celem techniki są shurikeny - użytkownik stopniowo przesyła przez skórę dłoni chakrę, która pokrywa stalowe gwiazdki powłoką z wiatru. Dzięki temu ich masa jest nieznacznie zmniejszona, a użytkownik ma pełną kontrolę nad ich lotem - może nimi wykonywać nawet skomplikowane manewry. Ze względu na chakrożerność techniki, nie zaleca się używać większej ilości shurikenów niż 5 naraz.


Nazwa
Shōton no Jutsu: Reberu Di

Ranga
D

Najniższa ranga kontroli Uwolnienia Kryształu. Daje ona umiejętności podstawowe, dostępne większości shinobi z rodu Kōseki. Poprzez przesłanie chakry do otoczenia, shinobi może z Shōtonu wytworzyć podstawowe przedmioty, jak chociażby sztylety, miecze lub inne tego typu narzędzia mordu, ale też np. miski i talerze. Poziom ten jest dość łatwy do opanowania, lecz ma dwie duże wady - mały zasięg i ślamazarne tempo powstawania kryształu. Niewątpliwym plusem jest za to wytrzymałość, która już tutaj jest imponująca.

Wytrzymałość
Mierna (100)

Szybkość
Bardzo słaba (20)

Zasięg
Brak Skupienia
5 metrów

Pełne Skupienie
10 metrów

Wielkość Max.
Szerokość
3 metrów

Wysokość
3 metrów

Długość
3 metrów

Dodatkowe
Przy Braku Skupienia Wielkości wynoszą 1/3 pierwotnej wartości

Koszt Chakry
E: 7% | D: 6% | C: 5% | B: 4% | A: 3% | S: 2% | S+: 1 (na turę)
Harruchi
 

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Toshiro » 27 sie 2019, o 12:24

Jak na razie to wyglądało to tak, że dowództwo dużo mówiło, ale mało z tego wynikało. Zastanawiający był powód tego wszystkiego. Nie posiadali odpowiedniej wiedzy na ten temat? Czy może po prostu się nią nie dzielili, aby zgarnąć moc, o której mówili dla siebie? Albo może był też zupełnie inny powód, na który nawet nie wpadł? Niestety dalej pozostawało tyle niewiadomych, że z tego wszystkiego niektórzy zaczęli się chyba powoli tym wszystkim irytować. Wpływało to też na innych jak fala domina, która zabierała klocek po klocku, aby w końcu przewrócić całość. Nadzieja jednak była, że kiedyś w końcu się zatrzyma i nie skończą wyrzynając siebie nawzajem, bo wtedy to by była zwykła tragedia, nieprawdaż? Kłótnie w grupie, która chce osiągnąć wspólny cel występują często, ale też zadaniem grupy jest doprowadzić do tego, aby nie przerodziło się to w rękoczyn, który pozbawi tej grupy części siły.
Toshiro w tej kwestii nie miał tak na prawdę zbyt wiele do powiedzenia. Poruszał się jedynie z grupą i obserwował wszystko i wszystkich dookoła. Kwestia Aburame oczywiście była niepewna, nie mieli przecież pewności, że to oni. Przy samym ciele nie było zbyt wielu śladów, które mogły by cokolwiek potwierdzić, czy też zaprzeczyć. Akurat ta sprawa nie była w tym momencie najważniejsza dlatego szybko zmieniono temat na coś, co już bardziej go interesowało, a mianowicie, że Shikarui nie jest w stanie zobaczyć przez ten zapieczętowany otwór. Co prawda Nishiyama nie znał się zbyt na pieczętowaniu, ale wiadomym było, że jak ktoś chciał coś ukryć, to pieczętowanie było chyba najlepszym na to sposobem. Wtedy pojawiła się kolejna wysnuta teoria, która w zupełności nie podobała się czarnowłosemu. Otóż Gyori stwierdził, że Aburame mogli być tutaj dużo wcześniej, a na dodatek byli tutaj w konkretnym celu. Jeżeli rzeczywiście tak było, chociaż część z tego co się tutaj dzieje miałoby sens. Ukryci w gąszczach rozbili obóz z dala od ich celu, a następnie drążyli tunel, który miałby ich tam zaprowadzić osłaniając go odpowiednio technikami pieczętującymi. Być może właśnie rozwiązali jedną z wielu zagadek, które jeszcze im pozostały. Aczkolwiek była to jedna z możliwości, więc wiadomym było, że nie było co chwalić dnia przed zachodem słońca. Niestety gdyby okazało się, że ma rację, to oznaczałoby, że Aburame planowali coś większego i to coś, co mogło zagrażać okolicznym klanom. Zarówno przedstawiciele Nara jak i Senju musieli mieć to teraz na względzie. Czyżby szykowała się kolejna wojna? Posiadając tak potężną broń, o takim potencjale jak wspominali, to nic dziwnego, że ktoś chciał podjąć jakieś ryzykowne kroki. Zdobycie czegoś takiego wiązało się z dużą siłą bojową, a co za tym idzie można było podbijać okoliczne tereny, a potem... Może nawet świat? Ambitne. Aczkolwiek nie niemożliwe.
Toshiro nie bardzo rozumiał dlaczego Nanami i Masaki tak bardzo rozwodzili się nad tym czego dostrzegał, a czego nie dostrzegał Shikarui i pytali go o to po kilka razy. Jeśli nie widział to sprawa była jasna, ktoś bardzo nie chciał, aby ktoś o jego umiejętnościach to zobaczył i po prostu bardzo dobrze o to zadbał, aby tak się nie stało. Czy to w postaci pieczęci, czy jakiejś innej sztuczki. Chłopak powoli przestawał wierzyć w to, że coś jest niemożliwe do osiągnięcia tym czy innym sposobem. Cały czas oddalali się od centrum tych wszystkich wydarzeń, ponieważ teren, po którym się poruszali stawał się coraz bardziej znośny. W końcu jednak dotarli do wisielca, który został szybko zbadany przez ich zamaskowaną iryoninkę. Zdecydowanie nie była to sprawka denata. Ktoś zdecydowanie pomógł mu zawisnąć na tej gałęzi, a on się starał przed tym obronić. Jednak najciekawszą rzeczą dotyczącą tego trupa było słowo, które zostało wyryte na wewnętrznej stronie jego dłoni. Na początku Nishiyama nawet nie zakodował, że chodzi o Biju, dopiero po chwili dotarło do niego, że chodzi o te potężne stworzenia, o których słyszał sporo historii i jeszcze więcej bajek. Nie do końca chciało mu się wierzyć, że coś takiego w ogóle istniało. Być może ktoś specjalnie zostawił taki znak, aby ich po prostu podpuścić i wpędzić w maliny jak to się ładnie mówi. Niemniej jednak sprawa była całkiem podejrzana i mimo wszystko nieco zadziwiła chłopaka, tym bardziej, że skala zniszczeń rzeczywiście mogła by odpowiadać tego rozmiarów bestii...
W każdym razie wywołało to niemałe poruszenie, którego głównym prowokatorem było właśnie dowództwo nie mogące uwierzyć w to co widzą. Krótka wymiana zdań, uniesione głosy i... strzała? Ale zaraz, skąd? Co się dzieje?
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Śmierć dowódcy wstrząsnęła nieco Nishiyamę, który całą tą sytuacją był dość zdezorientowany. Po raz pierwszy ktoś z ich grupy padł jak długi. Czy to strach? Chyba tak, ale głównie działała teraz adrenalina, która jak zawsze napędzała go do tego, aby nie stać w miejscu jak kołek. Nie spodziewał się zupełnie takiego ataku z zaskoczenia i to jeszcze tak skutecznego, aby jednym strzałem zabić kogoś z ich grupy. Został szybko i sprawnie pociągnięty przez Shikaruia w dół tak jak i Asaka, na szczęście było to jedynie zapobiegawcze działanie, ponieważ nie usłyszał, ani nie widział strzały lecącej w jego stronę. Niektórzy ruszyli, a niektórzy zostali. Toshiro zdecydowanie został w tej drugiej grupie, ponieważ nie należał do tych najszybszych, szczególnie gdy patrzył na resztę, to zdecydowanie im wolał oddać inicjatywę, zaś samemu mógł ich wspierać swoimi technikami z dystansu. Sanada sypał teraz różnymi przydatnymi informacjami odnośnie potencjalnego zagrożenia. Nie przedstawiało się to ani trochę dobrze. 150 metrów. Notki świetliste, wybuchowe, a do tego wiele strzał w jednej? Brzmi jak przeciwnik, z którym nie ma żadnych szans o ile nie jest się kimś z dobrą osłoną jak Ichirou albo po prostu bardzo szybki jak Seinaru. Nie wiedział za bardzo co robić, ponieważ ten, który do nich strzelał miał nad nimi sporą przewagę, liczył, że może uda mu się dostrzec coś rozglądając się po okolicy, czy to kolejny atak, czy też osobę, która za niego odpowiada i ostrzec przed nim innych albo też spróbować na niego w jakiś sposób zareagować. W razie czego oczywiście będąc gotowy na to co może nadejść. Choć wiadomo, że szansa na unik takiego ataku była całkiem nikła. Wiedział, że w tej sytuacji musiał liczyć głównie na Asakę czy też Senju, która z nimi była. Zdawał sobie sprawę, że może tak na prawdę tylko na nich liczyć, sam nie był na tyle szybki i zwinny, aby uniknąć takiego ataku, a na dodatek pewnie miałby nawet problem z jego dostrzeżeniem. Nie mógł tak po prostu ruszyć przed siebie jak gdyby nigdy nic i wystawić się na ostrzał, na który nie mógł nic poradzić.

KP:
Spoiler: pokaż
Obrazek

Imię: Toshiro (??)
Nazwisko: Nishiyama (??)
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.

Płeć: Mężczyzna
Ranga: Doko
Wzrost: 181 cm
Waga: 69 kg
Wiek: 18 lat
Data urodzenia: 367r. - zima
Znaki szczególne: Brak
Kolor włosów: czarne
Kolor oczu: czarne

Obrazek

Obrazek
UBIÓR:Jeśli chodzi o ubiór bruneta, tutaj zależy od obserwatora. Jedni stwierdzą, że jest całkowicie normalne, a inni mogą uważać, że jest niecodzienne. Jego garderoba nie jest zazwyczaj zróżnicowana jeśli chodzi o kolory, góruje czerń i szarość. Na co dzień jak i w bój Toshiro ubiera się dość oficjalnie. Na wierzchu nosi coś w rodzaju luźnego, gładkiego płaszcza w ciemnych kolorach. Pod tym znajduje się kimono koloru czarnego również bez żadnych zdobień. Przepasane jest brązowym, materiałowym, ozdobnym pasem. Pod nim ma jeszcze białą koszulę z kołnierzykiem w kształcie litery v, tak jak w kimonie. Na rękach ma coś w rodzaju rękawiczek, które sięgają tylko do kostek. Nosi luźne szarawe spodnie, które są zwężane ku dołowi. Do tego na stopach ma wysokie czarne buty, które kojarzone są raczej z samurajami. Kiedy robi się zimno przywdziewa czarny, ciepły płaszcz z kapturem.
WYGLĄD: Toshiro po swoim ojcu odziedziczył nie tylko wyjątkowo czarne oczy, ale spory wzrost. Jego długie ciało sprawia, że jest znacznie wyższy od swoich rówieśników, jak na tak młode lata, a przynajmniej tych z tego regionu, z którego pochodzi. Szczupłej postury chłopak, bo tak można go nazwać, posiada jasnego koloru cerę, która świetnie kontrastuje z jego włosami. Ciemne kosmyki są często związane w kitkę. Kilka niesfornych pasm opada również na jego twarz czy też po prostu fruwają wolno. Czasem chodzi w rozpuszczonych włosach, jednak jest to rzadkość, bo jest to po prostu mało praktyczne. Jeżeli chodzi o postawę ciała chłopaka, jest on barczysty, lecz jeszcze wiele mu trzeba by można było mówić, iż jest dobrze zbudowany. Z wiekiem Nishiyama stawał się coraz bardziej mężny, a jego włosy rosły, tak, że związane w kitkę sięgały mu za pas. Tak na prawdę nie wyróżniał się niczym szczególnym wśród ludzi. Ot zwykły, wysoki chłopak o czarnych oczach i czarnych, długich włosach.

Obrazek
Charakter: Nie ma nic cięższego do opisania jednoznacznie niż charakter Toshiro. Z reguły jest on cichy, skromny i spokojny. Nie stara się wyróżniać wśród innych ludzi i działa często we własnym interesie czego musiał się nauczyć na przestrzeni lat. Pozostawiony sam sobie musiał poradzić sobie z wieloma przeciwnościami losu, co uodporniło go nieco na krzywdę innych, aczkolwiek nigdy nie zostawał wobec niej obojętny. Przez swój wędrowniczy tryb życia raczej nigdzie nie zostaje na dłużej, choć ma sentyment do "rodzinnych" ziem Daishi, gdzie spędził najwięcej ze swojego życia jako dziecko. Dość często wraca na "stare śmieci". Jednak jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, to brunet nie jest zbyt towarzyską osobą jeśli kogoś wcześniej nie poznał. Zazwyczaj stroni od poznawania nowych ludzi, aczkolwiek nie alienuje się nie dopuszczając do siebie nikogo. Czasem choćby z nudy potrafi też sam zagadać, choć to rzadkość. Oprócz tego zawsze stara się traktować wszystkich z szacunkiem. Jednak gdy traci cierpliwość, to potrafi wybuchnąć. Jednak, aby do tego stanu doprowadzić, to na prawdę trzeba się nieźle postarać.
Obrazek
Historia młodego Toshiro ma swój początek na ziemiach Daishi pośród Karmazynowych Szczytów. Młoda para uciekła pod presją władz prowincji, w której mieszkali wcześniej. Nie ma to teraz tak na prawdę największego znaczenia jakiej, jednak faktem stało się, że ścigana Hibana i Nagamoto zbiegli na północ. Po drodze okazało się, że kobieta jest brzemienna, więc tym bardziej uśmiechnął się do nich los. W końcu mogli zacząć gdzieś od nowa, z dala od konfliktów z klanami i ich gierkami polityczni. No właśnie, cóż w ogóle sprawiło, że musieli się wynieść? Ktoś wysoko postawiony po prostu musiał zrzucić na kogoś winę za morderstwo, którego dokonał, aby ktoś z jego ludzi objął dany urząd. Padło akurat na nich. Jednak kto by się przejmował nic nie znaczącymi shinobi?Na szczęście w chwili urodzin Toshiro wszystko to poszło w niepamięć, a szczęśliwi rodzice mogli cieszyć się tylko z tej chwili. Ugoszczeni dzięki uprzejmości rodu Kosekich mogli wieść spokojne życie, a przynajmniej do czasu. Zostańmy jednak jeszcze trochę przy tych sielankowych czasach, gdzie wszystko wydawało się proste i łatwe. Młody chłopak dorastał często będąc oddawany pod opiekę Masaru, przyjaciela rodziny. Był to samotny, starszy mężczyzna, który miał sporą posiadłość. Hibana i Nagamoto często zostawiali go ze staruszkiem gdy udawali się na misje w celu zarobku. Tam jednak nie próżnował, ponieważ Masaru również był shinobi, jednak przez kontuzję ręki nie był tak sprawny jakby chciał i musiał porzucić swój dotychczasowy fach. Na szczęście dla Toshiro, który mógł razem z nim trenować pod nieobecność rodziców. Młodzieniec ochoczo spędzał czas ze staruszkiem ciężko pracując nad polepszeniem swoich umiejętności. Bardzo często otrzymywał różnego rodzaju rady, które często okazywały się bardzo trafne. I tak żył sobie spokojnie przez jakiś czas nawiązując jedną z pierwszych mocniejszych relacji uczeń-mistrz. Masaru stał się dla niego dobrym wujkiem, z którym zawsze mógł porozmawiać o wszystkim, a także mógł udać się do niego gdy chciał zasięgnąć rady jeśli chodzi o sprawy shinobi, czy też jakiś aspekt treningu.
Pewnego dnia Toshiro wyczekiwał w domu staruszka, aż rodzice go odbiorą. Niestety niesamowicie się spóźniali przez co chłopak w końcu zasnął. Niestety gdy się obudził Masaru nie miał dla niego dobrych wieści. Demony przeszłości przyszły zebrać swoje żniwa. Okazało się, iż podczas jednej z rutynowych misji została zastawiona pułapka przez shinobi z klanu, z którego pochodzili jego rodzice. Dowiedziawszy się gdzie przebywali domniemani zabójcy postanowili zemścić się na nich pomimo sporego upływu czasu. Być może był to po prostu kaprys, któregoś z rządzących, a może po prostu akurat tamci ludzie byli tak bardzo zawistni, że nie chcieli odpuścić. Tak na prawdę nigdy nikt już się tego nie dowie, ponieważ sam Nishiyama nie wiedział skąd dokładnie pochodził. Jego rodzice nigdy nie opowiadali mu o miejscu, z którego się wywodzą, jedynie o tym co stamtąd odziedziczyli. Tamtego dnia Toshiro wiedział, że jest to koniec pewnej ery. Jego oczy zalały się łzami, a emocje, które odczuwał wprost rozrywały go od środka. Masaru starał się zachowywać spokojnie i pocieszać młodziaka, jednak nikt nie był w stanie wtedy uspokoić takiego młodzika. Żal i gorycz towarzyszyła mu jeszcze przez wiele dni. Jednak starał się o tym nie myśleć i skupiał się jedynie na treningach ze staruszkiem, który pozwolił mu u siebie zamieszkać. Od tamtej pory był dla niego jak ojciec. Opiekował się nim i trenował go wedle jego życzenia, ponieważ Toshiro chciał stać się na prawdę potężnym ninja, który będzie potrafił obronić ważne dla niego osoby. Właśnie to postanowił tamtego dnia i dążył do tego z całych swoich sił. Dowiedziawszy się co nieco o historii jego rodziców był na prawdę dumny, że mógł być ich dzieckiem. Jednak miało to też swoje drugie dno. Postanowił, że nigdy nie zaangażuje się w politykę. Nie chciał mieć do czynienia z żadnym klanem, ponieważ uważał, że każdy dba tak na prawdę tylko o siebie i nie liczyło się dobro ogółu, a jedynie tylko tych u władzy.

Obrazek
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Obrazek
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 2 x Wakizashi
  • Duża torba
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Obrazek
[justify]PIENIĄDZE: viewtopic.php?f=101&t=6718
PH: viewtopic.php?f=34&t=6717
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Staty:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Techniki:
Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Ostatnio edytowano 27 sie 2019, o 12:41 przez Toshiro, łącznie edytowano 2 razy
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 859
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Uchiha Masako » 27 sie 2019, o 12:30

Słuchając rozmów, Masako lekko pobledła, zwłaszcza gdy pojawiła się mowa - najwyraźniej na poważnie - o Biju, które niejasno kojarzyła jako starą baśń opowiadaną jej przez ojca. Pamiętała, że była jako dziecko dość zafascynowana perspektywą wielkiego zwierzaka zrobionego w całości z chakry, na którym odbywała dziesiątki podróży po świecie, ale teraz, kiedy zasugerowano jej, że coś takiego mogłoby być realnym bytem... no, nie była zachwycona. Zwłaszcza widząc, co takiego wyprawia się dookoła.

Jakby tego było mało, w trakcie rozmowy ich dowódca został przeszyty strzałą, wystrzeloną z niebotycznej odległości przez niewidzialnego strzelca. Szlag, szlag, szag. Wpakowała się chyba w coś o wiele większego, niż ona sama i zaczęła mieć poważne wątpliwości, czy wyjdzie z tego żywa. Wskoczyła czym prędzej za barierę stworzoną przez przystojnego Ichirou i oczytanego Harruchiego, modląc się w duchu do Susanoo, żeby w końcu obdarzył ją zdolnościami jej klanu. Może Sharingan pomógłby jej jakoś przeżyć i zlokalizować zagrożenie. Póki co mogła tylko wypatrywać swoimi zwykłymi oczami strzał, mając w pogotowi własny łuk, o dalece mniejszym zasięgu. Była przerażona, ale próbowała zdusić ten strach i skupić się na zadaniu przed sobą. Może przeciwnik uzna ją za niewartą zachodu? To chyba była jej największa nadzieja na przetrwanie.




Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Torba, kabura na broń, kołczan, średni łuk.
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 2 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
  3. Pachinko, gdzie jesteś?! - (C) Matsu
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 452
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 19
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono oraz narzuconą na nie kamizelkę. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko, Hanuman

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Kuroi Kuma » 27 sie 2019, o 16:47

Kuroi popatrzył po ich grupie i zastanawiał się czemu obecność kogoś spoza klanu jest tak dziwna. Sam szczerze powiedziawszy prawie cały czas był poza swoją wioską, inni shinobi też zapewne nie siedzieli na przysłowiowych czterech literach i nie wychodził poza swoje tereny. Sama tutejsza grupa musiała przecież przekroczyć czyjeś tereny i to wiele razy, a przecież nie stawali na granicy i nie informowali strażnika, że oni to na drugi koniec świata, ale poczekają. Najgorsze jednak było to, że Shikarui nie do końca wszystko widział, wróg potrafił się schować nawet przed bystrym wzrokiem Ranmaru.
Gdy już dotarli do trupa Kuroi także się mu przyjrzał. Coś tam wiedział o medykowaniu, chociaż zapewne mniej od Nanami. Porównał swoje uwagi z jej, popatrzył na napis, który wielu kojarzył się tylko z legendami. Sabaku mieli jednak trochę więcej styczności z tą bestyjką. Złe wspomnienia pojawiły się od razu, Kuroi to przeżył i wolał nie wracać do tych czasów. Jeżeli pod tą górą czai się coś podobnego, to klan Nara ma nie lada kłopot.
-Czy mogło być gorzej? - zapytał, jednak nie spodziewał się, że niedługo odpowiedź przyjdzie sama. I to w postaci strzały sterczącej z klatki dowódcy. Do tej pory nie mieli obecność z trupem w ich drużynie, dopóki Gyori nie otrzymał śmiertelnego ciosu w klatkę. Łuk, broń paskudna, trudna w użyciu. Ilu oni posiadają tam ludzi, ile różnych umiejętności udało im się zebrać do ochrony tej broni? Spiął się od razu, by szukać schronienia, jednak to otrzymał jednocześnie od Kyoko i Asaki. Żarciki się skończyły, byli coraz bliżej celu, więc i zagrożenia narastały. Chowanie się jednak nic nie da, mogą tutaj stać do usranej śmierci - i wróg o tym wie i to właśnie chce uzyskać. Zatrzymać całą grupę, pokazać że nie warto iść dalej. Ale kim byłby człowiek, gdyby nie paskudnym szkodnikiem, który zawsze idzie tam, gdzie dzieje się coś ciekawego? Ruszył za #Bydlakami, nie chciał stać w miejscu i przyglądać się temu wszystkiemu z boku.
Nie wierzył jednak w to co robił Ocir z Seinarem... o ile wytworzenie tarczy było normalne, tak ustawienie oczka na naginacie było co najmniej dziwaczne, ale i pomysłowe. Kuroś wziął do rąk wachlarz, by w razie czego mieć czym zablokować strzałę. Gdyby jednak łucznik miał jakieś ciekawsze sztuczki i strzała przedostałaby się przez którąkolwiek z barier, to postanawia ją zdmuchnąć. Wolałby nie dostać strzałą jak Gyori, lepiej było dmuchać na zimne w tej sytuacji. Nie mogąc obserwować słuchał - może kolejny szalony latający Akimichi się pojawi? Musieli dostać się do tej dziury w ziemi jak najszybciej, tam przynajmniej nie powinno być żadnego łucznika. Tylko... czy skoro Shikarui nie widział nic pod nami od tak długiego czasu, a biju to jednak potężna istota z chakry. To czy czekała ich podróż do wnętrza ziemi na tak horrendalnie dużą odległość?


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.
Avatar użytkownika

Kuroi Kuma
 
Posty: 865
Dołączył(a): 23 lis 2017, o 21:52
Wiek postaci: 37
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Średniego wzrostu mężczyzna z kilkudniowym zarostem na twarzy. Widać że jest trochę starszy, jednak nie aż tak znacznie. Głos niski, lekko chrypiący od palenia. Trochę dłuższe, czarne włosy, przy szyi luźno obwiązany bandaż trochę jak szalik
Widoczny ekwipunek: Gurda
Plecak
Wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=4367
GG/Discord: Michu#5925

Re: [Event] Iglica i okolice

Postprzez Exodia » 28 sie 2019, o 01:00


Podziemne piekło
Iglica i okolice


Oczywiście, że trzeba było zachować ostrożność w takim miejscu. Że pomimo gejzerów i innych niebezpieczeństw natury największym zagrożeniem mogli być inni ludzie. Sojusznicy, przeciwnicy, którekolwiek z nich mogło umyślnie zrobić krzywdę. Natura po prostu robiła swoje, zjawiska nie miały w intencji zabijać, nawet nie miały intencji. Po prostu były. A ludzie? Ot Akimichi mógł spaść z nieba i chcieć wszystkich pozabijać, ot odpowiednio wycelowana strzała była w stanie przebić najważniejszy organ w ciele człowieka. Na pewno pomogło że mężczyzna w miarę spokojnie stał przy owym trupie podczas przeprowadzania operacji zabijania na odległość. Wystarczyło kilka chwil, by wypuszczona strzała trafiła w cel. Całkowicie niewykrywalna dla zwykłego ludzkiego oka, jednak jej następstwa - jak najbardziej.
Reakcje były równie natychmiastowe, co pojawienie się strzały. Ściany z Mokutonu i kryształu pojawiły się i zapewniły schronienie przed kolejnymi potencjalnymi pociskami. Nagle cała sensacja o demonie po prostu wyparowała. Po co im była ta wiedza, skoro nie byli w stanie odpowiednio jej wykorzystać? Na pewno nie byliby w stanie zrobić tego martwi, dlatego znalezienie potencjalnego zabójcy stało się priorytetem. Wzrok Shikaruia skupił się nie tyle na postrzeganiu całej przestrzeni rzędu kilku kilometrów, a na konkretnym jej fragmencie. Zdecydowanie łatwiej by było znaleźć coś nietypowego mając mniejszy obszar do przeszukiwania i do skupienia się na nim. A i posiadanie odpowiedniej wiedzy o łucznictwie dawało lepsze zrozumienie przeciwnika. Jego możliwości, potencjalnych zagrywek. Wszyscy wydawali się bezpieczni, poza rzecz jasna martwym już Gyorim. Nanami co prawda rzuciła się do niego, ale było już za późno. Zdecydowanie za późno.
Kyoko nie była w stanie powiedzieć praktycznie niczego. Po prostu działała. Chwilę po stworzeniu ściany przed sobą, zgodnie z ostrzeżeniem Yamiego zaczęła budować ścianę także za nimi. Grube drewno z pewnością nie dało się tak łatwo przebić, nawet jeśli do kryształowej elity nieco mu brakowało. Kolejne strzały jednak się nie pojawiały. A i po co strzelać, skoro się osłonili? W ciągu zaledwie jednego momentu cała grupa przeszła w tryb spokojnej wycieczki do absolutnego skupienia i eliminacji zagrożenia.
Grupa Ichirou postanowiła działać. Już wcześniej wysłał swój piach na obszar przed nimi, żeby znaleźć przeciwnika. Nawet dotknięcie jednego ziarenka mogło doprowadzić do wykrycia. Jednak nie dało się wykryć nic, piach mimo że się rozniósł, to nie był w stanie podać jakiejkolwiek informacji. Trzeba było działać inaczej. Ichirou wraz z Seinaru i innymi chętnymi stworzyli więc dziwną formację. Otoczeni piachem, z piaskowym okiem nadzianym na broń Seinaru wystawioną do góry.
- No chyba was ludzie pojebało zupełnie.- powiedział na głos Uchiha, obserwując ostateczny efekt. Sam siedział za kryształowo-drewnianą osłoną i obserwował, jak grupka idzie do przodu, powoli i metodycznie. W tym czasie Shikarui obserwował wszystko z bezpiecznego miejsca, szukając wystrzelonych strzał. Czekając na kolejny krok.
- Spokojnie, jesteśmy bezpieczni. Pozwólmy im działać jak chcą, my skupmy się na własnym bezpieczeństwie. - Kyoko podjęła próbę uspokojenia wszystkich obecnych. Mimo że sama nie wyglądała na przesadnie spokojną w tym momencie. Wydawało się, że sytuacja została, przynajmniej na razie, opanowana. I że niewidzialny przeciwnik ujawni się z biegiem czasu, albo też spróbuje podjąć próbę przebicia się przez połączoną kryształowo-Mokutonową barierę.
Strzała pojawiła się zupełnie znikąd, wystrzelona z ogromną prędkością około 100m od bunkra. Z kierunku z którego nie tak dawno temu przyszli. Strzała miała faktycznie naczepioną notkę, bardzo blisko grotu. Shikarui był w stanie ową strzałę zobaczyć na własne oczy. Ostrzec przed tym, jak ta wbiła się w kryształ, faktycznie wbija się do połowy swojej długości, i wybuchła sekundę później, poważnie naruszając strukturę bariery. Spory ubytek wyrwał część budulca. Ale nie przebiło się. To znaczy, pierwsza strzała się nie przebiła. Shikarui zobaczył drugą, która pojawiła się dokładnie w tym samym miejscu.
Ninja próbujący wyjść naprzeciw łucznikowi, mogli na własne uszy usłyszeć dźwięk puszczanej cięciwy na lewo od nich. Delikatny, praktycznie niesłyszalny. I szeleszczenie papieru, zapewne do tej strzały dołączonej. Około 50m od nich, czyli z odległości gdzie przeciwnik powinien być całkiem widoczny. Nikogo jednak nie było.

Generalnie to nie widać nadal żadnego strzelca. Para z drzewa na dłuższą metę utrudnia widzenie. Las jest nadal wymarły, ale nieco bardziej gęsty niż wcześniej.


Poglądowa mapka:
Spoiler: pokaż
Obrazek
Trójkąt - bariera z Mokutonu i Kryształu
Biały - grupa siedząca w barierze
Zgniłożółty - pustynne świry które idą z Ichirou
Biały - kierunek z którego pada strzała na kopułę
Czarny - dźwięk z którego słychać strzały wycelowane w Ichirou i spółkę

Odległość: Strzelec biały - kopuła - około 100m
Strzelec czarny - Bydlaki - około 40-50m
Kopuła - Bydlaki - 30m


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Administrator Fabularny
W razie jakichkolwiek pytań czy spraw, pisać na gg/PW. Chętnie pomogę : )
Avatar użytkownika

Exodia
Administrator
 
Posty: 2433
Dołączył(a): 8 gru 2015, o 16:36
Wiek postaci: 0
Ranga: Admin Fabularny
GG/Discord: Wolfig#2761|45935433
Multikonta: Mujin

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość