[Event] Podziemia Iglicy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Masachi » 22 sie 2019, o 14:19

Masachi ze stoickim spokojem pracował z trupami. Podchodził do wszystkich kolejno i każdemu poświęcał chwilę uwagi. Przeglądał jakieś ich rzeczy osobiste i ich dobytek. Szukał zarówno czegoś wartościowego dla całej misji, jak i dal jego prywatnej kieszeni. W końcu zeszli do tajnej kryjówki rodu aburame, to chyba nie jest jego wina że skoro pracodawca nic sobie nie robił z informowania ich o jakiś demonach i tym podobnych, to dodatkowe wynagrodzenie musiał pozyskać jakoś samemu. Gdy tak spokojnie, na luziku ze średnim poszanowaniem dla zwłok, zbierał każdy wdowi grosz, zastanawiał się nad tym ile da radę wyciągnąć. Za każdy razem gdy coś znajdywał starał się ukryć to w swojej kieszeni tak by nikt nie widział. Czy to kilka monet, czy jakiś wartościowy przedmiot który można ocknąć z zyskiem, czy jakakolwiek broń. Niestety broni nie znalazł żadnej, a ludzie nie wyglądali na wojsko. Hatfu, biedny proletariat zamiast żołnierzy mu się trafił. O nożyki! O kama! Dobra po szybkim zastanowieniu się te nożyki to sobie mogą wsadzić tam gdzie słońce nie dociera. Za to kama, to nic tylko brać. Masachi podniósł ją, i zobaczył że jeden z jego towarzyszu zajumał właśnie chyba naszyjnik. Skoro on może to i ja co nie? Umieścił kamę za pasem i ruszył dalej. Czy to uczciwe w stosunku do zmarłych? Pewnie nie do końca, jednak szabrowanie trupów nie jest czymś godnym. Ale znowu patrząc na sprawę z drugiej strony, chyba lepiej żeby on wziął takie drobne pierdoły niż mają tutaj ulec zniszczeniu. Jakiś szacunek do kowala który wykuł broń i mennicy która wybiła monety warto mieć. Dzieła ich rąk nie zawiniły niczym za co powinny być skazane na zapomnienie.
I naglę jak coś nie łupnęło. Ściany się rozstąpiły i trysnął gaz połączony z wrzącą wodą. Pierwsze co przyszło bohaterowi do głowy na ten widok to proste pytanie. Jeju, czemu znowu ja muszę czymś oberwać? Dopiero co mnie poskładano po pierwszym razie. Potem oberwał prosto w klate. No do jasnej cholery, czy komuś tutaj się nie płaci za wyszukiwanie takich zagrożeń! Fala bólu która rozeszła się po całym jego ciele była przerażająca. Lecąc na podłogę wygiął się nienaturalnie skowycząc, a uderzenie o kamienną posadzkę pozbawiło go tchu. Boli, tak straszne boli. Począł się zwijać na ziemi krzycząc niemiłosiernie, bo czemu by nie? Co on jakiś specjalny jest że nie może się drzeć jak boli? Po za tym skoro krzyczy to żyje, więc może go koledzy wyciągną. Kątem oka zorientował się że jeszcze jedna osoba została ranna, ale chyba lżej niż on, jedna raczej zmarła, a druga niestety będąca dowódcą zaraz umrze. Postanowił jak najszybciej wydostać się z pomieszczenia. Kierunek wyjście! Zaczął się czołgać, turlać, przeciągać przy pomocy łóżek, jeśli to pomagało to wbijał kamę w różne rzeczy żeby tylko przeć do przodu. Musiał jak najszybciej stąd zniknąć. Nawet jeśli porani się bardziej, nawet jeśli straci kończynę. Lepiej być bez ręki, mocno poharatany ale żywy, niż ususzony na wiór. Przeć do przodu za wszelką cenę! Zaraz, a czemu świat wydaje się taki jakiś niepełny. Wtedy miecznik zorientował się iż najwyraźniej jest ślepy. Oślepiono go! Niewidomy na jedno oko! Ale tak właściwie, to lepiej stracić jedno oko niż rękę, nogę, głowę, czy coś innego. Powiedzmy że akurat ta strata na chwilę obecną go zupełnie nie przejęła.
Gdy starał się w miarę możliwości wydostać z pomieszczenia zorientował się iż ktoś chyba próbuje mu pomóc. Pisnął, bo powiedzeniem tego nie można nazwać Boliiii pomóż. Parł do przodu, parł w kierunku życia! Wydawało mu się że to chyba Shiga do niego podchodzi próbując mu pomóc. Nawet jeśli tu skona to nie ulegnie. Próbował doprowadzić się do pozycji podobnej jak biegacze na starcie wyścigu, by użyć całej swojej siły i wytrzymałości do dania prostego susa do przodu jak najdalej. Nawet jak grzmotnie klatką piersiową o ziemię to nic, najważniejsze to się stąd wydostać. Nie wiedział co się dzieje, i nie oporował próbą pomocy. Jeśli jednak ktoś spróbuje pozbawić go miecza zacznie jęczeć Mój miecz, błagam, weźcie go też. To jedyne co mam, jedno oko mi nie potrzebne, mam drugie. Ale miecz to jedyne co mam! Tylko tak mogę zarabiać na chleb, proszę, bądź człowiek, miejcie litość weźcie go też, ja nic nie innego po za szermierką nie umiem! Miał szczerą nadzieję że nikt nie postanowi mu go odpiąć i porzucić jego kochanego narzędzia w tej jaskini.....
Spoiler: pokaż
Masachi szabruje zwłoki i ich dobytek biorąc kamę i pieniądze, a potem próbuje się wydostać z pomieszczenia. Potem jęczy aby nie zostawiać jego miecza.



Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI:
NATURA CHAKRY: Raiton
STYLE WALKI: Chanbara Bottodo (A)
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT:
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 110 (300)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 100 (250)
    SZYBKOŚĆ 47 (94)
    PERCEPCJA 25 (75)
    PSYCHIKA 1 (5)
    KONSEKWENCJA 1 (3)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 282
KONTROLA CHAKRYE
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 106,5%
MNOŻNIKI:
Styl walki Ryu 20% siły (obecnie razem 132)


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
Zanbato na plecach
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
5 Kunai owinięte w szmatę wsadzone do prawej kieszeni i 5 shurikenów owiniętych w szmatę schowanych w lewej.
Masachi
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Natsu » 24 sie 2019, o 01:37

Co tu się



Podziemne piekło
Podziemia Iglicy


Życie. Grupa najemników, która pozostała przy pomieszczeniach, bardzo szybko poznała (lub przypomniała sobie) jak bardzo ulotną rzeczą jest ludzki żywot. Wystarczył najmniejszy błąd w obliczeniach. Nagły atak ze strony sił natury. Tak niewiele, a wystarczyło, żeby w ułamki sekund zabić lub śmiertelnie okaleczyć dwie osoby z drużyny. Pierwszym dowodem były zwłoki Harumi, leżące bez twarzy przy jednej ze ścian. Drugim był nieludzko oparzony i okaleczony dowódca drużyny, Shikari, który chwilowo tylko leżał i błagał o śmierć. Niczym marionetka z uciętymi nićmi. Próbował się podnieść, chociaż podpełznąć nieco bliżej, lecz niestety - jego opłakany stan nie pozwolił mu na to. Nadpalone mięśnie odmówiły posłuszeństwa.
Jakże brutalna jest natura.
Mężczyzna zaległ na plecach, prawie się już nie ruszając. Impulsy ledwo do niego docierały - dopiero po chwili, pomiędzy falami bólu, rozpoznał że ktoś coś do niego mówił. Widać było po nim całe cierpienie, w którym teraz był. Zrezygnowanie, że w taki oto sposób żegna się ze światem. Zapomniany, gdzieś pod górą. Wydał z siebie chrapliwy warkot, będący wyrażeniem tego, co odczuwał, lecz zebrał w sobie wszystkie siły jakie tylko był w stanie, i uniósł się na łokciach.
-... Shikami... musi wiedzieć... Aburame... przywieźli tu Jinchuuriki, by zacząć wojnę...
Osunął się na ziemię i jęknął. Na jego twarzy jednak pojawił się wyraz przypominający... ulgę?...
-... nie mam niczego... co mogę żegnać. Tylko... wybaczcie mi... że nie mogłem pomóc... wam...
Wtedy podszedł do niego Shiga (ignorując piekielną temperaturę w pomieszczeniu), i wbił mu katanę w serce. Shikari uśmiechnął się lekko, a z jego ust popłynęły ostatnie słowa.
-Konohano, matko wszystkiego... witaj...
I w ten sposób odszedł Nara Shikari. Dowódca nienajlepszy, lecz przynajmniej ludzki.
W tym samym czasie do akcji wszedł Murai, który sięgnął mackami najpierw po zwłoki Shikariego, a następnie - po leżących w pomieszczeniu Masachiego i Yurę. Shiga i Juranu najwidoczniej planowali zapieczętować ciało dowódcy, lecz Kakuzu wykazał inne intencje. Póki co ciężko było powiedzieć, jakie, ale skoro tak chciał... nici owinęły się również wokół całego ciała obydwu rannych młodzieńców, stopniowo przyciągając ich w kierunku wejścia do korytarza, gdzie czekali na nich Rida i Shiga, który powrócił z pomieszczenia. W międzyczasie Ayatsuri, za pomocą jednej ze swoich nitek chakry, przyciągnął do siebie pamiętnik, który znalazł Yura.
Yoichi zaś spojrzał na Hirokiego, który podniósł się ostrożnie na równe nogi, i zaczął wylewać cały swój niepokój, wściekłość i nienawiść na niego i Ridę. Rudowłosy lekko tylko uniósł brew, przy okazji głaszcząc Akirę, jak gdyby w uspokajającym geście. Cały ten atak najwidoczniej nie robił na nim absolutnie żadnego wrażenia. Najemnik wręcz wyglądał na znudzonego, jak gdyby słyszał podobne wypowiedzi częściej, i zdążył się do nich przyzwyczaić. Co nie zmieniało faktu, że tego słuchał.
Po czym wymierzył Hirokiemu siarczysty policzek, jak gdyby dla otrzeźwienia.
-Jak się uspokoisz, to zacznij myśleć. Raz - to były tylko moje podejrzenia, które nie miały żadnego poparcia w dowodach, więc wyrażenie tego tylko wzbudzałoby panikę. Dwa - gejzery mogły być wywołane przez niektóre techniki klanowe lub żywiołowe, więc ich istnienie nie popierało teorii Bijuu. Trzy - nie miałem absolutnie żadnego obowiązku, by z kimkolwiek się czymkolwiek dzielić. Cztery - jeżeli przyszedłeś tu, nie będąc gotowym na śmierć, to gratuluję profesjonalizmu.
Wzruszył ramionami.
-Nawet jeśli chcesz ich dodać do mojego "sumienia", proszę bardzo. Jestem odpowiedzialny za śmierć wielu ludzi. Równie wielu uratowałem poprzez wyżej wymienione śmierci. Kilka dodatkowych nie robi mi różnicy.
Tu poruszył nosem, jak gdyby wąchając. Potem spojrzał z dużym zaskoczeniem na Muraia, który podciągnął do siebie Shikariego, Yurę i Masachiego.
-... skoro mówisz, że to ja tu jestem zły, to co powiesz o tym...
Kolejny szok.
Gdy Murai cofnął nici, na ciałach Yury i Masachiego było widać dziury. U tego drugiego, można było zobaczyć kilka ran kłutych na szyi i karku. U tego pierwszego - szeroki otwór na klatce piersiowej (na wysokości serca), przechodzący na wylot. Obaj młodzieńcy byli martwi - nici Muraia, które teoretycznie owinęły ich dla bezpieczeństwa transportu, tak naprawdę okazały się pętami i kneblami.
Yoichi złapał się za głowę.
-... Murai, Ty chory zwyrolu...
W tym momencie dało się usłyszeć kroki od strony, gdzie biegli wcześniej zwiadowcy. Była ich jednak tylko czwórka - brakowało Chise. Ayu i Aijin ponownie byli w formach psów, na ciałach Kaia i Kyoushiego było widać ciężkie poparzenia, lecz położone w takich miejscach, że nie zagrażały ich życiu.
-Chise zwiała przodem, przecisnęła się przed gejzerami. Poszła przode... Na Źrenicę, co tu się stało!?

Chise wyruszyła przodem, wybijając się ze swoją niesamowitą prędkością w głąb korytarza, zanim przejście doń zostało zablokowane przez potężną falę wrzącej wody i pary. Gdy tylko przebiegła, źródła "naturalnej" śmierci z łatwością rozszarpały głazy, stanowiące łuki stropu, zawalając przejście do korytarza. Cóż, teraz nie pozostało już za bardzo nic więcej, niż po prostu iść do przodu. Gorzej, że teraz tylko tym trudniej będzie powrócić - jeżeli, rzecz jasna, planowało się jakikolwiek powrót...
Biegła, cały czas uważając na pułapki i gejzery wokół siebie. Póki co jednak nie słyszała niczego, co mogło jej zagrozić. Nie mogła jednak stracić wrażenia, że coś jest nie tak. Jak gdyby... jakiś jeden element układanki nie pasował na swoje miejsce. Intuicja jej podpowiadała, że była obserwowana, lecz praktyka pokazywała, że nie jest to za bardzo możliwe. Sprzeczne impulsy nawet kogoś zdrowego na umyśle mogłyby doprowadzić do szału.
W końcu jednak dotarła.
Przed nią znajdowała się wielka jama, która - sądząc po tym, że po drugiej stronie, będzie ze sto metrów dalej, korytarz ciągnął się w głąb podziemi - kiedyś tutaj nie istniała. A jednak teraz powstała.
I wystarczyło jedno spojrzenie w dół, by zobaczyć co je stworzyło.
Na dnie jamy leżało jakieś wielkie, białe stworzenie, które aktualnie wyglądało jakby po prostu spało. Jego wygląd mógł wzbudzić uczucie zakłopotania - chociaż z jednej strony większość ciała stwora przypominała konia, tak jego głowa bardziej przywodziła na myśl jakieś stworzenie morskie, jak na przykład delfina. Dodatkowo, na potylicy zwierzęcia znajdowały się dwie pary rogów, krótsze i dłuższe, zaś z jego pośladu wychodziło pięć kit, stanowiących ogony.
Co to, u diabła...
-Piękny, nieprawdaż?
Chise mogła usłyszeć głos, dochodzący z głębi korytarza w którym stała. I zobaczyła tam odzianą na czarno kobietę z bliznami na twarzy. W jednym z jej uszu znajdował się kolczyk z kruczymi piórami.
-Nikt nie mógł przypuszczać, że to TO jest źródłem problemów na pograniczu. Proszę bardzo, jak bardzo można się pomylić...

Tymczasem Akarui mógł w końcu poczuć, że stopniowo wraca do kondycji. Ruchy przestały być bolesne, jego płuca zaczęły się regenerować na tyle, że oddychanie przestało być problematyczne. Oparzenia również zaczęły się goić na tyle sprawnie, że wystarczy to tylko rozchodzić i będzie wszystko w porządku. Ach, cuda umiejętności medycznych. Chociaż iryonini znajdujący się w obozie nie mieli odpowiedniego wyposażenia, oraz sami nie wyglądali na jakichś wybitnych medyków, to przynajmniej trzeba im było przyznać - byli sprawni i skuteczni. Takich by potrzeba było więcej.
W tym samym czasie, Shikami usiadła obok kozetki i zaczęła wysłuchiwać raportu ze strony Tozawy. Kobieta pogładziła się delikatnie palcami po podbródku, w geście zainteresowania i zastanowienia, cały czas skupiając uwagę na słowach mężczyzny i prowadząc jednoczesną analizę.
-Gorąco, para i gejzery, z których bucha chakra... okej, dobrze wiedzieć. Jak będziemy wchodzić większymi oddziałami, będziemy musieli się upewnić że będą oni mieli do dyspozycji jakąś formę sensoryki. To pomoże ocalić trochę istnień.
Otworzyła jednak szerzej oczy, gdy Akarui wspomniał o wykonanych przez człowieka odgałęzieniach. Nachyliła się nieco w jego kierunku.
-Czekaj... czyli pod Iglicą znajduje się jakiś kompleks? Wyglądał po prostu na groty, czy bardziej na jakieś struktury długoterminowe, kompleksy wojskowe, naukowe? To bardzo ważne. I mieliście wystarczająco czasu by zobaczyć, kto jest za to odpowiedzialny?
Gdy otrzymała odpowiedzi, spojrzała na medyka, który kiwnął głową.
-Jak skończycie, to będzie gotowy. Powinien wytrzymać.



Masachi, Yura - śmierć postaci. Zabici przez Muraia.
Hiroki, Juranu - kary te same co poprzednio.

Czas na odpis - 13:37, 25 sierpnia.

PS O takie chore akcje nic nie robiłem. xD
Avatar użytkownika

Natsu
Support
 
Posty: 2286
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 18:36
Wiek postaci: 0
Multikonta: Natsume

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 24 sie 2019, o 16:52

I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Kto by pomyślał, że nie potrzeba nawet bijuu, hana, jego jeźdzców... czy na dobrą sprawę żadnej żywej istoty by osiągnąć tak gigantyczne straty? Bo jeśli grupa liczy początkowo... ile osób? Kyoushi, Kai, Shikari, Murai, Rida, Masachi, Yoichi, Juranu, Chise, Shiga we własnej osobie, Harumi i Yura... No i Hiroki Trzynaście osób bo nie ma sensu liczyć Akaruiego który tak szybko się wycofał, to powiedzmy sobie śmiało - jedna trzecia grupy już się zawinęła. Mnich nie spodziewał się takiego obrotu spraw. To znaczy, spodziewał się wszystkiego, ale szczerze... no, nie. To po prostu przekraczało jego wyobrażenia.

Najpierw jeden gejzer, przed którym Shiga uratował Kaia, a który ranił Harumi, Masachiego i Yurę - trochę czakry wte, trochę czakry nazad i wszyscy byli w stanie doskonałej używalności. Czy to Masachi, czy to sam Kai, który mógł oberwać dużo gorzej, a oberwał tylko po nogach... Ale teraz było znacznie gorzej. Drugi gejzer na jego praktycznie oczach zabił Harumi, ranił poważnie, znow, Masachiego i Yurę, prawie od razu zabił ich przywódcę Shikariego. To był horror. Shiga jak w transie mówił i poruszał się, więdząc, że po prostu musi coś zrobić i nie ma nic do gadania - nie ma wyboru. Musi działać. Zwłaszcza, że Shikari cierpiał.
Harumi to już wszystko jedno, ale i tak chciał bardzo zwrócić jej ciało jej rodzicom. Nie chciał by jego wychowanka spoczęła na tak obcej ziemi... No i w tym piekle nie powinien też skończyć Shikari. Rida słuchała jego słów, zamiast po prostu zakończyć jego cierpienie. Potwierdził ich słowa - o przywiezieniu Jinchuriki by wywołać wojne. Nie miał czego żegnać - to fakt. Jego towarzysze zgineli podczas poprzedniego zejścia do piekła.
-Nie powinien tu schodzić. Co cię nie zabije to... spróbuje po raz kolejny. - Westchnął mnich, kiedy jego ostrze zatopiło się w ciele chłopaka. Muramasa po raz pierwszy zakosztował słodkiej krwi. Ot, zabójstwo z litości... A może nawet zabójstwo ze współczucia? Tak czy siak. Szkoda człowieka.

Pocięcie Harumi, dzieląc ją pomiędzy kręgami kręgosłupa by dziewczyna rozpadła się jak dobrze oprawiona sztuka mięsa - paskudny, lecz konieczny krok. Przecież nie mają zwojów na zbyciu. Shiga miał łącznie dziesięć zwojów, no, dziewięć, a i tak wszystko było zasrane po brzegi możliwie potrzebnym sprzętem. Tylko dla kogo, skoro na dobrą sprawę nic jeszcze nie osiągnęli, a już nie było jednej trzeciej ich drużyny... Juranu pomógł mu z dziewczęciem, które zostało zapakowane w dwa małe zwoje. Shiga, nim Harumi została zapakowana do zwojów, wyciągnął z jej kaptura złotą spinkę z wygrawerowaną eSką i spiął sobie nią włosy, zaczesując je do tyłu. W końcu i tak była jego. Dwa zwoje trafiły do torby, trzymając w sobie tak przerażający skarb.

Mieli się brać za Shikariego, gdy Murai wyciągnął całą trójkę swoimi nićmi. Shigutkiego aż przeszył dreszcz widząc te nici w akcji. Miał szczerą ochotę spalić je, razem z Kakuzu, bo od razu przypomniała mu się wizyta u Kakuziego dentysty. I to, jak ten rozrywał na kawałki jego adoptowanego syna, Furu.
-Ostrożnie z Shikarim. Nie chcę potem tłumaczyć Shikami nic więcej prócz gejzera, a planuję umożliwić jego pochówek w honorowym miejscu u Nara. Oddał w końcu dla nich życie. - Rzucił beznamiętnie, widząc, że Murai przeszukuje mackami-niciami ciało Nary. - Tylko ten swój notatnik miał. Jak znajdziesz tam coś ciekawego o nas to czytaj, pośmiejemy się. Ciekawe co nasza mądra głowa o nas zdążyła napisać. - Kucnął przy Shikarim, a w momencie gdy Murai już opróżnił zwłoki ze wszystkiego co mogło być przydatne, Shiga ułożył ciało na średnim zwoju, a Juranu je zapieczętował - zupełnie tak, jak planowali przed sekundą to zrobić, nim do ciała nie dobrał się Kakuzu.

Co jednak nastąpiło później mocno przekroczyło granice cierpliwości i wytrzymałości mnicha. Już rozcierał ręce by składać pieczęci... już gotów był używać Shosen by leczyć Masachiego i móc z nim oddalić się od pomieszczeń, co teoretycznie było w planach po tym jak Murai przetransportował obu w bezpieczne miejsce... A tu nagle zaistniała konieczność opuszczenia rąk. Bo już nie było kogo leczyć. Gdy nici się cofnęły z ciał młodziików - w miejscu serca jednego z nich ziała teraz wielka dziura, a drugi miał dziury na ciele wskazujące na uszkodzenie rdzenia, serca lub mózgu. Zero życia w ciałach. Nie ma kogo leczyć, bo śmierć.
Nadeszła z ręki Kakuzu.
-Oboje z Ridą mamy czakrę, sporo. Mogliśmy ich wyleczyć. To nie jest ich wina, że to w ich pomieszczeniu wybuchł gejzer, a nie w naszym. Nie mogę uwierzyć, że to mnie chciał zrekrutować do swoich szeregów antykreator wraz ze swoim jeźdzcem śmierci, Akuryo, a nie Ciebie, Kukyo.- Westchnął Shiga, zgarniając do torby średni zwój z zapieczętowanym w środku Shikarim. Murai na pewno nie odrzuciłby propozycji Antykreatora - potęga za zabijanie. A przecież to było dla Pustego niczym oddychanie. Całkowicie naturalna, niemalże fizjologiczna czynność. - Głupi, ale nie źli. Nie zasługiwali jeszcze na śmierć.
Przeniósł wzrok na Hirokiego, a potem na Juranu. Lustrując ich pobieżnie pustym wzrokiem, jego twarz nie zdradzała żadnych emocji.
-Nie będziemy teraz bawić się w wymierzanie kary za mordowanie sojuszników jak głupi by nie byli, jakiekolwiek potencjalne starcie między mną, a Pustym prawdopodobnie pogrzebie nas tu żywcem, a nie chcę próbując pomścić dwójkę ludzi stracić pozostałej części grupy. Dlatego wam też odradzam jakiekolwiek podnoszenie na niego ręki, bo to tylko dalej zeskaluje konflikt który jest nam już niepotrzebny. Życia im nikt nie zwróci. Hiroki do mnie. Jak Chise się oddaliła to teraz jesteś pod moją opieką. Zresztą, obaj sprawiali problemy i mogliby nas zdradzić... - Czy on próbował nieco wybielić okropieństwo jakiego dopuścił się Kakuzu? A może...

A może poczuł trochę ulgę, że nie będzie z nimi kogoś, kto darł się, tupał oraz osoby która groziła "upierdoleniem rąk" w obronie krzyczącego wariata?

W tym też czasie zbliżyli się do nich zwiadowcy. Chyba przerażeni tym co się stało. Shiga uśmiechnął się bardzo słabo do Kaia, podchodząc do niego dość żwawym krokiem i bez wahania składając pieczęci do techniki mającej pozbyć się obrażeń i załagodzić jakiekolwiek rany.
-Rido, zajmij się Kyoushim. Co tu się stało? Wybuchł gejzer, zabił Shikariego i Harumi. Rida poprosiła Kukyo o przyciągnięcie rannych by ich uleczyć, a on wyrwał im serca. Czyli po prostu Kakuzu jest Sobą. Możemy już iść? Zmarnowaliśmy tu dość czasu. A, zapieczętowałem zwłoki Shikariego, Kai. Pragnę by spoczął gdzieś w osadzie rodu Nara, a nie w tym piekle. Mam nadzieje, że się zgadzasz. Yoichi, nie masz nic przeciwko, prawda? - Czuł, jak zachodzi w nim zmiana. Chyba całkowicie zginął w nim jakikolwiek podziw do krwawego pokolenia. Mordercy tacy jak inni. Tylko owiani lepszą sławą. Nie ma bohaterów z bajek, bo życie nie jest bajką. Tylko kurwa koszmarem.
Dwie pieczęcie i Kai zostaje wyleczony kilkoma ruchami rąk, niemalże w oka mgnieniu. Nie ma co się patyczkować. Potężna technika była konieczna.

Następny krok jest prosty i oczywisty - skierować się w jedynym możliwym kierunku czyli schodkami na dół.
-Potwierdziliśmy to co podejrzewaliśmy. To nie natura. Ale to też nie człowiek. To ogoniasta bestia, był tutaj starzec Jinchuriki - osobnik w którym tą bestie zapieczętowano jak kiedyś w mędrcu ścieżek. Miał służyć jako broń do projektu podmuch - Aburame chcący zasiać spustoszenie na terenach Senjuu. Tyle. Zmiana u władzy Senjuu po wydarzeniach w Kami no Hikage, Aburame przyszykowali się, że w razie jakiegokolwiek złego ruchu nowej liderki zrobią rzeź. - Zdał w ten pobieżny dość sposób raport ze wszystkiego co znaleźli w bibliotece i co potwierdził w ostatnich słowach Shikari.
-A o Chise nie ma co się martwić. Całkowicie w jej stylu. Ale spadnie na cztery łapy, jak kot, nieważne w jak wielkie gówno się wpakowała. Jak zawsze. - I owszem. Akurat o nią jedną nie miał konieczności się martwić, bo Chise umiała o siebie doskonale zadbać. Taki chyba jej urok. A może znajdzie coś ciekawego...? Cofanie się i wykonywanie poleceń na opak w Knh w końcu się - koniec końców - opłaciło w ten czy inny sposób i jemu i jej...

Jeśli Kai będzie się opierał leczeniu, Shiga powie, że zwyczajnie lepiej jest zużyć czakrę w ten sposób, bo i tak przecież tych, których chciał i miał leczyć już nie uleczy bo są martwi... I nie mogą pozwolić sobie na ani jednego trupa więcej.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Streszczenie:
Spoiler: pokaż
Shiga czeka, aż Murai przetrzepie zwłoki.
Pieczętują z Juranu Shikariego, Shiga chowa Harumi i Shikariego w zwojach do torby.
Shiga mówi do Muraia, ale bez złości w głosie. Walka tutaj, w tych okolicznościach, byłaby pokazem braku jakiegokolwiek rozsądku. Dla obu z nich. Choć zawiódł się trochę.
Przywołuje do Siebie Hirokiego, tłumaczy dokładnie sprawę Kaiowi - od pochowania Shikariego do Bijuu i jinchuriki oraz leczy jego rany wysokopoziomową techniką. Po raz kolejny.
IDĄ NA DÓŁ, MIEJMY NADZIEJĘ, PROSTO W BIJUU, NIE? MAŁO TRUPÓW PRZECIEŻ, TYLKO JEDNA TRZECIA.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Chise » 24 sie 2019, o 17:15

Chise nie była przyzwyczajona do tego, że coś jej umyka. Zazwyczaj mało co ją omijało, słuch był znacznie mniej zwodniczy od wzroku, choć do sensorów nadal był jej daleko. Wrażenie jednak było stale obecne, sprawiając, że dziewczyna szła nerwowo, kręcąc głową i próbując nasłuchiwać i wyłapać cokolwiek. Brak czegoś niepokojącego nie był uspokajający w tym wypadku, wręcz przeciwnie. Gdyby coś usłyszała, mogłaby być spokojna, że to nie są jej urojenia, że wie co się dzieje. Niepewność była znacznie gorsza. Nie wiedziała czego się spodziewać.
Dlatego koniec korytarza powitała z ulgą. Była pewna, że nie ominęła niczego, a skoro nie było też nic przed nią to widocznie jej własne zmysły ją zwodziły. Wypuściła powietrze nosem i pewna tego, że jest sama sięgnęła do zapięcia maski. Od razu odetchnęła, rękawem koszuli ocierając spocone czoło. Zamrugała, po czym zmrużyła oczy starając się je przystosować do nowych warunków.
I to co zobaczyła odbierało dech w piersiach oraz sprawiało, że w umyśle pojawiało się pytania.
Czy to koń? Czy to delfin? To koniodelfin? I dlaczego ma pięć ogonów i rogi!?

Przetarła oczy jeszcze raz, choć była pewna, że dobrze widzi. Z drugiej strony to co widziała to było wręcz niemożliwe. To było to? To stworzenie na wspomnienie którego dowódca zareagował z takim strachem, o którym Reika i Yoichi szeptali, by nie wzbudzać paniki? Chise, choć nieco onieśmielona, nie czuła strachu. To nie był potwór. Na swój sposób był nawet..
Czyjś głos wpadł jej do uszu jak kontynuacja własnej myśli i sprawił, że cudem tylko powstrzymała się od wrzasku. Minęły.. Pewnie lata od kiedy ktoś się do niej podkradł w ten sposób. Nie przypominała sobie czegoś takiego. Automatyczną reakcją było odwrócenie się w stronę nowego zagrożenia i wyciągnięcie broni. No, nie miała pewności czy zagrożenia, ale na pewno źródła zaskoczenia. Uchiha nawet nie starała się ukrywać swojego szoku, szeroko otwarte oczy wpatrywały się w przybyszkę, oddychała szybko, a serce waliło jak głupie. Miała ochotę oprzeć się o ścianę i odetchnąć, ale nie mogła opuszczać gardy - nie przed kim z takimi umiejętnościami. Zmarszczyła brwi.

Czy to nie Hiroki wspominał, że ktoś się ulotnił przed wejściem do jamy?
Czy chwilę po tym nie nastąpił pierwszy wybuch gejzera?

- Kim jesteś? - zapytała ostro, obserwując przybyszkę dokładnie - To ty się oddzieliłaś od naszej grupy? - dodała swoje podejrzenia. Nie unosiła głosu, nie chcąc obudzić tego co było na dole. Wzrok jej uciekał cały czas w tamtą stronę, była jednak skupiona na jednym, ze strony zwierzęcia nasłuchując tylko jakiś ruchów.
- To jest to o czym mówili? To Bijuu? - zapytała bardziej niepewnie. Ale w sumie kobieta nie miała racji. Były osoby, które to podejrzewały od początku. Nie chciała się jednak wykłócać.
Chise
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Murai » 24 sie 2019, o 17:56

W momencie wcześniejszego uciszenia krzykacza w głowie Muraia pojawiła się myśl. Krótki koncept, który później, na przestrzeni kolejnych chwil, wyewoluował do miana pełnoprawnego scenariusza który mógłby zostać wprowadzony w życie. Oczywiście nie miał zamiaru go mordować tylko z tytułu podniesienia przez niego głosu. Jego rolą było tylko uciszenie Yury, resztę roboty wykonała Chise. Kilka uderzeń w tył głowy pozbawiło go przytomności, ale nie było gwarancji jego poprawy po tym akcie. Sam akt uciszenia został zresztą skrajnie negatywnie odebrany przez innego członka zespołu, który dodatkowo chciał wzniecić konflikt. Do tego momentu Kakuzu zdążył już mniej więcej określić użyteczność poszczególnych członków grupy.
Dowódca nie do końca kompetentny, niepotrafiący zaprowadzić porządku w swoim oddziale. Rida, medyk. Takich warto było zostawić chociażby dla faktu umiejętności medycznych, a szybka regeneracja po konflikcie mogła być równie ważna, jak samo zwycięskie wyjście z potyczki. Shiga podobnie. Murai obserwował jego walki podczas turnieju w Cesarstwie i widział w nim jednostkę wartą wsparcia i podjęcia współpracy. Chise tak samo, dodatkowo jej bardzo czuły słuch mógł dać im dodatkowe informacje w ramach postępu. Yoichi był potrzebny, jego wiedza i czuły węch psów były w obecnych warunkach jedyną namiastką rozeznania w terenie, jaką mieli. Juranu i Kai posiadali techniki pieczętujące, których odpowiednie użycie mogło być cennym wsparciem dla reszty grupy. Kyoushi zaprezentował sobą technikę Doton, w tych warunkach mogły mieć one duże znaczenie. Reszta? Nic specjalnego. Poza Yurą i Masachim właśnie. Jednostkami które mogły trwale zaszkodzić funkcjonowaniu grupy.
Dlatego gdy tylko sytuacja uległa zmianie, Kakuzu nie wahał się z podjęciem odpowiednich działań. Głównym konceptem była konieczność zostania w obszarze narażonym na kolejne eksplozje pary. Każda niepotrzebna wymiana zdań mogła spowodować kolejne straty tytułem kolejnego gejzera. Ostatnie słowa, wole, wiadomości dla rodziny może i były istotne z punktu widzenia osób bardziej empatycznych, jednak z czysto praktycznego punktu widzenia mogły nie stanowić jakiejkolwiek wartości dla grupy. W aktualnej sytuacji przeżycie miało większy priorytet. Zaraz za nim było pomyślne wykonanie misji. A dopiero na samym końcu pozostawał potencjalny aspekt emocjonalny, całkowicie zresztą obcy Muraiowi.
Był gotowy na to, że jego akcje doprowadzą do negatywnego odzewu ze strony reszty grupy. I że mogą całkowicie stracić do niego zaufanie. Brał pod uwagę ich emocjonalność a także potrzebę ratowania życia. Jednostki które posiadały umiejętności medyczne zazwyczaj zużywały swoją chakrę w pierwszej kolejności właśnie na to - na opatrywanie rannych. W większości przypadków Murai widywał jednostki które wolały poświęcać siebie w imię reszty, nie zostawiać ich samym sobie mimo że udzielenie pomocy mogło skończyć się dla nich tragicznie w skutkach. Przykładem takiego osobnika był niewątpliwie Akarui, który przez swoje decyzje mógł już nie żyć. Murai nie miał sposobu na komunikację ze swoim klonem, dlatego też mógł zakładać dwa scenariusze - że Akarui przeżył i że nie zdążył. Mógł znacznie zwiększyć szanse na pierwszy scenariusz, gdyby nie konieczność obsesyjnego wręcz niesienia pomocy innym.
I faktycznie jego przewidywania odnośnie negatywnych reakcji się sprawdziły. Shiga jako pierwszy uniósł się czynami Muraia. Widocznie chciał pomóc rannym, jednak pozbawienie ich życia wywołało u niego falę słów świadczących o oczywistym negatywnym nastawieniu względem Pustego. Przeszukując dowódcę w poszukiwaniu czegokolwiek użytecznego - notatek, dodatkowych rozkazów, rękopisów albo zwojów - odpowiedział Shidze. To był moment w którym mógł chociaż trochę ograniczyć straty wizerunkowe.
- Ich zachowanie i sposób myślenia mogły bezpośrednio wpłynąć na rezultat naszego zadania. Mogłem wybierać pomiędzy pewnym zakończeniem ich problemu a potencjalnymi stratami wynikającymi z ich zachowania. To z kolei mogłoby doprowadzić do śmierci kogoś innego z naszej grupy. Shikari-san nie był w stanie kontrolować ich akcji ani wpłynąć na nich. Zabijanie sojuszników to ostatnia rzecz której chciałbym się podejmować, ale nie w sytuacji gdy ich zachowania zagraża całej reszcie. Ktoś musiał się tego podjąć. - odpowiedział. Każde jedno z tych stwierdzeń było całkowitą prawdą, obiektywnym faktem. Murai nie miał zamiaru pozwolić na to, by ich nielogiczne akcje doprowadziły do porązki reszty drużyny. Sam Murai mógł przecież zginąć na skutek ich decyzji. Shiga tak samo, zagrożony przez nich był każdy. Mógł się rzucić na każdego z obecnych pod byle pretekstem, uciąć rękę przez swoją ignorancję i hipokryzję.
- Wasza chakra może okazać się ważniejsza niż ich życia. Wykorzystajcie ją na kogoś kto faktycznie jest wartością dodaną w tej drużynie. - dodał jeszcze, dzieląc się z resztą grupy ewentualnymi znaleziskami z trupa dowódcy. Pierw jednak przeglądnął je samodzielnie. Gdyby zawierały jakieś konkretne informacje o ogromnym znaczeniu, przykładowo o samym Kakuzu, to także by je oddał. W tym momencie musiał poczynić kroki które zmniejszyłyby jego "winę" u reszty. Nawet jeśli nie potrafili obiektywnie spojrzeć na ich śmierć jako na korzyść, to z biegiem czasu i uspokojeniem się sytuacji powinni dostrzec plusy płynące z braku ich obecności. Brak nieprzewidywalnego zachowania w ich grupie mógł być tylko i wyłącznie korzyścią.
Grupa zwiadowcza wróciła. Shiga streścił sytuację w możliwie niekorzystny sposób dla Muraia. Nici zdążyły już wrócić do jego ciała, ponownie zasilając jego zasoby. Yoichi wydawał się zaskakująco mało zszokowany całą sytuacją, bardziej zaskoczony. Jednak sama wypowiedź Shigi wymagała kilku dopowiedzeń.
- Proszę, uspokój się. Pozbycie się ich było koniecznie. Ich nieprzewidywalne zachowanie i chęć wszczynania walk w odpowiedzi na nasze logiczne podejmowanie decyzji mogła zaszkodzić nam wszystkim. Może ty, Shiga-san, byłbyś w stanie ponieść odpowiedzialność za ich zrywy głupoty, ale w sytuacji kiedy ich akcje mogłyby doprowadzić do śmierci twojej albo któregoś z nas? Co wtedy? Mielibyśmy dwóch idiotów w grupie i jednego faktycznie użytecznego mniej. Lepiej zapobiegać chorobie, niż leczyć jej skutki. - zareagował na skrót zaprezentowany przez Shigę. Pozostawił ciała dla nich, mogli z nimi robić ci co chcieli. Nie reprezentowały dla niego żadnej wartości, najbardziej liczyły się dane wyciągnięte z ciała dowódcy. Słyszał wszystko. O demonie, o Aburame i wojnie. Całe streszczenie zebranej wiedzy. Ale nie odpowiadał na to. Aktualnie powinien pozwolić im dojść do własnego wniosku, że decyzja Muraia była obiektywnie poprawna. Nie chciał wracać z pustymi rękoma, nie kiedy znalezisko w postaci demona mogło znajdować się właśnie tutaj, w tym kompleksie. Spokojnym krokiem zszedł schodami na dół. Miał nadzieję, że w towarzystwie reszty drużyny.

Skrót:
- Przeszukuje dowódcę
- Odpowiada na agresywną zaczepkę Shigi
- Wyjaśnia swoje postępowanie. Pozbycie się jednostek które mogą doprowadzić do zguby całego oddziału jest logiczne i ma sens.
- W odpowiedzi na KOLEJNE chujowe streszczenie sytuacji zwiadowcom, Murai wygłasza swoją kontragrumetnację. I tym razem powołując sie na sensowne argumenty i logikę.
- Idzie schodami w dół, wcześniej oddając grupie to co udało mu się znaleźć.

EQ:
Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
- Dwie kabury na broń (lewe i prawe udo)
- Płaszcz koloru czarnego
- 2 tonfy obwinięte bandażami (przy pasie)
- Manierka z wodą przy pasie


PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
  • Przy pasie:
  • Kabura na broń |Zapełnienie: 19,5/20 obj.| (prawe udo):
    • 2 kunai z notką wybuchową (13)
    • 1 kunai z notką oślepiającą (6,5)
  • Torba (77,5/140) (lewy bok):

    • 2 bombki dymne - 4obj
    • Zwój mały pusty 10obj
    • 3m bandaża 1,5obj
    • 4 notki wybuchowe 2obj
    • Zwój Mały 1 (10/70) (Wypełnienie: 136,75/150):
      • Sztylet x2 (20/150)
      • Zaostrzony Kastet x2 (16/150)
      • Katana (30/150)
      • Parasolka z senbonami x125 (51,25/150)
      • 1 kunai z notką wybuchową (6,5)
      • 3 kunai z notką oślepiającą (13)
      • 11 shuriken (21)
    • Zwój Mały 2 (10/70) (Wypełnienie: 94/150):
      • 1 Fūma Shuriken (90/150)
      • 2 strzykawki (4/150)

    • Zwój Mały 3 (10/70) (Wypełnienie: 150/150):
      • Notka wybuchowa x19 (8/150)
      • Notka Świetlna x3 (1,5/150)
      • 4 porcje Makibishi (40 sztuk) (10/150)
      • Dzwoneczki x15 (3,5/150)
      • Żyłka 40m (40/150)
      • Bomba dymna x1 (2/150)
      • 10m żyłki (10/150)
      • Kunai x10 (60/150)
      • Kilka zestawów ubrań (15/150)
    • Zwój Średni 1 (30/70) (Wypełnienie: 360/400):
      • Gruda z błotem z doczepioną notką wybuchową na zewnątrz (270)
      • Wielki Wachlarz (90)
    • Ukryte w ciele:
      • 4 notki oślepiające (1 w każdej kończynie)
      • Metalowe kolce - 6 w każdej ręce (na całej długości), 1 w nadgarstku, 3 w każdej nodze (na całej długości)


KP:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Jiongu
NATURA CHAKRY: Doton
STYLE WALKI: Gōken
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Nabyta - Mistrz Analizy
PAKT: Brak i nigdy nie będzie
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 30 (1 próg - Bardzo Słaby)
    WYTRZYMAŁOŚĆ 85 (3 próg - Mierny)
    SZYBKOŚĆ 170 (5 próg - Ponadprzeciętny)
    PERCEPCJA 162 (5 próg - Ponadprzeciętny)
    PSYCHIKA 1 (1 próg - Bardzo Słaby)
    KONSEKWENCJA 95|105 (3 próg - Mierny)
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 542
KONTROLA CHAKRY S
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY:251% [100% bazowe + 6% Wytrzymałości + 55% (Serce Katon B) + 45% (Serce Fuuton C) + 45% (Serce Suiton C)]
MNOŻNIKI: +10 Konsekwencja (KC S)

POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:

    NINJUTSU E
    STYLE WALKI: (2 - dziedzina B)
    • Goken - S
    • Seido - S
    KLANOWE A
    DOTON C
    FUUIN D
    KATON B (Klik)
    FUUTON C (Klik)
    SUITON E (Klik)



Jutsu użyte + chakra: BRAK
Spoiler: pokaż
Serce Doton: 53%
Murai
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Reika » 24 sie 2019, o 22:17

Sytuacja była naprawdę dramatyczna, jednak jakoś musieli sobie poradzić, tym bardziej, że ona i Shiga na spokojnie mogli się zająć rannymi. Rannymi, którzy kolejny raz oberwali w tak krótkim czasie i na których będzie trzeba zmarnować chakrę. Profesja Reiki nakazywała pomagać rannym, póki istniała szansa na ich wyleczenie, jednak jej osobiste odczucia były zupełnie inne. Czy była zła? Wyrachowana? Możliwe, jednak najważniejsza była tu ich misja, nie ważne ile osób padnie po drodze. Taka rola najemników i nic nie można było na to poradzić. Śmierć przyszła i zebrała swoje żniwo w postaci Harumi i ich dowódcy. Ten drugi miał jeszcze coś do przekazania.
- Wiemy. Znaleźliśmy zapiski w bibliotece. - Odpowiedziała mu. - Dowie się. Spoczywaj w pokoju, Shikari-san...
Po tym Shiga władował mu katanę prosto w serce aby skrócić jego męki, zaś Murai, na jej prośbę uwolnił nici i zaczął sięgać nimi po Masachiego i Yurę, którzy nadal byli w zagrożonym pomieszczeniu, do którego Shiga po prostu wszedł, żeby zapieczętować zwłoki. W tym czasie Hirokiemu zebrało się na wylewanie swojego strachu i frustracji, obarczając winą ją i Yoichiego. Odwróciła się w kierunku Uchihy i już miała błyskawicznie się do niego zbliżyć i wymierzyć mu porządny cios w twarz, po którym może zgubiłby parę zębów, kiedy to Inuzuka ją ubiegł, serwując mu siarczysty policzek. Porządnie chlasnęło, na co kunoichi mimowolnie się uśmiechnęła. Pozwoliła Yoichiemu załatwić to samemu i ponownie zwróciła twarz w stronę rannych, których Murai ostrożnie wyciągnął na korytarz. Gdy jednak cofnął swoje nici, jej oczom ukazał się makabryczny widok. Nie, tych śmiertelnych ran nie spowodował gejzer. Spojrzała na Muraia z wyraźnym niepokojem w oczach.
- Nie chciałabym być Twoim wrogiem, Murai-san. - Odezwała się wreszcie i westchnęła.

Tutaj już nic nie zdziała, więc cofnęła się, przysłuchując temu, co powiedział Shiga i temu, co miał na swoją obronę Kakuzu. Musiała przyznać, że w tym przypadku była mimo wszystko po stronie tego drugiego, nawet jeśli to było sprzeczna z jej medyczną naturą. Musieli myśleć przede wszystkim o wypełnieniu misji, z jaką ich tutaj przysłano i jeszcze tego by brakowało, gdyby na nowo rozpętał się konflikt, tym razem o czyn Pustego.
- Popieram Muraia. - Odezwała się, patrząc na Shigę. - Dwa razy dali się zranić, a swoją postawą nie pokazali nic, poza skrajną głupotą i nieodpowiedzialnością. Nadawaliby się jedynie na przynętę dla Ogoniastej Bestii, którą Yura chciał przed momentem tłuc. Mogliśmy przez nich zginąć...
Tym samym oficjalnie stanęła po stronie Kakuzu. Trzeba było liczyć się z poświęceniami. Nauczyła się tego podczas Pustynnego Pogromu, gdzie musiała wybierać, które życie chronić, a które poświęcić dla ogólnego dobra. Była to bolesna decyzja, ale dzięki temu pozwoliła jej szerzej patrzeć na daną sytuację. W tym przypadku Murai miał rację i nie pozwoli, żeby był przez to tępiony. Kto wie, czy nie uratował im wszystkim tyłków.
Wtem zjawiła się grupa zwiadowcza, uszczuplona o jedną osobę i wzbogacona o dwójkę rannych. Nie było Chise, zaś Kyu i Kai zostali poparzeni przez kolejny gejzer. Reika skinęła głową, gdy Shiga polecił jej zająć się Kyoushim i podeszła do białowłosego. A więc poznała jego pełne imię. Sprawozdanie zostawiła Shidze, bo dobrze mu szło, do czasu aż nie zaczął najeżdżać na Muraia. Westchnęła, ale nie odezwała się już, odpalając leczniczą chakrę i zasklepiając obrażenia Białowłosego shinobi. Jeśli będzie trzeba, będzie go leczyć w drodze. Tak czy inaczej, zachowa całkowitą czujność na wypadek, gdyby pojawiło się kolejne zagrożenie. Czy to ze strony ''natury'', czy też innych członków grupy. Wtedy skorzysta ze swojej szybkości i zwinności, żeby zrobić unik, aby potem odpowiednio zareagować. Chcąc czy nie, kierowali się do przodu, a potem schodami w dół. Co ich czekało na dole? Zapewne niedługo się okaże.

Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hiroki » 25 sie 2019, o 00:32

Ktoś mądry, powiedział kiedyś... "Nigdy nie przerywaj swojemu wrogowi, gdy ten popełnia błąd". I wydawał się, że cytat ten idealnie pasował do tego, co działo się wewnątrz pieczary. Od samego początku. Gdy tylko zaczynało im się wszystko układać, prywatne zatargi schodziły na drugi plan, ich wróg starał się pokrzyżować ich szyki. Bez względu na to, czym było to, z czym przyszło im się zmierzyć, stosowało wyżej wypisaną zasadę. Tak samo było i tym razem, z tą różnicą, że tym razem Murai idąc innym mądrym cytatem, postanowił zabić pozostałą dwójkę ich towarzyszy. "Wolałbym kogoś zdradzić, niż być przez kogoś zdradzony..." - idealnie pasowało, do tego co później mówił ten kłębek nici, pozbawiony empatii. To jednak nastąpiło dużo później...

Teraz Hiroki był zajęty, wyrzucaniem z siebie żalu i całego bólu po tym, jak - jego zdaniem, z powodu Yoichiego, dwójka ich kamratów poniosła śmierć w skutek kolejnego ataku rozgrzanego gazu. Chłopak westchnął i ani się obejrzał, gdy dłoń Inuzuki zetknęła się z jego polikiem. Uderzenie było mocne, głowa chłopaka odwróciła się o dziewięćdziesiąt stopni, odwracając wzrok w stronę drzwi. Zauważył spojrzenie rzucone przez Ridę, ale nie to było najważniejsze. Chłopak chwilę temu prawie pogodził się ze śmiercią, kiedy nagle, jego umysł został oczyszczony z tych wszystkich złych scenariuszy, przynajmniej na moment. Słowa Wilka do niego dotarły. Hiroki jednak nie był w stanie przyznać mu racji. Nie dlatego, że uważał inaczej, co to, to nie. On po prostu nie chciał, by słowa członka krwawego pokolenia były prawdziwe.

Wtedy też Inuzuka wyniuchał coś. Nagle, z nici, którymi opleceni byli Masachi i Yura, wypadły podziurawione ciała. Hiroki zrozumiał, że jakakolwiek forma sprzeciwu, zakończy się jego przyśpieszonym wysłaniem w zaświaty, jakkolwiek jego słowa nie brzmiały przed momentem, tak teraz postanowił nie wygarniać niczego Pustemu. On zabił ich, nie mrugając przy tym nawet na moment. Uchiha zrozumiał, jak okrutny potrafi być świat. Jakie potwory otaczają go dookoła. Tutaj nikt nie był normalny. Nikt. Chłopak przełknął resztki śliny, a następnie spojrzał na Kukyou, kolejno przeniósł wzrok na pozbawione życia ciała. Na dziurę przelotową. Westchnął.

- Gotowym na smierć, co...? - szepnął, a następnie spojrzał na Shigę, a następnie z korytarza dobiegły kroki, a zaraz za krokami pojawiły się kolejne postaci, ogłaszając wszem i wobec wszystkim, że tam też wystrzelił gejzer, a Chise pognała na przód, ratując te dwójkę. Cóż. Chociaż tyle dobrych wieści, Chise była cała i zdrowa. Kiedy tylko Shiga wezwał go do siebie, ten podszedł do niego bez wahania. Skrzywił się, a następnie powiedział cicho pod nosem, lekko dysząc. - Przepraszam...

A za co Hiroki przepraszał? Za to, że przyniósł wstyd i mało brakowało, a jeszcze bardziej zaogniłby sytuację. Chciał coś powiedzieć, jednak po tym, co zaszło między nim a Wilkiem, był zdołowany. Wiedział, że emocje wzięły nad nim górę. Wiedział, że nikt w tej grupie, nie będzie w stanie mu zaufać, bowiem on sam, nie umiał zaufać innym. Było mu z tego powodu przykro, jednak koniec końców, nie mógł przyznać się do własnej słabości. Pomimo, że pogodził się z losem, który najprawdopodobniej ich czeka, chciał do końca walczyć o swoje życie. Bez względu na to, co się stanie, nie zamierzał zawracać.

Jego stan zdrowia również nie był najlepszy. Płuca go bolały, chakra powoli ulatywała. Do tego wszystkiego ciepło i duchota w tym miejscu, doprowadzała go do granic możliwości. Wsparł się ręką o Fortecę, lekko sapiąc. Drugą, wolną ręką rozpiął plecak, wyjmując pełną manierkę.
- Sh-Shiga-dono. Nie wiem jak długo wytrzymam... ale... dam z siebie wszystko. Jest dużo gorzej niż na początku. Jest źle... - powiedział, a następnie uzupełnił swoje płyny, upijając prawie połowę manierki. Jeżeli mógł sobie jakoś pomóc to tylko tak - bo przecież nie mógł schłodzić się Suitonem, ani nie miał możliwości rozwiać tego parnego powietrza za pomocą Fuutonu. Cóż. Były to jakieś pomysły, ale czy był sens marnować chakrę na kogoś, kto nie jest nawet przydatny? Jego Katon był gorszy niż ten Shigi. Kenjutsu gorsze niż to Chise, a Taijutsu było zapewne słabsze od tego używanego przez Wilka. Pech chciał, że teraz to on był tym najsłabszym ogniwem, wraz z opuszczeniem ich grupy przez Akuraia. - Mam nadzieję, że Chise jest cała.
Powiedział na koniec, a następnie trzymając się blisko Shigi, ruszył wraz z resztą, w kierunku schodów, kolejno wraz z nimi zszedł w dół, oczywiście cały czas obserwując otoczenie, zwracając uwagę na szczegóły. Nie chciał, by coś ich zaskoczyło, a brak słuchu ich towarzyszki, był w tym momencie kluczowy.


TL:DR
Spoiler: pokaż
Hiroki nie przyznaje racji Jojczowi, idzie do Shigi, następnie wraz z grupą rusza dalej, przy okazji uzupełniając płyny i mówiąc swojemu kompanowi, że jego stan się znacznie pogorszył. Oczywiście cały czas obserwując otoczenie i towarzyszy.

Chakra+Techniki
Spoiler: pokaż

Nazwa
Sharingan: Ichi Tomoe

Pierwszy poziom rozwoju Sharingana. Od tej pory użytkownik może aktywować swoje Dōjutsu wedle woli. Co prawda na tej randze Kekkei Genkai jeszcze nie ma takiej mocy, o jakiej wielu by marzyło, ale przynajmniej niektóre bonusy klanowe otrzymuje się już teraz - jak chociażby widzenie chakry. Z czasem rzecz jasna Sharingan może ewoluować.

Możliwości
  • Widzenie chakry przeciwnika - brak takiej możliwości przez obiekty
  • Dostrzeganie obiektów niewidocznych gołym okiem - np. cienkie żyłki
  • Odróżnianie klonów od oryginału - Klony z rang E i D
  • Bonus atrybutów - wzrost percepcji o 10 punktów
  • Kopiowanie technik - Tylko techniki taijutsu i bukijutsu (w przypadku braku dziedziny męczą o wiele bardziej). Wykonywane dopiero po przeciwniku.

Wymagania
Przebudzenie, w przypadku misji minimum C, dziedzina klanowa D.

Koszt E: 8% | D: 6% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: niezauważalne (1/2 podtrzymanie)
Chakra:80-3%=77%

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na prawym udzie
  • Kabura na lewym udzie
  • Plecak
  • Torba na biodrze
  • Biały płaszcz
  • Rękawiczki
  • Materiałowy komin

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
    Karwasz schowany pod płaszczem.
    Kabura na prawym udzie:
  • 4x Kunai
    Kabura ne lewym udzie:
  • 4x Kunai
    Torba na biodro:
  • 16x Shuriken
  • Bojowa pigułka żywnościowa
    Plecak:
  • 20 metrów bandaży
  • 60 metrów stalowej żyłki
  • 2x Manierka z wodą(50%)
  • Kilka racji pieczywa zabranych przed wyjściem z Muru

Zużyte przedmioty:
Manierka z wodą
20m bandażu obwiązanego wokół głowy.

Statystyki:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Sharingan
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: BRAK
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10-15=1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 45-15=30
    SZYBKOŚĆ 30-15=15
    PERCEPCJA 41+10(sharingan)-15=36
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 126
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU E
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
    • ---
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU E
    ELEMENTARNE
      KATON C
      SUITON E
      FUUTON E
      DOTON E
      RAITON E
    KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
[E] Bunshin no Jutsu
[E] Henge no Jutsu
[E] Kai
[E] Kawarimi no Jutsu
[E] Kinobori no Waza
[E] Suimen Hoko no Waza
[E] Nawanuke no Jutsu
Fūinjutsu:
[E]Fūin no Jutsu
Sharingan:
Sharingan: Ichi Tomoe
Katon:
[D] Katon: Katongagure no jutsu
[D] Katon: Hōsenka no Jutsu
[C] Katon: Ryūka no Jutsu
[C] Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
[C] Katon: Kaen Senpū
[C] Katon: Gōkakyū no Jutsu
[C] Katon: Endan
Hiroki
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Ayatsuri Juranu » 25 sie 2019, o 10:55

To co robił Juranu przechodziło na dalszy plan wobec tego, co działał Murai. Sięgnięcie po rannych wydawało się być okazem posiadania duszy przez Pustego, ale jak się niedługo okazało, było to coś zupełnie innego. Ciała wydostając się z nici osunęły się bezwładnie na korytarz. A więc to tak. Egzekucja rannych. Nawet chłopakowi przeszło przez myśl, że tak to będzie trzeba załatwić, ale nie było teraz osoby decyzyjnej, która podjęłaby tę decyzję. A widać było, jak niskie zdolności dowódcze miał białowłosy, co wszyscy mu dobitnie przedstawili ignorując jego wcześniejsze pobieżne rozkazy. Gdyby tylko się posłuchali. Gdyby Murai był na miejscu, by postawić kamienną ścianę, a Chise na tyle blisko, by ich ostrzec, nic takiego by się nie stało. Mleko już się jednak rozlało i nie ma co gdybać. Mają w tym momencie cztery ofiary. Została ich dziesiątka. No, prawie. W końcu Chise z nimi nie było, bo poszła przodem i gdzieś zniknęła.

Wraz z Shigą zapieczętował w końcu ciała w zwoju. Rozważał zapieczętowanie też w jakiś sposób Masachi’ego, ale po ranach, które otrzymał, widać było, że nie odszedł w walce. Wyglądało to jak skrytobójstwo, czy właśnie dobicie, którym było to naprawdę. Poza tym nic nie łączyło go z nim poza nazwiskiem, a biorąc pod uwagę walkę mieczem zamiast marionetkami, to mógł się wychować daleko od Sabishi i tylko przypadkiem nosić dumne nazwisko rodu Ayatsuri. Już bardziej użytkownik pieczętowania wolałby uczcić śmierć Yury, który choć niezmiernie głupi, to jednak był sympatyczny i chętnie wziąłby na barki ochronę całej drużyny, gdyby tylko mógł. A jako iż nie mógł, to nie miał czym zrekompensować braków w swoim umyśle, a to się skończyło fatalnie. Zwój został zwrócony mnichowi-fortecy, ale niepokoje w grupie ciągle wisiały w powietrzu, nawet jeśli nie było złości w głosie.

Murai-sama. Szanuję to, co zrobiłeś. – Nikt nie mógł przez maskę zobaczyć pojedynczej łzy, która płynęła na uczczenie śmierci Yury. – Człowiek może być czasem mniej ważny od informacji, czy bezpieczeństwa innych. To taka sytuacja. Powinniśmy ruszyć za Chise. – trzeba było skończyć już tę rozmowę, by można było w końcu załatwić tę całą sprawę, zanim Juranu straci wszystkie siły do wykonywania dalej zadania.

Powrót Kai’a, Kyoushi’ego i psów oznaczało już, że są w jako takim komplecie: przegrupowani, leczeni. Znowu w gotowości do wyruszenia. Juranu już żeby nie marnować chakry, przestał używać techniki tworzącej świetlistą kulkę, a w świetle rzucanym przez Kai’a przeglądał pamiętnik, który znalazł przy ciele Yury. Może tam było coś ciekawego, zanim dostali informacje z zapisków martwego dowódcy, które to przeglądał Murai. Teraz jednak pozostało niewiele do decydowania. Musieli ruszyć natychmiast w stronę schodów, by w końcu wyrwać się z pomiędzy tych drzwi, które wprowadziły wśród nich tyle ofiar i zamętu, że ciężko było sobie wytłumaczyć, że to tylko dwa opuszczone pomieszczenia, a nie wnętrze jakiejś bestii.. A Bestia jest jeszcze przed nimi.


STRESZCZENIE
Spoiler: pokaż
  • Aprobata działań Murai'a
  • Dezaktywacja Ninjutsu kulki światła, gdyż przyszedł Kai
  • Zapieczętowanie Shikari'ego i górnej części Harumi xD. Oddanie zwoju z tym Shidze
  • Zajrzenie do znaleźnego dziennika/notesu/co to tam było
  • Ruszenie w stronę schodów i zejście na dół. Ponownie.
    Jest 3. tura działania mojego znieczulającego leku. Powinny się trochę łagodzić bóle w płucach, zamieniane w mrowienie. Jakkolwiek niewiele to zmienia, to tak o informuję. :)


UŻYTE TECHNIKI:
Spoiler: pokaż

Nazwa
Hikari no gijutsu-kyu

Ranga
D

Pieczęci
Brak

Zasięg Max.
5 m

Koszt
E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (1/2 na turę)

Dodatkowe
Brak

Opis Jest to jedna z technik, które są najprostsze, a do tego bardzo przydatne. Polega ona na tym, że użytkownik gromadzi chakrę w postaci skoncentrowanej kuli światła, która unosi się nad jego dłonią, oświetlając otoczenie. Siłą tego światła przypomina typową latarkę, więc nie jest w stanie nikogo oślepić, a jedynie oświetlić nam drogę.



Nazwa
Fūin no Jutsu

Ranga
E

Pieczęci
Przy pieczętowaniu Tygrys, przy odpieczętowaniu brak

Zasięg
Bezpośredni

Koszt E: 7% | D: 5% | C: 4% | B: 3% | A: 2% | S: 1% | S+: Niezauważalny (jednorazowe pieczętowanie)

Dodatkowe
Użytkownik musi stać obok zwoju (i takowy posiadać, rzecz jasna)

Opis Podstawowa technika specjalistów w pieczętowaniu, wymagająca użycia zwoju. Ninja staje w pobliżu papirusu i nakłada na papier (lub obok, jeżeli przedmiot jest za duży) to, co ma zostać zapieczętowane wewnątrz. Następnie przelewa do obu - przedmiotu i zwoju - swoją chakrę i składa pieczęć tygrysa. Efektem jest zamknięcie wewnątrz papieru docelowego przedmiotu, który następnie można w każdej chwili ponownie odpieczętować.

Uwaga -Pieczętowanie materiałów organicznych (m.in. materiałów do przeszczepu) możliwe jest przy pomocy tej techniki dopiero od Fūinjutsu C (ludzkie zwłoki zajmują 500 objętości).
-Na randze E z Fūinjutsu możemy pieczętować przedmioty tylko w małych zwojach.
-W przypadku samurajów technika jest dostępna od Fūinjutsu rangi D


CHAKRA:
Spoiler: pokaż
KC D, a więc:
62,3%
Zostawiłem stan z poprzedniej rundy, gdyż już odliczyłem tam za pieczętowanie, a kulkę światła wyłaczam.


EKWIPUNEK
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE): Strój Juranu, dwie kabury na broń umiejscowione na udach, pusta manierka, manierka z wodą;

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
1 m bandaża nawilżonego zimną wodą jako okład na czoło
Kabura na prawej nodze: Mały zwój #1 (czerwony), Mały zwój #2 (brązowy), 1x kunai.
Kabura na lewej nodze: Mały zwój #3 (biały), Mały zwój #4 (niebieski), 1 m bandaża, 17. Wampirze kły w formie nakładki, niby zabawka ale jednak ze stali., (10) Butelka 7/10 porcji Ari

(278/300) Mały zwój #1 (czerwony):
(40) Marionetka Tonbo nr 1 (amunicja: 31/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia;
(40) Marionetka Tonbo nr 2 (amunicja: 35/40 senbon w wariancie Ayatsuri); senbony zatrute za pomocą Mahi + link do zatrucia
(50) Rękawica łańcuchowa
(120) 8 metrów łańcucha z kolcami
(18) 3x Kunai
(10) 5x shuriken

(Kugutsu no Fūin) Mały zwój #2 (brązowy):
Marionetka Tako

(202,75177,25/300) Mały zwój #3 (biały):
(70) Podstawowy statyw alchemiczny;
(12) 1x Umiarkowany zestaw ziół;
(10) Butelka 10/10 porcji Ari;
(10) Butelka 10/10 porcji Irakusa;
(15) Manierka pełna wody
(1,25) 31. 5 stylowych dzwoneczków w kształcie czaszek.;
(3,5) 35x kartka papieru; (3) 30x kartka papieru;
(15) Torba;
(16) Duża torba;
(20) Płaszcz;
(20?) Stare ubranko;
(10?) Wino zapomnienia;

(Fuuin no Mizu) Mały zwój #4 (niebieski):
Małe zasoby wody


Spoiler: pokaż
Specjalistyczne ubranko na gorące warunki

Nazwa
Strój Juranu

Typ
Ubranie/Mechanizm Ayatsuri

Objętość
100

Opis Strój zaprojektowany przez Ayatsuri Juranu, łączący przewiewny strój do działania na pustyni oraz maskę służącą do przeciwdziałania wszechobecnego piachu, jak i zabezpieczenia przed truciznami, a szczególnie niefortunnym zastosowaniem tych własnej produkcji.

Materiał - cienka przewiewna tkanina. Żeby uzyskać wartości zachowania ciepła organizmu użyto jej podwójnej warstwy, z niewielką przestrzenią na powietrze pomiędzy. W ten sposób podczas wiatru zachodzi bardzo szybko wymiana powietrza, zaś podczas bezwietrznych warunków całkiem przyzwoicie zachowuje ciepło ciała przed ucieczką na zewnątrz.

Wiatraczki - cechą szczególną całego stroju jest zaszycie w wybranych miejscach metalowych wiatraczków, które osłonięte są drewnianymi obudowami o wymiarach 6x6x1 cm. Łącznie wszystkich takich urządzeń jest 12, umiejscowione w specjalnych kieszonkach między warstwami materiału, kieszonki są doskonale dopasowane, dzięki czemu materiał nie wcina się w działający wiatraczek, a same kształty obudów trudne do zauważenia z zewnątrz.
W skład budowy wiatraczka wchodzą też sprężyny napędowe oraz łożyska. Naciągnięcie sprężyny jest możliwe za pomocą Niezauważalnego kosztu chakry (wymaganie Ninjutsu D). Po naciągnięciu wiatraczki działają przez 8 godzin. Materiały są tak dobrane, by zminimalizować tarcie przy ruchu obrotowym skrzydełek wiatraka.
Umiejscowione są tak, by studzić ważne punkty na ciele człowieka:
W tunice: na mostku , na plecach pomiędzy łopatkami, pod pachami i nad biodrami.
W spodniach: po dwa na każdym udzie, przyłożone do okolic tętnicy udowej, po jednym na każdej łydce, tuż pod kolanem.

Tunika - ma luźne rękawy, zapewniające swobodę ruchów, a także dość sztywny tors, w celu zapewnienia dokładności chłodzenia. Tunikę uzupełnia głęboki kaptur, który w pewnym miejscu ma dodatkową warstwę, którą można przyczepić do maski.

Spodnie - stosunkowo luźne, z wyraźnie ciaśniejszą częścią udową od piszczelowej. Dodatkowe szwy nie pozwalają wiatraczkom na latanie.

Komin - biały komin otaczający skórę szyi. Sięga na ramiona, musi być zakładany przed tuniką. W górnej części można go przypiąć do maski.

Maska - maska zbudowana ze skóry i drewna, z długim dziobem wypełnionym watą nasączoną w substancjach zapachowych. Wata oczyszcza wdychane powietrze z pyłów i cieczy, jest także możliwa do szybkiego wyczyszczenia po zdjęciu maski. Na watę od strony twarzy bardzo łatwo też zastosować antidota na znane przez użytkownika gazy bojowe. Szerokie wizjery są ze szkła i zapewniają przejrzyste widzenie. Maska zapinana jest paskami z tyłu głowy o drewnianych sprzączkach, zaś na swoich obrzeżach ma dodatkowe zapięcia, którymi można przyczepić wnętrze kaptura.

Buty - obuwie ninja w kolorze czarnym.

Paski - Dwa normalne paski to ściśnięcia tuniki i spodni w talii. Cztery krótkie paski z klamrami do zapięcia na kończynach, by ograniczyć wpadanie niechcianych pyłów. Szlufki do pasków znajdują się w talii, na ramionach i w okolicach kostek. Sprzączki są drewniane.

Wymagania
Założenie
Brak
Pełna sprawność
Brak

Dodatkowe Opcjonalnie

Cena
1250 Ryō

Link do tematu postaci
KLIK!


Nazwa
Ari

Poziom
Prosty

Rodzaj
Medykament

Forma
Płyn

Sposób aplikacji
Dokrewne/domięśniowe (rany, iniekcje)

Opis Mętna, biaława ciecz. Oleista w konsystencji, co ułatwia zastosowanie na metalu. Działanie o charakterze znieczulającym.

Działanie 1. tura - aplikacja
2. tura - znieczulenie w otoczeniu ok. 3 cm od aplikacji
3. tura - znieczulenie w otoczeniu ok. 5 cm od aplikacji, lekkie mrowienie wokoło
4. tura - znieczulenie w otoczeniu ok. 5 cm od aplikacji, lekkie mrowienie wokoło
5. tura - znieczulenie w otoczeniu ok. 3 cm od aplikacji
6. tura - lekkie mrowienie po znieczuleniu, efekt ustępuje

Substancja znieczula drobne rany, takie jak zadane przez senbon czy nieprecyzyjnie wymierzony kunai. Gorzej zaś radzi sobie z groźniejszymi, bardziej penetrującymi ranami, których ból jedynie w niewielkim stopniu łagodzi.

Link do tematu postaci
KLIK!


STATYSTYKI:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Kugutsu
NATURA CHAKRY: Fuuton
STYLE WALKI: Chen
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: -
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 41 (31
    SZYBKOŚĆ 41 (31)
    PERCEPCJA 81 (31)
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 164 (134)
KONTROLA CHAKRY D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI: +4% chakry z wytrzymałości || -10 do statystyk fizycznych na czas eventu
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU D
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI B | - | -
    • Chen
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU B
    ELEMENTARNE
      KATON -
      SUITON -
      FUUTON D
      DOTON -
      RAITON -
    KLANOWE B

JUTSU:
NINJUTSU
  • [E]Bunshin no Jutsu
  • [ E ]Henge no Jutsu
  • [ E ]Kai
  • [ E ]Kawarimi no Jutsu
  • [ E ]Kinobori no Waza
  • [ E ]Suimen Hoko no Waza
  • [ E ]Nawanuke no Jutsu
  • [ D ]Suienzou no Jutsu
  • [ D ]Utsusemi no Jutsu
  • [ D ]Hikari no gijutsu-kyu

FūINJUTSU
  • [ E ]Fūin no Jutsu
  • [ D ]Fuuin no Mizu
  • [ C ]Gofū Kekkai
  • [ C ]Shikoku Fūin
  • [ C ]Kuchiyose: Raikō Kenka
  • [ B ]Fuka Hoin
  • [ B ]Fukoku Hoin
  • [ B ]Gofu Kekkai no Toranhishon

KUGUTSU
  • [ D ]Chakura no Ito
  • [ D ]Sōshūjin
  • [ C ]Kugutsu no Fūin
  • [ B ]Ayatsuri Fuka Hoin
  • [ B ]Kikō Junbū
  • [ B ]Hitokugutsu: Hotetsu
  • [ B ]Senju Sobu

CHEN
  • [ D ] Kusarinageru
  • [ D ]Teiōsekkai
  • [ C ]Hebi Kusari

FUUTON
  • [ D ]Enshou no Kaze
Ayatsuri Juranu
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Akarui » 25 sie 2019, o 12:11

Powinien wytrzymać.

Wytrzymać? Ale co? Powrót do podziemi Iglicy? Oj nie. Akarui dobrze wiedział, jak to może się skończyć jego ponowne wejście do tuneli. Ponownym leżeniem na kozetce, w najlepszej opcji. Było lepiej. Medycy polowi z obozu mimo pewnie mniejszego doświadczenia i o skromniejszych umiejętnościach niż Tozawy, uratowali mu życie. Krtań i oskrzela były już czyste, jedynie z lekkim obrzękiem, który był odczuwalny podczas oddychania. Kaszel przestał dokuczać i w końcu płuca mogły w pełni rozwinąć swoje możliwości. Skóra również dochodziła do siebie, zostały jeszcze zaczerwienienia i nadal dokuczające uczucie naciągnięcia. To jednak nie jest ból nie do wytrzymania, bywało gorzej. Znacznie.

Shikami zdawała się być najbardziej poruszona informacją o nowo odkrytej odnodze. Zrozumiałe. W końcu wokół iglicy w jako-takiej koegzystencji urzędowały trzy wielkie rody: Sanju, Nara i Aburame. Kto pod kim zaczął kopać dołki? Kto doprowadził do tak niebezpiecznych sytuacji? Czy może to robota kogoś z zewnątrz? Na pytania trzeba odpowiedzieć. Jak tylko medyk był w stanie, usiadł na kozetce i zwrócił się do niej, jednocześnie wyciągając na poczętą manierkę ze swojego wyposażenia: - Nie wiem, Pani. Ściany zdawały się gładkie, nie zajrzałem dokładnie, ale pierwszy tunel był dość długi. Drużyna tam weszła, ja musiałem zawrócić. Jeśli żyją, powinni zdobyć te informacje. Potem wolnymi i małymi łyczkami nawadniał swój organizm. Jedna butla nadal wisiała przy jego pasie nieotwarta, choć ciepła. Z tej drugiej właśnie wylał całą zawartość, zwrócił się więc do jednego z medyków: - Bylibyście tak mili i napełnili mi bukłaczek?


Spoiler: pokaż
Sprawdza swoje ciało, oddycha pełną piersią i dziękuje w duchu medykom. Odpowiada dowodzącej, że nie jest pewien i inni zdobyli już więcej informacji. Wypija wodę z bukłaka i prosi o napełnienie.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.



Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Natsu » 27 sie 2019, o 01:45



Podziemne piekło
Podziemia Iglicy


Grupa główna dość szybko połączyła siły, zbierając się w jednym punkcie. Przez krótki okres czasu, bo zaledwie kilka minut, wydarzyło się tak wiele, że większość zwykłych ludzi wymiękłaby od razu i pragnęła jedynie uciec z tego piekła. Najpierw gejzery, które pozbawiły życia dwójki członków wyprawy, później przedstawiciel groteskowego klanu Kakuzu uciszający na wieki kolejną dwójkę. Ich liczebność drastycznie się zmniejszyła, a dopiero co wkroczyli do kompleksu. Aż strach myśleć, co się wydarzy później, gdy napotkają kolejne przeszkody na swojej drodze...
W czasie, gdy Shiga i Juranu zajęli się rozczłonkowywaniem ciała Harumi i pieczętowania go w zwojach, Murai przeszukał ciało zmarłego dowódcy wyprawy. Przy jego ciele, nie licząc łuku i kołczanu oraz kilku sztuk innego podręcznego oręża, raczej ciężko było znaleźć coś więcej. A przynajmniej wstępnie - po bliższym przeszukaniu, Kakuzu znalazł niewielki notatnik, należący do martwego Nary. W środku wypisywał podstawowe informacje o swoim oddziale - piątki shinobi, w tym jego samego, których specjalizacją był zwiad i atak z zaskoczenia. Przy dwóch imionach, Keiko i Hotaru, widniało oznaczenie że zostali oni zabici w podobny sposób do tego, jak umarł sam Shikari - pozbawieni życia przez tajemnicze, podziemne gejzery. Pozostałe imiona, Kai i Kira, były szczegółowo opisane i streszczone - Kira była utalentowanym medykiem, zaś Kai - chodzącą bronią w Taijutsu i wtajemniczonym w pieczętowanie, w tym wliczając kilka technik zakazanych sztuki Fuuinjutsu. Obok tego był też rozkaz od Nary Naokiego, nawołujący go do przybycia do obozu pod Iglicą i poprowadzenie kolejnej wyprawy w gardziel ziemi. Rozkaz, który kosztował Shikariego życie.
Murai odstawił zwłoki Nary, by zajęli się nim Juranu i Shiga. W tym czasie dołączyła do nich grupa zwiadowcza, która wykazała oznaki wielkiego szoku na to, co się wydarzyło. Psy od razu wróciły pod pieczę Yoichiego, który pogłaskał je z czułym uśmiechem, i zapytał przede wszystkim o to, jak się trzymały. Wychodziło na to, że zwierzęta te obchodziły go znacznie bardziej niż ludzkie życia.
Oparzony Kyoushi przyjął leczenie od Ridy, zaś Kai - wciąż zszokowany, przyklęknął przy wciąż leżącym na ziemi zwoju z ciałem jego przywódcy. Przez ten czas jego obrażeniami zajął się Shiga. Stan Kyoushiego nie wyglądał najlepiej - był zadyszany, jego skóra miała nienaturalny, blady odcień. Dodatkowo najmniejsze dotknięcie jego ciała wiązało się z silnymi syknięciami bólu, więc medyczka musiała się odpowiednio postarać. Kai zaś zupełnie nie reagował na impulsy zewnętrzne, lecz Shiga mógł zauważyć, że pomimo ciężkich warunków, mnich zachowywał się tak jakby poruszał się na zewnątrz - brak oznak zmęczenia, ot, tylko lekkie oparzenia. Znał się na rzeczy.
-Shikari... - mruknął klęczący mężczyzna, zaciskając pięści na udach. - ... miałeś rację. Cała ta wyprawa to była jedna wielka pomyłka. Powinniśmy byli opuścić Yokukage, a nie odpowiadać na ten rozkaz...
Podczas leczenia, Shiga szepnął mu coś na ucho, lecz ku jego zaskoczeniu - Kai posłał mu tylko mordercze spojrzenie, i odpowiedział mu. Również szeptem, lecz z widoczną wściekłością.
Następnie wstał z klęczek, spojrzał na resztę i westchnął ciężko. Najdłużej spojrzał na Muraia i Yoichiego, którzy jak gdyby nigdy nic przygotowali się do ruszenia dalej - ot, nic się nie stało, kontynuujmy.
-Zejdźmy na dół, i po prostu skończmy tę farsę. Nie zamierzam siedzieć tu ani sekundy dłużej, niż będzie to konieczne.
Ruszyli, we względnie zorganizowanym pośpiechu. Juranu w tym czasie przejrzał pamiętnik, który wcześniej znalazł (aktualnie już martwy) Yura. W środku zaś znajdowały się zapiski z codziennego życia jednego ze strażników podziemnego kompleksu - mężczyzna zajmował się głównie panowaniem nad porządkiem wewnątrz kompleksu, lecz czasem dostawał też zajęcie sprawdzania siedzącego na dnie tuneli mężczyzny, którego nazywali po prostu Gobim. Dostarczali mu jedzenie i rozmawiali z nim, poprawiając mu humor i upewniając się że mężczyzna jest w dobrym zdrowiu. Starzec, sądząc z opowieści, był osobnikiem bardzo sympatycznym, lecz przy tym zawsze wycofanym. Często też ostrzegał, żeby nie przywiązywać się do niego za bardzo, i być gotowym na ucieczkę w każdej chwili. W końcu nie wiadomo, kiedy Shinigami może po niego przyjść.
Gdy zeszli po schodach za korytarzem, gdzie Kyoushi, Kai i psy rozdzielili się z Chise, grupa zobaczyła, że ścieżka ze schodów prowadziła jeszcze niżej. ZNACZĄCO niżej. Kręta klatka schodowa mogła wzbudzać u wędrujących uczucie klaustrofobii, a im niżej schodzili, tym goręcej było. Chociaż tyle, że jakiekolwiek naturalne pułapki dały im chociaż trochę spokoju.
Zeszli na sam dół, gdzie dotarli do niewielkiego pomieszczenia pomiędzy korytarzami.
I tam znaleźli coś jednocześnie godnego uwagi, jak i smutnego.
Zwłoki podstarzałego mężczyzny.
Łysy mężczyzna z siwymi, gęstymi wąsami i orlim nosem, aktualnie leżał na podłodze, wyglądając jakby spał. Zdawało się, że panująca wokół temperatura nie wpłynęła na jego ciało w najmniejszym stopniu - jak gdyby było do niej przyzwyczajone. Musiał umrzeć jakiś czas temu, ale nie było czuć żadnego fetoru związanego z rozkładem. Po prostu leżące ciało w prostym, codziennym ubraniu, z rozchyloną koszulą happi. Na jego brzuchu znajdowało się coś, co kiedyś mogło być pieczęcią: cztery tatuaże, ustawione w filary wokół jakiegoś pustego, okrągłego pola.
A dalej? Widać było tylko szerokie, kamienne przejście, skręcające powoli w bok.
Temperatura zaś dała się ponownie we znaki pozostałym. Juranu poczuł, jak jego kończyny powoli zaczynają mu odmawiać posłuszeństwa, a jego głowa wydaje się zaskakująco lekka. Hiroki zaś najpierw osunął się na jedno kolano, próbując zebrać w sobie siły, lecz po chwili prób przegrał - stracił przytomność i osunął się na wyłożoną kamiennymi kocimi łbami posadzkę.

Kobieta uśmiechnęła się lekko w kierunku Chise, gdy ta zwróciła się w jej kierunku i nastawiła naprzeciw niej swoje ostrza. Wyraz jej twarzy nie wyrażał wyższości, nie podsuwał też pomysłu że mogłaby Uchihę zaatakować. Nie wydawała się być zaskoczona reakcją dziewczyny, ani też nie zdawała się okazywać gniewu. I to właśnie w niej było najbardziej niepokojące. Kobieta nie wyrażała sobą absolutnie żadnych emocji. Po prostu była. Nie dało się z niej wyczytać, jaki może być jej następny ruch.
A tym było podejście o dwa kroki bliżej.
-Spokojnie, moja droga. Gdybym chciała Cię zabić, nie wywoływałabym Cię, a po prostu spróbowała zaatakować od pleców. - Uśmiechnęła się. - Chociaż, przypuszczam że na to też byłabyś w stanie zareagować.
Położyła dłoń na swojej klatce piersiowej, przy okazji lekko skłaniając głowę na powitanie. Jej szaro-niebieskie oczy wciąż jednak świdrowały Chise.
-Jestem Hasunemoto Minako. Nie tyle oddzieliłam się od waszej grupy, co ruszyłam przodem. A że nie lubię pracować w grupie, to pozwoliłam sobie ułatwić ten proces.
Kobieta podeszła do krawędzi korytarza i spojrzała na śpiącego na dole demona.
-Tak, to jest to. Bijuu. Ogoniasta Bestia, jedna z dziewięciu, stworzona przez Mędrca Sześciu Ścieżek na początku ery shinobi. I przyczyna tych wszystkich dziwnych zjawisk w okolicach góry, a przynajmniej tak wnioskuję po tym, jak parno jest tuż obok niej.
Wyciągnęła notatnik i kawałek węgla, którym zaczęła żywiołowo notować swoje obserwacje. Patrzyła na demona i panujące wokół nich warunki, uśmiechając się wesoło.

Shikami lekko się skrzywiła, słysząc odpowiedź Akaruia. Niestety, mężczyzna spędził pod ziemią zbyt mało czasu, by być w stanie zgromadzić dostatecznie dużo informacji by zacząć wysnuwać jakieś wnioski. Sama jednak informacja, że pod górą znajdował się jakiś wykonany ludzką ręką kompleks korytarzy, zdawał się dawać jej dużo do myślenia. Oparła się wygodniej, zastanawiając się nad czymś głęboko.
Jeden z medyków, poproszony przez Akaruia, kiwnął twierdząco głową i sięgnął po trzymany przez Tozawę bukłak, po czym opuścił namiot. Wrócił niewiele później, niosąc napełniony czystą, letnią wodą pojemnik, który powrócił w ręce Ayatsuriego, który czuł się już w wystarczającym zdrowiu, by móc wstać z kozetki i stanąć na równych nogach. Shikami westchnęła, po czym wstała i spojrzała na dwudziestodziewięciolatka.
-Mam nadzieję, że powrócą w miarę szybko. Im więcej się dowiemy o tej zasranej górze, tym lepiej dla nas wszystkich.
W tym momencie do namiotu wbiegł jakiś młodszy shinobi, mający na oko maksymalnie 16 lat. Sądząc z wyposażenia, mógł być co najwyżej Akoraito. Nie marnując czasu, od razu podszedł do Shikami i Akaruia.
-Pani Shikami... mamy gości. Zwiadowcy z Kaigan. Aburame.
Shikami uniosła lekko brwi, zaskoczona, lecz ostatecznie kiwnęła głową. Młodzik wybiegł z namiotu medyków, a Shikami spojrzała na Tozawę.
-Dobrze więc. Zaczekaj gdzieś w obozie, albo chodź ze mną. Sama z chęcią się dowiem, co takiego mogą od nas chcieć przedstawiciele Aburame.


Hiroki - utrata przytomności, stan bardzo ciężki. Bez odpowiedniej pomocy medycznej udar jest nieunikniony. W swoim poście możesz napisać majaki swojej postaci, które widzi przez ten czas.
Juranu - zaczynasz czuć się na granicy swojej wytrzymałości. -20 do wszystkich statystyk fizycznych (nie sumuje się z poprzednią karą).
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.

Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla wybranych osób.


Czas na odpis: środa, 13:45.
Avatar użytkownika

Natsu
Support
 
Posty: 2286
Dołączył(a): 17 lut 2015, o 18:36
Wiek postaci: 0
Multikonta: Natsume

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hitsukejin Shiga » 27 sie 2019, o 15:52

I remember when
I remember, I remember when I lost my mind
There was something so pleasant about that place
Even your emotions have an echo in so much space
And when you're out there, without care
Yeah I was out of touch
But it wasn't because I didn't know enough
I just knew too much


Spodziewał się, w stu procentach, że nie znajdzie poparcia. Od kogo miał go oczekiwać? Od Juranu, który już wcześniej sugerował pozbycie się najsłabszych ogniw? Od Ridy, która niechętnie dzieliła się informacjami z nimi i raczej realizowała własną agendę? Jasne, że ktoś tak obyty z... sytuacjami kryzysowymi, by znać osobiście i Pustego i Wilka przekraczał swoimi kompetencjami wszystkich slabszych w tej grupie - na jej obronę - chociaż skutecznie leczyła i pomagała. Sam Kakuzu na pewno będzie mówił, że jego zachowanie było w stu procentach oczywiste, konieczne i potrzebne.
Mnich chciałby się z nim zgodzić, ale kiedy tylko pomyśli o obrzydliwościach jakie wiążą się z Kakuzu, te ich... nici... od razu ma przed oczami przerażoną twarz Furu. Widzi we wspomnieniach jak rozrywana jest jego skóra - Kakuzu wtedy jedynie ciągnał za sznurki, a na ciele chłopca pojawiały sie już wylewy i rozstępy. Sekundy później i byłoby po dziecku... które mimo różnicy zdań i tego, że Shiga jest tragicznym opiekunem - bądź co bądź jest dla niego bardzo ważne.
-Ech. - Westchnął ciężko, słysząc tłumaczenia Muraia i poparcie płynące od Juranu i Ridy, tak jak podejrzewał, że będzie. - Przepraszam za mój wyskok, Murai. Ja po prostu bardzo, bardzo nienawidzę Kakuzu albo nawet się boje was. To jest to, o czym wspomniałem Masachiemu nim Rida go uciszyła za dopytywanie się. Kilka lat temu znalazłem uciekające przed łowcami dziecko w lesie. Doprowadził mnie do opuszczonego budynku, gdzie paskudne eksperymenty i operacje przeprowadzała kobieta i jej przyjaciel, Kakuzu. Przez to, że musiałem bronić dziecko nie poradziłem sobie z obojgiem na raz. Kiedy ja byłem przy niej, Kakuzu zaczął rozrywać to dziecko na kawałki, skóra zaczynała pękać, rozstępy, rany... Oddałem im się wzamian za życie dziecka. To oni mi wsadzili te kły, po wyrwaniu zebów jeden po drugim. Nici tego kakuzu owijał się dookoła wszystkich moich narządów. Pełzały w moich tętnicach. Całą dobę byłem ich królikiem doświadczalnym. Nawet spotkanie twarzą w twarz z jeźdzcem antykreatora czy z samym antykreatorem kiedy ten dał mi wybór: życie Chise albo potęga i dołączenie do niego nie odcisnęło takiego piętna, jak spotkanie z tamtym Kakuzu. To się do dziś śni po nocach. I mi i temu chłopakowi, którego adoptowałem. Furu. - Wzruszył ramionami na zakończenie tej opowieści. Nie chciał tego opowiadać, ale musiał. Nie chciał wyjść na głupiego, który broni życia głupków dla samego faktu by tylko przeciwstawić się Kakuzu. Nie chciał wyjść na kogoś bez zmysłu taktycznego i nierozsądnego.
-Dobrze zrobiłeś. - Dodał ciszej, w stronę Muraia już po wszystkim. Żałował, że była to prawda. Wolałby, by zabijanie nigdy nie było "tym lepszym, bardziej rozsądnym rozwiązaniem". A jednak w tej sytuacji... było niemalże koniecznością.

Zabijanie swoich "sojuszników" nigdy nie powinno być odpowiedzią, a jednak życie wolało toczyć się zupełnie inaczej.

Kiedy jednak, podczas leczenia Kaia po tym jak Shikari został zapieczętowany, ten mnich na niego nawarczał jakby chciał go zamordować, Shigę tąpnęło. Cóż za kontrast. Z jednej strony najemnicy, którzy wiedzieli, że śmierć jest ich chlebem powszednim, z drugiej strony ktoś, kto znajduje czas by porozpaczać za utraconym przyjacielem. Mimo ryzyka, że dostanie za to wpierdol, położył dłoń na ramieniu rozpaczającego mnicha.
-Wiem, wiem. Przepraszam, bracie. Dlatego go zapieczętowaliśmy. By był czas, gdy stąd wyjdziemy, go pochować z odpowiednimi honorami. Jest bohaterem, który oddał życie dla dobra świata, sprowadził nas tutaj, gdzie prawdopodobnie znajduje się największe zagrożenie na świecie czyli ogoniasta bestia. Wiem, co czujesz. Ta Kaguya która z nami szła też zginęła. Wychowywałem ją przez kilka lat. Zajmowałem się jak własnym dzieckiem. Tylko... Teraz naprawdę nie jest najlepsza pora, by żegnać tych, których straciliśmy bo sami możemy tego nie przeżyć i wtedy ich poświęcenie pójdzie na marne. - Mówił to z wielkim bólem, nie ukrywał, że bolała go zarówno strata Harumi jak i Shikariego. Nie szeptał. Nie było po co. Oczywiście Kai na pewno miał większe prawo rozpaczać nad przyjacielem, ale... Kiedy tylko skończy, mnich pomoże mu wstać ciągnąc go do góry. To, co powiedział, było naprawdę wypowiedziane w złą godzinę... Ale Shiga zdawał sobie sprawę, że nie ma czasu do stracenia. I teraz czas zaczął topnieć dużo, dużo szybciej.

Nareszcie wyruszyli. Zeszli niżej, bo to było jedyne rozsądne zachowanie... I jedyne dostępne po zawaleniu tunelu przejście. Schodzili długo, kręcąc się po schodach, ciasnych, klaustrofobicznych, jakby schodzili do kolejnego piekielnego kręgu niżej. Prosto w paszczę potwora, co? Monstrualna góra i monstrualne temperatury. To zaczynało być... męczące. Doszli do końca, aż znaleźli niewielkie pomieszczenie. Tak jak uprzednio, gdy Shiga sprawdzał zwłoki, uznał, że jego obowiązkiem jest sprawdzić je i teraz. Podszedł ostrożnie do mężczyzny, by ogarnąć zwłoki - poszukać w szybkiej analizie możliwych przyczyn śmierci, ucisnąć klatkę piersiową, brzuch, sprawdzić co się mogło stać. Obejrzeć ciało na rany, wkłucia, przecięcia, zasinienia... Ogólnie sprawdzić sytuację. Obejrzec pieczęc. Zapisać sobie jej wygląd w głowie.
Po ogarnięciu ciała zapewne kontrynowali dalej, do kamiennego przejścia.... Tylko, że sytuacja skomplikowała się jeszcze bardziej.
-Na bogów. - Mruknął Shiga, widząc jak Hiroki osuwa się tracąc przytomność. - Chyba mogę mu... wam obu, pomóc. - Spojrzał na Juranu, którego ruchy stały się spowolnione i ociężałe. Jego plan był prosty. Szybka akcja. Sięgnie do zwojów. Odpieczętuje trzy manierki z lodowatą, sogeńską wodą, zgrabnym ruchem ściągnie z szyi i karku leżący luzem na zbroi bandaż którego używał do zasłaniania swojej kaprawej mordy zyskując pare metrów materiału. Z jednego ze zwojów odpieczętowana została także bojowa pigułka żywnościowa oraz pigułka z krwią. Shiga doskonale znał jej wspaniały potencjał. Przywracała siły, zabierała zmęczenie.
Bandaż został podzielony na dwie części. Wylał jedną z manierek, cały litr, bardzo obficie nasączając obie części materiału lodowaty płynem.
-Juranu, przyłóż do czoła. Pierwsza posłuszeństwa odmawia głowa. Weź drugi bukłak, wypij, ochlodzi cię od środka. Połknij pigułkę z krwią. Powinna wzbogacić krew, zubożoną w składniki i tlen przez ten upał... - Powiedział, wpakowując nieprzytomnemu Hirokiemu bojową pigułkę żywnościową do ust. Uniósł jego głowę pod odpowiednim kątem, by chłopak się nie zachłysnął i jedną ręką wymusił odruch przełykania, by pigułka powędrowała tam, gdzie powinna. Owinął jego głowę lodowatym bandażem... Po czym postanowił go wziąć na ręce, głową niżej niż nogi, przewieszając go przez ramie. Krew odpływająca od nóg zasili zmęczone serce dając chwilowe ukojenie. To, w połączeniu z ochłodzeniem ciała i pigułką żywnościową powinno dać chłopcu drugą szansę. Kiedy tylko zacznie się budzić od razu każe mu wypić zimną wodę, by ochłodzić swoje wnętrze. Nie wiedział co innego może zrobic, jak może inaczej im pomóc...

Jeśli drużyna będzie chciała iść dalej i nikt mu nie przeszkodzi, to Shiga kontynuuje razem z nimi, brnać coraz głębiej do piekła. Pomysł ze zrobieniem wentylu na chłodne powietrze Juranu był dobry, ale tak głęboko to już chyba niewykonalny.

Streszczenie:
Spoiler: pokaż
Przeprasza Muraia, zgadza się z drużyną i opowiada dlaczego tak, a nie inaczej, reaguje na Kakuzu.
Odpowiada Kaiowi, próbując chociaż trochę go pocieszyć. Zdrowie psychiczne jest równie ważne, jak fizyczne.
Idą w dół, gdzie Shiga, po znalezieniu ciała starca, robi to samo co z pierwszymi zwłokami - analiza.
Kiedy Hiroki pada, a Juranu wygląda słabo, Shiga przygotowuje kompresy po dobyciu manierek, pobiera ze zwoju piguły. Jedńą daje Juranu, jedną - wymusza połknięcie na Hirokim.
Robi kompres Hirokiemu, biorąc go na ręce by krew dopływała do serca. Instruuje Juranu jak powinien postąpić, dając mu pigułę, wodę i kompres.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Obrazek

Aktualny wygląd fortecy-sana.
Spoiler: pokaż
Uśmiech normalny, nie od ucha do ucha, ale jednak kły zwierzęce, kły bestii ze stali - ostatnie zęby jaśniejsze. Całe ciało owinięte bandażami. Mocne buty, rękawice z płytami na dłoniach. Na lewym ręku widoczna kusza z systemem szpulowym. Na prawym ręku pazurzasta, przerażająca rękawica. Na plecach u boku wypełniony kołczan, na biodrze duża torba, a na niej zwinięty namiot. Ogólnie całe ciało opancerzone pancerzem Shinobi, a na głowie, prócz bandaży wszystko ukrywających (Chyba, że jasno zaznaczone, że jest inaczej), znajduje się maska jeżdzca głodu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Hitsukejin Shiga
Martwa postać
 
Posty: 2746
Dołączył(a): 26 wrz 2017, o 20:12
Wiek postaci: 20
Ranga: Doko
Krótki wygląd: Forteca-san. Po lepszy pogląd kierować się do podpisu.
Widoczny ekwipunek: Na plecach wypełniony kołczan i torba, z namiotem na torbie. Do tego na jednej ręce kusza, na drugiej pazurzasta rękawica. No i oczywiście zbroja, maska, bandaże i pełen fortecowy ekwipunek.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4164

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Reika » 27 sie 2019, o 16:57

Rozczłonkowywanie ciał tylko po to, żeby zmieściły się w zwoju. To było obrzydliwe, choć rozumiała intencje godnego pochówku. Mimo to, odwróciła wzrok, krzywiąc się i odchodząc dalej, żeby nie czuć tego całego smrodu, który w tej duchocie był jeszcze gorszy. Tracili czas, no ale nic na to nie można było poradzić. W tej jednak chwili wróciła grupa zwiadowcza, więc znowu było co robić. Reika podeszła do Kyoushiego i od razu rozpoczęła proces leczenia, żeby nie tracić więcej czasu. W międzyczasie Shiga zrozumiał swój błąd i przeprosił Muraia, tłumacząc się ze swojej niechęci do Kakuzu. Zabawne, bo doskonale go rozumiała. Ona pałała dokładnie taką samą niechęcią do klanu Uchiha, który był odpowiedzialny za wiele złego.
Spojrzała przelotnie na Kaia, który mocno przeżył utratę przyjaciela, jednak nie podchodziła, aby wyrazić swoje ubolewanie. Teraz nie był to dobry czas i chyba miała rację, bo po chwili mnich wyglądał już na ostro wkurzonego i zdeterminowanego, więc tylko skinęła głową na jego słowa i dokończyła leczenie Kyoushiego.

- No, gotowe. - Powiedziała do Białowłosego. - Ruszajmy.
Schodzili coraz niżej, w coraz gorsze piekło, więc Reika postanowiła po drodze wziąć kilka łyków wody, żeby uzupełnić płyny, jednocześnie uważnie nasłuchując i rozglądając się. Czujność miała tutaj kluczowe znaczenie, bo nigdy nie wiadomo, gdzie i kiedy buchnie kolejny gejzer. Na razie jednak mieli względny spokój, jednak to wcale nie poprawiało im humoru, skoro już wiedzieli, z czym mają się spotkać na końcu ścieżki. Nim jednak dotarli do celu, trafili na kolejne zwłoki. Tym razem było jednak inaczej, bo wcale nie były wysuszone, wręcz przeciwnie. Starzec wyglądał tak, jakby przed chwilą wyzionął ducha. Reika podeszła bliżej i przyjrzała się ciału, jednak nie dotykała go, mając jak najbardziej złe przeczucia. Nie, to nie było normalne, że warunki tutaj panujące ominęły tego starca. No i ta pieczęć na brzuchu, ukazana przez rozchyloną koszulę. Odsunęła się, gdy Shiga zaczął go tykać, tak na wszelki wypadek.
- Kai, zerkniesz na to? - Zapytała cicho mnicha. - Poznajesz te znaki? Mam wrażenie, że to jest właśnie ten starzec, o którym była mowa w zapiskach i źródło problemu. Przydałoby się go zapieczętować, jako dowód w sprawie, jednak boję się go dotknąć. Coś jest nie tak z tym ciałem, bo warunki nie wpłynęły na nie. Wygląda jakby umarł przed chwilą...
W tym momencie usłyszała głuche łupnięcie. Piekielny gorąc wreszcie zaczął zbierać swoje żniwo i w tej chwili Hiroki leżał nieprzytomny na ziemi, zaś Juranu ledwo trzymał się na nogach. Głupcy. Mieli okazję wycofać się razem z tamtym medykiem, a teraz zginą w męczarniach, bo Iryojutsu tutaj zdecydowanie nie pomoże. Chwilę obserwowała, jak Shiga moczy bandaż w świeżo odpieczętowanym bukłaku z wodą i robi z niego dobry użytek, jednak to pomoże tylko na chwilę. Obaj powinni koniecznie trafić na świeże, chłodne powietrze, inaczej nie mają szans przeżyć. Widząc jednak, jak Shiga daje im pigułki, jednemu tą z krwią, a drugiemu żywnościową, złapała się za głowę. To zdecydowanie nie był dobry pomysł.
- Te pigułki mogą im zaszkodzić. - Odezwała się cicho do Shigi. - To nie wycieńczenie i utrata krwi, czy chakry. To niewydolność organizmu. Jeśli upośledzony, przestający działać organizm pobudzisz takimi silnymi specyfikami, może dojść u nich do zawału, albo udaru, zwłaszcza gdy nie są wytrzymali. Módl się, żeby tak się nie stało...
Po tych słowach odeszła. Nie była w stanie w tym momencie wspomóc Shigi i na pewno nie zostanie w tyle z konającymi, z którymi będzie już tylko gorzej i chwilowe starania tylko przedłużą ich męczarnie. Była medykiem, ale też kierowała się brutalną logiką, że nie wszystkich da się uratować, a czasami trzeba po prostu pomóc im odejść. Shiga chyba jeszcze nie dojrzał do tego, starając się za wszelką cenę ratować wszystkich, jak leci. Kunoichi zaś ostrożnie ruszyła do przodu, starając się trzymać blisko psów i Yoichiego, którzy w razie czego ostrzegą przed niebezpieczeństwem. Sama też zachowywała czujność, starając się być gotową na każdą sytuację, nawet na to, że ktoś może obrócić się przeciwko niej. W razie czego zrobi szybki unik. Murai był naprawdę groźnym, jednak póki trzymała się na nogach i była użyteczna, nie powinna się obawiać jego macek. Yoichi był tutaj ostatnią osobą, która mogłaby zrobić jej krzywdę, jednak reszcie zdecydowanie nie ufała. Za dużo Uchiha i służących im, a przecież ten cholerny klan był sojusznikiem Aburame, przez których zrobił się cały ten syf. Ciekawe, czy Liderka Uchiha była wtajemniczona w tą sprawę. Nikt tego nie mógł stwierdzić na pewno, więc pozostało tylko jedno. Nie udać Uchiha.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
Avatar użytkownika

Reika
Martwa postać
 
Posty: 2051
Dołączył(a): 15 kwi 2015, o 19:21
Wiek postaci: 28
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Popatrz na Avatar, a po szczegóły zapraszam do mojej KP <3
Widoczny ekwipunek: Kabura na prawym udzie, torba na uzbrojenie przy pasie i dwie katany na plecach
Link do KP: http://www.shinobi-war.xaa.pl/viewtopic.php?f=32&t=245
Multikonta: Brak

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Akarui » 28 sie 2019, o 01:32

Gość w dom, cukier do szafy...

Wiadome było, że te częściowe informacje nie będą w stanie zadowolić dowodzącej całą operacją członkini klanu Nara. Ich inteligencja, umiejętność kojarzenia i łączenia faktów były słynne na cały kontynent. Potrzebowali tylko informacji. A biedny Tozawa nie mógł jej wszystkich dostarczyć. Całą drogę powrotną obwiniał się za to, że nie mógł tam zostać, dowiedzieć się więcej i wspomagać swoją drużynę. A co, jeśli zdobywają teraz kolejne bardzo ważne dane? A co, jeśli kogoś spotkali? Albo napotkali opór? A co, jeśli teraz potrzebują wsparcia medyka? Z tym już koniec. Wraz z uleczeniem jego ran zewnętrznych i ogólną poprawą stanu, lepiej było też w głowie. Była chwila, by Akarui wszystko sobie poukładał. Nie ma co płakać nad rozlanym sake, trzeba skupić się na teraz i na najbliższej chwili.

I w tejże chwili jeden z medyków oddał swojemu byłemu pacjentowi napełnioną manierkę. Znów miał dwie i mógł wytrzymać w tych warunkach trochę dłużej. Niedługo po nim do namiotu wpadł inny, młody shinobi, pewnie członek straży z obozu albo posłaniec. On sam jednak nie był ważny. To jego wiadomość miała zagęścić sytuację i i postawić wszystkich w stan gotowości. Otóż do obozu przybyła delegacja klanu Aburame. Przypadkowe spotkanie? Wątpliwe. Sąsiedzi zaniepokojeni chaosem przyszli się spytać, czy aby wszystko w porządku? Bardziej możliwe. Swoją drogą, Akarui widział już kiedyś członków klanu z Kaigan, ale nigdy nie widział ich w akcji. Słyszał plotki, jakieś robaki czy coś, nic więcej. Jak tylko usłyszał magiczne "albo" od dowodzącej, od razu podjął decyzję. - Shikami-sama, będę zaszczycony mogąc Ci towarzyszyć.

Łyk wody z pełnej manierki i można było brać się do roboty. Medyk poprawił swoje wyposażenie i otrzepał koszulę z błotka, jakie się tworzyło przez jego pot wymieszanym z kurzem. Chciał się prezentować ciut lepiej przed gośćmi. Wyszedł razem ze swoją przełożoną, trzymając się te parę kroków za nią. Nie miał pojęcia, czego się po nich spodziewać, więc starał się przygotować na każdą ewentualność. Rozglądał się za jakimś zasuszonym konarem, by cały czas był w jego zasięgu. Chciał mieć na oku całe otoczenie, szczególnie gości. Dla bezpieczeństwa swojego, panienki Shikami i innych przebywających w obozie. Podczas ekspedycji zawiódł. Dostał drugą szansę i nie zamierzał jej stracić.


Spoiler: pokaż
Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.


Ukryty tekst. Treść widoczna tylko dla autora wpisu.
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Hiroki » 28 sie 2019, o 02:28

Ruszyli dalej, przed siebie. Organizm Hirokiego dawał się we znaki już sporo czasu, ale teraz gdy schodzili jeszcze niżej, zmęczenie jeszcze bardziej narastało. Wspierał się co jakiś czas o ramię fortecy, by kolejno zrobić kolejnych kilka kroków o własnych siłach. Zobaczył zwłoki z dziwnymi znakami na piersi. Podobnymi do tych, które czasami widywał wewnątrz zwojów. Pieczęć... Co mogła skrywać? Nie miał zielonego pojęcia. Mógł się domyślać, jednak było zbyt szybko, na wyciąganie wniosków, które nasuwały mu się do głowy. Czyżby to była ta broń, którą skrywali tutaj tyle czasu? Ciało wydawało się relatywnie świeże, jednak organizm był na tyle wycieńczony, że nawet przetwarzanie informacji przychodziło chłopakowi z trudem.[/akap]

Po oględzinach, ruszyli dalej. Hiroki zrobił jeszcze kilka kroków, by następnie osunąć się na kolano. Próbując z całych sił wstać, wreszcie jego ciało dało za wygraną. Bezwładne ciało uderzyło o posadzkę. Czarny obraz przed oczami, a następnie głuchy huk, który wskazywał tylko na to, ze chłopak właśnie dobił do granicy swojej wytrzymałości. Pozostawiony na łaskę towarzyszy.

Umysł chłopaka nadal jednak działał, a to, co pojawiało się wewnątrz niego było dziwnymi scenami/snami/koszmarami. Największy strach. Największe pragnienia, obrazowały się jedne po drugich wewnątrz jego głowy. Mimowolnie napływały kolejne obrazy... Totalnie oderwane od rzeczywistości...

Był pod postacią swego rodzaju ducha, widział siebie stojącego na polanie, niemalże otoczonego przez dzikich. Był za murem, pozbawiony wsparcia. Dzikusy nacierały, aż wreszcie ni stąd ni zowąd ogromny zwierz zaatakował chłopaka. Jego oczy zmieniły formę, na tę, którą pamiętał u ojca. Trzy czarne łzy, płynnie pojawiły się na czerwonym tle tęczówki. Chwilę później, zwierz zatrzymał się, dokładnie tak samo, jak on gdy walczył za młodu z ojcem. Niestety, ten piękny obraz szybko przemienił się w koszmar. Zza zwierzaka wyłonił się potężny samuraj, dzierżący dziwną broń, niespotykaną tak często jak powszechnie używane katany. Ogromna naginata, w prawej ręce tylko świsnęła. Zwierzak rozpadł się na kilka ogromnych kawałków. Duchowa postać, wręcz wycofała się odrobinę, a następnie obserwowała dalsze poczynania. Kolejną ofiarą miał zostać sam Hiroki, jednak mężczyzna, zamiast pozbawić go życia, po prostu wyrwał oczy chłopaka, śmiejąc się w niebo głosy...

Scena urwała się w momencie, w którym samuraj przyglądał się wyrwanym z oczodołu gałkom, chwilę później widział grupę z którą chwilę temu podróżował. Yoichi i Rida uśmiechali się do siebie, a obok nich, leżało kilka ciał. Kolejny koszmar. Zza pleców dziewczyny wyłoniła się druga kobieta, ta, która zniknęła na samym początku ekspedycji. Duch, który obserwował zdarzenie, włożył instynktownie dłonie do jednej z toreb na biodrze wyciągając bezbarwne w tej formie piórko. Westchnął ciężko, a następnie cała trójka rozpadła się w tysiąc węży, pełzając w bliżej nieokreślonym celu.

Kolejny błysk. Duszek po raz kolejny znajdował się w innym miejscu, w innej linii czasowej. Kiedyś już to widział, był na murze, obserwował po raz kolejny Uchihę. Powrót Chise na mur. Dziewczyna oraz chłopak wesoło rozmawiali, przysięgali sobie, że kiedyś zobaczą to, co znajduje się na końcu tych rozległych krain, kiedy nagle "niewidoma" pchnęła go z krawędzi. Oczy chłopaka zabłyszczały czerwonym światłem. Historia jednak nie była prawdziwa. Duszek poszybował za chłopakiem, by po chwili zobaczyć jak jego ciało uderza o twardą, skalną posadzkę, z wyrzeźbionymi kocimi łbami.

Duszek kolejny raz zmienił miejsce oraz czas akcji. Tym razem, duchowa forma, nie do końca rozpoznała miejsce, jednak po chwili rozpoznał dom, z którego był zmuszony odejść. Stał w miejscu w którym zwykł trenować z ojcem, za dziecka. Gdy był do niczego. Scena przedstawiała ponowną konfrontację. Dwójka mężczyzn, bowiem wydawało się, że jest to wyobrażenie przyszłości, stała wpatrując się w siebie niemal identycznymi oczyma, kiedy wreszcie zaczęli walkę, jak równy z równym. Tata Hirokiego uśmiechnął się w jego stronę, po otrzymaniu kilku kolejnych ciosów. Następnie oddał tym samym, wyprowadzając serię uderzeń. Mężczyzna cieszył się. Pierwszy raz odkąd Hiroki mógł sięgnąć pamięcią, widział własnego ojca uśmiechającego się podczas ich wspólnego treningu. Widząc to, duszek którym była podświadomość Hirokiego odleciała wysoko, by po chwili zniknąć w przestworzach.

Wreszcie, po paru takich wizjach, w umyśle chłopaka, bez względu na to jaki skutek miała pomoc jego opiekuna, pojawił się obraz przypominający tunel, podobny do tego w którym się znajdowali. Na końcu pojawiło się jaskrawe światło, w kierunku którego, powoli ruszył chłopak. Uciekał, przyśpieszał kroku, a światełko oddalało się z każdym krokiem. Zdawało się, że niemal niemożliwym jest uchwycić je, złapać. Dobiec do niego. Z każdą chwilą było coraz dalej i dalej i dalej... Nie mógł go dogonić, jakkolwiek się nie starał. Jeżeli zaś uda mu się wybudzić, to światło ruszyłoby z pędem do niego - tym samym w momencie zetknięcia postaci ze jaskrawą poświatą, chłopak otworzyłby oczy, próbując się zorientować co się dzieje. Gdzie jest. Czy żyje, oraz jak wygląda ich ogólna sytuacja. Pozostałby w ramionach Shigi, by jeszcze chwilę odpocząć.


TL:DR
Spoiler: pokaż
Hiroki traci przytomność, a następnie jego podświadomość w postaci duszka, zwiedza sobie różne koszmary i inne "senno podobne" rzeczy. (CHYBA TAK WYGLĄDAJĄ MAJAKI, NIE WIEM NIGDY NIE MIAŁEM), realne, mniej realne, nierealne. Finalnie Hiroki próbuje dogonić uciekające światło, które zdaje się nieuchwytne.

Chakra+Techniki
Spoiler: pokaż
Chakra:77%(+40% jeżeli połknę pigułke = max)

Ekwipunek:
Spoiler: pokaż
PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • Kabura na prawym udzie
  • Kabura na lewym udzie
  • Plecak
  • Torba na biodrze
  • Biały płaszcz
  • Rękawiczki
  • Materiałowy komin

PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
    Karwasz schowany pod płaszczem.
    Kabura na prawym udzie:
  • 4x Kunai
    Kabura ne lewym udzie:
  • 4x Kunai
    Torba na biodro:
  • 16x Shuriken
  • Bojowa pigułka żywnościowa
    Plecak:
  • 20 metrów bandaży
  • 60 metrów stalowej żyłki
  • 2x Manierka z wodą(50%)
  • Kilka racji pieczywa zabranych przed wyjściem z Muru

Zużyte przedmioty:
Manierka z wodą
20m bandażu obwiązanego wokół głowy.

Statystyki:
Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: Sharingan
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI:
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona -
  • Nabyta -
PAKT: BRAK
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 10-15=1
    WYTRZYMAŁOŚĆ 45-15=30
    SZYBKOŚĆ 30-15=15
    PERCEPCJA 41+10(sharingan)-15=36
    PSYCHIKA 1
    KONSEKWENCJA 1
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 126
KONTROLA CHAKRY: D
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 104%
MNOŻNIKI:
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    NINJUTSU E
    GENJUTSU E
    STYLE WALKI 0 (dziedzina E)
    • ---
    • ---
    • ---
    IRYōJUTSU E
    FūINJUTSU E
    ELEMENTARNE
      KATON C
      SUITON E
      FUUTON E
      DOTON E
      RAITON E
    KLANOWE D
JUTSU:
Ninjutsu:
[E] Bunshin no Jutsu
[E] Henge no Jutsu
[E] Kai
[E] Kawarimi no Jutsu
[E] Kinobori no Waza
[E] Suimen Hoko no Waza
[E] Nawanuke no Jutsu
Fūinjutsu:
[E]Fūin no Jutsu
Sharingan:
Sharingan: Ichi Tomoe
Katon:
[D] Katon: Katongagure no jutsu
[D] Katon: Hōsenka no Jutsu
[C] Katon: Ryūka no Jutsu
[C] Katon: Kasumi Enbu no Jutsu
[C] Katon: Kaen Senpū
[C] Katon: Gōkakyū no Jutsu
[C] Katon: Endan
Hiroki
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Chise » 28 sie 2019, o 04:49

Kobieta ją konfundowała swoją postawą. Wcale nie była taka pewna tego, że byłaby w stanie zareagować w razie gdyby próbowała ją zaatakować z zaskoczenia, choć jej słowa były oczywiście logiczne. Raczej nie wywoływałaby jej gdyby miała złe zamiary, ale.. Była dziwna. Chise patrzyła na nią dłuższą chwilę w milczeniu, nie opuszczając broni, ale w końcu musiała się zdecydować - albo ją zaatakuje albo trzeba opuścić broń i przejść do bardziej pokojowej konwersacji.
- Mało to pocieszające - mruknęła, ale opuściła i schowała w końcu ostrze, nadal jednak kobietę obserwując. Nie widziała nic szczególnego, ta nie okazywała żadnych szczególnych emocji. Może lekkie rozbawienie? Uchiha nie wiedziała co może być zabawnego w tej sytuacji, ale i nie wiedziała nic o niej by to oceniać.
Ukłoniła się również, gestem uprzejmym, ale raczej automatycznym, bez większego namysłu.
- Uchiha Chise.. Ale ty to przecież wiesz - pierwszym odruchem było odwzajemnienie podania imienia, refleksja przyszła po tym. Przecież była przy tym jak wszyscy się przedstawiali, tylko ona sama nie raczyła powiedzieć o sobie nawet słowa.

- Nie masz czego żałować - skrzywiła się lekko, wspominając zachowanie grupy. Gadulstwo, tajemnice, próżne rozważania, w końcu te krzyki, zachowanie Masaru i dowódcy.. Ha, nie była pewna czy ona jest dobra w pracy grupowej, ale gdyby wiedziała o tym wcześniej też wolałaby się oddzielić. chociaż patrząc na jej zachowanie ostatnimi czasy, to zapewne także nie była idealną współtowarzyszką podróży, o czym świadczyła sama jej obecność tutaj. Podążając za nią wzrokiem, w końcu uciekł w kierunku białego stwora, który mimowolnie przyciągał wzrok. Wyglądał tak spokojnie.. Zupełnie nie jak przyczyna tych kłopotów.
- Aż ciężko w to uwierzyć - rzuciła bez większego namysłu - Na własne oczy widzę coś, co uchodziło za legendę. Jeszcze pół roku temu bym nie uwierzyła w żadną część tego zdania - potarła ręką owiniętą w bandaże kark, czując na nim nieprzyjemną wilgoć. Faktycznie, była tu chyba największa temperatura dotychczas, aczkolwiek nawet ta nie była dla niej bardzo męcząca. Wiele się zmieniło od czasu Hanamury i Kami no Hikage, potrafiła znieść naprawdę wiele.
- Co teraz z nim zrobić? Da się go gdzieś.. Przenieść? Tak bez niszczenia całej okolicy i zabicia nas wszystkich najlepiej - zapytała niepewnie. Sama wcześniej w myślach Juranu wyśmiała za podobne pomysły, a jednak.. Kiedy już stała i na niego patrzyła.. Nie, nie chciałaby nawet próbować go zabijać, nawet gdyby potrafiła, a to przecież nie było pewne czy cokolwiek w ich arsenale by zadziałało. Na pewno w jej nic nie zadziałałoby na coś tak potężnego.
- Przysłał Cię twój klan, Minako-san? - rzuciła mimochodem, chcąc mieć choć jakieś podstawy do zaufania jej. Nie żeby miała wybór, ale na pewno byłoby łatwiej.


Spoiler: pokaż
  • Chise gada sobie z panią Minako i pacza na bijuu


Spoiler: pokaż
KEKKEI GENKAI: -
NATURA CHAKRY: Katon
STYLE WALKI: Nanken no Mai
UMIEJĘTNOŚCI:
  • Wrodzona - Ślepiec
  • Nabyta -
WSPOMAGACZE: CS;
Ciężarki - założone 21.07;
ATRYBUTY PODSTAWOWE:
    SIŁA 50
    WYTRZYMAŁOŚĆ 120 + 10 (bonus z ciężarków)
    SZYBKOŚĆ 180 + 40 (bonus ze zdjętych ciężarków)
    PERCEPCJA 135 | 162 z bonusem
    PSYCHIKA1
    KONSEKWENCJA60
SUMA ATRYBUTÓW FIZYCZNYCH: 514 bez bonusów
KONTROLA CHAKRY B
MAKSYMALNE POKŁADY CHAKRY: 96%
MNOŻNIKI: +20% percepcji, styl na S: +25 szybkość i percepcja
POZIOM ROZWOJU DZIEDZIN NINPŌ:
    STYLE WALKI 1 (dziedzina D)
    • Nanken no Mai - S
    • ---
    • ---
    NINJUTSU B
    ELEMENTARNE
    KATON B


Spoiler: pokaż
JUTSU:
Ninjutsu D:
Utsusemi no Jutsu
Dorobou - WT
Suienzou no Jutsu

Ninjutsu C:
Hari Jiro
Hari Jugoku
Tachihou Houtai
Hitei Musho

Ninjutsu B:
Shunshin no Jutsu
Otakebi - WT

Nanken no Mai B:
Jagguru WT ranga B
Shikata no keikyoku WT ranga B

Katon D:
Katon: Hōsenka no Jutsu
Katongagure no jutsu - wt

Katon C:
Katon: Gōkakyū no Jutsu (nauczone na start)
Kaengiri (nauczone na start)
Katon: Endan (nauczone na start)
Katon: Kasumi Enbu no Jutsu (nauczone na start)
Katon: Kaen Senpū (nauczone na start)
Katon: Ryūka no Jutsu
Katon: tsubame - WT

Katon B:
Katon: Hibashiri
Katon: Haisekishō
Katon Arashi Hinote WT Shigi
Katon: Hitsukejin WT Shigi
Katon: Dai Endan
Katon: Karyū Endan
Katon: Karyūdan
Katon: Benijigumo
Katon: Ketatamashii


Spoiler: pokaż

EKWIPUNEK


PRZEDMIOTY PRZY SOBIE (WIDOCZNE):
  • 7 mieczy obusiecznych
  • Bandaż na rękach (15m)
  • Maska
  • 2 x kabury na udach
  • 2 x torba
  • duża torba
  • Karwasz
  • Bransoletka z wisiorkiem
  • komin na szyi
PRZEDMIOTY SCHOWANE (NIEWIDOCZNE):
Kabura 1:
  • 4 Kunai
  • Granat dymny

Kabura 2:
  • Nietoperzowy bumerang
  • Makibishi w kształcie zwierzęcych kłów - 20
  • Notka Świetlna - 5
  • Senbon - 50

Torba 1:
  • Granat Dymny 10
  • Fałszywe notki 15
  • Stalowa żyłka (1m) 20
  • Bojowa pigułka żywnościowa 1
  • Pigułka ze skrzepniętą krwią 3
  • 5 zakrzywionych shurikenów 5
  • Szpony
Torba 2:
Torba 2
  • 20 kwadratowych shurikenów

Duża torba
[list][*]Fuma Shuriken 2 x 90 = 180
[*] Kuzuri
Chise
 

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość