[Event] Podziemia Iglicy

Kolejna prowincja przynależąca do Prastarego Lasu o znacznej powierzchni. Midori zamieszkiwane jest przez Ród Nara i tak jak Shinrin oraz Kaigan, w głównej mierze pokryty jest gęstą puszczą, która słabo przepuszcza promienie słoneczne. Prowincja od wschodu graniczy z Ryuzaku no Taki, od południa z Kaigan, od zachodu z Shinrin oraz od północy z regionem Wietrznych Równin, co pozwala na rozwój handlu oraz żeglugi morskiej.

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Harruchi » 8 paź 2019, o 00:42

Biegając w tę i z powrotem, przekazując informacje i przejmując się Ogoniastą Bestią oraz renegatem Uchiha nie zorientowałem się nawet, że w gruncie rzeczy, nie przeżył nikt z klanu Nara, kto mógłby przejąć dowodzenie nad naszą najemniczą grupą. W związku z tym, faktycznie nie ma sensu czekać na rozstrzygnięcie tamtej potyczki, skoro zwyczajnie możemy wrócić do obozu i odebrać swoją nagrodę. Mam nadzieje, że będzie sowita. Może nie wszystko poszło idealnie i padło kilka trupów, jednak swoje wytyczne wykonaliśmy ponad miarę. Nie tylko dowiedzieliśmy się co stało za zmianami klimatycznymi, ale również zabezpieczyliśmy i usunęliśmy zagrożenie. To zdecydowanie więcej, niż od nas wymagano. Ja sam osobiście poznałem natomiast samą elitę współczesnego świata shinobi i mam nadzieję, że nie spowalniałem ich zbyt mocno. Mogę teraz jednak się pochwalić, że walczyłem ramię w ramię z członkami Krwawego Pokolenia, a to nie byle co.


z/t
Ostatnio edytowano 8 paź 2019, o 01:27 przez Harruchi, łącznie edytowano 1 raz
Harruchi
 

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Yami » 8 paź 2019, o 00:45

Nie czułem bólu. Nie mogłem powiedzieć, że boli mnie ręka, czy dupa, czy mam jakieś rany. Nie. twarz, która została oparzona parą bestii doskwierała. Choć w sumie biorąc pod uwagę, że całe moje ciało było jak kawałek drewna tak mniej odczuwałem ten fakt. Najprostsze ruchy takie jak kiwnięcie palcem czy poruszanie wargami sprawiało mi bardzo dużo problemów. Wszystko tylko za sprawą silniejszej woli oraz kilku nieprzyjemniejszych doznaniach nocnych. Znaczy... kilka razy zdarzyło mi się obudzić w środku nocy i mieć wrażenie, że całe ciało jest sparaliżowane zupełnie tak jak teraz. Najgorsze w tym wszystkim było przemożne wrażenie, że ktoś mnie obserwuje. Że coś stoi w kącie i się na ciebie patrzy. Ciemna czarna plama. Masz wrażenie, że wiesz gdzie jest i widzisz ją mimo, że nie patrzysz się w jej stronę. Cholernie dziwne wrażenie. Dopiero za trzecim razem jakoś tak udawało mi się wyjść z tego chorego stanu kiedy właśnie za sprawą silniejszej woli poruszyłem ciałem, a zjawa puffała jak klon.
No to teraz mam coś takiego na jawie. W sensie tych wrażeń cielesnych. Całe szczęście, że tutaj widziałem najemników i mogłem słyszeć ich rozmowy choć odpowiedzi raczej mogliby się nie spodziewać. Chyba, że satysfakcjonują ich sylaby rzucane co kilka sekund. Jak bardzo chciałbym teraz westchnąć, głęboko, swobodnie. Cała ta przygoda była niczym sinusoida. Chwilowe odruchy odwagi przeplecione następnie chwilowym załamaniem. Nie wiem sam czy po tym wszystkim zyskałem trochę odwagi czy jeszcze bardziej będę uważać i poddawać się strachowi. Teraz jednak, mimo, że nie mogłem się ruszyć, byłem odrobinę spokojniejszy. Demon już nikogo nie zaatakuje. Nie zginie nikt więcej. Nasza grupka była z dala od kłębów dymów i z tego co słyszałem, nie planowali iść ponownie rzucać się do boju. Jedyne co tak naprawdę myślałem w tym momencie co przyniesie mi jutro, i pojutrze i tak dalej i tak dalej. Nie mogę zostać takim jakim jestem teraz. Za duże ryzyko. Dlatego propozycja mężczyzny o dołączeniu do organizacji zdawała się tak bardzo kusząca. Niemal idealna, choć jako syn kupca byłem świadom, że nie ma nic idealnego. Zawsze jest jakiś haczyk zawsze jest drobny druczek. Teraz niewątpliwie było nim, to, że widział we mnie nie człowieka a potencjalną broń. Czy tak jest rzeczywiście nie jestem w stanie powiedzieć. Dlatego na jego propozycję udzieliłem krótkiej (muszę być oszczędny w słowach) odpowiedzi:
- Po... my... ślę...
Każde słowo wymagało dość dużego uporu. Nie planowałem więcej się wytężać. Staruszkowi, który zaoferował swą pomoc w moim transporcie mogłem jedynie podziękować krzywym uśmiechem, który udało mi się wykrzesać.

Zamknąłem powieki. Chciałem zasnąć. Chciałem pozbyć się teraz natłoku myśli. Odstawić to na bok.
Ciemność.
Poczucie bycia obserwowanym.
Obecność.
Tak jak wtedy kiedy obudziłem się w nocy sparaliżowany.
Tak teraz odczuwałem, że coś jest blisko mnie i mnie obserwuje.


z/t
Avatar użytkownika

Yami
Szarak
 
Posty: 1746
Dołączył(a): 25 paź 2017, o 20:14
Wiek postaci: 19
Ranga: Leń
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=4268

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Asaka » 8 paź 2019, o 00:58

Cóż mogła zrobić? Tylko stać z boku i przysłuchiwać się rozmową, które toczyły się tuż obok. O nowopowstałej organizacji Ichirou, o której zaczął mówić i namawiać ich do tego, by do niej dołączyli. To wszystko brzmiało pięknie – albo brzmiałoby, gdyby dolatywał do jej mózgu jakiś większy sens tego, co było mówione. Och, owszem, miała w zwyczaju totalnie ignorować swojego rozmówcę, jeśli ten zaczynał się nadmiernie rozgadywać i pierniczyć trzy po trzy o czymś, co według niej nie miało sensu, zgoda. Zdarzało się tak, że robiła to zupełnie celowo, na twarz przyjmując maskę kogoś totalnie nieskażonego inteligencją. Prawdę mówiąc to zdarzało jej się to zbyt często. Tym razem jednak nie zrobiła tego celowo. Prawdę mówiąc uważała Sabaku za całkiem ciekawego człowieka i wtedy, gdy lecieli sobie na jej kryształowym smoku, rozmowa z nim całkiem ją zajęła – nie był kolejnym nudnym zleceniodawcą, który chciałby, by uratować zagubioną gdzieś w krzakach siostrę ciotki stryja, i który przy okazji chciałby sobie pogadać. Nie. Asaka chętnie by wysłuchała i zapamiętała, a może i by nawet przemyślała to wszystko, co Asahi miał do powiedzenia, tyle, że… tyle, że ubytek chakry, jaki czuło jej ciało, sprawiało, że jej umysł kompletnie się odłączał. Docierały do niej dosłownie pojedyncze słowa, które w ogólnym rozrachunku niewiele znaczyły bez szerszego kontekstu. Więc stała tak i gapiła się nieco nieprzytomnie na grupkę pozostałych przy życiu shinobi. A potem równie nieprzytomnie dała się pociągnąć za rękę, gdy zarządzono, że trzeba się stąd zmywać. Było jej już wszystko jedno, czy będą iść pięć minut, pół godziny czy może dwie. Pewnie właśnie dwie, skoro trzeba było wrócić tą samą drogą, którą tutaj przyszli, a zajęło im to wszystko przecież sporo czasu i kilometrów, a dodatkowo Asaka nie była już w stanie stworzyć smoka, który mógłby ich przenieść przez pewną połać terenu, szczególnie niebezpieczną. Ale – jak mówiłam, było jej już teraz naprawdę wszystko jedno. Wystarczyło jej w zupełności, że Shikarui trzymał ją za rękę i kazał iść przed siebie.
Więc szła. Noga za nogą. Lewa, prawa, lewa, prawa. Zagajona odpowiadała raczej krótko i z dużym opóźnieniem o ile w ogóle. Nie zwracała też większej uwagi na zmieniający się teren. Może dlatego… że się nie zmieniał. Cały ten czas mocniejsze refleksy słońca zakrzywiały się dziwacznie i odbijały się mieniąc od jej ciała, dobitnie mówiąc, że ciągle coś jest nie do końca normalnie, jednak kto nie wiedział… ten nie wiedział co jest grane. Nie miało to jednak większego znaczenia. Asace czasami plątały się nogi i potykała się, przy tym trzymając się ręki bądź ramienia męża. A któregoś razu… Po prostu wyrżnęła na ziemię i było jej wszystko jedno jeszcze bardziej. Przed oczami była tylko ciemność. Dziewczyna… Po prostu zemdlała, a kryształ ją podtrzymujący na chwilę nabrał rubinowoczerwonego koloru, nim nie rozpadł się w pył…
Mogła tylko liczyć na to, że Shikarui się nią teraz zajmie. Ale… och tak… przecież nic już nie czuła i było jej wszystko jedno. Gdy się jednak obudzi – z pewnością wszystko jedno nie będzie.

[z/t]
Obrazek
to capture a predator
you can't remain the prey
you have to become an equal

in every way


Avatar użytkownika

Asaka
Dobry Duszek Forum
 
Posty: 1110
Dołączył(a): 18 maja 2018, o 13:08
Wiek postaci: 25
Ranga: Sentoki
Krótki wygląd: Białowłosa, złotooka, niewysoka
Widoczny ekwipunek: Kabura na broń na udach; torba na pośladku; ciemnobrązowy płaszcz z kapturem; kanzashi we włosach; wielki wachlarz
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=5564
Multikonta: Yukirin

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Shikarui » 8 paź 2019, o 10:05

Groźby. Słowa miały moc - Shikarui wierzył w to od zawsze. Dlatego sam niewiele mówił. Dlatego z taką łatwością sączył przez te słowa kłamstwa, słodkie i czułe słówka i pokorne błagania o wybaczenie - bez najmniejszego wstydu, skruchy czy pokory. Nawet nie zdawał sobie sprawy z tego, że został w czyichś myślach oskarżony o wywołanie białych piór, które obciążyły organizm na krótką chwilę i chciały ułożyć do słodkiego, niewinnego snu. Jak gdyby nigdy nic. Czyli zupełnie tak samo, jak on teraz zaniósł Yamiego na piaskową platformę. Przynajmniej teraz wątpliwości z piórami zostały rozwiane, och, och. Spoglądając w oczy Kuroia nie trzeba było doznawać specjalnych gestów z jego strony. To splunięcie było widoczne w jego oczach. Odraza. Uraza. Widziałeś to wielokrotnie i zawsze robiło to takie samo wrażenie - napełniało instynkt pragnieniem, by skoczyć do przodu. Wbić się zębami w gardziel tego, który się wywyższał. Z tym, że to spojrzenie nie było wywyższające się, a Shikarui zupełnie nie rozumiał tego, co widział w oczach Kumy. Tak jak nie rozumiał tego, co widział przed sobą, kiedy demon z nimi walczył. Przerastało go to i zatrzymywało się na abstrakcyjnym poziomie, do którego nie zamierzał sięgać. Widzieć nie oznaczało akceptować. Dlatego też nic takiego nie miało jednak miejsca. Shikarui uklęknął na mokrym kamieniu i pochylił się w przód, składając przed Sprzedawcą Piasku pełen, głęboki ukłon.
- Nigdy nie miałem wrogich zamiarów wobec was, Panie. - Przynajmniej co do tego byli zgodni - nie zamierzali się tutaj pojedynkować. Czarnowłosy już z całą pewnością nie. Wstał z ziemi i odprowadził Kuroia wzrokiem. Nie rozumiał. Przekazu, zachowania. Myśli. Spoglądał na niego tak, jak spogląda się na małpkę w zoo - lekko ciekawi, bo robi dziwną rzecz, którą próbujesz objąć swoim umysłem, więc zadajesz sobie pytanie "czemu tak?" Spojrzał na martwego, zagrzebanego piaskiem Kaia. Byli tacy bohaterowie, co po prostu szanowali życie - nie ważne, czyje. Niestety Shikarui nie nasłuchał się nawet bajek o takich.
- Chyba nie będzie potrzeby. Dokopiemy się. - Wycenił w końcu, rozgarniając kolejne kamienie na boki. I rzeczywiście - dokopali. Co wcale nie zajęło wiele czasu dzięki temu, że już wcześniej głazy zostały roztrącone technikami tej dwójki. Nie wiedział, co odpowiedzieć na pytanie Toshiro. Choć to nawet nie było pytanie. Choć - wiedział, tylko nie koniecznie wiedział, w jakie słowa chce to ubrać. Te całkowicie szczere?
- Chciał mnie wykorzystać. Nie lubię być wykorzystywany. Jeśli masz wrażenie, że istnieje drapieżnik, który na ciebie poluje - zabij go pierwszy. Nie będzie mógł polować. - Darował sobie ponowną śpiewkę o tym, że był poszukiwanym Jashinistą. Szanował inteligencję Toshiro i zdawał sobie sprawę, że on wiedział - to, że był poszukiwany i że płacono za niego pieniądze nie było wystarczającym argumentem, by atakować go w takiej chwili.
Rozglądnął się po obecnych, którzy powoli zaczęli się rozchodzić. Jak gdyby nigdy nic. To było naprawdę dobre zdanie. Takie, które było zakończeniem równania, z jakiego składały się te wydarzenia. Yami został zabrany przez Klepsydrę i jej członków - tą, którą Władca Pustyni rozsławiał i zachęcał, by inni do niej wstąpili. Brzmiało dobrze. Brzmiało jak coś, do czego chcesz przylgnąć, bo było wystarczająco silne, by chroniło cię murem. Niewielu chciało zadzierać z takimi osobami, jakim był Ichirou. Jeden z ostatnich z Krwawego Pokolenia. Czarnowłosy jednak słowem się nie odezwał, stojąc przy boku Asaki i trzymając ją teraz. Wciąż słaniała się na nogach.
- Zainteresowany? - Zwrócił się bezpośrednio do Toshiro, który ewidentnie spoglądał w kierunku Klepsydry z błyskiem ciekawości w oczach. - Zaraz będziemy w obozie. Spokojnie. - Ruszyli powoli w kierunku powrotnym. Trzeba było w końcu zabrać swoje rzeczy, spakować się, lecz najpierw - odpocząć i rozluźnić się przed powrotem do domu. No i przede wszystkim, hej! - odebrać swoje pieniądze! Po drodze Shikarui opowiedział bezwstydnie Toshiro o tym, dlaczego Shiga musiał zginąć. Dlaczego był powodem strachu, który sprawiał, że każdy jego widok prowadził do spięcia mięśni i budzenia instynktu, który nakazywał uciekać. A przynajmniej opowiedział kawałek, bo w pewnym momencie drogi białowłosa straciła kontakt z rzeczywistością i opadła całkowicie na jego ręce. Wziął ją na swoje plecy i z pomocą Toshiro przenieśli ją do polowego szpitala w obozie.

[z/t]
Obrazek

Take my evil heart, I offer it to You
Watch it beating while my skin turns blue.
Avatar użytkownika

Shikarui
 
Posty: 1657
Dołączył(a): 6 lut 2018, o 18:25
Wiek postaci: 22
Ranga: Wyrzutek A | Lotka
Krótki wygląd: -Czarne, dłuższe włosy
-Lawendowe, jasne oczy
-Średniego wzrostu
Widoczny ekwipunek: Łuk, kołczan ze strzałami, płaszcz, torba na tyłku, kabura na prawym udzie, wakizashi przy lewym boku i za plecami na poziomie pasa, średni zwój, mały zwój przy kaburze,
Link do KP: viewtopic.php?p=73144#p73144
GG/Discord: Angel Sanada#9776
Multikonta: Koala

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Toshiro » 8 paź 2019, o 11:45

Choć dla niektórych był to już koniec przygody, dla innych był to dopiero początek. Tym człowiekiem był Yami, który miał teraz w "posiadaniu" ogoniastą bestię. Z czym to się wiązało? Nie miał pojęcia, ale chyba będzie musiał się dowiedzieć o tym nieco więcej. Jak nie od samego Yumichiki, to od kogoś innego. Na ich szczęście nic nagle ich nie zaatakowało, nie zobaczyli chmary owadów czy też kanonady cieni wysłanych ich kierunku. Wręcz przeciwnie nastała cisza. Błoga cisza, która zwiastowała koniec pewnego rozdziału w życiu. Kolejnej przeżytej przygody. A może to jednak śmierć zawitała u jego bram? Nie, zdecydowanie miał jeszcze zbyt dużo energii aby paść z wycieńczenia. Co innego Shikarui, który nie wyglądał już najlepiej. Swoją drogą tym występkiem zaskrabił sobie złą sławę wobec ludzi, którzy widzieli czego dokonał. Pomimo jego zapewnień Kuroi nie wyglądał na takiego, który powierzyłby mu swoje życie. Ba, sam Toshiro nawet nie wie czy by to do końca zrobił. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że w pewnym momencie Sanada może wpaść w "szał" i wtedy... No właśnie. Chyba tylko Asaka jest w tym stadium bezpieczna. Nie tylko ze względu na swoje umiejętności, ale też na to ile znaczy dla lawendookiego. Oho, bicie pokłonów i grzeczniutki nad wyraz. Typowy Shikarui, a w głowie pewnie chęć mordu, czy też przeliczanie czy uda się go wykończyć jednym ciosem W RAZIE czego oczywiście, bo przecież po co robić sobie więcej kłopotów.
- Nikt nie lubi być wykorzystywany, ale niby w jaki sposób miałby Cię wykorzystać?- po czym Shikarui dokończył swoją sentencję, z którą oczywiście Nishiyama się zgadzał. Jeśli istnieje jakiekolwiek ryzyko, należało je jak najszybciej zabić w zarodku. Doskonale zdawał sobie sprawę przecież z tego, że w takiej sytuacji akurat pieniądze nie były dla niego najważniejsze. Co innego gdyby tego demona nie było, ale w takim momencie... No raczej nawet Shikarui nie odważyłby się atakować tak otwarcie bez poważnego powodu i przy okazji narażając przy tym swoją ukochaną.
- Być może. Brzmi dobrze, nawet bardzo dobrze, ale nie wiem czy to miejsce dla mnie. Nie lubię być od kogoś lub czegoś uzależniony. Cenię sobie wolność i swobodę działania. - odparł i spojrzał się na słaniającą się na nogach białowłosą i nie lepiej wyglądającego Shikaruia.
- Pozwól, że Ci pomogę. - powiedział, a następnie jak powiedział - tak zrobił. Już przed tym jak ten poprosił o pomoc. Widział, że raczej sam nie będzie w stanie przenieść białowłosej z powrotem. Już prędzej po drodze sam by padł jak długi. Ehhh... Tyle jest jeszcze do nadrobienia i tyle do zrobienia.

z.t.
Avatar użytkownika

Toshiro
 
Posty: 833
Dołączył(a): 26 lis 2018, o 00:42
Wiek postaci: 21
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Ubiór: https://i.imgur.com/aTEcS3d.jpg
Zbrojka(bez hełmu): https://i.imgur.com/0C5HZor.jpg
Często posiada na głowie zarzucony kaptur z czarnego materiału.
Widoczny ekwipunek: 2 wakizashi przy lewym boku, duża torba na dole pleców, zbroja
Link do KP: viewtopic.php?f=32&p=105025#p105025
GG/Discord: Harikken#4936
Multikonta: Harikken

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Akarui » 8 paź 2019, o 12:29

Zakończenie jak zawsze, trochę nierealne, jakby ktoś nagle urwał zwój...

Z minutę na minutę zrobiło się ciszej. Pojawił się wiatr niosący ochłodę. Powietrze miało smak żelaza, czuć było napięcie, jakby zaraz miała tu się rozegrać kolejna bitwa - tym razem gorących i zimnych prądów powietrza, ścierających się ze sobą aż z nieba spadnie życiodajny deszcz. To napięcie odczuwał również Akarui w swoim wnętrzu. Na jego zapytanie o tych, których nie miał w polu widzenia, usłyszał tylko "nie żyją". Te słowa nawet nie były do niego skierowane. Były raczej... Przechwałką? A na dowód, w dłoniach nieznanego mu mężczyzny widniały przedmioty, które Tozawa rozpoznał. Niósł je jak zdobycz, jak dowód śmierci. Jakby mieli mu zaraz wypłacić sowitą nagrodę za ich pokazanie. Do tego słowa czarnowłosego Sabaku... Medyk mógł się domyślać, co tu sieęstało przed jego przybyciem. I choć w duchu cierpiał, opłacze zmarłych później.

Teraz ważniejszy był ten, w którym zapieczętowano potwora. Po tym, jak zaproponowano mu miejsce w organizacji Ichirou, nie miał już dość sił, by odpowiedzieć coś więcej niż jedno słowo. Wpadł w chmurę piasku jak poduszka, a Akarui trwał obok niego. Chwycił chłopca za nadgarstek i przyłożył dłoń do nosa, chcąc zbadać puls i oddech. Miarowy, jednak niespokojny. Dużo przeszedł, pewnie większość osób z tej grupy teraz tak oddychała.

Medyk nie opuścił boku chłopca podczas wędrówki. Miał też czas, by zamienić parę słów z osobami, przy których podróżował. A został przy tych, którzy niejako byli jego ziomkami z Samotnych Wydm. Wśród nich był jeden z ostatnich z Krwawego Pokolenia: -Asahi Ichirou-san? Miło mi Cię w końcu poznać. Mój ojciec stawiał na Ciebie grube pieniądze podczas Turnieju Filarów.

z/t
MOWA
Avatar użytkownika

Akarui
 
Posty: 1466
Dołączył(a): 8 cze 2017, o 01:03
Wiek postaci: 0
Krótki wygląd: Jak na avku brązowy płaszcz z kożuszkiem - mamy zimę! ;)
Link do KP: viewtopic.php?p=54569#p54569

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Kyoushi » 8 paź 2019, o 16:52

    Nareszcie – wszystko się skończyło niezwykle korzystnie dla białowłosego, który nie był uszkodzony, nie stracił za wiele chakry, także nie miał większych problemów z wykorzystaniem swoich umiejętności podczas tejże eskapady. Wszystko miało się zakończyć, ten jednak wraz z Masako na rękach słuchał i obserwował rzeczy, które miały nastąpić. Tutaj wiele mówił Yoichi w kierunku złotookiego, którego propozycja dołączenia do Klepsydry została również przez niego przyjęta, na którą także odpowiedział białowłosy szermierz. Na odpowiedź Ichirou białowłosy uśmiechnął się delikatnie, rozumiejąc, że to nie czas i miejsce na rozmowę o tym. Teraz był czas by udać się do obozu by odebrać swój żołd, a przy okazji odebrać swoją ciężką zbroję, którą tam pozostawił. Zabrał więc Masako i ruszył po ścianie w górę, by dostać się w końcu do wcześniej wspomnianego miejsca. Niestety, ruszył wcześniej niż wydobywane ciała przez Shikaruia, przez co nawet nie zwrócił uwagi. Wiedział, że nie mógł nic na to poradzić, nie widział też wszystkiego – po co miał się interesować czymś co do niego nie należało. Jako najemnik szukał korzyści, a nie strat, które mógł ponieść. Pojawiając się w końcu w obozie, ostawił Masako, która miała już możliwość położenia się w jakimś łóżku.
    - Jesteśmy, lepiej jak odpoczniesz przed naszą podróżą, będę tu się kręcił i na Ciebie czekał Masako. - oświadczył, rozglądając się w obozie za ciekawymi osobistościami...

z/t obóz
Posta dajże Kjuszowi, klawiaturą potrząśnij...
Obrazek
Avatar użytkownika

Kyoushi
Tryhard
 
Posty: 1137
Dołączył(a): 13 maja 2015, o 12:48
Lokalizacja: Rzeszów
Wiek postaci: 23
Ranga: Akoraito
Krótki wygląd: Białe, rozczochrane włosy. Czerwone oczy, czarny garnitur, zbroja oraz czarny płaszcz
Widoczny ekwipunek: Wakizashi przy lewej nodze. Katana przy pasie od lewej strony, miecz obosieczny przy lędźwi
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=684

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Seinaru » 8 paź 2019, o 21:47

Przysłuchiwał się rozmowie Yoichiego i Ichirou jednocześnie oglądając nową broń - podarunek. Kosa jak kosa, oprócz tego że wypchana drogimi materiałami jak tylko się dało, wciąż funkcjonowała tak samo jak jej biedne siostry używane w co drugim gospodarstwie rolnym.
- Dzięki. A tak w ogóle, to jestem Seinaru Kei, pasterz z Teiz i z Klepsydry. - Podał mu dłoń adekwatną do tej, która została Rudemu, aby jakoś sensownie się zapoznać.
Nareszcie wszyscy mogli wrzucić na luz i tak też zrobili. Na placu boju potworzyły się małe grupki ludzi, którzy zwyczajowo trzymali się razem. Tak szły stare Bydlaki, nowe Bydlaki i Bydlak Kuternoga ze swoją watahą. Z tyłu płakała jakaś baba.
- Oczywiście. - Wtrącił się słysząc aplikację Inuzuki na stanowisko Starszego Bibliotekarza.
- Mamy w naszej ogromnej siedzibie przepastne archiwa, które tylko proszą się o to aby ktoś je uporządkował. Emeryt z mnóstwem czasu przyda nam się jak złoto. - Zapewnił Yoichiego, po czym założył kosę na plecy. Niezbyt mu pasowała, ale zauważył w niej potencjał, który zamierzał spróbować kiedyś wykorzystać.
- Wiecie, szczerze wątpię czy wypłata będzie od ręki... - Założył ręce za głowę i pomaszerował razem z innymi w stronę obozu, z którego ruszyli na misję.


zt.
Avatar użytkownika

Seinaru
Śmieszek
 
Posty: 1956
Dołączył(a): 5 lip 2017, o 13:55
Wiek postaci: 26
Ranga: Samuraj
Krótki wygląd: Ciemnoszara bluzka z długimi rękawami; ciemnoszare, materiałowe spodnie; zakryte, lekkie buty, torba przy lewym boku; na sobie Zbroja Modliszki, której hełm jest przytroczony do pasa; wszystko przykryte ciemnozielonym płaszczem.
Widoczny ekwipunek: Nihongou w ręku lub na plecach, tanto przy prawym boku, torba przy lewym boku
Link do KP: viewtopic.php?f=32&t=3828

Re: [Event] Podziemia Iglicy

Postprzez Uchiha Masako » 9 paź 2019, o 00:34

Dziewczyna skinęła głową Kyoushiemu, po czym dała się po prostu przenieść do obozu. Była zbyt wyczerpana aby cokolwiek mówić lub wykonywać jakiekolwiek ruchy - odnosiła wrażenia, jakby ktoś przywiązał do każdego z członków jej ciała ogromny ciężar, ciągnący je w dół, prosto ku dziurze w której tkwił pięcioogoniasty demon. Nawet teraz wydawało jej się to brzmieć dziwnie i obco, mimo iż była świadkiem wszystkich zdarzeń. Kiedy odwiedzi ojca, ten pewnie jej nie uwierzy... Sama sobie w końcu jeszcze nie do końca wierzyła. Miała szukać kuzynostwa, a trafiła w sam środek dziwacznej afery i rozwijającego się konfliktu między dwoma potężnymi rodami. Zaśmiałaby się, gdyby nie było to zbyt trudne. Przez drogę, odbywaną z resztą najemników skrajem zdewastowanego lasu tak, by nie zostać wciągniętym w bitwę, spróbowała jeszcze sprawdzić, czy wydarzyło się to, co podejrzewała - czyli że wydarzenia tego dnia sprawiły, iż uaktywniła się po raz pierwszy jej klanowa spuścizna, osławiony (dobrze lub źle, to inna sprawa) Sharingan. Ta czynność co prawda na pewno będzie ją kosztować nieco chakry, ale nie mogła się doczekać sprawdzenia, jak wygląda świat oglądany w tym pryzmacie. Po powrocie do obozu, po prostu dała się położyć w namiocie medyków, cierpliwie słuchając ich zaleceń... po czym zasnęła.

[z/t]
Głos

Prowadzone misje:

  1. Ślad popiołu - Rozdział 1 - (D) Katakuri
  2. Tytoń w opałach - (C) Hou, Kaiko
Avatar użytkownika

Uchiha Masako
Mistrz Opowieści
 
Posty: 400
Dołączył(a): 11 kwi 2019, o 20:07
Wiek postaci: 18
Ranga: Dōkō
Krótki wygląd: Niska, w miarę szczupła dziewczyna o bladej cerze i ciemnych, krótkich włosach do ramion. Ubrana w lekkie, bure kimono, na plecach zaś ciemny płaszcz dobrej jakości. Na głowie nosi słomkowy kapelusz, a w ustach niemal zawsze ma fajkę.
Link do KP: viewtopic.php?f=33&t=7198
Multikonta: Hoshigaki Toshiko

Poprzednia strona

Powrót do Midori

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość